Dodaj do ulubionych

Bohaterka "Feblika" - już jest!

22.01.15, 10:55
http://musierowicz.com.pl/mm/wp-content/uploads/2015/01/feblik.jpg


Wasze typy na bohaterkę?

Jak możemy wyczytać na stronie Musierowicz, ma to być osobniczka z ostrym charakterkiem, ale "z ciepłą iskierką na dnie oka".
MM pisze: "kolczyki są z wiśni. Pewne rzeczy muszą być oczywiste od razu. Akcja powieści ma się zacząć w tym samym dniu, w którym kończy się Wnuczka. Pilnujmy realiów."
Oraz: "W sprawie imienia milczę jak głaz, choć zgadzam się, że ostre istoty lubią mieć „r” w imieniu. Albo „ssss”, he,he."

I kolejna ważna informacja: MM określiła bohaterkę jako belle laide. Przyznam, że wszystko to, wraz z udanym portretem, jest intrygujące. Szykuje się przeciwieństwo Dorotki!
Edytor zaawansowany
  • yackandandah22 22.01.15, 12:09
    "kolczyki są z wiśni. Pewne rzeczy muszą być oczywiste od razu"
    Wiem!!! Córka pana Wiśniaka z TiR!!!
  • klawiatura_zablokowana 22.01.15, 21:02
    Nieślubna córka Idy Sierpniowej? :D

    --
    Każdego dnia na świecie umiera ok. 150 000 osób. Gdyby nie modlitwy, każdego dnia na świecie umierałoby ok. 150 000 osób.

    Centrala antyewangelizacyjna w twoim domu
  • vi_san 22.01.15, 12:26
    Ładna. Jeden zarzut - kolejna pięciogwiazdkowa piękność... Szczupła [bo widać po zarysie szyjki i ramion, że to nie pulchne dziewczę], o bardzo atrakcyjnych rysach buźki... A co do typów... Marzenie: żeby była zupełnie "nie-Borejkowska". I żeby jej amant nie miał nic wspólnego z Borejkami. O! Żeby się okazało, że córka Dmuchawca świętego wzięła i sprzedała mieszkanie po nim zamiast urządzić mauzoleum, a mieszkanie to kupili państwo X dla córki, podejmującej właśnie studia na ASP Poznańskiej. Nawiązać do Borejków można wówczas dwojako - Iris [gdyż takie imię nosi owa córka - trop z "r" i "s" ;D] w bibliotece spotyka Ignasia i zaczyna z nim rozmawiać [w sensie koleżeńskim, nie partnerskim!], albo spotyka Gabę, która z przyzwyczajenia widząc światło poszła "odwiedzić profesora". W przypadku ASP nawet te kolczyki z wiśni nie rażą, bo wiadomo od dawien dawna, że artystki z ASP bywają postrzelone. A! I jeszcze jej opiekunem roku [czy jak tam to zwą] może być Julia Kołodziej! :D I to by właśnie było fajne nawiązanie - wiadomo, że studentkę i wykładowcę nie będą łączyć "bliskie relacje towarzyskie", ale napomknąć można. Tyle z "co bym chciała". A co będzie? Nie mam pomysłu, bo mi moja wizja przeszkadza. :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • vi_san 22.01.15, 12:31
    A, i jeszcze państwo X mogliby być nader majętnymi sąsiadami Pulpoflobrych, ocenianymi przez starsze pokolenie jako "nuworysze" w najlepszym razie, a po zaprzyjaźnieniu się Iris z Ignasiem okazałoby się, ze wcale nie, bo mimo nieznajomości łaciny i nie pisania dramatów jednoaktowych można być inteligentnym człowiekiem, nawet mając telewizor...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • ciotka_scholastyka 05.09.15, 12:04
    vi_san napisała:

    > A, i jeszcze państwo X mogliby być nader majętnymi sąsiadami Pulpoflobrych, oce
    > nianymi przez starsze pokolenie jako "nuworysze" w najlepszym razie, a po zaprz
    > yjaźnieniu się Iris z Ignasiem okazałoby się, ze wcale nie, bo mimo nieznajomoś
    > ci łaciny i nie pisania dramatów jednoaktowych można być inteligentnym człowiek
    > iem, nawet mając telewizor...

    Hej hej hej. Mówimy o książkach Musierowicz, nie o jakichś herezjach ;)
  • vi_san 13.09.15, 17:18
    A. No tak. Biję się w piersi i wycofuję z herezji. O wybaczenie uniżenie błagając...
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • la.spinka 22.01.15, 12:42
    vi_san napisała:

    > Ładna. Jeden zarzut - kolejna pięciogwiazdkowa piękność... Szczupła [bo widać p
    > o zarysie szyjki i ramion, że to nie pulchne dziewczę], o bardzo atrakcyjnych r
    > ysach buźki...

    Ale w komentarzu odautorskim MM wskazywała, że dziewczę to belle laide, czyli beautiful ugly, czyli że jednak ładna, ale pięknem nieoczywistym. Na rysunku wyszła wielce urodziwie, ale kto wie, może to jedno oko, to schowane, ma kaprawe? I stąd ten niby-zawadiacki kapelusik? ;D
  • vi_san 22.01.15, 12:56
    No, ja niestety podejrzewam, że ta "nieoczywistość" jest teoretyczna. Czyli znaczy: skoro nie jest podobna do Pameli Anderson = nie jest seksowna. Co jest oczywistą bzdurą, bo historia zna masy seksownych brunetek. Tutaj przypuszczam coś podobnego "Bebe jest śliczną blondynką, Paulinka jest śliczną blondynką, Matylda jest śliczną blondynką, Pulpa jest śliczną blondynką, Róża jest śliczną blondynką ergo - blondynki są śliczne. Więc malujemy czarne włosy i już mamy "nieoczywistą" piękność...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • la.spinka 22.01.15, 13:01
    No, bez przesady, w Jeżycjadzie jest też mnóstwo pięknych brunetek. A Julia, a Laura? Jest też sporo oryginalnych dziewcząt, jak Natalia, albo Aniela, albo Ida chociażby. I te bohaterki są bardzo prawdziwie sportretowane.
  • vi_san 22.01.15, 13:16
    Zauważ jednak, że poza Laurą wszystkie pozostałe - to stara dobra Jeżycjada, a nie Borejczada...
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • bupu 22.01.15, 16:59
    vi_san napisała:

    > Róża jest śliczną blondynką

    Aha. Szczególnie, że jest ruda.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • vi_san 22.01.15, 17:38
    Faktycznie, sprawdziłam. Ma miedzianą grzywkę. Czemu byłam pewna, że ona jest blond?
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • bupu 23.01.15, 00:42
    vi_san napisała:

    > Faktycznie, sprawdziłam. Ma miedzianą grzywkę. Czemu byłam pewna, że ona jest b
    > lond?

    Pewnie dlatego, że jest zacna, miła i z grzywką jak jej blond matka.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • tt-tka 22.01.15, 12:39
    cos mi szepce moja dusza, ze szykuje sie powtorka z Imienin i TiR - jedna de facto ksiazka niepotrzebnie rozbita na dwie...
    rrr i sss zapewne Maja tyle wspolnego z imieniem i charakterem bohaterki, co informacja, ze ujawnienie imienia glownej postaci z WdO od razu zdradzi jej tozsamosc z Prawda
    rysunek mi sie nie podoba, ani charakterku, ani iskierki
    a marzy mi sie, zeby to byla Lusia, ktora pobyt poza domem wstrzasnal do tego stopnia, ze znormalniala, ufarbowala wlosy i nabrala krytyzyzmu do siebie samej i swojej rodziny
    pomarzyc mozna...
    PS czy tylko mnie denerwuje okreslenie "osobniczka" ? odbieram je jako z lekka deprecjonujace
  • vi_san 22.01.15, 12:49
    Nie tylko ciebie.
    Ja w ogóle nie znoszę "feminizacji" języka. Czemu upierać się przy admirałka Jolanta Kowalska, zamiast admirał Jolanta Kowalska? Czy przy POPRAWNEJ [męskiej] formie ktoś ma wątpliwości, że Jolanta jest kobietą?Czemu tworzyć cuda w rodzaju "architektka", "pedagożka" czy "prezydentka"? Acz hitem ponadczasowym w tej kwestii jest [znalezione przez koleżankę w pewnej przychodni zdrowia] " Lekarz Pediater A.M. Przyjmuje w godzinach...."...
    A swoją drogą - może to jest trop, co napisałaś "jedna de facto ksiazka niepotrzebnie rozbita na dwie..."? Czyli główni bohaterowie to byliby Józin, Doroteńka i jakaś trzecia, usiłująca skalać ich uświęcony wolą związek? :/

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • yvi1 22.01.15, 12:57
    Chcialabym bardzo,zeby to byla jakas letniczka.Akcja by mogla juz zostac na wsi.
    Irena,Sylwia albo Kassandra:) przyjechalaby we wrzesniu,zeby jakis tam zawod milosny uleczyc i poznala Ignasia nad jeziorem.
    Tylko skad te wisnie? Chyba juz za pozno na nie?
    No chyba ze takie sztuczne,kiedys byly takie broszki itd.
    Najlepiej by mi sie podobalo,gdyby to ktos z rodziny " Malomownego " byl.Taki zatoczony krag.
    Jak dla mnie to Feblik moze byc juz ostatni.
  • pavvka 23.01.15, 11:05
    yvi1 napisała:

    > Tylko skad te wisnie? Chyba juz za pozno na nie?

    Z mrożonki :P
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • tt-tka 22.01.15, 13:13
    feminizacje jezyka sama praktykuje .-), okreslenie "osobnik" w rodzaju meskim tez dla mnie brzmi deprecjonujaco , z takim lekcewazacym dystansem
    i nawet wiem, skad mi sie to wzielo , tu luzna cycyta " droga (wiejska) szedl jakis osobnik. Od razu wiedzialem, ze osobnik, bo jakby byl obywatel, tobym go znal, a jakby byl przedstawiciel, to by nie szedl pieszo"
    co do F - zdaje sie MM wspominala, ze Dorota zniknie gdzies i nie sama, ale moze wlasnie z nowa, a nie Gabzinem
    podejrzewam jednak, ze od starszego pokolenia autorka sie nie odklei i nowa bedzie grasowac po dawnemu miedzy Gaba, Pulpa, Ida...
  • slotna 22.01.15, 13:32
    > Ja w ogóle nie znoszę "feminizacji" języka. Czemu upierać się przy admirałka Jo
    > lanta Kowalska, zamiast admirał Jolanta Kowalska? Czy przy POPRAWNEJ [męskiej]
    > formie ktoś ma wątpliwości, że Jolanta jest kobietą?

    Piekny przyklad, ale co jesli na nazwisko ma Rumianek, Wrobel, Nowak...? Admiral J. Nowak. No faktycznie, od razu mysle o kobiecie.

    A czemu tworzyc? No coz, a czemu stworzono takie cuda jak aktorka, nauczycielka, pielegniarka? :P

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • ssssen 14.10.15, 15:21
    Ja jestem ciekaw tylko tego, kiedy przyczepicie się do słowa "człowiek" :))) Jakoś tak póki co tchórzliwie wszystkie nawiedzone feministki omijają ten problem szerokim łukiem - bo zbłaźniłyście całą wasz teorię.
  • ssssen 14.10.15, 15:22
    "zbłaźniłybyście" miało być.
  • james-jazz 22.01.15, 14:48
    Lubię to.
  • ta_noemi 22.01.15, 17:39
    ach ta feminizacja obrzydliwa, nie? ViSan?
    Po co kuzynka, jak jest kuzyn? Jak powiem kuzyn Ania, to przecież wiadomo, że to dziewczyna. Po co - fuj - brzydki wyraz siostrzenica, skoro jest siostrzeniec, siostrzeniec Małgosia i już!
    To co, proponujesz, to (moim skromnym zdaniem) maskulinizacja języka - lekceważenie połowy ludzkości, zubożenie języka - pozornie tylko dlatego, żeby było mniej wyrazów, :)) bo bratanek to szlachetne, bratanica to upieranie się i wydziwianie.
    To że do tej pory nie język kompletnie lekceważył kobiety (oprócz pielęgniarki, nauczycielki, położnej), to nie znaczy, że nadal tak ma robić, że nadal mamy się godzić na nieistnienie kobiet w języku. Ja nie jestem lekarzem, tylko lekarką, nie muszę sobie doprawiać penisa, żeby zyskać szacunek dla mnie jako lekarki. Nie jestem dziennikarzem - bo to brzmi dumniej niż dziennikarka. Jestem psycholożką, mimo że tresowano nas do tej pory przez dziesiątki lat tak, żebyśmy nie dopominały się o swoje. Ja, kucharka, aktorka (bo na pewno nie jestem aktorem), pisarka, architektka nie zgadzam się na spychanie mnie. "Nie masz prawa do nazwania twojego zawodu zgodnie z gramatyką dla kobiety żeńskie końcówki" może bowiem zrównać się z "nie masz prawa do wykonywania tego zawodu". Więc ja wolę nie ryzykować, że jak w pewnym państwie arabskim (wiadomo) - kobiety mogły się kształcić, mogły pracować w wielu zawodach, a teraz im to odebrano. Bardzo łatwo i nam może być odebrane to, co wydaje nam się, że mamy.... Jeśli wiem, że jestem informatyczką, to mocniej istnieję w tym zawodzie niż gdybym przemykała pod płotem zasłaniając się męskim rzeczownikiem "Ja, Kasia, informatyk"...może jeszcze ja, Kasia, marny informatyk?"
  • vi_san 22.01.15, 19:41
    To czy marny to nie mi oceniać. A teraz wypisz to wszystko na transparencie i idź wojować do sejmu pod rękę z Palikotem i jego zwrotem "Marszałkini". :P
    Ty uważasz, że jeśli nazwiesz Jolantę Kowalską admirałką - to zabrzmi lepiej, niż admirałem. Wolno ci. Ja tego nie pochwalam, nie lubię i nie popieram. Uważam też, że właśnie takie "feminizowanie" języka podkreśla nasz, kobiecy brak pewności siebie - takie podskakiwanie i poszczekiwanie szczeniaczka pod siatką "Tu jestem, zobacz, jestem!"... Kobieta, która zna swoją wartość nie będzie się obawiała nazwać admirał Jolantą Kowalską, czy informatyk Noemi Iksińską. Nie będzie bowiem czuła koniecznej potrzeby podkreślania tego co ma między nogami - bo i po co? Jest dokładnie tak samo wartościowym admirałem czy informatykiem jak jej koledzy, albo i lepszym. A co do państw arabskich - na razie się tam nie wybieram i mam nadzieję, że póki żyję do nas nie dojdą.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 22.01.15, 20:04
    Vi_san, nie denerwuj sie tak .-)
    przyjmujemy jako oczywistosc to, co znamy, ale na tle innym jezykow, z ktorymi sie zetknelam, polski jest bardzo seksistowski
    po niemiecku np slowo kanclerka istnialo na dlugo przed Angela Merkel, bo kazdy zawod /cecha /zajecie, ktore moze byc wykonywane przez dowolna osobe ma rodzaj zenski i meski i dla nich jest to tak samo oczywiste, jak dla wielu osob w Polsce fakt, ze sekretarz brzmi powazniej niz sekretarka
    ja akurat uznaje i praktykuje zenskie formy, bo uwazam je za pelnoprawne, a "osobniczka" u MM denerwuje mnie tak samo, jak denerwowalby "osobnik" - sam ten wyraz brzmi dla mnie lekcewazaco; zreszta tak samo odbieram niektore inne jej okreslenia
    co do zenskich form, mialam scysje z prof. B, gdy przyczepilam sie do sformulowania "Prokurator okregowy Anna X" - oczywiscie jest to forma poprawna, przymiotnik powinien miec ten sam rodzaj, co rzeczownik, do ktorego sie odnosi, ale przysiegam, ze zadlawilabym sie, mowiac "przed chwila w damskiej toalecie widzialam malujacego usta prokuratora okregowego"
    albo niegramatyczne "malujaca usta prokurator okregowa", albo prokuratorke
    optuje za prokuratorka
  • vi_san 22.01.15, 20:44
    A z ciekawości: na serio uważasz, że jest istotne, że prokurator maluje usta? Do tego stopnia, by to werbalizować, podkreślając funkcję?
    Zasadniczo się nie denerwuję, ale to chyba odruch, na dość niesympatyczną w tonie wypowiedź Noemi.
    Co zaś do języka - być może jest seksistowski. Ale wolę powiedzieć architekt Anna Nowak, niż łamać sobie język na "architektce". Co zaś do stopni wojskowych są jasno i konkretnie określone. I mało tego - wystarczy pooglądać np. JAG, żeby usłyszeć, że ci "nieseksistowscy" Amerykanie też stosują "major MacKenzie" a nie "majorkę" czy "majorzycę", bądź "majoretkę". ;) Acz nie mówią do niej "Yes, sir", a "Yes, madam".
    I zgadzam się, że zarówno osobnik jak i osobniczka brzmią ... Niemiło. Jak zresztą sporo wyrażeń MM.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • dakota77 22.01.15, 21:12
    No akurat JAG nie jest dobrym przykladem, skoro angielski nie ma odmiany rzeczownikow w roznych osobach ;-)

    A co do rysunku MM. Nie podoba mi sie takze spojrzenie tej pani, jakies takie wezowe i wyniosle.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • tt-tka 22.01.15, 21:12
    pytanie bylo "gdzie jest i co robi" w odniesieniu do funkcji jak najbardziej, nie do prywatnej pani
    amerykanie nie sa dla mnie wzorem w dziedzinie zachowania :-)
    angielski chyba w ogole jest malo rodzajnikowy, w przeciwienstwie do naszego
    ja wole powiedziec architektka, nie sprawia mi to klopotu, natomiast stopnie wojskowe w praktyce mowionej byly (za czasow mojej babci ) poprzedzone obywatelka - obywatelka porucznik, a nawet slyszalam forme obywatelka dowodca
    ale to bylo sporo lat temu, zmienia sie mentalnosc, obyczaje, pojecia i sila rzeczy slownictwo tez
    mnie tam idiotycznie brzmi np obowiazkowa, narzucona przez regulamin w wieziennictwa forma "pani wychowawco", poczucie absurdu rzeczowego i gramatycznego powala
  • vi_san 22.01.15, 21:29
    A nie wystarczyło powiedzieć "Prokurator okręgowy Anna Nowak jest w toalecie"? Trzeba wyszczególniać, że akurat dłubie w nosie, maluje usta, poprawia podpaskę...
    Amerykanie rzadko kiedy są wzorem czegokolwiek, poza manią wielkości. ;)
    Chwała Bogu, epoka "obywateli" minęła [a OT: przypomniała mi się genialna scena z "07 zgłoś się", odcinek "Złocisty": Borewicz wparowuje do wozu cyrkowego [?] w którym siedzą dwie mocno zaprawione niewiasty i dwóch panów i usiłuje ustalić ich tożsamość. Mówi do jednej z kobiet "Pani też go nie zna?", na co ta mu odszczekuje "Panie to były za sanacji, a dla pana to ja jestem "obywatelka"...". Albo coś w tym stylu, listy dialogowej na pamięć się nie uczyłam :) ]...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 22.01.15, 21:51
    komu minela, temu minela - osobiscie pewnemu panu, ktory pod sejmem o naszej grupce wyrazil sie per dziewczyny tonem dosc lekcewazacym wyjasnilam, ze komu dziewczyna, temu dziewczyna, a dla niego jestem pania, wzglednie obywatelka wlasnie
    i wcale nie tak dawno to bylo
    co do prokuratora/prokuratorki - nie widze powodu dostosowywania sie do cudzych norm czy wyobrazen - skoro jestem uczennica, obywatelka, pania etc, to - nie bede dla juz nie mojego banku szanownym klientem, tylko klientka, dla mojego szefa pracownica jestem i mam byc, a nie pracownikiem i tak dalej
    co w tym dziwnego ?
  • ta_noemi 24.01.15, 15:42
    O, tototototo! Mnie mierzi, obrzydza, że miałabym się dostosowywać do cudzych, ograniczonych norm. Konkretnie - patriarchat stworzył - patriarchat wie lepiej, więc nie ma dla mnie miejsca jako klientki, mogę się tylko podpiąć pod klienta. Nie chodzi o to, co zabrzmi lepiej, chodzi o to, że w żadnej logice nie jestem klientem, marszałkiem, adwokatem. Dlaczegóż bym miała być?! Jestem pewną swojego miejsca w społeczeństwie aktorką, adwokatką, pilotką, informatyczką i członkinią ugrupowania. I WŁAŚNIE JEŚLI TO KOMUŚ (nie w sensie, że Vi San, ale w sensie, że facetom) BRZMI NIEFAJNIE - to nie jest mój problem, to niech się zastanowią, dlaczego brzmi im dziwnie: może dlatego im brzmi dziwnie, bo są nie przyzwyczajeni, że kobiety nie tylko chcą uprawiać takie zawody, jakie im się marzą. I mają do tego prawo. Ale też chcą swobodnie mówić, że są kobietami - także pracując w danym zawodzie. I nie chodzi o podkreślanie w momencie bycia dziennikarką, że się posiada pochwę. Tylko cały czas jest się kobietą, czy wyciera się swoim dzieciom noski, czy też podpisuje w pracy dokumenty. Nie jest tak, że jesteśmy kobietami, a z chwilą wejścia do biura szybko zawieszamy swoją tożsamość za drzwiami i przywdziewamy męskie końcówki. Kobiece końcówki są pełnoprawne i fajnie by było, żeby było wszystkim wsjo rawno, czy pisze podanie do prokuratora czy do prokuratorki. Bo nie chodzi o to, że pisząc do prokuratora, wyobraża sobie jego penisa i podkreśla jego płeć zwracając się do niego panie prokuratorze. Więc analogicznie jest pisząc do pani prokuratorki...
    Jestem pewna, że niechęć do żeńskich końcówek to tylko kwestia braku przyzwyczajenia do nich. Nowa rzecz, to ludzie obchodzą jak jeża. Jak sie końcówki zadomowią (a to jedyna droga), to nasze córki, wnuczki, prawnuczki będą kiedyś rżały ze śmiechu, że w daaaawnych seksistowskich czasach mężczyźni wymuszali (i same kobiety wymuszały), by kobiety nazywały swoje zawody jakby były mężczyznami....Hahaha, będa się śmiały, nie rozumiejąc tego absurdu. I będą miały rację!! Od początku feminizmu zmieniło się wiele na rynku pracy, ale w polskim (jak ktoś zauważył) mocno szowinistycznym języku jest zachowawczo. A NIE MA POWODU, BY BYŁO. Niemiecki nadąża za obecnością kobiet w pracy, francuski nadąża, włoski, hiszpański i inne języki nadążają. Angielski akurat jest językiem przejrzystym, bo tak tytlko kilka zawodów ma ewidentnie "płec", reszta nie ma, bo rzeczowniki nie mają rodzajów.Ale polski jest mocno przestarzały. To normalne, że reformujemy przestarzałe sprzety, gdy nie nadążają. Polski ewidentnie nei nadąża - przez tyle dziesięcioleci udało mu się zreformować na tyle, ze zauważął pielęgniarki, przedszkolanki, czasem lekarki, owszem - sędzinę, tak, owszem położną, ale resztę miał w odwłoku. Ale przyszła pora na aktualizację. Jak mówię - to całkowicie neutralny proces: update danych. Kiedyś będzie się rechotać, że język polski tak długo zwlekał z tym update'em. Tyyyle lat po innych językach się obudził.
  • vi_san 24.01.15, 16:23
    Zasadniczo mi nie wadzi, jeśli ktoś chce być premierką, ministerką czy prezydentką. Oraz architektką. MI się te formy nie podobają i JA ich nie stosuję. podobnie jak nie przyszłoby mi do głowy "maskulinizować" nazwy zawodu "lekarz - pediater". Ale jak komu pasuje? [wzruszenie ramion] Kopii kruszyć nie zamierzam. Mało tego, jak spotykam jakąś wojującą feministkę, która upiera się, że nie jest budowlańcem tylko budowlanką - niech ma, mogę jej tak mówić.
    Co i tak jest dla mnie śmieszne, bo może i ma prawo mówić o sobie "budowlanka" a nie "budowlaniec" ale pensję ma połowę niższą niż mężczyźni na analogicznych stanowiskach... Więc może zamiast wykłócać się o "równouprawnienie" w nazewnictwie lepiej byłoby nazywać się architektem, ale dostawać pensję równą kolegom, lub wyższą, jeśli jest się lepszą? Chociażby w "moim zakładzie pracy" - w dziale statystyki pracują trzy panie i dwóch panów. I cóż, że dziewczyny mogą powiedzieć [a nawet napisać na identyfikatorze!] "Statystyczka" zamiast "Statystyk" skoro panowie mają pensję średnio o 700,- do 1 000,- wyższą? Uważam, że nazewnictwo to najmniej istotny element walki o równe traktowanie i wolałabym, by raczej skupić się na autentycznych przejawach dyskryminacji.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 24.01.15, 16:40
    jako pani statystyk ma nizsza pensje, nie bedac statystyczka
    architektka nie zacznie zarabiac wiecej po nazwaniu sie architektem
    i , przepraszam, nadal nie widac w tym dyskryminacji, skoro plec, a nie fachowosc decyduje o wysokosci placy ?
    nazewnictwo jest jednym z elementow tej tej rzeczywistosci
    na ile waznym czy niewaznym, przyszlosc pokaze
  • vi_san 24.01.15, 16:51
    I o to właśnie chodzi. Zacząć można nie od głupoty jaką jest nazwanie zawodu [architektka, statystyczka] a od wielu istotniejszych elementów. Bo i cóż architektce, z tego, że jest architektką a nie architektem, skoro to koledze architektowi przydzielane jest zlecenie, a ona może jedynie robić za "pomoc"?
    Oczywiście, że widać dyskryminację, i dlatego zamiast wrzeszczeć o "prawach kobiet" i upieraniu się przy "dopłciowemu" określaniu stanowiska - zacząć walczyć o zrównanie bardzie wymiernych wyznaczników? Co mi z tego, że jestem "referentką do spraw..." a nie "referentem do spraw...", skoro pensję mam niższą niż kolega na identycznym stanowisku? Kicham na "feminizm", który polega na głoszeniu i podkreślaniu wszem i wobec że jestem kobietą, ale ma w odwłoku, że nie jestem traktowana jak równorzędny pracownik!

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • slotna 24.01.15, 17:36
    > Kicham na "feminizm", który polega na głoszeniu i
    > podkreślaniu wszem i wobec że jestem kobietą, ale ma w odwłoku, że nie jestem
    > traktowana jak równorzędny pracownik!

    To znakomicie sie sklada, ze wszelkie polskie organizacje feministyczne walcza o to, by kobiety byly traktowane jak rownorzedne pracownice, partnerki itp, a kwestia nazewnictwa jest na marginesie. Niestety, duzo osob zupelnie nie interesuje sie tymi sprawami, za to lubi krytykowac to, co sobie wyobrazi na temat cudzych dzialan, z emfaza i ostro. No coz, takie zycie...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • ciotka_scholastyka 26.01.15, 16:33
    Cóż, z drugiej strony zbyt wiele zwłaszcza "sztandarowych feministek" czepia się publicznie zupełnie nieistotnych drobiazgów, milczeniem pomijając te istotne.
  • ta_noemi 25.01.15, 14:02
    Vi San,

    1 Nazewnictwo - jak już pisałam - ściśle się łączy. To nie jest zamiast:))) Mówisz tak, jakby ktoś miał Rosie Parks zarzucić, że po co się wykłócała o to, że w autobusach podział siedzeń ze względu na kolor skóry - liczy się co innego, powinna się skupić na tym, by czarni mieli więcej praw ;) Nie chce mi się powtarzać, ale to się ściśle łączy - jeśli kobiety nie mają poszanowania NAWET w nazewnictwie dla swojej pracy, to jak mogą wywalczyć równe płace? NAWET nie potrafimy konsekwentnie same siebie nazywać po polsku, gramatycznie, aktualnie do płci. A co dopiero żądać tego od mężczyzn.
    Więc logiczne, że nawet nam się nie śni powalczyć o równość płac.

    2 Nie wiem, dlaczego przywołujesz jakiegoś potworka, jakąś Marzannę, Ku Klux Klan pod hasłem "wojująca feministka", które powtarzasz?! To mi zgrzyta. Bo jeśli kobieta nie chce być przedstawiana jako mężczyzna, to jest "wojującą feministką" i ma iść na jakieś zamieszki? jeśli nie chce być nieszanowana w pracy, to też jest "wojującą feministką"? Jakiś straszak to jest, który ma nas kobiety osadzić w miejscu, by broń Boże ktoś nas nie przezwał "wojującą feministką"? Czyli jak pani Beatka powie w pracy, że chce podwyżkę, bo pan Darek już dostał, a robią ten sam rodzaj pracy i tak samo dobrze ją wykonują - to wystarczy już, by szef mógł ją osadzić w miejscu : "a pani Beata to widzę wojująca feministka. To może z Palikotem niech idzie w marszu, a nie upomina się o podwyżkę!" Taki to ma być straszak, tak? żeby baba siedziała cicho.Tak mi to kurde brzmi. A wiem - widzę po kobietach - że ten straszak na wiele z nich działa. "och, żeby tylko mi nie przygadał od wojującej feministki! och, och, to ja już lepiej posiedzę sobie cichutko w kącie. nie będę się upominać o zaległy urlop. Jeszcze by mi przygadał, koledzy by się śmiali. Tak, tak, jestem architektem, oczywiście, dyrektorem, maszynistką. Gdzie tam będę się dopominać, żeby i mnie zauważono w nazewnictwie - przecież to takie mało ważne, jak będą mówić. Takie mało ważne, nie żebym miała na temat gramatyki wojować. Niech mnie przekręcają na mężczyznę. Może dadzą awans, jak będę cicho siedzieć"

    3 A co do kogoś, kto przekręcił pediatrę... To raczej pewnie ktoś opowiada jako anegdotę. Nie wrzucajmy do worka o zaktualizowaniu języka polskiego do stanu faktycznego (są kobiety wykonujące zawody, brak nazewnictwa) zwykłych błędów! Bo to nie ma nic wspólnego.
    Jestem prawie pewna, że to była po prostu literówka. Ludzie piszą niechlujnie. Zamiast pediatra ktoś wpisał omyłkowo pediater - i to nie z rozmysłem, tylko pokićkał literki. Ktoś zauważył błąd i zrobił sobie skecz na ten temat.
    Przecież wiadomo, że w języku polskim rzeczowniki r. męskiego nie są zakończone wyłącznie na spółgłoskę. Jeśli ktoś żyje taką iluzją, to musi być obcokrajowiec, który zna polski słabo. Tak na poważnie przekręcać poetę, astronautę, pediatrę, mężczyznę - na słowa: pediater, poeter, mężczyznen, astronauten - to mógłby tylko uczący się języka początkujący obcokrajowiec. Każdy Polak i każda Polka wie, że rzeczowniki rodz. męskiego mają też zakończenia na -a
  • vi_san 25.01.15, 16:10
    ad. 1. Po prostu uważam, że jest sporo istotniejszych spraw, o które w kwestii równego traktowania można by walczyć, i na serio ma dla mnie znaczenie drugorzędne, czy będę nazywana referentem czy referentką. Nazewnictwem mogę się zainteresować jak będę miała równe prawa i obowiązki jak kolega - i równe za to wynagrodzenie.
    ad. 2. Zakładam, że świadomie stosujesz znany chwyt erystyczny? Nie napisałam, że kobieta ma siedzieć w kąciku i dziękować Bogu, że może pracować. Wręcz przeciwnie. Tylko po prostu uważam, że przy wyraźnych niesprawiedliwościach płacowych i zatrudnieniowych - nazewnictwo to detal na który szkoda strzępić język. Ja uważam - to absolutnie nie znaczy, że musisz się ze mną zgadzać. Swobodnie możesz uważać, że nazwa ma istotne znaczenie i cieszyć się, że masz na identyfikatorze "Statystyczka", mimo, że kolega "Statystyk" ma dwa razy wyższą pensję...
    ad. 3. Nie anegdotka - widziałam zdjęcie. I nie obcokrajowiec, nazwisko ewidentnie polskie, imię też. Przesadna poprawność, jak widać, też nie jest słuszna, bo prowadzi ad absurdum.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 25.01.15, 16:48
    pediater, podobnie jak np ortopeder, nie jest przesadnie poprawny, tylko zwyczajnie bledny
    zenskie koncowki nie sa przesadnie poprawne, tylko po prostu poprawne
  • tt-tka 25.01.15, 17:23
    zenada, ale dopowiem, poniewaz pediater powtarza sie w argumentacji
    wyraz pediatra jest rodzaju meskiego
    ten pediatra
    o kobiecie tej specjalnosci mozna powiedziec pediatrka albo lekarka pediatra
    autor/ka napisu wykazal/a sie totalnie olewackim stosunkiem do polszczyzny i nieuctwem, li i jedynie
  • ciotka_scholastyka 26.01.15, 16:37
    > autor/ka napisu wykazal/a sie totalnie olewackim stosunkiem do polszczyzny i ni
    > euctwem, li i jedynie

    Ciekawe, dlaczego wykluczasz z taką pewnością, że nie była to celowa, przesadna poprawność? Bo ci do koncepcji nie pasuje?
  • pavvka 26.01.15, 16:41
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Ciekawe, dlaczego wykluczasz z taką pewnością, że nie była to celowa, przesadna
    > poprawność? Bo ci do koncepcji nie pasuje?

    Ja bym prawie wykluczył, gdyż nigdy w życiu nie spotkałem się z tworzeniem form męskich w ten sposób. A nawet jeśli taki był zamiar, to było to tak nietypowe, jednostkowe dziwactwo, że nie może być mowy o zjawisku społecznym, z którym byłby sens walczyć.
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • tt-tka 26.01.15, 17:01
    dlaczego wykluczasz (...) ze nie byla to celowa, przesadna poprawnosc

    poniewaz slowo "pediater" nie istnieje, jest to blad taki sam, jak "rozno" zamiast "rozen"
    niechlujstwo jezykowe i tyle
  • ta_noemi 01.02.15, 20:14
    ad ad 1 i 2 jak powyżej: jak nie uszanują w języku, to i nie uszanują w ogóle. Dla mnie to logiczne. Im mocniej stoję na swoim gruncie - ja kobieta pracująca - tym większy wzbudzam szacunek. Widzę, że Ci leży na sercu bardzo, by była równość płac. Może spróbujesz podejść do tego lingwistycznie: nazywanie kobiety referentem jest błędem gramatycznym. Jeśli tego nie poprawimy my, poprawią nasze córki lub wnuczki - innej drogi nie ma, błędy trzeba poprawiać. I może się okaże wtedy, że jako "skutek uboczny" zaczniemy być traktowane z szacunkiem w sprawie prac i płac.
    Moje osobiste doświadczenie tego dowodzi - bez szczegółów, bom w biegu - wymagam traktowania mnie i mojej pracy z szacunkiem (także poprawnego nazywania mojego zawodu) i okazało się, że dostaję większy szacunek i wyższe pieniądze. Może to przypadek, ale nie liczyłabym na to, by wydaje się dosyć logiczne. Wiemy przecież, ze język kształtuje świadomość...nawet jeśli nie wiemy do końca, jakim cudem to działa.
    A co do błędu językowego "pediater" - to nie przesadna poprawność, tylko byk! Ale to już i TTka, i ja pisałyśmy...coś typu "poszłem" "włanczać" - nie ma co się nad tym zastanawiać - niechby się pan pediatra nauczył po polsku i już.
  • ssssen 14.10.15, 15:27
    Zdecyduj się zatem, czy jesteś "człowiekiem - admirałem" czy też "człowieką - admirałką".

    Czy tak trudno wam jest pojąć, że pewne słowa są rodzaju męskiego, a pewne - żeńskiego, i nie ma to tak naprawdę nic wspólnego z płcią danej osoby? Człowiek - admirał, człowiek - prokurator, a nie mężczyzna - admirał, czy mężczyzna - prokurator - może warto tak o tym pomyśleć? Problem z wami jest taki, że po prostu nie podoba wam się że słowo "człowiek" jest rodzaju męskiego i próbujecie to jakoś obejść. Nawet najbardziej zryta feministka bałaby się walczyć o słowo "człowieka" :)))
  • tt-tka 14.10.15, 17:10
    ssssen napisał:

    > Zdecyduj się zatem, czy jesteś "człowiekiem - admirałem" czy też "człowieką - a
    > dmirałką".
    >
    > Czy tak trudno wam jest pojąć, że pewne słowa są rodzaju męskiego, a pewne - że
    > ńskiego, i nie ma to tak naprawdę nic wspólnego z płcią danej osoby? Człowiek -
    > admirał, człowiek - prokurator, a nie mężczyzna - admirał, czy mężczyzna - pro
    > kurator - może warto tak o tym pomyśleć? Problem z wami jest taki, że po prostu
    > nie podoba wam się że słowo "człowiek" jest rodzaju męskiego i próbujecie to j
    > akoś obejść. Nawet najbardziej zryta feministka bałaby się walczyć o słowo "czł
    > owieka" :)))

    Czlowiek jako nazwa gatunku jest rodzaju meskiego, podobnie jak sam gatunek. Jak kregowiec. Jak stawonog.
    Natomiast osoba gatunku ludzkiego jest zwykle plci meskiej lub zenskiej i do tego powinny sie stosowac okreslajace ja slowa - wzrost, kolor wlosow i oczu, charakter, zawod.
    Mezczyzna jest pogodnym, niebieskookim, wysokom architektem.
    Kobieta jest pogadna, niebieskooka , wysoka architektka.

    Co tu przekracza twoje mozliwosci pojmowania ?
  • dakota77 14.10.15, 17:20
    Nie wiem jak z pojmowaniem, ale wymawianie słowa 'architektka" przekracza możliwości ludkziego aparatu mowy ;-)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kkokos 14.10.15, 18:28
    dakota77 napisała:

    > Nie wiem jak z pojmowaniem, ale wymawianie słowa 'architektka" przekracza możli
    > wości ludkziego aparatu mowy ;

    jeśli sssen ma z tym kłopot, niech poprawi sobie protezę lub choć kupi klej corega. albo pójdzie do logopegy, jeśli szczęśliwie zęby ma własne.

    ja na przykład mam duży problem z wymówieniem "w tczewie" - ale nie upieram się, że nie ma takiego miasta.
  • kopiec_esmeralda 18.10.15, 07:59
    Hm, to spróbuj "f Tczewie" ;) Z architektką nie mam problemów.
  • tt-tka 18.10.15, 11:26
    kopiec_esmeralda napisał(a):

    > Hm, to spróbuj "f Tczewie" ;) Z architektką nie mam problemów.

    Ja nawet z Tczewem nie mam :-), zapewne dzieki rosyjskiemu w szkole dawno temu. Po polsku mowie "Moskfa", ale po rosyjsku "Maskwa" z dzwiecznym w bez zadnego klopotu. I dzwieczny przyimek przed bezdzwieczna nastepna gloska sam mi wychodzi.
    A w krakowskim slysze czesto np. roG ulicy, a nawet braD (nie braT) Adama - fakt, przed samogloska latwiej :-) Chyba zadzwonie do kolezanki krakowianki i zapytam o ten Tczew.
  • meduza7 19.10.15, 21:47
    > A w krakowskim slysze czesto np. roG ulicy, a nawet braD (nie braT) Adama - fak
    > t, przed samogloska latwiej :-) Chyba zadzwonie do kolezanki krakowianki i zapy
    > tam o ten Tczew.

    Ciekawe, uczyłam się o tym udźwięcznianiu przed samogłoską lub przed głoską typu m, n, l, ł, r (to zjawisko ma jakąś nazwę ale zapomniałam), ale jako o cesze wymowy właśnie wielkopolskiej, nie krakowskiej (przykład, jaki nam podawano: podczas gdy reszta Polski śpiewa w pieśni adwentowej "czart panował, śmierć i trwoga", poznaniacy śpiewają "śmierdzi trwoga" ;)
  • gat45 22.01.15, 21:45
    Ku własnemu wielkiemu zdziwieniu mam do feminizacji języka stosunek doskonale obojętny. Kiedy to się zaczynało myślałam, że z pasją stanę po jednej lub drugiej stronie, a przecież już sam fakt, że nie wiedziałam od razu, po której, powinien był dać mi do myślenia :).
    Na własny użytek stosuję mieszankę - niektóre zawody czy funkcje feminizuję, inne nie. Co dziwniejsze, wiąże się to chyba przede wszystkim z fonetyką, bo inną pulę feminizuję po polsku, a inną po francusku.
    Natomiast niezmiennie mierżą mnie potworki nie biorące pod uwagę systemu słowotwórstwa i nikt mnie nie zmusi do zaakceptowania na przykład słowa "ministra". Ministerka - proszę uprzejmie jeżeli ktoś lubi, ale nie ministra czy premiera. A tak naprawdę to żałuję jednej rzeczy, choć wiem, że to płacz nad rozlanym mlekiem. Otóż zachowanie męskich nazw funkcji /tytułów w odniesieniu do kobiet wymagało poprzedzenia słówkiem "pani" - i według mnie to był prawdziwie feministyczny trend :))
    Doktor Nowak, ale - pani doktor Nowak. To było to, zupełnie jak Coca Cola.

    PS Polski ma to do siebie, że często feminizowanie rzeczownika w rm daje formę zbliżoną do zdrobnienia, a chyba nie o to chodzi ?
  • vi_san 22.01.15, 22:34
    Chapeau bas! :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • gat45 23.01.15, 11:05
    Chapeau bas za obojętność ???
    Oczekiwałam ataków z obu stron i już sobie przygotowywałam odpowiedzi (bo świetnie potrafię sobie wyobrazić zarzuty i argumenty każdej opcji), a tu - chapeau bas :(
    Idę się zabić na śmierć.
  • vi_san 23.01.15, 11:15
    Gatto! Nie zabijaj się na śmierć, to zwykle nieodwracalne i dla rodziny kłopot z pozbywaniem się zwłok.Poza tym zima teraz, kwiaty drogie, żałobnicy na pogrzebie pomarzną... Miej sumienie!
    A nie za obojętność, a za umiejętność wyrażenia. A zwłaszcza za końcówkę! I to jest, moim zdaniem, optymalne, najlepsze rozwiązanie, żeby feministkom wojującym nie dziabało po sercu i żeby nie łamać sobie języka na "architektce", tudzież uniknąć "premierzycy" [bo wszak "premiera" ma całkiem niepolityczne znaczenie...]: "pani admirał Jolanta Kowalska i pani prokurator okręgowy Anna Nowak malują sobie usta w łazience." :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • gat45 23.01.15, 11:46
    Za oknem szarobura szmata, wiatr paskudny i ziąb... Troską o żałobników przekonałaś mnie. Nie tym razem się zabiję na śmierć. Powodów nigdy nie zabraknie :(

    Do rzeczy :
    premiera - zaraz po próbie generalnej ?
    premierka - brzmi jak samica od małego premierka (mianownik r.m.: premierek), a nie od premiera
    premierzyca - końcówka zdecydowanie pejoratywna

    Dalej konceptu mi brak. Pozostaje "przewodnicząca rady ministrów" albo faworyzowana przeze mnie "pani premier".

    Niemniej widzę problem i rozumiem wkurzenie wielu bardziej ode mnie walecznych sióstr, więc kiedy czuję, że komuś bardzo zależy, to się dostosowuję bez oporów. Mnie osobiście zawsze wystarczyło "doktor" bez określania płci. Może to przez mój wyjątkowo pod względem równości płci udany życiorys ? Od domu rodzinnego począwszy po dzień dzisiejszy nigdy inne traktowanie ze względu na płeć nie dotknęło mnie samej. Oczywiście znam Siostry przez duże Sssssy, które twierdzą, że na pewno mnie spotkało, tylko ja za głupia jestem, żeby zauważyć. Tych Sióstr, przyznaję, staram się raczej unikać, bo mają coś w sobie z Łusi Grammar-nazi (toutes proportions gardées), a ja w realnym towarzystwie okropnie płochliwa jestem :( W wirtualnym zresztą też, nie dla mnie kategoryczne wypowiedzi i piękny płomień walki. Oddaję walkowerem.
  • tt-tka 23.01.15, 12:15
    jako wojujaca, choc tylko we wlasnej sprawie - znaczy wciskam ludziom w zeby zenskie koncowki wtedy, gdy do mnie sie odnosza - podlaczam ciekawostke
    w roku 1897 (podajze, na pewno koncowka wieku) Boleslaw Prus moj ukochany skrytykowal okropnie autorke broszury "O kobietach rzemieslnikach" za tytul wlasnie, bo do samej tresci odniosl sie przychylnie
    po co, pytal, sztuczne i wydumane twory typu kobieta-rzemieslnik, skoro w naszym pieknym jezyku mamy wyraz rzemieslniczka oraz inne przyklady zwiazane z nazewnictwem zawodowym (fotografka, retuszerka, korpolterka itp)
    tenze Prus w roku 1880 omawiajac list "studentki z Petersburga" uznal za kon ieczne objasnic, ze "nowy ten wyraz oznacza kobiete ksztalcaca sie w dowolnej wyzszej uczelni" - najwyrazniej slowo to wtedy brzmialo tak zapewne, jak dla nas premierka
    czas robi swoje
    kiedys bawilasmy sie pysznie tworzac formy meskie od przyjetych zenskich i siajac wokol listonoszkow, kierowniczkow i innych takich calymi stadami
    niemniej funkcjonuja w jezyku czarownice, robotnice, uczennice, mistrzynie, przywodczynie ,czyli mozliwe sa zenskie koncowki bez zdrobnien
    wyraz uzywany staje sie , no wlasnie uzywanym
    osobiscie wole premierzyce, bo ta funkcja zle mi sie kojarzy bez wzgledu na plec
  • vi_san 23.01.15, 12:53
    Jako nie wojująca [i nie chcąca wszczynać wojen!] mam pytanie. Może tym razem moderacja puści? Osoby nieletnie i wrażliwe upraszam o nie czytanie ciągu dalszego! Jak, Tt-tko utworzyłabyś formę męską [skoro równouprawnienie to w dwie strony, nieprawdaż?] od słowa "ku rwa"? Podałam przykład takiej "niezabawnej" poprawności: koleżanka znalazła w przychodni tabliczkę, że "lekarz - pediater" przyjmuje..."

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 23.01.15, 13:30
    osoby nieletnie i wrazliwe uprasza sie o nieczytanie, odpowiadam Vi_san
    w praktyce mowionej dominuje okreslenie "meska k...a", aczkolwiek spotkalam (w 07 zglos sie") piekna fraze "byla tu jakas... pewno kurew, bo we futrze"
    dokladnie to samo pytanie zadawalam kilkakrotnie policji :-) pare latek temu, spory ograniczaly sie do prostytut czy prostytutek, bo nawet kurwiszon, choc rodzaj ma meski, w odbiorze dotyczy kobiety. Niestety
    ale wlasnie kurwiszon bylby meskim odpowiednikiem, zmiana percepcji sluchacza to kwestia czasu li i jedynie
    skoro wystepuje takie zjawisko i zaczyna sie o nim mowic, predzej czy pozniej okreslenie tez zaistnieje we wlasciwym znaczeniu
  • vi_san 23.01.15, 13:37
    :D Uwielbiam "smaczki" z 07...
    Skoro jak na razie najsensowniejszym wydaje się być "męska k...a", to ja optuję za "panią premier", "panią prezydent", "panią minister" zamiast dziwolągów w rodzaju "remierówka", "prezydentka", "ministerka"...
    Być może kiedyś wejdą na stałe do języka, ale na razie, jak dla mnie, brzmią sztucznie i niezręcznie.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • ssssen 14.10.15, 15:32
    Nie znacie słowa "żigolak", serio?
    A jeśli się upieracie o dosłownym przełożeniu słowa "kurwa" na wersję męską to macie problem - bo musiałybyście przyznać, że skoro takie słowo jest potrzebne, to znaczy, że kobiety korzystają z usług takich panów. Ależ się pienie wkopałyście...
  • bupu 14.10.15, 15:47
    ssssen napisał:

    > Nie znacie słowa "żigolak", serio?
    > A jeśli się upieracie o dosłownym przełożeniu słowa "kurwa" na wersję męską to
    > macie problem - bo musiałybyście przyznać, że skoro takie słowo jest potrzebne,
    > to znaczy, że kobiety korzystają z usług takich panów. Ależ się pienie wkopały
    > ście.

    No korzystają. Przyznajemy bez problemów, że korzystają, panowie zresztą z usług męskich prostytutek również korzystają. Gdzie ten problem, bo nie widzę?

    Ponadto "kurwa" nie oznacza li i jedynie damy płatnego afektu, ma znacznie szerszy zakres znaczeń.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • vi_san 23.01.15, 13:39
    I zauważ jaki się ładny OT językowy zrobił, grammarnazi by nas wszystkie pochwaliła! :D Nawet jeśli do jednomyślności nie dojdzie. :)

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 23.01.15, 13:57
    dopowiem jeszcze - nazewnictwo zenskie to nie jest kwestia rownouprawnienia czy poprawnosci politycznej, a problem duzoduzo obszerniejszy
    pani plus nazwa nie zalatwia sprawy, bo np sekretarka w odbiorze to dosc podrzedna funkcja pomocnicy kogos wazniejszego, natomiast sekretarz kojarzy sie z sekretarzem stanu, naukowym itp,, nawet z dodatkiem pani, a chodzi m. in. o to, by zenskie nazewnictwo nie mialo tych deprecjonujacych konotacji
    nauczycielka jest juz odbierana jak nauczyciel, ale nauczycielka akademicka nie istnieje w jezyku, choc istnieje w rzeczywistosci
    czyli nie ma zgody na zenskosc tam, gdzie wysoki prestiz ?
    a ja pytam - dlaczego ? skoro jest tytul /funkcja i osoba, ktora ja sprawuje, skoro gdzie indziej mamy Professorin czy Kanzlerin, w moim ojczystym (po polsku), a macierzystym (po niemiecku) jezyku tez tak chce
    i bede to miala :-)
  • klymenystra 23.01.15, 17:35
    Zigolo, mam wrazenie, jest odpowiednikiem...

    Ciekawe, ze maskulinizacja wyrazow wydaje sie jeszcze bardziej skomplikowana - oprocz wspomnianej pani negocjowalnego afektu do glowy przychodzi mi jeszcze przedszkolanek.
  • pavvka 23.01.15, 12:47
    gat45 napisała:

    > premierka - brzmi jak samica od małego premierka (mianownik r.m.: premierek), a
    > nie od premiera

    A nauczycielka to samica od mininauczyciela? Przecież -ka to powszechnie przyjęta w polszczyźnie końcówka żeńskich nazw zawodów, serio nie rozumiem tego czepialstwa.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • slotna 23.01.15, 15:59
    > A nauczycielka to samica od mininauczyciela? Przecież -ka to powszechnie przyję
    > ta w polszczyźnie końcówka żeńskich nazw zawodów, serio nie rozumiem tego czepi
    > alstwa.

    Tez tego nie ogarniam, chociaz naprawde sie staram. Zadnych sensownych argumentow, tylko "bo mnie sie nie podoba", "bo zawsze tak bylo i bylo dobrze". No coz, zycie i jezyk i tak pojda swoim torem ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 23.01.15, 16:38
    slotna napisała:

    > > A nauczycielka to samica od mininauczyciela? Przecież -ka to powszechnie
    > przyję
    > > ta w polszczyźnie końcówka żeńskich nazw zawodów, serio nie rozumiem tego
    > czepi
    > > alstwa.
    >
    > Tez tego nie ogarniam, chociaz naprawde sie staram. Zadnych sensownych argument
    > ow, tylko "bo mnie sie nie podoba", "bo zawsze tak bylo i bylo dobrze". No coz,
    > zycie i jezyk i tak pojda swoim torem ;)
    >

    Przecież dokładnie to pisałam kilka postów temu ! Że to moje prywatne odczucie i nikomu go nie narzucam. Nawet pokusiłam się o genezę uznawania za kryterium - w moim konkretnym przypadku - tego "bo zawsze tak było". I ze język i tak zrobi co chce. Ciekawam też, jak miałabym argumentować własne odczucia (to na zarzut o "zero argumentów").
    Dlatego oskarżenie o czepialstwo uważam za przesadzone (eufemizm). To nie czepialstwo tylko zdanie odmienne.
    W tej dyskusji zaczyna pobrzmiewać ton, na który jestem alergicznie uczulona, więc przezornie wycofuję się na z góry upatrzone pozycje.
  • slotna 23.01.15, 17:24
    > Ciekawam też, jak miałabym argumentować własne odczucia (to na zarzu
    > t o "zero argumentów").

    Zero _sensownych_, przeciez argumentow jako takich uzywalas (premiera to homonim, a premierka taka zabawna).

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 23.01.15, 17:45
    No to powiedz mi jak powinnam była napisać, żeby to, co cytujesz, wybrzmiało jako MOJE ODCZUCIE a nie MÓJ ARGUMENT ?
    Naprawdę zależy mi na odpowiedzi. Naprawdę nie obruszam się za zakwalifikowanie moich argumentów jako bezsensowne, bo to właśnie nie były żadne argumenty (subiektywne odczucia sensu ex definitione nie mają i dlatego argumentami być nie mogą).
    Gdybym należała do frakcji walczącej o feminizację języka (co się łacnie mogło było stać, ale się nie stało), to bardzo by mnie interesowało, jak swoje zdanie motywują ci, którzy mojego zapału nie podzielają. Wiedząc to łatwiej oponenta przekonywać do swoich racji. Bo przecież chyba nie chodzi o odgórny nakaz/zakaz pewnych form i szlus ? Ani o pogardliwe wzruszenie ramionami w rodzaju "ot, idiota/ka" i natychmiastowe zaszeregowanie do zaścianka (filistyńskiego) ? Prawda ?
  • yackandandah22 24.01.15, 02:13
    (subiektywne odczucia sensu ex definitione nie mają i dlatego argumentami być nie mogą).
    Gat, za tę cudną sentencję odnoszącą się do życia jako takiego (na przykład sytuacji, kiedy jedna taka od 2 tygodni leci jak głupia na nowego kolegę z pracy, a mężatką jest od lat czterech) dostajesz ode mnie złote pióro, a raczej złoty klawisz.
  • klymenystra 23.01.15, 17:34
    A tytulowa watkowa bohaterka? Tyz smisznie :)
  • vi_san 23.01.15, 12:48
    "Premierówa", przyjaźniej "premierówka"?
    Też jestem za "panią premier", "panią prezydent" czy panią minister". :)
    Być może mój "liberalizm" w kwestii nazewniczej ma się stąd, skąd i u ciebie? Bo jako żyję nie spotkałam się z dyskryminacją ze względu na płeć [pominąwszy "szkolne zaloty" w rodzaju gwizdów i okrzyków "Te, lalunia!"]. I, co prawda rozumiem, że fakt iż mnie coś nie dotknęło to nie znaczy, że nie istnieje [vide: nigdy nie byłam ofiarą zabójstwa = zabójstw nie ma? ;) ], ale po pierwsze: Siostry walczące o "czystość płciowo - nazewniczą" mocno trącą "grammarnazi" i robią sprawę tam gdzie jej nie ma, po drugie: tracą czas i energię na krucjatę o nazwę "admirałka" zamiast "admirał", a tracą z oczu fakt, że pani admirał zarabia o 1/3 mniej niż pan admirał, co moim zdaniem jest istotniejsze.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • gat45 23.01.15, 13:53
    vi_san napisała:

    > "Premierówa", przyjaźniej "premierówka"?
    > Też jestem za "panią premier", "panią prezydent" czy panią minister". :)
    > Być może mój "liberalizm" w kwestii nazewniczej ma się stąd, skąd i u ciebie? B
    > o jako żyję nie spotkałam się z dyskryminacją ze względu na płeć [pominąwszy "s
    > zkolne zaloty" w rodzaju gwizdów i okrzyków "Te, lalunia!"].

    A to zupełnie inna para kaloszy:)
    Przyznaję, że wizja całkowitego zrównania ról w kategorii "zaloty i dalsze epizody" jest dla mnie lekko przerażająca. Przemoc i zachowania czysto maczystowskie wykreśliwszy pozostaje jeszcze cała gama gestów. Mieszkam w kraju, gdzie przeciągły gwizd z kawiarnianego ogródka na widok przechodzącej piękności jest zjawiskiem powszednim i nieco denerwują mnie Amerykanki (kobiety z USA, nie rozkładane na łóżko fotele), które na to reagują oburzeniem, a przynajmniej zdziwieniem. Chociaż może rzeczywiście jest to obraźliwe ? Nie wiem, według mnie - nie. Uwaga : przechodzę często przed liceum w godzinach wychodzenia uczniów i z dużą przyjemnością zaobserwowałam, że często grupa panienek wydaje gwizd uznania na widok przystojnego osobnika płci męskiej. Mnie bardziej odpowiada taki kierunek równouprawnienia niż ubezwłasnowolnianie facetów.
    Oj, coś czuję, że teraz to mi się dopiero oberwie....
  • vi_san 23.01.15, 14:04
    A za co ma ci się obrywać? Równouprawnienie - tak, "odmaskulinizowanie" mężczyzn - nie. Jak byłam w Grecji to było miłe, kiedy z kawiarnianych ogródków czy z mijających mnie samochodów słyszałam gwizd. Nie traktowałam tego, jako "obelgę" a wyraz aprobaty dla urody.
    P.S. OT: Wklepałam w Google twój nick i służę efektem: "Gat (hebr. tłocznia) ? starożytne miasto w Palestynie, najpierw kananejskie, następnie zaś stolica pięciu miast konfederacji filistyńskiej. Lokalizacja: zidentyfikowane na Tel Erani w pobliżu izraelskiego miasta Qiryat Gat. Należało do tzw. Pentapolis Filistyńskiej razem z Gazą, Ekronem, Aszdodem i Aszkelonem. W Biblii: Stary Testament wymienia je kilkakrotnie: w Księdze Jozuego (Joz 13,3), w opisie o dojściu do władzy króla Dawida (por. 1 Sm 27,2; 1 Krn 18,1; 2 Sm 15,18) oraz w jednym z proroctw Amosa (por. Am 6,2). Według Biblii Gat było siedzibą olbrzymów: Anakitów i Refaitów. Z Gat pochodzili bracia Goliat i Lachmi. :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • gat45 23.01.15, 14:22
    Hmmmmm. Filistynka. Niech będzie.
    Oto co mówi Larousse na ten temat
    Philistin : Personne d'esprit fermé aux lettres, aux arts, aux nouveautés.
    (osoba o umyśle zamkniętym na literaturę, sztukę i wszelkie nowinki). Czyli by się zgadzało:(

    PS Mój nick ma pochodzenie o wiele mniej egzotyczne - literki to początek nazwy historycznego regionu Francji, w którym od niedawna mieszkam, a 45 to numer departamentu. Chciałam go sobie zmienić na prostszy - Gad - ale się nie udało. I tak zostałam Gatem. Od dzisiaj też :
    traduction - philistin adj.)
    kołtuński
    philistin (n.)
    filister
    philistin (n.) (PejArgPop;figuré;littéraire)
    ignorant, obskurant, nieuk, analfabeta, półanalfabeta

    A mówiłam, że mi się oberwie !
    <popłakuje cichutko, siąka nosem i idzie się dąsać do ciemnego kącika>
  • vi_san 23.01.15, 14:52
    Ale tam, zaraz oberwie! :D Proszę, chusteczki do nosa tutaj, a drugą ręką podaję meliskę na uspokojenie rozedrganych nerwów. Dalila była Filistynką, ta od Samsona.Ale uznawanie jej za zdrajczynię, oszustkę i wszelkie zło świata [a co za tym idzie: uogólnienie na wszystkie Filistynki] jest przekłamanie. Że przytoczę "W istocie to Samson, a nie Dalila jest tym, który nieustannie kłamie. Dalila nie korzysta z żadnych damskich sztuczek, by wydobyć od niego odpowiedź, ale pyta Samsona wprost o źródło jego siły: ?Powiedz mi, proszę cię, gdzie tkwi twoja wielka siła i czym można by cię związać i obezwładnić?. Być może Samson ulega wrażeniu, że Dalila ma na myśli jakiś rodzaj zabawy miłosnej związanej ze skrępowaniem ciała, ponieważ mówi jej, że związanie go siedmioma surowymi, jeszcze nie wyschłymi linami, sprawi, że osłabnie. Podczas gdy władcy filistyńscy czekają tuż za drzwiami, Dalila, najwyraźniej za przyzwoleniem i wiedzą Samsona, wiąże go siedmioma surowymi linami. Kiedy mówi do niego: ?Filistyni nad tobą, Samsonie!, on z łatwością zrywa liny?. Dalila oskarża Samsona o drwiny i ponownie pyta go o źródło jego mocy. Ten odpowiada: ?Gdyby mnie mocno związano nowymi powrozami, takimi, jakich jeszcze nie używano, wówczas osłabnę i stanę się zwykłym człowiekiem?. Raz jeszcze Dalila wiąże Samsona, a on ponownie oswobadza się z pęt. Nieustraszona Dalila ponawia pytanie i tym razem Samson jest już bliższy prawdy, kiedy odpowiada jej, że jeśli jego włosy zostaną splecione i związane, stanie się słaby jak każdy inny człowiek. Dalila czeka, aż Samson zaśnie i wtedy oplata jego włosy nicią. Kiedy budzi go i straszy Filistynami, Samson wyswobadza swoje włosy z plątaniny nici. Chociaż Samson zdaje się widzieć w tym wszystkim swego rodzaju miłosną grę lub seksualne igraszki, Dalili bynajmniej nie o to chodzi. Ona ma zadanie do wykonania i musi teraz zmienić taktykę. Kobieta wie, kiedy mężczyzna jest w niej zakochany i nie inaczej jest z Dalilą. Wykorzystując miłość Samsona dla swoich celów, Dalila najpierw oskarża Samsona o to, że jej nie kocha, a kiedy to zawodzi, po prostu dręczy go dopóty naprawdę nie wyjawi on jej swego sekretu: ?Głowy mojej nie dotknęła nigdy brzytwa, albowiem od łona matki jestem Bożym nazarejczykiem. Gdyby mnie ogolono, siła moja odejdzie, osłabnę i stanę się zwykłym człowiekiem?. Dodajmy do tego, iż Dalila była samotną kobietą [co w tamtych czasach często równało się "własnością niczyją"], nie miała rodziny, która by ją chroniła i wspierała i nie bardzo miała wybór, gdy filistyńska starszyzna zażądała wydania Samsona.
    Przekonana, że Samson wreszcie ujawnił źródło swej siły, Dalila wzywa władców filistyńskich i czeka na stosowny moment, by go wydać. W tej scenie, Samson wyczerpany utarczkami z Dalilą spokojnie zasypia na kolanach swej kochanki nieświadom nadciągającej zdrady. Kiedy śpi, ?człowiek? Dalili goli siedem splotów z jego głowy. Pozbawionego włosów Samsona opuszcza nadludzka siła i Filistyni mogą go wreszcie pojmać.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • klymenystra 23.01.15, 17:39
    A ja o Tobie zawsze myslalam jak o kocie :) Po katalonsku gat to kot.

    Mieszkasz w Centre, jaki region sie tam kryje? Zazdroszcze swoja droga, Centre, Burgundia i Akwitania to moje ukochanie regiony Francji. No i Langwedocja-Roussillon. Ale to juz z innej bajki :)
  • gat45 23.01.15, 17:54
    Le Gâtinais. Departament Le Loiret, ale od strony przeciwnej niż Orléans. Mieszkam w cudownej mieścince, siedzibie pod-prefektury znanej w folderach turystycznych pod szumną nazwą La Vénise du Gâtinais, bo średniowieczna starówka ma więcej kanałów niż uliczek :) O borze wszechlistny, jak mi się tu cudownie mieszka po całej wieczności w Paryżu !

    A Kot bardzo mi odpowiada, dziękuję. Zaraz zapytam, co na to mój pies, niegdysiejszy schroniskowiec, pluszak-wielorasowo-labradorowaty o wadze o 6 kg mniejszej od mojej. Pyszna przytulanka, ale czy dla kota też ? Zaraz zobaczymy.
  • klymenystra 23.01.15, 17:56
    No, ja sie nie dziwie, dla mnoe 3 dni w Paryzu to zawsze meka, a co dopiero mieszkanie tam!

    Kocham francuskie miasteczka i miescinki, zwiedzilam tego na kopy, takie np St-Macaire, chyba juz w Zyrondzie, sam miod :) Zadzraszczam wiec tym bardziej - ale na odtrutke od zazdrosci ide posluchac La Ballade des gens qui sont nes quelque part ;)
  • slotna 23.01.15, 16:35
    > Mieszkam w kraju, gdzie prze
    > ciągły gwizd z kawiarnianego ogródka na widok przechodzącej piękności jest zjaw
    > iskiem powszednim i nieco denerwują mnie Amerykanki (kobiety z USA, nie rozkład
    > ane na łóżko fotele), które na to reagują oburzeniem, a przynajmniej zdziwienie
    > m.

    Byc moze po prostu sie boja - jesli mezczyzni w tym kraju nie krepuja sie, zeby gwizdac i krzyczec na widok kobiet w ciagu dnia na ruchliwej ulicy, co zrobia, kiedy przydybia je w jakims zaulku? Ja nie lubie tych "wyrazow uznania", nie cierpie przechodzic obok budowlancow czy panow okupujacych lawki i przystanki. Mierzi mnie to po prostu. Nie zycze sobie byc zaczepiana i tyle, czy kogos to denerwuje czy nie. A piekne kobiety maja dopiero przerabane, zwlaszcza jesli nie lubia chowac sie w workach przed wzrokiem mezczyzn. Brrr.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 23.01.15, 16:40
    Spokojnie, te gwizdy w żadnym przypadku nie dotyczyły osobiście moich koleżanek z USA, one protestowały całkowicie altruistycznie :)
  • agafiatichonowna 23.01.15, 17:07
    Sędzina to żona sędziego i używanie tego wyrażenia w odniesieniu do kobiety wykonującej ten zawód prawidłowym nie jest, o czym dziennikarze wiedziec powinni. Też się z tym stykam dość często, ale bardziej niż artykułom prasowym wierzę profesorowi Bralczykowi. A w prasie nie na takie błędy się natykam, Ty zapewne też.
  • pavvka 23.01.15, 17:15
    agafiatichonowna napisała:

    > Sędzina to żona sędziego i używanie tego wyrażenia w odniesieniu do kobiety wyk
    > onującej ten zawód prawidłowym nie jest, o czym dziennikarze wiedziec powinni.

    I tak i nie. Formalnie krawcowa to żona krawca, a szefowa żona szefa, tym niemniej te określenia powszechnie funkcjonują jako określenie kobiet wykonujących ten zawód i funkcję.

    Określenie "ta sędzia" jest używane od stosunkowo niedawna, jeszcze ze 20 lat temu nie było powszechne również w mediach, i kobietę sprawującą urząd sędziego nazywano prawie zawsze sędziną.

    > A w prasie nie na takie błędy się natykam, Ty zapewne też.

    Ja mam takie podejrzenie, że Słotna widzi słowo "sędzina" w prasie na takiej samej zasadzie na jakiej prawie wszyscy na opakowaniach cukru waniliNowego widzą napis "cukier waniliowy" :P
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • slotna 23.01.15, 17:20
    > Określenie "ta sędzia" jest używane od stosunkowo niedawna, jeszcze ze 20 lat t
    > emu nie było powszechne również w mediach, i kobietę sprawującą urząd sędziego
    > nazywano prawie zawsze sędziną.

    Uwazam, ze bylo odwrotnie: sedzina okreslano niegdys zone sedziego, a dopiero kiedy odeszlo sie od okreslania kobiet profesja meza, zaczeto kobiety sedziow okreslac w ten sposob.

    > Ja mam takie podejrzenie, że Słotna widzi słowo "sędzina" w prasie na takiej sa
    > mej zasadzie na jakiej prawie wszyscy na opakowaniach cukru waniliNowego widzą
    > napis "cukier waniliowy" :P

    Nie rozumiem analogii. Ludzie widza "cukier waniliowy" bo sie na to nastawiaja, chca zeby taki byl. Ja natomiast "sedziny" nie powazam i zawsze mam nadzieje, ze bedzie "sedzia".

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • slotna 23.01.15, 17:22
    > Spokojnie, te gwizdy w żadnym przypadku nie dotyczyły osobiście moich koleżanek
    > z USA, one protestowały całkowicie altruistycznie :)

    Ach, zapewne bedac grubymi zaniedbanymi Amerykankami w dresach zazdroscily miejscowym pieknosciom i stad oburz?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 23.01.15, 18:00
    >
    > Ach, zapewne bedac grubymi zaniedbanymi Amerykankami w dresach zazdroscily miej
    > scowym pieknosciom i stad oburz?
    >

    No i po co tak zgrzytasz ?
    Nie, po prostu nie ten przedział wiekowy, moja miła.
    Wiem, wiem, teraz do grzechu pochwały maczyzmu dodaję adżyzm. Chyba już nic mi nie pomoże w Twoich oczach. Jednak idę się zabić na śmierć.
  • slotna 23.01.15, 18:15
    > Wiem, wiem, teraz do grzechu pochwały maczyzmu dodaję adżyzm. Chyba już nic mi
    > nie pomoże w Twoich oczach. Jednak idę się zabić na śmierć.

    Cieszy mnie, ze tak sie przejelas, moja mila, nawet zanalizowalas to co napisalas. Piatek jest, wiec proponuje sie jednak zapic zamiast od razu zabijac.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 23.01.15, 18:23
    Dziękuję serdecznie za dobrą radę. Każdy ma swoje metody na strapienia, jak widzę.
  • vi_san 23.01.15, 18:22
    Przypominam o żałobnikach... A jeśli zdecydujesz się jednak, to przyjadę na pogrzeb i będę głośno czytać McDusię, nie zawsze prawidłowo akcentując bezokoliczniki, co i tak znaczenia nie będzie miało, bo czytać będę po polsku, a ty we Francji mieszkasz... Ale cię podrzuci. :P

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • slotna 23.01.15, 12:59
    > premiera - zaraz po próbie generalnej ?

    Homonimy to faktycznie problem, nie da sie zrozumiec o czym mowa. Co zrobic z paniami mieszkancami Kanady, Szwecji, Ameryki, Anglii, Finlandii, Hiszpanii, Polski? Bo czlowiek gotow pomyslec, ze mowa o lozku polowym, podporce dla chromego, kanapie rozkladanej, bulce wroclawskiej, nozu, grypie czy czeskim tancu. Pilot to znow do telewizora, krawiec - gatunek grzyba, slyszac "edytor" mam przed oczami program komputerowy, a juz taki mat czy zgola majtek? Zgroza!

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 23.01.15, 13:40
    Ależ masz całkowitą rację ! Tylko i Ty, i Pavvka dyskutujecie na poziomie ogólnym, a ja pisałam o swoich własnych, prywatnych odczuciach. Których na dodatek nikomu nie narzucam :)
    Wiem, że język żyje i że i tak zrobi, co zechce. Rozumiem walkę o feminizację na tym wspomnianym poziomie ogólnym, ale nie czuję bożej woli, żeby się do niej przyłączyć. Może to trochę kompleks emigrantki, tak skupionej na pilnowaniu (się) żeby nie zacząć mówić jak część tzw Polonii, że zafiksowałam się na tym, co "poprawne i już" ? Żadnych mieszanek językowych, żadnych nowinek, polszczyzna czysta bardziej niż wódka, bo w stu, a nie w czterdziestu procentach ? Za to kiedy będzie trzeba walczyć o zrównanie zarobków na danym stanowisku, to proszę na mnie liczyć.
  • iskrzy_54 23.01.15, 14:15
    Natomiast niezmiennie mierżą mnie potworki nie biorące pod uwagę systemu słowotwórstwa i nikt mnie nie zmusi do zaakceptowania na przykład słowa "ministra". Ministerka - proszę uprzejmie jeżeli ktoś lubi, ale nie ministra czy premiera. A tak naprawdę to żałuję jednej rzeczy, choć wiem, że to płacz nad rozlanym mlekiem. Otóż zachowanie męskich nazw funkcji /tytułów w odniesieniu do kobiet wymagało poprzedzenia słówkiem "pani" - i według mnie to był prawdziwie feministyczny trend :))
    Doktor Nowak, ale - pani doktor Nowak. To było to, zupełnie jak Coca Cola.

    Zgadzam się: pani minister tańczy; piekno języka I zdrowy rozsądek przede wszystkim :) BTW jako tłumacza denerwuje mnie polityczna poprawność, czasami zbyt daleko idąca w wykorzenianiu wszystkich słów nacechowanych płciowo: te wszystkie police officer, firefighter, chociaż te wyrazy to mały pysio, w tekstach, które czasami weryfikuję natknęłam sie na Frenchperson I Ombudsperson (zamiast Ombudsman - które to słowo jest wzięte ze szwedzkiego); czasami jak wypada mi się wykazac polityczną poprawnością mam problem, czy waiter jest OK, skoro istnieje waitress? czy mówić waiting person (bez sensu), czy jakoś to omijać
  • pavvka 23.01.15, 14:32
    iskrzy_54 napisała:

    > czasami jak wypada mi się wy
    > kazac polityczną poprawnością mam problem, czy waiter jest OK, skoro istnieje w
    > aitress?
    > czy mówić waiting person (bez sensu), czy jakoś to omijać

    W angielskim ze względu na brak rodzaju gramatycznego w takim sensie jak w polskim, postulaty feministyczne idą w przeciwnym kierunku, tzn. używania nazewnictwa neutralnego płciowo. Więc poprawnie politycznie jest używać 'waiter' czy 'actor' na osobę płci dowolnej; jeśli w konkretnym przypadku istnieje potrzeba podkreślenia płci, to powiesz 'female waiter', 'female actor'.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • tt-tka 23.01.15, 14:57
    te trendy jezykowe naprawde sa w znacznym stopniu ksztaltowane przez zjawiska spoleczne, feminizacja wielu zawodow lub pojawianie sie mezczyzn w pracach dotad zdominowanych przez kobiety tworzy nowe slowa
    istniala od dawna przedszkolanka i nazwa meska tego zawodu to przedszkolanek, nie przedszkolan :-)
    w angielskim, ltorego zreszta nie znam, zachwycila mnie (z Adriana Mole) pani Goldman, ktora oficjalnie zmienila nazwisko na Goldperson
  • agafiatichonowna 23.01.15, 14:56
    Równouprawnienie tak, ale nie za cenę takich potworków językowych jak "ministra" właśnie. a co zrobić z takim
    zawodem jak muzyk? Forma żeńska zarezerwowana. Damskim odpowiednikom niektórych zawodów, uważanych onegdaj za typowo męskie, przyporządkowano konkretne przedmioty . Stolarz - stolarka. Dyplomata - dyplomatka - to wszak i paletko i teczuszka. W niektórych krajach kobieta może być księdzem. Jakieś propozycje? Sędzia nie ma rodzaju męskiego i od lat problemu nie ma , w powszechnym użyciu jest pan sędzia i pani sędzia. Może więc tam gdzie to możliwe szukajmy dobrze brzmiących żeńskich odpowiedników, a tam gdzie rodzą się potwory stosujmy tradycyjne - pani.
    A panna Febliczanka /bo chyba nie Feblikówna/ podoba mi się. Zwłaszcza z tym nosem. Jest w niej jakaś drapieżność co mnie osobiście dobrze wróży. Dla Ignasia? Nigdy! A kysz! I gwoli ścisłości - kapelutek jest w stylu lat dwudziestych nie trzydziestych. Wiem, bom w roku pańskim 1923 takim nosiła.
  • slotna 23.01.15, 15:52
    > Równouprawnienie tak, ale nie za cenę takich potworków językowych jak "ministr
    > a" właśnie. a co zrobić z takim
    > zawodem jak muzyk? Forma żeńska zarezerwowana.

    Wielokrotnie slyszalam "muzyczka".

    > Sęd
    > zia nie ma rodzaju męskiego i od lat problemu nie ma , w powszechnym użyciu je
    > st pan sędzia i pani sędzia.

    Nie wiem kiedy ostatnio slyszalam zwrot "pani sedzia", wszedzie, lacznie z artykulami prasowymi trafiam na "sedzina".

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • zla.m 23.01.15, 17:36
    To ja się chyba ponawymądrzam trochę.

    Formant -ka ma w języku polskim kilka funkcji:
    - tworzy zdrobnienia rzeczowników w rodzaju żeńskim(mysz-myszka)
    - tworzy formy żeńskie (aktor-aktorka)
    - tworzy rzeczowniki nieżywotne, kojarzące się użytkownikom języka z różnymi dziedzinami życia: zawodowego (szoferka), części ubrań (pilotka, cyklistka), stylu bycia (literatka) itp.

    I teraz - uwaga: formy żeńskie powstałe od męskich nie są zdrobnieniami, chociaż przez wielofunkcyjność tego formantu bywają tak odbierane. Ale jeżeli dany desygnat występuje często i jest powszechnie używany w znaczeniu "kobieta, która jest...", to naprawdę tylko kwestia stosunkowo niewielkiego czasu, aby słowo się osłuchało i stało pełnoprawnym odpowiednikiem formy męskiej. Nikt nie odbiera nauczycielki, lekarki, malarki czy kucharki jako zdrobnień. Konsekwentnie stosowana premierka też zatraci tę "zdrobniałość" i dziwność.

    Dodatkowo zawsze przy takich dyskusjach pojawia się kwestia homonimii - bo pilotka i marynarka to ubranie, a szoferka to miejsce pracy. Owszem. Ale jakoś taka sama homonimia nie przeszkadza nikomu przy określeniach mieszkanek różnych krajów (Szwedka, Finka, Amerykanka, Polka) i męskich zawodach, których przykłady podała już słotna: majtek, pilot, krawiec, edytor, adwokat (alkohol), model (wzorzec, wzór). Widziałam też zawód "monitor badań klinicznych", moim zdaniem to weselsze niż premierka.

    Więc konkludując: język sobie doskonale radzi ze zjawiskiem homonimii, wręcz jest ona wykorzystywana twórczo czy to w poezji czy żarcie słownym ("Byłam wczoraj na premierze..."). I nie jest to żaden argument za nietworzeniem żeńskich odpowiedników dla nazw zawodów.

    Oczywiście, jak większości z was, niektóre takie nazwy wydają mi się dość "dzikie", np. motorniczka. Ale to jest tylko kwestia osłuchania, w chemiczce nie widzę wszak nic dziwnego.

    A jeżeli chodzi o kwestię walki o nazewnictwo i o zarobki - wydaje mi się, że może tu być pewne sprężenie zwrotne. Skoro mamy poważnego i poważanego architekta i niepoważną, uzurpującą coś sobie architektkę to wiadomo, że tę drugą ceni się mniej i płaci jej się mniej. Zresztą akurat to słowo faktycznie jest dość trudne w wymowie, nie zdziwię się, gdy nastąpi jakieś jego uproszczenie, zlanie się spółgłosek (jak np. radźca stał się rajcą).

    Osobiście jestem jak najbardziej za formami żeńskimi, zwłaszcza w przypadku wprowadzania ich do zawodów prestiżowych, chociaż jeżeli jakaś pani się upiera, że nie jest lekarką, tylko lekarzem, to jej wybór i będę tak się do niej zwracać.

    --
    tak sobie myślę że kwestia pedalska to tylko pretekst, to współczesny proletariat, chodzi o totalne zniewolenie człowieka poprzez danie mu nieograniczonej wolności - © wielodzietni.prg
  • klymenystra 23.01.15, 17:43
    W mojej rodzinie zwiazanej od 3 pokolen z transportem publicznym mowi sie "motornicza" :)

    A jak Wam sie podoba "chirurzyni"? Chyba nie weszlo do uzytku, ale z 12 lat temu byl taki pomysl :)
  • tt-tka 23.01.15, 17:53
    chirurzanka (wym. chirur-rzanka, brak niestety polskich znakow)
    chirurga
    chirurgini
    zrodlo - Podwieczorek przy mikrofonie, pozny Gomulka albo wczesny Gierek
  • klymenystra 23.01.15, 17:54
    Ja mowie chirurzka, analogicznie do filolozka (analogicznie fonetycznie, nie morfologicznie).
  • tt-tka 23.01.15, 17:47
    bardzo dobrze, ze sie zla.m powymadrzala, nie ma to jak konkret !
    co do prof. Br., zadalam mu kiedys za posrednictwem poradni jezykowej pytanie - chodzilo o polski odpowiednik niemieckiej formy uwzgledniajacej w zbiorowosci obie plcie jako rownowazne
    odpowiedzial, ze na szczescie w polskim nie ma potrzeby tworzenia takich form
    szukalam porady jezykowej, dostalam pouczenie co do sposobu, w jaki powinnam myslec
    to ja chrzanie te ich dropsy
  • klymenystra 23.01.15, 17:53
    Ja tez nie lubie Bralczyka i nie jest dla mnie absolutnie autorytetem. Czytalam jego wynurzenia etyomologiczne i coz...
  • ta_noemi 24.01.15, 17:00
    Profesor B, niestety szowinistą jest. Jak ma nie być jak jest. Dlatego będzie bronił do upadłego nazywania kobiet męskimi słowami. Ale na szczęście potrzeba uporządkowania wreszcie tej stajni Augiasza i używania potrzebnych - logicznie utworzonych - rzeczowników wygra. Bo jak nie jak tak. Nie ma żadnych powodów, by tak się nie stało, oprócz chęci mężczyzn do zachowania status quo (niech żyje i rozkwita Wielki Patriarchat) i ludzkiej obawy przed śmiesznością (ale to tylko u tych którym się wydaje, że sufiks -ka to tylko do zdrobnień). Świadomość się zwiększa, widzimy, ile do nadrobienia.
    A co do zajmijmy się płacą, a nie szacunkiem do zawodu i wykonującej go kobiety - jak już było napisane troszkę wyżej: to się nierozerwalnie łączy: jak nam będzie się wmawiać, że adwokatka brzmi dziwnie, śmiesznie, ba - zabawnie - to nie będzie się nas szanowało, a co za tym idzie nie będzie powodów, by szanować naszą pracę także pieniężnie. Prestiż przekłada się na kasę.
  • tt-tka 24.01.15, 17:17
    owszem, lekcewazenie przejawia sie roznie, ale w kazdej postaci pozostaje lekcewazeniem i przeklada sie na spoleczne postrzeganie osoby lekcewazonej
    przyklad calkiem swiezy - omawiamy duzy projekt, zagaja pan ok,. 40, ktory przedstawia sie jako prezes, po czym oddaje glos pani Krysi, pani pod 60
    prezes zapewne ma jakies imie, ale do konca wystepuje jako prezes
    pani Krysia zapewne pelni jakas funkcje (potem okazalo sie, ze jest koordynatorka tego projektu), ale prezentowana i dopuszczana do glosu jest konsekwentnie jako pani Krysia
    wsciek
    podwojny, bo nie znosze takiej poufalosci na cudzy rachunek - p. Krystyna Iksinska sama powinna okreslic, dla kogo zechce by p. Krysia i czy w ogole
    a dzialo sie to w srodowisku osob niepelnosprawnych, ktorego przedstawicielka zapewniala mnie wczesniej, ze oni jako grupa sa tak dyskryminowani z racji niepelnosprawnosci, ze na dyskryminacje plciowa nie ma juz miejsca
  • vi_san 24.01.15, 19:45
    O. I o to właśnie chodzi. Pan prezes jeśli jest "luzak" w ogóle [acz kompletnie nie zgodnie z zasadami dobrego wychowania] powinien był albo przedstawić się "Jestem Marek, a to pani Krysia, która ...", albo przedstawić się "Prezes fundacji XYZ Marek Nowak, a to pani Krystyna Kowalska, koordynator [koordynatorka] projektu..." Czyli albo stosujemy tytulaturę, albo jesteśmy na luzie. Też nie znoszę takiej poufałości.
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • pavvka 26.01.15, 11:30
    tt-tka napisała:

    > przyklad calkiem swiezy - omawiamy duzy projekt, zagaja pan ok,. 40, ktory prze
    > dstawia sie jako prezes, po czym oddaje glos pani Krysi, pani pod 60
    > prezes zapewne ma jakies imie, ale do konca wystepuje jako prezes
    > pani Krysia zapewne pelni jakas funkcje (potem okazalo sie, ze jest koordynator
    > ka tego projektu), ale prezentowana i dopuszczana do glosu jest konsekwentnie j
    > ako pani Krysia

    Oczywiście nie mogę mieć pewności że tak jest, ale ja bym tę sytuację odebrał jako przerost hierarchiczności w organizacji, a nie seksizm. Podejrzewam, że gdyby facet był tym koordynatorem, to również byłby panem Tomkiem czy Krzyśkiem.
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • tt-tka 26.01.15, 14:51
    nie wiem, czy facet bylby panem Tomkiem
    wiem, ze babka, pus minus dwie dekady starsza od prezesa, byla pania Krysia
    i po takiej prezentacji stala sie nia rowniez dla nowych, zwerbowanych do projektu osob
    PS koordynatorka nie byla z organizacji, ktorej prezesowal ten pan, projekt finansowalo kilka podmiotow
    nie pdlegala mu sluzbowo
  • pavvka 26.01.15, 15:10
    No cóż, ja się w pracy (i nie chodziło o salon kosmetyczny, jak w historii kkokos z sąsiedniego wątku, tylko o poważną korporację) spotykałem z komórkami organizacyjnymi, w których do szefowej mówiło się per 'pani dyrektor', a ona do pracownic, również tych ze swojej kategorii wiekowej i starszych per 'Basia', nawet bez 'pani' przed imieniem. I akurat znane mi przykłady tego typu dotyczyły głównie sytuacji gdzie to kobiety były szefowymi (choć nie twierdzę, że to ogólna reguła, bardziej specyfika branży), dlatego doskonale potrafię sobie wytłumaczyć sytuację z panią Krysią bez sięgania po seksizm.
    --
    Although it is not true that all conservatives are stupid people, it is true that most stupid people are conservative. - John Stuart Mill
  • tt-tka 26.01.15, 15:20
    tez znam takie instytucje, mocno hierarchiczne
    niemniej - sytuacje, gdy facet ma tytul, a babka tylko imie, i jest to prezentacja na forum publicznym, a nie wewnatrzorganizacyjna sprawa, odbieram jako seksistowska
  • pavvka 26.01.15, 15:26
    tt-tka napisała:

    > niemniej - sytuacje, gdy facet ma tytul, a babka tylko imie, i jest to prezenta
    > cja na forum publicznym, a nie wewnatrzorganizacyjna sprawa, odbieram jako seks
    > istowska

    Nie, ona jest niezgodna z zasadami dobrego wychowania, ale żeby stwierdzić czy seksistowska, musiałabyś poznać motywację prezesa. Gdyby wystąpiło tam 10 osób i do wszystkich kobiet prezes zwracałby się bardziej poufale niż do mężczyzn, to byłaby mocna przesłanka że chodzi o płeć. Gdyby całą dziesiątkę tytułował tak samo zdrobnionymi imionami, oznaczałoby że to prawdopodobnie tylko kwestia hierarchii. A ponieważ tutaj próbka wynosiła 1, uogólnianie jest nadużyciem, czyli your guess is as good as mine.
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • tt-tka 26.01.15, 15:31
    poznalam motywacje, bo go o to zapytalam po spotkaniu
    paternalistyczna byla
  • pavvka 26.01.15, 15:34
    Czyli co, powiedział 'bo to kobieta była'?
    --
    "There's a word for people like that...No, I'm saying, there's a word and I don't know what it is. I'm not being fucking poetic."
  • tt-tka 26.01.15, 15:45
    niemal
    zapytalam, czemu pani K. nie zostala wymieniona z funkcji, skoro dla osob z zewnatrz jej funkcja w projekcie byla istotna, a nie imie
    odp. - pani Krysia jest taka macierzynska (nb pracujac z nia nie stwierdzilam, by byla macierzynska, apodyktyczna owszem)
  • agafiatichonowna 26.01.15, 16:07
    No to wytłumaczył całą sprawę szalenie wyczerpująco i bardzo rzeczowo. Zaiste, powód do panikrysiowania
    podał prześwietny. Seksista jak najbardziej, ale przy tym burak i cham, co dość często idzie w parze
  • pavvka 26.01.15, 16:28
    No cóż, i tak należy się cieszyć że nie tytułował jej 'ciocia Krysia' ;-/
    --
    3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
  • tt-tka 26.01.15, 16:56
    nalezy sie cieszyc, ze nie tytulowal jej ciocia Krysia

    przepraszam, teraz do mnie dotarlo, ze nie wyjasnilam moich odczuc
    pani Krysia z prezesem moze byc nawet na "synku", guzik mi do tego
    poczulam sie urazona we wlasnym, a nie jej imieniu - bo jezeli organizuje sie zebrania i angazuje moj czas celem pozyskania mnie do wspolpracy, oczekuje rzeczowej informacji - kto jest kto, czym sie zajmuje, jaki jest podzial zadan
    wzorcowo to powinno dla mnie tak wygladac
    - nazywam sie..., jestem prezesem organizacji... , ktora wspol finansuje i pilotuje ten projekt; z zalozeniami projektu i naszymi oczekiwaniami wobec chetnych do wspolpracy zapozna panstwa koordynatorka projektu, pani...
    i tu przejmuje mikrofon pani Krysia
    takim zagajeniem, jakie wykonal, on zlekcewazyl nas
  • rose_burton 31.05.15, 14:35
    A może to pierwsza córka Elki i Tomka? W McDusi Grzegorz mówi Gabie, że Elżbieta jest w drugiej ciąży - czyli już jakieś dziecko mają. Wiśnie - bo mieszkają w Japoni, a to Kraj Kwitnącej Wiśni :D
  • slotna 23.01.15, 15:56
    > BTW jako tłumacza denerwuje mnie polityczna poprawność, czasami zbyt da
    > leko idąca w wykorzenianiu wszystkich słów nacechowanych płciowo: te wszystkie
    > police officer, firefighter, chociaż te wyrazy to mały pysio, w tekstach, które
    > czasami weryfikuję natknęłam sie na Frenchperson I Ombudsperson (zamiast Ombud
    > sman - które to słowo jest wzięte ze szwedzkiego);

    Nie rozumiem, co jest irytujacego w tych wyrazach - masz problem, ze musisz wiecej klawiszy wcisnac czy jak?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • iskrzy_54 23.01.15, 18:33
    Nie rozumiem, co jest irytujacego w tych wyrazach - masz problem, ze musisz wiecej klawiszy wcisnac czy jak?

    Niekoniecznie, jestem po prostu przywiązana do niektortych form I Firefighter Sam brzmi lepiej niż Fireperson Sam, zwłaszcza, że Sam może dotyczyć zarówno kobiety, jak I mężczyzny
  • iskrzy_54 23.01.15, 18:33
    Oczywiście miało być Fireman Sam
  • slotna 23.01.15, 18:45
    Fireman brzmi lepiej niz firefighter, o to chodzilo?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • agafiatichonowna 23.01.15, 19:07
    Gat, popieram gorąco. Tez bym nie chciała być -owa. W tych końcówkach celują nasi sąsiedzi z południa. Kolega ożenił się z Czeszką, nazwisko jego kończy się na -a, przyjmijmy, że Mila. Małżonka funkcjonuje jako
    Milaowa. O Brygidzie Bardotowej też w zamierzchłych czasach czytałam. Ciekawam czy najmłodsze czytelniczki foruma kojarzą to nazwisko
  • tt-tka 23.01.15, 19:11
    a co powiesz na Azarenkova, ktora wygrala z Williamsova ? a o Steffi Graffovej zdarzylo sie uslyszec ?
    ale tam to chyba nie jest oznaka przynaleznosci, tylko forma nazwiska taka, jak u nas Iksinska, a nie pani iksinski
  • klymenystra 24.01.15, 10:15
    W Czechach faktycznie dodaje sie sufiks -ova w celu oznaczenia plci zenskiej - moje niezamezne kolezanki to m.in Weinfurtova czy Velkova. Nazwiska zagraniczne tez sie bohemizuje (Alexandra Potterova, Margaret Tatcherova, Britney Spearsova), ale coraz mniej - ostatnio widze sporo reklam napisanych przez zagraniczne autorki, gdzie zostano przy oryginalnej wersji.

    W przypadku nie-Czechow, jest mozliwosc niedodawania tej koncowki - kolezanka Francuzka ma dziecko ze Szwedem, z tego, co wiem, mala ma na nazwisko Nielsen, nie Nielsenova.
  • iskrzy_54 24.01.15, 12:50
    slotna napisała:

    > Fireman brzmi lepiej niz firefighter, o to chodzilo?
    >
    Yessss, podobnie jak Postman Pat brzmi lepiej niż Postperson Pat, nie mówiąc już o Male Flying Dutchperson
  • dakota77 24.01.15, 13:48
    Kwiknelam, oj kwiknelam mocno :) Male Flying Dutchperson tekstem dnia :)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • gat45 24.01.15, 16:21
    Dakoto, podczytuję sobie historycznie wątki i gdzieś natrafiłam na Twoje wpisy, świadczące o zamiłowaniu do opery. Korzystam więc z tej feministycznej gałązki wątku, żeby Ci polecić lekturę pani Catherine Clément - angielski tytuł to "Opera: The Undoing of Women". Dziwne toto, ale podejście naprawdę ciekawe :) No i czuje się, że kobita zna się na tym, o czym pisze.
    Powodzenia w łowach, bo zdaje się angielska wersja ukazała się w raczej ograniczonym nakładzie.
  • dakota77 24.01.15, 17:17
    O, dzieki wielkie:) Nie slyszalam o tej ksiazce :)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • gat45 24.01.15, 17:23
    Bo to naprawdę amatorski towar :) Nawet we Francji panią Clément czytują chyba tylko albo filozofowie, albo zapaleńcy muzyczni. Powiedz mi, proszę, czy udało Ci się wpaść na trop angielskiego wydania - ja wiem tylko, że jest, bo na własne oczy widziałam u zaprzyjaźnionych Szkotów.
  • dakota77 24.01.15, 17:45
    Owszem, istnieje :) Na Amazonie droga, ale widze, ze mozna ja jak zwykle taniej kupic w internetowym antykwariacie abebooks. co. uk :)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • slotna 24.01.15, 15:19
    No coz, moim zdaniem firefighter jest duzo lepsze.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • sanciasancia 22.01.15, 23:48
    W kwestii emancypacji akurat Amerykanie są sto lat za Polakami. Ilekroć opowiadam komuś angedotkę o mojej babci lekarce, słyszę pytanie "A jesteś pewna, że nie była pielegniarką?".

    --
    Loitering with content.
  • klymenystra 23.01.15, 11:29
    O ile wiem, w angielskim rodzaj jako taki praktycznie nie istnieje - tzn. istnieje w formie zaimkow, nie jest wpisany w rzeczownik, wiec przyklad angielski jest nietrafiony. Angielski jest typologicznie inny niz polski. Nasz jezyk mozemy porownywac do innych jezykow slowianskich, ewentualnie do germanskich. Angielski to germansko-romanski pidzin, odlegly od polskiego.

    Jezyk sie zmienia i dostosowuje do rzeczywistosci - zawody dawniej meskie, staja sie teraz dostepne dla obu plci. Jezyk powinien nadazac za rzeczywistoscia, inaczej staje sie martwy albo wypychany przez inny, bardziej elastyczny.

    Na "architektce" lamiesz sobie jezyk, a co ze slowem portmonetka (zapozyczonym, swoja droga)? Albo chrzaszcz? Lamaniec niezly...
  • slotna 22.01.15, 21:37
    > Ja tego nie pochwalam, nie lubię i nie popieram. Uważam
    > też, że właśnie takie "feminizowanie" języka podkreśla nasz, kobiecy brak pewn
    > ości siebie - takie podskakiwanie i poszczekiwanie szczeniaczka pod siatką "Tu
    > jestem, zobacz, jestem!"... Kobieta, która zna swoją wartość nie będzie się oba
    > wiała nazwać admirał Jolantą Kowalską, czy informatyk Noemi Iksińską. Nie będzi
    > e bowiem czuła koniecznej potrzeby podkreślania tego co ma między nogami - bo i
    > po co?

    Aha, aha. Wszystko sie zgadza. Rozumiem, ze jak przejrze twoje wpisy, konsekwetnie zobacze w nich wyrazenia "autor Musierowicz", "aktor Preiss", "piosenkarz Jopek". Prawda?

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • staua 22.01.15, 21:49
    Szkoda, że "naukowiec" nie ma żeńskiej formy. (A może już ma, tylko ja już jestem tak bardzo oderwana od wiecznie ewoluującej polszczyzny?)
    --
    "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
  • tt-tka 22.01.15, 21:53
    naukowczyni - slyszalam, czytalam i uzywam
  • staua 22.01.15, 21:56
    Poważnie, jest? No proszę.
    --
    "A large population of people, often with well-developed literary and scholarly tastes, [...] have been educated far beyond their capacity to undertake analytical thought" - Richard Dawkins
  • neandertalka 14.02.15, 20:12
    Przejrzałam historyczną już dyskusję nt. form żeńskich i chcę wyrazić solidarność z tt-tką. Nie było kobiet w określonych funkcjach i zawodach - nie było żeńskich form ani potrzeby ich tworzenia. Kobiety opanowują kolejne funkcje i zawody - formy żeńskie powstaną tak czy tak, nawet jeśli komuś się to nie podoba. Bo taka jest natura polszczyzny. A więc najprawdopodobniej będzie marszałkini i naukowczyni (vide: monarchini, ochmistrzyni, gospodyni), będzie polityczka i architektka (vide: urzędniczka, aktorka, tłumaczka) itp. Oczywiście, jedne formy są zgrabniejsze, inne mniej, jak to w języku, ale to, że niektórych rażą, wynika wyłącznie z nieosłuchania. Za parę lat wrosną w język i będą tak samo naturalne, jak dziś pisarka, aktorka czy prezenterka, których nikomu nie przyjdzie do głowy nazywać panią pisarz, panią aktor czy panią prezenter.
  • ginny22 14.02.15, 21:52
    Bolesław Prus tłumaczył w jednym z listów, że nie ma nic dziwnego w słowie "studentka", jakoś w końcu trzeba nazywać świeżo zaistniałe formy życia w postaci studentów płci żeńskiej. I jakoś się przyjęło ;)
  • turzyca 25.01.15, 22:35
    Jak bede miala czas, to dopisze sie jeszcze gdzie indziej, a teraz tylko jeden drobiazdzek do dyskusji.

    > To że do tej pory język kompletnie lekceważył kobiety

    Protestujemy uroczyście przeciwko gwałceniu języka polskiego i łączeniu z nazwiskami żeńskiemi tytułu Dr. (Doktor) zamiast Drka (Doktorka). Jak autor - autorka, lektor - lektorka, profesor - profesorka, lekarz - lekarka, nauczyciel - nauczycielka itp. tak samo nie wolno nazywać kobiety doktorem, lecz tylko doktorką. Potępiamy tedy stanowczo zwroty w "Czasie" (nr. 285. s d. 14 grudnia br. str. 3) "... pod opieką dwóch lekarzy (!) Dłuskich, albo raczej (!) dwojga: Dra Dłuskiego i Dra Dłuskiej".

    Rok 1904, prosz panstwa. Lekarka, nauczycielka, profesorka jako oczywistosc. A potem sie zmienilo i doktor Anna Swiderek musiala twardo walczyc, zeby moc byc Swiderkowna.
    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • croyance 26.01.15, 22:11
    'Osobniczka' jest przede wszystkim strasznie pretensjonalne, cos w stylu 'moja osoba'.

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • emae 22.01.15, 13:26
    Sandra albo Sara, tak myślę. Na pewno nie pięciogwiazdkowa piękność, na pierwszy rzut oka widać małe oczka i duży, chyba nawet garbaty nos (to się jeszcze żadnej bohaterce Jeżycjady nie zdarzyło!), do tego mało kobieca fryzura. Zapowiada się na bardzo ciekawą postać, nawet jeśli kapelusik ma okropny :D Z całą pewnością nieborejkowska, mam też nadzieję, że nie będzie nową dziewczyną dla Ignasia. Jeśli już musi być czyjąś dziewczyną, to zostało kilku fajnych chłopaków w serii do zagospodarowania, Lelujkowie, Żeromscy, niechby nawet i Wolfi...
  • vi_san 22.01.15, 13:33
    A może ma na nazwisko Lewandowska i jest progeniturą Sławka od Volvo?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • slotna 22.01.15, 13:35
    Bella miala nos jak kartofel.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • emae 22.01.15, 13:42
    Kartofel nie jest garbaty jednakże :)
  • emae 22.01.15, 13:32
    Na stronie MM w komentarzach ktoś zasugerował, że to może być siostra Magdusi. Jak myślicie?
  • la.spinka 22.01.15, 13:40
    Mnie się podoba ten pomysł. No i siostra Magdusi to Maria: "r" jest. Ja bym to wymawiała "Marija", tak po hiszpańsku: już widzę tę ognistą Mariję jak tańczy flamenco :)

    Zresztą podoba mi się pomysł, aby kolejna bohaterka miała tzw. "Charakterek": po miłej Staszce, rozsądnej Żabie, nudnej Magdusi i zdrowej Dorocie przyda się jakaś postrzelona panna z mokrą głową.
  • slotna 22.01.15, 13:36
    Ma raka, stad kapelusz (pod nim wystaje peruka), wnioskuje to z braku rzes.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • kaliope3 22.01.15, 13:38
    Przypomina mi odrobinę Joannę z Błękitnego Zamku LMM.
  • slotna 22.01.15, 13:52
    O, faktycznie! To spojrzenie przez ramie, kapelusik fikusny...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • ready4freddy 23.01.15, 13:10
    Stacha Trolla kontratakuje, z wiśniami i kapeluszem :)
    --
    lody ruszyły, panowie przysięgli! defiladę poprowadzę osobiście!
  • dakota77 22.01.15, 13:44
    To ma byc nastoletnia bohaterka? Nic na to nie poradze, patrze na ten rysunek i widze szczupla pania w dojrzalym wieku. Z uroda moze interesuja, choc z paskudnym nosem, za to z pelnym wyzszosci i nieco zlosliwym wyrazem twarzy.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kanga_roo 22.01.15, 13:49
    ja zobaczyłam Terpentulę. tylko młodszą :-)
  • tt-tka 22.01.15, 13:57
    zara, zara - powiedziano gdzies, ze to nastoletnia bohaterka, czy tylko tak sie domyslamy ? bo jesli dojrzala, zlosliwa i interesujaca, choc nienachalnie urodziwa, to moze kryzysu malzenskiego Palysow ciag dalszy ? flama Mareczka letnikuje gdzies w poblizu, a Dorota musi usunac sie gdzies na ubocze, bo gabzin Idusia zajety...
  • ciotka_scholastyka 26.01.15, 16:47
    Jaka flama, na litość boską! Pozytywnego bohatera? U Musierowicz?
  • j_a_ch 22.01.15, 15:04
    O, fajna. Podoba mi się na pierwszy rzut oka. Laurowata. Trochę też mi przyszła na myśl Terpentula, ciotka Lila...czyli typ ironicznej artystki. I jeśli młoda, to dojrzała nad wiek. Czy kolczyki z wiśni to jakiś oczywisty trop...? Były już kolczyki z czereśni, u Anielli na działce. Żaba i Żeromski, hmm.
    Jednak nie ma co się napalać i tworzyć oczekiwań, bo MM i tak pewnie skręci tę postać w jedynym właściwym kierunku, hehe.
    I co wy z tym Ignasiem, na litość?! Precz z nim, do Paryża. Szkoda babki z charakterkiem dla Miągwy, chociaż MM lubi łączyć przeciwieństwa...Oby to nie było to.
    Najlepsza wiadomość to ta, że Feblik nie utknął i jednak powstaje.
  • uhu_hu 22.01.15, 15:26
    Zabijcie, ale mnie się nie podoba, panna dziwaczka z pretensjami, w kolorach narodowych... Może dziewczyna kibica? Czuje, że znów będzie narzekanie na "ten kraj, w którym nic...nikt" etc. A w ogóle to im bardziej patrzę, tym bardziej widzę Jusie Steczkowską. Może stąd zły mój odbiór.
  • tt-tka 22.01.15, 15:57
    przypadek ? wlasnie znajoma w wieku MM podeslala mi tekst piosenki, w latach ich wspolnej mlodosci bardzo ponoc popularnej, pozwole sobie zalaczyc
    ja nie tesknie za nikim
    i nie kocham nikogo
    robie to, na co wlasnie mam ochote
    NOSZE Z WISNI KOLCZYKI
    chodze jak owca droga
    napotkanym znajomym glupstwa plote
    *smetnie* innym milosc zycie zlamala
    sadzac ze statystyk to liczba, niestety, niemala
    ile osob z okna, a ile z mostu do wody
    mowic szkoooodaaaa
    *znow radosnie* a ja nie tesknie za nikim itd
  • iskrzy_54 22.01.15, 16:29
    Sądząc z nosa to może być "potomkini" (wybacz tt-tko!) Maćka (ale nie Kasia bo u tej oczy bure i wielkie), usteczka ma nawet troche Magdusio-Kreskowate; wielki nochalem odznaczało sie jeszcze dwóch panów w Jeżycjadzie: Hajduk, ale jego najmłodsza latorośl miała chyba kitkę jasnych włosów, z drugiej strony z koloru włosów się wyrasta (ach te moje sploty przeniczne), tylko coś mi się widzi, że dziecię to pełzające w Noelce po podłodze jest starsze od IGS jeszcze bardziej niż Maria Ogorzałka. No i wreszcie nasz ulubiony CKNUK z zabójczym uśmiechem (ale czy tam się w TiR nie plątały blond dzieci na zdjęciach aby?)
  • iskrzy_54 22.01.15, 16:30
    pszeniczne sploty rzecz jasna - bije się w piersi z hukiem!
  • dziabka1 22.01.15, 17:00
    iskrzy_54 napisała:

    > pszeniczne sploty rzecz jasna - bije się w piersi z hukiem!

    Za ten błąd, co mię w rozum ugodził, skazuje cię na mycie podłogi. Szmatą. W tym kitelku.
  • slotna 22.01.15, 16:55
    Nic nie pamietam, zeby Maciek mial wielki garbaty nos, a co do usteczek, to MM od lat wszystkim postaciom rysuje je dokladnie takie same.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • kkokos 22.01.15, 19:42
    a co do usteczek, to MM
    > od lat wszystkim postaciom rysuje je dokladnie takie same.
    >

    och jak ja nie znoszę takich usteczek w realu!
  • iskrzy_54 22.01.15, 21:26
    Nic nie pamietam, zeby Maciek mial wielki garbaty nos, a co do usteczek, to MM od lat wszystkim postaciom rysuje je dokladnie takie same.

    miał - strona 5 OwR, no i gdzies tam jest napisane, że Kmicica przypominał o ile dobrze pamiętam, a Kmicic dla mnie to orli profil miał (obraz Kossaka I ilustracje w moim wydaniu Trylogii)
  • dziabka1 22.01.15, 17:10
    Aha, mnie jeszcze kłuje kwestia techniczna.
    Kwestia kolczyków z wiśni. Próbowałyście kiedyś urwać wiśnie z ogonkami? Ciężko jest owoc na ogonku utrzymać, on się bardzo łatwo urywa i nie chce się ogonka trzymać.
    Jak się zrywa, to ogonki zostają przy gałęzi.
    Jak się człowiek uprze, to zerwie z ogonkiem, ale wiśnia zaraz mu odleci.

    Nie bardzo rozumiem ideę kolczyków z wiśni, właśnie z tego powodu. Czereśniom trzymają się te ogonki lepiej i zawsze, ale to zawsze kolczyki były właśnie z czereśni.

    No, chyba ze te wiśnie, to wymodelowane z modeliny są...
  • vi_san 22.01.15, 17:40
    Bo pisze ałtorka, że czereśnie wyowocowali wcześniej. I biedniutka, musiała wiśni użyć...
    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • neandertalka 07.06.15, 20:34
    Zaprzeczam. Moje doświadczenia z wiśniami nie potwierdzają tego. Można zrywać bez ogonków, można z ogonkami, żaden problem. Ja zwykle zrywam z, bo wtedy wiśnie nie puszczają soku i dłużej poleżą. No, chyba że prosto do gęby :-)
  • bupu 22.01.15, 17:11
    la.spinka napisał(a):


    > MM pisze: "kolczyki są z wiśni. Pewne rzeczy muszą być oczywiste od razu. Akcja
    > powieści ma się zacząć w tym samym dniu, w którym kończy się Wnuczka. P
    > ilnujmy realiów."

    Pilnujmy realiów. Zacznijmy powieść w połowie sierpnia, ubierzmy bohaterkę w wiśnie, które skończyły owocować circa dwa tygodnie wcześniej.
    Oklaski, kurtyna.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • zla.m 22.01.15, 18:05
    Wygląd jak wygląd - obrazki nigdy mi nie przeszkadzały widzieć bohaterów po swojemu (choć faktycznie szkoda dziewczyny, rzęs nie ma). Ale ogólna stylizacja to żaden dzień po zakończeniu Wnuczki, to lata trzydzieste. Ewentualnie faktycznie jakaś panna z liceum plastycznego (czy studiów), ale nawet tam będąca z boku, poza głównym nurtem, bo zupełnie to nie pasuje do tego, co nosi młodzież. I te kolczyki z wiśni - znowu. Po co ten autoplagiat? I czego niby ma to dowodzić? Oryginalności i bycia "ostrą z charakterkiem"? Każde dziecko się tak bawi.
    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach.
  • kaliope3 22.01.15, 18:20
    No jest po prostu za długi. Nie wyszedł MM. Odległość od jego nasady do górnej wargi w naturze rzadko spotykana.
  • nachasch 23.01.15, 11:43
    U Leijiego Matsumoto występuje u ludzi i nie tylko www.cornponeflicks.org/harlock/images/adolf.jpg
  • yowah76 22.01.15, 18:32
    nie tylko, że rzęs nie ma ale i cierpi na deformację tęczówki, ma przssunięty otwór źrenicy :)Wpisz swoją odpowiedź

    --
    ----------------*----------------
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • slotna 22.01.15, 22:32
    Musi tez miec wyjatkowo niskie czolko i plaska czaszke, tak patrzac na proporcje.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • yowah76 23.01.15, 16:36
    no jagżeto, bez czółka...

    --
    ----------------*----------------
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • fornitta69 22.01.15, 23:57
    Na imie by mogla miec Raissa. Moze kolezanka Lusi ktora zagnie parol na Ignasia?
  • bupu 23.01.15, 00:39
    fornitta69 napisał(a):

    > Na imie by mogla miec Raissa. Moze kolezanka Lusi ktora zagnie parol na Ignasia
    > ?

    Piętnastolatka zaginająca parol na dziewiętnastolatka? Pomijam fakt, że Ignacy Grzegorz jest tak rozpaczliwą dupą wołową, że nie wyobrażam sobie żadnej dziewczyny zaginającej na niego parol. Chociaż z drugiej strony skoro za jego równie wołowym dziadkiem latały wszystkie studentki z roku...
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • dziabka1 23.01.15, 10:50
    bupu napisała:

    Chociaż z drugiej strony skoro za jego równie
    > wołowym dziadkiem latały wszystkie studentki z roku...

    Bo jeden był. I wzbudzał odruchy mamusiowate. A po wojnie to był nieurodzaj na męski rodzaj.
  • vi_san 23.01.15, 11:04
    A teraz niby inaczej? Konia zrzędę, stado owiec i potulnych baranów oraz kubek herbatki malinowej [wzmocnionej nalewką] dla tej, która w NEO znajdzie coś, co można by określić mianem "prawdziwy mężczyzna"?
    Inna kwestia, że w latach tuż powojennych był nieurodzaj na cokolwiek rodzaju męskiego... Teraz "cokolwieków" mamy skolko ugodno, ale z mężczyznami krucho...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • fornitta69 23.01.15, 12:45
    Pietnastolatki lataly,lataja i latac beda za starszymi ;) Ignas moglby wrocic zalamany z Wroclawia (Magda jednak go porzucila) a smarkata Raissa uparlaby sie ze go pocieszy. Fajna by byla taka wredotowata psiapsiolka Lusi ktora wcale jej nie podziwia cielecym zachwytem tylko non stop sie z nia droczy. I moglaby uprawiac slangowe slowotworstwo ku rozpaczy rudej :P
  • bupu 24.01.15, 01:50
    fornitta69 napisał(a):

    > Pietnastolatki lataly,lataja i latac beda za starszymi ;) Ignas moglby wrocic z
    > alamany z Wroclawia (Magda jednak go porzucila) a smarkata Raissa uparlaby sie
    > ze go pocieszy.

    Tylko wiesz... Mogłabym sobie wyobrazić taką małolatę, zaginającą parol na ryżego, który na pierwszy rzut oka, zwłaszcza nastoletniego może się wydawać interesujący. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić co interesującego owa nastka mogłaby ujrzeć w bladym, wątłym półgłówku, który katuje wszystkich poezją i siada na szerszeniach.

    Pomijam już pedagogiczność wątku miłosnego z piętnastolatką i dziewiętnastolatkiem w rolach głównych...
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • emae 24.01.15, 15:53
    bupu napisała:

    > Pomijam już pedagogiczność wątku miłosnego z piętnastolatką i dziewiętnastolatk
    > iem w rolach głównych...

    No bez przesady... To taka wielka różnica wieku?
  • fornitta69 24.01.15, 23:28
    Cesia z brodaczem sie bujala. Ale im nie wyszlo to fakt. Pawel od Anieli byl chyba 3 lata starszy? Czy pokrecilam? A co do walorow Ignasia to sorry ja zawsze lecialam na uduchowionych o pieknych oczach. A Raissa w sumie by mogla byc starsza od Lusi,kolezanka z kolka literackiego a nie z klasy.
  • vi_san 24.01.15, 23:56
    Aniela kończyła ósmą klasę, a Pawełek szafirowooki kończył drugą. Liceum. Czyli nie trzy a dwa lata był starszy. Cesia się bujała. A Brodacz [Allan? Robert? Francesco?] był kolegą Julii ze studiów, acz nie pamiętam, czy z roku. Jeśli nie - mógł być od Cesi starszy o pięć lub sześć lat. Inna kwestia, że [o ile mnie pamięć nie zawodzi] Julia dostała się na studia za drugim podejściem, czyli miała rok "spóźnienia - więc mógł też być od Cesi starszy o trzy lata "z groszami". I nadal nie mogę zapamiętać jak on miał na imię! :D Już mi tu na forum któraś życzliwa dusza podpowiadała, ale mam widać defekt psychiczny - pamiętam, jakie imiona wypisywała Cesia na marginesie zeszytu, ale nie mam pojęcia jak się zwał na prawdę.


    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • slotna 24.01.15, 23:59
    Zygmunt, a co do Julii to zawsze mialam wrazenie, ze to bylo nawet i trzecie podejscie, skoro _wreszcie_ sie dostala, po uruchomieniu znajomosci.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • vilez 23.01.15, 17:32
    Osobniczka faktycznie piękna pięknem nieoczywistem, i ma tzw. charakterek w twarzy, ale to lubię, zwłaszcza że ma kąciki zewnętrzne lekko opuszczone, jako i ja, co uważam za wyjątkowo nieoczywiste piękno. I nos, nos ma mój, nos musowo musi być orli ;) - końcówka

    Co do końcówek żeńskich, jestem jak najbardziej "za"- byle zgodnie z tendencjami języka polskiego.
    I tak, np wyrazy pochodzenia łacińskiego typu w polszczyźnie można by feminizować tak: "magister- magistra", "minister- ministra" (łacina średniowieczna)
    Choć np. czeszczyzna femininuje przez "premierka", "ministerka.
    A poza tym końcówki:
    - "ka" (nauczycielka, lekarka),
    - "yni" (ochmistrzyni", "znawczyni", "gospodyni"),
    - "ina" ("gaździna")
    - "owa" ("królowa")
    - "yca//ica ("papierzyca", "lwica").
    Znamy też "poetessę" ;)
    Jak mi się jaka końcówka jeszcze przypomni, to zapodam.


  • vilez 23.01.15, 17:43
    Acha... "osobniczka"- to zupełnie prawidłowa forma. W użyciu od... od zawsze?
  • gat45 23.01.15, 18:14
    -ina, i -owa to tak typowe końcówki "przynależnościowe" (albo "własnościowe"), że nawet ja, mocno umiarkowana w sprawach feminizacji języka, tutaj mam mocno wyrobione zdanie : NIE. Rozumiem i popieram kobiety, które nie chcą być "Nowakowa", chcą być "Nowak".
  • vilez 23.01.15, 18:34
    Niekoniecznie przynależnościowe. Królowa to nie tylko żona królowa, ale także władczyni samodzielna. "
    Gaździna też nie tylko żona gazdy, ale także samodzielna właścicielka gospodarstwa na Podhalu.
    Końcówki w polszczyźnie obsługują czasem więcej funkcji, niż tylko jedna.
  • vilez 23.01.15, 18:37
    Ps. Wdowa, krowa, osnowa, białogłowa - nie są "przynależnościowe".
  • gat45 23.01.15, 19:07
    Bo w tych słowach -owa to nie jest końcówka :)
  • vilez 24.01.15, 09:35
    Tak, nie jest. Pokazuję, że słowotwórczo "owa" jest przyjęte w rzeczownikach r. żeńskiego. Nie tylko w końcówkach. Ale rzeczywiście zabrzmiało nieprecyzyjnie.
  • ewa9717 23.01.15, 19:19
    vilez napisała:

    > Ps. Wdowa, krowa, osnowa, białogłowa - nie są "przynależnościowe".
    Ale i formantu -owa nie mają ;)
  • raszefka 23.01.15, 21:51
    Oj nie wiem, nie wiem. U Jasienicy mocno podkreślane było, że Jadwiga Węgierska, podobnie zresztą jak Anna Jagiellonka, była KRÓLEM polskim, nim została królową.


    Nie wiem, gdzie wtrącić moją ciekawostkę językową (w każdym razie dla mnie to ciekawostka). Może tu? Otóż latem słuchałam powieści Dołęgi-Mostowicza, w której bohaterka była prokuratorem. I właśnie określeń "prokurator" i "prokuratorka" autor używał w stosunku do niej zamiennie, zarówno w opisach, jak i w fabule. Nic nie wskazywało na to, żeby miał jakiś problem z żeńską formą, choć kobiet wykonujących zawody prawnicze było przecież w dwudziestoleciu bardzo mało.
  • tt-tka 23.01.15, 22:21
    Jadwiga i Anna Jagiellonka byly KROLEM
    bo krol i krolowa to byly dwie odrebne funkcje czy tam stanowiska
    z kazdym wiazaly sie inne obowiazki i uprawnienia - koronacja na krola oznaczala np przyjmowanie przysiegi na wiernosc , obowiazki wodza naczelnego, chocby tylko nominalnie , szefostwo polityki zagranicznej - krolowa takich uprawnien nie miala

    Teresa (...) w sumie pasuje do obrazka
    *zakasujac rekawy* mnie nie pasuje ! mam do tego imienia ogromny sentyment, a wszystkie znane mi Teresy sa milsze i ladniejsze niz ta plaskoglowa na obrazku
  • dakota77 23.01.15, 23:01
    Jadwiga zostala koronowana na krola Polski, nie krolowa.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • raszefka 23.01.15, 23:21
    Toż napisałam, że królem była. Ale królową - żoną króla Władysława II - potem też.
  • tt-tka 23.01.15, 23:46
    ej, czy nie miala tytulu krola dozywotnio ? raz koronowana musialaby chyba oficjalnie abdykowac...
    okreslano ja jako krolowa, zeby nie uscislac ciagle krol Jadwiga czy krol Wladyslaw
    ktos wie, jak to z tymi tytulami bylo ? formalnie, prawnie
  • raszefka 24.01.15, 00:01
    Na pewno miała dozywotnio, jedna z drugą. Ja się tylko odniosłam do postu Vilez, o tym czy królowa to samodzielna wladczyni. Wychodzi na to, że u nas samodzielna władczyni była jednak królem. A królowa to "tylko" żona króla (była Jadwiga też żoną króla, prawda?).
  • dakota77 24.01.15, 00:26
    Tak, krolowe u nas, przed Jadwiga i Anna, to byly queen consorts, krolowe-malzonki, nie rzadzily samodzielnie.

    A co do tytulow: Po koronacji pełna tytulatura Jadwigi brzmiała: Hedvigis Dei gracia regina Polonie, necnon terrarum Cracovie, Sandomirie, Siradie, Lancicie, Cuiavie, Pomoranieque domina et heres (Jadwiga z Bożej łaski królowa Polski, a także pani i dziedziczka ziem krakowskiej, sandomierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, kujawskiej i pomorskiej), a w wersji skróconej serenissima princeps domina Hedwiga regina Polonie lub Hedwigis regina Polonie. Po zawarciu małżeństwa z Władysławem Jagiełłą do tytulatury polskiej Jadwigi dodawano tytulaturę litewską i ruską po mężu: Hedvigis regina Polonie, princepsque Lithuanie suprema et heres Russie (królowa Polski oraz najwyższa księżna Litwy i dziedziczka Rusi). W okresie od maja 1395 r. (śmierć siostry Marii, królowej Węgier) do lipca 1397 r. (zawarcie porozumienia ze szwagrem Zygmuntem Luksemburskim na zjeździe spiskim) Jadwiga używała ponadto tytułu heres Ungarie (dziedziczka Węgier)
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • tt-tka 24.01.15, 00:38
    dziekuje :-)
    nieprecyzyjnie zadalam pytanie - chodzilo mi o to, czy nabywajac uprawnien suwerena po koronacji automatycznie utracila te uprawnienia po zamazpojsciu i koronacji Jagielly, czy tez pozostalo jej prawo np podpisywania traktatow itp
    stala sie wspolwladca swojego koronowanego meza czy podwladca ? de iure
  • bupu 24.01.15, 01:46
    tt-tka napisała:

    > dziekuje :-)
    > nieprecyzyjnie zadalam pytanie - chodzilo mi o to, czy nabywajac uprawnien suwe
    > rena po koronacji automatycznie utracila te uprawnienia po zamazpojsciu i koron
    > acji Jagielly, czy tez pozostalo jej prawo np podpisywania traktatow itp
    > stala sie wspolwladca swojego koronowanego meza czy podwladca ? de iure

    Pozostała, jeśli chodzi o uprawnienia, królem. Z własną kancelarią i innymi takimi tam.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • tt-tka 24.01.15, 01:53
    dzieki :-)
    usatysfakcjonowana sie czuje i doksztalcona
    a moze wiesz cos blizszego o Annie Jagiellonce ? zdawalo mi sie, ze ona byla koronowana jednoczesnie z Batorym, czy rzeczywiscie jako krol, czy jednak nie ?
  • bupu 24.01.15, 02:34
    tt-tka napisała:

    > dzieki :-)
    > usatysfakcjonowana sie czuje i doksztalcona
    > a moze wiesz cos blizszego o Annie Jagiellonce ? zdawalo mi sie, ze ona byla ko
    > ronowana jednoczesnie z Batorym, czy rzeczywiscie jako krol, czy jednak nie ?

    Tak, koronowano ją równocześnie ze Stefanem, po zaślubinach, ale wcześniej została okrzyknięta królem (elekcja w 1575, koronkowa robótka Zamoyskiego), po czym przydano jej Batorego na małżonka. Z tego też względu Anna uzyskała pełnię prerogatyw i pozycję przynajmniej teoretycznie równą z mężem. Przez jakiś czas nawet próbowała z Batorym rywalizować o to kto ma więcej władzy i jest bardziej królem, najwyraźniej trafiły jej się jakieś geny po Sforzach, no ale ostatecznie Stefan ją odstawił na bocznicę. Co może i było dobrym posunięciem, bo nie ufam w instynkty polityczne osoby, która jako swojego i Stefanowego następcę poparła Zygmusia numer trzeci.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • tt-tka 24.01.15, 02:53
    tak, pamietalam, ze byla okrzyknieta, ale zostanie elektem po elekcji nie bylo chyba rownoznaczne z oficjalnym namaszczeniem ? z jasienicy przypominam sobie formule wygloszona przez prymasa "niech wszyscy wiedza, ze krolowa bedzie ukoronowana" (nb on jako zrodlo stuprocentowo pewny nie jest), ale czy dawalo to Annie prawa krola ? kancelarie, moznosc samodzielnych pertraktacji, podejmowania zobowiazan ? Stefan samodzielny i samowolny byl, ale zeby rzadzic sam, musial zone odstawic na bok czy wlasnie nie musial, bo byla koronowana krolewska malzonka, a nie krolem ?
    moze podpowiesz jakies dzieuo , bo monografii Anny, poza dosc apokryficzna "Ostatnia z rodu" nie znam *ladnie prosi*
  • bupu 24.01.15, 03:01
    tt-tka napisała:

    > tak, pamietalam, ze byla okrzyknieta, ale zostanie elektem po elekcji nie bylo
    > chyba rownoznaczne z oficjalnym namaszczeniem ? z jasienicy przypominam sobie
    > formule wygloszona przez prymasa "niech wszyscy wiedza, ze krolowa bedzie ukoro
    > nowana" (nb on jako zrodlo stuprocentowo pewny nie jest), ale czy dawalo to Ann
    > ie prawa krola ? kancelarie, moznosc samodzielnych pertraktacji, podejmowania
    > zobowiazan ? Stefan samodzielny i samowolny byl, ale zeby rzadzic sam, musial z
    > one odstawic na bok czy wlasnie nie musial, bo byla koronowana krolewska malzon
    > ka, a nie krolem ?

    Królem, królem koronowana została. Z kancelarią i przyległościami. Monografii nie polecę, ale mogę polecić "Polskie królowe" Edwarda Rudzkiego.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • tt-tka 24.01.15, 03:08
    dzieki :-)
    uczyc sie, uczyc i jeszcze raz uczyc, jak powiedzial wiadomo kto (m.in Zamoyski)
  • raszefka 24.01.15, 12:53
    Jesteście cudowne! I za to uwielbiam offtopy
  • vilez 24.01.15, 17:00
    > Jadwiga zostala koronowana na krola Polski, nie królowa.

    A królowa u pszczół to też żona króla, czy jak?
    Królowa Elżbieta też jest królową z racji tego, że jest władczynią, a nie- żoną króla. Jest "queen" w rozumieniu "królowa" (z mężem czy bez męża). Żadnej relacji przynależności w tym nie ma. 
  • dakota77 24.01.15, 17:21
    Alez oczywiscie ze jest, nikt sie tam nie doszukuje relacji przynaleznosci-nie wiem czemu odpowiadasz akurat na moj post. Wlaczylam sie do rozmowy o Jadwidze Andegawenskiej bo powstal podwatek historyczny bardziej niz jezykowy. Nie jest tak, ze krolowa to zawsze tylko zona krola. W angielskim jest wyrazna roznica, queen jako panujaca wladczyni i queen consort jako malzonka krola.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • zla.m 23.01.15, 22:14
    gat45 napisała:

    > -ina, i -owa to tak typowe końcówki "przynależnościowe" (albo "własnościowe"),

    do tworzenia zawodów w rodzaju żeńskim używa się raczej końcówki -ini/yni, a nie -ina, por.: bogini, prorokini, władczyni, wychowawczyni, mistrzyni, dozorczyni...

    -owa - faktycznie, ten formant jest stosowany głównie przy tworzeniu określeń "odmężowskich" lub związanych z inną przynależnością - od nazwisk lub zawodów (doktorowa, Nowakowa, spódnica pracowa - to potocznie). Ale - jak ktoś już w dyskusji pisał, niektóre słowa straciły tą konotację stając się nazwami zawodów/funkcji: szefowa, krawcowa, księgowa.
    --
    69% ludzi dopatrzy się w tej sygnaturce aluzji seksualnej
  • vilez 24.01.15, 09:46
    > Ale - jak ktoś już w dyskusji pisał, niektóre słowa straciły tą konotację stając się nazwami zawodów/funkcji: szefowa, krawcowa, księgowa.

    I o to mi zasadniczo chodzi, że funkcja tej końcówki się rozszerzyła i "obsługuje" coś więcej, niż tylko relację "przynależności". Podobnie stało się z "królową"- kiedyś żona króla, dziś oznacza to również samodzielną "władczynię". Np. królowa pszczół, która nie jest żoną króla, jest samodzielną "władczynią" ;)


    Co do - ini/yni. Tak, masz rację. Ale są wyjątki, np. owa "gaździna" (proces jak z "królową"- kiedyś żona gazdy, dziś także samodzielna gospodyni), nie znam formy "gaździni".
  • ta_noemi 24.01.15, 17:06
    Nazwiska to (choć pokrewna) nie do końca to samo, co stworzenie nazwy zawodu.
    Możesz być Nowakowa albo Nowak, albo nawet Nowakówna. Chociaż - no nie ma zmiłuj - możesz być Kowalska, nie Kowalski, Malinowicka, nie Malinowicki. Nawet jeśli wolisz męskie: Idzinski i Portacki.
    Ale zawód to nie nazwisko, więc nie musisz być adwokatem (jak trunek :)))), skoro tak naprawdę jesteś adwokatką (jak torba na papiery - to juz wolę niż trunek :)))
  • buka_z_muminkow 23.01.15, 20:32
    r i s? Pierwsze imię, które przyszło mi do głowy, to Teresa - i w sumie pasuje do obrazka.
    Przewijała się gdzieś jakas Teresa w tle?
  • ananke666 23.01.15, 21:23
    Tak, Lisiecka, o ile nosiła to nazwisko. Gruba z woreczkiem od Jarka i Marka z IS.
    Terpentula też była Teresa.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • buka_z_muminkow 24.01.15, 11:34
    Miałam na myśli raczej mlodsze pokolenie.
    O Terpentuli pamiętam i przyznam, że obrazek pasuje mi do Terpentuli - tzn myślę, że mogła wyglądać podobnie w młodości.
  • agafiatichonowna 23.01.15, 21:30
    Terpentuli było Teresa i siostrze madame Lisieckiej. To jedyne, które mi przychodzą do głowy. A o Steffi Graffowej i owszem, słyszałam. Fakt, to nie oznaka przynależności, wszak i panienki takie końcówki mają. Końcówki panienek! Straszne.
  • tt-tka 23.01.15, 23:47
    matka cudDorotki tez Teresa, stwierdzam z zalem
  • chomiczkami 26.01.15, 23:36
    A Pani Oracabessa nie była także Teresa?
    --
    Jest prawda, półprawda i statystyki. Statystykami można manipulować, a intuicją nie. Ona praktycznie nigdy nie zawodzi. - Z. Bartman
  • lowett 24.01.15, 00:07
    Ze strony MM wiemy w tej chwili tyle:

    "Osobniczka" (huehuehue) owa nie ma na pewno na imię Basia, Sabina, Esmeralda. I Sara. Sara też nie.
    Jak również Krystyna: "Co do imion w „Febliku”: nie mogą się raczej powtarzać. Krystyna już była, w Szóstej klepce”.
    A także nie jest córką Hajduków, ani z rodu Pyziaków.

    A okładka ma być w kolorze sand yellow, o.
  • iskrzy_54 24.01.15, 10:18
    Ze strony MM wiemy w tej chwili tyle:

    "Osobniczka" (huehuehue) owa nie ma na pewno na imię Basia, Sabina, Esmeralda. I Sara. Sara też nie.
    Jak również Krystyna: "Co do imion w ?Febliku?: nie mogą się raczej powtarzać. Krystyna już była, w Szóstej klepce?.
    A także nie jest córką Hajduków, ani z rodu Pyziaków.

    A okładka ma być w kolorze sand yellow, o.

    Czyżby to była Maria Ogorzałka, czy też jest wykluczona? BTW - gdzie na stronie MM jest o powyższym?
  • agafiatichonowna 24.01.15, 11:13
    Seweryna, Serafina, Ryszarda. To ostatnie bardzo twarde w brzmieniu, przepraszam ewentualne Ryszardy, ale mam nadzieję, że to dziewczę tak na imię mieć nie będzie.
    Co do król, królowa - bardzo lużna cycata " Król ma moc uczynienia swojej żony królową, królowa /w sensie władczyni/ / takiej mocy nie posiada. Nie może uczynić swego męża królem, zaledwie księciem małżonkiem" H.Bazin. I znowu chłopu wolno więcej.
  • tt-tka 24.01.15, 11:24
    ale chyba nie zawsze i nie wszedzie ? Jagiello i Batory zostali krolami z pelnia praw, nie ksiazetami, malzonkami ? czyzby kiedys u nas kobietom wolno bylo wiecej niz gdzie indziej ? :-)
  • gat45 24.01.15, 11:29
    tt-tka napisała:

    > ale chyba nie zawsze i nie wszedzie ? Jagiello i Batory zostali krolami z pelni
    > a praw, nie ksiazetami, malzonkami ? czyzby kiedys u nas kobietom wolno bylo wi
    > ecej niz gdzie indziej ? :-)

    Wydłubujesz rodzynki z ciasta. A ciasto takie sobie, kawałkami mocno zakalcowate...
    Gdybym się biła o feminizację języka, to marszrutę nastawiłabym zdecydowanie na kierunek do przodu, a nie do tyłu.
  • tt-tka 24.01.15, 11:53
    wydlubujesz rodzynki z ciasta

    bo lubie ! zawsze wyzeram !
    a serio, nie wiem, do jakiego okresu historycznego i obszaru geo odnosil sie cytowany H. Bazin
    marszruta do przodu, ale zwykle jest sie nie tylko wedrowczynia dokads, ale i wychodzczynia skads
    i warto wiedziec, skad i jaka droga szly przodkinie
  • bupu 24.01.15, 15:23
    tt-tka napisała:

    > ale chyba nie zawsze i nie wszedzie ? Jagiello i Batory zostali krolami z pelni
    > a praw, nie ksiazetami, malzonkami ? czyzby kiedys u nas kobietom wolno bylo wi
    > ecej niz gdzie indziej ? :-)

    Ale Jagiełłę i Batorego nie małżeństwo z królowymi uczyniło królami, tylko decyzja możnowładców. Taki drobiazg ;)
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • tt-tka 24.01.15, 15:38
    wiem, wiem :-)
    na tej samej zasadzie Lokietek wczesniej dostal nie tylko kaliskie po tesciach, ale i reszte Wielkopolski
    a propos, czy gdzie indziej decyzja krolowej o poslubieniu tego czy innego pana nie musi byc klepnieta przez parlament ?
  • gat45 24.01.15, 11:25
    W polszczyźnie chłopu na okrągło wolno więcej : w rzeczowniku ma oddzielny rodzaj męskoosobowy, w czasowniku wystarczy jednej sztuki w damskim zgromadzeniu, żeby już oni byli, a nie one były... Pamiętam, że ten rodzaj niemęskoosobowy wywołał we mnie jeszcze w szkolnej ławce coś w rodzaju iskry feministycznego buntu - ale zaraz potem wyjechałam z Polski i zaczęłam mieć zupełnie inne problemy z językiem. Polskiego już tylko pilnowałam, żeby mi się nie zbiesił na polonijną modłę.
  • vilez 24.01.15, 11:29
    Podpisuję się. Każdy język odzwierciedla stosunki społeczne, tu także: patriarchalne. W naszym jest to w
  • vilez 24.01.15, 11:34
    ....widoczne nie tylko w leksyce ale także w gramatyce.
    Niby to oczywiste, ale jednak zdziwiłam się ostatnio, gdy się przekonałam, że w rosyjskim nie ma "autorki", jest tylko: "autor".
    Jednakże, z tego, że nie ma, nie można wywodzić, że być nie może, bo może. Zmiany społeczne następują, to i język ewoluuje. Stąd w użyciu zaczynają być formy żeńskie, których dotychczas nie było.
  • la.spinka 24.01.15, 12:22
    O Marii Ogorzałkównie MM milczała znacząco. Co może oznaczać wszystko i nic.
  • agafiatichonowna 24.01.15, 12:35
    Do współczesności i dotyczy monarchów panujących nam miłościwie w Europie. Z tą współczesnością to trochę naciągane, tekst pochodzi mniej więcej z lat sześćdziesiątych i w książce wygłasza go feministka. Francuska feministka.
  • tt-tka 24.01.15, 14:57
    nie znam .-(
    ale jesli to wspolczesny (mniej wiecej ) stan prawny, to wnioski nasuwaja mi sie interesujace... niestety nie do zacytowania w towarzystwie...
  • bupu 24.01.15, 15:21
    la.spinka napisał(a):

    > O Marii Ogorzałkównie MM milczała znacząco. Co może oznaczać wszystko i nic.

    Ale zauważyłyście, że jedna z bliźniaczek jest zawsze nazywana Magdusią, nigdy Magdą albo Magdaleną, o drugiej natomiast autorka pisze wyłącznie per "Maria", unikając jak ognia wszelkich zdrobnień?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • emae 24.01.15, 15:58
    bupu napisała:

    >
    > Ale zauważyłyście, że jedna z bliźniaczek jest zawsze nazywana Magdusią, nigdy
    > Magdą albo Magdaleną, o drugiej natomiast autorka pisze wyłącznie per "Maria",
    > unikając jak ognia wszelkich zdrobnień?

    Owszem, Magdusia była określana jako Magda. O drugiej bliźniaczce MM bardzo mało pisze, siostra nazywa ją Maryśką.
  • lowett 24.01.15, 18:13
    Przeczytałam wszystkie komentarze pod postem z rysunkiem, gdzie MM udziela się nader ochoczo. Z tego co pamiętam pytanie o Marysię autorka przemilczała. Może i Marysia.
  • buka_z_muminkow 24.01.15, 11:37
    Tak patrzę na nią.... i w sumie ona by mi pasowała na córkę Jacka Lelujki. ten nos! i ciemne włosy :-) czemu nie? :)



  • vi_san 24.01.15, 19:48
    Nie umiem wklejać obrazków, ale na stronie MM jest już gotowa okładka. :D


    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • vi_san 24.01.15, 19:52
    I kilka cytatów z komentarzy:
    " jasne, że będzie o Józinku"
    "Pozwolę sobie zauważyć, że literki zielone są w moim projekcie akurat takie, jak być powinny. Mają wytworny odcień liści akacji. Jak komu za ostre, pewnie ma źle ustawiony monitor." [to sugestię jednej z czytelniczek, że ta zieleń napisu nieco zbyt mocna...]

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • slotna 24.01.15, 19:55
    > "Pozwolę sobie zauważyć, że literki zielone są w moim projekcie akurat takie, j
    > ak być powinny. Mają wytworny odcień liści akacji. Jak komu za ostre, pewnie ma
    > źle ustawiony monitor." [to sugestię jednej z czytelniczek, że ta zieleń napis
    > u nieco zbyt mocna...]

    To juz jest wyzszy poziom - nie tylko nie przyjmuje krytyki, ale nawet zwyklej uwagi od kochajacej czytelniczki :O

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • dakota77 24.01.15, 20:02
    Taa, jasne. Okropna ta kolorystyka.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dakota77 24.01.15, 20:04
    "O dziewczynie z okładki nic Wam nie powiem, bo muszę ją najpierw całkowicie wymyślić. Skoro ją namalowałam, pomyślę teraz o jej wnętrzu. Ale nie wiem też, jakie na przykład ma nogi. (Chyba długie, cienkie, bocianie?).
    Co do dalszego ciągu „Jeżycjady”: już parokrotnie się przymierzałam do zakończenia cyklu, ale wydawca mi nie pozwala, tylko szybciutko zamawia nowy tom, używając szerokiego wachlarza argumentów."
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • iskrzy_54 24.01.15, 20:19
    "Pozwolę sobie zauważyć, że literki zielone są w moim projekcie akurat takie, j
    > ak być powinny. Mają wytworny odcień liści akacji. Jak komu za ostre, pewnie ma
    > źle ustawiony monitor."

    Też mam źle ustawiony monitor, spróbuję na laptopie młodej, może ma lepiej ustawiony...
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 25.01.15, 14:14
    > "już parokrotnie się przymierzałam do zakończenia cyklu, ale wydawca mi nie pozwala, tylko szybciutko zamawia nowy tom, używając szerokiego wachlarza argumentów"

    A wysuwałam kiedyś taką hipotezę, że ona ma związane ręce jakąś tajemniczą umową biznesową, na mocy której nie może psuć interesów wydawnictwu...
    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,155399746,155399746,Trudne_zycie_pisarza_z_wydawnictwem.html

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • tt-tka 25.01.15, 20:14
    anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

    > > "już parokrotnie się przymierzałam do zakończenia cyklu, ale wydawca mi n
    > ie pozwala, tylko szybciutko zamawia nowy tom, używając szerokiego wachlarza ar
    > gumentów"
    >
    > A wysuwałam kiedyś taką hipotezę, że ona ma związane ręce jakąś tajemniczą umow
    > ą biznesową, na mocy której nie może psuć interesów wydawnictwu...
    > forum.gazeta.pl/forum/w,25788,155399746,155399746,Trudne_zycie_pisarza_z_wydawnictwem.html
    >
    wrocilam do tego watku, przeczytalam ponownie
    pozostaje nieprzekonana
    zadna umowa nie moze wymusic na autorce /ilustratorce produkcji badziewia
    moglabym uwierzyc, ze MM nie ma wplywu np na jakosc papieru, na jakim ksiazka jest drukowana, co najwyzej
    ten szeroki wachlarz argumentow, ktorego uzywa wydawca, sprowadza sie imho do spraw finansowych
    nawet jesli MM podpisala umowe na kilka lub wiecej tomow z gory, watpie, by zrobila to z pistoletem przystawionym do skroni
    a bylo pozostac minimalistka...
  • kkokos 24.01.15, 21:15
    http://musierowicz.com.pl/mm/wp-content/uploads/2015/01/feblik-W.jpg

    mam nadzieję, że obrazek widać - chcę wstawić tak dla porządku, skoro można.

    mnie się ta okładka nie podoba - pusty dół, przeładowana góra, niesympatyczna dziewczyna.
  • slotna 24.01.15, 22:00
    Nie podoba mi sie ani ten zolty, ani zielony, juz pomijajac, ze do siebie nie pasuja, a dziewczyna na tym tle wyglada niekorzystnie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • croyance 26.01.15, 22:17
    Tak, do tej dziewczyny nie pasuja tego typu cieple kolory. Mnie ona wyglada troche retro, totalna kolorystyczne nieporozumienie to tlo i napis.

    --

    Sprawdz, co slychac w Narnii
  • vi_san 24.01.15, 22:02
    Obrazek widać, cudotwórczyni! Moją wiedzę o komputerach przeklejenie obrazka ze strony MM tutaj przekroczyło... :D
    Mi się tez okładka niezbyt podoba. I też mam źle ustawiony monitor, bo mi się ten zielony "kłóci".

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • agafiatichonowna 24.01.15, 23:44
    Okładka jest fatalna, drze po oczach jak diabli. I nie widziałam liści akacji w kolorze zieleni Veronese,a, Pewnie też mam kiepski monitor . Nie wiem kiedy pani MM była w Afryce i widziała akacje, ale jeśli ma na myśli drzewo rosnące w Polsce to nie jest żadna akacja tylko grochodrzew. W Europie te drzewa nie rosną. A wracając do okładki- żółty, czerwony, zielony - jak światła sygnalizacyjne, będzie ją widac z odległosci kilometra. Wydawcy zapewne się spodoba, oni to kochają- bo to takie /cytuję/ "sprzedażne". Kkokos ma !00% racji zarzucając autorce kiepską kompozycję. Rzeczywiście góra w stosunku do dołu za ciężka. I jeszcze to felerne oczko.
  • slotna 24.01.15, 23:51
    Oczko, niemozliwy anatomicznie nos, plaska glowa z niskim czolkiem, ramionka wezsze od brody...

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • bupu 24.01.15, 23:55
    agafiatichonowna napisała:

    > Okładka jest fatalna, drze po oczach jak diabli. I nie widziałam liści akacji w
    > kolorze zieleni Veronese,a, Pewnie też mam kiepski monitor . Nie wiem kiedy pa
    > ni MM była w Afryce i widziała akacje, ale jeśli ma na myśli drzewo rosnące w P
    > olsce to nie jest żadna akacja tylko grochodrzew.

    Znaczyś w Polsce potocznie zwie się akacją albo grochodrzew biały, czyli robinię akacjową, albo też karaganę syberyjską. Żadna z wymienionych roślin nie posiada jednak liści w kolorze takiej jadowitej zieleni, jak ta z okładki.

    > . A wracając do okładki- żółty, czerwony, zielony - jak światła sygnalizacyjne,
    > będzie ją widac z odległosci kilometra.

    Tylko niestety kolory tła i tytułu nijak nie chcą się komponować z kolorystyką owej malowanej dziewoi. Mogło być lekko i tajemniczo, wyszło jakoś tak... ciut jarmarcznie.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
  • ananke666 25.01.15, 01:11
    Nie ciut, tylko całkiem. U mnie ta zieleń ma dokładnie kolor ciuchów chirurga. Nie znoszę tego odcienia. Na pewno kwestia monitora, bo nie jest jadowity.

    Miałam dość smakowite skojarzenia: kawa, czekolada, bita śmietana, krem i wiśnie. Dostałam sztuczne barwniki z przewagą żółci jadowitej.

    Chromolę oko i nos, rysunki MM nigdy nie były jakoś szczególnie realistyczne, a już na pewno nie te starsze.


    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • tt-tka 25.01.15, 01:40
    o boru, spojrzalam
    w zaleznosci od ustawienie monitora brudna zolc tla przechodzi w musztardowy (nie chce nazwac tego kolorku inaczej), zielen ma odcien seledynu ogladanego przez grube niebieskie szklo, do barwy lisci toto w zadnej pozycji niepodobne
    kompozycja fatalna, gora przygniata dol
    a panna wyglada na przybrudzona - zakladam, ze to mial byc cien, ale wyszlo nieszczegolnie
  • james-jazz 25.01.15, 00:22
    O fuj. Co prawda w tej pannie widzę jakieś cienie Modiglianiego (pomijając usteczka;), ale ta kolorystyka- nie, nie i nie. Kompozycja też średnia, ale tu nie ma co wymagać za dużo. Za to kolory krzywdzą. Chyba mam coś w głowie źle ustawione i nijak się przestawić nie chce.
  • james-jazz 25.01.15, 00:27
    I jeszcze czepię się czcionek. Są, mianowicie, ni w dupę ni w oko. To nie wygląda jak praca graficzki.
  • agafiatichonowna 25.01.15, 00:43
    Ten cień Modiglianiego to zapewne długa szyja. Czcionka użyta do tytułu od dawna jest passe', ale tu bym sie aż tak bardzo nie czepiała. Jest zastosowana w całej Jeżycjadzie od pierwszego tomu, przyjmijmy więc, że taka jest koncepcja całości i to po prostu kontynuacja. Tylko dlaczego nie możemy wymagać więcej, bo,ze nie wymagamy za dużo to pewne.
  • amett 25.01.15, 01:40
    Cześć i czołem! Wyjrzałam na chwilę zza krzaka, gdyż męczy mnie bezsenność i postanowiłam pobawić się chwilę w Paincie. Efektem tej zabawy jest taki obrazek:
    http://i.imgur.com/DJrwWc8.png
    (disclaimer: wszelkie prawa autorskie należą do MM i ich naruszenie nie było moim celem).

    Dziewczyna jest intrygująca, tylko to krzywe oko nadaje jej niezbyt przyjazny wygląd. Mam też nadzieję, że MM zdecyduje się jednak wypełnić czymś to puste tło.
  • tt-tka 25.01.15, 01:45
    zdecydowanie lepiej !
    i oczko temu misiu poprawilas, mniej felerne i kose i od razu przyjemniej :-)
  • vi_san 25.01.15, 02:01
    Popieram Tt-tkę! Poprawione oczko, ramię, siwe tło sprawia, że przyciemnienie wygląda jak cień, a nie niedomyta szyja... No, lepiej jest! :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • zla.m 25.01.15, 09:43
    Świetne, od razu ta panna jakaś sympatyczniejsza się wydaje.

    P.S.
    Jak mnie wkurza ten kapelusik, co oko zakrywa. Ale to ja, mam malucha na stanie i cały czas pilnuje, żeby nie musiała tak spod czapki zezować, więc pewnie dlatego :)
    --
    10% ludzi ma paranoje. Pozostałe 90% ich obserwuje.
  • vilez 25.01.15, 11:52
    Sympatyczniejsze, ale może jednak zmieniające to, jak autorka widzi bohaterkę. Bo skoro ona piękna "pięknem nieoczywistem" ;) , to może ma ... zeza? Albo właśnie jakieś kaprawe oczka? I czemu miałaby nie mieć? Musi być "piękniejsza"? No nie musi.
    A może zwyczajnie patrzy w bok i do góry? Może? Może.

    Żólta okładka fatalna.
  • dakota77 25.01.15, 12:03
    No bez przesady, korekta oka az tyle nie zmienia, postac dalej jest ladna uroda mocno nieoczywista ;-). Nosa jej Amett nie poprawiala.

    Od patrzenia w bok i do gotry takie rzeczy z okiem sie nie dzieja, oko w wersji MM jets oo porstu zle narysowane.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • vilez 25.01.15, 16:46
    Chodziło mi o samo "upiększanie"- że nie jest konieczne, a raczej- przeciwnie.

    Co do samej sztuki rysowniczej- nie umiem się odnieść, czy to "nieudanie"- w sensie: "oko niemożliwe", bo ze mnie wybitny antytalent plastyczny - już sam fakt, że ktoś w ogóle potrafi narysować oko, jest zadziwiający (in plus).
  • ciotka_scholastyka 26.01.15, 16:56
    Wystarczyło poprawić oko i już całkiem miła buzia. Mnie ona się kojarzy z Marią Pawlikowską-Jasnorzewską.
  • dakota77 25.01.15, 09:52
    Od razu lepiej :) Fajna kolorystyka i o ile lepiej to oko wyglada...
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ewa9717 25.01.15, 10:18
    O, o wiele lepiej! I kolorystyka, i paniena nie tylko nie ma oka jak rekinica, ale i tytuł znalazł o wiele lepsze miejsce niz ni przypiął, ni wypiął na kapelutku.
  • slotna 25.01.15, 13:43
    Roznica jest kolosalna, o wiele, wiele lepiej. Ja bym jeszcze sprobowala dac nieco bardziej niebieska okladke i odrobine podniesc napis, wydaje mi sie, ze teraz jest za nisko. Tak czy siak, mozna sprobowac wrzucic w komentarze na stronie ;)

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • buka_z_muminkow 25.01.15, 16:03
    dużo ładniej z szarym tlem i jasniejszym napisem

    Moim zdaniem tło mogłoby być w ogóle białe, wtedy eksponowałoby dziewczynę należycie :)

    te ostre kolory gryzą się z charakterkiem postaci...
  • kajaanna 24.01.15, 20:18
    Ona ma coś bardzo złego z okiem. Nie dość, że bielmo, to w dodatku źrenica "odpłynęła" w górę.
  • ananke666 24.01.15, 20:48
    Oko nie oko, mnie się obrazek podoba, oko zresztą też, ogromnie lubię bardzo jasne oczy. Mary Vance mogła mieć prawie białe i to z czarnymi obwódkami, to panna z wiśniami też może. Ale okładka już mi się nie podoba. Całkiem ten żółty mi tam nie pasuje, chociaż to jedna z moich ulubionych barw. Taka ładna kolorystyka portretu, a tu takie tło ni przypiął, ni wypiął...

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • dakota77 24.01.15, 21:22
    No ale tu nie odcieniu przeciez problem. Cale to oko jest dziwne, zrenica nie tam gdzie trzeba. I jakies takie spojrzenie nieprzyjemne. Brr.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • j_a_ch 25.01.15, 10:55
    O nie, no...Te kolorki walą jak obuchem i trywializują tę postać, traci na tajemniczości. Ja rozumiem, że okładka ma sugerować, że jest lato i jest wesolutko, ale hmmm :/
    Wisienki by wystarczyły. Czyżby MM miała obawy, że panna za ostra jej wyszła? Już wygładzanie kantów, panie tego. Mnie się ta wredotka podoba i na oko przymykam oko ;)
  • agafiatichonowna 25.01.15, 11:08
    Okładka w wydaniu Amett o niebo szlachetniejsza i oczko jest w stanie stałym a nie półpłynnym. Powiększona żrenica sprawia, że panienka spojrzenie ma sympatyczniejsze nie tracąc przy tym kokieterii i odrobiny tajemniczości. Amett, a próbowałaś tę żółć tytułu zastąpić mocnym różem?
  • iskrzy_54 25.01.15, 23:11
    Amett, a próbowałaś tę żółć tytułu zastąpić mocnym różem?

    no właśnie, trochę ten feblik zbyt żółty. BTW sprawdziłam na trzech różnych monitorach okładkę MM - wszystkie mam źle ustawione i zieleni Feblika nie widzę - może jestem szczególnym typem daltonisty?
  • ananke666 26.01.15, 00:30
    róż nie, będzie się okropnie żarł z czerwonym.
    Wsadziłabym tam kremowy? ecru? jakiś piasek? coś jasnego i ciepłego. No niestety nie mogę się pozbyć skojarzenia z letnią kawiarnią przedwojenną, biała kawa i ciastko z wiśniami i bitą śmietaną. To pewnie przez ten kapelusz.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • turzyca 26.01.15, 00:51
    ananke666 napisała:

    > róż nie, będzie się okropnie żarł z czerwonym.
    > Wsadziłabym tam kremowy? ecru? jakiś piasek? coś jasnego i ciepłego. No niestet
    > y nie mogę się pozbyć skojarzenia z letnią kawiarnią przedwojenną, biała kawa i
    > ciastko z wiśniami i bitą śmietaną. To pewnie przez ten kapelusz.
    >

    A musi byc jednolite tlo? Nie mogloby byc sugestii kawiarnii? Albo tradycyjnej altany?



    Skojarzenie tez mam, Louise Brooks sie nazywa.
    data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBxATEhUUEBIVFRQQFRIRFRAQFBUUFBIUFBQWFhUUFBgYHCggGBolHBQVIjEhJSkrLi4uFx8zODMsNygtLisBCgoKBQUFDgUFDisZExkrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrKysrK//AABEIAGkAvAMBIgACEQEDEQH/xAAcAAEAAgMBAQEAAAAAAAAAAAAABQYBBAcDCAL/xAA5EAABAwICBwQJAwQDAAAAAAABAAIDBBEFIQYSEzFBUYEHImFxIzJCUpGhscHRFDPwNENygjViY//EABQBAQAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAD/xAAUEQEAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA/9oADAMBAAIRAxEAPwDuCIvOSQBBq18lgqTjNRvU9jVeADmqHitdmc0GvUzBRNXVgLXra7xUFWV3ig2quvUXPiPio+pqrrTc4lBvy4iVrvq3Fa6IMueTvWERAREQF0LQGh1Y9rbOTjyaqNhlEZpWxt9o5nkOJXa9HqFjGtaBkwAAeXEoJjCw7lbxKsFMoqJSdMUG81qxLAHNLXAEHIg8fNfqMr1QfO/aNhD6OqIaTs5O/Hfkd46KsRVfvDqPwu4dsmGtkotpbvQvDr+Dsj9VwYiyCTa7MKWppe7mT8VAUL87dQp2FuW4oPpJ9YAojEsVAG9V6bGfFV/E8X35oNrGsWvfNUzEcRvxXjiWI34qAqapB7VVWomonusTzXWugIiICIsIMosBZQF7UVK6WRsbBdzyGgefFeCvGgDKWna6tqpGjVJjiZe7ifaIbvJQWI4HHRMiIGQsJH2zJORcfBWDCX3KqlXp9BUnYNp5CJe4HXbfPjYLUx7SH9IzYwuDpbAEn+20De7/ALeCDodXjEUY7z2tt7T3AD571A1vaRRx31XmV3KMZfE5 LjtXVSSO1pHFxOd3H6DgvXCaEzShg48kF+qu16o/s07AOBkcSfgFHP7VsUJydE0cgz8lReJ6O7OUQMY50rswbgDqTktCjoYHOMcrpIpA5zO8GuZrt3g2zCC1U/aLVzgxVIjkY6wcx7cnDoVl+jdFUXMb3UzreqTtIietnN+aormujkIO9jiD0V/wSIuaDwsCEFRqMOlp59nKLOaeGYI4OaeIPNTjCLKQ05p/QRSe1FIY78dRzS4DoWn4qHgmu0ILTU1lhvVexCu8V+8RqlX6ma6BU1F1HSy3WZpF4oCIiAiIgLCyiDCyiICkMAwp1VOyFptrXJd7rWi7nfzmo9WfQOqEb5ne1swATy1u9b5ILFibKXDojsADKRbaOzcT58Fzo68jic3OeSSeZOd1v6QYi6aUkm4bkF4YRMGSgncbi/mg9WYNKd+StehuGiOePiS4XK83vyWcLllbMwsIGrmbjP48EHStI9HYpiHEWcOIXjhui0AuXRguO9zszfzKkhtXsBLmuz1hqtLe4dzTmbnxTFMYjpYtpKHlu70bC8joEHGu0zD2w1rmt3OYx9viPspXQWcuj1Tw3eSq2leLvqqqSZ7S3WNmMIILY25NBvx4nxKlNB5niS1jbnwA80Fg7Qzq0rAfambb/Vjz91UaKTuBb+nuPtqZWsiN44A4Bw3PcbazvlYdVD0z+6g3K2a6ip3rZqHqPmdmg/BREQEREBERAREQEREBetLUFjrjkQfEHevJEArbo8Pe87iBxP4WoDZSMGOTMFhq9WhBOMdqiw4AD4KOqpKsPBjkDRw2bbnPgb714UeIyPfYjW1vdG5TtHUNa4F7cgeKC76A/q3Qgy1Rd/5ujYbeFwLhXhjA4AOF/C2Sq2EY3ShgsWtyzCg9NdOHBmypfXlIYHD1rHeQOCC4w6O0VRM+Z8TJCbRgkXyZcZdVMwYBSsa5rIWAOFiA3eOS0NEYXMp2BwsdUb/JT4eUHAO0fQ00cu0iHoJSdW3s H3SqtA7JfSWlWGNqaWWJwvdpLeYcBcEL5o1iMuWSD9TvWoV6zOXkgIiICIiAiIgIiICIiAiIgIEV50F0ZDxtpm5eyD9UG/oHo+GRmWVvefuB4BaOJU+pM9vC5I8irnidU2KMncGj5LnoxkVEjy0EBuVzxQbQlAH4XrolQbatEkgu2MXF+B4LReSQrLoLHYvJ8Ag6xSyNsAFuByhaWfMAbypZpQfjEa1sMT5X+rG1zz4gC9l8tVMuu9792u5zrctYk2+a+i+0OrbFh1Q53GMtAPEuyC+aWTttmg/bysLF1lAREQYREQZREQEREBERAREA5IJvRHCP1EwBHcZmfwuxRRNjYGtsABbJV7Q3BthA027zhrO6qSxCoc0GyCuabYg1kRBPrZWVWwSl1WttxzPVaukNe6eXVO4OsB1UvCNUC3AWQemrclWTReF/etu33+yroDrHVF3eP1Vs0ZfqsvzJuRxIyyQWfChIH3dmLKx0xJVfw6fXfYDIKxiRrGFzjYNBcTyAzKDlXbvjw1YaKJ3ecdrK0e7azAetz0XHG0jjuFxzG5buP4s6qqp5yT6Vz3NDjctZfujoLL3wvENWMDldBqIslYQEREBEWUBERAREQEREBTehuHbaqYCLtb3j03KDV57Kv6h/+P5QdKZqhthlbJVvSWpEUbid9svNWGXf1VN0/wD2+oQUOiaH1AJ536qyuhKrmEfvj+cFbJOHmEGtV1LW6kQ9eQgE+6CbfdXqkpmtaAALADJcwrf6nqz6hdQg3DyCC14PC0C9rKqdsGkzKekMDXelqe7qtOYjuNcnlll1Vww31B/OC4F2wf8AJSf4MQVmkkic8DZ21g4WDsrluW/ctWJ2S/eG/us8/ssD7n6oP//Z
    --
    Czajniczek Pana R.
  • agafiatichonowna 26.01.15, 10:32
    Róż jako kolor pochodny od czerwieni żreć się z nią nie będzie, ponadto będzie bardziej pendant i do tła i do kolorytu twarzy.. I do kawiarnianej koncepcji Ananke też pasuje - jako kolor lukru na ciasteczkach.
  • rika1991 25.01.15, 11:14
    Weszłam, patrzę na tę pannę z dziwnym okiem, na kapelusik zakrywający jakby umyślnie drugie oko, i tak sobie myślę: a może to Marysia Ogorzałkówna, której operacja oczu się nie udała?
  • tt-tka 25.01.15, 11:44
    a co Marysi Ogorzalce bylo z tymi oczami ? przegapilam jakos...
    sama jestem po dwoch operacjach oka, sporo osob po chirurgii okulistycznej widzialam, nie spotkalam sie z zaleceniem, by tak sie maskowac...
  • buka_z_muminkow 25.01.15, 16:02
    to Marysia miała operację oczu czy starsza Kasia?
    byłam przekonana, że Kasia, ale może już mi się mieszają fakty...
  • tt-tka 25.01.15, 16:39
    Kasia miala miec operacje oczu, oczywiscie, Kasia, Twoja racja !
    zasugerowalam sie pytaniem
    no to nie ma przebacz,operacja Kasi, z dowolnego powodu, nie usprawiedliwia krzywego oka u innej osoby, nawet gdyby to byla siostra
    spartolony rysunek i tyle
  • raszefka 25.01.15, 18:40
    Zwróćcie uwagę na imię - Kasia - Katarzyna.

    Ale ta konkretna może być zbyt leciwa?
  • gat45 25.01.15, 19:36
    raszefka napisała:

    > Zwróćcie uwagę na imię - Kasia - Katarzyna.
    >
    > Ale ta konkretna może być zbyt leciwa?

    Zwracamy. W żadnym nie ma dźwięku "r".
  • rika1991 25.01.15, 22:29
    Och, faktycznie! Pomyliły mi się siostry.
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 25.01.15, 14:06
    Córka Pyziaka na boku.

    --
    Moje jedynie słuszne poglądy na wszystko
  • iskrzy_54 25.01.15, 23:13
    MM pomiot pyziaczy w Księdze wykluczyła, podobnie jak Hajduczankę najmłodszą
  • azw2 26.01.15, 22:53
    Może Gabrysia Bitner...

    --
    http://elizabanicka.pl/banery_allegro/eliza468x60_allegro.jpg
  • turzyca 26.01.15, 23:13
    > Może Gabrysia Bitner...

    Pewnie nie, bo jak Gabrysia, to nie taki drapiezny charakter. A szkoda, bo to faktycznie dobry pomysl, chuda po rodzicach, z zacieciem do pewnej teatralnosci, nietypowosci, kapelusz, kolczyki, dystans, pasuje.

    Niebieskie oczy moglyby sie przebic, jesli Geniusia miala swoje ciemne z genu dominujacego. Znam niebieskooka corke kobiety o oczach tak ciemnych, ze ma wrecz niebieskie bialka.
    --
    Czajniczek Pana R.
  • tt-tka 26.01.15, 23:37
    moze charakter po babci Jozefinie...
  • rika1991 27.01.15, 11:56
    Też się zastanawiałam, czy to mogłaby być córa Aurelii. I bardzo, BARDZO nie chciałabym, żeby MM zabrała się po latach za Konrada... Wystarczy, że Aurelii z "Żaby" nie przyjmuję do wiadomości.
  • agafiatichonowna 27.01.15, 13:41
    ...ostre istoty lubią mieć "r" w imieniu..

    Może i lubią, ale nie wszystkie mają - Ida, Aniela, Józefina, Melania nie mają a ostrości odmówić im nie można
    Gabrysia, Róża, Aurelia mają - i co? Komentarz chyba zbędny.

    To raczej MM lubi nadawać swoim bohaterkom imiona z "r", ale to się nijak nie przekłada na ostrość charakteru lub jej brak. Weżmy na ten przykład Elkę - osobowość niczym granat. A Hildegarda - spokojna , poukładana, zrównoważona.

    A imion z "r" w całym cyklu sporo -Teresy trzy, Laura, Roma, Irena, Krystyna,Dorota, Patrycja, można tu jeszcze dołożyc Nutrię i Kreskę. U panów też obfitość - Bernard, Robert, Grzegorz, Cyryl, Konrad, Florian
    Marceli,Wiktor, Adrian, Marek, Piotr, Bronisław, Jarek, Karol, Jerzy, Igor, Fryderyk, Artur, Mamert.
    Tudzież Chrobot i pan Grrrruszka.
  • gat45 27.01.15, 15:23
    <cichutko, z kącika> : w imieniu "Jerzy" nie ma "r".
    A propos, czy któreś z bohaterów Jeżycjady sepleni ? Ja jeszcze nie wiem, bo - przeczytawszy jednym ciurkiem całość aż do TiR - uznałam, że należy mi się urlop i dopiero teraz, od wczoraj, męczę Kalamburkę. Jestem w połowie. I wiecie co ? Gdyby to była oddzielna książka, opowieść sama w sobie, to wcale nie byłaby taka zła. Ale to dorabianie na siłę cech znanym nam już bohaterom, którzy przedtem ich nie mieli ani du-du, te uzupełnienia historyczne według nowego trendu, to dopasowywanie pod inny strychulec strasznie razi. Może to głupie, ale mam skojarzenie z ekipą cenzorów przystosowujących tekst do wymogów pod kątem nowego okólnika. Jak skończę,to zobaczę czy się poprawiło, czy wprost przeciwnie. Na razie mamy czerwiec 1956, 21-letnia Mila zaliczyła właśnie sesję pierwszego roku (czy ciąg dalszy mi wytłumaczy to opóźnienie w cyklu edukacyjnym ? maturę się chyba wówczas zdawało w wieku lat 18, ale po zaburzeniach okupacyjnych zdarzały się chyba wyjątki w obie strony, wiem), młodzież tańczy w Puszczykowie.
    W każdym razie konstrukcja "do tyłu" zyskała moją zdecydowaną aprobatę.
  • agafiatichonowna 27.01.15, 15:48
    Ano, nie ma, sie mi tak napisało, prosz Paniom i już więcej nie będę.
    Jurka na myśli mialam.
    A w Kalamburce jest przynajmniej jakaś koncepcja i sens. Też ją dość lubię.
  • dakota77 27.01.15, 15:58
    Nie ma gloski r, ale litera jest.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • gat45 27.01.15, 16:08
    O ! A czyżbym ja pisała o literze ? Jeżeli tak, to mój błąd.
    .. dokładnie wiesz, jako słuchowiec operowy, o co mi chodziło :) Literka twardości nie nadaje. Biedna literka. Biedna, mała literka tak wrednie potraktowana przez Gata :(
    Jeszcze trochę i zastanowię się nad programem równościowym dla literek. Bo są wśród nich pokrzywdzone. Wszystko wymawiać jednakowo ! I wszystko zapisywać jednakowo ! - zaczyna mi się rysować piękna i jakże nowatorska idea.
    Idę myśleć. To wyczerpuje.
  • dakota77 27.01.15, 16:13
    Nie pisalas, ale czy MM nie pisala?
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • gat45 27.01.15, 16:18
    Nie wiem. Wydawało mi się oczywiste, że pisząc o charakterze imienia ma się na myśli dźwięk a nie zapis. Ale ja jestem zdecydowanie bardziej nauszna niż naoczna.
  • ciotka_scholastyka 28.01.15, 23:09
    > te uzupełnienia historyczne według nowego trendu, to dopasowywanie pod inny strychulec
    > strasznie razi. Może to głupie, ale mam skojarzenie z ekipą cenzorów przystosowujących tekst > do wymogów pod kątem nowego okólnika.

    O tak. Uzmysłowiłam to sobie dopiero dzisiaj, przy komentarzu tt-ki o tym, że przecież Stefania nie mogła wyjść z obozu oswobodzonego przez Armię Radziecką, tylko przez amerykańską, więc wyszedł idiotyzm...
  • taria 27.01.15, 16:19
    Ha, moją pierwszą myślą było właśnie - córka Aurelii! A nawet bardziej: wnuczka Ewy Jedwabińskiej i Józefiny Bittner.
    A ten Konrad - nie mógłby "się rozwieść", jak matka? A Gieniusia otrząsnąć się z toksycznego związku i "odfiranować", wychowując córki na niezależne, świadome własnej wartości kobiety?

    Nie jestem tylko pewna, ile lat mają Bittnerówny... nie za młode?
  • vi_san 27.01.15, 17:00
    Ma być o Józinku. I ja mam zapytanie. Czy MM nie mogłaby się uprzejmie odkląskać od Józefa? Jakby na to nie patrzeć chłopina ma już dwie "swoje" książki, po co jeszcze trzecia? Ja rozumiem, że MM go lubi, ale ile można? Znalazł już miłość życia w Dorotce Rumiankównie, niech sobie żyją długo i szczęśliwie i z dala od nas, czytelniczek.
    Ja stanowczo optuję za i panną i paniczem spoza "świętego" klanu. Bo mam wrażenie, że cały Poznań, to same Borejki z przyległościami.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • tt-tka 27.01.15, 17:24
    nie chce Cie martwic, ale Mm stala w uczuciach jest
    gabona jak polubila, to od ilu tomow sie z tym potworkiem meczymy, no ?
    i boje sie, ze z jozwa moze byc tak samo
  • vi_san 27.01.15, 20:30
    Ty mnie nie strasz! Kolejne fefnafcie tomów z Józwą - maczo - super - samcem to ja nie zniosę chyba... Mimo, że [wbrew forum] Józefa lubię - może dlatego, że McD odmawiam przyjęcia do wiadomości.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • ciotka_scholastyka 06.02.15, 08:25
    azw2 napisała:

    > Może Gabrysia Bitner...

    Litości. Przecież Gabrysia Bitner ma w tej chwili dziesięć lat!!! Skoro w Żabie (2004) Aurelia była z nią w ciąży...
  • la.spinka 27.01.15, 20:24
    Cóż, wiemy, że Dziewczyną z Okładki nie będzie Marysia. Cyt. z KG:

    Czytelniczka 1: "(...) myślę, iż to absolutnie nie może być żadna z panien Ogorzałka! Kasia byłaby już odrobinę zbyt wiekowa, by być główną bohaterką (mylę się? ;)), a Magdusia ma ciemne oczęta, więc (jak ośmielę się przypuścić) jej bliźniaczka Maria również."
    Czytelniczka 2: "bliźniaczki Kreski były, jak makaron – dwujajeczne ;) Więc nic nie stoi na przeszkodzie oku błękitnemu."
    MM: "tak jest, jak makaron. I to Magdusia była ta ostrzejsza. Jak więc widać, nie jest to na pewno bliźniaczka O., ta w kapeluszu."


    Jeśli nie Marysia, to może jednak Kasia? Choć Kasia ma chore oczy, a chora dziewczyna to żadna bohaterka, nieprawdaż.
  • ananke666 28.01.15, 00:34
    Kasia miała oczy po Kresce, bure.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • iskrzy_54 28.01.15, 13:54
    a chora dziewczyna to żadna bohaterka, nieprawdaż.

    Mieliśmy juz chorą bohaterkę w JT
  • tt-tka 28.01.15, 14:01
    mielismy, tyle ze JT w zasadzie byla o Jozwie i Igstrybie
    powtorka z rozrywki ? dziewcze, niechby nawet chore, jako pretekst dla kolejnej borejczej odslony ?
  • vi_san 28.01.15, 15:11
    Sama MM "własnoklawiaturowo" napisała na własnej, osobistej, autorskiej stronie, że o Józwie będzie... :(

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • bupu 28.01.15, 17:31
    vi_san napisała:

    > Sama MM "własnoklawiaturowo" napisała na własnej, osobistej, autorskiej stronie
    > , że o Józwie będzie... :(

    Jeśli Józwa będzie tylko wyglądał w tle, jak we wnuczce, to pół biedy. Gorzej, jeśli będzie myślał na wizji, wtedy będziemy mieć Makabrusię bis.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka