myśle że nie wszyscy chcemy i kochamy bezwzględnie--na ogół kochamy
wybiorczo..
miłość bezwzględna to podobno miłość 4 wymiaru w który dopiero
wchodzimy, niewiele ludzi nadaje już na jej falach
i wbrew pozorom ---nie musi to być miłość która akceptuje zło---
przyzwala na nie, przymyka oko-to miłość mądra--wiec ucząca---
ujawniająca negatyw..
żeby stać sie kochającym draniem trzeba najpierw uzmysłowć sobie, że
sie nim jest i w jakimś tam stopniu naprawić je ---to miłość do
siebie---jeśli uczyniłam komuś zle chce to naprawić---dopiero wtedy
mam do siebie szacunek.....
dopiero póżniej jestem na tyle otwarta żeby wybaczyć sobie i móc
wybaczyć innym---jest czysto posprzątane, bez dziur bez blokad...
tak ja to rozumiem...
być może b. pierwotnie bierze sie wszystko ze strachu--ale teraz
mamy całą gamę pożadliowści--które kierują ludzmi--i które
wykorzystywane są przez inne siły ----do utrzymywania stanu zła....
niedawno --ktoś mi chciał podprowadzić siatkę---czy miałam go puścić
wolno i powiedzieć --porzuć strach --że co---że ja bede o jedną
siatke wiecej niż on by sobie tego życzył?
mąż mi robi na złość--ze strachu --czy z chorego charakteru i
niskopoziomowego rozumienia życia?
ktoś opowiada o mnie bzdury---które mnie dosłownie krzywdzą--ze
strachu---nie ---z poczucia tak wysokiej wartości---iż śmie on być
ponad prawda--marny znawca obyczajów i do tego zakwaszony życiem...
strach mamy podobnież od ewolucyjnych krewniaków przodków-zwierzat---
-no a jeśli z ta ewolucją wcale nie było tak jak nas uczono-to skad?
i po co?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.