Dodaj do ulubionych

Więzienie w którym żyjemy

08.04.09, 17:32
Czy czujemy się wolni?
Nie, mogę wskazać wiele rzeczy bez których w życiu ciężko się obejść. Świat nasz jest tak ułożony i celowo zorganizowany, abyśmy mieli poczucie pseudo wolności, ale tak naprawdę jej nie ma.

Czuję, że żyjemy w wirtualnym więzieniu. To więzienie nas otacza. Jest niewidzialne. Fizycznie niewidzialne.
Ale da się go dostrzec, dostrzec intuicyjnie.
Nie wiem czy jest to więzienie narzucone nam fizycznie czy mentalnie, czy też na obydwa sposoby.

Jesteśmy więźniami i im bliżej do ery przebudzenia, tym więcej osób zdaje sobie z tego sprawę i pyta się co z tym zrobić?.

Chcesz kupić samochód? mieszkanie? pojechać na wakacje? chcesz aby Cię było stać na wychowanie dziecka/dzieci? Pracuj! - tak nas wychowano. Zarówno "autorytety" jak i religia budują i dokładają nam kraty. Krzyczą na około "pracuj i zarabiaj" i jednocześnie podsuwają kolorowe gazetki z plażami... samochodami.... projektami domów. Całe życie za czymś gonimy. Chodzi o uzależnienie nas od nich, od tych, którzy wszystkim sterują zza kurtyny. Tylko poprzez stworzenie "sztucznych" dążeń życiowych da się nas wszystkich trzymać pod kontrolą. Wszyscy Ci co nie dostrzegają krat, są jeszcze większymi niewolnikami (tak, można być większym lub mniejszym niewolnikiem...) bo... uważają cudze opinie jako swoje. Bo nie ma w nich ani krzty ich samych. Żyją sloganem i ich rzeczywistość kreują sterowane masmedia.
Tak niestety żyjemy.

Wiele spraw jednak przyśpieszyło. Era przebudzenia nadchodzi wielkimi krokami. Już za chwilę okaże się, kto będzie w stanie porzucić wszystko co materialne aby przejść dalej...
Coś jest na rzeczy, wiele rzeczy dotychczas bardzo skrywanych jest odkrywanych.

Big Brother coraz bardziej nas otacza i szturmuje, microchiping (z możliwością zmieniania świadomości) jest coraz bardziej popularny, kolejne (o wiele krwawsze "atomowe?") zamachy są "zapowiadane" przez Al-CIAide,

Wszystko po to aby generować jeszcze więcej negatywnych energii, zła i ażeby jak najmniej ludzi uległo przebudzeniu.

Zacytuje: "W miejsce nowego nieba i nowej ziemi związanej z energetyczną ewolucją naszej planety około 2012 roku, przeciwne jej siły zamierzają wprowadzić nowy światowy porządek, w którym ludzie mają zostać niewolnikami."

Nie wiem, czy nastąpi to przed, w czy po roku 2012, ale zapytuje się każdego z Was: Gdzie wówczas będziesz? Kim będziesz i czy zdążysz się przebudzić?

Polecam wydaną w Polsce w lutym obecnego roku książkę Marcela Messinga
pod wielce wymownym tytułem: "WWW Czy się przebudzimy? - O ukrytych siłach za kulisami wydarzeń światowych"

Agnitum
Edytor zaawansowany
  • wladi3 08.04.09, 19:58
    Myślę że jesteśmy więżniami tylko własnego umysłu . Nie ma grupowego
    Zbawienia . Drogą do Wyzwolenia / według mnie oczywiście / , jest
    zapanowanie nad własnym Ciałem i Umysłem . MY - to nie Ciała z tej
    materii , MY to Dusze Stworzone z Materii Boga - Cząstki Boga .
    Zostaliśmy zmanipulowani - Owszem , cała ludzkość , lecz manipulacji
    podległa tylko Materia tego świata , czyli Ciało i Rozum Ciała -
    Umysł . Dusza nie uległa i nie może ulec żadnej manipulacji bo Jest
    Bogiem - Jego Cząstką . Droga do Wyzwolenia to nie walka na poziomie
    tej materii , lecz Głoszenie Prawdy zniewolonym dzieciom Boga ,
    które myśla że są tylko Ciałem . Wyzwolenia to Przebudzenie się
    Świadomości Boskiej w Ciele Człowieka i Odzyskanie władzy nad
    zniewolonym manipulacją Ciałem , to władza Duszy nad materia
    własnego Ciała i Myślą Ciała , które ma Moc Sprawczą bez względu na
    to czy Jest Świadoma swojej boskości , czy nie . Nieświadoma swojej
    Boskości Myśl Ciała człowieka Kreuje ten świat i swój Byt według
    zdeprawowanych i negatywnych , wpojonych nam kodów Pesymizmu .
    Świadoma swej Boskości Myśl człowieka zaczyna przełamywać i
    wymazywać złe Kody i zapisywać w Sobie Kody Dobra , Szczęścia i
    Godności Dziecka Boga . Walka nie toczy się na poziomie tej
    materii . Tutaj są tylko Efekty i osoby sterowane z poziomu innej
    materii . Nawet te o jakimś tam poziomie wtajemniczenia świadomego ,
    lub nieświadomego to są tylko marionetki . Walka nie ma polegać na
    walce z tymi marionetkami , lecz na Budzeniu i Tworzeniu Wspólnoty
    Świadomych dzieci Boga , Które przeciwstawią się złu na poziomie
    Ducha . Swiecąc w ciemności i uwalniając Inne Dzieci Boga spod mocy
    ciemności i oszustwa . Wynikiem zaś Ich działań i Mocy Duchowej
    będzie poprawa i usuwanie zła na poziomie tej materii . W ten
    sposób ,poprzez Wspólne łączenie się na poziomie Ducha zostaniemy
    Uwolnieni . Zło sie łączy a więc i MY musimy się łączyć i Stać się
    Jednością . Jedną nitkę można zerwać . Czy można zerwać sznur
    składający się z tysięcy nitek - Kanałów Energii łączących każdego z
    Nas z Bogiem ? Jestem Świadomym dzieckiem Boga i Zapraszam Was
    Wszystkich do Mojej Świątyni . Piramida. Władek .

    Kocham Cię Boże Ojcze .Władek .
    Jestem cząstką Boga !

  • agnitunn 09.04.09, 12:00
    "Walka nie toczy się na poziomie tej materii . Tutaj są tylko Efekty i osoby sterowane z poziomu innej materii . Nawet te o jakimś tam poziomie wtajemniczenia świadomego lub nieświadomego to są tylko marionetki."

    Tak zgadzam się, to źródło walki/sterowania jest gdzieś indziej. Może to przysłowiowy Kex'Serat ?

    Ciekawe na ile ten chart jest fantastyczny (sf) a na ile realny...
    img100.imageshack.us/img100/8326/swerdlow1gj8.gif
    img219.imageshack.us/img219/7150/swerdlow2lj1.gif
    "Walka nie ma polegać na walce z tymi marionetkami , lecz na Budzeniu i Tworzeniu Wspólnoty Świadomych dzieci Boga , Które przeciwstawią się złu na poziomie Ducha ."

    Tak. Masz racje. Wiedza jest bardzo potrzebna abyśmy pewne mechanizmy poznali. Zgodnie z tym że...
    da się wejść do ciemnego pomieszczenia i rozświetlić go lampką, ale nie da się zrobić odwrotnie... ciemność nie "przyciemni" jasnego pomieszczenia...

    Lampka to nasza wiedza, oświecenie. To szukanie prawdy i przekazywanie pozytywnych uczuć.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • daaar0 09.04.09, 12:10
    To prawda. Nie czuję się wolny. Mam świadomość, że jestem niewolnikiem.Sam tego
    chciałem. Jest parę osób, dla których w pewnym momencie mojego życia
    postanowiłem stać się niewolnikiem. Czy była to moja świadoma decyzja? Może nie
    w momencie kiedy ją podejmowałem. Wtedy czułem tylko, że powinienem tak właśnie
    postąpić. Teraz widzę to coraz wyraźniej. Czuję się trochę jak Anioł Stróż tych
    dusz wink Kosztuje mnie to masę energii... Gdyby tak choć trochę jakichś
    nadprzyrodzonych mocy anielskich... Niestety na razie jedyne co mam to Wiara,
    że...to ma sens. Jeszcze go nie widzę, ale ... czuję, że to ma sens.
  • szizumami 09.04.09, 19:35
    ...patrze na psa -który chciałby calutki dzionek hasac i po
    ulicy,obsuisiać i obszczekać dowolnie co chce...-a nie może,,
    i na bojownika w małym akwarium----..zoo
    karpiki w stawie hodowlanym...
    robimy to samo im co nam robią.....
    na ile są świadome?czy u jednostki czy wg gatunku--smutek jest
    wiekszy?...
    ---
    czy wolność nie polega tez na byciu człowiekiem wobec gnebionych i w
    obliczu bólu? podobno i w obozach nie wszystkich dało sie upodlić-
    pozbawiając ich właśnie człowieczeństwa
    jaką wiare,nadzieję i miłość trzeba mieć by utrzymać sie na fali..
    i chyba jeszcze wiecej,gdy masz te odpowiedzialność za inne istoty...
    nie tylko za siebie..?
    ---
    gdyby nie to,myśle że niejeden
    olałby i powiedział spadam z tego padołu "odrabiać"
    na marsie!
    ech
    tych "uzależnień"mam za dużo--wiec dlatego tak troche
    pesymistycznie.......

    ALOHA



  • motyyvvacja 10.04.09, 09:36

    Wszystko ma swoj sens,wolnosc w ciele jest niemozliwa,poniewaz
    wszyscy jestesmy od siebie uzaleznieni,chociazby dlatego ze jeden
    drugiemu pomaga-takie to boskie stworzenie.Czasem z powodu naszych
    programow wydaje nam sie ze jestesmy ograniczeni-tu nalezy zajrzec z
    lampka.Do ograniczen na ktore mamy wplyw,i na ktore nie mamy.Reszta
    to akceptacja naszych czasowsmile
    JEstem na tyle wolna na ile mysle ze jestem-a reszta to granice
    panstwsmile
    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • marian770 10.04.09, 17:08
    pułapki uzależnień są w zasadzie w każdej dziedzinie naszego życia-
    społecznego,zawodowego, religijnego, rodzinnego, osobistego.

    poruszyłeś Agnitum dość szeroki temat o którym można pisać bez
    końca.
    na wstępie jednak w tym poście ( później może dopisze więcej jak
    znajde czas ) chciałbym napisać o najbardziej oczywistej formie
    niewolnictwa we współczesnym świecie jakim są kredyty. chodzi tutaj
    głównie o kredyty hipoteczne, bo te opiewają na znaczne wartości,
    których spłata może trwać nawet pół naszego życia. z tego co kiedyś
    czytałem około 90 % zakupu nieruchomości jest finansowane z kredytu.
    ( nie wiem czy dobrze piszę ale ststystyki są mniej więcej takie ).
    świadczy to o skali zadłużenia polskiego społeczeństwa i de facto
    skali niewolnictwa ówczesnych , główie młodych małżeństw
    spełniajacym swoje "marzenia" o swoim lokum.

    pamiętach czytałem kiedyś wywiad Jana van Helisinga ( chyba Ręce
    precz od tej książki ) z jednym z Iluminatów - gościu pisze że ceny
    nieruchomości są specjalnie pompowane aby jak najbardziej zadłużyć
    społeczeństwo. taki zadłuzony po uszy obywatel jak zacznie
    podskakiwać to mogą go postawić w sytuacji natychmiastowej
    wymagalności czyli sprzedania na bezcen nieruchomości. to ma teraz
    miejsce - Ci co kupili na szczycie w tak modnych frankach ( po 2
    zł ), teraz mają kredyt o 50 % wyższy do spłacenia ( licząc po cenie
    3 zł za franka ), a jeśli zmuszeni zostaną sprzedać to 30-40 %
    taniej ( tak ostatnio spadły ceny nieruchomości ).

    czy to źle że ludzie chcą mieć swój własny dom ? nie.., ale to cena
    nie tylko finansowa, ale to także potężne obciążenie psychiczne
    towarzyszące całemu życiu. ta forma niewolnictwa tworzy następnie
    obciążenie - na pracę, którą oczywiście trzeba mieć aby otrzymać
    kredyt ( czyli mieć tzw. zdolnośc kredytową ). mając tak duży kredyt
    do spłacenia tworzy do presję aby za wszelką cenę utrzymać pracę,
    jak nawięcej zarabiać, czyli mówiąc ogólnie zmusza nas czy tego
    chcemy czy nie do wzięcia udziału w wyścigu szczurów. tutaj z kolei
    łamanie zasad moralnym jest nagminne,

    no ale jeśli nie weźmiemy udziału w tym wyścigu szczurów (
    szczególnie widoczne w tzw. korporacjach, gdyż tam jest największa
    presja na osiąganie coraz wyższych wyników bez względu na koszty )
    to nie będziemy zarabiać pieniędzy, nie będzie nas stać na spłate
    rat kredytu za mieszkanie,a w najgorszym przypadku nawet na minimum
    egzystencjalne ( żywnośc, odzież )


    czy jest jakieś wyjście - moim zdaniem tą formę niewolnictwa można
    zmniejszyć wykonując tzw. wolny zawód lub poprostu pracując dla
    siebie. co natomiast z kredytami - poprostu ich nie brać ( nie
    zapożyczać się tylko po to aby kupić sobie nowszy , model
    samochodu ).
    a co z kredytami hipotecznymi na mieszkanie ? czy wiecie jaka jest
    różnica w cenach metra kwadratowego pomiędzy różnymi miastami ?
    w Wawie 10 tys. a w małych miastach nawet po 2 tys. poza tym zawsze
    można mieszkania wynajmować zamiast się rzucać z motyką na słońce

    na koniec wrzucę link do fajnego dokumentu o kulisach bogacenia się
    przez obecne społeczeństwo.czyli serial dokumantalny "System 09"
    emitowany kiedyś co czwartek w dwójce, a szczególnie
    odcinek "Bogaćcie się" ( chociaż wszyskie są warte obejrzenia ).

    polecam!

    www.tvp.pl/historia/system-09/wideo/bogaccie-sie



    cdn. wink
  • erzulie28 10.04.09, 19:10
    lubie czytac Twoje posty, Marian (i Agnitum tez) bo sa takie konkretne, sensowne a nie jakies pseudofilozoficzno-poetyckie wywody smile
  • marian770 11.04.09, 14:57
    dzięki smile mam nadzieje że to o czym tu piszemy pozwoli trochę
    inaczej spojrzeć na życie, z innego punktu widzenia, nie tylko tego
    mainstreamowego, ukazywanego ładnie przez media..
  • agnitunn 11.04.09, 17:27
    Dzięki smile
    Ja też lubię czytać Mariana i... siebie smile))

    Agnitum
  • daaar0 11.04.09, 12:48
    Czuję się trochę wywołany do tablicy tym co napisałeś.
    Należę właśnie do tych, którzy wzięli kredyt hipoteczny.
    W moim przypadku, jak na razie udaje mi się zachować względną równowagę. Trochę
    dokucza mi fakt, że nie mogę poświęcić tyle mojego czasu bliskimi ile bym
    chciał. Z drugiej strony praca nigdy nie była i nie będzie ważniejsza od ludzi.
    Jest jeszcze coś. Nigdy nie miałem zbyt wiele pieniędzy, ale też nigdy nie było
    tak, że by mi ich brakowało. Kiedy są potrzebne zawsze się jakoś pojawiają.
    "Najważniejsza jest symetria i równowaga." (Benjamin Horn)
  • szizumami 11.04.09, 14:27
    nie ty jeden dear daar--
    i musze przyznać,że czytanie o tym co z nami robia,i na ile jest to
    okrutne i "bliskie",kryzys...powracajacy z zagranicy,i zwolnieni
    stoczniowcy..--
    to mnie dobija,choć już leże...

    ide w las i do starej światyni....
    POZDRAWIAM WSZYSSTKICH I ŻYCZE MOCY tych dni wiosny i słońca...

  • agnitunn 11.04.09, 17:27
    Ciesze się że już dyskusja się rozwinęła smile
    Problem "wirtualnego więzienia" tak naprawdę mnie prześladuje chyba już od... dzieciństwa?
    Jako chłopczyk 11 letni zadałem swojej mamie pytanie (mama mi to przypomniała jak już byłem "dorosły"):
    - Dlaczego te czynności z dnia na dzień są aż tak powtarzalne?
    Zastanawiałem się (jako nastolatek już rzecz jasna) nad hmmm no powiem to słowo: nudą w jaką wpadają dorośli zaczynając "pierwszą pracę".
    I naprawdę nikt mnie nie przekona już sloganami typu "zawsze się można czegoś nowego uczyć, zobaczyć nowe miejsca na świecie itp". Jasne. Oczywiście że tak jest. Ale jeśli nie urodzimy się milionerami, to jednak zostaje nam tylko dbanie z mniejszym lub większym powodzeniem o środki finansowe.

    Podoba mi się Paula Freunda tekst, który przytoczę w całości:
    "
    Przyjmijmy, że wszystko co wiemy, jest nie tylko fałszywe, lecz jest ciągiem starannie ułożonych kłamstw.
    Załóżmy, że nasza świadomość wypełniona jest nieprawdą - o nas samych, o historii, o otaczającym nas świecie - zaszczepioną w naszym umyśle przez potężne siły chcące ukołysać nas do snu samozadowolenia.
    Nasza wolność jest więc iluzją.
    Jesteśmy pionkami w spisku i jeśli mamy szczęście - odgrywamy rolę ubezwłasnowolnionych ofiar oszustwa"

    Charles Paul Freund "If history is a lie: America's Resort to conspiracy thinking"

    Prawda że wymowne ale i dosadne stwierdzenie?

    Zobaczmy co mówi John Perkins w świetnym dokumencie na temat "metodologii zadłużania państw na świecie" (tak jak to mówi Marian - kontrolujesz dług - kontrolujesz ludzi).
    "
    Musimy zrobić wszystko, żeby się przebudzić, i przebudzić każdego wokół nas. Musimy wsłuchać się w mądrość przepowiedni i otworzyć nasze serca i głowy na nowe możliwości - abyśmy sobie uświadomili, co się wokół nas dzieje i podjęli odpowiednie działania
    "
    John Perkins "HitMan wyznania ekonomisty od brudnej roboty" (sponsor wydania w Polsce: Gazeta Prawna)
    O Perkinsie: en.wikipedia.org/wiki/John_Perkins_(author)


    I jedna metafora, która jest moją ulubioną:
    Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju pełnego zła, ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością i prawością, zadowoleniem, zdrowiem i harmonią z uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek.

    Acha i na koniec polecam (nie mam profitów z biletów! smile) )
    film "The International" (obecnie leci w kinach)
    Opis filmu:
    "Bohaterem historii jest nieugięty agent Interpolu, który postanawia zrobić wszystko, aby na jaw wyszły przekręty, handel bronią, korupcja i morderstwa, w które zaangażowani są przedstawiciele największych światowych instytucji finansowych"

    I to co mnie w filmie uderzyło to pewien dialog...
    (mogę przekręcić ale tak mniej więcej zrozumiałem)
    (rozmowa miedzy 2 agentami a prezesem jednej firmy) na temat o co chodzi w bankowości:
    - This is not about making profits from arms. This is about control.
    - To control the flow of weapons to control the conflict?
    - No, I.B.B.C. is a bank. Their objective is not to control the conflict. It can control on debt which conflicts occur. See you value a real conflict. True value is debt that you create. But this is esentia banking industry. Let us do it on all or nation or individuals are slaves to debt.

    No mam nadzieje że dobrze to spisałem smile
    Ale powyższy dialog świetnie obrazuje to co Marian też napisałeś.
    Co jest największym i najbardziej pożądanym towarem przez międzynarodowy kartel bankowy.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • martola80 10.04.09, 21:30
    Świetny wątek, czekam na wasze dyskusje, sama nie mam wiele do
    powiedzenia. Z jednej strony to więzienie a z drugiej rzeczywistosc
    w jaka zostalismy wrzuceni i w jakiej musimy zyc, ale przeciez to
    tylko chwila...
  • martola80 10.04.09, 21:42
    Jeszcze dodam, że zawsze ludzie byli niewolnikami swoich czasów,
    dlatego tak duzo wcieleń trzeba przezyc na Ziemi, żeby osiągnąc
    pełnie.
    Walka z systemem jest dla idealistów. Niestety w większosci ludzie
    porzucjaą swoje młodzieńcze ideały, bo własnie musza zapewnic byt
    rodzinie, i tak to leci...
    We mnie obudził sie idealizm i jakas jego czasta ciągle zyje. Mój
    chłoak jest zaprzeczeniem idealnego kandydata na męza według moich
    rodziców.
    Ja tez mam mój prywatny świat walki z "systemem".
    jestem malutka i całego świata nie zmienię, ale moge życ tak, jak ja
    chcę. I staram się to robic.Podwarzac, pytac.
    W moim małym mikrokosmosie...
  • szizumami 10.04.09, 22:01
    a co zrobić,gdy jedyną forma zarobienia ia wyjścia zdomowego
    kryzysu byłoby "pakowanie" już i tak napchanych kieszeni banków-
    --naciaganie na kredyt?
    to co?
    ideologia czy wyjscie z impasu rodzinnego?
    wobec kogo mamy wiekszy obowiazek [jesli jesteśmy
    swiadomi "szwindelstwa"1]-wobec najblizszych czy wobec prawdy?
    to tylko przykłąd-chyba jeden z wielu?1
  • daaar0 11.04.09, 12:56
    Na tym chyba polega gra (w życie).
    Grać tak by wygrać z systemem (cokolwiek to znaczy)i pozostać sobą, "nie
    ześwinić się".
    P.S Przepraszam świnie.
  • mskaiq 11.04.09, 02:48
    Mysle ze to nie swiat narzuca nam swoja wole, to my narzucamy ja
    sobie, czesto wbrew sobie.
    To "wbrew sobie" przynosi poczucie pseudo wolnosci. To wbrew sobie
    moze pojawic sie przy podejmowaniu jakiejkolwiek dcecyzji, porzyczka
    na dom, podzielenie sie tym co mamy z druga osoba, kupno samochodu,
    wyjazd na wakacje.
    Czy ktos ma wplyw na nasze decyzje, czy wymusza je na nas ? Nikt,
    poza jedna osoba, nas samych.
    Nie musimy rowniez pracowac, mozemy sie niczym nie interesowac, nie
    musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie z
  • motyyvvacja 11.04.09, 04:05
    musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie
    z ..............?????????????



    Buuu mskaig cos ci sie urwalo,czy mama zgasila Ci swiatlo?
    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • szizumami 11.04.09, 10:59
    och motywacjo-jesteś niemożliwa..
    skad wiesz że Misiek mieszka z mama?

    w dużej mierze uważam że ma racje--sami sie napedzamy
    jak patrze na niektórych ludzi-to fakt--"mieć"jest siła przewodnia
    ale i ONI o tym wiedzą --znaja psychologie[i nie tylko] bardzo dobrze
    naped z bilborda nie jest konieczny by ruszyło "masowo"-

    komu wystarczyłaby kurna chata z zaprzegiem[kurcze utrzymanie pare
    koni-wiecej kosztuje niż samochód!]
    im wiecej mamy tym wiecej chcemy-z wyjatkami tacy jesteśmy...
    tym sie róznimy od "pociagaczy za sznurki" źe chcemy być baardzo
    szcześliwi a oni chca MIEĆ WSZYSTKO--takie
    boskie podejście--bo wydaje mi sie że już nie ludzkie a własnie
    "boskie"..[znowu ktoś mnie posadzi o chorą filozofie--ale wolnośc mi
    jeszcze na to pozwala-ta ciut,ciut]

    i przy tym powstaje pytanie-kiedy mamy zdrowe chcenie,a kiedy już
    przesadzamy..czy np--zastaw sie a postaw na świeta--to już
    konsekwencja manipulacji-kiedy bierzemy na to kredyt-czy potrzeba
    użycia nadmiaru tej pseudowolności w wolne dni-
    i np zalania sie w gronie rodzinnym??????????

    MSKAIQ----
  • szuwary4 11.04.09, 11:39
    Najbardziej zniewala nas to, co najszlachetniejsze - miłość. Będąc
    samemu, mozna podjąć decyzję, że będzie żyło się bardzo skromnie.
    Niczego pożyczać się nie bedzie ani od banków ani od znajomych itp.
    Ale... gdy zachoruje dziecko i bedzie wymagać kosztownej terapii, a
    my kochjąc go, będziemy chcieli mu pomóc - to zrezygnujemy i z
    naszej niezalezności i z naszej wolności i z wielu rzeczy.
    Najłatwiej manipulować człowiekiem, stwarzając zagrożenia dla tego
    co kocha.
  • szizumami 11.04.09, 12:13
    ---jest tez motywacją--Szuwary--do tego by wytrwać..
    pozdro

  • daaar0 11.04.09, 13:18
    Nie dać się. Zrobić wszystko co się da, ale najważniejsze pozostać wierny Jasnej
    Stronie Mocy wink.
  • marian770 11.04.09, 15:10
    artykuł który kilka dni temu ukazał się na portalu gazeta.pl. czyli
    różne przykłady ludzi którzy zadłużyli się po uszy i nie moga już
    wyjść ze spirali zadłużenia ( w kontekście ustawy o upadłości
    konsumenckiej , która niedawno weszła w życie w Polsce )

    przykład jednego z zadłużonego :

    Zakupoholik

    - Byłem u psychologa, 80 dych za każdą wizytę. I pani doktor w
    Głogowie powiedziała, że mam kompulsywny zakupoholizm. I zakazała mi
    zbliżać się do marketów. Wie pan, ja jeszcze chciałem się ratować,
    wziąć jeszcze jakiś duży skonsolidowany kredyt. No ale przy moich
    problemach żyrant jest potrzebny, a rodzina nie chciała. Wypięli się
    na mnie!
    Grzegorz ma dopiero 25 lat, wszystkich długów nie pamięta i nie
    wszystkich żałuje. Wysoki blondyn, mieszka na wsi u rodziców z młodą
    żoną i dwuletnim synkiem. Pracuje w kopalni miedzi i soli pod
    Głogowem. Pali jednego za drugim, lekko spięty, ale mówi rzeczowo.

    - Wie pan, jak to jest, gdy się pierwszą pracę załapie. Miałem 21
    lat, dostałem etat w rozlewni butelek w Głogowie. Zarabiałem
    tysiaka. Samochody to moje hobby, więc kupiłem na raty, choć jeszcze
    prawa jazdy nie miałem. Innych potrzeb brak, może jakaś dyskoteka.
    Tamten kredyt spłaciłem bez problemów.

    Ale trzy lata temu gratka się trafiła, bo dostałem robotę w fabryce
    Volkswagena w Polkowicach. I od razu 2,5 tysiąca złotych na rękę. No
    to zmieniłem samochód na sportową beemkę, 24 zawory, 2,5 litra
    pojemności, 190 koni. Fajna, ale się psuła, to wziąłem na naprawy
    kredyt w Volkswagen Banku, preferencyjny, dla pracowników.

    Beema żarła 15 litrów, to na koncie PKO mały limicik wziąłem, parę
    tysiączków.

    Jakieś trzy lata temu była okazja, żeby seata ibizę kupić,
    ośmioletniego. To wziąłem 12 tysięcy w banku Dominet. I się tych rat
    uzbierało, bo spłacałem już dwa kredyty. Za beemkę i seata. Beemka
    poszła w końcu za 3 koła, starczyło na zaległe raty tego kredytu, z
    PKO chyba.

    Radyjko

    Na żadne bzdury nie wydawałem, gdzie tam. Może radyjko do auta. Za
    ile? Chyba 2,5 koła, na Allegro kupiłem.

    No dobra, to było głupie, tak mi psycholog powiedział. No jeszcze
    głośniki do auta za 2 tysiące. Też głupie. Za co? Też jakiś kredycik
    mały w banku.

    Kolejny był na te zaległości w Dominet Banku. To dziwny bank, wie
    pan, ja zalegałem, a oni mi kartę kredytową przysłali. Poszła na...
    Nie pamiętam.

    Ślub

    Co potem było? Ślub z Wioletką, to na początku 2007 roku. Też
    koszty, bo wie pan, jak na wsi jest. Rodzice panny młodej to biorą
    salę, jedzenie i księdza. A pana młodego: wóda, zapita, orkiestra,
    dowóz gości, kamerzysta.

    Ślub miał być na 120 osób, to wziąłem 5 tysięcy pożyczki zakładowej,
    a resztę opłacili rodzice. Ale pustych kopert od gości nie było, to
    połowa kosztów się zwróciła.

    Raty już mnie męczyły, bo połowa pensji na nie szła. Dlatego w
    podróż poślubną pojechaliśmy tylko do zoo we Wrocławiu. A że
    Wioletka była już na ślubie w ciąży, to znowu wydatki były. Ciągle
    nowe. Wózek dla małego za osiem stów. Ford mondeo, bo seat dla
    rodziny był za mały. Pewnie, że na kredyt. Instalacja gazowa mu
    szwankowała, coś w silniku. I znowu koszty.

    No i meble na raty w sklepie Bodzio, niedrogie, chyba za tysiąc
    dwieście.

    Jeszcze za jednym zamachem telewizor za siedem stów i odkurzacz.
    Rodzice Wioletki mieli odkurzacz, ale fajnie swój pokój własnym
    sprzątać. I DVD. I aparat, taki cyfrowy, jak miał szwagier. A że
    zaległości się nazbierało, to trzeba było znowu skonsolidować. No to
    poszliśmy do Citibanku i wzięliśmy 60 tysięcy. Ale ze 20 tysięcy na
    górkę. Dlaczego więcej? Bo dawali bez poręczyciela. I poszło te 20
    koła w trzy miesiące: grille ze znajomymi, wypad do miasta, żarcie,
    dla dziecka jakieś ciuszki, nowsze radio do samochodu.
    Raty wyszło 1200 na miesiąc, ale bank był fajny, bo przysłał jeszcze
    kartę kredytową na tysiąc złotych.
    A jeszcze GE Money przysłał kartę na 3,5 koła, też poszło.
    I ci z AIG, co im rat nie spłacałem, to też przysłali kartę na 3,5
    koła. Też poszło.

    Na swoim

    W końcu uznaliśmy, że idziemy na swoje. Zdarzyła się okazja: 45
    tysięcy za dużą kawalerkę. No to do banku po kredyt. Pani w GE Money
    mówiła, że na hipoteczny się długo czeka, a czas się liczył, to
    wzięliśmy zwykły, taki konsumpcyjny. Wychodziło, że musimy co
    miesiąc płacić prawie całą moją pensję na raty.

    A tu jeszcze fabryka oświadczyła, że koniec z nadgodzinami, i 300
    stówy odpadły mi z wypłaty. No to w połowie tamtego roku wzięliśmy w
    PKO ze 20 tysięcy kredytu, żeby pooddawać zaległe raty. To już
    mieliśmy chyba z pięć kredytów, a żadnego nie płaciłem - bo z czego
    byśmy żyli?

    Nie pojeżdżę

    A to mieszkanie nasze? Nie stać nas było na nie. Nie płaciliśmy
    czynszu, prądu. Poszło za 35 koła. Starczyło tylko na spłatę
    zaległych rat za sprzęty, karty kredytowe, na drobiazgi znaczy.

    Poszliśmy mieszkać do moich rodziców. Jesienią komornik zajął mi pół
    pensji - i to za jedną tylko kartę kredytową. Bo zapomniałem o niej.

    A banki? Nie gadam z nimi, bo każdy chce, by spłacić mu na dzień
    dobry połowę kredytu, a potem pogadamy. No ale skąd wezmę?

    Nawet forda sprzedałem. Wziąłem opla omegę. Ale trzeba było spłacić
    jakąś inną jeszcze kartę, to sprzedałem omegę i wziąłem starego
    mercedesa, no gruchot. Tylko nie pojeżdżę sobie, bo mi prawko za
    punkty zabrali.

    Ale zacznę nowe życie. Niech tylko zbankrutuję.

    całość
    wyborcza.pl/1,76842,6467783,Daj_Boze__zbankrutowac.html?as=1&ias=6&startsz=x



  • agnitunn 11.04.09, 17:35
    "
    Nie musimy rowniez pracowac, mozemy sie niczym nie interesowac, nie
    musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie z
    "
    No i żesz w takim momencie zakończył? Już myślałem że znalazłeś jakieś perpetum mobile w zarabianiu smile

    Ja tam przemyślałem, że jest jeden sposób. Taki scenariusz:
    Wyjeżdżamy na w miarę mało zamieszkałą wyspę (tropikalną) gdzie budujemy sobie chatkę z dostępnych materiałów, odżywiamy się owocami wyspowymi jak i morza i tak sobie niezależnie żyjemy smile Bez pieniędzy, bez systemu, zdrowo, medytując i zasypiając w rytm fal, doceniając piękno przyrody...
    Gdy przyjdzie do obowiązkowego chipowania to ten scenariusz zrealizuję wink A Wy?

    Agnitum
  • szizumami 11.04.09, 18:40
    wszyscy możemy prysnac
    z dziećmi-gromadą!!!!!!!
    starczy dla nas miejsca?
  • martola80 12.04.09, 11:03
    tak! a zeby miec kase na wyjazd weźmiemy mały kredycikwink
    A tak poważnie to moja swiadomosc sie zmienia, minn. pod wpływem
    tego co tu czytam, i jak jeszcze półroku temu myślałam, że kredyt to
    jedyne i rozsądne wyjście z sytuacji, tak teraz zaczynam sobie
    myslec" nigdy, przenigdy , żadnych kredytów, lepiej juz
    wynajmowac..."
  • martola80 12.04.09, 11:29
    A jeszcze sie tak zastanawiam nad funduszami inwestycyjnymi,
    ponieważ mam podjac prace jakos sprzedawca tychże.
    Czy według Was, to jest sensowny pomysł, czy taki fundusz to jeszcze
    jedna okazja aby z ludzi uczynic "niewolników systemu"?
    Czy inwestowanie pieniędzy na przyszłośc w bankach jest rodzajem
    uzaleznienia?
    Jesli tak, to jakie formy inwestowania, lub oszczędzania pieniędzy
    są "w porządku"?
    Co tym myslicie?
    Pozdrawiamsmile
  • marian770 12.04.09, 17:26
    > Czy według Was, to jest sensowny pomysł, czy taki fundusz to
    jeszcze
    > jedna okazja aby z ludzi uczynic "niewolników systemu"?

    ideą funduszu inwestycyjnego jest pomnażanie naszych aktywów, a nie
    powiększanie naszego zadłużenia ( pasywów ).

    ale też zależy jak się spojrzy na fundusze inwestycyjne- zyskowność
    funduszy zależy od cyklów koniunkturalnych w gospodarce, stąd warto
    się orientować kiedy zaczyna się fala spadkowa a kiedy rosnąca (
    niestety to wiadomo już po pewnych czasie ).
    pamiętaj, że jeśli chcesz zostać dobrym sprzedawcą musić wierzyć w
    to co sprzedajeszsmile fundusze są ok, miejmy nadzieje że dno recesji
    będziemy mieli niedługo za sobą smile

  • martola80 12.04.09, 19:16
    Hmm, wiesz, do tej pory nie miałam o takich sprawach zielonego
    pojecia. Dopiero mam przejśc szkolenie. Wierzyc? Mam pozytywne
    podejście, myslałam żeby załozyc taki fundusz np. mojemu chłopakowi,
    który jest rencistą i nigdy nie miał odkładanych składek na
    emeryturę. Myśle , że dla takich ludzi mogłoby to byc fajne
    rozwiazanie.
    Spytałam, bo jednak to uzaleznianie swojej przyszłości od banków, a
    ztymi nie wiadomo, wszystko zalezy od gospodarki.
    Czy będę dobrym sprzedawcą, tyo się okarze. Moge zawsze zrezygnować.
    Pracowałam juz jako telemarketerka przez tydzien i kiepsko mi szło.
    Chyba nei mam daru przekonywania...
    Ale zobaczymy. Czegoś zawsze sie naucze.
  • martola80 12.04.09, 21:04
  • marian770 12.04.09, 17:18
    Martola80 - wszystko jest dla ludzi, tylko jak zwykle trzeba
    zachować umiar smile

    ps. sam mam spory kredyt konsumpcyjny, ale nie obciąża mnie on
    psychicznie (a o tym właśnie pisze) bo mam świadomośc że jest to
    obciążenie które jestem w stanie utrzymać bez uszczerbku na
    normalnym życiu.
    problem tworzy się gdy znaczna część dochodów przeznaczana jest na
    spłatę kredytu i ledwo starcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb
    egzystencjalnych
  • agnitunn 12.04.09, 17:47
    martola byłem już na takich wyspach... i wierz mi można bardzo tanio dolecieć wink

    Jeśli już tak się zwierzamy, to mam na szczęście taką sytuację że nigdy nie brałem żadnych kredytów, no może hmmm z wyjątkiem jednego malutkiego kiedyś samochodowego (dawno spłacony). Ale oczywiście wiem, że wiele osób musi korzystać z tego złodziejskiego systemu bankowego.
    A przecież niby lichwa jest zabroniona...
    Zwróćcie uwagę na kraje islamskie....
    Kredyty bez odsetek - bo tego zakazuje koran...
    Pierwszy w pełni działający na tych zasadach islamski bank został założony w Dubaju w marcu 1975 roku. Po nim gwałtownie pojawiły się kolejne. Na koniec 1997 roku na całym świecie działało ponad 176 banków i instytucji finansowych, dysponujących aktywami o wartości 147,7 mld dolarów amerykańskich. Kwota ta nie obejmuje rachunków, które konwencjonalne banki otworzyły w krajach muzułmańskich i nie - muzułmańskich dla swoich klientów, którzy chcą unikać odsetek. Gwałtowny wzrost potwierdza, że islamska bankowość jest nie tylko możliwa do pomyślenia ale wykonalna i realna. Raport przygotowany przez dr Traute Wohlers-Scharfa dla Centrum Rozwoju OECD potwierdza, że banki islamskie "przyciągnęły dotychczas nietknięty segment islamskiej populacji, która z powodów religijnych pozostawała poza obiegiem finansowym". Banki islamskie "uzyskały również znaczące zyski dla swoich udziałowców i depozytariuszy inwestycyjnych. To wskazuje, że koncepcja wolnego od odsetek finansowania może funkcjonować we współczesnych realiach".
    Czy wiecie, że te banki jako jedyne oparły się "wszechobecnemu" kryzysowi bankowemu na świecie?

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • motyyvvacja 12.04.09, 21:20

    nom masz racje -wszystkowiedzacy agnitumiesmile doda tylko ze jedynym
    krajem nie dotknietym przez recesje jest Syriasmileno i cos slyszalam
    od Iranczykow ze u nich tez bez zmian
    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • marian770 12.04.09, 17:06
    naprawdę wierzysz że zdołają zachipować Polskę ? w kraju absurdu i
    paradoksów ?
    czy wiesz że kilkadziesiąt tysięcy Polaków nie wymieniło jeszcze
    zielonych dowodów osobistych ? albo że wiele osób jeszcze nie
    posiada kont bankowych ? na obszarach wiejskich renty i emerytury
    cały czas jeszcze dostarczają listonosze.
    mój ojciec, człowiek niezwykle oporny na nowinki technologiczne
    nigdy nie wyrobił sobie karty bankomatowej, bo nie potrafi obsłużyć
    kilku przycisków w bankomacie i woli płacić 5 zł. prowizji za
    wypłate swojej emerytury z okienka bankowego( autentycznie smile ).
    z kolei w krajach zachodnich jest bardzo silny opór przeciwko
    chipowaniu, gdyż tam odrazu im się kojarzy z Orweloskim światem.

    czyli w Polsce będzie to wynikało z zacofania społeczeństwa (
    szczególnie widoczne we wschodniej Polsce - bez obrazy co tam
    mieszkają smile ) a w krajach zachodnich ze świadomości zamachu na
    prawa obywatelskie

    dlatego ten proces chipowania będzie rozłożony na kilkadzisąt lat,
    na razie ochotnicy i niemowlęta ( w Japoni np. obowiązkowo chipuje
    się w szpitalach noworodki ).

    co do bezludnej wyspy ..wink w poniedziałek o godz. 20 na TVN będzie
    leciał
    "Cast away- poza światem" mój ulubiony film, skonfrontowanie świata
    człowieka sukcesu z pustelniczym życiem na samotnej wyspie- film
    perełkasmile

  • mskaiq 12.04.09, 11:29
    napisalem
    >>Nie musimy rowniez pracowac, mozemy sie niczym nie interesowac, nie
    >>musimy tworzyc zadnych dazen zyciowych. Jedyny problem bierze sie
    Cos ucielo moj post a ja nie sprawdzilem, po wyslaniu - przepraszam.
    Ten problem to depresja. Nie daje sie zyc bedac bezczynnym bo
    pojawia sie nuda, sennosc, zanikanie zainteresowan i radosci dlatego
    Twoj pomysl Agnitunn z bezludna wyspa moze nie byc najlepszym
    rozwiazaniem. Nie mozna uciekac przed zyciem na bezludna wyspe,
    trzeba sie nauczyc zyc bez potrzeby ucieczki.
    Marian770 napisal
    >czy to źle że ludzie chcą mieć swój własny dom ? nie.., ale to cena
    >nie tylko finansowa, ale to także potężne obciążenie psychiczne
    >towarzyszące całemu życiu.
    Tym obciazenieem jest strach, znam to obciazenie. Potrafi zniszczyc
    radosc, pozbawic sensu, wywolac wrazenie ze swiat jest celowo
    urzadzony przeciwko nam.
    To nie swiat to nasz wlasny strach powoduje ze swiat zdaje sie byc
    wiezieniem. Pokonanie strachu, uwierzenie w siebie, oznacza wolnosc.

    Szuwary4 napisal
    >Ale... gdy zachoruje dziecko i bedzie wymagać kosztownej terapii, a
    >my kochjąc go, będziemy chcieli mu pomóc - to zrezygnujemy i z
    >naszej niezalezności i z naszej wolności i z wielu rzeczy.
    Pewnie ze sa zobowiazania ktorych trzeba dotrzymac kiedy porzyczamy
    pieniadze na ratowanie dziecka. Te zobowiazania wymagaja wysilku i
    pracy ale czesto potrafia rowniez pobudzic do tworczego dzialania
    ale to zalezy od tego czy potrafimy uwierzyc w siebie i od
    umiejetnosci opanowania strachu.
    To strach i brak wiary pozbawia nas wolnosci, nie pozwala dzialac,
    szukac rozwiazan ktore pozwalalaby zarobic potrzebne pieniadze bez
    uczucia beznadziejnosci czy utraty wolnosci.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • daaar0 12.04.09, 12:01
    Taaa. To ma sens. Ja to kupuję. Nawet na kredyt wink.
  • marian770 12.04.09, 17:12
    >Twoj pomysl Agnitunn z bezludna wyspa moze nie byc najlepszym
    >rozwiazaniem. Nie mozna uciekac przed zyciem na bezludna wyspe,
    >trzeba sie nauczyc zyc bez potrzeby ucieczki.

    a Ty mskaiq naucz się trochę dystansu do tego co tu się pisze oraz
    poczucia homuru- Agnitum pisał to z przymrużeniem oka

    a jesli potraktujemy ten temat poważnie to powiem Ci, że
    jeśli ktoś nie akceptuje pewnych zasad, nie musi ich tolerować czy
    uczyć się żyć z nimi. może poprstu wybrać żyć gdzie indziej lub
    inaczej. to kwestia właśnie uwolnienia się z tego co nas ogranicza
    bądź ubezwłasnowolnia ( w sensie poczucia wolności )
  • agnitunn 12.04.09, 17:41
    "
    Twoj pomysl Agnitunn z bezludna wyspa moze nie byc najlepszym
    rozwiazaniem. Nie mozna uciekac przed zyciem na bezludna wyspe,
    trzeba sie nauczyc zyc bez potrzeby ucieczki.
    "
    Ale kto tu mówi o ucieczce? smile
    Czy to że zmienia się miasto/państwo wskutek wyborów oznacza ucieczkę?
    Nie, nie oznacza.
    Życie to ciągłe wybory. Po prostu jest to jeden z wyborów

    "
    To strach i brak wiary pozbawia nas wolnosci, nie pozwala dzialac,
    szukac rozwiazan ktore pozwalalaby zarobic potrzebne pieniadze bez
    uczucia beznadziejnosci czy utraty wolnosci.
    "
    Rzecz w tym, że źle pojmujesz wolność. To nie tak, że mam wolność w szukaniu rozwiązań pozwalające zarobić pieniążki, ale że ja po prostu ich nie chcę mieć, nie chcę zarabiać - ale chcę żyć.
    Tu widać potęgę Systemu przez duże "S". Spróbuj przeżyć bez pieniędzy.
    Czy mamy wiedzę aby być samowystarczalnym? - taką wiedzę w dzisiejszych czasach się "celowo" zapomina i "celowo" nieedukuje młodzieży i dzieciom. Chodzi bowiem o kompletne i coraz większe uzależnienie od Systemu.

    "
    To nie swiat to nasz wlasny strach powoduje ze swiat zdaje sie byc
    wiezieniem. Pokonanie strachu, uwierzenie w siebie, oznacza wolnosc.
    "
    I co da Ci to pokonanie strachu jeśli w kieszeni pusto? Zwolni Cie z potrzeby wzięcia kredytu?
    Mówisz o świecie nierealnym. Albo przepraszam, o świecie JAKI powinien być - o jak najbardziej!. Ale nie jest. Na razie nie jest.

    Nawet brak strachu i zarabianie potężnych pieniędzy NIGDY NIE UWOLNI CIĘ OD SYSTEMU. A mam nieodparte wrażenie - jeszcze bardziej Cię od niego uzależni. System jest tak perfekcyjny, że nawet o nim nie będziesz wiedział.

    Szuwary4 piszesz o chorobie i dziecka i kosztownej terapii.
    Prawda jest taka, że to przemysł farmaceutyczny poprzez szczepionki, leki, poprzez promowanie niezdrowego żywienia, poprzez promowanie gmo i dodatków "bezpiecznych" do żywności niszczy nas jak i nasze dzieci.Odwołuje się tu do świetnego dokumentu "Food matters"( www.youtube.com/watch?v=mrU2out1hXY )
    Hipokrates: "Niechaj pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem". Będąc coraz bardziej świadomym eleminujemy trucizny ze swojego życia i zmniejszamy szansę na jakiekolwiek choroby zarówno u nas jak i naszych dzieci. Żadna, powtarzam jeszcze raz ŻADNA najbardziej kosztowna terapia farmaceutyczna nie jest unikatowa - tzn
    ma co najmniej jeden odpowiednik w przyrodzie (zioła, suplementy, styl żywienia). Jak to mówił Klimuszko - to co masz za oknem to jedna, wielka całkowicie wystarczająca apteka.

    Pozdrawiam smile
    Agnitum
  • motyyvvacja 12.04.09, 21:17

    > ). Jak to mówił Klimuszko - to co masz za oknem to jedna, wielka
    całkowicie wys
    > tarczająca apteka.

    hmmm...ciekawe..? Naprawde interesujace..

    A czy ten Klimuszko liczyl sie z faktem ze ktos moze mieszkac na
    parterze ?i jedyna rzecz jaka widzi za oknem to panie z
    zalatwiajacymi sie psami he? smile

    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • agnitunn 13.04.09, 09:51
    Motywacjo ale Jemu chodziło o nasze łąki/lasy/ogrody smile

    Agnitum
  • motyyvvacja 13.04.09, 10:21

    Wiem Michal smile
    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • mskaiq 13.04.09, 03:18
    Piszesz o bezludnej wyspie jako rozwiazaniu problemow zwiazanych z
    spolecznym uzaleznieniem od tych ktorzy wszystkim steruja spoza
    kurtyny z poczucie pseudo wolności.
    To jest ucieczka, to nie jest kwestia zmiana miasta czy panstwa z
    okreslonych przyczyn.
    Piszesz ze nie chcesz miec pieniazkow, nie chcesz zarabiac a chcesz
    zyc. Tutaj w Australii jest wielu takich ludzi, zyja z zapomogi, nie
    pracuja. Mozna rowniez bez zapomogi, sa noclegownie, mozesz otrzymac
    posilek trzy razy dziennie.
    W Polsce jest rowniez wielu bezdomnych ludzi i jest ich pewnie
    wiecej niz w Australii a jednak zyja, otrzymuja jedzenie i moga sie
    przespac w noclegowni.
    Swiat ludzi zyjacych bez pieniedzy istnieje w kazdym kraju. System
    niczego nie wymusza, jesli chcesz mozesz nie pracowac tylko czy
    naprawde Ci o to chodzi.
    Jesli chodzi o zywnosc, szczepionki to wszystko jest wyborem. Nie
    musisz szczepic siebie, nie musisz rowniez szczepic dziecka jesli
    nie chcesz. To co jemy zalezy od nas, mozna sie zywic zdrowo, nikt
    nie zmusza nikogo do tego co kupujemy.
    Serdeczne pozdrowienia.

  • agnitunn 13.04.09, 09:50
    "Piszesz ze nie chcesz miec pieniazkow, nie chcesz zarabiac a chcesz
    zyc. Tutaj w Australii jest wielu takich ludzi, zyja z zapomogi, nie
    pracuja.
    "
    Pisząc że nie chcę zarabiać jednoznacznie wskazywałem, że nie chcę żyć w systemie gdzie są pieniądze. Nie chodzi o życie z zapomogi. Tylko o wybór, o wolny wybór.
    Gdyby system był sprawiedliwy i humanitarny powinien każdemu człowiekowi na świecie zapewnić - bez względu na to, czy pracuje czy też nie pracuje - możliwość, aby mógł się rozwijać i realizować. Tylko w takim systemie działa pełna miłość do stworzenia ludzkiego, miłość która "niby" jest Ci tak bliska.

    "
    Jesli chodzi o zywnosc, szczepionki to wszystko jest wyborem. Nie
    musisz szczepic siebie, nie musisz rowniez szczepic dziecka jesli
    nie chcesz.
    "
    Nie jest to dokładnie tak. W Polsce był jeszcze niedawno obowiązek szczepień, dopiero prez. Kaczyński w grudniu 2008 zmienił ten przymus na dobrowolność. Co nie zmienia faktu, że mało która rodzina w Polsce czyta ustawy i rozporządzenia, a media ten fakt przemilczały. Tym samym sanepid dalej straszy niesfornych rodziców, a reszta rodziców po prostu o niczym nie wie.

    "
    To co jemy zalezy od nas, mozna sie zywic zdrowo, nikt nie zmusza nikogo do tego co kupujemy
    "
    Jeszcze nie... ale lada moment to zrobi Codex A.
    Dla mnie jako świadomego konsumenta jednak już samą zbrodnią jest dopuszczenie gmo i konserwantów na rynek. To nie jest sprawa już wyboru między czymś smacznym a mniej smacznym. Ale między (powolną) trucizną a zdrowiem.

    Agnitum
    "
  • martola80 13.04.09, 14:18
    Gdyby system był sprawiedliwy i humanitarny powinien każdemu
    człowiekowi na świ
    > ecie zapewnić - bez względu na to, czy pracuje czy też nie
    pracuje - możliwość,
    > aby mógł się rozwijać i realizować.

    To byłby świat idealny....może do takiego zmierzamy...
  • motyyvvacja 13.04.09, 15:07
    Kreujemy mode-rozmiary cial,tego jak ma wygladac nasz dom,jak
    powinnysmy sie ubierac,co jesc,gdzie jezdzic,jak sie wyrazac,ile
    znac jezykow,gdzie sie ksztalcic,jakim samochodem jezdzic,fryzury
    modne,jakiej muzyki sluchac,jak sie malowc,jakie magazyny czytac,jak
    jesc,jaka postawe przybierac u szefa na dywanikusmileJak sie
    zachowywac,co wypada a co nie..Nalezy byc wstydliwym i moralnym -nie
    wytykac jezyka,nie bzykac sie zbyt szybko bo to nie wypada...itpsmile

    Nauczyli nas jak nalezy zyc-sprzedawaja nam produkty ktore maja
    sprawic ze poczujemy sie szczesliwi dotykajac nadanego nam wzorca
    Sprawili ze czujemy pozadanie do tego czego teraz nie mozemy miec a
    tak bardzo chcemy bys szczesliwi wierzac ze ta nowa sukienka
    gucciego mi da szczescie.Lub to ze bede miala nowego merca?Albo ze
    gdy wybiele sobie zeby to znajde narzeczonegosmile Oczywiscie duzo tych
    kitow w naszych czasopismach dla kobietsmile

    Ludzi poprostu nauczono szukac szczescia nie tam gdzie ono sie
    znajduje

    Z pozdrowieniami

    /Moi smile


    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • mskaiq 15.04.09, 12:23
    Kazdy czlowiek ma rozsadek i nim nalezy sie kierowac Motyywacjo.
    Nikt nie jest w stanie nam niczego sprzedac bo to nasza decyzja czy
    kupimy czy nie.
    Nikt nie sprawil ze ze czujemy porzadanie, to Ty sprawilas ze
    porzadasz bo emocje naleza do Ciebie. Nie mozna Motyywacjo obwiniac
    innych za problemy ktore sa naszymi.
    To Ty wierzysz ze sukienka gucciego da Ci szczescie i pewnie wiele
    innych kobiet ale jest rowniez wiele kobiet ktorych nie podlegaja
    takiej iluzji. Iluzja Motyywacjo jest w nas a nie w tym co oferuje
    swiat.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • motyyvvacja 15.04.09, 12:54

    Widze mskaig ze jestes zainspirowany obwinianiem Siebiesmile.Wyzbac sie
    tego powiadam ci maly czlowieku .Wyzbadz.smileA wiesz dlaczego? bo ta
    iluzje wyssales z mlekiem matki i chodziles z nia w pampersachsmile

    Chcesz sie teraz stac odpowiedzialny z to co czujesz? Panstwo
    nazucilo system odpowiedzialnosci za to co robisz,a twoje uczucia
    maja gleboko gdzies.

    JAsne ze moja decyzja czy kupie czy nie,czy rozbije wazon w porywie
    agresji czy tez usiade i zaczne odczuwac i delektowac sie tym
    uczuciem smilelol.

    Ale generowanie uczuc ktore wyplywaja nie sa odemnie zalezne.
    Jesli ty sie za to obwiniaszsmile zycze ci powodzenia ,jak rowniez z
    poczuciem winy big_grin

    A jesli odsuwasz od siebie wszelkie uczucia wmawiajac ze sa zle,tos
    zwykly psychopata albo robokopsmile
    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • mskaiq 14.04.09, 10:36
    agnitunn napisał:
    > Gdyby system był sprawiedliwy i humanitarny powinien każdemu
    >człowiekowi na świecie zapewnić - bez względu na to, czy pracuje
    >czy też nie pracuje - możliwość, aby mógł się rozwijać i
    >realizować. Tylko w takim systemie działa pełna miłość do
    >stworzenia ludzkiego, miłość która "niby" jest Ci tak bliska.
    System nie jest w stanie zapewnic niczego, nie ma mocy stworczej.
    System nie zbuduje domow, nie stworzy jedzenia, nie zbuduje drog czy
    samochochodow.
    Moga to zrobic tylko ludzie. Ci ktorzy nie chca pracowac zyja na
    koszt tych ludzi ktorzy pracuja.
    W systemie nie ma milosci, milosc jest w czlowieku, w tym co robi.
    Przejawia sie ona szacunkiem, wybaczeniem, umiejetnoscia dzielenia
    sie z innymi ludzmi ale takze nie wykorzystwaniem innych ludzi. itp.

    Jesli chodzi o szczepionki to jak sam przyznajesz nie przymusu,
    sytem pozwala wybierac. Kazdy z ludzi posiada prawo wyboru i tego
    nie mozna zmienic na sile bo Ty albo inna osoba nie moze decydowac
    co inna osoba ma jesc albo czy sie szczepic.
    Jedyna droga to edukacja, przekonywanie o swoich racjach, argumenty
    i szacunek do drugiego czlowieka cokolwiek nie mysli, nawet jesli
    mysli zle.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • martola80 15.04.09, 09:12
    Taka refleksja mnie jeszcze naszła, troche a propos tematu.
    Wkurzyła mnie moja rodzina. Ech..i tak sobie pomyślałam, że to co
    nam się tak nie podoba kwitnie najbardziej w duzych czy mniejszych,
    ale misatch...Czy to nie takie "miszczaństwo" własnie?
    Wiem, że teraz nie ma juz takiego podziału, ale tęsknię za prostym
    człwoeikiem. Mam dalszą rodznę. Żyją w większości na wsi. Są prosci,
    ale przebija przez nich jakaś mądrośc. Nie mają takiego nacisku na
    lepszą pracę, szybszy wóz, dalsza wycieczkę, jak Ci w misatach.
    Pseudointeligenci, apirujący, zeby byc kimś, tylko własnei kim?
    Marzy mi sie proste życie na wsi.
    Ech, ja to bym na wieś uciekła, założyła gospodarsto i zyła
    samowystarczalnie..wink
  • motyyvvacja 15.04.09, 11:32

    Mariolasmile

    Na poczatku bylo slowo...Mama sie ladnie usmiechala-generujac w
    dziecku uczucie szczescia,idac dalej poprzez zyciowe sytuacje
    nabieralismy roznych uczuc- dalej tym tropem umysl podswiadomy
    zapamietal te sytuacje i postanowil sprawic je odpowiedzialnymi za
    nasze uczucia.

    Kazda nastepna podobna sytuacja zyciowa (wyzwalala zapamietane i
    nazwane(juz ocenione) w umysle, i wyskakiwala z takim samym
    uczuciem !.

    O nie ! pomyslal sobie czlowiek,o nie! i zastanawial sie jak
    uniknac,lub zmienic te same sytuacje ktore generowaly w nim te
    wlasnie juz zapamietane uczucia.Co oczywiscie dawalo mu bardo waska
    sciezke doswiadczen zyciowych jak i nowych uczuc.-Kto wie co mozna
    jeszcze soba poczuc?-jakie jeszcze swieze uczucie?jakie jeszcze
    nigdy nie odczute uczucie moglibysmy poczuc -gdyby nie fakt tego ze
    poprostu powtarzamy wszystko od poczatku,nie dziwie sie ze zycie
    moze sie znudzicsmile

    No dobra do tematu

    Wiele ludzi z duzych miast-wychowanych przez mamy z duzych miast-
    odczuwaja zupelnie inaczej niz ludzie ze wsi.Dlaczego? bo bedac
    dzieckiem mialy problem z malym gangiem w szkole a nie z krowia
    kupa .
    Co wygenerowalo w nich brak poczucia bezpieczenstwa-co dalej ich
    popchnelo do bankow,stanowisk,i ganianiem za kasa.

    Oczywiscie jest wiecej innych przczyn-nie koniecznie takie same jak
    opisalamsmile



    --
    Belief is a substitute for knowledge-Dobrze widzi sie tylko sercem-
    Antoine de Saint

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • mskaiq 15.04.09, 12:10
    Mysle Martolu80 ze piszesz o iluzji zbudowanej przez emocje gdzie
    jest bardzo wiele pychy a bardzo malo milosci.
    Prostota nie jest sztuczna, jest autentyczna, mozna jej zaufac, nie
    drazni, nie wywyzsza sie, jest w niej wiele milosci dlatego
    przyciaga.
    Wcale nie trzeba zyc na wsi aby zyc to piekniejsze zycie. Wystarczy
    zyc w taki sposob aby bylo w nim wiele milosci.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • szuwary4 15.04.09, 16:51
    Jak nie było wrazliwe specjalnie, no to miało faktycznie problem z
    krowią kupą, a jak bylo wrażliwe to miało straszny problem z tym, że
    tę kurkę , króliczka, cielaczka czy świnkę, które tak lubiło,
    znajdowało na talerzu, często wcześniej zmuszone ogladać jego
    smierć... a gdy płakało czy protestowało, to zebrało takie ciegi, że
    albo mu radykalnie przeszło i już nabrało "prostego" podejścia do
    tych spraw, albo funkcjonowło w wiejskiej społecznosci na zasadzie
    odmieńca...
  • flowerbomb5 15.01.10, 10:53
    Mamy dusze niesmiertelna i dlatego wolnosc jest w nas. To nie ma
    roznicy czy jestesmy na bezludnej wyspie czy w jakims innym
    matrixie. Zawsze bedzie powtarzalnosc zdarzen - bez wzgledu na to
    czy sie jest milionerem czy nie - trzeba wstac rano, umyc sie,
    ubrac, zjesc sniadanie itp. Od tego sie nie ucieknie. A czy sie
    bedzie wylegiwalo na plazy czy zasuwalo w jakims biurze - trzeba sie
    przeciez czyms zająć.
    Jestesmy wolni w glebi naszej duszy. Trzeba te głębię w sobie
    odnależć.
  • sloughi 31.01.10, 00:14

    Agnitunn, a gdzie jest krztyna Ciebie? To co piszesz jest
    przesiąknięte strachem, strachem, którym nasiąkłeś z zewnątrz. Jeśli
    taki jest cel więzienia, uczynić z nas świadome ale i przestraszone
    owieczki, to co zrobisz, skąd weźmiesz siłę?
  • takajednatam 15.02.10, 21:00
    Jednym tchem mogę rzec, że świadomość ograniczeń i świadomość
    miejsca swojego JESTESTWA w Tu_i_Teraz rozpuszcza granice
    ograniczeń, które powstają w... głowie.
    Czasami nie można zbyt wiele i za daleko... (różne sa nasze losy),
    ale zgoda na samego siebie uspokaja i dodaje siły.

    Masz tyle wolności na ile odważysz się mieć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka