Dodaj do ulubionych

znalazłam zdjęcie szaleciku Fidelisów zimą :)

27.11.12, 21:13
https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/598566_461874993862927_420366296_n.jpg

n'est-ce pas? :)

--
Ląduj, dziadu!
Edytor zaawansowany
  • kkokos 27.11.12, 22:17
    lubię to!
  • iwoniaw 27.11.12, 22:38
    Rzeczywiście, jak żywy!

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • yvi1 28.11.12, 08:10
    A gdzie sarenki? :)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wg/qh/63fo/iC1SyD95IkAoZA41dA.jpg
  • atojaxxl 29.11.12, 09:50
    a Tu wnętrze , też zimą oczywiście cdn.homedit.com/wp-content/uploads/2011/12/new-year-in-chalet-style1.jpg
  • kajaanna 29.11.12, 10:39
    Jest nawet sarenka!
  • berek_76 29.11.12, 11:31
    Eeeee, nie. Stół się mieści!



    -----------------------
    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

    You've got to kick a little
  • yvi1 29.11.12, 13:26
    Pianina nie ma;-)
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wg/qh/63fo/iC1SyD95IkAoZA41dA.jpg
  • kosheen4 29.11.12, 14:17
    jak wiadomo, domek z gumy jest. a pianina jeszcze nie dowieźli ;)
    --
    Ląduj, dziadu!
  • soova 29.11.12, 14:26
    Coś mi się kojarzy, że Joanna, bohaterka "Błękitnego zamku", nawet mimo tego, że w klimatycznej chatce pędziła romantyczny żywot z nieoczekiwanym mężem, narzekała jednak na zimowe chłody... Szalecik to więc miejsce do mieszkania fajne, ale wizualnie raczej.
    --
    A może warto rozruszać to forum? :) forum.gazeta.pl/forum/f,86797,_Lalka_Noce_i_Dnie_.html
  • zla.m 29.11.12, 16:31
    Uroczo :)))
    --
    Stróż w magazynie napojów energetycznych nie śpi już siedemnastą dobę z rzędu, ale produkty i tak tajemniczo znikają.
  • monikate 29.11.12, 17:01
    Gemutlich, jak diabli :)
    --
    Moje książki:
    www.skrzat.com.pl/?p1=pozycja&id=483
    www.skrzat.com.pl/?p1=pozycja&id=1153
  • yvi1 29.11.12, 19:58
    I na pewno wszystko wlasnorecznie zrobione:-D
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/wg/qh/63fo/2hUCUCnl6MPb65Qp5A.jpg
  • a.nancy 01.03.13, 14:00
    www.example.pl/poznajcie-bunkiego-22807.htm
    --
    A ja wdycham Londynu grypogenne opary
    I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
    Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
    Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.
  • zla.m 01.03.13, 14:24
    Strasznie przyziemna jestem i Plutarcha niegodna, ale - gdzie jest toaleta?
    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach.
  • ginestra 01.03.13, 14:37
    Fajne te szaleciki - zimowy i wiosenny - jako nawiązania do tekstu, ale sama nie chciałabym w takich mieszkać.

    Gdyby ktoś znalazł zdjęcie takiego bardzo prawdopodobnego szaletu, rozmiarów tego, w którym zamieszkała Laura z Adamem (no, że to pianino im się zmieściło i kominek i wszystko inne), to byłoby miło zobaczyć.

    Ja nie umiem sobie wyobrazić takiego domku, mimo szczerych chęci. Ten opis w McDusi nie był, uważam, wystarczający.

    A ten oszklony wiosenny szalecik bardzo ciekawy, swoją drogą. :) I jak blisko jeziora...


    --
    “(...) Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości." - motto założycielskie Forum ESD - by meduza7.
  • guineapigs 01.03.13, 21:34
    hmmm.... sa i naszych polskich stronach projekty domkow wielkosci 30-35 mkw., tzw. wakacyjne czy rekreacyjne. Moja wlasna przyjaciolka ma domek ok. 30 m kw na dzialce rekreacyjnej i jest tam kuchnia, dwa pokoje (tak troche skosna amfilada) oraz pomieszczenie zwane szumnie lazienka (czyli po prosty lustro, szafka oraz zestaw misek, z ktorych jedna ma wielkosc wanny) Na wykend swietne, na caloroczne zamieszkanie tez by sie nadawalo, tylko trezba by ocieplic i doprowadzic wode oraz kanalizacje/zrobic szmbo - dla jednej osoby lub dwoch niebywajacychwdomuwdziendopieronanoc to nawet az more than enought. Aby komorka i internet dzialay - to da sie zyc.
    Z tym, ze my TU mamy raczej problem nie z wielkoscia a wogole z mozliwoscia zbudowania czegokolwiek poza buda dla zlego psa. No chyba ze Pan Gruszka jest alter ego glownego architekta w gminie czy kims takim.
  • anchema 01.03.13, 21:47
    nie ma toalety ani kuchni, a właścicielka sama go odnowiła :)
    swego czasu trafiłam na artykuł o tej chatce, są też zdjęcia wnętrza (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę sandra foster cottage)
    tu jest link do wywiadu
    www.nytimes.com/2010/06/24/garden/24cottage.html?pagewanted=all&_r=0
  • ginestra 02.03.13, 10:08
    Naprawdę piękny ten domek Sandry Foster. :)

    Ciekawe co piszecie, że jest wiele takich projektów. Muszę popatrzeć sobie z ciekawości.

    Laura z Adamem pewnie mają ten domek ładny, ale ciężko sobie wyobrazić taki sklecony z resztek po szklarni i stojący na środku plantacji. Już mogli sobie gdzieś indziej wybudować, w jakiejś kolonii domków na przykład. Może i to zrobią z czasem i będzie to jednak większy dom.

    --
    “(...) Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości." - motto założycielskie Forum ESD - by meduza7.
  • slotna 03.03.13, 01:21
    Od razu mi sie skojarzylo ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • nabakier 03.03.13, 12:08
    Tu też przeginacie, drogie koleżanki, i tym razem serio piszę. Postawienie domku gospodarczego nie jest takie głupie. Na przeczekanie wystarczy. Nie każdy musi mieć od razu forsę na wypasione mieszkanie, nawet podły kapitalista-badylarz.
    Sama w takowym mieszkałam zaraz po studiach (dwa malutki pokoiki, wszystko malutkie- bardzo milo wspominam).
    Nie wiem, czy trzeba mieć pozwolenie na budowę takiego domku gospodarczego-chyba nie. a przynajmniej na kupie z Borejami nie siedzą. Potem się jako na domek letniskowy czy inną "świątynie dumania" przerobi, i już.
  • anchema 03.03.13, 14:41
    Skoro nie stać ich na domek po ślubie (żaden ewenement zresztą) to nie mogliby jak setki innych młodych małżeństw czy par mieszkać w wynajętej kawalerce, lub o zgrozo w wynajętym pokoju w mieszkaniu "absolwenckim"?
    Poza tym z czego zostały te resztki, że udało się z nich wybudować domek (choćby i letniskowy)? I jakim cudem "Daglezja" jeszcze nie zbankrutowała, skoro są tak rozrzutni i nie wiedzą ile materiału kupić, żeby się nie zmarnowało. O budowaniu domu na środku plantacji, podciągnięci prądu, szamba itd. już wszystko było napisane.
    I jak dwoje ludzi z miastowymi zawodami, którzy prawdopodobnie codziennie muszą być w mieście do pracy lub na zajęcia wybrało domek pod miastem zamiast mieszkania w mieście, choćby i wynajętym domku (skoro to tacy skryci bogacze, co kasę mają nie wiadomo skąd, to mogli i willę na Sołaczu wynająć, a co). I jakim cudem Księżniczka-Sarenka Laura, ewidentnie dziewczyna miastowa, da sobie radę z "obejściem" domku, bo Adam coś tam wie. Jak coś się zepsuje to nie dzwoni się do administracji, tylko naprawia samemu albo szuka fachowca, jak się zapomni wystawić śmieci to nie zabiorą, jak drogę zasypie, to trzeba odśnieżać samemu, CO nie ma, trzeba narąbać albo przynieść.
    Mam przykład z życia – znajomi, właśnie w wieku Laurki i Naszpana, zdecydowali się pod sam koniec studiów zamienić mieszkanie w Poznaniu na domek w podpoznańskiej miejscowości (ok. 20 km do centrum miasta). Wytrzymali rok. Jak się okazało, że CODZIENNIE trzeba wstać ok. 5 rano, bo dojazd, bo drogę zasypało, bo silnik nie zapali, bo korki itd. a wracało się z tych samych przyczyn ok. 20, szybko wyszło na jaw, że uroki typu „będzie można zrobić grilla dla znajomych” i „na wsi jest taki spokój” poszły w zapomnienie, bo praktycznie nie widzieli się ze sobą i nie mieli siły na nic. Dodatkowe atrakcje jak 2 tyg. bez prądu i toalety, bo jak fachowcy kopali na podwórku to coś uszkodzili i nie spieszno im było naprawiać, nawet nie wspomnę.
  • nabakier 04.03.13, 07:35
    A po co wydawać forsę na wynajem, skoro jest materiał na taki domek. Ludzie, od kŧórych ja wynajmowałam taki domek, też go pobudowali z resztek, własnymy ręcyma. Jak ktoś ma trochę cegieł czy czego tam, to pobuduje, filozofia to nie jest.
    Ja też dziewczyna miastowa jestem, a za miastem mieszkałam. spoko. Poza tym, oni przecież nie są tam sami, odśnieżaniem i całą obróbką zimową (i nie zimową) zajmuje się i tak Daglezja. Samochód jest, dojazd do Posen jest.
    Dla mnie pomysł ok.
  • zla.m 04.03.13, 09:49
    > A po co wydawać forsę na wynajem, skoro jest materiał na taki domek. Ludzie, od
    > kŧórych ja wynajmowałam taki domek, też go pobudowali z resztek, własnymy
    > ręcyma. Jak ktoś ma trochę cegieł czy czego tam, to pobuduje, filozofia to nie
    > jest.

    Pewnie, że młodzi ludzie na dorobku mogą sobie przemieszkać lata chude w bele-cym, chyba nikomu to nie przeszkadza. Czy mieszkanie pod miastem i dojazdy mogą być - to pewnie kwestia indywidualna, jestem w stanie uwierzyć, że taką podjęli decyzje (w końcu Adam od lat tak żyje). Rzecz w tym, że:
    1) to bele-co powstało na terenie PLANTACJI - czyli albo są bez prądu, wody, kanalizacji albo z rozwalaniem połowy plantacji, żeby te media pociągnąć. I to już absurd w obu wersjach - albo żyjesz jak ludzie pierwotni albo budowanie szaletu wychodzi drożej niż postawienie dużego domu, jak się doliczy szkody i straty w roślinach
    2) jak komuś może zostać tyle resztek, żeby postawić DOM (nawet mały)? Oczywiście kupuje się z zapasem, ale chyba nie takim. Dziękuję za biznesmenów, co tak liczą. No, chyba że to od początku zaplanowany przekręt - kupimy- materiały "na pawilon dla róż", wrzuci się w koszty, a będzie na domek Adama. Taki przekręcik tłumaczy też moją wątpliwość co do materiałów - nie ilościową a jakościową - no bo przecież pawilony dla róż (czyli co właściwie? magazyn? całoroczna hodowla pod dachem?) i mieszkania dla ludzi stawia się z innych materiałów przynajmniej częściowo - inaczej się ociepla, róże nie potrzebują normalnych okien - albo nie ma ich wcale (jak magazyn) albo jest coś szklarniowego.
    --
    tak sobie myślę że kwestia pedalska to tylko pretekst, to współczesny proletariat, chodzi o totalne zniewolenie człowieka poprzez danie mu nieograniczonej wolności - © wielodzietni.prg
  • taka_prawda500 05.03.13, 09:21
    Oj tam, oj tam, a nie mogli wynająć domku u Majchrzaków zanim nie zbudowaliby czegoś większego? ;-) W mieście by mieszkali...;-)
  • raszefka 11.02.14, 16:28
    anchema napisała:

    > Skoro nie stać ich na domek po ślubie (żaden ewenement zresztą) to nie mogliby
    > jak setki innych młodych małżeństw czy par mieszkać w wynajętej kawalerce, lub
    > o zgrozo w wynajętym pokoju w mieszkaniu "absolwenckim"?
    >

    Lub ze starymi Fidelisami?
  • bupu 11.02.14, 18:22
    raszefka napisała:

    > anchema napisała:
    >
    > > Skoro nie stać ich na domek po ślubie (żaden ewenement zresztą) to nie mo
    > gliby
    > > jak setki innych młodych małżeństw czy par mieszkać w wynajętej kawalerce
    > , lub
    > > o zgrozo w wynajętym pokoju w mieszkaniu "absolwenckim"?
    > >
    >
    > Lub ze starymi Fidelisami?

    Wynajęte metry, względnie pokój u teściów nie są romantyczne. A taki szalet w łanach choinek, ukryty pod świerkiem o rozmiarach sekwoi kalifornijskiej, z tą studnią z żurawiem wyrosłą znikąd (co studnia robiła na środku plantacji właściwie? Fidelis senior nie zakładał "Daglezji" tuż po wojnie, borykając się z brakiem wodociągów, ani w dziewiętnastym stuleciu, poza tym żuraw jest obiekt drewniany, za długo bez konserwacji nie postoi) to idealne gniazdko miłości, wprost ze starego romansidła.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • raszefka 12.02.14, 07:35
    A przypomnijcie mi, co się stało ze skladkowym domkiem Szopow? Zabrali na wyspy?
  • dziabka1 12.02.14, 10:28
    raszefka napisała:

    > A przypomnijcie mi, co się stało ze skladkowym domkiem Szopow? Zabrali na wyspy
    > ?

    Wątek nie został pociągnięty, ale najprawdopodobniej stało się tak, że Frycek dostał robotę w Oksfordzie i wyjechali byli.
    Zdaje się, ze McDusi jest wspomniane, ze "opustoszał ich pokoik", i dostał się Ignasiowi (pokoik w domyśle ten, w którym mieszkała Róża i Laura).
    Czyli albo nie zdążyli ruszyć z szalecikiem, albo z niego zrezygnowali.
  • ciotka_scholastyka 12.02.14, 14:41
    > pokoik w domyśle ten, w którym mieszkała Róża i Laura

    Obawiam się, że raczej ten, w którym mieszkała Róża najpierw z "małą Milą", a potem doklincował jeszcze do nich Frycław i tak się gnietli z resztą Borejów aż do wyjazdu.
  • dziabka1 12.02.14, 15:04
    ciotka_scholastyka napisała:

    > > pokoik w domyśle ten, w którym mieszkała Róża i Laura
    >
    > Obawiam się, że raczej ten, w którym mieszkała Róża najpierw z "małą Milą", a p
    > otem doklincował jeszcze do nich Frycław i tak się gnietli z resztą Borejów aż
    > do wyjazdu.


    No tak. Tenże sam ci jest.
    Najpierw zamieszkiwały w nim Pulpa i Nutria, potem Róża i Laura, potem tylko Róża, bo Laura wyniosła się do zielonego, jak się Nutria wyprowadziła, a potem doszlusował Frycek.
    A potem lokum w posiadanie objął Ignaś.
  • bupu 12.02.14, 17:11
    dziabka1 napisał(a):

    > ciotka_scholastyka napisała:
    >
    > > > pokoik w domyśle ten, w którym mieszkała Róża i Laura
    > >
    > > Obawiam się, że raczej ten, w którym mieszkała Róża najpierw z "małą Milą
    > ", a p
    > > otem doklincował jeszcze do nich Frycław i tak się gnietli z resztą Borej
    > ów aż
    > > do wyjazdu.
    >
    >
    > No tak. Tenże sam ci jest.
    > Najpierw zamieszkiwały w nim Pulpa i Nutria, potem Róża i Laura, potem tylko Ró
    > ża, bo Laura wyniosła się do zielonego, jak się Nutria wyprowadziła, a potem do
    > szlusował Frycek.

    Albowiem jest to bardzo logiczne, prawdaż, żeby Frycopyzy gniotły się w dwie dorosłe osoby i niemowlę w mikrej kiszce, wykrojonej z łazienki, a przyszła Primadonna de Chalet tarzała się samotnie po wszystkich metrach kwadratowych zielonego pokoju.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • iwoniaw 12.02.14, 17:34
    No bo Fryc powinien wszak się cieszyć, że już może drzwiami, a nie oknem po drabinie narzeczoną i córkę odwiedzać - zdaje się, że on tam z nimi nie mieszkał, tylko był dochodzącym ojcem przez krótki czas, bo z tym Oksfordem w obliczu dziadunia świra szybciutko się uwinął (w sumie bym się nie zdziwiła, gdyby Frycowie wyjechali nawet na zmywak udając, że to stypendium/praca na uniwersytecie, byle tylko nie musieć wysłuchiwać, jak to na Roosevelta muszą siedzieć i z łaski cudzej korzystać, że się na to godzą.)

    W sumie mnie ta historia z Pyzą straszliwie zasmuciła - bo niby jest podkreślane, jak to dziecko ważne, ona dumna etc., a jednocześnie jest to pierwsza chyba dziewczyna u Borejków, której się wymawia, że mieszka u KOGOŚ (i nie może ona nawet normalnie drzwi otworzyć ojcu swojego dziecka - to jest dopiero żenada i "kochająca" rodzina)

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • iwoniaw 12.02.14, 17:36
    zjadło mi: bo dziadunio i reszta wszak wielce szlachetni, że się na to godzą.
    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • lavanta 03.03.13, 19:56
    Pewnie, że nie każdego stać na zbudowanie wielkiego domu, szczególnie młode małżeństwo, ale Adam zdaje się mówi, że Laura ma być tam szczęśliwa długie lata, więc w założeniu jest to chyba ich docelowe miejsce zamieszkania ;).
    Swoją drogą, nie wydaje mi się, żeby dawny Tygrys zgodził się na mieszkanie w szalecie pod miastem, skąd jest wszędzie daleko i bez prawa jazdy oraz samochodu dość ciężko się poruszać, kiedy np. ostatni PKS odjeżdża o 20...
  • nabakier 04.03.13, 07:37
    Raczej nie, wszak Laura zaraz reaguje. To taka retoryka mająca wyrazić nadzieję na dluuugie lata szczęścia. Zwiną się stamtąd, jak tylko się dorobią. albo pobudują większa chałupę tam. Ale na teraz- jest ok.
  • anchema 04.03.13, 10:25
    optymistka :)
    tam, gdzie mieszkali moi znajomi ostatni autobus do Poznania odchodził o 16.00
  • nabakier 04.03.13, 14:01
    Fakt, u nas nocnych do Poznania nie ma, aglomeracja poznańska to komunikacyjnie dzikie miasto :>
  • meduza7 10.04.13, 22:13
    Ha, wyjaśniła się kwestia podciągnięcia wody do szaleciku!

    "Postawiony opodal starej studni z żurawiem"...

    I wszystko jasne.
    --
    kura z biura
    Niezatapialna Armada - analizy
    Niezatapialna Armada - forum
    Najgorsze okładki
  • pampeliszka 11.02.14, 22:55
    Oj tam, oj tam - nie jest ważne gdzie, ale Z KIM:)))
    A domek spokojnie by mogła pani Musierowicz dac na okładkę ksiązki o córce Łałry (bo zapewne takowa powstanie).
  • iwoniaw 12.02.14, 13:33
    No nie tak całkiem "nieważne gdzie", jeśli się na tych trzech metrach kwadratowych chce ustawiać pianina, łóżka, regały na książki, krzesła, stoliki, garderobę artystki operowej, nuty, papiery polonisty i cukiernice po przodkach.

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
  • kosheen4 12.03.14, 21:19
    <podekscytowana>
    www.domosfera.pl/wnetrza/1,94387,15604639.html
    --
    Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
  • lululemon12 12.03.14, 22:07
    Jeszcze tylko pianino zawiesić pod sufitem :)

    --
    In short, he was the sort of man who could use the word "personnel" and mean it.
  • ginestra 12.03.14, 22:42
    Domek ładny, ale niestety mam wrażenie, że jest ładny dopóty, dopóki nikt w nim nie mieszka.

    W normalnym, codziennym użytkowaniu (np. przez Laurę i Adama) obawiam się, że wnętrze domku najczęściej wyglądałoby wypisz wymaluj jak wnętrze przyczepy campingowej z jakiegoś amerykańskiego filmu o psycholach. :(

    --
    “(...) Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości." - motto założycielskie Forum ESD - by meduza7.
  • ginestra 12.03.14, 23:10
    Może trochę za mocno napisałam, przepraszam, natomiast wydaje mi się, że w takim małym prostokątnym wnętrzu, jak doda się zwykłe rzeczy typu buty i palta przy drzwiach zimą, jakieś ubrania leżące (siłą rzeczy, nawet jak ktoś dba o porządek, to czasem zdejmie z siebie ubranie, rano w pośpiechu zwłaszcza może coś zostawić, jakiś ręcznik spod prysznica powiesić na wierzchu itp.), suszarka rozkładana z rozwieszonym praniem, naczynia w zlewie, naczynia na stole po śniadaniu, książki, nuty, zeszyty z klasówkami (Laura i Adam) i inne przedmioty codziennego użytku, których jest masa i jednak się ich używa i czasem kładzie tu czy tam, to kiedy się wraca z pracy, wrażenie może być, łagodnie mówiąc, bardzo nieprzytulne. :(

    A do tego dostajemy od pani MM opis Laury jako osoby jednak roztrzepanej, robiącej różne rzeczy w biegu i na ostatnią chwilę (przed wyjściem zwłaszcza), generującej wokół siebie bałagan i ogólnie mało przejmującej się rzeczami, którymi przejmowałaby się każda szanująca się "perfekcyjna pani domu". Osobiście akurat to u Laury lubię i nie chciałabym, aby straciła swój luz i spontaniczność, również w temacie bałaganienia i snucia się w szlafroku w niedzielne poranki. Niech wolno jej będzie pozostać sobą.

    Chcę powiedzieć, że jeżeli pani MM to wie, bo tak nakreśliła tę postać, to trochę szkoda, że wymyśliła dla niej taki właśnie mini-szalet na plantacji u Adama, a nie jakiekolwiek wynajęte, na przykład dwupokojowe, mieszkanie w bloku czy w kamienicy (gdzie dodatkowo Adam miałby blisko do pracy, a Laura na uczelnię, na próby itp.).

    A tak, po całym dniu spędzonym poza domem i czasochłonnym powrocie, Laura wejdzie do domku, w którym zawsze jest bałagan, bo rano zostawiła w pośpiechu to czy tamto i na pewno nie będzie to miłe. Jak będą wracali z Adamem jego samochodem i wejdą razem (niewykluczone, że z dodatkowo siatami zakupów zrobionych po drodze plus z torbami z uczelni itp.), to obawiam się, że Adam (który wygląda mi na pedanta i osobę apodyktyczną) może zrzędzić i być dla Laury niemiły i mogą się przez to kłócić i tak dalej.

    A więc, szkoda mi Laury wmanewrowanej w ten szalet. :(

    --
    “(...) Krytykujemy aż miło, ale konstruktywnie i bez wrednych złośliwości." - motto założycielskie Forum ESD - by meduza7.
  • kosheen4 12.03.14, 23:48
    wszystko prawda. Laura - dawna Laura - pasuje do wnętrz kamienicznych. mogli wynająć mieszkanko Bittnerów, lepiej by się sprawdziło.
    szalecik na kółkach zachwycił mnie jako pasujący na ilustrację - kółka to idealne wytłumaczenie, jak udało się go ustawić pośrodku plantacji. insza inszość, że pierwszej zimy z temperaturą powiedzmy -10 odmarzłyby im stopy od nieizolowanej podłogi :) no, chyba że Gruszka by wymyślił jakąś izolację tego współczesnego Drzymałomobilu.


    --
    Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
  • saaarsdej 13.03.14, 02:43
    Drzymałomobilem podbiłaś moje serce dokumentnie :D
    Nie wystarczyłoby, jakby tak pomiędzy grunt a podwozie wcisnąć ile się zmieści wełny mineralnej czy innych resztek z izolacji dachu głównej rezydencji Fidelisów (bo jak domek był w całości z resztek, to i poprawki takie być muszą)?
  • zla.m 13.03.14, 07:15
    To samo chciałam napisać - wszelkie małe wnętrza wyglądają ładnie i słodko do takich zdjęć, gdzie nie ma śladów normalnego życia. Każdy, kto mieszkał w kawalerce potwierdzi. Już o pytaniach - a gdzie odkurzacz, duże gary, deska do prasowania, ta suszarka i inne takie nie wspomnę.

    To jest chyba domek na wakacje - i jako taki zdaje egzamin.

    --
    69% ludzi dopatrzy się w tej sygnaturce aluzji seksualnej
  • mariamm87 13.03.14, 08:32
    Otóż to, mieszkamy z mężem w niedużym dwu pokojowym mieszkaniu, ale sądząc z opisów w McDusi większym od szaletu fidelisów i mnie dobija wieczny bałagan przy moim i mężowym niezbyt frasobliwym podejściu do porządku. Wystarczy, że jest pora przejściowa jak teraz i do przedpokoju nie da się wejść, bo na podłodze leżą buty od wysokich ocieplanych kozaków (bo jak schowam to zapeszę i się zima wróci), po lekkie trampki poprzez botki, trapery, półbuty i kapcie. I wiecznie stojąca na środku pokoju suszarka z praniem, bo w przedpokoju ani tym bardziej w mikro łazience się nie zmieści.
    Deski do prasowania z tego powodu nie kupiłam póki co, prasuję na kocu rozłożonym na stole klnąc jak jest jakiś trudniejszy ciuch, ale żywcem nie mam jej gdzie schować, żeby nie było widać, a jak będzie stała na środku razem z tą suszarką na pranie to będę toczyć pianę z pyska.

    W sumie to się przestaję dziwić reakcji na kitchen Aid - ja mam robota, co prawda marki carrefour :) i albo mam go rozłożonego i gotowego do pracy, ale zajmującego cały blat, albo schowanego do szafki, ale wtedy jak pomyśle, że mam go wyciągać i rozkładać, a potem składać, to sobie wolę tą marchewkę na desce pokroić - mniej zamieszania :)
  • anchema 13.03.14, 10:15
    zgadzam się do meritum tzn szalet Fidelisów to idiotyzm ALE :) ten domek na kółkach na zdjęciu jest pod wynajem na wakacje, a nie docelowo do zamieszkania na dłużej, więc zagospodarowanie przestrzeni może być trochę inne
    co nie zmienia faktu, że wg mnie jest zaprojektowany idiotycznie. po pierwsze - bibeloty: w mikrołazience jakiś ozdobny dzban na podłodze i wielkie okno na prawie całą ścianę, kiedy wystarczyłby lufcik do wietrzenia, jakieś dzbanuszki, ozdóbki
    kanapa, fotel i jeszcze wnęka, a nad wnęką wielka (z punktu widzenia wymiarów domku) antresola na której spokojnie można było zrobić pojedyncze łóżko lub szafę - skoro ludzie wynajmują na wakacje to mają jakieś plecaki, buty do wycieczek, sprzęt sportowy, UBRANIA
    wielki stół zamiast takiego który można złożyć i np położyć na noc materac

    co do Laury to mi to najbardziej zgrzyta, że tak powiem praktycznie:
    oboje mają miastowe zawody lub studia, praktycznie cały czas muszą być w Poznaniu; nawet jeśli Laurze trafia się jakiś luźniejszy dzień z zajęciami to prawdopodobnie poświęca go na jakieś próby [i tu zagwostka - czy Laura pracuje? nie mogę sobie nic takiego przypomnieć, czy utrzymują ją rodzice/mąż?]
    Adam oprócz pracy w szkole ma kółko polonistyczne, pewnie co jakiś czas trafi się coś dodatkowego w szkole, co też odbywa się po południu (jakieś zabawy, wycieczki)
    ojciec Adama jest chory ale mieszka z nim brat Adama z żoną, więc weekendowa pomoc i od czasu do czasu coś dłuższego w zupełności by wystarczyło
    pomijając już fakt, że nie wyobrażam sobie jak Laura z szuflą i śpiewem na ustach o 5 rano odgarnia śnieg z podjazdu bo Adam akurat na wycieczce z klasa w warszawie i musi zrobić to sama - mówimy o strojnisi która specjalnie nie założyła ciepłych "brzydkich" butów w srogą zimę tylko marzła w cienkich kozaczkach, chyba, że przejdzie poślubna przemianę jak "świadoma sybarytka" Pulpa, która stała się demonem pracy
  • melomanka87 13.03.14, 10:24
    No to ja mogę uchodzić za burżuja, bo udało mi się dla siebie jednej wynająć w cenie kawalerki mieszkanie dwupokojowe - jest mocno zniszczone, ale ze względu na ostrzącego pazurki kota dla mnie to nawet zaleta :-) W tym mniejszym pokoju trzymam duży kosz na pranie, mam rozstawione dwie suszarki, składuję tam też materiały do swoich badań (sterty papierów, sprzęt antropometryczny, probówki, gratyfikacje dla badanych). Przed świętami w tamtym pokoju trzymałam prezenty i zamykałam go przed kotem. Jeśli ktoś do mnie przyjeżdża, składam suszarki, ściskam resztę rzeczy i gość ma pokój dla siebie, a ja sobie spokojnie pracuję do późnej nocy przy komputerze. W lipcu przyleci do mnie z Ameryki Południowej siostra, zajmie ten pokój z dzieckiem i całym jego majdanem i będziemy się cieszyć swoim towarzystwem zamiast wyczekiwać, kiedy w końcu będzie można się w tym domu swobodnie ruszyć.

    Ale innym doktorantom zbyt chętnie się tym dwupokojowym mieszkaniem nie chwalę, od razu się dziwią, czemu nie szukam współlokatora, a nie daj Boże jeszcze ktoś chciałby tym współlokatorem zostać :-P
  • mamuka_z_boru 20.03.14, 09:36
    melomanka87 napisał(a):

    > No to ja mogę uchodzić za burżuja, bo udało mi się dla siebie jednej wynająć w
    > cenie kawalerki mieszkanie dwupokojowe - jest mocno zniszczone, ale ze względu
    > na ostrzącego pazurki kota dla mnie to nawet zaleta :-) W tym mniejszym pokoju
    > trzymam duży kosz na pranie, mam rozstawione dwie suszarki, składuję tam też ma
    > teriały do swoich badań (sterty papierów, sprzęt antropometryczny, probówki, gr
    > atyfikacje dla badanych).

    Tajemnica uporządkowanego jednopokojowego mieszkania? Drugi pokój!
    :)
  • slotna 14.03.14, 08:02
    > W sumie to się przestaję dziwić reakcji na kitchen Aid - ja mam robota, co praw
    > da marki carrefour :) i albo mam go rozłożonego i gotowego do pracy, ale zajmuj
    > ącego cały blat, albo schowanego do szafki, ale wtedy jak pomyśle, że mam go wy
    > ciągać i rozkładać, a potem składać, to sobie wolę tą marchewkę na desce pokroi
    > ć - mniej zamieszania :)

    Bylam stuprocentowo pewna, ze tak to bedzie wygladac u mnie, dlatego kupilam multiqiucka. Wyglada to tak: multimedia.agito.pl/image/700x700/cf7ceeac3726f700940c440f06c396c9/0/braun-multiquick-5-mr-570-fpkhc-patisserie.985664.2.jpg
    Silnik jest w raczce, odpina sie ja jednym klikiem i chowa do szuflady (razem z koncowkami, ostrzami i mieszadlami). Wszystko jest lekkie i bardzo latwe do mycia. No i uzywam, nawet pierogi mi ugniotlo, skubane :)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • kosheen4 14.03.14, 19:32
    slotna napisała:


    > Silnik jest w raczce, odpina sie ja jednym klikiem i chowa do szuflady (razem z
    > koncowkami, ostrzami i mieszadlami). Wszystko jest lekkie ii bardzo latwe do my
    > cia. No i uzywam, nawet pierogi mi ugniotlo, skubane :)

    o! <zainteresowanie> a zrobiłoby gładki koktajl z jabłka/banana/szpinaku?
    a gładką masę z fig, daktyl i kakao na ciasto RAW?


    --
    Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
  • slotna 21.03.14, 08:07
    > o! <zainteresowanie> a zrobiłoby gładki koktajl z jabłka/banana/szpinak
    > u?
    > a gładką masę z fig, daktyl i kakao na ciasto RAW?

    Koktajli nigdy nie probowalam robic, mysle, ze do nich, to raczej normalny blender?* Mase zrobi na pewno. Nadzienie do pierogow zrobi, i miesne i kapustne.

    * Oho - zaczynam miec ochote na blender... mialam i uzywalam!

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • turzyca 09.04.14, 19:52
    Ktorej przystawki uzylas do zagniatania ciasta na pierogi? I masz dobry przepis nie na oko? Bo moj zarznie chyba kazda maszyne...

    A koktajle spokojnie mozesz zrobic, nie jest to wprawdzie termomiks, ktory przy okazji kruszy lod, ale taki normalny koktalj owocowy wychodzi calkiem niezly. Przy czym ja go robie na gesto i dolewam plynu na koniec.
    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • turzyca 09.04.14, 19:36
    I wiecznie sto
    > jąca na środku pokoju suszarka z praniem,

    Ja tam marze o porzadnej polskiej suszarce podsufitowej. Wole sznurki na suficie niz suszarke stojaca gdziekolwiek. Ale ze transport drazkow jest skomplikowany, to jestem skazana na suszarke stojaca. A ze suszarek stojacych na srodku nie cierpie, to rozwiazalam problem inaczej, zupelnym przypadkiem, wiec sie dziele, moze komus sie przyda. Moja suszarka laduje na... komodzie. Mam zwyklego ikeowskiego Malma, tego z piecioma/szecioma szufladami. Standardowa suszarka akurat miesci sie na wysokosc w dosc niskim mieszkaniu. Zaleta dodatkowa polega na tym, ze na gorze jest cieplo, wiec pranie szybciej schnie niz na suszarce stojacej na podlodze. :) A jako uzupelnienie na bardzo duzy wsad mam jeszcze taka waziutenka suszarke pionowa, trzy ruszty w pionie, idealna na skarpetki i taka drobizne. Niestety byla nieprzyzwoicie droga, ale za to zlozona zajmuje niespelna 10 cm szerokosci, odsunelismy odrobine szafe i miesci sie konkursowo.
    Nad malmem mialy byc polki na ksiazki, ale bardzo uporczywie szukajac znalazlam jeszcze pare innych miejsc, a brak suszarki w przejsciu cieszy moje serce codziennie. Wole juz wchodzi po ksiazki po drabinie. :)

    > Deski do prasowania z tego powodu nie kupiłam póki co, prasuję na kocu rozłożon
    > ym na stole klnąc jak jest jakiś trudniejszy ciuch,

    Ja sobie zycia bez deski nie wyobrazam mimo ze prasuje rzadko (kochana mamusia nauczyla wieszac pranie w sposob idealny, a dni oficjalnych co kot naplakal). Jakbym juz bardzo nie miala wyboru, to bym kupila taka do stawiania na stol, lepszy rydz niz nic.
    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • melomanka87 13.03.14, 10:30
    Na wakacje jak najbardziej. Na czas Open'era wynajmujemy z koleżanką taką maciupką kawalerkę w Gdyni, są dwa łóżka, mały stolik, jedna mała szafa. Na tygodniowy wyjazd akurat nam to wystarcza, ale oszalałabym, gdybym miała w czymś takim mieszkać na stałe, tam nawet nie ma gdzie trzymać garnków! Rok temu na kilka nocy dołączyła do nas jeszcze jedna dziewczyna i miejsce na jej karimatę było tylko w korytarzyku między pokojem a łazienką (który to korytarzyk był jednocześnie kuchnią), idąc w nocy do łazienki trzeba było uważać, żeby jej nie nadepnąć...
  • mariamm87 13.03.14, 14:25
    znalazłam kolejne propozycje
    przystopuj.pl/funkcjonalne-domki-za-mniej-niz-20000-dolarow/
    Proponuję zwrócić uwagę na ostatni projekt!
    Derek “Deek” Diedricksen

    Derek Diedricksen to znany projektant małych domków. Jedno z jego ostatnich dzieł zostało zbudowane z materiałów z odzysku. W środku znajduje się łóżko, które może być jednocześnie biurkiem. Dach wykonano z przezroczystego plastiku, dzięki czemu do wnętrza wpada sporo światła. Naturalne światło słoneczne dociera również przez 3 okna. Koszt projektu – 1200 dolarów.


    http://przystopuj.pl/wp-content/uploads/2014/03/131.jpg
  • dakota77 13.03.14, 20:02
    To jest maly domek? To jest kiosk Ruchu! ;-)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kkokos 14.03.14, 03:58
    dakota77 napisała:

    > To jest maly domek? To jest kiosk Ruchu! ;-)

    i o to chodzi - w razie rodzinnej potrzeby łatwo przerabialny na budkę z kurczakami
  • mariamm87 14.03.14, 08:21
    za 2 tomy okaże się, że z kolejnych resztek Adam na spółkę z Panem gruszką wybudowali Antresolę, tak aby mogli pomieścić się nawet z kolejnymi bliźniętami!
  • kosheen4 14.03.14, 19:50
    mariamm87 napisał(a):

    > za 2 tomy okaże się, że z kolejnych resztek Adam na spółkę z Panem gruszką wybu
    > dowali Antresolę, tak aby mogli pomieścić się nawet z kolejnymi bliźniętami!

    a jak już pisanie sagi przejmie córka Pisarki Musierowicz, to jakaś prawnuczka Pulpecji przyjdzie posprzątać pożółkłe poziomy Szaleciku :)


    --
    Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
  • idrin 14.03.14, 18:45
    kkokos napisała:
    > dakota77 napisała:

    > > To jest maly domek? To jest kiosk Ruchu! ;-)
    > i o to chodzi - w razie rodzinnej potrzeby łatwo przerabialny na budkę
    > z kurczakami

    "tu jest kiosk Ruchu, ja tu mięso mam!!"

    - idrin skojarzeniowo, lurkująca
  • anchema 01.04.14, 10:22
    też mam nowe propozycje, najlepszy moim zdaniem jest autobus
    www.domosfera.pl/wnetrza/56,94387,15671725,Mieszkac_na_20_m_kw_.html#TRNajCzytSST
    www.domosfera.pl/wnetrza/51,94387,13243861.html?i=4
    www.domosfera.pl/wnetrza/51,94387,15265854.html?i=13
    www.domosfera.pl/wnetrza/1,94387,14559780.html
    www.domosfera.pl/wnetrza/1,94387,15398731.html
  • mmoni 03.04.14, 00:39
    To też dorzucę (niektóre już tutaj były):
    www.viralnova.com/magical-cottages/
    --
    Nika

    "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
  • melomanka87 02.05.14, 21:03
    Film o Adamie i Laurze:

    planetedocff.pl/2014/index.php?page=film&i=2675
    Ja jednak wykreśliłam go z festiwalowego kalendarza w procesie drastycznej selekcji, związanej oczywiście z kosztami. Ostatecznie czego się z tego filmu dowiem - że niektórzy chcą mieszkać w ciupeńkich przenośnych domkach, a ja bym nie chciała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka