17.02.05, 11:49
Piłkarz Zagłębia Lublin został właśnie zatrzymany przez Interpol. Jest
podejrzany o gwałt, którego miał się dopuścić w 2001 r. na 16-letniej Fince.
Sparawę opisał w swojej książce Jan Tomaszewski. Słynny bramkarz twierdzi, że
PZPN tuszował sprawę, panowała zmowa milczenia. Dziś koledzy podejrzanego
wciąż nie chcą nic mówić.
Pomijając ten nie rozstrzygnięty jeszcze przypadek, nasuwa mi się kilka
problemów.

1. Jak sytuować gwałt w odniesieniu do innych przestępstw? Czy jest to coś
gorszego od np. spowodowania ciężkich uszkodzeń ciała podczas napadu
rozbójniczego itp.? Jaka najniższa kara powinna obowiązywać za gwałt?

2.Czy gwałciciele są w polskim społeczeństwie kryci (np. mówi się, że młodemu
zdolnemu sportowcowi nie należy łamać kariery, bo chłopak "musi się wyszaleć,
a ona sama chciała"). A może gwałciciele są jednak powszechnie potępiani -
nawet w więzieniach nie cieszą się przychylnością współosadzonych i często
sami padają ofiarą gwałtu, co jest powszechnie raczej akceptowane.

Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • 17.02.05, 17:48
    Myślałam sobie dzisiaj,co by to było,gdybym została zgwałcona...

    Oczywiście Postinor,a że jestem mściwa,chciałabym padalca wsadzić.

    No i tu się zaczyna.Polskie spojrzenie na gwałt ("inna forma
    współżycia"),gehenna przed sądem,a że leczyłam się na Nerwicach i Depresjach,to
    jestem niewiarygodna jako świadek (jaki świadek?ofiara!!!)

    Pełna logika - myję ręce częściej niż inni ludzie,więc moje zeznania są
    niewiarygodne...

    W efekcie,znienawidziłabym Polskę.
  • 22.02.05, 15:22
    kochanica-francuza napisała:

    > Myślałam sobie dzisiaj,co by to było,gdybym została zgwałcona...

    Gwalt jest prawie niemozliwy, jesli sie nie poddasz pod grozba noza, slow,
    sily. Gwalciciel to nie morderca. Przemoc fizyczna nie wystarczy, jesli ciagle
    bedziesz sie miotac i utrudniac mu, w koncu sie zmeczy i pobije cie z
    frustracji (ale nie zgwalci).

    Mysle ze najlepszym rozwiazaniem w momencie gwaltu jest czynny opor. Niech
    bije, sam sobie zapracuje na odpowiednie dowody ktore beda stanowic jego wyrok
    w sadzie.

    > Oczywiście Postinor,a że jestem mściwa,chciałabym padalca wsadzić.

    To sie nie oplaca w naszym polskim sadownictwie. Latwiej jest wsadzic goscia za
    pobicie i usilowanie gwaltu.

    Poza tym ja jestem zwolennikiem samosadow, przytrzymac goscia i wsadzic mu noz
    w dupe, pokrecic pare razy i niech sam idzie pokazac swoj odbyt lekarzowi na
    obdukcji... a potem niech opowiada przed sadem jak to bylo z jego dupa :))
  • 22.02.05, 19:53

    g.gawron napisał:

    > Gwalt jest prawie niemozliwy, jesli sie nie poddasz pod grozba noza, slow,
    > sily. Gwalciciel to nie morderca. Przemoc fizyczna nie wystarczy, jesli
    ciagle
    > bedziesz sie miotac i utrudniac mu, w koncu sie zmeczy i pobije cie z
    > frustracji (ale nie zgwalci).

    Trochę przesadzone, ale jest w tym dużo słuszności. Statystyki pokazują
    jednoznacznie, że o wiele częściej udaje się uniknąc gwałtu tym kobietom, które
    się aktywnie bronią z myślą, żeby nie dać się zgwałcić, a nie z myślą, żeby
    zachować życie. Gwałciciele rzeczywiście dość rzadko posuwają się do zadania
    dotkliwych lub niebezpiecznych ran kobiecie, bo ich świadomą lub nie
    (najczęściej nieświadomą) motywacją jest zapładnienie kobiety, często
    atrakcyjnej i niedostępnej dla deliktewnta.

    > Mysle ze najlepszym rozwiazaniem w momencie gwaltu jest czynny opor. Niech
    > bije, sam sobie zapracuje na odpowiednie dowody ktore beda stanowic jego
    wyrok
    > w sadzie.
    >
    > > Oczywiście Postinor,a że jestem mściwa,chciałabym padalca wsadzić.
    >
    > To sie nie oplaca w naszym polskim sadownictwie. Latwiej jest wsadzic goscia
    za
    >
    > pobicie i usilowanie gwaltu.
    >
    > Poza tym ja jestem zwolennikiem samosadow, przytrzymac goscia i wsadzic mu
    noz
    > w dupe, pokrecic pare razy i niech sam idzie pokazac swoj odbyt lekarzowi na
    > obdukcji... a potem niech opowiada przed sadem jak to bylo z jego dupa :))

    A no. Pozdrowienia, Miłka.
    --
    Polityka łączy się z otwartą, naukową dyskusją na temat natury człowieka mniej
    więcej tak dobrze jak oliwa z wodą.
  • 23.02.05, 13:56
    milka30 napisała:

    >
    > g.gawron napisał:
    >
    > > Gwalt jest prawie niemozliwy, jesli sie nie poddasz pod grozba noza, slow
    > ,
    > > sily. Gwalciciel to nie morderca. Przemoc fizyczna nie wystarczy, jesli
    > ciagle
    > > bedziesz sie miotac i utrudniac mu, w koncu sie zmeczy i pobije cie z
    > > frustracji (ale nie zgwalci).
    >
    > Proszę,jak miło.Dziękuję za radę,jestem sporo silniejsza niż ogół damskiej
    populacji.:-)
  • 23.02.05, 14:03

    " Gwalciciel to nie morderca. "

    Niestety , często nim jest .Dylemat : poddać się i ocalić życie , czy walczyć i
    zginąć niech każdy podejmuje na własną rękę.
    Pamiętam Leszka Pękalskiego (nb moja znajoma została pzrez niego zamordowana)
    .Jedna z ofiar ocalała , bo nie stawiała oporu .Potem była ważnym swiadkiem.
  • 24.02.05, 19:44
    kochanica-francuza napisała:

    > milka30 napisała:
    >
    > >
    > > g.gawron napisał:
    > >
    > > > Gwalt jest prawie niemozliwy, jesli sie nie poddasz pod grozba noza
    > , slow
    > > ,
    > > > sily. Gwalciciel to nie morderca. Przemoc fizyczna nie wystarczy, j
    > esli
    > > ciagle
    > > > bedziesz sie miotac i utrudniac mu, w koncu sie zmeczy i pobije cie
    > z
    > > > frustracji (ale nie zgwalci).
    > >
    > > Proszę,jak miło.Dziękuję za radę,jestem sporo silniejsza niż ogół damskie
    > j
    > populacji.:-)

    Kochanico, te słowa, które zacytowałaś nie ja napisałam. Co do aktywnej obrony,
    kobieta niestety zawsze sama musi ocenić co jej grozi ze strony napastnika,
    ponieważ od tego może zalezeć jej życie. Niejednokrotnie zdarza się, chociaż
    rzadziej, że gwałciciel jest także potencjalnym mordercą.
    Pozdrowienia.


    --
    Polityka łączy się z otwartą, naukową dyskusją na temat natury człowieka mniej
    więcej tak dobrze jak oliwa z wodą.
  • 25.02.05, 16:41
    milka30 napisała:

    > kobieta niestety zawsze sama musi ocenić co jej grozi ze strony napastnika,
    > ponieważ od tego może zalezeć jej życie. Niejednokrotnie zdarza się, chociaż
    > rzadziej, że gwałciciel jest także potencjalnym mordercą.
    > Pozdrowienia.

    Czyli wszystkie kobiety powinny poddawac sie gwalcicielowi, poniewaz zdaje sie
    kazdy gwalciciel grozi odebraniem zycia, pobiciem itd. (inaczej przeciez nie
    byl by to gwalt)...
  • 25.02.05, 17:22
    g.gawron napisał:

    > Czyli wszystkie kobiety powinny poddawac sie gwalcicielowi, poniewaz zdaje
    sie
    > kazdy gwalciciel grozi odebraniem zycia, pobiciem itd. (inaczej przeciez nie
    > byl by to gwalt)...

    Wręcz przeciwnie, pisałam o tym wyżej, ale jak ktoś przystawi pistolet do
    głowy, albo nóż do gerdła, to przyznasz, że wybór nie jest oczywisty.


    --
    Polityka łączy się z otwartą, naukową dyskusją na temat natury człowieka mniej
    więcej tak dobrze jak oliwa z wodą.
  • 25.02.05, 17:48
    milka30 napisała:

    > Wręcz przeciwnie, pisałam o tym wyżej, ale jak ktoś przystawi pistolet do
    > głowy, albo nóż do gerdła, to przyznasz, że wybór nie jest oczywisty.

    Ktory gwalciciel NIE przystawi ci noza/pistoletu do glowy, lub nie scisnie za
    gardlo mowiac ze cie udusi jak sie nie oddasz?
  • 25.02.05, 21:31
    Bardzo mnie zdziwiłes , już cię miałam za faceta myślącego . Niedawno napisałeś
    , że kobieta powinna walczyć ze wszystkich sił z gwałcicielem . Teraz uważasz
    (tez błędnie) , że każdy gwałcicielprzystawia nóż do gradła albo pistolet.
    Pomijam fakt,że to bzdura. Napisz, jak radzisz kobiecie walczyć w tej sytuacji.
    Żeby ci łatwiej było na to odpowiedzieć, wyobraź sobie , że zaciąga cię w krzaki
    kilku panów co wyszli własnie z zakładu karnego i mają chcicę.Jeden z nich
    walnął cię w twarz, dugi poprawił z glana, a trzeci każe ci zdjąć spodnie.
    Albo inaczej .Facet jest jeden , łysy , wyższy tęższy od ciebie i napakowany
    .Chwyta cię za gardło .
    Opisz krok po kroku co robisz.Gwałtów na facetach jest ,mniej , ale też się
    zdarzają , więc przygotowanie się na taką sytuację może ci się przydac .
  • 25.02.05, 21:39
    Problemem jest to, że na napad nie można się przygotować. Facet podejmujący
    walkę z napastnikami ma świadomość, że może przegrać, zostać okaleczonym,
    zginąć. Czy można kobiecie polecić bój w imię honoru, czasem z góry skazany na
    przegraną? Tu nie ma kalkulacji, kalkulowania strat i korzyści - bijesz się
    albo pękasz, robisz to dla zasady i tyle. Kobiety często tego nie rozumieją.
    --
    Prawdziwy warszawiak
  • 26.02.05, 02:55
    felek_zdankiewicz napisał:

    > Problemem jest to, że na napad nie można się przygotować. Facet podejmujący
    > walkę z napastnikami ma świadomość, że może przegrać, zostać okaleczonym,
    > zginąć. Czy można kobiecie polecić bój w imię honoru, czasem z góry skazany
    na
    > przegraną? Tu nie ma kalkulacji, kalkulowania strat i korzyści - bijesz się
    > albo pękasz, robisz to dla zasady i tyle. Kobiety często tego nie rozumieją.

    felek, kobieta nie walczy dla zachowania honoru. nigdy. to bzdura.

    nie wiem dlaczego użyłeś takiego sformuowania. ale proszę wystrzegaj się go, bo
    jest błędne.
    honor kobiety wymyślono po to, żeby nie zachodziła w ciążę z byle kim. kobieta
    musiała się pilnować. czyli, honor jest po to, żeby powstrzymać pokusę.

    reasumując, naprawdę nie wiem, w jaki sposób miałabym powstrzymywać pokusę
    seksu z facetem, który chciałby mnie zgwałcić. tu nie ma żadnej pokusy, czy
    pragnienia z mojej strony.
    pragnienie jest, owszem, ale ze strony gwałciciela.

    mam nadzieję, że wszystko jasne.
  • 26.02.05, 13:34
    No właśnie w tym rzecz. Zarzynaniem pojęcia honoru zawodowo zajmuje się dr
    Środa - najłatwiej jest zakwestionować coś, czego nigdy się nie rozumiało. Tak
    naprawdę często łatwiej żyje się bez honoru, z tym muszę się zgodzić. Tylko co
    to za życie?
    --
    Prawdziwy warszawiak
  • 27.02.05, 02:34
    felek_zdankiewicz napisał:

    > No właśnie w tym rzecz. Zarzynaniem pojęcia honoru zawodowo zajmuje się dr
    > Środa - najłatwiej jest zakwestionować coś, czego nigdy się nie rozumiało.
    Tak
    > naprawdę często łatwiej żyje się bez honoru, z tym muszę się zgodzić. Tylko
    co
    > to za życie?
    :))
    jak chcesz felek to możesz to możesz stanąć na ubitej ziemii w obronie mego
    honoru jak się puszczę. co prawda, nie wiem po co, ale zawsze to ciekawiej
    obejrzeć sobie miły dla oka pojedynek.
    tradycja honoru będzie wtedy zachowana. :)

    tzn. będzie zachowane to, że: ja go nie mam, a ty mi go ratujesz. mam tylko
    jedno pytanie: ale skąd wiedziałbyś dokładnie, kiedy trzeba ratować mój honor?
    tzn. w jakim momencie przedobrzyłam z ilością czy jakością partnerów?

    myślę, że to właśnie brak tej wiedzy dezaktualizuje takie pojęcie honoru.
    kiedyś to było wiadome, dziś juz nie.
  • 27.02.05, 15:09
    margot_may napisała:

    > :))
    > jak chcesz felek to możesz to możesz stanąć na ubitej ziemii w obronie mego
    > honoru jak się puszczę.

    Mysle ze w takim wypadku ciebie powinien postawic na tej ubitej ziemi... no
    coz, rownouprawnienie :]

    > co prawda, nie wiem po co, ale zawsze to ciekawiej
    > obejrzeć sobie miły dla oka pojedynek.
    > tradycja honoru będzie wtedy zachowana. :)

    Honor stosuje sie TYLKO do ludzi, ktorzy ten honor posiadaja i wykazuja.
    Podludzi (tzn. falszywych, dwulicowych, obludnych, zdrajcow itd) traktuje sie
    jak psa.

    > tzn. będzie zachowane to, że: ja go nie mam, a ty mi go ratujesz. mam tylko
    > jedno pytanie: ale skąd wiedziałbyś dokładnie, kiedy trzeba ratować mój honor?
    > tzn. w jakim momencie przedobrzyłam z ilością czy jakością partnerów?
    >
    > myślę, że to właśnie brak tej wiedzy dezaktualizuje takie pojęcie honoru.
    > kiedyś to było wiadome, dziś juz nie.

    Zatem specjalnie dla ciebie zaktualizuje pojecie honoru, uzupelniajac je o
    logiczny tok myslenia XXI wiecznego rycerza. To kobieta sie puscila, to ona
    jest winna. Jej kochankowi nalezy podziekowac za to, ze za wczasu wyszlo szydlo
    z worka za jego sprawa i to, jaka jestes szmata (mam nadzieje ze cie nie
    obrazam bo to zalozenie hipotetyczne, tak samo jak felek-twoj facet), po czym
    kobiecie zrobic marmolade z geby, polamac nogi, rece, wybic zeby, a najlepiej
    po prostu zabic. Zaleznie jak bardzo facetowi na tobie zalezalo.

    Dziekuje za wysluchanie. Mam gleboko gdzies jakim "szacunkiem do kobiet"
    ktorakolwiek zacznie sie tutaj zaslaniac, czy tez wymyslac o konsekwencjach
    prawnych itd. to bez znaczenia.
  • 27.02.05, 15:16
    No no no!
    Tak naprawdę sądzę, że każdy powinien bronić swojego własnego honoru (godności,
    szacunku do samego siebie, jak to zwał tak to zwał). Jeśli kobieta uważa, że
    lepiej jest się bezpiecznie nadstawić, może wampir z Bytowa się ulituje, to jej
    problem. Mamy wolnośc sumienia - jestem jak najdalszy od podważania tej
    zdobyczy cywilizacji;)
    --
    Prawdziwy warszawiak
  • 27.02.05, 23:23
    felek_zdankiewicz napisał:

    > No no no!
    > Tak naprawdę sądzę, że każdy powinien bronić swojego własnego honoru
    (godności,
    >
    > szacunku do samego siebie, jak to zwał tak to zwał). Jeśli kobieta uważa, że
    > lepiej jest się bezpiecznie nadstawić, może wampir z Bytowa się ulituje, to
    jej
    >
    > problem. Mamy wolnośc sumienia - jestem jak najdalszy od podważania tej
    > zdobyczy cywilizacji;)
    nie rozumiem. kobieta, jełsi nie ma honoru, ma niby uważać, że lepiej jest się
    bezpiecznie nadstawić wampirowi z bytowa? brak honoru, twoim zdaniem, implikuje
    chęć nadstawienia się wampirowi zamiast walki bądź ucieczki?
    popraw mnie, bo chyba źle zrozumiałam...
  • 27.02.05, 23:45
    instyntkem samozachowawczym jest obrona,Nie ma chyba kobiety ktora przynajmniej
    raz by nie byla narazona na zboczenca w wersji ujme to lekkiej czyli takiego
    ktory sie obnaza iczerpie z tego przyjemnosc,Co do unikniecia gwałtu to
    uwazam,ze trzeba byc poprostu ostroznym,Jako kobieta staram sie nie chodzic
    sama w nocy, podejrzliwie spogladam na mezczyzn ktorzy podazaja za mna w sposob
    szybki na wieczornym spacerze,mysle ze mamy niektore reakcje i wyczulenie na
    zagrozenia prawie nabyte od czasow bycia malymi dziewczynkami.Ile razy sie
    zdazyl,ze chlopak zaprasza dziewczyne do akademika poczym wystepuje wobec niej
    przemoc,ktora nie moze byc udowdniona ze wzgledu na znajomosc ofiary ze sprawca
    (wersja ze sama sie tam pchala,ze to bylo dobrowolne przyzwolenie bo wiedziala
    czym sie to moze skonczyc>ta zaproszenie na kawe i agresja to to samo według
    niektorych).agresor nie wybiera ,napada na ofiare,ktora staneła na jego drodze
    i to cały jej pech.Dziwne,ze ofiara jest rodzaju żenskiego akurat)
  • 27.02.05, 19:00
    Ty tak serio? Nie mogę uwierzyć.
  • 27.02.05, 19:03
    To było do g.gawrona , ale po przeczytaniu twojego postu zaczynam podejzrewac
    was obu o żarty. Może wobec tego podyskutujmy o honorze w osobnym watku.
  • 27.02.05, 20:59
    kocia_noga napisała:

    > To było do g.gawrona , ale po przeczytaniu twojego postu zaczynam podejzrewac
    > was obu o żarty. Może wobec tego podyskutujmy o honorze w osobnym watku.

    To kobieta powinna pilnowac swojej pupy, a nie "caly swiat winny, bo jej sie
    zachcialo"... Margot mysli ze mozna drwic z meskiej dumy, ze my to takie glupie
    stworzenia, wiec napisalem jak osobiscie podszedl bym do kobiety z jej
    (domniemanym, hipotetycznym) nastawieniem i tuszowanymi (to juz moja wolna
    interpretacja) zdradami. Ale zapewne nie zwiazal bym sie z taka osoba, bo
    szmate czuc na kilometr! szmata szmate przyciaga, wiec pewnie szmata (kobieta)
    nie zostanie pobita/zabita przez szmate (faceta) bo ten nie ma honoru w
    miejscu, w ktorym ja go mam (!). Gdy oboje dupia sie na prawo i lewo, to pewnie
    stworza udany zwiazek. Tak wiec pojecie szmata nalezy w tym zestawieniu
    zlikwidowac i napisac "normalni ludzie" (ale to juz nie nasz [wiekszosci]
    slownik).

    Nie radze "szmacie" trafic na "porzadnego faceta" (*ze zbioru tych cech:
    wierny, kochajacy, czuly, opiekunczy, bezwzgledny, twardy). Im bardziej by
    pokochal, w tym bardziej bezwzgledne przeciwienstwo by sie to zamienilo po
    odkryciu prawdy o szmacim trybie zycia seksualnego. To hipotetyczny honor
    porzadnego faceta. Mam nadzieje ze komus uratuje to zycie/uchroni przed
    kalectwem :)

    Niech trojkaty, czworokaty i 101 kochankow dobrze sluzy szmacim narzadom
    plciowym i wydalniczym... have fun, stay away!
  • 27.02.05, 22:40
    g.gawron napisał:

    > margot_may napisała:
    >
    > > :))
    > > jak chcesz felek to możesz to możesz stanąć na ubitej ziemii w obronie me
    > go
    > > honoru jak się puszczę.
    >
    > Mysle ze w takim wypadku ciebie powinien postawic na tej ubitej ziemi... no
    > coz, rownouprawnienie :]
    >
    > > co prawda, nie wiem po co, ale zawsze to ciekawiej
    > > obejrzeć sobie miły dla oka pojedynek.
    > > tradycja honoru będzie wtedy zachowana. :)
    >
    > Honor stosuje sie TYLKO do ludzi, ktorzy ten honor posiadaja i wykazuja.
    > Podludzi (tzn. falszywych, dwulicowych, obludnych, zdrajcow itd) traktuje sie
    > jak psa.
    >
    > > tzn. będzie zachowane to, że: ja go nie mam, a ty mi go ratujesz. mam tyl
    > ko
    > > jedno pytanie: ale skąd wiedziałbyś dokładnie, kiedy trzeba ratować mój h
    > onor?
    > > tzn. w jakim momencie przedobrzyłam z ilością czy jakością partnerów?
    > >
    > > myślę, że to właśnie brak tej wiedzy dezaktualizuje takie pojęcie honoru.
    >
    > > kiedyś to było wiadome, dziś juz nie.
    >
    > Zatem specjalnie dla ciebie zaktualizuje pojecie honoru, uzupelniajac je o
    > logiczny tok myslenia XXI wiecznego rycerza. To kobieta sie puscila, to ona
    > jest winna. Jej kochankowi nalezy podziekowac za to, ze za wczasu wyszlo
    szydlo
    >
    > z worka za jego sprawa i to, jaka jestes szmata (mam nadzieje ze cie nie
    > obrazam bo to zalozenie hipotetyczne, tak samo jak felek-twoj facet), po czym
    > kobiecie zrobic marmolade z geby, polamac nogi, rece, wybic zeby, a najlepiej
    > po prostu zabic. Zaleznie jak bardzo facetowi na tobie zalezalo.
    >
    > Dziekuje za wysluchanie. Mam gleboko gdzies jakim "szacunkiem do kobiet"
    > ktorakolwiek zacznie sie tutaj zaslaniac, czy tez wymyslac o konsekwencjach
    > prawnych itd. to bez znaczenia.
    powiem szczerze, że nie rozumiałam twojego wywodu, aż w pewnym momencie wpadło
    mi w oko wyrażenie "felek twój facet".

    nie zrozumiałes mnie. odpisywałam felkowi na serio, bez zakładania, że jest
    moim facetem i ratuje mój honor.
    pisałam jak do obcego człowieka, którego nie wiedzieć czemu interesowałoby moje
    zycie seksualne.
    przyznasz, że to nienormalne, że nieznajomy mi człowiek miałby decydować o moim
    honorze. nieznajomy człowiek jako całe społeczeństwo. co społeczeństwu do
    mojego honoru? o to mi chodziło.
    dlatego właśnie postawiłam pytanie o moment utraty mojego honoru. nikt go nie
    zna. oprócz mnie.

    natomiast rośmieszył mnie ten opis bicia kobiety. według mojego honorowego
    kodeksu jedynym słusznym wyjściem jest szybkie zakończenie związku bez kłótni i
    używania siły: nie mam ochoty marnować zdrowia i czasu na człowieka, któremu
    juz nie ufam. jest dla mnie nikim.

  • 26.02.05, 02:31
    kocia_noga napisała:

    > Bardzo mnie zdziwiłes , już cię miałam za faceta myślącego . Niedawno
    > napisałeś
    > , że kobieta powinna walczyć ze wszystkich sił z gwałcicielem . Teraz uważasz
    > (tez błędnie) , że każdy gwałcicielprzystawia nóż do gradła albo pistolet.

    Albo dusi, grozi uduszeniem, skreceniem karku, stanowi zagrozenie zycia i
    zdrowia.

    > Pomijam fakt,że to bzdura. Napisz, jak radzisz kobiecie walczyć w tej
    > sytuacji. Żeby ci łatwiej było na to odpowiedzieć, wyobraź sobie , że zaciąga
    > cię w krzak i kilku panów co wyszli własnie z zakładu karnego i mają
    > chcicę.Jeden z nich
    > walnął cię w twarz, dugi poprawił z glana, a trzeci każe ci zdjąć spodnie.
    > Albo inaczej .Facet jest jeden , łysy , wyższy tęższy od ciebie i napakowany
    > .Chwyta cię za gardło .
    > Opisz krok po kroku co robisz.Gwałtów na facetach jest ,mniej , ale też się
    > zdarzają , więc przygotowanie się na taką sytuację może ci się przydac .

    Niewiem co radzic paniom, bo to dosc beznadziejne polozenie ktore tutaj
    przedstawilas. Grupa gwalcicieli jest w stanie posunac sie do morderstwa,
    szczegolnie ze wiezniowie po dlugich wyrokach preferuja wiezienne realia od
    wolnosci to jednak gwalcicieli sami wiezniowie nie toleruja - mysle ze to ich
    punkt honoru. Hamulce w grupie maja zupelnie inna tolerancje niz gdy gwalciciel
    jest sam lub z jednym towarzyszem. Mysle ze opor jest wskazany mimo wszystko,
    do momentu odniesienia znacznych obrazen ciala i opadniecia z sil.

    Odnosnie siebie, to co mam ci napisac? wystartowal bym napewno z przekonaniem
    ze jestem w stanie zabic wszystkich, do ostatniego momentu stycznosci ze
    swiadomoscia podtrzymujac wizje swej niezniszczalnosci :)
  • 26.02.05, 15:36
    kocia_noga napisała:

    > Napisz, jak radzisz kobiecie walczyć w tej sytuacji.

    Jest jeszcze druga wersja. Gwalciciel w momencie napasci widzi w kobiecie
    obiekt seksualny, a nie czlowieka z ktorym mozna nawiazac kontakt. Jesli ofiara
    gwaltu bedzie notorycznie probowala nawiazac dialog, traktowala zaistniala
    sytuacje jako jakies nieporozumienie i np. przekonywala oprawce ze jest on
    dobrym czlowiekiem, ze tak naprawde nie chce tego zrobic, to istnieje duza
    szansa na powstrzymanie jego amoku i wzbudzenie w nim ludzkich uczuc, emocji,
    opamietania.
    Mysle ze takie postepowanie bedzie takze skuteczne gdy gwaltu chce dokonac
    jakas grupa. Pokazac ze jest sie czlowiekiem z uczuciami, emocjami, myslaca i
    fajna, ciekawa, to naprawde chyba najlepsza metoda.
  • 26.02.05, 20:48
    Ubiegłeś mnie , też miałam zamiar podlinkować to forum. Ale poczytałam sobie
    dziwną odpowiedź Drozdziaka jednej z dyskutantek .Czytałam kilka razy jego
    wypowiedzi i ta akurat bardzo mnie zaskoczyła - miałam o nim lepszą opinię.
  • 27.02.05, 03:19
    kocia_noga napisała:

    > Ubiegłeś mnie , też miałam zamiar podlinkować to forum. Ale poczytałam sobie
    > dziwną odpowiedź Drozdziaka jednej z dyskutantek .Czytałam kilka razy jego
    > wypowiedzi i ta akurat bardzo mnie zaskoczyła - miałam o nim lepszą opinię.

    Generalnie wtopil moim zdaniem o tych spacerach i wyjazdach (o co mu
    chodzilo??). No nie wazne, w kazdym badz razie czynne stawianie oporu, krzyk...
    i to powinno byc nr.1. Ostatnia deska ratunku jest psychologiczne podejscie do
    gwalciciela i wzbudzanie w nim ludzkich odruchow (w sytuacji w lesie, bez
    swiadkow, bez mozliwosci ucieczki, w skrajnie beznadziejnym polozeniu).

    Czy mozna cos wiecej powiedziec?
  • 06.03.05, 17:10
    milka30 napisała
    >
    > kobieta niestety zawsze sama musi ocenić co jej grozi ze strony napastnika,
    > ponieważ od tego może zalezeć jej życie. Niejednokrotnie zdarza się, chociaż
    > rzadziej, że gwałciciel jest także potencjalnym mordercą.
    > Pozdrowienia.
    >
    >

    e TAM ,, nawet najmniejszy pistolet ma wieksza sile niz najsilniejsza piesc.

    Narod powinien miec prawo w swojej obronie zabijania zloczyncow.

    Np taki chetny na gwalciciela dostal by kulki w jajka i bylby z nim spokuj,
    nawet nie trzeba by bylo zawracac glowy policji i sadowi.
  • 23.02.05, 20:28
    Psychologiczne konsekwencje gwałtu
    Sylwia Kluczyńska


    Literatura przedmiotu definiuje gwałt jako groźbę, siłę fizyczną lub
    zastraszanie w celu uzyskania seksualnej relacji z drugą osobą wbrew jej woli.
    Intencją gwałtu jest upokorzenie i zdegradowanie ofiary przez użycie seksu jako
    narzędzia dla wyrażenia przemocy, siły i agresji. Innymi słowy, gwałt to cios w
    ciało i duszę.


    Szok i odrętwienie

    Istnieje wiele typologii reakcji ofiar na gwałt. Najbardziej popularny jest
    trójfazowy model reakcji na sytuację gwałtu. Bezpośrednio po ataku występuje
    pierwsza ostra faza - szoku i odrętwienia. Może ona trwać od kilku godzin do
    dwóch tygodni. Ofiara gwałtu jest przerażona, nie może uwierzyć w to, co się
    stało, odczuwa strach przed sprawcą. Zazwyczaj boi się zwierzyć komuś
    bliskiemu, gdyż obawia się reakcji ze strony otoczenia. Obawia się słów typu:
    sama sobie jesteś winna, mogłaś nie prowokować, mogłaś tam nie iść itp. A
    często sama pokrzywdzona obwinia się za zaistniałą sytuację (mogłam to
    przewidzieć, jak mogłam być taka naiwna, do niczego się nie nadaję itp.). W tej
    fazie ofiary zmagają się z poczuciem własnej bezradności, winy, lęku, odczuwają
    wstyd, głębokie upokorzenie.
    Niektóre kobiety w tym okresie są nienaturalnie spokojne lub wręcz bez-
    troskie. Zachowują się tak, jakby nic się nie stało. Bliskie osoby mogą być
    zaskoczone taką reakcją, mogą nawet podejrzewać, że widocznie dla ofiary było
    to przyjemne albo mało znaczące doświadczenie. Nie wiedzą, że zaprzeczanie czy
    minimalizowanie to mechanizmy obronne, które chronią człowieka przed
    konsekwencjami bolesnych wydarzeń.


    Dezorientacja

    Gdy ofiara upora się z bezpośrednimi następstwami gwałtu, następuje faza
    druga - dezorientacji. W tym okresie mogą pojawić się stany lękowe, depresyjne,
    narasta niepewność, następuje zachwianie dotychczasowego porządku życia.
    Pojawiają się pytania: Co dalej, jak żyć z czymś takim, czy można zaufać
    drugiemu człowiekowi? Ofiary zaczynają unikać kontaktów z ludźmi, izolują się,
    zamykają w sobie. Próbują zapomnieć, wymazać wspomnienia związane z gwałtem.
    Faza ta może trwać całymi miesiącami - charakteryzuje ją zwiększenie ryzyka
    samobójstwa, nadużywanie alkoholu albo leków.


    Reorganizacja

    Kolejna faza - reorganizacji, czyli stopniowego powrotu do równowagi, może
    trwać nawet latami. Ofiara próbuje powrócić do swojego normalnego rytmu życia.
    Gwałt zaczyna postrzegać jako incydent należący do przeszłości. Powracają
    plany, marzenia o bliskości drugiego człowieka, pomimo nieufności do mężczyzn,
    która zazwyczaj pozostaje na stałe.


    Co na to rodzina?

    Reakcja najbliższych na gwałt ma istotny wpływ na to, jak ofiara poradzi
    sobie z zaistniałą sytuacją. Rodzina osoby zgwałconej najczęściej jest
    wstrząśnięta. Nie potrafi poradzić sobie ze swoją złością, bólem i frustracją.
    Nie wie, jak pomóc, jak rozmawiać z ofiarą, odczuwa skrępowanie, wstyd i obawę
    przed poruszeniem bolesnego tematu. Może się zdarzyć, że rodzice czy partner
    obwiniają się, iż nie zapobiegli tragedii, albo też obwiniają samą poszkodowaną
    (Gdybyś tam nie szła, gdybyś się nas słuchała itp.). Czasami rodzina nie
    przyjmuje, wręcz zaprzecza faktowi zgwałcenia. Powoduje to zwiększenie poczucia
    izolacji i za-gubienia ofiary. A trzeba pamiętać, że powrót do stanu równowagi
    może być niemożliwy bez profesjonalnej pomocy i mądrego wsparcia ze strony
    bliskich.


    Na ratunek zgwałconej kobiecie

    Pomoc bezpośrednio po zdarzeniu jest niezmiernie ważna; najczęściej kobieta
    otrzymuje ją na pogotowiu, policji, albo też w ośrodku interwencji kryzysowej.
    Zazwyczaj ofiara jest przerażona, pełna obaw, że napastnik może powrócić.
    Pierwsza pomoc powinna obejmować: ˇ

    przeprowadzenie badania lekarskiego - dobrze, jeśli robi to kobieta; badanie
    musi być wykonane w kierunku wykluczenia ciąży oraz zakażeń przenoszonych drogą
    płciową, a także zabezpieczenia ewentualnych śladów dokonanego czynu,
    cierpliwe, pełne empatii wy- słuchanie przedstawionej przez ofiarę wersji
    zdarzeń,
    zapewnienie, że ofiara znajduje się w bezpiecznym miejscu i że nic jej nie
    grozi,
    dawanie jasnych poleceń i spokojne wyjaśnienie procedury postępowania,
    pozostawanie razem z ofiarą, gdy przejawia ona silny lęk i niepokój,
    zachęcanie do podzielenia się swoimi uczuciami, myślami i okazanie pełnej
    akceptacji,
    pozostawienie możliwości podejmowania prostych decyzji (dotyczących tego, co w
    danej chwili ofiara chce zrobić),
    pomoc w zrozumieniu i akceptacji faktu, że kobieta nie jest winna temu, co się
    wydarzyło, utwierdzenie jej w tym, że gwałt jest przestępstwem i że to sprawca
    ponosi całą odpowiedzialność za swój czyn,
    wspólne zaplanowanie dalszego wsparcia, udzielenie ofierze informacji o pomocy
    prawnej i psychologicznej.

    Stres pourazowy czyli PTSD

    Z przeprowadzonych badań wynika, że 80% ofiar gwałtu cierpi na zespół stresu
    pourazowego (post-traumatic stress disorder - PTSD). Najistotniejszą cechą tego
    zespołu jest pojawienie się charakterystycznych objawów w następstwie
    obciążającego psychicznie wydarzenia, które amerykańska klasyfikacja DSM-III-R
    określa jako "wykraczające poza zakres zwykłych ludzkich doświadczeń".
    Charakterystyczne objawy PTSD to:
    Powtórne przeżywanie stresującego wydarzenia

    natarczywe wspomnienia,
    powracające koszmarne sny o wydarzeniu,
    nagłe uczucie, jakby wydarzenie znów miało miejsce,
    silne napięcie wywołane każdym wspomnieniem o wydarzeniu, czy też przedmiotem,
    który się z tą rzeczą kojarzy.

    Uporczywe unikanie bodźców związanych z wydarzeniem lub ogólna utrata
    wrażliwości na bodźce
    unikanie myśli lub uczuć związanych z gwałtem,
    unikanie działań lub sytuacji, które mogłyby wywołać dramatyczne wspomnienie,
    niepamięć wydarzenia,
    utrata zainteresowań ważnymi czynnościami, np. pracą, szkołą,
    uczucie obojętności lub chłodu,
    poczucie braku perspektyw na przyszłość.
    Utrzymujące się objawy zwiększonego pobudzenia
    trudności z zasypianiem lub snem,
    drażliwość lub wybuchy gniewu,
    trudności w koncentrowaniu się,
    nadmierna czujność,
    przesadne reakcje na bodźce.
    O PTSD można mówić, gdy powyższe objawy trwają przynajmniej jeden miesiąc.
    Traktuje się je jako normalny adaptacyjny proces reakcji na nienormalną
    sytuację.

    Terapia PTSD

    Powinna być krótkotrwała, skoncentrowana na traumatycznej sytuacji i
    reakcjach kobiety na gwałt. Zasadniczym celem terapii jest doprowadzenie ofiary
    do stanu funkcjonowania sprzed traumatycznego wydarzenia. Ważny element procesu
    zdrowienia i terapii ofiar gwałtu stanowi odbudowa pozytywnego obrazu siebie
    oraz odzyskanie poczucia kontroli i własnej skuteczności. Wpływa to na
    zmniejszenie poczucia bezradności i sprzyja przekonaniu, że ma się kontrolę nad
    tym, co się dzieje - przeświadczenie takie daje poczucie większego
    bezpieczeństwa.

    Pracując z ofiarami gwałtu, można zastosować następujące strategie:
    1. Wspieranie adaptacyjnych zasobów radzenia sobie z trudnymi sytuacjami.
    Bardzo ważne jest nawiązanie dobrej i budującej relacji terapeutycznej, tak
    by ofiara bez obaw mogła podzielić się swoimi traumatycznymi przeżyciami. Warto
    zachęcać kobietę do mówienia o tym, co się stało, do zajmowania się sobą, do
    odpoczynku, do szukania ludzi i miejsc, w których czuje się bezpiecznie. Warto,
    by kobieta pozwoliła sobie na "specjalne traktowanie", by robiła rzeczy, które
    poprawiają jej samopoczucie (np. kąpiel, oglądanie telewizji, czytanie itd.).
    2. Traktowanie normalnie tego, co jawi się jako zaburzenie.
    Ofiary mogą nie rozumieć swoich reakcji (np. silnie powracających wspomnień,
    nagłego rozbicia, odrętwienia). Warto wyjaśniać kobiecie, że jej reakcje są
    normalną odpowiedzią na to, co się wydarzyło, i że dolegliwości zmniejszą się z
    czasem. Zazwyczaj działa to uspokajająco i sprawia, że objawy PTSD nie stają
    się kolejnym ź
  • 23.02.05, 23:01
    isaik napisała:
    a

    > Gdy ofiara upora się z bezpośrednimi następstwami gwałtu, następuje faza
    > druga - dezorientacji. W tym okresie mogą pojawić się stany lękowe, depresyjne,
    >
    Takie to ja już mam ( bez gwałtu),co felka vel warshawiaka skłania do mieszania
    mnie z błotem.
    O Boże,jakbym miała jeszcze wielopiętrowe,chyba w ogóle nie mogłabym wieść
    normalnego życia...Lepiej zginąć.
  • 23.02.05, 23:19
    Wybacz, ale nie jestem odpowiadzialny za Twoje życiowe problemy. Może wskaż
    wypowiedź, w której rzekomo zmieszałem Cię z błotem. Ja sobie takowej nie
    przypominam.
    --
    Prawdziwy warszawiak
  • 24.02.05, 17:34
    felek_zdankiewicz napisał:

    > Wybacz, ale nie jestem odpowiadzialny za Twoje życiowe problemy.

    Nic na ten temat nie pisałam.


    Może wskaż
    > wypowiedź, w której rzekomo zmieszałem Cię z błotem. Ja sobie takowej nie
    > przypominam.
    ???
  • 24.02.05, 19:41
    isaik napisała:

    > Psychologiczne konsekwencje gwałtu
    > Sylwia Kluczyńska
    >
    >
    > Literatura przedmiotu definiuje gwałt jako groźbę, siłę fizyczną lub
    > zastraszanie w celu uzyskania seksualnej relacji z drugą osobą wbrew jej
    woli.
    > Intencją gwałtu jest upokorzenie i zdegradowanie ofiary przez użycie seksu
    jako
    >
    > narzędzia dla wyrażenia przemocy, siły i agresji.

    To niestety nie jest prawda. Piszę niestety, ponieważ takie błędne podejście
    utrudnia walkę z tym zjawiskiem i terapię osób pokrzywdzonych. Intencją
    gwałciciela, nie zawsze uświadomioną, jest stosunek płciowy z kobietą i
    zapłdnienie jej. Jest na to wiele dowodów. Odsyłam do jednej z najnowszych
    pozycji dobrze tłumaczącej to inne pokrewne zagadnienia, do książki "Ciemna
    strona człowieka" M.P.Ghiglieri.
  • 04.03.05, 12:43
    milka30 napisała:
    > > Literatura przedmiotu definiuje gwałt jako groźbę, siłę fizyczną lub
    > > zastraszanie w celu uzyskania seksualnej relacji z drugą osobą wbrew jej
    > woli. Intencją gwałtu jest upokorzenie i zdegradowanie ofiary przez użycie
    seksu jako narzędzia dla wyrażenia przemocy, siły i agresji.

    > To niestety nie jest prawda. Piszę niestety, ponieważ takie błędne podejście
    > utrudnia walkę z tym zjawiskiem i terapię osób pokrzywdzonych. Intencją
    > gwałciciela, nie zawsze uświadomioną, jest stosunek płciowy z kobietą i
    > zapłdnienie jej.

    Żartujesz sobie chyba. Nie zauważasz w gwałcie przemocy, groźby, siły fizycznej
    i upokorzenia, a intencję zapłodnienia kobiety? Wydawałoby się, że do
    zapłodnienia doprawdy nie trzeba okoliczności, które gwałtowi towarzyszą...

    --
    a przecież miało być inaczej
    inaczej miało być
    i jak teraz ochronić
    raz odkryte serce
  • 04.03.05, 17:37
    Czytałam na ten temat .Rzeczywiście pewne dane potwierdzają , że chodzi głównie
    o rozładowanie napięcia seksualnego a nie o przemoc jako taką.Sa tez teorie ,że
    chodzi o zapłodnienie i przekazanie własnych genów .W cZasie wojen zabijani sa
    mężczyźni z obcych plemion i mich dzieci , a kobiety sa gwałcone ,- to by
    świadczyło za tą teorią.
    Moim zdaniem może tak i jest w większości przypadków , ale daleko nie we
    wszystkich. Jest mnóstwo gwałtów zakończonych morderstwem , nawet podczas wojen
    .Spuszczone z łańcucha sołdactwo gwałci dla rozładowania seksualnego chyba
    równie często , co dla zapłodnienia.Tak więc nie przesadzałabym z tymi genami .
    --
    Zapraszamy do rozmowy
  • 01.03.05, 14:35
    felek_zdankiewicz napisał:

    > I co sądzić o takiej linii obrony?

    M., oskarżony o gwałt na młodej Fince w 2001, powiedział, że nie skrzywdził
    dziewczyny i jest gotów poddać się testom na wykrywaczu kłamstw.

    Jesli faktycznie tak bylo, to prawda wyjdzie na jaw, dziewczyna byc moze liczy
    na odszkodowanie, jakies pieniadze ze strony klubu sportowego aby sie uciszyla
    i nie robila dymu.
    Zobaczymy jak sie sprawa rozwinie.
  • 15.03.05, 02:56
    wypowiada sie pcycholog
    --------------------------------------------------------------------------------
    Ponad 80% gwaltow ujawnionych dokonuja znajomi ofiary. Jesli chodzi o wszystkie
    gwalty (takze te nieujawnione) to biorac pod uwage material z ktorym stykaja
    sie terapeuci zajmujacy sie tematem przemocy seksualnej gwalty dokonane przez
    nieznajomych na przypadkowej osobie idacej ulica stanowia jakis ulamek procenta
    przypadkow. Typowym miejscem jest mieszkanie ofiary lub napastnika. Typowe
    okolicznosci, to okolicznosci zwiazane z zabawa towarzyska. Gwalt na osobie
    obcej, przypadkowej, wedlug scenariusza lasnwoanego przez telewizje jest bardzo
    malo prawdopodobny. Nieskonczenie bardziej prawodopodobny jest wypadek
    samochodowy, wirusowe zapalenie watroby typu B lub C, zarazenie HIVem, rak,
    smierc od utoniecia, w wyniku zadlawienia przy jedzeniu lub w efekcie
    przpadkowego porazenia pradem po upuszczeniu suszarki do wlosow do wanny. Pisze
    to calkiem powaznie. Telewizja wzbudza lek, bo lek gwarantuje przyciaganie
    uwagi widza.
  • 15.03.05, 02:58
    Napady uliczne ze zgwalceniem to ten rodzaj przestepstw, ktory w odroznieniu od
    gwaltu przez znajomego jest zglaszany policji praktycznie zawsze. W ciagu
    ostatnich 10 lat liczba zgwalcen zarejestrowanych przez policje to od 1900 do
    2300 przypadkow. Srednio to jest 2000 przypadkow rocznie, z czego 80% to gwalty
    dokonane przez osoby znane ofierze, a wiec nie te uliczno medialne, o ktorych
    mowimy. Czyli pozostaje 20% z tych 2000 rocznie, czyli daje to rocznie liczbe
    400 przypadkow w Polsce. Tyle mamy ulicznych gwaltow co rok. Dodajmy 25% na
    przypadki nie zgloszone i mamy 500 przypadkow. W roku 2003 utonelo w Polsce 709
    osob. W roku 2002 ofiar utoniec bylo 661. W roku 2004 180 osob zmarlo w Polsce
    na skutek zamarzniecia. Mozemy przyjac, ze srednia liczba ofiar utoniec i
    zamarzniecia to w Polsce okolo 800 osob rocznie, a liczba ofiar gwaltow
    dokonanych na ulicy przez osobe obca (to te medialne gwalty) to 500 kobiet.
  • 16.03.05, 12:45
    skoro 80% ofairow gwaltu znalo wczesniej sprawce - mowimy tylko o gwlatach
    zgloszonych policji - mozna spokojne wyjsc z zalozenia, ze duza czesc gwaltow
    nie zostajie nigdy zgloszona policji ze wstydu, strachu, obawa prezd reakcja
    otoczenia.
    Wiec ciezko jest mowic o jakiejkowliek pewnej liczbie gwaltow, to sa tylko
    dane szacunkowe, z tendencja na dol.
    I jakiekolwiek porownania ze smiercia przez utoniecie z ww. powodow tez nie
    maja sensu.
    pozdr
  • 15.03.05, 03:02
    jesli mowimy o sytuacji porwania do samochodu wprost z ulicy, podstawowa
    strategia oprocz ucieczki i walki jest utrudnianie transportu. Czyli na
    przyklad rzucenie sie na ziemie i glosny krzyk. Jesli jest czas aby ten krzyk
    wyartykulowac i jesli jest do kogo krzyczec (sa jacys swiadkowie, nawet uparcie
    bierni) nalezy krzyczec, ze to jest porwanie, ze sie nie zna tych ludzi (moga
    probowac zasugerowac, ze sa znajomymi osoby porywanej, na przyklad, ze to maz
    porywa zone do domu) krzyczec wlasne imie i nazwisko i zadac od swiadkow
    zadzwonienia na 112 i zgloszenia tego co widza. To oczywiscie nie jest latwe,
    ale na pewno lepiej miec taki plan, niz nie miec zadnego.


    w tek nr 282

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.