Dodaj do ulubionych

Kto z WAS rozwija się DUCHOWO???

12.12.06, 12:43
chetnie wymienie sie doswiadczeniami z osobami rozwiajajcymi sie duchowo.
Ja ajestem 33.Chętnie poznam inne 33 lub inne liczby mistrzowskie. Przyznam,
że jestem osamotniona w swoich doświadczeniach.
Myśle, ze ide dosyć ciekawą drogą i chciałabym wymienić się z WAMI
doświadczeniami, wesprzeć może się nawzajem.
Jestem otwarta na wymianę pisemną czy tez nawet bezpośrednio. Proszę Ew. o
kontakt na e-maila: marioladyr@gazeta.pl
Edytor zaawansowany
  • agnitum 12.12.06, 14:43
    A co to znaczy rozwijać się duchowo?

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • wandal1 12.12.06, 14:56
    ja mam liczbę mistrzowska 99 moze byc ?, to chyba najwyzsza z mozliwych
  • agnitum 12.12.06, 18:56
    Najwyższa ... ale tylko matematycznie smile)

    Liczby mistrzowskie naprawdę nie mają znaczenia ŻADNEGO.
    W ogóle uważam ogólnym nieporozumieniem nazywać je mistrzowskimi. Idealizuje to
    tylko grupe ludzi, i zniechęca resztę (nie mających takich wspaniałych "nazewnictw")

    Ileż to było "wspaniałych" 11-tek, 22-jek i 44-tek... że wspomne (niestety nie z
    nazwiska - musze poszukać) tu... wielu wysokich oficerów SS czy członków sekty
    Moona.

    Agnitu
  • agnitum 20.12.06, 11:28
    A tak btw
    99 nie jest liczbą mistrzowską

    Przypominam arkana numerologii. Ostatnia liczba to liczba "zwykła".
    Przedostatnia redukcja jest rozpatrywana jako "liczba mistrzowska"

    Czyli u Ciebie: 18 i 9
    Jesteś 9-tką

    Agnitum
  • poyelka 12.12.06, 15:04
    "Rozwój duchowy to proces pojmowania siebie w kategoriach coraz większego
    dobra, coraz większej wrażliwości. Tego nikt za ciebie nie zrobi. Nauczyciele
    pokazują ci czym może on być dla ciebie, ale nie rozwiną cię duchowo."

  • marioladyr 12.12.06, 15:36
    chodzi mi raczej o to do czego doszliście w zyciu we własnym rozwoju, czym się
    interesujecie...chodzi mi o własne wnętrze? jak dochodziliście do wewnętrzej
    prawdy? czy macie raczej łatwe czy trudne zycie?
  • agnitum 12.12.06, 18:53
    Spokój - i jeszcze raz spokój. Potężna energia harmonii i... zauważanie tego co
    jest niezauważalne - i dzielenie się tym z innymi smile
    Na pewno to nie koniec, ale na pewno to jakiś etap
    A czy mam łatwe życie? smile

    ZAWSZE i WSZĘDZIE mam, miałem i będe miał łatwe życie, przyjemne, pełne
    szczęśliwych zdarzeń i "przypadków" smile Pełne Boskiej i duchowej pomocy. Jestem
    świetny w tym co robie, perfekcyjny dla siebie i staram się innym zawsze
    dostarczać towary i usługi czy to materialne czy duchowe najwyższej ilości.

    To zdanie powyżej to ja.
    Każdy powinien to "wydrukować" i zapytać się siebie czy jest taki. Jeśli jest
    taki i tak o sobie sądzi to witam w klubie smile jeśli jest inaczej, to na tym
    forum nad tym też pracujemy... aby dołączyć do Elity smile

    Ps.
    Podręczny słownik
    Elita - to miejsce gdzie Każdy jest zaproszony i oczekiwany. Właściwie nie ma
    pytania czy tam dojdzie smile pytanie tylko kiedy? I że warto o tym wiedzieć, że...
    już się tam jest (brak "czasu")

    Agnitum
  • agnitum 12.12.06, 19:00
    Error smile
    jest: najwyższej ilości
    miało być: najwyższej jakości

    Agnitum
  • wandal1 12.12.06, 19:21
    agnitum a wiesz ze nadmierny perfekcjonizm do innych czesto graniczy z
    faszyzmem a do siebie z masochizmem

    > Każdy powinien to "wydrukować" i zapytać się siebie czy jest taki. Jeśli jest
    > taki i tak o sobie sądzi to witam w klubie smile

    to jest ok to co piszesz ale nie jest to dobre dla wszystkich. niektórych MOŻE
    rozleniwić, spowodować "spoczęcie na laurach", zwiększyć pyche, zapatrzenie w
    siebie.
    powiedz te pytanie np. złodziejowi, wiesz jak się ucieszy ? w nagrode ukradnie
    Ci portfel że nawet się spostrzeżesz wink ( dodam że dla złodzieja szczęśliwe
    przypadki to zasobne w pieniądze ofiary smile ). a jeśli będzie mu towarzyszył
    spokój w tym co robi to dopiero będzie złodziej!smile
  • wandal1 12.12.06, 19:22
    miało być niespotstrzeżesz zamist spostrzeżesz smile ( no chyba że jesteś lepszy
    od niego tongue_out )
  • agnitum 13.12.06, 11:28
    Ale cóż opowiadasz? smile
    Dążenie to generowania wysokiej jakości nazwijmy to "produktów" własnych
    (cokolwiek to jest) NIGDY nie spowoduje "spoczęcia na lurach" czy zwiększenia
    pychy czy zapatrzenia w siebie.
    To właśnie BRAK tych dążeń może spowodować wymienione przez Ciebie reakcje.

    Przykładowo: Vangelis w nielicznych wywiadach "rzekach" wspominał m.in. "Zawsze
    czuje że mogę coś zrobić lepiej, lubie eksperymentować i uczyć się"
    Któż z nas zaprzeczy wysokiej jakości warsztatu Vangelisa?
    W podobnym tonie można poczytać wypowiedzi Phil Collinsa czy też

    Jeszcze jedno.
    Dążenie do wysokiej jakości własnych produktów zmusza do pracy (oczywiście z
    przyjemnością wykonywanej! a czy tak jest? to należy sobie odpowiedzieć na
    pytanie czy znam na tyle siebie, aby powiedzieć co mnie najbardziej pociąga?)
    Ale jednocześnie należy być przekonanym (NIE NA ZEWNĄTRZ!!! bo to się nie liczy)
    tylko WEWNĄTRZ siebie o tym że to co się robi jest słuszne i doskonałe. Tylko w
    takim układzie można dodatkowo liczyć na wsparcie "sił wyższych"
    Oczywiście dodatkowo - bo najważniejsza jest praca własna.

    A podawanie przykładu, że złodziej się z tego ucieszy dowodzi tego że ... nie
    myślimy podobnymi torami smile No przecież skrajnością jest uważać że złodziej się
    musi doskonalić w swoim fachu - zwłaszcza że mówimy to o usługach najwyższej
    jakości również duchowej - primo non nocere.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • wandal1 13.12.06, 19:14
    faktycznie nie rozumiemy się.
    no cóż daleko mi jeszcze do tej hiper biper elity ;D

    widzisz piszesz coś, co dla człowieka który nie interesuje się duchowością (
    poszukiwaniem prawdy ) nic nie znaczy a w zasadzie niewiele z tego zrozumie lub
    błędnie, opacznie to zrozumie. piszesz rzeczy na innym poziomie świadomości (
    choć wcale nie uważam Ciebie za oświeconego tongue_out ) . przekaż ludziom ( masom )
    wiedze a oni stworzą z tego religie, a co bystrzejsze jednostki narzędzie do
    manipulacji masami ( vide schedy po wielkich mistrzach )

    co do złodzieja..to nie był przykład tylko żartsmile
    takie mi sie poczucie humoru wczoraj udzieliło ;D

    co do przykładów vangelis.. zawsze znajdzie się przykład dla poparcia swoich
    argumentów. podobno tak się pisze prace naukowe ( hehe ).
  • mskaiq 13.12.06, 09:30
    Mysle ze rozwoj duchowy to nieustanny proces z ktorego czesto nie zdajemy sobie
    sprawy.
    Najlatwiej zmierzyc go poziomem kontroli nad wlasnym cialem, nad tym czy
    potrafimy kontrolowac nasza zlosc, negatywne uczucia, zal, nienawisc, itp.
    Im wiecej jest tej kontroli tym silniejsza jest milosc, tym blizej jestesmy
    prawdy o sobie.
  • motyvvacja 13.12.06, 11:24
    a,ja bym slowo ''kontrola'' zmienila na zrozumienie,lub umiejetnosc obserwacji
    samego siebie ,w momencie wybuchu ktorejs z danych emocji.Kontrola jest jedynie
    i wylacznie zmaganiem sie (czyli wojna) z czyms, co i tak miec na zawsze
    bedziemy w sobie ..a jak wiemy wojna wzmaga emocje agresji..jesli tu o agresji
    mowa,jako o jednej z dominujacych emocji.
    kissssss mskaiq ---> prosto w usta! big_grin
    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 13.12.06, 12:50
    Dla mnie kontrola ciala to nie jest dzialanie przeciwko niemu, dlatego nie mam
    konfliktu z nim.
    Moje cialo to sposob w jaki widze, czuje. Przez nie rozumiem strach, milosc,
    zal, nienawisc, itp. Zaniedbane cialo potrafi ranic i wywolac bol.
    Cialo ktore staje sie wazniejsze ode mnie decyduje o mnie, rani i przynosi bol.
    Jesli chodzi o emocje to pracujac nad nim mozesz pozbyc sie strachu, zalu,
    nienawisci. Mozesz rowniez pozbyc sie milosci.
    To jest wybor ktory decyduje o dalszym rozwoju duchowym.
  • motyvvacja 13.12.06, 16:37
    a jak u ciebie przejawia sie kantrola ciala ,niz to co wyszej napisalam?
    robisz co innego niz obserwacja,lub zrozumienie?
    --
    Secundum non datur
  • marioladyr 14.12.06, 08:55
    Kochani dla mnie rozwój to przede wszystkim wnętrze…to pewien poziom
    świadomości, odczuć, patrzenia na pewne sprawy w zyciu w kategoriach zupełnie
    innych niż przeciętnie, dostrzeganie cudów…do tego prowadzi praca nad sobą,
    praca z energią, z przewodnikiem duchowym, ….czy ktoś idzie taką drogą?
  • lilith_6 13.12.06, 22:39
    Cześć Marioladyr smile
    Ja też "jestem" 33 i - tak myślę - też idę dość ciekwą drogą wink A więc nie czuj
    się już osamotniona w swych doświadczeniach...
    Pozdarawiam smile))
  • princesswhitewolf 14.12.06, 11:32
    Kazdy kto sie urodzil jest tu w celu rozwoju duchai KAZDY ma plan ktore realizuje.
    Poczucie wyzszosci w rozwoju duchowym nad innymi jest jak najbardziej bledne bo
    kazdy podaza inna wlasciwa dla siebie na danym etapie sciezka.

    Liczby mistrzowskie nie sa po to aby sobie wlewac:
    prosze o przeczytanie nastepujacego watku:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=50805920&a=52786423
  • marioladyr 14.12.06, 11:47
    Tak zdecydowanie zgadzam się z przedmówcą...liczby mistrzowskie to wyzwanie,
    trudne zycie to prawda. Prowadzą nas droga raczej poświęceń dla innych niż
    siebie...i zazwyczaj po ciężkich przezyciach w życiu dopiero wchodzimy na tą
    drogę..tak raczej świadomie...ale to bardzo trudne...oznacza samotność,
    zagłębienie się we własnym wnętrzu..
  • eevvaa 14.12.06, 12:46
    marioladyr napisała:
    -i zazwyczaj po ciężkich przezyciach w życiu dopiero wchodzimy na tą
    > drogę..tak raczej świadomie...ale to bardzo trudne...oznacza samotność,
    > zagłębienie się we własnym wnętrzu..

    -Nie zgodzę się, ze ciężkie przeżycia.Raczej u mnie było odwrotnie, zatrzymałam
    się, a nawet cofnęłam.Tak samo nie zgodzę się z samotnością.To chyba sprawa
    podejścia do tego.

    Uśmiech wędruje daleko...

    ewa
  • eevvaa 14.12.06, 12:48
    princesswhitewolf napisała:

    > Kazdy kto sie urodzil jest tu w celu rozwoju duchai KAZDY ma plan ktore realizu
    > je.
    > Poczucie wyzszosci w rozwoju duchowym nad innymi jest jak najbardziej bledne bo
    > kazdy podaza inna wlasciwa dla siebie na danym etapie sciezka.
    >
    > Liczby mistrzowskie nie sa po to aby sobie wlewac:
    > prosze o przeczytanie nastepujacego watku:
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25670&w=50805920&a=52786423

    Poczucie wyższości chyba jednak świadczy o tym, że nie wstąpiliśmy na ścieżkę
    rozwoju tak głęboko jakby nam się wydawało?
    --
    Uśmiech wędruje daleko...

    ewa
  • princesswhitewolf 14.12.06, 13:04
    eevvaa napisała:
    > Poczucie wyższości chyba jednak świadczy o tym, że nie wstąpiliśmy na ścieżkę
    > rozwoju tak głęboko jakby nam się wydawało?
    Kazdy jest na sciezce, ma plan na zycie bez wzgledu na to czy bladzi czy nie.Na
    kazdej sciezce bladzimy, ale to dobrze bo czegos sie nauczymy w koncu. Tak
    naprawde niewiele sie uczymy na cudzych bledach ale sami musimy wiele
    doswiadczyc. Nic na swiecie nie jest bezsensu i do konca bledne. Bledne myslenie
    czy wywyzszanie sie tez ma na pewnym etapie cel pozyteczny bo buduje poczucie
    indywidualnosci, odrebnosc naszego JA od wplywow innych. Chroni przed ulegloscia
    nadmierna. Jest jakby rusztowaniem w procesie indywidualizacji psyche. Ale
    przychodzi czas ze trzeba rusztowanie zdjac...
  • mskaiq 14.12.06, 12:20
    Motywacja napisala:
    a jak u ciebie przejawia sie kantrola ciala ,niz to co wyszej napisalam?
    robisz co innego niz obserwacja,lub zrozumienie?

    Jesli chodzi o kontrole ciala to cwiczenia fizyczne, zdrowa dieta i unikanie
    wszystkich energi ktore niszcza cialo.
    Kazda negatywna energia taka jak zlosc, strach, zal, nienawisc ma niszczacy
    wplyw na cialo.
    Tego niszczacego wplywu zwykle nie dostrzegamy a kiedu jest juz widoczny wtedy
    przypisujemy to chorobie, ktora pojawila sie nie wiadomo skad.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • motyvvacja 14.12.06, 17:18
    mskaiq do jasnej ciasnej,nacpany jestes czy co?big_grin
    Ja nie pytam sie o diety,a pytam sie wyraznie ,jak radzisz sobie ze
    zloscia,agresja,namietnoscia(mastrubacja),zazdroscia,i stressem.
    I czy inaczej niz ja powyrzej napisalam :czyli zrozumieniem lub obserwacja?

    Przepraszam czy twoja wypowiedz ma znaczyc ze jak masz stresa wprujesz banana?


    --
    Secundum non datur
  • motyvvacja 14.12.06, 17:28
    mysle ze rozwoj duchowy to nieustanny proces z ktorego czesto nie zdajemy sobie
    sprawy.
    Najlatwiej zmierzyc go poziomem kontroli nad wlasnym cialem, nad tym czy
    potrafimy kontrolowac nasza zlosc, negatywne uczucia, zal, nienawisc, itp.
    Im wiecej jest tej kontroli tym silniejsza jest milosc, tym blizej jestesmy
    prawdy o sobie.
    ------------------------------------------------
    a,ja bym slowo ''kontrola'' zmienila na zrozumienie,lub umiejetnosc obserwacji
    samego siebie ,w momencie wybuchu ktorejs z danych emocji.Kontrola jest jedynie
    i wylacznie zmaganiem sie (czyli wojna) z czyms, co i tak miec na zawsze
    bedziemy w sobie ..a jak wiemy wojna wzmaga emocje agresji..jesli tu o agresji
    mowa,jako o jednej z dominujacych emocji.

    --------------------------------------------------------------------------------
    Dla mnie kontrola ciala to nie jest dzialanie przeciwko niemu, dlatego nie mam
    konfliktu z nim.
    Moje cialo to sposob w jaki widze, czuje. Przez nie rozumiem strach, milosc,
    zal, nienawisc, itp. Zaniedbane cialo potrafi ranic i wywolac bol.
    Cialo ktore staje sie wazniejsze ode mnie decyduje o mnie, rani i przynosi bol.
    Jesli chodzi o emocje to pracujac nad nim mozesz pozbyc sie strachu, zalu,
    nienawisci. Mozesz rowniez pozbyc sie milosci.
    To jest wybor ktory decyduje o dalszym rozwoju duchowym.
    ---------------------------------------------------------------------

    a jak u ciebie przejawia sie kantrola ciala ,niz to co wyszej napisalam?
    robisz co innego niz obserwacja,lub zrozumienie?
    ------------------------------------------------------
    Motywacja napisala:
    a jak u ciebie przejawia sie kantrola ciala ,niz to co wyszej napisalam?
    robisz co innego niz obserwacja,lub zrozumienie?
    ----------------------------------------------------------------------------
    Jesli chodzi o kontrole ciala to cwiczenia fizyczne, zdrowa dieta i unikanie
    wszystkich energi ktore niszcza cialo.
    Kazda negatywna energia taka jak zlosc, strach, zal, nienawisc ma niszczacy
    wplyw na cialo.
    Tego niszczacego wplywu zwykle nie dostrzegamy a kiedu jest juz widoczny wtedy
    przypisujemy to chorobie, ktora pojawila sie nie wiadomo skad.
    Serdeczne pozdrowienia.



    --------------------------------------------------------------------------------
    mskaiq do jasnej ciasnej,nacpany jestes czy co?big_grin
    Ja nie pytam sie o diety,a pytam sie wyraznie ,jak radzisz sobie ze
    zloscia,agresja,namietnoscia(mastrubacja),zazdroscia,i stressem.
    I czy inaczej niz ja powyrzej napisalam :czyli zrozumieniem lub obserwacja?

    Przepraszam czy twoja wypowiedz ma znaczyc ze jak masz stresa wprujesz banana?
    ------------------------------------------------------------------------------

    Masqus:ja bardzo bym prosila o sensowne odpowiedzi,i wylaczenie emelentu
    manipulacji...Bo na ta, to jestem uczulonasmile
    buzka kroliczku

    Secundum non datur
  • motyvvacja 14.12.06, 17:35
    a co do rozwoju duchowego,,to wydaje mi sie ze najlepszym sprawdzeniem tego
    <kto gdzie jest..Wystarczy przyjrzec sie jego reakcja na roznego rodzaju
    zyciowe sytuacje I N T E R P R E T A C J A..(Ale to gdzie on doszedl-Tylko ON
    WIE) powniewaz to on zaglebia sie w swoje wnetrze..To on wie gdzie byl i gdzie
    teraz jest...Niestety nam na zewnatrz nie dane jest oceniac niczyjich postepowsmile
    U mnie to widoczne jest bardzo jak sie wkurze na mskaiqsmile I odrazu widac moja
    interpretacje i problemiksmile
    Tu mozna sie zmierzyc duchowa miarka wzrostusmile)
    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 15.12.06, 12:25
    Mysle ze kontrola ciala nie ma nic wspolnego z obserwacja albo zrozumieniem,
    kontrola emocji to inna sprawa.
    Jesli chodzi o kontrolowanie myslenia i uczuc to mysle ze trzeba byc ich
    swiadomym. Kiedy pojawia sie zlosc nalezy sie jej pozbyc bo dziala przeciwko
    Tobie. Jesli pojawia sie strach nalezy go przelamywac bo bedzie dominowal nad
    Toba. Kiedy pojawia sie zal nie mozna mu ulegac bo nie istnieje krzywda ktora
    moglaby zrownowazyc szkode jaka przynosi zal. Jesli chodzi o masturbacje to
    musisz rozumiec ze zabija milosc, wszystko sprowadza sie wtedy do seksu.
    Piszesz ze kontrolowanie jest zmaganiem sie z czyms.
    Mysle ze jest to wybor pomiedzy dobrem i zlem pomiedzy wartosciami a ich
    brakiem. Czasem ten wybor oznacza przelamywanie siebie, kiedy zle wartosci sa
    silne wtedy przelamanie ich wymaga wiele wysilku.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • princesswhitewolf 15.12.06, 17:23
    mskaiq:
    Odczuwam silne inspiracje ascetyzmem. Masturbacja zabija milosc hmmm moj boze...
    dawno nie slyszalam takich tekstow, chyba od liceum.... Musisz byc bardzo mloda
    osoba i niezbyt doswiadczona w zakresie seksualnosci. Milosc to nie seks tylko.
    Sprawy sa bardziej skomplikowane. I nic niczego nie zabija ha ha Ah to tez
    takie bardzo chrzescijanskie z tym dobrem i zlem... jakby conajmniej wybory byly
    takie oczywiste. Choc asceci usiluja tam kontrolowac swoje mysli emocje etc to
    psycholodzy mowia zupelnie cos innego: kontrola czesto powoduje tlumienie
    pewnych naturalnych ludzkich emocji i rodza sie tak depresje, furstracje itp
    Usilowanie zapanowac nad wszelkimi swymi namietnosciami i emocjami kojarzy mi
    sie z jakims nienaturalnym sredniowiecznym podejsciem do samodoskonalenia sie i
    ascetyzmem. Rozumienie i uswiadomienie sobie czegos przez doswiadczenie jest
    znacznie lepszym lekarstwem. Moze ci sie moj blog na cos zda:
    pocztowkizemigracji.blog.onet.pl/

  • mskaiq 15.12.06, 22:59
    No coz, im bardziej oddalamy sie od wieku mlodosci tym mniej jestesmy naiwni,
    tym bardziej podazamy za strachem. Im wiecej jest tego strachu tym bardziej
    milosc wydaje sie byc niewiarygodnym tekstem.
    To samo dotyczy dobra i zla. Strach potrafi komplikowac wartosci, tworzyc
    watpliwosci, wtedy pozytywne wartosci zaczynaja znikac. Pojawia sie wtedy
    wartosc przejsciowa ktora czesto prowadzi do akceptacji negatywej wartosci jako
    pozytywnej. Kiedys patrzylem podobnie, na szczescie dzisiaj nie mam watpliwosci
    kiedy pisze o milosci lub o wartosciach.
    Dla mnie istniej oczywista roznica pomiedzy dobrem i zlem.

  • princesswhitewolf 16.12.06, 00:13
    mskaiq napisał:
    Kazdy psycholog potwierdzi ze jest wrecz odwrotnie. Z wiekiem boje sie
    zdecydowanie mniej bo wiecej rozumiem i wiecej doswiadczylam. DzieciStrach
    wynika z ignorancji i niewiedzy. Dzieci boja sie prawie wszystkiego co
    nieznajome,boja sie nawet ciemnosci i stracha na wroble.

    Co do dobra i zla to mozemy sobie teoretyzowac.Zycie jest jednak skomplikowane.
    Kiedy czlowiek oduczy sie egzaltowanej emocjonalnie postawy i troche pozyje i
    powychodzi z domu to zauwazy ze sa czasem nie ma oczywistego dobra dla dwojga
    stron. Czasem trzeba wybierac, i obie strony bywaja "niewinne" a wyobru trzeba
    dokonac i kogos sie skrzywdzi lub obie bywaja "winne" i kim jestesmy w koncu aby
    osadzac co jest dobre a co zle, a co jesli sie pomylimy? Oj nie zawsze wszystko
    jest oczywiste, a monopolu na prawde nie ma nikt. Zycze ci pouczajacych
    doswiadczen z happy endem ale w kolorach innych niz czarno-biale ale we
    wszystkich odcieniach zycia.
  • mskaiq 16.12.06, 03:19
    Nie kazdy psycholog potwierdzi to ze dzieci sie boja. Jest bardzo wielu
    psychologow jesli nie wiekszosc ktorzy uwazaja ze dzieci sie nie boja. Ze zycie
    uczy strachu. To rodzice przekazuja nieufnosc, ucza ze nie nalezy wierzyc,
    przekazuja swoje zle doswiadczenia.

    Dobro jest zawsze oczywiste, dobro nigdy nie krzywdzi, bo wtedy nie jest
    dobrem. Mysle ze problem polega na tym ze bywamy zagubieni w naszych pol-
    dobrach i pol-zlach do tego stopnia ze znika pojecie dobra i zla bo przestajemy
    rozrozniac pomiedzy nimi.
  • krytyk2 15.12.06, 16:26
    Jest tylko jeden warunek rozwoju duchowego:pokora
    Ona powoduje ,ze zaczynamy widzieć siebie we wlasciwych
    wymiarach,realistycznych.
    A przeciez w rozwoju duchowym nie chodzi o nic innego jak o zblizanie sie do
    prawdy absolutnej o sobie i świecie.Prawdy nieosiągalnej i dlatego stanowiącej
    ciągle wyzwanie dla nas niedoskonałych...
  • mskaiq 15.12.06, 22:48
    Mysle ze pokora nie jest warunkiem rozwoju duchowego a milosc. Dlaczego chcesz
    byc pokornym, jakie wartosci przynosi pokora?
    Wedlug mnie rozwuj duchowy polega na zrozumieniu kim jestes, wtedy zrozumiesz
    ze w wymiarze naszego swiata nie istnieje prawda absolutna.


  • princesswhitewolf 16.12.06, 00:24
    mskaiq napisał:

    > Mysle ze pokora nie jest warunkiem rozwoju duchowego a milosc. Dlaczego
    chcesz byc pokornym, jakie wartosci przynosi pokora?
    > Wedlug mnie rozwuj duchowy polega na zrozumieniu kim jestes, wtedy zrozumiesz
    > ze w wymiarze naszego swiata nie istnieje prawda absolutna.

    Tylko pokora chroni nas przed pycha. Im wiecej wiesz i rozumiesz na drodze
    rozwoju tym wieksze pulapki ego. Nigdy nie powinnismy modlic sie o madrosc i
    wiedze bez rownoczesnej modlitwy o pokore ducha. Bez pokory czlowiek nie uczy
    sie, nie slucha innych bo ma przekonanie ze zna i wie wszystko. Trzeba pokory
    aby wysluchac argumentow innej strony. Trzeba pokory aby stwierdzic ze nie wiemy
    wszystkiego i tak naprawde wiemy krople wiec moze lepiej nie upierac sie przy
    swoim zdaniu bo moze nie mamy racji. Trzeba pokory aby wiedziec ze pewnych spraw
    nie rozwiazemy. "blogoslawieni ubodzy duchem albowiem oni odziedzicza ziemie"
    swMateusz 5.5 Tu poczytasz wiecej www.unification.net/ws/theme128.htm
  • mskaiq 16.12.06, 03:34
    Przed pycha chroni milosc do innych a nie pokora. Szacunek do siebie i ludzi
    ktory jest zreszta pochodna milosci pozwala sluchac innych i nie lekcewazyc
    niczego co jest wokol nas. Mysle ze szacunek wystarczy rowniez aby wysluchac
    innych ludzi.
    Dla mnie pokora ma rowniez negatywne wymiar. Czesto oznacza poddanie sie,
    zaakceptowanie opresora, czy zla. Takiej negatywnosci nie niesie w sobie
    milosc.
  • princesswhitewolf 16.12.06, 18:26
    Nie bede wyswiechtywac i brzeczec o wszechmilosci bo nijak sie ma ona do
    realiow. Wiesz no ja nie naduzywam slowa milosc. Nie kocham swojej sasiadki.
    Jestem dla niej zyczliwa i pomoge jej jak potrzebuje ale wybacz nie kocham jej.
    To nierealny koncept. Kocham moich bliskich tylko i wielu ludzi lubie.

    Bez przesady z jakims wasalstwem. Mamy byc pokorni wobec tego ze wiele nie wiemy
    i mozemy sie mylic. a nie znowu byc poddani jakiemus guru bo to nie o to chodzi.
    Chodzi o pokore wobec praw i spraw ducha, jak ktos chce boga itd.
  • mskaiq 16.12.06, 23:18
    napisalas
    >Nie kocham swojej sasiadki. Jestem dla niej zyczliwa i pomoge jej jak
    >potrzebuje ale wybacz nie kocham jej
    Dla mnie ta zyczliwosc to mlosc taka sama jak zyczliwosc do ptkow, kwiatow,
    drzew, zwierzat czy radosci zycia.
    Sredeczne pozdrowienia.

  • princesswhitewolf 16.12.06, 23:23
    Zyczliwosc to nie milosc. To dwa inne pojecia. Nie zubozajmy j. polskiego
    tworzac WOR pt. "Milosc" w ktorym bedzie przyjazn, zyczliwosc, sympatia,
    lubienie, i slodka acz obojetnosc dla przechodniow.Milosc to milosc. Po to
    istnieja nazwy na rozne rzeczy aby pokazywaly intensywnosc odczuc. Dla mnie
    nazywanie wszelkich pozytywnych uczuc jedym i tym samym slowem milosc to zwykle
    egzaltowane frazesy.
  • motyvvacja 16.12.06, 19:57
    od wielu juz lat nie jestem wyznawczynia kk,ale zgodze sie z okresleniem pokory
    i pychy..
    Mskaiq ,ja mysle ze ty poprostu nie wiesz co to jest pokora a co pycha,a oto
    mam dla ciebie wesola wiadomosc
    www.mateusz.pl/duchowosc/wakacje98/w980830.htm
    Poczytaj slonko,albowiem powiadam ci,ze pokornys ty nie jest smile
    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 17.12.06, 08:05
    Nie jestem pokornym bo znam moja wartosc tak samo jak znam wartosc kazdego
    czlowieka. Nie jestem ani o cal ponad nikim ani ponizej nikogo.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • krytyk2 16.12.06, 15:05
    mskaiq napisał:

    > Mysle ze pokora nie jest warunkiem rozwoju duchowego a milosc. Dlaczego chcesz
    >
    > byc pokornym, jakie wartosci przynosi pokora?
    > Wedlug mnie rozwuj duchowy polega na zrozumieniu kim jestes, wtedy zrozumiesz
    > ze w wymiarze naszego swiata nie istnieje prawda absolutna.
    >

    To jest zapis moich dośwaidczeń osobistych.
    Całym nieszczęściem czlowieka jest wyobrażenie swojej wszechmocy i
    wszechwiedzy.Naprawdę jesteśmy pyłkiem w kosmosie i chwilą wobec
    wieczności.Gdy przyjrzymy sie sobie i swoim mocom sprawczym wyjdzie na jaw
    prawda,ze praktycznie niewiel z istinych rzeczy zależy od nas.Całe nasze źrodło
    szczęścia i powodzenia-świat i inni ludzie -lezy na zewnątrz nas.Pozory
    niezalezności pryskaja jak tylko znajdziemy sie w nieszczęściu.Czasem
    wystarczy wyłączenie prądu,czasem awaria samochodu w głuszy leśnej,częsciej
    choroba.Jestesmy bezradni wobec podstaowych nieszczęść -kataklizm ow
    przyrody,chorob śmiertelnych - ludzi i naszej...Sensu zycia szukamy w miłości
    ale nawet ta skierowuje nas na zewnątrz."Kochać" mozna zawsze tylko kogoś i
    najczęściej w tym jest problem/z tej puli oczywiście nie wykluczam samego
    siebie/.
    Mowisz ,ze rozwoj duchowy polega na zrozumieniu kim jestem.I tu sie z Toba
    zgadzam.Ale to zrozumienie daje dopiero pokora.Ona ustawia wlaściwie relacje
    pomiędzy mną a swiatem i mna a innymi ludźmi.Likwidacja roszczeniowości pychy
    odslania gołą prawde na nasz temat.Nie oznacza to pogrążania sie w
    samobiczowaniu.Oznacza to odrzucenie wielu falszow iu zurpacji na swój temat.W
    pewnym sensie powiedzenie sobie w pokorze "jestem nikim"stanowi taki sam zabieg
    oczyszczający pole swiadmosci jak redukcja transcendentalna Husserla.
    Praktykowalem ,efekt rewelacyjny,polecamsmile
  • mskaiq 17.12.06, 08:02
    Nie mozna widziec Siebie jako pylek, nie mozna umiejszac siebie bez poznania
    kim naprawde jestes.
    Piszesz ze szczescie i powodzenie lezy na zewnatrz nas. Mysle ze to nie jest
    prawda.
    Szczescie jest w Tobie, polega na dostrzeganiu sensu, radosci i milosci.
    Najczesciej nasza swiadomosc nie pozwala na to. Jest w nas zbyt wiele strachu
    aby brac swiat i cieszyc sie nim. Jest zbyt wiele strachu aby wierzyc innym
    ludziom. To strach mowi Ci ze jestes pylkiem, ze jestes nikim.
    Jesli wierzysz strachowi to przekona Cie ze jako pylek jestes nikim ze jako
    pylek mozesz zniszczyc siebie bez zalu.
    Dlatego nie mozna byc pokornym bo jestes przeciwko sobie, nie wiedzac nawet kim
    jestes.
    Ja szanuje ludzi, ich opinie, ich bledy, inny punkt widzenia, nie potrzebuje
    byc pokornym i nie musze patrzec z punktu widzenia ze jestem nikim aby moc
    szanowac innych. Kiedy patrzysz na siebie ze jestes nikim to w taki sam sposob
    patrzysz na innych ludzi. Dlatego pokora nie pomaga szanowac ludzi a pomaga
    patrzec na nich jakby byli niczym.
    Nie trzeba byc pokornym aby uniknac pychy, jesli milosc jest skierowana w
    strone swiata, ludzi, zwierzat, wtedy nie ma pychy bo milosc nie jest
    skierowana na siebie. Kiedy zaczynamy kierowac ja na siebie, cialo, powodzenie
    wladze wtedy takie niebezpieczenstwo istnieje.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • krytyk2 17.12.06, 14:59
    Nie jestem w stanie przebywać w stanie tak radykalnie zdefiniowanej absolutnej
    pokory dłuzej niz czas medytacji temu poświęconej.Ale potrzebuję okresowego
    powracania do stanu "leżenia krzyżem" przed Losem ,Bogiem czy jak tego nie
    nazwiesz..
    Kiedy juz dostanę od Świata wiele klapsow,policzkow,czy ciosow-czas wyciągnąc
    wnioski i zadać sobie pytanie:dlaczego tak się dzieje.I wtedy dochodze do
    wniosku,że wyobrazilem sobie zbyt wiele na temat swoich mozliwości
    sprawczych ,swojej wiedzy,swojego wpływu na innych ludzi.Z pokorą przychodzi mi
    przyznać ,że nie znam przyszlosci,nie znam planow innych ludzi,nie znma
    przypadkowych zrządzeń losu,nie znam nawet samego siebie -by moc przewidziec,co
    zrobie gdy wybije godzina x,
    Moja znajomośc samego siebie okaze sie zawsze za mala,wiedza nt świata -
    niewystarczająca,znajomośc innych ludzi-złudna.
    Powiem Ci jeszcze jedno:dopiero gdy prawdziwie wyrzekniesz sie chocby na chwile
    samego siebie i poczucia wlasnej mocy,gdy zrobisz miesce dla Siły większej-
    wtedy dopiero spłynie na ciebie prawdziwa potęga,niewyobrażalna moc,ktorej nie
    da porownac sie z niczym innym.
    Pozdrawiam serdecznie
  • mskaiq 18.12.06, 12:00
    Radykalna absolutna pokora rani dlatego nie mozesz jej zniesc, potrafisz ja
    osiagac tylko kiedy medytujesz.
    Zycie przynosi rowniez chwile kiedy jestes szczesliwy, kiedy jestes pelen
    milosci, wybaczenia czy wyrozumialosci.
    Musisz zdecydowac ktora strona jest Bogiem a ktora jest unicestwieniem. Jest to
    podstawowy wybor pomiedzy miloscia a strachem, pokora reprezentuje strach.

    Kiedy dostajesz wiele policzkow od swiata to zawsze ten ktory Ci je wymierza
    jest pelen strachu, boi sie i w taki sposob sie broni.
    Prawda jest rowniez ze nie nalezy oceniac innych ani decydowac o innych bo nie
    znamy innej osoby, jej aspiracji i drogi.
    Nie potrzebujesz pokory z tego powodu ze nie znasz przyszlosci. Nie zna jej
    nawet Bog bo wolna wola nalezy do nas. My zas oscylujemy pomiedzy miloscia i
    strachem, dobrem i zlem. To co zrobimy jest nieprzewidywalne, zalezy od tego
    ktorej wartosci przyznamy pierszenstwo. Czy bedzie to strach czy milosc jest
    nieprzewidywalne.

    Nie mozesz sie wyrzec siebie bo wtedy oddajesz los i decyzje o sobie silom
    ktorych nie znasz a ktore zrobia wszystko aby Cie zniszczyc. Prawdziwa potega
    jest w Tobie, kiedys bedziesz to doskonale rozumial, bedziesz rowniez rozumial
    dlaczego nie wolno wyrzec sie siebie.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • krytyk2 19.12.06, 22:12
    mskaiq napisał:

    > Radykalna absolutna pokora rani dlatego nie mozesz jej zniesc, potrafisz ja
    > osiagac tylko kiedy medytujesz

    Nie jest tak jak mówisz,mylisz sie co do przyczyn tego, dlaczego nie pozostaje
    zbyt dlugo w stanie radykalnej pokory.Ona nie tylko ,ze nie rani,lecz stanowi
    jeden z najprzyjemniejszych stanow ,w jakim sie kiedykolwiek znajdowalem.Jej
    istote stanowi poczucie olbrzymiej lekkości wynikającej z uswiadomienia sobie
    faktu,ze już nie musze być na bieżąco ze wszystkimi sprawami.Pokora zdejmuje
    mi -jak służacy plaszcz z ramion-ciężar odpowiedzialności za moje zycie.Bycie w
    stanie radykalnej pokory można funkcjonalnie porownać do zaczerpnięcia haustu
    czystego tlenu w komorze tlenowej.Wiesz dobrze ,ze -na dłuższa mete -nie da
    sie oddychać czystym tlenem,bez tlenu w ogóle nie da sie zyć, a na codzien
    potrzebna jest mieszanka tlenu i innych gazow...
    Wyjscie ze stanu radykalnej pokory jest więc koniecznościa ,natomiast pamięć
    tego stanu powoduje że daje sobie prawo do tego,ze moge się mylic i błądzic ,ze
    nie wiem wszystkiego ,że inni ludzie moga mi nieść światlo przede
    mną,itd,słowem-pozwala mi nie zwariować i mieć dystans do siebie i do życia.
    Stan pokory jest dla mnie swojego rodzajem iluminacji odkrywającej najglębsze
    prwdy o życiu.

    > Kiedy dostajesz wiele policzkow od swiata to zawsze ten ktory Ci je wymierza
    > jest pelen strachu, boi sie i w taki sposob sie broni.

    Moim zdaniem,mskaiq,nie ma znaczenia ,kto czy co wymierza mi policzek.W
    najgłębszym tego slowa znaczeniu ,to ja sam jestem tym ,ktory siebie rani.To
    moje nastawienie powoduje ,ze świat odbieram jako wrogi lub sprawczy w stosunku
    do mnie.Taka perspektywa widzenia odbiera widzącemu jego podmiotowośc czyli
    pelna odpowiedzialność za siebie i wlasne życie.W tym kontekscie ten strach ,o
    ktorym mowisz nie przychodzi z zewnątrz do mnie.On jest raczej mną.I znowu -
    bycie w stanie pokory zdejmuje ze mnie część lub calośc tego strachu.bo głowna
    przyczyna mojego strachu jest odpowiedzialność ,wynikajace z niej poczucie winy
    i wstydu.
    Pozdrawiam
  • krytyk2 19.12.06, 23:03
    troche niejasno napisalem w koncowej części o tej odpowiedzailności.
    Odpowiedzialnośc calkowita za swoje zycie jest dla mnie stanem pożądanym przez
    mnie.ale jest to też stan trudny do wytrzymania -podobnie jak wspomniana
    pokora.Mowi sie o ciężarze odpowiedzialności.Jest z tym pewien problem:im
    bardziej bronię sie przed przejęciem odpowiedzialnosci za wlasne zycie,tym
    cięższa staje sie w mojej swiadomości ta odpowiedzialnośc.Ktoś ,kto bierze te
    odpowiedzialnośc calkowicie -nie czuje wcale tego ciężaru/to jest tak ,jak
    niesiesz 50 kilo bez przerwy-to nie czujesz po pewnym czasie ile to wazy,jak
    tylko odlożysz ciężar na chwile i po chwili znow go podniesiesz -poznajesz jego
    wagę/.
    Więc jasno z tego wynika,ze odczuwanie przez mnie ciężaru odpowiedzialności za
    moje zycie bierze sie z mojej niekonsekwencji w przejmowaniu tej
    odpowiedzialności przeze mnie.
    I nic tu nie jest proste:wiem co powinienem ,ale jestem za slaby ,zeby to moc
    stale nieść.
  • motyvvacja 20.12.06, 00:24
    zgadzam sie w 100% z przedmowca krytykiem smile

    W momencie wziecia odpowiedzialnosci za swoje zycie,w tym samym momencie
    przestajesz zrzucac wine na sytuacje zyciowe lub na innych ludzi,za to co ci
    sie przydaza.
    Odpowiedzialny jestes za swoje reakcje,za swoje potrzeby..i wiesz..ze nie ma
    nikogo,nikogo...kto mogl by cie uratowac,,tylko jedynie Ty samsmile
    moze prowadzi to do wyobcowania,do pewnego ciezaru..
    Ale to mija ,mija jak wszystko.Jedyna rzecz jaka nie mija,to ta ze wszystko
    mijasmile

    Pozdrowka

    --
    Secundum non datur
  • princesswhitewolf 17.12.06, 16:24
    mskaiq powtorze sie po raz kolejny:
    1.Mylisz wasalstwo i jakies poddanstwo wobec innych ludzi z pokora duchowa wobec
    tego ze nasza wiedza to kropla w morzu swiadomosci.
    2. Rzucasz frazesami typu milosc podczas gdy chodzi o BANAL o nazwie "pozytywne
    nastawienie do zycia"
  • princesswhitewolf 17.12.06, 16:26
    krytyk, motywacja: szczerze mowiac to mam wrazenie ze mowimy do sciany smile)
  • motyvvacja 17.12.06, 16:29
    mskaiqsku ,umniejszasz sobie po to,jak krytyk napisal,zeby dac miejsce
    prawdziwej sile wyzszej.Czy prawdziwemu twojemu jestestwu(duszy-bogu,wyzsze
    ja)..Dajesz mu miejsce,,umniejszasz siebie(to znaczy EGo-programy) z ktorymi
    wlasnie w tej wypowiedzi sie identyfikujesz,broniac je tak strasznie
    zacieklesmile)..ALe powiem ci slonko-one nie sa twoje,a przyswojone od
    zewnatrz..to nie ty.
    Wiec umniejszaniem dajesz sobie miejsce do bycia.Do odczuwania.Umniejszanie
    programow nastepuje poprzez ich zrozumienie-swiadomosc rozjasnia- one znikaja-
    swiadomosc sie rozszerza(swiadomosc to ty).Pokora-to chec widzenia prawdy i
    przyznanie sie do bledow w swoich schamatach.Czyli pokocha to droga do
    swiadomosci,bez pokory nie poznasz siebie.Bo tak naprawde nie jestes pokorny
    dla Ego,a dla siebie..Poniewaz ty jestes pokora..smieszne co? smile) niomsmile
    Pozatym duzo w twojej wypowiedzi sprzecznych oprogramowan,pozwol ze wyswietle
    ci je.

    >Kiedy patrzysz na siebie ze jestes nikim to w taki sam sposob
    > patrzysz na innych ludzi. Dlatego pokora nie pomaga szanowac ludzi a pomaga
    > patrzec na nich jakby byli niczym.
    ------------------------->tu wynikala by konkluzja ze,odbieramy swiat poprzez
    nas samych,tak jak siebie oceniam,tak podobnie oceniam swiat.
    -------------------------------------------------------------------
    i drugie:
    , jesli milosc jest skierowana w
    > strone swiata, ludzi, zwierzat, wtedy nie ma pychy bo milosc nie jest
    > skierowana na siebie. Kiedy zaczynamy kierowac ja na siebie, cialo,
    powodzenie
    > wladze wtedy takie niebezpieczenstwo istnieje.

    ------------> a tu na odwrot? Dlaczego?..Make up u mindsmile,wiesz ja nie wiem,
    ale tyle slyszalam pokochaj siebie bys mogl kochac innychsmile.To by sie
    zgadzalo,ale ta twoja wypowiedz mnie zadziwiabig_grin
    Pozatym jest taka inna w swoich schamacie myslenia od tej pierwszej..buuu

    pozdrawiam serdecznie i sciskambig_grin

    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 18.12.06, 12:33
    Piszesz ze nalezy dac miejsce prawdziwej sile wyzszej. Dlaczego ? Kiedys
    zostala przyznana nam wolna wola, dlaczego chcesz ja oddac czemus czego nie
    znasz, dlaczego chcesz aby ktos inny, inna sila decydowala o Tobie.
    Jesli chodzi o umiejszanie siebie to Bog Ciebie nie umiejsza, bo Bog nie
    ingeruje w Twoje decyzje bo Ty masz wolna wole. Czy uwazasz zeby cos osiagnac
    musisz sprowadzic sie do nicosci. Kiedy sprowadzisz sie do nicosci zostajesz
    nicoscia, niczego nie osiagniesz.
    Na tym swiecie i w kosmosie isnieje dobro i zlo. Dobro nigdy nie dziala
    przeciwko Tobie, nie umiejsza Cie, probuje Cie podniesc, chce abys byla
    szczesliwa i osiagnela jak najwiecej sukcesow. To jest jedyna droga rozwoju
    duchowego.
    Jest rowniez zlo ktore probuje Cie zniszczyc, kreuje falszywe cele chocby
    pokore ktora jest niczym innym jak strachem. Stach ogranicza, im wiecej jest
    strachu tym mniej masz do powiedzenia, tym mniej radosci i milosci.
    Po to jestesmy tutaj aby wybrac, czy chcemy aby strach decydowal o naszym zyciu
    czy tez aby decydowala milosc.

    Jesli chodzi o sprzecznosc to jej nie ma. Kiedy wierzysz ze jestes nikim to
    kazdy czlowiek jest nikim bo uogolniasz to na innych ludzi.
    Kiedy kierujesz milosc na siebie to nie znaczy ze ja masz. Kiedy ja masz wtedy
    ona promieniuje, wtedy dajesz milosc ale najpierw ja musisz miec. Jesli chcesz
    wiedziec czy ja masz to sprawdz czy akceptujesz innych ludzi, ile jest w Tobie
    zlosci na zewnatrz i do Siebie. Ile jest w Tobie strachu i czy boisz sie innych
    ludzi.
    Srdeczne pozdrowienia.
  • princesswhitewolf 18.12.06, 19:29
    Oh znowu te egzaltacje. Gdyby nie strach to gatunek ludzki by nie przetrwal
    dziejow i polazl odwaznie w paszcze lwa przy najblizszym spotkaniu. Strach to
    pochodna instynktu przetrwania. A co mskaiq ty nie boisz sie wlezc do klatki
    lwawink ha ha.... Zalecam realizm
  • mskaiq 18.12.06, 21:45
    Nie wejde do klatki lwa nie ze strachu a z rozsadku. Rozsadek i strach to dwie
    rozne sprawy. Strach to stan emocjonalny, panika, kiedy sie pojawia to
    pierwszym krokiem jest uspokojenie sie aby moc myslec racjonalnie.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • motyvvacja 18.12.06, 22:04
    Rozsadku moj drogi nauczyl nas STRACH smile

    --
    Secundum non datur
  • princesswhitewolf 19.12.06, 00:38
    rozsadek nie jest rzecza wrodzona ale NABYTA z doswiadczeniem i wiekiem. Nie
    znam rozsadnych niemowlakow. Strach przed nieznanym i obcym zas to instynkt.
  • eevvaa 19.12.06, 08:58

    Chyba naszą wolną wolę jednak ogranicza strach...?
    Strach nie powinien być instynktem.Nie powinno być zwierząt zagrażających
    naszemu życiu i zdrowiu, ani innych sytuacji.Przypuszczam, że sami stworzyliśmy
    te zagrożenia,a z nimi strach - błędne koło.

    Uśmiech wędruje daleko...

    ewa
  • princesswhitewolf 19.12.06, 22:50
    eevaa:
    ha ha Nie polecam kwestionowac praw przyrody. Bardziej sensowne jest
    kwestionowanie kultury jaka czlowiek stworzyl.
    Obawiam sie ze czlowiek miesozernych lwow nie stworzyl ani innych
    drapieznikow. To Matka Natura. One tez sa potrzebne w lancuchu pokarmowym i
    reguluja przyrost naturalny pewnych gatunkow. Strach jak mowilam to dziedzictwo
    instynktu przertwania. Dzieki bogu ze mamy strach!
  • agnitum 20.12.06, 11:23
    Cóż...
    Nie można mówić o kwestionowaniu praw przyrody - których się nie zna smile
    Niestety my ludzie nie rozumiemy praw przyrody.

    I obawiam się... że istnieją poważne przesłanki że to doświadczenia pewnych
    "mędrców" utworzyły te omawiane lwy mięsożercami... a reszta to uwarunkowania
    genetyczne, które rozwinęły w nim na przełomie tysiącleci...
    Proponuje poczytać o klimatach Atlantydzkich

    Strach jest pojęciem conajmniej głupim smile przynoszącym same szkody - zero pożytku.

    Tak btw.
    Jak pewnie troche osób z tego forum wie, byłem w styczniu 2006 w świątyni gdzie
    na wolności! żyją tygrysy - pełnego wymiaru tygrysy (tygrys pokonuje lwa w mniej
    niż minutę...). Dotykałem te dorosłe, głaskałem, targałem za uszka wink

    Tygrysy są żywione wegetariańsko - zero mięsa. Już dziś wiadomo, że żyją dłużej
    i w lepszym zdrowiu niż ich odpowiedniki w tropikalnych lasach (mięsożerne). Są
    łagodne po prostu kochane smile. Udowodniła to Pani dr. z Harvardu Lisa Orsnotole
    (moge przejęzyczyć nazwisko), która przyjechała tam (sic!) w celu
    ZDYSKREDYTOWANIA żywienia bezmięsnego... a napotkała gromadke szczęśliwych
    zwierząt w pełni zdrowia.
    Byłem, widziałem.

    Agnitum
  • princesswhitewolf 22.12.06, 00:33
    agnitum,
    szkoda ze sie jakis biolog nie wypowie na temat co by bylo gdyby nagle
    wszystkie zwierzatka staly sie roslinozerne. ha ha.... Zachwianie naturalnego
    balansu i lancucha pokarmowego. Przykladem moze byc to co sie stalo kiedy
    roslinozerne kroliczki zostaly przywiezione do Australii. Nie mialy tam
    naturalnego predatora i ich zycie kwitlo. Rozmnazaly sie idealnie wreczsmile)))
    Efektem tego bylo wyzarcie niezlych polaci Australli i dalsze pustynnienie
    obszarow.
    Naprawde zostawmy przyrode ich prawom i nie idealizujmy jej.Niech prey i
    predator zostanie tam gdzie jest. Matka Natura wiedziala co robila tworzac je
    jakimi sa: samoregulujacy sie EKOSYSTEM. Nasza interwencja jest czesto
    ignoranctwem niszczacym ziemie w skutkach.
    P.S. Jestem wegetarianka od 14 lat, ale nie oznacza to ze idealizuje natura i
    szukam w niej moralnosci ktora stworzyla kultura.Natura to nie kultura.
  • agnitum 22.12.06, 10:04
    Czy we wszystkim w życiu potrzebujesz pomocy "specjalistów"?
    Niestety nauka dzisiejsza nie potrafi wyjaśnić najprostszych zjawisk w
    otaczającym nas świecie - więc trudno aby jakikolwiek Biolog mógł wyjaśnić co by
    było gdyby.
    Obecna dewastacja świata roślin/zwierząt następuje m.in dzięki wiecznemu
    niedoinformowaniu obowiązującego w świecie ludzi za to odpowiedzialnych
    (m.innymi odpowiedzialnych), którzy ustalają chociażby "własne prawa przyrody".
    Niestety natura rządzi się własnymi prawami

    Piszesz:
    "Naprawde zostawmy przyrode ich prawom i nie idealizujmy jej."
    Nie ma co idealizować co działa perfekcyjnie. Natomiast nie zmienia to faktu że
    my ludzie o prawach natury wiemy ułamek procenta.

    Zresztą sama wypowiadasz się na temat wiedzy świata nauki na temat ekosystemu.
    Cytuje: "Nasza interwencja jest czesto ignoranctwem niszczacym ziemie w skutkach."

    Agnitum
  • princesswhitewolf 25.12.06, 13:39
    Co do tego ze niszczymy nature nie mam watpliwosci. Nie bardzo rozumiem co ma
    ten argument do tematu ze moze by z lwow robic wegetarianskie kotki. Sugerujesz
    ze ci specjalisci ja niszcza?wink ha ha Jakich specjalistow masz na mysli?
    Specjalistow inz od wydobycia ropy naftowej czy ekologow i biologow, bo to
    bardzo szerokie pojecie ci..."specjalisci"smile) Moze specjalista ha ha to i
    polityk? Lubudubu wszystkich do jednego wora? Ale powaznie mowiac mysle ze i
    specjalisci i laicy tak samo tutaj sie przyczyniaja z lekka korzyscia na strone
    specjalistow: ekolodzy( specjalisci) walcza w obronie nietyktykalnosci
    ekosytemow.

    > Czy we wszystkim w życiu potrzebujesz pomocy "specjalistów"?
    Nie pozostaje watpliwoscia ze tak sie sklada ze akurat biolog dosc dokladnie
    temat by wyjasnil. Dziekuje za zaniepokojenie w zyciu daje sobie rade bo
    rozwazam wypowiedzi specjalistow wykazujacych logiczne argumenty poparte wiedza
    raczej niz laikow ktorym duzo czesciej zdarza sie nie znac na temacie i
    idealizowac nature.

    Oczywiscie ze wiemy tylko ulamek to banal i kazdy go zna wiec dlatego bo tak
    wiele nie wiemy nie powinnismy sie porywac na proby zmian lwow w wegetarian <ha
    ha> i zalozyc ze Matka Natura moze wie lepiej i sie samoreguluje.
  • agnitum 27.12.06, 08:15
    Tak co mi się pierwsze nasunęło...
    Skoro wszędzie potrzebujesz pomocy "logicznych argumentów" to po co przedłużasz
    tu ten wątek? smile RD to nie logiczna część umysłu a intuicyjna - niestety to co
    wydaje się logiczne jest nielogiczne... jeśli potraktuje się wszystko jako
    całość (a holistyczne podejście do Natury promuje RD). Nauka nie zajmuje się
    połączeniem wszystkiego w całość bo jest na to "za głupia".
    Gdybym miał mówić wszystko co mi mówi "logiczna" część to w konfrontacji z
    intuicją odwieźli by mnie (i każdego innego) do Tworek smile)

    Widze że nie przeczytałaś klimatów Atlantydzkich - śpiesze więc donieść że
    WSZYSTKIE zwierzęta obecnie mięsożerne zaczynały wg. tej teorii od jedzenia
    "trawki". Także Matka Natura reguluje to co człowiek zmienił... Dopiero pewne
    wydarzenia sprowokowane tylko przez człowieka spowodowały jedzenie mięsa.
    Pamięć genetyczna wegeteriaństwa jest do dziś w przykładowych tygrysach - skoro
    są zdrowsze i żyją dłużej niejedząc mięsa... Oczywiście na lwach nikt nie robił
    tych doświadczeń (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo) ale z przymrużeniem oka
    - jakby brać sprawę "dzikości" i "siły" to lew przy Tygrysie bengalskim jest...
    mniejszym kotkiem smile (tygrys pokonuje lwa w mniej niż minutę --> wystarczy na
    "serwisach filmowych" wpisać tiger lion fight). Skoro ten większy potrafi być
    wegeterianinem to ten mniejszy czemu by nie?

  • tlingel 29.12.06, 14:11
    A moja intuicja zawsze jest logiczna. Nieraz wręcz "do bólu" wink

    Myślę, że im wyższy poziom świadomości tym większe uznanie dla logiczności,
    prostoty i oczywistości intuicji.
    Rzekłbym wręcz, że nasz poziom świadomości określa to, na ile potrafimy
    zorozumieć naszą intuicję big_grin
  • agnitum 31.12.06, 16:08
    Jasne że jest logiczna...
    Przecież nie o taką "logikę" chodzi.
    Intuicja pokazuje świat poza doznaniami logiki człowieka!
    Pokazuje logiczność ale na poziomie wszechświata gdzie... nasza logika nie sięga.
    Nazwałbym to: Logika intuicji i logika człowieka. O tej drugiej pisałem, jak
    pewno łatwo jest się domyśleć.

    Agnitum
  • princesswhitewolf 30.12.06, 19:39
    >RD to nie logiczna część umysłu a intuicyjna - niestety to co
    > wydaje się logiczne jest nielogiczne... jeśli potraktuje się wszystko jako
    > całość (a holistyczne podejście do Natury promuje RD).
    Nie bede sie wypowiadac na temat nielogiki bo musialoby to zapewne zabrzmiec
    nielogicznie. smilewink Mam ksiezyc w rybach i Neptuna w 12 domu wiec na brak
    intuicji nie narzekam ale zawsze wszystko staram sie poddac rewizji zdrowego
    rozsadkusmile jakos lubie czuc grunt pod nogami. Holistyczne podejscie to
    calosciowe jak sama nazwa wskazuje a to raczej nie chce nic zmieniac w naturze
    ale ja OBEJMOWAC CALOSCIOWO. Akceptowac taka jaka jest.

    >Widze że nie przeczytałaś klimatów Atlantydzkich - śpiesze więc donieść że
    > WSZYSTKIE zwierzęta obecnie mięsożerne zaczynały wg. tej teorii od jedzenia
    > "trawki". Także Matka Natura reguluje to co człowiek zmienił

    No coz na temat Atlantydy i tamtejszych wegetarianskich zwierzat nie bede sie
    wypowiadac bo nic mi o zyciu na Atlantydzie nie wiadomo. No moze tyle co z
    ezoterycznych ksiazek wyczytam ( a czytam sporo)ale poniewaz kazdy nieco inne
    rzeczy w nich prawi wiec wszystko to spekulacje jasnowidzow inspirowanych
    Platonem. Moze niektorzy z nich maja racje, moze nie. Nie wiem. Staram sie brac
    pod uwage tresci ksiazek ezoterycznych ale traktuje je jako hipoteze a nie teze
    udowodniona.

    > Skoro wszędzie potrzebujesz pomocy "logicznych argumentów" to po co
    przedłużasz tu ten wątek? smile

    Z tego samego powodu co kazdy inny watek. Odpisuje ludziom ktorzy mi
    odpowiadaja, poza tym cel przychodzenia na forum gazety kazdy ma podobny;
    wymiana mysli.smileNie odpiszesz. Gwarantuje ze nie bede kontynuowacsmile)
    Szczesliwego Nowego Roku!
  • princesswhitewolf 30.12.06, 19:41
    agnitum
    tak nieco z innej beczki to
    Polecam Joseph Campbell "Potega Mitu" . Nie bylo wznowien w Pl od wielu lat tej
    ksiazki, ale mozna ja zamowic bibliotece i przywioza droga wypozyczen
    miedzybibliotecznych. Rozdzial o zwierzetach jest bardzo interesujacy.
  • oldpiernik 30.12.06, 21:25
    Tak z innej beczki.
    Niech będzie trochę poważniej.

    Jednym z aspektów rozwoju, wydaje mi się osiągnięcie szerszej perspektywy.
    Przytaczane również w tym wątku aspekty astrologiczne leżą poza obszarami, które
    mam na myśli pod pojęciem perspektywy. Bardziej widzę to, jako spojrzenie na
    naturę w sensie globalnym. Taki sens wydaje się dostępny przeciętnie
    wyposażonemu homo sapiens sapiens.
    Dostępny, nie znaczy jednak: osiągalny bezwarunkowo. :0)
    Tu mały przykład perspektywy, jaką obejmuję dziś...

    Przyroda ożywiona a wegetarianizm.
    Życie biologiczne wydaje się, w świetle pewnych rozważań, termodynamiczną
    anomalią. Polega ona na doskonaleniu przez organizmy żywe, sztuki pozyskiwania
    energii, w celu trwania i powielania się. Trend przeciwny do powszechnie
    obserwowanej zasadzie wzrostu entropii, czyli rozpraszania energii. Ogromne
    uproszczenie ze względu na formę wypowiedzi. Jednak istotę myśli oddaje.
    Życie w określonym systemie zależności, albo ekosystemie, jeśli kto woli, polega
    na wprowadzaniu do obiegu energii z zewnątrz (rośliny zielone, bakterie w
    ciepłych rejonach wód głębinowych etc.), oraz, co niemniej ważne, na utrzymaniu
    jej w obiegu. Tu pojawia się miejsce na wzajemne pożeranie się istot żywych,
    oraz pożeranie przez żywe produktów rozkładu istot żywych mniej. :0)
    Tą droga dochodzi również do eliminacji istot mniej sprawnych, czyli
    doskonalenia pewnych cech.
    W takim świetle, wegetarianizm jawi się, jako działanie mało racjonalne,
    powodujące zużywanie większej energii w celu pozyskiwania energii, niż jest to
    konieczne. Jednak najbardziej energetyczna dieta tłuszczowa drapieżników, w
    pełnej krasie, prowadzi do choroby i destrukcji, więc także dobra nie jest.
    Cóż począć, kiedy istnieje wybór?
    Zachować umiar, równowagę, by zgodnie z naturą jak najlepiej wykorzystać swój
    biologiczny epizod w systemie? Hmmm...

    Czy duch podlega podobnym prawidłom?
    Jak wiele uwagi poświęcić podtrzymywaniu biologicznego istnienia?
    Czy życie "mniej więcej" zgodne z naturą, to już ścieżka rozwoju (duchowego
    również)?

    OLDZWYCINKIEMHORYZONTU :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • princesswhitewolf 31.12.06, 22:22
    oldpiernik napisał:

    > Czy życie "mniej więcej" zgodne z naturą, to już ścieżka rozwoju (duchowego
    > również)?

    No to juz kwestia wzgledna i zalezna od tego kto co za rozwoj duchowy uwazasmile
  • oldpiernik 01.01.07, 15:31
    To stwierdzenie wyrzuca mnie z rozmowy.
    :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • princesswhitewolf 02.01.07, 15:35
    oldpiernik napisał:

    > To stwierdzenie wyrzuca mnie z rozmowy.
    > :0)

    A masz jakis pewnik czym jest rozwoj duchowy? Bo dla krzyzowcow wiazalo sie to
    z iloscia zabitych niewiernych ku chwale Pana, a dla Majow ilosc ofiar ludzkich
    zlozonych. Naprawde co religia i wiara to inne pojecie tego.
  • princesswhitewolf 02.01.07, 15:40
    w sumie mnie tez wyrzuca z rozmowy to ze ktos stawia znak zapytania a potem
    jakby nie rozumial ze na przestrzeni dziejow i w roznych odmianach kultur
    pojecie "rozwoj duchowy" bylo rozmaicie rozumiane. To wrecz oczywisty banal ze
    interpretacje tego pojecia sa rozne a zatem wzgledna to sprawa, a to ze ktos tam
    ma pewnik ze rozwoj duchowy to to a nie tamto to juz.... wykopuje mnie wrecz z
    rozmowysmile))))))))

  • eevvaa 02.01.07, 15:44

    -Zgadzam się, że każdy ma swoją indywidualną ścieżkę rozwoju.

    Uśmiech wędruje daleko...

    ewa
  • oldpiernik 03.01.07, 07:43
    Zakładając totalną względność, nie ma o czym rozmawiać. :0)
    Masz rację, nie rozumiem.
    Mam rację, rozumieć nie muszę.
    Totalna względność, hehehe...

    OLDZDEMONOPOLIZOWANY ;0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • princesswhitewolf 31.12.06, 22:20
    P.S.
    Joseph Campbell "Potega Mitu" nie jest bynajmniej ksiazka astrologiczna a
    kulturowo historyczna, ciekawy ma rozdzial o podejsciu zwierzat w roznych
    kulturach na przestrzeni dziejow i autor wyciaga ciekawe wnioski
  • krytyk2 20.12.06, 10:40
    strach jest emocją -taka sama jak kazda inna.skoro natura obdarzyla nas
    zdolnościa odczuwania strachu-widac do czegos byl potrzebny.Nie chodzi o
    to ,zeby nie odczuwac jakiejś emocji,lecz o to ,żeby nie dac sie jej zawladnąć
    w chwili gdy zaczyna na nas dzialać destrukcyjnie.Ze strachem jako emocją jest
    troche jak z ze zmyslem dotyku:może on przynosic ból ale też moze przynosic
    rozkosz.Sam w sobie nie znaczy jeszcze nic
  • agnitum 20.12.06, 11:26
    Nawet psychologia uważa strach - jako emocje nie dane nam przez naturę...
    Mylisz tu pojęcia smile
    Strach należy do emocji danych nam przez... naturę owszem ale naturę naszych
    Rodziców smile wychowawców, media, otoczenie, KK

    No cóż chcąc kimś rządzić trzeba go wystraszyć nieprawdaż?

    Agnitum
  • agnitum 21.12.06, 12:05
    To nie jest moja opinia smile nie wiem czy zauwazyłeś.

    I piszę to co wiem "z życia" smile (kontakt z powiedzmy "małoobrazkową" pracą
    terapuetyczną z dziećmi)
    Nie piszę niczego, czego nie doświadczyłem empirycznie.

    Agnitum
  • krytyk2 21.12.06, 13:57
    ja stosuje identyczne podejscie do Twojegosmile
    Ale przy tym szacunku dla wlasnych doświadczen mam swiadomośc ograniczonego
    horyzontu tych doświadczeń.Nie przypadkiem podkreślam pokore jako źrodlo takiej
    postawy.Twój tekst o tygrysach bardzo mnie zafrapował i nasunąl refleksje o
    olbrzymiej roli wtornych uwarunkowań -nawet na poziomie reakcji zwierzęcych.
    Pozdrawiam serdecznie.Życze przy okazji spokojnych i pogodnych Światsmile
  • agnitum 21.12.06, 14:26
    Rozumiem, że ja nie mam świadomości ograniczonego horyzontu tych doświadczeń? smile)

    Też jestem tego świadomy tego, stąd staram się potwierdzać lub obalać swoje
    poglądy w miare czasu jak najbardziej rzetelnie smile

    Życze również wesołych świąt smile

    Ps.
    Tygrysy będe znowu głaskał w okolicach 2-4 lutego 2007 smile
    Wybieram się śladami pewnej filozofii i... nie ukrywam przyrody Malezja,
    południowa Tajlandia - może kawałek Indonezjii...

    Agnitum
  • wandal1 21.12.06, 17:16
    wtrące tutaj swoje 3 grosze..

    > Strach należy do emocji danych nam przez... naturę

    aby lepie zobrazowac sytuacje weźmy takiego człowieka z buszu - widzi
    drapieżnika (np. lwa, niedzwiedza itd. ). jaka jest jego reakcja ? strach. a
    wiesz po co ?
    nie tylko po to aby wywołało to u niego ucieczkę przed zagrożeniem. wg biologów
    strach wyzwala hormon adrenalinny, który polepsza możliwości fizyczne organizmu
    ( wyostrzone zmysły, przyspiesza ciśnienie i przepływ krwi ) co ma pomóc mu w
    ucieczce bądź walce. zresztą nie dotyczy to tylko człowieka ale także zwierzat.

    a więc strach w takich przypadkach sprzyja zachowaniu życia.
    stąd wniosek że jest on naturalnym odruchem ciała.
    ale oczywiście strach jest najczęsciej wywoływany czynnikami środowiskowymi,
    ale nie obala to teorii że pierowotnie emocja ta miła służyć przetrwaniu.

    no chyba że powiesz te ten przypadek też nie jest naturalny, ale wtedy
    odżywanie się też nim nie będzie i dojdziemy do różnych absurdów.

    natomiast co innego z inną emocja - lękiem. i wydaje mi się że o tą emocję Ci
    chodziło.

    zresztą b. dobrze wyjaśnia to psychologia. fajny artykuł wyjaśniający masz w
    linku poziżej
    www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=190
    a ja tu przytocze tylko najważniejsze definicje z tego linku

    "Strach jest emocją wrodzoną i zasadniczo towarzyszy ludziom przez całe życie.
    Jego natężenie zmienia się w zależności od siły, rodzaju i znaczenie bodźca,
    który go wywołuje. Strach aktywizuje się na skutek działania bodźca
    zewnętrznego lub bólu. Pełni funkcję ważnego sygnału ostrzegawczego, mobilizuje
    do ucieczki lub ataku w sytuacji zagrożenia. Zawsze jest wywołany zagrażającym
    czynnikiem.

    Lęk natomiast jest procesem wewnętrznym, wzbudzanym na skutek wyobrażenia czy
    oczekiwania zagrożenia. Jego funkcja przystosowawcza polega na jak najlepszej
    adaptacji do możliwości wystąpienia zagrożenia. Może być związany z
    wcześniejszymi, negatywnymi doświadczeniami w życiu dziecka. Mówimy wtedy o
    lęku odtwórczym, gdyż uwewnętrzniona została reakcja strachu, wyzwolonego przez
    bodźce, których dziecko rzeczywiście doświadczyło. Możemy wyróżnić ponadto lęk
    wytwórczy, który ma genezę w lękowych wyobrażeniach tj. wywołujące go osoby,
    zdarzenia, przedmioty, obrazy istnieją tylko w wyobraźni dziecka. "




  • wandal1 21.12.06, 17:18
    nie podałem w poprzedmi poście całego Twojego cytatu do którego odnosiła się
    moja wypowiedź

    > Strach należy do emocji danych nam przez... naturę owszem ale naturę naszych
    > Rodziców smile wychowawców, media, otoczenie, KK
  • mskaiq 20.12.06, 13:55
    Strach jest uznawany za najczestsza przyczyne depresji. Natura nie obdarzyla
    nas strachem. To czy go mamy czy nie jest kwestia naszego wyboru, wybieramy
    strach zamiast milosci. To jest taki sam wybor jak pomiedzy dobrem a zlem.
    Nasze zycie polega na ciaglych wyborach i one decyduja o tym czy nasze zycie
    przynosi radosc, sens czy cierpieniem.
    Jesli chodzi o rozkosz strachu to jest to rozkosz niszczenia siebie. Bardzo
    czesto u samobojcow pojawia sie podobny rodzaj rozkoszy, pojawia sie dziwna
    radosc zabijania siebie.
    No coz ulegamy silom ktore chca nas zniszczyc. Nie moga tego zrobic
    bezposrednio bo chroni nas prawo karmy ale moga przekazac rozkosz i sami
    potrafimy sie unicestwic.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • krytyk2 21.12.06, 14:44
    mskaiq napisał:

    > Strach jest uznawany za najczestsza przyczyne depresji. Natura nie obdarzyla
    > nas strachem

    To nie sam strach jest przyczyna depresji lecz przewlekły strach i
    autoagresja.Strach jest nam dany -jako jeden z najistotniejszych czynników
    instynktu samozachowawczego,podobnie np jak ból.Inna sprawa ,ze w warunkach
    chorej socjalizacji,przewleklych toksycznych sytauacji społecznych dochodzi do
    wydłużenia sie ekspozycji na sytuacje lekowe i wtornego ,juz autogennego
    chorego nieustannego lękania sie/nerwica/.

    > Nasze zycie polega na ciaglych wyborach i one decyduja o tym czy nasze zycie
    > przynosi radosc, sens czy cierpieniem.

    Tak,ale osoba znerwicowana nie ma mozliwości dokonywania wolnych wyborow.Jej
    głownym kryterium wyboru jest zasada minimalizacji lęku,przez ktory jest stale
    opanowana.A zasada ta nic z rzeczuywistościa zewnętrzna ani tez wewnetrznym
    sytemem wartości i marzeniami danej osoby nie musi miec nic wspólnego.Dlatego
    mowi sie o kompulsywności i nieskuteczności zachowań naurotycznych.I -co jest
    kluczowe dla naszych rozważąń-nerwica jest chorobą naszych czasow /K. Horney/
  • mskaiq 22.12.06, 10:10
    Nerwica to strach wywolywany przez odczucia somatyczne, nie ma nic wspolego z
    przewleklym strachem. Strach pojawia sie kiedy pojawia sie okresolbne uczucie
    somatyczne i znika kiedy odczucie somatyczne znika.
    Osoba z nerwica musi wybrac pomiedzy ignorowaniem strachu a jego akceptacja.
    Zwyle robione sa badania lekarskie ktore okresleja czy odczucia somatyczne sa
    uzasadnione, czy cos jest zle z cialem czy tez wszystko jest w porzadku a
    odczucia somatyczne maja charakter nerwicowy.
    Na przyklad pojawiaja sie palpitacje wywoluja niepokoj ze cos jest zle z
    sercem. Kiedy badania stwierdzaja ze nic nie jest zle wtedy jest to nerwica.
    Pomimo tego wiele osob nadal boi sie, strach zmienia sie w panike, odbiera
    zdrowy rozsadek i trwa az znikaja palpitacje. W czasie ataku strachu czlowiek
    pod jego wplywem traci kontrole nad soba, wtedy pomagaja leki ktore zwykle
    wywoluja zoobojetnienie na wszystko.
    Mysle ze strach nie ma nic wspolnego z instyktem samozachowawczym. W czasie
    ataku strachu, nie mozna myslec, strach decyduje o czlowieku, wtedy czlowiek
    jest w stanie zrobic wszystko.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • krytyk2 29.12.06, 01:06
    definiując nerwice poszedlem na straszne skroty,ale to nie powstrzymalo
    Cie ,żeby droge skrocic jeszcze bardziej.
    Więc teraz bez skrotów:nerwica np wg Horney jest stanem wyparcia sie samego
    siebie,swojego ja realnego w dzieciństwie.W miejsce nieakceptowanego przez
    rodzicow ja realnego dziecko wytwarza sobie sztuczne idealne ja,ktore ma
    zastąpic puste miejsce po zepchnietym do podziemia ja realnym.Skladniki
    tresciowe ja nerwicowego moga ie mieć nic wspólnego z realymi oczekiwaniami
    rodzicow,ale zwykle mają.Dziecko ,ktore ciągle slyszy wprost /lub niewprost /
    przekaz ,ze nie jest wystarczajaco dobre,/ladne, sprytne,pracowite,itd/będzie
    sie staralo udowodnić ,ze takie jest.Lęk obecny w nerwicy opiera sie na leku
    przed odrzuceniem i na poczuciu winy,ze nie jest wystarczajaco dobrym-tak
    dobrym jak by tego oczekiwali rodzice.Oczywiscie nerwica jest mechanizmem
    samonapędzajacym sie.nieobecnośc ja realnego powoduje ,ze brak tez jest
    prawdziwego konatktu z samym soba a także z rzeczywistościa zewnętrzną.Produkt
    nerwicy- rozdete idealne ego -nigdy nie spocznie,bo nie ma jakiegokolwiek
    realnego zakorzenienia.
    Opisywany przez ciebie aspekt nerwicy wegetatywnej jest tylko ubocznym -choc
    takze waznym -skutkiem nerwicy jako takiej.Lęki wynikajace z niewystarczająco
    dobrego funkcjonowania spolecznego jednostki przenosza sie na tzw najslabsze
    organy-serce,zoladek ,glowe,kręgoslup itd.Moze dojśc do autonomizacji nerwicy
    wegetatywnej a nastepnie do stopniowych zmian organicznych.U podstaw jednak
    wszystkich tych zjawisk leżą czynniki psychiczne.
    Pozdrawiam
  • motyvvacja 18.12.06, 21:54
    Piszesz ze nalezy dac miejsce prawdziwej sile wyzszej. Dlaczego ? Kiedys
    > zostala przyznana nam wolna wola, dlaczego chcesz ja oddac czemus czego nie
    > znasz, dlaczego chcesz aby ktos inny, inna sila decydowala o Tobie.

    Inna sila? to nie inna sila,a prawdziwe moje jestestwo..Ktore nie mialo okazji
    sie wyklucbig_grin,poniewaz wlasnie to swiat nazucil mi wole..Swoja wole-nie
    moja.Popdorzadkowali mnie i moja wole sobie ..Nigdy ani ty ani ja nie miales
    wolnej woli..Tak naprawde..co kolwiek robisz, i jesli nawet ten program
    nazywasz wolna-wola.Wiedz ze jest on programem..Poniewaz wolna -
    wola...Prawdziwa wolnosc jest tak gdzie nie ma ograniczen..A ty je masz,masz
    ich pelno..Chocby sam twoj self concept jest ograniczeniem.
    Co mozesz a czego nie.No chyba ze jest inaczej z toba msqasiusmile

    Jesli chodzi o umiejszanie siebie to Bog Ciebie nie umiejsza, bo Bog nie
    > ingeruje w Twoje decyzje bo Ty masz wolna wole

    Oczywiscie ze nie ingeruje,, i dlatego spotkalismy sie na drodze duchowej..Na
    poznawaniu siebie..co znaczy poznawac siebie??-Poznawac programy...Bo ty
    prawdziwy Ty nie jestes O P R O G R A M O W A N Y...Myslisz ze ci wszyscy
    jogini,mistrzowie duchowi, wielcy oswieceni..dostali to w prezecie od dziadka
    mroza?...
    Ja mysle ze pracowali w pocie czola pracowali,,,po to zeby zrozumiec ze nie
    trzeba bylo robic nicsmile

    Na tym swiecie i w kosmosie isnieje dobro i zlo. Dobro nigdy nie dziala
    > przeciwko Tobie, nie umiejsza Cie, probuje Cie podniesc, chce abys byla
    > szczesliwa i osiagnela jak najwiecej sukcesow. To jest jedyna droga rozwoju
    > duchowego.


    Jedyna droga...jasnesmile..
    Nie masz monopolu na dobro i zlo, jak rowniez na to zeby mowic ze BOg jest
    taki czy taki...
    Bog jest rowniez zlem,jak i dobrem..
    Moze nalezalo by zmienic concept Boga rowniez?...Jest wszedzie,jest
    wszystkim,jest w kazdej zywej istocie,w kazdym kamieniu i roslinie, w
    wietrze ,w deszczu..Jego energia pzrenika caly swiat...
    Poprostu JEst..
    I prosze mu nie dopisywac cech,dobra czy zla..
    Bo to glupie.


    Co ty z tym strachem?..czy ty nie rozumiesz ze strach byl nam dany w dobrej
    wierze? to zadne zlo..TO STRACH ktory mial za zadanie podniesienie adrenaliny w
    razie ucieczki przed niedziwadkiem ,jak biegales z golymi podladkami w
    buszusmile..Ze to czlowiek z kazdym rokiem, z kazdym pokoleniem sam sie nim
    nasyca.. chocby Glupie horrory,im wiecej niepotzrebnego sztucznego strachu-tym
    wiecej patologi-to norma.

    Jeszcze raz przypominam ci ze nie chodzi o ponizenie,,o brak godnosci,o
    poczucie nicosci...chodzi o prawde i szacunek do tego kim sie stalismy po
    oprogramowaniu
    Poczytaj moze sobie o pokorze wolno i powoli..i badz na tyle pokorny ,zeby
    chciec zmienic zdanie i zrozumiecsmile
    Lecz cóż to jest pokora? Wielu chrześcijan widziało we wspomnianym wyżej zdaniu
    wykład o pokorze. W ich rozumieniu pokora polega na poniżaniu się. Oczywiście
    taka wizja pokory nikogo nie skłoni do wprowadzania jej w swoje życie. Każdy
    zdrowo myślący człowiek natychmiast zada sobie pytanie: a po co i dlaczego mam
    się poniżać? I słusznie, zdarzają się czasem takie śmieszne sytuacje, gdy ktoś
    w imię źle pojętej pokory zaprzecza rzeczom oczywistym. Powiedzmy więc sobie od
    razu, że to co dziś mówi do nas Jezus ma związek z pokorą, ale nie jest
    wykładem ani definicją pokory. Pokora wcale nie polega na poniżaniu się ani tym
    bardziej na mazgajstwie, służalczości, tchórzostwie itp., taka pokora jest jej
    karykaturą. Pokora to piękna cnota chrześcijańska, która jest jak najbardziej
    zgodna ze zdrowym rozsądkiem i której towarzyszy inna podobna do niej i
    związana z nią, a przez nas bardzo ceniona cecha: skromność. Fałszywa pokora
    razi, śmieszy i zniechęca. Skąd jednak się bierze? Bardzo często z dobrych
    chęci. Czasami ktoś bardzo chce rozwijać się duchowo, czyta biografie świętych
    i znajduje tam opisy sytuacji, w których święci pozwalają się znieważyć lub
    poniżyć, a nie mając pomocy kogoś doświadczonego biorą to za przykład do
    naśladowania i chcą tak postępować. Nie dostrzegają, że to co w tamtej,
    szczególnej sytuacji danego świętego, było oznaką jego heroicznej miłości i
    było dobre w ich życiu jest niewłaściwe i niedobre. Jeśli tak to czym właściwie
    jest pokora. Można to ująć krótko jednym słowem: prawda. Pokora jest prawdą,
    prawdą o sobie prawdą o tym kim jestem, co potrafię i jeszcze bardziej, czego
    nie potrafię. Pokora jest akceptacją prawdy o sobie i nieustannym, szczerym
    wysiłkiem w poznawaniu siebie i zgadzaniu się na to, co się o sobie poznaje.
    Pokora prowadzi nas do bardzo prostych stwierdzeń. Najpierw do świadomości, że
    jako człowiek mam ograniczone możliwości, nie mogę uczynić wszystkiego. Dotyczy
    to zarówno spraw codziennych, np. uzdolnienia artystyczne jak i
    nadprzyrodzonych. Człowiek pokorny to ktoś, kto np. nie mając zdolności
    muzycznych, nie będzie udawał, że zna się na muzyce lub za wszelką cenę starał
    się robić karierę śpiewaczą. W sprawach Bożych człowiek pokorny uznaje, że
    wszelkie dobro pochodzi tylko od Boga, a patrząc na swoje dary i talenty
    wrodzone wie, że otrzymał je od Boga, dlatego choćby był bardzo uzdolniony, nie
    będzie czuł się lepszy i poniżał mniej zdolnych, zaś nie mając jakichś
    szczególnych darów naturalnych nie będzie rozpaczał i zazdrościł innym, gdyż
    wie, że jeśli Bóg ich mu nie udzielił, to widocznie nie są mu one potrzebne.
    Równocześnie człowiek pokorny nie udaje, że nie ma czegoś, co ma, a także
    przyznaje innym, że mają jakieś talenty lub coś w szczególnie dobry sposób
    robią. Pokora zatem jest czymś bardzo praktycznym, rozsądnym i miłym. Człowiek
    pokorny cieszy się z pochwał, a cieszy się podwójnie, ponieważ wie że Bóg
    uczynił przez niego cos dobrego oraz ponieważ to on to uczynił. Pokora wcale
    nie oznacza wyrzeczenia się prawa do zasługi, jest jedynie świadomością, że
    dobro zawsze czynimy z pomocą Bożą

    Serdecznie pozdrawiam


    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 19.12.06, 11:42
    Swiat nie narzuca nam swojej woli. Swiat oferuje wiele wyborow. Moze napiszesz
    co Ciebie ogranicza. Mnie nie ogranicza nic, moj wybor nie jest przeciwko
    swiatowi.
    Piszesz ze wolnosc jest tam gdzie nie ma ograniczen. Jedynym ograniczeniem jest
    strach, on nie pozwala rozwijac sie, zatrzymuje rozwoj.

    Nie rozumiem zupelnie konceptu z oprogramowaniem. Piszesz ze rozwoj duchowy to
    poznawac programy. Jakie programy?

    Jesli chodzi o dobro i zlo to powtorze co napisalem.
    Na tym swiecie i w kosmosie isnieje dobro i zlo. Dobro nigdy nie dziala
    przeciwko Tobie, nie umiejsza Cie, probuje Cie podniesc, chce abys byla
    szczesliwa i osiagnela jak najwiecej sukcesow. To jest jedyna droga
    rozwoju duchowego.
    Dodam do tego ze dobro nigdy nie rani, nie przynosi szkody nawet jesli nie
    rozumiemy tego co otrzymujemy.
    Zlo rani zawsze i zawsze przyniesie szkode. Zlo i dobro sa bardzo wymierne i
    oczywiste.
    Dlaczego uwazasz ze nie mozna przypisywac Bogu cech dobra i zla. Bez tych pojec
    nigdy nie bedziesz wiedziala kto wplywa na Twoja podswiadomosc. Czy jest to
    Bog, czy jest to zlo. To jedyny sposob odroznienie czy to co otrzymujesz
    pochodzi od Boga, czy od zla.
    Twoja intuicja jest pod wplywem dobra i zla, rozumienie czym jest zlo a czym
    dobro jest podstawa odroznienia czy to co otrzymujesz jest przeciwko Tobie czy
    moze Ci pomoc. Jesli to rozumiesz to potrafisz uniknac wielu problemow, jesli
    nie to bedziesz prowadzona przez zlo i wtedy Twoje zycie bedzie pasmem
    nieszczesc i braku spelnienia.

    Pokora nie jest prawda o Tobie. Prawda o Tobie jest poznanie kim jestes, co
    tutaj robisz i jak zyc aby uniknac cierpienia i zniszczenia siebie, jak byc
    szczesliwym, jak zyc aby nie ranic innych i aby szanowac ludzi.
    Pokora nie jest szacunkiem do ludzi, albo szacunkiem wynikajacym z naszej
    poslednosci.
    Taki szacunek jest malo warty bo jesli uwaszamy siebie cos posledniego to
    uwarzamy rowniez innych.
    Narzuca rowniez ograniczenia w poznaniu, zgadzam sie na to ze nie wiem i nie
    bede wiedzial bo taki atrybut przypisalas pokorze. Bez tej wiedzy nigdy nie
    poznasz Siebie. Bez tej wiedzy zaakceptujesz dominacje zla ktore dazy do
    zniszczenia Ciebie. Musisz rozumiec zlo i dobro a pokora nie pomoze w jego
    poznaniu a tylko w akceptacji ktora moze byc fatalna.

    Na koniec slowo o strachu, napisalas: Rozsadku nauczyl nas STRACH.
    Znam ten rozsadek, nie wierz nikomu, nie ufaj, klam, zazdrosc, oszukuj, nie
    przyznawaj sie do bledu, mow zle o innych itp
    To jest wielka zasluga strachu, czyni zycie nieznosnym, bez uwolnienia sie od
    tej filozofi trudno mowic o rozwoju duchowym.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • motyvvacja 19.12.06, 16:45
    Swiat nie narzuca nam swojej woli. Swiat oferuje wiele wyborow. Moze napiszesz
    > co Ciebie ogranicza. Mnie nie ogranicza nic, moj wybor nie jest przeciwko
    > swiatowi.
    > Piszesz ze wolnosc jest tam gdzie nie ma ograniczen. Jedynym ograniczeniem
    jest
    >
    > strach, on nie pozwala rozwijac sie, zatrzymuje rozwoj


    A gdzies ty przeczytal ze ja pisalam ze swiat ogranicza nam cokolwiek? lol
    Pisalam ze sami sie ograniczamy,i zgodze sie ze pod kazdym ograniczeniem i
    negatywna emocja kryje sie strach czy lek.Wiec jezeli cie nie ogranicza
    nic,czyli jestes wyzbyty z lekow i strachu,to musisz byc pelen miloscismile
    Pelen boskosci w sobie,ktora to nazywa sie wyzbyciem Ego.A wiec mskaiq jestes
    bezEgowiecsmile
    Cieszy mnie to smile
    pisze ze wolnosc jest tam gdzie nie ma ograniczen,poniewaz wolnosc jest niczym
    innym niz miloscia..Wracamy do domu.Stajemy sie wolni..Laczymy sie z bogiem.
    Nie ma granic jak to kwasniewski spiewasmile

    Nie rozumiem zupelnie konceptu z oprogramowaniem. Piszesz ze rozwoj duchowy to
    > poznawac programy. Jakie programy?

    Schematy po pradziadkusmile z ktorymi sie identyfikujeszsmile.Poznajesz je po to,zeby
    dowiedziec sie skad je masz..A jesli nie sa twoje,to wpadasz na pomysl,ze
    musisz byc kims innym nie?smile
    A wiec rozbierasz sie do naga malenkismile (ale jestes grzecznysmile


    Dlaczego uwazasz ze nie mozna przypisywac Bogu cech dobra i zla. Bez tych pojec
    >
    > nigdy nie bedziesz wiedziala kto wplywa na Twoja podswiadomosc

    O oto moja poprzednia wypowiedz:

    Nie masz monopolu na dobro i zlo, jak rowniez na to zeby mowic ze BOg jest
    taki czy taki...
    Bog jest rowniez zlem,jak i dobrem..
    Moze nalezalo by zmienic concept Boga rowniez?...Jest wszedzie,jest
    wszystkim,jest w kazdej zywej istocie,w kazdym kamieniu i roslinie, w
    wietrze ,w deszczu..Jego energia pzrenika caly swiat...
    Poprostu JEst..
    I prosze mu nie dopisywac cech,dobra czy zla..
    Bo to glupie.

    Uwarzam ze zanim wyglosisz jedna ze swoich opini
    powinienes :szczerze,spokojnie,pomalu.Przeczytac.Powoli i dokladnie.Bo mam
    wrazenie ze rozmawiam z kims kto ma umysl zamkniety na kilkanascie kludek,i
    widziec nic nie chce ,oprucz tego co sam sobie utworzyl..Zamek z piaskusmile


    Pokora nie jest prawda o Tobie. Prawda o Tobie jest poznanie kim jestes, co
    > tutaj robisz i jak zyc aby uniknac cierpienia i zniszczenia siebie, jak byc
    > szczesliwym, jak zyc aby nie ranic innych i aby szanowac ludzi.
    > Pokora nie jest szacunkiem do ludzi, albo szacunkiem wynikajacym z naszej
    > poslednosci.
    > Taki szacunek jest malo warty bo jesli uwaszamy siebie cos posledniego to
    > uwarzamy rowniez innych.
    > Narzuca rowniez ograniczenia w poznaniu, zgadzam sie na to ze nie wiem i nie
    > bede wiedzial bo taki atrybut przypisalas pokorze. Bez tej wiedzy nigdy nie
    > poznasz Siebie. Bez tej wiedzy zaakceptujesz dominacje zla ktore dazy do
    > zniszczenia Ciebie. Musisz rozumiec zlo i dobro a pokora nie pomoze w jego
    > poznaniu a tylko w akceptacji ktora moze byc fatalna.

    Pokora jest akceptacją prawdy o sobie i nieustannym, szczerym
    wysiłkiem w poznawaniu siebie i zgadzaniu się na to, co się o sobie poznaje.
    Pokora prowadzi nas do bardzo prostych stwierdzeń. Najpierw do świadomości, że
    jako człowiek mam ograniczone możliwości, nie mogę uczynić wszystkiego


    mskaig: pisanie z toba,to waleniem grochem w sciane..NApisalam ci jak byk w
    poprzednim poscie co to jest pokora,a ty niepokornie robisz swoje.
    Nie krec-nie manipuluj,bo jestem uczulona na to..

    Na koniec slowo o strachu, napisalas: Rozsadku nauczyl nas STRACH.

    > Znam ten rozsadek, nie wierz nikomu, nie ufaj, klam, zazdrosc, oszukuj, nie
    > przyznawaj sie do bledu, mow zle o innych itp
    > To jest wielka zasluga strachu, czyni zycie nieznosnym, bez uwolnienia sie od
    > tej filozofi trudno mowic o rozwoju duchowym.


    Boze mskaig czlowieku,troche pokorysmile O czym ty piszesz? musze ci przypomniec
    widze.
    >Autor: mskaiq
    Data: 18.12.06, 21:45 + dodaj do ulubionych wątków

    + odpowiedz

    --------------------------------------------------------------------------------
    Nie wejde do klatki lwa nie ze strachu a z rozsadku. Rozsadek i strach to dwie
    rozne sprawy. Strach to stan emocjonalny, panika, kiedy sie pojawia to
    pierwszym krokiem jest uspokojenie sie aby moc myslec racjonalnie.
    Serdeczne pozdrowienia.



    Pisalam ze rozsadku nauczyl nas strach,poniewaz czlowiek biegajac sobie po
    bushu ,jeszcze tak niedawno smile)doswiadczal sobie zycia..Z doswiadczen zradza
    sie rozsadek,nie na odwrot.Gdyby Bog stworzyl lwa o lagodnosci kota,napewno
    wszedl bys do klatkismile.a doswiadczenia zawsze towarzyszyl instynkt i strach.
    Po to BOG NAM JE DAL. KUMA?-

    1Widok lwa
    2strach-instynkt
    3 pobudzenie adrenaliny
    ucieczka i osiagniecie szybkosci 60 na godzinesmileGdyby nie adrenalina pomaz
    sobie tak szybko biegacsmile

    4 doswiadczenie i uczucie strachu juz na sam widok lwa.
    5 rozsadek ktory kaze omijac legowiska lwow..

    Czy ty teraz kapujesz?










    --
    Secundum non datur
  • oldpiernik 20.12.06, 15:58
    Pięknych i prowokujących odpowiedzi niemało.
    Może zapytam, kto z Was nie rozwija się duchowo?
    Ups... :0)

    Tedy wszyscy się rozwijamy.
    Ktoś bąbelkuje w obszary dotąd niezbadane.
    Ktoś zajmuje miejsce zwolnione przez kogoś.
    Ekspansja ducha permanentna i nieustanna.
    Pięknie.

    Nie niepokojony przez nikogo, lekko rozchybotany pomiędzy wpływem nurtu
    ociężałości a przeciwnym, lekkim wietrzykiem przekory, spoczywam i puchnę.
    Znaczy rozwijam się, a jakże.
    Co skonstatowawszy bez zbędnych namiętności, oddaję się błogiej kontynuacji.

    Na marginesie dodam, że numerologia jest mi obca, lecz upodobałem sobie zero.
    Nie mając po temu żadnych przesłanek.
    To, że nie mam nic do powiedzenia, także mi nie przeszkadza.
    Sam akt wypowiadania się jest bowiem wystarczająco przyjemny, by psuć sobie
    uciechę poszukiwaniem tematu.

    Jeśli tekst powyżej nie oddaje tego, co rozumiem pod rozwojem duchowym,
    przepraszam. Tyle wybieram z oferty, jaką przedstawia mi domniemana
    rzeczywistość.

    OLDZDALA :0)
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • takajednatam 02.01.07, 19:59
    Zaiste, niepostrzeżenie bąbelkujemy do przodu, nie inaczej.
    Podoba mi się wypowiedź, a zero powinno zostać "zregułkowane" przez znawców
    tematu.
    Pozdrawiam.
  • motyvvacja 20.12.06, 19:11
    Wymien najważniejsze źródła wywołujące emocje strachu i lęku u dziecka oraz
    krótko scharakteryzuj wpływ zdobywanego doświadczenia na ich przeżywanie.
    Emocja strachu kształtuje się najwcześniej. Dzieli się na 2 fazy:1.-napięcia,
    znieruchomienia;2.-krzyk, płacz, rozproszone ruchy ciała. Taką 2-fazową reakcję
    strachu można zaobserwować gdy dziecko jeszcze nie reaguje na nowe bodźce
    odruchem orientacyjnym. Cechuje się nagłym wystąpieniem i równie nagłym
    ustąpieniem. Jest to tzw. Reakcja podkorowa. Kiedy dziecko nabywa doświadczeń
    indywidualnych nie każdy bodziec uważa za zagrożenie. Najpierw reaguje odruchem
    orientacyjno-badawczym. Źródła-strach wywołują bodźce nagłe i niesprawdzone,
    niezwykłe, np.nowe, zaciasne ubranie, duże ubranie,sposób zachowania dużego psa
    a nawet zwierząt, które w bajkach są symbolem zła:burza, silny wieatr,
    ciemność.. Zdobywanie doświadczeń indywidualnych pozwala dziecku na precyzyjną
    klasyfikację bodźców i charakterystykę, które mu zagrażają a które nie. W
    przezwyciężaniu strachu pomagają rodzice i nauczyciele, pomagają w poznaniu
    świata i poruszania się w otaczającym świecie, owajaja świat. W otoczeniu
    bezpiecznym, przychylnym, w pobliżu osób dających gwarancję poczucia
    bezpieczeństwa dzieci szybciej i chętniej uczą się kontaktu z nowymi i
    niezwykłymi bodźcami. Sytuacje z życia codziennego przyczyniają się do
    zachwiania poczucia bezpieczeństwa i lękliwego nastawienia do świata jest
    straszenie dzieci przez rodziców

    Scgarakteryzuj krótko rozwój emocjonalny u dziecka
    Dziecko wieku 3-7 lat poszerza teren swojej spontanicznej aktywności. Następuje
    wzbogacenie się i zróżnicowanie przeżywanych emocji. Znane już we wcześniejszym
    okresie rozwojowym uczucia takie jak::gniew, strach, radość, zazdrość, itd. ,
    które do tej pory były często niwyraźne a także niejednoznaczne, w wieku
    przedszkolnym nabierają wyrazistości. Cechą charakterystyczną jest to, iż
    dziecko nie potrafi maskować i tłumić swoich przeżyć emocjonalnych, co widać w
    jego zachowaniu, ruchach i gestach, w słowach.
    Do 6 roku życia uczucia dzieci cechuje afektywność i impulsywność. Emocje są
    silne, gwałtowne i pomimo, że są krótkotrwałe to łatwo powstają, a ich wybuch
    skierowany jest na zewnątrz. Reakcje przy tym mogą być niewspółmierne do siły
    bodxca, a powstajace uczucia sa zmienne i nietrwałe(labilność uczuciowa).
    Procesy emocjonalne odgrywaja istotna rolę w kształtowaniu się osobowości
    dziecka, w jego przystosowaniu się do środowiska i w regulacji jego stosunków z
    otoczeniem. Ich specyficzna funkcja jest „wyrywanie” tych własności przedmiotów
    i zdarzeń, które maja znaczenie dla człowieka i mobilizują organizm do
    odpowiedniego działania.
    Ogólnie można wyodrębnić dwie kategorie emocji:emocje pierwotne(niższe-
    dotyczace sfery organizmu) i emocje wtórne (wyższe-dotyczące sfery wartości i
    wiedzy poznawczej, niekiedy określane jako uczucia wyższe).

    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 22.12.06, 10:42
    Mysle ze warto napisac o dobrym i zlym. Bardzo wiele osob przestaje rozrozniac
    pomiedzy tymi wartosciami.
    Bog jest dobrem a nie dobrem i zlem. Pojecie zla z ktorym spotykamy sie tak
    czesto nie wiaza sie z Bogiem a wiaza sie silami ktore reprezentuja zlo, ktore
    je wybraly.
    Na drodze rozwoju duchowego lezy zlo. Sa trzy mozliwosci, ulegniemy zlu i zlo
    zniszczy nas, przylaczymy sie do zla i wtedy sami staniemy sie zrodlem zla albo
    pokonamy zlo i wtedy otwiera sie droga dalszego rozwoju duchowego.
    Po pokonaniu zla nastepuje gwaltowny rozwoj duchowy, dusza juz wie czym jest,
    rozumie Swoja sile i co robi na ziemi.
    Jesli nie rozrozniamy pomiedzy zlem a dobrym albo rozrozniami slabo wtedy zlo
    przekona nas ze zlo jest dobrem i wtedy poprowadzi nas do zniszczenia bo
    zaczniemy dzialac wbrew prawu karmy. Czesto rowniez potrafimy wybierac zlo
    dlatego ze zdaje sie przynosic wiecej korzysci. Te korzysci sa bardzo zludne.
    Czlowiek ktory kradnie, zabija, cudzolozy, mowi zle o innym czlowieku, itp
    dziala wbrew prawu karmy i podlega temu prawu. Kazde zlo przeciwko innej osobie
    bedzie zwrocone.
    Dlatego pojecie dobra i pojecie zla to najwazniejsze pojecia w naszym zyciu,
    decyduja jakie ono bedzie.
    Serdeczne pozdrowienia.


  • krytyk2 29.12.06, 01:22
    Wydaje mi sie ,ze zbytnio personifikujesz dobro i zło ,bądź tez oblekasz je w
    ksztalty bytu istniejącego niemalże niezaleznie-na podobieństwo Boga =dobro i
    Szatana=zlo.
    Moim zdaniem linia nie przebiega na zewnatrz,lecz w srodku nas.To nie
    zlo/dobro/ wchodzi do nas do środka,lecz to my jestesmy dobrzy lub źli.A w
    zasadzie-czasem postepujemy dobrze a czasem xle.Relacja "przyczynowa"jest tu
    odwrotna do tej ,o ktorej piszesz:najpierw odnajdujemy nić sensu swojego zycia
    i zaczynamy rozwijać sie duchowo a nastepnie coraz częściej postępujemy dobrze
    moralnie.Psychologia behawioralna a za nia wszelkie terapie bronia sie przed
    stwierdzeniami"jesteś dobry/zly/".Takie stwierdzenie zamyka zdaniem terapeutow
    droge do samorozwoju.Wskazane jest mowic:"to ,co zrobileś jest dobre".Za tym
    otwrciem psychologicznej ściezki dla samonaprawy,kryje sie tez metafizyzne
    zalozenie o braku substncjalnego dobra i zla.Obie te kategorie wskazuja juz
    raczej jedynie na statystyczne wystepowanie jakichs zjawisk,np pod nazw dobrych
    czynow.Takie sa ,chcialbym powiedziec -niestety- konsekwencje relatywizmu i
    pogłebiajćej sie wiedzy na temat zachowań ludzkich i ich regulacji.
    Pozdrwiam
  • tlingel 29.12.06, 13:59
    są ludzie, którzy twierdzą, że istnieje tylko jedna droga - droga rozwoju
    duchowego, i że wszyscy się na niej znajdujemy.

    tylko że każda droga ma dwa kierunki. To w którym kierunku idziemy zależy od
    naszej decyzji. Podobnie jak decyzja czy idziemy czy też stoimy w miejscu wink

    innymi słowy uważam, że nie wystarczy tu być aby się rozwijać duchowo. trzeba
    mieć jeszcze tą intencję/wolę/pragnienie/potrzebę aby się rozwijać. aby się
    doskonalić.
  • mskaiq 01.01.07, 21:45
    Mysle ze przede wszystkim trzeba rozumiec na czym polega rozwoj duchowy,
    rozumiec co go zatrzymuje a co go przyspiesza.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • poyelka 02.01.07, 18:35
    a co zatrzymuje a co przyspiesza rozwoj duchowy ?
  • mskaiq 03.01.07, 14:24
    Co zatrzymuje rozwoj duchowy:
    Najwiekszym problemem jest strach. Pojecie strachu i jego wplyw na zycie jest
    zwykle malo rozumiany. Wiele osob potrafi oceniac go pozytywnie.
    Krytyka, ocenianie innych ludzi, nienawisc, zlosc i zal. A przede wszystkim
    utrata wartosci.
    Bardzo czesto pojawiaja sie sady ze nie mozna odroznic zla od dobra, ze zycie
    tworzy trzecia wartosc ktora nie jest ani dobrem albo zlem.
    Tak nie jest, zlo rozpoznawane jest przez prawo karmy jako zlo i bedzie
    zwrocone. Dobro jest rozpoznawane jako dobro i bedzie zwrocone rowniez. Trzeba
    rozumiec na czym polega dobro, a na czym zlo, to jedna z trudniejszych lekcji.
    Co przyspiesza rozwoj duchowy?
    Milosc, kazdy jej objaw, wybaczenie, zrozumienie, cierpliwosc, szacunek do
    siebie i innych. Ukladanie zycia w taki sposob aby przynosilo radosc. Im wiecej
    zycie jest dla nas warte, im piekniejszy zdaje sie byc swiat wokol nas tym
    wiekszy rozwoj duchowy.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • zdiwonsaj 08.01.07, 19:22
    zgaqdzam sie na 100%, że zrozumienie swiata zaczyna sie od rozrozniania dobra i zla!

    Dawno temu w chinach uczniowie zapytali wielkiego nauczyciela, mistrzu
    powtarzasz nam ze czlowiek nie ma uczuc, jak to mozliwe, mistzr odrzekl, to
    prawda, bo jedynym uczuciem czlowieka jest zdolnosc do rozrozniania dobra i zla!
  • zdiwonsaj 08.01.07, 19:28
    gdy ma zdolnosc rozrozniania dobra i zla! czyli jest zimny albo goracy a nie letni!
  • oldpiernik 10.01.07, 07:37
    zimno i gorąco jest subiektywnym odczuciem
    zauważ dość zabawne spostrzeżenie
    ludzie na tym samym poziomie (termicznym) wydają się sobie letni...
    ;0)

    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • ben_hur36 10.01.07, 22:30
    Kochani, mnie się wydaje, że jedynie miłość jest najważniejsza na każdej
    ścieżce. Ona przełamuje wszelkie przeszkody i problemy. Pokochajmy siebie i
    otaczających nas ludzi. Wybaczajmy i sobie i im. Tylko tak możemy wzmocnić
    swojego ducha i ułatwić sobie w życiu. Więcej wtedy zauważymy, mniejsze rzeczy
    będą nas cieszyć... Pozdrawiam
  • ziaja7787 09.03.17, 10:26
    Znam tylko jednego wiarygodnego mistrza wewnętrznego rozwoju w Polsce. To Jacek Adamus. Nie przekonuje cię do swojej „szkoły”, ale daje po prostu wiedzę do akceptacji. Prawda można powiedzieć broni się sama. Kontakt do mistrza masz przez hippocomos.pl, cykl oświeconych spotkań w otoczeniu natury z wyżywieniem wegetariańskim, oczyszczającym.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka