Dodaj do ulubionych

Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy

15.04.06, 11:40
.... czuje potrzebe podzielenia sie tym z Wami:

Wydaje mi sie, ze wybralam trudna droge. Nie wiem, czy nie niemozliwa do
wykonania. I teraz jestem w trudnym momencie. Chce robic dwie rzeczy na raz:
rozwijac sie duchowo i miec rodzine. ..wiem, pewnie dla niektorych to brzmi
dziwnie... dlatego i ja czuje sie teraz zagubiona...
Od roku jestem mezatka, ale mieszkamy razem juz od 3,5. Tworzymy tzw udane
malzenstwo, prowadzimy razem biznes, mamy wspolny jezyk. Od 1,5 roku znalazlam
tez swoja sciezke duchowa. Studiuje na World Spiritual University. Czuje
bliskosc Boga i to jest wspaniale i nie zrezygnowlalabym z tego za zadne
skarby. Moja osobowosc zmienila sie diametralnie na dobre. I chce dalej sie
doskonalic. Wiem, ze przy odpowiednim wysilku udaloby mi sie osiagnac bardzo
wiele. Rzucilam palenie, juz prawie nie pije alkoholu i coraz mniej mi sie
chce, zmieniam diete. Juz nie ma miesa, ale sa jeszcze ryby i jajka. Ide za
glosem organizmu. To sie robi jakos naturanie. Nie robie nieczego na sile, bo
"takie sa zasady".
I jest tutaj kwestia najwazniejsza: celibat...
Wczoraj "poczulam sie odrzucona", bo mam meza, i nie moglam pomagac w
przygotowaniu posilkow...i w ogole przebywac w stolowce. Rozumiem to podejscie
i przestrzeganie zasad. Ale czuje jakis zal, ze przez to, ze zyje jako zona i
"sluze mezowi - czy spelniam obowiazki malzenskie" - nie bez swojej
przyjemnosci zreszta, to ta droga, ktora pragne podazac, zostala przede mna
zamknieta i wyrzucono mnie za drzwi... Przytarto nosa, mowiac ze trzeba
przestrzegac zasad, jesli chce isc ta droga. A moze to nie jest droga dla mnie
i powinnam pozostac z brzegu? Czy tez studiowac samej w domu i pojawiac sie na
Uniwersytecie tylko na specjalnie organizowanych sesjach dla takich jak ja
"public"....
Siedze i rozmyslam, jak pogodzic pragnienie bycia z Bogiem jak najblizej i
doskonalic siebie w coraz wyzszych stadiach z pragnieniem posiadania domu
rodzinnego na swieckim planie, w ktorym rodzina, maz i przyszle dzieci i
znajomi, ktorzy nas beda odiedzac beda czuli sie dobrze. Ta atmosfrea juz jest
i odkad pamietam, zawsze byla. Mamy wielu znajomych i lubia do nas przychodzic.

Nie jestem odludkiem. Latwo nawiazuje znajomosci i w ciagu jednej chwili juz
znam tego i tamtego i spotykam sie z nimi i przychodza do nas... glownei to ja
jestem takim nawiazywaczem i podtrzymywaczem znajomosci.

Ale juz nie jestem zalezna od znajomych. Rownie dobrze czuje sie sama.

Taka to moja spowiedz, moze ktos podobnie mysli i bedzie mial podobne
spostrzezenia?
Obserwuj wątek
    • bobrow2 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 12:29
      Jest wiele sciezek duchowego rozwoju. Mozesz wybrac taka, w ktorej celibat nie
      jest warunkiem koniecznym. Ogólnie definiując RD, to umiejętność nawiązywania
      kontaktu z Niższą i Wyższą Jażnią. A reszta to już zasady stworzone przez ludzi
      jako narzędzia do osiągnięcia celu.
    • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 14:55
      > Wczoraj "poczulam sie odrzucona", bo mam meza, i nie moglam pomagac w
      > przygotowaniu posilkow...i w ogole przebywac w stolowce.

      ??????
      Przebywanie w stolowce jest wazniejsze od meza, rodziny???

      > A moze to nie jest droga dla mnie i powinnam pozostac z brzegu?

      Kazda droga, ktora prowadzi do rozbicia, odlaczenia od szczesliwej rodziny
      powinna byc natychmiast skreslona. Zasada, ktora wyzej od rodziny stawia
      poswiecenie grupie jest zasada godna potepienia i odrzucenia.
      Boga mozna i nalezy znajdywac w sobie i w swojej rodzinie. Da sie to robic.

      > droga, ktora pragne podazac, zostala przede mna zamknieta i wyrzucono mnie za
      > drzwi...

      Masz szczescie i wyrazny sygnal. Nie przegap tego. Drugiego moze juz nie byc.
      --
      ----
      ALOHA
      CZeswink
      • motyvvacja Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 17:12
        Zasada, ktora wyzej od rodziny stawia
        > poswiecenie grupie jest zasada godna potepienia i odrzucenia.
        > Boga mozna i nalezy znajdywac w sobie i w swojej rodzinie. Da sie to robic.

        Skad taki pewny post? he?
        Budda zostawil rodzine i synka dla sciezki duchowej.Jezus matke i Jozefa.
        Wiecej przykladow?
        Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
        • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 22:19
          > Skad taki pewny post? he?

          Noooo, sam nie wiem... jakos taak mi przyszlo do lba...
          Mam odwolac?
          wink

          > Budda zostawil rodzine i synka dla sciezki duchowej.Jezus matke i Jozefa.

          Czy ktoregos z nich wciaglo jakies towarzystwo, ktore tak sie zachowywalo jak w
          podanym przykladzie?
          W przypadku Jezusa szlo o Matke i braci. Ni slowa o Jozefie.

          > Wiecej przykladow?

          Poprosze.

          --
          ----
          ALOHA
          CZeswink
          • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 23:16
            > > Skad taki pewny post? he?
            >
            > Noooo, sam nie wiem... jakos taak mi przyszlo do lba...
            > Mam odwolac?
            > wink
            >
            > > Budda zostawil rodzine i synka dla sciezki duchowej.Jezus matke i Jozefa.
            >
            > Czy ktoregos z nich wciaglo jakies towarzystwo, ktore tak sie zachowywalo jak
            w
            >
            > podanym przykladzie?

            Zauważ, że Motywacja zachowała się w sposób, w jaki Ty zazwyczaj się
            zachowujesz - "zapomniała" o kontekście Twojej wypowiedzi. Nie podoba Ci się
            takie zachowanie? Cóż... podobno w innych denerwuje nas najbardziej właśnie to,
            z czym sami mamy problem wink

            Abstrahując od przypadku liley11: zgadzam się z Motywacją, że nie można być
            pewnym tego, że zasada stawiająca dobro grupy wyżej, niż dobro rodziny jest
            godna potępienia.
            • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 23:26
              > Zauważ, że Motywacja zachowała się w sposób, w jaki Ty zazwyczaj się
              > zachowujesz - "zapomniała" o kontekście Twojej wypowiedzi. Nie podoba Ci się
              > takie zachowanie?

              Nie zauwazylem, prawde powiedziawszy. Jej komentarz mi sie podobal, ale
              pozwolilem sobie na drobny zart, co podkreslilem stosownym znaczkiem.

              > Cóż... podobno w innych denerwuje nas najbardziej właśnie to, z czym sami
              > mamy problem wink

              Ja to rozwine: w innych zauwazamy i czasem denerwuje nas to, nad czym
              powinnismy sie zastanowic ewentualnie w sobie poprawic.

              > Abstrahując od przypadku liley11: zgadzam się z Motywacją, że nie można być
              > pewnym tego, że zasada stawiająca dobro grupy wyżej, niż dobro rodziny jest
              > godna potępienia.

              W tym konkretnym przypadku spokojnie moge powtorzyc, com wczesniej napisal.
              Zgadzam sie z tym zdaniem: 'To, co opisujesz "pachnie" sekciarstwem... '. Twoim
              zdaniem.
              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
              • motyvvacja Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 23:36
                Ja to rozwine: w innych zauwazamy i czasem denerwuje nas to, nad czym
                > powinnismy sie zastanowic ewentualnie w sobie poprawic.

                Mrall-to tez twoje zdaniesmileJa osobiscie nie bede zamieniala swojego zdania na
                twoje( a co ja wiem-Ja wiem).Choc byl taki przypadek ze przyznalam ci otwarcie
                racje.Ale ogolnie to ty moglbys sie bawic zarowno dobrze w kotka jak i w
                myszkesmile
                Stajesz po stronie takiej na jaka masz ochote w danym dniu-lub w danej sytuacji.
                Nie widzialam w zadnym poscie twojego zdania wyplywajacego z serca.KAzde bylo
                przeczaco -poprawiajaco-krytykujace.Albo prubujesz sie w ten sposob
                odnalesc,albo..albo to lubiszsmile
                Albo..
                Albo masz sie za mistrzasmile


                ALe fajnie ze jestes,bez kija w mrowisko-mrowki by zasnelysmile
                --
                Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
              • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 23:41
                > Nie zauwazylem, prawde powiedziawszy. Jej komentarz mi sie podobal, ale
                > pozwolilem sobie na drobny zart, co podkreslilem stosownym znaczkiem.

                Podkreśliłeś, to prawda, ale nie słowa, w których zarzucasz Motywacji wyrwanie
                Twojej wypowiedzi z kontekstu:

                >> Budda zostawil rodzine i synka dla sciezki duchowej.Jezus matke i Jozefa.

                >Czy ktoregos z nich wciaglo jakies towarzystwo, ktore tak sie zachowywalo jak
                >w podanym przykladzie?

                ...dlatego mam uzasadnione podejrzenie, że akurat ten jej komentarz nie
                spodobał Ci się. No, ale skoro twierdzisz inaczej... smile
                • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 00:19
                  > Podkreśliłeś, to prawda, ale nie słowa, w których zarzucasz Motywacji
                  > wyrwanie Twojej wypowiedzi z kontekstu:

                  Ze co? Takiego zarzutu nie ma.

                  > ...dlatego mam uzasadnione podejrzenie, że akurat ten jej komentarz nie
                  > spodobał Ci się. No, ale skoro twierdzisz inaczej... smile

                  Jasne. Pokazalem, ze przyklad byl nietrafny. Odpowiedz na moje pytanie nie
                  pozostawia watpliwosci. Moze pokusisz sie o odpowiedz?
                  --
                  ----
                  ALOHA
                  CZeswink
                  • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 12:17
                    > > Budda zostawil rodzine i synka dla sciezki duchowej.Jezus matke i Jozefa.
                    >
                    > Czy ktoregos z nich wciaglo jakies towarzystwo, ktore tak sie zachowywalo jak
                    w
                    >
                    > podanym przykladzie?

                    W TYCH Twoich słowach został sformułowany zarzut wyrwania z kontekstu, czy też
                    zarzut, jak Ty to nazwałeś, "nietrafnego przykładu".

                    Przykład był nietrafny ale tylko i wyłącznie o tyle, o ile miał się odnosić do
                    sytuacji Liley11. W Twoim mniemaniu był taki właśnie dlatego, że został wyrwany
                    z kontekstu. Wynika to wprost z Twojej wypowiedzi.
                    • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 18:47
                      > Budda zostawil rodzine i synka dla sciezki duchowej.Jezus matke i Jozefa.

                      Czy ktoregos z nich wciaglo jakies towarzystwo, ktore tak sie zachowywalo jak w
                      podanym przykladzie?
                      ------
                      > W TYCH Twoich słowach został sformułowany zarzut wyrwania z kontekstu, czy
                      > też zarzut, jak Ty to nazwałeś, "nietrafnego przykładu".

                      Jak widac powyzej, postawilem pytanie. Sprobuj na nie odpowiedziec. Wtedy
                      pogadamy. Jak widac nikt nie pokusil sie o odpowiedz, ale komentarzy jest
                      calkiem sporo. Po co?

                      > Przykład był nietrafny ale tylko i wyłącznie o tyle, o ile miał się odnosić
                      > do sytuacji Liley11.

                      I dokladnie o to szlo. I niech tak zostanie.

                      > W Twoim mniemaniu był taki właśnie dlatego, że został wyrwany z kontekstu.
                      > Wynika to wprost z Twojej wypowiedzi.

                      Nie moje to mniemanie. To jest Twoja interpretacja. Nic wiecej.
                      --
                      ----
                      ALOHA
                      CZeswink
                      • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 21:11
                        > Jak widac powyzej, postawilem pytanie. Sprobuj na nie odpowiedziec. Wtedy
                        > pogadamy. Jak widac nikt nie pokusil sie o odpowiedz, ale komentarzy jest
                        > calkiem sporo. Po co?

                        A jak myślisz, dlaczego nikt nie pokusił się o odpowiedź? Od kiedy to,
                        odpowiada się na pytania retoryczne (bądź na takie, które wyglądają na
                        retoryczne)?
                        Tak czy inaczej odpowiedź na to pytanie nie jest istotna. Chodzi o coś zupełnie
                        innego; a mianowicie dlaczego je zadałeś. Jeśli tego nie zrozumiałeś, to nie ma
                        sensu dalej drążyć.

                        > Nie moje to mniemanie. To jest Twoja interpretacja. Nic wiecej.

                        Ale Twoja jest wypowiedź, za którą kryje się coś więcej.
            • liley11 Masz racje, zadne towarzystwo ich nie wciagnelo... 18.04.06, 13:44
              ...a porzucenie rodziny wynikalo z ich indywidualnego powolania. Oni byli
              wielkimi "ludzmi". Przywodcami.
              Natknelam sie w "Autobiografii Jogina" na madre zdanie: Kto pozuca swoj wlasny
              dom i rodzine w imie sciezki duchowej, zobowiazany jest sluzyc wielu domom i
              wielkiej rodzinie" (tak mniej wiecej brzmialo)
    • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 15.04.06, 17:09
      > Chce robic dwie rzeczy na raz:
      > rozwijac sie duchowo i miec rodzine. ..wiem, pewnie dla niektorych to brzmi
      > dziwnie...

      Nie, nie brzmi to dziwnie, to całkiem normalne. Dziwne natomiast jest to, w
      jaki sposób traktują Cię w tej "instytucji". To, co opisujesz "pachnie"
      sekciarstwem... Dziś wymagają od Ciebie celibatu, a jutro karty kredytowej wink
      Pozdrawiam,
      LiLith

        • i33 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 10:28
          rodzina jest dla kobiety miejscem gdzie może spełnić się pod każdym względem i
          przebywanie z mężem, partnerem, który jest przecież innym człowiekiem, ma swoje
          wady, przyzwyczajenia, poglądy jak i my---dopasowanie wzajemne ustępstwa
          wzajemne wybaczenia,oddawanie się sobie......dzieci- zbyt dużo pisać powiem
          ogólnie----dzieci są największymi mistrzami nie tylko dla kobiety, tylko trzeba
          to czuć kiedy jest morał kiedy nauka----rodzina--to wielki klasztor, gdzie
          podajesz, służysz, słuchasz, ćwiczysz swą cierpliwość, poświęcenie---i Ty
          jesteś dla swej rodziny mistrzem, piastunką ogniska, kochanką, matką,
          gospodynią, administratorem, organizatorem, dekoratorem, mediatorem........i
          sobą...po co szukać czegoś co komu innemu przeznaczone, masz to na miejscu,
          swoje zasady-odżywiania itd można spróbować wprowadzać z mężem i dziećmi,
          jeżeli nie chcą[ a często nie ] to bądż sobą wśród nich mmoże nie będzie
          łatwo a o to właśnie chodzi,o to właśnie chodzi,że te doświadczenia oddawania
          siebie w rodzinie--to doświadczenia i nauki rozwoju[ sęk w tym że nie każda
          kobieta jest tego świadoma, po prostu robi z pokorą co do niej należy]...inną
          sprawą może okazać się stanowisko partnera...
          co do sekciarstwa---to dla mnie nie wygląda---a JEST
          posłuchaj siebie w ciszy, a nie niedowartościowanych dyktatorów--nikt nie powie
          ci jaka Twoja ścieżka, wyryta jest w twoim sercu, nie na ustach innych
          • i33 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 11:36
            Co do celibatu---współżycia, żeby to naturalnie odrzucić, bo już nie jest
            potrzebne trzeba całkowicie tego doświadczyć--żeby wiedzieć co odrzucić --
            dlaczego to właśnie nazywasz służeniem--czy to Twoje słowa, czy
            wmówione,wyczytane- przełożone na Ciebie---i to CZUJE zamiast Ciebie....
            Czy nie intuicja podpowiada Ci że coś tu nie tak...czy to życie,przecież ono
            składa się i z obowiązków i radości, także bycia we dwoje. wSPÓŁŻYCIE ---to
            kochać się, cieszyć się sobą....A jeżeli służysz bez radości nie ma w tym
            MIŁOŚCI-- a gdzie nie ma MIŁOŚCI NIE MA ROZWOJU.....
            Prawa które "tam" wymyślili nie -dla rozwoju są a dla trzymania w "łapach",
            takie taktyki stosują mądrzy manipulanci wszędzie nawet w KK,człowiek chce być
            wielki i znaczący tylko nie wie jak...
            Nasza rola nie musi być wielka,"na piedestale", mistyczna w ramach organizacji--
            by była spełniona---to z małych, słabych, niewidocznych spraw są wielkie rzeczy-
            i my jesteśmy ich udziałem.Najwięksi mistrzowie mówią -po prostu żyj..., jeżeli
            pociąga Ciebie "służenie"- to służ innym--w potrzebie---jest tylu chorych,
            samotnych...--potrzebujących czyjejś silnej, ofiarnej ręki...słowa, uśmiechu,
            obecności----ŚWIAT PROSI SIĘ O TAKICH SŁUŻĄCYCH, brakuje ich--tam też jest
            spełnienie, nie trzeba służyć tym, którzy na to nie zasługują a tylko CHCĄ...

            ...i ciesz się z partnera -spójrz mu w oczy, pogładż jego włosy,dotknij
            mięśni, spleć dłonie z jego---czy nadal będzie to ...bez przyjemności...

            "pozwoliłam" sobie ze wzgl. na doświadczenie---pozdrawiam Iza
            • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 14:15
              i33 napisała:

              > Co do celibatu---współżycia, żeby to naturalnie odrzucić, bo już nie jest
              > potrzebne trzeba całkowicie tego doświadczyć--żeby wiedzieć co odrzucić --
              > dlaczego to właśnie nazywasz służeniem--czy to Twoje słowa, czy
              > wmówione,wyczytane- przełożone na Ciebie---i to CZUJE zamiast Ciebie....
              > Czy nie intuicja podpowiada Ci że coś tu nie tak...czy to życie,przecież ono
              > składa się i z obowiązków i radości, także bycia we dwoje. wSPÓŁŻYCIE ---to
              > kochać się, cieszyć się sobą....A jeżeli służysz bez radości nie ma w tym
              > MIŁOŚCI-- a gdzie nie ma MIŁOŚCI NIE MA ROZWOJU.....
              > Prawa które "tam" wymyślili nie -dla rozwoju są a dla trzymania w "łapach",
              > takie taktyki stosują mądrzy manipulanci wszędzie nawet w KK,człowiek chce być
              > wielki i znaczący tylko nie wie jak...
              > Nasza rola nie musi być wielka,"na piedestale", mistyczna w ramach organizacji-
              > -
              > by była spełniona---to z małych, słabych, niewidocznych spraw są wielkie rzeczy
              > -
              > i my jesteśmy ich udziałem.Najwięksi mistrzowie mówią -po prostu żyj..., jeżeli
              >
              > pociąga Ciebie "służenie"- to służ innym--w potrzebie---jest tylu chorych,
              > samotnych...--potrzebujących czyjejś silnej, ofiarnej ręki...słowa, uśmiechu,
              > obecności----ŚWIAT PROSI SIĘ O TAKICH SŁUŻĄCYCH, brakuje ich--tam też jest
              > spełnienie, nie trzeba służyć tym, którzy na to nie zasługują a tylko CHCĄ...
              >
              > ...i ciesz się z partnera -spójrz mu w oczy, pogładż jego włosy,dotknij
              > mięśni, spleć dłonie z jego---czy nadal będzie to ...bez przyjemności...
              >
              > "pozwoliłam" sobie ze wzgl. na doświadczenie---pozdrawiam Iza

              Oh Izosmile) Przyjemnosc jest z tego WIELKA!smile)) Swoje w zyciu tez doswiadczylam,
              bedac niegrzeczna dziewczynka...wink Spodobalo mi sie slowo "sluzyc" , gdyz
              wczesniej myslalam raczej o wylacznie sobie a slowo sluzyc kojarzylo mi sie
              niedobrze (typu relacja: pan kaze, sluga musi) a odkrylam druga strone tego
              medalu. Ze sluzenie moze byc przyjemne i wynikac z wlasnej wolismileI niesie duzo
              radosci. Uzywanie slowa "sluzyc" wyniknelo rowniez z mojej ostatniej lektory,
              gdzie we wspanialy sposob opisano wzajemne oddanie sobie malzonkow. Nie ma to
              nic do rzeczy z "KLODA"..smile) chyba wiesz, co mam na mysli..wink
          • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 16.04.06, 12:38
            > rodzina jest dla kobiety miejscem gdzie może spełnić się pod każdym względem

            Hmm... Niezupełnie, nie każdy człowiek (bo rozumiem, że ta "kobieta" pojawiła
            się w tym zdaniu z racji tego, że piszesz do kobiety) może spełnić się w
            rodzinie. Czasem świadomie wybiera inną ścieżkę rozwoju, bo tylko na tej
            ścieżce może się spełnić, ale (tutaj się z Tobą zgodzę) wybór w każdym
            przypadku powinien być podyktowany potrzebą serca.
            Pozdrawiam smile
            LiLith
          • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 14:06
            i33 napisała:

            > rodzina jest dla kobiety miejscem gdzie może spełnić się pod każdym względem i
            > przebywanie z mężem, partnerem, który jest przecież innym człowiekiem, ma swoje
            >
            > wady, przyzwyczajenia, poglądy jak i my---dopasowanie wzajemne ustępstwa
            > wzajemne wybaczenia,oddawanie się sobie......dzieci- zbyt dużo pisać powiem
            > ogólnie----dzieci są największymi mistrzami nie tylko dla kobiety, tylko trzeba
            >
            > to czuć kiedy jest morał kiedy nauka----rodzina--to wielki klasztor, gdzie
            > podajesz, służysz, słuchasz, ćwiczysz swą cierpliwość, poświęcenie---i Ty
            > jesteś dla swej rodziny mistrzem, piastunką ogniska, kochanką, matką,
            > gospodynią, administratorem, organizatorem, dekoratorem, mediatorem........i
            > sobą...po co szukać czegoś co komu innemu przeznaczone, masz to na miejscu,
            > swoje zasady-odżywiania itd można spróbować wprowadzać z mężem i dziećmi,
            > jeżeli nie chcą[ a często nie ] to bądż sobą wśród nich mmoże nie będzie
            > łatwo a o to właśnie chodzi,o to właśnie chodzi,że te doświadczenia oddawania
            >
            > siebie w rodzinie--to doświadczenia i nauki rozwoju[ sęk w tym że nie każda
            > kobieta jest tego świadoma, po prostu robi z pokorą co do niej należy]...inną
            > sprawą może okazać się stanowisko partnera...
            > co do sekciarstwa---to dla mnie nie wygląda---a JEST
            > posłuchaj siebie w ciszy, a nie niedowartościowanych dyktatorów--nikt nie powie
            >
            > ci jaka Twoja ścieżka, wyryta jest w twoim sercu, nie na ustach innych


            ...smile)) Piekne to ostatnie zdanie. Zgadzam sie z Toba. Zyjac w klasztorze jest
            znacznie latwiej przestrzegac regul, gdzie wszyscy je przestrzegaja niz zyc
            zyciem swieckim, codziennym. Obracac sie wsrod roznych ludzi. I tu jest dopiero
            wielka sztuka, zeby zyc zgodnie ze swoimi postanowieniami, regulami i byc
            pogodnym i dobrym czlowiekiem, nie dac sie poniesc zlosci i nie krzywdzic,
            szanowac innych i samemu wzbudzac szacunek.
            Jestem bardzo szczesliwa, ze mam rodzine - w tej chwili tylko mezasmile) Ktorego
            kocham bardzo a on mnie chyba jeszcze bardziej i mozemy razem dyskutowac na
            tematy duchowe i on nie potepia mojej pasji. Czasami jest nieco zazdrosny i boi
            sie chyba. Czuje moje rozterki. Ale od czasu pierwszego postu ucichl moj umysl i
            intuicja powiedziala mi gdzie mam isc - a raczej zostacsmile
      • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 13:48
        (Nie, nie brzmi to dziwnie, to całkiem normalne. Dziwne natomiast jest to, w
        jaki sposób traktują Cię w tej "instytucji". To, co opisujesz "pachnie"
        sekciarstwem... Dziś wymagają od Ciebie celibatu, a jutro karty kredytowej wink
        Pozdrawiam,
        LiLith)

        ..na szczescie tam nikt niczego nie chce...chyba zebym chciala wejsc tam, gdzie
        jednak czystwosci sie wymaga...a chcialam.
      • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 13:59
        lilith_6 napisała:

        > Dziś wymagają od Ciebie celibatu, a jutro karty kredytowej wink
        > Pozdrawiam,
        > LiLith
        >

        Nie, nie wymagaja celibatu. To kwestia wyboru. Moze tak napisalam swoj post w
        zalu, ze to tak wyszlo. Jednak czytajac do tej pory roznoraka literature w wielu
        miejscach natknelam sie na celibat jako jeden z warunkow dojscia do glebszej
        wiedzy i do osiagniecia wyzszego poziomu rozwoju duchowego. I ta kwestia mnie
        przygnebilasad
        Chodze tam od 1,5 roku i jeszcze ani razu nie odczulam, ze wymaga sie ode mnie
        czegos w zamian, tym bardziej karty kredytowej. Ale rozumiem Wasze obawy. Sama
        przez pierwsze miesiace nauki czekalam tylko, kiedy pojawi sie numer konta, na
        ktore nalezy wplacac datki.
        • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 18:02
          > Moze tak napisalam swoj post w
          > zalu, ze to tak wyszlo.

          Rzeczywiście, na podstawie Twoich słów można było domniemywać, że w tej
          organizacji dzieje się coś niedobrego. Teraz kiedy naświetliłaś nieco sytuację,
          wygląda to inaczej.

          > Tam, gdzie przygotowuje sie posilki dla joginow (osob przestrzegajacych
          > zasad i zyjacych w celibacie, osob na wysokim stopniu rozwoju duchowego),
          > powinny przebywac tylko takiez osoby ("czyste").

          Teraz już rozumiem skąd wziął się zakaz wejścia do stołówki smile
          Skoro osoby te ustaliły takie reguły, trzeba to uszanować.


          A co do celibatu (oczywiście jako życia bez seksu, a nie bez partnera)...
          jestem jego zwolnenniczką, co więcej - praktykuję go. Uważam, że jest to (użyję
          Twoich słów) "jeden z warunkow dojscia do glebszej wiedzy i do osiagniecia
          wyzszego poziomu rozwoju duchowego".
          Początkowo, podbnie jak Tobie, wydawało mi się to bardzo trudne, wręcz
          niemożliwe. Cóż, początki zazwyczaj są trudne, ale potem jest już tylko "z
          górki" wink
          Pozdrawiam,
          LiLith
          • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 23:36



            > A co do celibatu (oczywiście jako życia bez seksu, a nie bez partnera)...
            > jestem jego zwolnenniczką, co więcej - praktykuję go. Uważam, że jest to (użyję
            >
            > Twoich słów) "jeden z warunkow dojscia do glebszej wiedzy i do osiagniecia
            > wyzszego poziomu rozwoju duchowego".
            > Początkowo, podbnie jak Tobie, wydawało mi się to bardzo trudne, wręcz
            > niemożliwe. Cóż, początki zazwyczaj są trudne, ale potem jest już tylko "z
            > górki" wink
            > Pozdrawiam,
            > LiLith


            A co na to Twoj partner?...
            • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 00:31
              Wszystkie decyzje podejmujemy wspólnie, choć nie ukrywam, że wprowadzenie
              abstynencji seksualnej to był mój pomysł, do którego musiałam przekonać mojego
              partnera. Choć słowo "przekonać" nie jest tutaj chyba właściwe: ta myśl
              rozwijała się w nas stopniowo, "dojrzewaliśmy" do tego. Trochę to trwało.
              Dlatego trudno mówić o przekonywaniu kogokolwiek.
              W każdym razie było warto - eliminacja pożądania pozwoliła nam poczuć czym tak
              naprawdę jest miłość smile
    • agnitum Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 18.04.06, 08:12
      Czegoś nie rozumiem.
      Znaczy się ten Uniwersytet że tak powiem kazał Ci żyć w celi bacie?
      To jakaś poplątana historia.
      Uciekaj szybko stamtąd póki masz czas smile
      JEśli dla tych ludzi RD wiąże się z samymi wyrzeczeniami i nakazami, to szybko o
      nich zapomnij. Szkoda czasu.
      Jaki miałoby sens cofanie się we własnym RD?

      Pozrawiam
      Agnitum
      • liley11 Dziekuje Wam za opinie... 18.04.06, 13:41
        ...na temat moich BYLYCH dylematow.

        Nikt nie nakazuje mi celibatu. To jest kwestia wyboru. Chcialam wsadzic swoj nos
        w sprawy, ktore naleza do zyjacych w celibacie...i dostalam po nim (nosie) i
        moje ego sie zaplakalo. Chcialam zlamac zasady. To byl pewnien brak szacunku z
        mojej strony wyniklajacy z niezrozumienia i nieswiadomosci. W momencie, kiedy to
        zostalo mi wytlumaczone i drzwi zamkniete (z mozliwoscia otwarcia w momencie,
        kiedy bylabym gotowa, tzn, przestrzegalabym zasad i zyla w celibacie - co nie
        nastapi), ego sie oburzylo i wyzalilam sie tutaj na forum.
        Tam, gdzie przygotowuje sie posilki dla joginow (osob przestrzegajacych zasad i
        zyjacych w celibacie, osob na wysokim stopniu rozwoju duchowego), powinny
        przebywac tylko takiez osoby ("czyste"). Podejrzewam, ze chodzi tu o czystosc
        wibracji energetycznych.

        • i33 Re: Dziekuje Wam za opinie... 18.04.06, 14:47
          -odrzucenie wszelkich pożądań i zależności--jest wyzwoleniem, nikt nie może
          nikogo w tym względzieć popędzać zmuszać--wszystko ma podlegać miłości--jeżeli
          masz kochającego męża i Ty go obdarzasz tym samym---to też tworzycie dobre
          wibracje-razem.N
          • i33 Re: Dziekuje Wam za opinie... 18.04.06, 15:01
            namotało mi się tu trochę
            Uważam że największym szczęściem jest kochać i być kochanym przez pokrewną
            duszę--jeżeli dostąpiliśmy tego szczęścia to nie należy go odrzucać, a co
            będzie póżniej, dalej czy wyżej nieważne--liczy się teraz pozdrowionka Iza
        • mrall Re: Dziekuje Wam za opinie... 18.04.06, 18:22
          > Tam, gdzie przygotowuje sie posilki dla joginow (osob przestrzegajacych zasad
          > i zyjacych w celibacie, osob na wysokim stopniu rozwoju duchowego), powinny
          > przebywac tylko takiez osoby ("czyste"). Podejrzewam, ze chodzi tu o czystosc
          > wibracji energetycznych.

          Ze tez ludzie lapia sie na takie bzdety....
          Coz to za 'rozwiniete' istoty, co boja sie 'zwyklego' czlowieka...

          Dziewczyno. Uciekaj stamtad jak najdalej i jak najszybciej.
          --
          ----
          ALOHA
          CZeswink
          • motyvvacja Re: Dziekuje Wam za opinie... 18.04.06, 21:06
            Na temat celibatu sie nie wypowiadam-bo go nie znam!.
            Ale wydaje mi sie ze jezeli czlowiek pzrestaje sie interesowac sexem-poniewaz
            jego zainteresowanie przesiakniete jest duchem,to przychodzi on wtedy
            spontanicznie,a pzredewszystkim nie jest zwalczany.Bo pzreciez wiemy ze gdy cos
            zwalczamy tkwimy w tym-wystarczy wtedy male potkniecie i BOOH!! sex nas lapie
            za nazdrza powala na ziemie i robi z nami to co chcetongue_out

            Tak sie zastanawialam co do tych Joginow-czy oni przez przypadeczek nie boja
            sie widoku zgrabnej pupci.Nazywajac to zlymi wibracjami w .... lol
            --
            Pokaz mi jak kochasz,a powiem ci kim jestes..
                  • mrall Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 16:59
                    > Żeby uzyskać prawdziwą odpowiedź na to pytanie, musiałbyś je zadać joginom.
                    > Próba odpowiedzi podjęta przez kogoś innego będzie tylko spekulacją.

                    Skoro sami tego nie objasniaja, to znaczy, ze dopuszczaja mozliwosc spekulacji.
                    Pospekulujemy? wink

                    --
                    ----
                    ALOHA
                    CZeswink
                    • lilith_6 Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 17:10
                      > Pospekulujemy? wink

                      Nie. A po co? To nie ma najmniejszego sensu, przynajmniej dla mnie. Nie
                      intereuje mnie to, dlaczego ktoś mnie (czy kogoś innego) nie chce gdzieś
                      wpuścić. Widocznie ma taki kaprys wink

                      > Skoro sami tego nie objasniaja, to znaczy, ze dopuszczaja mozliwosc
                      spekulacji.

                      Do dziwnych wniosków dochodzisz smile))
                      Moim zadniem oni mają to głęboko w ... wink I wcale im się nie dziwię. Ja też
                      np. nie wpuszczam obcych do domu, wcale im tego nie objaśniając. Niech
                      spekulują do woli. Skoro nie mają nic innego do roboty i lubią zajmować się
                      pierdołami wink
                      • mrall Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 17:22
                        Dla przypomnienia:
                        > Tam, gdzie przygotowuje sie posilki dla joginow (osob przestrzegajacych zasad
                        > i zyjacych w celibacie, osob na wysokim stopniu rozwoju duchowego), powinny
                        > przebywac tylko takiez osoby ("czyste"). Podejrzewam, ze chodzi tu o czystosc
                        > wibracji energetycznych.

                        > Nie. A po co? To nie ma najmniejszego sensu, przynajmniej dla mnie. Nie
                        > intereuje mnie to, dlaczego ktoś mnie (czy kogoś innego) nie chce gdzieś
                        > wpuścić. Widocznie ma taki kaprys wink

                        Nie idzie tu o jakiegos kogos, ale osoby podejrzane o wysoki stopien rozwoju i
                        dopuszczanie w ich okolice osob 'nieczystych'.

                        > Do dziwnych wniosków dochodzisz smile))

                        Zycie bywa dziwne.

                        > Moim zadniem oni mają to głęboko w ... wink

                        A ja watpie. Boja sie otrucia, moze profanacji.
                        ;-P

                        Aaa, niech im bedzie na zdrowie.
                        --
                        ----
                        ALOHA
                        CZeswink
                        • lilith_6 Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 17:39
                          > Nie idzie tu o jakiegos kogos, ale osoby podejrzane o wysoki stopien rozwoju
                          i
                          > dopuszczanie w ich okolice osob 'nieczystych'.

                          Dla mnie te osoby są zwyczajnymi "ktosiami". Nie widzę powodu, dla którego
                          miałabym się nimi zajmować.

                          > A ja watpie. Boja sie otrucia, moze profanacji.
                          > ;-P

                          Myślę, że lepiej byłoby gdyby każdy z nas zajął się sobą (czyt. swoim własnym
                          rozwojem), a nie SPEKULACJAMI na temat innych tongue_out
                          • mrall Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 19:05
                            > Myślę, że lepiej byłoby gdyby każdy z nas zajął się sobą (czyt. swoim własnym
                            > rozwojem), a nie SPEKULACJAMI na temat innych tongue_out

                            Jednak warto podgladac innych, zeby np. nie popelniac zauwazanych bledow.

                            --
                            ----
                            ALOHA
                            CZeswink
                              • mrall Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 23:13
                                > Nie lubię podglądać tongue_out

                                To nie jest podgladanie, ale analiza wynikajaca z obserwacji.
                                Nigdy nie wiesz, czym do Ciebie przemawia Bog, skad mozesz otrzymac odpowiedzi
                                na swoje pytania.
                                Wiecej napisze w innym miejscu.

                                > Myślę, że lepsze efekty przyniesie wycieczka do własnego wnętrza.

                                A ja mysle, ze tedy droga wiedzie do wyalienowania sie z otoczenia, do
                                zamkniecia sie w sobie.
                                --
                                ----
                                ALOHA
                                CZeswink
                                • lilith_6 Re: Dziekuje Wam za opinie... 19.04.06, 23:31
                                  > Jednak warto podgladac innych (...)
                                  > To nie jest podgladanie, ale analiza wynikajaca z obserwacji.

                                  Coś nie możesz się zdecydować, Mrall.
                                  Jest to podglądanie czy nie jest - oto jest pytanie wink

                                  > A ja mysle, ze tedy droga wiedzie do wyalienowania sie z otoczenia, do
                                  > zamkniecia sie w sobie.

                                  Wcale mnie to nie dziwi. Nie po raz pierwszy (i pewnie nie ostatni) różnimy się
                                  poglądami.
    • wladi3 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 16:27
      Wszystko się nieustannie zmienia , my też i nic nie można robić na siłę . Nawet
      jeżeli dana zmiana miałaby być dla nas Dobra - Musimy do niej Dojrzeć Sami .
      Wolna Wola ! To Podstawa ! Przyjmując czyjeś kryteria z którymi w głębi Duszy ,
      lub serca sie nie zgadzamy - gwałcimy swoją wolę . Wszystko co rodzi w nas
      niepokój - na danym etapie rozwoju raczej jest niekorzystne .
      Pozdrawiam i przesyłam Energię Miłości .
      Kocham Cię Boże Ojcze ! Twój syn Władek .
      --
      Jestem cząstką Boga !
      • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 22:25
        wladi3 napisał:

        > Wszystko się nieustannie zmienia , my też i nic nie można robić na siłę . Nawet
        >
        > jeżeli dana zmiana miałaby być dla nas Dobra - Musimy do niej Dojrzeć Sami .
        > Wolna Wola ! To Podstawa ! Przyjmując czyjeś kryteria z którymi w głębi Duszy ,
        >
        > lub serca sie nie zgadzamy - gwałcimy swoją wolę . Wszystko co rodzi w nas
        > niepokój - na danym etapie rozwoju raczej jest niekorzystne .
        > Pozdrawiam i przesyłam Energię Miłości .
        > Kocham Cię Boże Ojcze ! Twój syn Władek .


        Dziekuje Ci Waldismile Pozdrawiam Cie rowniez i wszystkich na tym forum
    • nadia338 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 20:53
      z calym szacunkiem dla tej wiary, ale nie rozumiem, dlaczego osoby zyjace w
      zwiazku z druga osoba nie moga przygotowywac posilkow dla joginow (nie wiem jak
      to sie odmienia), i dlaczego aby dosc do najwyzszego szczebla rozwoju, trzeba
      zyc w celibacie? czyz nie kazdy ma inne powolanie w zyciu? nie chodzi mi tutaj
      o seks jako pozadanie ale wynikajacy z najglebszej milosci, czy uprawiajac
      takowy seks nie mozna zajsc wysoko w rozwoju??

      --
      If you look after the root of a tree, the fragrance and flowering will come by
      itself. If you look after the body, the fragrance of the mind and spirit will
      come of itself

      B.K.S. Iyengar
      • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 21:39
        > z calym szacunkiem dla tej wiary, ale nie rozumiem, dlaczego osoby zyjace w
        > zwiazku z druga osoba nie moga przygotowywac posilkow dla joginow

        Bo oni ustalili takie reguły i, moim zdaniem, nazlezy je uszanować.
        A poza tym, to że czegoś nie rozumiemy, nie oznacza, że jest to irracjonalne.

        > nie chodzi mi tutaj
        > o seks jako pozadanie

        Gdyby seks nie łączył się z pożadaniem, to po co byłby potrzebny?


        > i dlaczego aby dosc do najwyzszego szczebla rozwoju, trzeba
        > zyc w celibacie? czyz nie kazdy ma inne powolanie w zyciu?

        Wydaje mi się, że chodzi o całkowite zapanowanie nad swoją wolą. Rozwijając się
        upodabniam się do Boga (ideału), jednocześnie eliminując to, co ułomne (właściwe
        człowiekowi). Staram się wyzwolić ze wszystkich ograniczeń.
        Czy potrzeba jedzenia ogranicza nas? Tak. Czy wszelkiego rodzaju zachcianki
        (typu seks) ograniczają nas? Tak. Zachcianki, potrzeby rządzą nami. A ja nie
        chcę być niewolnikiem. Nie chcę być czymkolwiek ograniczona. Chcę być wolna, tak
        jak Bóg.
        Taka jest moja koncepcja rozwoju smile


        • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 22:28
          lilith_6 napisała:

          > > z calym szacunkiem dla tej wiary, ale nie rozumiem, dlaczego osoby zyjace
          > w
          > > zwiazku z druga osoba nie moga przygotowywac posilkow dla joginow
          >
          > Bo oni ustalili takie reguły i, moim zdaniem, nazlezy je uszanować.
          > A poza tym, to że czegoś nie rozumiemy, nie oznacza, że jest to irracjonalne.
          >
          > > nie chodzi mi tutaj
          > > o seks jako pozadanie
          >
          > Gdyby seks nie łączył się z pożadaniem, to po co byłby potrzebny?
          >
          >
          > > i dlaczego aby dosc do najwyzszego szczebla rozwoju, trzeba
          > > zyc w celibacie? czyz nie kazdy ma inne powolanie w zyciu?
          >
          > Wydaje mi się, że chodzi o całkowite zapanowanie nad swoją wolą. Rozwijając się
          > upodabniam się do Boga (ideału), jednocześnie eliminując to, co ułomne (właściw
          > e
          > człowiekowi). Staram się wyzwolić ze wszystkich ograniczeń.
          > Czy potrzeba jedzenia ogranicza nas? Tak. Czy wszelkiego rodzaju zachcianki
          > (typu seks) ograniczają nas? Tak. Zachcianki, potrzeby rządzą nami. A ja nie
          > chcę być niewolnikiem. Nie chcę być czymkolwiek ograniczona. Chcę być wolna, ta
          > k
          > jak Bóg.
          > Taka jest moja koncepcja rozwoju smile
          >
          >

          Lilith, Twoja koncepcja przemawia do mnie, ale zeby rozwiac watpliwosci czlonkow
          tego forum, przy najblizszej okazji zapytam, dlaczego osoby nie przestrzegajace
          regul (chodzi nie tylko o celibat), nie moga brac udzialu w przygotowywaniu
          posilkow, i napisze na tym forum, to co uslyszalam.

          Pozdrawiam

          Liley
        • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 19.04.06, 23:37
          > Wydaje mi się, że chodzi o całkowite zapanowanie nad swoją wolą.

          Fakt. Zdecydowanie latwiej zapanowywac, gdy kaze sie wyeliminowac
          niebezpieczenstwa. Trudniej, gdy robi sie w niesprzyjajacych warunkach.

          > Rozwijając się upodabniam się do Boga (ideału),

          Dokladniej: do swojego wyobrazenia Boga.

          > jednocześnie eliminując to, co ułomne (właściwe człowiekowi).

          Zycie jest ulomne i wlasciwe czlowiekowi....wink

          > Staram się wyzwolić ze wszystkich ograniczeń.

          Dla mnie co najmniej dziwactwo.

          > Czy potrzeba jedzenia ogranicza nas? Tak. Czy wszelkiego rodzaju zachcianki
          > (typu seks) ograniczają nas? Tak. Zachcianki, potrzeby rządzą nami.

          Czy potrzeba wydalania ogranicza Cie?
          Czy posiadanie skory ogranicza Cie?
          Czy chec rozwijania sie i upodabniania sie do Boga ogranicza Cie?

          > A ja nie chcę być niewolnikiem. Nie chcę być czymkolwiek ograniczona. Chcę
          > być wolna, tak jak Bóg.

          Pozostaniesz niewolnikiem swoich pogladow, oczekiwan, przekonan, dzialan.
          Bog, stawrzajac swiat, dajac czlowiekowi wolna wole sam sie ograniczyl.

          > Taka jest moja koncepcja rozwoju smile

          No comments..wink
          --
          ----
          ALOHA
          CZeswink
          • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 20.04.06, 00:08
            Mrall, po raz kolejny bardzo chciałbyś dogryźć, ale coraz mniej Ci to wychodzi smile

            Chasła typu: "Dla mnie co najmniej dziwactwo" zostaw sobie dla kogoś, komu
            zależy zależy na Twojej opinii. Zresztą uważam, że takie chasła zasze są nie na
            miejscu. To zwykły bełkot. Jak czegoś nie można zrozumieć najlepiej jest
            sformułować zarzut "dziwactwa", nieprawdaż?

            > > Rozwijając się upodabniam się do Boga (ideału),
            >
            > Dokladniej: do swojego wyobrazenia Boga.

            Zasatanów się Mrall, czy np. ta Twoja uwaga coś nowego wniosła (pytanie
            retoryczne - już kiedyż to przerabialiśmy, ale nie wyciągnąłeś wniosków wink?
            Nie, była zupełnie niepotrzebna. Zresztą tak, jak wiele Twoich wypowiedzi na tym
            forum. To Twoje zachowanie tutaj jest "co najmniej dziwne", ale nikt nie zarzuca
            Ci dziwactwa.
            Nie zamierzam już podejmować Twoich bezsensownych zaczepek. Uważam to bowiem za
            stratę czasu.
            • mrall Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 20.04.06, 00:29
              > Mrall, po raz kolejny bardzo chciałbyś dogryźć, ale coraz mniej Ci to
              > wychodzi smile

              Pudlo.

              > Chasła typu: "Dla mnie co najmniej dziwactwo" zostaw sobie dla kogoś, komu
              > zależy zależy na Twojej opinii. Zresztą uważam, że takie chasła zasze są nie
              > na miejscu. To zwykły bełkot. Jak czegoś nie można zrozumieć najlepiej jest
              > sformułować zarzut "dziwactwa", nieprawdaż?

              Albo belkotu, prawdaz?
              wink
              No i nie mowimy o zarzucie, ale o opinii.
              Zdaje sie, iz malo kto wytrzymuje cudze uwagi na temat swojego rozwoju.

              > Zasatanów się Mrall, czy np. ta Twoja uwaga coś nowego wniosła

              Mysle, ze uscislenie.

              > Nie, była zupełnie niepotrzebna.

              Mi byla potrzebna. Tego nie bierzesz pod uwage. Moze jeszcze komus, kto czyta.

              > Zresztą tak, jak wiele Twoich wypowiedzi na tym forum.

              Jesli Tobie nie byly potrzebne to nie znaczy, ze w ogole nie byly potrzebne..wink

              > To Twoje zachowanie tutaj jest "co najmniej dziwne", ale nikt nie zarzuca Ci
              > dziwactwa.

              Rozne zarzuty i cudowne rady juz byly.
              Siebie uwazam za lekko dziwaczna persone, ale to wynika czasem z dosc
              nietypowego podejscia do niektorych tematow. Poza tym jestem calkiem fajny
              gosc. wink

              > Nie zamierzam już podejmować Twoich bezsensownych zaczepek. Uważam to bowiem
              > za stratę czasu.

              Ciekawe czemu akurat na te fragmenty mojej wypowiedzi zwrocilas uwage...

              --
              ----
              ALOHA
              CZeswink
        • nadia338 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 20.04.06, 14:38
          staram sie zrozumiec ich zasady, ale chyba nie potrafie. moze mam inne
          podejscie, ale wydaje mi sie, ze nie pozwalanie osobie, ktora wspolzyje, na
          dzielenie pomieszczenia z innymi, to dyskryminacja. w moim pojeciu, skoro
          jestesmy jednym, bez wzgledu na rase, plec, wybory i stopien zaawansowania
          naszego rozwoju, chcemy zyc jako jednosc. Przeciez Jezus nie robil roznicy
          miedzy ludzmi, od prostytutki do ksiedza, wszystkich przyjmowal.
          szanuje twoj wybor Lilith, masz do niego pelne prawo, tak jak inni maja prawo do
          seksu i kazdy moim zdaniem powinniem byc traktowany podobnie, czyz nie? nie
          wiem, moze jestem jeszcze bardzo nisko na drabinie rozwoju, moze jak bede wyzej
          to zrozumiem, ze tylko w celibacie mozna odkryc najwyzsze piekno? na razie
          jednak wydaje mi sie, ze bedac matka, zona mozna dojsc rownie wysoko jak bedac
          jogiem czy joginia

          --
          If you look after the root of a tree, the fragrance and flowering will come by
          itself. If you look after the body, the fragrance of the mind and spirit will
          come of itself

          B.K.S. Iyengar
          • lilith_6 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 20.04.06, 21:37
            Wiesz Nadiu, nie znam motywów, którymi kierują się te osoby, ale rozumiem je.
            Mają prawo do tego, żeby przebywać w wyselekcjonowanym towarzystwie. Każdy ma
            do tego prawo, to nie jest dyskryminacja.
            Podam przykład: pewnie nie chciałabyś przebywać w jednym pomieszczeniu z
            wampirem energetycznym. A, załóżmy, że jemu bardzo zależy na tym, by z Tobą
            być. Jednak Tobie jego towarzystwo szkodzi, mimo że on nie robi "tego"
            świadomie. Ba! może nawet nie wierzyć w takie "bzdety" jak wampiryzm
            energetyczny i uważać, że go dyskryminujesz. Ale czy to rzeczywiście jest
            dyskryminacja?

            Wg pewnych poglądów osoba przygotowywująca posiłki, "zasila" je swoją energią.
            Ciekawa jestem, czy ortodoksyjny wegetarianin chciałby aby jego posiłki
            przygotowywane były przez mięsożercę? Jeśli oczywiście wierzy w to, że energia
            takiej osoby przechodzi na jedzenie.

            Nie wiemy co tak naprawdę kieruje "naszymi" joginami. Ale nie można im zarzucić
            dyskryminacji. Przeciwnie, taki zarzut możnaby postawić osobie, która nie
            szanuje ich wyboru i na siłę chce narzucić im swoje towarzystwo.

            A co do Jezusa... Czyż nie wybrał on dwunastu apostołów (i to samych
            mężczyzn!!!) do wspólnej wieczerzy (i nie tylko)?
            • liley11 Re: Duchowa siezka i malzenstwo.....i dylematy 24.04.06, 11:27
              Sluchjacie,

              Moj maz zawiozl mnie wczoraj na "One day retreat". Ja pojechalam, zeby byc tam z
              jedna osoba,ktora chciala, ale sama byla zbyt niesmiala, aby byc pierwszy raz w
              nieznanym miejscu, posrod nieznanych ludzi. A moj mezulek, prawie sila
              wyciagniety i oczywiscie o maly wlos nie zrezygnowal z wyjazdu tlumaczac sie
              zmeczeniem...i troche lenistwem pewnie. Ale slowo rzekl, ze mnie tam zawiezie...
              wiec dotrzymal. I wiecie co? Zlapal bakcyla, jak nigdy przedtem! Cala droge
              powrotna rozmawialismy, zadawal duzo pytan. Byl glodny wiedzy. Trafil na
              "wyklad" dla niego. Dostal esencje wiedzy podana na talerzu i chce wiedziec wiecej!

              Czyz w tym przypadku, to nie jest znowu ingerencja Boga? Kto wie, jak potocza
              sie dalej nasze losy? Zgodne malzenstwo moim zdaniem jest wtedy,kiedy
              malzonkowie maja ten sam poziom oczekiwan i wspolne porozumienie. Teraz maz
              rozumie mnie jeszcze bardziej. Teraz moge z nim rozmawiac na tematy niedostepne
              wczesniejsmile)) Czyz to nie jest ingerencja Boga w miejscu i momencie,kiedy
              zaczela sie pojawiac przepasc miedzy mna a mezem? A jeszcze pare dni wczesniej
              zdecydowalam, ze wybieram rodzine, meza i dzieci. A teraz wyglada na to, ze i
              Bog rowniez bedzie mieszkal z nami i wspolnie bedziemy kontynupac nasze duchowe
              studia. Kto wie,jak dalej potocza sie nasze sciezki zycia? Bog naprawde pomoga
              swoim dzieciomsmile
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka