Dodaj do ulubionych

na marginesie o ynteligencyji - opera

20.12.12, 21:58
Byl watek o byciu inteligentem itp i o sluchaniu opery.
Otoz dwa dni temu my, dwa chamy, ja i moj mezczyzna, ani to wyksztalcone, ani to pracujace jako inteligencja - wrecz przeciwnie, siegnelismy sobie wieczorem po Amadeusza. Piekny film, i wbrew pozorom trudny z moralnego i chrzescijanskiego punktu widzenia.
I tak mi przyszlo do glowy: przeciez kiedys opera to nie byla rozrywka elity intelektualnej, a co najwyzej - finansowej. Czarodziejski Flet Mozart napisal dla teatru miejskiego, nie cesarskiej publicznosci. Opera to byla rozrywka, cos jak kino, a i nie oszukujmy sie: melodie arii itp sa latwo wpadajace w ucho, wrecz przebojowe. Nigdy nie byly pisane pod profesorow - wrecz kompozytor to byl rzemieslnik, jego muzyka miala sie podobac. W filmie Dziewczyna z Perla tez widac, ze te cudne obrazy powstawaly na zamowienie kupcow i mieszczan - nie jakichs ynteligentow.
Skad wiec to przekonanie, ze opery sluchaja ynteligenci? Przeciez z zalozenia to byla rozrywka dla mas, moze tych bogatych, ale dla mas, a nie dla elit itelektualnych.
Edytor zaawansowany
  • kooreczka 20.12.12, 23:47
    Ja za elityzację opery winę Wagnera- on kazał zaciemniać publiczność, żeby widownia musiała się skupić na muzyce, zamiast plotkować.

    A na poważnie- teatry były różne. Takie, gdzie szło się pokazać, z bardziej "odpowiednim", choć wciąż rozrywkowym repertuarem i takie, gdzie za grosz było miejsce na ławeczce i podkasane tancereczki. Potem, powoli rolę tego drugiego przejęło kino (bo tańsze?) i teatr ostał się jako coś o oczko wyższe. To samo tyczy się opery.

  • klawiatura_zablokowana 21.12.12, 02:20
    Teatrowi i operze pomogła właśnie tradycja. Plus fakt, że zdążyły wykształcić klasykę, a cała masa chłamu poszła w zapomnienie. Z kinem też tak było - relacjonując historię tej dziedziny sztuki wspomina się zwykle o kamieniach milowych i arcydziełach, chociaż większość widowni chodziła jednak na te potwory z laguny. To samo literatura - kto dzisiaj poza znawcami tematu pamięta te tłumy grafomanów przewijających się w tle wielkich nazwisk? A przecież nierzadko mieli oni większą publiczność niż Tuwimy i Staffy.

    Utyskujemy na dzisiejszą kulturę, bo odbieramy ją nieprzefiltrowaną i niespreparowaną przez krytyków, tylko bierzemy ją na żywo, razem z całym śmietnikiem. Ale pocieszmy się, że 100 lat temu ktoś inny odsiewał Reymonta od Mniszkówny i pewnie też stękał, że zalewa go tandeta i badziew.

    Zresztą, w obecnych czasach oglądanie TV przestało oznaczać obcowanie z tandetą - mamy dobre kanały informacyjne, przyrodnicze, historyczne. Zwykły Kowalski w pakiecie podstawowym za 30 zł może się delektować kinem europejskim, polskim, klasyką, awangardą, programami kulturalnymi itd. Wreszcie dobrymi serialami, bo nazwa "serial" też przestała się już kojarzyć z głupawym sitcomem albo telenowelą (a tak było jeszcze w latach 90. - może poza rzadkimi ptakami typu Twin Peaks leciały głównie familia Bundy na przemian z Dynastią). Uproszczenie pt. teatr = wysoka kultura, TV = przeżuwanie papki już dawno odeszło do lamusa :)

