Dodaj do ulubionych

Jestem Bogiem

10.05.07, 00:03
Skoro Bog to energia,to postac wszystkiego co znamy, i poznajemy.Skoro to
stworzyciel ,od kamyszka po najmniejszy atom.Skoro jest on pod postacia
wszystkiego i laczy wszystko w calosc..smileMoje wszystkie inteligentne
komoreczki ,hormony,i wszystkie inne systemy w ktore zaopatrzone jest cialosmile

Skoro caly wszechswiat pokrywa tworcza energia..

no to musze przyznac ze troche puzno na to wpadlam,ze jestem Bogiemsmile
no ale lepiej puzno niz wcale,no nie?smile

Ps:Kazda milosc w moim zyciu byla moja,choc zrodlo jej bilo pozna mna
--
Secundum non datur
Edytor zaawansowany
  • amm06 10.05.07, 08:41
    motyvvacja napisała: Jestem Bogiem

    Ja rowniez! I z wnetrza Mojej Swiatyni przesylam poklon ku wnetrzu Twojej i
    Wszystkich ktorzy to czytaja smile

    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • brzeczyszczykiewicz9 10.05.07, 11:09
    Idac dalej tym tropem nie byloby potrzebne zmartwychwstanie.Gdyby czlowiek o
    wlasnych silach mogl sie zbawić nie byloby mowy o łasce.A jednak Jezus
    przyszedl na swiat w konkretnym celu.Bo przeciez " Jeśli Chrystus nie
    zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie,. próżna jest także wasza wiara”crying1
    Kor 15, 14).A czy zmartwychwstał?Autor powyzszych zdań Św Paweł zajadły
    prześladowca chrześcijan, staje się pod Damaszkiem gorliwym wyznawcą Jezusa i
    oddaje życie za wiarę. Uczniowie, którzy za życia Jezusa uciekli od Niego, po
    zmartwychwstaniu wszyscy oddają za wiarę w Niego życie{tylko Jan umarł smiercia
    naturalna}.
  • erzulie27 10.05.07, 12:41
    O boshe, trzymajcie mnie bo z krzesla spadne!

    Brzeczyszczykiewicz, Twoje posty to jak glos wolajacego na pustyni. Skoncz juz z
    tym. Na tym forum sa ludzie, ktorzy mysla w zupelnie innych kategoriach i Ty ze
    swoimi naukami tu nie pasujesz. Bez urazy, ale taka jest prawda. Niczego tym nie
    wskorasz...
  • erzulie27 10.05.07, 12:45
    Bo domyslam sie, ze nie wiesz pewnie nawet, co to takiego Swiadomosc
    Chrystusowa. Jest ona w kazdym z nas, nie potrzebujemy Jezusa z Nazaretu, aby
    osiagnac zbawienie...
  • brzeczyszczykiewicz9 10.05.07, 22:02
    Nie chce byc goloslowny,bo wcale nie pisalbym tutaj.Piszesz zebym skonczyl,a
    przeciez nie jestes zmuszona czytac moich postow.Czy w zwiazku z tym,ze mamy
    rozne zdania mam zaprzestac pisania tu?Skoro juz wypowiadasz sie w imieniu
    reszty uczestnikow to przyjmujac nawet,ze jest tak jak mowisz czy jest to
    rowniez argument do zaprzestania pisania tu?A przeciez powinnas pamietac,ze
    nie wszyscy ktorzy tu zagladaja koniecznie sie wypowiadaja,tak wiec czy
    dodatkowo ich rowniez podciagnelas pod Swoja opinie?Piszac tutaj kieruje mną
    wielkie pragnienie podzielenia sie z Wami moimi wlasnymi doswiadczeniami.To co
    chcialem przekazac to przede wszystkim moje wlasne swiadectwo nawrocenia.Droga
    ta wiodla poprzez bardzo gleboka depresje duchowa.Bylo to swego rodzaju konanie
    duszy i doswiadczenie przeszywajacej na wskroś samotnosci.Moje serce zostalo
    wowczas jak to mowie calkowicie ogolocone z doslownie wszystkich pragnien poza
    jednym.To pragnienie milosci zdawalo sie rowniez gasnac calkowicie z braku
    nadziei.Dopiero to poczucie calkowitego opuszczenia przypomnialo mi o
    Bogu.Wczesniej czytalem o podswiadomosci,afirmacjach,wizualizacjach itd.Czulem
    jakis glod duchowosci. Trafialo do mnie duzo teorii,bo przyznaje jako
    poczatkujacy i poszukujacy zabraklo mi zmyslu krytycyzmu,nasiakalem jak gabka
    dobierajac sobie po troszku skad chce i skad bardziej mi pasuje.Nie powiem,ze
    szukalem wowczas Boga,ale poniekad wskutek tych poszukiwan pojecie Boga
    osobowego zostalo przeze mnie zapomniane lub wyparte.Tak wiec gdy dotknelo mnie
    to doswiadczenie,o ktorym pisalem wyzej jakiez okazalo sie moje zdziwienie gdy
    pomimo tych wszystkich teorii i technik,w obliczu tego stanu zostalem{jak mi
    sie wowczas wydawalo}sam.Coz mi bylo z tych twierdzen,ze niejako sam jestem
    miloscia czy milosc mam w sobie skoro przezywalem wrecz rozdzierajaca
    samotnosc.Coz mi przyszlo z tych roznych technik,skoro nie bylem w stanie
    obudzic mojej duszy do zycia w zaden sposob.A jednak to najciezsze
    doswiadczenie mojego dotychczasowego zycia stalo sie jednoczesnie
    blogoslawionym.Jak napisalem wczesniej dopiero w tym moznaby rzec krancowym
    stanie wytrzymalosci przypomnialem sobie o Bogu.Wtedy po raz pierwszy od
    niepamietnych czasow siegam po Pismo Swiete{konkretnie po Nowy
    Testament},zaczynam czytac i czuje jak moja dusze ogarnia milosc nie do
    opisania,cos czego nigdy wczesniej nie doswiadczylem i czego nie moge porownac
    do niczego.Szczescie tak wszechogarniajace,ze mam chec rozplynac sie w tej
    milosci,a placz jest najslodszy,przemieniony w jednej chwili z placzu z
    rozpaczy w placz ze szczescia.Pokoj wewnetrzny nie do opisania ogarnia cala
    dusze.I jezeli poprzedni stan,ktorego nie moge nazwac inaczej niz jakis
    przedsmak piekla,tak stan nastepny odbieram jako skosztowanie slodyczy nieba.Bo
    tak jak nie do opisania byl stan poprzedniej rozpaczy tak nie do opisania byla
    rowniez milosc,szczescie,radosc i pokoj ktorych doswiadczylem pozniej. „Ani oko
    nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak
    wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9).Nastepnym
    krokiem byla spowiedz,ktorej ogromne pragnienie poczulem i odbycie ktorej duzo
    mnie kosztowalo,jednak mimo ogromnych oporow czulem,ze musze sie na nia
    zdobyc,ze nie ma innego wyjscia.Za pierwszym razem sie nie udalo i po prostu
    ucieklem z kosciola.Za drugim juz sie zdecydowalem i tej pierwszej spowiedzi po
    latach tez nie zapomne.Dla porownania przychodzi mi na mysl przypowiesc o synu
    marnotrawnym-podobnie jak on,przez lzy wrocilem do kochajacego Ojca." A gdy był
    jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw
    niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze,
    zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się
    twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą
    szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi!
    Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się,
    ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł
    się".
  • amm06 11.05.07, 05:38
    Brzeczyszczykiewiczu,

    Mysle ze byc moze rozumiem troche Twoja radosc bo moje wlasne dlugoletnie
    poszukiwania ku memu ogromnemu zdziwieniu wioda mnie ostatnimi czasy rowniez ku
    nauce Jezusa. Z tym ze u mnie poszukiwania odbywaja sie intuicyjnie, poprzez
    lektury ktore po prostu wpadaja w moje rece. Kiedy pewnego dnia pojawila sie w
    nich ksiazka Paula Ferriniego "Milosc bez warunkow - Refleksje Umyslu
    Chrystusa" czulam sie bardzo zaskoczona ale przeczytalam... lata pozniej
    bylo "Kazanie na Wzgorzu" Emmeta Foxa i ostatnimi czasy "Kurs Cudow". Moja
    intuicja mowi mi ze wreszcie odnalazlam to czego szukam. Bez urazy ku Tobie,
    ale istnieja interpretacje nauki Jezusa odmienne od tych prezentowanych przez
    Kosciol Katolicki - i ja czuje sie kierowana wlasnie ku owym odmiennym
    interpretacjom zawartych w ksiazkach wymienionych powyzej. Z niektorymi
    rzeczami o ktorych piszesz zgadzam sie z innymi nie. Mysle jednak ze Twoja
    obecnosc tu dodaje do rozwazan kolejny glos i stymuluje dyskusje. Jako ze nie
    wierze w przypadki, sadze ze istnieje przyczyna dlaczego tu sie wypowiadasz.
    Wiem ze w moim przypadku akurat, motywujesz mnie do wertowania ewangelii aby
    moc sie ustosunkowac do Twoich wypowiedzi smile Wszyscy uczymy sie od siebie
    nawzajem wiec: dzieki. Pozdrawiam.
    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • erzulie27 11.05.07, 07:48
    W porzadku Brzeczyk smile Ty masz wlasna droge. Ciesze sie, ze ja znalazles. Ale
    inni moga miec zupelnie inna. I nie probuj nikomu wmawiac, ze jedyna droga do
    zbawienia jest Jezus z nowego testamentu, bo to bzdura. Tu nie chodzi o te
    konkretna postac, tylko o fakt, ze kazdy z nas jest synem bozym, mamy w sobie
    boski pierwiastek. Tak uwazam ja. Ty uwazasz inaszej i piszac zaznacz moze, ze
    to jest Twoje zdanie.

    A w ogole, to nadal mysle, ze bijesz troche glowa w mur. Moze sie myle ale na
    tym forum bywaja glownie ludzie, ktorych istnieja zagadnienia typu oswiecenie,
    medytacja, samodoskonalenie umyslu, czakry - wszystko to, co kosciol i biblia
    probuja zanegowac wmawiajac nam, ze jestesmy grzeszni i niegodni i zostanie nam
    to wszystko odpuszczone dzieki jakiejs postaci, ktora zyla na ziemi 2000 lat
    temu i posrednio klechom. Bo zaden czlowiek nie ma polaczenia bezposredniego z
    Bogiem tylko ksiadz moze mu pomoc w oczyszczeniu sie z grzechu. Zenua.
  • erzulie27 11.05.07, 07:53
    A tak a propos Jezusa, to mysle, ze byl to rowny gosciura smile Jeden z wielu
    madrych, oswieconych ludzi, ktorzy zyli na tej planecie. Glosil madre rzeczy,
    ale wiekszosc ludzi odebrala te prawdy zbyt doslownie niestety. Nie pomijajac
    tez bledow i niescislosci w tlumaczeniu NT.
  • eevvaa 11.05.07, 10:07

    -Czytałam ostatnio dobrą książkę o Jezusie.E.E.Schmitta. Autor ukazał Jezusa
    jako zbuntowanego przeciwko dogmatom religijnym. Umarł na krzyżu, bo zagrażał
    władzy ówczesnego kapłaństwa. W innej książce < nie pamiętam tytułu> ukazane
    jest zderzenie chrześcijaństwa z religią żydowską. Podsumowane jest taką
    sentencją, że Jezus wcale nie musiał umrzeć na Krzyżu.Taka była przepowiednia
    głoszona przez proroków, a on po prostu został zmuszony w nią uwierzyć. Bóg
    nigdy nie wymagałby takiego cierpienia.

    Uśmiech wędruje daleko...
  • erzulie27 11.05.07, 12:36
    erzulie27 napisała:
    ludzie, ktorych istnieja zagadnienia typu oswiecenie

    Mialo byc "interesuja" a nie "istnieja" smile
  • luty10 11.05.07, 11:44
    masz racje kochany brzeszszczykiweiczusmile...ludzie choc nie pisza, to czytaja...
    dziekuje za podzielenie sie Twoim przezyciem...
    znalazles swoja droge i nie patrz, ze inni mowia, ze to niedobra droga, to
    Twoja droga i idz nia smialo...myla sie ci, ktorzy mysla, ze jest jedna droga...
    drog jest wiele, tyle ile ludzi, kazdy bowiem ma swoja wlasna...nie odstepuj
    swojego Mistrza za nic na swiecie, badz Mu wierny i kochaj Go calym sercem...
    On Cie poprowadzi...uwazaj jednak bys Mu nie stawial oporu, bo droga ktora
    bedzie Cie prowadzil, moze byc zupelnie inna niz to, co sobie wyobrazasz..moze
    byc to droga, ktora wiedzie nie do swiatyn i kaplanow, ale prosto do Twojego
    serca...wiesz przeciez, ze Chrystus nie byl milosnikiem ksiag ani religii
    zorganizowanej...byl buntownikiem, stal w opozycji do zastanej rzeczywistosci...
    pozwol Mu sie prowadzic, ale oczy miej szeroko otwarte, i uszy i serce...

    serdecznie pozdrawiam..smile
  • bw1971 11.05.07, 13:09
    luty10 napisał:

    > masz racje kochany brzeszszczykiweiczusmile...ludzie choc nie pisza, to
    czytaja...
    > dziekuje za podzielenie sie Twoim przezyciem...
    > znalazles swoja droge i nie patrz, ze inni mowia, ze to niedobra droga, to
    > Twoja droga i idz nia smialo...myla sie ci, ktorzy mysla, ze jest jedna
    droga..
    > .
    > drog jest wiele, tyle ile ludzi, kazdy bowiem ma swoja wlasna...nie odstepuj
    > swojego Mistrza za nic na swiecie, badz Mu wierny i kochaj Go calym sercem...
    > On Cie poprowadzi...uwazaj jednak bys Mu nie stawial oporu, bo droga ktora
    > bedzie Cie prowadzil, moze byc zupelnie inna niz to, co sobie
    wyobrazasz..moze
    > byc to droga, ktora wiedzie nie do swiatyn i kaplanow, ale prosto do Twojego
    > serca...wiesz przeciez, ze Chrystus nie byl milosnikiem ksiag ani religii
    > zorganizowanej...byl buntownikiem, stal w opozycji do zastanej
    rzeczywistosci..
    > .
    > pozwol Mu sie prowadzic, ale oczy miej szeroko otwarte, i uszy i serce...
    >
    > serdecznie pozdrawiam..smile


    i ja, cicha acz wierna czytleniczka tego forum, również chciałabym Ci
    podziekować za Twoje wypowiedzi i przemyślenia.

    Pozdrawiam serdecznie
  • agnitum 11.05.07, 15:43
    Brzeczyszczykiewicz9

    Nie wypowiadam się za przedmówce. Ale wtrące swoje pare groszy

    Przede wszystkim, forum nie porusza tematów związanych bezpośrednio z daną
    religią. Stąd nachalne promowanie określonej grupy religijnej nie jest do końca
    mile widziane. Oczywiście takie promowanie już tu przeżyliśmy (Pan JWS).
    Podejrzewam, że jest tu wiele osób ściśle związanych z Katolicyzmem, ale jednak
    nie afiszujących się z tym - piszemy bez przesłanek wskazujących że dana religia
    jest the best a cała reszta to ręka szatana itp.

    Twoje świadectwo nawrócenia jest Twoją sprawą indywidualną. (tak by the way:
    Proszę zauwazyć, że "nawraca" się wszystkich na siłę w tym świecie a przecież
    nie każdy ma się nawracać na coś w czym nigdy nie uczestniczył... jak to ładnie
    KK sobie wymyślił termin: Zamiast: zmiana religii dali termin nawrócenie.
    Mniejsza o to)

    Jeśli chcesz dyskutować, to chętnie spróbuje Ci wytłumaczyć Twoje stany ekstazy
    związane ze spowiedzią i komunią (notabene obrzędy są nawiązaniem do obrzędów
    niekatolickich). Ale nigdy o to nie pytałeś, więc wyskakiwać przed szereg nie ma
    sensu (dla mnie).

    Jeszcze raz pragne Ci przypomnieć abyś przeczytał preambułę forum i zastosował
    się (powiem Ci naprawdę niewiele trzeba aby pisać innym tonem i próbować
    przekazywać to samo)

    Skup się na tym co nas wszystkich łączy a nie co dzieli.

    Agnitum
  • brzeczyszczykiewicz9 11.05.07, 23:11
    A jednak jest to forum o nazwie "rozwój duchowy".Tak wiec kiedy ktos skloni sie
    mimo wszystko ku jakiejs religii to czy tym samym traci prawo, a raczej czy nie
    powinien juz wypowiadac sie tutaj z uwagi na preambule forum?Czy przez to
    forum nie stanie sie w pewien sposob ubozsze ze wzgledu na brak roznorodnosci
    spojrzenia?Przedstawiam absolutnie moj subiektywny punkt widzenia,podobnie jak
    kazdy piszacy tutaj.A jednak kiedy moje stanowisko pokrywa sie niejako z
    konkretnym wyznaniem, to jednoczesnie przestaje to byc juz wyrazenie
    pogladow,a zaczyna nachalne promowanie okreslonej grupy religijnej czy tak?
    Piszesz,ze moje nawrocenie jest moja indywidualna sprawa,a ja uwazam,ze jest
    calkowicie odwrotnie.{nawrocenie to niekoniecznie zmiana religii}.Nie w tym
    rzecz aby prowadzic tu dysputy teologiczne.Kieruje mna czysta chec podzielenia
    sie z Wami szczesciem plynacym ze spotkania na swej drodze
    Zmartwychwstałego,bo przeciez " Nie zapala się też światła i nie stawia pod
    korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu".Sakramenty
    wg KK sa skutecznymi znakami łaski, ustanowionymi przez Chrystusa i
    powierzonymi Kościołowi. Przez te znaki jest nam udzielane życie Boże. Obrzędy
    widzialne, w których celebruje się sakramenty, oznaczają i urzeczywistniają
    łaski właściwe każdemu sakramentowi.Nie bardzo rozumiem na czym Twoim zdaniem
    mialaby polegac dyskusja odnosnie rzekomych ekstaz zwiazanych ze spowiedzia i
    komunia{swoja droga nie przypominam sobie abym cos takiego napisal}.Celem
    korzystania z sakramentow, jak zapewne wiesz nie sa ekstazy duchowe."
    Wieczorem, owego pierwszego dnia tygodnia, gdzie przebywali uczniowie drzwi
    były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus , stanął po środku i rzekł
    do nich "Pokój wam". A to powiedziawszy pokazał im ręce i bok. Uradowali się
    zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: "Pokój wam. Jak
    Ojciec mnie posłał tak i ja was posyłam." Po tych słowach tchną na nich i
    powiedział: "Weźmijcie Ducha Świętego. Którym odpuścicie są im odpuszczone, a
    którym zatrzymacie są im zatrzymane". „Zabiegajcie nie o pokarm, który ginie,
    ale o pokarm, który trwa, o pokarm żywota wiecznego, który wam da Syn
    Człowieczy. Na Nim bowiem położył Bóg Ojciec pieczęć swoją.” (J 6,27)
    „Ja jestem chlebem żywota. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i poumierali. Tu
    natomiast jest chleb, który zstępuje z Nieba, aby nie umarł ten, kto go
    spożywa. Ja jestem chlebem żywym, który z Nieba zstąpił. Jeśli kto spożywać
    będzie ten chleb, żyć będzie na wieki. A chleb, który Ja dam, to ciało moje,
    które Ja oddam za żywot świata.

    Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna
    Człowieczego i pili krwi Jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. Kto spożywa
    ciało Moje i pije krew Moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu
    ostatecznym. Albowiem ciało Moje jest prawdziwym pokarmem, a krew Moja jest
    prawdziwym napojem. Kto spożywa ciało Moje i pije krew moją, we Mnie mieszka, a
    Ja w nim. Jak Mnie posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten,
    kto Mnie spożywa, żyć będzie przeze Mnie. Taki jest chleb, który z Nieba
    zstąpił. Nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali. Kto spożywa ten chleb, żyć
    będzie na wieki. Duch ożywia. Ciało nic nie pomaga. Słowa, które powiedziałem
    do was, są duchem i żywotem.” (J 6,48-51.53-58.63)
    „Wtedy rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, nie Mojżesz dał wam
    chleb z nieba, ale Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z Nieba. Albowiem chleb
    Boży to Ten, który z Nieba zstępuje i daje światu żywot. Ja jestem chlebem
    żywota. Kto do Mnie przychodzi, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we Mnie,
    nigdy pragnąć nie będzie.” (J 6,32-33.35)




  • wandal1 11.05.07, 23:52
    masz racje takie wypowiedzi zawsze podnoszą temperaturę na forum wink

    tak z ciekawości zapytam
    czy święcie wierzysz we wszystko co głosi kościół katolicki ?

    np. że nie wolno używać prezerwatyw bo zabija się biedne plemniki, czy jesteś
    homofobem ( jak głosi KK homoseksualizm to choroba, ciekawe gdzie tutaj miejsce
    na miłość), czy chodzisz co niedziele do kościoła, czy wierzysz że niekatolicy
    będą się smarzyć w piekle, czy wierzysz w mściwego Boga który karze za
    grzechy , czy wierzysz e bogaci nie pójdą do nieba ( jak głosi KK ) itd.




    jak zapatrujesz się na
  • motyvvacja 12.05.07, 06:11
    Brzeczyszczykiewicz -to specialnie dla ciebiesmile

    SUTRA PODWÓJNEGO SPOSTRZEŻENIA


    Oto co słyszałem: przez pewien czas Przebudzony mieszkał we Wschodnim Parku
    należącym do Magiaaramaatu w Śrawasti. Pewnego wieczoru o pełni księżyca
    siedział pod gołym niebem, a wszyscy mnisi skupieni byli wokół. Widział że
    czekają w milczeniu i przemówił do nich.
    "Mnisi, zdarza się w tym świecie, że opowiada się rzeczy o doskonałych stanach,
    usłyszeć można świetne zdania, które wyzwalają i wiodą ku Pełnemu Przebudzeniu.
    Mnisi, po co macie zaprzątać sobie głowę słuchaniem tego wszystkiego? Ktoś może
    was tak zapytać, a jeśli to się stanie, odpowiedzcie mu w ten sposób: 'To po
    to, by ujrzeć dwie rzeczy, jakimi są naprawdę'. Ktoś może was zapytać co to są
    za rzeczy, a jeśli się to stanie, odpowiedzcie mu w ten sposób: 'Pierwsze
    spostrzeżenie jest takie: oto czym jest udręka i oto gdzie źródło udręki.
    Drugie spostrzeżenie jest takie: oto udręka znika i oto przyczyna zniknięcia.'
    To są dwa spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a
    możecie się spodziewać jednego z dwóch osiągnięć: albo będzie nim owoc pełnej
    wiedzy, albo, jeśli pierwotne przyczyny nie całkiem jeszcze wygasły, to
    przynajmniej nie będzie ponownych narodzin."
    Powiedziawszy to mnichom, Przebudzony mówił dalej, jako Mistrz, wyjaśniając:

    724.
    Są ludzie, którzy nie pojmą udręki,
    Nie chcą zrozumieć skąd się ona bierze,
    Nie chcą też wiedzieć gdzie się ona skończy,
    I w jaki sposób do końca się dostać.

    725.
    Bez uwolnienia umysłu przez wiedzę
    Nie dotrą nigdy do końca udręki.
    Wciąż będą chodzić, zataczając kręgi,
    Rodząc się i starzejąc, i znowu, i znowu.

    726.
    Są jednak ludzie, co pojmą udrękę
    I zrozumieją skąd się ona bierze.
    Zobaczą również gdzie się ona kończy
    I w jaki sposób do końca się dostać.

    727.
    Używszy wiedzy, uwolniwszy umysł,
    Ci dotrą kiedyś do końca udręki.
    Nie będą chodzić, zataczając kręgi,
    Rodząc się i starzejąc; wstrzymają kołowrót.

    To jest właściwe podwójne spostrzeżenie, ktoś jednak może was zapytać jak to
    powiedzieć inaczej, a jeśli się to stanie, odpowiedzcie mu w ten
    sposób: 'Pierwsze spostrzeżenie jest takie: chwytanie jest źródłem wszelkiej
    udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie: ostudzenie i wygaszenie chwytania
    spowoduje zniknięcie udręki.' Takie są dwa spostrzeżenia; ujmijcie je razem z
    wysiłkiem, ochotą i uwagą, możecie się spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    728.
    Wszelka udręka rodzi się z chwytania.
    Kto tego nie wie, ten wciąż chce coś chwytać,
    Idąc, zgłupiony, z jednej nędzy w drugą.
    Użyj swej wiedzy, uwolnij się z udręk.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    niewiedza jest źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i zgaszenie niewiedzy spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    729.
    Odwieczna podróż od łona do łona,
    Do tego kształtu, to znów do innego:
    Taki kołowrót jest skutkiem niewiedzy.

    730.
    Skutkiem niewiedzy tępota i głupstwo,
    Wieczna wędrówka od życia do życia.
    Idący Scieżką wstrzymuje kołowrót,
    Niszczy niewiedzę, przestaje się stawać.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    podniety są źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie podniet spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    731.
    Każda udręka z podniety umysłu,
    Dlatego drogą do zniszczenia udręk
    Jest całkowite wymazanie podniet.

    732.
    Rozważ bolesne skutki takich podniet:
    One są karmą dla wszelkiej udręki;
    Wymaż podniety, przerwij łańcuch doznań,
    A się okaże, że udręka znikła.

    733.
    Mądrzy to widzą, to jest rzeczywistość.
    Mądrzy odrzucą jarzmo Zwodziciela,
    Odejdą wolni, by już nie powrócić.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    poczucie jest źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie poczucia spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    734.
    Każda udręka wyrasta z poczucia,
    Dlatego drogą do zniszczenia udręk
    Jest całkowite zmazanie poczucia.

    735.
    Rozważ: bolesne są skutki poczucia,
    Ono jest karmą dla wszelkiej udręki.
    Wymaż poczucie, a ustanie chciwość,
    Spokój umysłu będzie osiągnięty.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    styczność jest źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie styczności spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    736.
    Niektórych wabi działanie styczności:
    Miejsca, gdzie zmysły dotykają rzeczy.
    Smagani wiatrem, idą gdzie pcha podmuch,
    Nie widać oznak, że łańcuch się przerwie.

    737.
    Inni pojęli to działanie zmysłów,
    Miłym doznaniem będzie dla nich bezruch.
    Ci zrozumieli, nie pragną styczności,
    Zupełny spokój będzie im dostępny.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    doznania są źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie doznań spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    738.
    Miłe, niemiłe, nijakie doznanie,
    Wewnątrz, na zewnątrz - każde jest udręką;
    Kto to zrozumie, ten widzi też jasno,
    Że jest zwodniczym, kruchym doświadczeniem.

    739.
    Jest łańcuch doznań podobny huśtawce;
    Kto to zrozumie, może się oddzielić.
    Oddziel doznanie, a ustanie chciwość,
    Zupełny spokój może być dostępny.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    pragnienie jest źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie pragnienia spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem i, z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    740.
    Ktokolwiek idzie trzymając się pragnień,
    Ten podróżuje od łona do łona,
    To tu, to ówdzie, w ciągłym kołowrocie.

    741.
    Rozważ: bolesne są skutki pragnienia,
    Ono jest karmą dla wszelkiej udręki.
    Użyj swej wiedzy, by rozwiać pragnienie;
    Lgnienie też zniknie, zostaniesz Wędrowcem.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    lgnienie jest źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie lgnienia spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    742.
    Lgnienia jest skutkiem ciągłe powstawanie;
    Ten, kto powstaje, idzie przez udrękę.
    Kto się narodzi, ten umrze na pewno.

    743.
    Kto to zrozumie, nie będzie się stawał,
    Wie, jak powstrzymać ciągłe powstawanie,
    Wstrzama kołowrót, już się nie odrodzi.

    Można inaczej ująć podwójne spostrzeżenie. Pierwsze spostrzeżenie jest takie:
    usiłowanie jest źródłem wszelkiej udręki. Drugie spostrzeżenie jest takie:
    ostudzenie i wygaszenie usiłowania spowoduje zniknięcie udręki. Takie są dwa
    spostrzeżenia; ujmijcie je razem i, z wysiłkiem, ochotą i uwagą, a możecie się
    spodziewać jednego z dwóch osiągnięć.

    744.
    Z usiłowania jest każda udręka,
    Dlatego drogą do zniszczenia udręk
    Pełne zgaszenie jest usiłowania.

    745.
    Rozważ bolesny plon usiłowania:
    Ono jest karmą dla wszelkiej udręki;
    Usiłowanie wystarczy porzucić,
    Aby osiągnąć wolność bez wysiłku.

    746.
    Ktokolwiek wst
  • motyvvacja 12.05.07, 06:38
    Wtedy Przebudzony powiedział:
    "Ktokolwiek wszedł na ścieżkę bojownika-o-przebudzenie musi zrozumieć, że
    wszystkie czujące istoty wszelakiego rodzaju, zrodzone z jaj, z łona, z wilgoci
    lub w wyniku cudu, posiadające kształt i nie posiadające kształtu, posiadające
    imię i nie posiadające imienia (a także ani z imieniem, ani bez imienia), będą
    przeze mnie wyzwolone i doprowadzone do Wygaszenia. A przecież, choć wyzwolę
    tak niezliczone ilości istot, ani jedna istota nie zostanie wyzwolona. I
    dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, ten, kogo zwą bojownikiem-o-przebudzenie nie
    nosi w sobie idei odrębnej istoty, odrębnej osboby, odrębnego ja."



    4.

    "Co więcej, o Subhuti, bojownik-o-przebudzenie nie powinien ofiarowywać daru,
    jeśli jest przywiązany do przedmiotów, nie powinien ofiarowywać daru, jeśli
    jest przywiązany do kształtu, nie powinien ofiarowywać daru, jeśli jest
    przywiązany do szczególnej jakości dźwięku, zapachu, smaku lub dotyku. Nawet, o
    Subhuti, szlachetnie myślący bojownik-o-przebudzenie nie powinien ofiarowywać
    daru, jeśli jest przywiązany do idei przyczyny. I dlaczegóż? Ponieważ, o
    Subhuti, bojownik-o-przebudzenie, który ofiarowuje dar bez przywiązania do
    czegokolwiek posiada zasługę, którą trudno zmierzyć. Jak sądzisz, Subhuti, czy
    łatwo jest zmierzyć przestrzeń w kierunku wschodnim?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste niełatwo, o Błogosławiony."
    Przebudzony mówił:
    "A czy łatwo jest zmierzyć przestrzeń ku południowi, ku zachodowi, ku północy,
    ku górze, ku dołowi i we wszystkich dziesięciu kierunkach wokół?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste niełatwo, o błogosławiony."
    Przebudzony mówił:
    "Podobnie, o Subhuti, niełatwo jest zmierzyć zasługę bojownika-o-przebudzenie,
    który ofiarowuje dar bez przywiązania do czegokolwiek. Dlatego, o Subhuti,
    jeśli bojownik-o-przebudzenie ofiarowuje dar, nie powinien być przywiązany
    nawet do idei przyczyny.



    5.

    "Cóż sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł może być rozpoznany dzięki posiadanym
    oznakom?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, Takprzeszedł nie może być rozpoznany dzięki
    posiadanym oznakom. I dalczegóż? Ponieważ najważniejaszą spośród oznak, które
    Takprzeszedł wymienił, jest brak posiadanych oznak."
    Wówczas Przebudzony powiedział do czcigodnego Subhuti:
    "Gdziekolwiek, o Subhuti, są posiadane oznaki, tam są złudzenia, gdziekolwiek
    nie ma posiadanych oznak, tam nie ma złudzeń. Dlatego najważniejszą oznaką, po
    której Takprzeszedł może być rozpoznany, jest brak oznak."



    6.

    Wówczas czcigodny Subhuti zapytał Przebudzonego:
    "Czy w przyszłości, o Błogosławiony, czy w ostatnim czasie, przez okres
    ostatnich pięciuset lat, w czasie upadku Dobrej Nauki, będzie ktoś, kto
    usłyszawszy słowa tej sutry będzie w stanie je zrozumieć?"
    Przebudzony odrzekł:
    "Nie mów w ten sposób, Subhuti. Tak jest, w ostatnim czasie, w okresie
    ostatnich pięciuset lat, w okresie upadku Dobrej Nauki będą tacy, którzy
    usłyszawszy słowa tej sutry będą w stanie je zrozumieć. Ale zasługi tych
    szlachetnie myślących bojowników-o-przebudzenie nie będą , o Subhuti,
    osiągnięte w epoce jednego tylko Przebudzonego, przeciwnie, zasób ich zasług
    będzie uzbierany w epokach wielu setek tysięcy Przebudzonych i oni, usłuszawszy
    słowa tej nauki, osiągną ten sam stan czystego umysłu. Takprzeszedł ich zna, o
    Subhuti, dzięki swojej wiedzy Przebudzonego, on ich widzi, o Subhuti, swoim
    przebudzonym okiem mądrości, tak jest, o Subhuti, Takprzeszedł ich w pełni
    rozumie. Tak jest, o Subhuti, ich zasługi będą niezmierzalne. I dlaczegóż?
    Ponieważ, o Subhuti, ci szlachetnie myślący bojownicy-o-przebudzenie nie będą
    nosić w sobie idei odrębnej istoty, odrębnej osoby, odrębnego ja. A również, o
    Subhuti, ci szlachetnie myślący bojownicy-o-przebudzenie nie będą nosić w sobie
    idei rzeczy posiadających wewnętrzne własności ani idei rzeczy pozbawionych
    wewnętrznych własności. Tak naprawdę, o Subhuti, nie będą oni nosić w sobie
    żadnej idei, ani również braku idei. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, jeśliby
    ci szlachetnie myślący bojownicy-o-przebudzenie nosiliby w sobie ideę rzeczy
    posiadających wewnętrzne własności, wówczas również nosiliby w sobie ideę
    odrębnej istoty, odrębnej osoby, odrębnego ja. A gdyby nosili w sobie ideę
    rzeczy pozbawionych wewnętrzych własności, wówczas również nosiliby w sobie
    ideę odrębnej istoty, odrębnej osoby, odrębnego ja. Szlachetnie myślący
    bojownik-o-przebudzenie nie może być przywiązany ani do idei rzeczy
    posiadających wewnętrzne własności, ani do idei rzeczy pozbawionych wewnętrzych
    własności.
    Oto dlaczego Takprzeszedł mówi: ktokolwiek wie, że Dobra nauka jest jak tratwa -
    porzuca ją. Nauka Przebudzonego musi być porzucona, o ileż bardziej fałszywa
    nauka!"



    7.

    Przebudzony zwrócił się do czcigodnego Subhuti w te słowa:
    "Jak sądzisz, czy Takprzeszedł posiada najwyższą i doskonałą wiedzę? Czy
    Takprzeszedł cokolwiek naucza?"
    Na to czcigodny Subhuti odrzekł:
    "O Błogosławiony, jeśli dobrze rozumiem twoją naukę, nie istnieje żadna
    najwyższa i doskonała wiedza, którąby Takprzeszedł posiadał, ani nie istnieje
    nic takiego, coby Takprzeszedł nauczał. I dlaczegóż? Ponieważ to, co
    Takprzeszedł zna i naucza, jest niepojmowalne i niewyrażalne. To nie jest ani
    czymś, ani niczym, ale ci, co weszli na ścieżkę, są od tego nierozdzielni."



    8.

    Przebudzony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy gdyby syn lub córka dobrej rodziny wypełnili tysiąc
    światów siedmioma klejnotami i dali je potem w ofierze czcigodnym i w pełni
    przebudzonym Takprzeszłym, czy mieliby dużą zasługę?"
    Subhuti odrzekł:
    "Tak jest, o Błogosławiony, byłaby to wielka zasługa dla syna lub córki dobrej
    rodziny. A dlaczegóż? Albowiem zasługa ta jest w rzeczywistości brakiem
    zasługi, dlatego Takprzeszedł zwie ją zasługą."
    Błogosławiony zapytał:
    "Gdyby, o Subhuti, syn lub córka dobrej rodziny wypełnili milion światów
    siedmioma klejnotami i ofiarowali to wszystko czcigodnym i w pełni przebudzonym
    Takprzeszłym, mieliby mniejszą zasługę niż ktoś, kto zapamiętwszy cztery zdania
    tego nauczania głosiłby i wyjaśniał je innym. Zaiste, ta druga zasługa byłaby
    niezmierzona. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, stąd pochodzi najwyższa
    doskonała mądrość czcigodnych i w pełni przebudzonych Takprzeszłych.
    Ale, o Subhuti, Takprzeszedł głosząc naukę o Przebudzeniu nie głosi jej jako
    nauki o przebudzeniu. 'Nauka o Przebudzeniu' to tylko nazwa."



    9.

    Błogosławiony zapytał:
    "Jak myślisz, Subhuti, czy włączony-w-strumień myśli sobie: 'Oto w magrodę
    zostałem włączony w strumień' ?"
    Subhuti odrzekł:
    "Nie, o Błogosławiony, włączony-w-strumień nie myśli sobie, że w nagrodę został
    włączony w strumień. A dlaczegóż? Ponieważ, o Błogosławiony, nie otrzymał on
    nic szczególnego. Nie otrzymał żnego kształtu ani dźwięku, ani zapachu, ani
    smaku ani niczego, co by można dotknąć. On jest tylko nazywany włączonym-w-
    strumień. Gdyby, o Błogosławiony, włączony-w-strumień myślał sobie: 'Oto w
    magrodę zostałem włączony w strumień', musiałby nosić w sobie ideę odrębnej
    istoty, odrębnej osoby, odrębnego ja."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy jeszcze-raz-przychodzący myśli sobie: 'Oto w nagrodę
    przychodzę przedostatni raz'?"
    Subhuti odrzekł:
    "Nie, o Błogosławiony, jeszcze-raz-przychodzący tak nie myśli. I dlaczegóż?
    Ponieważ nie jest żadną odrębną istotą, która by przyszła przedostatni raz. On
    jest tylko zwany jeszcze-raz-przychodzącym"
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy niepowracający myśli sobie: 'Oto w nagrodę
    przyszedłem ostatni raz'?"
    Subhuti odrzekł:
    "Nie, o Błogosławiony, niepowracający tak nie myśli. I dlaczegóż? Ponieważ nie
    jest on żadną odrębną istotą, która by ostatni raz przyszła. On jest tylko
    zwany niepowracającym."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy uspokojony myśli sobie: 'Oto w nagrodę osiągnąłem
    uspokojenie'?"
    Subhuti odrzekł:
    "Nie, o Błogosławiony, uspokojony
  • motyvvacja 12.05.07, 06:40
    Nie, o Błogosławiony, uspokojony tak nie myśli. I dlaczegóż? Ponieważ nie jest
    on żadną odrębną istotą, która by osiągnęła uspokojenie. On jest tylko nazywany
    uspokojonym. A gdyby, o Błogosławiony, myślał on sobie: 'Oto osiągnąłem
    uspokojenie', musiałby nosić w sobie ideę odrębnej istoty, odrębnej osoby,
    odrębnego ja.
    Oto ja, o Błogosławiony, nazwany zostałem przez czcigodnego i w pełni
    przebudzonego Takprzeszłego znamienitym pośród mieszkających-w-ciszy, ale
    przecież nie myślę, że oto jestem uspokojony i wolny od namiętności. Gdybym
    sądził, o Błogosławiony, że osiągnąłem uspokojenie, wówczas Takprzeszedł nie
    powiedziałby o mnie: 'Oto Subhuti, syn dobrej rodziny, znamienity pośród
    mieszkających-w-ciszy, nie nieszka nigdzie i dlatego zwany jest mieszkającym-w-
    ciszy.'"



    10.

    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, Czy Takprzeszedł nauczył się czegoś od Takprzeszłego
    Dipankary, czcigodnego i w pełni przebudzonego?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, nie ma nic takiego, czego by Takprzeszedł nauczył
    się od Takprzeszłego Dipankary, czcigodnego i w pełni przebudzonego."
    Błogosławiony powiedział:
    "Jeśliby, o Subhuti, bojownik-o-przebudzenie powiedział: 'Stworzę liczne czyste
    ziemie', mówiłby nieprawdę. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, kiedy
    Takprzeszedł mówił: 'Liczne czyste ziemie, naprawdę liczne czyste ziemie', nie
    mówił on o żadnych liczbach. Słowo 'liczne' jest jedynie słowem, niczym więcej.
    Bojownik-o-przebudzenie, o Subhuti, powinien być niezależny od wszelkich
    wierzeń, niezależny od kształtu, niezależny od dźwięku, zapachu, smaku i dotyku.
    Wyobraź sobie, Subhuti, człowieka o ogromnym ciele, tak wielkim, jak królewska
    góra Sumeru. Jak sądzisz, Subhuti, czy jego ja byłoby wielkie?"
    Subhuti odrzekł:
    "Oczywiście, o Błogosławiony, jego ja byłoby ogromne. I dlaczegóż? Bowiem, o
    Błogosławiony, kiedy Takprzeszedł mówił: 'wielkie ja, naprawdę wielkie ja', nie
    mówił on o żadnym odrębnym ja. 'Odrębne ja' to tylko nazwa."



    11.

    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy jeśliby było tyle Gangesów ile ziaren piasku w
    wielkiej rzece Ganges, czy wówczas liczba ziaren piasku w nich wszystkich
    byłaby wielka?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste wiele byłoby wówczas Gangesów, o ileż więcej ziaren piasku byłoby w
    nich wszystkich."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy gdyby kobieta lub mężczyzna wypełnili siedmioma
    najdroższymi klejnotami tyle światów, ile ziaren piasku byłoby w tych
    wszystkich Gangesach, i ofiarowali to wszystko czcigidnym i w pełni
    przebudzonym Takprzeszłym, czy mieliby wielką zasługę?"
    Subhuti odrzekł: "Zaiste, o Błogosławiony, taki ktoś miałby wielką zasługę,
    niezmierzalną i nieprzeliczalną."
    Błogosławiony rzekł:
    "Jednakże, o Subhuti, ktoś, kto wypełniwszy tak ogromną ilość światów siednioma
    najdroższymi klejnotami ofiarowałby je czcigodnym i w pełni przebudzonym
    Takprzeszłym miałby mniejszą zasługę niż syn lub córka dobrej rodziny, którzy z
    tego wykładu Dobrej Nauki pojmą choć cztery zdania i głoszą i wyjaśniają je
    innym. Zaiste, ci drudzy mieliby większą zasługę, bardziej niezmierzalną i
    bardziej nieprzeliczalną."



    12.

    "Co więcej, o Subhuti, to miejsce, gdzie choć cztery zdania tego wykładu Dobrej
    Nauki są głoszone i wyjaśniane, jest miejscem godnym czci bogów, ludzi oraz
    duchów. A cóż powiemy o tych, którzy pojmą całość tego wykładu Dobrej Nauki i
    rozumiejąc go głoszą i wyjaśniają innym? Ci, o Subhuti, godni są najwyższego
    podziwu. Gdzie oni są, tam przebywa Nauczyciel albo godny następca Nauczyciela
    Mądrości."



    13.

    Po tych słowach czcigodny Subhuti rzekł do Błogosławionego:
    "O Błogosławiony, jak się nazywa ten wykład Dobrej Nauki i jak możemy się go
    nauczyć?"
    Wtedy Błogosławiony powiedział czcigodnemu Subhuti:
    "Ten wykład Dobrej Nauki zwany jest Mądrością Wiodącą Na Drugą Stronę, pod
    takim mianem należy go głosić. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, kiedy
    Takprzeszedł mówił o Mądrości Wiodącej Na Drugą Stronę, nie mówił on o żadnej
    drugiej stronie. Mądrość Wiodąca Na Drugą Stronę to tylko nazwa.
    Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł głosi jakąś specjalną naukę?
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste, o Błogosławiony, Takprzeszedł nie głosi żadnej specjalnej nauki."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy dużo jest prochu ziemi w w naszym kręgu miliarda
    światów?"
    Subhuti odrzekł:
    "Tak, o Błogosławiony, tak, o Czcigodny, bardzo dużo jest prochu ziemi. I
    dlaczegóż? Ponieważ, o Błogosławiony, kiedy Takprzeszedł mówił o prochu ziemi,
    nie mówił on o żadnym prochu. 'Proch ziemi' to tylko nazwa. Podobnie kiedy
    Takprzeszedł mówił o kręgu światów, nie mówił on o żadnym kręgu. 'Krąg światów'
    to tylko nazwa."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy czcigodny i w pełni przebudzony Takprzeszedł może
    być rozpoznany po trzydziestu dwóch oznakach?" Subhuti odpowiedział:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, czcigodny i w pełni przebudzony Takprzeszedł nie
    może być rozpoznany po trzydziestu dwóch oznakach. I dlaczegóż? Ponieważ kiedy
    Takprzeszedł mówił o trzydziestu dwóch oznakach, nie mówił on o żadnych
    oznakach. 'Trzydzieści dwie oznaki' to tylko nazwa."
    Błogosławiony powiedział:
    "Jeśli, o Subhuti, kobieta lub mężczyzna poświęcałby swoje życie codzień tyle
    razy ile jest ziaren piasku w Gangesie i robił to przez tyle eonów, ile jest
    ziaren piasku w Gangesie, miałby mniejszą zasługę niż ktoś, kto pojąwszy choć
    cztery zdania z tego wykładu Dobrej Nauki głosił je i wyjaśniał innym. Zaiste,
    ta druga osoba miałaby większą zasługę, niezmierzalną i nieprzeliczalną."



    14.

    Wtedy czcigodny Subhuti poruszony mocą Dobrej Nauki zapłakał, a otarłszy łzy
    zwrócił się do Błogosławionego w te słowa. "To jest wspaniałe, o Błogosławiony,
    to jest wspaniałe ponad wyobrażenie, o Czcigodny, pełen mądrości jest ten
    wykład Dobrego Prawa wygłoszony przez Takprzeszłego dla dobra istot, które
    weszły na ścieżkę wiodącą do uspokojenia, które wstąpiły na najdoskonalszą
    ścieżkę; dzięki niemu ja, o Błogosławiony, zyskałem mądrość. Zaiste nigdy, o
    Błogosławiony, nie słyszałem podobnego wykładu Dobrej Nauki. Ci bojownicy-o-
    przebudzenie, o Błogosławiony, którzy usłyszą wykład tej nauki i przyjmą
    właściwe poglądy, otrzymają najcenniejszy skarb. I dlaczegóż? Bowiem prawdziwe
    poglądy nie są wcale prawdziwymi poglądami. Takprzeszedł mówi o
    nich: 'Prawdziwe poglądy' to tylko nazwa.
    Zaiste nie jest niczym dziwnym, o Błogosławiony, że przyjmuję z wiarą ten
    wykład Dobrej Nauki. Również te istoty, o Błogosławiony, które będą żyć w
    przyszłości, w ostatnim czasie, w ostatnim momencie, w ciągu ostatnich
    pięciuset lat, w okresie upadku Dobrej Nauki, jeśli usłyszą ten wykład, o
    Błogosławiony, zapamiętają go, zrozumieją i będą go głosić i wyjaśniać innym,
    te istoty otrzymają najcenniejszy skarb. Ale, o Błogosławiony, w ich umyśle nie
    powstanie pogląd o sobie, pogląd o istnieniu, o żywej istocie, o osobie;
    wszelki pogląd czy też brak poglądu będzie dla nich bez znaczenia. I dalczegóż?
    Ponieważ, o Błogosławiony, pogląd o sobie nie jest żadnym poglądem, pogląd o
    istnieniu, o żywej istocie, o osobie nie jest żadnym poglądem. I dlaczegóż?
    Ponieważ Przebudzeni wyzwolili się od wszelkich poglądów."
    Usłyszawszy to, Błogosławiony zwrócił się do czcigodnego Subhuti w te słowa:
    "Tak właśnie jest, o Subhuti, tal właśnie jest. Te istoty, o Subhuti, które
    słysząc słowa tego wykładu nie będą zmieszane, wystraszone ani przerażone,
    otrzymają najcenniejszy skarb. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, to właśnie
    Takprzeszedł nazywa Współczuciem Wiodącym Na Drugą Stronę, które niczego nie
    przekracza. To właśnie głosili niezliczeni Przebudzeni: 'Współczucie Wiodące Na
    Drugą Stronę' to tylko nazwa.
    Podobnie, o Subhuti, wybaczanie wiodące na drugą stronę, właściwe
    Takprzeszłemu, niczego nie przekracza. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, kiedy
    król Kalinga odcinał mięso z wszys
  • motyvvacja 12.05.07, 06:44
    z wszystkich moich członów, byłem wolny od poglądów o sobie, o istnieniu, o
    żywej istocie, o osobie; byłem wolny zarówno od poglądów, jak i od braku
    poglądów. Ponieważ, o Subhuti, gdybym wówczas nie był wolny od myśli o sobie,
    nie byłbym wolny od myśli o złej woli. Gdybyn nie był wolny od poglądów o
    isnieniu, o żywej istocie, o osobie, nie byłbym wolny od myśli o złej woli. I
    dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, pamiętam swoje pięćset przeszłych żywotów,
    kiedy byłem pielgrzymem na ścieżce wybaczania. Również wówczas byłem wolny od
    myśli o sobie, i istnieniu, o żywej istocie, o osobie. Dlatego też, o Subhuti,
    bojownik-o-przebudzenie powinien odłożyć na bok wszelkie poglądy i wznieść się
    ku najwyższej i doskonałej mądrości. Jego umysł nie może zawierzać kształtom,
    dźwiękom, zapachom, smakom i dotykanym przedmiotom, nie może zawierzać rzeczom
    ani brakowi rzeczy. I dlaczegóż? Ponieważ nie można być zależnym od wierzeń.
    Dlatego właśnie Takprzeszedł mówi: 'Bojownik-o-przebudzenie nie powinien
    składać daru, jeśli zawierzył czemukolwiek, nie powinien składać daru, jeśli
    zawierzył kształtom, dźwiękom, zapachom, smakom lub dotykanym przedmiotom.
    I znów, o Subhuti, pamiętając o tym, bojownik-o-przebudzenie winiien złożyć
    swój dar dla dobra wszystkich istot. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, pogląd o
    istocie nie jest żadnym poglądem. A ci, których Takprzeszedł nazwał istotami
    nie są żadnymi istotami. I dlaczegóż? Poneważ, o Subhuti, Takprzeszedł mówi o
    tym, co rzeczywiste, mówi o tym, co prawdziwe, mówi o rzeczach takich, jakimi
    są. Takprzeszedł nie mówi o rzeczach nieprawdziwych. Ale też, o Subhuti,
    wszelka nauka, którą Takprzeszedł zgłębił, przyjął i głosi, nie jest ani
    prawdziwa, ani fałszywa.
    Bojownik-o-przebudzenie przywiązany do przedmiotów oraz ten, który będąc
    przywiązany do przedmiotów ofiarowuje dar, jest jak człowiek nic nie widzący w
    ciemności. Natomiast bojownik-o-przebudzenie nie przywiązany do przedmiotów
    oraz ten, który nie będąc przywiązany do przedmiotów ofiarowuje dar, jest jak
    człowiek posiadający oczy, który o poranku, o wschodzie słońca, ogląda świat. I
    znów, o Subhuti, synów i córki dobrych rodzin, którzy usłyszą ten wykład Dobrej
    Nauki, zapamiętają go, zrozumieją, będą głosić i wyjaśniać innym, tych, o
    Subhuti, Takprzeszedł rozpozna dzięki swej mądrości Przebudzonego, Takprzeszedł
    widzi ich, o Subhuti, swoim okiem Przebudzonego. Wszyscy oni, o Subhuti, będą
    mieli niezmierzalne i nieprzeliczalne zasługi, zdolne przynieść owoc
    wielokrotny."



    15.

    "Gdyby ktoś, o Subhuti, kobieta lub mężczyzna, poświęcał swoje życie o poranku
    tyle razy, ile jest ziaren piasku w Gangesie, tyleż razy w południe i tyleż
    razy o zmierzchu, i robił to przez dziesiątki tysięcy eonów, miałby mniejszą
    zasługę, niż ogromna, niezmierzona i nieprzeliczalna zasługa tego, kto
    usłyszawszy ten wykład Dobrej Nauki nie zwalczałby jej. A coż powiedzieć o
    kimś, kto by ten traktat przepisał, nauczył się go, zapamiętał, zrozumiał i
    wyjaśniał innym?
    I znów, o Subhuti, ten wykład Dobrej Nauki jest niepojęty i nieporównywalny.
    Takprzeszedł głosi ten wykład dla dobra istot, które weszły na ścieżkę wiodącą
    do uspokojenia, które weszły na najdoskonalszą ścieżkę. Dzięki swojej mądrości
    Przebudzonego Takprzeszedł zna tych, którzy przyjmą ten wykład Dobrej Nauki,
    którzy zapamiętają go, zrozumieją i będą go głosić i wyjaśniać innym;
    Takprzeszedł widzi ich swoim okiem Przebudzonego. Wszystkie te istoty, o
    Subhuti, otrzymają nieprzeliczony zasób zasług, będą one obdarzone niepojętym,
    nieporównywalnym, niezmierzalnym i niezmiernym zasobem zasług. Wszystkie te
    istoty, o Subhuti, będą również pamiętać Przebudzenie, będą rozumiejącymi
    świadkami Przebudzenia. I dlaczegóż? I dlaczegóż? Ponieważ nie jest możliwe, o
    Subhuti, by ten wykład Dobrej Nauki dosłyszeli ci, co ufają ograniczonym
    wierzeniom, którzy zawierzają poglądom o sobie, o isnieniu, o żywych istotach,
    o osobach. Nie jest możliwe, by ten wykład Dobrej Nauki dosłyszeli ci, co nie
    osiągnęli stanu świadomości bojownika-o-przebudzenie, nie jest możliwe by go
    przyjęli, zapamiętali, zrozumieli i głosili. Taka rzecz nie jest możliwa.
    I znów, o Subhuti, to miejsce, gdzie ten wykład będzie głoszony, będzie
    miejscem godnym czci bogów, ludzi i duchów, będzie ono otoczone czcią, będzie
    ono niczym świątynia Przebudzonego."



    16.

    "I znów, o Subhuti, synowie i córki dobrych rodzin, które nauczą się tego
    wykładu, zapamiętają go, zrozumieją, wezmą go sobie do serca i będą wyjaśniać
    innym, będą wzgardzeni, będą w wielkiej pogardzie. I dlaczegóż? Ponieważ, o
    Subhuti, wszelkie złe czyny, jakie te istoty dokonały w przeszłości, muszą
    prowadzić do cierpienia. Dlatego jeśli ci, którzy przyjmą Dobrą Naukę ,
    spotkają się ze wzgardą, ich dawne złe czyny zostaną zneutralizowane i będą oni
    zdolni do osiągnięcia mądrości Przebudzonego. Pamiętam, o Subhuti, w
    przeszłości, przed niezliczonymi i więcej niż niezliczonymi eonami, były
    osiemdziesiąt cztery miliony i biliony i tryliony Przebudzonych po czcigodnym i
    w pełni przebudzonym Dipankarze, i wszyskim im składałem ofiary; zaiste,
    służyłem im bez uchybienia. Jednakże ci, którzy w ostatnim czasie,w okresie
    ostatnich pięciuset lat, w okresie upadku Dobrej Nauki, nauczą się tego
    wykładu, zapamiętają go, zrozumieją i będą głosić i wyjaśniać innym, będą mieli
    większą zasługę. Zaiste, moja zasługa w porównaniu z ich zasługą nie jest nawet
    setną częścią, nie jest nawet tysięczną częścią, nie jest nawet milionową
    częścią, nawet miliardową, bilionową, trylionową częścią. Nie ma takiej liczby
    ani ułamka, ani przelicznika ani analogii, które mogłyby porównać te zasługi.
    Jeśli, o Subhuti, powiedziałbym teraz, jak wielki zasób zasług osiągną ci
    synowie i córki dobrych rodzin, jak wielki zasób zasług będzie ich udziałem,
    moi słuchacze nie daliby mi wiary, niepokój mógłby powstać w ich umyśle. I
    znów, o Subhuti, ten wykład Dobrej Nauki, który Takprzeszedł głosi, jest
    niepojęty i nieporównywalny, dlatego też i zasługa musi być niepojęta."



    17.

    Wtedy czcigodny Subhuti w te słowa zwrócił się do Błogosławionego:
    "Jak powinna zachowywać się osoba, króra weszła na ścieżkę bojownika-o-
    przebudzenie? Jak powinna postępować i jak panować nad swoimi myślami?"
    Błogosławiony odpowiedział:
    "Kto wszedł na ścieżkę bojownika-o-przebudzenie, powinien myśleć w następujący
    sposób: 'Muszę doprowadzić wszystkie istoty do doskonałego wygaszenia, a
    przecież żadna istota nie będzie niegdzie doprowadzona.' I dlaczegóż? Ponieważ,
    o Subhuti, jeśli bojownik-o-przebudzenie ma poglądy o istnieniu, nie może być
    zwany bojownikiem-o-przebudzenie, podobnie jeśli ma poglądy o żywych istotach,
    o osobach, nie może być zwany bojownikiem-o-przebudzenie. I dlaczegóż?
    Ponieważ, o Subhuti, nie ma nikogo takiego, kto by wszedł na ścieżkę bojownika-
    o-przebudzenie.
    Jak sądzisz, Subhuti, czy jest jakiś sposób na osiągnięcie najwyższej
    doskonałej mądrości, którą Takprzeszedł przejął od Takprzeszłego Dipankary?
    Czcigodny Subhuti tak odpowiedział Błogosławionemu:
    "Jeśli dobrze rozumiem, o Błogosławiony, znaczenie nauki Błogosławionego, nie
    ma żadnego sposobu na osiągnięcie najwyższej doskonałej mądrości , którą
    Takprzeszedł przejął od czcigodnego i w pełni przebudzonego Takprzeszłego
    Dipankary." Na to Błogosławiony w te słowa zwrócił się do czcigodnego Subhuti:
    "Tak właśnie jest, o Subhuti, tak właśnie jest. Nie ma żadnego sposobu na
    osiągnięcie najwyższej doskonałej mądrości , którą Takprzeszedł przejął od
    czcigodnego i w pełni przebudzonego Takprzeszłego Dipankary. I jeśliby, o
    Subhuti, Takprzeszedł wymyślił jakiś sposób, wówczas Takprzeszedł Dipankara nie
    powiedziałby do mnie: 'Ty, chłopcze, będziesz w przyszłości czcigodnym i w
    pełni przebudzonym Takprzeszłym o imieniu Śakyamuni'. Ponieważ jednak, o
    Subhuti, nie ma takiego sposobu na osiągnięcie najwyższej i dosk
  • motyvvacja 12.05.07, 06:48
    i doskonałej mądrości, którą Takprzeszedł mógłby przejąć, Takprzeszedł
    Dipankara mógł o mnie powiedzieć: 'Ty, chłopcze, będziesz w przyszłości
    czcigodnym i w pełni przebudzonym Takprzeszłym o imieniu Śakyamuni.'
    Skąd, o Subhuti, pochodzi imię 'Takprzeszedl'? Wyraża ono najwyższą jakość. I
    dlaczegóż 'Takprzeszedł', o Subhuti? Ponieważ on nigdzie nie mieszka. I
    dlaczegóż 'Takprzeszedł', o Subhuti? Ponieważ wszelka jakość przemija i
    odchodzi. I dlaczegóż 'Takprzeszedł', o Subhuti? Ponieważ on nigdzie się nie
    zatrzymuje. I dlaczegóż 'Tak'? Ponieważ, o Subhuti, nie zatrzymywanie się jest
    najwyższym celem. Jeśliby ktokolwiek mówił, o Subhuti, że czcigodny i w pełni
    przebudzony Takprzeszedł ma sposób na osiągnięcie najwyższej i doskonałej
    mądrości, ten nie mówiłby prawdy i oczerniałby mnie, o Subhuti, jakąś
    nieprawdą, której się gdzieś dowiedział. Ponieważ, o Subhuti, Takprzeszedł nie
    zna żadnego sposobu, za pomocą którego możnaby osiągnąć najwyższą i doskonałą
    mądrość. A w tym, o Subhuti, co Takprzeszedł zna i naucza, nie ma ani prawdy,
    ani fałszu. Dlatego też Takprzeszedł naucza: 'Wszystko ma w sobie ziarno
    Przebudzenia' I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, 'wszystko' jest tylko nazwą
    i 'ziarno przebudzenia' jest tylko nazwą.
    Powiedz, Subhuti, czy człowiek może mieć ciało, nawet ogromne ciało?"
    Czcigodny Subhuti odrzekł:
    "'Ciało' nawet 'ogromne ciało', to tylko nazwa."
    Błogosławiony powiedział:
    "Tak właśnie jest, o Subhuti, a jeśliby bojownik-o-przebudzenie
    powiedział: 'Wyzwolę wszystkie istoty', nie powinien być zwany bojownikiem-o-
    przebudzenie. I dlaczegóż? Czy jest cokolwiek, o Subhuti, co może być zwane
    bojownikiem-o-przebudzenie?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, nie ma nic takiego, co może być zwane bojownikiem-
    o-przebudzenie."
    Błogosławiony powiedział:
    "Kiedy Takprzeszedł mówił o istotach, nie mówił on o żadnych istotach;'isoty'
    to jedynie nazwa. Dlatego Takprzeszedł mówi; 'Nie ma takiej istoty, która
    miałaby odrębne ja, która miałaby życie, która mogłaby być człowiekiem, która
    mogłaby być osobą.' Jeśliby, o Subhuti, bojownik-o-przebudzenie
    powiedział: 'Stworzę liczne czyste ziemie', mówiłby nieprawdę. I dlaczegóż?
    Poniważ kiedy Takprzeszedł mówił: 'liczne ziemie, zaiste liczne czyste ziemie',
    nie mówił on o żadnej liczbie. 'Liczne czyste ziemie' to jedynie nazwa. Tylko
    taki bojownik-o-przebudzenie ma głęboką wiarę, o Subhuti, który wie, że nic nie
    może mieć odrębnego ja; tylko takiego Takprzeszedł nazywa bojownikiem-o-
    przebudzenie o szlachetnym umyśle."



    18.

    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł posiada cielesne oko?"
    Subhuti odpowiedział:
    Tak jest, o Błogosławiony, Takprzeszedł posiada cielesne oko."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł posiada duchowe oko?"
    Subhuti odpowiedział:
    Tak jest, o Błogosławiony, Takprzeszedł posiada duchowe oko."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł posiada oko mądrości?"
    Subhuti odpowiedział:
    Tak jest, o Błogosławiony, Takprzeszedł posiada oko mądrości."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł posiada oko Dobrej Nauki?"
    Subhuti odpowiedział:
    Tak jest, o Błogosławiony, Takprzeszedł posiada oko Dobrej Nauki."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł posiada oko Przebudzonego?"
    Subhuti odpowiedział:
    Tak jest, o Błogosławiony, Takprzeszedł posiada oko Przebudzonego."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł mówił o ziarnach pasku w Gangesie?"
    Subhuti odpowiedział:
    "Tak właśnie było, o Błogosławiony, tak właśnie było, o Czcigodny, Takprzeszedł
    mówił o ziarnach piasku w Gangesie."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy gdyby było tyle światów, ile jest ziaren piasku w
    Gangesie, i na każdym ziarnie piasku w tych wszystkich Gangesach byłby świat,
    czy byłoby wiele światów?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste, o Błogosławiony, byłoby wówczas wiele światów."
    Błogosławiony powiedział:
    "Choćby nie wiem ile istot mieszkało w tych światach, Takprzeszedł rozumie je
    wszystkie, rozumie ich zmienne stany umysłu. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti,
    kiedy Takprzeszedówił o stanach umysłu, nie mówił on o żadnych stanach. 'Stany
    umysłu' to tylko nazwa. I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, przeszły stan umysłu
    jest nieuchwytny, przyszły stan umysłu jest nieuchwytny, obecny stan umysłu
    również jest niuchwytny."



    19.

    "Jak sądzisz, Subhuti, czy jeśli syn lub córka dobrej rodziny wypełniliby tę
    sferę miliarda światów siedmioma klejnotami i ofiarowali to wszystko czcigodnym
    i w pełni przebudzonym Takprzeszłym, mieliby wielki zasób zasług?"
    Subhuti odrzekł:
    "Tak, wielki zasób."
    Błogosławiony powiedział:
    "Tak właśnie jest, o Subhuti, tak właśnie jest, syn lub córka dobrej rodziny
    uzyskaliby wielki zasób zasług, niezmierzalny i nieprzeliczalny. Ponieważ, o
    Subhuti, kiedy Takprzeszedł mówił: 'Wielki zasób zasług, zaiste wielki zasób
    zasług', nie mówił on o żadnym zasobie; 'zasób zasług' to tylko nazwa. Jeśliby,
    o Subhuti, rzeczywiście istniało coś takiego jak zasób zasług, Takprzeszedł nie
    nazwałby tego zasobem zasług."



    20.

    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł może być rozpoznany po kształcie swego
    widzialnego ciała?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, Takprzeszedł nie może być rozpoznany po kształcie
    swego widzialnego ciała. I dlaczegóż? Ponieważ, o Błogosławiony, kiedy
    Takprzeszedł mówił: 'kształt widzialnego ciała, zaiste kształt widzialnego
    ciała', nie mówił on o żadnym kształcie; 'kształt widzialnego ciała' to tylko
    nazwa."
    Błogosławiony zapytał:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł może być rozpoznany dzięki posiadanym
    oznakom?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, Takprzeszedł nie może być rozpoznany dzięki
    posiadanym oznakom. I dlaczegóż? Ponieważ kiedy Takprzeszedł mówił o
    posiadanych oznakach, nie mówił on o niczym posiadanym; 'posiadane oznaki' to
    tylko nazwa."



    21.

    Błogosławiony powiedział:
    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł myśli sobie: 'Oto wygłosiłem Dobrą
    Naukę'?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, Takprzeszedł nie myśli sobie: 'Oto wygłosiłem
    Dobrą Naukę'."
    Błogosławiony powiedział:
    "Jeśliby ktokolwiek mówił, że Takprzeszedł głosi Dobrą Naukę, ten nie mówiłby
    prawdy, lecz oczerniałby mnie jakąś nieprawdą, której się gdzieś dowiedział. I
    dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, kiedy Takprzeszedł mówił 'Dobra Nauka, zaiste
    Dobra Nauka', nie mówił on o niczym, co mogłoby być wyodrębnione pod
    nazwą 'Dobra Nauka'."
    Po tych słowach czcigodny Subhuti w te słowa zwrócił się do Błogosławionego:
    "Powiedz nam, o Błogosławiony, czy w przyszłości, w ostatnim czasie, w ostatnim
    momencie, w ciągu ostatnich pięciuset lat, w okresie upadku Dobrej Nauki będą
    istoty, które usłyszawszy słowa tego wykładu uzyskają wiarę?"
    Błogosławiony odrzekł:
    "Ponieważ, o Subhuti, kiedy Takprzeszedł mówił; 'Istoty, zaiste istoty', nie
    mówił on o żadnych istotach. 'Istoty' to tylko nazwa."



    22.

    "Jak sądzisz, Subhuti, czy jest jakaś najwyższa i doskonała wiedza, którą
    Takprzeszedł by posiadał?"
    Czcigodny Subhuti odpowiedział:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, nie ma żadnej najwyższej i doskonałej wiedzy,
    którą Takprzeszedł by posiadał."
    Błogosławiony powiedział:
    "Tak właśnie jest, o Subhuti, tak właśnie jest. Nie da się wiedzieć nawet
    najmniejszej rzeczy, 'najwyższa i doskonała wiedza' to tylko nazwa."



    23.

    "Co więcej, o Subhuti, to, co jest zwane najwyższą i doskonałą wiedzą, jest
    zawsze takie same i niezróżnicowane. Niezależnie od siebie samej, niezależnie
    od istnienia, niezależnie od życia, niezależnie od osoby, najwyższa doskonała
    wiedza jest zawsze taka sama i dotyczy każdej dobrej rzeczy. I dlaczegóż?
    Ponieważ, o Subhuti, kiedy Takprzeszedł mówił: 'Dobre rzeczy, zaiste dobre
    rzeczy', nie mówił on o żadnych rzeczach. 'Dobre rzeczy'
  • motyvvacja 12.05.07, 06:50
    'Dobre rzeczy' to tylko nazwa.



    24.

    "Jeśliby ktoś, o Subhuti, kobieta lub mężczyzna, zebrał tyle stosów siedmiu
    klejnotów, ile w tej strefie miliardów światów jest królewskich gór Sumeru, i
    ofiarowałby to wszystko czcigodnym i w pełni przebudzonym Takprzeszłym, miałby
    mniejszą zasługę niż syn lub córka dobrej rodziny, którzy pojąwszy choć cztery
    zdania z tego wykładu Dobrej Nauki, z tego wykładu Mądrości Wiodącej Na Drugą
    Stronę, wyjaśniali by je innym. Zaiste, o Subhuti, ta pierwsza zasługa w
    porównaniu z tą drugą nie jest nawet setną częścią, nie jest nawet tysięczną
    częścią, nawet stutysięczną częścią, nawet milionową częścią, , nawet
    miliardową, bilionową, trylionową częścią. Nie ma takiej liczby ani ułamka, ani
    przelicznika ani analogii, które mogłyby porównać te zasługi."



    25.

    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł muśli o sobie: 'Oto wyzwoliłem
    wszystkie istoty'? Nie wolno tak myśleć, Subhuti! I dlaczegóż? Ponieważ nie ma
    żadnej istoty wyzwolonej przez Takprzeszłego. Gdyby były, o Subhuti, istoty
    wyzwolone przez Takprzeszłego, znaczyłoby to, że Takprzeszedł zawierzył myślom
    o sobie, o isnieniu, o żywych istotach, o osobach. A kiedy, o Subhuti,
    Takprzeszedł mówił o zawierzeniu myślom o sobie, nie mówił on o żadnym
    zawierzeniu. Jest to sposób myślenia dzieci i prostaków. A kiedy, o Subhuti,
    Takprzeszedł mówił o dzieciach i prostakach, nie mówił on o nikim
    specjalnym; 'dzieci i prostacy' to tylko nazwa."



    26.

    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł może być rozpoznany po trzydziestu
    dwóch oznakach?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, o ile dobrze rozumiem nauczanie Błogosławionego,
    Takprzeszedł nie może być rozpoznany po trzydziestu dwóch oznakach."
    Błogosławiony powiedział:
    "Świetnie, Subhuti, świetnie, tak właśnie jest, o Subhuti, tak właśnie jest jak
    mówisz: Takprzeszedł nie może być rozpoznany po trzydziestu dwóch oznakach. I
    dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, jeśliby Takprzeszedł mógł być rozpoznany po
    trzydziestu dwóch oznakach, wówczas Król Rydwanów również byłby Takprzeszłym;
    dlatego też Takprzeszedł nie może być rozpoznany po trzydziestu dwóch oznakach."
    Czcigodny Subhuti powiedział do Błogosławionego:
    "Tak właśnie rozumiem nauczanie Błogosławionego."
    Wówczas Błogosławiony wyrecytował następujące czterowiersze:

    "Ci, którzy widzieli me ciało
    Ci, którzy słyszeli mój głos
    I sądzą, że tak mnie poznali
    Minęli się z prawdą o włos.

    Przebudzony tylko w Prawdzie jest widziany
    Bo Prawda jest ciałem Przebudzonych
    Ciało Prawdy nie może być poznane
    Dla rozumu zawsze jest nieprzeniknione."



    27.

    "Jak sądzisz, Subhuti, czy Takprzeszedł osiągnął najwyższą i doskonałą wiedzę,
    ponieważ posiadał trzydzieści dwie oznaki? Nie myśl tak, Subhuti! I dlaczegóż?
    Ponieważ, o Subhuti, trzydzieści dwie oznaki, które Takprzeszedł posiada, nie
    mają żadnego związku z najwyższą i doskonałą wiedzą. A również nikt, o Subhuti,
    nie powinien sądzić, że ci, co wkroczyli na ścieżkę bojownika-o-przebudzenie
    głoszą zniszczenie i zniknięcie czegokolwiek."



    28.

    "Jeśliby, o Subhuti, syn lub córka dobrej rodziny wypełnili siedmioma
    klejnotami liczbę światów równą liczbie ziaren piasku w Gangesie i ofiarowali
    to wszystko czcigodnym i w pełni przebudzonym Takprzeszłym, mieliby mniejszą
    zasługę, niż bojownik-o-przebudzenie, który dzięki wytrwałości zrozumiał, że
    wszystkie rzeczy są puste i pozbawione własnego ja. Zaiste, ta druga zasługa
    będzie większa, niezmierzalna i nieprzeliczalna. Jednakże, o Subhuti, bojownik-
    o-przebudzenie o szlachetnym umyśle nie może posiadać zasług." Czcigodny
    Subhuti zapytał:
    "Cóż to znaczy, o Błogosławiony, że bojownik-o-przebudzenie nie może posiadać
    zasług?"
    Błogosławiony odpowiedział:
    "Posiadana zasługa nie może być posiadana. 'Posiadana zasługa' to tylko nazwa."



    29.

    "I znów, o Subhuti, jeśliby ktokolwiek mówił, że Takprzeszedł przechodzi,
    przychodzi, stoi siedzi lub leży, ten, o Subhuti, nie rozumie tego, co
    powiedziałem.I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, Takprzeszedł znikąd nie
    przychodzi i donikąd nie idzie i dlatego zwany jest Takprzeszłym, czcigodnym i
    w pełni przebudzonym.



    30.

    "I znów, o Subhuti, jeśliby syn lub córka dobrej rodziny wzięli tyle światów,
    ile jest drobinek pyłu w tym kręgu miliarda światów, i następnie zmielili je na
    pył tak drobny, jak to jest tylko możliwe przy niezmierzalnej sile; jak
    sądzisz, Subhuti, czy liczba drobinek pyłu byłaby wielka?"
    Subhuti odpowiedział:
    "Tak, o Błogosławiony, tak, o Czcigodny, liczba drobunek pyłu byłaby wielka. I
    dlaczegóż? Ponieważ Błogosławiony nie mówiłby o wielkiej liczbie drobinek pyłu,
    gdyby istniała wielka liczba drobinek pyłu. I dlaczegóż? Ponieważ kiedy
    Takprzeszedł mówił o wielkiej liczbie drobinek, nie mówił on o żadnej
    liczbie; 'wielka liczba drobinek' to tylko nazwa. A kiedy Takprzeszedł mówił o
    kręgu miliarda światów, nie mówił on o żadnym kręgu; 'krąg miliarda światów' to
    tylko nazwa. I dlaczegóż? Ponieważ, o Błogosławiony, gdyby istniał krąg
    miliarda światów, trzebaby było zawierzyć rzeczywistości, a kiedy Takprzeszedł
    mówił o zawierzeniu rzeczywistości, nie mówił on o żadnym
    zawierzeniu; 'zawierzenie rzeczywistości' to tylko nazwa."
    Błogosławiony powiedział:
    "O zawierzeni rzeczywistości nie należy wspominać, o Subhuti, nie można o nim
    mówić, ono ani nie jest czymś, ani niczym. To jest sposób myślenia dzieci i
    prostaków."



    31.

    "I dlaczegóż? Ponieważ, o Subhuti, jeśliby ktoś powiedział, że Takprzeszedł
    głosi zawierzenie myślom o sobie, o istnieniu, o żywych istotach, o osobach,
    czy mówiłby prawdę?"
    Subhuti odrzekł:
    "Zaiste nie, o Błogosławiony, taki ktoś nie mówiłby prawdy. I dlaczegóż?
    Ponieważ, o Błogosławiony, kiedy Takprzeszedł mówił o zawierzeniu myślom o
    sobie, nie mówił on o żadnym zawierzeniu; 'zawierzenie myślom o sobie' to tylko
    nazwa."
    Błogosławiony powiedział:
    "Tak właśnie, o Subhuti, powinien widzieć rzeczy każdy, kto wszedł na ścieżkę
    bojownika-o-przebudzenie. I tak właśnie powinien rozumieć, co powiedziano: nie
    można zawierzać myślom o rzeczach ani o braku rzeczy. Ponieważ kiedy
    Takprzeszedł mówił: 'Myśl o rzeczach, zaiste myśl o rzeczach', nie mówił on o
    żadnej myśli; 'myśl o rzeczach' to tylko nazwa."



    32.

    "Jeśliby, o Subhuti, bojownik-o-przebudzenie o szlachetnym umyśle wypełnił
    niezmierzalne i nieprzeliczalne kręgi światów śiedmioma klejnotami i ofiarował
    je wszystkie świętym i w pełni przebudzonym Takprzeszłym, miałby mniejszy zasób
    zasług niż syn lub córka dobrej rodziny, którzy wziąwszy choćby cztery zdania z
    tego wykładu Dobrej Nauki, z tego wykładu Mądrości Wiodącej Na Drugą Stronę,
    nauczyli się ich, zrozumieli je, głosili i wyjaśniali innym. Zaiste, ten drugi
    zasób zasług byłby większy, niezmierzalny i nieprzeliczalny. Jak można to
    wyjaśnić? Jak na niebie:

    Gwiazdy, ciemność i lampa
    Widmo, rosa, bąbelek
    Sen, błyskawica, chmura
    Tak trzeba widzieć Stworzenie.

    Tak właśnie powinno to być wyjaśniane, to właśnie nazywa się wyjaśnieniem.

    Taki właśnie był wspanieły wykład Błogosławionego. Czcigodny Subhuti, wraz ze
    wszystkimi mnichami i mniszkami, świeckimi uczniami i uczennicami, z
    bojownikami-o-przebudzenie, z człym światem bogów, ludzi i duchów, chwalili
    nauczanie Błogosławionego.

    Tak się kończy Diamentowe Ostrze Mądrości Wiodącej Na Drugą Stronę.







    --
    Secundum non datur
  • agnitum 12.05.07, 10:12
    Witaj,
    Najwyraźniej nie rozumiesz jednej istotnej kwestii. Nie reprezentuje poglądów
    antykatolickich, KK jako sekta do mnie nie przemawia, ale się pogodziłem z tym
    że istnieje smile. Osób znających na wylot cytaty, o których piszesz podejrzewam,
    że na forum jest mnóstwo i jakoś nie widać przepisywania (wklejania) setek
    cytatów notabene wyjętych z kontekstu.

    Jeszcze raz aby to zrozumiał - forum nie reprezentuje jak to nazwałeś nawróceń,
    ani promowania określonej wiary. W zasadzie twórcy forum nie reprezentują żadnej
    religii powszechnie znanej ani powszechnie nie znanej.
    I taki cel temu forum przyświeca. Jeśli chcesz, to znajde Ci pare forum, gdzie
    Twój styl pisania będzie jak ulał.

    Uszanuj tych, którzy nie chcą wracać do tematów, które już przerobili.

    Forum jest niewyznaniowe i mam nadzieje, że piszę Ci to poraz ostatni (chyba
    domyślasz się co się później stanie - to nie groźba to naturalna konsekwencja
    praw) smile

    Agnitum
  • agnitum 12.05.07, 13:54
    Jeszcze raz ja.

    Skup się na tym co łączy, skup się na Bogu a nie na KK, pisz o miłości a nie o
    spowiedzi. Pisz jak uczynić ten świat lepszym... a nie uwydatniaj i podsycaj różnice

    Agnitum
  • amm06 12.05.07, 05:21
    brzeczyszczykiewicz9 napisał:

    Gdyby czlowiek o wlasnych silach mogl sie zbawić nie byloby mowy o łasce.A
    jednak Jezus przyszedl na swiat w konkretnym celu.

    To prawda, Brzeczyszczykiewiczu, czlowiek faktycznie potrzebuje pomocy aby
    doznac oswiecenia/zbawienia. Mysle jednak, ze Jezus jako Syn Bozy nie byl
    jedynakiem, a raczej naszym starszym bratem ktory przetarl nam szlak. Podkresla
    on ta rownosc braterska niejednokrotnie, oto kilka przykladow:

    "A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł
    do nich: «Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie "Nauczycielem"
    i "Panem" i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel,
    umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam
    bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę,
    zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od
    tego, który go posłał." J13, 12-16

    "Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam
    mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje
    tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie -
    wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! Zaprawdę, zaprawdę, powiadam
    wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja
    dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca." J14, 10-12

    Pozdrawiam cieplo smile

    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • brzeczyszczykiewicz9 12.05.07, 13:11
    Pierwszy fragment,ktory przytoczylas odbieram troche inaczej.Jezus nie stoi
    niżej od Ojca. On po prostu dla nas stał się człowiekiem (nie tracąc nic ze
    swojego bóstwa)sw Pawel pisze ""On (Jezus), istniejąc w postaci Bożej, nie
    skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego
    siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym
    przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż
    do śmierci - i to śmierci krzyżowej".
    To trochę dziwne... Z pokory Bożego Syna robi się powód, żeby nie widzieć w Nim
    równego Ojcu... Czy sługa, pełniący wolę swego pana przestaje być człowiekiem?
    Czy rodzic, usługujący choremu dziecku, spełniający jego zachcianki, traci coś
    ze swojej ludzkiej godności? Smutne, że nasze wyobrażenia o Bogu nie pozwalają
    nam widzieć Go jako kogoś, kto może służyć... "Tak właśnie Syn Człowieczy nie
    przyszedł, by Mu służono, lecz żeby służyć i dać życie swoje na okup za
    wielu"Smutne jest też to, że wielkości upatruje sie czesto jedynie w sytuacji,
    gdy wszyscy wokół kogoś są sługami. Nie potrafimy dostrzec, że sługa bywa
    wielki. Wielkością miłości dawanej bliźniemu.
    Jesli chodzi o drugi fragment,to mysle,ze warto byloby jeszcze raz go
    przeczytac,ale w calosci{J 14}
    Pozdrowionka gorace
    ps.moze jednak nie skasuja, wszakze to tylko delikatna polemika...
  • amm06 12.05.07, 18:04
    Brzeczyszczykiewicz9 napisal:

    "Jezus nie stoi niżej od Ojca. On po prostu dla nas stał się człowiekiem (nie
    tracąc nic ze swojego bóstwa)"

    Mysle ze Jezus objawil sie jako Syn Bozy abysmy zrozumieli ze i my Nim
    jestesmy. "Zaprawde powiadam wam: Wszystko, co uczyniliscie jednemu z tych
    braci moich najmniejszych, Mniescie uczynili". Dlaczego? Bo my i On to jedno.
    A jesli my i On to jedno a jednoczesnie On i Bog to jedno, wtedy Bog i my to
    takze jedno.

    "Smutne jest też to, że wielkości upatruje sie czesto jedynie w sytuacji,
    > gdy wszyscy wokół kogoś są sługami. Nie potrafimy dostrzec, że sługa bywa
    > wielki. Wielkością miłości dawanej bliźniemu."

    To prawda smile Szczegolnie jesli odniesiemy to rowniez do samych siebie.
    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • brzeczyszczykiewicz9 13.05.07, 10:10
    Rowniez tutaj zachecalbym do ponownego przeczytania w calosci tego
    fragmentu.Wydaje mi sie,ze mowa tutaj jest o milosiernych uczynkach wzgledem
    bliznich i ostrzezenie przed brakiem spelniania takowych.Zwroc uwage na tytul
    tego fragmentu.Tak wiec moim zdaniem przedmiotem tu jest cnota milosierdzia,a
    nie stawianie znaku rownosci miedzy nami, a Bogiem.Bo przeciez pare linijek
    wyzej stoi wyraznie:"A gdy przyjdzie Syn Człowieczy w majestacie swoim, i
    wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na stolicy majestatu swego. I
    zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, i odłączy jedne od drugich, jako
    pasterz odłącza owce od kozłów. I postawi owce po swojej prawicy, a kozły po
    lewicy. Wtedy rzecze Król tym, którzy będą po Jego prawicy: Pójdźcie
    błogosławieni Ojca mego, i posiądźcie królestwo założone wam od założenia
    świata"
  • amm06 14.05.07, 10:52
    "Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na
    rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam
    wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej
    izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec
    twój, który widzi w ukryciu, odda tobie." Mt 6, 5-6

    Powyzszy cytat wskazuje na koniecznosc szukania bezposredniego kontaktu z
    Bogiem. Ja nie twierdze ze jestesmy na rowni z Bogiem, Brzeczyszczykiewiczu,
    twierdze jednak ze jestesmy stworzeni "na Jego obraz i podobienstwo". Dzieci
    nie przekazuja zycia swoim rodzicom, gdyz jest to funkcja rodzicow. W sensie
    genetycznym jednak, dzieci sa jak swoi rodzice. Jezus mowiac o, lub zwracajac
    sie do Boga, nazywa Go Ojcem. Jednoczesnie, dajac swym uczniom Modlitwe
    Panska, nakazuje im rozpoczynac ja slowami: "Ojcze nasz, ktorys jest w
    niebie". Tytul "Ojciec" dokladnie okresla nature relacji pomiedzy Bogiem a
    Jezusem, Jezusem a nami, i Bogiem a nami. Nie pozostawia miejsca na odmienne
    interpretacje.

    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • brzeczyszczykiewicz9 20.05.07, 01:51
    Weszlas w zagadnienie Trojcy Swietej.Proponuje zajrzec do Katechizmu KK
  • giovanna8 10.05.07, 09:44
    A skoro jesteśmy Bogiem, mamy Jego moc. Moc miłości i tworzenia. Wykorzystajmy
    ją jak najlepiej dla własnego i ogólnego pożytku smile
  • motyvvacja 10.05.07, 19:38
    sam fakt tego ze kazda najmniejsza komorka w moim ciele ma swoja
    swiadomosc.Wszystkie wspolpracuja razem,a jednak sa oddzielne.Cialo to
    konstrukcja swiadomosci.Ja ( kim jest to ja?) nie musi zwracac uwagi np: na
    gojaca sie rane-(Sama sie goi).Zoladek sam pracuje, nereczki rowniez.Serdusio
    samo sobie bijesmile ..I oprucz tego ktos za mnie oddychasmile
    No przeciez to jest piekne..Jestem i nie ma mniesmile Pojawiam sie i znikam-jozek
    nie daruje ci tej nocysmile))

    Jestem zmaterializowana swiadomoscia ,w kazdym kawaleczku mojego ciala.
    Najsmieszniejsze jest to ze moje komorki sa madrzejsze odemnie..No czy to nie
    jakis kawal? smile..chyba nie...bo one nie mysla..One poprostu sa ..sa
    swiadome,co za tym idzie inteligentne..(inteligencja w naszym jezyku -to
    robienie czegos co przynosi dobry efekt)

    Myslenie-adopcja ,otoczenie,wiara,schematy,pzreszlosc,projekcja przyszlosci--
    >emocje, odczuwanie-->cialo...i to jest to co wciaga,gubimy sie w tym, na
    przemian emocje i myslenie..Myslenie i emocje.Wciaga-bo ciagle oddzialowuje to
    na nasz stan wewnetrzny,i niestety jestesmy caly czas tym zajeci.I dlatego malo
    inteligetni.Nie dopuszczamy swiadomosci-Boga.Jestesmy zbyt bardzo
    zapracowani ,zakreceni w naszym stanie emocjonalnym.

    Wcale nie jest latwo wyrwac sie z tego wszystkiego,ale przeciez nie jestesmy
    tym kim myslimy ze jestesmy.Bo przeciez nawet jak myslec,, nas nauczyli.

    Poklady swiadomosci leza nie uzyte,cala energia spoczywa i czeka by ja
    pzrebudzic.Umysl jest zajety w swoje gierki-to jego robota-ja go nie
    wyprasuje,ani nie zatrzymam..On taki widocznie ma byc..Niech taki bedzie.

    ALe jedno jest pewne..
    Umysl nie jest mnasmile

    Pozdrawiam wszystkie czesci swiadome i te co jeszcze niewiedza ze sa
    swiadomesmile

    --
    Secundum non datur
  • krytyk2 10.05.07, 20:28
    No,Motywacjo,to było mocnewink!!!
    Nie czuję się ,niestety, Bogiem.
    Brakuje mi kilku cech -jak np kontroli własnego zycia,sterowania biegiem
    wypadków,umiejętności wytwarzania cudów,zniewalającego wpływu na innych
    ludzi,przewidywania przyszłości...
    Mogłbym tak jeszcze wymieniać długo.No i tej energii,o której wspomniałaś, też
    mi często brakuje.Brakuje mi jej dla mnie samego a cóż dopiero dla podsycania
    procesów zachodzących w bytach zewnętrznych.
    No ,to tyle autoanalizy swojej nie -boskościwink
  • motyvvacja 10.05.07, 21:07
    Ale wlasnie o to chodzi krytyku.To tak ma byc.Zeby sie poczuc,trzeba sie nie
    czucsmilejestes potrzebny,nie martw sie skarbie
    Kochamy ciesmile
    --
    Secundum non datur
  • krytyk2 10.05.07, 21:23
    dziękuje,spasiba,gratias..smile
    Rację mają chyba dialektycy,ktorzy twierdzą ,że rzeczywistośc opiera sie na
    sprzecznościach.I że te sprzeczności tworzą jedność i tylko rozumiejąc
    równoczesnie wszystkie te sprzeczności da sie poznać prawdę.Naprawdę już nic
    nie rozumiem... ,czyli rozumiem wszystkowink)))
  • qqruq9 11.05.07, 22:16
    Ja popieram przesłanki motywacji,ale nie czuję się Bogiem tylko jego cząstką
    obleczoną przez nie do końca doskonale utkaną z prochu ziemskiego materię.
    Ile tej Boskości odkryję w sobie - tyle jej mam.
  • amm06 12.05.07, 05:35
    To prawda ze pozostajemy w relacji podrzednej do Boga gdyz to On nas stworzyl,
    a nie my siebie. Jednoczesnie jednak, komputery bedace czescia networku tworza
    network.
    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • motyvvacja 12.05.07, 07:00
    Wlepilam diamentowa Sutre,dla tych wszystkich ktorzy podpieraja sie
    Biblia,Koranem czy Tora.
    Dla mnie nie ma znaczenia ,jaka droga ide.Znaczenie jednak ma gdy wierze tylko
    i wylacznie SIASNO WIERZE w przeslanki osob Trzecich.
    Ciasnana wiara i brak spojrzenia poza JEJ GRANICE-Napewno nie rozszerza naszej
    swiadomosci,napewno nie staniemy sie wyzwoleni..
    Co innego podpierac sie kijem,co innego do niego sie modlic.
    Podpieram sie kijem gdy ide,i slabo stoje na wlasnych nogach..Lecz gdy poczuje
    sie silna odrzucam kij i ide sama.
    Kazde pzreslanie po jakims czasie musi byc odrzucone i czlowiek sam musi zaczac
    szukac prawdy...
    Sam sie stawac.
    Laczyc - obserwowac...szeptac w skrytosci serca...:'aha tak samo mam'
    lub ''podobnie odczuwam''.

    a nie wierzyc wierzyc slepo..
    Na wierze zbudowane jest Ego.Przez wiare ludzie sie zabijali.Poprzez wiare tez
    uzdrowili swoje serca,przez wiare rowniez doszli do oswiecenia.

    Ale wiara dla mnie jest jak kij dla podroznika..Pomocny...
    ale to tylko kij.
    Ja jestem spelnieniem.

    --
    Secundum non datur
  • erzulie27 12.05.07, 08:00
    Motywacjo, nie bluznij! Tylko katolicki Bog jest prawdziwy! I tylko biblia!
    Chcesz sie w piekle smazyc? smile)
  • mskaiq 12.05.07, 08:31
    Myslisz ze Bog jest taki obrazliwy, ze nie przepusci nam niczego tylko wysle do
    piekla ? Czym jest dla Ciebie Bog, nienawiscia czy miloscia? Mysle ze to
    podstawowe pytanie na ktore musisz Sobie odpowiedziec.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • erzulie27 12.05.07, 09:26
    Ja tylko zartowalam
  • oraw 13.05.07, 14:55
    RANY BOSKIE!Gdzie ja buddysta zabłądziłem...
    --
    Serdecznie pozdrawiam VIATORES!
    oraw
    one taste
  • motyvvacja 13.05.07, 15:04
    oraw wedrowcze,siadaj i opowiadaj
    -jak pierwszy raz z domu uciekles...smile
    --
    Secundum non datur
  • erzulie27 12.05.07, 18:22
    brzeczyszczykiewicz9 napisał:
    > pozwole sobie wkleic link www.odnowa.jezuici.pl/

    Ja bym to do kosza wrzucila
  • erzulie27 12.05.07, 18:24
    tzn. zaczynam powoli czuc sie nieswojo na tym forum...
  • amm06 14.05.07, 11:16
    erzulie27 napisała:

    > tzn. zaczynam powoli czuc sie nieswojo na tym forum...

    Z drugiej strony jednak, jezeli Motywacja jest Bogiem, ja jestem Bogiem... to i
    Brzeczyszczykiewicz gdzies tam wewnatrz musi byc Bogiem...


    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • amm06 14.05.07, 12:37
    Bo nawet jesli upieramy sie ze nie jestesmy Nim, Bog nadal JEST nami.
    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • erzulie27 14.05.07, 16:26
    amm06 napisała:


    > Z drugiej strony jednak, jezeli Motywacja jest Bogiem, ja jestem Bogiem... to i
    >
    > Brzeczyszczykiewicz gdzies tam wewnatrz musi byc Bogiem...

    Ale Brzeczyk chyba sobie z tego jeszcze sprawy nie zdaje. Woli myslec, ze on
    jest tutaj, a Bog gdzies tam. I aby do niego sie dostac, potrzebuje Jezusa z
    Nazaretu.
  • eevvaa 14.05.07, 18:49

    -Proszę bądźmy wyrozumiali.smile)

    Uśmiech wędruje daleko...
  • amm06 14.05.07, 19:06
    Zdanie sobie sprawy lub nie nie zmienia naszej prawdziwej istoty. Jesli
    jestesmy jednoscia a wykluczamy kogokolwiek innego, tym samym wykluczamy samych
    siebie. Mamy prawo sie z nimi nie zgadzac, nie mamy jednak prawa ich nie
    kochac wink

    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • motyvvacja 13.05.07, 15:00
    Brzeczyk-czy ty przypadkiem nie jestes ksiedzem?
    Agnitum cie ostrzegl,o regolach forum powiadomil,a ty nadal swoje.
    Jestes strasznie jednokierunkowy,i swoimi wypowiedziami nie poszerzasz
    swiadomosci forumowiczow a ja zaciesniasz i swiadomie czy tez nie
    ukierukowujesz na swoje tory myslenia. To sie nazywa social influence.chial nie
    chcial robisz dokladnie to co robi KK.My tu staramy sie wyzwolic spod tych
    wszystkich systemow..A ty swoja osoba to nam uniemozliwiasz..
    (pisze tu o szczegolnie poddatnych, swiezo upieczonych osobach na sciezce
    rozwoju duchowego)
    Takze ja poczekam,az Agnitum sie z toba rozprawi Jak chlop z chlopem smile
    --
    Secundum non datur
  • brzeczyszczykiewicz9 13.05.07, 17:55
    100% cywil ze mnie,ksiedzem nie jestem. "W rzeczywistości, konwertyci z
    chrześcijaństwa na buddyzm często przejawiają głębokie zainteresowania
    buddyjską medytacją i prawie żadne rzeczywistymi różnicami w teologii i
    filozofii buddyjskiej i chrześcijańskiej, ani nawet nie są świadomi ich wagi. A
    jeśli moje doświadczenia mogą o czymkolwiek świadczyć, to wydaje się, że
    konwertyci z buddyzmu na chrześcijaństwo są głęboko przejęci chrześcijańską
    teologią i filozofią, a mało w gruncie rzeczy zainteresowani rzekomymi
    podobieństwami medytacji buddyjskiej i chrześcijańskiej oraz związanymi z tym
    doświadczeniami. Tymczasem subtelności filozoficzne i teologiczne są esencją
    wszelkiego głębszego rozumowania o tym, jak rzeczy naprawdę istnieją, czyli
    rozumienia prawdy, a jedyna rzecz, co do której buddyzm i chrześcijaństwo się
    zgadzają, to przekonanie, że rozumienie tego, w jaki sposób rzeczy naprawdę
    istnieją, to kwestia fundamentalna dla naszego zbawienia. Doświadczenia, które
    mają być z istoty swej pozapojęciowe i niewyrażalne, należy traktować z daleko
    idącą podejrzliwością — co do ich spójności i zasadności.

    To właśnie moje głębokie przekonanie o prawdzie chrześcijaństwa, precyzyjnie
    wyrażonej w dogmatach, nawróciło mnie z buddyzmu na katolicyzm. Moi znajomi
    chrześcijanie, którzy głęboko i aktywnie interesują się buddyzmem, powinni
    pamiętać o tym, gdy będą czytać tę książkę.Zasmucają mnie ludzie (nawet
    chrześcijanie), którzy uważają chrześcijaństwo za duchowo i doktrynalnie naiwne
    i zubożałe w porównaniu z buddyzmem. To nieprawda, i to zarówno na poziomie
    doktryny, jak i praktyki duchowej.-Paul Williams
    Przytaczam ten fragment niejako w kontekscie tego co napisalas odnosnie
    rzekomych ograniczen.

  • brzeczyszczykiewicz9 13.05.07, 18:00
    Wcielo drugi " ale nic to...
  • agnitum 13.05.07, 21:19
    Kurcze smile jakiego zbawienia? Z czego zbawienia?
    Zbawienie nigdy nie nastąpi, tak jak nie następywało kilkanaście tysięcy lat tak
    i nie nastąpi za kolejne kilkanaście tysięcy.
    Bóg to Continuum, nic się nie kończy.
    Nie będzie Sadu Ostatecznego, nie będzie sądu dusz, nie będzie kolejek do nieba
    czy piekła (te pojęcia nie istnieją - już jak raczej wszystko jest niebem, ale
    teraz i tu na ziemi)

    Dogmaty są po to aby wyprać z ludzi wszelkie przejawy "innego" myślenia.
    "My już coś ustaliliśmy i trzeba się tego trzymać".

    Nie uważam chrześcijaństwo lepsze od buddyzmu czy gorsze.
    Co więcej, zasmuce Cie ale w ogóle nie ma takich rankingów w moim życiu, że
    1. Buddyzm 991.33 punkta, 2. Chrześcijaństwo 881 pkt (+33 od ostatniego
    notowania) 3. Hinduizm.... 4. Islam...

    Wszystkie wielkie religie są skrajnie niepotrzebne i możemy jedynie mówić o
    pewnych praktykach, zaletach, które warto z nich wyciągnąć.

    Nie potrzebuje pośredników aby porozmawiać z Bogiem, nie potrzebuje 7 dnia aby
    starać się rozumieć nauki Jezusa.
    Jezusowi nie o to chodziło co obecnie wyprawia KK. Był, przekazał swoje nauki,
    przekazał nam potężną wiedzę o tym Kim jesteśmy, o tym że jesteśmy Potężnymi
    Bytami, pełbymi miłości i wiary w Boga. I tylko te dwa przymioty są nam
    potrzebne in everyday life. N'est-ce pas?

    Idąć przez życie z miłością, wiarą i szacunkiem do siebie (a przez to do
    wszelkiego innego życia)

    Obecne Chrześcijaństwo wyrosło na prześladowaniu w przeszłości setek tysięcy
    ludzi, na powszechnych mordach w imie wiary mające kilkusetletnią historie
    prześladowania. Obecnie Inkwizycji już nie ma - bo to nie wypada, trzeba być
    "trendy" i humanitarnym. Ale jak słyszę jednego znanego Księdza tzw. Autorytet
    piszący do Tygodnia Powszechnego że Tai Chi czy Joga to satanistyczne praktyki
    to po prost ręce opadają, jak należy nisko się stoczyć aby nie próbować
    zrozumieć czegoś co jest tak samo duchowe jak obrzędy KK.

    Rzecz jest nie tylko w filozofii, ale wiele obrzędów Kościoła Katolickiego to
    zaplanowane (od czegoś są w końcu Studia Seminaryjne oraz wszelkiego rodzaju
    Organizacje wew. Watykanu) więc powtarzam, te obrzędy w dużej mierze to
    ZAPLANOWANE DZIAŁANIA CELEM ODCIĘCIA WIERNEGO OD TWÓRCZY czyli BOGA.
    Oczywiście nie zawsze skuteczne. Że wspomne tylko zamykanie czakry na chrzcie,
    obrzęd rachunku sumienia (pojęcie krzywdy nienaprawialnej) oraz inne obyczaje.

    Po zdaniu sobie sprawy z ogromu prania mózgu, należy z tą Organizacją się.
    1. przeprosić
    2. pożegnać

    I to w takiej kolejności.
    Podejrzewam, że należysz osoby, które zaczęły od KK, później buddyzm, a teraz
    panikalny nawrót do KK. Dość często obowiązuje ten sam schemat. Zapomniałeś o
    punkcie 1. Tak mi mówi intuicja - moge się mylić.

    Jeśli na coś się gniewamy, jeśli czegoś nie potrafimy przeboleć, jeśli nie
    przepracujemy z podświadomością tzw. podstaw bezpieczeństwa to szybko wrócimy do
    tego co dla podświadomości będzie bezpieczne. Ona nie ocenia. Ona nie wie czy
    coś jest złudą czy nie - ważne czy jest jej znane - czy się w tym dogmacie czuje
    dobrze. I wówczas są takie wspaniałe nawrócenia smile często sygnalizowane w prasie
    i podsycane przez krytykantów innych religii.

    Agnitum
  • motyvvacja 13.05.07, 22:34
    Konwertyci to konwertyci-zmieniaja kajdany na inne kajdany.To nie sa wolni
    ludzie brzeczyszczyk.
    Wolny jest czlowiek-wolny od dogmatow..Czasami posluguje sie sutrami..czy
    surami z koranu..czy wersetami z bibli..czasami ''rozmowami z bogiem''
    Czasami ksiazkami osho,czasami i wymieniac tu moge tysiace przykladow....

    Ale robie to tylko po to ZEBY POROWNAC MOJE WLASNE PRZEZYCIA..to takie
    drogowskazy jedynie.Na mojej samotnej drodze do prawdy.
    Szukam prawdy w sobie.Szukam swojego prywatnego Mistrza.Jezusa czy buddy .
    Nie wyznaje nic..dla mnie ten kto wyznaje...WYznaje.stawia sobie obiekt,jak to
    pieknie na umysl przystalo i projektuje pieknie i z gracjasmilePo najmniejszej
    lini oporusmile


    > To właśnie moje głębokie przekonanie o prawdzie chrześcijaństwa, precyzyjnie
    > wyrażonej w dogmatach, nawróciło mnie z buddyzmu na katolicyzm

    nie jestes wolnym brzeczyszczyk,....zmieniles tylko styl wiary.
    Projekcja umyslu ,podsycana wiara w cos...tam... i juz mozna cudowne obrazy
    zaczac ogladacsmile


    Umysl jest jak plastelina..nagnie sie i wyciagnie tak jak tylko tego zechcesz.
    I dlatego ze wszystko mozesz z nim wyprawiac,musisz zrozumiec ze nie tedy
    droga.On cie jedynie podprowadzi..

    Dlaczego myslisz wyciszenie umyslu jest tak wazne dla medytujacego?..
    Umysl =emocje..Kazda mysl,ma swoj odpowiednik emocjonalny..
    Im wiecej bieganiny po glowie ,tym wiekrzy emocjonalny kocial w brzuchu.

    a jedynie wlasnie poprzez to miejsce- miejsce odczuwania..
    Mozemy odczuc to co nas otacza..Czyli boga.
    Ale najpierw trzeba sie wyciszyc-zeby moc odebrac emocjonalnie,,czy
    uczuciowo...to cos z zewnatrz-co do nas pzremawia..

    Nie umysl...a uczucia...doprowadza cie do boga..

    umysl to wiara...mozesz wierzyc ile sobie chcesz.smile

    --
    Secundum non datur
  • brzeczyszczykiewicz9 14.05.07, 02:40
    Dobrze wiec odniose sie do Twojej teorii na przykladzie wlasnego doswiadczenia.
    Przyznaje sie, ze stanowisko jakie zajmuje nie jest wynikiem ani dlugoletnich
    poszukiwan ani tez slepym zawierzeniem na zasadzie to jest prawda,bo tak
    powiedzial ksiadz i koniec.Powiem wiecej nigdy nie zajmowalem sie jakimkolwiek
    rozwojem duchowym{poza lektura"Potegi Podswiadomosci",ktora o dziwo mi sie
    spodobala,i w ktorej teorie wstyd sie teraz przyznac zaczalem nawet troche
    wierzyc}.Przyznaje,ze stosujac techniki tam zawarte,w skupienu odzczuwalem
    jakies delikatne zmiany wewnetrzne.Popraktykowalem chyba z tydzien i znudzilo
    mi sie.Ksiazke czytywalem jeszcze moze z 3 tygodnie i dalem sobie spokoj.Takze
    to tyle odnosnie mego pseudo rozwoju duchowego.Jezeli chodzi o religie to w
    ogole zadna sie nie interesowalem. Nie w glowie mi byly tego typu tematy.A
    dalej bylo tak jak juz pisalem.Poglebiajaca sie depresja,antydepresanty,po
    drodze wizyta u bioenergoterapeuty po ktorej stan moj jeszcze sie pogorszyl,i
    tak powolutku coraz gorzej.Efekt moznaby rzec koncowy-stan calkowitej pustki,
    opuszczenia,brak jakichkolwiek emocji.Doslownie pieklo,zreszta kto przezyl cos
    takiego wie o czym mowie.Ten stan,ktorego doswiadczylem byl czyms w rodzaju
    calkowitego wyssania z zycia-cos jakby smierc duszy.Cialo jeszcze ledwo zywe-
    duch martwy.I tak lezac bez ruchu przypomina mi sie o Bogu,nasuwa mi sie mysl:
    pomoz mi prosze, umieram...Prawie tym samym momencie przychodzi mi do glowy
    pomysl zeby siegnac po Pismo Swiete,siegam do szuflady gdzie lezy Nowy
    Testament.Zaczynam czytac i w jednej chwili Bog wskrzesza moja dusze,czuje jak
    najbardziej realna obecnosc Najwiekszej Milosci.Nie potrafie tego
    opisac.Niewyobrazalny pokoj,milosc i szczescie wypelniajace dusze po brzegi.Tak
    wiec w tej samej chwili dokonuje sie rowniez moje nawrócenie,ktore jak widac
    nie zawsze idzie w parze ze zmiana religii...
  • motyvvacja 14.05.07, 06:07
    brzeczyk,alez ja nie mowie ze takie stany ducha ,czy ekstazy nie sa
    mozliwe..Twoje nawrocenie jest twoim nawroceniem.
    Wszystko jest mozliwe gdy Bog chce ci pomoc.

    wiec w tej samej chwili dokonuje sie rowniez moje nawrócenie,ktore jak widac
    > nie zawsze idzie w parze ze zmiana religii...

    nikt nie powiedzial ze kazdy katolik bedzie nawroconym
    nikt nie powiedzial ze kazdy buddysta osiagnie oswiecenie
    nikt rowniez nie powiedzial ze rozdajac cala swoja posiadlosc
    biednym,zostaniesz swietym.
    nikt nie powiedzial ze na sciezce duchowej musisz spotkac boga.

    Bog nie jest dla wszystkich.
    Przykre to ,ale taka jest prawda





    --
    Secundum non datur
  • brzeczyszczykiewicz9 19.05.07, 22:18
    Przykre jest to co piszesz.„Jeden ze złoczyńców, których tam powieszono, urągał
    Mu: »Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas«. Lecz drugi, karcąc
    go, rzekł: »Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My
    przecież — sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale
    On nic złego nie uczynił«. I dodał: »Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do
    swego królestwa«. Jezus mu odpowiedział: »Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną
    będziesz w raju«”
  • wandal1 15.05.07, 23:21
    > Powiem wiecej nigdy nie zajmowalem sie jakimkolwiek
    > rozwojem duchowym{poza lektura"Potegi Podswiadomosci",ktora o dziwo mi sie
    > spodobala,i w ktorej teorie wstyd sie teraz przyznac zaczalem nawet troche
    > wierzyc}

    a mi się wstyd przyznać że wierzyłem że Amerykanie wylądowali na księżycu big_grin

    dla Twojej wiadomości, prekursorem tego terminu był Freud a Carl Jung ją
    znacznie rozwinął i wprowadził ten termin do nauki psychologi.
    jest to więc termin naukowy, oczywiście masz prawo wierzyć w różne rzeczy, ale
    przyznam szczerze że nie wiem dlaczego KK zaprzecza jej istnieniu- może dlatego
    że często o niej się wspomina w religiach wschodnich, które oczywiście dla KK
    są sektami.
  • brzeczyszczykiewicz9 19.05.07, 22:42
    A czy ja gdziekolwiek podwazalem istnienie takiego terminu?Przeciez tak jak
    napisales jest to termin naukowy.Chodzilo mi konkretnie o ta ksiazke to
    wszystko.Czy KK zaprzecza istnieniu tego terminu?Nie sadze.Co do tej ksiazki to
    KK nie moze miec innego stanowiska odnosnie niej,bo jest ona w calkowitej
    sprzecznosci z Pismem Sw.
  • brzeczyszczykiewicz9 14.05.07, 00:11
    Sorki zle mnie zrozumieliscie,bo ten drugi " mial byc przed nazwiskiem Paula
    Williamsa.W tym poscie moje sa tylko dwa zdania- pierwsze i ostatnie.Nie jest
    to takze moja droga, gdyz z Buddyzmem nigdy nie mialem nic wspolnego.Chodzilo
    mi tylko o to aby na przykladzie czlowieka,ktory przez 20 lat praktykowal i
    nauczal buddyzmu wyrazic to co autor powiedzial w dwoch ostatnich zdaniach
    cytatu.Wszystko zalezy od ustosunkowania sie i ma to miejsce rowniez w Waszych
    opiniach ponizej gdyz pomijajac religie i odrzucajac wszystkie bez
    wyjatku,pakujecie sie w ta sama pulapke,z ktorej niejako uciekliscie,poniewaz
    tworzycie na swoj sposob wlasna religie ,poprzez system wierzen,ktory staje sie
    po prostu zlepkiem roznych teorii najbardziej trafiajacych do Waszych
    wyobrazen.
  • motyvvacja 14.05.07, 06:17
    >>Wszystko zalezy od ustosunkowania sie i ma to miejsce rowniez w Waszych
    opiniach ponizej gdyz pomijajac religie i odrzucajac wszystkie bez
    wyjatku,pakujecie sie w ta sama pulapke,z ktorej niejako uciekliscie,poniewaz
    tworzycie na swoj sposob wlasna religie ,poprzez system wierzen,ktory staje sie
    po prostu zlepkiem roznych teorii najbardziej trafiajacych do Waszych
    wyobrazen>>

    ..I tu jestes w bledzie brzeczyk
    NIC-NIKT-NIE TWORZY,pisalam wyraznie w poprzednim
    poscie..Religie,ksiazki,kursy,sa pomoca w naszej wewnetrznej drodze do
    prawdy,sa kierunkowskazami..My juz wiemy ze to umysl tworzy wyobrazenia..w
    medytacjach,,jak opisalam ci w poprzednim poscie,ktorego ty chyba nie czytales
    dokladnie..Pisalam ze w medytacjach nie urzywamy wyobrazen o Bogu.Bo kazde
    wyobrazenie pochodzi z umyslu.W medytacjach staramy sie wyciszyc umysl,by
    uczucia byly ciche,emocje umilkly,i by mozna bylo sie porozumiec z Bogiem.
    (Poczuc go)
    nie poprzez umysl i jego system wierzen,teori,czy WYOBRAZNI.
    Poprzez SERCE.
    tu masz Z Y W A roznice..Pisze ZYWA- Bo moj Bog zyje..Twoj jest umarly.
    Ja swojego odczuwam..ty do twojego sie modlisz

    pzdr.

    --
    Secundum non datur
  • motyvvacja 14.05.07, 06:27
    nie poprzez umysl i jego system wierzen,teori,czy WYOBRAZNI.
    Poprzez SERCE.
    tu masz Z Y W A roznice..Pisze ZYWA- Bo moj Bog zyje..Twoj jest umarly.
    Ja swojego odczuwam..ty do twojego sie modlisz

    nie wiem czy zrozumiesz,wiec dopisze..
    Moj Bog jest zywy..poniewaz odbieram go TU I TERAZ.Twoj jest umarly poniewaz
    wyobrazenie pochodzi z umyslu,poniewaz modlac sie albo projektujesz,albo jestes
    w pzreszlosci..(umysl dzieli)
    A ani, w przyszlosci ani, w przeszlosci nie znajdziesz ZYWEGO BOGA.
    Tam znajdziesz trupa.Cos co sie jeszcze nie narodzilo,lub cos co umarlo.
    Wyobrazenia,wierzenia, modlitwy teorie-Gdzie z tym do Boga?,wiecznie
    rozwijajacego sie,wiecznie plynacego..wiecznie tworzacego..
    ty chcesz stanac i go zlapac-nie da sie..Zlapiesz jedynie cien.
    Przeslanki od prorokow sa nagrobkami.Sa prawdziwe-lecz ZMARLE.Tam juz Boga nie
    ma.Tam Bog Byl.To jego slad.
    chcesz zywego kontaktu?,jedynie w chwili obecnej.
    --
    Secundum non datur
  • su6 14.05.07, 09:47
    Może teraz ja się wyspowiadam…Mnie było dosyć trudno zacząć samodzielnie myśleć
    dlatego, że wychowałam się w bardzo katolickiej rodzinie. Tata nie dopuszcza
    myśli o reinkarnacji, brat został ateistą…Chce powiedzieć, że takie duszne
    środowisko wcale nie pomaga, a często może odwrócić od Boga. Bo to są schematy
    które przekazywane są z pokolenia na pokolenia, naleciałości po papieżach…
    Historia. Nikt tak na prawdę nie wie jak było z Jezusem. To jak sprawozdanie –
    tą samą historie każdy opowiada na swój sposób więc nie ma sensu czepianie się
    1 wersji.
    Teraz czuje się o niebo lepiej nie dlatego, że robie komuś na złość tylko
    dlatego, że mam prawo do wyboru. nikt mnie nie straszy piekłem, końcem świata
    czy wykluczeniem z kościoła. A jestem na tyle inteligentna, że potrafię uczyć
    się na własnych błędach, wyciągać wnioski.
    Każdy powinien szukać własnej drogi, bo jeśli nie będzie żył w zgodzie z sobą
    to zawsze będzie czuł , że to nie to i będzie obwiniał bóg wie kogo.

  • brzeczyszczykiewicz9 19.05.07, 23:01
    Rozumiem co chcesz przekazac,dlatego,ze moja droga rowniez nie biegla poprzez
    teorie czy wyobrazenia,ale wlasnie poprzez serce.I to wlasnie poprzez serce
    objawila sie ta Najwieksza Milosc.
  • brzeczyszczykiewicz9 19.05.07, 23:31
    A nie slyszalas o kontemplacji,medytacji chrzescijanskiej?Wydaje mi sie,ze
    strasznie zawezasz i splycasz tym samym ogromne bogactwo duchowe.Mysle,ze Jan
    Pawel II kiedy stwierdzil chociazby,ze:"Mistyka karmelitanska zaczyna sie w tym
    miejscu,w ktorym koncza sie rozwazania Buddy i jego wskazowki dla zycia
    duchowego" nie zrobil tego pochopnie ani zlosliwie.
  • brzeczyszczykiewicz9 19.05.07, 23:34
    Pod Motywacja posty mialy byc
  • halev 14.05.07, 19:38
    Tak sobie czytam te Wasze "utarczki" i mam tylko jedną myśl: Seńor B. jest po
    prostu na takim a nie innym etapie. Za dwa lata może będzie zupełnie gdzie
    indziej. Ja szukając też miałam "przygodę" z KK. Na szczęście krótką smile Teraz
    Panu B. się wydaje, że to jedyna słuszna droga, więc próbuje pomóc innym
    (zamiar sam w sobie chwalebny, byle nic na siłę). Sami wiecie, że kiedy się nie
    jest gotowym, nie rozumie się rzeczy, które później są oczywiste. Fajnie, że w
    ogóle szuka, bo kto szuka, ten znajdzie smile

    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, Gminę Łękołoty takoż

  • amm06 14.05.07, 19:49
    Madre slowa, dzieki smile

    --
    "Teach only love, for that is what you are" - Course in Miracles
  • qqruq9 14.05.07, 20:03
    KK twierdzi, że sztuki walki, joga, bioterapia, akupunktura, tai chi, reiki
    itd..oraz wschodnie religie są niebezpieczne. To prawda dla katolika. Jeśli
    zacznie próbować, odchodzi od KK w różnym stopniu. Brakuje mu wytrwałości,
    mistrza, wiedzy, czasu... i stwierdza,że jednak nie znalazł tego czego szukał.
    Wpada w popłoch, depresję, strach przed grzechem, piekłem i czym prędzej się
    nawraca i często wierzy jeszcze żarliwiej.
    Religia i jej praktykowanie musi istnieć dla osób,które nie podejmą lub na
    razie nie podejmują się swojego rozwoju duchowego. Zaszczepiono strach przed
    brakiem zbawienia i tego się najbardziej chyba boją katolicy.

    ps. Chcę zwrócić uwagę, że w rytuałach w KK są elementy przed którymi KK
    ostrzega np. joga dłoni, czerpanie energii z kosmosu /modlitwa "Ojcze Nasz..+
    podniesienie rąk w górę/ mantrowanie, medytacje,wizualizacje. Może jeszcze ktoś
    więcej zauważył?

  • brzeczyszczykiewicz9 20.05.07, 01:24
    Ciezko mi cokolwiek napisac odnosnie pierwszej czesci Twojego postu,gdyz
    gdybys pisala z autopsji moznaby sie jakos do tego ustosunkowac.A tak te
    uproszczenia,ktore zastosowalas jak mniemam odnosza sie rowniez do mnie.Ze
    swej strony napisze tylko ze nie maja ze mna nic wspolnego.
    A zdanie o religii jest po prostu klamstwem.Nie mowie tego zlosliwie,ale
    stwierdzenie to jest ewidentnie nieprawdziwe.
    Pozdrawiam
  • brzeczyszczykiewicz9 19.05.07, 23:55
    Zgadzam sie z Toba seńor H.Nic dodac nic ujac.Szczegolnie trafnie brzmi zdanie
    na koncu{cytat wszak powszechnie znany}
    Pozdrawiam
  • erzulie27 20.05.07, 09:26
    Agnitum swoje a Brzeczyszczykiewicz swoje smile)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka