Gazeta.pl   Forum   Prywatne   Kultura   Książki   Fani Małgorzaty Musierowicz   Baaardz...

Baaardzo długa wyprawa Róży i Fryderyka

Autor: pi.asia 05.01.12, 23:29
Dyskusja o Róży i jej wyprawie z Fryderykiem zdopingowała mnie do dokładnego przeczytania opisu tejże wyprawy.

Przypomnę - wyjechali z Poznania do Środy Wielkopolskiej pociągiem o ósmej dwadzieścia pięć.
Pociąg do Środy jechał nieco więcej niż pół godziny (wg rozkładu jazdy - 36 minut)
Jasne jest więc, że w Środzie byli o 9 rano.
Wsiedli na rowery i pojechali asfaltową szosą, która śmiałym łukiem biegła ku autostradzie Poznań-Wrocław.
Jasne jest więc, że jechali w stronę Koszut. Do Koszut jednak nie dojechali, tylko skręcili w prawo na piaszczystą drogę, pnącą się wśród rozległych pól. Wjechali na wzgórze i tam zjedli drugie śniadanie. Która mogła być godzina? Najwyżej dziesiąta. No, może jedenasta.

Potem znienacka zaczęła się burza, dokładnie wiemy kiedy zaczęła się w Poznaniu - Południe. Radiowy hejnał z Wieży Mariackiej rozbrzmiał w kuchni (...) Zaczęło się chmurzyć, zerwał się także silny wiatr, bardzo szybko pociemniało.
Jednak od pierwszych oznak do prawdziwej burzy minęły jeszcze dwie godziny: Zegar stojący w pokoju dziadków wybił drugą (...) zrobiło się niemal zupełnie ciemno i nagle (...) zagrzmiało

W tym czasie Róża z Fryderykiem byli pośrodku wielkiego pustkowia.

No i tak gapię się na mapę, gapię, i nic mi tu nie pasuje. Bo ze Środy do Koszut jest marne pięć kilometrów. A oni pokonywali tę trasę przez pięć godzin (no, godzinę trzeba odliczyć na siedzenie w stogu). Zygzakami szli, i co zakręt to odpoczynek? Czy przejechali szosą przez Koszuty i wracali do nich przez pola?
Zresztą tak na dobrą sprawę - po jaką cholerę były im te rowery? Można było iść pieszo, pięć kilometrów to dla młodych nóg drobny spacerek, a rowery właściwie tylko przeszkadzały (szli przez pola, popychając rowery pod kolejny pagórek).

I jeszcze nie pasuje mi sprawa tej nagłej burzy. W Poznaniu od pierwszego pociemnienia i wiatru do prawdziwej nawałnicy minęły dwie godziny. A w Środzie dmuchnęło i zaraz sypnęło gradem. Nasi wędrowcy będąc na otwartej przestrzeni nie zauważyli co się szykuje?




Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.