    --
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • nabakier 21.12.12, 14:38
    Bingo, Klawiaturo :-) Procesy uklasycznienia, "ukanonowienia" hehe... Ciekawe, jak to teraz w dobie aż takiej powszechności/dostępności do kultury (w tym do tworzenia) będzie się to odbywało.
    A opera- dla mnie tak sobie. Czasem cos mnie zainteresuje, ale ogólnie-nieszczególnie.
  • guineapigs 21.12.12, 20:38
    No i wlasnie piekne nawiazanie do wspomnianego Amadeusa - kto dzis kojarzy Salieriego? Tzn. nie tyle kojarzy ze byl, ale kto zna jego opery?
    Juz zreszta na poczatku filmu jest to pokazane - ksiadz nie zna zadnej melodii Salierego, a Mozarta od razu zaczyna podspiewywac, chociaz nie wie, kto jest autorem.
    A telewizja nie zawsze byla taka zla - przeciez kiedys bylo duzo programow pop-nauk czy ogolnie rozwijajacych (ze wspomne Wielka Gre, Sonde, mase ciekawych programow dla dzieci), byly wlasnie te milowe filmy, dopiero jakos w latach 80-90 kiedy zaczeto liczyc ogladalnosc ito okazalo sie, ze Wielka Gra to be bo wieksza ogladalnosc ma teleturniej na zasadzie 'co to jest, po wodzie plywa, kaczka sie nazywa' albo jakis malo wybitny serial.
    A tak poza wszystkim - czy komediowe seriale/sitcomy sa Z ZASADY zle? Sa forma cyklicznego kabaretu. Ja sie moze naraze, ale tacy Kiepscy to naprawde swietnie zagrane role, Pazdzioch moglby byc wzorem dla wielu studentow aktorstwa. No ale Kotys to marka, wiadomo, ze zaden Mroczek by tego nie zagral.
    Ale fakt, ze Rodzina Bundych mnie denerwowala, jeden na 10 odcinkow moglam obejrzec ale to max.
    Natomiast Alfa lubilam. I Skrzydla.
    A tak a propos - co to sa 'potwory z laguny'?
  • dakota77 21.12.12, 21:47
    Ja wciaz mam nadzieje, ze sa ludzie, ktorzy wiedzy o Mozarcie i Salierim nie bazuja na filmie, skadinad swietnym :) Salieri nie byl przecietniakiem. Opery Salieriego nie sa dzielami nikomu nieznanymi, przezywaja od lat renesans. To jego Europa riconosciuta zostala wystawiona na otwarciu wyremontowanej La Scali. Role Europy spiewala moja ukochana sopranistka Diana Damrau (piekielnie trudna aria, trzeba momentami wyciagac wysokie G). Diana zreszta wydawla plyte z ariami Salieriego, podobnie jak inna gwiazda, Cecilia Bartoli.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • guineapigs 21.12.12, 22:27
    Jak sie jest fanem opery i jej historii to tak. Ale moj post byl nie o tym, chodzilo mi o to, co dociera do PUBLIKI en masse ze tak powiem, a nie do Boguslawa Kaczynskiego.
    Dakota, ty zyjesz kultura chociazby z zawodu - przypuszczam, ze jestes kims na poziomie nauczyciela liceum lub wrecz akademickim. Ty sie z racji zawodu interesujesz kultura i wiesz wiecej niz zjadacz chleba. Nie mozesz wymagac od ludu, zeby czerpal wiedze z innych zrodel niz najbardziej masowe massmedia. A Amadeusz to wlasnie swietny film o czyms wiecej niz Dynastia dla mas.
    Mi dokladnie chodzilo o to, ze nie trzeba byc Boguslawem Kaczynskim by lubic sluchac opery - a MM wlasnie sugeruje, ze sluchanie opery to cecha wybranych.
    Zreszta, o czym my mowimy - Mechaniczna Pomarancza juz to pokazala, mozna mordowac pod wspaniale opery, koncerty i etiudy. To czego slucham nie robi ze mnie czlowieka lepszego.
    'Jak slucham Wagnera, to mam ochote napasc na Polske'.
  • klawiatura_zablokowana 22.12.12, 18:23
    > A tak a propos - co to sa 'potwory z laguny'?

    Klasyka, która na szczęście odeszła w zapomnienie:
    www.filmweb.pl/film/Potw%C3%B3r+z+Czarnej+Laguny-1954-35995
    To naprawdę nie jest tak, że TERAZ tandeta dominuje, a kiedyś gawiedź raczyła się tylko ambitną sztuką. To dziełko ma 58 lat ;)

    --
    Z życia małżeństwa mieszanego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka