Dodaj do ulubionych

Borejkowie a roślinność

20.09.12, 18:52
Tak mi przyszło do głowy, że Borejkowie nie lubią nie tylko zwierząt, ale też roślin.
Mają jeden jedyny kwiat doniczkowy, który początkowo jest rododendronem, a później w tajemniczy sposób zmienia się w filodendrona. Była gdzieś wzmianka, że Gabrysia osobiście musiała podlewać "to paskudztwo".
W "Kalamburce" Gizela widzi na balkonie Borejków "korytka z podwiędłymi pelargoniami". Pelargonie są dość odporne na suszę, więc skoro podwiędły, to znaczy, że nikt ich nie podlewał przez tydzień albo i dwa.
W "Sprężynie" Laura dostaje krzew róży w doniczce - to jest róża, która podoba jej się najbardziej, w dodatku Laura domyśla się od kogo jest to prezent - i też nie pomyśli o tym, że należałoby tę różę podlać. Gdy krzew zaczyna więdnąć, wlewa jej do doniczki herbatę z malinami. No ludzie.
Tyle gospodyń w domu, a kwiaty usychają?
Edytor zaawansowany
  • kkokos 20.09.12, 19:14
    są tacy ludzie :(
    ja też roślin nigdy długo nie potrafię utrzymać, czy podlewam, czy nie podlewam, po pewnym czasie już ich nie ma. moja matka może zapomnieć o podlewaniu przez dwa tygodnie, potem raz podleje i coś miłego roślinie powie - a ta odbije, urośnie, a nawet, skubana, zakwitnie. więc moja matka ma cały dom w kwiatkach, nawet jeśli o to nie dba, a ja podejmuję co jakiś czas jakieś beznadziejne wysiłki bez efektów.

  • nessie-jp 20.09.12, 20:08
    Ja niestety, mimo że uwielbiam roślinność, też jestem jakaś anty. Jedyne kwiatki, które się u mnie utrzymują, to owiesek dla kotów oraz tzw. papiruśnik -- taki, co to raz w tygodniu wlewa mu się pięciolitrową butlę wody do doniczki i jest spokój. A jak się nie wkleje i on uschnie, to można mu wlać później i odbije.

    Kiedyś miałam balkon w kwiatach, ale teraz jakoś, nie wiem, za dużo mam na głowie cycuś i po prostu nieszczęsne rośliny nie mają szans...



    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • jottka 20.09.12, 20:42
    spraw sobie hibiskusa - to jest roślina człowiekoodporna:) rośnie jak głupie, ładnie wygląda, kwitnie pięknie, a zasadniczo jak się zapomni podlać i hibiskus zwiesi liście, to po podlaniu odżywa jak nowy. a do tego w handlu wiele kolorów, ja mam śmietnikowca czerwonego (znaczy wyciągniętego w postaci połamanych kawałków w starej doniczce, a w tej chwili pół miasta ma jego szalenie ekspansywne dzieci), ale są w przeróżnych kolorach. w hiperach zwykle się pojawiają przed świętami niedrogie maluchy, można sobie wybrać, ale i teraz pewnie będą.
  • nessie-jp 20.09.12, 20:44
    A czy on aby kotoodporny? Ja mam szalenie głupie koty, każdą roślinę uważają za swoją świętą własność do natychmiastowego przeżucia... Muszę poczytać, czy się nie strują (ale człowiek przecież to pije i żyje?)

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • jottka 20.09.12, 20:56
    no ja mam dwa koty, które hibiskusa zimą traktują jako miły baldachim nad kuwetką, a latem jako niemniej miłe miejsce dumania pod nim na balkonie (wystawiam go wiosną, zdejmuję jesienią, po powrocie do domu cały obsypuje się kwiatami), podżerać go nigdy nie próbowały... ale one mają pół sporego balkonu obsiane trawą i na niej się wyżywają.
  • pi.asia 20.09.12, 21:04
    No ale ich tam jest całe stado, w zdecydowanej większości to kobiety przedstawiane jako idealne gospodynie, co to nawet ciasto z lodami potrafią upiec, nie są zatyrane od rana do nocy na dwunastu etatach i żeby tam żadna roślina nie była w stanie zaistnieć, to trudno mi uwierzyć. Skoro umieli posadzić pelargonie na balkonie, to nastoletnia Pyza chyba by je umiała podlać. (rok 1997)

  • a_weasley 20.09.12, 23:58
    Pi.asia napisała:

    > w zdecydowanej większości to kobiety przedstawiane jako idealne gospodynie,
    > co to nawet ciasto z lodami potrafią upiec, nie są zatyrane od rana do nocy
    > na dwunastu etatach

    No właśnie. Na rośliny już im mocy przerobowych nie starcza.
    Gdyby starczało, mógłby się ktoś przyczepić, że idealne gospodynie, ciasto, niezatyranie, 12 etatów I JESZCZE MAJĄ CZAS SIŁY I GŁOWĘ na rośliny.

    > nastoletnia Pyza chyba by je umiała podlać. (rok 1997)

    ...jeśli akurat nie miała głowy zaprzątniętej czym innym, co się nastolatce łacno przytrafić może, a i nie tylko nastolatce.

    --
    Janusz Palikot ogłosił, że wyrzeka się polskości.
    Polskość odetchnęła z ulgą.
  • guineapigs 20.09.12, 21:20
    Alez tam gdzies bylo o roslinach doniczkowych, na pewno!!!! Rzucam sie w poszukiwaniu zrodla, ale dam sobie cokolwiek uciac, ze bylo.
    No i Mila uwielbiala kwiaty, z tym, ze nigdy nie mogla sie przemoc i wydac 2 zl na jakiegos cietego gerbera czy tulipana na bazarze.
    Pulpecja poszla z absztyfikantem do palmiarni i wspomniane jest, ze ostatnio byla tam jako dziecko. I to, chyba mam wrazenie, z ojcem. Ignac sie chyba za bardzo zamyslil i dzieciaka powiodl zamiast do biblioteki to do palmiarni.
    Potem nagle zakochuje sie w przyrodzie i idzie na lesnictwo.
  • sowca 20.09.12, 22:31
    Nic nie było o tym, że to Ignac zabrał Pulpę do palmiarni. Było tylko "nie była w palmiarni od czasów dzieciństwa".
    Przypomniało mi się jeszcze, że u Gaby i Grzegorza w pokoju stały róże i tulipany (TiR - mimo, że był to luty, pora mało tulipanowa), a Mila lubiła rozświetlać granatową kuchnię bukietami słoneczników (Sprężyna).
    --
    ...Czy zachowało tamten blask Prowansji niebo pełne łask czy może dawno puste jest?...
  • minerwamcg 20.09.12, 22:53
    Zwierzaków (no dobra, co się będziemy ocyndalać, powiedzmy szczerze: kotów) gdybym mogła, miałabym w domu całe stado. Rośliny natomiast... Mam żelazne liście, zwane też językami teściowej, u nas w domu nazywane nie wiedzieć czemu tryfidem :), kwiatek absolutnie minerwoodporny, i jestem mu za to wdzięczna. Więc to nie jest tak, że jak się nie lubi flory, to fauny też i vice versa.
    Co zaś się tyczy rododendrona, to był on wielki, pysznił się i stanowił, uwaga, cytuję, przedmiot dumy Gabuni, która osobiście wyhodowała to paskudztwo. Więc sorry, ale jeżeli roślinka jest czyimś przedmiotem dumy, i została przez kogoś osobiście wyhodowana - to nienienie, negatywnego stosunku do roślinki nie da się tej osobie przypisać mimo najszczerszych chęci.
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • a_weasley 20.09.12, 23:54
    Pi.asia napisała:

    > Tak mi przyszło do głowy, że Borejkowie nie lubią nie tylko zwierząt,

    Trudno powiedzieć. Chyba raczej MM nie lubi.
    To pewne, że zgodnie z doświadczeniem życiowym rodzina złożona głównie z młodych kobiet, w dodatku mieszkająca na parterze, kota (albo wręcz kotów) mogłaby nie mieć w dwóch przypadkach: gdyby ktoś miał ciężką alergię albo gdyby mieli psa, który bardzo nie lubi kotów. A i to w każdej książce powinien ktoś próbować wcisnąć im jakiegoś kota.

    --
    Bawcie się i pijcie, moje dzieci,
    Jak się bawić i pić potraficie -
    Są ludy, co dojrzały do śmierci
    Z rąk ludów niedojrzałych do życia.
  • klymenystra 22.09.12, 11:26
    Co ma parter do rzeczy? :O
  • kopiec_esmeralda 22.09.12, 13:59
    Myślę, że chodzi o kocie bezszwankowe skakanie z okien :)
    U mnie okna mają moskitiery, sądzę, ze gdyby ich nie było, koty łaziłyby tam i z powrotem przez okna, bo to parter właśnie. Trynd u nas w kraju jest taki, by koty, szczególnie w mieście nie wychodziły z domu samopas.
  • kopiec_esmeralda 21.09.12, 07:42
    Myślę, ze ta ogólna abnegacja borejcza, której jednym z przejawów jest zaniedbywanie roślin, w zamyśle autorskim ma by wyrazem tzw. wyższych celów życiowych*), czytaj: siedzenia w książkach, najchętniej łacińskich, cytowania wieszcza, lub wygłaszania komunałów - w opozycji do tych wszystkich przyziemnych gospoch typu ciotka Fela, babcia Czekoladki, wredna Lisiecka, lodowata Ewa Jedwabińska i im podobnych, które zamiast czytać Majakowskiego i Marka A. podlewają kwiatki, ścierają kurze, sprzątają mieszkanie, myślą o własnych dłoniach i ciuchach.
    _________
    *) słynna opozycja być- mieć, czyli borejczy minimalizm życiowy.
  • meduza7 21.09.12, 07:56
    Ja tam Borejków rozumiem, sama jestem doskonale obojętna wobec roślin doniczkowych, mogłabym ich wcale nie mieć i w ogóle by mi to nie przeszkadzało, i nie miałabym potrzeby hodowania. Że mam (parę sztuk dostanych od kogoś), no to jak trzeba podleję, jak zapomnę, to nie podleję... Na balkonie nie mam skrzynek od chyba dziesięciu lat.
    Sama MM rośliny chyba raczej lubi, ale ogrodowe (róże! Te wszystkie teksty o różach we Frywolitkach, na stronie, no i Przeszczep jako miłośnik i znawca), natomiast do doniczkowych też może mieć stosunek najzupełniej obojętny.
    Zresztą, do Borejkówien akurat niepodlewanie kwiatków bardzo pasuje, przy ogólnym panującym w tym mieszkaniu bałaganie, stosach porozkładanych wszędzie i nigdy nie chowanych na miejsce książek, kurzu itp. Taka właśnie "ogólna borejcza abnegacja", niekoniecznie zresztą będąca wyrazem "wyższych celów życiowych". Niektórzy po prostu tak mają, że pewnych rzeczy nie widzą i nie przeszkadzają im one.

  • pi.asia 21.09.12, 16:54
    Aha - kojarzyłam zbitkę "Gaba - paskudztwo", nie pamiętałam, że Gaba była dumna z filodendrona, który był rododendronem. Swoją drogą ciekawe, dla kogo piękny filodendron był paskudztwem.
    Kwiaty cięte występują tam co chwilę - są jeszcze floksy w wazonie przed lustrem, są gałęzie forsycji zerwane przez Wolfiego, są bladofioletowe astry, frezje przyniesione przez Nutriowych studentów czy pojedynczy fiołek alpejski ofiarowany jej przez skąpego Tunia.
    A doniczek nie ma.
    Tymczasem w kuchni Ogorzałków jest mnóstwo roślin pnących i zwisających, u babci Feli stoją na oknie ciasno upchane pelargonie i fuksje, u Mamertów też coś tam rosło w doniczkach.
    No trochę mi brakuje tego u Borejków.
    Wyobrażam sobie, jak pięknie wyglądałaby w pokoju Idy purpurowa azalia. U niej zawsze było chłodnawo, więc azalia czułaby się jak w bajce.
    I nie przemawia do mnie argument, że Pyza jako nastolatka zapominałaby podlewać. Pyza jest tak obowiązkowa, że prędzej by rośliny utopiła niż ususzyła.
    Natomiast zgodzę się z tym, że Borejkowie mają aspiracje wyższe niż uprawa czegoś tam w doniczce i nie odczuwają potrzeby posiadania zieleni w mieszkaniu.
  • minerwamcg 21.09.12, 18:36
    pi.asia napisała:

    > Swoją drogą ciekawe, dla kogo piękny
    > filodendron był paskudztwem.

    Dla narratorki, hi, hi,hi...
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • minerwamcg 21.09.12, 18:39
    Aha, babci od kwiatków jest na imię Marta, Feluś to jej kot :)
    Kot, kot, kooot! Słuchajcie, MM pisze o kocie! Ktoś ma jakieś zwierzątko, ktoś ma zwierzątko! Aurelia nawet ma zamiar nakarmić Felusia mlekiem, a babcia Marta prowadzi z nim umoralniające rozmowy :)
    --
    - Tu, tu, ptaszek! On zmarznie! Ćwir, ćwir, ćwir! Tiu, tiu, tiu, zabierz to, zabierz to, mokre! Ptaszek, ptaszek! Już już, nóżki, paluszki…! Sweterek! Podnieś to, podnieś, ptaszek, ptaszek, fiu, fiu, cicho, cicho, już, on jest głodny, gdzie butelka, ptaszek…!!!
  • meduza7 21.09.12, 20:15
    Pan Paszkiet miał psa, a Bobcio myszy, przypominam :) A co do "paskudztwa" - to mogła być taka po prostu fałszywa skromność, "oj tam, to przecież nic takiego, samo tak urosło, zielsko jedno!".
    --
    kura z biura
    Niezatapialna Armada - analizy
    Niezatapialna Armada - forum
  • nessie-jp 21.09.12, 21:55
    > Kot, kot, kooot! Słuchajcie, MM pisze o kocie! Ktoś ma jakieś zwierzątko,

    No bo właśnie to jest u Musierowicz takie dziwne, że tam są ludzie, którzy te zwierzęta naprawdę mają, te zwierzęta są całkiem nieźle napisane, widać, że autorka potrafi o nich pisać i nie unika tematu -- dlatego dziwi, że rodzina rzekomo idealna, na której dziobie tkwi dumnie jak figura z jasnego drewna sama Gabriela Borejko Co Pomaga Bezdomnym Zwierzętom, nie ma i nigdy nie miała żadnego najmniejszego zwierzaczka.

    U autora, u którego zwierząt w ogóle w treści nie ma, to nie ma, no, tak jak nie każdy pisze, że bohaterowie chodzą robić siusiu, chociaż niewątpliwie chodzą i robią. Nie każdy pisze, że bohaterowie jedzą i co jedzą, nie każdy pisze, że gotują, jak gotują, co gotują, czy lubią gotować.

    Ale jak już się napisze, że dany bohater kocha zwierzęta, a inny lubi kwiaty, jak się w dodatku napisze inne mieszkania innych ludzi, co mają koty i chińskie róże i mnóstwo kwiatów -- to czytelnik doznaje niejakiego zdziwienia, że alejakto, skoro lubią zwierzęta i kwiaty, to dlaczego ich nie mają? Przeca nie dlatego, że autor o tym nie lubi/nie chce/nie planuje pisać, bo innym te koty i kwiaty napisał świetnie...


    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • pi.asia 21.09.12, 22:36
    >rodzina rzekomo idealna, na której dziobie tkwi dumnie jak figura z jasnego drewna sama Gabri
    > ela Borejko Co Pomaga Bezdomnym Zwierzętom

    No i zamiast iść spać muszę czyścić laptopa!

    >inne mieszkania innych ludzi

    gdzie ojciec rodziny leży w wigilię na podłodze owinięty brudnymi szmatami.... u tych innych ludzi...
    (jedno z najlepszych zdań w calusieńkiej Jeżycjadzie)
  • pi.asia 21.09.12, 22:03
    minerwamcg napisała:

    > Aha, babci od kwiatków jest na imię Marta, Feluś to jej kot :)
    o matko, chyba katar rzucił mi się na mózg, że tak pomyliłam!

    > Kot, kot, kooot! Słuchajcie, MM pisze o kocie! Ktoś ma jakieś zwierzątko, ktoś
    > ma zwierzątko! Aurelia nawet ma zamiar nakarmić Felusia mlekiem, a babcia Marta
    > prowadzi z nim umoralniające rozmowy
    Wzmianki o kocie czytałam z ogromną przyjemnością i zaskoczeniem, że ktoś wreszcie ma zwierzątko (od czasów Bobciowych myszy i Lucypera minęły wszak całe eony!)
    I to podejście babci Marty do Felusia jest naprawdę pięknie opisane ("kot wskoczył jej na kolana, więc go zaraz przygarnęła, pogłaskała")tgraa5478u5 - ten ciąg liter i cyfr napisała tyłeczkiem moja koteczka, która siadła na klawiaturze, nie będę kasować ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka