Dodaj do ulubionych

Sex-a rozwoj duchowy

30.03.06, 17:30
Czy dawac sie unosic emocja i doswiadczac zycia i siebie?Czy tlamsic
podniecenie i pozadanie,gdy sex zupelnie rozbija sie o moralnosc ustalona
pzrez ludzi?
zaakceptowac biologie czlowieka- owszem,ale zyc w wojnie z cialem,gdy cialo
chce?Odmawiac bo morale?

Jak to jest na sciezce duchowej z sexem?
Edytor zaawansowany
  • lilith_6 30.03.06, 19:46
    Nie rozumiem... czyżbyś uważała, że seks jest niemoralny? wink
    Dla mnie nie jest. Wszystko jedno z kim, z mężem, żoną, koleżnaką, kolegą,
    nieznajomym: jeśli dwoje (lub więcej wink ludzi chce tego, sprawia im to
    przyjemność, i nie krzywdzą tym nikogo, to czemu nie?

    > Jak to jest na sciezce duchowej z sexem?

    Myślę, że jest to indywidualna sprawa każdego człowieka.
    Istnieją co najmniej dwa, skrajne podejścia do tego zagadnienia: jedno wyklucza
    sex - wg niego powoduje on utratę cennej energii, drugie - odwrotnie, zakłada,
    że dzięki seksualnym uciechom można się doenergetyzować (tantra).

    Ja wybrałam to piersze, dlatego, że pociąga mnie asceza smile
    Ciężko było wytrzymać, ale mam silną wolę.
    Zaczeło się od ćwiczeń tybetańkiech, a konkretnie od 6 rytuału, chciałam go
    wykonywać, a do tego potrzebna była wstrzemięźliwość seksualna. A dalej to już
    było z górki wink Teraz czuję się znacznie lepiej, czuję się wolna, mam
    zdecydowanie więcej czasu - nie muszę myśleć o seksie i o tym żeby zaspokoić
    swoje żądze.
    Ale tak jak pisałam - jest to indywidualna sprawa smile


  • agnitum 30.03.06, 20:18
    Lilith mała poprawka z mojej strony.
    To co piszesz o tych dwóch skrajnych podejściach - To jest jedno podejście.
    Tantra właśnie zakłada że jeśli seks kończy się ejakulacją to jest to utrata
    energii i dzięki odpowiednim technikom (hmmm dośc prostym) można to opanować i
    wówczas się doenergetyzować.

    Seks poza regułami tentry faktycznie jest utratą energii..

    Agnitum

    Ps.
    Polecam "Miłosny potencjał mężczyzny" i "Miłosny potencjał kobiety" - niestety
    wydanie nie jest wznowione ale zawsze można skserować w bibliotekach...
  • lilith_6 30.03.06, 22:18
    Agnitum, wiedziałam, że mnie poprawisz smile
    Nigdy nie interesowałam się tantrą, a to ze względu na moje podejście do seksu
    (które opisałam w poprzednim poście) więc mało o niej wiem. Ale jeśli chodzi o
    pierwsze, opisane przeze mnie podejście do tematu, to raczej z tantrą mało ma
    wspólnego. Zakłada bowiem całkowite uniezależnienie się od podniet (wszelkiego
    rodzaju, nie tylko seksu). To takie bardziej ascetyczne podejście smile Tak więc
    nie chodzi tylko o to, żeby nie tracić energi ale także o wyćwiczenie siły
    ducha.
    Dzięki za namiary na lekturę, jak już wyćwiczę wolę to może "nawrócę się" na
    tantrę wink
  • mrall 02.04.06, 17:56
    > Seks poza regułami tentry faktycznie jest utratą energii..

    Poprosze o wykazanie tej tezy.

    (Huun-Huur-Tu - Eki Attar)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 30.03.06, 20:38
    Lilith_6 ,nie uwarzam ze sex jest niemoralny,pod zadna postacia,Pod zadna forma.
    Mialam na mysli ukierunkowanie ..Nie patologie o ktorych ty piszesz,z kolezanka
    mezem zona kolegismile LOl..To wynaturzone i napewno na sciezke duchowa nie
    pasujesmile.Wszystko co nie miesci sie w naturze-nie jest 'dobrym' duchowym
    doswiadczeniem,nie wydaje mi sie ze trzeba by kogos zabic zeby wiedziec ze
    zabijac nie wolno.
    Mialam namysli zwiazki ktorych nie powinno sie zawiazywac,sex z mezem
    kolezanki.O tych moralach pisalam,.Mimo ze my odkrywamy sie, energetyzujemy itd.
    Mimo ze nasze intencje sa slodkie,jednak krzywdzace dla innych.Ja osobiscie nie
    chciala bym byc na miejscu tej pani,z ktorej mezem sobie ''powiedzmy'' igram po
    nocysmile

  • lilith_6 30.03.06, 22:07
    > Mialam na mysli ukierunkowanie ..Nie patologie o ktorych ty piszesz,z
    kolezanka
    >
    > mezem zona kolegismile LOl..To wynaturzone i napewno na sciezke duchowa nie
    > pasujesmile.Wszystko co nie miesci sie w naturze-nie jest 'dobrym' duchowym
    > doswiadczeniem

    Nie chodziło mi o jakiś pokątny seks z kolegą męża, ale o stosunki żony z
    mężem, koleżanki z kolegą, bądź też dwojga (bądź większej ilości) nieznajomych
    ludzi (konfiguracja dowolna). Tak naprawdę to bez znaczenia kto z kim i ilu
    uczestniczy w tym ludzi. Ważne jest aby wszystkim sprawiało to przyjemność i
    (jak już wcześniej zaznaczyłam) żeby nikogo takie stosunki nie krzywdziły.
    Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to seks z mężem czy z kolegą, albo z mężem i
    z kolegą równocześnie, każy może być piękny. Nie rozumiem dlaczego dla Ciebie
    sex poza związkiem dwojga ludzi to patologia, wynaturzenie.
  • motyvvacja 31.03.06, 09:01
    Wlasnie o to mi chodzi, Sex z mezem i kolega meza jednoczesnie.Czyli
    wskakiwanie do lozka z dwoma facetami?...

    Jesli tak-to dla mnie to patologia,nawet jesli nie krzywdze innych krzywdze
    SIEBIE.
    Mimo ze czasem wydaje ci sie ze wszystko jest ok, pomedytuj po takim grupowym
    sexie-posluchaj swoich mysli.Popatrz na cialo jak to odbiera.

    Adam i eva-Facet i kobieta.Reszta jest dla mnie wynaturzeniem i szukaniem
    wiekrzych bodzcow sexualnych ,bo to co sie ma nieprzynosi juz zadnych
    energetycznych doznan.Niemowiac juz o przyjemnosciach.
    Smielej bym okreslila sex grupowy,jako sex na najnizszym poziomie
    duchowosci,jako sex dla tych na najnizszym szczeblu.Nic ich nie cieszy,nic nie
    daje zadowolenia.(poblokowana energia)Szukaja innych bodzcow,bardziej
    wynaturzonych dla odblokowania swojej energi.NAjsmieszniejsze jest to, ze
    blokuja ja jeszcze bardziej.Bo czy chcesz czy nie-z tylu pociagnie sie za toba
    poczucie winy-Zawsze.Prawda jest jedna.Prawda jest w naturze
  • agnitum 31.03.06, 10:07
    Motywacjo fajnie to ujęłaś.

    Dodam że seks grupowy jest seksem niżej instynktu zwierzęcego (nawet te "niżej
    uduchowione" istoty tego nie robią) i dotyczy najniższych wibracji.

    Agnitum
  • mrall 02.04.06, 18:08
    > Jesli tak-to dla mnie to patologia,nawet jesli nie krzywdze innych krzywdze
    > SIEBIE.
    > Mimo ze czasem wydaje ci sie ze wszystko jest ok, pomedytuj po takim grupowym
    > sexie-posluchaj swoich mysli.Popatrz na cialo jak to odbiera.

    Jesli Ty uwazasz, ze krzywdzisz siebie, to tak jest, ale dla Ciebie. Jesli
    uwazasz, ze dotyczy to kazdego, to tylko uwazasz.
    Jasnym jest, iz cialo bedzie odbieralo tak, jak uwazasz. Twoje cialo. Nie
    kazdego cialo.

    > Bo czy chcesz czy nie-z tylu pociagnie sie za toba poczucie winy-
    > Zawsze.Prawda jest jedna.

    Odwazna teza.. i to 'Zawsze'.. no, no.

    > Prawda jest w naturze

    W ktorej?wink
    Czy lew ze stadkiem lwic jest naturalny, czy nie-naturalny?

    (Ashra - Dessert- Eight Tracks)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 02.04.06, 23:59
    chcialam bym tylko przypomniec ze twoje TEZY sa tez tylko twoje.
    Ale na twoje pocieszenie dodam,ze wiecej jest ludzi u ktorych wystapi poczucie
    winysmilePoniewaz wiecej jest ludzi moralnych( w dobrym czy w zlym znaczeniu tej
    moralnosci)

    Co do odwagi moich tez.Uwielbiam skakac na gleboka wode,nie pluskam sie w
    brodzikusmile


    a czy labadz z labedzica jest naturalny czy nie naturalny?
    Krolik z kroliczka.
    Wrobel z wroblica.

    Przyroda rowniez otacza ludzkie plemie -lecz na innych prawach mrallkusmile
  • mrall 03.04.06, 11:09
    > chcialam bym tylko przypomniec ze twoje TEZY sa tez tylko twoje.

    I wzajem.

    > Ale na twoje pocieszenie dodam,ze wiecej jest ludzi u ktorych wystapi
    > poczucie winysmilePoniewaz wiecej jest ludzi moralnych( w dobrym czy w zlym
    > znaczeniu tej moralnosci)

    Nie wiem, czemu chcesz mnie pocieszac...wink
    W dalszym ciagu twierdze: 'odwazna teza' o tym, ze wiecej ludzi costamcostam..
    Badania przeprowadzone? Wyniki ogloszone? Gdzie?
    Do ktorej kategorii mnie wrzucisz z moja mrall'noscia?wink

    > Co do odwagi moich tez.Uwielbiam skakac na gleboka wode,nie pluskam sie w
    > brodzikusmile

    Jasne, ale tezy trzeba wykazywac, udowadniac. Inaczej pozostaje nie teza, ale
    gdybanie, gledzenie, domysly. W taki sposob to mozna wykazac wszystko.

    > Przyroda rowniez otacza ludzkie plemie -lecz na innych prawach

    Zaiste, kolejna teza bez pokrycia. Ludzkie plemie jest czescia tej przyrody,
    podlega tym samym prawom i istnieje na tych samych prawach.

    (Above And Beyond - Liquid Love)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 31.03.06, 10:05
    lilith skoro tak uważasz to lepiej dalej praktykuj te rytuały tybetańskie wink
    W dowolnej konfiguracji? bez znaczenia ilość?

    Piszesz: "Dla mnie nie ma znaczenia czy jest to seks z mężem czy z kolegą, albo
    z mężem i z kolegą równocześnie, każy może być piękny"

    Lilith Ty tak poważnie? smile
    Czy też naprawdę nie doceniasz lub też nie chcesz wiedzieć jaki jest mistyczny
    cel seksu? Przecież to co piszesz to wynaturzenia niezgodne z Boską naturą
    człowieka.

    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 12:14
    Tak agnitum, jak najbardziej poważnie.
    Mistyczny cel seksu?
    No właśnie, stąd się bierze nasze diametralnie różne podejście do seksu. Wy
    widzicie w nim jakąś mistykę - czyli uważacie, że jest powiązany z duchowością.
    Ja odwrotnie. Uważam, że seks wiąże się z duchowością, w takim samym (lub
    podobnym) stopniu, jak wiele innych czynności w naszym życiu.
    Jeśli podejście do cielesności jest chore, to w oczywisty sposób wpływa to na
    ducha.
    Dla mnie seks to czynność fizyczna podobna do innych np. do czynności
    jedzenia: można stosować różne diety, ucztować z różnymi ludźmi, można też (co
    dla mnie jest ideałem) czerpać energię z powietrza.
    Ludzie od zawsze wprowadzali jakieś sztuczne zakazy dotyczące tego, co uważali
    za mistyczne, wynikające z ntury. A one nie wynikały z natury, tylko z
    ludzkich, umysłowych ograniczeń. Dziś składanie barana w ofierze wywołuje u nas
    uśmiech na twarzy. A współcześni byli przekonani, że to mistyka przez duże M.
    Motywacjo, "poczucie winy" powiadasz? Tak, ale będzie to spowodowane narosłymi
    w naszej kulturze zakazami. Proponuje eksperyment: na obiad przygotowany z
    mięska ślicznego szczeniaka zaproś Chińczyka. I spytaj go o poczucie winy. On
    nie będzie wiedział o czym mówisz, podczas gdy Tobą będą szarpały wyrzuty
    sumienia smile

    > lilith skoro tak uważasz to lepiej dalej praktykuj te rytuały tybetańskie wink

    Rytuały tybetańskie były tylko punktem wyjścia, powodem wstąpienia na drogę
    rozwoju bez seksu. Teraz jestem już całkowicie od niego wolna, seks nie budzi
    we mnie emocji. Nie potępiam go, ale zostawiam dla innych, którzy JESZCZE go
    potrzebują.
  • agnitum 31.03.06, 12:42
    Lilith.
    Są nawet w sieci opracowania dot. np. poziomu wibracji po seksie grupowym (żę
    się tego uczepie). I wyraźnie wskazują one że poziom wibracji się obniża.
    Oczywiscie że wszystko jest dla ludzi.
    Skoro dla Ciebie seks grupowy jest czymś równie normalnym jak jedzenie, to
    proponuje uściślić to co jesz. Tzn jedz byle co np. przysłowiowe gł* smile to
    wówczas będziesz mogła powiedzieć "nie ma znaczenia co jem" podobnie jak mówisz
    "nie ma znaczenia w ile osób uprawiam na raz seks".

    Piszesz:
    "Ludzie od zawsze wprowadzali jakieś sztuczne zakazy dotyczące tego, co uważali
    za mistyczne, wynikające z ntury. A one nie wynikały z natury, tylko z
    ludzkich, umysłowych ograniczeń"

    Lilith to nie jest żadny zakaz. ale można sobie zdrowo pop* życie obniżając
    wibracje. Są nawet zdjęcia fot. Kirianowską osób po seksie grupowym (celowo taki
    eksperyment przeprowadzono). Poza zablokowanymi czakrami serca oraz... płciową
    dochodziłą czakra odpowiedzialna za "łączność z wyższą jaźnią" kompletnie
    zagmatwana.

    Piszesz:
    "Jeśli podejście do cielesności jest chore, to w oczywisty sposób wpływa to na
    ducha. "

    Odwracasz kota ogonem. Kto tu mówi że cieleśność jest chora? Chdozi o to aby
    kochać siebie we wszystkim co się robi. Jeśli w seksie lekceważy się siebie to
    się to prędzej czy później objawia się to pop* w reszcie dziedzin w życiu.

    Moim zdaniem wydaje mi się że nie rozumiesz celu seksu smile albo masz jakieś
    naloty z poprzednich inkarnacji.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 13:04
    Agnitum, pisząc powyższe, nie oczekiwałam, że mnie zrozumiesz.
    Ale Ty chyba nawet się nie starałeś mnie zrozumieć... Świadczy o tym ten oto
    fragment:

    > Piszesz:
    > "Jeśli podejście do cielesności jest chore, to w oczywisty sposób wpływa to na
    > ducha. "
    >
    > Odwracasz kota ogonem. Kto tu mówi że cieleśność jest chora? Chdozi o to aby
    > kochać siebie we wszystkim co się robi.

    Z mojej wypowiedzi nie wynikało, że ktokolwiek mówił, że cielesność jest chora.
    Ja pisałam o chorym podejściu do cielesności (a to dwie różne rzeczy): jeśli
    czyjeś podejście do seksu jest chore to nieważne czy uprawia go z żoną czy z
    innymi, zawsze będzie to negatywnie wpływać na jego duchowość.
    Poza tym fakt, że ktoś robił takie badania, nie przekonuje mnie. Zobrazuje to
    przykładem: osobie z celiakią szkodzi gluten, zdrowej wręcz przeciwnie. Czy
    możemy wyciągać wnioski nt. glutenu badając chorą osobę?
    Zresztą wydaje mi się, że dyskurs, w którym dysputanci powołują się na "naloty
    z poprzednich inkarnacji" nie ma sensu.
    Pozdrawiam
    LiLith
  • agnitum 31.03.06, 13:33
    Lilith każda dyskusja ma sens smile

    Piszesz:
    "Poza tym fakt, że ktoś robił takie badania, nie przekonuje mnie. Zobrazuje to
    przykładem: osobie z celiakią szkodzi gluten, zdrowej wręcz przeciwnie. Czy
    możemy wyciągać wnioski nt. glutenu badając chorą osobę? "

    Ale co to ma do rzeczy? smile Badania energetycznych wibracji w przypadku przeze
    mnie opisywanym były przeprowadzone już nieraz na świecie. Robili to Masoni,
    Mnisi tybetańscy (sic!), ludzie z średniowiecza czy współczesności. Nigdzie nie
    było rozbieżności... w wynikach. To co piszesz nijak ma się do tego.
    Oczywiście że jednym osobom pokarm szkodzi a innym wręcz pomaga. Ale seks to nie
    pokarm. Po prostu rozważamy to na innych płaszczyznach stąd tego nie rozumiesz
    smile. Ot co nie można tego tak porównać.

    Oczywiście przyznaje w tym cytowanym przez Ciebie fragmencie nie do końca Cie
    zrozumiałem.

    A naprawdę masz 100% racją że nie mnie jest dbać o Twój "poziom" energetyczny.
    Myśl sobie jak chcesz smile Z takim myśleniem na temat seksu się już spotkałem i
    prędzej czy później osoby te trafiały do terapeutów. Mówie Ci nie z poziomu
    nauczyciela tylko czysto koleżeńskiej.
    Jeśli masz takie przekonania to najlepiej zrobisz jak to spróbujesz na sobie...
    Mówie całkiem poważnie. Zrób u osoby zajmującej się wahadełkiem osobne "badania"
    przed i po i sama odpowiesz sobie na pytanie... A dlaczego nie miałabyś tego
    spróbować? A może to tylko taka Twoja wolność przez Ciebie przemawia? smile Że "ja
    tego nie zrobie, ale nie uważam w tym nic złego". Jeśli jest taki scenariusz, to
    wiedz że nie należy coś na jakiś temat uważać skoro się tego nie sprawdzi... i
    nie potwierdzi. Więc zachęcam do doświadczenia.

    Pozdrawiam smile

    Michał
  • agnitum 31.03.06, 13:35
    Oczywiście zapomniałem o szerokim gronie ludzi którzy swój rozwój mają głęboko
    w... - dla nich oczywiście seks grupowy nie jest złym rozwiązaniem smile

    Agnitum
  • agnitum 31.03.06, 13:38
    I jeszcze jedno.
    Lilith najlepszym sposobem oczywiście na poznanie prawdy jest ... medytacja.
    Spróbuj "zapytać" się przez nią o "ten" temat. Ukaże Ci w całości prawdę. Nic tu
    po gadaniu.

    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 13:54
    > Lilith każda dyskusja ma sens smile
    Agnitum, pozwól, że się z Tobą niezgodzę smile
    W pewnych sytuacjach, dyskusja tylko wyczerpuje, niczego nie uczy i nic nowego
    nie wnosi. Tak jest w przypadkach gdy strony nie chcą (bądź też nie potrafią)
    się wzajemnie zrozumieć.

    A co do medytacji... Nie wiem dlaczego zakładasz, że nie medytuję i podczas
    medytacji nie rozmyślam o tym? Przyznaję, tematu seksu JUŻ nie kontempluję. Nie
    ma sesu myśleć o czymś, co ma się już dawno za sobą. Ten temat był już przeze
    mnie przemyślany podaczas medytacji wiele lat temu.
    Pozwól, że ja nie udzielę Ci żadnych rad, ani nie będę stawiała diagnozy dot.
    Twoich poglądów smile
    Pozdrawiam Cię serdecznie smile
    Lilith
  • agnitum 31.03.06, 14:30
    Nie zakładam że nie medytujesz smile Tylko pisałem Ci abyś popróbowała pomedytować
    właśnie na ten temat - bo wiem/widze że żadne dyskusje Cie nie przekonają smile

    Natomiast co do rad smile to chętnie zawsze je wysłuchuje.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 15:07
    > Natomiast co do rad smile to chętnie zawsze je wysłuchuje.

    Ale ja rzadko ich udzielam smile
    No chyba, że ktoś wyraźnie o to prosi. Staram się traktować innych tak, jak
    sama chcę być traktowana. Nie potrzebuję nauczycieli/przewodników duchowych i
    nie chcę też być kimś takim dla innych.
    Wiem, że większość ludzi potrzebuje pomocy, potrzebuje aby ktoś wskazał im
    drogę (i Ty na tym formum świetnie sprawdzasz się w tej roli), ale ja nie
    należę do tego typu osób...
    I jeszcze kilka słów nt. medytacji.
    Moje poglądy na wiele rzeczy ujawniły się właśnie podczas medytacji. Do
    wszystkiego doszłam więc sama, nie opierając się na zdaniu innych osób.
    Jakże wilekie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, czytając kasiążki o RD (np.
    L. Żądło), że w większości wyrażają "moje" przemyślenia.
    Ufam tylko sobie, swojej intuicji i cieszę się, gdy ktoś ma podobne do moich
    poglądy. Ale gdy tak nie jest uznaję to za naturalne i szanuję tę odmienność smile
    Każdy człowiek jest wolny, każdy ma więc prawo mieć swoje zdanie na dany temat,
    a czyja jest racja wiem tylko Bóg smile
  • agnitum 31.03.06, 15:15
    Każdy do wszystkiego dochodzi sam. Więc nie ma sie czym chwalić smile Znasz siebie,
    więc możesz tak o sobie napisać. Taki samy proces jest dziełem każdej istoty
    żywej na tej planecie (i nie tylko na tej)
    Nie ma znaczenia czy się czyta 1000 książek czy żadnej o RD. Oświecenie jest od
    tego zupełnie niezależne. Czasami jednak nie warto na każdy temat zaufać sobie
    bo to prowadzi do zadufania i pogubienia intencji...

    Agnitum smile

  • lilith_6 31.03.06, 15:20
    No tak, zapomniałam, że lepiej jest zaufać zadufanemu w sobie agnitum smile
  • agnitum 31.03.06, 15:37
    Ach lilith smile nie napisałem, że nie dotyczy to kogoś smile I Broń Boże żeby ktoś mi
    musiał zaufać wink. Musze powiedzieć, że dawno tak kontrowersyjnego tekstu na
    forum nie czytałem... (o rozwijającym RD seksie grupowym) wink

    Dzięki smile przynajmniej coś się na forum dzieje.

    Agnitum smile

  • lilith_6 31.03.06, 16:15
    > (o rozwijającym RD seksie grupowym) wink
    ???
    Jak zwykle nie zrozumiałes mnie, agnitum...
    Ja stoję na stanowisku, że seks nie idzie w parze z RD, albo idzie - ale tylko
    do pewnego momentu (na niższych pozimach jest OK). Chcąc wejść na najwyższy
    poziom trzeba wyzbyć się popędu (nie tylko seksualnego).
    Natomiast jeśli chodzi o seks jako taki: nie uważam żeby między różnymi jego
    odmianami były jakieś większe różnice.
    Ty (tak to zrozumiałam) natomiast uważasz, że seks z jednym partnerem rozwija
    na każdym etapie, natomiast grupensex - odwrotnie: prowadzi wprost do piekła :-
    )))
    Celowo ujęłam to dosadnie... żebyśmy tym razem się zrozumieli smile
  • agnitum 31.03.06, 19:39
    Jakbyś uważnie poczytała to co pisałem na tym forum to byś się dowiedziała że
    piekło dla mnie nie istnieje smile To primo.
    Secundo:
    Seks wynaturzony prowadzi do obniżenia wibracji.
    Obniżenie wibracji powoduje - oddala wizje oświecenia i "stopuje" RD.
    Tym samym oddala każdego osobnika smile od celu ostatecznego.

    Seks z jednym partnerem - odpowiednio "wyuczony" prowadzi do odbudowy
    wibracyjnej (podwyższenie np. kundalini). Oczywiście nie ma to znaczenia czy to
    jest jeden partner na całe życie czy tez wielu partnerów (ale nie naraz rzecz
    jasna).

    Skoro uważasz że między poszczególnymi odmianami nie ma jakichś większych różnic
    to rozumiem że w niczym Ci by nie przeszkadzała zoofilia czy pedofilia?

    Celowo to ująłem dosadnie smile)

    Pozdrawiam

    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 19:49
    Primo: nie znasz się na żartach (dot. piekła smile
    Secundo: pisałam wyraźnie, różne kofiguracje dozwolone tylko przy założeniu, że
    nie krzywdzi się nikogo. A to wyklucza dopuszczalność pedofilli czy zoofilii.
    Tertio: seks wynaturzony - tak, ale nie każdy seks z udziałem większej liczby
    osób jest wynaturzony tongue_out
  • agnitum 01.04.06, 14:13
    Nie krzywdzi nikogo?

    Lilith to może nakłaniajmy ludzi do zażywania narkotyków. W końcu to nie
    krzywdzi nikogo poza nimi samymi smile
    Mówisz, że nie każdy seks z udziałem (rozumiem że mówimy naraz) większej ilości
    osób jest wynaturzony? smile

    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 15:08
    Ja nie namawiam nikogo do brania naroktyków (uprawiania seksu). Wręcz
    przeciwnie, sama się go wyrzekłam i jak już, to namawiałabym (choć tego nie
    robię z innych względów) do wstrzemięźliwości seksualnej.
    Dla mnie każdy seks to używka, niepotrzebna na drodze rozwoju duchowego. Dla
    Ciebie jeden rodzaj seksu jest ok, inny to najgorsze świństwo. Jak na mój gust,
    trudno jest ustalić granicę, poza którą seks okazuje się zły, a tym samym Twój
    podział seksu nie przemawia do mnie.

    > Mówisz, że nie każdy seks z udziałem (rozumiem że mówimy naraz) większej
    ilości
    >
    > osób jest wynaturzony? smile

    Agnitum, wydaje mi się, że to już przerabialiśmy smile))
    Wiem, że lubisz przedłużać w nieskończoność (w końcu jesteś zwolennikiem
    tantry wink ale ja należę do osób konkretnych i rzeczowych smile))
    Pozdrawiam Cię serdecznie,
    LiLith
  • agnitum 01.04.06, 15:41
    Lilith po prostu jesteś zaskakujaca w swoich odkryciach dot. tego co
    jest "naturalne".
    Wyrzekanie się czegoś również powoduje, że nie do końca wierze w to że masz
    ambiwalentny stosunek do czegos, a tym samym nie jesteś obiektywna. Drastycznym
    przykładem tego są Księża, którzy wypowiadają się na temat życia małżeńskiego..
    nie mając o tym pojęcia.
    Moim zdaniem masz nieuzdrowiony stosunek do seksu i płciowości. Ale oczywiście
    to czy się chcesz z tym uporać i czy tak jest naprawdę to Twoja osobista sprawa.

    Ps.
    Nawet ta "głupia" rozmowa pokazuje wzajemnie nasze braki.

    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 16:12
    > Nawet ta "głupia" rozmowa pokazuje wzajemnie nasze braki.

    Wiesz Agnitum, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moje wyrzeczenie się
    seksu może być powodowane wieloma czynnikami. Mam co prawda swój tym, ale
    dopuszczam inne możliwości. Tylko człowiek nieskończenie głupi twierdzi, że
    jest nieomylny. Nasza rozmowa (nie uznaję ją za głupią smile wcale mnie w tym
    względzie nie oświeciła. Owszem, dowiedziałam się czegoś nowego, ale nie o
    sobie, tylko o innych (a najwięcej o Tobie) smile

    A co do reszty Twojej wypowiedzi:
    > Wyrzekanie się czegoś również powoduje, że nie do końca wierze w to że masz
    > ambiwalentny stosunek do czegos, a tym samym nie jesteś obiektywna.
    Drastycznym
    >
    > przykładem tego są Księża, którzy wypowiadają się na temat życia
    małżeńskiego..

    Nie przeczę, coś w tym jest, ale... zauważ, że prowadziłam życie seksualne,
    mogę więc porównać te dwa "stany". A Ty nie tongue_out

  • agnitum 01.04.06, 18:56
    Lilith zawsze dowiadujemy się raczej o sobie smile
    Tak jak o sobie, Tak Ty o sobie.
    O mnie nie mogłaś się dowiedzieć... bo za niedługo odkryje tu pewną tajemnicę
    którą już zapowiedziałem wcześniej w tym wątku "jak się on wyczerpie"

    Ale tak naprawdę i tak chyba nie mam poglądu na temat... w którym się obecnie
    wypowiadamy suspicious

    Pozdrawiam smile

    Ps.
    Jakiś tam celibat seksualny to i ja prowadziłem kiedyś - jak zresztą chyba
    każdy?

    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 20:06
    > O mnie nie mogłaś się dowiedzieć... bo za niedługo odkryje tu pewną tajemnicę
    > którą już zapowiedziałem wcześniej w tym wątku "jak się on wyczerpie"

    Przecież jedno nie przeczy drugiemu smile

    O każdej osobie można się sporo dowiedzieć ze sposobu, w jaki prowadzi dysputę,
    ze sposobu formułowania swoich myśli, sposobu argumentacji, wnioskowania...
    O to mi chodziło, Agnitum smile

  • lilith_6 02.04.06, 11:37
    Wiesz co, Agnitum? Miałeś rację, dowiedziałam się czego o sobie. Dzięki Twoim
    słowom (z niżego wątku) spojrzałam na moją sytuację z innej perspektywy.
    Otóż przemyślałam kwestię rezygnacji z seksu i doszło do mnie, że musiałam już
    seks (w 100%) przerobić w poprzednich wcieleniach. Do tej pory nie myślałam o
    tym w ten sposób, choć intuicyjnie czułam, że kroczę właściwą ścieżką.
    Pozdrawiam smile
    LiLith
  • agnitum 02.04.06, 18:27
    Przerobić seks? smile Pierwszy raz się z tym spotykam. tzn nawet specjalnie
    zaglądnąłem do hun'owej analizy psychometrycznej i tam tez tego nie ma.

    Ale skoro mówisz. To być może tak jest

    Pozdrawiam suspicious
    Agnitum
  • lilith_6 02.04.06, 19:51
    No właśnie, to że Ty o czymś nie słyszałeś, ani że huna tego nie przewiduje,
    nie znaczy, że tego nie ma smile
  • iokepine 21.05.06, 01:44
    Prośba - pytanko

    Czy możesz podać źródła tych informacji albo odnośniki do tych stron?
    Z góry dziękujęsmile

    Cieszę się, że jest tu ktoś, kto pisze takie rzeczysmileOdlotów w ezoteryce wszak
    niebrak... Dziękuje za rozsądeksmile


    agnitum napisał:

    > Są nawet w sieci opracowania dot. np. poziomu wibracji po seksie grupowym (żę
    > się tego uczepie). I wyraźnie wskazują one że poziom wibracji się obniża.
    > Oczywiscie że wszystko jest dla ludzi.
    <ciachsmile>
    > ale można sobie zdrowo pop* życie obniżając
    > wibracje. Są nawet zdjęcia fot. Kirianowską osób po seksie grupowym (celowo tak
    > i
    > eksperyment przeprowadzono). Poza zablokowanymi czakrami serca oraz... płciową
    > dochodziłą czakra odpowiedzialna za "łączność z wyższą jaźnią" kompletnie
    > zagmatwana.
    >

  • mrall 02.04.06, 18:39
    > Dla mnie seks to czynność fizyczna podobna do innych np. do czynności
    > jedzenia: można stosować różne diety, ucztować z różnymi ludźmi, można też
    > (co dla mnie jest ideałem) czerpać energię z powietrza.

    Niezla przesada. Seks prowadzi do poczecia... choc od niedawna mozna to zrobic
    bez seksu..wink Seks to takze przyjemnosc, jakiej nie ma w innych czynnosciach.
    Seks to rowniez kontakt z osoba, jakiego nie zazna sie w innych czynnosciach.
    Wyjatkowosc seksu mozna wykazywac dosc dlugo.

    > Ludzie od zawsze wprowadzali jakieś sztuczne zakazy dotyczące tego, co
    > uważali za mistyczne, wynikające z ntury. A one nie wynikały z natury, tylko
    > z ludzkich, umysłowych ograniczeń.

    Po prostu roznie rozumieli 'nature'. Kiedys gdzies naturalnym bylo zjadanie
    mozgu wroga, posiadanie siedmiuset żon-księżniczek i trzystu żon drugorzędnych
    etc. W naszej kulturze utarl sie model: on-ona. W islamie, mimo, ze ewidentnie
    ma on te same korzenie co chrzescijanstwo, jest model: on-one.
    Wedlug mnie, calkowite odrzucenie seksu jest niepotrzebnym ograniczeniem,
    odrzuceniem kawalka swej natury..wink

    (Ashra - Third Movement- Four Guitars)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 02.04.06, 20:00
    > Seks to rowniez kontakt z osoba, jakiego nie zazna sie w innych czynnosciach.

    Ubogie są Twoje doświadczenia, Mrallu.

    > Wyjatkowosc seksu mozna wykazywac dosc dlugo.

    Wyjątkowość różnych rzeczy można wykazywać długo. Seks nie jest pod tym
    względem ewenementem.

    > Seks to takze przyjemnosc, jakiej nie ma w innych czynnosciach.

    ??? Nie dla wyszystkich. Jedząc wyśmienite potrawy, często ze znajomymi
    zastanawialiśmy się co jest lepsze - seks czy ucztowanie (z życia wzięte, hehe)

    > Wedlug mnie, calkowite odrzucenie seksu jest niepotrzebnym ograniczeniem,
    > odrzuceniem kawalka swej natury..wink

    No właśnie - według Ciebie. Więc nie odrzucaj smile
  • mrall 02.04.06, 20:09
    > Ubogie są Twoje doświadczenia, Mrallu.

    Ubogie jest Twoje wyobrazenie o mnie...wink))

    > ??? Nie dla wyszystkich. Jedząc wyśmienite potrawy, często ze znajomymi
    > zastanawialiśmy się co jest lepsze - seks czy ucztowanie.

    Nie przecze, mozna i tak dochodzic do orgazmu; namiastki.

    > > Wedlug mnie, calkowite odrzucenie seksu jest niepotrzebnym ograniczeniem,
    > > odrzuceniem kawalka swej natury..wink
    >
    > No właśnie - według Ciebie. Więc nie odrzucaj smile

    Uwazasz, ze jest to potrzebne ograniczenie, odrzucenie kawalka swej natury?
    Więc sobie uwazaj smile

    (George Naope - Chants of Hawaii - Kua I Ka Nani O Hilo)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 02.04.06, 20:20
    > > Ubogie są Twoje doświadczenia, Mrallu.
    >
    > Ubogie jest Twoje wyobrazenie o mnie...wink))

    Moje wyobrażenie o Tobie, wynika z tego co Ty o sobie napisałeś. Ja niczego nie
    dodaję ani nie ujmuję smile

    A reszta jest... milczeniem big_grin
  • mrall 02.04.06, 20:44
    > Moje wyobrażenie o Tobie, wynika z tego co Ty o sobie napisałeś. Ja niczego
    > nie dodaję ani nie ujmuję smile

    Dodajesz i ujmujesz...nawet o tym nie wiedzac..wink
    Twoje wyobrazenie o mnie wynika z Twojego odbioru tego, co czytasz; nie z tego,
    co ja napisalem.

    > A reszta jest... milczeniem big_grin

    A moze Tys nie doswiadczyla seksu tak naprawde...
    'Ubogie są Twoje doświadczenia'
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 02.04.06, 21:15
    > A moze Tys nie doswiadczyla seksu tak naprawde...
    > 'Ubogie są Twoje doświadczenia'

    Jedno z dwojga, Mrall: albo Twoje doświadczenia są ubogie (czyli nie
    doświadczyłeś innych rzeczy "tak naprawdę"), albo ja nie doświadczyłam seksu
    tak naprawdę (czyli moje doświadczenia są ubogie).
    Jak jest naprawdę, nie dowiesz się nigdy tongue_out

    Choć jest jeszcze trzecie wyjście (kompromisowe): doświadczenia nasze mogą być
    bogate, ale zupełnie inna aksjologia big_grin

    Stawiam na trzeci punkt (żeby nie powiedzieć "na Tolka BANANA - bo pewnie
    powiesz, żem niewyżyta, hihi smile
  • mrall 02.04.06, 21:49
    'Ubogie są Twoje doświadczenia'
    to Twoje zdanie i tym milym akcentem koncze.
    ;P

    (Fantasy On The Igil_Kaigal-Ool Khovalyg)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • lilith_6 02.04.06, 21:56
    Aha, więc jednak to Twoje doświadczenia są ubogie... Nie matrw się Mrall,
    zawsze możesz to nadrobić wink
  • agnitum 30.03.06, 20:16
    RD nie jest związany z seksem smile
    A seks z RD.
    Posiadanie dobrego życia erotycznego nie musi wpływać na RD
    A rozwój duchowy nie musi być związany z życiem erotycznym.

    Aczkolwiek nie widze powodów aby traktować seks jako niemoralny. Seks jest
    potrzebny... każdemu. Ale myśle tu o głębokim wymiarze. Polecam tantre (z
    praktyki to wiem wink) Czyli przedłużanie stosunku, unikanie ejakulacji, miłosny
    akt polegający na przekazaniu sobie nawzajem energii. Naprawde warto się tego
    nauczyć smile...

    Oczywiście seks to często związki karmiczne w tym związki atlantydzkie typu Pan
    - niewolnik oraz różnego rodzaju inicjacje astralne, pseudomagiczne, itp.
    Należy naprawde starać się na ścieżce RD oczyszczać swoje intencje do seksu - bo
    inaczej oj biada biada duszy smile Seks to nie zabawa.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum

  • motyvvacja 30.03.06, 20:47
    Agnitum-bardzo mnie to zainteresowalo co napisales,o zwiazkach
    karmicznych,zwiazkach atlantydzkich-chciala bym sie dowiedziec wiecej o tych
    inicjacjach astralnych,pseudomagicznych.Bo czasem mam takie pzreczucie ze
    troche mnie to dotyczy.Co to znaczy oczyszczac swoje intencje co do sexu?
    Jakie intencje powinno sie miec gdy kogos sie poprostu tylko pozada-nie kocha.
    I dlaczego nie wolno sie bawic w sex ,dlaczego nie wolno sie poprostu bawic w
    ciuciubabke.czy to ma cos wspolnego z karma??..Dlaczego nie wolno dac wszystko
    a potem zabrac.Wkoncu to moje?
  • i33 30.03.06, 22:36
    jeżeli spotka się dwoje takich co potrzebują podobnie i być ze sobą blisko w
    taki sam sposób i każda chwila i dotyk jest nie tylko ekstazą, uniesieniem ale
    i wymianą energetyczną---to chyba nie jest to już tylko sex a miłość, jeżeli
    intencją jest nie tylko odczuć przyjemność a przede wszystkim dać, jeżeli w
    akcie nie skupiam się na sobie, tylko na dzieleniu się tym co w nas fizycznie
    piękne,nie oddając się w sensie posiadania; bycie ze sobą w komunii ciał, jak
    jin i jang,..itd... scalanie czegoś co się uzupełnia-iduchowo i astralnie...nie
    uważam też że każda kurtyzana jest niżej na ścieżce duchowej od cnotliwej
    dewotki---liczą się intencje, motywacje, okoliczności....sex może być błotem i
    niebem......może przypomne osho[ motywacjo tak często o nim ]...najważniejsze
    jest to by zawrzeć pokój ze swoim ciałem...ciało jest cudem...sex jest
    radością...skoro świadome bieganie może być zen, to to i świadomy sex też może
    być zen[ to już mój wniosek], kiedy pływasz to pływaj naprawdę ,kiedy kochasz
    to kochaj naprawdę...czy symfonia nie jest wspaniała gdy jest się koneserem
    takiej muzyki?...no i jeszcze krótko--sex i celibat to jak ucztować i pościć
    jedno i drugie potrzebne-jedno dla radości istnieniai zdrowia drugie raczej dla
    zdrowia .....................i jeszcze coś co mi się b. podoba [kapleau zen-
    świt...]-"Budda sprzedaje dharmę,patriarchowie sprzedają Buddę, wielcy kapłani
    sprzedają patriarchów, a ona sprzedaje swoje ciało, aby wyciszyć namiętności
    wszystkich istot, forma jest pustką, namiętnosci to bodhi...nie ma żadnego
    dobra którego trzeba szukać, ani żadnego zła którego trzeba
    unikać"...............przepraszam że tak dużo , ale to byłi mój problem [
    motywacjo]teraz wiem kiedy jest sex a kiedy miłość i to nie nic wspólnego z
    moralnością...uważam też że są etapy w rozwoju gdzie nie potrzeba juz seksu i
    można się wyzwolić od niego sam w sobie nie jest jednak antyduchowy....
  • motyvvacja 31.03.06, 09:21
    Hi i33smile
    Ja tez wiem kiedy jest sex a kiedy pozadanie.ALe prawie zawsze,milosc
    przychodzi po pozadaniu.hmm no moze w 90%smile
    Dla mnie to energie;ktore wedruja sobie w gore-zaczynajac od osrodka
    sexu,konczac na splocie slonecznym..A jesli pojda jeszcze wyrzej...to mozna
    miec naprawde dobry zwiazek..No ale tak jak pisal Agnitum..Najpierw trzeba
    wyczyscic swoje intencje sexualne.Bo inaczej biada.smile


    Fajnie w rozmowach z Bogiem ujeto ten aspekt.W zyciu sa dwie podstawowe emocje.
    Strach i milosc-i wszystko z nich wyrasta.Ja pisalam Strach i desire.ALe czym
    sie rozni milosc od pozadania drugiej osoby?Chyba tylko tym ze naciera od
    osrodku sexu..

    Oczywiscie nie pisze tu o facetach ktorzy traktuja sex jak drags-sa od niego
    uzaleznieni-bo to oczywiscie psychologiczne uzaleznienie.i jesli im sie wydaje
    ze pozadaja kobiety,to sie myla.Bo pozadaja dowodow na swoja
    atrakcyjnosc,sexualnosc,albo inny aspekt w ktory nie bede sie wdrazac.Ale
    przedewszystkim chodzi im o siebie samych.Projektacja swoich wlasnych uczuc na
    kobiete i jazda.


    DLatego sex jest tak bardzo powiazany z miloscia.Czasem miloscia do siebie,a na
    wyrzszym szczeblu juz miloscia do partnera
  • motyvvacja 31.03.06, 09:27
    Mam jeszcze jedno pytanie, co to jest energia,z czego sie sklada?.
    Okreslenie jest okresleniem.ALe co to jest?

    Poprostu czym jest energia??
  • taszidelek 30.03.06, 21:40
    Wspomnę o mniej znanym aspekcie seksualności.Podczas każdego takiego
    zjednoczenia
    powstaje energetyczna więz między dwiema osobami.Więz ta sama z siebie nie
    zniknie-może trwać latami, przez resztę życia.Jeśli powstała w sposób
    niezamierzony,lub jest ich wiele, mogą w pewnym etapie rozwoju
    przeszkadzać,przynosić dysharmonie- taka więz z osobą/osobami, z którymi
    niekoniecznie chce się być w łączności na subtelnym poziomie.Niewidoczny związek
    taki ustanowiony zostaje silnymi energiami,jakie są w seksualności.
    Poza tym energetyczna wymiana zachodząca w sexie jest korzystna moim zdaniem
    ,gdy partnerzy są na podobnym etapie rozwoju,w pozostałych przypadkach-już
    inaczej.Wobec"niekompatybilnośći" w sferze subtelnej dwojga osób jednoczenie się
    intymne może przynieść niepożądane stany.
    Jednak zakładając że energie jakimi dysponujemy,są boskie,kwestia inaczej wygląda.
    Jakkolwiek by było- odnośnie ekspresji intensywnych wibracji,warto moim zdaniem
    kierować się przede wszystkim miłością.Warto też być w zgodzie z sobą samym,ze
    swoją prawdą.
  • beacieczko 30.03.06, 22:48
    przeczytałam, że "niska samoocena związana z ciałem często bywa przyczyną
    błędnych praktyk, wiele osób chciałoby się dowartościować oddając swoje
    ciało..partnerom seksualnym. Większość ludzi czuje niedocenienie i frustrację,
    gdy nie ma komu oddać swego ciała". Mam koleżankę, która po tygodniu bez seksu
    słabnie psychicznie, czuje się niedowartościowana, a najtrudniej jest jej
    znieść to, że mąż nie miał ochoty, ona to pojmuje, że jej nie chce, nie kocha,
    nie potrzebuje... że nic nie znaczy... może coś w tym kierunku?
  • i33 30.03.06, 23:10
    tak jest też gdy w dzieciństwie dziewczynka nie była akceptowana, kochana, rola
    ojca, wyśmiewana , kiedy dojrzewała, seź był tematem--bój się Boże-fuj i o
    zgrozo, a tymczasem panienka ma z natury duże potrzeby i ..miłości i
    seksu...brak akceptacji własnego ciała i miłości do siebie--szukamy w oczach
    innych i łapkach też---to jak pokaż mi jak bardzo mnie pragniesz, jaka jestem
    wspaniała---ty mi to pokażesz to ja będę tak myśleć bo ja sama nie umiem siebie
    docenić, oddam wszystko by poczuć się kochaną.....faceci też mają z tym ogromny
    problem, może to też tkwi w wychowaniu, mało który facet wie że nie musi
    mieć "warunków" żeby być wspaniałym kochankiem...a ja niedawno dowiedziałam się
    że nie trzeba orgazmu---żeby mieć pełną satysfakcję...pisze dość intymnie, ale
    na ten temat niestety mam dużo do "podzielenia"...molestowanie ma też ogromny
    wpływ na zachowanie, tak samo agresja w dzieciństwie..
  • agnitum 31.03.06, 08:19
    Tak zgadza się
    Niska samoocena dot. postrzegania własnego ciała jest przyczyną wielu błędnych
    praktyk m.in. powodowanego takiego seksu.
    To co piszesz o koleżance jest chore i o ile na pewno nie są oczyszczone
    intencje dot. własnego ciała oraz seksu to wkrada się w to też brak poczucia
    miłości do drugiego partnera. To zawsze idzie w parze.

    Piszesz:
    "Większość ludzi czuje niedocenienie i frustrację, gdy nie ma komu oddać swego
    ciała"

    Może nie uogólniałbym smile że większość. Duża grupa ludzi na pewno tak ma.

    Przy okazji odpowiadam - bo to wspólny temat - do motywacji. Taka krótka historia...
    Niedawno bodajże w grudniu pracowałem z pewną dziewczyną (pracowałem =
    prowadziłem terapie). Ma 30 lat, męża, dwójke dzieci. Wszystko się dobrze układa
    u Niej i nie chce niczego zmieniać.
    Nagle ni stąd ni zowąd zaczęła czuć straszny pociąg seksualny do kolegi z pracy.
    Sama była tym zszkokowana. Dlaczego? Przecież Jej życie seksualne z mężem było
    wspaniałe... Zaczęła się zastanawiać. Może to tzw. kryzys małżeński który
    podobno przychodzi po x latach małżeństwa? Może to gra hormonów?
    Facet ten już dawno Ją podrywał. I właściwie jak sama przyznała Jemu chodzi
    tylko o seks - nic innego Go nie interesuje. Wiedziała to od początku
    rozpoczęćia pracy w tej firmie. Ale nigdy on ją nie interesował z wiadomych
    względów..
    Zaczęliśmy się temu przyglądać. Poprzez terapie (szczegóły omijam) okazało się
    że są aż dwa niezwykłe sile powody takiego "pomieszania w seksie".
    1) x wcieleń temu była dziewczyną, niezwykle piękną która zajmowałą się magią.
    Niestety ktoś doniósł na Nią. I uwięziono ją (wyglądało to jak średniowiecze,
    bowiem w wizji powtarzały się zamki, rycerze itp). Jeden ze strażników zapraszał
    kolegów do jej celi i ... gwałcili ją. Odbywały się takie orgie kilka razy w
    tygodniu. Zagrozili jej, że jeśli komukolwiek powie to straci życie np. otruta.
    Popełniła samobójstwo...
    2) kolejne x wcieleń temu. Ci sami ludzie wierzyli (jet to dość dokładnie
    opisane w Książce "Templariusze") że seks mistyczny służy do jednoczenia się z
    Bogiem (w czym sie nie mylili zresztą, ale błąd polegał na tym że najpierw musi
    być miłość a później dopiero seks). Wiele łóż masońskich we Francji XVII i XVIII
    wieku oraz "magów" organizowało orgie. Jedną z uczestników tych orgii była
    właśnie ta ... kobieta. Podczas zabiegów magicznych przysięgła kilku meżczyznom
    "że zawsze do końca świata będzie gotowa spełniać ich zachcianki seksualne".
    Wzmocnione odpowiednimi rytuałami magicznymi trwało to do... grudnia zeszłego roku.

    Dokonaliśmy uwolnienia Jej podświadomości od wzorców destrukcyjnych związanych z
    seksem. Po uświadomieniu sobie, że kolega z pracy to jeden ... z magów z tamtych
    zdarzeń (któremu przysięgała) przeżyła szok. Szok pozwolił Jej szybko to
    odreagować. Poprzez odpowiednie techniki pozbyła się wielu takich "przysięg".

    Jaki efekt?
    Facet przestał się Nią interesować... A ona przestała czuć do niego pociąg.
    W małżeństwie na nowo "odkrywają" siebie (rozmawiałem z Nią włąśnie wczoraj smile )

    To taka opowieść dla dziewczyn, które wskakują do łóżka z przygodnymi
    parntnerami i tłumaczą to swoją niezależnością oraz hasłęm "przecież to ja wybieram"

    Pewno mój tekst nieco jest chaotyczny - ale wybaczcie smile 08:17 smile

    Pozdrawiam

    Agnitum
  • motyvvacja 31.03.06, 08:51
    mmmmmmm.Jak ladniesmile Slicznie opisujesz i czyta sie z otwarta buziasmile ..
    Powinnes zajac sie pisaniem ksiazek..smile Dziki za odpowiedz.Rozumiem juz
    doskonale na czym to polega.Wskakiwanie do lozka z przygodnymi partnerami zeby
    sie dowartosciowac,poczuc bardziej chciana, lub zagrac kolezance na nosie
    odbijajac jej chlopaka..To raczej zakrywa na pomoc psychologiczna.I to dorazna.

    Ja pisalam caly czac o pragnieniu-pociagu sexualnym-pozadaniu.Takie stany
    psychiczno-fizyczne nie zdarzaja sie czesto( chocby dlatego ze nie mam 15 latsmile
    i potrafie rozroznic co jest czym.
    Dlatego dzieki ci Agnitum za odpowiedz na ten temat.

    Kilka lat temu mialam chlopaka.Nie moglam z nim byc.bo byl
    nieodpowiedzialny,nieprzewidywalny,chorowal na borderline najprawdopodobniej.smile
    Mizogon i atrysta manipulatorsmile
    Ale sex byl wybuchem-wulkanicznym wybuchem-nie tylko emocje gora-dol,nie tylko
    ze pozadanie.Magnez.energia,byl tak podobny do mnie(w tym okresie),ze czasami
    czulam sie jakbym sie kochala sama z soba.
    Takiego pozadania nie da sie odczuwac z przygodnymi partnerami co kilka
    miesiecy.
  • agnitum 31.03.06, 10:14
    Motywacjo dochodzą jeszcze sprawy polaryzacji dusz, "przysięg erotycznych",
    poprzedniego związku dusz, idealnych połówek, stosunków UA UA, UA - Strzyga
    (związki nazywam to "przysięgowe") itd
    Szerzej o tym jest troche na internecie.
    Oczywiście magnes erotyczny może mieć wiele innych powodów. Musiałbym wszystko z
    czym się spotkałem (zawsze opisuje to co wiem z praktyki) zebrać do kupy i
    opisać. Ale pewno już ktoś to zrobił z lepszym skutkiem.
    Ale temat jest bardzo ciekawy.

    Pozdrawiam smile

    Agnitum
  • i33 31.03.06, 11:03
    magnesy erotyczne mogą mieć wiele powodów-czy zawsze z negatywnym skutkiem i
    przyczyną zalezności, wydaje mi się że bez mocnego wsłuchania się w siebie i
    pomocy doświadczonego terapeuty
  • motyvvacja 31.03.06, 13:58
    Wiesz Agnitum-zastanawiam sie kim jestem,i dlaczego ide ta sciezka-nie to ze
    cos mnie tam pcha..Ale poprostu zycie mi sie tak ustawia..
    Poznalam wiele wiar z punktu widzenia wielu kultur,nie z ksiazek.w ksiazce sie
    tego nie poczuje jak z bliskim obcowaniem , calej spolecznosci.Czujesz to co
    oni czuja.Oni tym wibruja.Wspolna swiadomosc?-moze.
    Pisze cos,co wydaje mi sie prawda, i prawda sie okazuje-to smieszne..

    Jedynie to co bym chciala,to dowiedziec sie co jest grane.Nie mam tu nikogo-kto
    mogl by mi pomoc z regresingiem.Cos sie wynurza cos kapuje.ALe to za malo.
    To nie moze byc moja fantazja,bo chocby rasumujac moje cale zycie,zbytnio sie
    sklada,i wchodzi na sciezke duchowa...
    Zrobie krok w lewo,po jakims czasie okaze sie ze on doprowadzil mnie do
    duchowosci.
    Zrobie krok w prawo okazuje sie to samo.
    Zrobie cos zlego..hahaah,okazuje sie ze to nie bylo zle, bo wlasnie ide przez
    to na ta sciezke..Jaja normalnie...

    I ja mam sie teraz bac kundalini? niech sie dzieje co chce..wiem ze i tak mnie
    popchnie tam gdzie zawsze pcha..


    a tez sex- z pozadania, ktory ( nie jest czyms wynaturzonych) .Zwykly facet
    ktory sie stara-a ja sie opieram.Od cala sprawa.Opieram sie,,hmmmmm..wlasciwie
    nie opieram sie a czekam az bede gotwa...Zobacz jak to wszystko jest up side
    down..Na to wychodzi ze wszystko idzie w jednym kierunku,ze poprostu nie ma zla.
    Tak jak pisales,rozumie teraz...

    Czasem odczuwam pokielbaszenie..Bo zobacz ludzie zyja zasypani stertami
    klamstw.i powiedzmy ze ktos sie ochajtal-jaka mial intencje?..A wiec jesli jego
    zona miala intencje zle, i chciala go tym przytrzymac z wielu powodow.Co to za
    slub, i co to za zdrada?Gdy on sie zakocha w kims innym i wpadnie z nim do
    lozka?
    W tym wypadku zadna..
    I dlatego szukanie igly w stogu siana jest takie trudne.Bo zeby zobaczyc te
    wszystkie klamstwa-samemu trzeba zobaczyc swoje.

    Jak to bylo: zanim wypomnisz zdblo, w oku blizniego, sam wyciagnij swoja belke''

    No ale to trudna praca..
  • motyvvacja 31.03.06, 14:09
    Jak zwykle zle wkleilamsmile
  • i33 30.03.06, 22:56
    kochać się z kimś nie na tym samym poziomie--to niedosyt, to jak kochać się z
    wampirem,to szał ciał a po tym płacz niespełnienia, na dłuższa metę
    okropne...niszczące jeżeli osoba będąca niżej nie chc nasd sobą pracować,jeżeli
    z powodu np dzieci utrzymuje się taki związek...być może karmiczny, lub inny[
    jak pisze wyżej taszidelek],dlatego też nie dla wymogów moralności lepiej
    poznać się przed współżyciem, które stwarza często uczucie wielkiej miłości a
    może to być tylko namiętność, czy uzależnienie karmiczne,ślubowanie....nie
    szystko piękne to co piękne
  • i33 31.03.06, 00:02
    ekspresja intensywnych wibracji- podporządkowana miłości-ładne zdanko...znowu
    nie mogę spać...
  • i33 31.03.06, 09:23
    motywacyjko--jesteś goraca kobitka po prostu---a czy za tymi pragnieniami nie
    kryje się czasami wielka potrzeba miłości i doskonałego partnera---tak mocna że
    aż trzeba ją zastąpić chociaż wielką namiętnością....ja myśle że skoro jesteśmy
    tak feromonalnie erotyczne to przyciągamy to samo --energia jest tam gdzie
    podaża myśl, nasze myśli przyciągają podobnego klimatu myśli...ja myśle o sobie
    tak--jak długo będę uzalezniona od pragnienia niższych energii--tak długo nie
    pojawi się na horyzoncie ten ktoś z kim stawilibyśmy nie tylko fizyczną ale i
    duchową superharmonię a tylko wtedy będzie zadowolenie i zaspokojenie....poza
    tym póki nie pokochamy siebie tak do głębi--nie ma co liczyć na dostanie
    miłości takiej do głębi...ale jak zrozumieć czego się potrzeba---nie poznając
    smaku tego czego się pozornie pragnie...byłam u kogoś i chyba nie przypadkiem
    przeczytałam----mniej więcejsens taki----uważaj na to co myślisz,bo stają się
    one twoim przyzwyczajeniem --a to staję się twoją przybraną naturą...my same
    napęedzamy się myślami...mówiłaś mi wcześniej--zakochałaś się pojawiło się
    uczucie--skoncentruj się w jakim miejscu je czujesz na jakim poziomie...
  • motyvvacja 31.03.06, 09:32
    I33 hahahaah.DOKLADNIE.DOKLADNIEsmile) Dzieki za przypomnienie smile)
    Niestety ja ja czuje tylko i wylacznie w osrodku sexusmile

    ALe wierz mi ze staram sie ja podniesc wyrzej..

    Pieknie napisane ze nasze mysli staja sie naszym przyzwyczajeniem.Tak dokladnie
    jest.Pieknie napisane ze mysl-czyn-skutek.
    Ale wiesz przeciez jak trudno jest katrolowac mysli.Podobno dusza-jazn, nawet
    po smierci sie tego uczy.

    Mysl o czyms.Czuj sie czyms.A wtedy sie tym staniesz..Ok zgadzam sie.
    ALe powiedzmy ze najpierw mam ochote na sextongue_out hyyhy
  • motyvvacja 31.03.06, 09:36
    Kto wie co mi sie stalo,moze to moje praktyki z kundalini.LOlsmile
  • i33 31.03.06, 10:11
    wiesz co się dzieje jak podciągasz kundalini ze śmieciami,spalają się czy tam
    jak ...rozumiem ciebie myśle że bardzo,,,jesteśmy dość podobne...powiem ci co
    ja nieraz czuje --ogromne wyuzdanie ale ja tego nie chce--uspokajam myśli, nie
    włączam emocjonującej muzyki itd,mówię do siebie -nie chce już substytutów a
    czegoś więcej,jest tak czasem że nie można wytrzymać to odpuszczam sobie trudno
    nie jestem jeszcze gotowa -nic na siłę zgodnie z ciałem ono przecież dostraja
    się do możliwości ducha powoli, nie obwiniam się jak przedtem jestem tylko i aż
    człowiekiem--nie łaje za pragnienie miłości tylko " łagodze " energie, myśląc o
    kimś albo o akcie nie myśle o wyrzuceniu energii ale dawaniu z czułością naj.
    jaką mnie stać i delektuje sie tym co dostaje---nie wertuje kamasutry a wczuwam
    się...- to nest wtedy takie bardziej spokojne subtelne--mistyczne i zarazem b.
    satysfakcjonujące....poza tym kobiety koło 40-stki-- to wiesz jaki mają
    bum ...więc to normalne
  • i33 31.03.06, 10:54
    twój tekst nie jest chaotyczny --piszesz do motywacji sorry że ja się
    odzywam...pierwszy raz o praktykach magicznych, rytuałach przysięgach i uzal.
    przeczytałam u ks. L Ządło--i było to w tym czasie gdy miałam dylematy o
    których pisze Motywacja--nie przypadkiem tak było tym bardziej że prosiłam o
    wsparcie duchowe żeby zrozumieć co się dzieje ze mną, no i póżniej bardzo
    przypadkiem natrafiłam na kogoś z kim jestem pewna byłam związana w przeszłości-
    - i uwolnienie się od zależności seksualnej, którą ja podtrzymywałam nie
    całkiem świadomie nastąpiło przy pomocy trzeciej osoby... także wierzę w
    istnienie takich zalezności "na bank"
  • agnitum 31.03.06, 11:13
    i33 smile "u ks. L.Żądło"
    Leszek jest księdzem? smile)

    Pozdrawiam smile

    Agnitum
  • i33 31.03.06, 11:34
    a gdzie ja napisałam o księżach miałam na myśli książki-- ale numer to nic
    mozna się pośmiać ale mi nie do śmiechu w tym mom. --jest u mnie chora osoba i
    nie wiem jak jej pomóc...
  • i33 31.03.06, 12:52
    uważasz że Chińczycy nie kochają się, jak nie jadłam mięsa którego nigdy nie
    lubiałam to pociąg do bycia z kimś bardzo blisko fizycznie wcale nie był
    mniejszy,było tylko we mnie mniej agresji, strachu...byłam bardziej wyciszona
    zrównowazona,,,,miałam taki okres kiedy powiedziałam--dość seksu chcę żyć bez
    niego, okazało się że partner jest nie ten dlatego miałam takie skrajne
    pomysły...nie znaczy to że jeśli ktoś potrafi wypracować w sobie ---nie chcenie
    to coś z nim nie tak,,mistrzowie przecież obywali się bez niego...wspomniałam
    kiedyś o kronikach Akaszy---" będziemy kiedyś bezpłciowi"--to jedna z
    interpretacji tekstu,,,czy możliwa wydaje mio się że tak, że ewolucja czł.
    zdaża do tego---anioły są "wyższymi " istotami ,są bezpłciowe, jeśli jednak
    dane nam jest dążyć do podobnego ich poziomu zniesienie takiego popędu może
    jest nieuniknione i u niektórych jednostek jest to już faktem, może tak jest u
    Ciebie...myśle jednak że każdy ma "swój " czas na ten etap, by go nie opóżniać
    warto o tym rozmawiać i trzeba pracować...co niniejszym robimy...jeśli chodzi o
    seks mistyczny- to nie chodzi mi bynajmniej o rytuał...a o subtelność
    odczuwania, bycia dwojga ze sobą, rodzaju szczęścia, uważam że i tu możliwe
    jest wykroczenie poza materię...kobieta z mężczyzną jak łączy się na każdym
    poziomie- tworza duet o poteżnej sile energii czy to wykorzystać tylko dla
    odczuwania aktu czy rozszerzyć na coś pożytecznego dla ogółu zależy też od
    stopnia rozwoju i świadomości pary, komunia to zjednoczenie a ono czyni
    cuda...tak ja to kumam.. a p[odziwiam tych którzy mając duży temperament
    odrzucają seks nieprzymuszeni[ bo przecież bywa i tak że nie ma wyjścia lub nie
    ma dużych potrzeb]..
  • lilith_6 31.03.06, 13:21
    > wspomniałam
    > kiedyś o kronikach Akaszy---" będziemy kiedyś bezpłciowi"--to jedna z
    > interpretacji tekstu,,,czy możliwa wydaje mio się że tak, że ewolucja czł.
    > zdaża do tego---anioły są "wyższymi " istotami ,są bezpłciowe, jeśli jednak
    > dane nam jest dążyć do podobnego ich poziomu zniesienie takiego popędu może
    > jest nieuniknione

    Myślę dokładnie tak jak Ty i33 smile i staram się wprowadzić to w życie - dążę do
    boskośći, a Bóg nie potrzebuje seksu wink (trochę to uprościłam).
    Nie pisałam jednak o tym dosadnie, bo to są moje poglądy, tak jak
    zauważyłaś "każdy ma "swój " czas na ten etap" i nie chciałam nikogo do tego
    przekonywać. Każdy kroczy swoją drogą, ja wybrałam taką a nie inną, ale nie
    uważam wcale, że inne ścieżki są gorsze. Są po prostu inne smile
    Cieszę się, że ktoś myśli podobnie smile

  • agnitum 31.03.06, 15:48
    Skąd to odkrycie że Bóg czegoś nie potrzebuje a czegoś potrzebuje? smile
    Nie możesz wiedzieć czy Bóg nie potrzebuje seksu, bo również nie ma żadnego
    dowodu na to że Bóg go potrzebuje.
    Zresztą pisząc tak personifikujesz/oddzielasz pewną energie.
    Nie ma Boga i Nas. My to Bóg a Bóg jest nami. W każdym z nas jest energia Boska.
    Bez każdego z nas nie byłoby Boga.

    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 16:04
    Nic nie jest pewne...nawiązywałam do tego spostrzeżenia w moich poprzednich
    wypowiedziach. A przy mojej uwadze o Bogu napisałam, że upraszczam.
    Ty natomiast, jesteś bardzo niekonsekwentny: zarzucasz mi błąd w rozumowaniu,
    podczas gsy sam w swoich wypowiedziach na forum, często "podpierasz się" Bogiem.
  • agnitum 31.03.06, 19:42
    Lilith znowu uprawiasz nieścisłości smile
    Zawsze naczelna zasada Boska o jakiej mówię to zasada nieokreśloności czyli
    Boskiej dychtomii.
    I tym sie podpieram smile

    Różnica subtelna a może jednak wielka.

    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 19:54
    A Ty w tej chwili uprawiasz manipulanctwo agnitum... Jakie "znowu"??
    Nie będę dyskutować w ten sposób.
  • agnitum 01.04.06, 14:16
    Lilith nie zrozumiałaś mnie

    Napisałaś:
    "Ty natomiast, jesteś bardzo niekonsekwentny: zarzucasz mi błąd w rozumowaniu,
    podczas gsy sam w swoich wypowiedziach na forum, często "podpierasz się"
    Bogiem."

    Zasada nieokreślonosci o której zawsze mówie, to zasada w której nie
    przypisujmey Bogu rzeczy za lub przeciw. Tego że czegoś robi a czegoś nie robi.
    I o to mi chodziło. I ponieważ opisałem to w wątku "Banalny przepis na
    szczęśliwe życie" jest to banalne a przez to proste, a to co proste nie da się
    manipulować. Taka jest moja opinia.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 14:42
    Agnitum, naprawdę nie zrozumiałeś, czy tylko udajesz?
    Skoro nie zrozumiałeś, to Ci wyjąśnię.
    Napisałeś "Lilith znowu uprawiasz nieścisłości...". Użycie słowa "znowu" to
    manipulacja. Sugerujesz w ten sposób, że robię to nagminnie, a to nieprawda.
    To chwyt poniżej pasa. Takimi hasłami obrażasz rozmówcę.
    Nie podejrzewam Cię o złe intencje, mam nadzieję, że wynika to z tego, że po
    prostu nie zastanawiasz się nad tym jak Twoje słowa będą odebrane.
    Radzę Ci jednak, zastanawiaj się dwa razy zanim coś o kimś napiszesz.


  • agnitum 01.04.06, 15:37
    Lilith skoro w jednym wątku powołujesz się na dwie rzeczy nieprawdziwe. To
    jednak moge zastosować takie powiedzenie "znowu uprawiasz nieścisłość" smile?

    A może mi zabronisz? smile
    Nie wiedziałem że normalne sformułowanie tak Cie obraża smile

    Porad od Ciebie nie oczekuje, bo Ty ich nie dajesz. Znowu uprawiasz
    nieścisłosć smile Sama sobie zaprzeczyłaś.

    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 15:56
    Agnitum, nieścisłości to uprawiasz Ty. Prawie w każdym poście w tym wątku. Nie
    wiem czy nie rozumiesz tego co piszę, czy celowo to przeinaczasz, ale właśnie
    uprawiasz nieścisłości. Nie zamierzałam tego pisać, ale skoro nie umiesz
    przyznać się do błędu, a do tego zarzucasz mi to, co sam robisz (!), to
    musiałam jasno wyartykułować to, co myślę o Twoim sposobie pisania.

    A jeśli chodzi o podpieranie się Bogiem:
    "...Sam wiesz, że Bóg nie ocenia..."
    To Twoje słowa z innego, pierwszego lepszego wątku, który wyskoczył w
    wyszukiwarce. Mogłabym Cię zapytać, skąd wiesz, że Bóg nie ocenia?
    Z tego samego źródła ja wiem, że nie uprawia seksu wink (żart)
    Nie będę przytaczać innych, Twoich wypowiedzi o Bogu w "tym klimacie", bo nie
    chcę robić przedszkola z tego forum, a poza tym to dla mnie strata czasu. Sam
    sobie poszukaj.
  • agnitum 01.04.06, 19:17
    Cholewcia lilith aż tak źle?

    Musze znowu zniknąć i przepracować pare rzeczy.

    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 20:08
    Rozumiem, Agnitum, że to pytanie retoryczne smile
  • agnitum 01.04.06, 21:30
    Wielokrotnie retoryczne suspicious

    Agnitum
  • mrall 02.04.06, 18:51
    > a Bóg nie potrzebuje seksu wink

    Hle, hle.
    Slusznie, przeciez rzekl: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili
    ziemię
    Ani sie zajaknal o seksie...LOL.

    (Elmore James - Dust My Broom)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • agnitum 31.03.06, 15:11
    i33 również są źródła które mówią o czymś zupełnie innym. Że Anioły nie są
    bezpłciowe smile tak jak Bóg nie jest bezpłciowy...

    Są i trzecie źródła mówiące o tym że Aniołom też brakuje seksu ... i z tego też
    powodu często chcą z powrotem wcielać się w istoty dla ciał fizycznych patrz -->
    UA. Leszek to dobrze opisuje.

    Także i tu jak widzisz nie ma pewnych informacji.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • i33 31.03.06, 15:31
    -pewne jest to że nic nie jest pewne...wolałabym żeby jednak były pewniki nie
    do obalenia czułabym wtedy się bardziej stabilnie ....tego u Leszka mnie
    czytałam za to gdzieś tam---"anioły zazdroszczą nam emocji"więc czy przypisać
    to ich przyszłemu upadkowi[znowu], tak poważnie nie wkurza cię ten chaos
    informacji, może COŚ tu miesza, Ządło jest uważany za prekursora pewnych
    rzeczy , moge powiedzieć mistrza, w chaosie lepiej chyba polegać na wielkich
    sprawdzonych autorytetach, w całej para...jest jak na jarmarku to nie ułatwia
    drogi---co ty na to,,,poniżej pisałam --pytałeś o ta chorą osobę, jak możesz
    poradż co nieco...
  • agnitum 31.03.06, 15:43
    Teoria Upadłych Aniołów to główna teoria Leszka ( w tym teoria doświadczania
    seksualnego).
    i33 wiesz, ten autorytet na którym możesz polegać to Ty sama. I nigdzie go
    indziej nie znajdziesz.

    Co do chaosu informacji to świetnie to nazwałaś. Obecnie nawet w tematyce RD
    jest wiele pomieszanych autorytetów, które same sobie zaprzeczają. Mam wrażenie,
    że oni wymyślając jakąs teorie sami testują jej prawdopodobieństwo na...
    czytelnikach.
    Naprawdę trudno dziś o książki pisane w sposób "czysty" tzn bezintencjonalny.
    Choć jeśli się takich ludzi znajdzie to jest to niekłamana przyjemność.

    Co do tego drugiego postu odpowiem wkrótce... właśnie uciekam w podróż
    wspomnieniową smile

    Ps.
    Mi nie przeszkadza to, że nie ma niejako "pewnika". Ktoś wielki kiedyś napisał
    "Bez dogmatów czuje się prawdziwie wolny"

    Agnitum
  • i33 31.03.06, 15:51
    na pomoc dla znajomej i twój come back, nie zatrzaśnij drzwi do krainy
    wspomnień...hi hi
  • lilith_6 31.03.06, 16:00
    Teoria L. Żądło potwierdza to, że seks jest właściwy ludziom - istotom o
    niższych wibracjach. Anioły chcąc (m.in.) doświadczyć "grzesznego"
    seksu "uapdają" przecież, dlatego zwane są upadłymi smile))

    Ale, tak jak pisze i33 "pewne jest to że nic nie jest pewne..."
  • i33 31.03.06, 16:20
    wszystko jedno i tak was kocham ,nie grupowo....ale jak już ...nic nie jest
    pewne...hi...hi..
  • agnitum 31.03.06, 19:45
    Bzdura

    Teoria Leszka nie zakłada że seks jest właściwy tylko ludziom czyli istotom o
    niższych wibracjach. bo:

    1) Seks we wszystkich artykułach Leszka jest ... jedną z dróg spełnienia właśnie
    czyli podwyższenia wibracji smile
    2) Seks nie został wymyślony.... przez człowieka.
    (człowiek został stworzony na podobieństwo Boga...)

    Wiesz co w poniedziałek spotykam się z Leszkiem i Go osobiście o to zapytam.
    Choć znam już go 10 latek (osobiście) to pierwszy raz o tym co piszesz słyszę smile

    Agnitum
  • lilith_6 31.03.06, 20:01
    To co napisałam pośrednio (wynika z jego artykułu pt. "Upadłe anioły".
    cudownyportal.pl/article.php?article_id=22
    Oto cytat:
    "...Pewna grupa osób przeżyła szok innego rodzaju. Otóż kiedy przeniosły swą
    świadomość do umysłów istot człekopodobnych, po jakimś czasie zabawy chciały
    wrócić do swych bezcielesnych form, ale ich wibracje okazały się już zbyt
    ciężkie!
    Pierwsze z upadłych aniołów bawiły się świetnie. A nawet jeśli nie, to
    przynajmniej stwarzały takie wrażenie, by zaimponować tym, które jeszcze nie
    zaznały rozkoszy życia w ciele. Poza tym udawały, ponieważ głupio im było, że
    wcale nie jest tak świetnie, jak sobie wyobrażały.
    Podobnie dziś wychwalają się ci, którzy spróbowali narkotyków, wódki lub
    papierosów..."
  • lilith_6 31.03.06, 20:06
    Ale nie chcę się sprzeczać o teorie L. Żądło, przyznaję szczerze, że nie do
    końca wiem jakie on na temat seksu ma zdanie. Po prostu nie interesuje mnie to.
  • agnitum 31.03.06, 12:59
    U mnie tzn?
    I jak Jej chcesz pomóc?

    Agnitum
  • i33 31.03.06, 13:09
    moge tylko być z nią wierzyć za nią że życie w końcu coś jej dobrego
    zaoferyje,, ona w to nie wierzy tylko chce...poza tym oczekuje że wszyscy
    zrobią wszystko za nią nie jestem zła na nią , to podobno schizofrenia, ale ja
    mam odczucie już od dawna że to nie całkiem i nie wszystko...karma..ona stoi w
    miejscu nie da sobie rady sama ja jestem za słaba za głupia, pisałam tu o niej
    prosiłam o pomoc...myślałam o jakiejś wspólnej medytacji modlitwie...może ty
    coś podpowiesz
  • agnitum 02.04.06, 19:08
    Myśle że problem jest złożony i kiedykolwiek Ci będzie chciał pomóc potrzebuje
    więcej danych?

    Agnitum
  • motyvvacja 31.03.06, 13:36
    Widzisz i33, na poczatku zmienilam wiare,bylo to 10 lat temu.Ale nadal czulam
    niedosyt,czegos mi brakowalo,cos mi sie nie zgadzalo.-Zmienilam bo chcialam byc
    lepsza.Ale to wygladalo tak jakbym zmienila zupe na podwieczorek

    Teraz zaczyna mi sie wszystko sklejac.Dopiero teraz.

    Wiem ze moga byc zanieczyszczenia-ale jestem w pelni przekonana,ze
    (oczyszczenia) jakiegos na swojej drodze dokonalam.zmieniac jadlospis religi-
    nie jest tylko zmienianiem,ale gdy go zmieniasz ,robisz to w jakims kakretnym
    celu,calu stania sie lepszym.To jest tak zwane ezoteryczne oczyszczenie.

    Wiesz-wszystko jest tak do siebie podobne..Oprucz kaceptu Boga.

    Teraz juz wiem-i potrafie kochac go bez strachu i poczucia winy.Poprostu
    miloscia doskonala-miloscia bez zadnego ale..

    To jest chyba poczucie BOga-nie wiem jeszcze...Szukam..

    Ale wierz mi ze znajde... Wiem to
  • i33 31.03.06, 13:47
    wydaje mi się że jesteś na takiej rozwojowej huśtawce ale nie schodzisz z niej
    niżej, nie wracasz do piaskownicy jesli tak to znowu jest z nami
    podobnie.....potok słów--- a wystarczy po prostu kochać i nie bać się - a
    wszystko ułoży się jak trzeba może nie po maśle i bez łez i rozczarowań....a
    tak dla rozweselenia...sex typu NISKO---BODY LANGUAGE, mydełko Faaa,, a troche
    wyżej---kocham cie a kochanie moje to...polana w leśnym gąszczu schowana....a
    jeszcze wyżej...brak mi słów...
  • motyvvacja 31.03.06, 14:43
    A pozatym, to nigdy nie bylam ''normalna'' smile..To znaczy szary zajaczek.hyyhyh
    wszystko co robilam zawsze stawialo mnie na podium zainteresowania
    nie zawsze w dobrej woalcesmile lol...
    nie odnosi sie do to sexu,ale do samego charakterku..

    no ale jak mogla bym rozpoznac dobro gdyby nie bylo zla...
    a jesli rozpoznasz dobro raz.To nie bedziesz ciagnac w tym samym kierunku-bo
    doswiadczenie juz zdobylas.A jezeli ciagniesz,to to nazywa sie karma.
    znowu agnitum dobrze napisal ze jezeli czuje sie ze cos sie chce zrobic to
    zrob.Po to tylko zeby wiedziec ze dobro jest inne,i ze zawsze wracamy do dobra-
    bo z niego powstalismy.Ale jaja.Zasmakowac flustracji,i zeby do niej juz nie
    wracac.To zycie doswiadczalnego kroliczkasmile
    No ale jak inaczej zyc.smile

    a i sexu grupowego mozliwe ze kazdy z nas doznal, w tym lub poprzednim
    zyciu,Ci co go zaznali maja go juz w swoich doswiadczeniach,i nie praktykuja-bo
    wiedza co to jest.

    Rozmowy z Bogiem-jest podsumowaniem calosci w slowach.
    ale doswiadczenia kazdy nabywa sam.

    Akceptacja zycia-to milosc absolutna
  • i33 31.03.06, 15:38
    nie wyczuwam ani u lilith ani u agnitum aż takiego zadufania o jakie wzajemnie
    się oskarżają ale nie dziwie się --temat jest jakby nie było ognisty--więc
    iskry lecą...
  • lilith_6 31.03.06, 16:07
    Hehe, rzeczywiście zrobiło się gorąco. Zgadzam się z Wami, że dobrze jak się
    coś od czasu do czasu na tym forum dzieje, ale przez to moja "robota" leży
    odłogiem smile A ja nie bardzo mogę sobie na to pozwolić.
    Pozdrawiam smile
  • i33 31.03.06, 16:25
    nie tylko twoja leży odłogiem-- ale za to teraz zabierzemy się do niej z
    życiem...
  • motyvvacja 31.03.06, 19:58
    energia sexu zawsze byla, jest i bedzie.Przy czym pozadanie -bylo jest i bedzie
    Problem w tym ze ludzie nie chca jej podciagac dalej, a przelewaja na boki.

    A nie lepiej urzyc jej do celow powiedzmy-uzdrawiania-lub oswiecenia.Ale co tam-
    to takie przyjemne 5 minut.Zeby to choc 5 minut bylo-Faceci musza sie jednak
    wiele nauczyc.My kobiety bardziej potrafimy panowac na energia sexu,ponoc przez
    nasze zaokragleniasmile energia w nas krazy.
    Oczywiscie przez to mamy wiekrze szanse na oswiecenie.

    Jesli cialo eteryczne jest meskie ( u kobiet),tak zwana podswiadomosc,czy nasza
    energia yang.To wiadomo ze wystepuje wewnetrzny orgazm,poprzedzony miloscia do
    swojego meskiego wewnetrznego osobnika.stajemy sie wpelni kobietami.
    a wtedy,niech facet drzy! tongue_out

    A jeszcze do kobiet-to ze zakochujemy sie dosc czesto,lub pragniemy jakiegos
    faceta-Jest to wewnetrzna projekcja naszego wewnetrznego faceta-on poprostu
    chce byc kochany.W taki sposob o sobie przypomina.

    To by bardziej pasowalo do chasla''pokochaj siebie''.Ale najpierw wiedz co masz.


  • motyvvacja 31.03.06, 20:10
    Wpelni zintegrowane mialo byc.
    Dlatego nie cieszy puzniej sex z partnerem na nizszym poziomie duchowosci czy
    wibracji.

    Calosc musi miec calosc,a nie czastke.bo to nie przejdzie.
  • agnitum 31.03.06, 19:48
    nie tylko Twoja leży suspicious

    Pozdrawiam
    Znikam

    Agnitum

    Ps.
    Napisze coś o tym dlaczego wysuwam często różne teorie - tylko niech wątek się
    wyczerpie smile
  • szuwary4 31.03.06, 20:40
    Tak Was sobie kochani czytam, fajne i mądre rzeczy piszecie ale wiecie co? Seks
    służy jednak -co przypominam z pewną taką nieśmialością- rownież, a nawet
    głownie prokreacji, dobrze o tym pamietać bo jak się nie pamięta to bywa
    niedobrze. Pozdrawiam.
  • i33 31.03.06, 20:53
    tak -jak jedzonko ma nas utrzymać przy życiu, to po co tyle zachodu z finezją
    niezmiernie rozbudowanego kucharzenia, przystrajania stołów i nóż do tego
    pałeczki do tego....zwierzaki jedzą i prokreuja się a my to z wszystkiego
    robimy artyzm ---chyba się nudzimy....
  • lilith_6 31.03.06, 21:05
    Szuwary4, i to jest zdrowe podejście do seksu smile))

    i33, chyba tak...chyba to z nudów wynika wink
    Zamiast zajmować się rozwojem duchowym, zajmujemy się urozmaicaniem
    fizjologicznych rytuałów.
    Ja tam nie lubię "niezmiernie rozbudowanego kucharzenia, przystrajania
    stołów... itp.". Jem po to, żeby żyć. A nie odwrotnie smile



    tak -jak jedzonko ma nas utrzymać przy życiu, to po co tyle zachodu z finezją
    niezmiernie rozbudowanego kucharzenia, przystrajania stołów i nóż do tego
    pałeczki do tego....zwierzaki jedzą i prokreuja się a my to z wszystkiego
    robimy artyzm ---chyba się nudzimy....
  • motyvvacja 31.03.06, 22:07
    Sex sluzy przyjemnosci z ktorej wynika prokreacja, moze tak?

  • lilith_6 31.03.06, 22:23
    Niezupełnie. Ujęłabym to raczej w ten sposób: seks służy prokreacji (z
    założenia), a przy okazji jest przyjemny smile
  • motyvvacja 31.03.06, 22:55
    Przez chwile uniesienia w sexsie-chwile orgazmu-,mozna dojsc do glebokiej
    medytacji-bo uwalniane jest Ego.Tym sie roznimy od prokreacji zwierzecej
  • agnitum 01.04.06, 19:05
    W której to zwierzęcej seks służy tylko do prokreacji a przy okazji jest i
    przyjemny... ;D

    Agnitum
  • agnitum 01.04.06, 14:20
    Szuwary - o tym zapomniałem...
    Szyje to swoją miarą. Dla mnie seks po prostu nie służy do prokreacji.
    Wynika to pewno też z faktu, że dzieci mieć nie będe (może tak: mogę ale nie
    chce). A wynika to z faktu... że karme rodzica mam odrobioną w 100% smile i mnie
    po prostu do tego nie ciągnie choć oczywiście dzieci lubie smile

    Ps.
    Dzięki takiej rozmówczyni jak Lilith mam okazje zweryfikować i posunąć do
    przodu swoje poglądy. Daj Boże więcej takich ludzi...

    Pozdrawiam
    Agnitum
  • lilith_6 01.04.06, 14:49
    Dla jasności wtrącę swoje "parę groszy" smile
    W moim przypadku również seks nie służy prokreacji (obecnie niczemu nie służy,
    bo go nie ma wink, podobnie jak Agnitum nie będę mieć dzieci - z wyboru. Co
    prawda nie łączyłam tego z odrobioną karmą rodzica, ale pewnikiem coś w tym
    musi być smile
  • i33 31.03.06, 20:47
    motywacyjko to Ty za mało męzczyzny w sobie?pokochać siebie to ja kumam-
    zaakceptować siebie jako kobietę lub jako mężczyznę teraz nie jak wespół--nie
    tęsknię za bezpłciowością, duety osobno są fajniejsze[co za głupie słowo]--
    intrygującetrzeba poznawać tego marsjanina, dopasowywać ścierać
    się ,rozwiązywać zagadkę...................................
    nowy watek mi się nasunął----przytulanie , dotyk ---czy możliwe jest wymasować
    siebie tak jak druga kochająca osoba to zrobi- z takim samym efektem---o
    leczniczej właściwości dotyku wiem m.in. z zainteresowania masażem---energia
    drugiej osoby nastawionej na danie z siebie wszystkiego co dobre--leczy, nie
    nasączona erotyzmem też, zafascynowana jestem masażem hawajskim, wykonuje się
    go przedramionamii dłońmi-ruchy są dotykiem miękkiej ciepłej kociej łapy--
    odczucia są niesamowite-człowiek czuje się max dopieszczony---to panaceum na
    sex dla tych co np nie mają partnera, lub dla niezaspokojonych....i co wy na to
  • lilith_6 31.03.06, 20:58
    Nie wyobrażam sobie dnia bez dotyku, przytulanek, pocałunków, masażu
    (oczywiście bez erotycznego podtekstu). Mój mąż twierdzi, że jestem od tego
    wprost uzależniona smile

    > to panaceum na
    > sex dla tych co np nie mają partnera, lub dla niezaspokojonych...

    lub dla tych, którzy wybrali życie bez seksu wink
  • motyvvacja 31.03.06, 21:58
    i33 ja tu nie o masturbacji hahaahahahaahahah.Bo padne. haahahah

    Kochana moja pieszczoty swiadomoscia tez moga byc piekne.Uznalysmy ze za mysla
    podaza energia,i wiesz -nie potzreba do tego raczek.Raczki na kolderce
    grzecznie lezatongue_out

    Well a co do masazysmile To uwielbiam thailandzki,nie mylic z thailandczykami bo
    sa fe.
  • i33 31.03.06, 22:27
    co do stołu---na nim też można ...artystycznie i wykwintnie..hi, hi
    prosty posiłek -owszem ale to drugie--no cóż może to wina artystycznej
    duszy...nie chodzi mi tu o repertuar...a o delektowanie się pięknem...z tym
    nudzeniem się człowieka to ja nie sarkastycznie--a po to by przypomnieć czym w
    swej boskości róznimy się od czystej prokreacji mniejszych braci-zwierzaczków,
    które bardzo lubię i nie mam nic co do ich prostoty pojęcia instynktownych li
    tylko zapędów[ chociaz i to nieprawda, czytał tu kto o miłości gęsi, łabędzi do
    swych partnerów]
    ...jeżeli anioły tęsknia za tym- to czy z powodu prokreacji,dowartościowania,
    czy ...cały wszechświat okazało się potrzebuje tych wibracji z racji ich
    pochodzenia ...także boskiego?
  • i33 31.03.06, 22:34
    przekroczyć granicę mądrej prokreacji, dobrego seksu,opiekuńczej
    miłości,jedzenia, posiadania, chcenia...zawsze można, kto jednak wyznacza te
    granice---kultura, środowisko, świadomość?
  • jakasiek 31.03.06, 23:24
    taszidelek napisał:

    >> Poza tym energetyczna wymiana zachodząca w sexie jest korzystna moim zdaniem
    > ,gdy partnerzy są na podobnym etapie rozwoju,w pozostałych przypadkach-już
    > inaczej.Wobec"niekompatybilnośći" w sferze subtelnej dwojga osób jednoczenie
    się
    > intymne może przynieść niepożądane stany.

    Czy mógłbyś sprecyzować te "niepożądane stany"?
    smile
  • agnitum 01.04.06, 14:24
    Też ? mi się ta teoria wydaje dość kontrowersyjna... Idąc dalej tym tokiem
    rozumowania okaże się że przy poznaniu kogoś na ulicy zapytamy go.
    - Przepraszam pana/panią jaki ma Pan/Pani poziom ERD?

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • szuwary4 01.04.06, 14:57
    Przepraszam, ze ja znów pozwalam sobie przypomniec o fizjologicznym aspekcie
    seksu: nasz stosunek do tej sprawy jest uwarunkowany nie tylko rozwojem
    duchowym ale również poziomem estrogenów i testosteronu , które z wiekiem
    wykazują tendencje spadkowe. Pozdrawiam.
  • i33 01.04.06, 18:04
    doświadczyłam że zgranie poziomu jest ważne...
    zastanawiam się czy mozna zapytać faceta na ulicy--przepraszam pan mi się
    wydaje duchowo zbieżny z moimi oczekiwaniami co do rozwoju związku, a co pan o
    tym sądzi?-----ciekawe ilu by odmówiło?
    a może zaprosić na wspólną medytację nad tą sprawą?---to przynajmniej byłoby
    uczciwe podejście do człowieka...
    bo w tym właśnie jest ambaras aby dwoje chciało na raz[ w górę]
  • i33 01.04.06, 19:42
    ....a teraz b. proszę o tę tajemnicę--agnitum...grzecznie proszę! a do
    pozostałych żądnych c. d. proszę o chwilowe poskromienie
  • agnitum 02.04.06, 18:38
    Przecież pisałem, jak się wątek wyczerpie smile

    Agnitum
  • agnitum 01.04.06, 21:22
    Ciekawe to... Możesz to rozwinąć? potrzebuje ze sto linii teorii wink

    Agnitum
  • taszidelek 01.04.06, 23:04

    Do Agnitum:
    Poziom rozwoju duchowego danej osoby poznać można będąc z tą osobą, tworząc z
    nią relacje, znajomość.
    Przy czym nie ma konieczności od razu kochać się,włączać seksualność.
    Zatem -gdy poczeka się z podjęciem zbliżenia intymnego- można poznać ,na ile
    ścieżki,poglądy, wartości i cele są zbieżne. Można zorientować się, po prostu
    poznać wiele aspektów wnętrza drugiego człowieka(chyba że się nie chce
    poznać-wolna wola). Gdy zmierza się w kierunku odbioru wrażeń zmysłowych, to
    wartości,wnętrze,duchowość prawdopodobnie nie mają znaczenia. Z kolei, gdy
    zamierza się prawdziwie poznać osobę, więc warto otworzyć się przed nią, i dać
    szansę, by ta osoba też się otworzyła. Kwestia współżycia (o ile faktycznie dąży
    się do poznania osoby, a nie ciała) nie jest kwestią pilną, ani też
    pierwszoplanową.
    Za pierwszoplanowe uznałbym porozumiewanie się, dialog.
    Moim zdaniem to,co nazywane jest sexem,stanwić może kropkę nad i w słowie miłość.
    Uważam,iż harmonijny,pełny związek w tym wymiarze obejmuje wiele poziomów.
    Dotyczą nas energie czakry podstawy, czakry sakralnej, lecz na tym wcale się nie
    kończy.
    Każdy ma własne poglądy i staram się szanować je. Ja uważam, że seksualność
    jest tak osobistą,sferą, że umożliwiać dostęp do niej ot tak,osobie która
    pozostaje w wielu kwestiach obca,jest przejawem braku szacunku do siebie.
    Jednak- wolna wola-można postępować dowolnie, nawet z nieznajomą osobą z ulicy
    próbować celebrować to święte zbliżenie, łączyć się intymnie z kimś,kogo się nie
    kocha tak naprawdę całym sercem...

    A można stworzyć szanse na poznanie się- platoniczne smile
    Jakie znaczenie ma przyjazń małych dzieci? Jakie znaczenie ma wspólny spacer,
    czuły pocałunek w policzek lub wnętrze dłoni? Wyobraz sobie ,muśnięcie dłoni
    osoby, której możesz zaufać, wobec której możesz być otwarty, wyobraz sobie
    uczucie takie, że wszystkie róże świata nie będą nawet namiastką tej słodyczy i
    piękna.
    Jesteśmy tu-chwila w wieczności.
    Gdy spoglądam wstecz w przeszłość,że teraz już jedynie czuję wdzięczność wobec
    tych, którzy byli na mojej ścieżce. Wiesz,jak to u mnie bywa? Miłość nigdy nie
    powstała. Ona zawsze była, tyle że nie zawsze ją dostrzegałem,nie zawsze byłem
    dostrojony.Spoglądam wstecz i jestem wdzięczny, kocham, cieszę się.Uczucie to
    płynie niczym cichy strumień, jak lekki ciepły powiew wiosennego wiatru.
    Rzeczy, ludzie i wieki wydają się tak szybko przemijać. Śpieszmy się kochać-
    oni tak szybko odchodzą. Nie spieszmy się- mamy całą wieczność. Przecież Życie
    jest...
    Cieszę się, już bez powodu. Miałem okazję wypowiedzieć parę myśli,
    spostrzeżeń, i skorzystałem z tej okazji.
    Czasem czyjaś wypowiedz może poruszyć strunę dotąd uśpioną. Nieraz nasza
    reakcja na jakąś wypowiedz ukaże własne wnętrze, którego dotąd nie
    dostrzegaliśmy, napotkamy na zwierciadło, w którym możemy się przejrzeć-
    powstanie świadomość zwierciadła, samoświadomość.
    Pozdrawiam
    Po co zadawać pytanie :na jakim poziomie rozwoju ktoś się znajduje, skoro można
    to zauważyć? Nie trzeba pytać,tylko obserwować, odczuwać,słuchać całym sobą.

  • agnitum 02.04.06, 08:50
    Taszidelek. Rozumiem Cie.
    Ten mój przykład z tym pytaniem na ulicy to oczywiście była daleko idące
    uproszczenie tego co chciałem się zapytać.

    Z tym że, należy również zaznaczyć że nie ma nic złego przy związku dwóch ludzi
    o różnych stopniach RD. Spotkałem się z takimi związkami wielokrotnie. W wyniku
    dość często druga osoba "ciągła" w góre pierwszą lub na odwrót.

    Dodam jeszcze jedno. Znowu uprawiamy szufladkowanie.
    Chyba nie powinniśmy używać słów "ten jest na tym etapie, a tamta na innym"
    W ten sposób znowu wartościujemy ludzi.
    Po głębszych przemyśleniach wiem, że nie ma ludzi na niskim i nie ma ludzi na
    wysokim etapie RD.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • taszidelek 02.04.06, 11:21
    Fajnie.Też rozumiem i cieszę się ,że następuje konstruktywna wymiana zdań.
    Pozdrawiam wiosennie.
  • taszidelek 01.04.06, 22:10
    Sprecyzować niepożądane stany?
    Oczywiste jest według mnie, że wobec niekompatybilności,rozbieżnych ścieżek,
    małe są szanse na związek partnerski,-czy poczucie niespełnienia, rozstanie,są
    pożądane?
    Czy rozłąka po krótkiej znajomości (opartej wyłącznie o sferę 1 i 2 czakry)
    jest tym czego się pragnie?
    Możliwe że melancholia potem na długo będzie hamować przed szukaniem bratniej
    duszy, szukaniem/ tworzeniem związku -związku miłości,partnerstwa, bycia
    wspólnie w radosci, smutku...

    Być może we wszystkim są jakieś "lekcje", więc mogę się mylić pisząc co
    jest "niepożądane".
  • motyvvacja 01.04.06, 22:47
    Widzisz taszidelek niepozadane stany,sa stanami tylko i wylacznie Ego-a milosc
    nie plynie z Ego,a przez Ego przeplywa.Tworzy sie skorupa-niepozadanych stanow
    ktora zaciesnia przeplyw energi milosci,z czasem ja zabija.To jedynie jest
    niepozadane.Fakt iz kazda milosc jaka by niebyla jest prezentem,prezentem danym
    przez Boga po to tylko zebysmy nauczyli sie zasmakowac milosci bezgranicznej.
    Gdy poprzez jedna osobe zasmakujesz obiadu-bedziesz wiedzial jak gotowac
    puzniej sobie i innym.Poprostu wiesz co to jest-a wiedzac co to wogole
    jest,jestes na sciezce milosci.Mozesz sie nia dzielic.Nie czujac juz tych
    niepozadanych stanow.Bo milosc sama w sobie niepozadanych stanow nie odczuwa.
    a bycie w partnerstwie-jest byciem w partnerstwie -czesto tak rozbieznym z
    miloscia.
  • motyvvacja 01.04.06, 23:01
    A dlaczego pozadanie sexualne idzie w parze z miloscia?
    Bo przeplyw energi milosci,drazony wEgo- jazni(pamieci czlowieka) ktora jest
    nierozlaczna czescia ciala.Pamieciowo wraca do milosci sexualnej( tak pzrez nas
    wyuczonej),przy czym podrazniajac czakry,i mamy tu pozadanie.
    a teraz z innej beczki-sam akt sexualny drazy w jazni wiekrzy przeplyw energi
    milosci.Kolko sie zamyka.

    Ale jednak najlepiej zaczac od uczuc niz od sexutongue_out
  • i33 02.04.06, 08:34
    ...do miłości...celebrować bycie razem..wgląd na poziomie plateau---pięknie
    ujęte taszidelek---i to bliżej sedna wg mnie
    agnitum nie udało mi się sfingować końca- żeby usłyszeć twoja tajemniczą
    puentę,to skłania mnie do pracy nad cierpliwością...
    o jakże często zaczynając od seksu zatrzymujemy się na etapie erato zakładając
    klapki na oczy co powoduje zaślepienie i złudzenie prawdziwego uczucia
    porozumienia, zgrania...jak pisze taszidelek dość dokładnie warto poczekać z
    tym sprzężeniem fizycznym... myśle, że jednak i taki związek burzliwy na
    początku może okazać się strzałem w 10-tkę--czasami, życie pisze takie
    scenariusze że walą się mury reguł...
    a co do początku pytania motywacji--dawać się ponosić emocjom, czy nie---
    ---zdecydowanie lepiej--dawać niż nigdy nie dać, dzielić niż kitrać, czuć niż
    męczyć ciągle rozum--"opłaca się ,czy nie"......jeżeli pragnienia i intencje
    dawania i brania są czyste to i sex jest bordowo- biały a nie czerwony...
    no i trzeba się dzielić z bliżnimi, nie odmawiać bliżniemu [ hi, hi]...
    a teraz uczciwe pytanko do agnitum-----u osho-tantra- to miłość spontaniczna,,u
    L. Żądło-bardziej praktyka--czy ja dobrze zrozumiałam,,,,
    --------na ulicy----proszę pana---czy pan chciałby wziążć udział w
    ekperymencie...speszony jakim?---widząc niepewnośc w jego oczach---nie bój się -
    --będzie miło.....
  • i33 02.04.06, 10:00
    agnitum---ile można podciągać kogoś kto nie chce być podciągniętym.., czy
    można to robić wbrew woli,kiedy dość podciągania--w końcu niech sam też weżmie
    się do roboty...a co jak wół ma już dość i opadają mu ręce...a brak szczęścia
    odbiera siły do prostszych czynności niż podciąganie----może za mało miłości ma
    ten , czy ta bawolica?w końcu jak ktoś jest zamknięty, to jak mu pomóc,,niechby
    choć szczelina była to zgodze się że podciąganie ma sens...
    możesz mi odpowiedzieć na wyżej postawione pytanie---dot tantry?
  • agnitum 02.04.06, 11:02
    Wbrew czyjejś woli nigdy faktycznie nie powinniśmy nic robić.
    Ale nie przesadzajmy w tym, że mamy pewność że akurat ta osoba jest w związku
    na wyższym poziomie i podnosi drugą.
    Tego nikt z nas nie wie na jakim poziomie jest. Obliczenia RD zostawmy ludziom,
    których to podnieca suspicious przykładowo L.Ż. (to taka mała wskazówka dla ludzi
    uważających mnie za ucznia L.Ż. suspicious).

    Powinniśmy mieć więcej pokory zanim się zabierzemy za ocenianie kto jest kim.
    "Najwięcej to mogę powiedzieć tylko o sobie, a i tu nie mam pewności" (Budda)

    i33 o który Ci wątek dot. tantry chodzi? Wybacz ale ten wątek tak się
    dynamicznie rozwija, że nie nadążam smile

    Agnitum
  • motyvvacja 02.04.06, 11:14
    Nie ma ludzi na niskim,lub na wysokim poziomie RD?..Jesli piszac myslisz o
    duszy,to sie zgadzam.Ale umysl musi byc czyms nakarmiony zeby mogl przebic sie
    do srodka .Pijak lezacy na ulicy z butelka w reku na jakim jest poziomie Rd
    wedlug ciebie?
  • agnitum 02.04.06, 18:38
    No na jakim? Ktoś Ci zesłał gotowy wzór jak to obliczyć?
    Stopień RD = mc^2 + 20 - ilośc promili we krwi/2 ?

    To może się podziel big_grin

    Agnitum
  • motyvvacja 02.04.06, 23:27
    Moze wreszcie zauwarzy,uffffffff..smile

    Widzisz kochany agnitum,sam fakt lezacego pijaka na ulicy-swiadczy o tym ze nie
    dba o siebie-a to ze nie dba o siebie swiadczy o tym ze nie zalezy mu na
    sobie.A to ze nie zalezy mu na sobie swiadczy o niskim poziomie RD.
    Kumash?smile
  • agnitum 03.04.06, 08:10
    Motywacjo opisałaś z detalami swój punkt widzenia dosłownie i w przenośni, ale
    nie wszystko co oglądamy naszymi oczami jest prawdziwe.
    Jest taka historia, którą opisał Osho dot. Arnie Bowlinga. Indyjskiego fakira,
    nauczyciela duchowego, (L.Ż. badał go i wyszło mu RD bliskie Jezusowi...), który
    często po medytacji upijał się w "trupa". A po wytrzeźwieniu znowu świecił
    przykładem...

    Kumam suspicious A nawet Kumkumam smile

    Agnitum
  • motyvvacja 03.04.06, 09:05
    A powiedz mi Agnitum jak mozna inaczej opisac jesli nie swoj punkt widzenia?
    Pocieszyc sie jedynie mozna tym, ze wielu z nas ma podobne punkty widzeniasmile

    Ciekawe jak Lesio bada ten poziom RD?

    Kum kum
  • motyvvacja 02.04.06, 11:02
    Tak osho opowiadal sie za sexem spontanicznym,nawet powolne oddychanie jest
    praktyka-nie spontanizmem.Wiec dlatego zawsze namawial do medytacji(bez
    ruchowej-posag) przed sexem.Zeby w trakcie sexu cialo samo bralo-i dawalo to co
    chce.

    Osho glosil zatracenie w sexie kapletne zatracenie-Juz mi sie to podoba co
    pisze hiihihsmile

    Pozd.
  • i33 02.04.06, 11:22
    motwacyjko ---this gimnastic is fantastic---wulkanio of emotion!!!
    agnitum---wiesz ja ich wszystkich słucham --leszków itd--ale tez dochodze do
    tego prawda dla mnie jest tylko we mnie...
    chodzi mi o pojęcie tantra--wymyślili ją dawno i jak widać różnie teraz to
    kojarza sobie obecni---jeżeli tantra--to spontaniczna miłość co bardziej mi się
    podoba---to chyba nic złego tak kochać,,jeśli zaś to ma związek z rytuałem i
    jesli kiedyś to właśnie robiliśmy---czy jest niebezpieczeństwo powrotu do
    rytuału,,bno rytuał kojarzy mi się z uzależnieniem...
    może jednak potrzeba czasu i doświadczyć ponownie by odejść od tego ---
    do...czego...porzucenia pożądania wogóle?
    nie pytam ciebie o wiedzę a bardziej o odczucia--jeśli można
  • motyvvacja 02.04.06, 11:28
    Iwona 33? Zgadza sie?smile) ..a wiec fantastico jest za frico-nie trzeba sie
    wiazac z jakimis rytualami.No ale oczywiscie adresowalas pytanie do Pana
    Agnitum.Ktory tak czesto moje posty olewa i nie odpisuje.Ale to nic


    Zycie jest pieknesmile
  • i33 02.04.06, 11:46
    motywacjo---miło mi Iza---
    co do np Pana Agnitum---staram się panować nad emocjami wywołanymi przez
    męskie zachowanie...pracuje nad cierpliwością zwłaszcza w kontaktach z płcią
    odmienną--nieustannie...więc....WIERZE w nich że w końcu dokoptują emocjonalnie
    do swego mocno przekształconego żebra, którego im brakuje a które oni nagminnie
    ignorują....te braki w szkielecie tłumaczą momenty braku synchronizacji w kl.
    piersiowej--- a co za tym idzie- niedoczynności serca...
    no dobra---bo przesadzę!jeżeli ktos nie chce ze mną gadać niech nie gada...ja
    jak kogoś pytam to uznaje go za godnego ---wypowiedzi--szpile czuje jak ktoś
    tego nie czuje...ale wybaczyć to moje drugie imię...

  • motyvvacja 02.04.06, 11:54
    heeheheh i33smile
    Jak to bylo..Facet sie rozwija do 10 roku zycia,dalej juz tylko rosniesmile

    Pozdrawiam
  • agnitum 02.04.06, 19:10
    Biedne te kobiety że myślą że są tacy faceci, ach biedne smile

    Agnitum
  • motyvvacja 02.04.06, 23:29
    Tacy faceci tez sa.smile
  • agnitum 02.04.06, 19:23
    Się Dziewczyny nie denerwujcie smile TO że nie odpisuje wynika, że albo przeoczyłem
    (ten wątek powstaje w horrendalnym tempie...) albo że chwilowo nie mam
    natchnienia smile A poza tym czasami po prostu najprościej nie mam nic do powiedzenia.

    Nie ignoruje innych

    Agnitum
  • agnitum 02.04.06, 19:19
    I33
    Wiedze o Tantrze czerpię z 3 źródeł. Z książek o których już tu wspominałem, z
    traktatatu "Tantric power of health" Sir Smana Rasdi oraz z pewnego DVD smile
    www.tantra.com/catalog/product_40.html?cPath=21. Wszystkie te źródła są
    niejako w moim posiadaniu suspicious

    Z moich spostrzeżeń wynika, że jest to raczej coś bliższe entuzjazmu oraz
    spontaniczności niż rytuałowi. Masz racje - rytuał się niezbyt dobrze kojarzy.
    Hmmm a może powinnaś się zastanowić (metodą z afirmacji: Słupków) dlaczego
    rytuał Ci się źle kojarzy? To tak nawiasem.

    Oczywiście nie uda mi się opisać teraz czym tantra jest - bo po prostu jest
    wieloma rzeczami. Najlepiej wydaje mi się zbliżone hasło jest to coś aby poczuć
    swoją Temple of the Body.

    Agnitum
  • lilith_6 02.04.06, 11:24
    > A dlaczego pozadanie sexualne idzie w parze z miloscia?
    > Bo przeplyw energi milosci,drazony wEgo- jazni(pamieci czlowieka) ktora jest
    > nierozlaczna czescia ciala.Pamieciowo wraca do milosci sexualnej( tak pzrez
    nas
    >
    > wyuczonej),przy czym podrazniajac czakry,i mamy tu pozadanie.

    Motywacjo, gdyby było tak, jak piszesz, pożądalibybyśmy nasze mamy, ojców,
    dzieci. A tak nie jest (w zasadzie smile
    Miłość i seks to dwie różne sprawy, które tylko czasami się łączą - w przypadku
    partnerów (choć też nie zawsze).
    Znakomita część "przypadków miłosnych" z seksem nie ma nic wspólnego, np.
    miłość do siebie, miłość do rodziców, dzieci, Boga.
    Można kogoś kochać, nie pożądając, i odwrotnie: nie kochając pożądać.
  • motyvvacja 02.04.06, 11:36
    A wiec freud sie nie mylil..smile


    Milosc przeplywa przez Ego.Przeplywajac przez Ego,dotyka jego nierozlacznego
    ciala.Dlatego kochamy inaczej nasze mamy-
    Naszych ojcow,i nasze dzieci.Bo to jak kochamy zwiazane jest z Ego.A milosc
    wsomie jest jedna.Taka sama -jedna milosc.

    Pozadania do naszych dziadkow nie bedzie-bo tego nie mamy w komurkach
    pamieciowych-chyba ze mamy? hyhy//Nie wiem czy sie jasno wyrazilam.


    Teraz naszlo by cie inne pytanie-co to za roznica wyjawic milosc na ulicy komu
    kolwiek-Chce Cie kochac,przyjmujac.Chce wyjawic ci swoja milosc poprzez sex.

    JAsne-ale jest jeszcze biologia-i o tym nie wolno zapominac
  • lilith_6 02.04.06, 11:58
    Nie zgadzam się z Tobą, Motywacjo... Ja w ten sam sposób (choć nie tak samo
    mocno - ale to dwie różne sprawy!) kocham siebie, męża, mamę itd.
    Od jakiegoś czasu seks stał się dla mnie niepotrzebnym balastem. Przez pierwszy
    rok wracałam do wyuczonych zachowań (ogarniało mnie podniecenie), potem było to
    coraz rzadsze, aż w końcu uwolniłam się od tego całkowicie.
    Jak na mój gust, to szybko można wyeliminować kod pamięciowy z komórek wink)
    Nie czuję pożądania, czy to znaczy, że nie kocham??? Oczywiście, że nie... jest
    odwrotnie: seks nie przesłania mi prawdziwej istoty miłości smile

    > Teraz naszlo by cie inne pytanie-co to za roznica wyjawic milosc na ulicy
    komu
    > kolwiek-Chce Cie kochac,przyjmujac.Chce wyjawic ci swoja milosc poprzez sex.

    Przyznaję, że nie wiem o co Ci chodzi.
    Pozdrawiam
  • motyvvacja 02.04.06, 12:13
    Lilith_6: ja kumam..Ale moim zdaniem,pzreszlas na krancowosc,nie uwarzasz ze
    prawda jest po srodku?..
    Oczywiscie to twoj wybor ,i jesli uwarzasz go za sluszny,to ok.Ja go respektuje.

    Ale ze wzgledu na to ze my ludzie-dosc czesto popadamy w krancowosci,powinnismy
    sie raczej trzymac srodka.Bo tam mamy odpowiedz.

    Ale tyle jest prawd co istnien ludzkich.Choc laczy nas jedna.Milosc.

    stalas sie mistyczka,uwolnilas sie od uciech zyciowych za cene milosci.Ja to
    rozumie.Ale po co?...Pytam,bo jestem inna,i dotykam oceanu z innej stronysmile
    ALe ty widzisz w tym swoj cel-i dobrze.Przyjdzie czas na wszystko
  • lilith_6 02.04.06, 12:29
    Masz rację, wszystko ma SWÓJ czas, swoją porę. Nie wszystko od razu można
    zrozumieć smile

    Piszesz:
    > stalas sie mistyczka, uwolnilas sie od uciech zyciowych za cene milosci.

    Widzę Motywacjo, że Ty utożsamiasz seks z miłością i stosujesz zamiennie te dwa
    terminy. Twój wybór.
    Ale dla mnie miłość to nie seks, i w żadnym wypadku nie mogę powiedzieć o
    sobie, że zrobiłam coś za cenę miłośći!!!
    Przecież pisałam, że dopiero teraz mogę doświadczać miłości całkowicie -
    dlatego, że seks mi jej nie przesłania.
  • motyvvacja 02.04.06, 12:35
    Dokladnie rozumie ciebie lilith.ty wyzbylas sie sexualnosci zeby doswiadczac
    milosci calkowicie bez cielesnej.

    Ja wyzbywam sie ''zanieczyszczen''ktore milosc zabijaja,ale z sexualnoscia ida
    w parze.

    Nie chodzi o czas,a o punkt widzenia.Na ktory mozna czasem wpasc po jakims
    czasietongue_out.Choc nie zawsze sie musimy z nim zgadzac.

    Jesli ty i twoj maz-macie podobne poglady.To doskonaly zwiazek.
  • lilith_6 02.04.06, 12:38
    Cieszę się Motywacjo big_grin Wreszcie jakiś konsensus w tym wątku wink))
    Pozdrawiam,
    LiLith
  • motyvvacja 02.04.06, 12:54
    lilith

    To jak chcemy zaznac teraz milosci-mowi o tym, jak zle ja zaznawalysmy
    poprzedniosmile

    Czy nie zmiany sa odwrotnoscia?

    Oczywiscie ja pisze o sobie,i swojej nieumiejetnosci prawdziwego kochania,a
    kierowanie sie czytsa emocjonalsoscia w kazdym poprzednim zwiazku..
    Choc ludzie sa podobni.a wlasciwie funkcje umyslu.
    Wiec znowu sie sama zastanawiam czy to nie krancowosc.Wyzbywac sie wszystkiego
    i kierowac sie czystym uczuciem,moze mnie doprowadzic do ''frajerstwa''Gdy jest
    to zrozumiane dosadnie.
    ALe zycie polega na grze-i jak kazdy gracz,mam prawo zalozyc ''maske''ALe
    najwarzniejsze jest to zeby ta maska sie ze mnie nie zrosla.Zebym potrafila
    odroznic swoja maske,od swojej autentycznosci.
    I w taki sposob jestem w stanie poczuc prawdziwa milosc,plynaca we mnie,mimo ze
    niedaje sie (kopac po tylku)..
    Pozdrawiam
  • lilith_6 02.04.06, 13:17
    Wyzbywac sie wszystkiego
    > i kierowac sie czystym uczuciem,moze mnie doprowadzic do "frajerstwa"

    Pewnie masz rację... każdy patrzy na to ze swojej perspektywy. Ja mogę sobie na
    pozwolić na autentyczność, na całkowite odkrycie się w związku, bo wiem, że mam
    oparcie w drugim człowieku.
    Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam ale w tym życiu niczego mi nie brakuje.
    Mam poczucie bezpieczeństwa i mogę zajmować się wprowadzaniem różnych
    innowacji smile Pewnie w innych warunkach nie mogłabym tego robić.
    smile
  • motyvvacja 02.04.06, 13:27
    Zycze ci jak najwiecej szczescia lilith.

    Ja czuje ze mam duzo do odpracowania.Dokladnie do ODPRACOWANIA.

    Pozdrawiam,i ide sie sportowac...

    Do napisaniasmile
  • lilith_6 02.04.06, 23:36
    Ja też 3mam kciuki za Twoje szczęście, Motywacjo smile))
  • agnitum 02.04.06, 19:29
    No właśnie...
    Lilith czy mąż myśli tak samo?

    Ja bardziej rozumiem Motywacje i Jej motywacje suspicious I odbieram tak że nie stosuje
    seksu i miłości (terminy) zamiennie.
    Ale podobnie chyba odczuwa jak ja.
    Że seks jest pewnym etapem miłości (kolejnym).
    A ponieważ my ludzie Zachodu nie znamy tak naprawdę roli seksu tak do końca,
    więc może wydaje się nam że można się tego ot tak pozbyć?

    Agnitum
  • lilith_6 02.04.06, 19:48
    > Lilith czy mąż myśli tak samo?

    Dokładnie tak samo, Agnitum.

    > Ja bardziej rozumiem Motywacje i Jej motywacje suspicious

    To piękna byłabys z Was para wink Bo my to raczej nie pasowalibyśmy do siebie smile

    > A ponieważ my ludzie Zachodu nie znamy tak naprawdę roli seksu tak do końca,
    > więc może wydaje się nam że można się tego ot tak pozbyć?

    Być może. A może być też tak, że wydaje nam się tylko, że nam się wydaje że
    można się tego ot tak pozbyć tongue_out

  • agnitum 02.04.06, 19:53
    Lilith ale był to pomysł Twój i do tego przekonałaś męża? Tak się pytam poza
    konkursem smile

    Agnitum
  • lilith_6 02.04.06, 20:15
    Wiesz... my jesteśmy bardzo specyficznym małżeństwem.
    Praktycznie spędzamy z sobą cały swój czas (oboje pracujemy w domu), nawet
    gabinet mamy wspólny, mimo, że wykonujemy inne zawody. Dość rzadko spotykamy
    się ze znajomymi - szkoda nam na to czasu. Zdecydowanie wolimy swoje własne
    towarzystwo.
    Dlaczego to piszę? Żeby przybliżyć Ci klimat panujący w naszym domu. Każdy nowy
    pomysł rodzi się (to naprawdę niesamowite!) w naszych głowach prawie w tym
    samym momencie. Potem się zatanawiamy: kto to pierwszy wymyślił i dlaczego tak
    się dzieje. Czy wiąze się to z telepatią czy z podbieństwem w myśleniu
    (jesteśmy razem już 10 lat, więc musieliśmy upodobnić się do siebie smile
    Choć rozwój duchowy to moja domena, więc pewnie ja to wymyśliłam. Mąż tylko
    podzielił (i nadal podziela) moje zdanie smile))
  • motyvvacja 02.04.06, 23:44
    Jasne ze piekna byla by z nas para,gdyby Agnitum odpisywal lolsmile

    A moje motyvacje sa i twoimi motywacjami agnitum.Bo motywacja jest jedna ,choc
    celow wielesmile

  • motyvvacja 02.04.06, 12:04
    Dlatego przy romantycznej muzyce sie rozplywamy,Przy bebnach energetyzujemy.

    No i tez sa nutki ktore wplywaja na na sexualnosc,Pobudzaja chormonysmile

    Fajnie cosmile
  • i33 02.04.06, 12:16
    wibracje-energiai muzyka i nasze nie stojące dające się przenikać jestestwo--no
    pewnie że można się pobudzić wyciszyć i....podniecić też przy muzyce ale to nie
    zastąpi---uzupełnia...no dobra idę włożyć coŚ nastrojowego, bo to pisanie to
    już nie nałóg a fobia...na razie...I-za robotę się bierze.
  • mrall 02.04.06, 17:46
    > Czy dawac sie unosic emocja i doswiadczac zycia i siebie?

    W przypadku kazdej emocji zalecany jest umiar, rownowaga, harmonia.
    Z tak postawionego pytania wynika, ze tlumienie emocji nie wiaze sie z zyciem,
    z doswiadczaniem siebie... to nie jest prawda.

    > Czy tlamsic podniecenie i pozadanie,gdy sex zupelnie rozbija sie o moralnosc
    > ustalona pzrez ludzi?

    Jesli sie przyjelo taka moralnosc, to bedzie problem konfliktu miedzy tym, co
    mowi cialo a przekonaniami. Nalezaloby zbadac swoj stosunek do mowy ciala i
    przekonan. Pojscie za pierwszym wymagac bedzie zmiany przekonan, co nie zawsze
    jest latwe, a w wypadku moralnosci plynacej z otoczenia i przez otoczenie
    zauwazalnej moze okazac sie nie do przeskoczenia. W tym wypadku pozostaje
    naklanianie ciala do wyhamowania.

    > zaakceptowac biologie czlowieka- owszem,ale zyc w wojnie z cialem,gdy cialo
    > chce?Odmawiac bo morale?

    Biologia to jeden z aspektow czlowieka.
    Odmawiac nie, bo morale, ale bo sa inne aspekty czlowieka, ktore tez
    maja/powinny miec swoje miejsce w zyciu.

    > Jak to jest na sciezce duchowej z sexem?

    Zakladajac, ze istnieje cos takiego jak 'sciezka duchowa', to jest okej.

    (Huun-Huur-Tu - Kaldak Khamar)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • i33 02.04.06, 20:43
    mrall-ciu zaniedbałeś troszku to forum...
    agnitum -cieszę się że mi napisałeś co nieco ....tantrycznie to bardzo razem i
    mocno w sobie --większe uczucie jedności, jak wirująca kula--takie mam na razie
    odczucia...
    nie mów o mnie biedna- bo utrwalasz mój stan...a co do facetów---mam o nich
    takie zdanie jak od nich doświadczam...
    niski, wysoki poziom--też nie lubię tych określeń bo zakrawa to o ocenę -o
    wywyzszanie się lub poniżanie---ale wybacz--jak ma się do czynienia z chamstwem
    trudno wytrzymać...
  • motyvvacja 02.04.06, 23:23
    Czesc mrallku fajnie ze jestes,stesknilam sie za twoimi szpileczkami,powiem
    wiecej.Uwielbiam je yhyhyhyhsmile

    Co do mojej moralnosci,to powiem ci w sekrecie ze zmienia sie z dnia na dzien.
    (otoczenie nie gra roli-nigdy nie gralo)
    A to ze wzgledu na to ze i ja sie zmieniam.Moralnosc sie zmienia a sexualnosci
    przybywa i tu jestem w rozterce.A pozatym to wiosenne pozdrowienia..smile)


  • mrall 03.04.06, 00:18
    > Czesc mrallku fajnie ze jestes,stesknilam sie za twoimi szpileczkami,powiem
    > wiecej.Uwielbiam je yhyhyhyhsmile

    Taki forumowy masochizmek...;-0)))

    > Co do mojej moralnosci,to powiem ci w sekrecie ze zmienia sie z dnia na dzien.

    Diametralnie, czy marginalnie?

    > A pozatym to wiosenne pozdrowienia..smile)

    A prosze Cie b.
    Ode mnie nocne pozdrowienia.
    Zgrzalem sie, bo wlasnie przeganialem jakis pijaczkow spod bloku...ufff.

    (Ashra - @shra Vol.2 2002\- Hausaufgabe)
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 03.04.06, 00:22
    Ale zobacz mrall,znowu musze przyznac ci racje.Kazdy z nas mysli poprzez nas
    samych.Wyobraza sobie cos o innych,poprzez swoje wlasne wyobrazenia.Sortuje je,
    Szufladkuje-jak to napisal agnitum.
    To jak odbierasz kogos.Jest twoja personalna sprawa.

    Pisales wyrzej ze kto wymyslil te morale.

    Glupio tu sie podpierac autorytetami w tym wypadku.Poniewaz kazdy dla siebie
    jest autorytetem.Medytacja-pokazuje prawde.Ci duchowi pzrewodnicy,nie robili
    nic innego jak pokazywali nam swiatelko.Oni to mowili mocno i wyraznie.

    ZERO SEXU GRUPOWEGOsmile to jest be be...


    Oczywiscie ze mozesz dochodzic sam.Mozesz sie spierac .ALe jesli tylko bedziesz
    medytowal w pelnym slowa znaczeniu nad sexem grupowym.To napewno sam dojdziesz
    do tego ze jest fe i be be.

    I tu sie roznimy od lwa i stada lwic- zwierzeta medytowac nie potrafia



    Ps: znajac ciebie gdybym popierala sex grupowy to wysunal bys argumentacje
    zupelnie odwrotna.

    Baw sie dobrze mrallkusmileAle w tym wesolym miasteczku w ktore sie bawisz mozesz
    dostac biegunkitongue_out
  • motyvvacja 03.04.06, 00:44
    Unless awareness arises in you, all your morality is bogus, all your culture
    is simply a thin layer which can be destroyed by anybody. But once your
    morality has come out of your awareness, not out of a certain discipline, then
    it is a totally different matter. Then you will respond in every situation out
    of your awareness. And whatever you do will be good.
    Awareness cannot do anything that is bad. That is the ultimate beauty of
    awareness, that anything that comes out of it is simply beautiful, is simply
    right, and without any effort and without any practice. So rather than cutting
    the leaves and the branches, cut the root. And to cut the root there is no
    other method than a single method: the method of being alert, of being aware,
    of being conscious.
  • i33 03.04.06, 08:01
    motywcyjko---b. szanuje cię i wirtualnie polubiwszy --ale i ja prztyczka muszę
    ci przytknąć--bo widzisz pisałaś o RD pijaka pod sklepem...bo widzisz on też ma
    swoje morale, szkodzi sobie fakt, niekoniecznie szkodzi innym, znam sporo
    takich osób, nie odczuwam przy nich wyższego RD--A ZRESZTĄ W CZORTU Z TYMI
    POMIARAMI-sama piszesz że to co jest prawdą dla nas jest tylko dla nas---dla
    pijaka prawda jest taka--jest mi już wszystko jedno..albo..nie mam już siłyz tą
    przyczyną różnie bywa
    powiem ci że ogólnie nie bronie pijaństwa, tylko patrze inaczej na tzw
    wyrzutków---zadaje sobie pytanie -nie kim jesteś--a kim mógłbyś być,, nie
    szukam w nim więcej brzydoty, bo tą widać na 1-y rzyt oka[fizycznie
    patrząctylko...]---szukam tego co jeszcze w nich dobre---i znajduje, bo chcę
    znależć..." jeżeli stajesz obok jesteś tylko częścią,odcinanie się od
    kogokolwiek to przecinanie siebie na dwoje, jedność to życie , oddzielanie to
    śmierć"
    jeżeli jest Stwórca--- to nie dzieli nas na nałogowców i tych co wznieśli się
    ponad, myśle że bardziej troszczy się o chore dziecko jak to mądry i kochający
    ojciec...a jeśli jest trochę inaczej---to marnuje siebie swoje niewykorzystane
    możliwości, talenty, miłości...---szkoda bo przecież jesteśmy jednością, a jak
    w jedności coś nie tak to i mnie boli...
    ja gorzej znosze chamstwo i brutalność--i pewnie dlatego nie mogę sobie z tym
    poradzić- a mam coś z tym do przerobienia----po długich mom. złości staram się
    chociaż tłumaczyć osobę--co by było gdyby....
    uwierz--pijak, kloszard ma też honor i niekoniecznie w każdym calu słabe
    morale...spójrz ile krzywdy robią inteligentni, wykształceni trzeżwi,,porządni
    obywatele---nie bluzgnie taki, nie wychyli się poza morale[ obłudy i
    drobnomieszczaństwa]---a czasem trzeba wychylić się ...i czasem trzeba wypić z
    pijakiem by dowiedzieć się co tam głębiej w...głębszym..........to jak z
    seksem,,,czy ktoś kto nigdy nie doznał...może wiedzieć do końca---odrzucić czy
    nie...chyba że w pop. wcieleniu dokładnie do końca to przerobił...wątpię....
    jesteśmy wszyscy z miłości i wszyscy do niej dążymy na swój sposób---RD---na
    tej ścieżce to zardzewiała waga
  • motyvvacja 03.04.06, 09:15
    Moze i masz racje i33

    NAjlepiej to podejsc i zapytac sie pijakatongue_outrzepraszam pana jaki ma pan stopien
    rozwoju RD?ciekawe co by odpowiedzialsmile

    DLatego moj punkt widzenia byl taki a nie inny.
    Nie mowie ze moze miec czlowiek ten dobre serce-Moze -oczywoscie ze moze.

    ALe przeciez jesli ktos przez cale zycie nie robi nic oprucz chlania.
    LAzegostwa,i nie wiem czego jeszcze.To jaki moze byc jego rozwoj duchowy?
    Agnitum opisal fakira z indi ,ktory upija sie po medytacji.Ok Kumam-Ale
    przynajmniej medytuje i idzie w jakims kierunku.a taki pospolity ochlapus jaki
    kierunek obral jak nie izbe wytrzezwien.

    Ps: ja uwarzam ze alkochol nie jest dla ludzi.To tez moj punkt widzenia,bom
    apstynentkasmile
  • i33 03.04.06, 09:16
    hej tam u góry
    a co jak rozum mierzy na nie, a serce na tak...
    przyjażń to czy kochanie....
    a intuicja jak mierzy...i czy mierzy?
  • motyvvacja 03.04.06, 09:27
    Mowia ze powinna sie isc za sercem.Byle by sie mialo 100% pewnosci ze to serce
    a nie poplatanie z Ego.DLatego medytejszon tu sprzyjasmile

    Pozatym nie wiem jak sie mierzy,kazdy by chcial tylko mierzyc i mierzyc.Sami
    niech sie pomierza,ciekawe jakie beda mieli minytongue_out
  • motyvvacja 03.04.06, 09:28
    Ide sie sportowac,bede wieczorkiem..

    Pozdrawiancjuszsmile
  • i33 03.04.06, 09:39
    znam takich co piją i mają też przebłyski normalnego jakby zwał poziomu--
    brzydzą się gorszym draństwem i zdaża im się zrobić więcej dla innych niż
    abstynenci którzy żyją w obrębie tylko własnego kąta, aczkolwiek porzadnie...i
    nie są obojętni gdy trzeba strzelic w mordę np zbocżeńcowi..., a prządny powie
    tylko---jak tak można i schowa się do swej czystej skorupy...
    lepiej coś dać w amoku niż nie dać na trzeżwo...
    nie mówię oczywiście że nadmiar picia czy czegokolwiek nie niszczy nas...i nie
    mam nic do abstynencji, uwolnić się od tego to też rozwój ale tak jak wszędzie
    zauważam dobro w złu i zło w dobru...
    nie oddzielam się od nich-- a oni to czują mój szacunek do człowieka,czyż nie
    wszyscy tego chcemy
    jak ja se zapale to mi się lepiej refleksjone...miałam i mam rózne nałogi może
    dlatego czuje to--niemoc i jak widze takiego to nie odczuwam odrzucenia a
    współczucie---i tak nieraz mocno boli czyjś ból i niemoc...
    co do Leszka--czy i on nie mierzy na własną miarę, szanuje go bo zrobił dużo
    dla ludzi, ale czy jest nieomylny myśle że on sam tak by o sobie nie powiedział-
    -wiem na pewno
  • i33 03.04.06, 09:45
    a ja ide po dętki do rowera--sezon się zaczął .....tyż pozdrawiam ...
  • i33 19.04.06, 14:34
    DO DOJRZAŁYCH MĘŻCZYZN--mam problem--młody człowiek zapytał mnie--" jak
    zadowolić kobietę", no gdyby chodziło o mojego pokroju to bym wiedziała jak
    odpowiedzieć ale jemu pewnie chodzi b. ogólnie[niestety]--podajcie literaturę,
    nie wiem czy mam mu wspomniec od razu o s. tantrycznym--może coś znacie--coś o
    wzroście pewności siebie i podobne[myśle]-coś konkretnego, bez filozofii, bo
    nie interesuje się RD
  • mrall 19.04.06, 16:18
    > DO DOJRZAŁYCH MĘŻCZYZN--mam problem--młody człowiek zapytał mnie

    I slusznie, bo to jest pytanie do kobiet.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • i33 19.04.06, 16:40
    pyta się dojrzałej kobiety-fakt ale mam wrażenie że skoro pyta to ma problem z
    pocz. wł. wartości, brak pewności siebie jako mężczyzny, obojętne kto mi
    podpowie, pisałam do "dojrzałych m." licząc na ich doświadczenia--może sami
    szukali tej pewności....Agnitum podał wcześniej jedną lekture więc jak widać sa
    tacy co próbują coś czytac na ten temat mnie nic nie przychodzi do głowy jak s.
    tantryczny, czy...Masterton-ale myśle żeby od tego nie zaczynać--to jak
    odpowiem jest dla mnie ważne i dla niego pewnie jeszce bardziej skoro miał
    odwagę zapytać...
  • mrall 19.04.06, 17:10
    Kazdy czlowiek jest inny i szukanie jednej recepty na kontakty miedzy ludzmi,
    to prozne dzialanie.
    Jedyne co mi przychodzi do lba, to szczera rozmowa, proby trafienia i baczna
    obserwacja reakcji. Oczywiscie dziala to w kazda strone i w kazdej dziedzinie.
    smile
    Jesli idzie o seks, to nalezy zaczac od podrecznika anatomii i podrecznika
    jakiegos seksuologa.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • bioemin 19.04.06, 19:21
    Gratuluję! Ten młody mężczyzna jest w "dobrych rękach". Ja nie miałem w tym wieku z kim porozmawiać o "takich" sprawach... |;^J
    Podejrzewam, że brak pewności siebie u ww. może być spowodowany nieumiejętnością postępowania wobec płci przeciwnej (brakiem instrukcji obsługi - tzw. bezpiecznego sposobu). |:^)
    Pamiętam, że mnie pomogła spojrzeć na zagadnienie z ogólnej perspektywy twórczość John Gray'a. To "łopatologia", ale może na starcie przyda się, jako kierunek poszukiwań, ponieważ nie komplikuje sprawy, a uwypukla kwestie najistotniejsze...

    Powodzenia! |:^)
  • i33 19.04.06, 22:00
    no to już jakiś konkret, dzięki
    na ten temat lubimy siarczyście pogadac ale dla niektórych to poważny problem,
    szczególnie mężczyżni [wg. moich obs.]-miewają mylne poglądy związane z udaną
    inicjacją, jej zakończeniem, ważnością techniki,fatalnie jak dziewczyna powie
    koleżance, że było tak sobie albo nie było"niagary"-mówię poważnie, my kobiety
    to potrafimy być paskudne i tu też, zapominamy,że facet też czuje...widać to i
    u młodych i starszych-błędne famy, mitologia, Wisłocka...
    dlatego nie chce spalić rozmowy-mężczyzna to też człowiek
  • motyvvacja 19.04.06, 22:36
    Oczywiscie ze warzne jest jak to facet robi.A co? Zdziwieni?
    Ja swojemu''bezwarunkowemu'' powiedzialam,ze nie mialam ograzmu,ze co to ma
    znaczyc?co to ma byc?.Wyrazilam swoj caly zal i frustracje.Nie bede go
    utwierdzala w klamstwach ze byl dobry.BO NIE BYL!!.Do tej pory jak sobie
    przypomne jestem zla.
    A takie mialam piekne wyobrazenia ehhh.3 miesiace chodzilam podjarana i co??
    Jajco..o...sory bo jak sobie przypomne sie denerwuje.
    Moze juz jego nieudacznictwo nie az tak mnie zezloscilo,jak szybkosc konsumpcji.
    Jakby bal sie ze mu uciekne.Ehh Faceci potrafia byc do (_._) banismile
    No ale mimo wszystko chyba go troche jednak kocham...jeszcze...
    ALe napewno juz nie bede sie oklamywac ze chciala bym poczuc bezwarunkowa
    milosc.Bo do tego chyba musze jeszcze podrosnacsmileZbyt emocjonalna ze mnie
    istotka.smile


    A co bym polecila faceta?Dokladnie otworzyc oczy ,nadstawic uszy,uczyc sie
    kobiety.Kazda z nas jest inna.Kazda lubi cos innego.Duzo rozmawiac.Wypytywac sie
    (pol zartem pol serio).Nie byc nachalnym.Kobieta lubi duzo pieszczot,a nie
    odrazu dobierac sie do podstawowej czakry.co wy sobie myslicie wogole..co?
    Jestesmy delikatne i na poczatek delikatnie sie zabierac.Puzniej sie zobaczy..
    A druga sprawa trzeba wyczuc kiedy mowimy nie z przekory,a kiedy NIe to nie.
    W tym tez jestescie nie najlepsi.duzo nauki wasz czeka.
    Niektore z nas lubia jak im sie do uszka duzo klamie,to tez musicie wyczuc.Bo
    mozecie natrafic na taka co zgasi wasza cienka bajeresmilei walnie drzwiami w
    twarzsmile
    Tak Tak panowie,najpiekniejsze jest to,ze to wy sie staracie.My sie staramy
    jedynie byc zauwarzone.
    A tak naprewde to My wybieramy,choc oddajemy wam to poczucie zwycienstwasmile
    No bo pzreciez mezczyzna dorasta tylko do 10 roku,puzniej tylko rosniesmile
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • mrall 19.04.06, 23:03
    > Oczywiscie ze warzne jest jak to facet robi.A co? Zdziwieni?

    Tylko troche, bo rownie wazne jest jak kobieta sie poddaje, naddaje, oddaje, a
    czasem podpowie o co jej idzie, jakie ma oczekiwania. Wystarczy odpowiednio
    zdecydowany gest.
    Seks to nie jest gra do jednej bramki... to aktywnosc obu stron.

    > A co bym polecila faceta?Dokladnie otworzyc oczy ,nadstawic uszy,uczyc sie
    > kobiety.Kazda z nas jest inna.Kazda lubi cos innego.Duzo rozmawiac.Wypytywac
    > sie

    To samo polece kobiecie.

    > Tak Tak panowie,najpiekniejsze jest to,ze to wy sie staracie.My sie staramy
    > jedynie byc zauważone.

    To moze byc zwyczajnie za malo.

    > No bo pzreciez mezczyzna dorasta tylko do 10 roku,pózniej tylko rosniesmile

    Jasne. Z takimi pogladami daleko sie zajedzie.
    LOL.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • mrall 19.04.06, 23:10
    > no to już jakiś konkret, dzięki

    Trudno mowic, gdy do konca nie wiadomo, o co idzie.

    > fatalnie jak dziewczyna powie koleżance, że było tak sobie albo nie
    > było"niagary"-mówię poważnie,

    Fatalne, ze zamiast z chopem dziewczyna roztrzasa swoje przezycia z kolezanka.
    Do czego wiec potrzebny byl ten chop?

    > dlatego nie chce spalić rozmowy-mężczyzna to też człowiek

    Jest to dosc prawdopodobne, ale niewiasta zostala czlowiekowi stworzona do
    pomocy.
    Zeby nie bylo, iz zmyslam:
    1 Moj. 2:20-22
    20. Nadał tedy człowiek nazwy wszelkiemu bydłu i ptactwu niebios, i wszelkim
    dzikim zwierzętom. Lecz dla człowieka nie znalazła się pomoc dla niego
    odpowiednia.
    21. Wtedy zesłał Pan Bóg głęboki sen na człowieka, tak że zasnął. Potem wyjął
    jedno z jego żeber i wypełnił ciałem to miejsce.
    22. A z żebra, które wyjął z człowieka, ukształtował Pan Bóg kobietę i
    przyprowadził ją do człowieka.
    (Biblia Warszawska)

    ;-0))))))))
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 02:39
    mrall ty mi sie tu Biblia nie podpieraj.
    Bo ja moge sobie zaprzeczac ze powstalam z zebra.Moze to ty powstales z mojego
    zebra co?..
    Moga se pisac co chca.Oby wygodnie bylo czytac.Jeden to se powieki ucial zeby
    mogl dniem i noca medytowac bez zasypianiasmile
    Wierzysz w to?
    Bo ja niesmile

    Ale funkcje biologiczne sa niepoprawnie niepodwarzalnesmile.
    Samiec dba o samice.I to samiec bardziej sie stara.Ogolnie w wiekrzosci.
    Znajac ciebie zaraz mi przytoczyz przyklad Mamby.

    Pozatym co to ma znaczyc ze z takim podejsciem daleko nie zajade.?
    A skad ty wiesz gdzie jest daleko dla mnie? Znasz moje liczniki czy co?
    smile
    Pewnie ze jestes fajny facet.Przynajmniej sam sie doceniasz.
    Czekamy teraz za docenianiem innych.Jesli to stwierdzenie zeczywiscie bylo
    prawdziwesmile

    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • mrall 20.04.06, 09:33
    > mrall ty mi sie tu Biblia nie podpieraj.

    Czemu chcesz mi odebrac te przedostatnia przyjemnosc na tym forum...wink))

    > Bo ja moge sobie zaprzeczac ze powstalam z zebra.Moze to ty powstales z
    > mojego zebra co?..

    Alez oczywiscie i Kopernik byla kobieta.wink

    > Jeden to se powieki ucial zeby mogl dniem i noca medytowac bez zasypianiasmile
    > Wierzysz w to?

    Jasne. Glupota ludzka nie zna granic.
    Inny niejeden kazal sie przybic do krzyza, zeby jezusowa meke osobiscie
    przezyc. Wierzysz w to?

    > Ale funkcje biologiczne sa niepoprawnie niepodwazalnesmile.

    Tylko, ze one nie wisza w powietrzu samopas. One sa czescia kompleksu pn.
    czlowiek.

    > Samiec dba o samice.I to samiec bardziej sie stara.Ogolnie w wiekszosci.

    A to zalezy jak se samiec pouklada te stosunki..wink)))))
    Czasem samiec czeka na bardziejsze staranie samicy.

    > Pozatym co to ma znaczyc ze z takim podejsciem daleko nie zajade.?

    1, byla to uwaga ogolna
    2, na koncu bylo: LOL
    3, zeby cos zmienic, nalezy zmienic - nie powtarzac formulki
    4, zmiane mozna zaczac od przekonan

    > Czekamy teraz za docenianiem innych.

    A po co? Przeciez tu sie kultywuje samorozwoj i olewanie opinii innych niz
    wlasne. Pamietasz to: A kogo Normalnego interesuje co o nim się myśli? smile Ja
    sie przyznaje, w tym kontekscie jestem nienormalny, a Ty?

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 10:11
    > A po co? Przeciez tu sie kultywuje samorozwoj i olewanie opinii innych niz
    > wlasne. Pamietasz to: A kogo Normalnego interesuje co o nim się myśli? smile Ja
    > sie przyznaje, w tym kontekscie jestem nienormalny, a Ty


    Mrall slonko chodzi o dawanie-dawanie!.Dawanie dobrego
    slowa,docenianie.Dzielenie sie.Mimo ze Kogo normalnego interesuje co o nim sie
    myslismile
    Nie czekaj za nagroda-rozdawaj co masz najlepsze,a swiat moze sie wkoncu do
    ciebie usmiechnie ,,hje hje hjesmile<--to moj usmiech jak narazie,za swiatowym
    musisz poczekac.

    A dlaczego ty tak bardzo wierzysz w slowa Bibli? moglbys rownie dobrze byc
    wyznawca Koranu i podpierac sie nim gdybys sie urodzil w arabowie.Lub wyznawca
    religi mojzeszowskiej gdyby twoja mama byla zydowka.
    Nie podpieraj sie Biblia-bo dla mnie ona nic nie znaczy-poza tym ze ciagnie sie
    za mna .ALe slepo nie wierze w kazde slowo ktore zarowno dobrze moze byc basnia
    lub legenda.SZanuje kazda religie-zaznaczam kazda.
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • mrall 20.04.06, 10:28
    > Mrall slonko chodzi o dawanie-dawanie!.Dawanie dobrego
    > slowa,docenianie.Dzielenie sie.

    To tylko jedna strona zagadnienia.
    Poza dawaniem chodzi tez o umiejetnosc brania.

    > Nie czekaj za nagroda-rozdawaj co masz najlepsze,a swiat moze sie wkoncu do
    > ciebie usmiechnie ,,hje hje hjesmile<--to moj usmiech jak narazie,za swiatowym
    > musisz poczekac.

    Zupelnie nie musze...wink)))
    Usmiech odwzajemniam...mniam...mniam...hihihi...hahahah///;*)

    > A dlaczego ty tak bardzo wierzysz w slowa Bibli?

    A dlaczego uwazasz, ze przytaczanie fragmentow Biblii to prezentowanie wiary w
    biblijne slowo?

    > moglbys rownie dobrze byc wyznawca Koranu i podpierac sie nim gdybys sie
    > urodzil w arabowie.Lub wyznawca religi mojzeszowskiej gdyby twoja mama byla
    > zydowka.

    Moge pocytowac Koran lub Kabale, ale po co... przeciez tez tego nie znasz, wiec
    wygodniej mi siegac po Biblie.

    > Nie podpieraj sie Biblia-bo dla mnie ona nic nie znaczy-poza tym ze ciagnie
    > sie za mna .

    Ciagnie sie? Fajne. Uwazasz, ze przypadkiem?

    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 11:09
    Moge pocytowac Koran lub Kabale, ale po co... przeciez tez tego nie znasz, wiec
    >
    > wygodniej mi siegac po Biblie.

    Wygodniej tobie,nie mnie.Wrecz pzreciwnie znam caly koran,i kabale.WIec smialo
    siegajsmile
    Moge nawet ci przetlumaczyc staroarabski jezyk z koranu , na ten co teraz sie
    urzywa.-itnrepretacje ,bo do tego jeszcze trzeba znac kulture-meaning sur.
    Wiec nie pzresadzaj miralku,nie przesadzajsmile
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • mrall 20.04.06, 15:42
    > > wygodniej mi siegac po Biblie.
    > Wygodniej tobie,nie mnie.

    Echo?
    Dokladnie to napisalem.wink

    > Wiec nie pzresadzaj miralku,nie przesadzajsmile

    Alez nie ma w tym zadnej przesady, szczegolnie, ze nie chcialem dyskutowacc o
    samej Biblii, ale zwrocic uwage na dosc zabawne - wedlug mnie - tlumaczenie w
    okreslonym kontekscie tutejszej rozmowy. Jesli Cie az tak to wzburzylo, to Twoj
    problem - ze posluze sie tutejsza metoda zwracania uwagi.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 21:38
    ale zwrocic uwage na dosc zabawne - wedlug mnie - tlumaczenie w
    > okreslonym kontekscie tutejszej rozmowy. Jesli Cie az tak to wzburzylo, to
    Twoj
    >
    > problem - ze posluze sie tutejsza metoda zwracania uwagi.

    Alez mrallku-jakze mozesz wysuwac takie wnioski.Skad ze znowu - wzburzenie
    mojej osoby na internecie/?smile ALez skad ,nie
    doceniasz mnie skarbku
    Jedynie wzburzam sie wtegy gdy nie mam orgazmu,a reszta jest zabawa w slowasmile
    --
    Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
  • mrall 21.04.06, 00:24
    > Alez mrallku-jakze mozesz wysuwac takie wnioski.Skad ze znowu - wzburzenie
    > mojej osoby na internecie/?smile

    Z Twoich slow: ALe gdy ktos ja traktuje jako punkt odniesienia,wkurza mnie tosmile
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 11:17
    Mrall slonko chodzi o dawanie-dawanie!.Dawanie dobrego
    > slowa,docenianie.Dzielenie sie.

    To tylko jedna strona zagadnienia.
    Poza dawaniem chodzi tez o umiejetnosc brania.


    Nie warzne jest jak kto bierze.Warzne jest to ze ty sie dzielisz..
    Zdanie warte zapamietania.smile
    Mozesz sie dzielic z psami,i to wscieklymi.Ty odczuwasz szczescie przy tym,co
    one odczuwaja ich sprawa.Warzne ze sie dzielisz

    A jezeli to tobie daja-to co?obawiasz sie ze biorac od kogos cos,fundujesz mu
    droge do szczescia?Jesli tak,to takim rozumowaniem krzywdzisz samego siebie .

    no ale moge sobie pisac,ty wiesz co czujesz no nie?
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • mrall 20.04.06, 15:33
    > Nie wazne jest jak kto bierze.

    Wazne. Jeszcze o tym nie wiesz.
    Poza dawaniem chodzi tez o umiejetnosc brania.
    Zamykajac sie na innych zamykasz sie na branie. Rezygnujac z brania zamykasz
    sie na innych.

    > Wazne jest to ze ty sie dzielisz..

    Jesli nikt nie bierze, to coz mozesz dac, czym sie mozesz dzielic....

    > Zdanie warte zapamietania.smile

    Wartosc z nadania motyvvacji - nie musi byc obowiazujacym prawem. wink)))
    Nie warto zapamietywac zdan, warto dzialac.
    W tym wypadku dawac i brac. Interesowac sie tym, co dajesz, komu i jak dajesz
    oraz tym, co daja inni i brac skoro daja.
    Jak widac, nie latwe to zadanie...

    > A jezeli to tobie daja-to co?obawiasz sie ze biorac od kogos cos,fundujesz mu
    > droge do szczescia?Jesli tak,to takim rozumowaniem krzywdzisz samego siebie .

    Nie, nie obawaim sie. Skad takie pomysly?
    Brac bez obaw, bez rozumowania. Po prostu brac.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 21:42
    > > Wazne jest to ze ty sie dzielisz..
    >
    > Jesli nikt nie bierze, to coz mozesz dac, czym sie mozesz dzielic....


    Dziel sie z psami-dziel sie z gorami,dziel sie,i badz wdzieczny jesli zjawi sie
    ktos kto wezmie.

    Dla kogos kto sie chce dzielic nie ma dylematu typu,: a co jak nikt nie wezmie.
    Caly swiat wokol ciebie z checia cos wezmie.Dziel sie wizualizujac szczescie
    dla ludzi.Otworz serce i dziel sie.

    Mrall,musisz wkoncu ten kamienny nagrobek co cie otacza zburzyc
    --
    Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
  • motyvvacja 20.04.06, 21:49
    Dziel sie ze mna -dobrym slowem.
    Powiedz mi ze jestem wspaniala,madra,grzeczna i pociagajaca
    Przyczyn sie do mojego dobrego samopoczucia
    Jak narazie wytwarzasz wokol siebie tylko czarna energie-krytykujac innych
    Wiesz ze to Boli co?
    Myslisz ze stworzysz swiat i pozmieniasz ludzi?.Sam wiesz - kazdy jest inny.
    Czasami ludzia trzeba powiedziec to-co chca uslyszec,i wcale to nie jest obluda.

    --
    Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
  • mrall 20.04.06, 23:54
    > Powiedz mi ze jestem wspaniala,madra,grzeczna i pociagajaca
    > Przyczyn sie do mojego dobrego samopoczucia

    Pragniesz lukrowego swiatka wymuszonej sztucznosci.
    Jednak wole mowic, co mysle.

    > Jak narazie wytwarzasz wokol siebie tylko czarna energie-krytykujac innych

    Troche krytyki jest, ale jest tez wiele innych rzeczy.
    Chcesz mnie widziec w czarnej otoczce? Prosze b. Nic mi do tego.

    > Wiesz ze to Boli co?

    Narodziny tez w bolach sie odbywaja.
    Zycie tez jest bolesne.
    Z pewnoscia moja pisanina nie przysparza wiecej bolu niz potrzeba do zycia.

    > Myslisz ze stworzysz swiat i pozmieniasz ludzi?.Sam wiesz - kazdy jest inny.

    Nie Ty to bylas, co pisala, ze zmieniajac siebie zmienisz swiat, ludzi?
    Myslisz, ze w ten sposob pozmieniasz ludzi?

    > Czasami ludzia trzeba powiedziec to-co chca uslyszec,i wcale to nie jest
    > obluda

    Sztucznosc. Moze prowadzic do zaklamania.

    > Mrall,musisz wkoncu ten kamienny nagrobek co cie otacza zburzyc

    Musze? By Ty to widzisz?
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • mrall 20.04.06, 23:40
    > Dziel sie z psami-dziel sie z gorami,dziel sie,i badz wdzieczny jesli zjawi
    > sie ktos kto wezmie.

    Dziekuje - nie ma sprawy.
    Jest jedno ale... jedynie z czlowiekiem mozna dzielic wszystko co masz.

    Bierz od psow, bierz od gor i badz wdzieczny, ze ktos chce Ci dawac.

    > Dla kogos kto sie chce dzielic nie ma dylematu typu,: a co jak nikt nie
    > wezmie.

    To nie jest ten typ dylematu. Zeby z kims sie czyms podzielic musi zaistniec
    ten ktos. Inaczej to nie jest dzielenie sie, a wyrzucanie z siebie.

    > Caly swiat wokol ciebie z checia cos wezmie.

    Zrob proste doswiadczenie: wez 1000zl i sprobuj dac pierwszemu napotkanemu
    czlowiekowi. Zrob 10 takich prob.

    > Dziel sie wizualizujac szczescie dla ludzi.

    To nie jest dzielenie sie, ale narzucanie swojej wizji szczescia ludziom,
    ktorzy moga takiej wizji w ogole nie chciec.

    > Otworz serce i dziel sie.

    Otworz serce i bierz.
    Naucz sie brac. Wtedy zobaczysz jak wyglada dawanie.
    --
    ----
    ALOHA
    CZeswink
  • motyvvacja 20.04.06, 11:23
    Nie podpieraj sie Biblia-bo dla mnie ona nic nie znaczy-poza tym ze ciagn
    > ie
    > > sie za mna .
    >
    > Ciagnie sie? Fajne. Uwazasz, ze przypadkiem?

    Wszystkie 3 religie ciagna sie za mna,a czy przypadkiem NIe.
    Bo wszystkie 3 pochodza od oswieconych ludzi,ktorzy glosili to samo, ich
    interpretacje zostaly zmienione.Jak juz sam wiesz ze co czlowiek to swiat
    interpretacji.Moge zarowno dobrze powiedziec ze wierze w nie wszystkie-lub je
    wszystkie odrzucam-lub interpretuje je na wlasna reke.
    Moge powiedziec ze BOg istnieje,lub Allah-lub Zen.Moge nazwac go egregorem,lub
    innym slowem.Sa rzeczy ktorych slowo nie jest w stanie wyrazic,poniewaz zostaje
    tylko slowem.Wyraz bierze sie w uczuciu .Tym bardziej Boga.
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • motyvvacja 20.04.06, 10:13
    A czy kopernik nie byl shemale-tego nie wieszsmile
    --
    Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
  • i33 20.04.06, 07:57
    piłka w bramkę we dwoje----w ofensywie, defensywie...piłka w narożnik,
    przeciwniczka przejmuje z zapałem piłkę, nieprzepisowo ubrana, dłuuuga piłka,
    no i ....znowu piłka w rękach napastnika,piłka za boisko...zmiana murawy,
    nawierzchnia doskonale przygotowana proszę państwa....dryżyny rywalizują ze
    sobą, ukradkiem czule na siebie spoglądając, przez co arbiter nie wkracza do
    akcji, piiiieękny mecz, publika szaleje............
  • wladi3 19.04.06, 16:52
    Według mnie nic się nie da przyspieszyć . Nie da się stłamsić pożądania do
    czasu aż nie przyjdzie właściwa pora aby władzę nad ciałem przejął ukryty w
    ciele Duch . Oj miałem z tym nieustanny problem . Czasowo udawało sie przygasić
    pragnienia ale płomienie pożądania zawsze wybuchały na nowo . Ciągle szukałem i
    szukałem - sex poza chwilową przyjemnością nie przynosił Ukojenia .
    Kiedy Poznałem Miłość Mojego życia , moja pokrewną Duszę - sam zrozumiałem co
    to Wierność i Czystość . Nikt mnie do tego nie musiał namawiać - Odnalazłem
    Istotę z którą chcę spędzić nie tylko to życie ale całą Wieczność .
    Co do seksu jednak to myślę , że gdy przyjdzie czas to ta forma wyznawania
    sobie Miłości - Przeminie . Tam w Wiecznej Miłości - też to nie jest
    potrzebne . Sex jest potrzebą bycia Kochanym i służy prokreacji ale tylko
    tutaj - nie Tam w wiecznej Szczęśliwości .
    Pozdrawiam Was Dzieci Boże i przesyłam Energię Miłości !
    Kocham Cie Boże Ojcze ! Twój syn Władek .

    --
    Jestem cząstką Boga !
  • motyvvacja 05.05.06, 12:05
    No dobra.
    Jakby nie bylo w swiecie fizycznym sex odgrywa wielka role.
    Ciala sie kochaja pierwsze,za nimi dosc czesto podaza dusza.
    Ja tam jestem kontenta z mojego''bezwarunkowego''
    Mezczyznie tzreba jednak mowic o co nam chodzi,inaczej to kicha.
    Jak latwo zamienia sie cielaczka w byczka-smile

    --
    Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
  • motyvvacja 05.05.06, 12:08
    nie zawsze ciala sie kochaja pierwsze oczywiscie,musze sie poprawic.
    Ale w naszym cywilizowanym swiecie,dosc czesto tak bywa.
    (-:
    --
    Usposobienie czlowieka jest jego losem". /Sofokles/
  • motyvvacja 01.11.06, 01:32
    Mit pierwszy: “Kobieta potrzebuje partnera, by uczynił ją seksualną. Jeśli
    kobieta nie ma męskiego partnera, to znaczy, że coś jest źle z jej
    seksualnością, ponieważ mężczyźni są auto­rytetami w sprawach seksu, a bez
    mężczyzny jest ona nikim". (Pewne badania wykazują, że nawet wyrafinowane
    kobiety odnoszące sukces, które określają siebie jako niezależne we wszystkich
    innych aspektach swego życia, w dalszym ciągu podświadomie wątpią w swą
    kobiecość, jeśli nie są seksualnie związane z mężczyzną.)
    Prawda pierwsza: Nie potrzebujemy nikogo, by uczynił nas seksualnymi. Jesteśmy
    seksualne bez względu na to, czy
    mamy partnera czy też nie. Nie dzieje się nic złego z naszą se­ksualnością tylko
    dlatego, że nie mamy partnera. Możemy wiedzieć równie wiele, a często nawet
    więcej na temat seksu niż jakikolwiek mężczyzna
    Mit drugi: “Nasza podatność na przeżywanie lub nieprzeżywanie orgazmu jest
    miarą naszej zdolności do znajdowania przyjemności w seksie i im łatwiej i
    częściej jesteśmy w stanie osiągnąć orgazm, tym bardziej jesteśmy seksualne".
    Prawda druga: Seks, to coś więcej niż orgazm. Podatność na przeżywanie orgazmu
    nie jest dowodem na to, że seks spra­wia kobiecie przyjemność; w rzeczy samej,
    nasze ciała umożli­wiają wywołanie reakcji fizjologicznej w formie orgazmu na­wet
    wówczas, gdy emocjonalnie nie znajdujemy w tym prze­życiu przyjemności. Z
    drugiej strony, jeśli tylko obecne jest pra­wdziwe, emocjonalne ciepło i miłość,
    wówczas możemy mieć wspaniale satysfakcjonujące przeżycia seksualne również bez
    reakcji fizjologicznej w formie orgazmu.
    Mit trzeci: “Mężczyźni muszą bezwzględnie osiągnąć fi­zyczne rozładowanie i
    wytrysk, tak więc, gdy nasi męscy part­nerzy mają w naszej obecności erekcję,
    mamy obowiązek po­móc im osiągnąć oczekiwaną satysfakcję (poprzez wykorzy­stanie
    naszych ciał dla ich przyjemności)".
    Prawda trzecia: Pomimo przeczących temu bajek, żaden mężczyzna nigdy nie umarł
    z powodu niemożliwości wyko­rzystania swojej erekcji. Nigdy, pod żadnym pozorem
    nie mu­simy “dostosowywać się" lub “godzić" na akt seksualny, który nie sprawi
    nam przyjemności, tylko po to, by zadowolić na­szych partnerów... nawet, jeśli
    są naszymi mężami!
    Mit czwarty: “Ciało kobiety to obiekt zaprojektowany w celu wykorzystania i
    uzyskania przyjemności seksualnej przez innych. (Standardy piękności
    propagowane przez prze­mysł reklamowy i media zniewalają miliony kobiet do
    starania się o zmianę swoich ciał tak, aby pasowały do tych nienatural­nych
    wyobrażeń i tym samym stawały się »produktami« bar­dziej pożądanymi na rynku
    romansów".
    Prawda czwarta: Nasze ciała nie są obiektami. Są świętymi i cennymi darami
    jakie otrzymałyśmy, by się nimi cieszyć we­dług naszego uznania. Nikt nie ma
    prawa czegokolwiek robić z ciałem kobiety, o ile ona się na to nie zgodzi.
    Obejmuje to tak­że patrzenie lub mówienie o niej w sposób seksualizujący.
    Zdolność do przyciągania związków miłosnych nie zależy od stosowania się do
    kulturowych stereotypów piękności
    Mit piąty: “Seks bez stosunku nie liczy się. Stosunek jest podstawowym aktem
    seksualnym, którego powinniśmy ze wszech miar pożądać. Jesteśmy zobowiązane do
    tego, byśmy dla naszych męskich partnerów były zawsze skore do odbycia
    stosunku, niezależnie od tego, czy nam to sprawia przyjem­ność czy nie, a zawsze
    wówczas, gdy są oni naszymi mężami".
    Prawda piąta: Prawdziwy seks to coś więcej niż tylko sto­sunek. Stosunek, to
    zaledwie jedna z wielu form działalności seksualnej, spośród których pary mogą
    wybierać. Zawsze ma­my prawo powiedzieć, że nie mamy ochoty na stosunek i że
    wolałybyśmy inny rodzaj aktywności seksualnej, taki jak wza­jemna masturbacja,
    seks oralny, przytulanie i całowanie, czy po prostu trzymanie się za ręce.
    Mit szósty: “Tak naprawdę to wszyscy mężczyźni chcą tylko odbycia stosunku.
    Jakkolwiek, aby »rozgrzać« kobietę zgodzą się na innego rodzaju aktywność
    seksualną, jednak w rzeczywistości te inne formy aktywności seksualnej nie spra­
    wiają im zanadto przyjemności".
    Prawda szósta: Wielu mężczyzn przyznaje, że odczuwają presję, by odbyć stosunek
    wtedy, gdy w rzeczywistości wole­liby się przytulić i dać potrzymać. Tworzenie
    społecznego ste­reotypu “nienasyconego" popędu seksualnego mężczyzn po­woduje, że
    niektórym mężczyznom trudno przyznać się do swych prawdziwych pragnień
    przeżycia seksualnej bliskości, bez konieczności odbycia stosunku.
    Mit siódmy: “Seks i miłość to to samo. Kiedy czujemy, że jesteśmy dla innych
    seksualnie pociągające, to znaczy, że jeste­śmy w nich zakochane. I odwrotnie,
    jeśli nasi partnerzy nie podniecają nas seksualnie, musi to oznaczać, że już
    nie jeste­śmy zakochane lub jeśli oni nie reagują na nasze prowokacje seksualne,
    oznacza to, że pni już nas nie kochają".
    Prawda siódma: Seks i miłość to dwa odrębne zjawiska. Jedno nie obejmuje
    automatycznie drugiego. Czasami - i być może jest to bardziej idealistycznie
    podejście - możemy do­świadczyć zarówno pragnienia miłości jak i seksu; jednako­
    woż możemy również doświadczyć jednego bez drugiego i to jest OK. Możliwość
    oddzielenia seksu od miłości pozwala nam na dokonywanie uczciwych wyborów
    metod, za pomocą któ­rych chciałybyśmy wyrażać się w związkach intymnych.
    Mit ósmy: “Gdy kobieta mówi »nie« na zaproszenie se­ksualne, ona nie ma na
    myśli »nie«, lecz w rzeczywistości mówi »bardziej się postaraj«, bowiem nie
    chce wyglądać na zbyt spragnioną seksu lub na zbyt »łatwą«".
    Prawda ósma: Większość z nas rzadko mówi nie, gdy cze­goś naprawdę chce; w
    rzeczy samej, bardziej prawdopodobne jest, że na oferowaną aktywność intymną,
    która tak naprawdę nie sprawia nam przyjemności powiemy tak, tylko po to, by
    zadowolić lub nie obrazić naszych partnerów! Ponieważ jednak wiele z nas często
    nie jest pewna swych prawdziwych odczuć seksualnych, możemy czasami powiedzieć
    kategoryczne “nie" bez wchodzenia w dyskusję lub wyjaśnienia, że zamiast tego
    istnieją inne formy aktywności, które sprawiłyby nam przyje­mność. W ten sposób
    wysyłamy poplątane komunikaty, które, co jest zrozumiałe, mogą skonfundować
    naszych partnerów; tym niemniej nie daje to im prawa do przyjmowania założenia,
    że lepiej od nas wiedzą czego chcemy i co nam seksualnie spra­wia przyjemność.

    ''seksualnosc kobiety''

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka