Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Społeczeństwo   Rozwój duchowy-myśl pozytywnie   Daj Boże zba...

Daj Boże zbankrutować - artykuł

Autor: marian770 11.04.09, 15:10
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
artykuł który kilka dni temu ukazał się na portalu gazeta.pl. czyli
różne przykłady ludzi którzy zadłużyli się po uszy i nie moga już
wyjść ze spirali zadłużenia ( w kontekście ustawy o upadłości
konsumenckiej , która niedawno weszła w życie w Polsce )

przykład jednego z zadłużonego :

Zakupoholik

- Byłem u psychologa, 80 dych za każdą wizytę. I pani doktor w
Głogowie powiedziała, że mam kompulsywny zakupoholizm. I zakazała mi
zbliżać się do marketów. Wie pan, ja jeszcze chciałem się ratować,
wziąć jeszcze jakiś duży skonsolidowany kredyt. No ale przy moich
problemach żyrant jest potrzebny, a rodzina nie chciała. Wypięli się
na mnie!
Grzegorz ma dopiero 25 lat, wszystkich długów nie pamięta i nie
wszystkich żałuje. Wysoki blondyn, mieszka na wsi u rodziców z młodą
żoną i dwuletnim synkiem. Pracuje w kopalni miedzi i soli pod
Głogowem. Pali jednego za drugim, lekko spięty, ale mówi rzeczowo.

- Wie pan, jak to jest, gdy się pierwszą pracę załapie. Miałem 21
lat, dostałem etat w rozlewni butelek w Głogowie. Zarabiałem
tysiaka. Samochody to moje hobby, więc kupiłem na raty, choć jeszcze
prawa jazdy nie miałem. Innych potrzeb brak, może jakaś dyskoteka.
Tamten kredyt spłaciłem bez problemów.

Ale trzy lata temu gratka się trafiła, bo dostałem robotę w fabryce
Volkswagena w Polkowicach. I od razu 2,5 tysiąca złotych na rękę. No
to zmieniłem samochód na sportową beemkę, 24 zawory, 2,5 litra
pojemności, 190 koni. Fajna, ale się psuła, to wziąłem na naprawy
kredyt w Volkswagen Banku, preferencyjny, dla pracowników.

Beema żarła 15 litrów, to na koncie PKO mały limicik wziąłem, parę
tysiączków.

Jakieś trzy lata temu była okazja, żeby seata ibizę kupić,
ośmioletniego. To wziąłem 12 tysięcy w banku Dominet. I się tych rat
uzbierało, bo spłacałem już dwa kredyty. Za beemkę i seata. Beemka
poszła w końcu za 3 koła, starczyło na zaległe raty tego kredytu, z
PKO chyba.

Radyjko

Na żadne bzdury nie wydawałem, gdzie tam. Może radyjko do auta. Za
ile? Chyba 2,5 koła, na Allegro kupiłem.

No dobra, to było głupie, tak mi psycholog powiedział. No jeszcze
głośniki do auta za 2 tysiące. Też głupie. Za co? Też jakiś kredycik
mały w banku.

Kolejny był na te zaległości w Dominet Banku. To dziwny bank, wie
pan, ja zalegałem, a oni mi kartę kredytową przysłali. Poszła na...
Nie pamiętam.

Ślub

Co potem było? Ślub z Wioletką, to na początku 2007 roku. Też
koszty, bo wie pan, jak na wsi jest. Rodzice panny młodej to biorą
salę, jedzenie i księdza. A pana młodego: wóda, zapita, orkiestra,
dowóz gości, kamerzysta.

Ślub miał być na 120 osób, to wziąłem 5 tysięcy pożyczki zakładowej,
a resztę opłacili rodzice. Ale pustych kopert od gości nie było, to
połowa kosztów się zwróciła.

Raty już mnie męczyły, bo połowa pensji na nie szła. Dlatego w
podróż poślubną pojechaliśmy tylko do zoo we Wrocławiu. A że
Wioletka była już na ślubie w ciąży, to znowu wydatki były. Ciągle
nowe. Wózek dla małego za osiem stów. Ford mondeo, bo seat dla
rodziny był za mały. Pewnie, że na kredyt. Instalacja gazowa mu
szwankowała, coś w silniku. I znowu koszty.

No i meble na raty w sklepie Bodzio, niedrogie, chyba za tysiąc
dwieście.

Jeszcze za jednym zamachem telewizor za siedem stów i odkurzacz.
Rodzice Wioletki mieli odkurzacz, ale fajnie swój pokój własnym
sprzątać. I DVD. I aparat, taki cyfrowy, jak miał szwagier. A że
zaległości się nazbierało, to trzeba było znowu skonsolidować. No to
poszliśmy do Citibanku i wzięliśmy 60 tysięcy. Ale ze 20 tysięcy na
górkę. Dlaczego więcej? Bo dawali bez poręczyciela. I poszło te 20
koła w trzy miesiące: grille ze znajomymi, wypad do miasta, żarcie,
dla dziecka jakieś ciuszki, nowsze radio do samochodu.
Raty wyszło 1200 na miesiąc, ale bank był fajny, bo przysłał jeszcze
kartę kredytową na tysiąc złotych.
A jeszcze GE Money przysłał kartę na 3,5 koła, też poszło.
I ci z AIG, co im rat nie spłacałem, to też przysłali kartę na 3,5
koła. Też poszło.

Na swoim

W końcu uznaliśmy, że idziemy na swoje. Zdarzyła się okazja: 45
tysięcy za dużą kawalerkę. No to do banku po kredyt. Pani w GE Money
mówiła, że na hipoteczny się długo czeka, a czas się liczył, to
wzięliśmy zwykły, taki konsumpcyjny. Wychodziło, że musimy co
miesiąc płacić prawie całą moją pensję na raty.

A tu jeszcze fabryka oświadczyła, że koniec z nadgodzinami, i 300
stówy odpadły mi z wypłaty. No to w połowie tamtego roku wzięliśmy w
PKO ze 20 tysięcy kredytu, żeby pooddawać zaległe raty. To już
mieliśmy chyba z pięć kredytów, a żadnego nie płaciłem - bo z czego
byśmy żyli?

Nie pojeżdżę

A to mieszkanie nasze? Nie stać nas było na nie. Nie płaciliśmy
czynszu, prądu. Poszło za 35 koła. Starczyło tylko na spłatę
zaległych rat za sprzęty, karty kredytowe, na drobiazgi znaczy.

Poszliśmy mieszkać do moich rodziców. Jesienią komornik zajął mi pół
pensji - i to za jedną tylko kartę kredytową. Bo zapomniałem o niej.

A banki? Nie gadam z nimi, bo każdy chce, by spłacić mu na dzień
dobry połowę kredytu, a potem pogadamy. No ale skąd wezmę?

Nawet forda sprzedałem. Wziąłem opla omegę. Ale trzeba było spłacić
jakąś inną jeszcze kartę, to sprzedałem omegę i wziąłem starego
mercedesa, no gruchot. Tylko nie pojeżdżę sobie, bo mi prawko za
punkty zabrali.

Ale zacznę nowe życie. Niech tylko zbankrutuję.

całość
wyborcza.pl/1,76842,6467783,Daj_Boze__zbankrutowac.html?as=1&ias=6&startsz=x



Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.