Dodaj do ulubionych

Przebudzenie karmy- czyli...

    • panna-lee Re: Przebudzenie karmy- czyli... 17.04.08, 12:49
      wniosek - głupio zrobiłam jedząc vibutti, to by wiele wyjaśniało...
      ja tam zawsze ubolewałam nad niedostateczną ilością "dostawania w d*ę" bo skądinąd wiem, że nic tak nie rozwija... nie wiem co tu ma do rzeczy sprawiedliwe - niesprawiedliwe. każdy dostaje to, co powinien dostać od życia, pod tym względem jest to wyjątkowo sprawiedliwe - każdemu według potrzeb smile
      • wladi3 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 17.04.08, 13:53
        Tak to się chyba zaczyna . Rozpoczęcie świadomego rozwoju
        duchowego , prowadzi do szybszego przepracowania lekcji/często
        bolesnych / , końcowy efekt jest jednak wart zachodu . Pozbycie się
        Karmy i odzyskanie władzy nad Sobą a dalej nad materią aby "...w
        Miłości i Sprawiedliwości sprawować władzę nad danym nam przez Boga
        światem . Władek .

        Kocham Cię Boże Ojcze . Władek .
        Jestem cząstką Boga !

      • marian770 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 17.04.08, 22:38
        >ja tam zawsze ubolewałam nad niedostateczną ilością "dostawania w
        >d*ę"

        albo jesteś masochistka albo nie masz zielonego pojęcia o cierpieniu
        bo go jeszcze nie doświadczyłaś. nie wiem czy życie np. w kalekim
        ciele, które doświadcza nietolerancji ze strony otoczenia by Cię
        zadowalało ale patrząc z Twojego punktu widzenia napewno byłoby
        rozwijające...
        • panna-lee Re: Przebudzenie karmy- czyli... 18.04.08, 02:13
          ach, ci duchorozwojowi. tacy antypatyczni. tacy prędcy w sądach.

          tak, jestem masochistką. mam też ADHD [to akurat w innym wątku mi sugerowano]. zielonego pojęcia nie mam w ogóle o niczym, jestem homunkulusem, który dopiero miesiąc temu aktywował swój mózg. i głównie zastanawiam się, skąd u ludzi taka furia o byle co. i to na takim forum, które nazywa się "myśl pozytywnie" smile coś tu nie gra. oświećcie niebogę, bo nie nadążam za wami. z każdego swojego posta powinnam się właściwie gęsto tłumaczyć, chociaż zważywszy rodzaj forum, posty moje, przemyślenia, nawet zwierzenia powinny być dla was wyjątkowo jasne i zrozumiałe, plus winna panować ogólna życzliwość i pozytywność - piszę z serca, piszę o sobie, nie obrażam nikogo, a jednak nie wyczuwam atmosfery życzliwości. moje posty są kontrowane w niemiły sposób [z jednym sympatycznym wyjątkiem smile] a ja sama podlegam dziwacznym ocenom, od któych opadają mi ręce.

          czy jesteście pewni, że siedzicie na właściwym forum? a może to masochizm? big_grin
          • marian770 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 18.04.08, 09:54
            nie jest moim celem Ciebie obrażać.
            szanuje Twoje poglądy ale jesli piszesz o nich na forum tzn. że
            jesteś gotowa do dyskusji na ich tematy z osobami które mogą się
            całkowicie niezgodzić z Tobą

            to co napisałem miało Toba wstrząsnąć abyś się zastanowiła o czym
            piszesz- pragnienie cierpienie nie jest naturalnym stanem człowieka,
            stąd może poprostu powinnaś przeanalizować skąd bierze się źródło
            tego i jakie ma tego przyczyny. z tym że przeeiż nkt nie zmusi
            Ciebie jesli Ty nie wyrażasz na to chęci do zmiany postawy.

            Czasami stosuje mocniejsze zwroty, które akurat przez Ciebie zostały
            zinterpretowane jako ataki furi. Ale też dlaczego tak emocjonalnie
            na nie reagujesz ?



            • panna-lee Re: Przebudzenie karmy- czyli... 18.04.08, 16:02
              nie reaguję emocjonalnie, zdziwiłbyś się, jak rzadko coś porusza moje emocje, a już szczególnie dyskusje internetowe smile

              wstrząsanie mną? a któż cię do tego upoważnił? smile ale jeśli odczuwasz mocną potrzebę rozpisania się na mój temat - śmiało. na pewno mi to nie zaszkodzi. mówię całkiem poważnie - baw się, jeśli sprawia ci to przyjemność. chętnie nawet się zgodzę z Twoimi opiniami. nic mnie to nie kosztuje. ale po co ci taka satysfakcja, tego pojąć nie mogę smile

              takie odpowiedzi na moje posty ani mnie nie obrażają, ani w żaden sposób nie drażnią, po prostu wydało mi się dziwne, jak to nazwałeś, "wstrząsanie" ludźmi na takim forum, fabrykowanie ocen po paru zdaniach... powinieneś siedzieć raczej na politycznych. na wszystko jest bowiem odpowiednie miejsce i czas.

              zalecam szeroki uśmiech i więcej tolerancji dla otoczenia. świat działa prawidłowo, jeśli nie liczyć zimna i mżawki za oknem big_grin a jeśli uważasz że z ludźmi coś jest nie w porządku i powinni się zmienić - cóż, przypuszczam, że wiesz, jak zazwyczaj kończy się to zdanie.

              pozdrawiam
              • szuwary4 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 18.04.08, 16:17
                To ja zastanawiałam się czy to nie ADHD, kiedy mówiłaś, jak szybko myślisz,
                działasz i wyprzedzając innych doświadczasz pewnych kłopotów z komunikacja z
                tymi co za Tobą nie nadązają. Wyjasniłas mi, ze tak nie jest, co przyjęłam do
                wiadomości i uznaję za prawdę. Bynajmniej nie zamierzam ani Ciebie ani nikogo
                innego obrażać. Co więcej, podoba mi się Twoja otwartość, szczerość jest bowiem
                rodzajem odwagi, a to jedna z tych cech, które zasługują na szacunek. Pozdrawiam
                • panna-lee Re: Przebudzenie karmy- czyli... 18.04.08, 23:19
                  szuwary: cóż, mogło być w sumie gorzej smile w sumie to się ciebie nie czepiam, każdemu się zdarza ocenić kogoś na necie odruchowo na podstawie kruchych przesłanek.... po prostu nie pasowało mi to zupełnie do spodziewanego charakteru tego forum smile
                  a co do nie nadążania - spójrz, szuwarku, na post pod swoim smile mogę mówić spokojnie i z uśmiechem, mało tego, żartobliwie - a dla niektórych będzie to wyjątkowo emocjonalne reagowanie.

                  powiadacie, że nie trzymacie siłą?
                  a to ci powitanie. chyba skorzystam z zaproszenia do wyjścia, bo nie przepadam za pyskówkami, a już zwłaszcza za nadinterpretacją.....

                  pozdrawiam was, trzymajcie się ciepło
                  • marian770 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 19.04.08, 10:35
                    > powiadacie, że nie trzymacie siłą?
                    > a to ci powitanie. chyba skorzystam z zaproszenia do wyjścia

                    a gdzież to masz napisane ? chodziło mi tylko że nie muszisz się
                    tłumaczyć ze swoich postów jeśli nie masz na to ochoty

                    i dlaczego zarzucasz pewne rzeczy wszystkim ? wydawało mi się że to
                    jest polemika między nami, podczas gdy Ty odbierasz to jako atak i
                    do tego od wszystkich

                    >bo nie przepadam za pyskówkami, a już zwłaszcza za
                    nadinterpretacją.....

                    i kto to mówi..
              • marian770 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 18.04.08, 17:37
                > wstrząsanie mną? a któż cię do tego upoważnił? smile

                masz racje nikt mnie nie upoważnił, natomiast mam prawo wypowiadać
                swoja opinię. masz prawo pisać że brakuje Ci cierpienia i być może
                zaczynasz je przyciągać, z tym że jeżeli słyszałaś różne tragiczne
                opowieści powinnaś wiedzieć że takie przeżycia potrafią złamać
                człowieka, mówiąc inaczej później człowiek może żałowac że wybrał
                takie doświadczenia.
                ale oczywiście to są Twoje wybory, a to co piszę to moja uwaga do
                tego

                piszesz w poprzednim poście

                >i tak, jestem masochistką. mam też ADHD [to akurat w innym wątku mi
                >sugerowano]. zielonego pojęcia nie mam w ogóle o niczym, jestem
                >homunkulusem, który dopiero miesiąc temu aktywował swój mózg.

                oraz później w tym poście

                >oświećcie niebogę, bo nie nadążam za wami. z każdego swojego posta
                >powinnam się właściwie gęsto tłumaczyć, chociaż zważywszy rodzaj
                >forum, posty moje, przemyślenia, nawet zwierzenia powinny być dla
                was wyjątkowo jasne i zrozumiałe,

                i Ty twierdzisz że nie reagujesz emocjonalnie wink
                zachowujesz się jak obrażona osoba, która jesli się ją skrytykuje
                odrazu się naburmusza. obrażasz zresztą wszystkich na forum
                zarzucając im że się musisz się im gęsto tłumaczyć ? a więc komu ?(
                oczywiście oprócz mnie wink ) czy aby nie za bardzo przesadzasz ?
                Droga panno Lee-nikt Cię do niczego tutaj nie zmusza.
                i byc może dla Ciebie Twoje opinie są Wyjatkowo Jasne i Zrozumiałe,
                co nie znaczy że wszyscy mają obowiązek je rozumieć.

                > powinieneś siedzieć raczej
                > na politycznych. na wszystko jest bowiem odpowiednie miejsce i
                czas.

                dzięki za propozycje ale to nie moja działkasmile.


                > zalecam szeroki uśmiech i więcej tolerancji dla otoczenia.

                i vice versa co widać po poście wyżej

            • t.oja Re: Przebudzenie karmy- czyli... 01.08.08, 22:53
              marian770 napisał:

              > nie jest moim celem Ciebie obrażać.
              > szanuje Twoje poglądy ale jesli piszesz o nich na forum tzn. że
              > jesteś gotowa do dyskusji na ich tematy z osobami które mogą się
              > całkowicie niezgodzić z Tobą
              >
              > to co napisałem miało Toba wstrząsnąć abyś się zastanowiła o czym
              > piszesz- pragnienie cierpienie nie jest naturalnym stanem
              człowieka,
              > stąd może poprostu powinnaś przeanalizować skąd bierze się źródło
              > tego i jakie ma tego przyczyny. z tym że przeeiż nkt nie zmusi
              > Ciebie jesli Ty nie wyrażasz na to chęci do zmiany postawy.
              >
              > Czasami stosuje mocniejsze zwroty, które akurat przez Ciebie
              zostały
              > zinterpretowane jako ataki furi. Ale też dlaczego tak emocjonalnie
              > na nie reagujesz ?
              >

              Hyh smile Rozwoj duchowy to glownie ciezka praca, praca, praca i
              jeszcze raz praca i tylko nad soba! Kiedy kazdy nad soba popracuje
              to nie bedzie trzeba nic i nikogo zmieniac, wstrzasac.smile
              a kto pyta nie bladzi.

              pragnienie cierpienie nie jest naturalnym stanem człowieka,

              Czy aby na pewno nie jest?
              moze to byc program karania siebie to fakt, ale patrzac z innej
              stronysmile Kazdy ma wlasna droge duszy, wiec zatem skad wiadomo
              kto jaka te droge ma. Np tajemnica biczowania, czy nie plynie stad
              dla nas wielka nauka. Jesli nie jestesmy powolani do krwawego
              meczenstwa....smile Czyli sa wybrani i ci ktorzy maja takowa droge.
              • motyvvacja Re: Przebudzenie karmy- czyli... 02.08.08, 00:06
                Hyh smile Rozwoj duchowy to glownie ciezka praca, praca, praca i
                > jeszcze raz praca i tylko nad soba! Kiedy kazdy nad soba popracuje
                > to nie bedzie trzeba nic i nikogo zmieniac, wstrzasac.smile
                > a kto pyta nie bladzi.
                >
                > pragnienie cierpienie nie jest naturalnym stanem człowieka,
                >
                > Czy aby na pewno nie jest?
                > moze to byc program karania siebie to fakt, ale patrzac z innej
                > stronysmile Kazdy ma wlasna droge duszy, wiec zatem skad wiadomo
                > kto jaka te droge ma. Np tajemnica biczowania, czy nie plynie stad
                > dla nas wielka nauka. Jesli nie jestesmy powolani do krwawego
                > meczenstwa....smile Czyli sa wybrani i ci ktorzy maja takowa droge.


                Uwarzam ze (meczenstwo) nie jest droga,a zyciem w
                nieswiadomosci .Albo powtorka z rozrywki(bo ktos mi kiedys tak
                powiedzial ze zmyje z siebie pierowodne grzeszysko poprzez meke)

                Droga jest uwarznosc,obserwacja,nauka
                swiadoma,milosc,uprzejmosc ...a biczowanie do niej nie nalezy
                zupelnie.

                Droga do naturalnego naszego stanu-stanu milosci



                --
                Kocham siebie z wzajemnoscia smile
                • motyvvacja Re: Przebudzenie karmy- czyli... 02.08.08, 00:14
                  chyba ze miales na mysli nieswiadomosc i jej programy jako droge.

                  Wybierajac taka droge nie inna,podswiadomosc wywrucona na druga
                  strone jak sweterek -zmienia sie w prawdziwe to czym miala byc.

                  Nie ma swiatla bez ciemnosci
                  nienawisci bez uprzejmosci
                  bolu bez przyjemnosci
                  smiechu bez placzu

                  To sa emocje z ktorych prawdziwe istnienie w nas tworzy uczucia i ta
                  odrebnosc.
                  Dlatego kazdy mial inna droge by byc innym po przewinieciu i
                  wybraniu w ''tu i teraz''
                  Tego co lubiesmile

                  pozdrowka

                  --
                  Kocham siebie z wzajemnoscia smile
                • t.oja Re: Przebudzenie karmy- czyli... 02.08.08, 00:34
                  > Droga jest uwarznosc,obserwacja,nauka
                  > swiadoma,milosc,uprzejmosc ...a biczowanie do niej nie nalezy
                  > zupelnie.
                  >
                  > Droga do naturalnego naszego stanu-stanu milosci

                  Czyli wzorzec do ktorego dazy czlowiek rozwijajacy sie duchowo,
                  rozumienie tego wzorca bedzie inne w zaleznosci od wysokosci
                  uduchowienia. Owe roznice moga byc tak wielkie iz stworza przepasc
                  pomiedzy osobami z roznych poziomow. wiele osob zyjacych w
                  szczesliwych zwiazkach po kilku letnim intensywnym rozwoju nagle
                  uswiadamia sobie ze druga strona w zwiazku nas nie rozumie a ona
                  tylko pozostala na tym samym poziomie ducha. Mowiac o drodze duszy
                  mialam rowniez na mysli dazenia na jej poziomie rozwoju. Podajac
                  przyklad biczowania byl celowy. Jezus oddal zycie, a mogl sie
                  wycofac. Przyjal wole Ojca stal sie meczennikiem z wyboru
                  jednoczesnie pokazujac oddanie i wielka milosc przyjmujac wole Ojca.
                  Obecnie niewielu by poszlo w slady Jezusa, jednak uwazam ze napewno
                  taka osoba znalazlaby sie.

                  > Uwarzam ze (meczenstwo) nie jest droga,a zyciem w
                  > nieswiadomosci .Albo powtorka z rozrywki(bo ktos mi kiedys tak
                  > powiedzial ze zmyje z siebie pierowodne grzeszysko poprzez meke)

                  To znaczy, ze Twoim zdaniem Jezus byl meczennikiem nieswiadomym
                  wlasnych decyzji?
                  Jestem przeciwnego zdania, zostal poczety w celu zbawienia nas czyli
                  droga byla zalozona zanim Maryja przyjela wole Boga.
                  Powtorka z rozrywki to wynik zle odrobionej lekcji z wczesniejszego
                  wcielenia, sila tej energii blokuje jakas dziedzine zycia.
                  Natomiast wychodzenie z zalozenia odkupienia grzechow poprzez
                  cierpienie to raczej program karania siebie.
                  Elementy wymienione maja miejsce niby to samo, lecz roznia sie
                  przyczyna. I wybor swiadomy jest wolna wola na ktora nikt nie wplynie
                  tylko sam wyborca. Karma natomiast jest do odpracowania w zaleznosci
                  od umiejetnosci i wiedzy, karanie siebie to powazna blokada czesto
                  przyczyna jest psychika i mysloksztalty.
                  • i33 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 02.08.08, 10:43
                    dziewczyny myśle że oba poglady dadzą sie połaczyć:

                    cierpienie musi zaistnieć jeśli mamy coś do odrobienia--to
                    wybraliśmy-tak spłacamy..ale bez przesady
                    dobrze jeśli jestesmy świadomi--bo wtedy czuje sie ten
                    moment "odrobienia"-wybaczenia sobie i innym..KONIEC
                    ODROBIONE-na powrót jestem czystym naczyniem miłości

                    a wiec zasługuje na wszystko co najlepsze..całe dobro wszechświata
                    jest dla mnie otworem
                    prawdziwa świadomościa jest miłość
                    Chrystus cierpiał z całą świadomościa istoty wyższej ale przede
                    wszystkim z cała świadomościa człowieka[co było w ogrójcu--"jeśli
                    możesz zabierz ode mnie ten kielich.."]
                    Pokazał nam ile można wytrzymać dla miłosci i że wszystko można
                    wybaczyć
                    Mówił tez że mamy brać ciężar innych na siebie--ale nic nie mówił że
                    mamy być nieszczesliwi!
                    prostować,wesprzeć ale przede wszystkim wybaczać--oczyszczać-----
                    jesli życie na ziemi ma być inne-lepsze,na wyższym poziomie--
                    to ludzie muszą wejśc na wyższy poziom--odrabiając swoje "niskie"
                    szkółki---...przesiadka z tratwy--na prom!
                    z cierpieniem --tyle ile trzeba..
                    ani Afryka ani AZJA ani wszystkie głodujące dzieci nie musiałyby tak
                    cierpieć gdyby państwa i rzady i milionerzy wzieliby choć troche ich
                    cieżaru na siebie
                    wielu ludzi cierpi bo inni mają to w d..
                    wielu ludzi cierpi bo inni mają w tym korzyść
                    moim zdaniem to nie ma nic wspólnego z Chrystusowym "pokaże wam jak
                    was kocham"
                    pozdrawiam


                    • t.oja Re: Przebudzenie karmy- czyli... 02.08.08, 15:21
                      i33 napisała:
                      > ani Afryka ani AZJA ani wszystkie głodujące dzieci nie musiałyby
                      tak
                      > cierpieć gdyby państwa i rzady i milionerzy wzieliby choć troche
                      ich
                      > cieżaru na siebie
                      > wielu ludzi cierpi bo inni mają to w d..
                      > wielu ludzi cierpi bo inni mają w tym korzyść
                      > moim zdaniem to nie ma nic wspólnego z Chrystusowym "pokaże wam
                      jak
                      > was kocham"

                      To fakt niezaprzeczalny, niestety, cierpia ludzie bo inni mysla o
                      sobie.sad
                      Moj poglad oparlam o dusze ktora dokonuje wyboru drogi i cierpien
                      zanim sie zreinkarnuje. Naswietle jak to mniej wiecej wyglada.
                      Dusza reinkarnuje sie dla nauki oraz dla zdobycia zapasu energii.
                      Otrzymuje ten zapas poprzez cierpienie, im wyzsza duchowosc tym
                      bardziej odczuwa potrzebe energetyczna ale jej madrosc duchowa,
                      pozwala jej na przejscie doswiadczen ciezkich (to nie musi byc
                      smierc, ani droga Jezusa). Taka dusza wybiera miejsce gdzie bedzie
                      zyla, rodzine w ktorej sie urodzi i wychowa, jak bedzie wygladalo
                      zycie duszy, a nawet opiekunow ktorzy beda pilnowac aby wybrane
                      opcje byly zrealizowane. Wszystko to jest zapisane w ksiedze akaszy,
                      czyli duszy, tam jest tez zapisana przyszlosc jak i poprzednie
                      wcielenia. Dzieki tym zapisom mozemy sprawdzic karme odkryc nasze
                      wczesniejsze wcielenia i je naprawic pokonujac czasoprzestrzen.
                      Dzieki zapisowi obecnego wcielenia tarocista lub jasnowidz wskaze
                      przyszlosc.
                      W odpowiedzi na pytanie o obojetnosc dla ludzi i brak pomocy.
                      Jesli swiat bylby idealny czy nauka bylaby dla nas mozliwa?
                      Moze swiat i zachowania ludzkie sa tak skonstruowane aby bylo to
                      mozliwe.
                      Bog pokazal jak nas kocha oddajac za nasze grzechy swego syna.
                      Jezus pokazal nam jak zyc, jak walczyc z pokusami, ze mozna pokonac
                      szatana ktoremu ulegla Ewa. Nie znaczy to ze my mamy oddac zycie i w
                      doslownym tego slowa znaczeniu zmartychwstac.
                      Bardziej poprzez prace i ustanowione prawo Boze po przejsciu zaznac
                      zycie wieczne. Zalozony wzorzec i dazenie do niego.
                      Czy w tym przypadku nie wybieramy drogi i jej dyskomfortu swiadomie?
                      Dusza w trakcie wcielenia przechodzi przez strefe zapomnienia,
                      czesto jednak dzieci pamietaja wczesniejsze wcielenie i postrzegaja
                      pozazmyslowo do pewnego okresu zycia, a bywa ze do konca zachowuja
                      widzenie.
                      Pozdrawiam

              • marian770 Re: Przebudzenie karmy- czyli... 15.08.08, 22:40
                mylisz pojęcia.
                ja mówie o PRAGNIENIU cierpienia a nie o celach duszy czy karmy do
                przepracowania. pragnienie cierpienia nie jest zdrowym objawem i
                wskazuje na pewne problemy psychiczne.
                natomiast karma / cele duszy do przepracoania w życiu - w wiekszości
                związane są z cierpieniem
    • mskaiq Re: Przebudzenie karmy- czyli... 19.04.08, 03:50
      Mysle ze osoby ktore zajmuja sie rozwojem duchowym nie koniecznie
      rozwijaja sie duchowo.
      Podstawa rozwoju duchowego czlowieka jest milosc. Bez dostatecznie
      silnej milosci zajmowanie sie rozwojem duchowym moze przyniesc wiele
      szkod i wtedy mozna dostawac od zycia w d...
      Milosc broni przed strachem, zalem i innymi negatywnosciami ktore
      maja ogromny wplyw na ludzkie zycie.
      Serdeczne podrowienia.
        • mskaiq Re: Przebudzenie karmy- czyli... 19.04.08, 13:46
          Dla mnie rozwoj duchowy to rozwoj milosci ktora jestesmy. Do tego
          nie jest potrzebna zadna wiedza ani medytacja.
          Kiedy milosc osiagnie poziom w ktorym przestaje istniec strach,
          zlosc i negatywne emocje wtedy pojawia sie zrozumienie kim jestesmy.
          Od tego momentu pojawia sie rozwoj duchowy duszy czyli ten rozwoj
          ktory wiekszosc probuje osiagnac bez przygotowania bez osigniecia
          kontroli nad podswiadomoscia i emocjami.
          Serdeczne pozdrowiemia.
    • zbigniew31 ...a ja zapytam: 20.04.08, 16:50
      Czy ktoś kiedyś dowiódł istnienia kramy ?
      albo ... czytam w artykule :
      'Kontroluje następujące rodzaje pamięci; pamięć krótkotrwałą, długotrwałą i poprzednich wcieleń. Ma też moc kreacji zdarzeń'
      ... pamięć poprzednich wcieleń smile)))
      .... moc kreowania zdarzeń smile)))
      Już nie wspominając o szerokości pojmowania 'rozwoju duchowego'!
      Toż to jakieś pomieszanie rzetelności z chciejstwem smile

      Czy to nie jest przypadkiem tak , że sposób w jaki postrzegamy świat kreuje naszą tzw karmę ?
      Dostrzegamy w świecie samo zło i świat zaczyna być dla nas zły! ...
      Uważamy że nic się nie uda i tak jest !
      Taką oto moc posiada nasz światopogląd nad kreowaniem zdarzeń !
      Czy nie wystarczy ? Standardowo... kochać świat i ludzi ?
      Czy do osiągnięcia tego celu potrzebna jest cała ta rzetelnie/chciejsko/mityczna wiedza ?
      • amm06 Re: ...a ja zapytam: 20.04.08, 20:28
        zbigniew31 napisał:

        > Czy nie wystarczy ? Standardowo... kochać świat i ludzi ?

        Tak by wynikalo z ponizszego:

        "18 Jeśli jednak pozwolicie się prowadzić duchowi, nie znajdziecie
        się w niewoli Prawa.(...)
        22 Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość,
        uprzejmość, dobroć, wierność, 23 łagodność, opanowanie. Przeciw
        takim [cnotom] nie ma Prawa." Gal 5

        > Czy do osiągnięcia tego celu potrzebna jest cała ta
        rzetelnie/chciejsko/mityczna wiedza ?

        Cos jednak jest potrzebne, przeciez zanim zdamy sobie sprawe ze
        postrzegamy swiat w nieodpowiedni sposob, najpierw musimy nabrac do
        siebie dystansu aby to zauwazyc. Innymi slowy, nie da sie pomoc
        komus (sobie) kto twierdzi ze nie ma problemu wink

        --
        "Reality is merely an illusion, albeit a very persistent one." -
        Albert Einstein
        • zbigniew31 Re: ...a ja zapytam: 20.04.08, 22:01
          amm06 napisała:


          >
          > Cos jednak jest potrzebne, przeciez zanim zdamy sobie sprawe ze
          > postrzegamy swiat w nieodpowiedni sposob, najpierw musimy nabrac do
          > siebie dystansu aby to zauwazyc. Innymi slowy, nie da sie pomoc
          > komus (sobie) kto twierdzi ze nie ma problemu wink
          >
          Myślę wprost przeciwnie ... nie dystansu tylko szczerości .
          kiedy czuje się w swoim życiu źle - znaczy mam jakiś problem ..
          Osoby przepełnione miłością do świata nie mają z nim i z sobą problemów smile
          • amm06 Re: ...a ja zapytam: 20.04.08, 23:58
            zbigniew31 napisał:

            > Myślę wprost przeciwnie ... nie dystansu tylko szczerości .
            > kiedy czuje się w swoim życiu źle - znaczy mam jakiś problem ..
            > Osoby przepełnione miłością do świata nie mają z nim i z sobą
            problemów smile

            To prawda. Bolesna bywa ta szczerosc, ze mnie np. co i rusz cos
            wylazi, co mnie od tego stanu wypelnienia miloscia dzieli... Dlatego
            odrobine zgadzam sie z tym artykulem, no moze poza owym cudownym
            proszkiem wink

            --
            • zbigniew31 Re: ...a ja zapytam: 21.04.08, 00:27


              Anno smile
              Każdemu coś wyłazi , a już najbardziej Tym co te zabiegi stosują , bo dlaczego je stosują confused
              Nic dziwnego , że zgadzasz się trochę z artykułem...
              do wykreowania nowego guru/religii potrzeba pomieszać
              trochę psychoanalizy z mistycyzmem i gotowe!
              Miłość wypełnia najbardziej kiedy od świata nic nie oczekujesz ,
              zwyczajnie jak dajesz mu wolność , a największą tym których kochasz najmocniej ..
              • amm06 Re: ...a ja zapytam: 21.04.08, 01:29
                zbigniew31 napisał:

                > Każdemu coś wyłazi , a już najbardziej Tym co te zabiegi stosują ,
                bo dlaczego je stosują confused
                > Nic dziwnego , że zgadzasz się trochę z artykułem...
                > do wykreowania nowego guru/religii potrzeba pomieszać
                > trochę psychoanalizy z mistycyzmem i gotowe!

                Dla scislosci, zabiegi wink ktore stosuje to obserwacja i
                samoobserwacja, modlitwa/kontemplacja, lektury (New Thought,
                Biblia), no i muzyka (Praise & Worship), ostatnimi czasy. Nie znam
                innych metod i w sumie, chyba raczej nie popieram.

                Zgadzam sie odrobine z tym artykulem, bo zauwazylam u siebie ze
                najwiekszy jak dotad postep w moim rozumieniu/pojmowaniu, zagadkowo
                sprzagl sie z okolicznosciami ktore lamia na drzazgi dawna mnie
                (haha, troche tu dramatyzuje - a jednak...)

                > Miłość wypełnia najbardziej kiedy od świata nic nie oczekujesz ,
                > zwyczajnie jak dajesz mu wolność , a największą tym których
                kochasz najmocniej

                W to chyba nalezaloby byc w stanie wliczyc takze i siebie.
                --
                "Reality is merely an illusion, albeit a very persistent one." -
                Albert Einstein
                • zbigniew31 Re: ...a ja zapytam: 21.04.08, 19:53
                  amm06 napisała:


                  > Dla scislosci, zabiegi wink ktore stosuje to obserwacja i
                  > samoobserwacja, modlitwa/kontemplacja, lektury (New Thought,
                  > Biblia), no i muzyka (Praise & Worship), ostatnimi czasy.
                  > Nie znam innych metod i w sumie, chyba raczej nie popieram.

                  Bardzo mnie ciekawi ...co przez nie chcesz osiągnąć ?

                  > Zgadzam sie odrobine z tym artykulem, bo zauwazylam u siebie ze
                  > najwiekszy jak dotad postep w moim rozumieniu/pojmowaniu, zagadkowo
                  > sprzagl sie z okolicznosciami ktore lamia na drzazgi dawna mnie
                  > (haha, troche tu dramatyzuje - a jednak...)

                  Wiadomo z fizyki ,że poruszenie przedmiotu wymaga pokonania wpierw jego bezwładności...nie wiem czy potrzeba poszukiwań aż w zaświatach
                  by udokumentować ten wysiłek smile Ale jak Tu na górze napisali 'myśl pozytywnie' i wiesz ten artykuł , pięknie przez Ciebie przetłumaczony...może być w tym pożyteczny smile


                  > > Miłość wypełnia najbardziej kiedy od świata nic nie oczekujesz ,
                  > > zwyczajnie jak dajesz mu wolność , a największą tym których
                  > kochasz najmocniej
                  >
                  > W to chyba nalezaloby byc w stanie wliczyc takze i siebie.

                  Oczywiście !
                  i dosyć łatwo to osiągnąć , bo wiesz? jak raz poczuje z a p a ch np. jaśminu , to w świecie -jak biała barwa zawiera wszystkie kolory , tak i zapachy w nim wszystkie i jak z białego wyłowić mogę kolor ulubiony , tak i ten zapach w każdej cząstce świata odnajduję ... smile również w sobie ..
          • zbigniew31 Re: ...a ja zapytam: 25.04.08, 21:40
            szuwary4 napisała:

            > Jeśli karmę traktujemy jako związek przyzynowo-skutkowy, to
            > istnienie takowego jest stwierdzone już od dawna i na nim oparte
            > jest wnioskowanie indukcyjne. Pozdrawim

            Pany to już daaawno...
            ostały się jeno Damy , a ten byt mężczyznom nieosiągalny smile

            Związek czego z czym, że tak dalej będę pytał ...
            • majka035 Re: ...a ja zapytam: 02.08.08, 10:08
              Przeczytałam Was, choć nie przeczytałam artykułu. Ale jest w tym
              coś. Kiedy ja zaczęłam pracę ze swoją świadomościa, podświadomością.
              Zaczęłam dużo czytać, uczęśzczać na kursy.Od tego momentu zaczęli
              zmieniać mi sie znajomi, odchodzili starzy, przychodzili nowi i
              zawsze tacy, którzy choć trochę tknęli te tematy. I zaczęłam
              dostawać od życia w kość. I to nieźle. to trwa już 4 rok. czasami
              pytam się, kiedy to się skończy. Kiedy zaczynam widzieć światełko w
              tunelu, to łup-znowu obrywam. Ale to co zauważyłam w sobie-na
              początku dołowałam, załamywałam się, krzyczałam z rozpaczy, ze nie
              dam rady tego udźwignąć. teraz jest inaczej-albo nauczyłam sie
              radzić sobie z problemami, alo uodporniłam sie. A co najważniejsze ,
              wzięłam pełną odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje. Są tylko
              moje. Ale i tak zastanawiam sie czy kiedys skońmczy się taka czarna
              seria.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka