Dodaj do ulubionych

Tylko dla doroslych czyli seks...

30.04.13, 00:22
tak sobie pomyślałam, w sumie może ktoś poza mną zastanawia się i wyobraża sobie, jak wyglądać mogło pożycie par w Jeżycjadzie?
nurtuje mnie Pyza z Frycem, na tej wycieczce..Laura z Adamem przekracza moje granice wyobraźni, Mila z Ignacem -po Bożemu, ukradkiem..a czworo dzieci rach ciach..Cesia z Hajdukiem istna pepesza..i to w domu pełnym ludzi :)
te postacie są jakieś takie-wszystkie, że myślenie o tym, że nagle Geniusia jest w ciązy wywołuje u mnie bardzo dziwne uczucie..wszyscy jacyś aseksualni..

może to niestosowne myśleć o bohaterach w takich kategoriach? Czy macie tak samo? :)



Edytor zaawansowany
  • illegal.alien 30.04.13, 00:41
    Ja sie zastanawiam, ale chyba przekracza to znacznie moje granice wyobrazni ;)
  • illegal.alien 30.04.13, 00:42
    albo nawet granice mojej wyobrazni :P
  • j_a_ch 30.04.13, 00:47
    Moje granice wyobraźni przekraczają Rojki :D
    Laura to demon seksu, nie inaczej. Tu przynajmniej jest górą ;)
    Pyza to cicha woda.
    Najbardziej zmysłowo wg mnie to Pulpa z Baltoną i Aniela z Bernardem.
    Aurelia...to ciało astralne.
    Gaba i Grześ...litości :D
  • ginny22 30.04.13, 09:38
    O Boru szumiący! Anieli z Bernardem to ja nawet nie próbuję sobie wyobrażać - a pfuj :P
  • kebbe 30.04.13, 10:55
    Pomogę Ci. Futro. Wszędzie futro.
  • ssssen 30.04.13, 13:58
    www.youtube.com/watch?v=HruTD4Wlr6o&feature=player_detailpage#t=4922s
    O, coś takiego.
  • dziennik-niecodziennik 30.04.13, 15:05
    > Laura to demon seksu, nie inaczej. Tu przynajmniej jest górą ;)

    tjaaa
    zwlaszcza to idac w przekonaniu że seks=brak szacunku.
    chyba ze to tylko przedślubnego dotyczy...
  • j_a_ch 30.04.13, 15:50
    > zwlaszcza to idac w przekonaniu że seks=brak szacunku.

    To inna para kaloszy. Laura ma świętoszkowate naleciałości borejcze, ale zasadniczo jest podobna do ojca, za którym chlipie jej matka nie bez powodu. Więc logicznie rzecz biorąc musi być demonem i żadne złote sieci tu nie mają nic do gadania ;)
    Na marginesie: jak MM chce być konsekwentna to powinna Laurę do zuego przywrócić, tak jak zrobiła to z Pyziakiem i Lisieckimi ;p
  • dziennik-niecodziennik 08.05.13, 10:08
    > To inna para kaloszy. Laura ma świętoszkowate naleciałości borejcze, ale zasadn
    > iczo jest podobna do ojca, za którym chlipie jej matka nie bez powodu.

    myslisz ze za jego łózkowymi umiejętnosciami Gaba tak placze? :D
  • j_a_ch 08.05.13, 12:56
    >myslisz ze za jego łózkowymi umiejętnosciami Gaba tak placze?

    Między innymi. Generalnie za emocjami, których 'ot, Grześ' nie może jej dostarczyć bo jest typem stabilizującym. W życiu mamy zwykle albo-albo. Pyziak jest typem który zapewnia emocjonalny rollercoaster, na pewno były w tym i te pozytywne emocje na wysokim poziomie intensywności, a te zwykle zostają głęboko w sercu. A Gaba niekoniecznie musi to sobie uświadamiać, bo ona lubi spychać niewygodne uczucia na bok i wydaje się, że płacze głównie z urazy do Janusza. Tym bardziej bolesnej, że pozytywne uczucia między nimi były najwyraźniej silne.
  • meduza7 08.05.13, 13:09
    Generalnie za emocjami, których 'ot, Grześ' nie może jej dostarc
    > zyć bo jest typem stabilizującym. W życiu mamy zwykle albo-albo. Pyziak jest ty
    > pem który zapewnia emocjonalny rollercoaster,

    Był taki film: Dona Flor i jej dwóch mężów ;)
  • buka_z_muminkow 02.05.13, 11:42
    Hm ale Grześ i Gaba dorobili sobie zamek w drzwiach sypialni, jak tylko pozbyli się z niej Ignasia ;)
    W "Sprężynie" coś tam się miedzy nimi dzieje, chwilowo, ale jakaś nutka erotyzmu między nimi sie pojawia ;)
  • haldira 30.04.13, 01:13
    A propos Bernarda to chyba poza kuchnią musi gdzieś się wykazać ( te sceny w fotelu , a dzieci bawiące się za szafą), choć dla mnie jest kompletnie aseksualny..

    co do Rojków--jakoś nie wierzę, że po ognistym Filipie Natalia legła z rozkoszą w silnych, ale jakiś takich ojcowskich ramionach Rojka :((((

    Pyza to jednak wulkan, a Laura pozorny wulkan, może nawet jeszcze nie dopuściła Adama,za przeproszeniem, bo ma uraz , że zostawi ją z dzieckiem, jak , rzecz jasna, Pyziak..
    i jeszcze wtrącę-całowanie się pod drzewem Magdy i Ignasia....nie wiem, czy z tego nie będzie kolejnej wnuczki do orzechów :)))
  • j_a_ch 30.04.13, 01:45
    >A propos Bernarda to chyba poza kuchnią musi gdzieś się wykazać

    No właśnie, Bernard i Pulpa jako miłośnicy kuchni i gotowania kojarzą mi się jako zmysłowe typy. Zresztą Pulpa opisywana jest jako 'melba' i 'cielesna', a jej miłosna historia z Baltoną ma dość wyraźne akcenty fizyczne ("gryzłem paluchy, żeby się na ciebie nie rzucić") co jest rzadkością w Jeżycjadzie.
    > ..
    >
    > co do Rojków--jakoś nie wierzę, że po ognistym Filipie Natalia legła z rozkoszą
    > w silnych, ale jakiś takich ojcowskich ramionach Rojka :((((

    Otóż to...ta nieszczęsna ojcowskość :/

    > Laura pozorny wulkan, może nawet jeszcze nie dopuściła
    > Adama,za przeproszeniem, bo ma uraz , że zostawi ją z dzieckiem, jak , rzecz j
    > asna, Pyziak..

    Oj nie...tego jej nie życzę. Chociaż to rozwiązuje forumowy dylemat podróży-pielgrzymki poślubnej do Wilna (zabytki vs seks ;)

    > i jeszcze wtrącę-całowanie się pod drzewem Magdy i Ignasia....nie wiem, czy z
    > tego nie będzie kolejnej wnuczki do orzechów :)))

    Tu też mam problem z wyobraźnią bo ten związek - kompletnie od czapy...


  • haldira 30.04.13, 01:55
    Na moja wyobraźnię in plus działa właśnie Baltona w Pulpecji , fakt,
    ale dlaczego z tak seksownego chłopaka , jakim był Pyziak ( założę się, że Pyza była poczęta przed ślubem) pani M. zrobiła ohydnego pajaca? za co? i po co? chyba po to, abyśmy bardziej uwierzyły w wyższość uniesień z Grzegorzem po prostu! Ale skoro Gaba popłakuje za Pyziakiem, to oznacza jednak, iż jest odwrotnie i tęskno jej za tamtym..w sumie Laura też błyskawicznie została poczęta..


  • j_a_ch 30.04.13, 02:14
    ch
    > yba po to, abyśmy bardziej uwierzyły w wyższość uniesień z Grzegorzem po prostu

    Tia...podejrzewam że nawet 12latki w te uniesienia nie uwierzą ;)
    Ja tam widzę Gabunię w bawełnianej koszuli w kwiatuszki i Grzesia który zasypia, jak nad książką.
    A propos zasypia, to jeszcze Marek z Idą rokują mi na udany seks. W kółko "odsypiają" dyżury.
  • kkokos 30.04.13, 14:40
    > A propos zasypia, to jeszcze Marek z Idą rokują mi na udany seks. W kółko "odsy
    > piają" dyżury.

    no więc właśnie ognista ida powinna być ognista także i w łóżku, a pan śpiący śpi. może stąd te idzine frustracje, znajdujące upust w przysrywaniu obcym nastolatkom i rzucaniu słoikiem z musztardą?
  • j_a_ch 30.04.13, 15:55
    > no więc właśnie ognista ida powinna być ognista także i w łóżku, a pan śpiący ś
    > pi. może stąd te idzine frustracje, znajdujące upust w przysrywaniu obcym nasto
    > latkom i rzucaniu słoikiem z musztardą?

    Może też być. Pracoholik Marek cierpi na wypalenie seksualne, a ona wciąż swoje potrzeby ma...
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 17:35
    > A propos zasypia, to jeszcze Marek z Idą rokują mi na udany seks. W kółko "odsy
    > piają" dyżury.

    A mnie dokładnie przeciwnie, w jednym z tomów padło expressis verbis, że Ida jest Markiem znudzona :/

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • melomanka87 12.05.13, 17:42
    Dokładny cytat:

    Jak stos miedzianych drucików żarzyła się z daleka nowa fryzura ciotki Idy - szczupłej, eleganckiej i odrobinę jak zwykle znużonej towarzystwem swego sennego męża oraz rozhukanego syna Józinka.

    Ale godzinę później oznajmia, że jest w ciąży, więc czymś jednak ta nuda zaowocowała.
  • klawiatura_zablokowana 19.05.13, 22:39
    Nuda w łóżku nie wpływa na szansę poczęcia akurat ;)

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • dziennik-niecodziennik 08.05.13, 10:10
    ale Gaba nie płacze bo jej TĘSKNO za Pyziakiem. jak w ogole można tak założyc?...
  • ginny22 30.04.13, 09:40
    > Zresztą Pulpa opisywana jest jako 'melba' i 'cielesna', a jej
    > miłosna historia z Baltoną ma dość wyraźne akcenty fizyczne ("gryzłem paluchy,
    > żeby się na ciebie nie rzucić") co jest rzadkością w Jeżycjadzie

    O, tak, i to jest fajnie napisane, dyskretnie, jak to w powieści dla grzecznych panienek, ale wyczuwalnie. Podobnie przyjemna jest chemia między Nutrią a Nerwusem.
  • buka_z_muminkow 02.05.13, 11:39
    A w "Spręzynie" Pulpa ma, oj ma, potencjał ;)
  • kkokos 30.04.13, 14:37
    > > Laura pozorny wulkan, może nawet jeszcze nie dopuściła
    > > Adama,za przeproszeniem, bo ma uraz , że zostawi ją z dzieckiem, jak , rz
    > ecz j
    > > asna, Pyziak..
    >
    > Oj nie...tego jej nie życzę. Chociaż to rozwiązuje forumowy dylemat podróży-pie
    > lgrzymki poślubnej do Wilna (zabytki vs seks ;)

    oj, możecie mieć rację


    > > co do Rojków--jakoś nie wierzę, że po ognistym Filipie Natalia legła z ro
    > zkoszą
    > > w silnych, ale jakiś takich ojcowskich ramionach Rojka :((((
    >
    > Otóż to...ta nieszczęsna ojcowskość :/

    a tu się kompletnie nie zgodzę. robrojek na pewno jest bardzo oddany, uważny i delikatny, a wszystko podporządkowuje przyjemności natalii. może nie jest to wulkan, ale też nie jest to facet, który po błyskawicznej akcji odwraca się i idzie spać.

  • judytwojujaca38 05.06.13, 00:52
    Tu się zgadzam. Ja w ogóle zawsze, jeszcze jako nastolatka (a "Jeżycjadę" zaczęłam od "Kłamczuchy" właśnie), byłam wielbicielką Robrojka i się w nim podkochiwałam :-) A kiedy pojawił się znowu, to sobie pomyślałam, że sama bym chętnie "zległa" w jego ramionach :-) Niekoniecznie ze względu na urodę li i jedynie, ale raczej na całokształt psychosomatyczny :-) Baltona też mi się w "Pulpecji" ogromnie podobał, aż dziw, że to dzieło MM. Dlatego też za przerobienie fajnego chłopaka w wąsatego szlagona - idiotę mam ochotę autorkę oskalpowac. Cesia i Hajduk też byli ładnie opisani.
  • nessie-jp 30.04.13, 03:38
    Robert i Nutria to miała być chyba taka para jak z Austen, poczciwy Pan Tatusiowaty Pułkownik Przyjaciel Rodziny i szalona wietrznica niestała a romantyczna.

    Fryca już tu kiedyś na tym forum porównywano do Herr Flicka z Allo Allo -- dokładnie tak sobie wyobrażam, Herr Fryc stoi sztywno z miną naukowca, a Róża obsługuje teleskop :p

    Grześ, Gaba, wiadomo, w celu mienia syna wszystko się przecierpi, na szczęście nie była to kolejna córka, bo musieliby próbować więcej niż raz...!

    Najtrudniej przychodzi mi wyobrazić sobie Anielę z Bernardem, w wyniku mojego ogromnego wstrętu do osoby Bernarda, który jest konsekwentnie opisywany jako odrażający tak psychicznie, jak fizycznie (brudny, wygnieciony, kołtuniaty jak stary dywanik łazienkowy, utytłany jedzeniem, płaczliwy, męczliwy, zaabsorbowany sobą, natarczywy, głośny i UPIORNY na wszystkich frontach). Nie sposób sobie wyobrazić, jak podczas chwil upojnych peroruje, opowiada o sobie, chwali się, wymachuje ramionami, zapomina, że gdzieś tam w kłębach pościeli była przecież jakaś partnerka, bo liczy się Bernard, Bernard, Bernard, broda Bernarda oraz Bernard...

    Doprawdy, wiem że Autorka nie lubi Anieli, ale tak ją pokarać?

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • kkokos 30.04.13, 14:38
    > Najtrudniej przychodzi mi wyobrazić sobie Anielę z Bernardem, w wyniku mojego o
    > gromnego wstrętu do osoby Bernarda, który jest konsekwentnie opisywany jako odr
    > ażający tak psychicznie, jak fizycznie

    mam zupełnie inaczej, bernarda lubię, lubię niedźwiedzie, aniela też temperamenta była, wcale więc nie mam tu problemów z wyobraźnią. na pewno bywały okresy, kiedy z łóżka nie wychodzili.
  • nessie-jp 30.04.13, 21:33
    > mam zupełnie inaczej, bernarda lubię, lubię niedźwiedzie, aniela też temperamen
    > ta była,

    No wiadomo, de gustibus i tak dalej, ale rzecz w tym, że w książkach w ogóle nie było żadnego okresu, w którym Aniela by była Bernardem zainteresowana (romantycznie czy seksualnie), tylko najpierw namolny kolega, a tom później znienacka mąż i ojciec bliźniętom. Nie widzę tego.

    W dodatku Aniela fizycznie leciała jednak na typ zupełnie odwrotny, wiotkich, smukłych, delikatnych blondynów. I zwierzęcy magnetyzm (jeśli Bernard takowy posiadał) na nią nie działał.

    Zawsze miałam wrażenie, że ona za niego wyszła z rozpaczy, żeby nie zostać starą panną i mieć w końcu tej swój własny kubek :P


    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • agnessa94 30.04.13, 23:46
    Mnie tam bardziej zastanawiało jakim cudem pod koniec 1988 Aniela ledwo deklarowała się jako przyjaciółka Bernarda, a w 1989 JUŻ urodziła bliźnięta. Jak dla mnie z tego wynika że musieli się kiedyś upić i w tym łóżku wylądować, co okazało się brzemienne w skutkach... To by wyjaśniało i małżeństwo i wątpliwości co do chemii tej pary.
    Chociaż ja tam uważam, że akurat oni mogliby tworzyć wbrew pozorom udany duet (jakby ona się do niego już przekonała) - obydwoje artystycznie zakręceni, skłonni do szaleństwa, ona - egocentryczka, on - szaleńczo w nią wpatrzony...
  • dziennik-niecodziennik 08.05.13, 10:13
    > Chociaż ja tam uważam, że akurat oni mogliby tworzyć wbrew pozorom udany duet (
    > jakby ona się do niego już przekonała) - obydwoje artystycznie zakręceni, skłon
    > ni do szaleństwa, ona - egocentryczka, on - szaleńczo w nią wpatrzony...

    no bo oni tworzą udany duet. on sie zajmuje domem, ona moze sie realizowac, on ją uwielbia, ona lśni i błyszczy... czegoż wiecej moze chciec Aniella?...
  • buka_z_muminkow 02.05.13, 11:44
    czy ja wiem? A Aniella i Bernard w Noelce, tak pochłonięci całowaniem się w fotelu, ze nie zauważają, że ktoś wchodzi do mieszkania?
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 17:49
    > W dodatku Aniela fizycznie leciała jednak na typ zupełnie odwrotny, wiotkich, s
    > mukłych, delikatnych blondynów. I zwierzęcy magnetyzm (jeśli Bernard takowy pos
    > iadał) na nią nie działał.

    No, nie przesadzajmy. Nikt nie ma obowiązku zakochiwać się całe życie w tym samym typie. Jestem tego koronnym przykładem, bo ja odwrotnie - zawsze leciałam na mrocznych brunetów, najlepiej z lokami, moja pierwsza miłość była zresztą w tym typie i wszyscy idole, a prze ołtarzem skończyłam z blondynem, który w niczym ich nie przypomina :)))

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 17:52
    > Zawsze miałam wrażenie, że ona za niego wyszła z rozpaczy, żeby nie zostać star
    > ą panną i mieć w końcu tej swój własny kubek :P

    Sorry za podwójną odpowiedź.
    Ja mam wrażenie, że ona przy nim wreszcie znalazła stabilizację. Taki historie się zdarzają i wcale nie oznaczają "wyjścia za mąż z rozpaczy" czy braku miłości w takim stadle. Bernard jej zaoferował nową jakość, ale żeby ją docenić, musiała przeżyć wcześniejsze zawody miłosne.
    Mam podobną historię w rodzinie i zawsze Aniella i Bernard mi się kojarzyli właśnie z krewnymi - ona temperamentna, spotyka jednego drania, drugiego drania, wreszcie wybiera jego, stabilnego i nieco misiowatego faceta, wszyscy w głowę się pukają, a oni są razem szczęśliwi przez x lat.

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • nessie-jp 12.05.13, 18:49
    > Ja mam wrażenie, że ona przy nim wreszcie znalazła stabilizację. Taki historie
    > się zdarzają i wcale nie oznaczają "wyjścia za mąż z rozpaczy" czy braku miłośc
    > i w takim stadle. Bernard jej zaoferował nową jakość, ale żeby ją docenić, musi
    > ała przeżyć wcześniejsze zawody miłosne.

    Ale wiesz co, ja bym to wszystko łyknęła jak gęś kluskę czy co tam się tej ptaszynie zadaje. To, że Aniela szukała tej stabilizacji, jest widoczne, tylko niechby autorka skrobnęła choćby kilka scen, że właśnie Bernard (notabene bez własnego domu, pomysłu na życie, planu, pracy, ubrań...) mógł jej to zapewnić.

    Że kolega ze studiów, do którego dotąd odnosiła się jak do ściany, którą czasem trzeba podeprzeć (jajecznicą z pominiętym szczypiorkiem), a czasem można się o nią oprzeć i wypłakać podentystycznie -- nagle zaczął być kimś więcej, zaczął się podobać, stał się konkurencją dla tych wszystkich blondynów z Mirafiori i białymi garniturami.

    Nic takiego sobie nie przypominam z Brulionu, a w Noelce już szczęśliwy Bernard i nieogarniająca, szalona zua matka-co-dzieci-nie-poznaje Aniela.



    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • klawiatura_zablokowana 19.05.13, 22:19
    Miałam na myśli stabilizację uczuciową. I chyba właśnie przy tym wypłakiwaniu podentystycznym Aniela zauważyła, że tylko Bernard ją akceptuje ze wszystkimi wadami i tylko przed nim nikogo nie chce udawać.
    A to jest ogromnie ważne. Taki typ faceta, co może nie zawiezie ją Mirafiori do domku w Saint Tropez, ale za to może się przy nim bezpiecznie zestarzeć, bo się nie znudzi po 3 latach ani nie wymieni na lepszy model.

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • kadanka 13.05.14, 00:01
    to stalo sie za sprawa czarodziejskiej rozdzki, ktora byla w posiadaniu dobrej wrozki - Dmuchawy. wrozka dmuchawa machnela w strone Anieli rozdzka i costam zamamlala ze Bernard wrazliwy ARTYSTA!!! (a przecież Aniela kochala artystow w tamtym czasie, na msze chodzila tylko z artystami do dominikanow na piata) i ze trzeba go kochac i chronic, no i -hokus pokus - Anielka pojela ze tylko Bernard,zaden inny
  • kopiec_esmeralda 13.05.14, 06:19
    Dziewczyny, proszę, jeśli odnosicie się do czegoś dawno napisanego, przytoczcie jakieś zdanko, do czego. Bo ciężko się domyślać.
  • rannie.kirsted 13.05.13, 20:37
    no niby pod koniec BB niezawodny Dmuchawiec uswiadamia Anieli, jaki to niezwykly jest Bernard, i to co ona do niego zywi to nie niechec i politowanie, a uczucia odwrotne. oni niby maja do siebie pasowac bo oboje szaleni artysci, z tym ze Aniela tchorzem podszyta mieszczkowata a Bernard szczery odwazny niedzwiedz. i to niby ma sie swietnie uzupelniac.
  • zsemle 30.04.13, 10:01
    Aniela z Bernardem jakoś ujdzie, pewnie przed wiecie-czym zagania go pod prysznic, a potem non-stop całuje, żeby nie mógł gadać.

    Laurę i Adama nie potrafię sobie wyobrazić. Może Adam też nie wyobraża, skoro traktuje ją jak dziecko (wnioskuję na podstanie przepięknej analizy niezatapialnej-armady). Już lepiej by było Laurze z Wolfim, bynajmniej fizycznie ich ciągnęło do siebie, i skoro Laura mówi Pyzie, że Wolfi ją szanuje, znaczy jednak, że chce, no nie? A Adam to jakaś chmurka, nie facet.

    Gabę i Grzesia też nie wyobrażam, bo są tacy... bezpłciowi (jak dla mnie). Chyba pomyśleli, że trzeba mieć wspólne dziecko i jakoś się zmusili (w jakimś filmie amerykańskim była taka scena, że młoda para decyduje się na dziecko, mówi do siebie "a więc musimy to zrobić", światło gaśnie na sekundę, a potem zgodnie, przepraszam, rzygają).

    Fryc kojarzy mi się z jedną bułgarską książką, nazywała się, bodajże, "Biały płaz". Bohater tam też taki sobie super-mądry a bezemocjonalny ubermensch, ale dość chętny do kobiet. Tylko inicjatywa, wydaje mi się, musi należeć do Pyzy - w tym i w zakresie antykoncepcji (zwłaszcza Fryderyku może w ogóle "ta sprawa" się nie spodobała :) ).
  • meduza7 30.04.13, 10:39
    A może Aniela trzyma w domu zestaw gustownych knebelków? :P I wiąże Bernarda, skuwa kajdankami itp.? Hihihi, Aniella jako domina w lateksach - cóż za rola do odegrania! "Byłeś bardzo niegrzeczny, Bernardzie, muszę cię ukarać!"
  • j_a_ch 30.04.13, 11:14
    Bardzo prawdopodobne.
    Dwójka szalonych artystów, ona hiszpański temperament - na pewno potrafi skupić jego uwagę, on szalony ekscentryk z pomysłami...no u nich na pewno nie ma nudy. Pewnie próbowali już wszystkiego, włącznie ze zwisaniem z drabiny :DDD
    Podobny jeszcze może być Przeszczep, taki ekstremalnie zakręcony romantyk z pomysłami. O ile Przyziemna Arabella nie naprostowała go młotkiem ;)
    Nawiasem mówiąc fizycznie obaj okropni.
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 17:55
    A imho Przeszczep miał zadatki, by wyrosnąć na typa promieniejącego samczym magnetyzmem, oczywiście w zupełnie innym stylu niż to lubi MM :D Takiego nie wprost przystojnego, ale zdecydowanie z charyzmą, tym czymś. Trochę Pyziak style ;)

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • meduza7 12.05.13, 19:05
    > A imho Przeszczep miał zadatki, by wyrosnąć na typa promieniejącego samczym mag
    > netyzmem, oczywiście w zupełnie innym stylu niż to lubi MM :D Takiego nie wpros
    > t przystojnego, ale zdecydowanie z charyzmą, tym czymś. Trochę Pyziak style ;)

    Jak teraz o tym napisałaś, to pomyślałam o poruczniku Borewiczu, który kiedyś, we wczesnym nastolęctwie, wydawał mi się straszliwie brzydki i w ogóle nie wiedziałam, co te kobiety w nim widziały, a im byłam starsza, tym bardziej odkrywałam jego urok. A on też, z tym swoim nosem, klasycznie przystojny nie był.
  • haldira 30.04.13, 12:22
    Tak jeszcze myslę, że Nutria i Nerwus-widać było, że to ognisty związek, ale po jakimś czasie jej przeszło , nasyciła się, a Filip stał się zbyt przyziemny, za mało cytował poezji w łóżku..tylko pytanie co jej dał Rojek? bo ani ognia, ani poezji w nim nie widzę, tylko nudę..W dodatku był wujaszkiem z dzieciństwa, czy taki osobnik może przemienić się w ognistego kochanka??

    a u Laury wciąż widzę -" tak nie rób" , " tu nie całuj" , " zgaś światło", co tu majaczyć dopiero o " obsłudze teleskopu"...Laura została wsadzona w jakiś sztywny szablon a la Gabrysia i nie sądzę, by z niego wyszła.Pożycie Pyzy jest z pewnością radośniejsze , Fryc udaje zimną , niedostępną rybę, a Pyzę to kręci i tak się zabawiają.



  • dziennik-niecodziennik 30.04.13, 21:22
    > Tak jeszcze myslę, że Nutria i Nerwus-widać było, że to ognisty związek, ale po
    > jakimś czasie jej przeszło , nasyciła się, a Filip stał się zbyt przyziemny, z
    > a mało cytował poezji w łóżku..

    osobiście sądzę jednak że chodzi o to że Nerwus Nutrię maltretował psychicznie. Nutria jest i tak z natury lekko niestabilna, takie nerwusowe szarpaniny tylko ją dobijają. ona wlasnie potrzebowała kogoś takiego jak Robert, zeby się pewniej w świecie osadzić.
  • taka_prawda500 07.05.13, 17:23
    Pan Czesław Miłosz zasugerował MM, aby zrobiła z Filipa osobnika znienacka zaczynającego maltretowanie psychiczne (której to cechy w NN nijak nie posiadał) i wepchnęła Natalię w objęcia dziadka Rojka. Jestem w wieku Natalii i aż mi się osobiście mdło robi na wyobrażenie seksu z osobnikiem o tyle lat starszym i wyglądającym jak Rojek. Może sobie mieć najlepszy na świecie charakter (on dla mnie również nie ma - nie dość, że jest zwyczajnie naiwnym niezgułą, to mam wrażenie, że lubi brać ludzi na litość, choć MM usiłuje nas przekonać, że jest dokładnie odwrotnie), ale wygląd fizyczny w aspekcie pójścia do łóżka ma znaczenie, nie mówiąc już o konieczności wykonywania tego do końca życia.
  • kopiec_esmeralda 07.05.13, 17:39
    Hm, mdło się robienie, to kwestia osobnicza i że Tobie się robi, to nie znaczy, ze każdemu, ja np. uważam (z autopsji) różnicę 8 lat za optymalną, a taka chyba była między Rojkiem, a Natalią. Kwestia oceny wyglądu też jest indywidualna.
    Natomiast konstruowanie tych postaci jako pary przez MM jest żadne, a napięcie erotyczne, czy choćby emocjonalne między nimi po prostu nie istnieje. Są jakieś dyrdymaly na poziomie licealistów w postaci chrząkania i wycofywania się Rojka i wydumane gonitwy samochodem, całkowicie od czapy.
  • dakota77 07.05.13, 18:31
    8 lat roznicy to taka straszna rzecz?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • taka_prawda500 08.05.13, 07:56
    Nie, sama mam przyjaciółkę 10 lat starszą od swojego partnera i nie widać po nich żadnej różnicy w wyglądzie, bo dziewczyna ma chyba w genach szczupła figurę i dziewczęcy wygląd, a także sposób bycia i ubierania się młodej osoby, ale Rojek wyglądał starzej od Natalii nie o 8 lat, lecz o 20. I wiązanie się z kimś, kto wygląda jak własny ojciec to dla mnie jest straszna rzecz.
  • meduza7 08.05.13, 13:06
    >I wiązanie się z kimś, kto wygląda jak własny ojciec to dla mnie jest straszna rzecz.

    Eno, to naprawdę indywidualna sprawa. Taka na przykład Anita Lipnicka - o ile się orientuję, wszystkie jej poważne związki były z facetami około 20 lat starszymi. Natomiast nie mogę darować pani MM tego postarzania bohaterów, zrobienia z Robrojka złamanego życiem, przygarbionego 50-latka z sumiastym wąsem, z Baltony - obrzękłej kluchy z worami pod oczami i przerzedzonym włosiem (a ostatnio też z sumiastym wąsem, a co!). Zaglądałam ostatnio do Opium - Mila Borejko, wówczas zbliżająca się do 50-tki, wygląda na babuleńkę ok. 70. Bessęsu.
    I potem trwają dyskusje "jak mogła Natalia wybrać STAREGO Robroja, a nie MŁODEGO Nerwusa". A tymczasem Robroj wcale nie był stary.
  • krakowska_poziomka 08.05.13, 13:58
    Mila w KK ma 42 lata, a jest przedstawiana jako staruszka.... Teraz Gaba skończyła 50, ale już ten wiek nie jest tak podkreślany...
  • meduza7 08.05.13, 14:30
    Hm, mam taką teorię... Możliwe, że to przedstawianie Mili jako staruszki, a Gaby już nie, bierze się stąd, że na wiek postaci patrzymy nie z punktu widzenia obiektywnego narratora, a Gaby właśnie (ew. jej sióstr). Siedemnastolatce rodzice zwykle wydają się starzy, zwłaszcza jeśli matka jest, jak Mila, raczej zaniedbana i wcześnie zaczęła siwieć. Natomiast dorosła Gaba wielokrotnie podkreśla, że czuje się znacznie młodziej, niż by to z metryki wynikało - i tak też jest opisywana, wciąż jako dynamiczna, energiczna, zamaszysta i wysportowana.
  • ananke666 12.09.13, 12:32
    meduza7 napisała:

    > Hm, mam taką teorię... Możliwe, że to przedstawianie Mili jako staruszki, a Gab
    > y już nie, bierze się stąd, że na wiek postaci patrzymy nie z punktu widzenia o
    > biektywnego narratora, a Gaby właśnie (ew. jej sióstr). Siedemnastolatce rodzic
    > e zwykle wydają się starzy, zwłaszcza jeśli matka jest, jak Mila, raczej zanied
    > bana...

    To też, ale jest i coś jeszcze. Mianowicie dzisiejsze ryczące czterdziestki to nie są już czterdziestki sprzed czterdziestu. W latach 70 czy 80 czterdziestki często gęsto były już wtłoczone w to, co zwykłam określać mianem mundurka wieku średniego. Trwała na głowie, sweterek/żakiecik, spódnica za kolano, czółenka. Beret, jesionka, kozaczki. Czujecie klimaty.

    Dzisiaj czterdziestki pozwalają sobie na o wiele więcej, normą jest posiadanie na równych prawach czółenek, japonek, adidasów czy glanów. Normą są farbowane na rozmaite kolory włosy, jeansy, wyraźne, nasycone kolory, dziesiątki innych rzeczy, które dla tamtych czterdziestek było atrybutami młodzieży. W tamtych czasach siedemdziesięciolatka w sportowym stroju i z kijkami do nordic walkingu byłaby dziwadłem. Dzisiaj na ścieżce takowa dama jest czymś absolutnie normalnym. Za czasów mojego dzieciństwa kobieta chadzająca głównie w spodniach to był wyjątek raczej, sama pamiętam takie dwie, dosłownie dwie. Jeansów nie nosiła żadna. To dlatego Mila z KK wydaje nam się stara, a ona przecież opisywana była jako zaledwie nieco podniszczona. Ale tak właśnie wyglądało wiele kobiet w jej wieku. Pamiętacie zebranie w szkole? Grubą z zębem i resztę? Ile dalibyście tym rodzicom - 50 najmarniej chyba, a przecież to byli trzydziestolatkowie, rodzice pierwszoklasistów.

    Dramatycznie przesunęła się granica tego, co stosowne do wieku. I wiecie co, ja się z tego cieszę jak kto głupi.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • meduza7 13.09.13, 12:14
    > Dzisiaj czterdziestki pozwalają sobie na o wiele więcej, normą jest posiadanie
    > na równych prawach czółenek, japonek, adidasów czy glanów. Normą są farbowane n
    > a rozmaite kolory włosy, jeansy, wyraźne, nasycone kolory, dziesiątki innych rz
    > eczy, które dla tamtych czterdziestek było atrybutami młodzieży.

    Co ciekawe, nie wszyscy jednak tak na to patrzą i nie mam tu na myśli starszego pokolenia, a wręcz przeciwnie. Moja najmłodsza siostra, lat 24, ostro krytykuje jednego ze swoich wykładowców (40+) za noszenie trampek, bo trampki to noszą gimnazjaliści i licealiści, i jej zdaniem facet chce się na siłę odmłodzić. Brat (33) skrytykował moje krótko ścięte, rude włosy, uważając, że chcę naśladować jakichś piosenkarzy rockowych. Druga siostra (32) ubiera się jak nobliwa pięćdziesięciolatka...
  • croyance 23.09.13, 15:20
    W dyskusji o wieku nie moze zabraknac Masako Mizutani ;-)www.odditycentral.com/pics/masako-mizutani-japans-lady-of-eternal-youth.html
  • dziennik-niecodziennik 08.05.13, 10:30
    > Pan Czesław Miłosz zasugerował MM, aby zrobiła z Filipa osobnika znienacka zacz
    > ynającego maltretowanie psychiczne (której to cechy w NN nijak nie posiadał)

    nie posiadał? zastraszanie, skuwanie kajdankami, wściekła "zemsta" polegająca na koniecznym dopadnięciu "niewiernej", groźby fizyczne...
    potem mu troszkę przeszło, jak go opadły uczucia, a potem wszystko wróciło do przykrej normy.

  • anutek115 09.05.13, 15:39
    dziennik-niecodziennik napisała:
    (której to cechy w NN nijak nie posiad
    > ał)
    >
    > nie posiadał? zastraszanie, skuwanie kajdankami, wściekła "zemsta" polegająca n
    > a koniecznym dopadnięciu "niewiernej", groźby fizyczne...
    > potem mu troszkę przeszło, jak go opadły uczucia, a potem wszystko wróciło do p
    > rzykrej normy.
    >
    Dokładnie to chciałam napisać, nawet w sasiednim watku pisałam, że pani MM ma talent do pisania postaci psychopatów i wymieniałam Nerwusa jako jednego z nich - przeciez to facet, który z premedytacją zaplanował akcję pt. "wezmę z pracy kajdanki i przykuje sie do tej obłakanej samicy, jak nie bedzie chciała iśc, powlokę!", jak mozna twierdzić, ze nie posiadal cech psychopatycznych?


    --
    W życiu niewiasty można rozróżnić siedem okresów: niemowlę,
    dziewczynka, dziewczyna, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta i młoda kobieta. (G.B. Shaw)
  • nessie-jp 09.05.13, 16:55
    > jak mozna twierdzić, ze nie posiadal cech psychopatycznych?

    Ale autorka tak prowadziła tę postać, że czytelniczki miały uwierzyć i zaakceptować, że nie posiada. Że to taki tylko wrażliwy chłopiec i wcale a wcale nie ma budzić strachu.

    Tak samo, wiesz, subtelny i delikatny, jak Józin to prawdziwy dżentelmen i rycerz.

    Po czym autorce się wzięło i zrobiło ziut -- no i nagle się okazuje, że bzdury pisała przez całą książkę, że wcale nie wrażliwy, tylko właśnie neurotyczny i nachalny, a w dodatku MŁODSZY od Natalii (co było chyba kluczowym argumentem dla rudej Borejkówny przeciwko temu związkowi, to i i brak wąsa do ziemi).


    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • dziennik-niecodziennik 12.05.13, 21:51
    > Ale autorka tak prowadziła tę postać, że czytelniczki miały uwierzyć i zaakcept
    > ować, że nie posiada. Że to taki tylko wrażliwy chłopiec i wcale a wcale nie ma
    > budzić strachu.

    nie widzę takiego prowadzenia. owszem, czasowo Filip łagodnieje kiedy zaczyna Natalię darzyć uczuciami, ale tak naprawdę po prostu zmienia tylko sposób osaczania jej.
    nie wiem jak mozna twierdzić ze Natalia i Filip to taka świetna para.
  • nessie-jp 12.05.13, 23:08
    > nie wiem jak mozna twierdzić ze Natalia i Filip to taka świetna para.

    Ale to chyba raczej pytanie do autorki, nie do mnie, prawda?

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • dziennik-niecodziennik 13.05.13, 09:12
    to nie pytanie, to stwierdzenie :)
  • emae 08.05.13, 18:03
    taka_prawda500 napisała:

    > Pan Czesław Miłosz zasugerował MM, aby zrobiła z Filipa osobnika znienacka zacz
    > ynającego maltretowanie psychiczne (której to cechy w NN nijak nie posiadał) i
    > wepchnęła Natalię w objęcia dziadka Rojka. Jestem w wieku Natalii i aż mi się o
    > sobiście mdło robi na wyobrażenie seksu z osobnikiem o tyle lat starszym i wygl
    > ądającym jak Rojek. Może sobie mieć najlepszy na świecie charakter (on dla mnie
    > również nie ma - nie dość, że jest zwyczajnie naiwnym niezgułą, to mam wrażeni
    > e, że lubi brać ludzi na litość, choć MM usiłuje nas przekonać, że jest dokładn
    > ie odwrotnie), ale wygląd fizyczny w aspekcie pójścia do łóżka ma znaczenie, ni
    > e mówiąc już o konieczności wykonywania tego do końca życia.

    Oj, w jednym wywiadzie z MM była cytowana ta rozmowa z Miłoszem i tam żadnych takich sugestii nie ma. Jedynie osobista ocena postaci Roberta i śmiech w reakcji na argument, że Robert jest dla Natalii "za stary".

    Bo i nie jest za stary! To jest naprawdę tylko 8 lat różnicy, kiedy ona ma 40 lat, on ma 48, to jest prawie żadna różnica. Wygląd zewnętrzny? Boziu, ani on garbaty, ani pryszczaty, zeza nie ma, nogi proste, a przecież i mężczyźni, którym się mniej poszczęściło w tej kwestii, spotykają kobiety, dla których są atrakcyjni. Bez przesady! Mnie tam Robrojek pasuje :) Lubię niskich :)
  • panterarei 06.05.13, 11:24
    haldira napisała:

    ..tylko pytanie co jej dał Rojek? bo ani ognia, an
    > i poezji w nim nie widzę, tylko nudę..W dodatku był wujaszkiem z dzieciństwa, c
    > zy taki osobnik może przemienić się w ognistego kochanka??
    no ba:]www.pudelek.pl/artykul/54649/turnau_wsciekly_na_corke_i_przyjaciela/
    samo życie:)
  • kkokos 30.04.13, 14:32
    >
    > może to niestosowne myśleć o bohaterach w takich kategoriach? Czy macie tak sa
    > mo? :)
    >

    ignacy b. odpowiedziałby ci, że bardzo niestosowne, bo to się robi, ale się o tym nie gada.

  • jofier 28.11.15, 18:11
    Analogiczny temat, mianowicie- na ile o sprawach intymnych się w nowej powieści Feblik mówi, na ile nie, a na ile można byłoby, wraz ze z obrazkami spotkania erotycznego Agi i Ignasia są od niedawana w nowym wątku na tym forum. Tytuł wątku "Jedna rzecz w Febliku". Tam rozważane są wizje, co działo się między dwudziestokilkuletnimi głównymi postaciami za zasłoną, ponieważ autorka zostawiła ich samych na noc w pokoju Agi, do którego Ignaś wlazł oknem, wciągnięty tam namiętnymi pocałunkami Agi. Potem budzą się razem na drugi dzień. Spekulacje na temat, co było w międzyczasie są w "Jedna rzecz w Febliku".
  • dakota77 28.11.15, 21:58
    Wyciagnelas watek sprzed dwoch lat, zeby zareklamowac swoj fanfik i podgrzac tamten watek? Myslalam, ze on jest wystarczajaco podgrzany ;-)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • jofier 29.11.15, 02:40
    Jeśli zakładamy, że jest we mnie wyłącznie egoizm, wówczas właśnie dokładnie trafnie określiłaś to, co mną kierowało.
    Jeśli zakładamy, że oprócz egoizmu są we mnie jednocześnie także zainteresowania literackie, wówczas mógł kierować mną także dodatkowy motyw- szczere zainteresowanie innymi literackimi wersjami wydarzeń za zasłoną. Oprócz mojej (średnio-niewinnej) pojawiła się także kolejna (bardzo-niewinna) wersja, którą też warto zareklamować.
    Przychodzi mi jeszcze jeden dodatkowy motyw do głowy- im więcej spekulacji nad jakimś wydarzeniem z Jeżycjady na tym forum, im więcej sporów na jakiś temat, tym bardziej możliwe, że autorka zmieni coś w dalszych tomach Jeżycjady. Wychowana na Jeżycjadzie i zafascynowana dziełami Pani Musierowicz, z przykrością patrzę na to, że nastolatki , które znam, nie chcą tego czytać, określając jako "nudy " Neojeżycjadę. Zagłębiając się w to, czemu to dla nich nudy, okazuje się, że nie potrafią utożsamiać się z tak nieskazitelnymi postaciami, jak Ignaś, czy Dorotka.
  • dakota77 29.11.15, 11:09
    Co do początku twojego wpisu, nawet się do tego nie będę odnosić.
    Co do potencjalnych zmian na przyszlosc w Jezycjadzie pod wpływem glosow czytelniczek- nie uważam, żeby dobrym zjawiskiem było pisanie autorki pod dyktando odbiorcow i wrzucanie scen seksu tylko po to, żeby przyciagnac młode czytelniczki. Skro uwazaja, ze to nudy, niech nie czytają, przecież nie ma obowiązku. Maja Zmierzch, fanfiki z tona seksu, romansidła. czemu seks musza dostać akurat w Jezycjadzie, hm?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.11.15, 12:07
    Nie widzę nic złego w odgrzewaniu tego wątku i reklamowaniu w nim tamtego. Dobrze jest porządkować dyskusje tematycznie. Jeśli jakiś czytelnik kiedyś byłby zainteresowany całościowym ujęciem tematu, to ma jak znalazł.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • dakota77 29.11.15, 12:29
    OK, ale tamten watek wciąż utrzymuje się na szczycie listy, a ten jest sprzed dwóch lat. Naprawde nie wystarczy dyskusja w jednym watku?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 29.11.15, 14:24
    A co cię tak boli, co kto inny publikuje? Jeśli narusza jakieś zasady, zwróć się do moderatora forum.
    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • dakota77 29.11.15, 14:59
    Ojoj, znowu ten ton pelen wyzszosci ton. No dobrze, niech każdy wyciąga jakie tylko chce stare watki, nie moja sprawa. Możemy dyskutować i w dziesięciu watkach o seksie, skoro taki jest vox populi.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • tt-tka 29.11.15, 15:27
    Dakota, przesadzasz. O pieniadzach dyskusje byly w kilku watkach, o mieszkaniu w kilkunastu, o neurotycznosci gabona w kilkudziesieciu. I nie raz, nie dwa ktos podbijal stary lub prastary watek, zainteresowany/rozbawiony/bo mutemat podszedl. Zwykla rzecz.
  • buka_z_muminkow 29.11.15, 15:34
    zresztą poza niedopowiedzeniem w kwestii Ignasia i Agi trochę więcej tych seksów w Febliku. A to Ida z Markiem i ich nagie kąpiele w jeziorze, a potem zasypianie na brzegu (też nago?:D ), a to dziecko odrywa Nutrię i Robroja od pocałunków w łózku... zaskakująco dużo cielesności w tej części sagi.
  • tt-tka 29.11.15, 16:38
    Buka napisala
    poza niedopowiedzeniem w kwestii Ignasia i Agi troche wiecej tych seksow w Febliku

    I to mnie martwi :-(
    Bo opisane jest kompletnie bez wdzieku, bez dowcipu, nieprzekonujaco... Ida z Markiem bronia sie jeszcze, mozna sie przy wzmiankach o nich z sympatia usmiechnac, ale reszta ? To juz bardziej mnie wzruszyl Grzes z tym swoim "do mnie jechalas" w poprzedniej czesci. Mimo ze Gabona bolala glowa i jasne bylo, ze obejdzie sie bez seksow
  • dakota77 29.11.15, 15:34
    Nie o samo wyciąganie watkow chodzi, a o to, ze jedynym celem wyciagniecia tego watku było, jak to odebrałam, zareklamowanie zamieszczonego w innym, popularnym zresztą watku fanfiku. Ale krytykę przyjmuje i sobie odpuszczam, nie ma o co bic piany.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • jofier 30.11.15, 01:18
    Przemyślałam to i uważam, że jednak Dakota ma bardzo dużo racji.
    W tamtym wątku już się narospisywałam i właściwie bez sensu było wchodzić z tym tekstem do starego wątku.
    Można było się spodziewać, że to może być słusznie denerwujące dla innych.
    Przyjmuję krytykę Dakoty i na serio przepraszam za mój egoizm, który Dakota słusznie dostrzegła.
  • szafrannowa 30.04.13, 22:50

    Strybowie - hmm, nie wiem kiedy "to" robili, jak zdaje sie, ze kilka lat w pokoju pomieszkiwal junior ... i zawsze ktos w domu chyba sie platal (rodzice, siostry, dzieci siostr)
    no i jakos nie umiem sobie wyobrazic ze cos ich do siebie ciagnie, "ot Grzes" i tyle ;)

    Laura i Adam - oni czekali na noc poslubna z pewnoscia ;) byly jakies tam watpliwosci odnosnie slubu i Adas rzuca tekstem "juz tak dlugo czekalem" ;) biedny nie wytrzymalby pewnie do nastepnego9 terminu slubu ;)pewnie Laura nakazala wstrzemiezliwosc i nie dala przed slubem zerwac wianka ;) zreszta ten welon tez cos sugeruje ;) no raczej znane mi panny mlode jakos nie wybieraja welonu, sa jakies korony, tiary, dopinki do wlosow, stroiki, nawet 2 kapelusiki widzialam, welonu jako takiego mozna uswiadczyc rzadko ...

    Ignacy i Mila - przechodzi moja wyobraznie ;)

    Ida i Marek - chyba tak dlugo poscili, ze na tej wycieczce sie zapomnieli i wpadka ;) chociaz dziwnie brzi slowo wpadka w przypadku doroslych ludzi, z dorobkiem materialnym zawodowym i rodzinnym ;)


    A co do tej Austen i podstarzalego pulkownika. Najpierw widzialam ekranizacje Rozwaznej i romantycznej. No i nie moglam wyjsc z szoku, jak przeczytalam wersje papierowa. W filmie Alan Rickman co tu ukrywac swoje lata juz ma i dziwnie mi sie jakos widziala ta para - cos na zasadzie z braku laku ... W ksiazce ten pulkownik Brandon wcale nie jest starszym panem - ma trzydziescikilka lat, obiektywnie rzecz biorac nie jest podtatusialym facetem, tylk ocalkiem dobrym materialem na meza, ani zbyt mlody i niewyzyty i nie przepusci majatku na aktoreczki i z pewnoscia nie za stary zeby nie mogl dotrzymac kroku mlodziutkiej zonie ;) Nie wiem, czemu w ekranizacji zdecydowali sie postarzyc postac i wychodzi na to, ze mloda dziewczyna wychodzi za faceta 50letniego ...
  • nessie-jp 01.05.13, 00:59
    > Nie wiem, czemu w ekranizacji zdecydowali sie
    > postarzyc postac i wychodzi na to,
    > ze mloda dziewczyna wychodzi za faceta 50letniego ...

    No, bo jednak nastąpiła pewna zmiana obyczajów i osoba 36-letnia już nie jest uważana za starszego pana :) Wręcz przeciwnie, takich par jest pełno i jest to zupełnie naturalne, tak na ekranie, jak i w codziennym życiu. 36 lat to ma człowiek, który się w końcu wygrzebał z kredytu studenckiego, wziął drugi na mieszkanie, wyprowadził się na własne śmieci i może brać ślub -- pełnia życia :) Z drugiej strony, osoba w wieku lat dwudziestu to też już nie jest naiwne dziewczę bezradne wobec zakusów świata.

    A w przypadku Austen (myślałam raczej o Emmie i Knightleyu, ale wiekowo tak samo, on ma 37 lat) ona jest przedstawiona jako niemalże dziecko, dopiero u brzegu dorosłości, a on jako doświadczony, bywały, osiadły pan o pokolenie wyżej (starszy brat męża jej starszej siostry). Przepaść pokoleniowa!

    Podobnie było w przypadku Emilki i Deana u L.M. Montgomery.

    Dlatego uważam, że nie dałoby się wiarygodnie zaprezentować dzisiaj tej sceny z Austen jako przepaści pokoleniowej, gdyby aktor miał mieć 36 lat. Przecież to jest młoda gwardia aktorska! :)

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • deina_kmf 01.05.13, 02:32
    Ja tam Rickmana jeszcze dzisiaj bym brała bez zastanowienia, na jeżu albo i na kamieniu;)
  • nessie-jp 01.05.13, 16:54
    deina_kmf napisała:

    > Ja tam Rickmana jeszcze dzisiaj bym brała bez zastanowienia, na jeżu albo i na
    > kamieniu;)

    Ja TEŻ. :p


    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 17:59
    To ja się ustawiam w kolejce do tego jeża :D

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • ananke666 13.05.14, 22:59
    Ja też. Nie mówcie mojemu mężowi.
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • kebbe 01.05.13, 10:08
    Dla równowagi Eleanor, która w książce ma chyba 19 lat, zagrała 36 letnia Emma Thompson ;) Ale i tak lubię ten film.
  • kkokos 01.05.13, 11:42
    kebbe napisała:

    > Dla równowagi Eleanor, która w książce ma chyba 19 lat, zagrała 36 letnia Emma
    > Thompson ;) Ale i tak lubię ten film.

    lubię? uwielbiam, zwłaszcza rolę thompson!
    ale i tak cały czas oglądając myślę, co taka fajna kobieta widzi w tym mydłku....
  • meduza7 01.05.13, 13:53
    Hej, to może właśnie dlatego MM przedstawia 34-letniego Robrojka jako pana wyglądającego na około 50-tki! Też ma "w oczach" te austenowskie pary! Natalię też trzeba było trochę odmłodzić, infantylizując jej zachowanie, robiąc z niej wiotką, bezradną istotę - bo jest od Robroja młodsza o raptem 8 lat, to żadna przepaść pokoleniowa.
  • kkokos 01.05.13, 14:09
    bo jest od Robroja młodsza o raptem 8 lat, to żadna przep
    > aść pokoleniowa.

    ale myślisz, że tu miała być przepaść pokoleniowa? chyba nie, chyba po prostu miała być para z dwóch bajek - skoro większość bohaterek znajduje sobie mężów już w liceum, skoro większość par jest w identycznym albo bardzo zbliżonym wieku, to niech jedna para będzie inna (trochę inna, bo przecież wciąż mamy zaklęty krąg borejczy. ale także pokazanie czytelniczce, że w życiu możliwe są sytuacje i rozwiązania, w które, gdyby nam je ktoś kilka lat wcześniej opowiedział, nie uwierzylibyśmy nigdy-przenigdy. albo wręcz byśmy wyśmiali).
  • nessie-jp 01.05.13, 16:54
    > ale myślisz, że tu miała być przepaść pokoleniowa?

    Z zamysłem -- chyba nie, ale tak jakoś wyszło. Robrojek jest przez autorkę tak niesamowicie postarzany i robiony na steranego życiem, smutnego, zjankowiaczałego starca, że aż trudno uwierzyć, że to przecież jeszcze młody chłopak.

    Z kolei Nutria, która jest już dorosłą kobietą (w literaturze romantycznej byłaby wręcz nieszczęsną starą panną! co i czasem Musierowicz podkreśla, opisując ją jako tę z pustymi ramionami i bez dzidziusia), zachowuje się właśnie jak nieporadna, romantyczna, delikatna panienka niezdolna do samodzielnego stawienia czoła temu strasznemu światu za rodzinnym progiem (Cypr pomijam, bo to absurd).


    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • slotna 01.05.13, 22:44
    > Hej, to może właśnie dlatego MM przedstawia 34-letniego Robrojka jako pana wygl
    > ądającego na około 50-tki!

    Aaaaaaaa, moj chlopak jest w tym wieku!!! Boze, boze... jak sobie przypomne tego dziada z CR, to az mna trzacha. On byl starszy od mojego ojca, jak to czytalam!

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • slotna 03.05.13, 01:10
    W sensie, mentalnie byl starszy, nie metrykowo. Przypominal mi raczej dziadka.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • buka_z_muminkow 02.05.13, 15:14
    Ee tam, z tym welonem do moim zdaniem nadinterpretacja. wiadomo od dawna, że Laura lubi się stroić, podkreślać swoją urodę, a welony podobały się jej już w dzieciństwie. Obecnie welon to wcale nie rzadkość - na wszystkich slubach kościelnych, na jakich byłam w życiu, młoda miała welon, sama też miałam, a dziewicą do slubu nie szłam ;)
  • buka_z_muminkow 02.05.13, 15:17
    Co nie zmienia faktu, że akurat w przypadku Laury i Adama nie mam watpliwości, że czekali na noc poślubną.
    Z Wolfim przed niedoszłym ślubem na pewno też nic nie było, poza ognistym całowaniem - przypomnijcie sobie scenę, gdy Wolfi podaje Laurze czystą ścierkę przez szparę w drzwiach, żeby ta mogła się wytrzeć.
    Poza tym wolfi chciał, żeby Laura była już "jego".
    No i te głupie teksty Laury do Pyzy o "szacunku".

    Czy po niedoszłym ślubie coś się zmieniło? - nie sądzę, że Laurze tak szybko odmieniły sie poglądy,a druga rzecz - skoro wolf wyjechał, to nie było za bardzo okazji.
  • ginny22 02.05.13, 15:27
    Bo welon chroni przez złymi spojrzeniami, a nie "dowodzi" dziewictwa ;)
  • dakota77 02.05.13, 15:36
    Ja tez widuje czesto welony. Moim zdaniem to, ze biel sukni i welon mialy byc symbolem ziewictwa oanny mlodej dawno jus sie zatarlo. To po prostu najpopularniejsza wersja slubnego stroju i tyle.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ananke666 13.05.14, 23:06
    dakota77 napisała:

    > Ja tez widuje czesto welony. Moim zdaniem to, ze biel sukni i welon mialy byc s
    > ymbolem ziewictwa oanny mlodej dawno jus sie zatarlo.

    A tam symbolem. Wiktoria Hanowerska powędrowała na biało do ołtarza i w modę weszło, a potem zaczęli dorabiać symbolikę z sufitu.
    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • vi_san 02.05.13, 16:05
    A tak z ciekawości - czy któraś z twoich znajomych miała do welonu plastikowe konwalijki? W przeciągu ostatnich dwudziestu lat?
    --
    Mężczyzn można analizować - kobiety tylko podziwiać.
  • buka_z_muminkow 03.05.13, 15:36
    nie :D Koraliki jakieś-owszem albo nic, ale plastikowe kwiaty to raczej podczas 1 Komunii Św. - ze 20 lat temu właśnie ;)
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 18:03
    Ja miałam we włosach kwiaty z materiału, liczy się? ;)

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • vi_san 26.07.16, 06:18
    Przepraszam, że dopiero teraz. :D
    Materiałowe się nie liczą. Bo nie chodzi o to, że Larwa się uparła mieć sztuczne konwalie na łbie, a właśnie o PLA - STI - KO - WE! Te takie jak w latach '70 w podrzędnej jadłodajni na prowincji stoliki dekorowały w szklanym wazoniku! Gdzie ona w ogóle plastikowe konwalijki znalazła?! Przecież teraz po prostu trudno byłoby kupić plastikowe kwiatki! I nie, że nie ma sztucznego kwiecia w asortymencie, ale PLASTIKOWE?!
    Ja na swoim ślubie też miałam sztuczne kwiaty ale właśnie MATERIAŁOWE, a nie plastik! I też we włosach. :D

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • pi.asia 31.07.16, 08:56
    Gdzie ona w ogóle plastikowe konwalijki znalazła?! Przecież teraz po prostu trudno byłoby kupić plastikowe kwiatki!

    Bez przesady. Są w sklepach "wszystko po cztery złote", w dużym wyborze. A poza tym, konwalie, ze względu na swą nietypową budowę, łatwiej jest zrobić z plastiku, niż z materiału. I, koniec końców, nie wyglądają aż tak strasznie:

    http://www.marko604.home.pl/zdjecia%20ASIA/konwalie2016-1d.JPG

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/fi/gb/v6x4/PpfbcSHzJUeRXcnuHX.jpg

    Otoczone jakimiś jeszcze ozdóbkami mogły prezentować się całkiem ładnie.

    Bardziej dziwi mnie połączenie wszystkich elementów, którymi Laura zamierza się udekorować na ślub. Rokokowa fryzura, makijaż typu "stara kokota", przeraźliwie strojna suknia, do tego konwalijki z perełkami i welonem i wiącha olbrzymich białych róż jako bukiet. Pasuje to wszystko do siebie jak wół do karety.
    W porównaniu z tym, zestawienie garsonki po babci, bukietu z groszków, warkocza i wianka z róż na głowie już tak nie powala ;)

    A swoją drogą, Mme Pompadour wcale nie miała takiej ohydnej fryzury, jak nam to wpiera MM:

    https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTniTxj0A8gf0oFIAfjZdjftg6zqYDlFznGNFsUuHc8vlZ3YQS1HQ

    Do portretowania na pewno została uczesana i ubrana wyjątkowo, niejako odświętnie, a i tak prezentuje się ślicznie, skromnie i nieprzesadnie.
  • pi.asia 31.07.16, 09:07
    Przeczytałam cały wątek płacząc ze śmiechu i chcę dodać swoje trzy grosze.

    Kilka lat temu ktoś napisał na forum, że "trzydzieści parę to najapetyczniejszy wiek męski". Szczera prawda! I dlatego nie rozumiem, czemu MM z trzydziestoparoletnich facetów, na widok których każda zdrowa kobieta zaczyna mieć niezdrowe myśli, robi podstarzałych dziadów! I to, kurka wodna blada, wąsatych!

    Nikt tu nie wspomniał o Maćku i Kresce. A przecież tam też jest piękny, delikatny erotyzm! Maciek jest tak zaskoczony widokiem odmienionej Kreski, romantycznej i kobiecej, że może tylko wykrztusić "fajna kiecka", bo wszystkie jego hormony stanęły na baczność.
    I ta śliczna scena, gdy Maciek przygląda się płaczącej Kresce, z dziurą w skarpetce i palcem wystającym z tej dziury ("ależ była zabeczana, okropność") i czuje "cały ocean czułości", po czym całuje Kreskę i mówi do niej "kochanie". To nie tylko kumpelstwo i współczucie dla koleżanki! Ich łatwo wyobrazić sobie w namiętnym uścisku :)

  • vi_san 31.07.16, 09:34
    Pi.Asiu, z ciekawości: "na widok których każda zdrowa kobieta zaczyna mieć niezdrowe myśli" - dlaczego uważasz, że "niezdrowe" myśli? Moim zdaniem właśnie jak najbardziej zdrowe! Ba, niezdrowe to by było gdyby się powyższe na widok apetycznego osobnika nie pojawiały! ;)

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • gat45 31.07.16, 10:01
    Wolałabyś, żeby Pi.asia napisała "grzeszne" ? I też byś pytała, czy już-zaraz-natychmiast leci do konfesjonału ? :)
  • vi_san 31.07.16, 10:11
    Bo ja wiem? Raczej nie. To było żartobliwie napisane, Gatto. :) I, owszem, jakem wierząca i praktykująca, westchnienia w duchu "Aaale Facet!" na widok "apetycznego" przedstawiciela płci odmiennej nie uważam za grzech - a za zdrowy odruch. :D
    Może lepsze byłoby słowo "frywolne"?
    A ad rem: nie ma najmniejszego pojęcia czemu w oczach MM panowie po przekroczeniu "magicznej trzydziestki" dziadzieję, wąsieją i ogólnie zaczynają się prezentować jak właśni ojcowie, albo i gorzej!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • pi.asia 31.07.16, 10:46
    Kajam się potulnie - bez namysłu napisałam "niezdrowe" jako - w założeniu - żartobliwe przeciwieństwo "zdrowych". Oczywiście, kosmate myśli w odniesieniu do apetycznego ciacha są dowodem absolutnego zdrowia psychicznego i prawidłowo funkcjonujących gruczołów dokrewnych.

    Z jednym, jedynym wyjątkiem - młody Sean Connery wywoływał we mnie lekkie obrzydzenie. Gdy zeszpakowaciał (bo nie posiwiał) - patrz "Imię róży" czy "Twierdza" - ślinię się na jego widok :)
  • vi_san 31.07.16, 10:51
    Co do Connery'ego - pełna zgoda! Jako młody był... Mierny, z wiekiem jak wino "im starszy tym lepszy". Poza tym jak już napisałam Gatto - "czepiłam się" żartem! Oczywiście rozumiem kontekst i skontrastowanie "zdrowia i niezdrowia". :D Co zresztą miała wyrazić emota na końcu. :D

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • gat45 31.07.16, 10:59
    Ależ ja wiedziałam od początku, że pisałaś żartem, ja zresztą też :)
    No, dziewczynki, zgodzimy się na "nieczyste myśli" ? Strasznie lubię to cudne wyrażonko. Szczególnie, kiedy używają go ludzie niezupełnie domyci i zupełnie niedoprani.
  • vi_san 31.07.16, 11:04
    Ja tam wolę "myśli nieuczesane". :D Też brzmi ładnie, a nieco jednak "subtelniej". :D

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • tt-tka 31.07.16, 11:09
    A ja "kosmate", uzyte zreszta przez Pi.asie - nie wiem, skad to okreslenie sie wzielo, ale zachwyca mnie i bawi nieustannie od lat :-)
  • vi_san 31.07.16, 11:34
    Co i tak nie stanowi uzasadnienia dlaczego MM panowie w tym, jakże atrakcyjnym wieku 30+ robią się nagle starsi mentalnie od własnych pradziadków, wąsieją i ogólnie schodzą na psy [bez urazy dla wszystkich czworonogów, które kocham miłością wielką!]. Uczciwie przyznam, że najbardziej mam za złe Autoressie co zrobiła z Baltoną, więc tak na szybko - ten sam rocznik, co Florian są: Simon Baker [aktor], David Boreanaz [aktor], Matthew McConaughey [aktor]... To równolatkowie Baltony. Chol... Cholewa ciasna - panowie już po czterdziestce, ba, bliżej pięćdziesiątki, a jakoś żaden nie zdziadziały! Żeby nie było, nie chodzi mi o to, że każdy z nich MUSI się każdej niewieście podobać! Ale jednak - w leciech dalej niż te 30 magiczne, a jednak wciąż mają w sobie "coś" [i nie wątrobę czy płuca mam na myśli...]. I to tak na szybko, od jednego odpalenia wikipedii! Zapewne panów nader kuszących znalazłoby się więcej! I żeby nie było, że tylko aktorzy, i że ci już w leciech! Otóż panowie mający obecnie 35 lat: Iker Casillas [hiszpański bramkarz], Roger Federer [tenisista], Justin Timberlake [piosenkarz], czy z "naszego podwórka" Mateusz Damięcki. No, jakimś cudem doprawdy - to są atrakcyjni, fajni panowie w interesującym wieku, żaden nie chodzi o lasce ani nie ma oznak zbytniego "zużycia"!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • pi.asia 31.07.16, 13:43
    A żeż też, kuźwa, nie tylko mężczyzn MM traktuje po macoszemu!

    Od lat zżymam się okrutnie na scenę, w której Cyryjek patrzy na Terpentulę:

    Kiedyś była piękną, młodą dziewczyną.
    Teraz była starą kobietą.


    Cholera, Terpentula ma 65 lat!!! Jaka "stara kobieta"???? Gdybyż to jeszcze Elka tak ją określiła, to pełna zgoda, ale Cyryl??? Zakochany w niej bez pamięci przez tyle lat?

    Nie mówię, że samotna, niezbyt bogata Terpentula ma wyglądać jak Helen Mirren

    http://i.wp.pl/a/f/jpeg/25176/helenmirren440.jpeg

    ale, jako malarka, umie zapewne ubrać się i zadbać o siebie tanim kosztem, jest szczupła (a waga dodaje lat) więc w życiu nie nazwałabym jej starą kobietą!


  • marutax 31.07.16, 15:13
    pi.asia napisała:

    > A żeż też, kuźwa, nie tylko mężczyzn MM traktuje po macoszemu!
    >
    > Od lat zżymam się okrutnie na scenę, w której Cyryjek patrzy na Terpentulę:
    >
    > Kiedyś była piękną, młodą dziewczyną.
    > Teraz była starą kobietą.


    Ja to odebrałam jako wyraz szoku. Cyryjek pamiętał Terpentulę jako dziewczynę, nagle ujrzał ją prawie pół wieku starszą... Gdyby widywał ją częściej, pewnie myślałby, że wygląda młodo na swój wiek czy też dobrze się trzyma. Ale dla niego Terpentula nadal młoda. W tej sytuacji różnica kilkudziesięciu lat musiała być powalająca. Ona i nie ona. Co nie znaczy, że Teresa nie mogła wyglądać znakomicie. Po prostu w zderzeniu ze wspomnieniami Cyryla jej wiek najbardziej rzucił się w oczy. Ja sama myśląc o dawnych znajomych widzę ich takimi, jacy byli kiedy ostatni raz ich widziałam. I kiedy spotykam ich teraz, to wpływ czasu (lub jego brak ;-) jest jedną z pierwszych rzeczy, jakie zauważam.
  • pi.asia 31.07.16, 19:02
    Niedawno mój rocznik obchodził 35-ciolecie matury. Była z tej okazji impreza. Zaręczam, że o żadnej z dziewczyn przybyłych na spotkanie nikt nie pomyślał "stara kobieta". Słyszało się za to "Dziewczyny, ale wy jesteście laski!!!" I nie był to czczy komplement, bo faktycznie moje koleżanki wyglądały zabójczo a miały po 53-54 lata. No nie wierzę, żeby przez dziesięć najbliższych lat nagle spaść na półkę z napisem "stara kobieta".

    Nawet mojej prawie 80-cioletniej wychowawczyni nikt by nie nazwał (nawet w myślach) starą kobietą!
    Kiedyś była śliczną, młodą dziewczyną.
    Teraz piękną starszą panią.

  • dobrawrozkajudyta11 14.08.16, 23:17
    Milicja też zawsze była stara. Od "Kwiatu Kalafiora" opisywana jest tak, że ciągle robi na mnie wrażenie przedwcześnie postarzałej, przywiędłej i dlatego wredenj i upierdliwej baby.
  • haldira 01.05.13, 19:04
    A mi się wydawało zawsze , że w Rojku i Nutrii chodzi o kontrast! że ona miała kogoś super pięknego i sama taka cud miód , że mogła pozostać tylko w strefie marzeń u niskiego i rudego Rojka ( tak, jak i Aniela). Przecież martwił się nawet o Bellę, że nie jest ładna, wiec tak jak i on jest z "tych gorszych" ! I tylko dlatego Natalia została na siłę wyrwana przez MM z ramion super fajnego Filipa, który nagle okazuje się super okropny ( no tak, która z nas by chciała, aby zakochane oczy odprowadzały nas przez pól ulicy,tfu i a kysz ;P ) i rzucona do ohydniastego Rojka! Aby coś udowodnić.. :(

    Jeżycjada jest pełna tych mezaliansów:

    swoją drogą aż dziwne, że brzydka Roma zaręczyła się blyskawicznie z lekarzem, Tomcio zauroczył Elkę, śliczny Kozio wziął za żonę nieładną Geniusię..piekna BeBe zakochała się w uszach Damba, Aniela odtrąciła Krystiana i wylądowała z Bernardem w żeńskiej bluzce..to jakaś obsesja chyba...
  • kkokos 01.05.13, 20:20
    I tylk
    > o dlatego Natalia została na siłę wyrwana przez MM z ramion super fajnego Filip
    > a, który nagle okazuje się super okropny ( no tak, która z nas by chciała, aby
    > zakochane oczy odprowadzały nas przez pól ulicy,tfu i a kysz ;P )

    a gdzie on tam był superfajny, od początku nic fajnego w nim nie było - dla mnie początkowo nudny jak flaki z olejem, a potem odrażający histeryk.

    > swoją drogą aż dziwne, że brzydka Roma zaręczyła się blyskawicznie z lekarzem,

    a to lekarze z definicji są adonisami? ciekawe

    > Tomcio zauroczył Elkę,

    jasne, cały wieczór udowadniał, że jest fajnym i porządnym facetem, to gdy elka wreszcie ujrzała jego "miłą, zabawną, nieładną twarz o wrażliwych ustach", powinna była natychmiast zmienić swój stosunek do niego. a najlepiej uciec z krzykiem.

    >>>śliczny Kozio wziął za żonę nieładną Geniusię..

    ??? ani on taki ładny, ani ona taka brzydka

    piekna Be
    > Be zakochała się w uszach Damba, Aniela odtrąciła Krystiana i wylądowała z Bern
    > ardem w żeńskiej bluzce..

    akurat dla mnie niedźwiedziowaty brunet z brodą jest z definicji interesującym facetem.

    >to jakaś obsesja chyba...

    owszem, ale chyba nie u pani MM....
  • lavanta 01.05.13, 22:32
    Właściwie co w tym złego, że atrakcyjni ludzie wiążą się z nieatrakcyjnymi? :) Zresztą, pełno jest takich par. Nie mówię, że wygląd jest nieważny, bo to bzdura, ale ludzie są ze sobą też z innych względów ;). Raczej martwiąca jest dla mnie typowo "atrakcyjna para", Laura i Adam. W ogóle nie widać, żeby łączyło ich coś więcej niż czysto fizyczne zauroczenie.
  • dakota77 01.05.13, 22:42
    No i atrakcyjnosc to rzecz wzgledna, jednej osobie ktos sie podoba, dla innej to cos okropnego;-)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • haldira 01.05.13, 19:08
    a pułkownika Brandona też bym przygarnęła , a Snape w pierwszej częsci Pottera to już w ogole bajka :) Rickman im starszy tym lepszy ;)
  • haldira 01.05.13, 22:49
    Ale to jest wciąz podkreslane przez MM, nie moje wymysły..Na przyklad w przemysleniach Rojka..
    co do Romy chodziło mi o to, że nagle , po tym jak jest opisywana jako smutna, zakochana w Baltonie i SAMOTNA w jednej chwili zaręcza się z jakimś doktorkiem, nie pisałam, że jest Adonisem,
    widocznie nie umiem , o zgrozo, przelać swoich mysli w formie bardziej zrozumiałej ..

    hm.hm..co za atak :)
  • buka_z_muminkow 02.05.13, 15:27
    A tam niestosowne. Seks to element życia :)

    Jestem zdania, że żadna z Borejkówien nie straciła wianka dopiero w noc poślubną ;)

    Gaba z Januszem - to wiemy, Pyza jest nieślubnym dzieckiem.
    Ida to wulkan seksu i imho jej pierwszym partnerem był Sławek ;)
    Nutria i Nerwus, scena pod wieszakiem z ubraniami po powrocie Natalii z Cypru, a potem "porwanie" - można się domyśleć, jak to się skończyło i że raczej nie był to pierwszy raz.
    Pulpa i Baltona - nie da się w nieskończoność gryźć paluchów ;)

    Najciężej jest mi wyobrazić sobie Kozia z Aurelią - wydaje mi się, że ta para chętniej sie przytula, niż uprawia seks, a ta ciąża to jakby przypadkiem...
  • guineapigs 02.05.13, 22:59
    1. Laura to niby Pyziakowna, ale z ducha i przynaleznosci Borejcza, wiec klasyfikuje ja jako Borejkowne. Mysle, ze Laura mogla spokijnie poczekac do slubu, ale nie bo nie chciala fizycznie, tylko nie chciala emocjonalnie - z dumy, przekory, checi rywalizacji, zlosliwosci, postawienia na swoim itp.
    2. Ciekawe, co by nam zaserwowano, gdyby Bernard nie wpierdzilil sie w imieniny Gabrysi. Grzes na bank nie zaplanowal calej akcji po to, by rozkoszujac sie winem omawiac najnowsze wiersze czy powiesci - chcial zostac z Gaba sam na sam i polewac 'na druga nozke' ('obie masz ladne' - by Leszek Gorecki z Daleko od szosy).
    3. jesli przestawimy problem: z nie 'czy' (bo oczywiste, ze tak) na 'jak? Kiedy?' to Kozio z Aurelia mieli mozliwosc: on w zasadzie bez matki, ona nie pilnowana - cale spektrum mozliwosci.
    4. Byla taka akcja chyba w DP ze Bebe pojechala z Dambem motorem na wycieczke i nie wzieli Kozia - niby pojechali ze znajomymi, ale to pewnie byla wersja 'dla Kozia' i pojechali sami
    5. Aniela z Bernardem - mieli mnostwo mozliwosci, Borejki im do drzwi sie nie dobijali
    6. Ida jakos z Markiem zmajstrowali, ale oboje pracuja w medycynie, a co tam sie dzieje na nocnych dyzurach to wiadomo z dowcipow (ironia). Potem co prawda musieli jechac az na plaze w Brazylii, by 'pobyc razem' - widocznie na plazy w Brazylii mozna czuc sie bardziej prywatnie niz u Borejkow (patrz temat; noc poslubna Idy i Marka).
    7. Baltona i Pulpa - Baltona od lat samodzielny, wlasna kanciapka w kwiaciarni, nie widze problemow
    8. Natalia - no ta to dla mnie zagadka, z jednej strony moglaby w swej niestabilnosci 'zrobic to' pod mostem, a z drugiej strony moglaby uciec po zbyt czulym pocalunku, gdyby tylko poczula 'motyle w brzuchu'.
    9. Mila i Ignac - nie wiem, nie mam czasu, zarobiona jestem, ale widze to tylko tak: Ignac siedzi po godzinach w bibliotece, nawet sprzataczki wyszly, a on ciagle czyta. Przychodzi Mila z jakas walowka itp. NO I WTEDY. I tak cztery razy.
  • p.irania1 20.05.13, 14:40
    A ja właśnie totalnie nie wierzę, żeby Grzegorz w "Imieninach" miał wobec Gabrieli jakieś inne zamiary niż recytacja Leśmiana, patrzenie jej głęboko w oczy i popijanie winka... Mnie się w głowie nie mieści, że Grzesiowi mogłoby się w głowie mieścić wywiezienie żony na seks :D Chociaż... może się w końcu zdenerwował synem w łóżku i postanowił działać?
    Biedny Grześ :(
  • judytwojujaca38 05.06.13, 01:19
    Miał zamiary niegodne przylepionego członka klanu Borejków! Łóżko było posłane, a Grzesia szlag trafiał, że nie umiał wypierczniczyc Bernarda w odpowiednim momencie.
  • ciotka_scholastyka 28.04.14, 11:00
    judytwojujaca38 napisał(a):

    > Miał zamiary niegodne przylepionego członka

    Na chwilę mnie zatkało ;)
  • dobrawrozkajudyta11 30.04.14, 13:34
    Ach, te skojarzenia ;-)
  • kajaanna 02.05.13, 16:57
    I Gaba poczynająca swoje córki ze Złym Pyziakiem - po cichu, ale tacio-klasyk antyczny jednak wparował naqle z Katullusem:

    Wróbelku, mojej dziewczyny pociecho,
    Z którym się bawić, którego przytulać,
    Któremu zwykła koniuszek paluszka
    Nadstawiać, drażniąc, pod dziobka ukłucia,
    Kiedy ochota przyjdzie na zabawę
    Mej ukochanej, wciąż pieszczot pragnącej —
    Może w tym jakąś znajduje pociechę
    Dla swego bólu, gdy płomień przygaśnie —
    Gdybym mógł z tobą bawić się jak ona
    I myśl uwolnić od ciągłej udręki!

    A Janusz, z materaca jak nie ryknie zgredowi - też Katullusem!


    Żyjmy, ma Lesbio, i kochajmy.
    Gderanie starców zbyt surowych
    Tak ceńmy jak grosz jeden marny.
    Słońca zachodzić, wschodzić mogą,
    Dla nas gdy zgaśnie światło krótkie —
    Noc nieskończona do przespania.
    Daj mi więc tysiąc pocałunków,
    Sto potem, tysiąc i sto znowu
    I jeszcze tysiąc i sto jeszcze.
    Potem po wielu znów tysiącach
    Zgubmy się w liczbach, by nie wiedzieć
    Lub by ktoś zły zazdrościć nie mógł
    O pocałunkach wiedząc tylu.

    ***
    Od tej chwili Ignac zesromał się strasznie i pękła mu żyłka, więc został czymś na kształt idioty rodzinnego, którego trzeba było obsługiwać przez stadko pobłażliwych mu dziewek domowych.
  • judytwojujaca38 05.06.13, 01:21
    kajaanna napisała:

    > I Gaba poczynająca swoje córki ze Złym Pyziakiem - po cichu, ale tacio-klasyk a
    > ntyczny jednak wparował naqle z Katullusem"

    Z Katullusem NA WIERZCHU?! :-)






  • haldira 03.05.13, 02:04
    Ale Ignac zaserwowałby Katullusa po łacinie..a nie podejrzewam o to samo Janusza :) w koncu był uczniem szkoły poligraficznej , a nie humanistycznej klasy w liceum ;)
  • haldira 03.05.13, 02:07
    Swoją drogą Natalia mimo swego uduchowienia miała chyba najwięcej partnerów, bo i Tunio ( nie wierzę, aby nie doszło do skosztowania związku) i Filip, a na koniec Rojek. Swoje więc przeszła ;) i mogła odpocząc w opiekuńczych i ojcowskich ramionach.
  • ginny22 04.05.13, 10:11
    Trzech to jeszcze słaby tłum ;) A o podbojach Idusi czy Anieli nie wszystko zapewne wiemy.
  • piotr7777 04.05.13, 10:34
    ...że Gabrysia miała tylko dwóch partnerów w życiu? Bo na pewno Janusz był jej pierwszą miłością, z kolei między Januszem a Grzegorzem też raczej żadnego mężczyzny nie było. Bo gdyby Gabriela po rozwodzie wdała się w jakiś nieudany związek pewnie tak samo by to przeżywała jak rozpad małżeństwa.
    W każdym razie Gabrielę mężczyźni (Bernard, Robert czy Jerzy Hajduk) uwielbiają, ale jakoś ich nie pociąga.
  • dakota77 04.05.13, 11:14
    Czy ja wiem? Kobiecie po rozwodzie, z dwojka dzieci, zajeta ( podobno;-)) kariera naukowa moze byc ciezko umawiac sie na randki. Zwykle w pewnym wieku ma sie dookola samych zajetych facetow, albo rozwodnikow z dziecmi- czyli jeszcze wiecej komplikacji.

    Moze tez nie miec na to ochoty, skoro wciaz przezywa rozstanie z Pyziakiem. Widac dopiero Grzegorz jakos wyciagnal ja z tej skorupy.


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • vi_san 04.05.13, 14:39
    Wcale nie wyciągnął, skoro po blisko 20 latach [podobno] udanego małżeństwa ją dusi na widok wierzby, pod którą się całowała z Pyziakiem i wciąż od nowa przeżywa tragedię w związku z porzuceniem przez tegoż. Ja tam się dziwię, że Grześ już dawno nie potrząsnął nią silnie [jak szczurem?] - nie fizycznie, ale psychicznie. Albo nie odszedł. Bo ja bym nie miała ochoty być non stop "towarem zastępczym" za typa, który dał nogę.
    --
    Mężczyzn można analizować - kobiety tylko podziwiać.
  • melomanka87 04.05.13, 14:55
    Wyciągnął na tej zasadzie, że łaskawie pozwoliła mu być Tym Drugim.
  • iwoniaw 04.05.13, 20:57
    bo z jednej strony mamy Grzegorza niezbyt przebojowego ani zdeterminowanego, z drugiej Gabę tęsknie płaczącą po Pyziaku - no więc JAK niby tym dwojgu przyszło w ogóle do głowy, żeby wchodzić w jakikolwiek związek? Gdyby Gaba była pogodzona z końcem swego małżeństwa i postanowiła sobie "czas na nowy związek, ten facet jest rokujący, coś z tym trzeba zrobić" albo Grześ doznał uderzenia pioruna i mimo tęsknot Gaby do przeszłości zawzięcie ją zdobywał z determinacją, to tak. Ale w opisanej sytuacji?

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • lavanta 04.05.13, 21:34
    Może są razem, bo im tak po prostu wygodnie? Myślę, że Pyziak był mimo wszystko miłością życia Gaby, dlatego mu wybaczyła za pierwszym razem, dlatego tak długo po nim rozpaczała - po prostu mimo wszystko nie przestała go kochać. A Grzegorz jest, bo jest - dogadują się, są razem całkiem szczęśliwi, Grzegorz czasem łazienkę sprzątnie albo obiad ugotuje, nie rozmawiają ze sobą specjalnie, więc się i nie kłócą. To mi wygląda bardziej na taki układ niż miłość.
  • iwoniaw 04.05.13, 22:48
    Zgodziłabym się z tym, gdyby każde z nich przed ślubem mieszkało samo (z córkami), zawsze to we dwoje i logistycznie łatwiej ogarnąć i co dwie pensje to nie jedna. Ale oni przecież mieszkali z wielopokoleniowymi rodzinami, miał im kto sprzątać, gotować, a nawet dzieci chować - i nawet nie można powiedzieć, że któremuś z tym źle, skoro ślub nie jest pretekstem/okazją do zmiany sytuacji (i np. wyprowadzki "na swoje").
    W sumie można mieć kolegę/znajomą, z którym/którą się "dogadujemy", ale w zasadzie "nie rozmawiamy ze sobą specjalnie" - ale żeby od razu ślub brać, skoro nawet powodów praktycznych (wspólny kredyt, dwie pensje na utrzymanie, wzajemna pomoc przy dzieciach i gospodarstwie domowym) kompletnie brak?

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • pavan 04.05.13, 22:50
    Bo kobieta nie może być sama, musi mieć męża. Inaczej wiadomo, że nikt jej nie chce i towar wybrakowany.
  • iwoniaw 05.05.13, 15:16
    Ależ ja nie mam nic przeciw wcielaniu tej teorii w treść książek, tylko, na Zeusa, niech to się trzyma czegokolwiek! Niechże już i Gaba zostanie obdarzona facetem, z którym długo i szczęśliwie, ale skoro powieść obyczajowa i w zamierzeniu realistyczna, to niech to będzie realistyczne. Gaba ma raptem 30 lat gdy decyduje się na małżeństwo z Grzesiem, mieszka z familią w domu rodzinnym z którego nie ma najmniejszego zamiaru się wyprowadzić i gdzie jest jej ponoć fantastycznie. W tej sytuacji po prostu nie widzę opcji wyjścia za mąż bez jakiejś Naprawdę Wielkiej Miłości (opcja "z rozsądku" jest w tamtej chwili doskonale zbędna tak Gabie, jak i Grzesiowi) - a tego właśnie nie widzimy zupełnie, ani w "Pulpecji", ani później - do mcdusznych rozważań o telepacie włącznie.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • lavanta 05.05.13, 17:12
    Rzeczywiście, ten Grzegorz się w żadną stronę nie klei.
    Swoją drogą, jest gdzieś powiedziane, dlaczego Gaba się nie wyprowadziła z domu? Rozumiem, że na początku nie było kasy, miała małe dzieci, potrzebowała pomocy itd. Ale teraz?
  • dakota77 05.05.13, 18:26
    Musi przeciez opiekowac sie stojacymi nad grobem rodzicami ;-) Z tym ze u MM ci rodziced stoja tak nad grobem od jakichs 20-30 lat. Naprawde nie rozumiem, czemu autorka opisuje ludzi w sile wieku jako ledow zywych staruszkow.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • mika_p 05.05.13, 17:52
    Gaba chciała uprawiać seks. A że poprzednie dwa razy skończyły się ciążą, to wolała miec solidnego męża, niż kolejny raz stanąć twarzą w twarz z wpadką :D

    --
    nie martw się, kropkaa, to jakiś zwykły cham bez bidetu
  • mika_p 05.05.13, 17:57
    O, i to by jeszcze tłumaczyło, dlatego tak rozpacza po Pyziaku mimo pozornie szczęśliwego pożycia z Grzesiem: otóż Grześ zapewne nie dorównuje Pyziakowi w talentach łóżkowych - a klamka zapadła.

    --
    http://img25.imageshack.us/img25/9809/errormr.jpg
  • meduza7 04.05.13, 11:16
    Dlaczego dziwne? Gaba była monogamistką, najchętniej to miałaby jednego na całe życie, a skoro z tym jednym nie wyszło, no to znalazła sobie drugiego, ale tego pierwszego ciągle żałuje.
  • ruda-wiedzma 05.05.13, 20:57
    > ...że Gabrysia miała tylko dwóch partnerów w życiu?
    Nie widzę w tym nic dziwnego, bo sama mam podobne podejście: wolę mieć jednego partnera, ale na całe życie.

    > W każdym razie Gabrielę mężczyźni (Bernard, Robert czy Jerzy Hajduk) uwielbiają
    > , ale jakoś ich nie pociąga.
    A kogo by pociągała wizja życia w borejczanym kołchozie? ;)
  • 3piota 04.05.13, 20:16
    Najlepszy seks ma Mila z Ignacem, odkąd córki kupiły im takie łóżka z pilotami.
  • nirvanka87 06.05.13, 18:53
    Nie wiem dlaczego tak Was "dziwi" seks Mili i Ignaca. Przecież Mila to wulkan, ma dziewczyna humorek i charakterek. Jednego jestem pewna pierwszy raz Mili i Ignacego na pewno był bardziej romantyczny...
    Nie wiem jak Wy, ale ja od razu pomyślałam, że mówią o pierwszej wspólnej nocy
    Kalamburka, str.22 ~scena podczas odpalania fajerwerków
    "-To jednak było cudowne- stwierdziła Mila- Najpiękniejsza noc naszego życia.
    - No, nie wiem- sprzeciwił się Ignacy- A pamiętasz tamtą...
    Mila nie dała mu dokończyć.
    - Tak!- zawołała- Tamta była najpiękniejsza.
    A! Widzisz. Chodźmy do domu"

    Moim zdaniem Ignacy to romantyk, to on pierwszy wyznał Mili miłość, co ją rozczuliło, bo nikt wcześniej, nie powiedział jej, że ją kocha, natomiast Mila jest dynamiczna, pełna energii, niekiedy narwana, no i zazdrosna, chociaż Ignacy też pokazał swoją zazdrość, na wczasach, jak spotkali Kota. Była też kiedyś scena, nie pamiętam, w której części, jak chyba Tygrys przyłapał Milę i Ignacego jak się przytulali i całowali w kuchni

    Tak, czy siak umiem wyobrazić sobie wszystkie Jeżycjadowe pary w intymnych sytuacjach, tylko, że zarówno moje i Wasze domysły, mogą być zupełnie inne od "rzeczywistości".
    *Kto wie, może to Aurelia biczuje w lateksach, czy innych skórach, Kozia.
    *Grzesiu co noc odkąd mają już zamek w drzwiach od sypialni, robi Gabrysi szalony striptease.
    *Marek chodzi niedospany, bo Ida go bardzo w nocy molestuje, a że chłopak dobrze się spisuje to ona go praktycznie utrzymuje, pracuje.
    *Nutria i Robrojek równie dobrze mogą się kochać a'la romantico przy świecach, ale nie zdziwiłoby mnie gdyby jeździli w jakieś publiczne miejsca i gzili się w samochodzie, albo windzie;)
    *Pulpa i Baltona, chyba najlepiej dobrana para, moja jedna z ulubieńszych historii i części jeżycjady. Oni to pewnie najchętniej na łączce, albo nad bajorkiem;)
  • iwoniaw 06.05.13, 20:38
    CytatNie wiem jak Wy, ale ja od razu pomyślałam, że mówią o pierwszej wspólnej nocy
    > Kalamburka, str.22 ~scena podczas odpalania fajerwerków


    Mnie się to od początku i automatycznie kojarzyło z nocą, gdy Mila z Ignacem szli z imprezy studenckiej do Poznania tuż przed rozruchami w Cegielskim.

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • nirvanka87 06.05.13, 20:41
    owszem mogło tak być, możliwe, że chodziło o tę noc, nie pomyślałam o tym
  • ciotka_scholastyka 07.05.13, 08:38
    woniaw napisała:

    > CytatNie wiem jak Wy, ale ja od razu pomyślałam, że mówią o pierwszej wspólne
    > j nocy
    > > Kalamburka, str.22 ~scena podczas odpalania fajerwerków

    >
    > Mnie się to od początku i automatycznie kojarzyło z nocą, gdy Mila z Ignacem sz
    > li z imprezy studenckiej do Poznania tuż przed rozruchami w Cegielskim.

    Ale co niby miałoby być w tej nocy takiego pięknego? Studencka potańcówka i dyskusje polityczne z negatywnie pokazanym Zbysławem?
    (bo do Poznania to oni szli za dnia, a nie w nocy, a nawet gdyby - niepokój o bliskich, o to co zastaną, co w tym pięknego)
    To, że w jednej Kalamburce najpierw jest mowa o jakiejś najpiękniejszej nocy na początku (bo retrospekcja), a gdzieś później pojawia się opis studenckiej nocy w Puszczykowie (?), to przecież nie oznacza, że chodzi o to samo. Ja też uważam, że to aluzja do ich nocy poślubnej.
  • meduza7 07.05.13, 08:47
    I może dlatego Mila tak szybko ucięła rozmowę, bo inaczej w książce dla młodzieży pojawiłby się zakazany temat ;)
  • nirvanka87 07.05.13, 18:18
    Ciekawi mnie jedno, przecież seks jest wszędzie, dlaczego Pani Musierowicz nie porusza tego tematu w sposób lekki, hmmmm, romantyczny? Kiedyś Jeżycjada była pełna humoru, lekko się ją czytało, teraz idzie to troszkę oporniej bo za dużo moralizatorstwa. Przecież można umoralniać młodzież, tak żeby oni nawet tego nie zauważyli. Seks staje się, stał się częścią życia bardzo młodych ludzi, dlaczego nie pisać o tym? Własnie romantycznie, delikatnie, nie że od razu jakieś porno ma z tego wyjść, ale gdyby pociągnąć, chociażby tę rozmowę Mili i Ignaca, albo w Kalamburce opisać tę noc, oczywiście początek, jakieś delikatne pieszczoty, zero wyuzdania. Myślę, ze o wiele więcej dałoby to do myślenia młodzieży, np że warto czekać na kogoś wyjątkowego, albo, że atmosfera też jest ważna, a nie żeby to robić za remizą na jakiejś wiejskiej "potupaji"

    Jak się tak zastanowię to jedyna w jakiś delikatny sposób nacechowana erotyzmem, była historia Pulpy i Baltony. Właśnie o coś takiego chodzi, żeby była jakaś iskra, ale bez bezeceństw, np. jak turlają się z górki, w śniegu. Albo u Romy, jak Baltona przygląda się Patrycji, przecież od razu widać co mu po głowie chodziło.
  • slotna 07.05.13, 18:50
    > Seks staje się, stał się częścią życia bardzo młodych ludzi, dlacze
    > go nie pisać o tym?

    Nie staje sie, a zawsze byl ;) Tylko mowic o tym nie wypada (no chyba, ze w formie pokaranego nieslubnym dzidziusiem uwiedzenia teleskopa).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • nirvanka87 07.05.13, 21:27
    zawsze był, ale teraz wszystko wręcz ocieka seksem. I to jest kwestia 20 lat, a nie 2000 lat. Kiedyś chłopcy czekali na reklamę bodajże polleny "łojciec prać", bo w pewnym momencie było widać kawałek za przeproszeniem cycka, a teraz na co drugim bilbordzie jest reklama bielizny i roznegliżowane panie
  • meduza7 07.05.13, 23:51
    Może i faktycznie w reklamie był tylko kawałek cycka, ale za to w kinie lat 80-tych królowało hasło "Goła baba w każdym filmie", z sensem, czy bez sensu... ;) Nawet w bogobojnym "Nad Niemnem" Justyna musiała się rozebrać do naga ;)
  • villanden 08.05.13, 20:16
    Zgadzam sie z Meduza, ze moze reklamy teraz bardziej rozneglizowane, za to filmy bardziej konserwatywne. Pamietacie pierwsza wersje "Och Karol"? Pelno pan tam z golym biustem biegalo, w latach 80-tych mozna tez bylo nagiego meskiego aktora na ekranie zobaczyc. Nowego "Karola" nie widzialam (i nie zamierzam!) ale czytalam ze, pomijajac brak wdzieku i humoru, to pruderyjnie w porownaniu ze starym wypada.

    Swoja droga, poczulam sie staro, jak tutaj kolezanka opowiada o reklamie Polleny jak o bardzo zamierzchlych i zupelnie innych obyczajowo czasach :-)
    --
    "In ancient times cats were worshipped as gods; they have not forgotten this." Terry Pratchett
  • meduza7 08.05.13, 20:24
    Weź, nawet nie wspominaj o nowym "Och Karol"... Nie wiem, może to miała być parodia amerykańskich filmów, a może ich bezmyślne naśladownictwo, ale mamy tam pełno taaaaakich namiętnych scen seksu, gdzie pan i pani jęczą, krzyczą, dyszą, przewalają się po sobie w tę i z powrotem, a wszystko w pełnym ubieliznowieniu... Ok, rozumiem, że z jakichś powodów nie chciano pokazywać piersi aktorek - ale nie pokazano nawet ich nagich pleców, musiało być widać, że pani ma na sobie stanik i już.
  • judytwojujaca38 05.06.13, 01:30
    Jeszcze Cesia i Hajduk, też byli romantyczni i tacy nastoletni w pierwszych chwilach uczucia :-)
  • pijany_zajac 12.05.13, 13:04
    Patrycja i Florek - jak ich widzę jako najbardziej namiętną parę. Oni na pewno cieszą się seksem i ciągle mają na siebie apetyt. Pulpę Baltona nie musi długo namawiać na mało co nieco.

    Gaba i Pyziak - ja myślę, że między nimi była wielka fascynacja seksem i odkrywanie nowych sfer życia i to jeszcze przed ślubem. Zakładam, że obydwoje byli debiutantami w tych sprawach.

    Gabrysia i Grześ - myślę, że Gaba z wieczną traumą popyziakową nie lubi seksu i Grześ musi nieźle się starać by wybłagać coś więcej niż całuska pomiędzy kolejnymi rozdziałami książki. Ignaś jako współlokator był Gabie bardzo na rękę.

    Nutria i Nerwus - to był związek na zasadzie - on dominował i wymuszał a ona się mu oddawała będąc w seksie bierna jak kłoda. Nerwus chyba nie bardzo dbał seksualnie o Natalię.

    Natalia i Robert - myślę, że tu mamy seks w stylu - ona bierna a ona bardzo się dla niej starający by jej było przyjemnie. O fellatio Robcio może zapomnieć.

    Róża i Frycek - ona na pewno jest namiętna i ma dużo temperamentu Patrycji. Oczami wyobraźni widzę scenę w której ona ujeżdża Frycka na jeźdźca a on w tym czasie myśli o astronomii.

    Laura i Naszpan - przed ślubem dziewictwo a po ślubie fochy ze strony Laury. Jestem przekonany, że ona będzie używać seksu do wywierania na niego presji. Szlaban za karę. Myślę, że Laura nie będzie lubić seksu. Ona mi się wydaje seksualnie taką chłodną Królową Lodu.
  • klawiatura_zablokowana 12.05.13, 18:24
    Laura mi wygląda na kandydatkę na oziębłą. Ta ciągła obsesja czystości przedślubnej i "szacunku" mężczyzny wobec niej plus urazy na tle ojca-łajdaka nie zapowiada seksualnych fajerwerków ;)

    --
    "Informowanie świata, że ma się sprawne narządy płciowe - niektórzy tylko tym mogą się pochwalić, nie odbieraj im tego" by crises
    Z życia małżeństwa mieszanego
  • 3piota 12.05.13, 18:24
    pijany_zajac napisał(a):
    O fellatio Robcio może zapomnieć.

    Ekhem... przepraszam za dosadność, ale ... mając na uwadze te jej siekacze... nieraz opisywane... to może i lepiej dla niego...
  • judytwojujaca38 05.06.13, 01:40
    Uwaga zabójczo celna i dowcipna :-)))) Ale wszak Robcio to technik, na pewno ma jakieś pilniczki i ząbki profilaktycznie lubej spiłuje... Np. w ramach gry wstępnej...
  • datura_dream35 13.05.13, 00:37
    Nutria i Nerwus najbardziej seksowny związek w całym tym bałaganie. Ten ich sen nocy letniej na kilometr pachnie seksem, dzięki czemu ten wątek jest cudownie realny:)
    --
    "I am half sick of shadows...".
  • yackandandah22 28.08.14, 12:58
    Calkowicie się zgadzam! Zakonczenie NiN ('-i wyciagnal rece'), z jednej strony jedno z najpiękniejszych, jakie napisala MM przypominają mi dwie sytuacje:
    Pierwsza - mój powracający co jakiś czas koszmar senny, kiedy to mam przed sobą pudelko cudnych czekoladek Lindta, mlecznych, nugatowych, białych, wyciągam reke i - budze się (grrr!...)
    Druga - moja polonistka z liceum, która czytala nam na lekcji 'Lubie, kiedy kobieta', przebrnela przez poczatek, po czym powiedziała 'ekhm, tu sa jeszcze dwie zwrotki, ale to sobie już doczytacie sami...'
  • lezbobimbo 21.05.13, 18:09
    pijany_zajac napisał(a):
    > Róża i Frycek - ona na pewno jest namiętna i ma dużo temperamentu Patrycji.

    ??? Po czym to wnioskujesz? Po nieszczęsnym uwiedzeniu teleskopu?
    Pyza pragnie tylko dziecka. Zresztą Patrycja też nie jest specjalnie zmysłowa seksualnie, myśli raczej o nici wokół serca albo o jedzeniu (do czego sprowadza się jej gnuśna zmysłowość). Zero tam jakiegoś demona południowego wiatru...
    To Baltona się do niej rwie z łapami, ale i tak podrywa ją na pokarm - rozłupanie jabłka i całus po kiełbasie.

    >Ocz> ami wyobraźni widzę scenę w której ona ujeżdża Frycka na jeźdźca a on w tym cza
    > sie myśli o astronomii.

    Najeźdzca germański oprawca może być tylko Friedrich von Schoppenhauze!
    A Rózia wszak uwielbia mieć wypełnione ramiona... zatem raczej stosunek hiszpański lub włoski..

    --
    Trochę nam image psują te rozważania o, pardon, dupie. (c) jota-40
  • datura_dream35 13.05.13, 00:23
    Ida to demon seksu. Już Krzysiek w IS to rozkminił:) Ten jej Mareczek nie bez powodu ciągle śpi. Laura ma tylko kompleksy na punkcie swojego dziewictwa. I chciałaby i boi się. Chce tylko udowodnić matce i siostrze jaka to ona cnotliwa. A zakrawa mi na jakieś zaburzenia w tej materii. Szkoda, że Borejkowie nie przeczytali tak ważnej książki jak sztuka kochania wisłockiej. Ja miałam wspaniałego profesora od teorii literatury i wszyscy inni wykładowcy przyznawali, że prof. N. czyta wszystko, tylko po to by mieć pogląd na dany temat. Dużo jest takich rzeczy. Dziwi mnie, że nikt nie czyta Tryzny czy Gaardera. Bo to takie lektury rozbudzające ciekawość świata. A w Jeżycjadzie każdy się izoluje w swej klasycznej komórce. A szkoda. Te postacie mają potencjał!
    --
    "I am half sick of shadows...".
  • melomanka87 13.05.13, 00:26
    > Laura ma tylko kompleksy na punkcie swojego dziewictwa. I chc
    > iałaby i boi się. Chce tylko udowodnić matce i siostrze jaka to ona cnotliwa. A
    > zakrawa mi na jakieś zaburzenia w tej materii.

    Ojeju, bez przesady, po lekturze forum można by pomyśleć, że Laura chodzi z pasem cnoty na wierzchu. A co takiego pokazano w książkach, że raz chciała spać osobno i raz powiedziała, że Wolfi ją szanuje?
  • datura_dream35 13.05.13, 00:32
    Ostentacyjnie to pokazała. Takie to naciągane było, nie licujące z tygrysim temperamentem. IMHO.
    --
    "I am half sick of shadows...".
  • fannybrice 18.05.13, 23:08
    mi bardzo by pasowała, żeby po ślubie Laura wciąż była 'niedotykalska' i tak jak wcześniej już było, na nic nie pozwalała, kazała gasić światło, ciągle marudziła itp, a potem zdradziłaby Adama z kimś bardzo namiętnym. albo wpadłaby gdzieś na Wolfiego i miała z nim romans. wtedy wylazłby z niej tygrysi temperament
  • vi_san 19.05.13, 21:47
    Projekt piękny, popieram w 100%. Ale w prawdopodobieństwo realizacji - nie wierzę. Prędzej w kolejnym tomie zobaczymy gienialną sopranistkę wracającą ze światowego tournee do szaletu z resztek w któym Naszpan uczy jej piątkę dziatek polskiego...
    --
    Mężczyzn można analizować - kobiety tylko podziwiać.
  • fannybrice 19.05.13, 22:03
    co do tej kariery też mam złe przeczucia, że skończy się prowadzeniem zajęć w MDKu, bo ze złej Laury za dużo można jeszcze wycisnąć, żeby ją wysłać za granicę czy gdziekolwiek... ale to nie o tym temat :) żeby nie było to muszę wspomnieć, że mi jako para mimo wszystko podoba się Róża z Fryckiem (chociaż też wydaje mi się, że jakby było więcej czasu to z niego byłby drugi Pyziak) i wyprowadzka z gumowego mieszkania bardzo pomogła ich pożyciu
  • bupu 19.05.13, 22:45
    annybrice napisał(a):

    > co do tej kariery też mam złe przeczucia, że skończy się prowadzeniem zajęć w M
    > DKu, bo ze złej Laury za dużo można jeszcze wycisnąć, żeby ją wysłać za granicę
    > czy gdziekolwiek...

    Laura, odpyziaczona przez Naszpana, wróci na drogę zawodową właściwą dla posiadaczy czółek i grzywek i zostanie nauczycielką muzyki, czy tam sztuki, w gimnazjum.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • nessie-jp 20.05.13, 00:07
    > Laura, odpyziaczona przez Naszpana, wróci na drogę zawodową właściwą dla posiad
    > aczy czółek i grzywek i zostanie nauczycielką muzyki, czy tam sztuki, w gimnazj
    > um.

    I będzie prowadziła chórek, a po chórku szeptała na uszko gimnazjalistkom, że ojejusiu, będzie miała DZIDZIUSIA! Macając się po wydatnym brzuszku i promieniejąc nieziemskim blaskiem. W tle chóry anielskie w wykonaniu gimnazjalistów cudem nawróconych z blokowisk.

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • bupu 20.05.13, 01:04
    nessie-jp napisała:

    > > Laura, odpyziaczona przez Naszpana, wróci na drogę zawodową właściwą dla
    > posiad
    > > aczy czółek i grzywek i zostanie nauczycielką muzyki, czy tam sztuki, w g
    > imnazj
    > > um.
    >
    > I będzie prowadziła chórek, a po chórku szeptała na uszko gimnazjalistkom, że o
    > jejusiu, będzie miała DZIDZIUSIA!

    Będzie im szemrała. Jak Aurelia. A wszyscy uczniowie będą ją uwielbiać, rzecz jasna.

    > Macając się po wydatnym brzuszku i promieniej
    > ąc nieziemskim blaskiem. W tle chóry anielskie w wykonaniu gimnazjalistów cudem
    > nawróconych z blokowisk.

    Oraz Ignac, akompaniujący im na fletni Pana.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kopiec_esmeralda 20.05.13, 06:08
    No niestety, też przewiduję taki kierunek rozwoju wydarzeń: nauczycielka śpiewu + dzidziusie oczywiście piękne i mądre z czółkami. Dodałabym jeszcze ewentualną działalność w kościelnym chórze, może jako wybitna w parafii solistka.
    Laura zostanie całkiem odpyziaczona, a naszpan stanie się mentalną kontynuacją starych Borejków, nawracając ją na właściwą drogę, tyle, że w tym przypadku L. nie będzie się buntować, a zachwycać, stając się szczęśliwą i spełnioną kobietą.
  • nirvanka87 24.05.13, 00:44
    no właśnie starzy Borejkowie. chciałam na chwilę do nich powrócić. Z jednej strony MM stosunkowo często pisze o wzajemnych oznakach czułości i miłości u Mili i Ignaca. Jak dla mnie pamiętna scena w kuchni gdy całuję się "jak nastolatki" ku odrazie bodajże Laury jest bardzo znamienna, ba erotyczna, chociaz opisuje małżeństwo po 60tce. Aż to dziwne jak na MM

    A z drugiej strony już w KK Borejkowie mają osobne łóżka. Przeciez w 1978 roku mila ma 42 lata , Ignac jest w tym samym wieku, czy tam o rok, dwa lata starszy. No ja sobie nie wyobrażam, żeby w wieku 40 lat nie spać z mężem i sie z nim nie gzić i to nie tylko w łóżku. Owszem mogłabym mieć osobne łóżko gdyby mój mąż chrapał, ale to osobne sypialnie powinny być wtedy.

    Jak dla mnie to jest odrealnione, nawet Pani bukietowa w "co ludzie powiedzą" spała z mężem w jednym łóżku, chociaż jak sama mówiła seks to broń Boże, ona już raz to robiła, syna ma, nie musi więcej się wysilać. A to komedia przecież była, a tutaj niby normalne życie jest opisane...

    Jak dla mnie wariactwo.
  • meduza7 24.05.13, 00:51
    E tam, różnie ludzie mają, jedni lubią spać razem, inni osobno. Spanie osobno jest zwyczajnie wygodniejsze, nie budzisz się, jak mąż się wierci, albo jak zaczyna dmuchać oddechem prosto w ucho ;) Dwa łóżka wcale nie muszą oznaczać braku seksu.
  • nirvanka87 24.05.13, 01:02
    no tak Ignac z Milą to jak króliki niewyżyte, dlatego teraz kupili im łóżka na pilota, żeby nawet nie musieli się ruszać podczas igraszek. Ile oni teraz będą wydawać na baterie do pilotów
  • kopiec_esmeralda 24.05.13, 11:09
    Rozumiem, że w książce dla nastolatek nie ma miejsca dla scen erotycznych. Ale dlaczego nie ma żadnych wzmianek o budzącej się seksualności nastoletnich bohaterów? Żadnego najmniejszego choćby wtrącenia związanego z pierwszą menstruacją, z rosnącymi piersiami, żadnych niepokojów chłopców, którzy przecież w wieku nastu lat non stop myślą o seksie i swoim ciele, żadnych niepokojów związanych z własnym rozwojem. Przecież Józinek czy I.ir nie muszą wciąż mierzyć "swojego" i zamartwiać się rozmiarami, jak to czynił Adrian Mole, ale choćby raz mogła być jakaś mała wzmianka, że żyją nie tylko sonetami i wzdychaniem platonicznym. A może coś było, tylko przeoczyłam? A może ja miałam do czynienia z nienormalnymi dziećmi, które oglądały swoje ciała i chętnie konwersowały na temat tego, co się z nim dzieje?
  • meduza7 24.05.13, 11:31
    Jest wzmianka o Idzie - że garbiła się aby ukryć biust.
  • nirvanka87 24.05.13, 11:35
    no tak, biust jest mega problemowy i zakazany bo cielesny. Że też Pani MM sie odważyła użyć tego słowa.
  • meduza7 24.05.13, 12:03
    Wiesz, MM przyjęła taką formułę, że o ciele pisze raczej w sposób eufemistyczny, używając ewentualnie słowa "krągłości" (Magdusia - "taka mała, taka miła, taka śliczna, taka wszędzie zaokrąglona") - i niech tak zostanie, mnie to nie przeszkadza. Zresztą, kiedy zaczynała tworzyć, obowiązywała o wiele większa pruderia - ja np. w ogóle nie przypominam sobie książki dla młodzieży, w której byłaby mowa o miesiączce, pierwszych erotycznych fantazjach itp. Polskiej książki oczywiście, w zagranicznych takie motywy się zdarzały, zwłaszcza szwedzkie powieści uważane były za wyuzdane ;) Taka konwencja - młodzież trzyma się za ręce, ewentualnie wymienia pierwsze, niewinne pocałunki, nic ponadto.
  • tt-tka 27.04.14, 02:12
    no co Ty ? chocby Jackiewiczowa, Ostrowska (Ewa), u Siesickiej tez by sie znalazlo... nie chce mi sie przypominac wszystkich lektur z czasow, kiedy mialam te 11-13 lat, ale bylo, juz w latach 60-tych
    o, Snopkiewicz Halina !!!
  • slotna 24.05.13, 12:38
    Jest tez fragment o tym, ze Pyza wkroczyla w okres dojrzewania, wiec zrobila sie drazliwa.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • melomanka87 01.06.13, 20:37
    > żadnych niepokojów chłopców, którzy przecież w wieku nastu lat non stop myślą o seksie i swoim ciele

    Komentarze na Onecie, Pudelku, na forach internetowych, Demotywatory, Mistrzowie, Kwejk - jak dla mnie wystarczająco dużo jest źródeł słowa pisanego, gdzie można poczytać myśli niewyżytych seksualnie nastolatków. Na festiwalach filmowych ambitnego europejskiego czy południowoamerykańskiego filmu bez sceny erotycznej nie uświadczysz. Absolutnie nie brakuje mi tego w Jeżycjadzie.
  • bupu 01.06.13, 20:46
    melomanka87 napisał(a):

    > > żadnych niepokojów chłopców, którzy przecież w wieku nastu lat non stop m
    > yślą o seksie i swoim ciele
    >
    > Komentarze na Onecie, Pudelku, na forach internetowych, Demotywatory, Mistrzowi
    > e, Kwejk - jak dla mnie wystarczająco dużo jest źródeł słowa pisanego, gdzie mo
    > żna poczytać myśli niewyżytych seksualnie nastolatków. Na festiwalach filmowych
    > ambitnego europejskiego czy południowoamerykańskiego filmu bez sceny erotyczne
    > j nie uświadczysz. Absolutnie nie brakuje mi tego w Jeżycjadzie.

    Eeee... Ale to jakby nie o to chodzi. Tylko o to, że aseksualny Miągwa i aseksualny Józin są jako postaci kompletnie nierealistyczni. To mają być powieści dla młodzieży, podobno, a nie bajki.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • melomanka87 01.06.13, 20:58
    > Tylko o to, że aseksualny Miągwa i aseksualny Józin są jako postaci kompletnie nierealistyczni.

    Hmm, jako bohaterka powieści chyba też byłabym nierealistyczna :-)

    A poważnie - w którym wątku z McDusi dotyczącym Józina widziałabyś miejsce na takie przemyślenia, które by go pod tym względem urealniły?
  • pavan 01.06.13, 21:03
    melomanka87 napisał(a):

    > > Tylko o to, że aseksualny Miągwa i aseksualny Józin są jako postaci kompl
    > etnie nierealistyczni.
    >
    > Hmm, jako bohaterka powieści chyba też byłabym nierealistyczna :-)
    >
    > A poważnie - w którym wątku z McDusi dotyczącym Józina widziałabyś miejs
    > ce na takie przemyślenia, które by go pod tym względem urealniły?


    Może podczas pisania do Trolli? Albo rozmyślań o inności Janickiej? Niekoniecznie zaraz "a tę to bym tak i tak wyobracał", ale jednak jakoś no fizycznie mógłby pomyśleć, kurde, to już nie dziecko, raczej naturalne jest, że się myśli o kimś w konkretny sposób.
  • melomanka87 01.06.13, 21:09
    > Może podczas pisania do Trolli?

    Może. Choć ja Trolli nie umiem postrzegać inaczej niż jako przykrywkę dla kryptogejostwa Józefa :]
  • bupu 01.06.13, 21:37
    melomanka87 napisał(a):

    > > Tylko o to, że aseksualny Miągwa i aseksualny Józin są jako postaci kompl
    > etnie nierealistyczni.
    >
    > Hmm, jako bohaterka powieści chyba też byłabym nierealistyczna :-)
    >
    > A poważnie - w którym wątku z McDusi dotyczącym Józina widziałabyś miejs
    > ce na takie przemyślenia, które by go pod tym względem urealniły?

    Na przykład tym dotyczącym Janickiej. I nie musi rzucać tekstami z kwejka. "Pulpecję" pamiętasz? Zmysłową relację między Pulpą a Baltoną? Przecież było widać od początku, że oni czują do siebie pociąg, nie tylko dusz, ale i również ciał! Pamiętasz, jak Jurek Hajduk rozmyślał o Cesi w "Szóstej Klepce"? Tak, ponury Hajduk kontemplował także walory cielesne Celestyny i dało się o tym napisać w subtelny i delikatny sposób. Natomiast w Neobachoriadzie ten aspekt cielesny i subtelnie erotyczny zdechł kompletnie. Józin i Ignac sprawiają na mnie wrażenie osobników wypranych z hormonów i pozbawionych jakiejkolwiek płciowości, natomiast jak już się trafia miłość to są to pompatyczne i kompletnie nieerotyczne złote nici, albo stalkerstwo, też fizycznością nietknięte.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kaliope3 01.06.13, 21:46
    Ale zaraz, przypominam sobie mętnie scenę z koszmarnej McDusi, wieczorem, albo i nocą się dziejącą, podczas której Miągwa coś tam tłumaczył rzeczonej, a ona w kusej koszulce nocnej siedziała, co Miągwa ku własnemu zmieszaniu wciąż zauważał i zauważał;) Więc tak zupełnie aseksualne to jednak nie jest wśród młodzieży borejczej.
  • bupu 01.06.13, 21:57
    kaliope3 napisała:

    > Ale zaraz, przypominam sobie mętnie scenę z koszmarnej McDusi, wieczorem, albo
    > i nocą się dziejącą, podczas której Miągwa coś tam tłumaczył rzeczonej, a ona w
    > kusej koszulce nocnej siedziała, co Miągwa ku własnemu zmieszaniu wciąż zauważ
    > ał i zauważał;) Więc tak zupełnie aseksualne to jednak nie jest wśród młodzieży
    > borejczej.

    Tylko w reakcji Miągwy nie ma nic erotycznego, ani zmysłowego. Ignaś reaguje na Magdę jak człowiek, dla którego cielesność jest czymś złym, czego należy unikać. Dlatego okrył, nie patrząc!, gołe ramiona i kolana Magdusi, części ciała, które były postrzegane jako niezmiernie wręcz erotyczne i wymagające zasłaniania, ale w dziewiętnastym stuleciu. Tak na marginesie, latem Miągwa chyba chodzi po ulicach z zamkniętymi oczyma, żeby nie widzieć tych tłumów kobiet i dziewczyn z gołymi ramionami i kolanami.
    A to, to już mnie wręcz przeraziło:
    "Już chciała wycierać kartki, gdy Ignaś, cały w płomieniach zażenowania, rzucił się naprzód wraz z krzesłem. W ostatniej chwili jednakże, chcąc uniknąć zetknięcia z będącymi na trasie gołymi kolanami Magdusi, wykręcił się gwałtownie w bok; krzesło przez ułamek
    sekundy stanęło na jednej nodze, po czym runęło z wielkim hukiem, runął też Ignaś, nie dosięgając upragnionego celu, lecz za to po drodze waląc czołem w kant biurka."

    No ja bardzo przepraszam, ale ten dzieciak jest potwornie zahamowany seksualnie, czynić sztuki akrobatyczne, żeby nie dotknąć KOLAN koleżanki? On się jej cielesności, przepraszam, boi, czy uważa przypadkowy kontakt z jej stawami kolanowymi za daleko posuniętą pieszczotę? Ktoś mu, zaprawdę, wyrządził straszną krzywdę psychiczną.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kaliope3 01.06.13, 22:45
    Za pozwoleniem. To, że na ulicach i w tv oraz necie seksualność rozbuchana się panoszy, nie znaczy jeszcze, że nieśmiały, 16-letni chłopak, na widok gołych ramion i kolan ( z udami ) zacznie zmysłowo te części ciała muskać, zniżając głos i szeptać do ucha właścicielce swoje, nieprawdaż, wrażenia. Okrywanie było już może odrobine posunięte za daleko w opisach zawstydzenia Miągwy, ale generalnie nastolatki w bezpośrednim zetknięciu z taką ilością poodsłanianego ciała nie zamieniają się od razu w gorliwych adeptów ars amandi;)
  • bupu 01.06.13, 22:50
    kaliope3 napisała:

    > Za pozwoleniem. To, że na ulicach i w tv oraz necie seksualność rozbuchana się
    > panoszy, nie znaczy jeszcze, że nieśmiały, 16-letni chłopak, na widok gołych ra
    > mion i kolan ( z udami ) zacznie zmysłowo te części ciała muskać, zniżając głos
    > i szeptać do ucha właścicielce swoje, nieprawdaż, wrażenia. Okrywanie było już
    > może odrobine posunięte za daleko w opisach zawstydzenia Miągwy, ale generalni
    > e nastolatki w bezpośrednim zetknięciu z taką ilością poodsłanianego ciała nie
    > zamieniają się od razu w gorliwych adeptów ars amandi;)

    Za pozwoleniem, ja nie wymagam, żeby Miągwa robił od razu za Casanovę i Don Juana w jednym. Jest nieśmiały, zawstydzenie byłoby reakcją normalną, gdyby objawiało się rumieńcem na licu, ale okrywanie i usilne nie patrzenie na ramiona, jakby to wręcz gołe piersi były? Wpadanie w panikę na myśl o zetknięciu się z GASP! kolanami dziewczyny i unikanie tegoż za wszelką cenę? No ja przepraszam, to nie jest normalna reakcja nawet u nieśmiałego nastolatka.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kaliope3 01.06.13, 22:56
    Różne są nastolatki i różnie reagują, jednakowoż reakcja Miągwy AŻ tak nie odbiega. Podejrzewam, że za jakie 2-3 lata byłaby zresztą zgoła inna;)
  • bupu 02.06.13, 03:43
    kaliope3 napisała:

    > Różne są nastolatki i różnie reagują, jednakowoż reakcja Miągwy AŻ tak nie odbi
    > ega. Podejrzewam, że za jakie 2-3 lata byłaby zresztą zgoła inna;)

    Serio widziałaś czternastolatka wpadającego w panikę na myśl o przypadkowym dotknięciu kolan dziewczyny? Albo traktującego te kolana oraz ramiona jako wstydliwą część ciała, na którą nie należy patrzeć pod żadnym pozorem, jeśli nie jest okryta?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kaliope3 02.06.13, 10:23
    Serio widziałam i serio byłam sama nastolatką, jakiś już czas temu oczywiście, niemniej w tym wieku przeżywa się wszystko niemal tak silnie, że wspomnienia, bardzo żywe, towarzyszą ci przez lata;)
  • nirvanka87 02.06.13, 10:55
    Jak jest się nieśmiałym, albo nawet śmiałym, ale nie chce się wyjść na napaleńca, to ogranicza się kontakt cielesny do minimum.W głowie takie nastolatka pojawia się myśi "dotknąłbym, dotknął, ale zaraz po gębie dostanę, a jak zrobię to niby przypadkowo to też mi się oberwie, bo na pomyśli, ze chcę ją wykorzystać."
  • bupu 02.06.13, 15:09
    nirvanka87 napisał(a):

    > Jak jest się nieśmiałym, albo nawet śmiałym, ale nie chce się wyjść na napaleńc
    > a, to ogranicza się kontakt cielesny do minimum.W głowie takie nastolatka pojaw
    > ia się myśi "dotknąłbym, dotknął, ale zaraz po gębie dostanę, a jak zrobię to n
    > iby przypadkowo to też mi się oberwie, bo na pomyśli, ze chcę ją wykorzystać."

    Opisujesz całkiem inną sytuację, niż ta między Ignasiem a Magdusią. A popatrz jeszcze raz na tę scenę z McD, którą tu cytowałam.

    "Już chciała wycierać kartki, gdy Ignaś, cały w płomieniach zażenowania, rzucił się naprzód wraz z krzesłem. W ostatniej chwili jednakże, chcąc uniknąć zetknięcia z będącymi na trasie gołymi kolanami Magdusi, wykręcił się gwałtownie w bok; krzesło przez ułamek
    sekundy stanęło na jednej nodze, po czym runęło z wielkim hukiem, runął też Ignaś, nie dosięgając upragnionego celu, lecz za to po drodze waląc czołem w kant biurka.
    "

    Dziewczę zalało niechcący colą sonet Ignasia, dzieło, którego on nie chciał jej pokazywać. Chciała wytrzeć, Miągwa zatem desperacko rzucił się do przodu, żeby przechwycić dzieło przed nią. I w takim momencie, kiedy jakakolwiek erotyka i macanie zajmowały ostatnie miejsce na liście priorytetów Ignasia, pierwsze zaś chęć uchronienia się przed nieuchronną katastrofą, jaką w mniemaniu młodocianego poety byłoby przeczytanie przez Magdusię jego wiersza, chłopak czyni cuda wianki i akrobatykę uprawia, żeby tylko nie dotknąć przelotnie jej gołych kolan. Kolan! I hamuje przed nią tak panicznie, że się wywala na pysk, razem z krzesłem. Będę się upierać stanowczo, że to nie jest reakcja normalna.

    Odwracanie ócz od ramion i kolan zresztą też.

    "- Ćśśś - szepnął Ignaś, zamykając za sobą drzwi pokoiku, oświetlonego jedynie przez lampę na biurku. Przysunął do niego skwapliwie drugie krzesło. - Siadaj, proszę.
    Usiadł obok. Miał na sobie czarną piżamę w zielone serduszka. Krępowało go to, więc zarzucił na plecy sweter. Starał się także nie zerkać na Magdusię i jej koszulę: dyskretnie podał jej polarowy kocyk, żeby sobie okryła gołe ramiona. A może chodziło mu o jej kolana.
    Dopiero potem spojrzał - i na jego wrażliwej twarzy odmalował się szczery zachwyt.
    "

    Zrozumiałabym, gdyby Miągwa nie wiedział, gdzie oczy podziać, żeby nie wyjść na nachalnego żłoba, co się gapi. Rozumiałabym, och jakże dobrze, gdyby usiłował nie patrzeć, ale wzrok mu lądował co chwilę i wbrew woli nie tam gdzie trzeba. Ale kurna, ten dzieciak od momentu, kiedy wyłażą z ciemności kuchni i korytarza do oświetlonego pokoiku, starannie NIE patrzy na Magdusię, aż do chwili, kiedy ta się okryje. Bo dziewczę ma gołe ramiona. I kolana. Wiek dziewiętnasty wita.

    Jeszcze raz mówię, spójrzcie na zachowania Ignasia w kontekście tego co tam się działo. Spójrzcie na całe sceny. Bo ja sobie mogę wyobrazić nastolatka, który stara się kontakt fizyczny z upragnioną dziewczyną w sytuacji sam na sam ograniczać, bo jest niepewny, nie wie jak daleko się może posunąć, żeby nie wyjść na napaleńca, albo chama, nie wie czy jej by się to w ogóle spodobało, więc się zwyczajnie boi. Nie wie, czy może położyć jej rękę na ramieniu, czy jak przesunie ją niżej to nie dostanie w paszczę, więc woli nie ryzykować. To sobie mogę wyobrazić znakomicie, mogę też sobie wyobrazić chłopaka, który dotknąwszy niechcący dziewczynę w rejonach nieco bardziej prywatnych niż te nieszczęsne kolana, wpada w popłoch, bojąc się, że ona to uzna za jakieś niecne podmacywanki. Tu zgoda. Ale to jest zupełnie, ale to zupełnie inna sytuacja niż Ignaś, hamujący w popłochu przed kolanami Magdusi.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • melomanka87 02.06.13, 15:26
    Cała ta scena z nocną wizytą Magdusi i Ignasia (łojej, jak słodziusio) jest absurdalna i czytanie jej było męką.

    Ale rozróżnijmy dwie sprawy. Zostało wcześniej powiedziane, że ci dwaj aseksualni są nierzeczywiści. Z tym się nie do końca zgadzam, bo sama w wieku nastoletnim również nie myślałam o seksie (chyba że na zasadzie zdziwienia, czemu wszyscy robią wokół tego tyle zamieszania), nie zaprząta on mojej głowy nadal, a jestem postacią rzeczywistą, tyle że należącą do około jednego procenta ludzkiej populacji, który jest aseksualny. Więc mnie nie dziwiłoby generalnie to samo zjawisko u Ignasia, gdyby tylko ten chłopak nie został przedstawiony tak karykaturalnie. Natomiast mogę się zgodzić, że jeśli dopatrzymy się zaburzeń seksualności u obu kuzynów, no to to już jest bardzo mało prawdopodobne, żeby to tak naturalnie się wykształciło, raczej można by dociekać źródeł w ich wychowaniu.

    Oczywiście tak naprawdę nie wierzę, żeby MM celowo stworzyła pozytywną postać aseksualną - jakże to tak, zostać starą panną / starym kawalerem, dzieci nie planować? Toż to CKNUK jakiś!
  • pavan 02.06.13, 15:28
    melomanka87 napisał(a):

    >
    > Oczywiście tak naprawdę nie wierzę, żeby MM celowo stworzyła pozytywną postać a
    > seksualną - jakże to tak, zostać starą panną / starym kawalerem, dzieci nie pla
    > nować? Toż to CKNUK jakiś!

    Ależ dlaczego by nie? Przecież jakie to stwarza możliwości wprowadzenia dobrej, dzielnej i miłej postaci, która z tych fanaberii i patologii wyleczy smażonymi pierogami...
  • melomanka87 02.06.13, 15:31
    Brr, zabrzmiało całkiem prawdopodobnie.
  • nessie-jp 02.06.13, 16:09
    > Oczywiście tak naprawdę nie wierzę, żeby MM celowo stworzyła pozytywną postać a
    > seksualną - jakże to tak, zostać starą panną / starym kawalerem, dzieci nie pla
    > nować? Toż to CKNUK jakiś!

    Myślę, że przyjmujesz niewłaściwe założenie -- aseksualność aseksualnością, a dla dzieci trzeba się poświęcać! Przemóc się ze cztery razy, wypełnić ramiona...

    Brr, jak sobie myślę, co zrobiłaby MM z postaci aseksualnej, to mi się słabo robi. No, chyba że posłałaby ją/jego do zakonu.



    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • melomanka87 02.06.13, 16:13
    Tak naprawdę w takim układzie najbardziej poświęcać by się musiał mąż.
  • nessie-jp 02.06.13, 17:33
    melomanka87 napisał(a):

    > Tak naprawdę w takim układzie najbardziej poświęcać by się musiał mąż.

    Męża w Jeżycjadzie to się trzyma w hibernacji w suterenie i wyjmuje tylko na wyjazdy do Brazylii :p

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • bupu 02.06.13, 17:42
    nessie-jp napisała:

    > melomanka87 napisał(a):
    >
    > > Tak naprawdę w takim układzie najbardziej poświęcać by się musiał mąż.
    >
    > Męża w Jeżycjadzie to się trzyma w hibernacji w suterenie i wyjmuje tylko na wy
    > jazdy do Brazylii :p

    Względnie użytkuje jako manekina z funkcją zmywania, uprzednio zakwaterowawszy w małżeńskim pokoju małoletniego, żeby sobie ślubny wszelkie seksy wybił z głowy i poszedł się wyżywać na gratach w zlewie.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • nirvanka87 02.06.13, 15:35
    Nie lubię Ignasia i może dlatego xle się wczuwam w tę scenę. Jednak cały czas uważam, że on właśnie hamował przed tymi kolanami, bo gdyby w nie wpadł, albo ich dotknął, to po pierwsze Magda mogłaby go właśnie zdzielić w łeb (moim zdaniem tak myślał Ignaś), albo jego myśli biegły inaczej, że potem przez lata będzie do niego powracać w koszmarach sennych ta sytuacja, niewątpliwie dla niego żenująca, wyszedłby po prostu na głupka, który nie dość, ze się wywala na prostej drodze, to jeszcze w tym wszystkim ląduje na kolanach, by nie napisać dosadniej między kolanami Magdusi. Moim zdaniem Ignaś bał się, że tak czy siak wyjdzie na idiotę i potem zawsze będzie się wstydził podczas rozmów z Magdą. Zauważ też, że on miał piżamę w serduszka, sam narzucił na siebie jakiś koc, coby zasłonić te serduszka, których się wstydził, może chciał, żeby Magda się osłoniła, po to, żeby właśnie nie patrzeć na jej ramiona i kolana bo wtedy też by czuł wstyd, ze takie myśli mu w głowie.
  • bupu 02.06.13, 15:48
    nirvanka87 napisał(a):

    > Nie lubię Ignasia i może dlatego xle się wczuwam w tę scenę. Jednak cały czas u
    > ważam, że on właśnie hamował przed tymi kolanami, bo gdyby w nie wpadł, albo ic
    > h dotknął, to po pierwsze Magda mogłaby go właśnie zdzielić w łeb (moim zdaniem
    > tak myślał Ignaś)

    Jeśli uważał przypadkowe zetknięcie swoich nóg z jej kolanami za dotyk tak naganny, że zasługujący na pieprznięcie w łeb, to też ma problem, powiedziałabym.

    > tak myślał Ignaś), albo jego myśli biegły inaczej, że potem przez lata będzie
    > do niego powracać w koszmarach sennych ta sytuacja, niewątpliwie dla niego żenu
    > jąca, wyszedłby po prostu na głupka, który nie dość, ze się wywala na prostej d
    > rodze, to jeszcze w tym wszystkim ląduje na kolanach, by nie napisać dosadniej
    > między kolanami Magdusi.

    Nie wiem jaką łamagą Ignac musiałby być, żeby czegoś takiego dokonać, w sytuacji gdy siedzieli przy biurku, na dwóch krzesłach, frontem do tegoż biurka zwróconych, on zaś przysuwał się do niej gwałtownie razem z krzesłem, nie wstając. Mission impossible, jak Bozię kocham.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • lululemon12 02.06.13, 18:09
    bupu napisała:

    > Zrozumiałabym, gdyby Miągwa nie wiedział, gdzie oczy podziać, żeby nie wyjść na
    > nachalnego żłoba, co się gapi. Rozumiałabym, och jakże dobrze, gdyby usiłował
    > nie patrzeć, ale wzrok mu lądował co chwilę i wbrew woli nie tam gdzie trzeba.
    > Ale kurna, ten dzieciak od momentu, kiedy wyłażą z ciemności kuchni i korytarza
    > do oświetlonego pokoiku, starannie NIE patrzy na Magdusię, aż do chwili, kiedy
    > ta się okryje. Bo dziewczę ma gołe ramiona. I kolana. Wiek dziewiętnasty wita.

    Zwróć uwagę, że inaczej działa widok gołych ramion i kolan np. na plaży, a inaczej, gdy chłopiec znajduje się w środku nocy sam na sam z dziewczyną, która mu się podoba. W dodatku prawdopodobnie zastanawia się, czy powinien wciągać ją do swojego pokoju, co ona sobie mogła pomyśleć, a jeśli teraz jeszcze zacznie na nią patrzeć... itd. Uważam, że jest możliwe, że nie zerkał. Wiek dziewiętnasty- może, ale przecież mówimy o Ignasiu, karmionym romantykami od świtu do nocy i opisywanym gdzieś jako "nerwowy neoromantyk".
  • judytwojujaca38 05.06.13, 01:55
    Zastanawiam się czy na erotyczną osobowośc Ignasia nie wpłynęło zbyt długie sypianie w sypialni rodziców? Może niechcący stał się świadkiem karesów świętej Gabrieli i jej męża i ma jakiś uraz?
  • zla.m 05.06.13, 22:20
    O matko, żono i kochanko. Umarłaś mnie tą wizją, jakże prawdziwą wszak :)))
    --
    Tyle problemów, a tak mało amunicji...
  • panna_beata 11.09.13, 14:37
    judytwojujaca38 napisał(a):

    > Zastanawiam się czy na erotyczną osobowośc Ignasia nie wpłynęło zbyt długie syp
    > ianie w sypialni rodziców? Może niechcący stał się świadkiem karesów świętej Ga
    > brieli i jej męża i ma jakiś uraz?

    Dokładnie o tym pomyślałam, choć - szczerze mówiąc - strach choć naszkicować w wyobraźni tę sytuację. ;) Jeśli zatem tak było, to uraz Ignasia gwarantowany i nieuleczalny.
    --
    "Tak bym chciała kochać już... Ja nie mam czasu do stracenia, mnie się spieszy..."
  • melomanka87 01.06.13, 22:21
    > Pamiętasz, jak Jurek Hajduk rozmyślał o Cesi w "Szóstej Klepce"? Tak, ponury H
    > ajduk kontemplował także walory cielesne Celestyny i dało się o tym napisać w s
    > ubtelny i delikatny sposób.

    Jasne, ale nijak bym tego nie skojarzyła z tym, co napisała kopiec_esmeralda:

    > żadnych niepokojów chłopców, którzy przecież w wieku nastu lat non stop myślą o seksie i
    > swoim ciele, żadnych niepokojów związanych z własnym rozwojem.
  • kopiec_esmeralda 03.06.13, 09:54
    A jednak, jednak się kojarzy.
    W domu, w którym jest dwóch zdrowych na ciele nastolatków zamieszkuje nagle atrakcyjna dziewczyna. Reakcja? Jeden "nienawidzi głupich bab" i trzęsie nią jak szczurem, a drugi wpada w panikę, bo kolana i ramiona.
    Oczywiście, ze to nie jest normalne.
    I nie chodzi o to, by się na nią rzucali, lecz o choćby jakiś cień zainteresowania ciałem, kontaktem, jak dawniej właśnie potrafili Baltona, czy Hajduk - a tu nic.
  • melomanka87 03.06.13, 16:26
    No, a mnie się nie kojarzy. Między uczuciem Hajduka do Cesi a "niepokojem związanych z własnym rozwojem" związku nie widzę za cho... za ho ho.
  • melomanka87 01.06.13, 20:40
    > Jak dla mnie wariactwo.

    Polecam ten artykuł: www.rossnet.pl/Artykul/Precz-z-mego-lozka,187706
  • kajaanna 02.06.13, 15:46
    kopiec_esmeralda napisał(a):

    > No niestety, też przewiduję taki kierunek rozwoju wydarzeń: nauczycielka śpiewu
    > + dzidziusie oczywiście piękne i mądre z czółkami. Dodałabym jeszcze ew
    > entualną działalność w kościelnym chórze, może jako wybitna w parafii solistka
    > .
    > Laura zostanie całkiem odpyziaczona, a naszpan stanie się mentalną kontynuacją
    > starych Borejków, nawracając ją na właściwą drogę, tyle, że w tym przyp
    > adku L. nie będzie się buntować, a zachwycać, stając się szczęśliwą i spełnioną
    > kobietą.
    ******

    Oraju... piszesz scenariusz Podwójnego życia Weroniki. Tam też dziewczyna, chcąca robić karierę śpiewaczą umiera, a żyje jej dzieciate alter ego uczące przedszkolaczki pimplania na cymbałkach. Brrrr...
  • nessie-jp 02.06.13, 16:11
    Wiecie co, nie czytałam McD, więc nie będę się wypowiadać, ale z przytoczonych przez was fragmentów bije jakimś takim... Nie wiem, wcale nie brakiem seksu, tylko nieco wręcz wulgarnym sprowadzeniem go do "pokazywania kolan". Ciało jako źródło wstydu.

    Przedtem takiej sceny w ogóle by chyba nie było.

    Poza tym nie rozumiem -- McD zimą u obcych ludzi przyjechawszy sypia w koszuli nocnej? Króciutkiej koszuli nocnej? Bez pleców i ramion? Nierządnica, nieprawdaż.

    --
    Uciekła mi sygnaturka w proso...
  • verte34 02.06.13, 18:33
    Przypuszczam że mocno zaniedbano u Ignasia to, co kiedyś nazywało się uświadomieniem.
    Mam taką wizję: w kwestii wychowania seksualnego I. nie mógł liczyć na rodziców ani na dziadków; zbywano go, karcono i przeganiano, być może z sarkazmem (Mila). A pamiętajmy że wzrastał w rozkołysanym oceanie kobiecości, w domu z przepastną biblioteką.
    Szukał więc odpowiedzi w lekturze i kto wie, co znalazł. Co ja sama, będąc dzieckiem, znajdowałam choćby w mitologii Gravesa, cud że nie wyrosłam na maniaczkę seksualną.
    Stąd u Ignasia wstydliwość połączona z hiperprzewrażliwieniem na wszystko, co choć w odległy sposób łączy się z seksem. Pamiętacie wykład I. o Dianie? Ktoś tam kogoś "spło... spłodził", Miągwa się plącze i, o ile dobrze pamiętam, rumieni.
    Niezdrowe, panie tego, a w McD tylko się pogłębiło, nieprawda.
    --
    Niepowtarzalne~własnoręcznie
  • meduza7 02.06.13, 22:25
    >zbywano go, karcono i przeganiano, być może z sarkazmem (Mila)

    ...a matka powiedziała mu "wierzę ci, ufam, wychowuj się sam".
  • lululemon12 02.06.13, 23:03
    ...a wzorce literackie rzadko pochodziły z czasów późniejszych niż XIX w. Ewentualnie początki XX. Mam wrażenie, że w największym stopniu kształtowała jego "seksualność" poezja romantyczna.
    A propos poezji, czy Ignaś nie mógłby pisać bardziej współczesnych sonetów? Odpuszczę już białe wiersze, ale przecież w klasycznej formie nie trzeba koniecznie tworzyć anachronicznie. Tak mi się zdaje :)
  • meduza7 02.06.13, 23:20
    Przypomniało mi się, jak Madzia i Lilka Kossakówne próbowały na podstawie literatury dociec, o co chodzi w tych sprawach damsko-męskich i doszły do wniosku, że "coś się robi z piersiami", bo wszędzie były wzmianki o "piersiach łabędzich", "dziewiczych" "falujących" itp. ("Maria i Magdalena") :)
  • verte34 03.06.13, 09:55
    O to to, takie klimaty miałam na myśli.
    Atmosfera (pikantnych) niedomówień stwarzana przez rodzinę i literaturę, wyobraźnia szaleje bo hormony szaleją. Do tego zawstydzenie i poczucie winy i już mamy Ignasia-neurotyka seksualnego.
    --
    Niepowtarzalne~własnoręcznie
  • molly_bloom 10.06.13, 08:41
    A ja odczytałam tę scenę tak, że Ignaś, będąc wszak w wieku hormonalnych burz, boi się, że te nagie kolana etc. wywołają u niego niekontrolowaną reakcję, która będzie doskonale widoczna przez cienką piżamkę w serduszka. Tak to sobie mniej więcej wyobraziłam. Wydaje mi się, że to prawdopodobne byłoby.
  • verte34 12.08.13, 21:21
    - Różo, Perseidy spadają, całkiem jak wtedy...
    - W istocie, Fryderyku. Dawaj teleskop!

    --
    Niepowtarzalne~własnoręcznie
  • truscaveczka 13.05.14, 16:06
    Miałam identyczne skojarzenia, pamiętam jeszcze, jak mój obecny PanMąż miewał pewne zahamowania co do wychodzenia z mojego pokoju, gdyż jego miłość mogła być widoczną dla postronnych ;)
    --
    Zorganizuj się!
  • ta_noemi 12.12.14, 20:15
    Komu jak komu, ale Laurze dzieci absolutnie nie pasują. To nie jej styl. Zawszy była egotystką i egoistką. Dużo bardziej w tym zakamieniałą niz Aniella. Musiałby Adam zając się wszystkim przy dziecku - z ciążą, porodem, połogiem i karmieniem włącznie. No przecież Laura nie zaburzy sobie dwugodzinnej kąpieli, makijażu, spania po 10 godzin na dobę tylko z powodu "wrzeszczącego bahora"!
  • ananke666 12.12.14, 20:56
    Za błąd ortograficzny Noemi zostaje skazana na odśpiewanie ckliwym głosikiem "Mrugaj mrugaj gwiazdko mała" tańcując przy tym w kółeczko.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • meduza7 12.12.14, 20:56
    ta_noemi napisała:

    > Komu jak komu, ale Laurze dzieci absolutnie nie pasują. To nie jej styl. Zawszy
    > była egotystką i egoistką. Dużo bardziej w tym zakamieniałą niz Aniella. Musia
    > łby Adam zając się wszystkim przy dziecku - z ciążą, porodem, połogiem i karmie
    > niem włącznie. No przecież Laura nie zaburzy sobie dwugodzinnej kąpieli, makija
    > żu, spania po 10 godzin na dobę tylko z powodu "wrzeszczącego bahora"!

    A czy Laurze pasuje zapatrzenie w dal okiem osłupianym, z szemrzącym "Aaaaaadammmm" na uściech? Czy pasuje jej pokorne pogodzenie z kostiumikiem, wiankiem z drutu i groszkami? To już nie jest ta Laura, jaką znaliśmy kiedyś; ta, która błyskiem stalowego oka wymuszała posłuch.
    Nowa Laura z pewnością radośnie wypełni ramiona...
  • emae 13.12.14, 10:54
    meduza7 napisała:

    > A czy Laurze pasuje zapatrzenie w dal okiem osłupianym, z szemrzącym "Aaaaaadam
    > mmm" na uściech? Czy pasuje jej pokorne pogodzenie z kostiumikiem, wiankiem z d
    > rutu i groszkami? To już nie jest ta Laura, jaką znaliśmy kiedyś; ta, która bły
    > skiem stalowego oka wymuszała posłuch.
    > Nowa Laura z pewnością radośnie wypełni ramiona...

    Macierzyństwo Laury to chyba byłby (będzie?) zbyt ciekawy temat do opisania, żeby autorka zbyła go kilkoma zdawkowymi zdaniami o tym, jak to miło, pięknie i radośnie...
    Mowa o Laurze - Tygrysie z masą problemów, z potężnym kompleksem na tle swojej matki i dotkliwie odczuwającej brak ojca. Jeśli będzie miała dziecko, będzie musiała to wszystko przepracować albo zwariuje. Widzę Laurę-matkę jako dramatyczną postać w stylu Ewy Jedwabińskiej, ale jednak ostatecznie radzącą sobie z problemami.
  • vi_san 13.12.14, 11:11
    Ale przecież to Tygrys miał problemy... Łałra jest słodkim, szemrzącym dziewczątkiem szczęśliwym, że Nadszympans polonistyczno - ogrodniczy ją powlókł do ołtarza w garsonce babuni i w koronie cierniowej z róż. Łałra nie ma co przepracowywać, bo to wszak ona była niedobra dla mamusi, ale już się z tego wyspowiadała i z bani. I, oczywiście, będzie za wszelką cenę dążyć do tego, by być równie dobrą matką jak Gabriela. Już się boję o te dziecko hipotetyczne...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • wszystko-zajete 12.08.13, 23:05
    Miągwy nie skomentuję, nie pałam do niego sympatią. Za to Idusia mnie rozbawiła jednym zdankiem w KK, a mianowicie /'Nagle odezwała się Idą.
    - A ja zawsze noszę czystą bieliznę, odkąd poznałam Waldusia -wyjaśniła marzycielsko, wprawiając rodziców w zupełną konsternację/'
    . No jak tu jej nie kochać! :D
  • panna_beata 11.09.13, 14:41
    wszystko-zajete napisał(a):

    > Miągwy nie skomentuję, nie pałam do niego sympatią. Za to Idusia mnie rozbawiła
    > jednym zdankiem w KK, a mianowicie /'Nagle odezwała się Idą.
    > - A ja zawsze noszę czystą bieliznę, odkąd poznałam Waldusia -wyjaśniła marzyci
    > elsko, wprawiając rodziców w zupełną konsternację/'
    . No jak tu jej nie koch
    > ać! :D

    Tak, to piękna scena. :)

    A tak w ogóle, czytając ten wątek (jestem dorosła, żeby nie było :)), to jednak najbardziej mnie urzekł teleskop Fryca. Niby była już o tym mowa, ale w tym wątku zostało to tak precyzyjnie opisane, że... nie wiem, jak będę mogła jeszcze cokolwiek o nim przeczytać. Chyba że tu na forum albo w jakiejś analizie (Wnuczka do orzechów na NAKW-ie jest moim skrytym marzeniem...). I chyba po prostu zacznę myśleć o nim per "Teleskop"... (a co! stara panna też może sobie pomarzyć o gwiazdach!). :)
    --
    "Tak bym chciała kochać już... Ja nie mam czasu do stracenia, mnie się spieszy..."
  • bez_zarzutu 11.09.13, 21:22
    Za pozwoleniem- wszak oprócz teleskopu (choćby i najbardziej okazałego) ma Fryc i inne cechy. Czółko, bezbronne oczy, parazyta o pięciogwiazdkowej urodzie oraz aż dwa komplety rodziny! Nie byle co...
  • panna_beata 11.09.13, 21:43
    bez_zarzutu napisał(a):

    > Za pozwoleniem- wszak oprócz teleskopu (choćby i najbardziej okazałego) ma Fryc
    > i inne cechy. Czółko, bezbronne oczy, parazyta o pięciogwiazdkowej urodzie ora
    > z aż dwa komplety rodziny! Nie byle co...

    Za pozwoleniem - oczywiście że ma. Ale tylko teleskop sprawia, że widzi się gwiazdy...
    --
    "Tak bym chciała kochać już... Ja nie mam czasu do stracenia, mnie się spieszy..."
  • tt-tka 27.04.14, 01:29
    jak wyglada pozycie par w jezycjadzie ?
    doprawdy wole sobie tego nie wyobrazac
    kocham erotyke, nie znosze pornografii
    ten gabon z grzesiem w jednym pokoju z nastoletnim dzieckiem od razu przypomina mi "Konopielke" i nasluchiwanie bohatera, czy syn w nogach lozka juz zasnal i czy mozna...
    "bo we mnie jest seks, goracy jak (chyba?) samun" - o rany !!!! no bylo troche, takiego niesmialego, mlodzienczego i naprawde ladnego , ostatnie takie obrazki pamietam z "Pulpecji", Pulpa z Baltona nad jeziorem i potem w samochodzie, policzek przytulony do kolana i przeskakujaca iskra...
    a teraz mam wrazenie, ze oni wszyscy nie maja w sobie ani jednego hormonu, a nawet pierwszo- i drugorzednych cech plciowych
  • bupu 27.04.14, 02:09
    tt-tka napisała:

    > jak wyglada pozycie par w jezycjadzie ?
    > doprawdy wole sobie tego nie wyobrazac
    > kocham erotyke, nie znosze pornografii
    > ten gabon z grzesiem w jednym pokoju z nastoletnim dzieckiem od razu przypomin
    > a mi "Konopielke" i nasluchiwanie bohatera, czy syn w nogach lozka juz zasnal i
    > czy mozna...

    Ja sobie raczej wyobrażam Grzegorza próbującego nieśmiało dobrać się do żony i Gabę syczącą "Grzesiu, na Jowisza, chcesz obudzić Ignasia?!". A biedny Grześ się kurczy jak tknięta mimoza i chowa grzecznie pod kołderkę, mamrocząc "Oczywiście, że nie, Gabuniu, przepraszam".

    > "bo we mnie jest seks, goracy jak (chyba?) samun" - o rany !!!!

    Samum. Gorący, południowy wiatr na afrykańskich i arabskich pustyniach.

    > no bylo troche, takiego niesmialego, mlodzienczego i naprawde ladnego , ostatnie takie
    > obrazki pamietam z "Pulpecji", Pulpa z Baltona nad jeziorem i potem w samochodzie,
    > policzek przytulony do kolana i przeskakujaca iskra...
    > a teraz mam wrazenie, ze oni wszyscy nie maja w sobie ani jednego hormonu, a n
    > awet pierwszo- i drugorzednych cech plciowych

    Och, Pulpa i Baltona wręcz pulsowali zmysłowością i erotyzmem. Ida, zawisająca na ustach Mareczka, tez zdecydowanie cielesną była. Ba, jeszcze Nutria z Bratkiem-psychopatkiem mieli iskrę zdecydowanie cielesnego porozumienia i przyciągania. A teraz mamy złote nicienie, które oplątują się wokół serc (a potem wyjadają mózg), oraz porozumienie dusz na płaszczyźnie, prawdaż, astralno-tekturowej, z całkowitym pominięciem porozumienia ciał. I smętnych wąsatych rudzielców, rozkochujących w sobie kobiety bez jednego bodaj dotknięcia, o pocałunku nie mówiąc.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • tt-tka 27.04.14, 02:35
    ano, ano
    gdybym byla wredniejsza niz jestem, posnulabym sobie rozne takie o tym wole, co z cielecia wyrosl
    ale ogranicze sie do kwestii Strasburgera Karola z jakiegos serialu " zapomnialem juz, ze to moze byc takie piekne"
    P.S "jak sie nazywa ten Niemiec, co mi wszystko chowa?"
    wiem, ze dowcip kiepski, ale adekwatny do omawianej za przeproszeniem literatury
  • verte34 27.04.14, 11:39
    "złote nicienie, które oplątują się wokół serc (a potem wyjadają mózg)"

    <dziki rechot>
    Motylica wątrobowa nich się schowa :D :D
    --

    Niepowtarzalne~własnoręcznie
  • katia-g 15.05.14, 23:01
    Ubawiłam się setnie, czytając ten wątek (choć nie przebrnęłam przez wszystkie posty).
    Zdecydowanie Pulpa i Baltona to ta para, która, no... MA POTENCJAŁ :D I myślę, że nadal ma, tym bardziej, że Patrycja nie biega w sztormiaku, flanelowej koszuli i/lub żółtych legginsach i bereciku, tylko "swoimi kształtami ściśle wypełnia kuse szorty", a Flobry stał się sybarytą i lubi użyć życia na każdym polu ;) A sceny z Pulpecji, jak już ich nic nie mogło powstrzymać i przyciągnęło do siebie, to jedne z moich ulubionych.
    Potencjał też mieli Ida z Mareczkiem - Ida wisząca na ustach tegoż supermana, i superman, co do okna się wespnie i wybije, na wszystko znajdzie radę i jeszcze ma temperament, żeby się postawić przeciwko potomstwu Gabrysi zakłócającemu mu intymość w związku i domagać wyprowadzki. Tylko ich te dyżury i praca zjadły, teraz głównie odsypiają, Mareczek od lat żyje w jakimś stanie pół-snu. Ale wygląda na to, że przynajmniej na tych wakacjach na plaży w Copacabana trochę wrócili do siebie.
    Jestem w stanie wyobrazić sobie Bernarda i Aniellę, gdzieś na podłodze w kuchni, z truskawkami, szampanem/winem pitym z butelki, podawanymi do ust winogronami i generalnie w klimacie bachanaliów :P :P :P
    Fryc nie dla Róży, ona powinna być z Wiktorem przy jej temperamencie.

    Podobnie jak większość, największy problem mam z Robrojem i Natalią (zakładam, że on żyje w zachwycie, że ona w ogóle z nim jest, stara się za dwoje i w ogóle nie może uwierzyć we własne szczęście, że to się dzieje NAPRAWDĘ).
    No i Laura i Adam, nienienienienie. Z tym jej "u nas żadnych działań w tej materii, bo on mnie szanuje", z tym ich natchnieniem - ona by chciała, żeby on jej recytował wiersze, patrzył z nią w gwiazdy, trzymał się za ręce, z ufnością spoglądał w przyszłość i głaskał jej włosy, tuląc ją do snu w swoich ramionach - a wszystko inne jej zgrzytnie jako niezgodne z konwencją. Nie umiem sobie wyobrazić. Zero.
  • dobrawrozkajudyta11 27.04.14, 14:38
    "I smętnych wąsatych rudzielców, rozkochujących w sobie kobiety bez jednego bodaj dotknięcia, o pocałunku nie mówiąc."

    Temu to się akurat nie dziwię, bo w Robrojku podkochuję się od zawsze. A że bez pocałunku? W panu Darcym zakochałam się przez telewizor jako nastoletnia smarkula ;-)
  • bupu 27.04.14, 16:37
    dobrawrozkajudyta11 napisał(a):

    > "I smętnych wąsatych rudzielców, rozkochujących w sobie kobiety bez jednego bod
    > aj dotknięcia, o pocałunku nie mówiąc."
    >
    > Temu to się akurat nie dziwię, bo w Robrojku podkochuję się od zawsze. A że bez
    > pocałunku? W panu Darcym zakochałam się przez telewizor jako nastoletnia smark
    > ula ;-)

    No ale to są zadurzenia niewinne zaledwie, natomiast Robroj i Nutria, jeśli wierzyć autorce, się pokochali miłością wielką, a prawdziwą, w której nie ma nawet jednego nanograma fizyczności. Zero dotyku, zero pocałunków, zero czegokolwiek, co nie jest unią dusz skrzydlatych i dopiero w scenie wieńczącej "Tygrysa i Różę", kiedy Nutria po dramatycznym pościgu dogania Robroja i mu, prawdaż, wyznaje, on ją bierze za rękę. Za rękę.
    Za, kurza jego melodia, rękę.
    Gdzież temu do erotyzmu ostatniej sceny z NiN, z półnagim Nerwusem przy pompie, do nadjeziornych, delikatnych, acz zmysłowością bardzo cielesną podszytych i pożądaniem, Pulpy i Floriana, czy do niewinnej, acz pełnej nieśmiałego pożądania wśród całej gamy innych uczuć, sceny z Bebe, głaszczącą koszulę Damba (jedna z moich ulubionych scen wszechczasów).

    Tak, proszę państwa, nawet zagipsowana Bittner Beata jest bardziej rozerotyzowana niż bohaterowie najnowszych tomów Jeżycjady.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • dobrawrozkajudyta11 27.04.14, 18:02
    Ja najbardziej lubię scenę z Pulpecji, tę nad jeziorem. Faktycznie śliczna - erotyczna. Ale pamiętaj, że Nutria tak naprawdę jest do szpiku kości aseksualna, mimo niewątpliwej urody. Może gdyby ją Robert pocałował, wpadłaby w taki sam szał jak z Tuniem? Albo uznałaby go za przyziemnego erotomana? Zastanawiam się jednakowoż skąd im się te dzieci wzięły, może ona wiatropylna? Z drugiej strony przy celebracji kolejnych ciąż borejczych, dziwi, że Nutria w ciąży praktycznie nie była. Nutria po prostu ma dzieci. Od razu kilkuletnie. Zastanawiające, czyż nie?
  • bupu 27.04.14, 18:10
    dobrawrozkajudyta11 napisał(a):

    > Ja najbardziej lubię scenę z Pulpecji, tę nad jeziorem. Faktycznie śliczna - er
    > otyczna. Ale pamiętaj, że Nutria tak naprawdę jest do szpiku kości aseksualna,
    > mimo niewątpliwej urody. Może gdyby ją Robert pocałował, wpadłaby w taki sam sz
    > ał jak z Tuniem? Albo uznałaby go za przyziemnego erotomana?

    Aseksualna? Natalia? A kto się śpiącym, półnagim księciem w paprociach zachwycał, w objęcia Filipa pod pompą rzucał? Kto się w przedpokoju z tymże Filipem namiętnie całował, nie bacząc na zgorszone spojrzenia rodziny? To ma być aseksualna osoba?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • dobrawrozkajudyta11 27.04.14, 18:16
    Grzechy młodości... Przedtem i potem zawsze opisywana była jako mimoza, eteryczna poetessa wielbiąca fotkę Rilkego i platonicznie zadurzona w wykładowcy. Dlatego zresztą Filip musiał zostac czarnym charakterem, jak tak można wzbudzac w niewinnej dziewczynie grzeszne żądze?
  • bupu 27.04.14, 18:36
    dobrawrozkajudyta11 napisał(a):

    > Grzechy młodości... Przedtem i potem zawsze opisywana była jako mimoza, eterycz
    > na poetessa wielbiąca fotkę Rilkego i platonicznie zadurzona w wykładowcy. Dlat
    > ego zresztą Filip musiał zostac czarnym charakterem, jak tak można wzbudzac w n
    > iewinnej dziewczynie grzeszne żądze?

    No ta, przyzwoita kobieta myśli wszakże tylko o prokreacji...
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kamzik14 27.04.14, 19:22
    W tym kontekście jeśli chodzi o Robrojka to przynajmniej miała pewność, że podoła :) Wszak jedno dziecko na świecie, na tyle duże, żeby można było ocenić połowę genów ;) Z miejsca wiedziała, nadaje się on czy nie.

    Związek Natalii z Robrojem zawsze kojarzył mi się nieerotycznie. Tak sobie myślę, że to wynika z odautorskiego przedstawienia Robroja jako zdziadziałego wujaszka. Tak, to na pewno to.
  • mariamm87 28.04.14, 08:34
    Ja do dziś nie przyjęłam do wiadomości, że Natalia wyszła za Robroja. Mój mózg odrzuca tę myśl zdecydowanie stanowczo. Dla mnie Natalia jest z Nerwusem, na szczęście MM mało pisze o niej po ślubie, więc te kilka wstawek o Robroju mogę omijać wzrokiem.
  • bupu 28.04.14, 18:25
    kamzik14 napisał(a):

    > W tym kontekście jeśli chodzi o Robrojka to przynajmniej miała pewność, że podo
    > ła :) Wszak jedno dziecko na świecie, na tyle duże, żeby można było ocenić poło
    > wę genów ;) Z miejsca wiedziała, nadaje się on czy nie.
    >
    > Związek Natalii z Robrojem zawsze kojarzył mi się nieerotycznie. Tak sobie myśl
    > ę, że to wynika z odautorskiego przedstawienia Robroja jako zdziadziałego wujas
    > zka. Tak, to na pewno to.

    Bo nieszczęsny Robrojek, zanim go autorka ponownie wpuściła na scenę, został starannie wykastrowany, wypłukany z testosteronu i mentalnie postarzony o lat czterdzieści. A potem, jak wisienkę na torcie, autorka zasadziła na zdziadziałym Robroju wąsy.
    A romans Robroja z Nutrią jest jak sam Robroj, wypłukany doszczętnie z hormonów, z namiętności, z energii jakiejkolwiek, sflaczały, mdły i sztuczny.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • kamzik14 28.04.14, 18:53
    Ja przyjęłam ich związek, choć z niedowierzaniem, które wynika ze sposobu przedstawienia 34-letniego Robroja. Bo tak na logikę, gdyby on był przedstawiony zgodnie ze swoją metryką, wydałby mi się bardzo interesującym i fajnym dla Nutrii partnerem (być może wynika to z tego, że sama zawsze wybierałam starszych i mąż też starszy). 9 lat to sporo, ALE w przypadku ludzi dorosłych nie tak znowu dużo - a Robroj ma taki charakter, który z narwaną, lekko "nieogarniętą" Nutrią IMHO może stworzyć dobry związek.
    Rzeczywistość niestety skrzeczy, bo Robroj wygląda jak pan Mietek z administracji, który przyszedł przekazać, że rura w piwnicy pękła. W łóżku z Nutrią go nie widzę :)
  • mariamm87 29.04.14, 08:51
    Otóż to, w Córce Robrojka ma chyba trochę ponad 30 lat (więc niewiele więcej niż np. mój mąż, który w moich oczach przynajmniej jest młodym chłopakiem), ale został zwizualizowany jako 50 letni facet z wąsem. Dodać do tego parę lat do Tygrysa i Róży i mam wizję młodziutkiej Natalii i 60 letniego dziada, tuż to jak w krajach arabskich, tak mi się kojarzy, przepraszam.
  • sheila_margo 11.05.14, 11:04
    Ble, gdy ja czytałam tę część to w mojej głowie kołatała się li i jedynie jedna myśl "Boże Nutria, coś ty zrobiła, toż to dziad jakiś niemrawy!"
    I TEN WĄS. Ja nie rozumiem, w założeniu autorki Robrojek miał być tym dobrym, szlachetnym, uczciwym, a wyszedł za przeproszeniem nudny do urzygu facet zmęczony życiem. Pani autorce się nie udało, a biedna Natalia cierpi. Przecież między nimi nie ma za grosz chemii, ja bym to nazwała raczej uczuciami blisko-przyjacielskimi, a tu BUM! i dzieci.
    Ja rozumiem, ostoja i w ogóle, ale moim zdaniem życie z Rojkiem byłoby strasznie monotonne i pozbawione wrażeń, a z Filipem silne emocje - zarówno dobre, jak i złe, ale to chyba lepsze niż przybijająca nuda.

    A z tego co pamiętam Tygrys też był za Filipem...?
  • ginny22 28.04.14, 13:10
    > Gdzież temu do erotyzmu ostatniej sceny z NiN, z półnagim Nerwusem przy pompie,
    > do nadjeziornych, delikatnych, acz zmysłowością bardzo cielesną podszytych i p
    > ożądaniem, Pulpy i Floriana, czy do niewinnej, acz pełnej nieśmiałego pożądania
    > wśród całej gamy innych uczuć, sceny z Bebe, głaszczącą koszulę Damba (jedna z
    > moich ulubionych scen wszechczasów).

    I tu powinien być przycisk: kocham to. Te trzy sceny (koszula, Jezu, jakie to było piękne, prawdziwe, bolesne...) i ich spis.
  • sheila_margo 11.05.14, 11:06
    Hm, tak sobie pomyślałam, może ktoś by się kiedyś pokusił o napisanie ciągu dalszego? (zwłaszcza o Pulpie, no kocham!) I jeszcze bym przeczytała chętnie o tej pierwszej nocy Ignaca i Mili, bo to chyba jest dla mojej wyobraźni za dużo, Ignaś - takie niewinne duże dziecko :D
    W każdym razie - czytałabym.
  • seidhee 15.05.14, 14:06
    Czytając Jeżycjadę miałam zazwyczaj wrażenie, że autorka celowo tak prezentuje sytuacje małżeńskie, by dać do zrozumienia, że o żadnych seksach nie ma mowy: np. noc poślubna Idy i Marka, Ignaś w pokoju z rodzicami, Oracabessy na łożu w otoczeniu rodziny i gości itp.
    Niemałżeńskie zresztą także - nocleg Wolfiego i Laury jest opisany bardzo detalicznie i nie zostawia cienia wątpliwości co do tego, że żadnych tam intymności być nie mogło.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/9f7j82c3q67xklrz.png
  • tt-tka 15.05.14, 14:39
    "autorka celowo tak prezentuje sytuacje malzenskie, by dac do zrozumienia, ze o zadnych seksach nie ma mowy"
    bardzo trafna uwaga
    postawa rodem z tej pedagogiki domowej, co to "nasze dzieci jeszcze tego nie robia, a nasi rodzice juz tego nie robia"
    kiedy czytam raporty, np Pontonu, o (nie)wiedzy nastolatkow , naprawde porazajacej, to MM ma w tym zjawisku wcale niemala cegielke imho, bardzo niechlubna
  • dianevond 12.07.14, 21:14
    Wiecie co? Jakoś nigdy nie kupowałam Natalii jako łamaczki serc, do której wzdychają amerykańscy angliści, a to dlatego, że MM konsekwentnie przedstawiała ją jako dziwaczkę, autystkę, brzydulę i materiał na starą pannę, by potem - zupełnie niekonsekwentnie - Robroj wzdychał nad jej "bardziej niż w porządku" kolanami, Bingo dzwonił i żądał klusek, a Natalia mogła zrzędzić wewnętrznie na "następnych, którzy będą narzekać, że jej wiersze są nie o nim", co sugerowałoby co najmniej kilku takichż adoratorów.
    Bardzo zastanawiałabym się nad stwierdzeniem, że Filip i Natalia ze sobą sypiali - jego zdanie, że "przećwiczyła go tak, że omal nie osiwiał" odbierałam jako narzekanie na wstrzemięźliwość w tym zakresie ;)
  • emae 29.08.14, 06:49
    dianevond napisał(a):

    > Wiecie co? Jakoś nigdy nie kupowałam Natalii jako łamaczki serc, do której wzdy
    > chają amerykańscy angliści, a to dlatego, że MM konsekwentnie przedstawiała ją
    > jako dziwaczkę, autystkę, brzydulę i materiał na starą pannę (...)

    Protestuję - Natalia nigdy nie była przedstawiana jako brzydula. Co więcej, jest wzmianka o tym, że w czasie studiów nagle wypiękniała.
  • guineapigs 29.08.14, 19:49
    Ło matko, co za wątek, tak okiem przeleciałam po nickach i swojego nie zauważyłam. Co nie znaczy, że nie pisałam - może pisałam, a nie znalazłam albo został usunięty?
    Przeczytałam kilka 'najnowszych' bo jak typowy Polak będe teraz pisac, chociaz nie wiem dokładnie, o co chodzi.
    Natalia - tak, w KK to ona była ta chlopczyca, ale pamiętam jakiś tom, że zbiegała ze schodów postukujac obcasami i pozostawiając po sobie zapach perfum, a ubrana była w spódniczkę. Z Cypru tez przywiozła jakąś sliczną bluzeczkę, a z jej szaf wypadały szliczki i sukienki, kupowane za grosze w sklepach 'tania odzież' a potem pieknie komponowane w styl romantyczno-kobiecy. Pamietam tez Natalię omawianą jako dziewczynę ubiorem przypominająca pracownika bazy transportowej.
    No cóz, Natalia widać pod wpływem czegos sie zmienia jesli chodzi o 'styl noszenia się' (może po prostu moda? Może hobby? Może nowy chłopak? Może ogólnie światopogląd?). Ale jakoś dla mnie jest chyba po prostu wrażliwa, szukajaca miłości i dobra (nie piszę: akceptacji, bo panna Borejkówna szukajaca akceptacji - to skandal, wszak ma ciepło i pełna akceptację jako posag wyniesiony z domu rodzinnego - tu emotikonka z ironiczna buźka, ale nie wiem, jak to wstawić).
    Robrojek - charakterologicznie to wybitnie dobry człowiek, taki - nie wiem, jak to ująć - pogodzony z losem, światem, Bogiem. Idzie tylko ku DOBRU - jak może, to zawsze pomoże, nigdy nie zaszkodzi. W dodatku nie taki głupi - robił interes z jakimś wspólnikiem, niby go wykiwali, ale potem okazało się, że jednak ten wspólnik nie okazał się taki najgorszy (przypadek czy dobrzy prawnicy???). Po czym Robrojek założył własny interes (czyli się podniósł) i jakos przędzie (wg. wielu self made manów w Polsce to i tak cud że coś można zarobić, ale regulamin: o polityce nie gadamy). W kazdym razie: raczej regularnie placi podatki, w przeciwieństwie do szalonego Bernarda, który - jak zanalizowano i ja w tę analizę wierzę - po prostu świetnie funkcjonuje na granicy obu stref i w ogóle go to nawet nie zajmuje, bo ma wyższe cele niż sanepid.
    Jak Robroj wygląda - to juz inna bajka, mam wrażenie, że Natalii to raczej nie obchodzi, czy chłop ma wąsy czy nie ma. Ma być DOBRY, ma pogadać o sztuce, ma w końcu Ją docenić - Natalię Borejko taką, jaka widzimy.
    Czy można OFF TOP? Sprzeciwu na sali nie widzę, więc piszę: otóż ostatnio dowiedziałam się, że mój kolega poślubił Kobietę. Norma. Ale kolega - fantastyczny plastyk i w ogóle artysta - to był naprawdę uważany za ostatniego pierdołę i grubasa-niechluja. Zaś jego żona - o 20 lat młodsza, śliczna dziewczyna o dobrym głosie, studentka z zacięciem do tzw. nauk humanistycznych. Wspaniałe małżeństwo (jak do tej pory).
    więc można.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka