Dodaj do ulubionych

Nietypowe lektury z dzieciństwa

04.06.10, 20:22
Natchnęło mnie po ostatnich wątkach. Wszyscy (lub prawie wszyscy) czytaliśmy
Dzieci z Bullerbyn, Brombę, Małego Księcia, Pana Samochodzika, Muminki. A co z
książkami dla dzieci nietypowymi, nieznanymi tak szeroko? Pamiętacie takie?

Ja pamiętam przynajmniej trzy:

"Ryżego Placka" -- o rudym kocie z Gdańska, który przewodził bandzie kocich
łobuziaków i skrzywił mi umysł prokocio na zawsze.

"Chlorofilkę z błękitnego nieba" -- o roślinach, kosmitach, profesorach
nielubiących dzieci, smogu, mięsożernych baobabach i verdeplaźmie, czyli
powieść, która skrzywiła mi umysł proekolo w czasach, kiedy o wojujących
ekologach jeszcze się nie słyszało.

"Było to za 100 lat" -- o ściganiu złoczyńców z przyszłości! Kryminał, SF i
powieść obyczajowa w jednym, dzieło niezrównanego Bułyczowa.


--
A ty masz dźwięków pięknem
Przekonać martwe uszy
Przejętych głuchym wstrętem
Wystygłych Orfeuszy
Edytor zaawansowany
  • verdana 04.06.10, 20:46
    Encyklopedia Zdrowia - ojciec mi dawał, ile razy sie nudziłam.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • nessie-jp 04.06.10, 21:15
    To też, ale mnie raczej chodziło jednak o pozycje typowo dla dzieci... :)

    --
    Ostrożnie stawiaj kroki
    Po ludzkich stąpasz resztkach
    Omijaj ton wysoki
    Bo patos tu nie mieszka
  • kajaanna 05.06.10, 21:12
    No, to miałaś wyrozumiałego ojca, bo przede mną rodzice starannie ją chowali. A
    im bardziej chowali, tym większą uciechą było czytać na przykład o tężcu czy
    raku skóry (miały ilustracje na wklejkach).

    Ale całkiem nietypową lekturą było ukochane "W poszukiwaniu prawdy o
    Wszechświecie" - wielki album o historii astronomii od starożytności do
    ówczesności, czyli do lat '60. A tam od Egipcjan po zdjęcia Mgławicy Magellana.
    Więcej ilustracji niż tekstu, dla dziecka w sam raz.
    ;)

    I jeszcze jak dziś patrzę - rzucili mi do zamęczenia rarytas bibliofilski. Album
    z 1910 roku o zwycięstwie pod Grunwaldem. Dzięki niemu, zaczytanemu "na śmierć",
    wprowadziłam w stupor historyczkę w podstawówce podając jasno i wyraźnie jak
    było Wielkiemu Mistrzowi Krzyżackiemu [Ulrich von Jungingen].

  • margonka 04.06.10, 21:45
    "Dzieci z Leszczynowej Górki" M. Kownackiej i Z. Malickiej. Ukochana
    przez mnie książka, która stoi nadal na mej półce; choć sfatygowana
    i przeczytana setki razy, nie oddałabym jej za żadne skarby :)
  • dakota77 04.06.10, 21:47
    O, znam te ksiazke, tez bardzo ja lubilam:)
    --
    Don't Stop Now, It's In My Soul
    I Got To Have More Rock And Roll
  • verdana 04.06.10, 21:50
    To jest dla dzieci, ale nie tylko nie "nietypowa", ale chyba 'za
    moich czasów" była lekturą.

    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kolczykizoldy 04.06.10, 23:55
    margonka napisała:

    > "Dzieci z Leszczynowej Górki" M. Kownackiej i Z. Malickiej. Ukochana
    > przez mnie książka, która stoi nadal na mej półce; choć sfatygowana
    > i przeczytana setki razy, nie oddałabym jej za żadne skarby :)

    Jak milo, ze ktos przypomnial te ksiazke :) Dla mnie i mojego brata to tez byla
    ukochana lektura. Do dzis pamietam tytul pierwszego rozdzialu: "Ewa, Tomek i ich
    domek". Tez chcialam zamieszkac w lesniczowce :) Nie przyszlo mi do glowy
    przywolac ja jako nietypowa lekture dziecinstwa. Byla malo znana? I jeszcze,
    zdziwily mnie wspomniane przez ciebie autorki. Jakos wydawalo mi sie, ze
    napisala ja Ewa Szelburg-Zarembina!
  • slotna 05.06.10, 02:43
    > "Dzieci z Leszczynowej Górki" M. Kownackiej i Z. Malickiej. Ukochana
    > przez mnie książka, która stoi nadal na mej półce; choć sfatygowana
    > i przeczytana setki razy, nie oddałabym jej za żadne skarby :)

    Czy to tam bylo o piesku, ktory chorowal z niewiadomego powodu i okazalo sie, ze to sznurek?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • slotna 05.06.10, 02:44
    Cholera, nie chcialam tego napisac w ten sposob, ale niechcacy nacisnelam enter.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
  • marajka 06.06.10, 13:33
    Też miałam, jeszcze egzemplarz mojej mamy, mnie to się jednak nie podobało, podobnie jak "Wiatrak profesora Biedronki"(a może to ten "Wiatrak" miałam? Chyba jednak tak...).
    --
    "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to banda s...!"
    A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
  • ginny22 08.06.10, 19:40
    "Dzieci z Leszczynowej Górki" zostały niedawno sprofanowane - pod
    tym tytułem występuje teraz ich uwspółcześniona wersja. Tak
    ostrzegam, jakbyś chciała sobie sprawić nowy egzemplarz.
  • yo-a-ko 04.06.10, 22:02
    A czy ktoś czytał "Runo" Angelo Cerkvenika?
    Była to moja absolutnie najukochańsza książka, gdy miałam ok 6-7 lat... (zresztą
    - do dziś dnia Bośnia to dla mnie przede wszystkim miejsce, gdzie Runo miał swój
    dom przy pasterzu Miszku :-).
    A czy ktoś zna "Jagodę" autorstwa... yyyy... no, "Jagodę" :-)(akcja dzieje się
    też na terenie ówczesnej Jugosławii)
    Książka dla nastolatek wprawdzie, nie dla dzieci, ale - podczytywałam ją
    siostrze jako smarkula, z takimi trochę mieszanymi uczuciami... Z jednej strony
    trochę nmie drażniła, z drugiej - ALE! ciekawiła! :-)
  • bat_oczir 05.06.10, 13:49
    > A czy ktoś czytał "Runo" Angelo Cerkvenika?

    ja. Po tej książce zapragnąłem mieć psa. Co po kolejnych 8-9 latach
    wreszcie mi się udało.
  • lilith_tempscire 04.06.10, 22:29
    O, "Ryżego Placka" tez czytalam, i mój umysl zostal równiesz na zawsze prokocio skrzywiony. Jesli mnie pamiec nie myli, to akcja konczy sie tym, ze on wysyla swojego wroga (Bonawenture?) do Pernambuko, czy tak?
  • nessie-jp 04.06.10, 22:35
    Ja już zakończenia nie pamiętam, ale Czarnego Bono tak :) W dodatku miałam
    wydanie z przepięknymi ilustracjami, o takie jak to:


    strona105.blogspot.com/2007/12/czarny-bonawentura-lepy-rufin-i.html
    --
    A ty masz dźwięków pięknem
    Przekonać martwe uszy
    Przejętych głuchym wstrętem
    Wystygłych Orfeuszy
  • lilith_tempscire 04.06.10, 23:08
    Pamietam, mialam to samo wydanie. Jakie te koty byly sliczne ;-)

    I pierscien zaczynam znowu kojazyc i Zlotego Puszka. Musze poszukac u rodziców na strychu, czy ta ksiazka jeszcze gdzies jest.
  • tygrys2112 04.06.10, 23:57
    "Maks i Moryc" podchodzą pod popularne, czy nie? Na pewno lektura w
    Niemczech, ale ja to znałam z tłumaczenia Konopińskiego :)
  • melmire 05.06.10, 01:07
    "Opowiesci z sawanny i buszu", nie pamietam kogo, wiem ze kobieta i Polka. Nawet
    w konkursie na okladke dla ulubionej ksiazki te wlasnie ilustrowalam :)
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • gaudia 05.06.10, 02:15
    miałam przerąbane, bowiem babcia, prosta emerytka z introligatorni dużych
    zakładów graficznych, podrzucała mi przedziwne lektury. Kierowały nia obrazki. I
    tak poznałam "Piekną i bestię" w wersji francuskojęzycznej - równie dobrze mogła
    byc po chińsku.
    Ale z uwagi na rysunki Butenki - dostałam "Cyryl, gdzie jesteś?". I tak, w wieku
    lat 10 - szukałam w encyklopedii hasła "entropia". I chyba pierwszy raz w życiu
    sie zdołowałam :D
  • bat_oczir 05.06.10, 14:03
    > "Opowiesci z sawanny i buszu", nie pamietam kogo, wiem ze kobieta
    i Polka.

    Ada Wińcza, ja czytałem jej "Wspaniałych Masajów", dostałem kiedyś w
    nagrodę za jakiś konkurs.
  • aadrianka 05.06.10, 09:23
    "Królowa niewidzialnych jeźdźców" Tomaszewskiej i "Dom wiedźmy ze
    wzgórza" Sędzikowskiej.
    --
    załóż stanik...poprawnie
  • melmire 05.06.10, 10:36
    O czym byla "Krolowa niewidzialnych jezdzcow"? Prosze, powiedz, bo chyba tej
    wlasnie ksiazki szukam od lat!
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • aadrianka 05.06.10, 11:12
    O chłopcu-znajdku, zwanym Oko, jego przybranej siostrze Ślicznotce
    Ksyksy, wiosce Ullamp, Strzydze Matecznicy i jej Wielkim Planie:)
    --
    załóż stanik...poprawnie
  • melmire 05.06.10, 11:24
    Czy on slyszal tych niewidzialnych jezdzcow? Ide zobaczyc czy na jakim chomiku
    nie znajde :)
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • jhbsk 05.06.10, 09:41
    Ryżego placka też pamięta.
    Namiętnie czytywałam książki o astronomii.
    --
    JS
  • paszczakowna1 05.06.10, 11:26
    "Ryży Placek" nie jest nietypowy - ja też czytałam. One były dwa, "Ryży Placek i
    trzynastu zbójców" i druga część, "Ryży Placek i portowa kompania". Nb, jak już
    byłam całkiem dorosła, kolega (też całkiem dorosły, a nawet 5 lat starszy)
    błagał mnie niemal na kolanach, żeby mu pożyczyć, bo to genialny thriller.

    "Było to za 100 lat" Bułyczowa - czy to było o Alicji? Bo jeśli tak, to ja inną
    część czytałam.
  • jota-40 05.06.10, 12:14
    "Przez różową szybkę" Szelburg-Zarembiny. Absolutnie ukochana lektura, zaczytana na amen, dziś służy mojej córce, która nie może się obejść bez zwierząt ;).

    "Cesarzowa i smerda" niejakiego Bodnickiego, opowiadająca dzieje pięknej księżniczki śląskiej, Ryksy, która została wydana za hiszpańskiego króla czy księcia? Nie pomnę. Wstrząsający opis nocy poślubnej, kiedy wokół łoża stali dworzanie i obserwowali akcję ;)).

    Wspominany już tu kiedyś przeze mnie "Sam Small lata znowu. Niezwykłe przygody latającego jorkszyrczyka" Erica Knighta (autor znany bardziej z "Lassie, wróć"). Książka, która rozpada mi się w strzępy, a którą czytam regularnie od ponad trzydziestu lat - ładny wynik ;)).

    "Pawie pióro" Bogusławskiej - śliczna opowieść o dzieciach, mieszkających w Kazimierzu nad Wisłą, lata 60-te, wszystko bardzo oldskulowe, łącznie z piosenką Kasi Sobczyk o Małym Księciu ;).

    "Mały świat na Cromwell Road" Pameli Brown - rozkosznie się było zanurzyć w intrygi francuskiego liceum w Londynie, w przaśnych latach gierkowskich!
  • mamapodziomka 05.06.10, 13:19
    Chlorofilka rzadzila ma maksa ;) Czytalam ja kilkanascie razy i z kazdym razem
    mi sie coraz bardziej podobala.

    Z mniej oklepanych kochalam "Czarodzieje pachna klejem" - bezskutecznie szukam
    dla cory, ale niestety nawet na allegro ciezko upolowac.

    I jeszcze lubilam "Klucze do jelenia", to sobie nawet odkupilam, ale niestety
    czytane juz w wieku doroslym sie nie broni.
  • bat_oczir 05.06.10, 14:00
    lubiłem książki Ryszarda Liskowackiego o Sprawiedliwych - Związek
    Sprawiedliwych, Przygody ośmiu sprawiedliwych oraz Wódz
    Sprawiedliwych - a także jego zeszytowy cykl "Historia dłuższa niż
    wojna".

    Dalej książki Tomaszewskiej - "Zamach na wyspę" i "Zorro, załóż
    okulary!".

    Z literatury obcej pamiętam dwie rosyjskie książeczki - "Kysz i ja
    na Krymie" Juza Aleszkowskiego i "Każdy marzy o psie" (autor chyba
    nazywał się Zeleznakow czy jakoś tak). A, i jeszcze jedna książka
    zza wschodniej granicy - "Uciekł Napoleon Trzeci", bardzo zabawna,
    zresztą radzieckie książki dla dzieci były naprawdę niezłe :).

    No i książki-westerny Wiesława Wernica - ale niewiem, czy to aż
    taka nietypowa lektura.

  • kkokos 05.06.10, 14:55
    też czytałam cyryl, gdzie jesteś - i uwielbiałam! ale moi znajomi też to
    czytali, to nie było nietypowe

    uwielbiałam też zamach na wyspę - a to z kolei było nietypowe, bo mało kto
    znajomy czytał

    jak ledwo uczyłam się czytać, to szlochałam nad książką sarenki babci klary - to
    było tłumaczenie jakiegoś niemieckiego (chyba) autora, z ilustracjami tak w
    stylu lat 30., sarenki były śliczne, opowieść wzruszająca, och jak ja nad tym
    płakałam, chociaż był happy end. i tego chyba żadna moja koleżanka nie miała.

    a jako starsze już dziecko i pochłaniające taśmowo książki historyczne typu
    jadwiga i jagienka czy znak orła czytałam coś o polskim żaku, który studiował w
    pradze i był świadkiem egzekucji jana husa - w ogóle nie pamiętam tutułu, choć
    pamiętam rysunek na okładce i opis egzekucji. nie żebym po tym nie spała, ale
    parę dni czułam się nieswojo. potem mi przeszło i czytałam tę książkę jeszcze
    kilka razy - ale na pewno nikt znajomy tego nie czytał.
  • mama_kotula 05.06.10, 14:21
    Chlorofilka przywiodła mi na myśl "Sonę". Książkę którą albo sobie wymyśliłam, albo nikt poza mną jej nie czytał.
    Sona była kosmitką i miała zielone paznokcie, którymi przeprowadzała fotosyntezę. I do których przyłączała długie rurki, aby jej koledzy mogli oddychać pod wodą.
    Przebóg, NIKT nie pamięta tej książki :(.

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
  • alitzja 05.06.10, 19:03
    mama_kotula napisała:

    > Chlorofilka przywiodła mi na myśl "Sonę". Książkę którą albo sobie
    wymyśliłam, albo nikt poza mną jej nie czytał.

    Ejże, ja znam! Na pewno czytałam, ale fakt, NIC nie pamiętam. Tylko
    tytuł mi coś mówi, a wyguglany daje kolejną podpowiedź, że jest
    jeszcze "Sami" i coś mi się kołacze, że to dalszy ciąg chyba.

    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
    fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • jota-40 05.06.10, 19:48
    A ja czytałam "Zamach na wyspę"! I nawet miałam to do niedawna w piwnicy. W
    tajemniczych okolicznościach zniknęło.

    Przypomniała mi się jeszcze jedna kultowa lektura dzieciństwa, w którą do dziś
    trudno mi uwierzyć: dorwałam gdzieś u dziadków "Witezia w tygrysiej skórze",
    Szoty Rustawelego, narodowy poemat gruziński ;)). Nie pojmuję, jakim cudem
    przeczytałam to jednym tchem i byłam zachwycona...
  • brykanty 06.06.10, 22:33
    Witezia też czytałam. Jakieś ładne wydanie było
    --
    Koty. Koty są miłe.
  • sentslaue 21.06.10, 08:33
    jota-40 napisała:

    >
    > Przypomniała mi się jeszcze jedna kultowa lektura dzieciństwa, w
    którą do dziś
    > trudno mi uwierzyć: dorwałam gdzieś u dziadków "Witezia w
    tygrysiej skórze",
    > Szoty Rustawelego, narodowy poemat gruziński ;)). Nie pojmuję,
    jakim cudem
    > przeczytałam to jednym tchem i byłam zachwycona...

    aaa.... bo to książka "kilka w jednym" - romans, przygodowa,
    thriller...
    Pamiętam, pamietam:
    Nie chcę ginąć z ręki brata!
    Wolę śmierć od własnej stali!
    Wzniosła kindzał, krew trysnęła
    I na ziemię trup się zwalił.
  • praktykarz 05.06.10, 21:06
    1.„Dziennik Koli Senicyna” – piękna, wzruszająca historia młodych
    pionierów i komsomolców : )
    Tę wielce pouczającą lekturę odnalazłam u babci, która z sentymentu
    zachowała ją, jako nagrodę przyznaną mojemu ojcu na zakończenie roku
    szkolnego. Zabrałam ją oczywiście ze sobą, ale rodzice szybko ją
    skonfiskowali. Pojęcia nie miałam dlaczego. Marzyłam o pięknej,
    czerwonej chuście: )
    2.„Przewodnik operowy” – krótkie szkice o autorach + libretto.
    Dziwiłam się bardzo, dlaczego ludzie chodzą do opery, przecież te
    historie są takie krótkie i mało zajmujące, a oni siedzą 2 godziny
    i ich słuchają. Nie umywały się przecież do np. „Na jagody”.
    3.Kultowa „Encyklopedia zdrowia” /bądź tytuł podobny/, wydanie
    przedwojenne – do dziś mam przed oczami zdjęcie i jego
    podpis : „bracia kretyni”, no i oczywiście wszystkie skórne
    problemy. Trauma.
    4.I trauma prawdziwa, mając lat 10 wykradłam z zakazanego
    regału „Malowanego ptaka”. Przeczytałam … i już nic nie było takie
    jak przedtem.

    --
    krnąbrnej dupy dosięgnie jeszcze karzący palnik sprawiedliwości,
    autor: idomeneo
  • melmire 06.06.10, 00:27
    Chyba siedzialam nad ta sama "Encyklopedia zdrowia" bo braci kretynow i inne
    czarno-biale obrazki pamietam :)
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • kebbe 06.06.10, 09:40
    melmire napisała:

    > Chyba siedzialam nad ta sama "Encyklopedia zdrowia" bo braci
    kretynow i inne
    > czarno-biale obrazki pamietam :)

    Też pamiętam podobne zjawisko z półki z książkami mojej mamy
    pielęgniarki. Wstrząsające rzeczy, typu człowiek bez kończyn.
    Było też "Vademecum lekarza ogólnego" i inne. Ciągle to czytałam.
    Z niemedycznych to "Opowieści ludu Hausa"(nie pamiętam autora)
    oraz "Zapomniany świat Sumerów" Bielickiego. Książka, która miała
    spory wpływ na wybór mojej drogi życiowej.
  • melmire 06.06.10, 12:00
    O, a ja jeszcze mialam wielka knige ze zdjeciami opisujaca wyprawy polskich
    paleontologow na pustynie Gobi. Paleontologiem nie udalo mi sie niestety zostac,
    ale na podroz na Gobi moze sie jeszcze zalapie. Gdybyscie znali paleontologow
    poszukujacych tragarzy, kucharzy, piszcie!
    --
    http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
    ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
  • marajka 06.06.10, 13:31
    To co napisałam sama, czasem naprawdę obszerne "powieści";)

    Nie pamiętam, żebym czytała coś nietypowego, nieznane szeroko na pewno, ale czy zaraz nietypowe?

    --
    "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to banda s...!"
    A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
  • brykanty 06.06.10, 22:30
    Ryży Placek - oczywiście, absolutnie genialny, obie części do dzisiaj stoją na mojej półce. Z tym, że on walczył z bandą łobuziaków (Czarny Bonawentura - capo di tutti capi i Ślepy Rufin - wykonawca, którzy chcieli wyrzucić rodzinę niewiniątek z gdańskich ruin). Ryży Placek z bratem Złotym Puszkiem uratowali niewiniątka, ożenił się z Kicią, najpiękniejszą z koteczek, a Bonawenturę wysłał do Pernambuko.

    A pierwsza część Bułyczowa nazywała się „Podróże Alicji”, wydane w Klubie Siedmiu Przygód, z żółtą okładką. Bardzo fajne. Chyba sobie powtórzę, bo dalej leży na półce.

    Ale absolutnie nie nazwałabym tych lektur nietypowymi.

    Może raczej:

    - całą serię literatury obozowej i jenieckiej (byłam bardzo zdziwiona, że moi rówieśnicy nie znają tak oczywistych słów jak Durchfall, rewir czy muzułman)

    - zielony słownik wyrazów obcych PWN, z sekcją wyrażeń obcojęzycznych na końcu (Kopalińskiego nie mieliśmy)

    - "Łacinę na co dzień"

    - "Łowców Mikrobów" Pawła de Kruifa - absolutnie fascynujące.

    Mętnie mi się kojarzy, że wydanie było przedwojenne, o takie:
    www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=50813

    --
    Koty. Koty są miłe.
  • brykanty 06.06.10, 22:37
    I jeszcze książki zawodowe mojej mamy, która była położną. Te straszne fotografie różnych ginekologicznych schorzeń. Brrrr...
    --
    Koty. Koty są miłe.
  • truscaveczka 07.06.10, 08:47
    No cóż, ja w ramach "uświadamiania" w wieku 15 lat dostałam
    "Ginekologię wieku młodzieńczego". Teraz myślę, że to miało
    doprowadzić do zaniku popędu, dotąd pamiętam te kłykciny i
    waginellozy <rzyg>.
    --
    I'll try being nicer if you try being smarter.
    http://lmtm.lilypie.com/ohYMp2.pnghttp://lb5m.lilypi
e.com/OFISp2.png
  • marslo55 07.06.10, 11:05
    truscaveczka napisała:
    "No cóż, ja w ramach "uświadamiania" w wieku 15 lat
    dostałam "Ginekologię wieku młodzieńczego". Teraz myślę, że to miało
    doprowadzić do zaniku popędu, dotąd pamiętam te kłykciny i
    waginellozy <rzyg>."
    To moje uświadomienie było przyjemniejsze - w pierwszych klasach
    podstawówki przeczytałam wszystkie komiksy, które w trosce o
    rozrywkę małoletnich zgromadzono na półkach w świetlicy. "Szninkiel"
    należał do mniej kontrowersyjnych pozycji;)

  • kaliope3 07.06.10, 07:37
    "Łowcy mokrobów"! O tak! Pamiętam,z wypiekami na twarzy czytałam-
    pamiętam tez jeden z rozdziałów:"Rzeź świnek morskich".Potem już nie
    mogłam tak spokojnie czytać tego typu rzeczy,ale swego czasu się
    fascynowałam;)Czytałam też przyjemną niezwykle książkę pod
    tytułem "Pierwsze przeszczepy"(czy jakoś tak),o absolutnie
    pionierskich i najczęściej fatalnie kończących się próbach
    przeszczepów już to nerki,już to samego serca...Pasjonujące to
    było.No i jeszcze oczywiście "Bogowie,groby i uczeni",specjalnie
    zażyczyłam sobie na imieniny jak pamiętam:)
  • kaliope3 07.06.10, 07:41
    Acha, jeszcze pamiętam że lubiłam biografie, np Blanki Kastylijskiej
    czy Henryka Ósmego,jeszcze w podstawówce to było na pewno (nie
    licząc czysto rozrywkowego cyklu Druona).A kiedyś na jakimś
    zastępstwie prowadzonym przez koszmarnego wuefistę (nic nie mam do
    wuefistów jako takich) dostałm ochrzan bo pod ławką
    czytałam "Pamiętnik znaleziony w wannie" że się tak na odchodnym
    pochwalę.W ogóle podziwiam siebie z tamtych lat,teraz to już szkoda
    gadać
  • kolczykizoldy 07.06.10, 13:22
    Wszyscy czytali medyczne okropienstwa! Z regalu zawodowego moich
    rodzicow-lekarzy fascynowala mnie w zasadzie tylko jedna ksiazka. Byly to
    "Choroby skory" z interesujaca wkaldka zdjeciowa.

    Z regalu z albumami i duzymi (rozmiarowo) ksiazkami regularnie wyciagalam "Pana
    Tadeusza" w twardej brazowej oprawie ze zlotymi literami. Zawsze z fascynacja
    odczytywalam sobie Inwokacje, ale nigdy nie moglam przebrnac w czytaniu poza
    nia. W momencie, kiedy zaczynala sie akcja i do dworu zajezdzal "mlody panek",
    moje zrozumienie i zainteresowanie tekstem sie ulatnialo. Ten panek mnie tak
    rozkojarzal.
  • klymenystra 21.06.10, 13:45
    O, ja tez wiele lat zaczytywalam sie w literaturze obozowej i drugowojennej, a moja ukochana ksiazka byl Dziennik Anny Frank.
    Z wczesniejszego dziecinstwa: Ksiega Wybrykow Natury - zdjecia pana z trzema penisami, blizniat syjamskich i innych takich.
    Z okresu przedszkola pamietam dwie sliczne ksiazeczki - Rzeczpospolita Pszczol i Nalle Wesoly Niedzwiadek. Szczegolnie ta pierwsza wywarla na mnie ogromne wrazenie, choc za Chiny nie pamietam, co tam bylo :)
    --
    70/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D tez nie.
  • ginny22 08.06.10, 19:53
    Swego czasu zaczytywałam się w książce, której tytułu ni autora nie
    mogłam sobie teraz przypomnieć (wujek google mówi, że to "Księga
    urwisów"). Pamiętam, że ogólnie bardzo mi się podobała,
    a "chłopackie" przygody były szalenie atrakcyjne, tyle że poza nimi
    niewiele rozumiałam. Były tam bowiem śliczne sceny o organizowaniu
    spółdzielni rolnej i o niechęci chłopów do wstępowania do tejże, a
    główny wątek dotyczył łapania dywersanta, wroga ludu, co chciał
    szkodzić komunistycznej ojczyznie i hamować jej rozwój. Za nic nie
    mogłam rozkminić, o co chodzi ;)
  • mama_kotula 08.06.10, 20:53
    Ha!!! A staremu Stachurce żona buty zabrała i schowała w skrzyni z węglem, aby
    do spółdzielni nie mógł pojechać :P:P
    Cudowna książka i bossska.

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
    więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
    mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • mama_kotula 08.06.10, 20:56
    Iii...
    "Antoś Batura dęta figura!!"

    "Stachurkuuuuu!!!! Przyprowadź ojca na sznuuurkuuuuuu...!" ;)

    --
    W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
    więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
    korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
    mimo, że masz do
    tego prawo.
    - by Ananke666.
  • ginny22 08.06.10, 20:57
    Kocham cię :) Nie znałam dotąd nikogo, kto to czytał!
    Chyba muszę ją sobie odświeżyć.
  • mama_kotula 08.06.10, 20:59
    chomikuj.pl/ViAna/Audiobooki/Niziurski+Edmund/Niziurski+Edmund+%27%27Ksi*c4*99ga+urwis*c3*b3w%27%27

    --
    Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
  • anutek115 08.06.10, 21:06
    ginny22 napisała:

    > Kocham cię :) Nie znałam dotąd nikogo, kto to czytał!

    No to już znasz dwie osoby (i możesz obie kochać :))). Nawet mam jeszcze swój
    egzemplarz na półce - i też sobie chyba odświeżę.

    --
    anutek115.gallery.ru

    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda
    kobieta. (G.B. Shaw)
  • nessie-jp 08.06.10, 22:28
    Też znam od lat i bardzo lubię "Awanturę"!

    Przy pierwszym czytaniu w ogóle te wszystkie tematy spółdzielniano-dywersanckie
    przeleciały mi nad głową, natomiast ostatnio postanowiłam sobie odświeżyć,
    kupiłam i się lekko załamałam poziomem indoktrynacji :) To już Pan Samochodzik z
    jego ORMO się nie wydaje takim ewenementem...

    Co mi się podobało, to argument dzieci przeciwko spółdzielniom rolnym -- że niby
    najpierw trzeba będzie zasuwać w spółdzielni za rodziców, potem na własnym
    kawałku ziemi, a potem jeszcze w szkole w czynie czy coś takiego :)

    Z tej samej bajki i przeze mnie ulubiona jest "Księga Urwisów", zresztą mylę je
    nagminnie i za nic nie pamiętam, która jest która (Awantura to ta o kopalni, a
    Księga ta o poszukiwaniu skarbów?)

    --
    Ostrożnie stawiaj kroki
    Po ludzkich stąpasz resztkach
    Omijaj ton wysoki
    Bo patos tu nie mieszka
  • nessie-jp 08.06.10, 22:29
    Matołek. Przecież piszecie wyraźnie, że Księga Urwisów...

    A Awantura w Niekłaju swoją drogą. Tam był chyba Światopełk Dauer.

    --
    Ostrożnie stawiaj kroki
    Bo w sobie masz swój Hades
    I w sobie cień głęboki
    I bezład razem z ładem
  • a_weasley 09.06.10, 23:15
    ginny22 napisała:

    > Nie znałam dotąd nikogo, kto to czytał!

    Znałaś, znałaś, jeno się nigdy nie zgadało. Dostałem na I Komunię i zaczytywałem
    się w tym maniacko.

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • jottka 09.06.10, 23:20
    no właśnie, ja też czytałam, o. zasadniczo całego niziurskiego chyba czytałam,
    łącznie z powieściami dla dorosłych, ale te młodzieżowe lepsze:) ale w 'księdze
    urwisów' miałam problem z czytaniem realiów, chyba dopiero za dorosłej osoby
    załapałam, kiedy to się rozgrywa i o co tam chodzi. za dziecka uznałam, że to
    pewnie w bliżej nieokreślonej epoce 'przed wojną':)

    a kto lubi 'klub włóczykijów'?:)
  • rubaszny-to-ja 09.06.10, 23:26
    Lubię. Szczególnie Wieńczysława Nieszczególnego, twarz ośla, raczej
    mula>
  • pieranka 10.06.10, 21:10
    końska, a raczej mula
  • rubaszny-to-ja 11.06.10, 08:39
    dzięki za doprecyzowanie. Pamięc już nie ta. A dodatkowo brał
    walerianę -taki archaiczny dopalacz.
  • agnieszka_azj 10.06.10, 22:20
    Moją nietypową lekturą z dzieciństwa była książka "Dorota i jej
    towarzysze"
    Wandy Boruckiej. Wydana w 1953 roku.

    Tytuł jak rozumiem był warunkiem sine qua non wydania jej w
    tamtych czasach, ale poza tym była to przeurocza opowieść o
    powojennych wędrowkach dziewczynki, której kolejni opiekunowie
    odjeżdżają w sina dal, bo ktos z ich najblizszych sie odnalazł i
    przysłał po nich ciężąrowkę. W koncu trafila do niezwyklego
    sierocinca w Sosnówce.

    Na urok tej ksiązki składały się też ilustracje Antoniego
    Uniechowskiego
    .

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • filifionka-listopadowa 21.06.10, 13:44
    allegro.pl/item1085625493_dorota_i_jej_towarzysze_ilu_uniechowski_1952.html
    nawet się to da nabyć drogą kupna:)
    --
    Powiedziała Rebeka Dew umykając do kuchni, zanim do siedzących przy stole
    zdążyła dotrzeć treść jej słów.
  • nessie-jp 10.06.10, 22:38
    Przypomniała mi się jeszcze taka książka Zofii Bogusławskiej, której nikt prócz
    mnie chyba nie czytał... Kojarzycie?

    "Sześcioro Topolaków i jedna Kurzawa" -- o dziwnej (dla mnie! bo wieloodłęgowej
    i wielodzietnej) rodzinie Topolaków. Cieniutka, ale pełna postaci, które z
    jakiegoś dziwnego (znowu to słowo) powodu utkwiły w pamięci. Rozpuszczone
    dziecko-potworek rozmazujący sałatkę majonezową po świątecznym stole, ale
    grzecznie bawiący się z niewidomymi dzieciakami w Laskach; dziwna (!) i
    tajemnicza główna bohaterka i dziwny azjatycki adorator; dziwne losy
    czarnoskórych i błękitnookich Topolaków na dalekiej wyspie...

    Nie czytałam chyba dwadzieścia kilka lat, więc nie wiem nawet, ile z tego sobie
    wymyśliłam, a ile było naprawdę w książce. Chętnie bym do niej wróciła, ale już
    ją dawno pożarł Książkowy Potwór...

    --
    Ostrożnie stawiaj kroki
    Po ludzkich stąpasz resztkach
    Omijaj ton wysoki
    Bo patos tu nie mieszka
  • kotbert 10.06.10, 23:31
    "Omijajcie wyspę Hula" Marty Tomaszewskiej. Do tej pory co jakiś czas
    do tego wracam i jestem nieustannie zachwycona zarówno opowieścią, jak
    i ilustracjami Gabriela Rechowicza. To dodam offtopicznie, że uwielbiam
    w ogóle każdy obrazek, który wyszedł spod jego ręki.

    --
    kotbert
  • kolczykizoldy 11.06.10, 01:57
    Czy ktos z was zna ksiazke "Dzieci wsrod nocy", o trojce rodzenstwa bez rodzicow
    w okupowanej Warszawie? Juz prawie nic z niej nie pamietam, oprocz tego, ze
    bardzo mnie wciagnela historia tych wojennych dzieci. Mialam skads bardzo stary,
    rozlatujacy sie egzemplarz i niestety brakowalo w nim koncowych rozdzialow.
    Strasznie to bylo frustrujace, zwlaszcza ze w naszej bibliotece tej ksiazki nie
    mieli. Wiec nigdy nie poznalam zakonczenia (moze skonczylo sie na Powstaniu
    Warszawskim?). Pozniej w ogole gdzies mi ta ksiazka przepadla.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka