Dziewczyny i chłopcy,
pomóżcie, bo mnie to męczy. Nie mam tej części, gdzie Fryc ucieka i wraca niczym Pyziak bis, mam tylko męczące mgliste wspomnienie. Otóż zapamiętało mi się, że jako prezet rekompensujący kilkumiesięczne milczenie przywiózł był on torbę do szpitala. Ki czort? Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie wizja jakiegoś Luis Vuittona wypełnionego wkładami poporodowymi, jednorazowymi gaciami i zgrzebnymi koszulami.
Odpędźcie ode mnie tego potworka, powiedzcie, co tam było naprawdę, plizzz.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.