Dodaj do ulubionych

Nietypowe lektury z dzieciństwa

04.06.10, 20:22
Natchnęło mnie po ostatnich wątkach. Wszyscy (lub prawie wszyscy) czytaliśmy
Dzieci z Bullerbyn, Brombę, Małego Księcia, Pana Samochodzika, Muminki. A co z
książkami dla dzieci nietypowymi, nieznanymi tak szeroko? Pamiętacie takie?

Ja pamiętam przynajmniej trzy:

"Ryżego Placka" -- o rudym kocie z Gdańska, który przewodził bandzie kocich
łobuziaków i skrzywił mi umysł prokocio na zawsze.

"Chlorofilkę z błękitnego nieba" -- o roślinach, kosmitach, profesorach
nielubiących dzieci, smogu, mięsożernych baobabach i verdeplaźmie, czyli
powieść, która skrzywiła mi umysł proekolo w czasach, kiedy o wojujących
ekologach jeszcze się nie słyszało.

"Było to za 100 lat" -- o ściganiu złoczyńców z przyszłości! Kryminał, SF i
powieść obyczajowa w jednym, dzieło niezrównanego Bułyczowa.


--
A ty masz dźwięków pięknem
Przekonać martwe uszy
Przejętych głuchym wstrętem
Wystygłych Orfeuszy
Obserwuj wątek
      • kajaanna Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 21:12
        No, to miałaś wyrozumiałego ojca, bo przede mną rodzice starannie ją chowali. A
        im bardziej chowali, tym większą uciechą było czytać na przykład o tężcu czy
        raku skóry (miały ilustracje na wklejkach).

        Ale całkiem nietypową lekturą było ukochane "W poszukiwaniu prawdy o
        Wszechświecie" - wielki album o historii astronomii od starożytności do
        ówczesności, czyli do lat '60. A tam od Egipcjan po zdjęcia Mgławicy Magellana.
        Więcej ilustracji niż tekstu, dla dziecka w sam raz.
        ;)

        I jeszcze jak dziś patrzę - rzucili mi do zamęczenia rarytas bibliofilski. Album
        z 1910 roku o zwycięstwie pod Grunwaldem. Dzięki niemu, zaczytanemu "na śmierć",
        wprowadziłam w stupor historyczkę w podstawówce podając jasno i wyraźnie jak
        było Wielkiemu Mistrzowi Krzyżackiemu [Ulrich von Jungingen].

      • kolczykizoldy Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 04.06.10, 23:55
        margonka napisała:

        > "Dzieci z Leszczynowej Górki" M. Kownackiej i Z. Malickiej. Ukochana
        > przez mnie książka, która stoi nadal na mej półce; choć sfatygowana
        > i przeczytana setki razy, nie oddałabym jej za żadne skarby :)

        Jak milo, ze ktos przypomnial te ksiazke :) Dla mnie i mojego brata to tez byla
        ukochana lektura. Do dzis pamietam tytul pierwszego rozdzialu: "Ewa, Tomek i ich
        domek". Tez chcialam zamieszkac w lesniczowce :) Nie przyszlo mi do glowy
        przywolac ja jako nietypowa lekture dziecinstwa. Byla malo znana? I jeszcze,
        zdziwily mnie wspomniane przez ciebie autorki. Jakos wydawalo mi sie, ze
        napisala ja Ewa Szelburg-Zarembina!
      • slotna Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 02:43
        > "Dzieci z Leszczynowej Górki" M. Kownackiej i Z. Malickiej. Ukochana
        > przez mnie książka, która stoi nadal na mej półce; choć sfatygowana
        > i przeczytana setki razy, nie oddałabym jej za żadne skarby :)

        Czy to tam bylo o piesku, ktory chorowal z niewiadomego powodu i okazalo sie, ze to sznurek?

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy, niż same rzeczy.
      • marajka Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 06.06.10, 13:33
        Też miałam, jeszcze egzemplarz mojej mamy, mnie to się jednak nie podobało, podobnie jak "Wiatrak profesora Biedronki"(a może to ten "Wiatrak" miałam? Chyba jednak tak...).
        --
        "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to banda s...!"
        A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
    • yo-a-ko Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 04.06.10, 22:02
      A czy ktoś czytał "Runo" Angelo Cerkvenika?
      Była to moja absolutnie najukochańsza książka, gdy miałam ok 6-7 lat... (zresztą
      - do dziś dnia Bośnia to dla mnie przede wszystkim miejsce, gdzie Runo miał swój
      dom przy pasterzu Miszku :-).
      A czy ktoś zna "Jagodę" autorstwa... yyyy... no, "Jagodę" :-)(akcja dzieje się
      też na terenie ówczesnej Jugosławii)
      Książka dla nastolatek wprawdzie, nie dla dzieci, ale - podczytywałam ją
      siostrze jako smarkula, z takimi trochę mieszanymi uczuciami... Z jednej strony
      trochę nmie drażniła, z drugiej - ALE! ciekawiła! :-)
    • melmire Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 01:07
      "Opowiesci z sawanny i buszu", nie pamietam kogo, wiem ze kobieta i Polka. Nawet
      w konkursie na okladke dla ulubionej ksiazki te wlasnie ilustrowalam :)
      --
      http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
      ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
      • gaudia Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 02:15
        miałam przerąbane, bowiem babcia, prosta emerytka z introligatorni dużych
        zakładów graficznych, podrzucała mi przedziwne lektury. Kierowały nia obrazki. I
        tak poznałam "Piekną i bestię" w wersji francuskojęzycznej - równie dobrze mogła
        byc po chińsku.
        Ale z uwagi na rysunki Butenki - dostałam "Cyryl, gdzie jesteś?". I tak, w wieku
        lat 10 - szukałam w encyklopedii hasła "entropia". I chyba pierwszy raz w życiu
        sie zdołowałam :D
    • paszczakowna1 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 11:26
      "Ryży Placek" nie jest nietypowy - ja też czytałam. One były dwa, "Ryży Placek i
      trzynastu zbójców" i druga część, "Ryży Placek i portowa kompania". Nb, jak już
      byłam całkiem dorosła, kolega (też całkiem dorosły, a nawet 5 lat starszy)
      błagał mnie niemal na kolanach, żeby mu pożyczyć, bo to genialny thriller.

      "Było to za 100 lat" Bułyczowa - czy to było o Alicji? Bo jeśli tak, to ja inną
      część czytałam.
      • jota-40 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 12:14
        "Przez różową szybkę" Szelburg-Zarembiny. Absolutnie ukochana lektura, zaczytana na amen, dziś służy mojej córce, która nie może się obejść bez zwierząt ;).

        "Cesarzowa i smerda" niejakiego Bodnickiego, opowiadająca dzieje pięknej księżniczki śląskiej, Ryksy, która została wydana za hiszpańskiego króla czy księcia? Nie pomnę. Wstrząsający opis nocy poślubnej, kiedy wokół łoża stali dworzanie i obserwowali akcję ;)).

        Wspominany już tu kiedyś przeze mnie "Sam Small lata znowu. Niezwykłe przygody latającego jorkszyrczyka" Erica Knighta (autor znany bardziej z "Lassie, wróć"). Książka, która rozpada mi się w strzępy, a którą czytam regularnie od ponad trzydziestu lat - ładny wynik ;)).

        "Pawie pióro" Bogusławskiej - śliczna opowieść o dzieciach, mieszkających w Kazimierzu nad Wisłą, lata 60-te, wszystko bardzo oldskulowe, łącznie z piosenką Kasi Sobczyk o Małym Księciu ;).

        "Mały świat na Cromwell Road" Pameli Brown - rozkosznie się było zanurzyć w intrygi francuskiego liceum w Londynie, w przaśnych latach gierkowskich!
    • bat_oczir Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 14:00
      lubiłem książki Ryszarda Liskowackiego o Sprawiedliwych - Związek
      Sprawiedliwych, Przygody ośmiu sprawiedliwych oraz Wódz
      Sprawiedliwych - a także jego zeszytowy cykl "Historia dłuższa niż
      wojna".

      Dalej książki Tomaszewskiej - "Zamach na wyspę" i "Zorro, załóż
      okulary!".

      Z literatury obcej pamiętam dwie rosyjskie książeczki - "Kysz i ja
      na Krymie" Juza Aleszkowskiego i "Każdy marzy o psie" (autor chyba
      nazywał się Zeleznakow czy jakoś tak). A, i jeszcze jedna książka
      zza wschodniej granicy - "Uciekł Napoleon Trzeci", bardzo zabawna,
      zresztą radzieckie książki dla dzieci były naprawdę niezłe :).

      No i książki-westerny Wiesława Wernica - ale niewiem, czy to aż
      taka nietypowa lektura.

      • kkokos Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 14:55
        też czytałam cyryl, gdzie jesteś - i uwielbiałam! ale moi znajomi też to
        czytali, to nie było nietypowe

        uwielbiałam też zamach na wyspę - a to z kolei było nietypowe, bo mało kto
        znajomy czytał

        jak ledwo uczyłam się czytać, to szlochałam nad książką sarenki babci klary - to
        było tłumaczenie jakiegoś niemieckiego (chyba) autora, z ilustracjami tak w
        stylu lat 30., sarenki były śliczne, opowieść wzruszająca, och jak ja nad tym
        płakałam, chociaż był happy end. i tego chyba żadna moja koleżanka nie miała.

        a jako starsze już dziecko i pochłaniające taśmowo książki historyczne typu
        jadwiga i jagienka czy znak orła czytałam coś o polskim żaku, który studiował w
        pradze i był świadkiem egzekucji jana husa - w ogóle nie pamiętam tutułu, choć
        pamiętam rysunek na okładce i opis egzekucji. nie żebym po tym nie spała, ale
        parę dni czułam się nieswojo. potem mi przeszło i czytałam tę książkę jeszcze
        kilka razy - ale na pewno nikt znajomy tego nie czytał.
    • mama_kotula Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 14:21
      Chlorofilka przywiodła mi na myśl "Sonę". Książkę którą albo sobie wymyśliłam, albo nikt poza mną jej nie czytał.
      Sona była kosmitką i miała zielone paznokcie, którymi przeprowadzała fotosyntezę. I do których przyłączała długie rurki, aby jej koledzy mogli oddychać pod wodą.
      Przebóg, NIKT nie pamięta tej książki :(.

      --
      Jeśli uważasz, że masz prawo patrzec w krocza innych, to nie masz prawa narzekac na to, co w tych kroczach znajdziesz. - by Lezbobimbo
      • alitzja Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 19:03
        mama_kotula napisała:

        > Chlorofilka przywiodła mi na myśl "Sonę". Książkę którą albo sobie
        wymyśliłam, albo nikt poza mną jej nie czytał.

        Ejże, ja znam! Na pewno czytałam, ale fakt, NIC nie pamiętam. Tylko
        tytuł mi coś mówi, a wyguglany daje kolejną podpowiedź, że jest
        jeszcze "Sami" i coś mi się kołacze, że to dalszy ciąg chyba.

        --
        "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem
        fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
        • jota-40 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 19:48
          A ja czytałam "Zamach na wyspę"! I nawet miałam to do niedawna w piwnicy. W
          tajemniczych okolicznościach zniknęło.

          Przypomniała mi się jeszcze jedna kultowa lektura dzieciństwa, w którą do dziś
          trudno mi uwierzyć: dorwałam gdzieś u dziadków "Witezia w tygrysiej skórze",
          Szoty Rustawelego, narodowy poemat gruziński ;)). Nie pojmuję, jakim cudem
          przeczytałam to jednym tchem i byłam zachwycona...
          • sentslaue Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 21.06.10, 08:33
            jota-40 napisała:

            >
            > Przypomniała mi się jeszcze jedna kultowa lektura dzieciństwa, w
            którą do dziś
            > trudno mi uwierzyć: dorwałam gdzieś u dziadków "Witezia w
            tygrysiej skórze",
            > Szoty Rustawelego, narodowy poemat gruziński ;)). Nie pojmuję,
            jakim cudem
            > przeczytałam to jednym tchem i byłam zachwycona...

            aaa.... bo to książka "kilka w jednym" - romans, przygodowa,
            thriller...
            Pamiętam, pamietam:
            Nie chcę ginąć z ręki brata!
            Wolę śmierć od własnej stali!
            Wzniosła kindzał, krew trysnęła
            I na ziemię trup się zwalił.
        • yasemin Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.11.19, 22:07
          "Sonę" i ja znam. Była w domu, u rodziców w zakamarkach szafek, a ja odgrzebałam ją dopiero jako dorosła, czytająca wszystko. Myślę, że gdybym odkryła ją dzieckiem będąc, na pewno by mi się podobała, lubiłam takie baśniowe klimaty osadzone w rzeczywistym świecie, pobudzające wyobraźnię. Ktoś pamięta "Jak oswoić czarownicę" Wiery Badalskiej? Po lekturze uwielbiałam bawić się, że razem z braciszkiem jedziemy do Starodębów, i myślałam, że to jest taka zaczarowana miejscowość, w której wszystko zdarzyć się może.

          "Chlorofilkę" pamiętam jako słuchowisko radiowe, lubiłam słuchać o przygodach Chlorofilki, Michellego, Franceski i zwariowanego profesora. Chyba jednak końcowe odcinki przegapiłam, bo nie wiem, jak się skończyło.

          Nie wiem, czy to podchodzi pod nietypową lekturę - "Magda i miasteczko, czyli Em i em", w każdym razie nigdzie nie mogę znaleźć informacji na jej temat. To była powieść w odcinkach drukowana w "Świerszczyku" na początku roku 1992. Z niecierpliwością czekałam na kolejne odcinki. Wydaje mi się, że autorką była Joanna Papuzińska, ale głowy nie dam - nie ma nic na ten temat w Wikipedii. Ktoś coś może pamięta?

          Do książek dla dorosłych niestety już po paru akapitach się zniechęcałam, bo były dla mnie niezrozumiałe i nudne. Przynajmniej beletrystyka. Ale... mając 8 latek czytałam mamusiny poradnik na temat pielęgnacji i wychowania małego dziecka. Od 13 roku życia zaś poradniki psychologiczne, np. "Obudź w sobie olbrzyma" Anthony'ego Robbinsa.

          --
          "-Jest inny niż wszystkie koty (...). A czy to przyjemnie tak się wyróżniać?
          -Nie wiem-szepnęła Karolcia.- Może przyjemnie".
          • m.y.q.2 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.11.19, 23:04
            Uwielbiałam lekturę książki
            J. Perelmana - Zajmująca fizyka.
            Jak ta książka świetnie była napisana, jak zajmująco! Czytałam ją w młodszych klasach podstawówki, opisy różnych doświadczeń, fragmenty prozy znanych pisarzy, m.in. Poe, ilustrujących różne prawa fizyki. Ta książka sprawiła, że nauka fizyki stała się dla mnie przyjemnością do końca szkoły podstawowej.
            W liceum to się skończyło, zaczęła się gehenna zadań Zillingera i ta moja przyjaźń z fizyką znikła, jak sen jaki złoty! Świetna książka, szkoda, że znikła w pomroce dziejów!

            --
            Ślepej wierze źle z oczu patrzy.
            St. Jerzy Lec
          • mimbla125 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 10.11.19, 07:00
            Ja też czytałam poradniki, najchętniej na temat wychowania dzieci! Jako 10- latka czytałam - kilka razy, bo ja z tych, co jak się podobało, to mogły w kólko- książeczkę Jacka Nawrota "No coś ty, tato", coś między poradnikiem a zbiorem esejów na tematy "wychowawcze". Zresztą świetna książka, broni się do dziś , a jest chyba z lat 80-ych. Zna ktoś może?
    • praktykarz Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 05.06.10, 21:06
      1.„Dziennik Koli Senicyna” – piękna, wzruszająca historia młodych
      pionierów i komsomolców : )
      Tę wielce pouczającą lekturę odnalazłam u babci, która z sentymentu
      zachowała ją, jako nagrodę przyznaną mojemu ojcu na zakończenie roku
      szkolnego. Zabrałam ją oczywiście ze sobą, ale rodzice szybko ją
      skonfiskowali. Pojęcia nie miałam dlaczego. Marzyłam o pięknej,
      czerwonej chuście: )
      2.„Przewodnik operowy” – krótkie szkice o autorach + libretto.
      Dziwiłam się bardzo, dlaczego ludzie chodzą do opery, przecież te
      historie są takie krótkie i mało zajmujące, a oni siedzą 2 godziny
      i ich słuchają. Nie umywały się przecież do np. „Na jagody”.
      3.Kultowa „Encyklopedia zdrowia” /bądź tytuł podobny/, wydanie
      przedwojenne – do dziś mam przed oczami zdjęcie i jego
      podpis : „bracia kretyni”, no i oczywiście wszystkie skórne
      problemy. Trauma.
      4.I trauma prawdziwa, mając lat 10 wykradłam z zakazanego
      regału „Malowanego ptaka”. Przeczytałam … i już nic nie było takie
      jak przedtem.

      --
      krnąbrnej dupy dosięgnie jeszcze karzący palnik sprawiedliwości,
      autor: idomeneo
        • kebbe Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 06.06.10, 09:40
          melmire napisała:

          > Chyba siedzialam nad ta sama "Encyklopedia zdrowia" bo braci
          kretynow i inne
          > czarno-biale obrazki pamietam :)

          Też pamiętam podobne zjawisko z półki z książkami mojej mamy
          pielęgniarki. Wstrząsające rzeczy, typu człowiek bez kończyn.
          Było też "Vademecum lekarza ogólnego" i inne. Ciągle to czytałam.
          Z niemedycznych to "Opowieści ludu Hausa"(nie pamiętam autora)
          oraz "Zapomniany świat Sumerów" Bielickiego. Książka, która miała
          spory wpływ na wybór mojej drogi życiowej.
          • melmire Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 06.06.10, 12:00
            O, a ja jeszcze mialam wielka knige ze zdjeciami opisujaca wyprawy polskich
            paleontologow na pustynie Gobi. Paleontologiem nie udalo mi sie niestety zostac,
            ale na podroz na Gobi moze sie jeszcze zalapie. Gdybyscie znali paleontologow
            poszukujacych tragarzy, kucharzy, piszcie!
            --
            http://squiby.net/view/3132869.pngPogoda
            ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać.
    • marajka Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 06.06.10, 13:31
      To co napisałam sama, czasem naprawdę obszerne "powieści";)

      Nie pamiętam, żebym czytała coś nietypowego, nieznane szeroko na pewno, ale czy zaraz nietypowe?

      --
      "Patrz Jędruś- ludzie tak osobiście są porządni, a wszystko razem do kupy to banda s...!"
      A.Bobkowski, "Szkice piórkiem"
    • brykanty Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 06.06.10, 22:30
      Ryży Placek - oczywiście, absolutnie genialny, obie części do dzisiaj stoją na mojej półce. Z tym, że on walczył z bandą łobuziaków (Czarny Bonawentura - capo di tutti capi i Ślepy Rufin - wykonawca, którzy chcieli wyrzucić rodzinę niewiniątek z gdańskich ruin). Ryży Placek z bratem Złotym Puszkiem uratowali niewiniątka, ożenił się z Kicią, najpiękniejszą z koteczek, a Bonawenturę wysłał do Pernambuko.

      A pierwsza część Bułyczowa nazywała się „Podróże Alicji”, wydane w Klubie Siedmiu Przygód, z żółtą okładką. Bardzo fajne. Chyba sobie powtórzę, bo dalej leży na półce.

      Ale absolutnie nie nazwałabym tych lektur nietypowymi.

      Może raczej:

      - całą serię literatury obozowej i jenieckiej (byłam bardzo zdziwiona, że moi rówieśnicy nie znają tak oczywistych słów jak Durchfall, rewir czy muzułman)

      - zielony słownik wyrazów obcych PWN, z sekcją wyrażeń obcojęzycznych na końcu (Kopalińskiego nie mieliśmy)

      - "Łacinę na co dzień"

      - "Łowców Mikrobów" Pawła de Kruifa - absolutnie fascynujące.

      Mętnie mi się kojarzy, że wydanie było przedwojenne, o takie:
      www.atticus.pl/index.php?pag=poz&id=50813

      --
      Koty. Koty są miłe.
        • truscaveczka Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 07.06.10, 08:47
          No cóż, ja w ramach "uświadamiania" w wieku 15 lat dostałam
          "Ginekologię wieku młodzieńczego". Teraz myślę, że to miało
          doprowadzić do zaniku popędu, dotąd pamiętam te kłykciny i
          waginellozy <rzyg>.
          --
          I'll try being nicer if you try being smarter.
          http://lmtm.lilypie.com/ohYMp2.pnghttp://lb5m.lilypi
e.com/OFISp2.png
          • marslo55 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 07.06.10, 11:05
            truscaveczka napisała:
            "No cóż, ja w ramach "uświadamiania" w wieku 15 lat
            dostałam "Ginekologię wieku młodzieńczego". Teraz myślę, że to miało
            doprowadzić do zaniku popędu, dotąd pamiętam te kłykciny i
            waginellozy <rzyg>."
            To moje uświadomienie było przyjemniejsze - w pierwszych klasach
            podstawówki przeczytałam wszystkie komiksy, które w trosce o
            rozrywkę małoletnich zgromadzono na półkach w świetlicy. "Szninkiel"
            należał do mniej kontrowersyjnych pozycji;)

      • kaliope3 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 07.06.10, 07:37
        "Łowcy mokrobów"! O tak! Pamiętam,z wypiekami na twarzy czytałam-
        pamiętam tez jeden z rozdziałów:"Rzeź świnek morskich".Potem już nie
        mogłam tak spokojnie czytać tego typu rzeczy,ale swego czasu się
        fascynowałam;)Czytałam też przyjemną niezwykle książkę pod
        tytułem "Pierwsze przeszczepy"(czy jakoś tak),o absolutnie
        pionierskich i najczęściej fatalnie kończących się próbach
        przeszczepów już to nerki,już to samego serca...Pasjonujące to
        było.No i jeszcze oczywiście "Bogowie,groby i uczeni",specjalnie
        zażyczyłam sobie na imieniny jak pamiętam:)
        • kaliope3 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 07.06.10, 07:41
          Acha, jeszcze pamiętam że lubiłam biografie, np Blanki Kastylijskiej
          czy Henryka Ósmego,jeszcze w podstawówce to było na pewno (nie
          licząc czysto rozrywkowego cyklu Druona).A kiedyś na jakimś
          zastępstwie prowadzonym przez koszmarnego wuefistę (nic nie mam do
          wuefistów jako takich) dostałm ochrzan bo pod ławką
          czytałam "Pamiętnik znaleziony w wannie" że się tak na odchodnym
          pochwalę.W ogóle podziwiam siebie z tamtych lat,teraz to już szkoda
          gadać
          • kolczykizoldy Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 07.06.10, 13:22
            Wszyscy czytali medyczne okropienstwa! Z regalu zawodowego moich
            rodzicow-lekarzy fascynowala mnie w zasadzie tylko jedna ksiazka. Byly to
            "Choroby skory" z interesujaca wkaldka zdjeciowa.

            Z regalu z albumami i duzymi (rozmiarowo) ksiazkami regularnie wyciagalam "Pana
            Tadeusza" w twardej brazowej oprawie ze zlotymi literami. Zawsze z fascynacja
            odczytywalam sobie Inwokacje, ale nigdy nie moglam przebrnac w czytaniu poza
            nia. W momencie, kiedy zaczynala sie akcja i do dworu zajezdzal "mlody panek",
            moje zrozumienie i zainteresowanie tekstem sie ulatnialo. Ten panek mnie tak
            rozkojarzal.
      • klymenystra Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 21.06.10, 13:45
        O, ja tez wiele lat zaczytywalam sie w literaturze obozowej i drugowojennej, a moja ukochana ksiazka byl Dziennik Anny Frank.
        Z wczesniejszego dziecinstwa: Ksiega Wybrykow Natury - zdjecia pana z trzema penisami, blizniat syjamskich i innych takich.
        Z okresu przedszkola pamietam dwie sliczne ksiazeczki - Rzeczpospolita Pszczol i Nalle Wesoly Niedzwiadek. Szczegolnie ta pierwsza wywarla na mnie ogromne wrazenie, choc za Chiny nie pamietam, co tam bylo :)
        --
        70/95= 30FF

        75B nie istnieje. 80D tez nie.
    • ginny22 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.06.10, 19:53
      Swego czasu zaczytywałam się w książce, której tytułu ni autora nie
      mogłam sobie teraz przypomnieć (wujek google mówi, że to "Księga
      urwisów"). Pamiętam, że ogólnie bardzo mi się podobała,
      a "chłopackie" przygody były szalenie atrakcyjne, tyle że poza nimi
      niewiele rozumiałam. Były tam bowiem śliczne sceny o organizowaniu
      spółdzielni rolnej i o niechęci chłopów do wstępowania do tejże, a
      główny wątek dotyczył łapania dywersanta, wroga ludu, co chciał
      szkodzić komunistycznej ojczyznie i hamować jej rozwój. Za nic nie
      mogłam rozkminić, o co chodzi ;)
      • mama_kotula Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.06.10, 20:53
        Ha!!! A staremu Stachurce żona buty zabrała i schowała w skrzyni z węglem, aby
        do spółdzielni nie mógł pojechać :P:P
        Cudowna książka i bossska.

        --
        W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
        więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
        korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
        mimo, że masz do
        tego prawo.
        - by Ananke666.
        • mama_kotula Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.06.10, 20:56
          Iii...
          "Antoś Batura dęta figura!!"

          "Stachurkuuuuu!!!! Przyprowadź ojca na sznuuurkuuuuuu...!" ;)

          --
          W opłaty mieszkaniowe mam wliczone korzystanie ze śmietnika obok bloku. Mam
          więc pełne prawo wejść do niego z głową i wytarzać się w nim.Tylko, że nie
          korzystam z tego prawa. Po prostu się odwróć i nie gap się na cudze krocze,
          mimo, że masz do
          tego prawo.
          - by Ananke666.
          • anutek115 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.06.10, 21:06
            ginny22 napisała:

            > Kocham cię :) Nie znałam dotąd nikogo, kto to czytał!

            No to już znasz dwie osoby (i możesz obie kochać :))). Nawet mam jeszcze swój
            egzemplarz na półce - i też sobie chyba odświeżę.

            --
            anutek115.gallery.ru

            W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
            dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda
            kobieta. (G.B. Shaw)
            • nessie-jp Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.06.10, 22:28
              Też znam od lat i bardzo lubię "Awanturę"!

              Przy pierwszym czytaniu w ogóle te wszystkie tematy spółdzielniano-dywersanckie
              przeleciały mi nad głową, natomiast ostatnio postanowiłam sobie odświeżyć,
              kupiłam i się lekko załamałam poziomem indoktrynacji :) To już Pan Samochodzik z
              jego ORMO się nie wydaje takim ewenementem...

              Co mi się podobało, to argument dzieci przeciwko spółdzielniom rolnym -- że niby
              najpierw trzeba będzie zasuwać w spółdzielni za rodziców, potem na własnym
              kawałku ziemi, a potem jeszcze w szkole w czynie czy coś takiego :)

              Z tej samej bajki i przeze mnie ulubiona jest "Księga Urwisów", zresztą mylę je
              nagminnie i za nic nie pamiętam, która jest która (Awantura to ta o kopalni, a
              Księga ta o poszukiwaniu skarbów?)

              --
              Ostrożnie stawiaj kroki
              Po ludzkich stąpasz resztkach
              Omijaj ton wysoki
              Bo patos tu nie mieszka
              • nessie-jp Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.06.10, 22:29
                Matołek. Przecież piszecie wyraźnie, że Księga Urwisów...

                A Awantura w Niekłaju swoją drogą. Tam był chyba Światopełk Dauer.

                --
                Ostrożnie stawiaj kroki
                Bo w sobie masz swój Hades
                I w sobie cień głęboki
                I bezład razem z ładem
          • a_weasley Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 09.06.10, 23:15
            ginny22 napisała:

            > Nie znałam dotąd nikogo, kto to czytał!

            Znałaś, znałaś, jeno się nigdy nie zgadało. Dostałem na I Komunię i zaczytywałem
            się w tym maniacko.

            --
            Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
    • agnieszka_azj Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 10.06.10, 22:20
      Moją nietypową lekturą z dzieciństwa była książka "Dorota i jej
      towarzysze"
      Wandy Boruckiej. Wydana w 1953 roku.

      Tytuł jak rozumiem był warunkiem sine qua non wydania jej w
      tamtych czasach, ale poza tym była to przeurocza opowieść o
      powojennych wędrowkach dziewczynki, której kolejni opiekunowie
      odjeżdżają w sina dal, bo ktos z ich najblizszych sie odnalazł i
      przysłał po nich ciężąrowkę. W koncu trafila do niezwyklego
      sierocinca w Sosnówce.

      Na urok tej ksiązki składały się też ilustracje Antoniego
      Uniechowskiego
      .

      --
      Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

      Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
    • nessie-jp Sześcioro Topolaków i jedna Kurzawa 10.06.10, 22:38
      Przypomniała mi się jeszcze taka książka Zofii Bogusławskiej, której nikt prócz
      mnie chyba nie czytał... Kojarzycie?

      "Sześcioro Topolaków i jedna Kurzawa" -- o dziwnej (dla mnie! bo wieloodłęgowej
      i wielodzietnej) rodzinie Topolaków. Cieniutka, ale pełna postaci, które z
      jakiegoś dziwnego (znowu to słowo) powodu utkwiły w pamięci. Rozpuszczone
      dziecko-potworek rozmazujący sałatkę majonezową po świątecznym stole, ale
      grzecznie bawiący się z niewidomymi dzieciakami w Laskach; dziwna (!) i
      tajemnicza główna bohaterka i dziwny azjatycki adorator; dziwne losy
      czarnoskórych i błękitnookich Topolaków na dalekiej wyspie...

      Nie czytałam chyba dwadzieścia kilka lat, więc nie wiem nawet, ile z tego sobie
      wymyśliłam, a ile było naprawdę w książce. Chętnie bym do niej wróciła, ale już
      ją dawno pożarł Książkowy Potwór...

      --
      Ostrożnie stawiaj kroki
      Po ludzkich stąpasz resztkach
      Omijaj ton wysoki
      Bo patos tu nie mieszka
    • kotbert Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 10.06.10, 23:31
      "Omijajcie wyspę Hula" Marty Tomaszewskiej. Do tej pory co jakiś czas
      do tego wracam i jestem nieustannie zachwycona zarówno opowieścią, jak
      i ilustracjami Gabriela Rechowicza. To dodam offtopicznie, że uwielbiam
      w ogóle każdy obrazek, który wyszedł spod jego ręki.

      --
      kotbert
      • kolczykizoldy Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 11.06.10, 01:57
        Czy ktos z was zna ksiazke "Dzieci wsrod nocy", o trojce rodzenstwa bez rodzicow
        w okupowanej Warszawie? Juz prawie nic z niej nie pamietam, oprocz tego, ze
        bardzo mnie wciagnela historia tych wojennych dzieci. Mialam skads bardzo stary,
        rozlatujacy sie egzemplarz i niestety brakowalo w nim koncowych rozdzialow.
        Strasznie to bylo frustrujace, zwlaszcza ze w naszej bibliotece tej ksiazki nie
        mieli. Wiec nigdy nie poznalam zakonczenia (moze skonczylo sie na Powstaniu
        Warszawskim?). Pozniej w ogole gdzies mi ta ksiazka przepadla.
    • guineapigs Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 08.11.19, 13:19
      Hmm, watek wywolany po latach - ciekawe. Ale w pytaniu jest 'nietypowe', a w rozwinieciu: mniej znane, mniej popularne. Otoz moim zdaniem to sa zupelnie inne kategorie! Mniej popularne, ale jednak przygodowe/SF/o przyrodzie/o przyjazni, milosci czy kosmicznych przygodach - to jednak typowe, natomiast nietypowe to wlasnie takie, po ktore dzieci raczej nie siegaja z wlasnego, dobrowolnego wyboru. Ja mam na koncie mnostwo lektur 'z myszka' (czyli takich staroswieckich, dawno napisanych i nie wznawianych), ale one sa typowe dla wieku.
      Natomiast z takich 'nietypowych' dla dzieci to pamietam:
      1. 'Poradnik rolnika i pszczelarza' w formie kalendarza - dla przedstawicieli tych szlachetnych zawodow. Czytalam to z nieznanego mi dzis powodu, prawopodobnie w domu cioci byly do wyboru mniej fascynujace lektury - co to wiec moglo byc? Dziennik Ustaw? Monitor Sadowy i Gospodarczy?
      2. 'Tresura koni' czy cos takiego. Nie mam pojecia, skad to sie wzielo w domu moich rodzicow i dlaczego (moze ojciec to dostal za makulature?). W kazdym razie pamietam to, bo moja przyjaciolka, zobaczywszy i podczytawszy to, wpadla na pomysl: 'a moze wychowamy twojego psa jak konia?' Na szczescie moj pies byl tak niesamowicie inteligentny, ze nie dal sie sprowadzic do roli konia a jeszcze nam wyraznie zakomunikowal, ze mozemy sie pocalowac gdzies z taka tresura - on jest pies a nie kon i mamy sie bujac.
      3. 'Sztuka kochania' Wislockiej. Nie jest to jakies niezwykle - pewnie kazdy dzieciak by to czytal, gdyby mogl, ale nie czytal, bo nie mogl - a ja i kolezanka czytalysmy... Bo mialysmy dostep - polka Mamy Kolezanki. Do dzis sie dziwie, ze Mama Kolezanki tak to zostawiala na polce w pokoju zamiast chowac po zakamarkach piwnicy czy strychu. I to bylo bardzo edukacyjne: bo juz jako wczesna nastolatka zrozumialam (wlasciwie to chyba wplynelo w moj krwioobieg), ze seks wcale nie zly czy obrzydliwy, ba - wrecz jest sprawa piekna. Tyle, ze trzeba wiedziec z kim, jak, i gdzie. I ze nie warto/nie wolno wrecz(!) robic 'tego' z byle kim i byle gdzie. Pamietam, ze po lekturze Wislockiej z politowaniem patrzylam na kolezanki, ktore ulegaly na argument 'dowodu milosci' a potem ryczaly jak bobry. I chyba juz wtedy wyksztalcila sie w moim umysle wersja: jak nie chce z toba slubu (cywilnego OCZYWISCIE BO JAK INACZEJ), to znaczy, ze cie wazy lekce. Nie dotyczy to oczywiscie M. Wisniewskiego i JKM - oni kochaja kazda swoja kolejna zone do smierci (ha ha ha).
      Czytalam normalne ksiazke dla wieku, moze zapomniane i niewydane, ale normalne, procz tych trzech napisanych powyzej. Aha, i mialam tez w biblioteczce 'Przewodnik Operowy' ale to czytalam wtedy, gdy mnie rodzice wyciagali do opery - zeby wiedziec, o co sie rozchodzi w widowisku.
      TERAZ: moze to tematy nielegalne, ale... Na moim stoliczku przy lozku lezy Biblia, i jest czytana. Oprocz tego: 'Wolyn Zdradzony', 'Lemkowie - losy zaginionego narodu' (z uwagi na pochodzenie mojej rodziny - niby to wszystko co w ksiazce jest wiem, ale lubie poczytac jak to widza inni), oraz kilka ksiazek nt. urbanistyki - takie raczej popularnonaukowe, ale daja do myslenia na temat przestrzeni miejskiej.
      Ja tu: co ja czytam, a temat: co dzieci czytaja. Bleeeee....
      • mimbla125 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 10.11.19, 07:11
        Ogólnie masz rację, co do tematu wątku!

        Ja też czytałam "Sztukę miłości", gdzieś w 3.klasie. Ba, czytałyśmy razem z przyjaciolką, po lekcjach. Stała, owszem, w drugim, tylnym rzędzie, ale bynajmniej nie niedostępna. I, podobnie jak Tobie, nie tylko mi nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie...
        I tylko się zastanawiam, na ile to niechowanie było świadomym działaniem moich rodziców, a na ile po prostu nie doceniali mojego zasięgu.
          • m.y.q.2 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 10.11.19, 11:20
            Sztuka kochania w latach mojego nastolęctwa jeszcze nie istniała, przynajmniej ta Wisłockiej, jednak znalazłam w domu Theodora H. van de Welde Małżeństwo doskonałe, wydane jeszcze przed II w.św.
            www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=https://lubimyczytac.pl/ksiazka/153068/malzenstwo-doskonale&ved=2ahUKEwjWt-ybtN_lAhXSxqQKHeK5BBUQFjACegQIAhAB&usg=AOvVaw1vyOUmHhwnio0HKdiqwfNX
            --
            Wierzę tylko w zdementowane wiadomości.
            Winston Churchill
    • czarna9610 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 09.11.19, 18:13
      Taką ukochaną książką do której wracałam było "Królestwo Bajki " Szelburg-Zarembina. Lubiłam "Pana Kleksa" całość te trzy części.Z nietypowych to była "Opowieść o przyjaźni" radzieckie z lat chyba czterdziestych jak bohaterka z siostrą nauczycielką jedzie gdzieś na rubieże kraju. W tle druga wojna światowa. Socrealizm, ale jakoś fajnie napisany. Ponadto w domu był "Lekarski poradnik domowy" , rozdział o chorobach psychicznych oczywiście miałam wszystkie objawy . Zanim nauczyłam się czytać miałam dwie ukochane i przeglądane książki a w zasadzie albumy Jeana Effella "Adam w raju " i "Zakochani" Raymonda Peyneta.
    • viridiana73 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 10.11.19, 19:11
      Niby dla dzieci, ale nie dla wszystkich:"Poniedziałek, którego nie było". Książka emanująca jakimś kapitalnym surrealistycznym klimatem, okraszona kompletnie absurdalnym humorem. Zna ktoś?
      A nie dla dzieci: Joanna Guze "Wśród bohaterów kina", prezent od dziadka. Rodzice popukali się w czoło (byłam w wieku wczesnopodstawówkowym), a ja dosłownie wsiąkłam w tę książkę, otwarła ona przede mną cały ten niezwykły świat dziesiątej muzy. Trzeba pamiętać, że nie były to czasy, kiedy każdy film można było ściągnąć z chomika czy YT, o nie! Nie było Filmwebu, na którym można o każdym filmie poczytać, obejrzeć fotki, zwiastun. Jakim cudownym przeżyciem było, kiedy potem (z rzadka) mogłam w tv obejrzeć wybitne filmy, o których wcześniej tylko czytałam.
      Mam tę książkę do dziś.
      • piotr7777 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 13.11.19, 17:30
        Ja pamiętam "Piotrek zgubił dziadka oko a Jasiek chce dożyć spokojnej starości" z podtytułem "o dzieciach nie dla dzieci" (potem książkę spopularyzowała Agata Buzek, nakręcono serial telewizyjny - o dziwo w 90 procentach zgodny z oryginałem) a autorka napisała trzy kontynuacje, ale to już nie było to. Zakładam, ze fabula (dwóch szczerze się nienawidzących, ale skazanych na siebie braci, ich rodzice aktorzy - nieco ekscentryczny ojciec i dbająca o domową harmonię matka) jest znana
        A poza tym
        -"Borek, Topek i Aza" Zbigniewa Lengrena książka o wilku, kundlu i papudze prowadzących agencję detektywistyczną
        -"Krzysztofa Pączka droga do sławy" Anny Onichimowskiej, pamiętnik ucznia próbującego sił jako pisarz (choć nie tylko)
        -"Przyszywany dziadek" Stanisławy Domaglaskiej, książkę o przyjaźni chłopca, którego rodzice się rozwodzili, ze starszym panem z sąsiedztwa
        -"Dom w domu" Anny Kamieńskiej, pamiętnik dziewczynki, która musi oswoić się z faktem, że jej starszy brat ma synka a ona została ciotką
        Pewnie było tego więcej, ale te książki pamiętam w sensie, że udało mi się zlokalizować po latach tytuły i autorów.
        Były jeszcze inne, gdzie nie mam zbyt dużo danych, ale to może przy innej okazji.
        • kocynder Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 14.11.19, 07:17
          "Borek, Topek i Aza"! Nie pamiętałam, a uwielbiałam jako małolata! Z innych, ale nie pamiętam autorów: "Psy Wielkiego Wau" - historie fantastyczne o tym skąd wzięły się różne rasy psów i różnice między nimi - przepiękne! Cykl Teodora Goździkiewicza (pamiętam nazwisko autora!) "Reksy, Smyki, Zagraje" (o psach), "Gniade, kare, kasztanki" (o koniach) i "Buraski, czarnuchy" (o kotach).
          Z "dziecinnych" miłości literackich była jeszcze "Tajemnica uskrzydlonego serca" - autora nie pomnę.
          Bardziej typowo to uwielbiałam wszystkie "Pana Samochodzika" - pomimo moralizatorstwa.
          No i przepadałam za komiksami - z polskich rysowników moim "guru" był jest i będzie (chyba na długo jeszcze) Jerzy Wróblewski - uwielbiam jego charakterystyczną "kreskę". :)

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
      • mimbla125 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 16.11.19, 04:46
        O tak! Szaleństwo Majki Skowron! Zaczytywałam się tym będąc nastolatką, a i potem chętnie wracałam. Oprócz tego "Nasturcja i Lew" i taka mała książeczka z imieniem w tytule, chyba "Krzysztof"?( W ogóle całą tą serię bardzo lubiłam).
        Przy Minkowskim też miałam to skojarzenie z MM, tyle że bardziej z "chłopackiego" punktu widzenia.
    • dziabka1 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 14.11.19, 12:10
      Ale fajny temat!
      Ja dziecięciem i nastolęciem będąc uwielbiałam dwie nietypowe książki. Jeszcze o nich nie było.
      Poszłam do pierwszej klasy podstawówki i zaczytywałam się Mieczysławy Buczkówny "Piotruś Pierwszak".
      Trochę później moją ukochaną książką, do której wracałam bardzo często była "Tajemnica wiklinowego koszyka" Markety Zinnerowej. Co ciekawe, dosyć późno wpadłam, że autorka opisuje realia czeskie, nie polskie. Takie to było sugestywne i uniwersalne.
      A w czasach wczesnolicealnych "Każdemu jakieś jutro" Janiny Wieczerskiej.
      To tak żeby tylko wymienić wyselekcjonowane pozycje.
      A "Królestwo Bajki" Szelburg - Zarembiny też kochałam z całego serca.
      Jak ja jestem wdzięczna mojej mamie, że bardzo wcześnie wszczepiła mi miłość do słowa pisanego.
    • jontrew Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 15.11.19, 12:21
      Ja, jakże Jeżycjadowo, uwielbiałam słownik Kopalińskiego, czytałam go z ogromną przyjemnością, ale nie zaznaczałam niczego ołóweczkiem, ani nie uczyłam się haseł na pamięć:) Poza tym lubiłam wszystkie książki z ładnymi obrazkami, a u mnie w domu były to głównie atlasy wszelkich różności. I takie z ładnym okładkami- pamiętam np. serię "Życie codzienne w..., podobnie śliczna była seria baśni z różnych stron świata. I jeszcze uwielbiałam kalendarze z ubiegłych wieków. Ale najbardziej fascynowały mnie poradniki dotyczące pielęgnacji urody. Znałam je niemalże na pamięć.
      • m.y.q.2 Re: Nietypowe lektury z dzieciństwa 15.11.19, 13:16
        Przypomniało mi się, że w domu były dwa tomy żywotów świętych, po babci, co nabożna ponoć była.
        Naczytałam się z tych dziewiętnastowiecznych ksiąg tyle strasznych historii, kończących się głównie rozczłonkowywaniem, dekapitacją, paleniem, duszeniem i innymi strasznymi sposobami zadawania śmierci cielesnej przeróżnym ludziom, żyjącym przykładnie i wierzących mocno i bezrefleksyjnie, że aż stały się dla mnie czynnikiem odstraszającym. Nie od czytania, dodam.

        --
        Bardzo mi się podoba traktowanie czytania ksią­żek jako braterskiego i siostrzanego obowiązku mo­ralnego wobec bliźnich.
        Olga Tokarczuk. Bieguni.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka