Dodaj do ulubionych

Przyszłość Miągwy i Józinka ;)

03.01.11, 14:08
Wersja pesymistyczno-prawdopodobna: Ignacy G. Stryba.
Miągwa jawi mi się jako asystent-sekretarz dyrektora. Skończył filologię łacińską, ale czasy się zmieniły i nazwisko Stryba nie pomogło mu w otrzymaniu etatu na Uniwersytecie. Poszedł uczyć do szkoły, ale wytrzymał dwa miesiące, bo gimnazjalistom nie wiedzieć czemu nie spodobał się chudy, bladawy, pryszczaty młodzieniec w ząbek czesany. (Tak sobie wyobrażam Ignacego G. Strybę za lat dziesięć, i nie ma w tym krztyny złośliwości, tak go po prostu widzę.) A jemu dla odmiany nie podobały mu się głupie kawały mu robione, klasowe odzywki i generalnie olewka tego, co im próbował do głów wtłoczyć. Z braku laku zaczepił się więc w firmie consultingowej, gdzie został właśnie sekretarzem dyrektora. Zajmuje się papierkową robota, której wszyscy bez żenady mu dowalają, musi zostawać po godzinach, jest generalnie obśmiewany za plecami (zwłaszcza przez przepiękną blondwłosą Igę, w której kocha sie potajemnie, nie dostrzegając trywialności i przyziemności jej umysłu) i nie ma żadnych znajomych. Czas po pracy spędza w domu, w fotelu po dziadzie Ignacym. Ewentualnie przed komputerem, głównie na forum Frondy. Od czasu do czasu rodzina w dobrej wierze wyciąga go na działkę ciotki Patrycji, ale on za tym nie przepada, bo jest tam już stanowczo za wiele owadów, kur i dzieci...

Wersja optymistyczno-prawdopodobna: Józin z Jeżyc.
Właściciel dochodowego sklepu ze sprzetem sportowym. Sklep założył w lokalu po dawnej wytwórni kołder (dzięki czemu może jeść obiad u rodziców). Po pracy zajmuje się trenowaniem jeżyckiej młodzieży na boisku Orlika. Twierdzi, że nie ma już czasu ani siły na nic innego, i wkurza go, gdy musi pomagać Pulpecji na działce lub tez remontować kolejny kawałek piwnicy na mieszkanie dla swojej siostry Łucji. Jednak nie wykręca się od solidarnej, rodzinnej pomocy. Ostatnio zaczął się spotykac z siostrą przyjaciela, Jagienką (całkiem już dużą córeczką Oracabessą), ale pomija milczeniem pytania rodziny na temat dalszych planów co do tej znajomości. Rodzina zresztą zamartwia się po kątach, bo wcale nie jest taka wyrywna do adopcji przez małżeństwo rastafarianki i to czarnoskórej. Józinek nie pali, lubi od czasu do czasu wypić kufelek piwa z ojcem i chętnie spędza czas na poddaszu kamienicy na Mickiewicza, gdzie zaadoptował sobie kawałek stryszku - co prawda tuż obok Żeromskich, ale za to po znajomości bardzo tanio.


--
Dzidka
Edytor zaawansowany
  • dakota77 03.01.11, 14:24
    O, bardzo mi sie te wizje podobaja. Mysle, ze nawet jesli Miagwie udaloby sie zajac praca naukowa, kariery naukowej nie zrobi, za bardzo jest taki "odtad-dotad", jego umysl wydaje mi sie byc taki odtworczy, malo poszukujacy. No i faktycznie, jakichs sukcesow towarzyskich tez mu nie wroze. Nie bedzie lapal, o co innych chodzi, dlaczego pewne rzeczy ich intresuja, za to mzoe probowac ich nasladowac, narazajac sie tylko na dodatkowa smiesznosc.

    Jesli chodzi o Jozinka, wiem, ze sporo osob na forum uwaza go za przyszlego karka-kibola. Ja go tak nie postrzegam. Mam nadzieje, ze jako dorosly dalej bedzie solidnym i sklonnym do pomocy facetem. A ze dalej interesujacym sie bardziej sportem niz deklinacja lacinska? Nie kazdy w rodzinie musi sie interesowac:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • aadrianka 03.01.11, 14:42
    Obie wizje bardzo do mnie przemawiaja.

    "gdzie zaadoptował sobie kawałek stryszku -"

    moralnie taka adopcja jest co najmniej dwuznaczna;)
    --
    załóż stanik...poprawnie
  • dakota77 03.01.11, 14:55
    Zwlascza ze adopcja pozbawi stryszek jego budowlanych korzeni. Na co bidulek zostanie wychowany?:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • jamniczysko 03.01.11, 15:01
    Może go uratować li i jedynie Hajduk Jerzy. Jeśli od czasu do czasu pojedzie z mediacją.
  • senseeko 03.01.11, 15:55
    Józin z Jeżyc - OK - wersja prawdopodobna.
    Co do Ignacego G.Stryby nieprawdopodobna o tyle, że po filologii łacińskiej nie zatrudniłoby go żadne gimnazjum, chyba że prywatne albo społeczne a i to w ramach niskopłatnych zajeć dodatkowych dla hobbystów.
    Zatem - kombinuj dalej. ;P
    --
    Poklikacie?http://dragcave.net/image/ZqZO.gifhttp://dragcave.net/image/BK04.gif
  • kooreczka 03.01.11, 15:59
    Starczy zmienić na liceum.
    Załamie się najpóźniej przy wykryciu 10 ściągi na pierwszym sprawdzianie z deklinacji.
  • maryboo 03.01.11, 17:22
    A mnie i tak najbardziej interesuje, co autorka zamierza zrobić z Kaziukiem - zakładając, że serial "B jak Borejkowie" będzie trwał jeszcze przynajmniej przez kolejną dekadę.
    Ignac i Józef byli konstruowani od samego początku na zasadzie przeciwieństw - burkliwy miłośnik czynu i wydelikacony intelektualista (btw, bardzo prawdopodobne wizje przyszłości, Dzidko). Ciekawe więc, czy Kazimierz zostanie umieszczony niejako pośrodku i stanie się całkowicie przeciętnym, niezbyt wyróżniającym się nastolatkiem, czy też MM zdecyduje się jechać po bandzie i zrobić z niego młodocianego przestępcę/narkomana/whatever. A może na przekór bratu i kuzynowi wyrośnie z niego prawdziwa dusza towarzystwa?
    --
    'We're having too good a time today. We ain't thinking about tomorrow."
  • verdana 03.01.11, 17:31
    Gdy rozglądam się posród moich znajomych i rozwazam ich drogi zyciowe - to Józinek jak nic zostanie profesorem historii, zajmującym się sredniowieczem, albo historią panstw bałkańskich we wczesnym odrodzeniu...
    Za to Ignaś skonczy jako tłumacz tekstów prawnych dla koroporacji.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • kkokos 03.01.11, 19:51
    > Gdy rozglądam się posród moich znajomych i rozwazam ich drogi zyciowe - to Józi
    > nek jak nic zostanie profesorem historii, zajmującym się sredniowieczem, albo
    > historią panstw bałkańskich we wczesnym odrodzeniu...

    ja zaś nie po rozejrzeniu się wśród znajomych, ale wspomniawszy losy idy szpitalnej histeryczki, wciąż pokładam nadzieję (ludzie, kkokos zwariował!!!!! nadzieję pokłada!!) w pomysłowości pani MM i wierzę, że jakąś fajną niespodziankę typu idusiowego nam w związku z przyszłością józinka wyszykuje.

    > Za to Ignaś skonczy jako tłumacz tekstów prawnych dla koroporacji.

    niższego szczebla
  • soova 03.01.11, 20:04
    Jako tłumacz tekstów prawniczych czasami także dla korporacji zapewniam, że w zawodzie tym bardzo przydatna jest czasami asertywność. A wymądrzanie się - nawet i zwłaszcza, gdy się ma rację - należy zostawić zdecydowanie dla siebie. :)

    --
    Hajo Hajo Ipsenajo!
  • dakota77 03.01.11, 17:50
    Mam nadzieje, ze Kazek narkomanem nie zostanie. Powinien wyrosnac na zwyklego, dobrze przystosowanego spolecznie mlodzienca z przecietymi talentami, zadnego geniusza.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ateh7 10.01.11, 22:53
    Tak, tym bardziej, ze Łusia zostanie zapewne polonistką, jak znam sposoby obierania kariery przez dziewczęta w Jeżycjadzie :)
  • lezbobimbo 15.01.11, 06:50
    maryboo napisała:
    > A mnie i tak najbardziej interesuje, co autorka zamierza zrobić z Kaziukiem - z
    > akładając, że serial "B jak Borejkowie" będzie trwał jeszcze przynajmniej przez
    > kolejną dekadę.

    Sadzac po jego dotychczasowych dokonaniach, bedzie zdobil ratusz poznanski jako jeden z gargulcow..
  • the_dzidka 15.01.11, 11:18
    Przyszłaś jako ten dżdż, co go kania nawoływała :)

    --
    Dzidka
  • melmire 15.01.11, 11:58
    Dżedż nie dżdż :)
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • alitzja 15.01.11, 12:22
    melmire napisała:

    > Dżedż nie dżdż :)

    A nawet - deżdż:)
    --
    "Jestem teraz jak wypalony fajerwerk, ale przynajmniej byłem fajerwerkiem" (Robert Frobisher)
  • melmire 15.01.11, 12:44
    Bo Bimbo jest deżdżi :)
    --
    "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
    "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
  • krezzzz100 04.01.11, 17:25
    Ja bym się przychylała do inteligenckiej przyszłości Józinka- wyrośnie "prawdziwny" inteligent czynu, nie- daremnego słowa i schyłkowego estetyzmu))))
    A na serio- to jest jedna z nielicznych postaci, która się moim zdaniem Musierowicz udała. Owszem, ma przydźwięk elitarności (ukrytej, wiec tym bardziej "wartościowej)))) -kpię), ale jest czuć potencjał progresywny.
    Trzymam kciuki za profesora Józinka. Łoczywiście humanistę.

    Miągwa jest dla mnie (literacko) stracony, i może być kimkolwiek chce... e tam. Pewnie będzie jakim derektorem filii...na rubieży.
  • minerwamcg 04.01.11, 17:46
    Coś w tym jest dorosły Miągwa-nauczyciel wydaje mi się pokrewny temu angliście, co dał sobie założyć na głowę kosz na śmieci.
    Osobiście wróżę Miągwie karierę bibliotekarza w bibliotece uniwersyteckiej - spacjalistę od przekładania zakurzonych fiszek i tępienia studentów rozmawiających o decybel za głośno. Tak, rzeczywiście siedzi po godzinach, dokładają mu roboty, bierze wszystkie niedzielno-świąteczne dyżury, a praktykanci z bibliotekoznawstwa robią mu głupie kawały i za plecami nazywają go Ignaś Onanista.

    Przeciw wizji Józinka-kibola protestuję, jest to gość inteligentny, który w pewnym momencie zrozumie, że im dalej od borejkowskiego kokonu, tym lepiej i zdrowiej. Więc będzie sobie chodził własnymi drogami, egzystując na obrzeżach toksycznego klanu, związany jedynie sympatią z paru starannie wybranymi osobami. Właściciel sklepu sportowego moźe być, równie dobrze jednak widzę go jako naukowca, nie mola książkowego w typie Grzegorza czy Naszpana, ale konkretnego faceta solidnie odwalającego robotę, którą lubi.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • dakota77 04.01.11, 18:51
    No ja tez nie lubie wizji Jozinka-kibola, a takie postrzeganie jego osoby tu w kilku dyskusjach mozna bylo zobaczyc. Ja nie uwazam, zeby chlopak byl bardzo agresywny. Ze tlucze kuzyna? Swoja droga, Miagwa tez by wzbudzal moja agresje. To sa rzeczy, ktore mozna dzieciakowi wyperswadowac. Za to uwazam, ze widac wyraznie, ze chlopiec jest inteligentny i solidny.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • moleslaw 10.01.11, 13:29
    Mam wrażenie że od jakiś dwóch tomów Józinek nikogo nie tłucze a już z pewnością nie Ignacego G.Strybę, nawet się w miarę dogadują.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,63251,_MOLE_KSIAZKOWE_.html
  • nessie-jp 10.01.11, 20:46
    moleslaw napisała:

    > Mam wrażenie że od jakiś dwóch tomów Józinek nikogo nie tłucze

    Bo to już zupełnie inna postać, tylko się tak samo nazywa. Podobnie jak Miągwa nagle z cudownego i kochanego dziecka zamienił się w Upiornego Potworka z Długim Jęzorem i Spaczeniem Osobowości oraz Tchórza.

    Autorce się nagle odwidziało i z dziecka kreowanego w poprzednich tomach na mądre i wrażliwe zrobiła psychopatę, a z dziecka kreowanego na brutalnego psychopatę -- wrażliwego fana jazzu i kochliwego przymilaska.

  • dakota77 10.01.11, 21:09
    No ale gdzie on byl kreowany na psychopate?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ateh7 10.01.11, 22:03
    Ja to widze tak:

    Józef Pałys: skończył technikum samochodowe z wynikiem bardzo dobrym, gdyż jest bystry z natury, nie przesadnie kujonowaty, ale myślący. Potem, nie dostał się na upragnioną Politechnikę Poznańską, zabrakło mu trzech punktów. W rezultacie wylądował w szkole policealnej, kształcącej pracowników ochrony.
    Obecnie pracuje w Starym Browarze jako ochroniarz. Żonaty z Marzeną, właścicielką kilku lumpeksów, ojciec dwóch córek: Maryli i Doroty. Osobiście chodzi na wywiadówki, uczy dziewczynki jeżdzic na rowerze, tłumaczy im, co to znaczy by dobrym człowiekiem. Co niedzielę wszycsy razem chodzą do kościoła, potem do muzeum albo do zoo czy na lody. Mają psa, jamnika, imieniem Rambo i kota, imieniem Seneka. W perspektywie Józina znajduje się awans, potem założenie własnej firmy ochroniarskiej i studia zaoczne.

    Ignacy Grzegorz Stryba: Ukończył filologię klasyczną z wyróżnieniem, ale ponieważ uznał, ze kierunek ten nie daje żadnych perspektyw, poza karierą naukową, wybrał się na zaoczne studia polonistyczne. Zrobił doktorat z filologii klasycznej, ukończył polonistykę ze specjalnością edytorstwo tekstów. Pracuje na UAM, opublikował liczne artykuły naukowe, przygotowuje swą pierwszą książkę. Nie ożenił się, jednak pojawiają sie doniesienia o subtelnych bukiecikach konwalii, pozostawianych na biurku pewnej młodej doktorantki z filologi szwedzkiej w każdy czwartek przed porannymi konsultacjami. W czasie wolnym Ignacy Grzegorz gra w golfa, który to sport przybliżył mu pewien docent. Ma kotkę Persefonę. Regularnie odwiedza dziadka i prowadzi z nim uczone dysputy.
  • dakota77 10.01.11, 22:18
    Swiezych pracownikow naukowych na polonistyce to chyba nie bardzo stac na gre w golfa;-)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ateh7 10.01.11, 22:21
    Czy gra w golfa istotnie jest aż tak kosztownym sportem? Zakładam, ze IG nie gra zawodowo, a jedynie amatorsko.
  • ateh7 10.01.11, 22:22
    www.golf.net.pl/ile-to-kosztuje.html
    Dałby radę odłożyc.
  • dakota77 10.01.11, 22:26
    Z tym ze warto zwrocic uwage na kategorie "kije" i pomyslec, ze nie moga byc pierwsze z brzegu, a przede wszystkim na kategorie "czlonkostwo":)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ateh7 10.01.11, 22:40
    Jasne, że pierwsze z brzegu by nie mogą, lecz Ignaś, jako ogarnięty młodzieniec, potrafiłby na pewno sporządzic sobie listę wydatków, uszeregowac je według ważności i w ustalonej kolejności realizowac swoje plany. Ok, najpierw członkostwo, bo to ważne, potem sprzęt, na początek moze tańszy, potem lepszy i droższy, miałby już znajomych w klubie, może dałoby się coś dokupic okazyjnie, itd. Jakby pokombinował, dałby radę, są moim zdaniem, droższe dyscypliny.
  • ready4freddy 09.02.11, 11:25
    moze gra w minigolfa, albo na konsoli :)
    --
    hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real live dead alien body.
  • jop 09.02.11, 12:18
    Sorki za wyciąganie starego wątku, ale mając kogoś znajomego w Usiech można sobie skołować komplet dobrych używanych kijów za parędziesiąt dolców, a na większości pól grać można nie mają członkostwa - płacąc za każdą grę.
  • minerwamcg 10.01.11, 23:43
    A ja sądzę, że Józinek by się jednak na tę politechnikę dostał. I że chciałby być kimkolwiek więcej niż tylko stróżem. Choćby tokarzem albo mechanikiem precyzyjnym - ale robić coś konkretnego.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • chomiczkami 15.01.11, 10:34
    > stawianych na biurku pewnej młodej doktorantki z filologi szwedzkiej w każdy cz
    > wartek przed porannymi konsultacjami

    Będziemy czujni - nasza Katedra ma trzy pokoje na krzyż - jakby się Ignaś zjawił, na pewno ktoś doniesie ;]. Chociaż, jak tak teraz myślę, jak się zagapię na uczelni to sama mogę być tą doktorantką. Wzmożona czujność. Tylko to nas uratuje.

    --
    "W każdym razie z wdzięcznością przyjmiemy pieniądze, ale sami zajmiemy się wszystkim." L.Wolf, "Dziennik szalonej narzeczonej"
  • pani.filifionka 15.01.11, 13:14
    Pokój doktorantów jest chyba jeszcze przed wielkimi szklanymi drzwiami, prowadzącymi do właściwych pomieszczeń Katedry, więc od biedy można się zakraść. Nie pamiętam tylko, czy tam było jakieś biurko.
  • troppo_bella 11.01.11, 08:51
    A ja w sytuacji braci ciotecznych widzę zakodowany pogląd MM na wychowanie: dziecko lekko zaniedbywane, obciążane obowiązkami ponad wiek, wyrasta na rozsądnego, samodzielnego i sympatycznego obywatela (Józinek), jego cioteczny brat, hołubiony po borejkowsku, pouczany po łacinie i dopilnowany oraz karmiony wyrasta na zadufanego socjopatę.
    Może MM sama się tym samym zdystansowała od ciężkiej spuścizny borejkowszczyzny?
    --
    - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
  • dakota77 11.01.11, 10:32
    Sluchajcie, a moze Jozinek poszedlby do wojska? Ja bym go w takiej roli widziala.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • alinawk 11.01.11, 12:22
    Ignacy: studiuje języki starożytne. Oprócz łaciny i greki sumeryjski, fenicki, hetycki, staroegipski i licho wie co jeszcze. Po kilku latach zostaje wybitnym specjalistą od hieroglifów i pisma klinowego. Liczne tytuły naukowe. Oczywiście prelekcje i wykłady na uniwersytetach w różnych krajach. Bierze udział w wykopaliskach jako specjalista od odczytywania starożytnych napisów.
    Zyskuje międzynarodową sławę przede wszystkim jako jeden z odkrywców grobu Ramzesa dwudziestego dziewiątego/ Amenhotepa czterdziestego pierwszego ewentualnie Hammurabiego któregośtam, które to odkrycie odbija się głośnym echem na całym świecie jako że nikt nie miał pojęcia o istnieniu takowego władcy.


    --
    Kto nie lubi kotów, w poprzednim wcieleniu musiał być myszą
  • krezzzz100 12.01.11, 16:19
    Podoba mi się to :-)
  • kadanka 16.01.11, 22:05
    miagwa zbuntuje sie jakos spektakularnie i nie pojdzie na zadne studia (a nawet etatowy borejkowski len coraz pulchniejsza pulpa skonczyla lesnictwo!) tak wiec genialne dziecko namaszczone przez dziadka na nastepnego rodzinnego lacinnika zbuntuje sie i po maturze ucieknie z domu pelnego ksiazek i rozgadanych bab. zamieszka w jakims sklocie. takim gdzie duzo samozwanczych poetow artystow, koniecznie na sile andergrandowych. wspolnymi silami beda wydawac fanzin zatytulowany "Rzyg"
    jozinek pojdzie na medycyne jak rodzice. pilka pojdzie w kat!
  • platynowa_kostka_rubika 07.02.11, 13:52
    Józinka zdecydowanie widziałabym na politechnice. Dobrze radzi sobie z matematyką, jest inteligentny, konkretny i uporządkowany - właściwe cechy dla inżyniera. Małżeństwo z jakąś wartościową, ale i praktyczną dziewczyną (wątpię, żeby zniósł na dłuższą metę np. żeńską kopię Mągwy u swojego boku) - albo z koleżanką z politechniki albo np. z absolwentką jakiejś filologii nowożtnej, pracującą jako tłumaczka. Dzieci (góra dwoje?) wychowywane zarówno w szacunku dla pieniądza (i tego, że otwiera on drogę np. do prywatnych lekcji japońskiego, zatem nie jest zły i brudny; swoją drogą, że też jakoś nikt nie zwracał w rodzinie Borejków uwagi na to, że przekładów Plutarcha nie rozdają za darmo?), jak i uczone uczciwości, pracowitości, pomocy innym. Mieliby na pewno psa; albo i jeszcze kota do pary.

    Miągwa - skończony możliwie najbardziej niepraktyczny kierunek humanistyczny; duże osiągnięcia i wiele prac naukowych, interesujące wyłącznie bardzo niewielkie grono współprofesorów oraz paru studentów-zapaleńców. Zakochany beznadziejnie w kolejnych kobietach, będących jego całkowitym przeciwieństwem (energiczne, praktyczne, konkretne, dobrze radzące sobie w życiu), którym jego uwielbienie w najlepszym razie by nie przeszkadzało, w najgorszym zaś - irytowało. Z wiekiem coraz bardziej rozżalony na świat, kóry go nie rozumie i nie docenia. Dziadek zaś pocieszałby go, iż jest to domeną jednostek naprawdę wielkich. Ewentualnie później jakaś znajoma mogłaby dojść do wniosku, że materiał genetyczny nie taki zły, więc można zacisnąć zęby i pomyśleć ten raz o Anglii; uwiodłaby Miągwę, po czym poinformowała, że alimenty płacić tenże ma, ale dzieciaka widywać nie będzie. Miągwa po tej sytuacji zgorzkniałby jeszcze bardziej, niemniej płaciłby regularnie, tyle, że jego zdanie o kobietach pogorszyłoby się jeszcze bardziej i tylko Staszkę wspominałby jako ideał.
    Zwierząt u boku Miągwy nie widzę; zagłodziłby je niechcący.
  • kanga_roo 09.02.11, 12:09
    Bierze udział w wyk
    > opaliskach jako specjalista od odczytywania starożytnych napisów.

    o nie, nie! w ciepłych krajach jest mnóstwo OWADÓW
  • dakota77 09.02.11, 12:16
    O prawda, przeciez on by umarl na sama mysl o nich:)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • julus_d 02.03.11, 00:53
    Józinek zostanie lekarzem, zobaczycie. W maturalnej klasie stwierdzi, że jednak tradycje rodzinne, to jest dobra sprawa :) Co do specjalizacji możemy się kłócić, mi pasuje chirurg (Mamert nr 2 ;)) ewentualnie ginekolog.
    A Ignacy Grzegorz zostanie na UAMie i bynajmniej na doktoracie nie skończy. (filologia klasyczna może, ale nie koniecznie, względnie filozofia, polonistyka, historia, lub kilka opcji (na UAM chyba nie ma MISHU?, jeśli jest, to bez dwóch zdań ;)
  • ginestra 02.03.11, 01:11
    Julus_d! Dawno nie pisałeś, miło zobaczyć Twój nick. :)

    Zgadzam się z tymi wizjami. Mnie też chłopcy pasują do tych zawodów i też to wszystko jest dość prawdopodobne fabularnie (w tych ich rodzinach).

    A do tego autorka ciągle podkreśla jaki ten Józinek opanowany i skupiony. Pasuje do chirurga. No i w ojca wpatrzony, to już w ogóle (w matkę też, w sumie). :)
  • marslo55 04.03.11, 13:27
    ginestra napisała:
    "A do tego autorka ciągle podkreśla jaki ten Józinek opanowany i skupiony. Pasuje do chirurga. No i w ojca wpatrzony, to już w ogóle (w matkę też, w sumie). :)"
    Mógłby być nawet nie Mamertem numer dwa, tylko Mamertem do kwadratu:) Swoje upodobanie do brutalnego traktowania ludzkich ciał wykorzystywałby w zbożnym celu - to jest to!



  • doratos 04.03.11, 14:02
    Józinek to mądry facet,i da sobie radę w każdym zawodzie,mnie by się najbardziej widział jako nauczyciel!
    A Ignacy,myślę że on jest jeszcze tak nieuformowany,takie nie wiadomo co,że tu może być jakaś niespodzianka,i na to liczę:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka