Dodaj do ulubionych

fanfik - Ja wam jeszcze pokaze !

04.08.14, 16:00
Tegawa szatynka odlozyla przeczytana ankiete, podsunela wyzej okulary i pytajaco spojrzala na interesantke.
- No wiec ... nie wiem, co powinnam zrobic ... to znaczy... no... - Roza Schoppe, z domu Pyziak, umilkla, a po chwili sprobowala znowu - chcialabym... - i znowu umilkla.
- Tak ? - zachecajaco podpowiedziala osoba zza biurka.
Roza milczala. Szatynka milczala do towarzystwa.
- Nic mi nie wychodzi ! - wybuchnela nagle Roza - Zawsze cos jest nie tak ! Nawet teraz, na slubie siostry, zawalilam wszystko ! I ciagle nie starcza mi pieniedzy, chociaz maz oddaje cala pensje! Kiedy one przejezdzaja, zawsze czegos brakuje i nie moge ich przyjac tak, jak bym chciala... - mowila juz ciszej - moja corka... ona nie jest ... bardziej garnie sie do kuzynki niz do mnie... ja... - przerwala, rozmowczyni nie poganiala jej - co ja mam zrobic ?
- Co pani ma zrobic z tym wszystkim czy ze soba , prosze sprecyzowac - zaproponowala szatynka. Roza milczala, coraz bardziej zalujac, ze w ogole tu przyszla.
- Zaczela pani od tego, ze nie wie pani, co POWINNA zrobic, a urwala pani na tym, ze CHCIALABY cos zrobic. Czy te dazenia sa sprzeczne ?
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Do fundacji pomagajacej kobietom w trudnej sytuacji zyciowej Roza trafila zupelnie przypadkiem. Szukala mozliwosci zdobycia zasilku lub zapomogi, bo budzet stale sie nie dopinal, a przy ostatnim pobycie matki i babki wziela pozyczke, o ktorej nie mowila Fryderykowi. Bardzo chciala je zachwycic, zapewnic im wszystko i jeszcze wiecej, niestety dlug nie chcial splacic sie sam. Na pokrycie biezacych rat zaciagnela nastepny, potem kolejny, gdy wiedziala juz, ze jest w ciazy , na kupno wyprawki. Nie miala pojecia, ze to wszystko az tyle kosztuje ! Przy Mili nie odczula tego, mala wyposazyla jej rodzina zapewniajac przy tym, ze to drobiazg, ze co takie dziecko zje, a samo jego pojawienie sie na swiecie idealnie wyreguluje zycie rodzinne i wszystkie inne sprawy. W rezultacie pochlaniala ja pulapka kredytowa, a niezadowolenie z samej siebie i strach przed powiedzeniem wszystkiego Fryderykowi dobijaly. Rodzinie - per "rodzina" Roza myslala zawsze i tylko o swojej matce i krewnych z jej strony - powiedziala tylko o tym, ze spodziewa sie dziecka, ale juz ani slowa o wynikajacych stad klopotach. W ich mniemaniu "ciaza" i "problemy" to pojecia absolutnie rozbiezne, tyle juz wiedziala. Na chybil-trafil, coraz bardziej rozpaczliwie miotala sie miedzy telefonicznymi poradniami, instytucjami charytatywnymi, pomoca socjalna.
Pieniedzy oczywiscie nie dostala, za to dostala kilka od razu skierowan - do psychologa, na terapie , do grupy wsparcia. Do doradcy finansowego, ktory dopomogl w pertraktacjach z pozyczkodawcami i w rozlozeniu splat na dluzej, ale zarazem uswiadomil koniecznosc podjecia pracy. Na krotkie szkolenie w dziedzinie ekonomii gospodarstwa domowego. Roza jak zawsze sumiennie robila wszystko, czego od niej wymagano i czula sie z tym coraz gorzej.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

znowu zainspirowala mnie lektura dawnych watkow, tym razem "Pyzuni" i wzmianek o DDA/DDD

mam koncepcje dalszego ciagu, ale wszelkie sugestie i uwagi kolezanek forumowiczek i kolegow forumowiczow beda mile widziane
krytyczne tez, jak najbardziej
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 07.08.14, 09:47
      Wbrew obawom Rozy Fryderyk przyjal przykre nowiny spokojnie. Bardzo spokojnie. Zabral jej karte bankowa, zapowiedzial, ze sam bedzie robic zakupy, skontaktowal sie z pozyczkodawcami, a nastepnego dnia polozyl na stole stos ankiet. Objasnil, jak nalezy dane wprowadzac do komputera, upewnil sie, czy Roza zrozumiala, dopilnowal, by podpisala zlecenie na przelewanie swoich zarobkow wierzycielom. I ani jednego wyrzutu, nawet nie podniosl glosu ! Roza pilnie stukala w klawiature, przepelniona wdziecznoscia dla meza.
      Czas niestety nie pracowal na jej korzysc. Odpadlo lazegowanie po sklepach, monotonna, a wymagajaca uwagi praca meczyla Roze, a sesje z psychoterapeuta i spotkania grupy znosila bardzo zle. Nigdy nie umiala mowic o swoich uczuciach, a jeszcze mniej o klopotach nawet bliskim, a teraz przyszlo bardzo osobiste sprawy wywlekac przed obcymi ludzmi. Gleboki wstyd przeszedl w zal, rozzalenie w zlosc. Pewnego dnia wrzasnela "wiecej tu nie przyjde!" i trzasnela drzwiami. Pierwszy raz w zyciu krzyknela na kogos ! pierwszy raz zachowala sie niegrzecznie ! Zaplakana, przerazona soba wrocila do domu jednoczesnie z Fryderykiem i, jeszcze wzburzona, wyszlochala mu , ze ona juz nie moze, nie moze, nie moze ! Corka tez rozplakala sie i w tym zamecie zadzwonil telefon, komorka Rozy. Zanim wygrzebala ja z dna torby, dzwonek umilkl.
      - Mama - mloda kobieta sprawdzila w nieodebranych i wytarla nos rekawem - oddzwonie...
      Maz wyjal jej aparat z reki i podal chusteczke. Telefon zadzwonil ponownie, odebral Fryderyk.
      - Dzien dobry - powiedzial - nie, Roza nie moze teraz rozmawiac, prosze zadzwonic jutro - sluchal przez chwile, potem powtorzyl - prosze zadzwonic jutro - i wylaczyl aparat. Calkiem.
      - Mama? - upewnila sie Roza - ja juz moge rozmawiac... daj, zadzwonie...
      - Ona zadzwoni - zapewnil mlody Schoppe - a ty odbierzesz i porozmawiasz. Jutro.
      Zona popatrzyla na niego nierozumiejacym wzrokiem.
      - Dlaczego jutro? Zaraz zadzwonie, moze pomyslec, ze cos sie stalo...
      - Stalo sie - wyjasnil jej Fryc - nie stac nas na zagraniczne rozmowy. Dopoki nie splacisz tych kredytow, obowiazuje rezim finansowy.
      - Przeciez to mama dzwoni ! - wzburzyla sie Roza - ona placi za rozmowe ! Daj mi telefon, ona na pewno zaraz zadzwoni !
      - Na pewno - potwierdzil mlody czlowiek glosem nie wyrazajacym zadnych uczuc - ale ty odbierzesz jutro. W naszym domu to my decydujemy, kiedy z kims rozmawiamy, a nie twoja matka.
      - My? Przeciez to ty sam... Zabraniasz mi rozmowy z mama ? - z przerazajacym uczuciem, ze znalazla sie nagle w zupelnie innej bajce, nieznanej i groznej, mloda pani Schoppe patrzyla, jak maz wylacza rowniez telefon stacjonarny i oba aparaty chowa w swoim biurku.
      - Zrob kolacje i poloz Mile spac - polecil - tak, tym razem zdecydowalem sam. Mam sporo pracy i ty tez. Rozmowy i ustalenia beda jutro.
      Zawziecie stukajac w swojegi iPhona nie odezwal sie juz ani slowem tego wieczora.
      • turzyca Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 07.08.14, 12:10
        Telefon stacjonarny???
        Brak skype'a? Jestem pewna, ze Gabi i Roza maja rytm dzwonienia do siebie,jako typowe poznanianki wykorzystuja net, a nie wywalaja kasy na komorki. Gabi nie dzwonilaby na komorke, jesli nie byloby potrzeby, bo to bardzo drogie - ergo stalo sie cos pilnego.
        --
        Pani Grzyb tlumaczy
        • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 07.08.14, 12:30
          byla w ktoryms tomie mowa o tym , ze gabon z trudem powstrzymal sie od zadzwonienia do Rozy
          od wykonania telefonu, a nie rozmowy przez Skype
          laura tez dzwonila do siostry
          blagam, nie rob mi zarzutu z tego, ze do MM nie dotarla jeszcze wiedza o innych niz telefon sposobach komunikacji, ja operuje jej bohaterami, sama nie umialabym takich wymyslic
          od czasu, gdy po zmianie maila przez fryca zepsul sie caly internet i nie bylo moznosci kontaktu, przyjelam, ze wszelkie nowinki techniczne, nawet te czesciowo juz nieswieze, dla borejklanu nie istnieja
          • turzyca Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 07.08.14, 13:38
            > blagam, nie rob mi zarzutu z tego, ze do MM nie dotarla jeszcze wiedza o innych
            > niz telefon sposobach komunikacji, ja operuje jej bohaterami, sama nie umialab
            > ym takich wymyslic

            Klasyka problemow z redakcja. :P
            Przylazi takie i sie czepia.


            > byla w ktoryms tomie mowa o tym , ze gabon z trudem powstrzymal sie od zadzwoni
            > enia do Rozy
            > od wykonania telefonu, a nie rozmowy przez Skype
            > laura tez dzwonila do siostry

            Ja tez dzwonilam do siostry. Dzis. Na komorke. Ze skype'a.

            W druga strone mozna miec skajpowy numer wirtualny i wtedy rodzina wybiera normalnie numer na telefonie. A jak ktos jest mniej leniwy niz ja, to jeszcze ma do tego podlaczony normalny aparat telefoniczny.

            No i juz moja prababcia opanowala sztuke dzwonienia za granice za pomoca tanich numerow.


            Moze przynajmniej daj Rozy mozliwosc dowiedzenia sie o tej opcji? Nie wiem, jak w WB, ale na kontynencie odpowiednie plakaty wisza praktycznie WSZEDZIE. A juz na pewno w okolicy dworca i uniwerku.
            --
            Czajniczek Pana R.
            • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 07.08.14, 14:22
              turzyca napisala
              przylazi takie i sie czepia

              przeciez sama prosilam o uwagi, no

              mozliwe, ze Roza o tym opcjach wie, ale to gaba do niej dzwoni, a nie odwrotnie, a nie wydaje sie, by wspolczesnosc i rzeczywistosc do niej docierala, chyba ze bardzo dobitnie w postaci tlukacych sie ( i ja przy okazji) chuliganow
              dla najmlodszej laury tez gadu-gadu to szczyt tego, co mozna zrobic z netem (nb jako sposob na samotnego sylwestra, z siostra komunikuje sie tradycyjnie, chyba w calej J ani razu nie bylo skypa), bo juz obczajenie wycieczki, przelotow, kosztow, zakwaterowania przerasta ja wyraznie i do Wilna z a b i e r z e ja dopiero aaadammm, ktory sam wszystko zalatwia

              sama zlikwidowalam skypa, bo znajomi traktowali go wlasnie jako sposob na pogadanie i przeszkadzali w pracy, piszemy ze soba, a kilka rozmow tel. tygodniowo nie zrujnuje mnie

              ale dobra, wersja alternatywna

              Fryc odlacza kabel od komputera Pyzy ( i tez chowa w biurku), do wklepywania danych net niepotrzebny, a uzasadnia to nie cieciem wydatkow i rezimem finansowym, tylko dyscyplina pracy, terminami i koniecznoscia splaty kredytow. Rownie spokojnie i uprzejmie jak w wersji nr 1

              ze mna jak z dzieckiem, za raczke i do knajpy, zgodna jestem :-)
              • dakota77 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 08.08.14, 06:05
                tt-tka napisała:


                > sama zlikwidowalam skypa, bo znajomi traktowali go wlasnie jako sposob na pogad
                > anie i przeszkadzali w pracy, piszemy ze soba, a kilka rozmow tel. tygodniowo
                > nie zrujnuje mnie

                A nie wystarczylo oznaczyc swoj status jako zajety czy niedostepny?
                --
                "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 08.08.14, 15:29
                  nie wystarczylo oznaczyc status jako zajety czy niedostepny ?

                  mozna oczywiscie, ale mnie osobiscie liczne przeprowadzki wpoily odruch warunkowy - rzeczy niepotrzebne oddaje sie lub wywala, a nie chowa "bo sie jeszcze moze przydac"
                  niby wiem, ze skype nie wazy, nie zajmuje miejsca i nie kosztuje , ale po co mam go miec ? skoro nie uzywam ?
                  jesli zapragne uzycia, zawsze moge znow zainstalowac :-)
              • guineapigs Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 09.08.14, 14:15
                ja jestem chyba juz bardzo starej daty, bo ja pamiętam czasy (oraz w nich ciągle żyję) imejlu, czyli poczty elektronicznej - list typu 'czy wszyscy zdrowi' idzie moment, wystarczy wklepać 'wszystko w porządku' i obie strony są uspokojone. Dodam od razu: u mnie skype nie działa, nie wiem dlaczego, różni próbowali zainstalować ale głośność była tak słaba, że było to po prostu nieuzyteczne (albo mnie nie słyszano, albo ja nie słyszałam). Na PC czy laptopie to nawet mozna zostawić kartę z pocztą - u mnie sie sama aktualizuje, więc jak jest nowy list to od razu widzę (było 0 nieprzeczytanych, teraz jest 1 nieprzeczytana - może od mamy?), nie wiem, czy to działa w telefonie, bo mam stary typ, ale chyba z zasady nie, bo w telefonie robimy 'back' i blokujemy jak wsadzamy do kieszeni, ale znam takich, co ciagle stukaja w klawiaturkę - więc w jakis tam techniczny sposób strona 'poczta' musi być aktywna, skoro widzą/słysza kazdy nowy inbox. Ale dla mnie to juz choroba. A do ad remu: przeciez mozna po prostu raz na dzień, jak sie jest przewrażliwionym, wysłać mejla 'czy wszyscy zdrowi'. Z tym, że jakbym ja miała odpisywac codziennie 'tak, zyjemy' mamie, babci, ojcu, szwagrowi i pięciu przyjaciółkom - tobym oszalała. I jeszcze dodam, że ja nienawidzę pisania na telefonie - czy to juz starość, czy lenistwo - nie wiem, w związku z tym jak mam cos do zakomunikowania/zapytania to nagrywam i wysyłam jako sms (kosztuje drożej, ale zabiera mniej czasu). Ta sama drogą dostaję odpowiedź od mamy czy taty (dla nich też łatwiej powiedzieć do głośniczka, niż wyklepywać literki na malutkim kibordzie telefonu). Jak klasyczny sms kosztuje powiedzmy 16 groszy, to 'głosowy' 32 grosze, ale jest łatwiejszy w uzyciu. No i nikt normalny nie wysyła tego po 10 dziennie, a kilka razy na tydzień. A poza tym, do za przeproszeniem cholery, jakby się ziemia paliła pod nogami albo ktoś umarł - to można staroświecko wysłac telegram - to stawia na nogi od razu. A pisanie o duperelach w sensie: 'Fryc mię nie rozumie, co robić' co dwie godziny to chyba lekki odjazd.
        • iwoniaw Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 07.08.14, 19:35
          Mnie się Fryc podoba, jest do siebie podobny. Nie wyobrażam go sobie ani jako furiata, ani jako gaduły, ani jako kogoś, kto by się nie przejął takimi problemami, natomiast jak najbardziej jako kogoś, kto by działał, nawet apodyktycznie. No więc niech działa - liczę, że zaczną też ze sobą rozmawiać (a nie monologować popisując się wiadomościami o najnowszych sondach kosmicznych i astronomii aleksandryjskiej za Ptolemeuszów)
          --
          "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
          mniej awanturujący."
          • guineapigs Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 09.08.14, 14:32
            Mię się też ten Fryc podoba - żadnych głupich pogawędek o tzw. dupiemaryni, masz robotę to rób a nie czekaj na kolejny telefon od mamusi. Wiadome jest, że jakby się cos stało poważnego - to cie zawiadomią. W czasach, gdy był jeden telefon na cały blok plus telegramy. ludzie sie powiadamiali o ważnych sprawach, tym bardziej teraz. Poza tym zyja w USA, kulturze niejako anglosaskiej, gdzie 'no news - good news', więc Róża siadaj i wklepywaj dane jak ci za to płaca, a nie wymyślaj fantasmagorie.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 08.08.14, 16:52
      Po tym ciezkim, milczacym wieczorze ( nawet na pytanie "herbatki?" Fryderyk tylko skinal glowa) Roza nie mogla zasnac, mdlilo ja i czula sie fatalnie. Wstala rozbita i zdezorientowana, jak zablakana w obcym miejscu. Jednak poranek byl juz zwyczajny - maz zapytal, co trzeba kupic, zjadl sniadanie , porozmawial chwile z coreczka. Przed wyjsciem polozyl na stole (tt -do wyboru - telefony, kabel lub wszystko naraz).
      Natychmiast po wlaczeniu sprzetu odezwala sie Gabriela.
      - Coreczko, co z toba ?
      - Nnic - baknela Roza, ktora sama nie wiedziala, co wlasciwie chce powiedziec matce.
      - Zle sie czulas ? Przeciez pierwsza ciaze przechodzilas bez komplikacji. Ale nie martw sie, kochanie, to sie zdarza, pomysl, jak cudownie bedzie
      W tym momencie Rozy wylaczyla sie percepcja. Matka zadawala pytania i sama od razu na nie odpowiadala, rozwijala wizje cudownej przyszlosci, optymistycznie krzepila, a to wszystko nijak sie mialo do tego, co gryzlo jej corke. "Jak zawsze" pomyslala Roza, ledwo rejestrujac, ze miejsce matki zajela babcia, cierpko zalecajac wziecie sie w garsc i pomyslenie o przyszlym dziecku oraz zapowiadajac swoj przyjazd. "Jak zwykle" znow pomyslalo sie Rozy, ale jakos bezwladnie. Zadzwonily, sa, troszcza sie o nia i co z tego ? Nic zupelnie.
      Jak zawsze, jak zwykle ? O, Boze ! - do mlodej kobiety dopiero teraz dotarlo, co wlasciwie sobie sformulowala.
      Dluzsza chwile siedziala bez ruchu, oprzytomniala, kiedy Mila zaczela dopytywac sie , dokad dzis pojda, ale nadal byla jakas taka ... niepozbierana. Wlaczyla dziecku telewizor, oblozyla kredkami, klockami i siadla do ankiet. Przy tej robocie trzeba bylo uwazac, ale mozna bylo nie myslec.
      Nie wychodzila tego dnia. Ani z dzeckiem na spacer, ani na spotkanie grupy. Posprzatala, ugotowala, ale dom, ten dom, jej miejsce na ziemi, i ta codzienna, zwyczajna krzatanina nie przywrocily jej rownowagi.
      Fryderyk wrocil o zapowiedzianej porze i taki jak przedwczoraj i trzy dni temu. Roza popatrywala na niego ukradkiem, nakrywajac do stolu, ale ... nie, to byl jej maz, jedzacy z apetytem, energiczny, zorganizowany. Mowil, co bylo w pracy i o nowym projekcie, czego, nawiasem mowiac, mala Mila sluchala z wiekszym zainteresowaniem, a bodaj czy nie z wiekszym zrozumieniem niz jej matka. Ta ocknela sie dopiero, gdy na okrzyk corki - tata, kiedy ? - uslyszala - pojedziemy tam w przyszlym tygodniu - i na swoje machinalnie zadane pytanie - dokad pojedziemy? - dostala , po chwili milczenia, dobitnie wyartykulowana odpowiedz - do Jeny. Na szesc dni. We troje.
      Roza przez moment zbierala mysli. Niestety. Pierwsze, co jej przyszlo do glowy i wyszlo z ust, to bylo - ale nie mozemy jechac, w przyszlym tygodniu przyjezdza Babi !
      - Zaprosilas ja ? - zapytal spokojnie Fryderyk.
      - Tak. Nie. - starsza corka Gabrieli miala dobry trening od malego. Potrafila przemilczec bardzo wiele, lecz klamac wlasciwie nie umiala - Dzwonila dzis... to znaczy mama dzwonila, ale Babi tez mowila...
      Mlody Schoppe byl naukowcem z polotem, ale z charakteru i usposobienia technokrata. Jezeli jest problem, to nalezy go rozwiazac. Sluza temu intelekt i praca, bynajmniej nie emocje. Byl tez scislowcem, przywykl do precyzji wypowiedzi i nie umknelo mu, ze zona powiedziala "Babi tez mowila", a nie "rozmawialy ze mna". Ponadto cierpial na pewna straszna przypadlosc - otoz nalezal on do grona mezczyzn, Ktorzy Nie Kochali Gabrieli. I co gorsza, nie widzial potrzeby leczenia sie z tego.
      • iwoniaw Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 08.08.14, 17:28
        CytatByl tez scislowcem, przywykl do precyzji wypowiedzi i ni
        > e umknelo mu, ze zona powiedziala "Babi tez mowila", a nie "rozmawialy ze mna".
        > Ponadto cierpial na pewna straszna przypadlosc - otoz nalezal on do grona mez
        > czyzn, Ktorzy Nie Kochali Gabrieli. I co gorsza, nie widzial potrzeby leczenia
        > sie z tego.


        Fryderyk jak żywy :-)


        --
        "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
      • melomanka87 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 09.08.14, 12:31
        > Byl tez scislowcem, przywykl do precyzji wypowiedzi i nie umknelo
        > mu, ze zona powiedziala "Babi tez mowila", a nie "rozmawialy ze mna".

        Nie sądzę, żeby właśnie ścisłowiec wychwycił takie niuanse, to raczej pole do popisu dla psychologów.
        • sta-fraszka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 11.08.14, 20:25
          Wychwycilby. Jesli, w przeciwienstwie to rodziny naprawde sluchalby tego, co mowi Roza.

          [ze u MM stereotym scislowca wiecznie zywy to rozumiem, ale naprawde]
          --
          A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
          ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski
      • guineapigs Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 09.08.14, 14:38
        > Ponadto cierpial na pewna straszna przypadlosc - otoz nalezal on do grona mez
        > czyzn, Ktorzy Nie Kochali Gabrieli. I co gorsza, nie widzial potrzeby leczenia
        > sie z tego.

        Rany Boskie, rany Boskie!!!! No nawet nie wiem, jak to skomentować - zatem tylko skopiowałam. Szok na całej linii.
        • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 09.08.14, 17:36
          "nalezal do grona mezczyzn, Ktorzy Nie Kochali Gabrieli"
          kajam sie gleboko - zapomnialam odnosnika wstawic, okreslenie jest zapozyczone
          z analizy mcdusi, miedzy nami mowiac
          co nie zmienia faktu, ze Fryc naprawde to ma
          i nie on jeden !
          • guineapigs Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 09.08.14, 19:58
            Ciekawe, czy CKNUK może być wliczony do tego grona? Bo ja tak naprawdę już nie rozumiem, czy CKNUK ogólnie nikogo kochać nie umiał, czy nie umiał kochać 'tylko' Gabrieli? Czy sa CKNUKi i jako osobna grupa: CKNUKGi? A w tym drugim przypadku, odnośnie fanfika, jest mowa tylko o mężczyznach - czy to znaczy, że CKNUKGi ograniczają się w zasadzie do MKNUKGów?
            O rany, ale to zagmatwane... Może ktoś, kto jest dobry z logiki, ten supeł rozwiąże?
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 02:30
      Jak juz wspomniano, Fryderyk nie kochal swojej tesciowej, a jej rodzicow nie kochal jeszcze bardziej i mial po temu powody. Poza tym nie znosil improwizacji i spontanicznych wizyt. Nie byl zaskoczony tym, ze zona nie sluchala, co mowil, to zdarzalo sie wcale czesto. Nie byl rowniez ciekaw, o czym wtedy myslala i czy w ogole. Ale podporzadkowanie sie naglym pomyslom pra-tesciowej nie wchodzilo w gre. Powtorzyl spokojnie i wyraznie
      - jade do Jeny. Sluzbowo. Z Walterem robimy projekt, zaproponowal swoje mieszkanie, bedziemy siedziec po nocach. Zaprosil z rodzina.
      Roza przez chwile zbierala mysli, co szlo jej nieszczegolnie, zwerbalizowala zatem takie niepozbierane
      - ale Babi przyjezdza... i po co ta Jena ? przeciez pracujesz tutaj ... i przeciez nie mamy pieniedzy ! - przypomnialo jej sie szczesliwie.
      - Mnie zwracaja koszty przejazdu, na wasze bilety wystarczy nam pieniedzy. Zrewanzujemy sie noclegiem, kiedy Walter przyjedzie do Oxfordu.
      - Ale my nie mozemy jechac ! przeciez Babi przyjezdza !
      Fryderyk odczekal chwile, po czym powiedzial dobitnie
      - Mozliwosci sa dwie. Zawiadomisz ja, ze wyjezdzamy. Albo zostaniesz i przyjmiesz ja tu, ale musisz wziac pod uwage, ze nasz budzet przewiduje wydatki na trzy osoby, nie na cztery.
      Roza poczerwieniala i poczula sie bardzo nieszczesliwa. Maz nie powiedzial wprost, ze jej dlugi mialy bezposredni zwiazek z parotygodniowym pobytem jej matki i babki, ale aluzja byla czytelna i bolesna.
      - Ja... bede oszczedzac... posiedzimy w domu, nie musimy nigdzie chodzic... gotowac na dwie czy trzy osoby to prawie to samo
      - Nie na trzy - ucial Fryderyk - Mila jedzie, nawet jesli ty zostaniesz.
      - ????????? przeciez nie moze jechac beze mnie !
      Cisza. Na twarzy meza wypisane "moze i pojedzie", buzia corki juz skrzywiona w zapowiedzi placzu, a cala sytuacja tak nieprawdopodobna, ze Roza ponownie doznala wrazenia zablakania sie do jakiejs okropnej bajki. Rozpaczliwie przygarnela mala
      - przeciez nie pojedziesz bez mamusi ? i babcia Mila przyjedzie, zobaczysz !
      Zrobilo jej sie zimno, a zaladek podszedl pod gardlo. Corka uwolnila sie z jej objec i powiedziala
      - Ja juz widzialam babcie Mile. Chce zobaczyc pa.. pal..
      - Planetarium - pomogl ojciec - zobaczysz. Pojdziemy tam razem.
      Twarz dziecka juz wygladzona i rozjasniona
      - I bedzie niebo z bliska, i wielkie ucho, i czarna dziura ! jedz z nami, mamusiu !
      - Nie mozemy jechac - powtorzyla bezradnie Roza - Babi przyjezdza, musimy wszystko przygotowac - widzac, jak Mila znowu sie naburmusza, ze scisnietym sercem ciagnela - jestes juz duza, pomozesz mi we wszystkim. Przygotujemy ladnie stol i razem ugotujemy cos pysznego, Babi sie ucieszy...
      Corka przytulila sie do ojca i powiedziala okrutnie
      - Ona sie nigdy nie cieszy ! Zawsze tylko burczy ! Ja chce jechac ! Tata obiecal, ze pojade !
      Fryderyk wstal od stolu
      - Do jutra zdecyduj. Marika musi wiedziec, ile osob bedzie. Takie rzeczy uzgadnia sie zawczasu.
      Mimo ze slowa "uzgadnia" i "zawczasu" zostaly szczegolnie zaakcentowane, Roza uslyszala glownie "Marika". Zanim zdolala zebrac sie w sobie na tyle, by cokolwiek powiedziec, maz dorzucil zupelnie bez nacisku
      - Jesli pojedziesz, mozesz zobaczyc sie z ojcem.
      - Twoj ojciec tez tam bedzie ? - zapytala bez sensu Roza. Dopiero po dluzszej chwili dotarlo do niej, ze Fryderyk mowil o Pyziaku.

      • lululemon12 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 13:23
        > nie byl rowniez ciekaw, o czym wtedy myslala i czy w ogole.

        Fakt, paskudny trochę ten Fryc. Ale z przykrością stwierdzam, że mu się nie dziwię.
        Bardzo ciekawie się to czyta :). I na Pyziaczka czekam, tylko proszę, niech nie będzie skrzywdzonym niewiniątkiem...

        --
        In short, he was the sort of man who could use the word "personnel" and mean it.
        • dakota77 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 11:17
          Nie, zle zakladasz. Moglas to zbriefowac, skoro o swoich bohaterach mieszkajacych w UK napisalas, ze nie dostali pomocy. To 20 funtow tygodniowo na najstarsze lub jedyne dziecko. Wyprawke mozna dostac w ramach innego swiadczenia.
          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
          • guineapigs Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 19:17
            Zbriefować tematu 'zasiłki w UK' się nie da, owszem możesz zanleźć 'oficjalna stronę' ale do rzeczywistości ma się to nijak. Ja osobiście nigdy sie nawet nie zainteresowałam tą kwestią bo nie miałam takiej potrzeby, ale znam matki-Polki w UK które tak kombinują, że aż im zazdroszczę sprytu (furda honor!). Oczywiście tyczy się to też matek innych narodowości. Mam znajomą, która w UK przepracowała dokładnie tyle, co do dnia i godziny, by mieć zasiłek - a ma w Polsce nieruchomość, którą wynajmuje za spore pieniądze, alimenty z USA od byłego męża, zna świetnie angielski i ma całkiem dobry zawód - a pracy przez 7 lat znaleźć nie mogła, dochodów oficjalnie nie miała i zasiłki wszelakie pobierała - a wydawała zupełnie nie na dziecko, a na zbytki wszelkie. Dziecko - dodam - nie niemowlak, a pannica nastoletnia.
            • dakota77 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 22:44
              Mialo byc zbriefowac sie z tematu, dla jasnosci- takie zboczenie zawodowe, w pracy uzywam tego zdania czesto ;-)

              A z tego co piszesz jasno wynika, ze zasilki na dziecko dostaje sie w UK bez problemu ( tak jak donosza media i tak jak sie wkurzaja konserwatywni politycy ;-)). Wiec pisanie w dziejacym sie w UK fanfiku, ze nie dostali zasilku bo nie uwazam za pewna wtope.

              --
              "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
              • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 23:14
                Dakota, prosze...
                nie napisalam, ze Roza nie dostala zasilku NA DZIECKO
                ona starala sie o zasilek lub zapomoge, zeby splacic dlugi, w ktore zabrnela
                nalezny socjal Fryc jako legalnie pracujacy dostaje bez zadnych staran, zapewne
                • dakota77 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 23:46
                  O, na splate dlugow to zadna insytytucja zasilkow nie daje.

                  Ale sama napisalas, ze w czesc dlugow popadla, kupujac wyprawke. i dalej "Rodzinie - per "rodzina" Roza myslala zawsze i tylko o swojej matce i krewnych z jej strony - powiedziala tylko o tym, ze spodziewa sie dziecka, ale juz ani slowa o wynikajacych stad klopotach. W ich mniemaniu "ciaza" i "problemy" to pojecia absolutnie rozbiezne, tyle juz wiedziala. Na chybil-trafil, coraz bardziej rozpaczliwie miotala sie miedzy telefonicznymi poradniami, instytucjami charytatywnymi, pomoca socjalna.
                  Pieniedzy oczywiscie nie dostala, za to dostala kilka od razu skierowan - do psychologa, na terapie , do grupy wsparcia. "

                  Wiec wiesz, czytelnik dostaje niejako powiazana kwestie: nowe dziecko- problemy finansowe- poszukiwanie pomocy takze w osrodku pomocy socjalnej.

                  Pisz dalej, ale nie jez sie tak na kazde slowo krytyki, jak to robisz w tym watku.

                  --
                  "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                  • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 11.08.14, 00:43
                    nie jeze sie :-)
                    Roza zadluzyla sie goszczac matke i babcie, potem zaciagnela kolejny dlug na splate pierwszego, dopiero potem dolozyla sobie wyprawka
                    moze to zbyt skrotowo wyszlo, ale przepracowalam w pomocy spolecznej ponad 20 lat, na panstwowym i w fundacjach i bylo dla mnie oczywiste, ze imigrantka, ktora na wyspach nie pracowala nawet godziny, ma zarabiajacego meza i nie spotkal jej kataklizm typu wypadek, choroba, pozar ani nic takiego, zadnych pieniedzy nie dostanie
                    w jej sytuacji kazda instytucja pomocowa bedzie hojniejsza raczej w dobre rady
                    ciesze sie, ze nikt mi nie wypomnial, ze Roza poszla do poradni po tym, jak zapowiedziala, ze wiecej nie przyjdzie i co wiecej, zostala przyjeta :-)
                    ale to sie wyjasni w nast. odcinku
              • ding_yun Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 11.08.14, 09:13
                dakota77 napisała:

                > Mialo byc zbriefowac sie z tematu, dla jasnosci- takie zboczenie zawodowe, w pr
                > acy uzywam tego zdania czesto ;-)
                >
                > A z tego co piszesz jasno wynika, ze zasilki na dziecko dostaje sie w UK bez pr
                > oblemu ( tak jak donosza media i tak jak sie wkurzaja konserwatywni politycy ;-
                > )). Wiec pisanie w dziejacym sie w UK fanfiku, ze nie dostali zasilku bo nie uw
                > azam za pewna wtope.
                >

                Podstawowy child benefit, który przysługuje rodzinie z jednym dzieckiem (o ile nikt nie zarabia w niej powyżej 50k funtów rocznie) wynosi istotnie około 20 funtów na tydzień i nie jest to suma, która wiele zmienia w życiu rodziny mieszkającej w Oxfordzie - mieście prawie tak drogim jak Londyn.
                Co do innych zasiłków nie wiem, bo one już raczej nie działają z automatu i trzeba w tym siedzieć, ale na pewno nie jest je tak łatwo dostać jak kiedyś. Klimat w UK wokół imigrantów i zasiłków zmienił się istotnie w ciągu ostatnich kilku lat, więć IMHO fakt, że Róża nic nie dostała jest prawdopodobny.
                --
                In God we trust, all others must bring data.
          • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 10.08.14, 14:25
            kto by sie tym przejmowal ? ja na przyklad :-)
            smacznego, kolezanko (czy moze kolego?) Camel ! i dziekuje *ploni sie wdziecznie, krecac rog fartuszka*

            Kolejna zle przespana noc. Roza czula sie coraz gorzej, ale Zawsze Dzielnej Pannie Z Borejkow (nawet jesli nazywa sie Pyziak. Albo Schoppe) nie przyszlo do glowy, ze marne samopoczucie czy ciaza moglyby byc pretekstem do przerwania / zakonczenia nieprzyjemnej rozmowy. I unikiem w nastepnych. Mimo ze maz i corka fundowali jej wieczorem szok za szokiem, zadzialala stara zasada Stirlitza - rozmowca zapamietuje OSTATNIE wypowiedziane zdanie. Po glowie nieszczesnej tlukly sie bezladnie te wszystkie "ona zawsze burczy", "ja chce jechac" , "Mila pojedzie, nawet jesli ty zostaniesz", ale przebijalo i dominowalo "moglabys zobaczyc ojca". Roza nigdy nie pomyslala, ze moglaby. I dlaczego mialaby sie z nim widziec ? I skad Fryckowi w ogole przyszlo to do glowy ? I co by powiedziala mama ? Czemu, po co, jak ? Na co jej ojciec ?
            !!! Nagle olsnienie - moze ojciec poratowalby ja w tych finansowych klopotach ? Biedny chyba nie jest...
            Mysl byla podla, wstretna, a przynajmniej za taka uznala ja sama Roza. Ale uwolnic sie od niej nie umiala. Tylko jak go o to zapytac ? Co z Babi ? Moze Frycek...

            Rano na krotkie pytanie "jedziesz ?" odpowiedziala, troche nieoczekiwanie dla samej siebie, "tak". Po czym - tylko co z Babi ? - zawiesila glos.
            - Zawiadom ja o naszym wyjezdzie - padla krotka odpowiedz.
            - A moze ty ? - zapytala niepewnie Roza, nie dociekajac, co krylo sie w spojrzeniu, ktorym obrzucil ja Schoppe.
            - Dobrze - zgodzil sie, a zony wcale nie zastanowila ta jego latwa zgoda, choc nigdy nie rwal sie do kontaktow z jej rodzina - twojego ojca tez ?
            - tak, dziekuje - o Boze, znowu bylo normalnie. Frycek rzeczowy i uprzejmy, zalatwiajacy wszystkie sprawy, a mala ucieszona. Cale przedpoludnie gadala o wyjezdzie, uszczesliwiona, ze pojada i ze wszyscy razem. Taki mily dzien ! Co za odmiana po dwoch ostatnich ! Roza promieniala. Do chwili, gdy odezwala sie jej matka. Juz po pierwszych jej slowach "Coreczko, co za pomysly !" mloda kobiete znowu zaczelo mdlic. Po gabinej konkluzji "skoro Fryderyk jedzie do pracy, to niech jedzie, babcia przyjezdza do was" dawna Pyza, ktora w tej chwili zupelnie nie przypominala promyczka, wymiekla. Nie czula sie na silach wyjasniac, ze Babi przyjedzie co najwyzej do niej samej, ze Mili nie bedzie. Przerwala matce (novum!) naglym "mamo, ja musze wyjsc" , zgarnela okrycia, dziecko i niemal wybiegla z domu. Dokad isc? gdzie moze sie schowac i przeczekac ? Nawet nie zauwazyla, ze coreczka znanym juz sobie szlakiem doprowadzila ja do osrodka. Weszla niemal machinalnie.
            Dopiero tam, w gabinecie terapeutki, uswiadomila sobie, ze pierwszy raz w zyciu uciekla przed matka. Do obcych.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 11.08.14, 15:18
      Fryderyk Schoppe , choc bardziej androidalny niz ludzki, nie skladal sie jednak wylacznie z intelektu i cielesnej powloki. Roza podobala mu sie od zawsze, kiedys nawet wzruszalo go jej nieobycie, zagubienie i milo lechtal nabozny podziw, z jakim odnosila sie do niego i jego pomyslow. Wyjazd na rodzinna uroczystosc potraktowala jak szalona eskapade ! Dziecko pojawilo sie nieoczekiwanie i cala ta historia mocno go zirytowala, poniewaz cenil planowanie i nie cierpial niespodzianek, jednak na malzenstwo - dla niej wyjscie oczywiste, dla niego opcjonalne - zdecydowal sie, bo wiele za tym przemawialo. Roza byla domatorka, spokojna, lagodna, ugodowa, jej ulubiona, a wlasciwie jedyna rozrywka byla lektura. Kobieta, ktora nawet nie wie, co to sa wymagania, nie bedzie go odrywac od pracy ani stwarzac problemow, zapowiadala sie na udana zone.

      Zycie zweryfikowalo te przekonania. To, co stanowi urok szesnastolatki, niekoniecznie zachwyca u kobiety niemal dwukrotnie starszej. Slepe zapatrzenie i bezkrytyczny zachwyt ewoluowaly w niesamodzielnosc, biernosc i marazm umyslowy. Bezmyslnosc i nieodpowiedzialnosc byly nie lepsze w skutkach niz swiadoma sklonnosc do zycia ponad stan. Zalozenia okazaly sie bledne, a zatem nalezy zapoznac sie z tematem, zyskac odpowiednia wiedze i zaczac od nowa.
      Zaraz po tym, jak Roza przyznala sie - taka wlasnie mialo to forme, nie "powiedziala", tylko "przyznala sie", z tymi subtelnosciami nazewniczymi zapoznala Fryderyka psycholozka - do dlugow, skontaktowal sie z jej doradca finansowym i terapeuta. Na sugestie terapii rodzinnej odpowiedzial odmownie, jako ze, jego zdaniem, z problemami zony powinna poradzic sobie ona sama, nie on. Uznal jednak slusznosc twierdzenia, ze jeden uszkodzony czy zle funkcjonujacy element zaburza prace calego - usmiechnal sie polgebkiem, kiedy przypomnial sobie, jak jego rozmowca powiedzial "calego organizmu", spojrzal na niego i poprawil sie na "calego mechanizmu". Organizmu czy mechanizmu, w kazdym razie zaburza zycie jego rodziny. Nie zgodzil sie na to, co okreslal jako zbiorowe wyflaczanie sie, czyli grupowe gadanie o niczym, natomiast zobowiazal sie pokryc naleznosc za ponadlimitowe godziny Rozy, jesli zajdzie taka potrzeba i na kilka wlasnych sesji - indywidualnych! - celem zapoznania sie z podstawami tej wiedzy o komplikacjach zwiazkow miedzy ludzmi, ktora dotychczas uwazal za zbedna.

      Sam Fryderyk nie ryzykowalby zapewne twierdzenia, ze sklada sie z ciala i duszy, niewatpliwie jednak roznil sie od automatu tym, ze posiadal tkanke nerwowa zdolna do rozstoju. Nie okazal tego, niemniej zagotowal sie po prosbie zony, by to on porozumial sie z jej babka. Z tym wrednym, apodyktycznym, zasuszonym babsztylem ! Stary Borejko brzydzil go i budzil politowanie, ona natomiast wstret bliski nienawisci. Niemal z rozkosza wyslal tekst "przyjazd wykluczony, wyjezdzamy w tym terminie" , msciwie obiecujac sobie kazda nastepna zapowiedziana , a nie umowiona wizyte kwitowac tak samo. Potem ustalil adres Janusza Pyziaka - Roza oczywiscie nie podala mu go, a pewnie nawet nie znala i nie zainteresowala sie wcale, jak jej maz ma sie skontaktowac z jej ojcem. Ta wiara, ze on wszystko zalatwi, kiedys, jako mlodziencza ufnosc, byla ujmujaca , teraz juz ciazyla. Obmyslal tresc troche dluzej, napisal w koncu "bedziemy w Niemczech od... do..., adresy, telefony, kontakt ... prosimy o podanie terminu, miejsca spotkania, pozdrawiamy, Roza, Mila, Fryderyk", przeczytal, po "prosimy" wstawil "Tate" i wyslal.
      Ten projekt, ktory mieli robic wraz z Jena, wiazal sie z jego tematem dosyc luzno, w dodatku zapowiadal sie na praco- i czasochlonny. Fryderyk wzial go tylko ze wzgledow finansowych, ale w sumie nie byl to zly pomysl. Jego partner z niemieckiej strony, Walter, w pierwszych kontaktach zrobil wrazenie czlowieka z bujna, ale zdyscyplinowana wyobraznia, cecha , ktora u naukowcow Fryc wysoko cenil. Biorac sie do pracy, uspokajal sie dosc szybko. W koncu jego praca to bylo najlepsze, co sobie w zyciu wybral. Chyba.

    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 11.08.14, 20:50
      Roza wyszla z poradni w nastroju trudnym do okreslenia. Czekajac na swoja terapeutke - nie miala terminu na dzis - uspokoila sie troche, a troche zawstydzila. Nie stalo sie nic nadzwyczajnego i wcale nia miala zamiaru tu przychodzic, samo tak wyszlo. Nie umiala powiedziec, co ja sprowadzilo tak nagle. I cala rozmowa, w jej odczuciu, byla wlasciwie o niczym. Z jednej strony - tu nie obawiala sie dezaprobaty, nikt nigdy nie okazal jej niezadowolenia. Anne sluchala z zainteresowaniem, czasem rzucala pytanie, rzadko cos wyjasniala. Z drugiej - to nie byla taka pomoc, jakiej oczekiwala Roza. Anne nie mowila "powinnas zrobic to i to", pokazywala tylko mozliwosci, skutki takiej lub innej decyzji lub braku decyzji i milkla. Nie poganiala, kiedy Roza wahala sie bez konca, nie byla zniecierpliwiona, ale konsekwentnie uchylala sie od tego, co mozna nazwac wystawieniem recepty - trzy razy dziennie po dwie tabletki, a twoje problemy same sie rozwiaza. Wyniesiona z domu nieufnosc skrzyzowana z lekcewazeniem wobec psychologii Roza przelamywala tylko dzieki temu, ze Anne w jakios sposob przypominala jej ...no tak, jej wlasnego meza, Fryderyka. Spokoj, opanowanie, kompetencja i wiedza dla niej, Rozy, niepojeta. Tylko w przeciwienstwie do niego to od niej Anne oczekiwala , ze bedzie decydowac.
      Ocknela sie z zamyslenia, kiedy mala zapytala
      - mamusiu, kupisz mi ciastko ?
      - Nie, kochanie, mamusia nie ma pieniazkow (nb. nienawidze slowa pieniazki, ale Roza tak wlasnie mowila i co ja na to poradze - tt) -
      • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 11.08.14, 22:09
        (przepraszam za urwanie w srodku zdania, ale w pracy jestem i stukam z doskoku)

        - Nie, kochanie, mamusia nie ma pieniazkow - ze smutkiem odpowiedziala Roza i zaraz dodala pocieszajaco - ale w domu zrobie ci cos dobrego, chodzmy !
        Ups. W domu znowu zlapie ja rodzina i trzeba bedzie wysluchiwac, moze nawet cos mowic... zacznie sie miedlenie tych wyjazdow, przyjazdow... Doznala przykrego wrazenia, ze wcale nie chce wracac. No ale trzeba.
        Obietnica czegos dobrego Roza pocieszyla bardziej siebie niz Mile. Bystre to dziecko juz w wieku dwoch lat wiedzialo, ze jak brak pieniedzy, to trzeba stanac przed sciana i sciana da, w "mama nie ma" nie uwierzylo. Dawniej mama kupowala chetnie rozne smakolyki, kiedy razem wedrowaly, przestala , kiedy na spacerach pojawily sie babcie Babi i Gabi. To one nie pozwalaly na te wszystkie pysznosci i jedzenie na ulicy, wstreciuchy ! Dyskusji o zywieniu i wychowaniu dzieci - o ile dyskusja mozna nazwac monologi jednej i drugiej - Mila na szczescie nie zrozumiala, ale ciezkie, przeslodzone ciasta, ktore zastapily lody, czipsy i ukochana mambe, bezblednie skojarzyla z obecnoscia obu babc i nabrala do nich zywej niecheci. Tym bardziej, ze one wprawdzie zniknely, a razem z nimi ich spozywcze gnioty, ale podjadanie na spacerach nie wrocilo. Mila czasem zapuszczala probna sonde "mamo, kup", ale nie upierala sie przy postawieniu na swoim. Tata zawsze cos dobrego przynosil, choc wydzielal mikroskopijne porcje i tylko po kolacji. I babcia Szopsia przysylala czasem wafelki w zloto-czerwonym opakowaniu, ktore tak smiesznie sie nazywaly - ksiaze Polo - i byly bardzo dobre. I sama babcia tez byla dobra, troche smutna, ale niewiele mowila i nie zabraniala niczego. Nie tak jak tamte dwie !

        Mila byla dziedziczka genow pyziaczych i schoppich w liczbie wiekszej niz borejczych. Tym zapewne dawal sie wyjasnic fakt, ze i ona, choc niewatpliwie nie mezczyzna, tez Nie Kochala Gabrieli. I jej matki.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 13.08.14, 02:11
      Fryderyk byl juz w domu, kiedy obie wrocily.
      - Twoja matka dzwonila - zakomunikowal - powiedzialem, ze pozno wrocisz. Dzwonila jeszcze dwa razy. Pytala, czy juz wrocilas.
      Roza zastygla. Ruszyla w strone telefonu, zatrzymala sie, niezdecydowanie zrobla jeszcze krok i znowu sie zatrzymala.
      - Dluzej mi zeszlo - baknela - moze najpierw zrobie kolacje ? - wiedziala, ze rozmowy z matka nie uniknie, ale chociaz troche odwlec ! Skierowala sie do kuchni, kiedy uslyszala
      - Zablokowalem wszystko. Mozesz wlaczyc, jesli chcesz.
      Co za ulga. I wdziecznosc, nie musi rozmawiac ani unikac rozmowy, ani czekac w napieciu. Jutro pojdzie latwiej, obmysli sobie , co powiedziec... Roza zaczela szykowac jedzenie z zapalem, ale ruchy rak stawaly sie coraz wolniejsze. Co tu obmyslac ? Moze tylko powtorzyc to, co matka juz wie, ze wyjezdzaja. A matka powtorzy swoje o przylocie Babi i tak bedzie wygladac ta rozmowa. Moze napisac ? Ze musi jechac, bo zaproszono ich oboje i to wazne dla Frycka ? Albo jednak powiedziec, tak ! Wytarla rece i podeszla do telefonu. Dzwonek odezwal sie natychmiast. Ledwo odezwala sie - to ja - kiedy po tamtej stronie Gaba zaczela spicz
      - Kochanie, dokad wychodzilas ? gdzie bylas tak dlugo ? co to za nagla sprawa ? Z Mila wszystko w porzadku, prawda ? Sluchaj, zapisz sobie, zeby juz nie zapomniec, po babcie trzeba bedzie przyjechac o
      - mamo - Roza probowala kilkakrotnie dojsc do glosu, ale nadaremnie. Bezradnie spojrzala na meza. Wlasnie wstal , ale nie podszedl do niej, tylko z mala ruszyl w strone lazienki. W progu obrocil sie w jej strone
      - Czas na kolacje, Pyziakowna - rzucil. Dokladnie takim tonem, jakim w ich szkolnych latach mowil "Jak mozna nie zrozumiec takich elementarnych rzeczy ! Mnie to boli, Pyziakowna!" . Od tamtych czasow nie zwracal sie do niej po nazwisku nawet zartem. Roze ogluszylo. Do tego stopnia, ze nie uslyszala wlasnego krzyku, zdawalo jej sie, ze mowi normalnym glosem, kiedy wrzasnela w sluchawke
      - Mamo, my wyjedzamy ! To wazne dla Frycka !
      Chwila ciszy, po czym matka powiedziala
      - Rozumiem. Jego sprawy sa dla ciebie wazny, my nie.
      Poczucie winy i jednoczesnie poczucie krzywdy odebralo Rozy glos. Wyszeptala bezglosnie "mamo, to nie tak", ale tam sluchawke juz przejal dziadek i po dostojnym i bolesnym "wnuczko" teraz on nadawal. W pustke, bo Roza oprzytomniala dopiero wtedy, kiedy poczula przytulona do siebie corke i dotarlo do niej niespokojne "mamusiu?"
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 14.08.14, 02:50
      - mamusiu ? czemu krzyczysz ?
      - Krzycze ? - zdziwila sie niemrawo Roza - ja nie krzycze..
      - Krzyczalas - uparla sie Mila - cos ci wyszlo ze sluchawki ? - do jej ulubionych bajek nalezala ta o strasznym smoku Synoptycym, misjach wpadajacych w trans i wyjacych oraz kwestiach, ktore podskakiwaly i piszczaly "my jestesmy nie-cierpiace-zwloki"*. Na szczescie miala za soba etap poszukiwan tych stworzen w telewizorze , odkurzaczu i wszelkim halasujacym sprzecie, choc jeszcze niedawno podjela probe rozmontowania grzejnikow, bo akurat warczaly.
      - Potwor - mruknal Fryderyk. Bardzo niepedagogicznie, jako ze sam wyjasnial dziecku zasady przekazywania obrazu i dzwieku. Lubil belfrowac i o ile nie pracowal, chetnie odpowiadal na pytania typu "czemu woda jest mokra, a sol slona".
      - Gdzie potwor? - corka spojrzala na niego troche nieufnie, a troche z nadzieja - mowiles, ze potworow nie ma !
      - Nie w telewizorze - uscislil ojciec - w rzeczywistosci sa. Wygladaja jak ludzie i czesto korzystaja z telefonow. Wtedy najlepiej wylaczyc aparat. - Szczerze mowiac, sam tego nie wymyslil, portierka podobne wyjasnienie podala swemu synkowi, kiedy rzucila ciezkim slowem po tym, jak szef objechal ja za obecnosc dziecka w pracy. Uznal to za najprostsze, skoro juz wyrwal mu sie ten "potwor".
      - Nie, nie wylaczyc ! - rozentuzjazmowala sie Mila - daj, poslucham potwora !
      - Nie - ucial stanowczo Fryderyk. Spojrzal na Roze, mala tez.
      - On jest szkodliwy ? Zrobil ci cos, mamusiu ?
      Roza byla troche blada i nadal oszolomiona. Trudno powiedziec, czy jej wyglad, czy niepokoj corki pokierowal Schoppem, ale podszedl do zony, podprowadzil ja do fotela i posadzil.
      - Jesli zle sie czujesz, wezwe lekarza - zakomunikowal dosc sucho. Sam byl bardzo zdrowy i nie mial krzty zrozumienia dla cudzych dolegliwosci, nadto uwazal, ze osoba dorosla sama powinna zatroszczyc sie o siebie, ale pohamowal zniecierpliwienie.
      - Nie, nie trzeba.. - wieloletnia tresura dala znac o sobie. W rodzinie Rozy tylko niektore osoby mialy prawo do zlego samopoczucia. Ona do nich nie nalezala. Zaczela sie podnosic.
      - Siedz - uslyszala i zaprotestowala - kolacja..
      - My zrobimy.
      - Tak ! - ucieszyla sie Mila - posiedz, mamusiu, i nic sie nie boj !
      Pobiegla za ojcem do kuchni, ale odwrocila sie jeszcze i zawolala - i wylacz telefon!
      Do mlodej kobiety nie dotarla absurdalnosc sytuacji, w ktorej to o jej, doroslej, spokoj troszczy sie pieciolatka. To tez wpisywalo sie w znany i przecwiczony schemat. Odruchowo wykonala polecenie... chciala wykonac. Telefon byl wylaczony. Frycek ? Nie, przeciez caly czas aparat byl w jej rece. Ona sama ? Zupelnie nie pamietala tej czynnosci.
      Kolacja byla prawie gotowa, Roza sporo zrobila, a Fryderyk umial gospodarowac, choc byl raczej niepraktykujacy. Kiedy tylko wszyscy usiedli, Schoppe zagail o przygotowaniach do podrozy, polecajac spakowanie rzeczy z uwzglednieniem klimatu Jeny, przewidywanych okazji i stosownych do nich ubiorow ("my bedziemy pracowac, ale Marika szykuje cos dla ciebie , wez cos na wieczor, Mili beda potrzebne wygodne buty" itp.) i dalej o tym, co warto tam zobaczyc, a co zobaczyc trzeba. Czy uznal to za wazniejsze, czy tez nie chcial wracac do telefonicznych potworow ? - zastanawiala sie Roza. Myslala o tym, co kierowalo Fryckiem, zeby nie myslec o matce. I o sobie.

      * to jedna z moich ulubionych bajek, niestety nie pamietam, czyjego autorstwa, moze ktos/ktosia wie ?


      -
      • zla.m Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 14.08.14, 07:52
        tt-tka napisała:

        > * to jedna z moich ulubionych bajek, niestety nie pamietam, czyjego autorstwa,
        > moze ktos/ktosia wie ?

        Nie wiedziałam, ale się dowiedziałam: A.D. Liskowacki

        Swoją drogą, co za: koszmarna okładka. Oceniając po niej właśnie, w życiu bym jej dla dziecka nie wzięła, po Twoim opisie - pewnie się skuszę :D
        --
        Tyle problemów, a tak mało amunicji...
        • iwoniaw Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 14.08.14, 12:27
          No i nic w tym dziwnego nie ma - Róża nie stanie się wewnątrzsterowna z dnia na dzień, nie mówiąc już o tym, że bez impulsu z zewnątrz mało prawdopodobne, by w ogóle chciała. Dlatego ten fanfik jest dla mnie bardzo prawdziwy, a bunt Fryderyka wobec Borejków, którzy nie dość, że nadal - poprzez naciski na potulną Różę - usiłują go stłamsić jak wszystkich "mężów z zewnątrz", to jeszcze sporo robili wcześniej, by go upokorzyć i nie dopuszczali do jego własnego dziecka i jego matki, dopóki się nie zdeklarował, że "będzie jak chcecie", jest dość zrozumiały. On wyrwał Różę i córkę z Roosevelta fizycznie (co jest ewenementem samo w sobie), ale Babi i Gaba nadal go (tak, jego właśnie, bo poprzez wpływ na Pyzę skutecznie uniemożliwiają osobne życie Fryckowi) osaczają - reakcja do Fryca jak najbardziej podobna. A co z tego wyniknie dla Róży, to insza inszość.
          Podoba mi się, czekam na więcej :-)

          --
          "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
            • verdana Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 14.08.14, 22:55
              Podoba mi się. Ale nie da się ukryć, nie wiem czy specjalnie, ale Fryderyk, taki jak tu jest przedstawiany, to przemocowiec w czystej postaci. Zabieranie dorosłej kobiecie telefonu? Decydowanie do kogo ma prawo dzwonić, nie dawanie grosza, samodzielne decydowanie o tym, gdzie dziecko pojedzie. Obrzydliwość. To już Borejki były lepsze.
              Taki facet nigdy by się nie zgodził na wizyty żony u psychologa.
              --
                • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 00:18
                  ...sie by zgodzil , gdyz (...) jest entuzjastycznie nastawiony do fachowosci w ogole

                  stricte :-)
                  Fryc moze nie entuzjasta, poza swoja praca, ale fachowosc ceni - skoro cos szwankuje, nalezy naprawic, a on nie spec; duszne perturbacje Pyzy malo lub wcale go nie obchodza, ale klopoty , ktore ona spowodowala i owszem
                  myslalam, ze to wynika z tekstu, ech... co nagle, to po diable, musze uwazniej czytac, co napisalam, a nie co mi sie wydaje, ze napisalam

                  Verdano, chcialam przedstawic dwoje doroslych ludzi, z ktorych jedno orientuje sie, ze to drugie dorosle nie jest, a zatem przejmuje jego porcje odpowiedzialnosci; niby wiem, ze przemoc jest forma kontroli... ale czy zawsze kontrola jest przemoca ? Fryca odebralas gorzej, niz zamierzalam go napisac
                  chcialam go wytlumaczyc, ale do licha, niech mowia czyny (jego), a nie slowa (moje)
                  i nie w najblizszym odcinku
                  • verdana Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 14:59
                    Kontrola w tym wypadku to dawanie określonej sumy pieniędzy, a nie karty. Wspólne zastanowienie się, jak spłacić długi. Natomiast zabieranie telefonu, gdy ktoś chce porozmawiać z rodziną, to już nie kontrola, a czysta przemoc. Podobnie jak postanowienie, ze zabierze sie dziecko ze sobą, mimo jednoznacznego sprzeciwu drugiej strony (i w sytuacji, gdy nie ma się nawet możliwości opieki nad tym dzieckiem). Pyza została ubezwłasnowolniona, a przecież jednak dzieckiem nie jest, ani nie zrobiła nic szczególnie karygodnego.
                    --
                  • ding_yun Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 15:01
                    niby wiem, ze przemoc jest forma kontroli... ale czy zawsze kontrola jest
                    > przemoca ? Fryca odebralas gorzej, niz zamierzalam go napisac
                    > chcialam go wytlumaczyc, ale do licha, niech mowia czyny (jego), a nie slowa (m
                    > oje)

                    O, to zaskoczenie. Mówiąc szczerzej opisanego przez Ciebie Fryderyka również odbierałam jako przemocowca i spodziewałam się, że w takim właśnie kierunku pójdzie fanfik - jego potrzeba kontrolowania wszystkich i wszystkiego zacznie eskalować, a Róża przekona się, że nie tylko nie ma oparcia w swojej rodzinie, ale także że jej mąż stanowi dla niej zagrożenie. Widzę, że się myliłam.

                    Co nie zmienia faktu, że podoba mi się i czekam na więcej.
                    • kopiec_esmeralda Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 15:36
                      Bardzo mi się podoba ten fanfik.
                      Widzę to jako thriller: Fryc przemocowiec, a może i w niedalekiej przyszłości psychopata? Róża bezradny gamoń nie ma w nikim oparcia, w końcu zdaje sobie z tego sprawę. Sytuacja ją zmusi, by stała się wreszcie dorosła, energiczna i wzięła własne życie w swoje ręce. Ale co z dzieckiem? Porwie ją od ojca? Zwieją? Zacznie nowe życie gdzieś z dala od toksycznej rodzinki i psychola Fryca?
                      Bardzo i z ciekawością czekam na c.d.
                      :)
                      • dumnadanka321 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 15:43
                        Witam serdecznie
                        Muszę z krzaków znów się wychylić, by podziękować autorce za cudne fanfiki:) Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. A tak! Róża zaskoczy i nam pokaże! W desperacji, gdy znajdzie się między Scyllą a Charybdą, nawieje do Pyziaka, by pielęgnować w chorobie niewdzięcznego ojczulka i portfel jego! To by ci była heca :) Pozdrawiam!
                        --
                        "Koniec Świata przyszedł, westchnął i wyszedł."
                        (M. Świetlicki)
                        • czarny_camel Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 15:48
                          dumnadanka321 napisał(a):

                          > Witam serdecznie
                          > Muszę z krzaków znów się wychylić, by podziękować autorce za cudne fanfiki:) Z
                          > niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. A tak! Róża zaskoczy i nam pokaże! W de
                          > speracji, gdy znajdzie się między Scyllą a Charybdą, nawieje do Pyziaka, by pie
                          > lęgnować w chorobie niewdzięcznego ojczulka i portfel jego! To by ci była heca
                          > :) Pozdrawiam!


                          moje uszanowanie

                          ...i zacznie z ojcem rozmawiać tak naprawdę, on wszystko wytłumaczy błyskając stalowymi oczami, po czym Różyczka wejdzie w jego skórę i sięgnie po alkohol by sprawdzić jak to jest zalewać smutki, szybko się uzależni i dopiero będzie się działo;-)
                          • maritt.g Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 16:13
                            Za dużo wymyślacie i autorka się zacięła. Pewnie myśli, jak by tu wyjść ze schematu Fryderyk-przemocowiec, bo moim zdaniem nie to było jej zamysłem. N'est ce pas, tt-ka?
                            Mnie też trochę razi jego postępowanie, chciałoby się zobaczyć, jak wreszcie zaczyna się między nimi coś partnerskiego, jak Róża wyraża własne zdanie, ma własne poglądy, pomysł na siebie, własny, a nie Frycka - mamusi - babci czy tam kogoś.
                            Mała Mila jest fajnie napisana, inteligentna, ale nie wynaturzone dziecko. Byle nie musiała być wsparciem dla matki...
                            [nieśmiało] Bardzo proszę pisać dalej...
                            ------------------------------------------
                            Haвoштa мнe xaлaдзiльнiк, кaлi я нe кyрy?...
                            • turzyca Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 00:29
                              . Pewnie myśli, jak by tu wyjść ze sche
                              > matu Fryderyk-przemocowiec, bo moim zdaniem nie to było jej zamysłem.

                              [...]

                              > Mnie też trochę razi jego postępowanie, chciałoby się zobaczyć, jak wreszcie za
                              > czyna się między nimi coś partnerskiego, jak Róża wyraża własne zdanie, ma włas
                              > ne poglądy, pomysł na siebie, własny,

                              Zazwyczaj takie pary faktycznie dzialaja w tym schemacie, dlatego jesli widzimy jedna strone bierna, a druga narzucajaca swoje zdanie, to zakladamy, ze druga strona musi byc psychopatycznie przemocowa. Ale w tych rzadkich, choc realnych, przypadkach, gdzie druga strona jest normalna, a z biernym partnerem zwiazala sie z rozlicznych, niekoniecznie dobrowolnych (np. przypadkowa ciaza) powodow, druga strona musi sprytnie balansowac.
                              Fakt, Fryderyk wprawdzie w jakis sposob ubezwlasnowolnil Roze, ale z drugiej strony po to zeby ja chronic przed przemoca ze strony wlasnej rodziny. Jesli Fryderyk jest normalny, to z pokazanym w fankfiku chrarakterem doprowadzi Roze, z pomoca fachowcow, do normalnosci. Ja go w kazdym razie kupuje, mnie sie ten facet podoba, mimo ze nie podoba mi sie cala sytuacja.
                              --
                              Czajniczek Pana R.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 16:46
      Kolacja, potem kapanie malej, ukladanie do snu, bajka - to wszystko , cala ta codzienna normalnosc wcale nie pomogla odnalezc sie Rozy. Nie mogla ani nazwac tego, co czula, ani zdecydowac, co robic. Od malego i na dobre weszla w role dobrego dziecka, grzecznej dziewczynki, byla gotowa spelniac cudze oczekiwania, ale dotychczas nie byly one przeciwstawne - matma, babcia, dziadek zwykle chcieli od niej tego samego, a teraz... zawiodla swoja rodzine, jak bedzie z nimi rozmawiac, jak powinna sie zachowac ? Dobrze pamietala ten czas, kiedy Frycek wrocil juz ze Stanow, ale zwlekal ze slubem. Nikt jej nie powiedzial zlego slowa... wlasciwie zadnego slowa. Porozjezdzali sie wszyscy, do cioci Pulpy czy gdzies tam, bo porzeczki byly wazniejsze ! Zostal tylko dziadek i jego kasliwe uwagi... kierowal je do Frycka, nie do niej, ale...
      Zawsze ja chwalono, a wtedy ta wyraznie i bardzo mocno odczuwana dezaprobata... Bolalo do dzis.
      Ale przeciez nie zostawili ich samych ! Chcieli pomoc, cala rodzina zlozyla sie wowczas na domek dla nich, mogli tam zostac, byc blisko ! A Frycek , o Boze, zlodowacial wtedy na amen. Gdy przyszedl z wiadomoscia o Oksfordzie , zapytala, jak dlugo tam bedzie i uslyszala , ze nie on, tylko oni. Troje. Praca jest perspektywiczna, na lata, a moze na stale. Przerazila sie i wtedy on powiedzial, ze ona moze jechac lub zostac, ale on pojedzie. Zupelnie jak teraz.
      Poczula nagla zlosc na meza i zal do samej siebie. Mozna bylo inaczej, powiedziec Babi, ze beda czekac na nia tydzien pozniej, ze bardzo sie ciesza... Jak zwykle nie pomyslala w pore, przeciez to tylko kilka dni roznicy ! Jeszcze mozna to odkrecic !

      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

      W dalekim Poznaniu Gaba dzielnie lala lzy w kubek z melisa. Ignacy Borejko gledzil o materializmie wspolczesnego swiata i o tym, jak fatalnie stary Shoppe wypaczyl pojecia i uczucia swego syna, a meza jego wnuczki, gesto okraszajac swoj monolog wtretami typu "o tempora, o mores". Grzegorz Stryba milczal, jego syn cierpial, Ida wykrzykiwala o chamstwie , ktorego nigdy nie oczekiwala po Pyzuni, co to za odkladanie sluchawki w pol slowa, Lusia notowala pilnie bledy stylistyczne i barwne wyrazonka matki, a Jozinek rozmyslal o tym, jak jego ulubionej cioci Gabie nie udaly sie corki, juz druga ja udrecza.
      Jedna osoba zachowala przytomnosc umyslu. Mila Borejko drobnym, wytwornym kroczkiem wrocila z przedpokoju - jej corka dzwonila do Pyzy z komorki, by cala rodzina mogla uczestniczyc w rozmowie, ona jednak wolala ich stary, tradycyjny telefon.
      - Rozmawialam z Alina - powiedziala cierpko - nic nie wie i wcale sie nie zainteresowala. Ten Fryderyk odzywa sie do nich raz na tydzien, w niedziele wieczorem i ona nie bedzie mu przeszkadzac w pracy - dorzucila kasliwie i cmoknela z dezaprobata.
      - To co robic ? - zapytala bezradnie Gabriela. Jak zwykle niezawodna jej matka miala gotowa odpowiedz, ktora wyrazila z wlasciwa sobie energia.
      - Polecimy zaraz. Ty na weekend, ja zostane.
      - Milu, serce moje, nie lubie, kiedy wyjezdzasz - zaprotestowal oczywiscie Ignacy - a dom bez Gabuni jest taki pusty.
      - Nie zawracaj glowy, Ignasiu - zgasila go malzonka. Zyczenia i upodobania Ignacego byly wiazace dla wszystkich w tym domu, ale jak od kazdej reguly i tu byl wyjatek. Zaspokajajac przez pol wieku fizyczne, duchowe i wyimaginowane potrzeby swego meza potrafila jednak zachowac autonomie, ktorej zakres rozszerzal sie z kazdym rokiem.
      Gaba przypomniala sobie o swoim talencie organizacyjnym. Telepatycznie kierowany Grzegorz przebukowal bilet tesciowej na sobote rano i dokupil drugi dla zony. Ojciec zostal obsypany zapewnieniami, ze nie zostanie sam, obaj wnukowie i wnuczka dotrzymaja mu towarzystwa przez caly czas - Jozinek w tym momencie skrzywil sie z calej duszy, jako ze mial zupelnie inne plany, ale postanowil zepchnac to na Miagwe, no i zostawala jeszcze w odwodzie jego bystra, bardzo bystra siostra. Nawet dziewczyny moga sie czasem do czegos przydac.
      Gaba zobowiazala jeszcze Ide, by zagladala do ojca - zgola niepotrzebnie, zwazywszy, ze druga z kolei Borejkowna byla stalym gosciem i stolownikiem w domu rodzicow, nastepnie zadzwonila do Natalii, by ja tez do tego zobowiazac. Niepewne protesty siostry , tlumaczacej sie nawalem pracy z kartkowkami i wlasnymi dziecmi zbyla celnym argumentem, ze jest to takze jej ojciec, oraz drzeniem glosu przy slowach "no, co ja moge zrobic, naprawde nie mam go z kim zostawic". Po czym wszyscy zadowolenie z siebie zasiedli do herbaty.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 17:34
      dziewczyny, macie o wiele lepsze pomysly niz ja :-)))
      Pyza pielegnujaca ojca i portfel jego albo zalewajaca robaka - cudo !
      napisze tak, jak sobie wymyslilam, zostawiajac otwarte zakonczenie -jesli ktokolwiek zechce dopisac ciag dalszy albo wersje alternatywna, bardzo, bardzo prosze
      i dziekuje za kazde dobre slowo
      za krytyczne tez (choc odrobine obludnie)
      nast. odc. wieczorem
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 15.08.14, 23:32
      Janusz Pyziak sprawdzil swoja poczte. Spam wyrzucil nie czytajac, list od zony zostawil sobie na deser, kolejne powiadomienia - o! temat "spotkanie", nieznany nadawca, adres - sluzbowy uczelni oksfordzkiej. ??? Otworzyl, przeczytal i zglupial, jakis calkiem mu obcy Schoppe pisal do niego per "tata". Wzruszyl ramionami, skasowal wiadomosc i otworzyl nastepna.
      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Roza weszla do pokoju z zamiarem powiedzenia Fryckowi, ze bedzie mowic z babcia i zaprosi ja na nastepny tydzien, nie ten najblizszy. Pojedzie z nim do Jeny, a Babi przyjedzie pozniej ! Byla dumna i zadowolona z pomyslu, ktory zadowalal wszystkich, chciala pochwalic sie nim jak najpredzej. Ale Frycek pracowal i byl pochloniety tym, co robil, znala te jego skupiona mine. Nie lubil, kiedy mu wtedy przeszkadzano. Postanowila poczekac. Cicho siadla do swoich ankiet.
      Czas mijal, Roza poczula zmeczenie i sennosc, ale nie poszla sie polozyc. Bardzo chciala mu powiedziec, ze znalazla rozwiazanie, najlepsze. Niech ja przytuli i pochwali, ze dobrze wymyslila. I jeszcze ... Roza temperament miala raczej umiarkowany, ale czesto szukala intymnosci z mezem. Tak jakby tylko fizyczne zlaczenie dawalo jej swiadomosc prawdziwej z nim bliskosci. Wtedy nie byla gorzej wyksztalcona, nie rozumiejaca tego, co mowil. W tych chwilach to ona obdarowywala.
      Niestety potrzeby Fryderyka w tym wzgledzie byly znacznie mniejsze niz jej. Ale moze dzis...
      • czarny_camel Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 16.08.14, 09:10
        A Frycek , o Boze, zlodowacial wtedy na amen. -> kongenialne.


        Moje uszanowanie.

        Nie jestem dziewczyną, fanfik winien mieć zakończenie zamkłe, najlepiej trupami albo libacją, względnie spełnioną miłością Róży do terapeuty. Ale, ale... oczywiście każde połknę ze smakowitym smakiem, choćby zakończone miłą Gabunią patrzącą mile na Matyldę Stągiewkę.

        Autorko! Pisz! ;-)
      • lululemon12 Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 16.08.14, 12:19
        Jedna uwaga: Fryderyk podpisał pod wiadomością do Pyziaka również Różę. Ja wiem, że Janusz CKNUK i alkoholik, ale imię córki powinien chyba skojarzyć ;).
        Ad Fryc- przemocowiec: owszem, ma takie zachowania, ale jednocześnie irytuje go całkowita niesamodzielność, bezmyślność i paraliż ośrodków decyzyjnych Pyzy. Więc chyba nie do końca psychopata. Po prostu idzie na łatwiznę i traktuje Różę jak dziecko, bo alternatywą byłoby poważne zabranie się za jej problemy i skrzywienia- jakoś nie widzę androida-egoisty w roli troskliwego terapeuty.
        Świetnie się to czyta, koniecznie pisz dalej :)

        --
        In short, he was the sort of man who could use the word "personnel" and mean it.
        • zla.m Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 01:19
          Tak całkiem szczerze - gdybym na skutek serii niefortunnych zdarzeń musiała żyć z taką bożą krówką jak Pyza, to też bym pewnie wyszła na przemocowca (przemocowczynię?). Takie osoby u kogoś bardziej energicznego, ale nie mającego normalnie inklinacji do roli żandarma wzbudzają irytację. Dodajmy do tego ciągłą, nieustanną i nie mającą końca nawet w perspektywie samodzielną odpowiedzialność za całość życia i byt rodziny (owszem, Pyza upierze i posprząta, ale pewnie nawet decyzje: rosół czy pomidorówka podejmuje Fryzio) - to straszne obciąża, powoduje permanentne poczucie napięcia, zmęczenie, a w przypadku perfekcjonistów, zapewne też poczucie ciągłego "muszę jeszcze to". I nie ma komu przekazać choć części tej odpowiedzialności, nie ma nawet komu się wygadać, bo taką leliję szybko przestaje się uważać za partnera. No to człowiek łazi podminowany i "biedna, niewinna Pyzunia" dostaje po uszach od "złego przemocowca". Oczywiście - zamiast się na niej wyżywać, powinien ją nakłonić do pójścia do terapeuty - no ale mówimy o ścisłowcu, który pewnie szydzi z "lekarzy od duszy".


          --
          Myślałam, że mam ADHD, ale okazało się, że to wszyscy wokół mnie są, k*rwa, nudni.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 16.08.14, 16:10
      Fryderyk skonczyl swoja prace i Roza wstrzymala oddech. Zatrzymal sie przy niej, spojrzal na stos juz wklepanych ankiet.
      - Dobrze ci idzie - powiedzial czy pochwalil.
      - Tak, niedlugo skoncze - glos Rozy, stlumiony, mial byc intymnym polszeptem, ale Fryc nie zalapal.
      - Jeszcze bedziesz pisac ? to ja zajmuje lazienke - skonkludowal.
      Rozczarowanie bylo bolesne, ale nie obezwladniajace. Roza zatrzymala meza, kladac mu dlon na rekawie i z dolu spojrzala mu w twarz. Pytajaco podniosl brew, a po chwili skinal glowa.

      Nie powiedziala mu o swoim pomysle. Szkoda jej bylo slow , szkoda tej chwili harmonii, ktora tak latwo zaklocic. Slowa, jak wiadomo, sa zrodlem nieporozumien. Usnela szczesliwa i milczaca.
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Janusz Pyziak przeczytal list od zony. Byl jak zawsze cieply, interesujacy, pelen szczegolow o jej pracy, ciekawych spostrzezen, dowcipnych uwag, troskliwych pytan o jego zajecia i zdrowie. Podpisany jak zwykle "caluje - Rita". Tak samo moglaby napisac do przyjaciolki. Cholera !
      Rozdrazniony zrobil sobie kolacje, wlaczyl telewizor. Jesc mu sie nie chcialo, a film byl nudny. Przelaczal z programu na program coraz bardziej poirytowany i z coraz wiekszym trudem odpychal od siebie mysl o wyjsciu z domu. Wiedzial, jak sie skonczy, jesli wyjdzie.
      Dzwonek telefonu zaskoczyl go, bylo juz po pierwszej.
      - Janusz Pyziak - warknal do sluchawki.
      - Wybrales sobie swietna pore, zeby spytac o moje zdrowie. A gdybym juz spal ?
      - Ile ?
      - Schodze.
      - Nie, bede czekac na dole.
      Wlozyl buty, kurtke, sprawdzil zawartosc portfela i jednak wyszedl.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 16.08.14, 20:15
      Czekal niedlugo, taksowka podjechala po chwili. Janusz gestem zatrzymal wysiadajacego i zajrzal do srodka. Dwoje mlodziakow, porozpinanych, rozczochranych i z blyszczacymi oczami. Na pewno wypili i daj Boze, zeby tylko to. Nie zrobil jednak zadnej uwagi, wiedzial, ze uslyszy "odezwal sie ten, co w zyciu nie pil". Zapytal tylko
      - dokad ?
      - daj nam forse, zaplacimy i pojdziemy - zaproponowal chlopak. Janusz zignorowal go.
      - dökad ? - powtorzyl. Odczekal chwile - gdzie mieszkasz ?! - krzyknal do dziewczyny.
      Zamamrotala cos o pierd... policjantach, Janusz zacisnal zeby i chwycil ja za ramie. Mocno. Szarpnela sie , powtorzyl pytanie. Wymienila nazwe ulicy, puscil ja i otworzyl przednie drzwiczki
      - Wysadzi ja pan na ...strasse, a jego na...strasse - zadysponowal - Ile to bedzie kosztowac? Wszystko razem.
      Taksowkarz sprawdzil odleglosci i podal kwote. Spora, szczeniaki musialy zrobic niezly kurs, ale Janusz nie zapytal, gdzie wsiedli ani gdzie jezdzili. Nie mial przy sobie tyle gotowki, dosiadl sie i podjechali do najblizszego bankomatu. Pobral wiecej, wreczyl taksowkarzowi naleznosc lekko zaokraglona w gorke.
      - Nadwyzka dla pana, szefie - powiedzial wreczajac banknoty kierowcy. Mlody nie znosil tych wtretow z obcego kulturowo obszaru, tych wszystkich "panie szefie" i "panie wladzo" i Janusz na ogol bez wysilku sie od nich powstrzymywal, ale tym razem powiedzial to celowo, byl zly i chcial komus dokuczyc. Coraz mocniej ogarnial go nastroj z gatunku "smutno, ciemno i nie ma komu dac w morde". Samochod ruszyl, Pyziak zostal. Do domu mial niedaleko, maly spacer przed snem dobrze mu zrobi... Schowal pozostale pieniadze do kieszeni i zaklal. Juz wychodzac wiedzial, jak to sie skonczy, przeciez, do diabla, nie potrzebowal az tyle, ile wzial.
      Zrobil w tyl zwrot i ruszyl w kierunku znajomego baru. Ale nie alkohol zamierzal tam znalezc.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 01:53
      Kiedy Roza obudzila sie, Frycka juz nie bylo w lozku, okupowal lazienke. Wciagnela pizame, ktorej wieczorem nawet nie zdazyla zalozyc i poszla robic sniadanie. Wygladala bardzo ladnie, te nieczeste zblizenia z mezem zawsze dodawaly jej blasku i kiedy Schoppe wszedl, zobaczyl pociagajaca, usmiechnieta mloda kobiete , starannie nakryty stol i ladnie podane sniadanie. Scena jak z amerykanskiego filmu familijnego ( albo z dziejow Zbyszka Dulskiego i Miluni), ale mimo swej banalnosci miala urok, a w dodatku wszyscy byli przy apetycie. Jakies pytanie czy stwierdzenie corki rozbawilo Fryderyka, Roza nie uslyszala, bo caly czas zastanawiala sie, jak najlepiej powiedziec to, co miala na koncu jezyka od wczoraj, ale polusmiech meza otworzyl jej usta.
      - Wiesz, wymyslilam wczoraj... zadzwonie i powiem, zeby Babi przyjechala w nastepnym tygodniu, ze zapraszamy. To dobre wyjscie, prawda ?
      Mina Fryderyka nie wskazywala, by uwazal to wyjscie za dobre, ale potaknal. Po chwili dorzucil
      - zadzwon, tylko nie rozmawiaj dlugo - i zaczal sie zbierac do wyjscia. Zdazyl jeszcze uslyszec skierowane do Mili - widzisz, widzisz, Babi przyjedzie ! Tatus sie zgodzil, na poczatku nie chcial, ale sie zgodzil! Zaraz porozmawiamy z babcia i...
      Dalszy ciag ominal Fryderyka, zamknal drzwi cicho, ale tego, co uslyszal, wystarczylo, by dobry poranny humor minal bez sladu. "Zaraz porozmawiamy" tuz po jego prosbie, by rozmowa nie trwala dlugo. Zamiast zwiezle przekazac zaproszenie ! Rozradowane "Babi przyjedzie", jakby nie dotarlo do niej, ze malej wcale to nie cieszy. "Tatus nie chcial, ale sie zgodzil" - daleki byl od posadzania zony o manipulanctwo, ale nie miescilo mu sie w glowie , ze mozna nie odrozniac wizyty proszonej od narzuconej. Dotarl do pracy juz zdecydowanie niezadowolony. Sprawdzil grafik, terminarz i poczte. Od ojca ? Przeczytal, chwile sie zastanawial, potem wystukal "przyjedz na weekend" , sprawdzil adres i wyslal. Odpowiedz nadeszla blyskawicznie "zglupiales, we. zacz. sie dzis".
      F - wiem, przyjedz
      O - jestem umowiony
      F - przyjedz, czekam
      O - umow. sie z dziewczyna
      F - przyjedz z dziewczyna
      Tym razem odpowiedzi nie bylo, za to odezwala sie komorka Fryderyka. Odebral, chwile sluchal
      - Nie jestem chory - powiedzial spokojnie.
      - nie
      - powiem, kiedy przyjedzesz
      - to jutro, jak najwczesniej. Pokryje koszty - jeszcze przez chwile sluchal, potem rzucil krotkie "do jutra" i nim siadl do swojej roboty, rozplanowal jutrzejszy dzien. Zadnej improwizacji, zadnych niespodzianek. Nie myslal wczesniej o takim rozwiazaniu, ale skoro sytuacja rozwija sie tak, jak sie rozwija, to on jej sprosta.

      • slotna Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 06.09.14, 19:48
        > Dotarl do pracy juz zdecydowanie niezadowolony. Sp
        > rawdzil grafik, terminarz i poczte. Od ojca ? Przeczytal, chwile sie zastanawi
        > al, potem wystukal "przyjedz na weekend" , sprawdzil adres i wyslal. Odpowiedz
        > nadeszla blyskawicznie "zglupiales, we. zacz. sie dzis".
        > F - wiem, przyjedz
        > O - jestem umowiony
        > F - przyjedz, czekam
        > O - umow. sie z dziewczyna
        > F - przyjedz z dziewczyna

        Myslalam, ze on pisze do swojego ojca, F to Fryderyk, O to ojciec i nie rozumialam z jaka dziewczyna ani dlaczego w koncu przyjechal Wolfi...

        --
        Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 12:49
      Janusz Pyziak wracal do domu z ciezkim absmakiem. Kiedy bardzo dokuczyla mu samotnosc, znajdowal w tym barze towarzystwo, ale dzis zle trafil. Wolal kobiety dojrzalsze, umialy udawac czulosc ,staraly sie, a siksy uwazaly, ze dla mezczyzny w w jego wieku mlode cialo to dosc. Niestety gdy przyszedl, byly tylko takie. Kiepska noc, ten gowniarz, ktory o ojcu przypominal sobie najczesciej, kiedy potrzebowal pieniedzy i ta smarkula w barze, tez pewnie czyjas corka... Nie tylko jemu dzieci sie nie udaly, ale to byla marna pociecha. Szczerze mowiac zadna. Byl zly, najbardziej na siebie samego, i nie umial sobie z tym poradzic.
      Szukajac, na czym by tu zaczepic uwage, by nie myslec o tym, o czym myslec nie chcial, przypomnial sobie ten idiotyczny mail. Przyspieszyl kroku, niepewny, czy nie wyslal juz tego smiecia w eter. Nie, kosz byl pelen. Otworzyl folder, znalazl i zamyslil sie. Schoppe. Roza, Mila, Fryderyk. Prosza tate. Hmm. Jego syn mial na imie Yannick, Rita wybrala takie, a on zgodzil sie, bo brzmialo to jak rdzennie polski Janik. Corka - Christel, po babci Christinie, a dla niego i tak Krysia. Poki nie zaprotestowala. Starsze corki Roza i Laura, nie lubil tych imion, uwazal je za pretensjonalne, ale przy Rozy Gabrysia sie uparla i ustapil, a Laure nazwala sama, jego juz wtedy nie bylo w Polsce. Roza ? Nie, niemozliwe. Moze napisac i zapytac? Jak zapytac ? Czy szanowna korespondentka podpisana pod mailem jest jego corka Roza Pyziak ? Zrobi z siebie idiote. No to zrobi, nie pierwszy raz w zyciu przeciez. A jesli jakis haker sie zabawia albo bezinteresowny milosnik wirusowania ?
      Janusz przemyslal, ze zlosliwym usmiechem napisal kilka zdan i wcisnal "odpowiedz". Wersja dowcipnisia byla najbardziej prawdopodobna, no to niech sie pomeczy z polskim tekstem. Specjalnie uzyl zawilej konstrukcji gramatycznej i potocznych wyrazen, elektroniczny slownik nie poradzi sobie z tym.
      Pyziak nie wiedzial lub zapomnial, jak obecnie nazywa sie Roza, o jej pobycie w Oksfordzie nikt mu nie powiedzial, a perfekcjonista Fryderyk ze sluzbowego maila machinalnie napisal po angielsku.
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Roza sprzatnela po sniadaniu, zgarnela corke na kolana i rozpromieniona wystukala numer na Roosevelta.
      ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Ignacy Borejko szural kapciami po domu, sam i niezadowolony z tego stanu rzeczy. Wnuk w szkole, corka w pracy, zona wyszla kupic cos przed wyjazdem. Grzegorz wrosniety w komputer nie liczyl sie, Ignacy nigdy nie wiedzial, czy ziec jest w domu, czy akurat wyjatkowo nie - zreszta pozostali domownicy tez zwykle nie wiedzieli. Dzwonek telefonu zabrzmial jak wybawienie, podniosl sluchawke i miod splynal mu na serce.
      - Bardzo nas wszystkich zawiodlas, moja wnuczko - zaczal z namaszczeniem, tonem pelnym wyrzutu - twoja matka przez caly wieczor
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Roze zaczelo sciskac w dolku juz po pierwszych slowach. Bardzo zle znosila cudze niezadowolenie. Probowala wtracic "dziadku", lecz Ignacy perorowal i nie dopuszczal jej do slowa, a impulsy lecialy. Nagle zakrecilo jej sie w glowie. Osunela sie z fotela na podloge, sluchawka wypadla z reki.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 18:51
      Wolfgang Schoppe byl w ciezkim szoku. Sama propozycja przyjazdu, ni z tego, ni z owego, zaskoczyla, ale kiedy brat zaprosil go z dziewczyna, to juz bylo wiecej niz dziwne. Glos Fryderyka brzmial jak zwykle, sposob mowienia, rzeczowy i troche belferski, wszystko normalnie. Przez chwile Wolfi mial ochote skontaktowac sie z rodzina, spytac, czy nie wiedza, co z Fryckiem sie dzieje, ale zrezygnowal. Ojciec bedzie smedzic, mama sie zmartwi, a zadne i tak nie pomoze. Przywykl od dawna radzic sobie sam i niezle mu to wychodzilo. Moze Zaba... nie, nie bedzie zwalac takiej metnej historii na swoja mala siostre. I ten Fryc ! znowu zdenerwowal sie Wolfi. Pokryje koszty ! Tak jakby jego, Wolfganga , nie bylo stac na wyskok z dziewczyna do Anglii !
      Zadumal sie, moze lepiej samemu? Ten sztywniak to zadna reklama, Perelka usmieje sie z jego min i poz. Albo przestraszy.. E, nie, od razu widac, ze sa calkiem inni. A on sam tez obiecal jej caly weekend, ale wlec ja do Oksfordu i skazywac na sobote i pol niedzieli z Frycem ? Co to za atrakcja dla takiej dziewczyny ?
      Wolfi bil sie z myslami dlugo i bez skutku. Zdecydowala jak zwykle Perelka. Oczywiscie pojada, skoro brat go wzywa.
      ----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Mila stoczyla sie z kolan Rozy i legla obok. To bylo smieszne, mama zazwyczaj kucala przy niej albo klekala, ale nie kladla sie na podlodze, lecz telefon bardziej ja przyciagal. Ostroznie podjela sluchawke. Glos stamtad byl marudny, nieprzyjemny i mowil niezrozumiale slowa. Eeee, nudny ten potwor, tata mial racje, lepiej go wylaczyc.
      - Poturlamy sie ? - zaproponowala radosnie i przetoczyla sie matce przez nogi.
      Roza pollezala, pol siedziala oparta plecami o fotel. Poczula, ze cos jej lazi po nodze i dzwignela ja z wysilkiem, potem druga, co corka uznala za zaproszenie do zabawy. Siadla na kolanach matki i zjechala z nich z bojowym okrzykiem, jeszcze raz, ale to nie bylo takie fajne jak konstrukcje w malpim gaju. Pociagnela swoja zjezdzalnie za rekaw i zadala zwykle pytanie
      - dökad dzis pojdziemy, mamusiu ?
      Roza przytomniala powoli, pociagnieta wstala, raczej z trudem pozbierala sie z podlogi. Nie, to niemozliwe, nie mogla tego uslyszec. Dziadek sie pomylil albo tylko wydawalo jej sie, ze powiedzial o przyjezdzie jutro. Jutro? Twoja matka i babcia ? O Boze, co robic ? Zapytac Anne ? Przeciez nie pomoze, jak zwykle odpowie pytaniem "czego ty bys chciala?" A ona chciala tylko, zeby wszyscy byli zadowoleni, czy to naprawde nieosiagalne ? Przeciez tak dobrze wymyslila !

      Stawianie czola przeciwnosciom losu i niepomyslnym zbiegom okolicznosci nigdy nie bylo mocna strona Rozy. Nie miala gdzie ani od kogo nauczyc sie tego. Stchorzyla, jak zwykle przyjela taktyke "na przeczekanie", niech to wszystko samo sie rozstrzygnie.

      • ewajer Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 21:36
        ten fanfik jest świetny. Taki brzydko prawdziwy - jak pisał Sapkowski.
        Fryc ma dość żony-powoju, a Janusz korzysta z usług prostytutek. Samo życie.
        W sumie to ja się Fryderykowi nie dziwię. Taki pozbawiony charakteru i własnego zdania kwiatek musi być cholernie męczący w codziennym życiu. A Janusz to po prostu klasyka faceta po przejściach.
        --
        całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji.
        Andrzej Sapkowski
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 17.08.14, 22:36
      Spacer wcale nie uspokoil Rozy. Mila na placu zabaw od razu skoczyla do dzieci, matke zawsze to cieszylo, ale nie dzis. Pozazdroscila corce. Dziecko poza domem wolalo inne towarzystwo niz jej i tak latwo je znajdowalo, a ona sama wymieniala tylko po kilka obojetnych zdan z opiekunami, nie mogla jakos znalezc tu z nikim wspolnego jezyka. O czym miala mowic, o literaturze ? Polskiej ? Antycznej ? Z kim ?
      W drodze powrotnej bylo jeszcze gorzej, mala zaczela znowu o wyjezdzie. Pytala o wszystko, a Roza nie umiala odpowiedziec. I nie miala serca powiedziec , ze pewnie nie pojada. Jesli Babi tu bedzie... i mama... a potem wyjada, a ona zostanie z Fryckiem... Gadanina corki draznila do zywego i Roza szla coraz szybciej, zeby choc na troche oddalic sie od niej . Dopiero na zalosne i zasapane pytanie "czemu tak biegniesz, mamusiu" zatrzymala sie raptownie. Jak mogla ! zazdroscic wlasnemu dziecku ! uciekac przed nim ! Weszla do domu przytloczona przeswiadczeniem, ze jest podla matka, zla corka i zona tez do niczego.
      Zaczela szykowac posilek i nagle znieruchomiala. W domu bylo to, co do jedzenia na dzis. Frycek zrobi zakupy dla nich trojga, on przeciez nic nie wie. Zadzwonic ? Raz na zawsze bylo ustalone, ze do instytutu sie nie dzwoni. Lepiej wyslac esemesa. Zaczela obmyslac tresc. Zadne sformulowanie nie wydawalo jej sie dobre. Mila cichcem wyjadala jej spod reki produkty, czas plynal i kiedy Fryderyk wszedl, nie bylo ani obiadu, ani koncepcji. Roza wziela podana jej torbe z zakupami, nie zagladajac do srodka powiedziala "trzeba dokupic" i ze stracencza odwaga czlowieka pod gilotyna wyrzucila z siebie
      - Mama i Babi przylatuja jutro.
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      Janusz Pyziak wrocil z firmy zmeczony i ziewajacy. Nie wyspal sie - skrzywil sie na to wspomnienie - zreszta od dluzszego czasu zle sypial. Bez przekonania zajrzal do poczty. Nie tak duzo tego, kilka ofert, z ktorych moze jedna warto rozpatrzec, dwa zlecenia, ktorych wcale nie mial ochoty robic, jest ! f.schoppe. Otworzyl, przeczytal.
      Wiec jednak TA Roza, jego najstarsza corka. Pamietal kragla i przytulna kulke czepiajaca sie jego nogawki i zaraz zgarniana ... ogarnela go zimna wscieklosc. Ta sama co wtedy, kiedy tesciowa podbierala mu dziecko, wystarczylo pojsc do kibla, siegnac po widelec, odwrocic sie, juz po Pyzunie siegala ta wiedzma. A Gaba patrzyla zazdrosnie na malutka na rekach tej... i milczala. Potem tlumaczyla "zrozum, to jej pierwsza wnuczka". Zawsze on mial zrozumiec.
      Zacisnal piesci i opanowal sie. Roza z mezem i corka, beda od wtorku do niedzieli. Dzis piatek. No i co ?
      Dorosla widzial ja tylko raz i szczerze mowiac nie poczul zadnej z nia wiezi. Byla uprzejma w taki poprawny, podrecznikowy sposob, ale jakas bez wyrazu. Z ostatniego przyjazdu, na slub drugiej corki nie zapamietal jej wcale. Chyba jej tam nie bylo po prostu. Albo do tego stopnia nie rzucala sie w oczy. Bez przesady , przesiedzial w tej ich kuchni dobre kilka godzin, zauwazylby. Dlaczego wlasciwie jej nie bylo ?
      Zastanawial sie nad tym dluzsza chwile, podsycajac ciekawoscia swoja nikla wole. Tamte sprawy byly tak odlegle , ze juz wlasciwie nie jego, zatem bezpieczne. Nikt o niej nie wspomnial. Platalo sie tam duzo osob, ktorych nie znal, ale o Rozy ani Pyzie nie padlo nawet zdechle slowko.
      Czyzby rodzinny wyrzutek, jak on ? Wykleci wszystkich stanow, laczcie sie, pomyslal z wisielczym humorem. Tak, spotka sie z nimi.

          • morekac Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 18.08.14, 20:59
            Pytanko mam: czy kolekcjoner kwiatów jabłoni i kalafiora mieszka w Jenie?

            --
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
              • morekac Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 18.08.14, 21:29
                Pisząc ewentualnie jego zawiklane dzieje, pamiętaj o istnieniu RFN i NRD.
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 18.08.14, 21:56
                  morekac napisała:

                  > Pisząc ewentualnie jego zawiklane dzieje, pamiętaj o istnieniu RFN i NRD.
                  >
                  oj, nie tym razem, to i tak sie strasznie dlugie robi
                  zostaniemy przy wspolczesnosci, ewentualne retrospekcje dot. uczuc, ktore sa ponadustrojowe
            • gek_ko Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 27.08.14, 13:34
              Od dłuższego czasu podczytuję forum, kiedyś, dawno, raz jeden coś tu napisałam, ale to było dawno naprawdę. Teraz więc witam się ze wszystkimi bardzo serdecznie i od razu się włączę do dyskusji.

              Normalnie z zapartym tchem czekam na dalsze części oxfordzkiego kryminału :-) i czytam wypowiedzi, które się tu pojawiają. Dla mnie Fryderyk nie wypada aż tak strasznie, jak niektórzy tu go odbierają. Owszem, jest chłodny i zdystansowany - taki typ. Czy traktuje Różę okropnie? Nie umiem ocenić. Mam wrażenie, że próbuje jej coś ostatecznie uzmysłowić. Coś, co, być może, próbował wcześniej jakoś przemycić, dać do zrozumienia, ale do Róży nie dochodziło. Podejmuje decyzje za nią, bo ona sama nie jest w stanie tego zrobić. Ale próbuje jej pokazać, że została zmanipulowana całkowicie przez swoją rodzinę, do tego stopnia, że nie jest w stanie normalnie funkcjonować w tej, którą założyła z Fryderykiem. Wydaje mi się, że taka osoba, jaka jest przedstawiona tutaj akurat Róża, nie zrozumie tego, jeśli się nią w jakiś sposób nie potrząśnie. No i przecież Fryderyk nie zaplanował wszystkiego tak, żeby Gabriela z Melanią trafiły na komisariat. To one sprowokowały sytuację i doprowadziły do jej zaostrzenia. Róża w ostatnich odcinkach też nie reaguje zdrowo - od razu chce ratować matkę i babkę (no, to zrozumiałe niby), ale Fryderyka stawia od razu w pozycji agresora, który zawinił i który ma przepraszać, a może zostanie mu wybaczone. Róża dąży do tego, żeby wszystko było po staremu, bo to może wymaga od niej niejakiego lawirowania, ale chroni przed konfrontacją, jakiej ona się panicznie boi.
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 18.08.14, 21:03
      Fryderyk zdjal buty i plaszcz, pedantycznie odwiesil i odstawil, co trzeba i zniknal w lazience. Po chwili pojawil sie, juz przebrany po domowemu.
      - Obiadu nie ma? - zapytal. Wyjal torbe z reki Rozy i zaczal bez slowa ukladac zakupy w lodowce. Mila platala mu sie pod nogami, ciekawa, co kupil.
      - Mama i Babi przylatuja. Jutro - powtorzyla Roza.
      - Mowilas - powiedzial bez emocji jej maz - co z obiadem?
      - Nie jestes zly ? - zapytala Roza z niesmiala nadzieja. Frycek nigdy nie tracil panowania nad soba, ale na to, ze przyjmie nowine tak spokojnie, nie liczyla.
      Schoppe westchnal, wyciagnal telefon i zamowil pizze.
      - Dziwi mnie, ze zgodzilas sie na ich przyjazd - powiedzial - masz do zrobienia ankiety i pakowanie.
      - Ja... - Roza nawet nie pomyslala, zeby powiedziec, ze nikt jej nie pytal o zgode. Zapewnila szybko - zdaze, dzis wstawie pranie, a jutro rano poprasuje twoje rzeczy i spakuje.
      Maz obrzucil ja wiele mowiacym spojrzeniem, ale poprzestal na krotkim
      - a ankiety ?
      - Posiedze w nocy - powiedziala skwapliwie Roza. Cud sie wydarzyl, byla gotowa wklepywac nawet do rana to paskudztwo. Niepewnie przypomniala o zakupach.
      - Zrobimy jutro, jak skonczysz prasowac - powiedzial spokojnie Fryderyk i Roza poczula sie zupelnie szczesliwa. Przedtem ona zajmowala sie tym, potem juz Frycek, nie pamietala, kiedy razem cos kupowali. Mila pisnela z radosci, kiedy upewnila sie, ze ona tez pojdzie i temat zostal wyczerpany. Dziecko zapadlo przed telewizorem, dorosli siedli do swojej roboty. Nawet pizze jedli kazdy sobie, nie przy wspolnym stole. Bylo cicho i spokojnie i Roza nie przeczuwala, ze jest to cisza przed burza.
      • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 18.08.14, 23:52
        > Zapewnila szybko - zdaze, dzis wstawie pranie, a jutro rano poprasuje twoje rzeczy i spakuje.

        Emm, nie kojarzę fizyka teoretyka z tego pokolenia, który by uważał za potrzebne mieć coś wyprasowane ;]

        A w ogóle, facet się sam nie pakuje?

        --
        Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
        • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 00:24
          anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

          > > Zapewnila szybko - zdaze, dzis wstawie pranie, a jutro rano poprasuje two
          > je rzeczy i spakuje.
          >
          > Emm, nie kojarzę fizyka teoretyka z tego pokolenia, który by uważał za potrzebn
          > e mieć coś wyprasowane ;]
          >
          > A w ogóle, facet się sam nie pakuje?
          >
          OK, mala podpowiedz
          Fryc nie wspomnial slowkiem o prasowaniu, powiedzial "masz pakowanie"
          Fryc nie powiedzial "spakuj mnie", tylko j.w.
          cisza przed burza :-)
          • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 08:50
            > - Zrobimy jutro, jak skonczysz prasowac - powiedzial spokojnie Fryderyk

            Gdyby nie zależało mu na prasowaniu, a wręcz uważał je za zbędną szykanę, to by powiedział, że po co w ogóle prasować. A nie tak akceptował z marszu jej potrzebę prasowania, zwłaszcza gdy krzyżuje mu to plany.

            --
            Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
            • ding_yun Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 08:57
              > Gdyby nie zależało mu na prasowaniu, a wręcz uważał je za zbędną szykanę, to by
              > powiedział, że po co w ogóle prasować. A nie tak akceptował z marszu jej potrz
              > ebę prasowania, zwłaszcza gdy krzyżuje mu to plany.

              Postuluję nie czepiać się każdego zdania fanfiku o ile nie ma wyraźnych błędów dopóki tt-ka nie objaśni jak dalej rozwinęła się sytuacja.
              Fryderyk jest tak sztywny, że może być tym rodzajem fizyka, któremu zależy na wyprasowanej koszulce. Serio, znam informatyków, którym zależy na nieskazitelnym wyglądzie, ludzie są różni.
              --
              In God we trust, all others must bring data.
            • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 09:04
              Jeszcze żeby była jasność: Mnie się bardziej nie zgadza to prasowanie (bardziej prawdopodobne, że ktoś taki jak Fryderyk uważa je za rzecz zbędną), niż pakowanie. Bo wygodny mąż, którego żona zawsze pakuje, to nawet dobrze pasuje do obrazka tej rodzinki nieco patologicznej ;-) Bo faktycznie nigdy tak nie jest, że jedna strona jest totalnie bezwolna i sterowana przez drugą. Raczej nieświadomie dzielą się strefami wpływów i co prawda mąż dyktuje żonie, co ma robić z pieniędzmi i kabelkami, ale żona za to ma władzę nad sprawami domowymi, np nad garderobą męża, który bez niej nie odnalazłby drogi nawet do szuflady ze skarpetkami. I to by też pokazywało (co pisałam kawałek wcześniej), że aby zmienić równowagę sił w związku, oboje potrzebowaliby terapii dla par.
              --
              Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
            • czarny_camel Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 09:20
              anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

              > > Fryc nie powiedzial "spakuj mnie"
              >
              > Ale Pyza powiedziała:
              >
              > > poprasuje twoje rzeczy i spakuje.
              >
              > A Fryc nie zareagował na to. Znaczy, u nich było to normalne, że ona prasowała
              > jego rzeczy i pakowała jego rzeczy.
              >


              Oczywiście, że normalne. Dziwne byłoby gdyby sam prasował i się pakował.
            • turzyca Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 09:21
              > A Fryc nie zareagował na to. Znaczy, u nich było to normalne, że ona prasowała
              > jego rzeczy i pakowała jego rzeczy.

              A ja sie po cichu przyznam, ze czasem marze o takiej zonie, coby mi zapewnila pelna obsluge wyjazdow zawodowych - zarezerwowala bilety i hotel (nie cierpie tego robic), spakowala, rozpakowala, wyprala, powiesila, zlozyla i schowala do szafy na z gory ustalone miejsce.

              --
              Czajniczek Pana R.
        • sta-fraszka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 22.08.14, 20:40
          Ja mialam kilku wykladowcow takich. Teoretycy, wszystko zlozone w kostke, poprasowane. Miala tez paru takich, ze trzeba bylo oddech wstrzymywac w okolicy.
          Takze prosze mi tu nie uogolniac i nie stereotypowac.
          Mowilam to ja, fizyk doswiadczalnik. Niestereotypowy.
          --
          A ja myślę, że całe zło tego świata bierze się z myślenia. Zwłaszcza w wykonaniu
          ludzi całkiem ku temu nie mających predyspozycji. — Andrzej Sapkowski
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 10:37
      - Pojedziesz w garniturze czy zapakowac ? - zapytala Roza znad deski do prasowania.
      - Nie trzeba - mruknal Fryderyk. Podszedl i zajrzal do przygotowanej walizki, potem rzucil okiem na stos wyprasowanych rzeczy i tych czekajacych zelazka. Oczywiscie, tylko jego . "Krowa" pomyslal sam juz nie wierzac w to, ze te cielece oczy i cieleca lagodnosc byly kiedys zachwycajace. Wszystko slyszala wybiorczo, kiedy wczoraj pytal o obiad i nie doczekal sie odpowiedzi, powsciagnal nerwy, ale teraz ogarnialo go zniecierpliwienie prymusa, ktoremu po raz kolejny nie wychodzi wynik w prostym zadaniu. Powiedzial przeciez wyraznie... stop. Jak mawial Wolfi, nie podkrecaj sie, bracie. Rozwiaze ten problem tak, jak sobie obmyslil.
      - Wez wieksza walizke - powiedzial zgola niewinnie.
      - Myslisz, ze ta nie wystarczy ? - zapytala niepewnie Roza. Spojrzala na przygotowane ubrania - zmieszcza sie chyba...
      - Moje tak. A dla siebie i Mili nic nie bierzesz ?
      - Po co ? Przeciez my zosta... - Roza urwala wpol slowa i nierozumiejacym najpierw, a potem przestraszonym wzrokiem patrzyla na Fryderyka. On tez patrzyl na nia i czul, jak budzi sie w nim sadysta. Chlodno rejestrowal nowe doznania. Nie przypuszczal dotad, ze glupota moze pobudzac do okrucienstwa.
      • maritt.g Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 16:06
        Czy jest jeszcze dla nich jakaś nadzieja? Trochę mi zal Róży. Czy ona ma szansę się zmienić? I zmienić relacje z bliskimi?
        Fanfik świetny. Kłaniam się z szacuneczkiem :)
        ----------------------------------------------
        Haвoштa мнe xaлaдзiльнiк, кaлi я нe кyрy?...
          • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 18:03
            tt-tka napisała:

            > maritt.g napisala
            > czy jest jeszcze dla nich jakas nadzieja ?
            >
            > Tak. Roza dostanie swoja szanse i skorzysta z niej. Ale ostrzegam, bedzie bolal
            > o :-(
            zeby uprzedzic ew. protesty - ona dostanie swoja szanse od zycia, nie od Fryca
            • turzyca Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 19:20
              > zeby uprzedzic ew. protesty - ona dostanie swoja szanse od zycia, nie od Fryca


              Szkoda. Ja bym wolala Fryca mniej psychopatycznego, a bardziej ludzkiego, ktory (wraz z terapeuta?) uswiadomilby Rozy, ze rodzina ja zupelnie zaszantazowala psychologicznie (to akurat moze raczej psychoterapeuta) i ze ma prawo miec inne plany, wyjechac z domu, gdy akurat ma okazje, chciec pokazac dziecku swiat, ze nie musi przyjmowac wizyty akurat wtedy, gdy babcia uzna, ze jest czas na wizyte.
              --
              "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
    • tt-tka Re: fanfik - Ja wam jeszcze pokaze ! 19.08.14, 23:17
      Zrobi to, co postanowil, tak. Ale w wersji hardkor.
      Odwrocil sie i bez slowa siadl do swojej roboty.
      Roza wrocila do prasowania, choc rece jej sie trzesly. Nie miala odwagi zapytac nawet "jak to?", bala sie uslyszec odpowiedz.
      Dzwonek domofonu przyjela z rozpacza - to juz? - i z ulga, ze to juz. Frycek bedzie zly, ale juz nie na nia bedzie patrzyl tak, jak przed chwila.
      Maz wyprzedzil ja, wcisnal guzik nie pytajac i stanal przy drzwiach. Otworzyl, wesoly i zaczepny glos zapytal rzesko "no, co jest ?" i wszedl brat Fryderyka , Wolfgang. A z nim ciemnoskora dziewczyna.
      - To jest Perelka - powiedzial z duma Wolfi po angielsku. Dziewczyna usmiechnela sie, powiedziala cos, co zabrzmialo jak "huahla", po czym dodala
      - Hanka. Polacy mowia do mnie Hanka. - Blysnela zebami z domyslnym "Fric" i podeszla do Rozy. Z milym usmiechem powiedziala "Rosie" i wyciagnela reke. Roza stala bez ruchu, usmiech zgasl.
      - Zle sie czujesz ? - spojrzala na brzuch Rozy, lekko juz zaokraglony i wyjela jej zelazko z reki. Wylaczyla, machnela na Wolfiego, zeby odstawil deske i podprowadzila gospodynie do fotela.
      - Nie w pore ? - zapytala. Pytanie bylo skierowane do Rozy, ale odpowiedzial Fryderyk
      - Bardzo w pore. Rozgoscie sie. - Wzial za reke Mile, przedstawil i powiedzial - pokaz Hance, gdzie jest lazienka, ja przygotuje cos do jedzenia.
      - Jedlismy - zawolala Perelka juz spod drzwi lazienki - ale napilabym sie , Wolfi, wstaw piwo do lodowki !
      Wolfi spojrzal niezdecydowanie na Roze, ale na krotkie i stanowcze "chodz" brata ruszyl za nim do kuchni. Wyciagajac puszki z plecaka po omacku, z oczami wlepionymi w twarz Fryca zapytal
      - O co chodzi ?
      - Przenocujecie tu dzis.
      Wolfi znieruchomial
      - Zwariowales ? Po co ? Milo was zobaczyc... no, powiedzmy. Ale wieczorem to my gdzies wyskoczymy i zabalujemy dluzej. Co jest ?
      Fryderyk powiedzial krotko
      - Przyjezdza jej rodzina, Bez zaproszenia, bez uzgodnienia.
      - Aaaa - rozjasnilo sie Wolfiemu w glowie - mam robic za kaskadera ?
      - Macie zajac nocleg. Mozesz nic nie mowic, ale nie ruszycie sie stad, poki one tu beda.
      - Zdaje sie , ze zafundowalem Perelce bajeczny weekend - powiedzial markotnie Wolfi - rodzina szajbusow i psycholi.
      Nie wiadomo bylo, czy mowil o rodzinie bratowej, czy o swojej, jednak nie odmowil. Laure sobie odpuscil , czy raczej ona jego, uraza zwietrzala, ale przypomnienie Borejkow wykrzywialo mu twarz do tej pory. Wyjatkowo toksyczne typy.
      Wolfi, chlopak prostolinijny i zyczliwie do swiata nastawiony, nie mial jednak w sobie franciszkanskiej milosci do wszystkich zwierzat. Rodzina Laury, a wiec i Rozy, nalezala do tych niekochanych.
      -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      W Poznaniu Ignacy Borejko plawil sie przyjemnie w poczuciu wlasnej wspanialosci, nie przeczuwajac nawet, co narobil. Po decyzji zony o natychmiastowym wyjezdzie poczul sie opuszczony i rozzalony i koniecznie musial to komus powiedziec. Zadzwonil zatem do pana Schoppe, by dac upust swej goryczy . Wprawdzie Borejkowie z zasady nie pogardzali nikim i nie robili przytykow, co nie tak dawno expressis verbis powiedziano komus skadinad godnemu pogardy w najwyzszym stopniu, ale uswiadomienie temu Schoppe jego bledow i moralnej nicosci dziad borej uznal za swoj obowiazek. Jak tokujacy gluszec upajal sie wlasnymi slowami i w tym slowotoku poplynela tez informacja o ekspedycji ratunkowej, a moze i karnej w wykonaniu jego kobiet.
      Jan Schoppe natychmiast powiadomil syna. Element zaskoczenia diabli wzieli.