11.07.2008 Szczepienia czIII
Na str. 13 Pracownicy PZH zarzucają mi "sporą dozę ignorancji" ponieważ A. Philips podał, że "szczepionki wprowadza się do układu krwionośnego omijając system odpornościowy. Czyli wykluczając naturalne bariery odpornościowego systemu (skórę, błony śluzowe sok żołądkowy." i dalej, Profesorowie piszą cyt: "żadnych szczepionek nie wprowadza się bezpośrednio do układu kwionośnego, a ogólnie stosowane szczepionki wprowadza sią albo doustnie (Poliomyelitis) [tylko szczepionkę Koprowskiego - dopisek JJ] albo podskórnie lub domięśniowo [poliomielitis szczepionka Salka - JJ]. A ja naiwny myślałem, że fakt odkrycia przed prawie 300 laty systemu krwionośnego jest powszechnie znany już uczniom szkoły podstawowej. A nasi Profesorowie z Warszawy nadal twierdzą, że jak się podaje zastrzyk domięśniowo czy też podskórnie to nie dochodzi on do układu krwionośnego. I jak tutaj można prowadzić merytoryczną dyskusję!!!?
A. Philips podał, że brak do chwili obecnej prac, które wskazywałyby, że przeciwciała poszczepienne dają trwałą odporność. Najczęściej taka odporność trwa około 2 do 10 lat. Czyli zamiast zachorować w wieku dziecięcym, kiedy to tzw. dziecięce choroby nie powodują problemów, przesuwa się ten okres i po szczepieniu można zachorować w wieku lat 20 - 40, kiedy to problem zachorowania na "dziecięcą chorobę" jest znacznie poważniejszy. A zachorowanie na chorobę zakaźną w wieku dziecięcym daje trwałą odporność do końca życia.
Poza tym takie przechorowanie stymuluje system odpornościowy a szczepionka niezupełnie.
A tak na marginesie co powiedzą zwolennicy szczepień na wyraźny spadek zachorowań w latach 60 - 70 na kiłę i rzeżączkę. Przecież o ile mi wiadomo, żadnych dzieci się nie szczepi na te niewątpliwie groźne choroby. A jak to by było dobrze, jestem zaszczepiony i mi wolno... Bardzo dokładna analiza prac PZH za ostatnie 20 lat wykazała - że nie ma żadnej publikacji przez cały ten okres, która uzasadniałaby wprowadzenie szczepień albo ich skuteczność. Mało tego, większość prac to jest przepisywanie rocznika statystycznego GUS-u. Kto ma większe doświadczenie w opracowywaniu danych - statystycy czy też lekarze???
Następnie znowu powołują się nasi zwolennicy szczepień na ŚOZ podając, że w krajach rozwijających się itd. Jak mnie uczono, to Polska od dawna do krajów rozwijających się nie zalicza.
Po drugie, Autorzy nie rozumieją znaczenia wyrazu: obliczenie oraz szacunek. Wg słownika są to dwa różne wyrazy oznaczające zupełnie co innego. Czyli kłania się brak podstawowej wiedzy w zakresie semantyki. Trudno więc dyskutować. A dalej przez prawie dwie strony występuje naprzemienne mieszanie szacunków i faktów.
Po trzecie, jak mi wiadomo, w Polsce kanalizacja w niektórych miastach istniała od 1000 lat (mołe się archeologowie mylą ale to inny problem) natomiast te kraje na które powołują się Pracownicy PZH, do dnia dzisiejszego kanalizacji nie mają. Wystarczy popatrzeć na dziennik telewizyjny, jak nie można inaczej się nauczyć. Czyli kochani adwersarze chcą porównywać dwie dowolne cechy, których nie potrafią zdefiniować. No cóż można i na tym poziomie.
Na stronie 16 Autorzy koreferatu wracają do szczepionki przeciwko poliomielitis. Z zupełną beztroską przechodzą do danych Komisji Senatu Stanów Zjednoczonych oraz negują pisemne oświadczenie twórcy szczepionki Salka, który twierdzi, że zachorowania na polio występują u dzieci, które otrzymały szczepionkę doustną. Można zadać nieskromne pytanie, kto wie więcej o szczepieniu facet z Warszawy który nic nie stworzył, czy też twórca szczepionki przeciwko Polio. Ale to na marginesie. Panowie z Warszawy pomijają dwie lokalne epidemie polio, które wystąpiły właśnie wśród szczepionych dzieci w Polsce (nie słyszałem aby rodziny dostały odszkodowania). Po drugie, jeżeli twórca szczepionki przeciwko polio zeznaje przed komisją Senatu USA, że powikłania występują głównie u dzieci otrzymujących szczepienia doustne, to dlaczego w Polsce są tylko szczepienia doustne? Może są tańsze, może inne przyczyny to spowodowały, ale dlaczego nie robi się przetargu na zakup takiej czy też innej szczepionki. Podobno obowiązuje ustawa o państwowych zamówieniach. Dlaczego nie dotyczy ona szczepień. Dlaczego pacjent nie ma prawa wyboru tej szczepionki, którą chce a tylko tę, którą mu ofiaruje urzędnik zza biurka!!!?
"W USA na 250 milionów ludzi po szczepieniach przeciwko polio choruje 5 -10 osób rocznie" cytat z referatu . - połowa z nich to dzieci szczepione ostatnio, a pozostałe to zachorowania kontaktowe u wrażliwych osób." To znaczy, że chorują zarówno szczepieni jak i nie szczepieni.i to w tosunku 1:1.
Na stronie 17 znajduje się stwierdzenie cyt: "Dr Jaśkowski mija się z prawdą twierdząc, że w Polsce praktycznie jedynym sposobem zwolnienia ze szczepień jest choroba dziecka. Polski program przewiduje szereg krótko - i długotrwałych przeciwskazań zdrowotnych oprócz ostrych chorób gorączkowych, nadmierną reakcję na poprzednią dawkę szczepionki, nadwrażliwość na składniki szczepionki, choroby ...."
Są to zadziwiające stwierdzenia w ustach lekarzy. Po pierwsze podałem, że do zwolnienia kwalifikuje tylko choroba dziecka. Autorzy zaprzeczają po to, aby wymienić potem kilka nazwanych jednostek chorobowych. Kłania się semantyka. Wyraz "choroba" obejmuje zarówno chorobę ostrą gorączkową, jak również chorobę imunologiczną, jak również chorobę alergiczną, czy też ostrą alergię. To wie przeciętny student medycyny. W każdym bądź razie na Akademii Medycznej w Gdańsku. Nasuwa się więc pytanie, czy o tym wiedzą Pracownicy Państwowego Zakładu Higieny?
A swoją drogą, jak sobie p. Profesorowie wyobrażają stwierdzenie u dziecka, czy jest wrażliwe na "składniki szczepionki"? Wniosek nasuwa się sam; po pierwsze zakładają, że jest to fakt powszechnie znany; istnienie wrażliwości na związki chemiczne zawarte w szczepionce. Sami publikowali na ten temat prace.
Po drugie, można wyciągnąć również taki wniosek z powyższego twierdzenia, że najpierw trzeba zaszczepić dużą liczbę dzieci, aby stwierdzić czy wystąpią powikłania czy też nie. Czyli dzieci są rodzajem królików doświadczalnych. I znowu nie pracownicy sektora szczepionkowego ale dziennikarze ujawnili haniebne procedery testowania szczepionek w domach dziecka i szpitalach dla biedoty np w Australii. Czyli wracamy do pojęcia etyki. Czy kosztem zdrowia biednych dzieci w jednym kraju można tworzyć leki podawane w innym kraju, których celowość podawania nie jest jednoznacznie udowodniona!!!? No ale te wątpliwości dotyczą tylko członków wspólnoty cywilizacji chrześcijańskiej. Jak widać, wśród przedstawicieli innych cywilizacji one nie istnieją.
P.S. z ostatniej chwili
24 czerwca Ministerstwo Zdrowia wspólnie ze Światową Organizacją Zdrowia udawadniali polskiemu społeczeństwu, że szczepienia to wielka zdobycz medycyny i że są BEZPŁATNE. A ja naiwny myślałem, że tego rodzaju slogany umarły po wyborach w 1998 roku. Trzydzieści procent polskich rodzin żyje poniżej minimum socjalnego a tutaj znajduje się postawny pan, który twierdzi, że coś jest bezpłatne tylko... społeczeństwo tego nie rozumie. Skąd my to znamy?