Dodaj do ulubionych

Słuchajcie, nie czytam, skończyłam na "Języku

Trolli", więc pytam grzecznie:

Czy postacie MM stykają się się z chamstwem na ulicy?

I jak wtedy reagują?

Bo jednorazowe pomalowanie Lisieckich to efektowny czyn był, ale po pierwsze,
Lisieccy dawno wyrośli na niezłych buraków zapewne, po drugie, dorosła Idusia
raczej nie mogłaby ich pomalować.

Zatem co by zrobiła?

Oczywiście, złośliwe rysowanie komuś samochodzika i krzyczenie i minimalizmie
bardzo jest piękne, ale co Jeżycjanie PIERWSZEJ LIGI/PIERWSZEGO PLANU robią w
sytuacjach następujących:

- jadą tramwajem/autobusem, a parka przed nimi, że zacytuję pewną forumkę,
"wydostaje sobie językiem nerki przez gardło", maca się gdzie się da, pan pani
turla się łbem po biuście i tak x przystanków;

- wsiadają do tramwaju/autobusu, gdzie dzielni młodzieńcy uszczęśliwiają cały
pojazd muzyką z radia; na zwrócenie uwagi zwiększają głośność i zaczynają
śpiewać razem z wykonawcą, uprzednio obrzuciwszy wyzwiskami osobę zwracającą
uwagę;

- wsiadają do tramwaju/autobusu, gdzie stado pijanych kibiców bluzga i
konsumuje napoje wyskokowe; za pojazdem jadą trzy policyjne "suki";

- wracając z pralni z siatą prania w objęciach, umieszczają się na przystanku
wraz z siatą; do przystanku dobija trzyosobowa grupka, pan bierze panią na
kolana i wykonują ruchy frykcyjne, mile konwersując przy tym z koleżanką;
następnie czynią chamską uwagę pod moim adresem (mając mnie z powodu siat i
niemodnej odzieży zapewne za bereta; rzuciłam im też niechętne spojrzenia).


Reagują? Nie reagują? Jeśli reagują, to czy spotyka ich natychmiastowa nagroda?

Aha. Jeśli w Poznaniu takie rzeczy się nie zdarzają, to zdarzają się w moim
mieście. I ja nie wiem, jak reagować. Więc skoro pani MM taka wzorcotwórcza,
to proszę zaadaptować wzorce do obecnej rzeczywistości.

Nie mieszkam w podejrzanej dzielnicy, a wszystkie opisane sytuacje zdarzyły
się albo w mojej okolicy, albo w ścisłym centrum.


Edytor zaawansowany
  • Troszkę pomyliłam osoby gramatyczne:
    >
    > wraz z siatą; do przystanku dobija trzyosobowa grupka, pan bierze panią na
    > kolana i wykonują ruchy frykcyjne, mile konwersując przy tym z koleżanką;
    > następnie czynią chamską uwagę pod ich adresem (mając ich z powodu siat i
    > niemodnej odzieży zapewne za bereta; Jeżycjanie rzucali im też niechętne
    spojrzenia).
  • 11.03.10, 14:02
    Sądząc po ostatnich wydarzeniach,
    mam na myśli policjanta który zareagował na agresję(i zginął)
    to mało kto zdecyduje się teraz
    nawet odezwać w takiej sytuacji!
    Nie wiem co sama zrobiłabym
    będąc w którejś opisanej przez ciebie sytuacji,
    ale na mizianie się par raczej nie zwracam uwagi,
    nigdy sama bym tego nie zrobiła!
    To jak się ludzie zachowują świadczy o ich kulturze osobistej,
    a to co się obecnie dzieje
    to obraz naszych czasów,wszędzie można zobaczyć agresję
    wszechobecny seks,przemoc,itd.
    I prawdę mówiąc cieszę się że w książkach MM tego nie ma!
    Dlatego tak je lubię czytać,są jak plaster na ranę!
    Jeśli chcę poczytać o agresji
    biorę gazetę do ręki i tam jest tego pod dostatkiem!
    Albo mogę sobie obejrzeć film w telewizji czy choćby dziennik!

  • >
    > I prawdę mówiąc cieszę się że w książkach MM tego nie ma!
    > Dlatego tak je lubię czytać,są jak plaster na ranę!

    Popatrz, a ja uważam,a raczej czuję, odwrotnie!

    Na kij mi wzorce sprzed 30 lat i świat, którego nie ma?

    Oderwawszy się od niego, tym silniej odbieram wszechobecną agresję i chamstwo.

    No ale, że wyciągnę wybitnie odkrywczy wniosek, ludzie som różne. ;-)
  • 11.03.10, 14:04
    CytatCzy postacie MM stykają się się z chamstwem na ulicy?

    Bez przerwy :P
    Bo wszystko, co nie jest po borejkowsku, to jest chamstwo :P
    A tak serio, to chyba nie, bo oni rzadko opuszczają azyl domowy i rzadko
    wychodzą na ulicę. Tak jak ja :P

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • żeby rzadziej musieć dokonywać wyborów moralnych

    (ciekawe, że wszystkie opisane sytuacje miały związek z komunikacją - mogę
    dorzucić jeszcze - zapewne świadczące o głębokim uczuciu - trzymanie przez pana
    pani za KROCZE. Centrum miasta, dzień biały).
  • 11.03.10, 16:32
    e tam, śpiew śpiewem, ale powiem ci, że z pozostałych przykładów
    wynika tylko tyle, że ty, francuska kochanico, miłości nie rozumiesz
    ni w ząb. jak człowieka przypili, to człowiek musi, inaczej sie
    udusi. dla ciebie to trzymanie za krocze, dla nich gorący objaw
    uczucia. miej choć trochę szacunku dla prawdziwej namiętności!
  • 11.03.10, 16:49
    kkokos napisała:

    > e tam, śpiew śpiewem, ale powiem ci, że z pozostałych przykładów
    > wynika tylko tyle, że ty, francuska kochanico, miłości nie rozumiesz
    > ni w ząb. jak człowieka przypili, to człowiek musi, inaczej sie
    > udusi. dla ciebie to trzymanie za krocze, dla nich gorący objaw
    > uczucia. miej choć trochę szacunku dla prawdziwej namiętności!

    Właśnie, po co ktokolwiek miałby tracić czas, energię i się stresować reagując
    na zachowanie, które nikomu nie przynosi szkody?
    Już prędzej należałoby reagować na poczynania tych, co śmiecą, plują i siusiają,
    a wtedy człowiek nie robiłby nic innego, tylko nawracał. Bo chęć szanowania
    uczuć czy potrzeb innych (potrzeby czystości w tym przypadku) musi wypływać z
    wewnątrz, żadne uwagi nic tu nie dadzą - po prostu, jeśli ktoś jest zdolny do
    takiego zachowania, będzie też odporny na cywilizowane formy perswazji.
    Co innego sytuacja wymagająca obrony kogoś będącego obiektem agresji - powinność
    reagowania nie ulega kwestii, inna rzecz, kogo na to rzeczywiście stać (mam też
    na myśli siebie).
    Jeżeli chodzi o pytanie zawarte w poście początkowym, Borejkowie wybrali styl
    życia, który do minimum ogranicza ryzyko zetknięcia się z nieprzyjemnym czy
    niebezpiecznym zachowaniem innych osób i trudno mieć to za złe (wiadomo, że
    nałogowe bywanie na imprezach w lokalach czy obiektach sportowych ryzyko takie
    zwiększa, czytanie książek w domu jest pod tym względem bezpieczne).
    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • mnie krępuje, kiedy ktoś demonstruje mi swoje życie seksualne.

    Ja purytańska kobieta jestem i nie lubię swingersów, trójkątów, czworokątów, a
    tym bardziej dwudziestokątów z całym tramwajem.

    A do tego to się sprowadza - nie będziecie mi chyba wmawiać, że życie seksualne
    to tylko stosunek?

    Jest to NARZUCANIE mi cudzej intymności. Ja nie chcę wiedzieć, jakim obcy facet
    jest kochankiem i jaki preferuje sposób całowania.

    Jak dzwonię do kolegi i wymieniamy fajerwerki dowcipu, też nie robię nic złego,
    ale jakoś ludziom przeszkadza.

    Skoro ja powinnam być zachwycona namiętnością obcych ludzi, to tramwaj powinien
    być zachwycony moją dobrą i wesołą relacją z kolegą.

    No, no, no, three times now. Zostałam wychowana w ohydnych, purytańskich czasach
    kiedy macanie się po kroczu publicznie było uważane za wybitne chamstwo.

    Co ciekawe - rozkoszne parki, jeśli załapią, że się na nie patrzy, jakoś
    OGRANICZAJĄ swoją działalność macalną. Więc jednak nie muszą aż tak, żeby ich
    cudzy wzrok nie krępował.

  • Dlaczego mam mieć szacunek dla pożądania i braku wychowania? Ja rozumiem, bardzo
    dobrze, że ludzie się pragną, i niech się macają jak najwięcej, byle z dala od
    ludzkich oczu.

    A czy się poza pożądaniem kochają, to nie wiem. Nie jestem Bogiem i ty też,
    kkokos, nie, i nie siedzisz w ich sercach.
  • 11.03.10, 18:00
    Zawsze jak wynika tego typu dyskusja, zastanawia mnie czemu ja NIGDY nie stykam
    się z takimi sytuacjami? Dlaczego ja autentycznie nigdy nie widziałam w metrze/w
    autobusie/na ulicy pani trzymającej pana za krocze, nie widziałam pana
    penetrującego głową dekolt swojej kochanki. Co widziałam to całujące się (czasem
    zbyt namiętnie) parki, ale po pierwsze, naprawdę rzadko się to zdarza, po drugie
    - najczęściej są to parki w wieku gimnazjalnym, a to wiele usprawiedliwia, a po
    trzecie całowanie odbywa się najczęściej na przystanku/na ulicy a nie w środku
    komunikacji miejskiej, więc z łatwością można patrzeć gdzie indziej i nie mieć
    problemu. Naprawdę nie wiem, czemu wszyscy się non stop na takie rzeczy
    natykają, a ja nigdy. Mieszkałam zawsze w dużych miastach, zawsze poruszałam się
    komunikacją miejską, więc jak najbardziej powinnam być narażona na takie scenki.
    A jakoś nie byłam.
    Ze statystycznego punktu widzenia zadziwiające. Na marginesie to naprawdę nie
    rozumiem osób, które czują się takim zachowaniem urażone. Rozumiem, że uznają ze
    przejaw braku kultury osobistej, ale naprawdę nie wiem, co może człowieka urazić.

  • > komunikacji miejskiej, więc z łatwością można patrzeć gdzie indziej

    Patrzenie gdzie indziej nie powoduje zniknięcia problemu.

    Dlaczego przeszkadza? Jest to narzucanie innym swojej intymności.

    Śpiew i wrzaski to też nie jest robienie niczego złego. A jednak przeszkadza.
    Szanuję odrębność innych i żądam tego samego. A tu ktoś mi się wpycha z
    sypialnianymi zachowaniami.
  • 11.03.10, 18:48
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > > komunikacji miejskiej, więc z łatwością można patrzeć gdzie indziej
    >
    > Patrzenie gdzie indziej nie powoduje zniknięcia problemu.
    >
    > Dlaczego przeszkadza? Jest to narzucanie innym swojej intymności.
    >
    > Śpiew i wrzaski to też nie jest robienie niczego złego. A jednak przeszkadza.
    > Szanuję odrębność innych i żądam tego samego. A tu ktoś mi się wpycha z
    > sypialnianymi zachowaniami.

    Śpiew i wrzaski są irytujące bo nie da się ich zignorować. Obściskiwanie da się
    zignorować. I ja to najczęściej robię bo dla mnie ten fakt nie jest problemem.
  • 11.03.10, 21:45
    ding_yun napisała:
    > Śpiew i wrzaski są irytujące bo nie da się ich zignorować. Obściskiwanie da
    się zignorować. I ja to najczęściej robię bo dla mnie ten fakt nie jest problemem.

    O, i tu się zgodzę. Zresztą - ja wyznam, że widząc parkę, która obściskuje się,
    całuje etc, to raczej łapię się na zazdrości i ekscytacji. Mimo wszystko, wolę
    przeżywać erorausz w warunkach i okolicznościach, które same wybiorę. Niemniej,
    wystarczy odwrócić wzrok, przemieścić się na drugi koniec wagonu i warunki jakby
    ulegają zmianie. Absolutnie natomiast nie uważam, że migdalący się ludzie
    postępują źle czy chamsko. Jeśli jest z tym jakikolwiek problem, to we mnie, nie
    w nich.

    Moją intymność naruszają raczej niedyskretne pytania, a nie czyjaś zdrowa
    erotyka. Czy nagość.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja
  • 11.03.10, 21:56
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Patrzenie gdzie indziej nie powoduje zniknięcia problemu.

    No to najwyrazniej chcesz, zeby zwykle widoczki byly niesamowitym problemem. I
    tak wlasnie bedzie, poki nie zechcesz odwrocic uwagi na cos innego, na przyklad
    problemy rzeczywiste albo na innych wspolpasazerow albo na ksiazke czy szyld za
    oknem.

    > Dlaczego przeszkadza? Jest to narzucanie innym swojej intymności.

    Jesli przeszkadza Ci cos tak okropnego jak sam WIDOK tego, ze ludzie robia sobie
    nieszkodliwa przyjemnosc, to ja nie wiem, jak Ty znosisz w ogole wyjscie z domu.
    Bo moze znowu ktos bedzie sie trzymal kogos innego za krocze i Ci to dusze
    ukradnie przez oczy. Albo ktos bedzie nieelegancko jadl wzglednie czytal nie to,
    co bys chciala. Albo jeszcze gorzej, zdarzy sie ktos ubrany w niemodny surdut i
    jak bedziesz patrzala, to Ci moralnosc zwietrzeje.

    > Szanuję odrębność innych i żądam tego samego. A tu ktoś mi się >wpycha z>
    sypialnianymi zachowaniami.

    Ajc, nie histeryzuj. Przeciez nie wpychaja Ci sie w oczy, to TY ich sledzisz
    oczami i masz problem z odwroceniem wzroku. Nikt Ci przeciez nie siada na Twoim
    kroczu ani nie ociera sie o Twoj dekolt. Jesli bys sie natknela na
    ekshibicjoniste specjalnie wyskakujacego na Ciebie z krzaków albo ktos by sie
    onanizowal na Twe kolana w autobusie, to wtedy byloby narzucanie sie i problem z
    naruszeniem Twej odrebnosci, tak.

    Ale zwykly widok jakiejs napalonej parki w autobusach to nie to samo co
    narzucanie sie, ocieractwo, krzyk dzieci/kiboli lub przykre zapachy
    wspolpasazerkie, da sie taki widok fantastycznie zignorowac, jesli sie tylko CHCE.

    A jesli tak lubisz sledzic ludzi to dlaczego masz z tym problem? Spodziewasz
    sie, ze ludzie beda o tym wiedziec i specjalnie beda sie calowac wedlug Twych
    ulubionych wytycznych?
    A moze w odwrotna strone tez to dziala i na sam Twoj widok innym ludziom robi
    sie niedobrze? Co maja zrobic? Patrzec na cos czy kogos innego, czy poprosic
    Cie, abys raczyla przestac istniec?

    Ciesz sie, ze masz za darmo gre wstepna i tyle :)

    --
    Można, ale ja nie lubię muminczych resztek kalających herbatę. Wolę z
    chrzęstem odgryzać nóżki.
    (c) mmmaupa
  • Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz?

    Nie, nie ukradnie mi duszy. Uważam to za formę CHAMSTWA, i tyle.

  • 11.03.10, 19:15
    To juz jesteśmy dwie.
    A co do całujących się par - cóż, gdzież mają się całować mlodzi
    ludzie - pod okiem mamusi w domu? Sama całowalam się (jeszcze pamięć
    mi dopisuje) w parkach, na ulicach i w środkach transportu. I jak
    mniemam, sporo z oburzonych dam tez się calowalo w czasach dawno
    minionej mlodosci.
    Jedyne co czuję na widok calującej się pary, to zazdrość.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 11.03.10, 19:48
    Mój kolega, zagadnięty przeze mnie, co robi, jak jego współspacz z
    pokoju w akademiku obściskuje się na łóżku ze swoją dziewczyną,
    odpowiedział spokojnie i z uśmiechem:
    "Jak to co?! Otwieram chipsy i patrzę".
    I jest to moja ulubiona odpowiedź na tego typu problemy:-)

    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
    fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • 11.03.10, 20:34
    I jak
    > mniemam, sporo z oburzonych dam tez się calowalo w czasach dawno
    > minionej mlodosci.


    Ale chyba mowa tu jest o różnych sytuacjach, za pozwoleniem.

    Czym innym jest wymiana nawet bardzo namiętnych pocałunków randkujących młodych
    dziewczyny i chłopaka, zakochanych, każdy to przechodził i cudnie wspomina, a
    kto nie przechodził, może żałować, bo coś pięknego go ominęło, moim zdaniem.

    A czym innym jest to, o czym pisze Kochanica Francuza. Ja wprawdzie nie
    widziałam w Polsce takiej sytuacji, o której wspomina, ale łapanie dziewczyny
    publicznie za krocze, czy ruszanie się jak przy stosunku seksualnym na
    przystanku albo w tramwaju, narusza moim zdaniem granice wolności zmuszonych do
    oglądania tego spektaklu.

    Tak jak narusza te granice pan w długim prochowcu, który znienacka okazuje dla
    przyjemności swe ...ekhem...genitalia, zwany tez ekshibicjonistą. Też można by
    skwitować pobłażliwym : no cóż, ma prawo do przyjemności, najwyżej nie trzeba
    przecież patrzeć.
  • 11.03.10, 21:37
    Tak, tylko Ty jestes juz trzecią osobą, ktora nigdy publicznego
    lapania za krocze nie widziała - z czego wynika, że nie jest to
    sytuacja ani typowa, ani częsta. Raczej bardzo rzadka, skoro
    podróżujac pare razy dziennie komunikacja publiczna w stolicy
    naszego pięknego kraju, tudziez chodzac po ulicach i parkach nic
    takiego nie widziałam.
    nie ma więc co łamać rąk nad tym, co się niemal nie zdarza. Podobnie
    jak panowie w prochowcach nie są codziennoscią, tylko raczej
    ewenementem.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • 11.03.10, 21:40
    Pana w prochowcu widziałam! Dwa razy widziałam.

    Może nie jest to dużo zważywszy na wiek, ale zawsze będzie się czym pochwalić :))
  • rozdzial43 napisała:

    > Pana w prochowcu widziałam! Dwa razy widziałam.
    >
    > Może nie jest to dużo zważywszy na wiek, ale zawsze będzie się czym pochwalić :
    > ))

    tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest czynności, które
    macający pomijają ze względu na okoliczności - może łapanie za krocze stanie się
    kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?
  • 11.03.10, 22:01
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest >czynności, które>
    macający pomijają ze względu na okoliczności - >może łapanie za krocze stanie się
    > kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?

    Moze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie nie
    trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • 11.03.10, 22:07
    CytatMoze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie nie
    trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?


    Kurcze, gdzie wy mieszkacie?
    Ja bym szczerze mówiąc chętnie popatrzyła, jak ktoś komuś rękę trzyma w kroczu publicznie. No.

    Jeszcze ewentualnie bym była w stanie zrozumieć, że ktoś się oburza, bo np. jego dzieci na to patrzą i zadają niezręczne pytania (bo ich rodzice przy dzieciach nie pocałują się, nie siądą sobie na kolanach i nie pogłaszczą się po udzie, bo to wstyd i deprawacja nieletnich). Szczerze, to bardziej mnie razi jak ktoś bluzga na cały głos, idąc po ulicy, bo to akurat ma zły wpływ na moje dzieci. Ale to że parka siedzi na sobie okrakiem... cóż, ja w domu też bardzo często na niemężu za przeproszeniem okrakiem siadałam. Przy dzieciach, powodując ich zepsucie moralne i deprawację.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • 11.03.10, 22:17
    mama_kotula napisała:

    > Kurcze, gdzie wy mieszkacie?

    No ja w Łodzi, i z komunikacji miejskiej korzystam prawie codziennie.

    > Ja bym szczerze mówiąc chętnie popatrzyła, jak ktoś komuś rękę trzyma w kroczu
    publicznie. No.
    >
    > Jeszcze ewentualnie bym była w stanie zrozumieć, że ktoś się oburza, bo np.
    jego dzieci na to patrzą i zadają niezręczne pytania (bo ich rodzice przy
    dzieciach nie pocałują się, nie siądą sobie na kolanach i nie pogłaszczą się po
    udzie, bo to wstyd i deprawacja nieletnich). Szczerze, to bardziej mnie razi
    jak ktoś bluzga na cały głos, idąc po ulicy, bo to akurat ma zły wpływ na moje
    dzieci. Ale to że parka siedzi na sobie okrakiem... cóż, ja w domu też bardzo
    często na niemężu za przeproszeniem okrakiem siadałam. Przy dzieciach,
    powodując ich zepsucie moralne i deprawację.
    >

    Wpułczuję twoim zdeprawowanym dziecią! ;)

    Ogólnie rzecz biorąc jest większe przyzwolenie na agresję (choćby i werbalną - a
    zatem i słowa uważane powszechnie za pięcioliterowe) niż na erotykę i nagość. Co
    osobiście uważam za idiotyczne pomieszanie i zafiksowanie, bo pożądający się
    ludzie to szalenie przyjemny widok (aż by się chciało dołączyć, nieprawda),
    czego nie można powiedzieć o bójce na ulicy czy awanturze w tramwaju.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka


  • > Moze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie nie
    > trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?
    >
    Wiesz, wystarczyło spojrzeć na RĘKĘ.
  • 11.03.10, 22:14
    Ech, ta moja skłonność w miejscach publicznych do skupiania się na słuchanym
    właśnie audiobooku/czytanej książce, zamiast do gapienia się na ludzi. Omija
    mnie, jak widzę, wiele atrakcji :P

    Kochanica, a właściwie dlaczego ty się gapisz na ulicy na ludzi i ich ręce? Tak
    zupełnie z ciekawości pytam, jako osoba nie gapiąca się nawet na ludzi, z
    którymi właśnie rozmawia.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66

  • >
    > Kochanica, a właściwie dlaczego ty się gapisz na ulicy na ludzi i ich ręce?

    O! To też jakieś zboczenie? Poproszę linka.

  • 11.03.10, 22:35
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > >
    > > Kochanica, a właściwie dlaczego ty się gapisz na ulicy na ludzi i ich ręc
    > e?
    >
    > O! To też jakieś zboczenie? Poproszę linka.

    Gdzie ja napisałam, ze to zboczenie?

    Po prostu ja się ludziom nie przyglądam, więc ciekawi mnie, po co się inni ludziom przyglądają. Zupełnie serio. Wysuwam wniosek na mój użytek, że oglądają ciuchy, fryzury, torebki, kształt nóg?
    Czy to tak mimochodem się obserwuje ludzi na przystanku na przykład? Bo jak pisałam, ja czytam albo słucham audiobooka, z reguły po angielsku/hiszpańsku, więc się bardziej skupiam i tracę świat z oczu.

    Nie mam nic złego na myśli, po prostu pytam.

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo

  • >
    > Nie mam nic złego na myśli, po prostu pytam.
    >
    Ja nie potrafię czytać ani słuchać audiobooka publicznie, miejsce publiczne mnie
    rozprasza.

    Z ciekawości. Zawsze jest możliwość, że zobaczy się kogoś pięknego, albo fajnie
    ubranego, albo kogoś z psem - i może ten pies da się pogłaskać. Lubię psy.
  • 11.03.10, 22:56
    CytatJa nie potrafię czytać ani słuchać audiobooka publicznie,

    Bo za bardzo skupiasz się na patrzeniu na czyjeś ręce, krocza i języki ;];];].

    Wystarczy stanąć w dalszym punkcie przystanku, tam, gdzie mało ludzi, wsłuchać w
    to, co w słuchawkach, ewentualnie przymknąć oczy albo pogapić się na wystawę
    kiosku sposobem "patrzę ale nie widzę". Polecam.


    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66

  • >
    > Bo za bardzo skupiasz się na patrzeniu na czyjeś ręce, krocza i języki ;];];].

    Nie. Tak jestem skonstruowana. Nie potrafię czytać/słuchać audiobooka w miejscu
    publicznym, nawet gdy nikogo nie ma w promieniu 100 m. Sprawdzone..
  • 11.03.10, 23:03
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Z ciekawości. Zawsze jest możliwość, że zobaczy się kogoś pięknego, albo fajnie
    > ubranego, albo kogoś z psem - i może ten pies da się pogłaskać. Lubię psy.

    No ale kiedy tego psa albo kogos pieknego nie widzisz, to po co wbijasz wzrok
    wciaz i wciaz w krocze, ktore Ci sie nie podoba? Nie mozesz miec zalu do swiata,
    ze jest brzydki i kroczasty zamiast zawsze tylko 100% piekny i pieskowy.


    --
    Pomóz 300 ostatnim <a href="<a href="rys.wwf.pl/""
    target="_blank">rys.wwf.pl/"</a> target="_blank"
  • 11.03.10, 22:57
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > >
    > > www.slownik-online.pl/kopalinski/4850D2F6A461219A412565B20055646C.php
    >
    > PRAWIE czyni wielką różnicę.

    Nie przeczę. Czyż nie wspomniałam, że jest ono zaledwie podobne?
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 11.03.10, 22:32
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Moze kiedys obsesyjne patrzenie innym ludziom w krocza czy aby sie za nie
    > nie
    > > trzymaja zostanie uznane za lekkie zboczenie?
    > >
    > Wiesz, wystarczyło spojrzeć na RĘKĘ.

    Taka obrzydliwa reke powinno sie obcinac jeszcze przed wyjsciem z domu!
    Wiesz, nikt Tobie nie kazal ani nie zmuszal patrzec na to straszliwe i
    wypalajace oczy kwasem krocze, gdzie konczyla sie ta dlon - po co na nich
    patrzalas tak dlugo az Cie to oburzylo? Moglas patrzec im n.p. na glowy czy na
    plecaki osob stojacych obok - ale nie, wzrok musial Ci nie tylko zjechac ale i
    zostac tam, gdzie zostal trwale uszkodzony. Pozwij ich najlepiej :)

    --
    Można, ale ja nie lubię muminczych resztek kalających herbatę. Wolę z
    chrzęstem odgryzać nóżki.
    (c) mmmaupa
  • Widzę, że masz poważny problem. Pozostałe forumki są w stanie dyskutować
    rzeczowo, mimo że nie wykazują tolerancji dla moich poglądów, ty - nie.

    Każdy twój post to erupcja jadu i nawet założenie, że bierzesz uwagi o
    macających się osobiście, nie wyjaśnia tego.

    Masz wyraźne problemy z agresją. Czyżby jakieś kompleksy?
  • 11.03.10, 22:55
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Widzę, że masz poważny problem. Pozostałe forumki są w stanie dyskutować
    rzeczowo, mimo że nie wykazują tolerancji dla moich poglądów, ty - nie.
    >
    > Każdy twój post to erupcja jadu i nawet założenie, że bierzesz uwagi o
    macających się osobiście, nie wyjaśnia tego.
    >
    > Masz wyraźne problemy z agresją. Czyżby jakieś kompleksy?

    Dziewczyny, diagnostyka! Darmo dają! Kochanico, u mnie się nie męcz, to wszystko
    przez mój alkoholizm, fakt bycia adoptowaną oraz że chłopa dawno nie miałam ;)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40

  • >
    > Dziewczyny, diagnostyka!

    Błąd. Nie diagnozuję, piszę o własnych odczuciach.

    Jeżeli koleżanka rzyga i stwierdzam "X rzyga", nie jest to diagnoza.

    Diagnozą byłoby ustalenie przyczyny rzygania.


    Darmo dają! Kochanico, u mnie się nie męcz

    Ty dyskutujesz normalnie, podobnie jak wszyscy poza lezbobimbo.

    Ja nie wiem, CO jej jest, brak chłopa czy jego nadmiar ;-), ale agresja wali z
    jej postów.
  • 11.03.10, 23:03
    Cytat
    Ja nie wiem, CO jej jest, brak chłopa czy jego nadmiar ;-),


    Brak chłopa. Zdecydowanie.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66

  • > Brak chłopa. Zdecydowanie.
    >
    fascynuje mnie twoja umysłowość, mówiąc eufemistycznie
  • 11.03.10, 23:11
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Brak chłopa. Zdecydowanie.
    > >
    > fascynuje mnie twoja umysłowość, mówiąc eufemistycznie

    Dlaczego? Skoro jestem w 100% pewna, że Bimbo od kilku lat chłopa nie miała, to
    chyba mogę dać temu wyraz?

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • 11.03.10, 23:15
    mama_kotula napisała:
    > Cytat
    > Ja nie wiem, CO jej jest, brak chłopa czy jego nadmiar ;-),


    > Brak chłopa. Zdecydowanie.

    Zawsze to powtarzam, nie mialam prawdziwego chlopa, ktory busola swego swietego
    penisa wskazalby mi droge! N.p. jak odpowiednio dworowac z forumek, ktore maja
    problem z wzrokiem przylepionym do kroczy innych ludzi.
    Drogie forum, co robic?

    --
    A w to mi graj. Graj jest gdzies miedzy okiem a dupa (c) Zy Only Bimbosiostra
  • 11.03.10, 23:13
    maitresse.d.un.francais napisała:


    > Ja nie wiem, CO jej jest, brak chłopa czy jego nadmiar ;-), ale agresja wali z
    jej postów.

    Ojej :)
    To może ustalmy, że Bimbo chłopa nie miała i jest zbyt leniwa na ADHD?
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja

  • > jej postów.
    >
    > Ojej :)
    > To może ustalmy, że Bimbo chłopa nie miała i jest zbyt leniwa na ADHD?

    To sobie ustal beze mnie. Ja widzę agresję, powodów nie znam.
  • Oczekujecie ode mnie radosnego uznania, że macanie publiczne jest wspaniałym
    zjawiskiem. Tak?

  • 11.03.10, 23:25
    Cytat Oczekujecie ode mnie radosnego uznania, że macanie publiczne jest wspaniałym zjawiskiem. Tak?

    Nikt nic nie oczekuje. Masz prawo do swojego zdania i masz prawo uważać, że macanie się jest niesmaczne. Natomiast nie masz prawa żądać od macających, aby macać się przestali, bo narusza to coś twojego. Możesz za to odwrócić wzrok, zmienić miejscówkę i zająć się czym innym, nie zwracając uwagi na macantów.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • 11.03.10, 23:27
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Oczekujecie ode mnie radosnego uznania, że macanie publiczne jest wspaniały
    zjawiskiem. Tak?
    >

    My, Szprota, raczej oczekujemy, że uznasz, że problem jest w oku patrzącej, nie
    zaś w macającej się parze. Że ich zachowanie nie jest wymierzone przeciw Twojej
    prywatności, lecz sprawieniu sobie przyjemności, zaś to, czy ich oglądasz, czy
    nie, jest wyłącznie Twoim wyborem.
    Bo jak dla mnie jest tak: nie lubisz na to patrzeć: ok. Nie możesz odwrócić
    wzroku, bo iluzja kontroli - no troszkę naciągane, ale ok. Konstatacja, że to
    przekracza jakąś Twoją granicę: nie ok. Masz wybór.
    Tak ja to widzę.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • Nie, to nie jest naciągane. Widzę, że zaakceptowanie i przyjęcie czegoś, czego
    same nie czujecie, wymaga od was ogromnego wysiłku.

    Ale póki tego radośnie nie uznam, będę wyśmiewana, tak?
  • 11.03.10, 23:35
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Nie, to nie jest naciągane. Widzę, że zaakceptowanie i przyjęcie czegoś, czego
    same nie czujecie, wymaga od was ogromnego wysiłku.

    No, to chyba naturalne, że zrozumienie czegoś, czego się nie doświadczyło,
    wymaga większego wysiłku?
    >
    > Ale póki tego radośnie nie uznam, będę wyśmiewana, tak?

    Ja swoje zdanie na temat tego, czego oczekuję po Tobie w tej dyskusji i do czego
    chciałabym Cię przekonać - już wyraziłam. Ale chwilami zabawnie się zaperzasz,
    fakt :)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 11.03.10, 23:36
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Oczekujecie ode mnie radosnego uznania, że macanie publiczne jest >wspaniałym
    zjawiskiem. Tak?

    Nie wiem jak inni, bo nie zdazylam jeszcze doczytac watku do konca - --- ale
    czekam, az w koncu zauwazysz, ze sama jestes sobie winna i sama stwarzasz sobie
    problem patrzac usilnie i specjalnie na macanie, ktore Ci sie nie podoba.

    --
    nasze Mazury to SIÓDMY SCIEK SWIATA czyli jachty sru, prosto do jezior.

  • >
    > Nie wiem jak inni, bo nie zdazylam jeszcze doczytac watku do konca - --- ale
    > czekam, az w koncu zauwazysz, ze sama jestes sobie winna i sama stwarzasz sobie
    > problem patrzac usilnie i specjalnie na macanie, ktore Ci sie nie podoba.

    A jak przestanę patrzeć, to problem zniknie? Ciekawe ujęcie.
    >
  • 11.03.10, 23:50
    CytatA jak przestanę patrzeć, to problem zniknie? Ciekawe ujęcie.

    Tzn. parka macająca nie wyparuje w powietrze, ale jej macanie nie będzie już
    TWOIM problemem, si? Tak jak nie jest twoim problemem parka macająca się w tej
    chwili publicznie w północnym Senegalu :)

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo

  • > Tzn. parka macająca nie wyparuje w powietrze, ale jej macanie nie będzie już
    > TWOIM problemem, si?

    No.

    Dalej nie dyskutuję, czuję się już wystarczająco wydrwiona, nie potrzebuję więcej.
  • 12.03.10, 00:00
    Kochanica, a więc uważasz, że macające sie parki to problem OGÓLNOSPOŁECZNY i
    oczekujesz, że uznamy macające się publicznie parki za problem ogólnospołeczny.
    Jednakoż, jakby był to problem ogólnospołeczny, to społeczeństwo dążyłoby w
    jakiś sposób do uregulowania prawnie tego macania. Tak np. jak dążyło do
    uregulowania prawnego palenia publicznego (bądź protestowało przeciwko
    uregulowaniom prawnym palenia publicznego). I tak dalej.
    A tu patrz, nikt nie urządza manifestacji przeciwko powszechnemu macaniu. Nikt
    nie oburza się głośno, poza jednostkami.
    Śmiem zatem twierdzić, że nie jest to problem ogólnospołeczny, tylko jednostkowy.
    A problemy jednostkowe mają to do siebie, że pozbycie się ich leży w interesie
    jednostki i w jej gestii. I najczęściej jest to bardzo proste.
    I tak, uważam, że w momencie oddalenia się od parki problem znika, bo parka
    przestaje naruszać twoją intymność i poczucie czegoś tam (jako, że jej nie
    widzisz i tych rąk w kroczu też nie). A to, że nie możesz powstrzymać myślenia o
    tym, że mimo twojego oddalenia się gdzieś tam siedzi ta parka i się maca, to już
    zupełnie inny problem.



    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • 12.03.10, 15:37
    mama_kotula napisała:

    > oczekujesz, że uznamy macające się publicznie parki za problem ogólnospołeczny.
    > Jednakoż, jakby był to problem ogólnospołeczny, to społeczeństwo dążyłoby w
    > jakiś sposób do uregulowania prawnie tego macania. Tak np. jak dążyło do
    > uregulowania prawnego palenia publicznego (bądź protestowało przeciwko
    > uregulowaniom prawnym palenia publicznego). I tak dalej.
    > A tu patrz, nikt nie urządza manifestacji przeciwko powszechnemu macaniu. Nikt
    > nie oburza się głośno, poza jednostkami.

    nikt nie musi manifestowac, sa na to "paragrafy" w kodeksie wykroczen,

    Art. 140. Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku,
    podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo
    karze nagany.

    Art. 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub
    rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych,
    podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.

    i jeszcze w KK:


    Art. 202. § 1. Kto publicznie prezentuje treści pornograficzne w taki sposób, że
    może to narzucić ich odbiór osobie, która tego sobie nie życzy,podlega grzywnie,
    karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny brak
    kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
    niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
    szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.

    poza tym nie bardzo rozumiem, skad sie wzielo w calej dyskusji, o ile tak to
    mozna nazwac, owo "powszechne" - w oryginalnym pierwszym poscie bylo wymienione
    kilka skrajnych przypadkow, bez wymienienia czestotliwosci. do calej reszty
    (pijani kibole, i tak dalej) nikt sie nie odniosl. nie mowiac o pytaniu "jakby
    na to zareagowali bohaterowie Jezycjady".
    za to jest fajny trolling, az milo popatrzec. just for the lulz, moar and moar.
    nastepnym razem przyznam racje kazdemu, kto powie, ze tu jest TWA, traktujace z
    buta kazdego, kto sie wychyli. jak to mowil Grzesiuk, "ja wysiadam".

    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
    live dead alien body.
  • 12.03.10, 15:58
    ready4freddy napisał:


    >
    > poza tym nie bardzo rozumiem, skad sie wzielo w calej dyskusji, o ile tak to
    mozna nazwac, owo "powszechne" - w oryginalnym pierwszym poscie bylo wymienione
    kilka skrajnych przypadkow, bez wymienienia czestotliwosci. do calej reszty
    (pijani kibole, i tak dalej) nikt sie nie odniosl. nie mowiac o pytaniu "jakby
    na to zareagowali bohaterowie Jezycjady".

    R4F, czy Ty zadałeś sobie trud przeczytania całego wątku? Były odpowiedzi, "jak
    zachowaliby się Borejkowie" i to w odniesieniu do młodzieńców o eugenicznie
    brzydkich czaszkach. To Kochanica dała się podpuścić Kkosowi w temacie
    publicznych karesów i zaczęła się coraz bardziej pogrążać.
    Gwoli przypomnienia: nie odmawiałam jej prawa bycia zniesmaczoną takim widokiem,
    tłumaczyłam jej tylko, że niesmak to jej problem, nie macającej się parki. Na co
    Kochanica stwierdziła, że spotykają ją drwiny i postanowiła obwieścić, że się
    popłakała.

    > za to jest fajny trolling, az milo popatrzec. just for the lulz, moar and moar.
    > nastepnym razem przyznam racje kazdemu, kto powie, ze tu jest TWA, traktujace
    z buta kazdego, kto sie wychyli. jak to mowil Grzesiuk, "ja wysiadam".

    Twój wybór. Przypominam jednak, że mylenie dyskusji, w której nie ma się
    argumentów z trollingiem niezbyt dobrze świadczy o dyskutancie.

    Nawiązując jeszcze do zacytowanych przez Ciebie paragrafów: w takim razie prócz
    odwrócenia wzroku od migdalących się ludzi jest jeszcze jedna rada. Wezwać SM
    lub policję.
    --
    Proszę się ze mną zgadzać, jestem słabszą osobą! © Lezbobimbo
  • 12.03.10, 19:08
    To Kochanica dała się podpuścić Kkosowi w temacie
    > publicznych karesów i zaczęła się coraz bardziej pogrążać.


    no bardzo przepraszam, myślałam, że ironia mojego postu była czytelna:(
    a dalej to już się rozpętało kompletnie bez mojego udziału, więc w zasadzie sama
    nie wiem, czy mam prawo spuchnąć z dumy, że jestem władcą huraganów...
  • 12.03.10, 16:56
    > ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny brak
    > kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
    > niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
    > szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.

    Nie przesadzajmy. Tam nikt zdaje się nie kopulował ani nie obnażał, nie chce mi
    się przeszukiwać wątku, ale chyba nawet i ręce na odzieży były, nie pod nią. To
    faktycznie byłoby "wybrykiem nieobyczajnym" i pasowałoby jak znalazł do przepisu
    i braku kontroli nad instynktami. Równie dobrze pod wybryk nieobyczajny można
    podciągnąć dwóch facetów trzymających się za ręce albo zgoła dających sobie buzi
    w policzek i tylko w policzek. Od razu znajdzie się stado zgorszonych, choć
    obiektywnie ci ludzie nic złego nie zrobili.

    Mandat za użycie słów nieprzyzwoitych w miejscu publicznym (czyli podobnie jak
    parka, tak, żeby owe słowa były słyszalne przez co najmniej kilka osób - wersja
    "kilku panów używa w średnio głośnej rozmowie wulgarnych synonimów pań lekkiej
    konduity oraz genitaliów" jest czymś tak rzadkim, że ja osobiście w życiu o
    takowym nie słyszałam. Choć niby podpada.

    Trollingu też raczej nie widzę.
    --
    Tupecik
  • 13.03.10, 17:43
    ready4freddy napisał:
    > ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny brak
    > kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
    > niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
    > szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.

    Cale szczescie, ze nie jestes prawnikiem, bo wlasnie chcesz naciagac prawo tak,
    zeby okazywanie sobie milosci (pocalunki) czy pozadania publicznie (ruchy
    frykcyjne, trzymanie reki czy nogi w czyims kroczu) zrobic przestepstwem i
    karalna pornografia. Zwlaszcza, ze w prawie polskim pornografia nie jest nawet
    specjalnie zdefiniowana.

    Nie, pocalunki publiczne czy ocieranie sie w ubraniu jakiejs pary to nie jest
    pornografia ani przestepstwo. Nie wariujmy, naprawde chcecie miec policje
    obyczajowa do ktorej nalezaloby sprawdzanie sciganie, wlepianie mandatow i
    aresztowanie za publiczne POCALUNKI albo niestosowne obmacywanie napalonej pary?

    Totalitaryzm obyczajowy taki mozecie zobaczyc w Iranie, Arabii Saudyjskiej,
    Somalii, Afganistanie czy wreszcie w Indiach, gdzie mimo lacznosci z Zachodem i
    turystyki pocalunki publiczne sa zakazane (!) i mozna zostac ciezko pobitym
    przez rozjuszona gawiedz za tak "pornograficzny" czyn.

    Pocalunki czy macanki to nie jest to samo co chuliganstwo czy ekshibicjonizm.


    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • 13.03.10, 17:53
    Chyba nikomu tu nie przeszkadzaja publiczne pocalunki, mowimy o
    rzeczach ciezszego kalibru.

    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 18:05
    > Chyba nikomu tu nie przeszkadzaja publiczne pocalunki, mowimy o
    > rzeczach ciezszego kalibru.

    Ale w tym właśnie rzecz, gdzie się ów cięższy kaliber zaczyna? Dla każdego gdzie
    indziej. Dlatego moim zdaniem, szkodliwość społeczna jest żadna, zwłaszcza wobec
    zalewu podobnych treści dosłownie zewsząd. W związku z czym najrozsądniej jest -
    patrz: jakieś 100 postów w tym wątku.
    --
    ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and
    unhappiness, and it's all over much too quickly.
  • 13.03.10, 21:00
    Tu nawet nie rzecz w szkodliwosci spolecznej, tylko w tym, ze sa
    osoby, ktore maja taka a nie inna wrazliwosc na podobe zachowania i
    maja do tego prawo, wbrew temu, co wynika z niektorych wpisow w tym
    watku. Ja lubie stykac sie z ludzmi, ktorzy wiedza, co to elementrana
    (i wiecej niz elementarna) kultura. Plucie, charkanie, wrzaski,
    przeklenstwa i obmacywanie sie mnie mierza.

    Poza tym, jak juz pisalam, istnieje swego rodzaju umowa spoleczna, ze
    czynnosci intymne powinny miec takimi pozostac i ograniczyc sie do
    czyjejsc prywatnej przestrzeni. Takie osoby ja lamia. Nie musze
    pochwalac ich zachowania.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 15.03.10, 15:18
    dzieki, Dakota, duzo lepiej wyjasnilas to, o co mi chodzilo :)
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • 15.03.10, 15:27
    lezbobimbo napisała:

    > ready4freddy napisał:
    > > ja tam nie jestem prawnikiem, ale chyba nietrudno podciagnac publiczny br
    > ak
    > > kontroli nad instynktami (to nas ponoc rozni od zwierzatek, przynajmniej
    > > niektorych rozni) pod nieobyczajny wybryk? jakkolwiek niska nie bylaby
    > > szkodliwosc spoleczna, to uregulowane to jakos jest.
    >
    > Cale szczescie, ze nie jestes prawnikiem, bo wlasnie chcesz naciagac prawo tak,
    > zeby okazywanie sobie milosci (pocalunki) czy pozadania publicznie (ruchy
    > frykcyjne, trzymanie reki czy nogi w czyims kroczu) zrobic przestepstwem i
    > karalna pornografia. Zwlaszcza, ze w prawie polskim pornografia nie jest nawet
    > specjalnie zdefiniowana.
    >
    > Nie, pocalunki publiczne czy ocieranie sie w ubraniu jakiejs pary to nie jest
    > pornografia ani przestepstwo. Nie wariujmy, naprawde chcecie miec policje
    > obyczajowa do ktorej nalezaloby sprawdzanie sciganie, wlepianie mandatow i
    > aresztowanie za publiczne POCALUNKI albo niestosowne obmacywanie napalonej pary
    > ?
    >
    > Totalitaryzm obyczajowy taki mozecie zobaczyc w Iranie, Arabii Saudyjskiej,
    > Somalii, Afganistanie czy wreszcie w Indiach, gdzie mimo lacznosci z Zachodem i
    > turystyki pocalunki publiczne sa zakazane (!) i mozna zostac ciezko pobitym
    > przez rozjuszona gawiedz za tak "pornograficzny" czyn.
    >
    > Pocalunki czy macanki to nie jest to samo co chuliganstwo czy ekshibicjonizm.
    >
    >

    ja tez sie bardzo ciesze, ze nie jestem prawnikiem, ale to nie ja naciagam,
    tylko cytuje, co mi internet powiedzial. powiedzial tez, ze wg opinii wielu
    prawnikow ten paragraf jest do niczego, z powodow, o ktorych piszesz (a przede
    wszystkim jest nieprecyzyjny). odnosilem sie do postu mamy_kotuli o tym, jakoby
    nie bylo to uregulowane. jakos jednak jest. co wiecej, prezentowanie pornografii
    osobom, ktore nie wyrazaja na to zgody to bodaj paragraf z KK, nie z KW.
    wystarczy naciagnac, ze owe ruchy frykcyjne to performance pornograficzny (albo
    pantomima :) i juz, do ciupy z tymi ohydnymi performerami ;PPP na cale szczescie
    nawet ja wiem, ze cos takiego nie przejdzie, i dobrze.

    Bimbo, chociaz calkiem niedawno bylem w tychze krajach, gdzie owo prawo jest
    surowe, bynajmniej go nie popieram. ale tak mam, ze zdecydowanie wole sie takim
    przyjemnosciom oddawac w domu, i czuje sie zazenowany, kiedy ktos mnie zmusza -
    jak ktos tu ponizej napisal - do uczestnictwa we wspolzyciu obcych mi ludzi.
    pewnie, ze fajnie, bo darmo, ale mimo wszystko wole decydowac samemu, kiedy chce
    to ogladac. i w tej dyskusji chodzi wlasnie o to, ze narzucanie innym takich
    atrakcji jest zwyczajnie niekulturalne. wcale nie chce za to nikogo karac, tez
    na szczescie rzadko mi sie zdarza ogladac podobne historie, ale tez rzadko
    korzystam ostatnio z komunikacji publicznej, wiec moze wiele mnie omija :)

    i oczywiscie, ze nie ma to nic wspolnego z chuliganstwem. z ekshibicjonizmem
    troche wiecej, mimo wszystko.
    --
    lody ruszyly, panowie przysiegli! defilade poprowadze osobiscie!
  • 15.03.10, 15:54
    ready4freddy napisał:
    > wystarczy naciagnac, ze owe ruchy frykcyjne to performance pornograficzny (albo
    > pantomima :) i juz, do ciupy z tymi ohydnymi performerami ;PPP na cale szczescie
    > nawet ja wiem, ze cos takiego nie przejdzie, i dobrze.

    No to Nie Naciagajmy. Po co cytowac prawo o pornografii i karalnosci skoro
    ludzie sie tylko o siebie ocieraja czy migdala? Poki nie ocieraja sie o Ciebie
    ani nie caluja Ciebie po nerkach, naprawde nie wyrzadzaja Ci szkody i nie
    naruszaja Twojej sfery prywatnej.

    Btw. zakaz (czy to pisany czy niepisany) zabraniajacy stosunku seksualnego na
    oczach innych w naszej sferze klimatycznej jest praktycznie martwy, w tym
    sniegu, deszczu i zimnie :PPPP

    >ale tak mam, ze zdecydowanie wole sie takim
    > przyjemnosciom oddawac w domu, i czuje sie zazenowany, kiedy ktos >mnie zmusza
    -> jak ktos tu ponizej napisal - do uczestnictwa we >wspolzyciu obcych mi ludzi.

    Obmacywanki w ubraniu czy namietne pocalunki to nie jest wspolzycie ani stosunek
    seksualny ani pornografia..
    Osoby robiace cos na Twych oczach nie zapraszaja Cie tym samym do trojkata.
    Chyba ze jednoczesnie patrza na Ciebie kuszaco i przywoluja Cie gestem.
    Aby nie uczestniczyc w sugestiach erotycznych innych ludzi, wystarczy naprawde
    odwrocic wzrok. Dlugotrwale wpatrywanie sie w co tez inni ludzie robia (sobie
    albo nawzajem) albo na ich funkcje fizjolo tez jest niekulturalne - to przeciez
    gapienie sie.

    > pewnie, ze fajnie, bo darmo, ale mimo wszystko wole decydowac >samemu, kiedy
    chce> to ogladac.

    Decyzje co chcemy ogladac mozemy sprawowac nad naszym wzrokiem, nie nad innymi
    ludzmi robiacymi cos na naszym widoku i nie zwracajacymi na nas uwagi. My tez
    mozemy nie zwracac na ich widoki uwagi, wystarczy tylko chciec.

    i w tej dyskusji chodzi wlasnie o to, ze narzucanie innym takich
    > atrakcji jest zwyczajnie niekulturalne.

    Niekulturalne jest tez gapienie sie :>

    >wcale nie chce za to nikogo karac,

    To nie cytuj paragrafów, gdzie wymienione sa kary i grzywny, ani nie chciej
    naciagac do owych paragrafów widoków ubranych ludzi w tramwaju, bo wychodzi na
    to, ze chcialbys karac a przynajmniej zabronic..

    >i oczywiscie, ze nie ma to nic wspolnego z chuliganstwem. z >ekshibicjonizmem>
    troche wiecej, mimo wszystko.

    Ekshibicjonisci obnazaja swe narzady plciowe i czekaja na reakcje innych, ktora
    im jest potrzebna do podniecenia. Poki ktos obmacuje kogos innego w ubraniu czy
    caluje i Nie Zwraca Na Otoczenie Uwagi to nie jest ekshibicjonizm.

    Czynnosci erosugestywne nie sa szkodliwe i nie niszcza spoleczenstwa, sprawiaja
    tylko niektorym ludziom niesmak.
    Ale sprawianie niesmaku czy wprowadzanie innych w zazenowanie to nie
    przestepstwo ani chuliganstwo i nigdy jako takie nie powinno byc postrzegane -
    na szczescie! - bo kazdego wprowadza w niesmak co innego.
    Mozemy tu dyskutowac co kogo wprowadza w niesmak, ale nie osiagniemy zgody
    nigdy. Kazdy z nas ma inne granice niesmaku czy zazenowania.

    --
    Jesli niszczysz zywa Przyrode, podkopujesz wlasna egzystencje, bowiem Ona nas
    zywi, leczy i podtrzymuje nasz odbyt.
  • 12.03.10, 00:01
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > > czekam, az w koncu zauwazysz, ze sama jestes sobie winna i sama >>stwarzasz
    > sobie
    > > problem patrzac usilnie i specjalnie na macanie, ktore Ci sie nie podoba.


    > A jak przestanę patrzeć, to problem zniknie? Ciekawe ujęcie.

    TAK! Wreszcie zrozumialas! Wlasnie o to chodzi od setki postów - kiedy
    przestaniesz patrzec, to ten Twoj straszny problem zniknie.
    Twoje patrzenie = Twoj problem.
    Czyjes macanie = absolutnie nie Twoja sprawa.

    --
    W Polsce zostalo tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Miszkom!
  • 11.03.10, 23:22
    maitresse.d.un.francais napisała:
    >
    >
    > To sobie ustal beze mnie. Ja widzę agresję, powodów nie znam.

    A przypomnij mi, co mamy osiągnąć, poznawszy powody jadu i agresji Bimbo?
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja

  • >
    > A przypomnij mi, co mamy osiągnąć, poznawszy powody jadu i agresji Bimbo?

    Ale dlaczego mam ci to przypominać? Nigdy i nigdzie nie twierdziłam, że to my
    mamy je poznać, tylko że Bimbo.
  • 11.03.10, 23:28
    maitresse.d.un.francais napisała:


    > Ale dlaczego mam ci to przypominać? Nigdy i nigdzie nie twierdziłam, że to my
    mamy je poznać, tylko że Bimbo.

    Ale po co...?
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40

  • >
    > Ale po co...?

    Pytasz, po co poznawać powody własnej agresji?
  • 11.03.10, 23:40
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > >
    > > Ale po co...?
    >
    > Pytasz, po co poznawać powody własnej agresji?

    W odniesieniu do tej konkretnej sytuacji na tym konkretnym wątku - tak, właśnie
    o to pytam.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja

  • >
    > W odniesieniu do tej konkretnej sytuacji na tym konkretnym wątku - tak, właśnie
    > o to pytam.

    Zatem niestety nie odpowiem ci, bowiem nad chęcią dyskusji bierze górę obawa, że
    cokolwiek napiszę, zostanę wydrwiona.

    A na to nie mam już ochoty, co może cię zdziwi.
  • 11.03.10, 23:52
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > Zatem niestety nie odpowiem ci, bowiem nad chęcią dyskusji bierze górę obawa,
    że cokolwiek napiszę, zostanę wydrwiona.
    >
    > A na to nie mam już ochoty, co może cię zdziwi.

    Owszem, bo prócz niegroźnych drwin Kotuli i wiecznie jadowicie zamaszystego
    stylu Bimbo dyskusja jest ciekawa. A Twój lament nad drwinami zaczyna mi się
    kojarzyć z fochem, charakterystycznym dla osób, które już wiedzą, że poległy w
    dyskusji, ale jeszcze nie umieją tego przyjąć na klatę.
    Aha, gwoli ścisłości: to jest opinia o Twoim zachowaniu, nie o Tobie ogólnie.
    Warto to odróżnić :)
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja

  • > stylu Bimbo dyskusja jest ciekawa. A Twój lament nad drwinami zaczyna mi się
    > kojarzyć z fochem, charakterystycznym dla osób, które już wiedzą, że poległy w
    > dyskusji, ale jeszcze nie umieją tego przyjąć na klatę.

    Źle ci się kojarzy. Jestem nerwicowa i właśnie się popłakałam. Dla was wszystko
    jest "niegroźne" i "zamaszyste", dla mnie niekoniecznie.

    Właśnie z powodu nerwic musiałam porzucić coś, na czym bardzo mi zależało.
    Intelektualnie wyrabiałam, nerwowo nie.
  • zła pruderyjna kochanica dostała za swoje
  • 12.03.10, 00:08
    maitresse.d.un.francais napisała:


    >
    > Źle ci się kojarzy. Jestem nerwicowa i właśnie się popłakałam. Dla was
    wszystko jest "niegroźne" i "zamaszyste", dla mnie niekoniecznie.

    Przykro mi to czytać. Dalipan, chciałam tylko Cię przekonać do mojego punktu
    widzenia. Z drugiej strony, tak z mojego punktu widzenia - chyba warto poznać
    styl dyskutantów zanim się popadnie w polemikę na forum, jeśli ma się dużą
    wrażliwość. I w razie czego raczej sobie odpuścić konfrontację.
    >
    > Właśnie z powodu nerwic musiałam porzucić coś, na czym bardzo mi zależało.
    Intelektualnie wyrabiałam, nerwowo nie.

    Zdarza się. Bywa. Taki los.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja
  • I w razie czego raczej sobie odpuścić konfrontację.

    I w ogóle sobie odpuścić 90% życia? Pracę, stosunki międzyludzkie? Bo ja to mam
    na co dzień. Świetny pomysł.


    Bo w razie czego nie wchodzi w grę oszczędzanie słabszego.

    Zegnam, więcej tu nie przyjdę i nie będę d... zawracać, cieszcie się.
  • 12.03.10, 00:17
    Znaczy się, forum powinno wykazać się zdolnościami nadprzyrodzonymi i wykryć poprzez Internet, że Kochanica ma nerwicę, w związku z czym trzeba ją traktować łagodnie i spijać z dziubka.

    Hmmm, zdecydowanie łatwiej (patrz wyszukiwarka) jest - przy pierwszych objawach dyskomfortu - wykazać się zdolnościami nienadprzyrodzonymi i wykryć przez Internet, że Bimbo ma niewyparzony dziób a Kotula ma styl ironiczno-prześmiewczy i czerpie z niego przyjemność i zastanowić się, czy mając nerwicę aby na pewno chce się wdawać w dyskusję z tymi akurat osobami.

    Śmiem twierdzić, Kochanico, że cechuje cię coś w rodzaju masochizmu. Patrzysz na to, czego nie chcesz oglądać i dyskutujesz nadal, mimo że dyskusja sprawia ci przykrość. A potem płaczesz i domagasz się zlitowania nad sobą, mimo że miałaś wybór - mogłaś w każdej chwili przestać dyskutować, iść sobie zrobić kawy, obejrzeć film, poskakać na skakance. No sorry, ale ja tego nie rozumiem.



    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • 12.03.10, 00:24
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >>
    > I w ogóle sobie odpuścić 90% życia? Pracę, stosunki międzyludzkie? Bo ja to
    mam na co dzień. Świetny pomysł.

    I mimo to funkcjonujesz? Podziwiam :)

    > Bo w razie czego nie wchodzi w grę oszczędzanie słabszego.

    Nie myl forum z życiem, bardzo Cię proszę. Tu jest forum. Odnoszę się do tego,
    co piszesz, nie widząc Twojej twarzy, karty chorób, traum, nerwic i dysfunkcji.
    Zakładam, że posługujesz się umysłem i językiem podobnie jak ja.

    > Zegnam, więcej tu nie przyjdę i nie będę d... zawracać, cieszcie się.

    Klasyczny foch. Można pokazywać w podręcznikach.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 12.03.10, 16:03
    > I w razie czego raczej sobie odpuścić konfrontację.
    >
    > I w ogóle sobie odpuścić 90% życia? Pracę, stosunki międzyludzkie? Bo ja to mam
    > na co dzień. Świetny pomysł.

    Rozumiem cię, bo wbrew pozorom też jestem na internetowe polemiki wrażliwa. Ale
    jak atmosfera robi się napięta (albo mi się tylko tak zdaje), to po prostu
    przestaję czytać wątek i wracam po paru dniach jak mi się zrobi lepiej (albo i
    nie wracam, bo czasem to traci sens). Wykłócać się późnym wieczorem jak się ma
    skłonności nerwicowe to czysta autodestrukcja, tu Kotula ma rację.

    Do Szproty - czy nie mogłabyś darować sobie? Ostatnie posty, to 100% ataki ad
    personam
    , zupełnie niepotrzebne.
  • 12.03.10, 16:13
    paszczakowna1 napisała:

    > Do Szproty - czy nie mogłabyś darować sobie? Ostatnie posty, to 100% ataki
    ad personam, zupełnie niepotrzebne.

    pl.wikipedia.org/wiki/Argumentum_ad_personam
    Pozwoliłam sobie wyrazić opinię na temat zachowania Kochanicy, nie jej cech
    charakteru. Zauważam ponadto, że przy konkluzji "problem jest w tobie, nie w
    obserwowanych parach" Kochanica przestała się do tego odnosić, a za to zaczęła
    użalać się na to, że jest wydrwiwana. Co było co najmniej równie merytoryczne
    jak moja diagnoza (o zapędach do zgłębienia przyczyn agresji Bimbo już nie wspomnę).
    Nie, przykro mi bardzo, nie mogłam sobie darować.
    --
    Proszę się ze mną zgadzać, jestem słabszą osobą! © Lezbobimbo
  • 12.03.10, 16:22
    > Zauważam ponadto, że przy konkluzji "problem jest w tobie, nie w
    > obserwowanych parach" Kochanica przestała się do tego odnosić, a za to zaczęła
    > użalać się na to, że jest wydrwiwana. Co było co najmniej równie merytoryczne
    > jak moja diagnoza

    Tak, Kochanica też biła Murzynów. I?

    > Nie, przykro mi bardzo, nie mogłam sobie darować.

    Rozumiem, nie możesz sobie darować. Nie mam więcej pytań.
  • 12.03.10, 16:29
    paszczakowna1 napisała:


    >
    > Tak, Kochanica też biła Murzynów. I?

    I grała nimi w koszykówkę? ;)
    I to, że jakby inicjatywa zboczenia z tematu "dla kogo jest problemem migdaląca
    się parka" na "o bogowie, biją Kochanicę" nie wyszła ode mnie.

    > Rozumiem, nie możesz sobie darować. Nie mam więcej pytań.

    Cieszę się, że mamy to wyjaśnione. Coś masz do dodania w temacie wątku czy
    wolisz analizować moje zachowanie? Bo wiesz, analizuj sobie, ale może osobny
    wątek by się zdał?
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 12.03.10, 19:55
    > Coś masz do dodania w temacie wątku czy
    > wolisz analizować moje zachowanie? Bo wiesz, analizuj sobie, ale może osobny
    > wątek by się zdał?

    vs

    >Pozwoliłam sobie wyrazić opinię na temat
    >zachowania Kochanicy

    Najmocniej przepraszam za zboczenie z tematu wątku.
  • 12.03.10, 15:30
    maitresse.d.un.francais napisała:


    > Źle ci się kojarzy. Jestem nerwicowa i właśnie się popłakałam. Dla was wszystko
    > jest "niegroźne" i "zamaszyste", dla mnie niekoniecznie.


    Słuchaj Kochanico, kochaneczku. Absolutnie się nie przejmuj i nie denerwuj.
    Rozmowa prowadzona przez Ciebie ze Szprotą, Mamą Kotulą i lezbobimbo powiela
    schemat wielu tu przeprowadzonych rozmów. Schemat polega na odosobnieniu
    pojedynczej ofiary i szyderczym podgryzaniu, przy poczuciu radości i siły na
    skutek działania w grupie.

    Jestem przekonana, że wiele osób na tym forum uważa, że przystanki autobusowe i
    inne miejsca publiczne nie służą uprawianiu seksu, w żadnej jego fazie, czy to
    chodzi o osiągnięcie orgazmu, czy grę wstępną. Ale nie ma co oczekiwać, że osoby
    te włączą się do dyskusji na zasadach narzuconych przez Szprotę i Lezbobimbo,
    czyli na zasadach słownej jatki.

    Jedyny problem jaki ja tu widzę w całej tej sytuacji to - o czym musisz pamiętać
    - że Szprota i Lezbobimbo są moderatorkami tego forum, wyznaczonymi przez
    administratorkę.

    Powiem Ci też - żebyś się nie przejmowała :) - jaki będzie dalszy przebieg
    sytuacji, jeśli nie ulegniesz ich szyderstwu. W pierwszej kolejności Szprota
    powie Ci, że Twoje oburzenie i zniechęcenie wynika z tego, że ulegasz w
    dyskusji, a druga z moderatorek, ewidentnie próbująca Cię obrazić, po prostu
    taka jest, zamaszysta, dynamiczna i zmiażdżyła Cię merytorycznymi argumentami
    (SIC!!!)

    Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach
    narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo
    sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
    a/ godzisz w netykietę
    b/jesteś troll.

    Moja rada: daj sobie spokój i nie odpowiadaj na ich posty. Rozmawiaj z ludźmi
    (których wielu jest na tym forum), którzy chcą naprawdę podzielić się poglądami,
    czy nawet odczuciami i nie czują potrzeby gnojenia adwersarza.
  • 12.03.10, 16:03
    rozdzial43 napisała:
    [blablabla]
    > Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach
    narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo
    sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
    > a/ godzisz w netykietę
    > b/jesteś troll.

    Wskaż mi, gdzie zarzuciłam Kochanicy, że jest trollem lub grożę, że wytnę jej posty.

    > Moja rada: daj sobie spokój i nie odpowiadaj na ich posty. Rozmawiaj z ludźmi
    (których wielu jest na tym forum), którzy chcą naprawdę podzielić się poglądami
    , czy nawet odczuciami i nie czują potrzeby gnojenia adwersarza.

    Kochanica się popłakała, gdy jej poradziłam to samo. To tak gwoli przypomnienia.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 12.03.10, 16:11
    szprota napisała:

    >
    > Wskaż mi, gdzie zarzuciłam Kochanicy, że jest trollem lub grożę, że wytnę jej p
    > osty.

    Cóż, dyskusja wszak wciąż jeszcze trwa. Bywają bramki i na minutę przed końcówką
    meczu.

    > Kochanica się popłakała, gdy jej poradziłam to samo. To tak gwoli przypomnienia

    Jestem dziwnie spokojna, że od mojej rady się nie popłacze. EOT.
  • 12.03.10, 16:16
    rozdzial43 napisała:

    > Cóż, dyskusja wszak wciąż jeszcze trwa. Bywają bramki i na minutę przed
    końcówką meczu.

    W takim razie nie jesteś w stanie ich wskazać. Co czyni Twój zarzut z gruntu
    fałszywy. Przyznam, że czuję pewne zażenowanie i chyba odwrócę wzrok.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 12.03.10, 17:52
    szprota napisała:

    > W takim razie nie jesteś w stanie ich wskazać. Co czyni Twój zarzut z gruntu
    > fałszywy. Przyznam, że czuję pewne zażenowanie i chyba odwrócę wzrok.

    Zgadzam się, że powinnaś się wstydzić ;P

    I tylko prawdziwy szacunek i sympatia do pozostałych współforowiczów
    powstrzymuje mnie przed przywołaniem w tym wątku kilku Waszych moderatorskich
    "osiągnięć".

    Po co ludzie chcący czytać o kroczach i autobusach mają być zmuszani do czytania
    niezwiązanej z tematem jatki.

    Ale wskaż czas i miejsce poza tym wątkiem, a chętnie rozwinę co miałam na myśli.

    W tym wątku, w tej kwestii naprawdę EOT.
  • 12.03.10, 17:16
    rozdzial43 napisała:
    > Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach>
    narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo>
    sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
    > a/ godzisz w netykietę
    > b/jesteś troll.

    I po co tak klamiesz w zywe oczy? Nic podobnego nie nastapilo ani nie nastapi,
    mimo Twych plonnych nadziei i teorii spiskowych.

    Jesli ktos jest tak wrazliwy, ze dyskusje i niezgody na forum doprowadzaja go do
    placzu, to moze niech nie pcha malca miedzy drzwi?
    Forum tutejsze moze najwyzej miec etykietke ostrzegawcza - here be dragons,
    uwaga na pyskowki i offtopiki.
  • 12.03.10, 20:59
    lezbobimbo napisała:

    > rozdzial43 napisała:
    > > Następnie, jeśli się z tym nie zgodzisz i podejmiesz dyskusję na zasadach
    > >
    > narzuconych przez te dwie moderatorki, czyli użyjesz ostrzejszego tonu albo>
    > ;
    > sarkazmu, któraś z nich wytnie Twoje posty, pod pretekstem uznania, że :
    > > a/ godzisz w netykietę
    > > b/jesteś troll.
    >
    > I po co tak klamiesz w zywe oczy? Nic podobnego nie nastapilo ani nie nastapi,
    > mimo Twych plonnych nadziei i teorii spiskowych.
    >
    Czy przypadkiem znowu nie rozmijasz się z prawdą? Albo czegos nie zrozumiałem,
    albo twierdzisz że nigdy nie wycinałaś niczyich postów korzystając z uprawnień
    moderatorskich?
    O ile mnie pamięć nie myli, tym bardziej że sam sprzeciwiałem się takiej
    praktyce, takie zdarzenie nawet całkiem niedawno miało miejsce. Wycinałaś i to
    bez żadnego uzasadnienia merytorycznego.

    Mam nadzieję że o czymś innym mówisz, ale jeżeli o wycinaniu postów to chyba,
    delikatnie mówiąc mijasz się z prawdą.
    Mam nadzieję że tym razem nie pominiesz tego milczeniem.

    Jeżeli się mylę, to oficjalnie przeproszę.
  • a czym złym jest patrzenie ludziom w krocza?

    Uzasadnij.

    Wiem, że mi nie uwierzysz, że tego nie czynię, ale poproszę o uzasadnienie -
    czemu ma być to "obsesyjne" i "uznane za zboczenie"?

    Wszak krzywdy nikomu nie czyni, a jest wyrazem żywej erotyki patrzącego.
  • 11.03.10, 23:30
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > a czym złym jest patrzenie ludziom w krocza?

    LMAO :-D
    Sama zalozylas wielki temat, gdzie sie skarzysz, jak zle sa ludzkie krocza i
    jezyki, co lepia Ci sie do oczu i narzucaja Ci swoja intymnosc.

    A teraz sie okazuje, ze jak Ty patrzysz ludziom w krocza, to jest to wyraz Twej
    zywej erotyki, ale jak ludzie po prostu maja te krocza i je nieco macaja, to Cie
    to jednoczesnie obraza?

    Powtorze sie tutaj, ze nie mozesz miec zalu do swiata, ze Cie obraza zlymi
    widokami. Po prostu nie wlepiaj oczu w to, co Cie tak krzywdzi, naprawde
    potrafisz zapanowac nad swoim wzrokiem.

    --
    A w to mi graj. Graj jest gdzies miedzy okiem a dupa (c) Zy Only Bimbosiostra

  • >


    > LMAO :-D


    Nie rozumiem.

    > Sama zalozylas wielki temat, gdzie sie skarzysz, jak zle sa ludzkie krocza i
    > jezyki

    Nic takiego nie pisałam, jakoby ludzkie części ciała były złe.

    >
    > A teraz sie okazuje, ze jak Ty patrzysz ludziom w krocza, to jest to wyraz Twej
    > zywej erotyki



    A teraz się okazuje, że nie łapiesz czegoś takiego jak myślenie abstrakcyjne.

    Wiesz, świat składa się z różnych ludzi. Post, na który odpowiadasz, zakładał,że
    istnieją ludzie, którzy LUBIĄ gapić się w cudze macane krocza i sprawia im to
    przyjemność.

    Łapiesz taką trudną konstrukcję myślową?
  • 11.03.10, 23:56
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Nic takiego nie pisałam, jakoby ludzkie części ciała były złe.

    Pisalas, ze czyjas reka na czyims kroczu Cie oburza, obraza Twoja moralnosc i
    ludzie w ten sposob narzucaja Ci swoja intymnosc.

    > Wiesz, świat składa się z różnych ludzi. Post, na który >odpowiadasz,
    zakładał,że> istnieją ludzie, którzy LUBIĄ gapić się w >cudze macane krocza i
    sprawia im to> przyjemność.

    Ludzie ktorym sprawia to przyjemnosc nie maja prawa skarzyc sie, ze im
    przeszkadzaja te same krocza, w ktore sie chciwie wgapiaja. Porzuciwszy
    niepotrzebne abstrakcje, powiem konkretnie po raz enty, ze jesli uwazasz, ze
    masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych
    kroczach znajdziesz - bez wzgledu na to, czy patrzenie sprawia Ci przyjemnosc
    czy przykrosc.
    Nie mozesz zadac od ludzi, zeby sobie krocza wycieli, bo jeszcze w nie spojrzysz.


    --
    "Wiem, że Marta jest kudłaty robaka. Wytwarzają one straszna choroba." MVF


  • >
    > Ludzie ktorym sprawia to przyjemnosc nie maja prawa skarzyc sie,

    TOTEŻ SIĘ NIE SKARŻĄ! JA TYLKO PYTAM, CZY TACY LUDZIE SĄ WEDŁUG CIEBIE ZBOCZENI!
  • 12.03.10, 00:13
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > > Ludzie ktorym sprawia to przyjemnosc nie maja prawa skarzyc sie,
    > TOTEŻ SIĘ NIE SKARŻĄ! JA TYLKO PYTAM, CZY TACY LUDZIE SĄ WEDŁUG CIEBIE ZBOCZENI

    A co to ma do rzeczy co ja sadze i kto wg. mnie jest zboczony?
    Tobie patrzenie na macajacych sie ludzi sprawia jakas przykrosc, to Ci mowie -
    kiedy przestaniesz po prostu na nich patrzec, to przestanie Ci to sprawiac
    przykrosc.

    --
    "Krolik profanuje groby. Wyciaga trumny i kradnie lancuszki." - by klymenystra :)
  • 11.03.10, 22:01
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    >
    > tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest czynności, które
    macający pomijają ze względu na okoliczności - może łapanie za krocze stanie się
    kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?

    O bogowie, i Ty ten wniosek wysnułaś z tego, że Rozdział widziała dwukrotnie
    ekshibicjonistę...?!
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka

  • >
    >
    > O bogowie, i Ty ten wniosek wysnułaś z tego, że Rozdział widziała dwukrotnie
    > ekshibicjonistę...?!

    Z czego wnosisz? Ja ten wniosek zupełnie z czego innego.
  • 11.03.10, 22:19
    Z tego, co napisałaś:

    rozdzial43 napisała:

    > Pana w prochowcu widziałam! Dwa razy widziałam.
    >
    > Może nie jest to dużo zważywszy na wiek, ale zawsze będzie się czym pochwalić : ))

    tzn. publiczne macanie jest coraz intymniejsze i mniej jest czynności, które
    macający pomijają ze względu na okoliczności - może łapanie za krocze stanie się
    kiedyś, nie daj Boże, czymś normalnym?


    Twoje "tzn." - no dla mnie ta fraza oznacza implikację :)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • szprota napisała:

    > Z tego, co napisałaś:
    >

    Aaaa. "Tzn." odnosiło się do tematu wątku.
  • 11.03.10, 22:45
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > szprota napisała:
    >
    > > Z tego, co napisałaś:
    > >
    >
    > Aaaa. "Tzn." odnosiło się do tematu wątku.

    Ach, okej :)
    Niemniej - podobnie jak Verdana, Ding Yun czy Kotula, nie widuję w mpk par,
    które wykraczają poza namiętne pocałunki. Nie widywałam ich 20 lat temu. Zatem
    trudno powiedzieć, czy eskalacja macania jest problemem.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja

  • >
    > Ach, okej :)
    > Niemniej - podobnie jak Verdana, Ding Yun czy Kotula, nie widuję w mpk

    W czym?

    Gdzie mieszkasz? Może to kwestia miasta?
  • 11.03.10, 22:58
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > >
    > > Ach, okej :)
    > > Niemniej - podobnie jak Verdana, Ding Yun czy Kotula, nie widuję w mpk
    >
    > W czym?
    >
    > Gdzie mieszkasz? Może to kwestia miasta?

    Jednak ukradli gugla:
    www.google.pl/search?q=mpk&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a
    Dla ułatwienia dodam, że kilka postów wcześniej pisałam, że w Łodzi.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka

  • >
    > Dla ułatwienia dodam, że kilka postów wcześniej pisałam, że w Łodzi.

    MPK jest nie tylko u was, a propos gugla. Wklep "mpk" w gugla i zrób spację.
    Wyskoczy z 8 miast.

    Chodzi mi o to, że może w Łodzi macacie się mniej. Mówię poważnie, w Poznaniu
    np. jest ogólnie mniej chamstwa niż w moim mieście.
  • 11.03.10, 23:06
    CytatChodzi mi o to, że może w Łodzi macacie się mniej. Mówię poważnie, w
    Poznaniu np. jest ogólnie mniej chamstwa niż w moim mieście.


    Kopalnia sygnaturek. Mogę sobie to o Łodzi zawłaszczyć z podaniem autora? :)
    proooszę.

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo

  • >
    > Kopalnia sygnaturek. Mogę sobie to o Łodzi zawłaszczyć z podaniem autora? :)
    > proooszę.
    >
    I tak sobie zawłaszczysz, niezależnie od tego, co napiszę.
  • 11.03.10, 23:26
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > >
    > > Kopalnia sygnaturek. Mogę sobie to o Łodzi zawłaszczyć z podaniem autora?
    > :)
    > > proooszę.
    > >
    > I tak sobie zawłaszczysz, niezależnie od tego, co napiszę.

    Nie. Nie mam w zwyczaju cytować czyichś słów bez jego zgody. To, że nie
    przeszkadza mi publiczne macanie, nie znaczy żem w ogóle popsuta i zawłaszczam
    cudzą własnośc intelektualną, interpolujesz niepotrzebnie.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66

  • > cudzą własnośc intelektualną, interpolujesz niepotrzebnie.
    >
    W zasadzie powinnam przeprosić... ale oczekiwałabym też przeprosin za te
    wszystkie drwiny.

    Nie, nie wyrażam zgody.
  • 11.03.10, 23:21
    maitresse.d.un.francais napisała:


    > MPK jest nie tylko u was, a propos gugla. Wklep "mpk" w gugla i zrób spację.
    Wyskoczy z 8 miast.

    No tak, ale w każdym razie widać, że chodzi o komunikację miejską, a odniosłam
    wrażenie, że nie zrozumiałaś skrótu.

    > Chodzi mi o to, że może w Łodzi macacie się mniej. Mówię poważnie, w Poznaniu
    np. jest ogólnie mniej chamstwa niż w moim mieście.

    A tego to nie wiem. Jeździłam jednakowoż po Warszawie w bardzo różnych porach
    dnia, po Trójmieście, jak wyżej - i jakoś też nie rzuciły się na mnie jęzory po
    nery.
    A na mojej stałej trasie uczęszcza młódź licealna, więc generalnie materiał
    wyjściowy jest.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja


  • >
    > No tak, ale w każdym razie widać, że chodzi o komunikację miejską, a odniosłam
    > wrażenie, że nie zrozumiałaś skrótu.

    Nie. "MPK" zrozumiałam "MPK". U nas nazwali toto inaczej, stąd mój błędny
    wniosek, że po Wawie nie jeździsz. Za ten wniosek też prawdopodobnie zostanę
    zabita śmiechem.
  • 11.03.10, 23:39
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Nie. "MPK" zrozumiałam "MPK". U nas nazwali toto inaczej, stąd mój błędny
    wniosek, że po Wawie nie jeździsz. Za ten wniosek też prawdopodobnie zostanę
    zabita śmiechem.

    A, jeśli szanowna pani sobie tego tak życzy, to oczywiście mogę. Ale nie
    przypominam sobie, żebym wszem wobec permanentnie rozgłaszała, że jeżdżę również
    MZK (którą skądinąd bardzo sobie chwalę). Więc jakoś, szczerze przyznam, niechętnie.

    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka
  • 11.03.10, 22:53
    CytatNiemniej - podobnie jak Verdana, Ding Yun czy Kotula, nie widuję w mpk par, które wykraczają poza namiętne pocałunki.

    Ekskjuzmi, ja wykraczam, ale nie w mpk, tylko w pksie. Pod osłoną kurtki :P:P

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • 15.03.10, 14:48
    Bo pod osłoną kurtki to rózne takie rzeczy się da :D
    --
    http://img.userbars.pl/52/10366.jpg
    http://img.userbars.pl/122/24382.jpg
    "Libido jest jak pszczółka Maja - gdzieś jest lecz nie wiadomo
    gdzieee" /by Driadea/
  • 11.03.10, 21:51
    To jest i czwarta.
    Ach, pardąsik, raz widziałam, jak młodzian chwycił damę za pierś i serdecznie
    obmacał. Na przerwie w szkole średniej zresztą :P

    Zasadniczo częściej można spotkać tych, co straszą wrzaskami i ochrypłymi
    przebojami ze (skądinąd cienkich i lowendowych) komórek.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja
  • 11.03.10, 22:00
    CytatZasadniczo częściej można spotkać tych, co straszą wrzaskami i ochrypłymi przebojami ze (skądinąd cienkich i lowendowych) komórek.

    O toto. Codziennie odprowadzam dziecko do przedszkola i zawsze - zawsze spotykam młodzieńców gimnazjalnych, idących przeważnie dwójkami i kiwających się do jakichś bitów z komiurek.

    Macającą się ostro w biały dzień parkę widziałam po raz ostatni w zeszłym roku w parku we Wro. A, przepraszam, jeszcze ostatnio w pksie relacji Jelenia Góra - Wrocław. Było bardzo przyjemnie :P

    Pana w prochowcu widywałam pod oknami akademika. Taki lokalny folklor to był, dziewczyny go z okien wołały specjalnie :P

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • mama_kotula napisała:

    > CytatZasadniczo częściej można spotkać tych, co straszą wrzaskami i ochrypłym
    > i przebojami ze (skądinąd cienkich i lowendowych) komórek.

    >
    > Co to jest lowendowy?

    Potwierdzam, ten problem też istnieje.
  • 11.03.10, 22:23
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Co to jest lowendowy?
    >
    > Potwierdzam, ten problem też istnieje.

    Gugla ukradli!
    pl.wikipedia.org/wiki/Low-end
    Generalnie szpanować głośnikiem takiej komórki to jak szpanować, bo ja wiem,
    butami z biedronki.
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja
  • 11.03.10, 22:27
    CytatGeneralnie szpanować głośnikiem takiej komórki to jak szpanować, bo ja
    wiem, butami z biedronki.


    A może oni nie szpanują, tylko słuchają, bo lubią :P:P

    PS. Ja w zeszłym roku szpanowałam czerwonymi cudnymi traperkami z Biedronki.
    Wszyscy mnie pytali, gdzie takie dostałam i nie wierzyli, że to za całe 30 zł z
    kosza z owadziego sklepu :P

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • 11.03.10, 23:04
    mama_kotula napisała:

    >
    > PS. Ja w zeszłym roku szpanowałam czerwonymi cudnymi traperkami z Biedronki.
    > Wszyscy mnie pytali, gdzie takie dostałam i nie wierzyli, że to za całe 30 zł
    z kosza z owadziego sklepu :P
    >

    Cholera, wiedziałam, że przyjdzie Kotula i obali moją metaforę! :P
    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja
  • 11.03.10, 23:07
    szprota napisała:
    > Cholera, wiedziałam, że przyjdzie Kotula i obali moją metaforę! :P

    Mniej metaforów, więcej otworów.

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo
  • 11.03.10, 23:02
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > szprota napisała:
    >
    > > maitresse.d.un.francais napisała:
    > > > Co to jest lowendowy?
    > > >
    > > > Potwierdzam, ten problem też istnieje.
    > >
    > > Gugla ukradli!
    >
    > POlacy potrafią. :-)
    >
    > Poza tym gugiel nie wyjaśnia:
    >
    > www.google.pl/#hl=pl&source=hp&q=lowendowy&btnG=Szukaj+w+Google&lr=&aq=f&aqi=&aql=&oq=lowendowy&fp=a39fc94d8f769e73

    Pardon, to istotnie było branżowy żargon. Mam nadzieję, że już wszystko jasne?
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka

  • > Pardon, to istotnie było branżowy żargon. Mam nadzieję, że już wszystko jasne?

    A tak.
  • 12.03.10, 13:06
    branzowy czy nie, to sie powinno chyba pisac z myslnikiem? bo inaczej wyglada
    jak "lawendowy" z bledem :)
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • 12.03.10, 16:36
    ready4freddy napisał:

    > branzowy czy nie, to sie powinno chyba pisac z myslnikiem? bo inaczej wyglada
    jak "lawendowy" z bledem :)

    W portalach telekomunikacyjnych raczej spotykam pisownię bez myślnika, a że
    google pyta o słowo "lawendowy", cóż poradzić ;)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 11.03.10, 22:58
    szprota napisała:
    > Generalnie szpanować głośnikiem takiej komórki to jak szpanować, bo ja wiem,>
    butami z biedronki.

    A propos komórek, braku moralnosci i narzucania intymnosci w srodkach
    komunikacji to ja tez sie zwierze z mojego strasznego problemu.
    Otoz niesamowicie wpychaja sie w moja intymnosc i naruszaja wolnosc moich granic
    osoby glosno rozprawiajace o swoich chorobach albo o tysiacach swoich *piiiip*
    wnukow i wnuczatek. Zabronic takiego czegos to malo, najchetniej bym im te
    hemoroidy i wnuczeta w te klapiace dzioby powpychala.
    Jedyne, co mie ratuje przed trwalym uszkodzeniem duszy a swiat przed seryjna
    morderczynia, to sluchawki do mojej komórki i puszczanie sobie ulubionego dicho
    prosto w MUSK.

    Jednym slowem to, co kogos irytuje lub sie nie podoba, to jeszcze nie
    przestepstwo. I zawsze sie znajdzie cos i ktos, co komus innemu bedzie
    przeszkadzac za samo istnienie.

    --
    Można, ale ja nie lubię muminczych resztek kalających herbatę. Wolę z
    chrzęstem odgryzać nóżki.
    (c) mmmaupa
  • 12.03.10, 13:04
    verdana napisała:

    > Tak, tylko Ty jestes juz trzecią osobą, ktora nigdy publicznego
    > lapania za krocze nie widziała - z czego wynika, że nie jest to
    > sytuacja ani typowa, ani częsta. Raczej bardzo rzadka, skoro
    > podróżujac pare razy dziennie komunikacja publiczna w stolicy
    > naszego pięknego kraju, tudziez chodzac po ulicach i parkach nic
    > takiego nie widziałam.
    > nie ma więc co łamać rąk nad tym, co się niemal nie zdarza. Podobnie
    > jak panowie w prochowcach nie są codziennoscią, tylko raczej
    > ewenementem.

    moze ja tu czegos nie rozumiem, ale pytanie postawione w pierwszym poscie
    brzmialo "co by zrobili Borejkowie..", natomiast nikt chyba nie sugerowal, ze to
    sytuacje zdarzajace sie codziennie, co kilka minut. raczej byl to wybor
    skrajnych historii, przynajmniej tak to odbieram. no wiec w temacie: Ignac
    pewnie nie omieszkalby skarcic i wygloscic mowy, w ktorej czesto powtarzalby
    slowo "seks", chyba lubi jego brzmienie :)
    --
    miecz przeznaczenia ma dwa ostrza... scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza,
    korkociag, srubokret i otwieracz do konserw.
  • 12.03.10, 13:08
    To Ty biedactwo nie wiesz, że jeśli na tym forum pojawi się ożywiona dyskusja,
    natychmiast zjedzie w innym kierunku niż zakładany? :)
    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 15:40
    wiem, i to bardzo jest fajne, ale do czasu i z sensem. pare innych rzeczy mi sie
    nie podoba za to. i jak mi sie czasem zachce, to daje temu wyraz. bo trole to ja
    lubie karmic, ale ukradkiem, jak Stirlitz.
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • 11.03.10, 22:17
    rozdzial43 napisała:
    Ja wprawdzie nie
    > widziałam w Polsce takiej sytuacji, o której wspomina, ale łapanie dziewczyny>
    publicznie za krocze, czy ruszanie się jak przy stosunku seksualnym na
    > przystanku albo w tramwaju, narusza moim zdaniem granice wolności zmuszonych do
    > oglądania tego spektaklu.

    Zadna z takich miziajacych sie par NIE zmusza nikogo do spogladania na nich.
    Jesli TY nie chcesz przestac na takie pary patrzec, czy obsesyjnie sledzic
    czyjes krocza, to nie mozna tych ludzi czy kroczy jednoczesnie potepiac za to,
    ze cos smieja robic czy istniec.

    > Tak jak narusza te granice pan w długim prochowcu, który znienacka okazuje dla
    > przyjemności swe ...ekhem...genitalia, zwany tez ekshibicjonistą. Też można
    by> skwitować pobłażliwym : no cóż, ma prawo do przyjemności, najwyżej nie trzeba
    > przecież patrzeć.

    Nie - to jest wlasnie narzucanie sie ze zla wola i naruszanie granic innych.
    Ktos specjalnie czeka az ktos INNY przejdzie, aby przerazic go swoja
    nieoczekiwana nagoscia. Ekshibicjonista potrzebuje sie narzucic innej osobie aby
    osiagnac przyjemnosc. Ekshibicjonizm jest scigany z urzedu i mozna za to zostac
    zaaresztowanym.
    Na szczescie za pocalunki lub trzymanie swojego partnera za krocze nie jest sie
    aresztowanym ani nie trzeba placic mandatow. Jesli ktos pragnie postrzegac
    moralnosc w ten sposob, ze za obrazanie jego delikatnych oczek POCALUNKAMI nie
    wiadomo jak glebokimi czy poruszaniem sie kaze innych aresztowac lub potepiac,
    to niech zamieszka na stale w Iranie, w Afganistanie, Arabii Saudyjskiej czy
    innych cywilizacjach "moralnosci". Mozna tez pare innych rozwiazan z owych
    krajow zastosowac, n.p. przymus zakrywania wlosow na kobiecych glowach, bo tez
    sa "NIEMORALNE" i obrazaja swym kuszacym, seksualnym widokiem.. rany..

    --
    W Polsce zostalo tylko 90 niedzwiedzi! Pomóz polskim Miszkom!
  • czy jesteś za zniesieniem zakazu kopulacji w miejscach publicznych?
  • niech się macają do woli, ale w miejscach prywatnych.

  • 11.03.10, 22:41
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > niech się macają do woli, ale w miejscach prywatnych
    Bo jedna pani nie może odwrócić wzroku, a widok migdalącej się pary ją oburza :)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40

  • > Bo jedna pani nie może odwrócić wzroku, a widok migdalącej się pary ją oburza :
    > )

    Nie. Bo miejsce publiczne nie jest odpowiednie do macania. Nie oburza mnie, czy
    ty mnie uważasz za dziewicę konsekrowaną?
  • 11.03.10, 22:53
    > Bo jedna pani nie może odwrócić wzroku, a widok migdalącej się pary ją oburza : )
    >
    > Nie. Bo miejsce publiczne nie jest odpowiednie do macania. Nie oburza mnie,
    czy ty mnie uważasz za dziewicę konsekrowaną?

    No, za dziewicę nie, ale za osobę, która liczy na to, że cały świat uszanuje jej
    purytańskość. Takie wrażenie odbieram. Szczerze. (Poza tym za osobę wielce
    sprawną w dyskusji i bardzo inteligentną).

    Nie ma w polskim prawie zakazu publicznego macania. Uznaję więc, że
    odpowiedniość miejsca do macania zależy wyłącznie od oceny macających się
    wzajemnie. Jeśli widok mnie razi, odwracam wzrok, ale nie mam czelności
    twierdzić, że mój problem z oglądaniem rzeczonego widoku powinien zostać
    przeniesiony na twórców tegoż widoku.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40

  • > j
    > purytańskość.

    Wiesz, x lat temu macanie publiczne było zabronione.

    Dlaczego? Czy wtedy było ono czymś złym?



    > sprawną w dyskusji i bardzo inteligentną).

    Dziękuję [dyg]
    >
    > Nie ma w polskim prawie zakazu publicznego macania. Uznaję więc, że
    > odpowiedniość miejsca do macania zależy wyłącznie od oceny macających się
    > wzajemnie.

    Mam często wrażenie, że macający w ogóle tego nie oceniają,najchętniej poszliby
    na całość (a to już jest zabronione, ciekawe dlaczego).

    Poza tym, o ile się nie mylę, voyeur polega na tym, że podgląda osoby nieświadome.

    Skoro osoby macają się publicznie, mam pełne prawo patrzeć na nie, podobnie jak
    np. na ładną torbę albo fryzurę współpasażerki, i nie jest to zboczenie.
  • 11.03.10, 23:09
    maitresse.d.un.francais napisała:


    >
    > Wiesz, x lat temu macanie publiczne było zabronione.
    >
    > Dlaczego? Czy wtedy było ono czymś złym?

    Pewnie z podobnych powodów, dla których x lat temu kobiety nie miały praw
    wyborczych. Komuś się zechciało arbitralnie rozsądzić, co jest dobre, a co złe.
    Przypuszczalnie - białemu mężczyźnie u władzy.



    > > Nie ma w polskim prawie zakazu publicznego macania. Uznaję więc, że >
    odpowiedniość miejsca do macania zależy wyłącznie od oceny macających się >
    wzajemnie.
    >
    > Mam często wrażenie, że macający w ogóle tego nie oceniają,najchętniej
    poszliby na całość (a to już jest zabronione, ciekawe dlaczego).

    Też mnie to zastanawia. Mogę się domyślać, że granicą jest jednak nagość,
    zwłaszcza w odniesieniu do genitaliów.

    >
    > Poza tym, o ile się nie mylę, voyeur polega na tym, że podgląda osoby nieświadome.
    >
    > Skoro osoby macają się publicznie, mam pełne prawo patrzeć na nie, podobnie
    jak np. na ładną torbę albo fryzurę współpasażerki, i nie jest to zboczenie.

    Kochanico, ja nie twierdzę, że jesteś zboczona. Masz prawo patrzeć. Masz prawo
    czerpać z tego radość. Moim zdaniem przesadzasz tylko z ocenianiem obserwowanego
    zachowania jako chamstwa i naruszenia Twojej prywatności, skoro sama obserwacja,
    niezależnie od siły mechanizmów psychologicznych, jak wspomniana iluzja
    kontroli, jest jednak Twoim wyborem.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40

  • >
    > Pewnie z podobnych powodów, dla których x lat temu kobiety nie miały praw
    > wyborczych. Komuś się zechciało arbitralnie rozsądzić, co jest dobre, a co złe.
    > Przypuszczalnie - białemu mężczyźnie u władzy.

    No ale czemuż miałby być przeciw macaniu, skoro sam maca?


    Poza tym, eee, 20 lat temu to już miałyśmy te prawa wyborcze.
  • 11.03.10, 23:32
    maitresse.d.un.francais napisała:


    >
    > No ale czemuż miałby być przeciw macaniu, skoro sam maca?

    Na zasadzie psa ogrodnika!

    > Poza tym, eee, 20 lat temu to już miałyśmy te prawa wyborcze.

    ...i?
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka

  • >
    > > Poza tym, eee, 20 lat temu to już miałyśmy te prawa wyborcze.
    >
    > ...i?

    Sugerowałaś, że czas niemacania publicznego to czas braku praw wyborczych u
    kobiet. Cierpisz na sklerozę, że nie pamiętasz swojego postu sprzed paru minut?
  • 11.03.10, 23:48
    maitresse.d.un.francais napisała:

    >
    > >
    > > > Poza tym, eee, 20 lat temu to już miałyśmy te prawa wyborcze.
    > >
    > > ...i?
    >
    > Sugerowałaś, że czas niemacania publicznego to czas braku praw wyborczych u
    kobiet. Cierpisz na sklerozę, że nie pamiętasz swojego postu sprzed paru minut?

    Kochanico, primo, troszkę inny ton. Albo sobie zapal. Albo ciut odetchnij. Bo
    zacznę się zastanawiać, skąd w Tobie ta agresja, a tego byśmy obie nie chciały :)

    Secundo: nie napisałam, że czas zakazu publicznych karesów to ten sam czas, co
    brak praw wyborczych u kobiet. Niezależnie od mojej sklerozy, obie użyłyśmy
    sformułowania x lat. Być może powinnam była doprecyzować, że odnoszę się do
    zjawiska niesprawiedliwych regulacji prawnych, a nie czasu, w jakim wystąpiły.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka

  • >
    >
    > Kochanico, primo, troszkę inny ton. Albo sobie zapal. Albo ciut odetchnij. Bo
    > zacznę się zastanawiać, skąd w Tobie ta agresja, a tego byśmy obie nie chciały
    > :)

    Na fizyce nie uczyli, że każda akcja wywołuje reakcję?

    Obśmiewacie mnie od stu parudziesięciu postów. Oczekujesz, że przyjmę to w pokorze?
  • 12.03.10, 00:01
    maitresse.d.un.francais napisała:


    > Na fizyce nie uczyli, że każda akcja wywołuje reakcję?
    A to ma coś wspólnego z tematem wątku? :)
    >
    > Obśmiewacie mnie od stu parudziesięciu postów. Oczekujesz, że przyjmę to w
    pokorze?

    O, rety. Ty naprawdę mylisz dyskusję z drwiną? To co Ty robisz na forum
    dyskusyjnym?
    To ja może podpowiem, że ono służy do dyskusji. Jeśli temat budzi emocje, może
    się zdarzyć, że prócz racjonalnych argumentów pojawi się styl prześmiewczy lub
    ironiczny. Jeśli się nie ma nań odporności, szczerze radzę odpuścić sobie
    dyskusję :)

    --
    Szprota przedstawicielką kobiet zuych i pozbawionych
    opiekunów :P © Makencja
  • Nie, nie ma się.

    Właśnie się popłakałam, zadowolona?

    Dyskusja? W której 95% "argumentów" to przeinaczanie moich poglądów?
  • 12.03.10, 00:13
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Nie, nie ma się.
    >
    > Właśnie się popłakałam, zadowolona?
    >
    > Dyskusja? W której 95% "argumentów" to przeinaczanie moich poglądów?

    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,108528803,108582117,Re_Lezbobimbo_czy_jestes_uzalezniona_od_dokuczan.html
    W tej chwili raczej zirytowana tym, że piszesz o tym trzeci raz.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka
  • 12.03.10, 00:42
    maitresse.d.un.francais napisała:

    > Skoro osoby macają się publicznie, mam pełne prawo patrzeć na nie, podobnie jak
    > np. na ładną torbę albo fryzurę współpasażerki, i nie jest to zboczenie.

    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc
    pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim. Mam pełne prawo chodzić
    tyłem i na czworaka. Mam pełne prawo nosić kurtkę tyłem do przodu. Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa.

    Kochanico, po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do
    tego prawo. To jest wyjście najprostsze. Wzrok ma to do siebie, że daje się go
    skierować gdzie indziej. Ze słuchem i węchem na przykład jest gorzej.



    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 00:46
    CytatW opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku.
    Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.


    Aaa, zdechłam.
    Ananke, może ty się chociaż zgodzisz? Sygnaturka nowa mi się marzy.
    I tekst Bimbo o kroczach tesz chcem. Bimbo, zgódź się.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • 12.03.10, 00:48
    Bierz na zdrowie. W ogóle masz zezwolenie na przyszłość i przeszłość.
    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 00:50
    mama_kotula napisała:
    > I tekst Bimbo o kroczach tesz chcem. Bimbo, zgódź się.

    Proszzzzz czyn swoja powinnosc - wszystkie me krocza sa Twoje :))))


    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • 12.03.10, 01:28
    Jeszcze jedno. Jeśli dwadzieścia osób powie, że jesteś pijana, to lepiej się
    połóż i prześpij.

    Ostentacyjnie macające się pary nie są może piękne i wspaniałe, są w pewien
    sposób niewłaściwe, ale też raczej nieszkodliwe. Zwłaszcza, gdy nie ma obok
    dzieci, zadających szczegółowe pytania co do ich działalności (a właściwie
    mojego dziecka, cudze to problem jego rodzica). Ich rzekoma czy prawdziwa
    szkodliwość w porównaniu np. z bójką, przeklinaniem, dużym hałasem, smrodem,
    wydalaniem dowolnym otworem ciała itp. jest znikoma. Ostatecznie czynność tej
    pary to jest jakaś forma miłości i łatwiej mi przyjdzie wytłumaczenie dziecku,
    że dorośli kochający się ludzie okazują sobie uczucia dotykając się, przytulając
    i całując, chociaż akurat miejsce publiczne nie jest najlepsze do tego celu, niż
    wytłumaczenie, dlaczego inni ludzie obrzucają się wstrętnymi słowami i biją się,
    mimo, że to jest bardzo złe. Prywatnie mogę sama przed sobą wyrazić politowanie,
    że potrzebują do tego widowni.

    Problem jest jednostkowy, to po pierwsze. Przez cały swój żywot widziałam parki
    przekraczające czynami swymi MOJĄ granicę dobrego smaku raptem kilka razy. Bo
    już na przykład ludzie obejmujący się i całujący się, nawet z tak zwanym
    pójściem w ślinę, tej granicy nie przekraczają. Ba, stanowią miły widok ludzi
    darzących się najlepszym z uczuć. Pocałunki to jeszcze nie stosunek seksualny.

    Po drugie, problem faktycznie ogromnie zmaleje, jeśli się oddalisz/odwrócisz.
    Owszem, będziesz wiedziała, że oni to czynią, ale nie będziesz ich widzieć i
    może uda Ci się zająć czymś innym. Za ścianą moja sąsiadka zapewne wydala, a
    sąsiedzi z naprzeciwka kto wie, czy nie bawią się w Dirty Sanchez. Myśl o tym
    nie spędza mi snu z powiek. W ogóle staram się ograniczać przykre bodźce.
    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 01:34
    Tfu, za wcześnie wysłałam.
    W ogóle staram się ograniczać przykre bodźce. Tobie polecam to samo.

    Jeszcze jedno. Człowiek w przestrzeni publicznej może być na przykład kaleki,
    zdeformowany, mieć bardzo nasilony ropny trądzik albo hirsutyzm. Też będziesz
    się gapić, bo masz do tego pełne prawo?
    --
    Tupecik
  • 13.03.10, 16:22
    szprota napisała:

    > maitresse.d.un.francais napisała:
    >
    > > niech się macają do woli, ale w miejscach prywatnych
    > Bo jedna pani nie może odwrócić wzroku, a widok migdalącej się pary ją oburza :
    > )

    masz racje, od ekshibicjonisty tez trzeba odwracac wzrok. i od rasistowskich
    napisow na murach. w koncu skoro nie widze, to tego nie ma.
    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • 13.03.10, 16:30
    ready4freddy napisał:

    >
    > masz racje, od ekshibicjonisty tez trzeba odwracac wzrok. i od rasistowskich
    napisow na murach. w koncu skoro nie widze, to tego nie ma.

    Uwielbiam to tendencyjne nieodnoszenie się do rzekomej szkodliwości widoku
    migdalącej pary. Odnieś to sobie do rasistowskiego napisu na murze.
    A ekshibicjonistę wystarczy wyśmiać.
    Poza tym sam ciskałeś paragrafami. Na publiczne obnażanie się czy propagowanie
    treści rasistowskich jest paragraf i jest to ścigane z urzędu. Na publiczny
    petting w ubraniu - nie, niezależnie od tego, jak chciałbyś podciągnąć pod to
    pornografię.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka
  • 13.03.10, 16:34
    masz racje, od ekshibicjonisty tez trzeba odwracac wzrok. i od rasistowskich napisow na murach. w koncu skoro nie widze, to tego nie ma.

    Swoją drogą: jesteś bliski przegranej w tej dyskusji ;)

    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka, mieszczuchu." © Dzidka
  • 13.03.10, 16:47
    No tak, jak wiemy rasizm zawsze wynika z nazizmu, jasne.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 16:51
    dakota77 napisała:

    > No tak, jak wiemy rasizm zawsze wynika z nazizmu, jasne.

    Totalitaryzm to totalitaryzm, dla mnie jeden pies, czy lepsza jest rasa,
    religia, czy ustrój polityczny.
    Aczkolwiek faktycznie nieco znaditerpretowałam posta r4f, niech będzie.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka
  • 13.03.10, 16:56
    Mocno, nie nieco:
    A rasizm to postawa, nie ustroj- co ma piernik do wiatraka? No chyba
    ze o Apartheidzie mowa, no ale nie o tym dyskusja, pozwole sobie
    przypomniec.

    Rzecz w tym, ze wywraca sie tu od jakiegos czasu kota ogonem,
    przerzucajac wine za czyjes chamskie zachowania ( mnie wszystko
    jedno, czy to publiczne obmacywanie, glosne przeklinanie czy plucie)
    ze sprawcow tych czynow na tych, ktorymm to przeszkadza. Bo wystarczy
    nie patrzec. Bo jak patrzymy, to wsadzamy nos w nie nasze sprawy. Nie
    ejstesmy cool i luzzacy.

    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 14.03.10, 19:14
    dakota77 napisała:

    > Mocno, nie nieco:
    > A rasizm to postawa, nie ustroj- co ma piernik do wiatraka? No chyba ze o Apartheidzie mowa, no ale nie o tym dyskusja, pozwole sobie przypomniec.

    W porządku, mocno. Przegięłam i przepraszam.
    >
    > Rzecz w tym, ze wywraca sie tu od jakiegos czasu kota ogonem, przerzucajac wine za czyjes chamskie zachowania ( mnie wszystko jedno, czy to publiczne obmacywanie, glosne przeklinanie czy plucie) ze sprawcow tych czynow na tych, ktorymm to przeszkadza. Bo wystarczy nie patrzec. Bo jak patrzymy, to wsadzamy nos w nie nasze sprawy. Nie ejstesmy cool i luzzacy.
    >

    No właśnie problem w tym, że ja publicznego obmacywania się nie traktuję jako problem. W liście wypunktowanej przez Kochanicę poczyniłam sobie roboczo założenia:
    1. Czy dane zachowanie jest dla mnie szkodliwe, czy w jakikolwiek sposób mi zagraża?
    W odniesieniu do publicznych karesów moja odpowiedź na to pytanie brzmi: "nie". Widok pożądających się ludzi jest dla mnie estetyczny i miły, nic mi nie narusza, w niczym mi nie zagraża.

    2. Czy jestem w stanie to zachowanie zignorować?
    Tutaj z kolei odpowiedź brzmi "tak". Smrodu zignorować się nie da, hałas z dużym wysiłkiem; w przypadku nielubianego widoku mogę odwrócić wzrok, zacząć czytać gazetę (czy też w moim indywidualnym przypadku wziąć komórkę i popisać na prywatnej grupie dyskusyjnej).

    Właśnie dlatego uważam, że publiczne obmacywanki nie są problemem, a jeśli czuję się nimi - nie wiem, zażenowana czy zirytowana, to ze względu na mój stosunek do erotyki, nie erotyzujących się ludzi do otoczenia.

    --
    Proszę się ze mną zgadzać, jestem słabszą osobą! © Lezbobimbo
  • 14.03.10, 19:23
    Moj stosunek do obmacujacych sie par nie ma nic wspolnego z
    moim stosunkiem do erotyki, za to bardzo wiele z moim stosunkiem do
    dobrych manier. Wiem, ze dzis wiele osob savoir-vivre uwaza za
    przezytek, wiec moze moze i jestem staroswiecka, jednak zachowanie
    pewnych zasad uwazam za bardzo istotne. Naruszenie ich przez innych
    bardzo mnie razi.


    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 14.03.10, 19:36
    dakota77 napisała:

    > Moj stosunek do obmacujacych sie par nie ma nic wspolnego z moim
    stosunkiem do erotyki, za to bardzo wiele z moim stosunkiem do dobrych manier.
    Wiem, ze dzis wiele osob savoir-vivre uwaza za przezytek, wiec moze moze i
    jestem staroswiecka, jednak zachowanie pewnych zasad uwazam za bardzo istotne.
    Naruszenie ich przez innych> bardzo mnie razi.
    >
    >

    Czy możemy w takim razie uznać, że to, co Ciebie razi, nie razi mnie i pozwolić
    sobie na tę różnicę?
    --
    Proszę się ze mną zgadzać, jestem słabszą osobą! © Lezbobimbo
  • 14.03.10, 19:43
    Alez oczywiscie. Pozwole sobie zauwazyc, ze ja cie nie usiluje
    przekonac, ze moje racje mocniejsze, tylko wytlumaczyc, ze moja
    motywacja jest zupelnie inna. To samo dotyczy masy osob
    wypowiadajacych sie w tym watku. Nie w podejsciu do erotyki problem,
    i tyle.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 14.03.10, 19:59
    > Alez oczywiscie. Pozwole sobie zauwazyc, ze ja cie nie usiluje
    > przekonac, ze moje racje mocniejsze, tylko wytlumaczyc, ze moja
    > motywacja jest zupelnie inna. To samo dotyczy masy osob
    > wypowiadajacych sie w tym watku. Nie w podejsciu do erotyki problem,
    > i tyle.


    Ale Dakoto, szanując Twój punkt widzenia, że czynności erotyczne uprawiane
    publicznie są złamaniem zasad etykiety, zapytuję raz jeszcze: jakie widzisz w
    obliczu takiego, twoim zdaniem, chamstwa, zachowanie jako najwłaściwsze? Bo ja
    właśnie takie, jak proponują dziewczyny - zignorować, poszukać fajniejszych
    widoków. Po prostu dla własnego komfortu.
    Trąbienie na siebie wzajemne kierowców jest ewidentnym chamstwem (tak mi się
    wydaje) i też nie ma na to rady po prostu. Bywa.
    Co do opinii, że erotykę należy uprawiać na terenie prywatnym, to przekonanie
    to, owszem, ma oparcie w wielowiekowej tradycji, ale tempora mutantur. Czy
    uczestnicy festiwalu w Woodstock byli chamami?
    --
    ...how I feel about life. Full of loneliness and misery and suffering and
    unhappiness, and it's all over much too quickly.
  • 14.03.10, 20:12
    Sporo z nich na pewno, ale coz, zadnego nie znalam osobiscie, skad
    mam wiedziec?:)
    Nie wiem jakie rozwiazanie usuneloby probloem. Moze jednak dobre
    wychowanie to nie jest cos, to trzeba odstawic do lamusa? A na chamow
    obecnych juz pewnie sie nic nie poradzi. ja nie ma odwiedzi na
    problem, tylko nie chce sie zgodzic na przedstawiany w tej dyskusji
    punkt widzenia, ze problem tkwi po stronie patrzacego, a nie tych,
    ktorzy jakies zasady przekraczaja. I tyle, juz raczej nic nowego do
    dyskusji nie dodam, bo od dawna miedlimy w kolko to samo:)
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 14.03.10, 20:17
    > Sporo z nich na pewno, ale coz, zadnego nie znalam osobiscie, skad
    > mam wiedziec?:)

    No, niektórzy mogli być ;-) Ale chodzi mi o związek słowa na s z byciem chamem w
    tym miejscu i czasie.
    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • 14.03.10, 19:40
    dakota77 napisała:

    > Moj stosunek do obmacujacych sie par nie ma nic wspolnego z
    > moim stosunkiem do erotyki, za to bardzo wiele z moim stosunkiem do
    > dobrych manier. Wiem, ze dzis wiele osob savoir-vivre uwaza za
    > przezytek, wiec moze moze i jestem staroswiecka, jednak zachowanie
    > pewnych zasad uwazam za bardzo istotne. Naruszenie ich przez innych
    > bardzo mnie razi.
    >
    >
    sluchaj, a moze sie starzejemy po prostu? ;)
    a bardziej serio: no wlasnie ja o tym samym ciagle, dokladnie o tym samym.

    --
    it's only called paranoia if you can't prove it
  • 14.03.10, 19:44
    To na pewno:)
    Ja tez ciagle o tym samym, a mam wrazenie, ze zarzuca sie tu nam
    jakies fobie i frustracje na tle seksualnym;-)
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 15.03.10, 15:26
    dakota77 napisała:
    > Ja tez ciagle o tym samym, a mam wrazenie, ze zarzuca sie tu nam
    > jakies fobie i frustracje na tle seksualnym;-)

    Tutaj spiesze dopisac, ze nie uwazam, ze ktos, kto czuje niesmak na widok
    migdalacej sie, obmacujacej czy calujacej pary, ma fobie i frustracje seksualne.

    Pisalam z Metresa, ktora twierdzila, ze ma PRAWO patrzec w krocza (dyskusja
    pozniejsza) usta czy dekolty innych osob (post zalozycielski tego watku) i
    jednoczesnie czuc sie zgorszona, ze jej intymnosc zostala naruszona. No to
    stwierdzilam, ze skoro sama pcha wzrok swoj na cos, co sprawia jej przykrosc, to
    wystarczy ten wzrok odwrocic, aby jej problem tzn przykrosc zniknela: pisaly to
    tez inne osoby. Nie w czynnosciach erotycznych byl problem, tylko w usilnym sie
    wgapianiu w nie.

    Uwazajac, ze widoki czynnosci sprawiajacych niesmak nalezy ignorowac, NIE uwazam
    jednoczesnie, ze chuliganstwo czy czynnosci _szkodliwe_ i przestepstwa trzeba
    ignorowac. Oczywiscie w obliczu osob pijanych albo agresywnych nastolatków bede
    najzupelniej pasywna, odwroce wzrok i wlacze ignora, o ile nie dojdzie do
    powiedzmy bicia kogos na moich oczach. Jesli ktos bedzie dopuszczal sie
    rzeczywistego przestepstwa typu bicie kogos, rozbijanie samochodow czy
    podpalanie, to: najpierw sie schowam, zeby sama nie oberwac - a nastepnie
    zadzwonie na policje.
    Natomiast calowania, migdalenia sie czy obmacywania w ubraniu nie uwazam za
    chuliganstwo i przestepstwo, wrecz przeciwnie uwazam to za piekne czynnosci i
    nie niszczace spoleczenstwa.
    Rozumiem ze mozna czuc niesmak i zazenowanie na widok sugestii erotyki albo
    czyis czynnosci fizjologicznych (plucie, smarkanie, etc), ale wnikliwe gapienie
    sie na cos, co dzieje sie dalej niz 30 cm od twarzy patrzacego to tez jest brak
    wychowania.
    I owe czynnosci, na widok ktorych czuje sie TYLKO niesmak i zazenowanie, to NIE
    chuliganstwo ani przestepstwo. Ja tez czuje niesmak i zazenowanie na wiele
    nieszkodzacych mi osobiscie rzeczy, ale uwazam to za moj problem.
    Czasem nawet sam widok ludzi mnie zniesmacza, ale przeciez nie wymagam od ludzi,
    zeby przestali istniec, bo wprowadzaja mnie w zazenowanie - uciekam wtedy
    wzrokiem, to sie naprawde da zrobic jak sie tego chce.

    --
    "Krolik profanuje groby. Wyciaga trumny i kradnie lancuszki." - by klymenystra :)
  • dom jest odpowiednim miejscem do siadania na niemężu.

    Przystanek nie.

    Przeklinanie przeszkadza mi bardzo, jeśli do mnie pijecie, i podobno są za nie
    mandaty.

    Tylko nie widziałam, żeby ktoś takowy egzekwował.
  • 11.03.10, 22:52
    Cytatdom jest odpowiednim miejscem do siadania na niemężu. Przystanek nie.


    Całe przedstawienie jasełkowe w szkole u dziecka przesiedziałam na kolanach
    niemęża, mocno przytulona. Powód prosty - jestem kurdupel, siedząc na krześle
    nic nie widziałam, musiałam mieć podwyższenie, a że nogi mi nie sięgały do
    ziemi, niemąż musiał mnie mocno trzymać, w dodatku w okolicach biustu obfitego
    (ciężko złapać w innej okolicy, bo tenże biust panoszy się wszędzie i jest
    nieproporcjonalny do małej reszty).
    To już podpada pod obrazę moralności, czy jeszcze nie? Przyznaję, że się
    kiwaliśmy trochę, to mogło przypominać ruchy frykcyjne.

    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo

  • > To już podpada pod obrazę moralności, czy jeszcze nie?

    Dlaczego drwiny ze mnie sprawiają ci taką przyjemność?
  • 11.03.10, 23:22
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > > To już podpada pod obrazę moralności, czy jeszcze nie?

    > Dlaczego drwiny ze mnie sprawiają ci taką przyjemność?

    Bo się zastanawiam, jak rzadko przeszkadzają mi rzeczy na które mam wpływ i jak bardzo ludzie lubią utrudniać sobie życie szukając problemów naokoło. I zastanawiam się, jak wielu rzeczy nie widzę - może dlatego że nie chcę widzieć i mam je w nosie.
    Na ematce pojawiają się wątki o matkach wywalających biusta w miejscach publicznych - z natężenia opisu i emocji wynika, że powinnam takowe spotykać przy co drugim stoliku w każdej kawiarni. Na małym dziecku aktualnie wisi wątek z palącym problemem dzieci jeżdżących wewnątrz wózków marketowych, autorka wątku twierdzi, że na 10 matek 9 wsadza dziecko do części zakupowej. Teraz ty z wszechobecnymi parkami macającymi się i wkładającymi sobie języki do ust.

    A jeszcze pamiętam, że jak byłam w ciąży, to wszędzie nagle mi ciężarne wyskoczyły - w markecie za każdym razem udawało mi się wypatrzyć kilka, podczas gdy przed ciążą w ogóle wydawało mi się, że ich nie ma i nie zwracałam uwagi.
    Może jest więc tak, że widzi się to, co chce się widzieć? I zwraca się uwagę na to, na co się chce uwagę zwracać?


    Odnośnie do utrudniania sobie życia...
    Dzisiaj mój syn wrzeszczał wniebogłosy, bo sobie uwalił w zaburzonym łepku, że MUSI być w moim pokoju. Niestety, nie przewidział, że w tymże pokoju aktualnie jego siostra uprawia występy wokalne ze słuchawkami na uszach, konkretnie zawodzi stare przeboje Anitki Lipnickiej. Co syna doprowadzało do szału, wydzierał się, zasłaniał głowę poduszką i stwierdził, że trzeba jej wlać bo ONA MU PRZESZKADZA.
    Na moją sugestię najprostszego rozwiązania problemu, czyli wyjścia do innego pokoju, syn wrzeszczał jeszcze bardziej, bo on CHCE TU BYĆ (dodam, że nie robił nic konkretnego - leżał na moim łóżku) i to ją trzeba zlać, bo ona sprawia, że on nie może tu być.
    W końcu wyprowadziłam go za chabety i osadziłam u niego w pokoju. Nadal był zdania, że jego siostrze trzeba wlać i wrzeszczał.

    Tyle, że syn ma autyzm. I jak sobie coś uwali, to przekonywanie go do zmiany zdania i ułatwienia sobie życia (bo najprostszym sposobem likwidacji dyskomfortu pt. zawodząca siostra było wyjście z pokoju) przypomina walenie głową w beton.


    --
    "Skad ja miałam wziąść hentai w PRLu, hę? Z internetu? " - by Lezbobimbo

  • >
    > Bo się zastanawiam, jak rzadko przeszkadzają mi rzeczy na które mam wpływ i jak
    > bardzo ludzie lubią utrudniać sobie życie szukając problemów naokoło.

    Ale przepraszam, co cię to obchodzi, że TOBIE nie przeszkadzają?

    I dlatego ze mnie drwisz?

  • > > bardzo ludzie lubią utrudniać sobie życie szukając problemów naokoło.
    >
    > Ale przepraszam, co cię to obchodzi, że TOBIE nie przeszkadzają, a innym tak?
    Ludzie są różni, wiesz?
    >
    > I dlatego ze mnie drwisz?
  • 11.03.10, 23:35
    Cytat> I dlatego ze mnie drwisz?

    Ale ja tu drwię ze wszystkich, bo mam taki prześmiewczy styl.

    Drwię ze wszystkich, od Borejków począwszy (mój pierwszy post), poprzez Szprotę i jej metaforę - nietrafną - o butach z Biedronki, poprzez ciebie i twoje oburzenie że wszędzie widzisz macające się pary, aż do Bimbo i jej permanentnego braku chłopa.

    --
    Nie przekonuje mnie rezygnacja z kablówki ze względu na dzieci.
    Kablówki chyba nie włączają się same atakując nagle przerażonych
    domowników.
    - by Joa66
  • v
    > mi dopisuje) w parkach, na ulicach i w środkach transportu. I jak
    > mniemam, sporo z oburzonych dam tez się calowalo w czasach dawno
    > minionej mlodosci

    O, przepraszam, minionej zaledwie 15 lat temu. :-)

    Poza tym całowanie nie jest tożsame z wszechstronnym macaniem i jęzorem aż do nerek.
  • 11.03.10, 22:03
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Poza tym całowanie nie jest tożsame z wszechstronnym macaniem i jęzorem aż do
    nerek.
    No, ja tam nie wiem, ale musiałabym się rzetelnie takiej całującej parze
    przyglądać, by ocenić głębokość pocałunków ;)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • ech...

    jest takie zjawisko jak patrzenie na coś po to,żeby patrząc mieć złudzenie kontroli

    oczywiście nie uwierzycie, a lezbobimbo pierwsza
  • 11.03.10, 22:28
    > ech...
    >
    > jest takie zjawisko jak patrzenie na coś po to,żeby patrząc mieć złudzenie
    kontroli
    >
    > oczywiście nie uwierzycie, a lezbobimbo pierwsza

    Uwierzę. Jak każdy mechanizm związany z iluzją, do przezwyciężenia, zwłaszcza
    gdy przeszkadza :)
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 11.03.10, 22:46
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > jest takie zjawisko jak patrzenie na coś po to,żeby patrząc mieć >złudzenie
    kontroli

    A wiec patrzysz na calujacych sie ludzi lub na ich krocza, aby sprawowac nad
    nimi kontrole :-D To baw sie dobrze!
    Mozesz pogratulowac tylko samej sobie - nie mozesz miec zalu do czyjegos krocza,
    ze istnieje ani do reki lezacej na nim, tylko do siebie, ze nie chcesz przestac
    na to patrzec.
    Nie mozesz nigdy wymagac, ze swiat nagnie sie do Twego zludzenia, mozesz
    najwyzej przezwyciezyc to zludzenie.

    --
    "Krolik profanuje groby. Wyciaga trumny i kradnie lancuszki." - by klymenystra :)

  • >
    > A wiec patrzysz na calujacych sie ludzi

    Lezbobimbo, ty masz problem z agresją, wyraźnie.

    ZŁUDZENIE kontroli. Czy pojęcie "mechanizmy psychologiczne" jest ci zupełnie obce?
  • 11.03.10, 22:30
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > Poza tym całowanie nie jest tożsame z wszechstronnym macaniem i >jęzorem aż do
    nerek.

    Koniecznie wydrukuj ulotki z instrukcjami dla par miziajacych sie w srodkach
    komunikacji i edukuj tych zboczuchow. Z pewnoscia wszyscy sie poprawia,
    zastosuja i beda sie starali zapewnic Twoim biednym oczom jak najwiekszy komfort
    wizualny.
    Calowanie po wargach tylko na glebokosc 1 cm, bez toczenia sliny. 5 cm juz nie
    (beda chodzily specjalne komisje z suwmiarkami). Jezyki najepiej zostawic w
    domu, slinianki zatkac specjalnymi koreczkami. Calowanie po nerkach juz calkiem
    odpada. Macanie sie tylko po nawzajem po dloniach. Parom zaslubionym bedzie
    przyslugiwal wyjatkowy przywilej macania sie po szyjach *nie macicznych, jakby
    ktos mial watpliwosci*, od szyi w dol ciala maja byc calkiem nieruchome i czekac
    na Twoj sygnal, az beda mogly wysiasc z autobusu.

    --
    Pomóz 300 ostatnim <a href="rys.wwf.pl
  • zadane powyżej.

    Skupiasz się na dowalaniu mi.
  • 11.03.10, 19:55
    hi hi, ale się dałaś podpuścić :) :) :)
  • 11.03.10, 19:56
    kkokos napisała:

    > hi hi, ale się dałaś podpuścić :) :) :)


    to oczywiście była odpowiedź na ten post:


    Dlaczego mam mieć szacunek dla pożądania i braku wychowania? Ja rozumiem, bardzo
    dobrze, że ludzie się pragną, i niech się macają jak najwięcej, byle z dala od
    ludzkich oczu.

    A czy się poza pożądaniem kochają, to nie wiem. Nie jestem Bogiem i ty też,
    kkokos, nie, i nie siedzisz w ich sercach.
  • 11.03.10, 18:16
    - z kibolami (rada: udawać, że się jest jednym z nich, vide Józef P.)
    - z młodzieńcami napastującymi przechodzące obce im panny (rada: jeśli
    interwencja, to z daleka, strzelając zza krzaka kapiszonami czy czymś takim,
    vide jak powyżej)
    - z burakami robiącymi karczemne awantury w korku (rada: nawet jeśli to
    osobisty, acz nigdy nie widziany ojciec, bez słowa oddalić się w siną dal, inni
    też nie reagują)

    Śpiewy w lokomocji to raczej sami by mogli uskuteczniać (zwłaszcza Bernard).

    --
    "Szkoda, że mamy nie mogą też sobie pójść, kiedy im się podoba i spac poza
    domem. A mamom byłoby to szczególnie potrzebne co jakiś czas" (Muminki)
  • iwoniaw napisała:

    > - z kibolami (rada: udawać, że się jest jednym z nich, vide Józef P.)

    hmmm a czy to moralne? poza tym Józef P. nie był kobietą, co ma zrobić kobieta?


    > - z młodzieńcami napastującymi przechodzące obce im panny (rada: jeśli
    > interwencja, to z daleka, strzelając zza krzaka kapiszonami czy czymś takim,
    > vide jak powyżej)

    znaczy wlec za sobą wspólnika, który strzeli? a przy braku krzaka?


    > - z burakami robiącymi karczemne awantury w korku (rada: nawet jeśli to
    > osobisty, acz nigdy nie widziany ojciec, bez słowa oddalić się w siną dal, inni
    > też nie reagują)

    Eeee... Korek utrudnia oddalenie się w siną dal. Brak reakcji utwierdza buraka w
    jego zwycięstwie.
    >
    > Śpiewy w lokomocji to raczej sami by mogli uskuteczniać (zwłaszcza Bernard).

    no ale przynajmniej coś ciekawego by to było, a nie "Legia MA mistrza"
  • 11.03.10, 21:58
    maitresse.d.un.francais napisała:
    > - z kibolami (rada: udawać, że się jest jednym z nich, vide Józef P.)
    >
    > hmmm a czy to moralne? poza tym Józef P. nie był kobietą, co ma zrobić kobieta?
    Tu M.M. nie podpowiada. Można się domyślić, że powinna przyjąć ton Zbolałego
    Kurczątka, ewentualnie być rudą, bezdzietną policjantką rozsiewającą woń nikotyny.

    > > - z młodzieńcami napastującymi przechodzące obce im panny (rada: jeśli
    interwencja, to z daleka, strzelając zza krzaka kapiszonami czy czymś tak im,
    vide jak powyżej)
    >
    > znaczy wlec za sobą wspólnika, który strzeli? a przy braku krzaka?

    Przy braku krzaka występuje Laura, co stalowem wzrokiem spopiela. W tym jednym
    przypadku M.M. sugeruje, by być kobietą silną, stanowczą i zagniewaną.


    > > - z burakami robiącymi karczemne awantury w korku (rada: nawet jeśli to
    osobisty, acz nigdy nie widziany ojciec, bez słowa oddalić się w siną dal, inni
    też nie reagują)
    >
    > Eeee... Korek utrudnia oddalenie się w siną dal. Brak reakcji utwierdza buraka
    w jego zwycięstwie.

    Sina dal była łatwa do osiągnięcia, gdyż Laura dokonała tegoż per pedes.
    Spopieliwszy wzrokiem mimochodem.

    > > Śpiewy w lokomocji to raczej sami by mogli uskuteczniać (zwłaszcza Bernard).
    >
    > no ale przynajmniej coś ciekawego by to było, a nie "Legia MA mistrza"

    Wyznam, że dla mnie dźwięczny baryton Bernarda i pieśni religijne mogły być
    równie męczący, co pieśni sławiące zalety danego klubu piłkarskiego.
    --
    "Jakby Cię zamkli w kartonie, też byś nie miała sumienia. Normalka,
    mieszczuchu." © Dzidka
  • 11.03.10, 18:38
    Jak najbardziej się stykają.

    MM pisze w Kalamburce o Poznaniu jako demokratycznym mieście m.in. przestępczych
    melin, miejscowych przytułków i starej biedy.

    Moim zdaniem MM świetnie udało się określenie, które nie wiedzieć czemu zapadło
    mi w pamięci cyt: "wyległy na ulice pierwsze grupy ogolonych na zero młodzieńców
    o brzydkich czaszkach, którzy - jak zwykle ordynarni w mowie i w czynie -
    odpalali na jezdniach i w bramach swoje próbne petardy, spotykając się jak
    zwykle z całkowitą obojętnością policji".

    Zawsze jak widzę grupę ostrzyżonych niemal na łyso, to mi się przypomina to o
    brzydkich czaszkach. I patrzę, która jest brzydka, jak mam czas.

    Z tego cytatu może zatem płynąć wniosek, że wg MM od reakcji na ordynarne
    zachowania jest policja.

    Ale jednocześnie jak na Nutrię w pociągu napadł szajbnięty organista, to MM z
    sympatią pisała o pani w koszulce z myszką, która wstawiła się odważnie za
    biedaczką, a z przekąsem pisała o panu, który udawał, że nic nie widzi i
    odezwał się dopiero, kiedy przyszedł konduktor.


  • >
    > Z tego cytatu może zatem płynąć wniosek, że wg MM od reakcji na ordynarne
    > zachowania jest policja.

    A czy któryś z brzydkoczaszkowców zaczepiał personalnie Jeżycjan?

    Poza tym nie wiem, czy reaguje w Poznaniu, ale u nas jakoś nie.
  • 12.03.10, 09:23
    > A czy któryś z brzydkoczaszkowców zaczepiał personalnie Jeżycjan?

    Tak. Pulpę i Nutrię w dyngusa ("Pulpecja")

    Dziewczyny, dyskusja o kroczach poprawiła mi humor na dzień dobry.
    Kocham Was :)

    --
    Dzidka
  • 11.03.10, 23:09
    rozdzial43 napisała:
    > Moim zdaniem MM świetnie udało się określenie, które nie wiedzieć czemu
    zapadło> mi w pamięci cyt: "wyległy na ulice pierwsze grupy ogolonych na zero
    młodzieńców
    > o brzydkich czaszkach, którzy - jak zwykle ordynarni w mowie i w czynie -

    Tak, tak, swietnie oblesny, musierowiczowy rasizm i eugenika.
    Dobrzy ludzie maja dobre, wypukle czólka i piekne czaszki, nawet jak sa ogoleni
    (frenologia Ignaca i ogolony Baltona) natomiast zlych ludzi mozna poznac po
    brzydkich czaszkach.

    > Z tego cytatu może zatem płynąć wniosek, że wg MM od reakcji na ordynarne>
    zachowania jest policja.

    Z tego cytatu - i nie tylko z tego - przede wszystkim plynie wniosek, ze MM jest
    domowej roboty rasistka, ktora segreguje ludzi wg. wygladu.


    --
    Jesli niszczysz zywa Przyrode, podkopujesz wlasna egzystencje, bowiem Ona nas
    zywi, leczy i podtrzymuje nasz odbyt.
  • 12.03.10, 08:12
    Chyba takiego wątku w historii tego forum to jeszcze nie było. Chociaż moja
    pamięć aż tak daleko nie sięga!!
    W każdym bądź razie niesłychanie ciekawy i pouczający. Niestety, moim problemem
    jest to że mocno niedowidzę, teraz dopiero wiem ile przyjemności lub też innych
    odczuć z tego powodu mnie omija - niestety.
  • 12.03.10, 08:22
    W ramach dyskusji patrzeć czy nie patrzeć taka ciekawostka informacyjna:


    Dużych rozmiarów seksowna reklama damskiej bielizny nie powinna być
    ozdobą piętrowych autobusów, bo przyczynia się do niepożądanej
    erotyzacji młodzieży - sądzi konserwatywna brytyjska poseł Nadine
    Dorries.
    Posłanka wniosła w środę pod obrady Izby Gmin prywatny projekt
    ustawy mający na celu ograniczenie zbyt dosłownych treści
    erotycznych w reklamie wystawionej na publiczny widok.

    Damską bieliznę włoskiego dyktatora mody Emporio Armaniego
    prezentowała ostatnio modelka Megan Fox. Wpadającą w oko kolekcję
    bielizny damskiej domu towarowego H&M reklamuje na autobusach marka
    Soni Rykiel.

    Posłanka Dorries ma największe zastrzeżenia do tego, że reklama
    wypełnia niemal całą długość autobusu i przekracza 2 m. W związku z
    tym nie ma gdzie przed nią skryć wzroku. Według niej taka reklama
    jest przejawem traktowania kobiet jako obiektu seksualnej rozrywki i
    je uprzedmiotawia.

    Do działania posłankę zdopingowała podróż po Londynie w towarzystwie
    niepełnoletniej córki przyjaciółki. Uświadomiła sobie wówczas z
    jakimi wizerunkami i technikami marketingowymi młode dziewczęta
    stykają się na co dzień. Wizerunki te stają się jej zdaniem "coraz
    bardziej wyuzdane i szokujące".

    Projekt ustawy, który odnosi się krytycznie także do ilustrowanych
    magazynów dla dorastających chłopców trafi pod obrady Izby Gmin 31
    marca.

    Plany brytyjskiego rządu przewidują, że producenci odzieży i innych
    artykułów o wyraźnie erotycznym podtekście, nakierowanych na dzieci
    i młodzież, oraz sieci handlu detalicznego mogą trafić na czarną
    listę.

    Lider opozycyjnej Partii Konserwatywnej David Cameron zapowiedział,
    że agencje stosujące nieodpowiedzialne techniki reklamy i
    marketingu, zwłaszcza wobec dzieci i młodzieży zostaną wykluczone z
    możliwości ubiegania się o zamówienia rządowe.
  • 12.03.10, 08:31
    CytatChyba takiego wątku w historii tego forum to jeszcze nie było.

    Wątki z takim natężeniem wystąpienia słowa "krocze" pojawiają się niemal wyłącznie na forach ciążowo-porodowych :P

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do tego prawo. - by Ananke666.
  • 12.03.10, 14:22
    > W każdym bądź razie niesłychanie ciekawy i pouczający. Niestety, moim problemem
    > jest to że mocno niedowidzę, teraz dopiero wiem ile przyjemności lub też innych
    > odczuć z tego powodu mnie omija - niestety.

    :-D Mam podobny problem. Wzrok mam co prawda stosunkowo nienajgorszy, ale jakąś
    tajemniczą dysfunkcję polegającą na tym, że widzę na ogół tylko to, co
    spodziewam się zobaczyć. (Przypadłość dziedziczna, mój własny ojciec nie
    dostrzegł obu swoich córek stojących obok niego przez 30 minut w autobusie.)
    Przypuszczam że obok mnie mogliby się obmacywać przybysze z Alfa Centauri, a ja
    i tak bym ich nie zarejestrowała.
  • 12.03.10, 11:30
    Niestey niestety - to samo sobie ów fragment czytając pomyślałam, co Lezbobimbo.
    W dodatku nie jest to jedyny taki wtręt, faktycznie dobroć i szlachetność po
    czółku poznać w Jeżycjadzie można, podobnie jak podły charater i zaniedbanie
    środowiskowe.

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • 12.03.10, 10:59
    Przeczytałam wątek z, nie powiem, lekkim zdziwieniem. Fakt, że w
    środkach transportu najchętniej znikam za zasłoną gazety/ksiązki,
    ale jednakowoż parę razy (nie twierdzę wszak, że codziennie)
    widziałam pary uskuteczniające grę wstępną na siedzeniu naprzeciw
    mojego. Zdarzyło mi się też widzieć trzymanie za krocze, serioserio.
    Oraz parkę całującą się namiętnie na wykładzie (siedzieli w
    pierwszym rzędzie). Bardzo możliwe, że jestem purytańska i jakaś tam
    jeszcze stara panna, ale zachwytu mojego te pary nie wzbudzały, bo
    uważam, że środek publicznego transportu (ani sala wykładowa) nie
    jest miejscem na gesty o charakterze tak intymnym. Tak, mogę
    odwrócić wzrok i to też czynię, co nie zmienia faktu, że takie sceny
    uważam za niestosowne.
    BTW za niestosowne uważam też malowanie się albo paznokci albo też
    tych paznokci piłowanie w autobusie czy inszym trwamwaju. Też niby
    mi nie przeszkadza i mogę wzrok odwracać, ale mimo wszystko...
  • 12.03.10, 11:28
    CytatBardzo możliwe, że jestem purytańska i jakaś tam
    jeszcze stara panna, ale zachwytu mojego te pary nie wzbudzały, bo
    uważam, że środek publicznego transportu (ani sala wykładowa) nie
    jest miejscem na gesty o charakterze tak intymnym.


    Ale również uważasz, że całująca się w pierwszym rzędzie parka uprawia chamstwo wymierzone przeciwko tobie?

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
  • 12.03.10, 11:38
    Nie, no jak? Nie patrzę na to w tych kategoriach.
  • 12.03.10, 11:42
    Ok, no jest to niewłaściwe. Ale do licha, szkodliwość obściskiwaczy w porównaniu
    z wesołym ludkiem obrzucającym wyzwiskami wszystko w promieniu dwudziestu metrów
    jest zgoła żadna.
    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 11:51
    Z pewnością przejaw uczuć pozytywnych jest lepszy niż przejaw uczuć
    negatywnych. Ale akurat obie wyróznione przez ciebie podgrupy
    spotykam równie rzadko.
  • 12.03.10, 12:58
    No to połowa męskich zachowań stadnych!
    Kibole w stanie wskazującym na spożycie. W takimż stanie rozżarta młódź męska,
    szukająca zaczepki. Wystarczy mieszkać w odpowiednim miejscu. Ba, taka sama
    młodzież na trzeźwo! (ciekawa rzecz, że osobnik odłączony od grupy szybko robi
    się cichutki i spokojny). Panny przejmujące męskie zachowania stadne (klęska).
    Agresywny pacjent w wieku spierniczałym, nastawiony roszczeniowo i żądający
    obsługi teraz zaraz natychmiast, a jak nie, to przejdzie do rękoczynów albo
    chociaż obrzuci epitetami (niee, nie wygłupiam się...) Mało? Oni wszyscy są o
    wiele bardziej szkodliwi z tego powodu, że ich zachowania są skierowane na
    innych. Parka zajmuje się sobą, nawet jak robi to na pokaz, to nie ubliża nikomu
    czynnie.
    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 11:53
    ananke666 napisała:
    Ok, no jest to niewłaściwe. Ale do licha, szkodliwość obściskiwaczy w porównaniu z wesołym ludkiem obrzucającym wyzwiskami wszystko w promieniu dwudziestu metró w jest zgoła żadna.

    Tak, bo jedyna szkodliwość to wzbudzanie uczucia zażenowania i niesmaku u niektórych.
    Postuluję zdjąć z anteny programy typu Śmiechu Warte oraz sporą część komedii - bardzo często wzbudzją u mnie zażenowanie. Oraz niesmak. Tylko, że to mój problem - i wcale nie muszę tego oglądać/słuchać.


    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze, mimo, że masz do tego prawo. - by Ananke666.
  • 12.03.10, 14:19
    no tak, ale ostatnio jak jechałam InterCity z Warszawy do Krakowa to
    na 3 godziny byłam skazana na widok panienki, która uskarpetowana
    stopą stymulowała krocze siedzacego naprzeciwko lubego. Wbijanie
    wzroku w okno niewiele dawało - było ciemno, próbowałam czytać -
    trzęsło jak diabli, trochę pobyłam na korytarzu, ale przeszkadzałam
    wędrującym do WARSu pasażerom... Uwierzcie, mi, to było niemiłe...
  • 12.03.10, 14:40
    Ale weź poprawkę na czas. Mało kto jest skazany na tego typu widoki tak długo.
    Trzy godziny w towarzystwie ryczącego przedszkolaka, biadających babek
    radiomaryjnych, przemówienia politycznego albo muzyki disco polo przeobraziłyby
    mnie w zwierzę, choć kilka minut zniosę bezboleśnie.
    --
    Tupecik
  • 12.03.10, 15:06
    Tyz prawdo ;D
  • 12.03.10, 15:57
    sentslaue napisała:

    > Tyz prawdo ;D

    A ja jakoś nie kumam - ona go przez 3 godziny tą nogą podniecała? Toż zdrowy normalny facet nie wytrzymałby nawet pół godziny, tylko by ją zaciągnął gdzieś do toalety czy gdzieś.

    Zwyczajnie trzymała mu nogę między nogami, a tobie wzrok latał ;);)

    Ja wiem, ja się czysto teoretycznie wypowiadam, bo w pociągach i autobusach z reguły śpię albo czegoś słucham, nie patrzę na ludzi, a już na pewno nie przez 3 godziny. I naprawdę, nie jestem w stanie sobie wyobrazić że panna 3 godziny stymuluje panu krocze a pan nic. Pozostaje mi jedynie im serdecznie współczuć :P:P

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
  • 12.03.10, 16:53
    mama_kotula napisała:
    >nie patrzę na ludzi, a już na pewno nie przez 3
    > godziny.

    Mam tak samo - nie przygladam sie ludziom specjalnie, czesto nawet patrzac na
    dajmy na to wspolpasazerow ich nie widze, albo nie zauwazam szczegolow bo mysle
    o czyms zupelnie innym. Spokojnie tez jestem w stanie przejechac kilkanascie
    godzin pociagami wbijajac rozkojarzone slepia w okno czy w tkanine siedzen czy
    cokolwiek, co nie jest czlowiekiem kolo mnie.
    Zeby obserwowac przez trzy godziny czyjas oskarpecona stope w kroczu musialabym
    sie naprawde bardzo starac :)

    >I naprawdę, nie jestem w stanie sobie wyobrazić że panna 3 godziny >stymuluje
    panu krocze a pan nic. Pozostaje mi jedynie im serdecznie >współczuć :P

    Piekne :D
    Tez nie sadze, ze mozna zywa osobe podniecac 3 godziny prosto w krocze bez
    skutkow widocznych i ubocznych. To nie mogla byc prawdziwa stymulacja - w kroczu
    mi sie taka sytuacja nie miesci :)

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • 13.03.10, 11:40
    Hm. Wygląda na to, że jeszcze przed trzydziestką przepoczwarzyłam się
    niepostrzeżenie w zramolałą dewotkę, nadwrażliwą histeryczkę, krypto
    maniaczkę seksualną i mohera bez klifu.
    Mieszkam w azjatyckiej części Warszawy, przemieszczam się, nolens
    volens, środkami komunikacji miejskiej i na temat zachowań
    współpasażerów mogłabym napisać dłuższą rozprawkę…
    Przychodzi mi ze smutkiem przyznać, że bywam często zażenowana i
    zniesmaczona tym, co zdarza mi się zobaczyć na przystankach i w
    tramwajach/autobusach. Poza oczywistymi przypadkami typu głośne
    przeklinanie, żłopanie piwa, plucie, niszczenie pojazdu i wiaty (tak
    wiem, że powinnam wtedy „jakoś zareagować”, zwykle jednak ograniczam
    się do poinformowania o incydencie SM, bo jeszcze mi życie miłe :/),
    przeszkadzają mi, cóż poradzić, akcje przez niektórych uważane za
    całkiem naturalne, ba! ekscytujące. Wiem, że mogę skromnie spuścić
    wzrok, kiedy para z lekka wstawionych WCALE NIE nastolatków maca się
    na siedzeniu naprzeciwko, zionąc alkoholem i uroczymi opisami
    wspólnie przeżytych chwil. Niewiele to jednak pomaga, bo trzeba
    uważać, aby zażywni miłośnicy nie rozwalili mi przewożonych kilku
    rulonów map, podczas –usprawiedliwionych zapewne głębią uczucia-
    machnięć kończynami i innymi niekontrolowanych odruchów :). Ostatnio
    szczęka mi opadła, kiedy w rześki poranek na przystanku, usłyszałam
    fragmenty rozmowy dwóch gimnazjalistek, na temat stosunkowo udanego
    weekendu. Mam już swoje lata, ale bierze mnie obrzydzenie, kiedy
    stojący obok mnie w tramwaju chłopak, przez telefon relacjonuje
    swojemu koledze detale z finału ostatniej randki. Nie mam mp3, może
    jak będę miała kasę i sobie takową nabędę problem „zniknie”. Dla
    mnie.

    Na wszystko jest czas i miejsce. A autobus miejski, którym
    codziennie, oprócz podobnych do mnie zdewociałych babsztyli,
    podróżują także małe dzieci, nie jest imho miejscem na macanie po
    kroczach, głośne opisy swojego radosnego życia seksualnego i podobne
    zjawiska. Rzekłam.
    Idę się gorszyć gdzie indziej ;)

    Na swoją i innych pociechę dodam jedynie, że nie jestem bardziej
    pruderyjna niż mój spell check, który wyraz „spuścić” zaznacza mi
    jako wulgarny, hłe, hłe, hłe :P
  • 13.03.10, 11:58
    > Hm. Wygląda na to, że jeszcze przed trzydziestką przepoczwarzyłam się
    > niepostrzeżenie w zramolałą dewotkę, nadwrażliwą histeryczkę, krypto
    > maniaczkę seksualną i mohera bez klifu.
    > Mieszkam w azjatyckiej części Warszawy, przemieszczam się, nolens
    > volens, środkami komunikacji miejskiej i na temat zachowań
    > współpasażerów mogłabym napisać dłuższą rozprawkę…
    > Przychodzi mi ze smutkiem przyznać, że bywam często zażenowana i
    > zniesmaczona tym, co zdarza mi się zobaczyć na przystankach i w
    > tramwajach/autobusach. Poza oczywistymi przypadkami typu głośne
    > przeklinanie, żłopanie piwa, plucie, niszczenie pojazdu i wiaty (tak
    > wiem, że powinnam wtedy „jakoś zareagować”, zwykle jednak ogranicza
    > m
    > się do poinformowania o incydencie SM, bo jeszcze mi życie miłe :/),
    > przeszkadzają mi, cóż poradzić, akcje przez niektórych uważane za
    > całkiem naturalne, ba! ekscytujące. Wiem, że mogę skromnie spuścić
    > wzrok, kiedy para z lekka wstawionych WCALE NIE nastolatków maca się
    > na siedzeniu naprzeciwko, zionąc alkoholem i uroczymi opisami
    > wspólnie przeżytych chwil. Niewiele to jednak pomaga, bo trzeba
    > uważać, aby zażywni miłośnicy nie rozwalili mi przewożonych kilku
    > rulonów map, podczas –usprawiedliwionych zapewne głębią uczucia-
    > machnięć kończynami i innymi niekontrolowanych odruchów :). Ostatnio
    > szczęka mi opadła, kiedy w rześki poranek na przystanku, usłyszałam
    > fragmenty rozmowy dwóch gimnazjalistek, na temat stosunkowo udanego
    > weekendu. Mam już swoje lata, ale bierze mnie obrzydzenie, kiedy
    > stojący obok mnie w tramwaju chłopak, przez telefon relacjonuje
    > swojemu koledze detale z finału ostatniej randki. Nie mam mp3, może
    > jak będę miała kasę i sobie takową nabędę problem „zniknie”. Dla
    > mnie.

    Przypomnę tylko, że zapędy do uregulowania każdego aspektu ludzkiej egzystencji
    kończyły się zawsze dość smutno - zawsze można iść w tym dalej i dalej... Nie
    lubię się powtarzać, ale tym razem to zrobię - wiele sytuacji irytuje (mnie, nie
    dalej niż wczoraj, zbyt długie okupowanie bankomatu przez starszą panią,
    połączone z wczytywaniem się w paragon, itd), jednak naprawdę w większości tych
    sytuacji należy wyluzować, aby nie zwariować.
    Zdziwiłabyś się, co teraz oglądają niewinne dziatki, m.in. dzięki ofercie
    publicznej TV, Big Brothery i inne badziewia też chyba były nadawane w porach,
    kiedy młodzież ogląda. Nie sądzę, aby autobusowe love story było jeszcze w
    stanie je jakoś szokować. Ponadto, im dzieci wcześniej wiedzą, skąd się biorą
    dzieci, tym lepiej.
    A właśnie - jak tam z odbiorem scen miłosnych w filmach? Wyłączacie, przewijacie?
    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • 13.03.10, 12:05
    Tu chyba przeciez nie chodzilo o to, ze telefoniczne love story moze
    szokowac dzieci, ale ze budzi czasem zazenowanie u doroslych. Mnie
    niespecjalnie interesuje, co i dlaczego ogladaja dzieci, to jest
    sprawa ich i ich rodzicow, ale tak jak par5e ( o dziwo, mniejszosc)
    osob w tym watku nie lubie ogladac par pozwalajacych sobie na zbyt
    wiele publicznie ani tez wysluchiwac cudzych zwierzen erotycznych.
    jest pewna umowa spoleczna, tak? Takie zachowania ja lamia.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 13:44
    dakota77 napisała:
    ale tak jak pare ( o dziwo, mniejszosc)
    > osob w tym watku nie lubie ogladac par pozwalajacych sobie na zbyt
    > wiele publicznie.

    Wczoraj sobie obiecałam, że się wetnę w dyskusję, jak jak ją wreszcie skończę
    czytać, więc się wcinam:

    Dakoto, wcale nie "mniejszość", nie wierzę, że mniejszość. Może i nie większość,
    ale na pewno znacznie większa grupa, niż się tu dotąd odezwała. A ta większa
    grupa się nie odzywała, bo najwyraźniej nie miała ochoty na zderzenie z logoreą
    szalejących tu trzech muszkieterek, które zdominowały dyskusję. Wskutek czego
    powstało wrażenie, że jedna dziwaczka jest zabijana śmiechem przez większość
    aktywnych uczestniczek forum.

    Najwyraźniej jednak masa krytyczna została przekroczona, bo się, jak widzę,
    zdewociała ;) mniejszośc odzywa. No to się dopiszę do klubu zdewociałych.
    Verdana pisała tu o tym, że gdy widzi całującą się parę czuje wyłącznie
    zazdrość. Jestem jednak dziwnie pewna, że nie o całujące się pary (na które
    spoglądam z uśmiechem) chodzi, ale o obmacywaczy niemalże pornograficznych,
    których rzadko, ale widuję. I nie rozumiem, dlaczego zdaniem niektórych osób to
    JA mam problem, bo oprzeszkadza mi czyjeś pozbawione elementarnej kultury
    zachowanie, i dlaczego to JA mam się przesiadać, zmieniać wagon, patrzeć gdzie
    indziej, skoro to JA, a nie sparci uczuciem obłapiańcy, przestrzegam norm
    społecznych.

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę, dziewczynka,
    dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)

    anutek115.gallery.ru/
  • 13.03.10, 13:55
    > zachowanie, i dlaczego to JA mam się przesiadać, zmieniać wagon, patrzeć gdzie
    > indziej, skoro to JA, a nie sparci uczuciem obłapiańcy, przestrzegam norm
    > społecznych.

    Twierdzę uparcie, że nie wiadomo, kiedy kończy się zwykła czułość okazywana
    publicznie, a zaczyna przekraczanie norm społecznych, sądzę, że dla każdego w
    innym punkcie, że się tak wyrażę. Jasnych uregulowań brak. I sytuacja wcale nie
    jest dla mnie taka jasna, skoro w ramach norm społecznych mieści się pokazanie
    nawet całego aktu płciowego w filmie czy w ramach spektaklu teatralnego.
    Natomiast bez wątpienia przekroczeniem norm społecznych jest śmiecenie,
    hałasowanie, pozostawianie w przestrzeni publicznej odchodów swoich pupili. I co
    większość z nas robi? Nic, bo to byłyby działania mało produktywne i nieskuteczne.
    Więc dlatego.

    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • 14.03.10, 16:41
    popieram frakcję "zdewociałych" ;)
    wiem, że dla każdego granica intymności jest nieco inna ale mnie po prostu
    żenuje uczestniczenie w cudzych aktach płciowych. czym innym jest oglądanie
    filmów erotycznych we własnym domu, a czym innym obserwowanie ich na żywo na
    przystanku.

    i problem nie w ewentualnym penalizowaniu łapania partner/ki na ulicy za
    genitalia ale w tym, że już mało kto zwraca uwagę na zasady dobrego wychowania i
    elementarnej kultury
    --
    "Ale ze strony obsługi wentylacyjno-kominowej odczuwa Pani komfort?" by mumio
  • 15.03.10, 02:15
    "...i problem nie w ewentualnym penalizowaniu łapania partner/ki na ulicy za
    genitalia ale w tym, że już mało kto zwraca uwagę na zasady dobrego wychowania i
    elementarnej kultury..."


    "...I co z tego, skoro ktoś (np. Metresa czy ja) uważa, że macanie kogoś
    po tymże kroczu nie jest czymś, co wypada czynić w sferze
    publicznej? Ludzie mają rózne progi wrażliwości i miło by było to
    uszanować...."

    Gdyby każdy przestrzegał zasad kultury i współżycia społecznego, nie istniałby
    problem przestępczości ani wykroczeń. Ba, nawet sytuacji tylko nieprzyjemnych.
    Niestety, tak nie jest.
    Miło byłoby uszanować zabytkowy obiekt i nie mazać go sprayem. Co więcej, miło
    byłoby uszanować tak każdy obiekt. Nie mazać, nie nie niszczyć. Miło nawet
    byłoby, gdyby nikt nie zaglądał mi ostentacyjnie w dekolt.
    Wsiadając do pociągu i płacąc za bilet mam prawo do przejechania z miejsca A do
    B w spokoju. Wsiadając do autobusu też. Oraz idąc ulicą. Ale jak wiemy, w życiu
    bywa inaczej. Niestety. A co zrobić, kiedy ktoś obok cudzy próg wrażliwości,
    kulturę i zasady dobrego wychowania centralnie w miejscu, gdzie plecy tracą swą
    szlachetną nazwę?
    Przypomnę, że wymienione na początku przypadki to ruchy zbliżone do frykcyjnych
    oraz trzymanie ręki na kroczu w miejscu publicznym (nawiasem mówiąc, w krocze
    macane czy nie patrzeć nie należy). Bez obnażania się, bez wtykania rąk pod
    odzież, że o innych czynnościach seksualnych nie wspomnę. Są to czynności
    niewłaściwe, jak zresztą sama dwu- czy ileś razy-krotnie napisałam, ale one są
    tylko nieprzyjemnym widokiem. Nie krzywdzą nikogo czynnie. Jeśli w dodatku takie
    osoby robią to, bo chcą mieć widownię, to niezłym wyjściem jest im tę widownię
    odebrać. OK, można wystosować pouczenie, ale wobec prezentowanego braku
    poszanowania norm społecznych trzeba się liczyć z ostrym naruszeniem swej
    godności, czyli z obrzuceniem wyzwiskami. Fajnie byłoby, gdyby tak nie było -
    ale jest!
    Odwrócenie wzroku to nie jest wyrażanie zgody na czyjeś zachowanie, to jest
    uznanie faktu, że mam na to zerowy wpływ, a do tego jest to element higieny
    psychicznej. Nie jestem w tym myśleniu sama, zapytałam kilka osób z ciekawości
    (nie podoba mi się, patrzę gdzie indziej). Na przepełniony śmietnik i wydaliny
    też nie patrzę. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto na przykład nigdy nie
    ominął szerszym łukiem nastawionej agresywnie grupy, nie zrezygnował z wsiadania
    do autobusu pełnego podpitych kibiców, nie zignorował faktu, że obok ktoś pod
    ścianą oddaje mocz.

    "...I niestety, jakkolwiek to świadczy o mnie i innych
    obserwujących, takie zachowania przyciągają wzrok. Przez same zaskoczenie: "Jak
    to? Cooo oni tu robią???". "

    To nie jest najlepszy przykład. Rzeczywiście, człowiek jest tak skonstruowany,
    że różne rzeczy wykraczające poza normy przyciągają wzrok. Tylko, że tak samo
    przyciągnie wzrok czyjeś kalectwo, zniekształcona twarz, ostry trądzik ropny,
    blizny, karłowatość albo garb. I co wtedy - też mamy patrzeć? No to co, że
    pobudki inne, jakiekolwiek by nie były - wzrok poleci. Nie bez przyczyny strony
    i programy prezentujące wszelaką makabrę cieszą się powodzeniem. Sorry Winnetou,
    od tego jest mózg, żeby oczami sterował i po tej pierwszej chwili zaskoczenia
    skierował je gdzie indziej.

    Jest tu kilka osób, które tego typu scen nie widziały w życiu.
    Ja osobiście widziałam dwa razy bodajże, więc wypada mi średnio raz na 15 lat.
    Dla odmiany widziałam/widuję:

    - pijani kibice - co najmniej raz w roku, kiedyś po kilka razy w roku. Mam też
    na koncie planowanie podróży pociągiem tak, żeby ominąć termin rozgrywek, a moja
    własna siostra dopłatę do pierwszej klasy dokonaną w trakcie podróży, chociaż
    przecież miała ona jak najbardziej prawo przejechać drugą, tak jak zapłaciła i
    doprawdy nie musiała się przesiadać (hahaha)
    - grupki wesołków pod wpływem - kilka razy w miesiącu, słyszalne średnio co
    trzeci dzień
    - oddawanie moczu - tylko przez ostatni tydzień - dwa razy (pech), łącznie w
    życiu na pewno więcej niż kilkadziesiąt razy
    - panny ławkowe (np. "ale ma cyce!" - pech, bo potraktowałam to jako mimowolny
    komplement i wyraz zazdrości) - kiedyś przez lata po kilka razy w miesiącu,
    obecnie rzadko
    - różnej maści tworzyciele hałasu - liczyć się nie chce...
    - osoby nie używające mydła i proszku w ostatniej pięciolatce - co najmniej raz
    w miesiącu (lato się nie liczy)
    - babki komentujące (także mnie siedzącą w autobusie, zamknęły się, kiedy wpadła
    im w oko kula) - przynajmniej kilkanaście razy
    - wydalające zwierzęta domowe przy braku reakcji właściciela - hahah!
    - rozrywkowo nastawieni rezerwiści, niejeden raz proponujący różnego rodzaju
    rozrywki, w tym natury seksualnej - po każdym wypuszczeniu do cywila, mieszkałam
    blisko jednostki
    - ... wystarczy chyba?...bo można tak długo...

    Wyskoki natury erotycznej - łącznie pięć razy w ciągu ponad trzydziestu lat. Dwa
    razy parka, dwa razy ekshibicjonista (to akurat było śmieszne), raz
    dziadek-wędkarz wpatrzony w rzekę i oddający się tak zwanemu marszczeniu freda.
    Odwróciłam się.

    --
    Tupecik
  • 13.03.10, 12:10
    onion68 napisała:
    Sorry, Dorotko, ten argument jest nie na miejscu. klasyczne odwracanie kota
    ogonem. wszyscy dotąd tu pisali o odbiorze scen seksualnych w miejscach
    publicznych ze szczególnym uwzględnieniem autobusów, a nie o filmach.

    To właśnie bicie piany i kierowanie dyskusji na boczne tory, żeby zdyskredytować
    dyskutanta (tu: wykazać, że ma problemy z seksem w ogóle, może jakiś moher?)

    dlatego nie chce mi się uczestniczyć w takich dyskusjach.

    >> A właśnie - jak tam z odbiorem scen miłosnych w filmach? Wyłączacie, przewijaci
    > e?


    --
    Spacerowiczka
  • 13.03.10, 12:16
    Sledze te dyskusje od poczatku i na biezaco i powiem wam, ze czegos tu nie
    rozumiem. Bo mam wrazenie, ze wszyscy zgadzamy sie co do tego, ze pewne
    zachowania sa odbierane jako brak kultury (co najmniej)? I nie o to poszlo, CZY
    to jest niewlasciwe, tylko jak zareagowac. A to juz inna sprawa. Bo ja tez nie
    reaguje, co najwyzej wysiade z tramwaju pelnego kiboli albo odwroce wzrok.
  • 13.03.10, 12:23
    Ja jednak mam wrazenie, ze wiekszosc reakcji byla w stylu " A co cie
    to obchodzi? Jak ci sie nie podoba to, co widzisz, to nie patrz". I
    wychodzi, ze problemem nie jest czyjes zachowanie, niestosowane w
    danym miejscu i czasie, a nasza reakcja na nie.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 12:29
    dakota77 napisała:

    > Ja jednak mam wrazenie, ze wiekszosc reakcji byla w stylu " A co cie
    > to obchodzi? Jak ci sie nie podoba to, co widzisz, to nie patrz". I
    > wychodzi, ze problemem nie jest czyjes zachowanie, niestosowane w
    > danym miejscu i czasie, a nasza reakcja na nie.

    Bingo
  • 13.03.10, 12:32
    > Ja jednak mam wrazenie, ze wiekszosc reakcji byla w stylu " A co cie
    > to obchodzi? Jak ci sie nie podoba to, co widzisz, to nie patrz". I
    > wychodzi, ze problemem nie jest czyjes zachowanie, niestosowane w
    > danym miejscu i czasie, a nasza reakcja na nie.

    Bo tak jest, i nawet takie było zagadnienie główne wątku.
    Mnie np. przeszkadza dzisiejszy śnieg, wolałabym, żeby było tak jak wczoraj :)
    Naprawdę, nie da się kontrolować wszystkiego, a reakcje na zachowania innych
    osób bezpośrednio nie szkodzące, ba, nawet irytacja nimi, są marnowaniem energii.
    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • 13.03.10, 12:38
    Czyli jednak chamstwo wygrywa. Smutne.
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 13:41
    dakota77 napisała:

    > Ja jednak mam wrazenie, ze wiekszosc reakcji byla w stylu " A co cie to
    obchodzi? Jak ci sie nie podoba to, co widzisz, to nie patrz". I wychodzi, ze
    problemem nie jest czyjes zachowanie, niestosowane w danym miejscu i czasie, a
    nasza reakcja na nie.

    Ditto. To usiłowałam przekazać w tym wątku.
    --
    "Najlepiej i najwytworniej to oberwać jesiotrem drugiej świeżości... " © Jota-40
  • 13.03.10, 12:27
    > onion68 napisała:
    > Sorry, Dorotko, ten argument jest nie na miejscu. klasyczne odwracanie kota
    > ogonem. wszyscy dotąd tu pisali o odbiorze scen seksualnych w miejscach
    > publicznych ze szczególnym uwzględnieniem autobusów, a nie o filmach.
    >

    Niko, niby jest to co innego (przekaz artystyczny, itd), ale jednocześnie to
    samo - uwidocznienie pewnej sfery życia człowieka.
    Rozumiem, że przez wieki zachowania seksualne były tabu, ale przecież to się
    trochę zmieniło? Teraz nawet jogurt sprzedaje się za pomocą seksu. I dlatego dla
    mnie publiczne pocałunki i macanki nie są bardziej żenujące, niż publiczne
    pochłanianie hamburgera na stojąco.

    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • 13.03.10, 12:33
    Seksu dookola pelno, owszem, stal sie elementem kultury, pomaga
    sprzedawac produkty itd. No ale chyba sam akt jeszcze pozostaje
    czyms, co powinno odbywac sie w sypialni nie przy ludziach w
    autobusie? Jedzenie od dawna nie jest czynnoscia intymna, nie uwazam
    porownania za zasadne.

    Czyli jednak- ci, ktorym przeszkadza publiczne obmacywanie sie maja
    problem z seksem, sa zbyt pruderyjni? Nie ludzie, ktorzy zachowuja
    sie publicznie w sposob malo kulturalny? Bo wiecie, moze na tym forum
    jest inaczej, ale jednak dla wiekszosci ludzi out there takie
    zachowania swiadcza o braku manier...
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 13:10
    > Czyli jednak- ci, ktorym przeszkadza publiczne obmacywanie sie maja
    > problem z seksem, sa zbyt pruderyjni? Nie ludzie, ktorzy zachowuja
    > sie publicznie w sposob malo kulturalny? Bo wiecie, moze na tym forum
    > jest inaczej, ale jednak dla wiekszosci ludzi out there takie
    > zachowania swiadcza o braku manier...

    Wiele zachowań świadczy o braku manier i dlatego nie rozumiem, dlaczego ten
    konkretny przejaw budzi takie emocje.
    Żeby było jasne - publiczne pocałunki to dla mnie miły widok, dalej idące
    czynności - są raczej zachowaniem niezrozumiałym, ale traumą nie większą, niż
    czyjś mokry, rzeżący kaszel w autobusie, nie mówiąc o woniach, głośnym
    zachowaniu,śmieceniu, itd. Powtórzę znowu, że reagowanie nie ma sensu, bo przez
    dzień cały nie robiłoby się nic innego. I tak, chamstwo wygrywa, bo powstrzymać
    pewnych ludzi przed pewnymi czynami może obawa przed śmiesznością lub strach
    przed karą, a nie uwagi jakiejś obcej osoby.
    --
    Not only is there no God, but try getting a plumber on weekends.
  • 13.03.10, 13:58
    dakota77 napisała:

    > Czyli jednak- ci, ktorym przeszkadza publiczne obmacywanie sie maja
    > problem z seksem, sa zbyt pruderyjni? Nie ludzie, ktorzy zachowuja
    > sie publicznie w sposob malo kulturalny? Bo wiecie, moze na tym forum
    > jest inaczej, ale jednak dla wiekszosci ludzi out there takie
    > zachowania swiadcza o braku manier...

    O, to, to, to. Nie rozumiem, czemu to dopiero teraz zostało nazwane, bardzo
    łagodnie (i to przez kogo! przez naszego pitbulla ;)))!), ale po imieniu. Mnie
    nie gorszy seks. Jak ide do kina nie zamykam oczu w trakcie sceny miłosnej, a
    jak oglądam film na DVD nie przewijam, ponieważ wiem, na co do tego kina
    poszłam i godzę się na wszelkie "konsekwencje".
    Zakładam, że gdy jadę
    autobusem również wiem, na co się decyduję - i ta decyzja nie obejmuje na pewno
    ogladania roznamiętnionej pary, względnie (gdy pójdę za radą osób twierdzących,
    ze to mój problem) wysłuchiwania serii jęków i mlasków, albo precyzyjnego opisu,
    co pan zrobi, jak już będą bardziej sami. To jest chamskie zachowanie, co
    poradzić. Tak samo chamskie, jak włączanie muzyki na cały regulator w miejscu
    publicznym, plucie na chodnik, etc. To jest zachowanie w stylu "wisisz mi ty i
    reszta, i co mi zrobisz", jestem na wspólnej ulicy, czyli na niczyjej, a jak
    niczyja, to wolno mi, co nie?

    Brak manier... to zdecydowanie bardzo, bardzo subtelne określenie, IMHO. I, że
    powtórzę samą siebie z innego wpisu - nie rozumiem, czemu to ja mam się
    usuwać, przesiadać i nie patrzeć. Nie rozumiem, i raczej nie zrozumiem, więc
    dyskusja ze mną w tym względzie się nie uda ;)...

    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę, dziewczynka,
    dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)

    anutek115.gallery.ru/
  • 13.03.10, 17:00
    O, wlasnie, wlasnie. Madrze pisze Anutek z Dakota. Tez mnie irytuja
    pornograficzne parki (chociaz nieczesto je widuje) i rowniez nie rozumiem, czemu
    to ja mam sie przesiadac tylko dlatego, ze ktos ma doggingowe zapedy.

    --
    Don't panic, it's organic!
  • 13.03.10, 12:18
    Eee, ale ja tu nic nie piszę, że chcę regulować, zabraniać, zakazywać
    i karać. Piszę tylko, że mi to przeszkadza i mnie razi.
    Ja wiem, że teraz dzieci dookoła mają do czynienia z obrazami z
    założenie adresowanymi dla dorosłych. Nie uważam jednak, żeby
    dodatnio na edukację seksualną dziecka (nie nastolatka, dziecka)
    wpłynęła historia z tramwaju, pt. co jeden pan z kolegą robił pewnej
    pani pod wpływem rozmaitych środków odurzających. Nie cieszy mnie, że
    to będzie lepiej bo wcześniej się dowie. Nie w taki sposób.
    Czym innym jest scena miłosna (!) w filmie, czym innym obleśna
    opowiastka ze średnio fajnymi szczegółami.
  • 13.03.10, 12:19
    *adresowanymi do dorosłych
  • 13.03.10, 21:02
    A ja się z Tobą zgadzam Kochanico.Uważam,że sypialniane zachowania to w sypialni.Albo jak kto woli-intymne zachowania w intymnych warunkach. Ulica nie służy do tego żeby się "seksić" na oczach współobywateli. Mnie osobiście takie zachowanie nie przeszkadza ale uważam że NIE WYPADA!A w ogóle to jestem tu pierwszy raz chociaż podczytuję od daaawna.
  • 13.03.10, 21:16
    Witaj:). Jest tu wiecej osob, ktore uwazaja takie zachowania za mocno
    nieodpowiednie:)
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll

    dakotascatsandclothes.blogspot.com
  • 13.03.10, 22:38
    Ja tez wyjde zza krzaczkow, sposrod ktorych podgladam regularnie to mile forum, zeby przylaczyc sie do grupy "zdewocialych" ;)

    Kiedy widze calujaca, czy obejmujaca sie pare to wzbudza to we mnie tylko pozytywne uczucia i ogolnie mysle sobie: "make love not war", wiosna idzie, a swiat nie jest taki zly :)

    Mimo to uwazam, ze czulosci bardziej zaangazowane niz pocalunek czy przytulenie naleza do sfery prywatnej i nie nalezy ich prezentowac przypadkowej publicznosci.

    Niezaleznie od paragrafow, jest to po prostu nieeleganckie, tak, jak np. czytanie cudzej korespondencji, czy grzebanie po szufladach.

    Nie sa to "wykroczenia" sensu stricte, ale zachowania, ktore przekraczaja granice prywatnosci i dobrego smaku.

    Wiem, ze obecnie seks wykorzystywany jest nawet do sprzedawania jogurtow, czy innych gwozdzi i juz chyba nikogo to nie dziwi, wydawalo mi sie jednak, ze niezaleznie od oswojenia z erotyka i niezaleznie od krytyki przesadnie tradycyjnych Borejkow, na tym forum znajduja sie osoby ceniace kulture i dobry smak. Troche sie zdziwilam czytajac pierwsza serie odpowiedzi...

    Nie zdziwilo mnie to, ze komus nie przeszkadzaja publicznie obmacujace sie pary, czy kolesie opowiadajacy o swoich dokonaniach lozkowych pod wplywem roznych substancji. Jesli ktos potrafi nie zauwazac i po prostu odwrocic wzrok, to tylko lepiej dla niego i szczerze mu gratuluje. Natomiast oskarzanie, ze jesli komus innemu to przeszkadza, to jest purytanka, dewotka, neurotyczka i voyeurystka bylo co najmniej zastanawiajace...

  • 13.03.10, 23:05
    Nic tak nie podnieca ludzi jak seks!
    To temat zawsze na czasie i jaki od razu odzew
    a miało być o Borejkach!:)
    Dlatego tak lubię tu zaglądać
    zawsze mnie zaskoczycie,rozśmieszycie albo oburzycie!
    No i fajnie!
    Ale dajcie już spokój bo każdy ma swoje rację i jeden wątek nikogo
    nie przekona do zmiany poglądów!
    A tych poglądów jest tyle ile ludzisków,
    byłoby nudno gdyby wszyscy byli z jednego odlewu!
    Kochanico nie obrażaj się na lezbobimbo i mamę_kotulę,
    mimo że też mi się czasem dostaje ale je lubię
    bo co to za frajda dyskutować z kimś kto ci przytakuje
    i spija miód z dzióbka!
    A tymczasem wątek się czyta lepiej niż powieść którą rano zaczęłam
    czytać!
    I nie znikaj kochanico z tego forum,:)
    moja córka jest też taka wrażliwa i często reaguje płaczem
    na coś co ją przerasta,
    nie próbowałam jej nigdy zmieniać,
    każdy ma prawo być sobą i mieć swoje zdanie!:)
  • 14.03.10, 10:46
    Żałuję, że nie widziałam wcześniej tego wątku. Sama nie wiem, czy bym wtedy
    zareagowała. Teraz to tak trochę bez sensu, dopisywać się do zakończonej w
    zasadzie dyskusji...

    Dołączam do grona purytanek, chociaż jestem intensywnie zakochaną
    dwudziestokilkulatką i prawdopodobnie moje pocałunki w środkach komunikacji
    miejskiej wzbudziły kiedyś czyjeś zgorszenie. Czasem siedzenia w autobusie są
    tak ustawione, że po prostu trudno nie patrzeć na parę siedzącą naprzeciwko.

    Nigdy nie posunęłabym się do opisanych tu zachowań, będąc w miejscu publicznym
    (choć jako fantazja jest to dość ciekawe ;) ). Nie podoba mi się, gdy ktoś się
    zachowuje w ten sposób. I niestety, jakkolwiek to świadczy o mnie i innych
    obserwujących, takie zachowania przyciągają wzrok. Przez same zaskoczenie: "Jak
    to? Cooo oni tu robią???".
  • 14.03.10, 14:41
    >
    > Dołączam do grona purytanek, chociaż jestem intensywnie zakochaną
    > dwudziestokilkulatką i prawdopodobnie moje pocałunki w środkach komunikacji
    > miejskiej wzbudziły kiedyś czyjeś zgorszenie.


    Nie jestem purytanka, ale odczuwam spore zazenowanie przygladajac sie nawet
    tylko wzajemnej jezykowej penetracji jamy gebowej pasazerow siedzacych przede
    mna w autobusie. To nie ejst kwestia zgorszenia a raczej niezgody na wlaczanie
    mnie w tak intymne czynnosci (a 30 cm odleglosci czyni mnie mimowolnym
    uczestnikiem takiej milosnej sceny z OBCYMI ludzmi ;))
  • 15.03.10, 02:14
    > Dołączam do grona purytanek, chociaż jestem intensywnie zakochaną
    > dwudziestokilkulatką i prawdopodobnie moje pocałunki w środkach komunikacji
    > miejskiej wzbudziły kiedyś czyjeś zgorszenie.

    Zgorszenie to osobny problem. Niestety, skomplikowany. Zgorszenie, w zależności
    od łatwości gorszenia się, może obudzić nie tylko pocałunek, ale zgoła objęcie
    się (babcia koleżanki), nie mówiąc o stanowczo zbyt śmiało wyeksponowanych (w
    ichnim języku - wywalonych na wierzch) skądinąd bardzo zgrabnych nogach Dakoty
    czy dekolcie pokazującym ułamek rowka między piersiami. Para gejów tylko "za
    rączkę" byłaby tematem na najbliższe lata.
    --
    Tupecik

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.