Ministerstwo Rolnictwa tłumaczy to ochroną interesów rolników.
Konsumenci stracą. Ministerstwo Rolnictwa zapowiada obniżenie wymagań wobec
żywności. Chodzi o wyższe limity dla pestycydów i innych substancji szkodliwych
dla zdrowia - pisze "Rzeczpospolita".
Nasi rolnicy muszą przestrzegać norm unijnych. Bruksela określa najwyższe
dopuszczalne limity chemikaliów zawartych w kupowanych przez konsumentów
owocach, warzywach i mięsie. Kraje członkowskie mają jednak prawo podnieść
poprzeczkę swoim producentom żywności. Polska często z niego korzysta. Pięć lat
temu kilkakrotnie zaostrzono limit dla endosulfanu używanego przy spryskiwaniu
czarnej porzeczki, co utrudniło życie jej plantatorom.
Pomysł, by obniżyć wymagania podoba się lobby rolniczemu. - Nie powinniśmy być w
gorszej sytuacji niż rolnicy z innych krajów UE, którzy mogą u nas sprzedawać
swoje produkty - mówi "Rzeczpospolitej" Andrzej Gantner, dyrektor generalny
Polskiej Federacji Producentów Żywności. Tłumaczy, że do tej pory wyższe
standardy nie były palącym problemem, bo polscy rolnicy i przetwórcy oferowali
tańszą żywność. Teraz ceny surowców poszły w górę i sytuacja się zmieniła.
Izabela Tańska, ekspert z firmy IGI Food Consulting, przyznaje, że niektóre
standardy mogą być trudne do spełnienia dla wielu rolników. Jej zdaniem polska
żywność nie będzie jednak gorsza od tej z importu. - Wciąż ta żywność będzie
bezpieczna. Polska nie może bowiem obniżyć standardów poniżej tych, które są
uznane za bezpieczne w UE - uspokaja konsumentów Tańska.
Nie wiadomo więc jeszcze, kto najwięcej zyska na zmianach. Na razie Ministerstwo
Rolnictwa opublikowało jedynie projekt noweli rozporządzenia, które określa, ile
pestycydów może się znaleźć w paszach. Z planów legislacyjnych resortu na
pierwsze półrocze 2008 roku wynika też, że urzędnicy chcą zmniejszyć wymogi dla
produkujących wyroby mleczne o tradycyjnym charakterze.
www.rp.pl/artykul/120421.html