Dodaj do ulubionych

Do czego służy rozwój duchowy poza zabiciem nudy?

25.02.07, 16:24
Jeśli zajmują się nim znudzone kobiety jest na ogół pożyteczny, bo mają jakieś zajęcia i jest z nimi spokój. Na ogół też nie robią sobie specjalnie krzywdy. Jeśli jednak ktoś się za to bierze na poważnie nie jest to chyba opłacalna sprawa? Szczególnie dla katolika. KK działa w drugą stronę, zamykając człowiekowi na chrzcie czakry i blokując je co niedziela. Mozliwe, że w ten sposób ogranicza rozwój człowieka w tym kierunku ale ma to sens i jest zgodne z kulturą europejską. Generalnie prościej jest nauczyć człowieka np. wyginania łyżeczek przy pomocy rąk niż siły woliwink Przy okazji produkuje się przynajmniej o 1 rząd wielkości mniej popaprańców niż np. ucząc jogi.
Czy więc ryzyko rezygnowania z religi(np. serwowanej w dobrze przyswajalnej dla Europejczyka formie KK) na rzecz dalekowschodniej magii się opłaca? Czy są jakieś wymierne korzyści z transcendentalnego bełkotu czy nie lepiej wykorzystać czas na zajmowanie się realnym życiem, zostawiając sprawy duchowe specjalistom, którzy zajmują się tym za niewielką opłatą?
--
Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
Edytor zaawansowany
  • princesswhitewolf 25.02.07, 17:14
    pink.freud napisał:

    > Jeśli zajmują się nim znudzone kobiety jest na ogół pożyteczny, bo mają jakieś
    > zajęcia i jest z nimi spokój

    Hmm zastanawiam sie na czym wg ciebie polega zajmowanie sie rozwojem duchowym?
    Tzn jest to zajmowanie sie czyms konkretnym wg ciebie???? Moze ty to ograniczasz
    tylko do jakichs dziwny medytacj, lewitacji i wyginanania lyzeczek, tudziez
    czytanie ksiazek ezoterycznych? Podejrzewam wyciagajac wnioski z tego co piszesz
    ze wrzucasz do tego wora tez buddyzm i hinduizm a religia katolicka to nie
    jest juz rozwoj duchowy. Ciekawe.

    Dziwny dla mnie jest ten wpis i twoje pytanie.



    Rozwija to sie kazdy czlowiek zarowno intelektualnie jaki i duchowo i to bez
    wzgledu na to czy to pekinski facet co czyta gazete, czy rolnik w Andach ktory
    jest analfabeta. Religia jaka sie wyznaje jest nie wazna tutaj. Najwiekszy
    rozwoj nastepuje przez doswiadczenie zycia codziennego i jego wyzwania.
    Czlowiek od urodzenia codziennie sie czegos uczy i codziennie snuje refleksje
    nad soba i zyciem. Ty rozwijasz sie snujac refleksje nad tym CZYM jest rozwoj
    duchowy.

    >Czy są jak jakieś wymierne korzyści z transcendentalnego bełkotu czy nie lepiej
    wykorzystać c> zas na zajmowanie się realnym życiem, zostawiając sprawy duchowe
    specjalistom, którzy zajmują się tym za niewielką opłatą?

    Rozwoj duchowy to realne zycie i realne doswiadczenia. Wszystko inne od religii
    przez lewitacje, ksiazki ezoteryczne, lyzeczki po psychiatre to tylko wymiana
    pogladow co sie tam komu wydaje. Wzrastamy rowniez przez wymiane informacji i
    porownanie z innym swiatopogladem
  • pink.freud 25.02.07, 17:49
    Jakoś nie zauważyłem tego rozwoju duchowego u siebie i znajomychsmile
    Ale niech Ci będzie.. może być nadmierny rozwój duchowy.

    Owszem chrześcijaństwo, judaizm czy islam to dla mnie religia, reszta magia.
    W religii ganianiem za demonami zajmuje się wąska grupa specjalistów tj, księży, mułów czy rabinów. Reszta płaci za ochrone szczęśliwa, że nie musi się w tym sama babrać tylko może sobie wygodnie żyć.
    W dalekowschodnich wyznaniach istnieją tzw. uczniowie, którzy chcą doznać oświecenia i poznać się z demonami osobiście, zamiast korzystać z życia.
    Ciekawi mnie po co i czemu to tak interesuje durne europejskie laski?wink

    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • motyvvacja 25.02.07, 18:41
    -Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.-
    Mozliwe ze niektore z nas chcialy przestac sie mscic.smile
    Zadawajac sobie pytanie skad te durne emocje,i ci durni faceci -ktorzy spadali jak grom
    z jasnego nieba ,wywolujac porazenie logicznego myslenia i chec niesienia pomocy, lub
    zmiansmile

    Teraz moga powiedziec z pelna odpowiedzialnoscia: ze mezczyzna z niedorozwojem
    emocjonalnym ,juz je nie jara smile

    'Durne laski' ktore wybieraly facetow z problemem doswiadczania bliskosci,przechodza
    metamorfoze i sa w stanie rozpoznac typa ktory juz swoim pisaniem,przypomina
    emocjonalne zwichnieciesmile

    no cozsmile
    Pozdrawiam



    --
    Secundum non datur
  • pink.freud 25.02.07, 19:41
    Nie wiem Czy Cię do końca zrozumiałem?
    Dzięki np. medytacjom transcendentalnym nie lecisz juz na przeciętnego polskiego niedorozwoja emocjonalnego tylko sobie wizualizujesz typy z brazylijskiej telenoweli?wink
    To działa?
    Są też jakieś inne praktyczne korzyści?
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • avventura 25.02.07, 19:47
    heh Ty to jestes niezły okazsmile)))))
    prawie agent prowokator...wink

    pozdrowienia
    Magda
    ps. fajnie posłuchać z rana pinka freudasmile

    --
    Alohasmile
  • pink.freud 25.02.07, 22:33
    Ładnie tak się od okazów przezywać?wink))
    Też sobie kiedyś słuchałem, stąd nicksmile
    pzdr
    Robert
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • avventura 26.02.07, 11:39
    oj wybaczsmile
    mam nadzieję, ze nie uraziłam....wink okazemsmile

    pozdrowienia Roberciesmile


    --
    Alohasmile
  • princesswhitewolf 25.02.07, 21:31
    pink.freud napisał:

    > Jakoś nie zauważyłem tego rozwoju duchowego u siebie i znajomychsmile

    Hmmm... Wspolczuje.Czyzbys sie otaczal ludzmi w zastoju umyslowym? Niestety w
    tym ci juz nie pomoge, ale moze wloz okulary.

    > W religii ganianiem za demonami zajmuje się wąska grupa specjalistów tj,
    księży mułów czy rabinów.

    I jakos doskonalej recepty tez na okielznanie tych rzekomych demonow nie
    znalezli(sic!)smile))))))

    > Ciekawi mnie po co i czemu to tak interesuje durne europejskie laski?wink

    Podejrzewam ze uzywasz slowa "laska" nie jako kija do podpierania sie dla
    starszych osoba ale, jako SLANGOWEGO okreslania "kobiety" i niejako nakreslasz
    mi o sobie obraz iscie freudianski: mlody sfurstrowany seksualnie niespelniony
    myzogin usiluje dociec co jest motorem myslenia kobiety, istot ktore go
    odrzucaja i wywoluja bol.

    Gwoli zaspokojenia ciekawosci, doniose ze religie wschodu ciesza sie rownym
    zainteresowaniem zarowno kobiet jak i mezczyzn i nie zauwazono jak dotad
    statystycznie wielkich korelacji miedzy plcia a hinduizmem, buddyzmem czy
    szeroko pojeta ezoteryka.

    A co nieco dojrzalszego pytania: czemu Europejczycy interesuja sie religiami i
    tradycja wschodu, to odpowiedzia bylboby:
    Z tego samego powodu co w Japonii czy Indiach powstaja klasztory katolickie
    tudziez McDonaldy.
  • pink.freud 25.02.07, 22:27
    Jak na wysoko rozwiniętą duchowo istotę strasznie się burzysz mizoandertalkowink
    Piszę na różnych forach, niektóre są agresywne, i nie przestawiłem się do końca na tutejszą oazę spokoju i tolerancji. Sorry za określenie durne. Laska w zależności od kontekstu może być komplementemwink

    Nie bardzo rozumiem po co miałbym się bardziej rozwijać? Po co poprawiać cos co jest już wystarczająco dobre?wink Czy ta ciągła chęć kobiet do rozwoju nie wynika z ich kompleksów i braku samoakceptacji? To właśnie temat tego wątku. Po co kobietom rozwój dla samego rozwoju? Na dodatek rozwijają się ze świadomością, że sobie szkodzą, bo robią się coraz bardziej wybredne i nie do życia z normalnym facetem.

    > > W religii ganianiem za demonami zajmuje się wąska grupa specjalistów tj,
    > księży mułów czy rabinów.

    > I jakos doskonalej recepty tez na okielznanie tych rzekomych demonow nie
    > znalezli(sic!)smile))))))

    Wręcz przeciwnie. Mają statystycznie skuteczność bliską 100%. Znasz kogoś kto je widział?wink

    > Gwoli zaspokojenia ciekawosci, doniose ze religie wschodu ciesza sie rownym
    > zainteresowaniem zarowno kobiet jak i mezczyzn i nie zauwazono jak dotad
    > statystycznie wielkich korelacji miedzy plcia a hinduizmem, buddyzmem czy
    > szeroko pojeta ezoteryka.

    Tu mnie całkowicie zaskoczyłaś. Dałbym głowę, że klientami np. telewróżek są w 99% kobietywink

    Ale ciągle nie odpowiedziałaś na główne pytanie.
    Masz jakieś konkretne korzyści z rozwoju duchowego?


    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • princesswhitewolf 25.02.07, 22:57
    pink.freud napisał:

    > Jak na wysoko rozwiniętą duchowo istotę strasznie się burzysz mizoandertalkowink

    Nigdzie nie napisalam ze jestem cyt wysoko rozwiniętą duchowo istota ale skoro
    tak to ujales to przyjme to jako komplement i podziekuje.
    Co do burzenia sie to martwie sie ze masz projekcje jakies tutaj moze z wlasnych
    doswiadczen, czemu ktos doroslyby mial ktos angazowac sie emocjonalnie z powodu
    wpisow na jakims forum? Ot zabawa

    > Wręcz przeciwnie. Mają statystycznie skuteczność bliską 100%. Znasz kogoś kto
    je widział?wink

    No to ja bardzo chetnie prosze o adresy ich bo jak dotychczas zyje nie
    spotkalam ani zadnej sprawdzajacego sie w pelnni jasnowidza czy osobnika co
    okielznuje 100% demony.smile))))A uwierz wiele widzialam juzsmile))
    W Bajki to ja nie wierze, natomiast jestem swiadoma propagandy i reklamy od
    religijnych po komercyjne.

    > Tu mnie całkowicie zaskoczyłaś. Dałbym głowę, że klientami np. telewróżek są w
    > 99% kobietywink
    A co maja telewrozki do rozwoju intelektualnego czy rozwoju duchowego? W ogole
    co to jest TELEWROZKA? Podejrzewam ze chodzi ci jakas Wrozka na telefon czy
    telewizyjna? No jak ogladasz to to faktycznie niezbyt ambitne programy
    wybierasz.No ale There is no account for taste jak mowia...

    Czy tego chcesz czy nie, codziennie zycie jest rozwojem jakims chocby poszerzysz
    sobie slownictwo, tudziez jak przeczytasz gazete i bedziesz snul refleksje nad
    czyms i ciut sie rozwiniesz czy intelektualnie czy duchowo.
    Czy mamy korzysci z rozwoju duchowego? Oczywiscie samorefleksja wiaze sie z
    rozwojem duchowym i daje tyle samo co intelektualny rozwoj:zglebianie wiedzy,
    nauka jezyka i poznawanie innych kultur.
  • amm06 25.02.07, 20:06
    Do czego sluzy rozwoj duchowy?

    "Szukajcie wpierw Krolestwa Bozego i jego sprawiedliwosci a wszystko inne
    bedzie wam przydane"

    Jak wyjawione powyzej, jest to niezmiernie "oplacalna" sprawa wink

    --
    "Circumstances do not make the man, they reveal him" - James Allen
  • pink.freud 25.02.07, 22:36
    DO Królestwa Bożego ci mniej rozwinięci też mogą wejść, więc to raczej nie powódsmile
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • princesswhitewolf 25.02.07, 23:01
    pink.freud napisał:

    > DO Królestwa Bożego ci mniej rozwinięci też mogą wejść, więc to raczej nie powó
    > dsmile
    Niom specjalnie ci mniej rozwinieci duchowo zatem zlodzieje i mordercy wejdasmile)))
    Zreszta to taka gadka z jakims katolikiem.
    Tak jakby byl jakis dowod na istnienie w ogole jakiegos Krolestwa Bozego
    lol......smile))))))

    Wszystko czy Buddyzm czy Chrzescijanstwo to KWESTIA WIARY subiektywnej, a te sie
    roznia i nie ma zadnych dowodow naukowych ze jedna jest wlasciwsza od drugiej.
    Wszelkie spory na ten temat uwazam za infantylne i nierozwiazywalne i z pewnosia
    nie warte kontynuowania. A uczucia rozmaitych buddystow czy katolikow po drodze
    mozna opacznie urazic. Dobranoc

  • wandal1 25.02.07, 23:44
    >Wszystko czy Buddyzm czy Chrzescijanstwo to KWESTIA WIARY subiektywnej, a te si
    > roznia i nie ma zadnych dowodow naukowych ze jedna jest wlasciwsza od drugiej.

    2 tys lat chrześcijaństwa wprowadziło wojny religijne, fanatyzm, nienawiść,
    zacofanie ( palenie wszystkich ksiąg i tysięcy ludzi niezgodnych z doktryną
    kościoła ), korupcje i wykorzystywanie włady kościelnej do własnych celów
    politycznych ( wystarczy przeczytać historię kolejnych papieży - jak wzajmenie
    się spiskowali, otruwali, mordowali czy innymi sposobami walczyli o władze ).

    porównaj sobie zaś historię buddyzmu
    buddyzm jest mniej religią a bardziej systemem filozoficznym ( nie wyznaje
    wiary w Boga/bogów ) bez specjalnie zorganizowanego systemu doktrynalno-
    filozoficznym no może poza buddyzmem tybetańskim ( tu istniało połączenie
    religii z polityką ). ta jednak odmiana pokazuje w najbardziej obrazowy sposób
    jak ten system filozoficzny wykształcił najbardziej pokojowy naród świata.
  • pink.freud 26.02.07, 00:46
    Trochę mnie podłamałaś, może faktycznie są tu osoby, które potrzebują się jednak rozwinąćwink
    Nie wstyd Ci pluć na własną rasę i własnych mężczyzn?smile
    To biały mężczyzna ucywilizował ten świat a katolicyzm jest jak do tej pory najnowocześniejszą i najbardziej etyczną religią.
    Buddyzm to weekendowa dziecinadawink
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • amm06 26.02.07, 21:46
    "Nie kazdy, ktory Mi mowi: "Panie, Panie!", wejdzie do Krolestwa Niebieskiego,
    lecz ten, kto spelnia wole mojego Ojca, ktory jest w niebie" Mt 7, 21

    "Zapytany przez faryzeuszy, kiedy przyjdzie Krolestwo Boze, odpowiedzial
    im: "Krolestwo Boze nie przyjdzie dostrzegalnie;
    i nie powiedza: "Oto tu jest" albo: "Tam", oto bowiem Krolestwo Boze posrod was
    jest." Lk, 17, 20-21

    W wersji anglojezycznej, ostatni wers brzmi: "nor, will people say, "Here it
    is" or "There it is" because the Kingdom of God is within you." Lk, 17, 21

    Kingdom of God is within you - Krolestwo Boze jest wewnatrz ciebie

    Cala sztuka na osiagnieciu tego stanu swiadomosci, czyli, innymi slowy -
    odnalezieniu Krolestwa Bozego wink

    --
    "Circumstances do not make the man, they reveal him" - James Allen
  • pink.freud 25.02.07, 22:34
    Zmień różowe na niebieskiewink
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • wandal1 25.02.07, 23:16
    jest takie powiedzenie wsród wyznających buddyzm - jeśli spotkasz budde - zabij
    go.
    innymi słowy jeśli dążysz do oświecenia/nirwany ( czyli do rozwoju duchowego )
    to tego nie osiągniesz - gdyż ten stan musi przyjść w sposób naturalny - nie da
    się go osiągnąć siła woli lub umysłu.
    innymi słowy - chcesz się rozwijać duchowo - żyj w zgodzie ze samym sobą,
    własnym sumieniem, sercem, własnymi uczuciami. a więc życie w zgodzie z wysoką
    etyką może być synonimem rozwoju duchowego.

    ale... świętoszkowatość to nie rozwój duchowy tylko zaspakajanie swojego ego,
    często której towarzyszy hipokryzja i zakłamanie.

    błąd u Ciebie polega na kojarzeniu rozwoju duchowego z ezoteryką. stąd może Ci
    się wydawać że Ci co zajmują/interesują się ezoteryką to się rozwijają duchowo.
    często jest jednak odwrotnie. często spotykam osoby które chcą wykorzystać tą
    wiedze dla szkodzenia innym.

  • daaar0 26.02.07, 00:21
    To ciekawe jak takie niepoważne i prowokacyjne teksty jak Twój mogą
    niespodziewanie przyczynić się do całkiem poważnych refleksji.
    Zrobiłem sobie rachunek sumienia z bliżej znanych mi "lasek" z szczególnym
    uwzględnieniem ich poziomu rozwoju duchowego.
    Wyszło mi, że u wszystkich ten poziom jest co najmniej ponadprzeciętny (czego
    nie da się powiedzieć o znanych mi facetach). A co do wymiernych korzyści ...
    Weźmy choćby fakt, że wszystkie, od wielu lat, żyją w szczęśliwych związkach.
    Może problem leży nie w ich (lasek) poziomie rozwoju duchowego, ale w Twoim
    (sorry) niedorozwoju ?
  • pink.freud 26.02.07, 00:36
    Nie bardzo rozumiem co chcesz powiedzieć? Doszedłeś przecież do tych samych wniosków co ja, że rozwój może być pożyteczny.
    "Jeśli zajmują się nim znudzone kobiety jest na ogół pożyteczny, bo mają jakieś zajęcia i jest z nimi spokój. Na ogół też nie robią sobie specjalnie krzywdy."
    Ale to bardzo ogólnikowe spostrzeżenie i raczej nie poparte badaniami statystycznymi. I taką samą korzyść można osiągnąć znacznie w prostszy sposób.
    Przychodzą Ci do głowy jakieś inne korzyści?
    BTW Jak poznajesz poziom duchowy znajomych lasek?

    > Może problem leży nie w ich (lasek) poziomie rozwoju duchowego, ale w Twoim
    > (sorry) niedorozwoju ?
    Jaki problem masz na myśli?
    --
    Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się.
  • avventura 26.02.07, 11:44
    ano własnie....
    czy rozwój duchowy można zmierzyć, zwłaszcza u znajomych "lasek"?
    jak się mierzy poziom rozwoju - co jest punktem odniesienia?
    nic juz nei rozumiem.....
    pozdrowieniasmile

    --
    Alohasmile
  • motyvvacja 26.02.07, 15:45
    Duchowosc to gleboko zakorzeniona potrzeba w czlowieku ze,stanowi on jednosc z
    czyms co jest wiekrze i potezniejsze niz on sam(czescia w calosci).Polaczone z
    przekonaniem ze jest sie przez ta przynaleznosc kierowanym i prowadzonym.z tego
    przekonania wynika swiadomosc wlasnej bezbronnej znikomosci,co z koleji powoduje
    wole i potzrebe jednoczenia sie z sila istniejaca poza wlasnym ja.Czy przydanej owej
    mocy miano Boga-czy sily wyzszej,czy energi tworzenia czy kreatora..Istotne jest aby
    odczuwac z nia zywa wiez,prowadzaca do zdania sobie sprawy ze owa wiez wplywa na
    nasze mysli,slowa ,czyny i uczucia.
    W zasadzie to co najwazniejsze w duchowosci czlowieka,zwiazane jest z jego wlasna
    wola,wiara jest bowiem wyborem swiadomym poszukiwaniem sposobu lepszego zycia.
    Duchowym zyciem mie jest w pierwszym rzedzie oczekiwanie wielkich uniesien i
    mistycznych objawien,a podejmowaniem zwyklych,powszednich decyzji.Decyzji
    wywodzacych sie ze swiadomej potrzeby naprowadzenia zycia na nowe tory i nie mniej
    swiadomego poszukiwania owych torowsmile
    Zmiana drogi po ktorej sie dotad kroczylo oznacza w wielu przypadkach poczatek zycia
    duchowego.Duchowosc to zaufanie w sile nosna zycia,TO OTWARTE PRZYZNANIE SIE
    DO SWOJEJ SLABOSCI.i nie ukrywanie jej przed innymi.Wiara tworzy nowe, z wiary nie
    rodzi sie nic starego
    Droga ktora za jej przyczyna otwiera sie przed czlowiekiem-a ktorej nie mozna
    poznac,ani zorientowac sie co do jej kierunku-prowadzi go z zupelnie nowe ,nieznane
    dotad obszary.
    Wiara jest jak porod,jak proces samego rodzenia sie ,kiedy to kladac zycie na szali
    mamy przebrnac z wszelkimi towarzyszacymi temu konsekwencjami.

    Prowadzenie zycia ktore mozna nazwac duchowym przypomina swobodny lot po
    uprzednim rzuceniu sie z brzegu przepascismile
    Na nic zdaja sie zdobyte wczesniej wiedza oraz umiejetnosci,trzeba odstapic od
    wszystkich funkcjanujacych uprzednich bezpiecznych rozwiazan.Skok w owa przepasc
    wynika z zaufania w nosna sile zycia,nie zas z kalkulacji tyczacej np:spodziewanych sie z
    tego powodu korzysci.
    Tam gdzie nie ma duchowosci zadzi przymus kontroli,wrecz calkowitego zawladniecia
    samym soba.Czlowiek taki poklada ufnosc we wlasnej sile.Osoba taka ktora polega
    wylacznie na sobie, wczesniej czy puzniej znajdzie sie w totalnej izolacji,co powoduje
    przedewszystkim niemozliwa do opanowania kumulacje problemow.,ale i twoarzyszaca
    coraz slabsza orientacje w rzeczywistosci.
    Nieobecnosc duchowosci w zyciu czlowieka-poza izolacja powoduje takze poczucie
    braku sensu wlasnej egzystencji.
    Ktos taki zaczyna poszukiwac tego sensu wszedzie gdzie tylko slyszal ze moze sie nan
    natknac..Nierzadko wielkie znaczenie przypisuje symbolo, zewnetrznym np: drogi
    dom,luksusowe przednioty, kasa,itd.
    Naturalnie nie ma niczego negatywnego w posiadaniu tych dobr,jesli jednak maja one
    ukryc plytkosc i brak sensu zycia,wuwczas isnieja dowody do zastanowienia sie czy
    wybrana droga jest najlepsza.

    Pochodnia braku duchowosci staje sie niekiedy perfekcjonalizm.(niektore religijne
    wymogi)
    Oznacza to ze wszystko czym sie czlowiek zajmuje musi byc bezbledne i nienaganne,w
    przeciwnym bowiem razie zasluguje on na wzgarde.

    doskonalosc(Bog) zawiera w sobie akceptacje ograniczenia i przyzwolenie na
    niedoskonalosci wlasnie.Jestesmy wciaz w podrozy,nasza droga nie dobiegla jeszcze
    celu tymczasem perfekcjonalista wymaga od siebie i oraz innych efektu
    dzialan.jakbysmy sie juz u tego celu znalezli.Wedle tych oczekiwan powinnysmy juz za
    zycia stac sie aniolami.
    to tyle


    --
    Secundum non datur
  • nenella 26.02.07, 21:20
    Oj, pink, jak zwykle takie bzdury wypisujesz, że człowiek nawet nie wie, czy
    warto odpowiadać.

    pink.freud napisał:

    "Jakoś nie zauważyłem tego rozwoju duchowego u siebie i znajomychsmile"

    Już ta uwaga mówi sama za siebie. Wbrew optymistycznym twierdzeniom koleżanek,
    muszę wygłosić pogląd, że osobom o ograniczonych zdolnościach intelektualnych
    rozwój duchowy nie jest dostępny i na przykład taki kolega pink nie ma na niego
    szans, nawet gdyby chciał.

    "KK działa w drugą stronę, zamykając człowiekowi na chrzcie czakry i blokując je
    co niedziela."

    Bzdura - chociaż nie jestem katoliczką, znam osobiście paru katolickich
    mistyków, dążących do rozwoju duchowego "w zjednoczeniu z bogiem", nie mówiąc
    już o literaturze chrześcijańskiej, począwszy od modnego w tzw. New Age
    Anthony'ego de Mello, a skończywszy na "św." Augystynie, który tez miał swoje
    jazdy.

    "Mozliwe, że w ten sposób ogranicza rozwój człowieka w tym kierunku ale ma to
    sens i jest zgodne z kulturą europejską."

    Nie mam pojęcia skąd czerpiesz przekonanie, że dążenie do rozwoju duchowego jest
    obce kulturze europejskiej? Znaczy co, już pomijając wspomniane wyżej
    chrześcijaństwo, to wszystkie osiągnięcia europejskiej myśli filozoficznej i
    psychologicznej (w tym Zygmunta Freuda) to bzdura importowana ze Wschodu?

    ""Przy okazji produkuje się przynajmniej o 1 rząd
    wielkości mniej popaprańców niż np. ucząc jogi."

    Właśnie w tym rzecz, pink, że np. ucząc jogi, a przy okazji jakiegoś panowania
    nad sobą, REDUKUJE się ilość popaprańców. smile

    ""Owszem chrześcijaństwo, judaizm czy islam to dla mnie religia, reszta magia.
    W religii ganianiem za demonami zajmuje się wąska grupa specjalistów tj, księży,
    mułów czy rabinów. Reszta płaci za ochrone
    szczęśliwa, że nie musi się w tym sama babrać tylko może sobie wygodnie żyć."

    Wygodnie, albo niewygodnie, zależy od punktu siedzenia. Wszystkie religie
    instytucjonalne, te które wymieniłeś i inne, jak kościół Moon'a mają na sumieniu
    ekonomiczne i moralne wykorzystywanie łatwowierności swoich wyznawców i ja bym
    się doprawdy kłóciła o opłacalność tej zabawy.

    "Ciekawi mnie po co i czemu to tak interesuje durne europejskie laski?wink"

    Durnych nie interesuje, tylko te mądre, więc może na tych durnych faktycznie się
    skup, pink, bo widzę, ze temat lasek cię zaprząta bardzo.

    "Nie bardzo rozumiem po co miałbym się bardziej rozwijać? Po co poprawiać cos co
    jest już wystarczająco dobre?wink"

    Właśnie nie jest. Co widać.

    ""Nie wstyd Ci pluć na własną rasę i własnych mężczyzn?smile"

    Wstyd to właśnie pluć na jakąś inną rasę, pink, zwłaszcza bez żadnych podstaw.
    Kiedy krytykujemy kogoś z kim się utożsamiamy, a więc tak jakby samych siebie,
    to właśnie świadczy o rozwoju duchowym i intelektualnym. Ale nie będę się nad
    tym rozwodzić, bo to za mądre dla ciebie.

    I wreszcie odpowiedź na zasadnicze pytanie:
    "Czy są jakieś wymierne korzyści z transcendentalnego bełkotu czy nie lepiej
    wykorzystać czas
    na zajmowanie się realnym życiem, zostawiając sprawy duchowe specjalistom,
    którzy zajmują się tym za niewielką opłatą?"

    Tak, są korzyści - bardzo konkretne. Czyś ty się kiedy zastanawiał, pink, do
    czego byś chciał wykorzystać swoje żałośnie krótkie, niewątpliwie jednorazowe
    (gdyż w razie czego wiara w reinkarnację raczej nie zakłada wiary w
    nieśmiertelność niezmiennej osobowości) i cholernie skomplikowane życie? Bo ja
    bym na przykład swoje chciała wykorzystać do tego, żeby czerpać z niego jak
    najwięcej poczucia szczęścia - gdyż poczucie szczęścia, wyzwalając odpowiednie
    hormony robi mi dobrze i przynajmniej wtedy wiem, że coś z tego życia mam. A
    ścieżka tak zwanego rozwoju duchowego to najprostsza droga do tego, żeby stan
    ducha, w którym poczucie szczęścia jest silne i stałe, osiągnąć. I nie kłam mi
    czasem w odpowiedzi, pink, ze ty jesteś szczęśliwy bez tego, bo po twoich
    zjadliwych, nadąsanych postach widać gołym okiem, że nie jesteś ani trochę.

    I tu przyszła pora, żeby zająć się Twoją sygnaturką:
    "Kobiety są jak zmarnowane okazje.. niewykorzystane mszczą się."

    Chciałam cię uświadomić, że wykorzystane też się mszczą i to bardziej dotkliwie
    nawet, ale ty jak sądzę, nie miałeś okazji się o tym przekonać, bo jakoś żadna
    nie była chętna, żebyś ją wykorzystał. Dziwnie pewna tego jestem. smile)))



  • avventura 26.02.07, 22:05
    nenella.......
    a Tys jest rozwinięta duchowo wedle Twego mniemania?
    pytanie czysto retoryczne...smile
    skąd u Ciebie tyle agresji? zakamuflowanej?

    pozdrowienia

    --
    Alohasmile
  • mskaiq 27.02.07, 09:46
    Mysle ze rozwoj duchowy to szacunek do ludzi, do siebie. To rowniez zrozumienie
    czym jest milosc a czym jest strach, a takze jak zyc aby byc szczesliwym.
    Rozwoj duchowy to zdobywanie wiedzy o sobie, zrozumienie co pomaga a co
    szkodzi.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • oldpiernik 27.02.07, 20:22
    Mój Ty Smutku.
    :0)

    Rozwój duchowy.
    Wzrastanie w wierze.
    Aktywność intelektualna.
    Gimnastyka.
    Trening.

    To, w co wierzysz, określa to, czym się zajmujesz.
    Nazewnictwo bywa źródłem nieporozumień.
    Mimo to, jakoś nazywamy swoje ulubione zajęcia.
    :0)

    Wymierne korzyści z transcendentalnego bełkotu można zobaczyć, jeśli tylko chce
    się otworzyć ślepia. Niekoniecznie z racji zawodowej przynależności.
    Przypisywanie Kościołowi Katolickiemu roli stróża, dbającego o uwięzienie
    owieczek w ładnie poukładanych ławeczkach to taki uboczny efekt?
    Czy może zamierzona prowokacja? Nie wyczuwam intencji.
    :0)

    Zgodnie z przywołaną kulturą europejską... Hehehe...
    Jaki zakres czasowy? 1,2...5 tys. lat?
    Z grubsza biorąc, owa kultura to nieposkromione wścibstwo i chroniczna
    ekspansywność.
    Skąd pomysł na nietykalność bliskowschodnich idei?
    Nagle dojrzeliśmy do izolacji?

    Hmmm...
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • krytyk2 27.02.07, 22:56
    chyba inaczej rozumiemy rozwoj duchowy.Dla ciebie jest to cos
    zmaterializowanego- w kśiążkach ,wyglaszanych teoriach,przykladach życia.
    Dla mnie jest to poczucie ,że jestem bytem innym niz wszystko inne na
    swiecie,że te innośc powinienem pielęgnować jako najwyższa dla mnie wartośc ,że
    ten byt moze rozwijać sie w nieskończonośc /póki zyje.../,ze bogactwo jest
    tylko we mnie a nie na zewnątrz mnie..
  • motyvvacja 28.02.07, 08:11
    Smieszna jest ta sciezka duchowa.
    Na poczatku czlowiek nie akceptuje siebie takim jaki jest,pragnac zmian,puzniej
    dowiaduje sie ze musi zaakceptowac, by te zmiany wogole weszly w zycie.
    Uczy sie siebie, i wywala na swiatlo dzienne kupy schematow ktore dotad zadzily jego
    zyciem.To wszystko z checi zmian..na lepszesmile
    Poznanie uswiadomienie,zrozumienie-rodzi inna nature.Inny wglad w samego siebie.
    Ale to dopiero wglad-nie zmiany.Wglad sie zmienil.Nie ma zmian.Albo inaczej.
    Zmiany w wgladzie ,lub spojrzeniu na samego siebie.Po ang.(zmiana self conceptu)
    Po tym powinna przyjsc akceptacja,poniewaz poczucie winy sie zmniejszylo-no bo to nie
    moja wina ze tak mnie wychowano-itd.
    Wchodzi w zycie samoobserwacja i chec zmian starych przyzwyczajen(reakcji)Ktore byly
    zapoczatkowane w schematach z lat dzieciecych.
    Rzucenie palenia zajelo mi przeszlo rok,dorazu sport zeby nie przytyc-udalo sie.
    Gdy patrze na ta gore przyzwyczajen ktore czekaja na zmiany,czasami opadaja mi rece
    gdy mam w pamieci walke z fajkami .
    Dlatego rozwoj duchowy trwa cale zycie.


    --
    Secundum non datur
  • motyvvacja 28.02.07, 08:30
    Wszystko co w nas nieuswiadomione,czego nie przywolalismy do swiadomosci,kieruje
    nami i naszym zachowaniem,mimo ze niezdajemy sobie z tego sprawy.Dlatego tez
    zadaniem czlowieka jest stale podnoszenie poziomu swojej swiadomosci,co jest
    jednoznaczne z rozwojem duchowyl-lub jak kto woli z rozwojem gatunkusmile

    Stopien tego rozwoju latwo zmierzyc obserwujac stosunek doroslych do dziecismile
    --
    Secundum non datur
  • krytyk2 28.02.07, 10:46
    smileBardzo ladnie i pogladowo piszesz Motywacjo o tych początkach.Gdybym mial to
    opisać jak to dzialo sie ze mna-pewnie nie zmieniłbym ani przecinka w Twoim
    tekscie...
    Jedna rzecz mnie tylko nadal nurtuje.
    Piszesz:
    > Poznanie uswiadomienie,zrozumienie-rodzi inna nature.Inny wglad w samego siebi
    > e.
    > Ale to dopiero wglad-nie zmiany.Wglad sie zmienil.Nie ma zmian

    Jesli zalożyc,ze część moich wad/jesli nie wszystkie /wynika ze
    współuzaleznienia/z jakiegokolwiek powodu../a istota wspóluzaleznienia jest
    zaprzeczanie ,czyli wypieranie ze świadomości,to fakt ,ze juz w i d z ę swoje
    wady jest chyba otwarciem drogi do zmiany.Czyli zmiana świadomości jest już byc
    moze największym krokiem faktualnym,rsp dzialaniowym.
    Pozdrawiam serdecznie.Życze milego slonecznego dniasmile
  • motyvvacja 28.02.07, 16:49
    Wejsciu w swoje (ze tak sie wyraze wady),towarzyszy zawsze pokora.Bez pokory,bez
    pokory nic- sie nie zauwazy,w pokorze czlowiek jest bezbronny,w pokorze czuje sie
    zawstydzona,w pokorze duma mnie opuszcza ,tym samym robie miejsce''swiatlosci''
    swiadomosci do ockniecia sie!.Ockniecia ze snu.Balam sie byc wysmiana,balam sie
    wyszydzenia, balam krytyki.stworzylam wokol siebie mgle by nie moc zobaczyc faktu-
    NIEUSWIADOMIONEGO iz Boje sie wziasc odpowiedzialnosci za siebie i swoje
    zycie.Pozwalajac innym manipulowac moimi decyzjami..
    Nie od dzis.Od narodzenia.Takie sobie zrobilam przedluzone dziecinstwosmile
    Wiec dlatego,po uswiadomieniu moge powiedziec ze ja dopiero dzisiaj stalam sie
    doroslym czlowiekiem.
    Ok?co ma piernik do wiatraka.
    Wiem na co chorowalam-czego nieuswiadomilam.
    Ale nadal sie boje ruszyc tylek z miejsca.
    Zmiany zaszly w psychice-ale to ja je teraz musze wprowadzic w zycie.
    Teraz stoje nad nastepnym dylematemsmile
    Jak pokonac strachsmile
    a wiec tego sie juz nie obmysli,nie wymysli i nie uswiadomi-no mozna zrozumiec jedynie
    ze to demony-projekcje umyslu,fantazja,negatywna przeszlosc projektowana na
    przyszlosc.Ok.
    Teraz do dzialania.
    Teraz to pora aby wskoczyc do wody z ufnoscia ze potrafie plywacsmile
    pozdrawiam i zycze sobie mniej slonca a wiecej chlodzikusmile
    No a tobie oczywiscie sloneczka
    Ps: ja tez bylam wspoluzalezniona-nie do konca jestem ok.ALe ucze sie siebie czuc.
    Nareszcie wiedziec ze jestem JA .Poza schematamismile))
    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 01.03.07, 09:20
    Pokora to podporzadkowanie sie strachowi. Wstyd Motywacjo to strach przed samym
    soba. Nie trzeba byc pokornym aby moc zrozumiec, wystarczy kierowac sie
    miloscia, milosc nigdy nie jest dumna.
    Strach zatrzymuje rozwoj, przelamac strach jest trudno bo dzialasz przeciwko
    Swojej negatywnej osobowosci. Potrafi ona przynosic wiele argumentow, potrafi
    przekonac swoja negatywnoscia.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • wandal1 01.03.07, 14:15
    to zależy jaką definicję przyjmiesz.
    wydaje mi się że lepszym słowem zastepującym pokorę jest szacunek.
  • motyvvacja 01.03.07, 16:23
    > Pokora to podporzadkowanie sie strachowi. Wstyd Motywacjo to strach przed samym
    >
    > soba. Nie trzeba byc pokornym aby moc zrozumiec, wystarczy kierowac sie
    > miloscia, milosc nigdy nie jest dumna.
    > Strach zatrzymuje rozwoj, przelamac strach jest trudno bo dzialasz przeciwko
    > Swojej negatywnej osobowosci. Potrafi ona przynosic wiele argumentow, potrafi
    > przekonac swoja negatywnoscia.
    > Serdeczne pozdrowienia.


    Mskaiq ,ja szanuje twoj punkt widzenia.Ty to tak odczuwasz,u Ciebie Tak sie dzieje.
    Szanuje to.
    Ja natomiast musialam pokonac wstyd,pyche.i nadete swoje Ego -czyli wedle moich
    slow(pokore)Zeby zobaczyc swoj wlasny problem..
    Oczywiscie ze masz racje ze milosc nigdy nie jest dumna.
    ALe ja zeby do milosci D O J S C musialam stac sie pokorna...rozumiesz?
    Nie warzne czy to strach przed (wysmianiem -brakiem szacunku)poniewaz nasze Ego
    chce byc zawsze i wszedzie pierwsze,szanowane,lubiane, stawiane na podium,chce na
    siebie brac wszystkie plusy tego swiata,chce byc podpora,chce byc dobre,Chciane..To
    wszystko dlatego ze ONO EGO-szuka milosci..Nierozumie ze musi sie samo siebie
    pozbyc..zeby ta milosc znalesc..
    Pokora to pozbywanie sie Ego.By milosc poznac.
    Nie znam innych slow, to co znam staram sie jak najbardziej pzrekazac.Moje uczucia sa
    formowane wedle slow jakie poznalam czytajac.
    madrosc jest w nas od malego.Poprostu musimy sie nauczyc ja wyrazac

    pozdrawiam
    --
    Secundum non datur
  • motyvvacja 01.03.07, 16:36
    sluzy do umniejszania swoich Egowskich pobudek.
    Im wiecej sie pozbywasz,tym bardziej wzrastasz.
    Im mniej chcesz przedstawic swoje prawdy,tym wiecej tej prawdy w sobie masz.
    Im mniej sie chwalisz-tym wiecej robisz miejsca swiatlosci w twoim wnetrzu
    Im mniejsza chec pokazania (na co mnie stac) <--- to tym wlasnie usunieciem tej checi
    robisz miejsce milosci..

    Czy ja sie zdrowo i jasno wyrazam na czym polega umniejszanie EGO?
    wiec trudno Ego i jego potzreba sie zgodzic na to ze zeby ta swoja upragniona milosc
    dostac-musi sie unicestwic? No nie?
    Ale tak to wlasnie pracuje.
    Cale nasze zycie szalejemy za miloscia,cale nasze zycie pragniemy
    szczescia ,milosci,oddania akceptacji,zrozumienia..
    a zeby to wszystko dostac-trzeba sie checi tego dostania pozbyc.
    no i pilnowac sie co nam po glowie chodzi w danej chwili..
    Dlatego ucza zyc w terazniejszosci-tu i teraz.Latwiej sie pilnowac
    --
    Secundum non datur
  • oldpiernik 01.03.07, 18:05
    marginalna wstawka nie-wojownika :0)
    sobie robisz tyle miejsca, ile chcesz
    jeśli miejsca nie robisz, nie rozedmiesz się
    co wymaga więcej wysiłku
    świadoma ciasnota czy nieświadoma puchlizna?

    OLDZAROGIEM
    --
    ...ale kogo to obchodzi...
  • motyvvacja 01.03.07, 19:21
    Mysle ze najwiecej wysilku wymaga patrzenie sercemsmile
    Mysle ze najwiecej wysilku wymaga brak logicznego mysleniasmile
    w sprawach duchowych oczywisciesmile
    a tak naprawde to zadnego wysilku ,a blogoslawienstwa i wiecej zrozumienia + wiary
    w swoja boskosc oczywisciesmile
    --
    Secundum non datur
  • krytyk2 02.03.07, 16:07
    mskaiq napisał:

    > Pokora to podporzadkowanie sie strachowi

    Pokora raczej nie wiąże mi sie z emocjami,raczej z brakiem emocji.Jeśli mialbym
    przypisać jej jakąś emocje bylaby to raczej odwaga umieszczenia siebie we
    wlasciwej,realistycznej perspektywie widzenia pośrod nieskończoności bytów tego
    swiata

    >Nie trzeba byc pokornym aby moc zrozumiec

    Trzeba być pokornym ,żeby zrozumieć.W istocie pokora to nic innego jak
    maksymalnie realistyczne widzenie świata,zwiększona świadomośc.
  • mskaiq 02.03.07, 05:50
    Motywacja napisala

    >Ja natomiast musialam pokonac wstyd,pyche.i nadete swoje Ego -czyli wedle
    >moich slow(pokore)Zeby zobaczyc swoj wlasny problem..
    >Oczywiscie ze masz racje ze milosc nigdy nie jest dumna.
    >ALe ja zeby do milosci D O J S C musialam stac sie pokorna...rozumiesz?

    Rozumiem co piszesz Motywacjo ale Ty masz milosc, nie musisz do niej dochodzic.
    Ty musisz jej uzywac, wtedy ja czujesz.
    Tej milosci nie mozesz kierowac na Siebie bo wtedy bardzo czesto zmienia sie w
    pyche. Najlepiej kierowac ja na zewnatrz. Jest tyle ludzi ktorzy potrzebuje
    jej, milosc przelamuje pyche, pokora sie jej poddaje. To nie bedzie juz Twoja
    pycha ale innych.
    To powoduje tarcie w nas, nie przynosi spokoju, a ponizanie siebie i
    traktrowanie siebie gorzej niz innych, przynosi kompleks nizszosci a nie rozwoj.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • motyvvacja 02.03.07, 08:21
    Nigdy nie mowilam,i mowic nie bede o pokorze jako-
    ponizaniu sie, lub pozwalaniu na traktowanie nas gorzej niz innych
    Bog nas kocha wszystkich tak samo prawda?->to jest punkt zwrotny
    Pokora ktora ,pomorze mi pokonac moj wlasny wstyd i pyche w dojsciu do PRAWDY O
    MNIE -przedemna sama.Ja nie musze sie wcale swoimi zlymi cechami przed wami
    chwalic.Nie musze-ale moge,gdy pokonam nastepny ciemny pokoik w ktorym sie
    rozprawie z cieniami akceptacji (przez innych) lub uznaniem innych za swoj
    autorytet.Moge sobie pozwolic o rozmowie o nich.
    Co i tak wychodzi na jedno i to samo-przestalam sie wstydzic siebie.

    Nie zrozumiales co napisalam mskaiq gdybys zrozumial nie napisal bys:Ty masz milosc,
    nie musisz do niej dochodzic.
    Dojsciem do niej-lub przychyleniem jej miejsca i POCZUCIE JEJ-moze jedynie wtedy
    dojsc do skutku Jak UMNIEJSZYSZ EGO.Jego potzreby ,zachcianki,itd..
    Poniewaz gdy sie spojrzysz w glab ego-to nie ma tam nic dobrego.Kazda zachcianka
    jest jak pusta kaloria..Nie wypelnia cie niczym choc tak naprawde dazy do bycia
    kochanym.
    Te puste kalorie otaczaja twoje cialo-i nie czujesz tego ze masz jeszcze milosc..Ze
    stworzony jestes z milosci i ze wiele razy nia sie kierowales..
    Takie oddzielenie ziarna od plew,na poczatek.
    Oczywiscie ze jestem miloscia-ale musze poznac ktora to miloscsmile

    Tej milosci nie mozesz kierowac na Siebie bo wtedy bardzo czesto zmienia sie w
    > pyche. Najlepiej kierowac ja na zewnatrz

    wraz z umniejszeniem EGO-nie ma co sie zmienic w pyche!
    Jest milosc w tobie i na zewnatrzsmile
    slodka,cicha,promieniujaca,dobra,szczesliwa z chlodnym powiewem wiatru,jak lisc
    szalejacy na wietrze..Bez poetyckich opisow,zwykla,twoja milosc.
    Od co nic wielkiegosmile
    >

    --
    Secundum non datur
  • mskaiq 02.03.07, 12:56
    Mysle ze chcesz pokonac Swojej pychy za pomoca pokory bo zdaniem Twoim jest to
    przeciwne uczucie do pychy.
    Tak nie jest pokora jest rowniez negatywna energia, nie jest przeciwstawna
    energia. Nie znosi egoizmu a promuje go.
    Przeciwstawna energia do pychy jest milosc. Kiedy pojawia sie milosc, nie ma
    pychy, nie ma rowniez strachu, zalu ani zlosci.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • oldpiernik 08.03.07, 21:53
    Ciekawe.
    Rozumiem pokorę odmiennie.
    Bardziej może jako przejaw refleksji, niż uprzedzenia.
    Hmmm...
    --


    ...ale kogo to obchodzi...
  • ollaboga77 08.03.07, 23:50
    rozwój duchowy słuszy do zabijania ego.. zabijania bo nie da sie go do konca
    zabić!
    --
    ===========================
    *** www.wegetarianie.pl ***
    ~~~ www.miau.pl ~~~
  • zdiwonsaj 14.03.07, 00:02
    kto zabije nude ten bedzie szczesliwy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.