Dodaj do ulubionych

Czy jesteście wojownikami?

29.05.09, 09:28
Budzi sie we mnie powoli Duch Wojownika. Do tej pory byłam osobą uległą i w
ostateczności, jesli byłam pod presją, aby zrobić coś, co mi bardzo nie
odpowiada, robiłam to i czułam sie jak ofiara "złych ludzi".
Życie harmonijne kojarzyła mi się z sielanką, a każde zadanie był wysiłkiem,
bo ja to powinnam "leżeć na kanapie i pachnieć".
Ale miałam swoje ideały.
I teraz muszę nauczyć się o nie walczyć.
Niestety z moimi rodzicami, którzy na tyle nie akceptują mjego chłopaka, że
wyrażają się o nim z pogardą i lekceważąco nawet przy mnie-co dla mniejest nie
do przyjęcia.
Sytuacja jest trudna.
Ale postanowiłam nei chowac głowy w piasek.
Musze im pokazac, że to jest Ktoś Ważny. Że on Istnieje.Że muszą to do
wiadomości a nei traktować go jak mój nieodpowiedzialny wybryk, który trzeba
zlekceważyć.
Czy wyobrażacie sobie aż taką niechęc do człowieka? ZA to , że jest
neiwykształcony, chory na schizofrenie i jest rencistą? Czy potraficie
zrozumieć moich rodziców?
Obudził się we mnie duch walki.
Zaczynam rozumieć, że w życiu trzeba umieć walczyć o siebie.
Nie mówie tu a jakimś wyścigu szczórw, ale o prawdziwej walce o swoje ideały i
przekonania, o prawo do własnej drogi.
Zrzucam skóre kotki salonowej.
Budzi się we mnie lwica.
Uczucie jest cudowne, magiczne, wielkie.
O co wlaczycie w życiu, czy walczyliście?
Czy macie Ducha Wojownika?
Jak sie zapatrujecie na ten temat?
pozdrawiam smile
--
"Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
"Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
Edytor zaawansowany
  • marian770 29.05.09, 13:27
    najważniejsze to być w zgodzie z własnym sumieniem. jeśli czujesz że
    to co robisz jest dobre dla Ciebie to walka o to jest słuszna.

    ja całe życie jestem wojownikiem. nie miałem łatwego życia, ale wiem
    że jestem kowalem swojego losu- to ja decyduje jakie mam życie, no
    może oprócz zobowiązań karmicznych. dlatego tak ważne jest
    rozpoznanie negatywnych wzorców i wszystkiego tego co nas ogranicza
    we wzroście duchowym a nastęnie to przeprogramować w podświadomości.
    trud włożony zwraca się z nawiązka, czego sam doświadczam w tych
    sprawach w których przeprogramowuje stare wzorce. pamiętać jednak
    trzeba że zmiana wzorca to nie pstryknięcie palcem i już jest, to
    ciężka praca nad soba która może trwać nawet miesiącami. ale jesli
    faktycznie nam zalezy na zmianie to każdy trud i wysiłek się
    podejmie. bo trzeba tez pamiętać że jest wiele osób które tylko
    narzekają że jest im źle ale jednocześnie nić nie robią w kierunku
    aby coś zmienić. czasami z lenistwa, a czsami dlatego że jest im z
    tym dobrze ( paradoksalnie ), bo grają wtedy rolę ofiary, kiedy się
    ludzie litują nad nimi.
  • motyyvvacja 29.05.09, 14:45

    Roznie to bywa z tymi ''ukrytymi intencjami''-czasami nie mamy o
    nich zielonego pojecia.Warto sie zatrzymac i zadac
    pytanie;Dlaczego?,po co?-no i oczywiscie byc szczerym samemu ze soba-
    lub z tym komu sie to pytanie zadaje.(majac nadzieje ze odpowiedza
    nam prawde-a jesli nie to, czytamy mowe ciala zbierajac rozne
    przyklady z zycia wziete(ich poczynania)...

    Mariola ciekawe jakiez to intencje maja twoi rodzice nie akceptujac
    tego chlopaka? Nie dlatego ze sie o ciebie martwia? kochaja? chca
    jak najlepiej?....(jestem tu pozytywna-ty musisz poznac prawde ich
    intencji)

    Jesli sie dowiesz to podjeta 'Walka o siebie'' z twojej strony
    bedzie przebiegac bez poczucia winy,i z pelna energia staniasz za
    soba ,i tym co chcesz.Bez zbednej walki z rodzicami lub obrzucaniem
    ich wina(obdarzanie kogos wina za twoje niepowodzenia czyni ta osobe
    silniejsza od ciebie-bo sama dalas jej panowanie nad swoimi
    emocjami.Pamietaj zawsze to ty wybieraszsmile .Wiedz dlaczego i dzialaj-
    Masz do tego czyste prawo, a i nawet jest to twoim obowiazkiem-byc
    Madrze szczesliwa.

    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • martola80 29.05.09, 16:15
    dzięki za odpowiedzi. Czuję się przez Was przygarnięta jak mały głupi piesekwink
    Co do Mariana to właśnie tak postanowiłam postępować-żeby czuć się dobrzez sama
    ze sobą.Słuchać własnych standartów i własnego sumienia.
    Jak zrobie coś byle jak w pracy to ucierpie na tym tylko ja, bo będę miała
    poczucie winy i gdzieś w głębi będę uważała że nie umiem zrobić dobrze. Tak wiec
    staram się, nie dla innych, ale dla siebie, aby być z siebie zadowolona, dumna
    nawet, mieć o sobie dobre zdanie.

    Co do intencji moich rodziców-to rozumiem, że oni chcą dla mnei jak najlepiej.
    Ale problem w tym co oni uważają dla mnei za najlepsze. Nie Tego, z kim ja chce
    być, kogo kocham i widze w nim sens, ale kogoś"ustawionego, wykształconego,itd itp"
    Tak wiec oni tak naprawde nei myślą omnie, o tym co mi da szczescie, prawda?
    Nie wspierają mnie jak przyjaciele.Bo przyjaciele traktuje sie po partnersku. I
    wydawałaby się , że dorosłe dzieci też należałoby tak potraktować. Ale oni są
    "pnad" mną, dają sobie prawo do decydowania co jest dla mnei dobre, do bycia
    mądrzejszymi, traktowania mnie z góry. A z góry można tylko traktować kogoś komu
    sie chce podać rękę. Czy oni mi chcą podać rękę? Chcą żebym robiła to co oni
    uważają za słuszne.Nie rozumieją wogóle tego, ża ja jestem inna i mam swoją drogę.
    Dla mnie sa po rpostu ograniczeni w swym spojrzeniu.
    Dlatego pozostała mi jedynie walka.
    Mam nadzieje ze to nie jest jedynie głupi zryw "zakochanej kobiety" który
    opadnie i wróci stan bierności, ale prawdziwe przebudzenie duchowe, które
    zaowocuje na wszystkich płaszczynach życia, psychicznego również.
    Bez poczucia winy?
    Troche chyba we mnie jest.
    W jakiś sposób ich ranie sprzeciwiając sie.Robiąc nie po ich myśli.
    Ale my się nigdy nie zrozumiemy.
    Oni myślą bardzo "standartowo" i są jak beton o który uderzam(zero komunikacji)
    a ja jestem dosć niestandartowa.
    Jak można zyc w takim konflikcie. Udając ze wszystko jest w porządku czuje sie
    jak jakis lawirant i mam cięzkie sumienie.
    Nie jest.
    Mi jest trudno sie postawic bo bardzo potrzebuje ciepła i przyjaznej atmosfery
    do zycia. A zycie nei piesci.
    Ech zapedziłam sie w kozi róg, poki co skończesmile
    buzkismile

    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • szizumami 29.05.09, 21:04
    -powiem jako matka dorosłej córki-
    JAKA AMAZONKA BEDZIESZ???--za pare dobrych lat-
    dom..zdobycie go-utrzymanie...dzieci-
    utrzymanie,wychowanie,wykształcenie...
    nie tylko chleb i herbata z pasztetem-ale i ksiażka od czasu do
    czasu,wypad gdzieś..wakacje,urlop..i ..jak to wżyciu bywa jakieś
    wpadki roznego rodzaju-których nie jesteś w stanie przewidzieć
    UDZWIGNIESZ TO SAMA-jeśli twój chłopak-mąż-nie da rady-jeśli jego
    stan zdrowia sie pogorszy??
    czy zdajesz sobie sprawe ile musi nieraz udzwignać kobieta chorego
    męża?alebo kobieta która nie wytrzyma z choroba i zdecyduje sie
    wychowywać dzieci[czy jedno-nieważne]-SAMA?
    uwierz mi nie jest to takie proste-TO CZESTO PRZERASTA

    inna rzecz---wyrażajac sie o chłopaku w ten sposób jaki twoi
    rodzice --to robia--maja dokładnie to-czego nie chca-twój upór--a
    nie analize przyszłości
    pozdro..




    t
  • marian770 29.05.09, 22:09
    szizumami, jeśli martola tego nie doświadczy to zawsze będzie
    żałować że mogła a nie zrobiła.
    zresztą są przypadki kiedy miłość może pokonać wszelkie przeciwności
    losu.. częściowo tak było w "Pięknym umyśle" ( historia oparta na
    faktach ). ale też Ci powiem że mam przyjaciela schizofrenika, i
    poza tym że jest bardziej zmulony ( w wyniku brania tabletek ) to
    nie widzę żadnej różnicy pomiędzy stanem obecnym a przed chorobą
  • motyyvvacja 30.05.09, 01:18

    ale też Ci powiem że mam przyjaciela schizofrenika, i
    > poza tym że jest bardziej zmulony ( w wyniku brania tabletek )

    No wlasnie-mam takie male pytanie,jezeli hypothalamus(czesc w
    mozgu,odpowiedzialna za emocje i sex) ,jest caly czas bombardowana
    przez lekarstwa dla schizofrenikow,to nie tylko nie ma sexu a i
    emocje sa zupelnie zobojetniale,nie mowiac juz o okazywaniu milosci.

    Bardzo latwo zakochac sie w schizofrenku :kobiecie-zdobywcy(wtedy
    ona biegnie za kroliczkiem) nie wiedzac ze kroliczek jest na
    haju.Lol.
    Albo tej ktora bedac odtracona przez ojca,chce udowodnic ze mozna ja
    kochac , i napiera ze stara zdarta plyta raz jeszcze.

    Wszystko trzeba wziasc pod uwage,milosc... boze ..milosc to nie
    tylko slowo.

    Ja caly czas na nia czekamsmileMimo ze nie raz mieszanka emocji z
    tostesterononem mnie bombardowala ,nazywajac sie milosciasmile

    Czekam na cos co ma glebszy sens niz tylko biologia mojego organizmu
    i emocji..

    ehhhhhhhhh....moze to tylko moje wyobrazenia ktore musze puscic w
    niepamiec ,i wtedy pojawi sie to...to...co jestsmile
    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • szizumami 30.05.09, 07:50
    --nie chce brukać miłości
    chciałabym jak i wy żeby była ona i po narzeczeństwie -
    wielka,oddana,silna,podtrzymujaca--dodajaca sił
    i wierze że sa zwiazki-gdzie pomimo choroby,kalectwa-ludzie trwaja..
    ale wiecej niestety jest tragedii-
    rodziny z dziećmi ciezko chorymi częściej sie rozpadaja-
    kobiety podczas rozwodu-dochodzac swych praw-sa tak samo po chamsku
    traktowane przez byłych,jak i skład sedziowski-nie sa to puste słowa-
    wyssane---bliskie moje znajome,a jedna z nich czynnie działa na
    rzecz ludzi z autyzmem
    trzeba wiedzieć że życie z osoba przewlekle chora lub nieuleczalnie-
    jest przktycznie poustawiane wokół jej choroby[oczyw. żalezy co to
    jest za choroba,jak nasilone objawy-przeciez u samych schizofreników-
    jest wiele..]
    DZIECI---w rodzinie osoby chorej-dziedziczenie i nie tylko-JEGO
    WZRASTANIE OBOK CHCOREGO----zupełnie inaczej jest kiedy tata ma np
    cukrzyce i dziecko uczy sie że musi brać insuline,że musi regularnie
    jesć,że czesto żle sie czuje,pózniej uczy sie jak mu pomóc--kiedy
    atak...
    ale kiedy dziecko wzrasta w poczuciu zagrożenia??-bo nagle nie
    wiadomo kiedy-jest agresywny,albo podpala sie na balkonie?....
    poznałam dziecko z takiej rodziny---serce sie ściska..
    właściwie wychowuje je babcia..
    koleżanka-schizofreniczka-zdolan zadbana,miła,wesoła..----
    seksoholiczka-po wielu skrobankach...
    do tego SM--facet wytrzymał kilkanaście lat...
    ---
    jeszcze jedan rzecz ważna --a może nawet decyduja ca w zwiazku-
    o której mało sie mówi--bycie nieuleczalnie chorym,w chorobie
    postepujacej-odbierajacej możliwość pracy,godziwego zarobku,rozwoju--
    -RODZI POCZUCIE NIŻSZEJ WARTOŚCI,bunt -"czemu ja?,nie godze sie z
    tym-AGRESJA,NIEMOC-------NAŁOGI
    tak samo jak i u tych u których żadnej ciezkiej choroby nie
    stwierdzono--I TO BYWA GORSZE OD SAMEJ CHOROBY

    mój były maż z cukrzyca-byłby kochany gdyby nie jego pociag do picia
    i bordelainowski wrecz charakter
    nnawet nie majac dziecka-ciezko to wytrwać
    a czasem jedynym wyjściem jest ratowac siebie I DZIECKO

    pomyśl MASZ DZIECKO--co chesz mu w życiu dać?
    być może choroba, charakter-człowieka-jest łagodna--da sie spokojnie
    życ-wystarczy trzymać sie pewnych reguł,dbać o siebie,być może jest
    pomoc-psychiczna,fizyczna-od rodziny...byc może człowiek ten jest
    tak piekny duchowo--iż dziecko pomimo braku materialnych rzeczy-
    bedzie miało wspaniały kregosłup duchowy,moralny..?
    ale czy na pewno???
    zanim urodzisz nie zadajesz takich pytań---SOBIE!
    bo nie zdajesz sobie sprawy że mozesz kogoś bardziej kochać niż tego
    mezczyzne..ze być może bedzie ktoś inny-albo wcale-- A DZIECKO JEST
    I JEST TWOIM SKARBEM---i każdy brak temu dziecku--BOLI..........





  • szizumami 30.05.09, 08:16
    Martolu---moim zdaniem mylisz "bycie wojownikiem" z buntem
    -JEŚLLI CHCESZ BYĆ NAPRAWDE TYM WOJEM-***ZRÓB ROZEZNANIE***----w
    kim,czym masz sprzymierzeńca,jaki jest twój współbrat w boju-czy
    tylko grzmi o swoich zacnych czynach--sprawdz go w próbnych
    potyczkach---wypróbuj--NA RÓŻNYCH POLACH BITWY-w różnych sytuacjach--
    u siebie w domu u niego, w plenerze,w różnym towarzystwie--I BACZNIE
    OBSERWUJ--czy mysli o swojej chwale--czy o RODZIE?
    czy o przyjemności ze zdobywania przyczułków--czy ma dalekosieżny
    plan?
    omawiaj z nim plany awaryjne
    badz pilnie czy nie ZATRACA SIE W ŚWIETOWANIU!
    w jakiech strategiach jest dobry-czy zna swoje mocne i słabe strony--
    -i jaki ma do nich stosunek...

    -wole pasterza!
    z fujarka!


  • marian770 30.05.09, 10:03
    > Ja caly czas na nia czekamsmileMimo ze nie raz mieszanka emocji z
    > tostesterononem mnie bombardowala ,nazywajac sie milosciasmile

    oby się nie okazało Motywacjo, że się zestarzejesz, a Ty wciąż
    będziesz czekać na tą miłość.
    u mojej żony na uczelni, 3/4 kobiet w wieku między 30-60 lat to
    samotne panny, wciąż czekają na księca z bajki na białym rumaku,
    tj. na przystojnego intelektualiste z fortuną u boku...

    jak wiesz podświadomość może wszystko, odpowiednio zaprogramowana
    może poprzez "zbiegi okoliczności" nakierować Cię na sytacje w
    którym spotkasz swoją miłość.

    można wprowadzić za pomocą sigila taką afirmacje "jestem w związku z
    osoba która mnie kocha i którą ja kocham" a później w stanie np.
    alfa/theta umysłu tą afirmacje ugruntowywać codziennie...
    są też rytuały magiczne też skutecznie programujące podświadomość (
    szczególnie jak się ten rytuał wykonuje w stanie alfa ). metod jest
    wiele...
    a tak obserwując Twoje wypowiedzi, to stwierdzam, że także powinnaś
    przeprogramować wzorzec, że przyciagasz facetów którym chodzi tylko
    o seks. o czym myslisz tym się stajesz...
  • motyyvvacja 30.05.09, 10:32

    a wiec staje sie sex bomba? tongue_out

    Wiem..mozliwe ze moje wybory spowodowane byly strachem przed czyms
    stalym i dlugotrwalym.Koncepcja obiadow,prania skarpetek,prasowania
    spodni,koszul,dbania o (gada) ,powalala mnie z nog.Przez kilkanascie
    lat mialam gosposie w domu,wiec takich problemow nie mialam.Rzeczy
    materialne kiedys byly dla mnie bardzo wysoka wartoscia-
    przyznam.Teraz najwyrzej widze czlowieka.Niestety takie ustawienie
    kiedys mialam.Moze nadal jestem(pieprzona ksiezniczka) jak to moja
    siostra na mnie mowitongue_out.Ale staram sie cos zmienic-tak aby MI bylo
    wygodnie...czy o wygodnictwo mi chodzi...moze tak... bo czy na
    szczescie trzeba pracowac ?..chyba nie..
    Wiec reszta w rekach Boga.

    A co do przeprogramowania to masz zupelna racje...Bede sie w to
    bawic..Bo wierze sobie we wszystko co sobie powiem..To wielki
    sukcesssmile
    Wiec skrzetnie i rozwarznie musze wybierac kazde slowo.smile
    Pozdrawiam Cie Marian



    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • marian770 30.05.09, 11:41
    >Wiec reszta w rekach Boga.

    jesli to wymodlisz to tak smile ( pisze to poważnie )
  • szizumami 30.05.09, 08:42
    -tak wiem--
    i być moze "nasze dziewcze" należy do tych "wojujacych"
    obrzydły jej parasol...

    "człowiek,który nie wierzy w rzeczy niemożliwe-czyni cuda"-
    czy mierz siły na zamiary?-

    a w zyciu cuda mieszaja sie z proza-jak hawaje ze slamsami...
    jest potrzeba utrzymania wiary z cudu i zwatpienie w cierpieniu...

    szczawiowa z jakiem..

    --a jeśli idzie o schizofrenie i podobne--co wiadomo na ten temat na
    pewno-chyba niewiele?!



  • marian770 30.05.09, 10:09
    wiesz chodzi mi o to, że czasami skutek jest z góry znany, ale jesli
    ktoś sam się o tym nie przekona, to zawsze będzie miał do siebie
    pretensje, że miał szanse która stracił ( a która niestety po fakcie
    okazują się nie być sznasa tylko problemem )

    > --a jeśli idzie o schizofrenie i podobne--co wiadomo na ten temat
    na pewno-chyba niewiele?!

    z ezoterycznego punktu widzenia 90 % schizorfeników to osoby bardzo
    wrażliwe u których została zdarta osłona pomiędzy światem zmarłych (
    energii, bytów energetycznych ) a światem materialnym.
  • martola80 30.05.09, 10:19
    Dziękuję Kochani za wypowiedzi. Ta dyskusja jest bardzo cenna dla
    mnie.
    Niestety nawet tu wszystko rozbija się o stereotypy- o bark
    świadomości co to jest schizofrenia, z zwykły strach przed chorymi
    wynikający niestety z braku świadości.Przykre. Wielką osobą jest dla
    mnei Anna Dymna, ktora próbowała to zmieniac, wiele lat temu
    oglądałam jej program o schizofrenikach, który miał "uczłowieczyc"
    tych ludzi w oczach społeczenstwa. Niestety takie działania są
    niszowe i mój chłopak nie może znależc pracy minn dlatego, że
    nawet "światli " ludzie sa w tym przypadku "bezbronni" jak dzieci,
    pełni strachu i uprzedzeń.
    Nie zdajecie sobie sprawy, co On przeszedli że to czyni go kimś
    wyjątkowym, kimś kto docenia to co ma, na kogo moge liczyc ze mnie
    nie pusci kantem jak spotka młodszą, kims w pełni oddanym, niezwykle
    czułym, kochanym.
    I wiecie co mysle, ze ten świat jest taki przwrotny. Ona ma piękną
    duszę, silną i stabilną, która daje mi duże oparcie i dzięki której
    mój stan sie poprawia z miesiaca na miesiac i zaczynam sie naprawde
    roziwjac. Kto by pomyslal, ze taki człowiek moze mi dac takie
    wsparcie? Ale czemu wsparcie koajrzymy z rzeczami materialnymi?No
    nie mówiąc wogle, że to "chory psychicznie". Ale jednak. Nie
    wierzcie temu co wsze oczy widzą. Ufajcie sercu.
    Milosc ma wielką silę.To potężna Moc.
    Ja nie zyje po to żeby wyjsc za mąz i miec dzieci.
    Ja zyje po to aby zyc.
    Wcale nie musze się "rozmnażac".
    I jeszcze apropos rodziców. Dla mnei takie wywieranie presji na
    dziecko, aby robiło to , co rodzic uważa za słuszne, to
    totalne "bezmóździe".
    Czy naprawde rodzice chcą wychowac taką bezwolną istotę, która nawet
    nei wie , że żyje, nie mowiąc juz o nauczeniu się czegokolwiek?
    Rodzice powinni uczyc dzieci podejmowac własne decyzje, ponosic za
    nie odpowiedzialnosc bo tylko w ten sposob maga sie czegos nauczyc,
    zdobyc jakąs mądrośc życiową.
    Marian-dziękuję za wsparcie, widze ze ty nie masz uprzedzen, bo masz
    kolege chorego.
    Niestety media robia wszystko zeby ludzi nastraszyc an chorych
    psychicznie.
    Ale to rozległy temat.
    buzki

    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • motyyvvacja 30.05.09, 10:50

    Mariola to jest twoja milosc,nie wiesz jak On cie kocha.Innych
    milosci do nas nie da sie zmierzyc.Co wlasciwie jest nawet
    niepotrzebne bo''The love we give away is only the love we have''
    Milosc ktora dajemy innym jest tylko miloscia ktora mamy.
    Moze tu wlasnie milosc pokazuje ci sens zycia-twoja droge.Tak dlugo
    bedziesz miala sil,jak dlugo ona w tobie bedzie..Wiec dbaj o nia. i
    walcz.Bo to twoje szczescie.
    kiss
    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • szizumami 30.05.09, 11:04
    Martolu---nie do końca rozumiesz
    ---mowa moja wynika z doświadczenia i własnego i ludzi blisko mnie
    bedacych,o których sie otarłam--nie ze stereotypu --"strach przed
    choroba"
    dlatego napisałam ze musisz być gotowa na cieższy scenariusz,
    i nie warto w nim nie uwzgladniać motywu---"rodzice okaża sie
    najwieksza pomocą"...
    nie musisz sie rozmnażać-oczywiście-nie wszyscy musimy mieć dzieci-
    ale wszyscy tkwimy w materialnym świecie,który ma swoje,jak na razie
    ostre zasady--nie masz pieniedzy--nie zarabisz-jesteś na czyimś
    utrzymaniu-wegetujesz,jesteś na łasce..
    jeśli twój partner nie bedzie mógł zarobić --ty bedziesz musiała-
    jemu bedzie z tym dobrze?
    nie chodzi mi o rozdzielanie was-i pokazywanie ci że taki zwiazek
    jest--zupełnie nie to----CHODZI MI O WZBUDZENIE W TOBIE REALNEGO
    MYŚLENIA--KONKRETÓW
    z kotki salonewej--tak łatwo nie przeskoczysz na pozycje bizness-
    woman walczacej o prawa ciemieżonych..
    nie przyjmij tego żle-chce napisać dosadnie-ale nie chce ciebie
    zrazić..
    znane mi jest uczucie "moja czy nasza miLość zwycieży wszystko"
    -nie zwycieżyła
    a dziecko nie było planowane...
    wasz,twoja miłość może i zwycieżyć i przetrwać
    ja nie wyrokuje ani nikt nie ma tego prawa--chodzi TWOJE DOJRZAŁE
    REFLEKSJE-- a nie "mowe ideałów"

    uwierz mi że czesto te ideały trzeba schować... żeby mieć co do
    garnka włożyć i żeby nie znależć sie na bruku

    mostu rodziców nie pal
    i namów chłopaka na szkoły albo kursy
    pozdro




  • martola80 30.05.09, 11:18
    No ja rozumiem , ze zycie nei jest lekkie. Ale pwoiedz mi, dla kogo
    jest? Rozpadają sie najbardziej "udane" związki. Nie ma na
    szczesliwe życie recepty.
    Jesli chodzi o takie ralne zycie, to po prostu nie ma tu jakiejs
    tragedii, po prostu jak wszyscy , bedziemy pracowac, zarabiac i
    utrzymywac sie. Jaka tu filozofia? Ludzie robia z tego codziennego
    zycia jakąs legende. Ni ma co tworzyc martyrologii. Po prostu sie
    zyje. I tyle. A duch wojownika tylko pomaga w zmaganiu sie z
    codziennymi trudosciami, bo wojownik odnajduje w tym przyjemnosc i
    satysfakcję.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • marian770 30.05.09, 11:37
    Szizumami, jakośc życia jest odzwierciedleniem wzorców jakie w sobie
    nosimy. trzeba rozpoznać te wzorce które nas blokują, nie pozwalają
    być szczęśliwym a następnie przeprogramować.
    najwięcej wzorców się tworzy w dzieciństwie i dlatego na nas jako
    rodzicach spda szczególna odpowiedzialnośc to co mówimy, jakie
    schematy, stereotypy mówimy dzieciom. są jak czysta płyta CD - i my
    jako rodzice decydujemy o tym co zostanie tam nagrane.
    wiem jakie to jest trudne, kiedy mam podły humor i coś się nie
    udaje, a tu jeszcze dziecko coś zbroi, załamuje wtedy własna
    bezsilność

    podsumuwując

    więc biedak może zostać bogaczem
    chory może się uzdrowić ( np. poprzez dobrych lekarzy nie koniecznie
    za pomocą cudu )
    samotny może znaleść miłośc swojego życia
    bez pracy może znaleść wymarzoną pracę itd.

    rzecz jasna jest jeszcze element o którym wspomiał Agnitum ( coś
    umilkł w ostatnim czasie )- sukces w afirmacjach zależy też od
    pozimow urzeczywistnienia na czakramach, czyli mówiąc najbardziej
    ogólnie , kiedy " Twoje słowo ciałem się staje", a więc myśli mają
    moc materializacji zdarzeń. ale to też decyduje tylko o tym jak
    długo trzeba pracować z afirmacją

  • martola80 30.05.09, 12:20
    Życie to było ciężkie podczas wojny, zycie jest ciężkie w Afryce,
    My, żyjący w środkowej Europie jesteśmy jak pączki w maśle. Nawet
    nei zdajemy sobie sprawe jką mamy dobrą karmę. I tracimy ją.
    Apeluję.wink
    Nie musimy walczyc o przetrwanie, zawalczmy o nasze ideały!
    Nie marnujmy tego co dostalismy.
    Ni po to mamy co jeśc, gdzie mieszkac, nikt do nas nie strzela,
    abysmy sie zatracali w konsumpcji i innych bolaczkach zachodniego
    swiata. Wlasnei po to, zebysmy mieli energie na cos sensowniejszego.
    Tylko my mozemy. Inni nie maja takiej szansy bo muszą walczyc o
    jedzenie.
    wink
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • marian770 30.05.09, 13:03
    bez obrazy Martola ale gdyby głód zajżałby Twoim dzieciom w oczy,
    wszelkie walki o ideały odstawiłabyś na bok. myślisz że tego nie ma
    w Europie ? poczytaj sobie artykuły ile % dzieci w Polsce głoduje..
    wrzuciłem w google hasło "dzieci nieodżywione" i kliknąłem pierwszy
    link z góry ( są to dane statystyczne GUSu ). może troche stare ( z
    przed 4 lat ) ale chyba nie wiele się zmieniło w tej
    kwestii ,szczególnie teraz w dobie kryzysu:

    "Niedożywienie to problem, którego tak naprawdę nie widać, a który
    dotyczy aż 32% dzieci w Polsce (co dziesiąte z nich nie kwalifikuje
    się do pomocy społecznej, czyli nie jest objęte pomocą państwa). Z
    danych GUS za 2001 rok wynika, że prawie połowy rodzin, bo aż 45%,
    nie stać na zjedzenie przynajmniej raz na dwa dni posiłku, w skład
    którego wchodziłoby mięso, drób czy ryba. Zdaniem ekspertów, niemal
    co trzeci uczeń rozpoczyna naukę bez śniadania, tymczasem dzieci i
    młodzież powinny spożywać od 4 do 5 posiłków w ciągu dnia, w tym 1-2
    w szkole. "

    całość
    wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Niedozywione-dzieci-w-Polsce,wid,7816717,wiadomosc.html
  • martola80 30.05.09, 14:40
    Rozumiem doskonale i właśnie o tym mówie.
    Może przesadziłam z uogulneiniem na wszystkich ludzi.
    Przepraszam.
    Poprawiam sie.
    To ja jestem jak "paczek w masle".
    O i juz.
    Własnie o tym pisałam, ze gdzie jest walka o byt, o jedzenie, o
    przetrwanie, nie ma mowy o ideałach-przynajmniej w przypadku dużej
    większosci.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • aarvedui 31.05.09, 18:06
    martola80 napisała:

    > Nie zdajecie sobie sprawy, co On przeszedli że to czyni go kimś
    > wyjątkowym, kimś kto docenia to co ma, na kogo moge liczyc ze mnie
    > nie pusci kantem jak spotka młodszą, kims w pełni oddanym, niezwykle
    > czułym, kochanym.


    jeszcze raz przeczytaj to sobie...

    sorry, ale ja to tak odbieram, że chcesz mieć pieska, a to że jest kulawy, to
    właśnie Cie w nim pociąga...



    zastanawiałem się czy to napisać, ale zarówno intuicja jak i rozum twierdzą tak
    samo. być może to tylko wrażenie, ale dość silne.
  • martola80 01.06.09, 22:53
    Ma równiez z inne zalety które tez doceniam.
    To ze akurat te napisalam, to ze faktycznie podobienstwo u ludzi do
    zwierząt uwazam za zaletę. Najbardziej na swiecie kochałam mojego
    psa. I najwiecej uczuc wzbudzały zawsze we mnie istoty chore(w tym
    mężczyzni).Moze jestem jakas skrzywiona ale taka jest moja
    uczuciwośc.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • aarvedui 02.06.09, 01:41
    chodzi mi bardziej o to, że sprawiasz wrażenie nie rozumiejącej swoich motywacji.
    jak dotąd wychodzi, że działasz wyłącznie z pobudek egoistycznych, a "partner"
    jest pretekstem do udowodnienia innym swojej dorosłości.
    egoizm poprzez "poświęcenie" dla innych (zyskanie uwagi i dowartościowanie się)

    to wychodzi z tego, co piszesz. widziałem już sporo takich przypadków wyfruwania
    z gniazda.
    kiedy pretekst przestaje być potrzebny - idzie w odstawkę.

    nie owijam w bawełnę, więc jeśli Cię to uraża, to wybacz i eot =)

    --
    z netykiety prowadzących fora:
    "...w dobrym tonie jest informować użytkowników o powodach kasowania postów i
    tematów,publicznie lub prywatnie(...)pozostawiać odnośnik do zablokowanego
    tematu przeznaczonego do skasowania przez jakiś czas(...)"
  • motyyvvacja 02.06.09, 06:54
    No wlasnie Mr.aarvedui mozliwe ze ma tu racje,ale najwrzniesze jest
    zeby NIE DAC SOBIE WCISKAC MOTYWACJI smile ,ci ktorzy nie potrafia
    sobie zajrzec w srodek -zgarna wszystko ze stolu i potakaja glowa-bo
    im wygodnie ,bo nie potrafia,bo zawierzaja,bo autorytety...Dlatego
    diagnozowanie przez innych moim zdaniem jest bardzo pomocje 'Eye
    opener'ale nie zawsze trafne.Choc zawsze powinno sie byc otwartym b,
    a noz widelec mam takie motywacje...zamkniecie czyli defend(
    odpieranie-a w zadnym wypadku! Ja? Neeeeeeeeeesmile...

    Ostatnimi czasy czytam wiele,ale nie wszystko 'biere se do serca'smile

    Kiss zuczki !
    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • martola80 02.06.09, 10:44
    No tak, bo tutaj to tak może wyglądac, ale w zyciu nei chodze z tabliczką na
    czole, "poswiecam sie-patrzcie jaka jestem dzielna"
    Dla mnei to troche nie ma sensu co mówisz.
    Moze faktycznie tak potraktowałam to forum, ale z zyciu uwierz, nikt mnie za to
    nie docenia, oprócz mnie samej. I tak-to sprawia ze czuje sie silniejsza,
    barzdiej dowartosciowana-nie rozumiem skąd taka nagonka na ludzi którzy robic
    cos-podnosza swoją wartosc we własnych oczach-to jakis grzech jest-to niemoralne????
    I nie robie tego z takich pobudek-uwierz-jestem juz w zwiazku 1,5 roku-poczatki
    byly zupelnie inne. To wynika z tego ze zmienia sie sytuacja, ja sie zmieniam i
    staram sie jak najlepiej dostosowac.
    Na poczatku ja byłam chora i niepracująca. Marzylam o tez chorym partnerze-bo
    tylko taki mógł mnie zrozumiec.Nie wyobrazałam sobie byc blisko z kims
    zdrowym.On pracował i imponował mi tym, jak swietnie sobie radzi w chorobie.
    Potem nasza sytuacja diametralnei sie zmienila. Ja stanelam na nogi, choroba
    odeszla w zapomnienie.Ale ten zwiazek jest dla mnei najcenniejszy i robie
    wsyztsko aby na nowo sie odnalezc z taka sama albo i jeszcze wieksza pasja, bo
    ona rośnie wraz ze stazem związku.

    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • martola80 02.06.09, 11:01
    A to ze tak biję się teraz o dorosłosc to wynik choroby. Nawet nie wiesz jak
    choroba dezintegruje człwoieka. Jest bezradny i potrzebuje pomocy. Staje się jak
    dziecko. I tak tez zaczynają go traktować rodzice. Stajesz sie na powrót małym
    dzieckiem, nikt nie bierze cie powaznie i nie liczy się z twoim zdaniem. Rodzice
    zrobili wiele takich ruchów jak byłam bardzo chora(założyli mi konto, które
    sobie uzywają do tej pory, załozyli na mnie działalosc gosp. zeby sobie odliczac
    od podatku i płacic mniejsze składki-czym mi zablokowali start-czy ewent
    udogodneinia jakbymn chciała cos teraz zrobic sama).
    Dopiero teraz starazm sie wyplatac z tego całego"ubezwłasnowolnienia".
    Ale zeby to zrobic niestety muszę zawalczyc. Tym razem to nie idzie tak gładko
    jak wtedy kiedy dorastałam.
    Musz na nowo stanąc na nogi i pokazac swoje granice.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • martola80 02.06.09, 11:55
    a rodzice na początku cieszyli sie ze sie z kims spotykam(wiedzieli o chorobie)
    dopiero potem ja stanęłam na nogi, uznali mnie za "zdrową",a on okazał sie nie
    taki znowu wspaniały zaczeły sie schody.Tata mi robił pranie mózgu ze to moze
    byc mój "kolega" anie partner.Nie traktowali tego powaznie i jakos to
    akceptowali. Czułam sie jakby to mnie nie traktowali poważnie(bo tak było) - a
    to było jednym z objawów.
    Ja to traktuje powaznie i chce zeby to do nich dotarło-chce zeby mnie zaczeli
    traktowac powaznie.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • motyyvvacja 02.06.09, 12:55
    Zacznij sama siebie traktwac powaznie,a jezeli oni nie beda cie
    brali na powarznie,nie beda sie liczyc z twoim zdaniem, to masz
    prawo odciac sie od takich ludzi.Bo to z nimi jest w takim razie cos
    nie okey.Kropka.
    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • martola80 02.06.09, 12:54
    Jakoś nie daje mi to spokoju.
    Czytam po raz kolejny co napisałeś i dajej po prostu nie rozumiem.
    Wytłumacz jakos jasniej.Bo nawet chyba nei wiem z czym polemizuję.
    Kurcze, wzmocniłam sie i walcze o to co moje.
    To jest ten egoizm? Jak babcie kocham nie kumam.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • mskaiq 31.05.09, 05:49
    Kiedy zaczyna sie walczyc o idealy wtedy sie je traci. Idealy traca
    swoja wartosc moralna, staja sie przyczyna wojny.
    Bronie moich idealow ale nigdy nie walcze z innymi ludzmi aby
    zostaly zakceptowane, nie staje sie wojownnikiem aby je bronic.
    Twoja racja obroni sie sama, kiedy pokozesz ze zwiazek z osoba ze
    schizofrenia jest dobrym zwiazkiem, ze jestes szczesliwa, ze masz
    dzieci, ze sa zdrowe, itp.
    Moge argumentowac, przekonywac ale nie moge wymuszac na innym
    czlowieku aby zaakceptowal moj sposob myslenia. Robia to Twoi
    Rodzice i z tym sie nie zgadzasz, dlaczego chcesz robic to samo ?

    Ja jestem bylym schizofrenikiem Martolo80. Dzisiaj medycyna juz wie
    ze schizofrenia nie jest dziedziczna wiec nie ma obawy o to ze
    dzieci z takiego zwiazku beda obciazone ta choroba. Nie mniej w
    rodzinach gdzie jedno albo oboje rodzicow ma schizofrenie
    prawdopodobienstwo ze dziecko bedzie mialo schizofrenie jest
    wysokie. Nie wynika to z przekazu genetycznego wynika to z tego ze
    dzieci w takim zwiazku moga byc narazone na bardzo negatywne i
    emocjonalne kontakty z osoba albo osobami ktore maja schizofrnie.
    Bardzo wielu schizofrenikow nie potrafi kontrolowac negatywnych
    emocji a przede wszystkim strachu. Negatywne emocje sa w stanie
    wyrzadzic olbrzymia krzywde dziecku czy osobie zyjacej ze
    schizofrenikiem.

    Jesli chodzi o seks to schizofrenia nie ma wplywu na seks, o ile
    schizofrenik jest w stanie kontrolowac swoje negatywne emocje.
    Wplyw na seks za to moga miec lekarstwa.
    John Forbes, bohater filmu Piekny umysl przestaje brac leki ze
    wzgledu na seks i swoja prace tworcza.

    Jest bardzo wielu schizofrenikow Martolo80 ktorzy pozbylo sie
    schizofrenii, to nie jest choroba biologiczna, chociaz pojwilo sie
    wiele teorii i hipotez na ten temat. Sa to tylko hipotezy ktorym
    zaprzeczaja wszyscy ci ktorym udalo sie pozbyc schizofrenii.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • szizumami 31.05.09, 09:48
    Misiek--ja zaś czytałam -że najnowsze badania zdaja sie potwierdzać
    biologiczne uwarunkowania..a jesli idzie o chromosomy t w obrebie
    15,22 i 1...
    wiec -choć sam byłeś w tym głeboko-sam widzisz jak wiele hipotez
    jest na temat tej przypadłości-przez wielu uwazanej za
    wyjatkowo "frapujacą" choroba-smoka
    jesli idzie o seks--to moze być tak iż pośrednio nieumiejetność
    panowania nad emocjami moze wpływac na te dziedzinę--i o to
    chodziło...
    nie zas o to że taki ktoś w stanie "spokoju" nie jest płodnym czy
    dobrym kochankiem
    a leki psychotropowe-to wiemy wszyscy jakie potrafia zrobić
    spustoszenie nie tylko w przyp.tej jednostki
    ogólnie---może byc dobrz ale może to być piekło dla rodziny-
    i to chciałam powiedzieć

    NO I----wiekszość z nas ma jakies tam zdefiniowane lub nie problemy
    ze zdrowiem...ktoś agresywny,egoistyczny-niekoniecznie ma w
    papierach napisane-psychopata1--a czyni tyle złego że bilansu strat
    mógłby mu niejeden mieszkaniec psychiatryka pozazdrościc..
    nie dzielimy sie tu na lepszych,gorszych--nie o takie
    podziały,stereotypy mi chodziło-a o to czego chca dla Martoli rodzice
    --żeby unikneła ciezkiego życia1-które NIE MUSI BYĆ ale być może-z
    powodu-nie tylko znamienia nazwy choroby--ale i tego dodatkowego
    czynnika TRUDNOŚCI-braku wykształcenia..
    i tu Martolu--chce sie przypomniec że ja też byłam takim
    buntownikiem-
    a teraz jestem na pozycji-matki[bo ojca już nie ma]-
    która WIDZI jak córce jest ciezko-własnie dlategoże jest choroba
    [akurat nie ziecia]-na która musza znalezć sie środki-a nie ma
    wykształcenia--i trudniej jest znależc dobrze płatna pracę-
    jest naprawde ciezko--i gdyby nie pomoc rodziny-byłoby jeszcze
    gorzej..

    dlatego tez -prosze cie o rozeznanie---jestes Martolu-wrażliwa i
    zdolna dziewczyna-są w tobie wielkie ambicje--czy wytrzymasz-jesli
    nie bedziesz mogła sie realizować?
    twój wysiłek włozony w zwiazek może być wiekszy niż sobie wyobrażasz
    teraz?
    to prawda że trud życia człowieka szlifuje---ale nie miej za złe
    rodzicom że pragna dla ciebie wg nich lepszego życia-przynajmniej to
    zrozum
    powodzenia
  • mskaiq 01.06.09, 10:58
    Kazdy ma prawo do podejmowania wlasnych decyzji. Nie wazne jest czy
    sie z tymi decyzjami zgadzamy czy nie i czy robimy to dla dobra
    wlasnego dziecka.
    Jakakolwiek decyzje podejmnie moje dziecko to jedynym sposobem
    wspomagania dziecka to akceptacja tej decyzji.
    W przeciwnym przypadku budzimy u dziecka bunt, ktory prowadzi do
    zerwania kontaktow z rodzicami. Wtedy traci sie szanse pomocy
    wlasnemu dziecku, czesto w najbardziej krytycznym dla dziecka
    momencie.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • szizumami 01.06.09, 15:04
    a Mskaig --pytanko-jestes ojcem?
    i jak jesteś -i dziecko wsadza palce do kontaktu-to szanujesz jego
    decyzje?
  • martola80 01.06.09, 15:47
    Zgadzam się z Maskiem i Marianem. Trzeba podejmować własne decyzje.
    I nie porównujmy tej sytuacji z dzieckiem wsadzającym palce do kontaktu. To
    żenujące.
    Rozumiem, że niektórzy rodzice, w tym moi, mają takie własnie podejscie, ale
    staramy sie tu wykazać, że takie podejście to głupota, ograniczenie i egoizm
    albo zwykła próba kontroli. Owszem rozumiem, ale wiem, że kierują tym
    przesłanki, które to w moich oczach dyskwalifikują.
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • szizumami 01.06.09, 18:47
    Martola mimo twojego nimiłego podejscia -
    życze ci żebyś zawsze , w kazdej sytuacji dała sobie rade

    ale wdze że baaardzo dużo musisz jeszcze sie o życiu dowiedzieć-
    -1-stosunek do ludzi o innych pogladach--sama nie zauważasz-jaka
    jesteś obcesowa-nawet wobec tych którzy-staraja sie być wobec ciebie
    subtelni[powielasz nienawidzona przez siebie forme komunikowania
    rodziców]
    pozdro
    -
  • martola80 01.06.09, 22:47
    Twój post jest zyczliwy i jaknajbardziej skłania do życzliwej
    odpowiedzi.
    Wiesz ja nigdy tak nie stawiałam swoich poglądów na ostrzu noża, byc
    może Cię tym uraziłam, wiesz , za dużo naczytałam się już tych forów
    i chyba nabieram takiej manierywink A własciwie to ucze sie nie
    przepraszac za to, co mysle.
    Szanuje cie i moja złosc wyniknęla bardziej z złosci na tą formę
    rozumowania, która teraz mnie ogranicza a nie była skierowana do
    Twojej osoby.
    Nie chce do końca zycia wyrzekac się siebie tylko dlatego by
    byc "miłą".
    Nie chce przepraszac za to , że bywam "niemiła".
    Ech, no taka jestem. Czasem wredna. Ale czasem trzeba umiec byc
    wrednym. Ucze sie nie wstydzic tego.
    Wiem, że mogłabym uzyc swej empati aby wczuc sie w twoją sytuację.
    Ale robiłam to całe zycie i mam wrazenie ze wyrosłam na kogos bez
    swoich poglądów.
    Wiec staram sie dotrzec do tego co naprawde czuję i myślę i juz nie
    wstydzic sie tego, tylko jasno komunikowac.
    Nie chce pisac ze to wina rodziców, których zawsze musiałam słuchac.
    Moze byłam słaba.
    Znowu tłumacze sie jakbym przepraszala za to ze zyję. Ech...
    Taki los.
    Czasem warto byc ostrą, bo wtedy sie nikt nie lituje.A teraz to juz
    gram znowu na wszych emocjach...
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • szizumami 01.06.09, 23:11
    w porzadku -nic sie nie stało..

    wiesz -jest tak zawsze jak zaczynamy mówic o swoich prywatnych
    sprawach--to jest ryzyko "przegięcia"obojetnie z której strony..
    może zejde już z tematu..
    powodzonka



  • bosco.ewa 02.06.09, 20:22
    "..Milosc ma wielką silę.To potężna Moc.
    Ja nie zyje po to żeby wyjsc za mąz i miec dzieci.
    Ja zyje po to aby zyc...." masz racje!!!!!!!!!!!.. Zyj ta miloscia
    tak dlugo ,jak tylko mozesz,ale mniej na uwadze,ze milosc to
    nietrwaly stan. Jej moc z czasem zmaleje!! Tylko milosc rodzicow
    trwa niezmiennie, wiec radze Ci,bys o nia dbala i od czasu do czasu
    wynagradzala niepokoj rodzicow dodatkowa serdecznoscia (nie
    rezygnujac ze swojej milosci)! Za dwa lata sama bedziesz patrzec na
    to wszystko troche inaczej....pozdrawiam
  • ben_hur36 03.06.09, 16:23
    Ja dla przykadu, kiedy przestałem być wojownikiem to zacząłem w
    piękniejszych kolorach i szczegółach dostrzegać otaczający mnie
    świat. Otaczjący mnie ludzie jak gdyby zaczęli się zmieniać (
    oczywiście to ja sie prawdopodobnie zmieniłem). Oczywiście mam swoje
    zdanie i poglądy bo jak to nazywam "gram w swoją grę"(cytat z
    filmu "W sieci" z Michaelem Douglasem). Jeśli płynę razem z nurtem
    jest mi łatwiej. Dzięki miłości, przebaczaniu jest to jak
    najbardziej możliwe. Nie przywiązując się do jakiegokolwiek finału
    bądź rozwiązania ( choć robiąc wszystko aby to sie wydarzyło) ufam,
    że tak się stanie....
  • mskaiq 04.06.09, 09:50
    Szizumami jestem ojcem i kiedys podobnie myslacym do Rodzicow
    Martoli80.
    Bylem starszy, wiecej rozumiejacy, wiedzialem lepiej co jest dobre
    dla dziecka a co jest zle. Nie mialem racji, chcialem dobrze ale nie
    mozna dzialac wbrew woli wlasnego dziecka bo nie pomagamy a dzialamy
    wbrew wlasnemu dziecku.
    Moge powiedziec moje zdanie, moge nie zgadzac sie z dzieckiem ale
    decyzja nalezy do dziecka i raz podjeta decyzje nalezy respektowac i
    wspierac. Inaczej zaczyna sie dzialanie przeciwko wlasnemu dziecku.

    Massz prawo do wlasnego zdania i decyzji Martolo80 i trzeba umiec ja
    przedstawic i bronic. Nigdy jednak nie warto byc ostrym, zlym i
    przeciwko wlasnym rodzicom.
    Kazda milosc jest wazna, im wiecej jej zachowasz tym bedziesz
    silniejsza bo nie ma sily w zlosci, zalu ani nienawisci, jest tylko
    w milosci.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • martola80 04.06.09, 16:12
    ja taka co by drzec koty z kims to nie jestem.
    Na razie tylko tyle się zmieniło, ża łatwiej mnie wyprowadzić z równowagi...sad
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych oczach"
  • mskaiq 05.06.09, 12:53
    To nie jest dobra zmiana. Sprobuj pozbywac sie zlosci i probuj ja
    zatrzymywac zanim zaczniesz ja nakrecac. Jak ja opanujesz to pozniej
    zrob troche cwiczen fizycznych aby pozbyc sie napiecia ktore
    wywoluje.
    O wiele latwiej bedzie Ci wygrywac z problemami kiedy bedziesz
    potrafila kontrolowac swoje negatywne emocje.
    To byl moj poczatek. Bardzo latwo ulegalem zlosci i latwo tracilem
    cierpliwosc. Aby wygrac ze schizofrenia musialem panowac nad
    zloscia, musialem byc nieskonczenie cierpliwy.
    Podobnie bylo ze strachem, to trwalio dlugo, lata ale pozbywalem sie
    jednego strachu za drugim. Przestal mnie ograniczac i mna kierowac.
    Sprobuj regularnie cwiczyc fizycznie, rower, bieg, plywanie, itp.
    Wydaje sie latwe do realizacji ale jest trudne. Pojawia sie
    zmeczenie, znichecenie, utrata wiary i sensu do tego co sie robi.
    Jesli chcesz wygrac musisz nauczyc sie stawiac na swoim, przede
    wszystkim w stosunku do samej siebie.
    Serdeczne pozdrowienia.
  • motyyvvacja 05.06.09, 10:42

    www.youtube.com/watch?v=7_DRJwB3yw0
    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • martola80 05.06.09, 18:23
    smile
    pięknesmile
    a to odemnie:
    www.youtube.com/watch?v=goHYC6sfS2Q
    mój chłopak gra to na gitarze a ja sie uczę śpiewacsmile
    --
    "Gdy wszyscy myślą tak samo to znaczy, że nikt nie myśli"
    "Dobra decyzja to taka, która podnosi moją wartość we we własnych
    oczach"
  • motyyvvacja 06.06.09, 10:16

    No to piosenka akurat na dzisiaj ,u mnie burza piaskowasmile

    Dust in the windsmile

    Dzieki
    --
    The love we give away is only the love we have

    ☻/ Chudne !
    /▌
  • liley11 10.06.09, 21:13
    Tak, mam ducha wojownika. Walczylam o wiele rzeczy. Lista bylaby
    dluga. U mnie nastepuje proces odwrotny. Ucze sie uleglosci i
    rozwiazywania problemow metoda pokojowa. W pewnym momencie zrobilam
    sie nawet zbyt ulegla i pare osob i sytuacji "wlazlo" mi na glowe.
    Czlowiek uczy sie cale zycie.
    Taki suchy zwiezly post - mam kryzys dwulatka w domu i sil brak.
    --
    »♥»♪«♥«•»♥»♪«♥«•»♥»♪«♥«•»♥»♥»

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.