Dodaj do ulubionych

Wpadki w " Febliku"

06.11.15, 20:28
No to zgodnie z tradycją otwieram watek " wpadki w Febliku". Jak na razie ( dobrnęłam do 100 str) zauważyłam jedną- podszywanie się Maryśki pod Magdusię w mailach. Magdusia zdzwoni do Ignasia i oznajmia " To Maryska pisała, ona ciągle czyta moją pocztę". Przepraszam, a co to za problem zmienić hasło i ustawić w systemie, aby go nie zapamiętał? No chyba, ze Maryśka jest wyższej klasy hakerem i potrafiłaby się włamać nawet na stronę prezydenta RP;) To wtedy przepraszam;))) A wy macie jakieś?
Edytor zaawansowany
  • srebrny_lisek 06.11.15, 21:00
    Dla mnie cała ta sytuacja jest jakaś kosmiczna... żeby robić coś takiego siostrze mając lat 18 trzeba być mocno zaburzonym i to nie jest złośliwość.;)

    Feblika mam i czytam, pomijając ten makabryczny zwrot akcji i przedziwną formę zakończenia związku jest nawet sympatycznie. I, che, che, miło. :)
  • tt-tka 06.11.15, 21:04
    Nie, nie zlosliwosc. To tylko nieodrodna prawnuczka Dmuchawca, ktory tez lubil innym ustawiac zycie i najlepiej wiedzial, co dla kogo dobre.
  • lowett 14.11.15, 00:50
    Kreskowe córki mają zostać zrehabilitowane. I Cyryl ma się pojawić :O
  • butterfly-factory 06.11.15, 21:15
    Żeby tylko 18... One w Febliku są 21-letnimi kobitami. :D
  • miodowocytrynowa 06.11.15, 21:25
    Znalazłam jeszcze jedną. Ignacy informuje, że okna kuchni na Roosevelta wychodza na wschód i tu jest najgoręcej. Mam sypialnie z oknami na wschód i tam jest zdecydowanie najchłodniej! Moi tesciowie mają i kuchnię i dwa pokoje na wschód i tam też jest o wiele chłodniej niż w pokojach wychodzących na zachód.
    Jak może być najgoręcej w pomieszczeniu, gdzie słońce grzeje tylko gdy wschodzi, a potem przez resztę dnia go po prostu nie ma?
  • bupu 06.11.15, 22:04
    miodowocytrynowa napisała:

    > Znalazłam jeszcze jedną. Ignacy informuje, że okna kuchni na Roosevelta wychodz
    > a na wschód i tu jest najgoręcej. Mam sypialnie z oknami na wschód i tam jest z
    > decydowanie najchłodniej! Moi tesciowie mają i kuchnię i dwa pokoje na wschód
    > i tam też jest o wiele chłodniej niż w pokojach wychodzących na zachód.
    > Jak może być najgoręcej w pomieszczeniu, gdzie słońce grzeje tylko gdy wschodzi
    > , a potem przez resztę dnia go po prostu nie ma?

    Wpadka jak byk. Najgoręcej jest w pomieszczeniach z wystawą południowo-zachodnią. Mnie natomiast od jakiegoś czasu gryzie inno zagadnienie: jakim mianowicie cudem kuchnia Borejków, z rozmiarów i spiżarni sądząc będąca kuchnią oryginalną pierwotnego mieszkania podzielonego na mniejsze, ma okna od frontu. W eleganckiej, secesyjnej kamienicy urządzono takie pomieszczenie jak kuchnia od frontu? No niemożebność.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • asia-fb 06.11.15, 23:45
    Veto ;)
    Miągwa (który zresztą wydoroślał i jakby wyprzystojniał) czyni to spostrzeżenie bodaj o 10 rano. Za oknem jest trzydzieści parę stopni i grzeje ostre słońce. I jak najbardziej się z Miągwą zgadzam, że w kuchni z oknami od wschodu może być o tej porze dnia nie do wytrzymania ;)
  • tt-tka 06.11.15, 23:50
    Sorry, w jakim czasie Miagwa jakby wydoroslal i wyprzystojnial ? W WdO to byla jeszcze lamaga i pokraka... ile dni minelo ?
  • asia-fb 07.11.15, 00:12
    uobrazek ze str. 51. Taki jakby deczko niedogolony brunecik... :)
  • tt-tka 07.11.15, 02:15
    To ja wiem, obrazek ktos wrzucal w innym watku, demonstrujac odcienie opalenizny :-)
    Pytam, bo nie czytalam, ile czasu dzieli Feblik od WdO, znaczy ksiazkowego czasu - bo tam Miagwa byl jeszcze chudzina i niedojda - w ciagu dwu dni zmeznial ? tygodnia ? wiecej ?
  • agafiatichonowna 07.11.15, 08:04
    Jest wpadka. Redaktorska. Książki wprawdzie jeszcze nie czytałam, tylko jej króciutki fragment umieszczony na
    zdjęciu /sąsiedni wątek - Spojlery, post by Sanciasancia/
    I cóż my tam mamy ? Ano, nasz najświatlejszy erudyta, chodząca skarbnica wiedzy i obrońca piękna mowy polskiej mówi - "staczać się w dół" Ignacy?! Dobrze, że Lusia ani Naszpan tego nie słyszeli, ani chybi senior by im się nieco z cokoła omsknął.
  • dakota77 07.11.15, 08:44
    Mnie sie wydaje, ze ile razy czytamy, ze Ignas wyprzystojnial, zmeznial itp., widzimy go oczami innych, glownie Agi, czasem ojca. Oni tak go postrzegaja. Wiec moze zmiana jest subiektywna.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • agafiatichonowna 07.11.15, 09:32
    Słusznie prawicie, Kumo. Tak rzeczywiście może być. My też na osoby nam bliskie patrzymy przez pryzmat naszych uczuć, a i gusta tez mamy różne. Dla mnie odstające uszy, czy to Ignasia, czy innego faceta nigdy nie były dyskwalifikujące, wręcz przeciwnie. W wyglądzie IGS drażnił mnie jedynie ten cholerny loczek. Loczkom na czole u mężczyzn mówię stanowcze NIE. A Gabunię on pewnie rozczulał.
    A co do ignasiowej chudości - są amatorki wiotkich trzcin, są amatorki zwartych i solidnych pniaków, widać Aga należy do tych pierwszych, a co do zmęznienia - może on po prostu zmężniał mentalnie. Tyle tylko,że straszne tempo w tym męznieniu wziął. Parę dni i po sprawie. Niektórym ten proces zajmuje pół życia, a tu szast prast - w Wdo przyjechał bladosiny, kościsty brojler, ofiara ukąszeń i motoryzacji, a tu się nam pełnokrwistym kogutem objawił.
  • tt-tka 07.11.15, 12:00
    Dla mnie tez odstajace uszy nie dyskwalifikuja - ale Ignas juz ich nie ma ! Tych odstajacych. Na rysunku (z innego watku, z odcieniami opalenizny) chlopaj ma uszy calkiem przylegajace do glowki, ich motylosc zanikla ze szczetem. Czy wspomniano cos o operacji plastycznej ?
  • yowah76 07.11.15, 17:25
    kościsty to nie brojler ;)
    --
    ----------------*----------------
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • slotna 07.11.15, 00:27
    Nie tylko moze, ale i jest. Mam taka kuchnie, to wiem :P

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • miodowocytrynowa 07.11.15, 11:46
    A ja mam sypialnię od wschodu i o godz. 10 nie ma już w niej sladu słońca.
  • dziabka1 07.11.15, 12:09
    A poza tym, w NiN było jawnym tekstem napisane, że trzy siostry czarownice zebrały się w kuchni, która była od północy i najchłodniejsza.
    Może któraś sprawdzi na guglowym widoku, jak to jest usytuowane, bo ja teraz nie mam dostępu?
    I dodam, że moje okna wychodzą na pn - wsch, w lecie od piątej rano wali mi słoneczko, ale to nic w porównaniu z tym, co dzieje się pi południu w oknach naprzeciwko. Po ostatnim lecie błogosławię swoje usytuowanie, chociaż zimą nie jest najlepsze.
  • miodowocytrynowa 07.11.15, 12:23
    No jeżeli kuchnia wychodzi na ul. Roosevelta i na Teatralkę, to jest to rzeczywiście wschód, a wielokrotnie było mówione o takim własnie widoku z okna.
    A że MM nie odróżnia stron świata i raz kuchnia jest od wschodu raz od północy to już insza inszość;)
  • czekolada72 07.11.15, 12:56
    Pokoj Dziecka i kuchnia sa od wschodu i o 10 o sloncu juz dawno nikt nie pamieta, ale jednak latem slonce zaglada juz ok 5 rano i przy wysokiej temperaturze - do tej 9 robi sie fakt goraco. Ale goraco jest przy otwartych oknach nawet od polnocy.
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    63,4
  • zla.m 07.11.15, 14:11
    do której jest słońce zależy też od pietra i zabudowy/braku na przeciwko
    --
    Ten Józek to jest jak baobab!
  • czekolada72 07.11.15, 14:14
    niezaleznie od pietra i zabudowy/braku na przeciwko - wschodnie okna moga byc nagrzewane max do 12, potem nie sa juz wschodnimi tylko wschodnio-poludniowymi, a to SPORA roznica ;)


    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    63,4
  • czekolada72 17.11.15, 18:41
    Po przeczytaniu stosownego fragmentu, uwazam, ze MM nie popełniła jednak wpadki. Ok godz 10 ta kuchnia faktycznie mogła byc najgoretszym pomieszczeniem w mieszkaniu.
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    63
  • nigolla 12.11.15, 09:28
    Co do mieszkania to wydaje mi się (nie mam książki pod ręką), że znowu pokoje zmieniają rozkład, bo coś było, że pokój dziadków jest na przeciwko kuchni. A przecież jest obok.
  • morekac 06.11.15, 21:46
    s10. Agnieszka oblała egzamin wstępny na prawo...
    Agnieszka mogła się na prawo nie dostać, bo za słabo zdała maturę (zdarza się) ,ale nie mogła oblać egzaminu, którego nie było. Zresztą wtopa rekrutacyjna była już w WdO, ze studiami Józefa.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • miodowocytrynowa 06.11.15, 21:59
    Tyż fakt:)
    s. 76- dziadek Borejko zmacznie śpi w pokoju, a mama Borejko udaje się do kuchni po przeciwnej stronie korytarza, gdzie było trochę chłodniej, bo okna wychodziły na północ.
    Zaraz, przeciez we WdO, pokój dziadków był najchłodniejszy bo okna wychodziły na pólnoc:))
  • sowca 06.11.15, 22:53
    Raptem od wczoraj Feblik w sklepach, a tu już wątek o wpadkach. Ani chybi, jak więcej foruma zasiądzie do lektury, wątek urosnie do 1000 wpisów! :D
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
  • mika_p 07.11.15, 11:50
    A mozna było zrobić premierę na mikołajki, a nie tuż po Wszystkich Swiętych. I mozna było znaleźć grupę fanów, a jeszcze lepiej wredot z forum, co za prawo do zapoznania się z utworem wczesniej niż wszyscy inni przeczytają krytycznie i wyłapią te wszystkie niedociągniecia.

    --
    Dla starożytnych Rzymian algebra była niesamowicie prosta, ponieważ X zawsze było 10.
  • ginny22 07.11.15, 13:58
    Mnie takie kuku zrobiła koleżanka po I roku studiów. Pisała do mnie maile jako chłopak, z którym na tymże pierwszym roku miałam takie love/hate relationship. Całe wakacje tak pisała. Przyznała się dopiero przed początkiem drugiego roku. Więc tego, ludzie so dziwne.
  • tt-tka 07.11.15, 14:45
    Mareczek znowu jest neurologiem ! (na podst. biblionetki, F nie mam), a nawet ordynatorem na neurologii.
    Albo dr Ida Palys, ktora tak twierdzi, nie odroznia neurologii od naurochirurgii, wzglednie w przeciwienstwie do altorki nie wie, co robi jej maz :-)
  • miodowocytrynowa 07.11.15, 15:23
    Tu na forum GW była kiedyś taka głośna sprawa. Kobieta udawała na forum faceta i uwodziła kobiety, w pewnym momencie korespondowała mailowo równoczesnie chyba z 30 naraz! Umawiała się na randki w realu, nie przychodziła, raz zaprosiła jedną do siebie do Warszawy i podała celowo nieistniejący adres- mówię wam, cuda się działy:)) Potem jeszcze większe, gdy baba została zdemaskowana z imienia i nazwiska :)))
  • morekac 07.11.15, 15:34
    s43 IGS mówi, że Łusia pojechała do Oksfordu do ciotki. Ale wszak Łusia pojechała Róży, swojej kuzynki i siostry samego Ignasia. Róża nie była niczyją ciotką i nie funkcjonowała jako ciotka, nikt by jej ciotką nie nazwał, a zwłaszcza przyrodni brat, chyba że przez złośliwość.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • kasiekas 07.11.15, 22:34
    Jeszcze jedna wpadka.
    Wspomina się ślub Idy i Marka, który odbył się w drugie święto. A on wziął i odbył się 25 grudnia.
    MM gubi się w przeszłości szanownego napalonego "lekarstwa"

    --
    kasiek-mysli.blogspot.com/
  • czekolada72 07.11.15, 22:36
    Hmmmm teoretycznie - dla nas tez 25 to drugie swieto, a 26- trzecie. Pierwszym swietem zawsze Wigilia.
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    63,4
  • kasiekas 07.11.15, 22:45
    Oooo z tym się nie spotkałam. Wigilia formalnie nie jest świętem. Świętem jest 25 grudnia - jako Boże Narodzenie, a Szczepana to popularnie Drugie Święto.

    U mnie w regionie 25-ego siedzi się w gronie najbliższych, a wizyty to od Szczepana i zamiennie się mówi(przyjdę do Was w Szczepana/Drugie Święto), ale możliwe, że to regionalizm. Nie będę się zapierać bo Wielkopolska daleko.
    Jednakowoż Wigilia na pewno nie jest świętem ;)

    --
    kasiek-mysli.blogspot.com/
  • slotna 08.11.15, 02:09
    Tez nigdy nie slyszalam, zeby Pierwsze Swieto nazywac Drugim.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • dakota77 07.11.15, 23:15
    No co ty? Wigilia to Wigilia, 25 to Boze Narodzenie, drugie swieto to 26. To byl popularny termin slubow, moi dziadkowie brali slub w "drugie swieto".
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kasiekas 07.11.15, 23:20
    Po Adwencie 26 XII, tak jak po Poście Lany Poniedziałek, były i są popularnymi terminami.
    Wiesz ja się nie upieram, bom ksenofob z Galicji i może w Wielkopolsce jest inna nomenklatura

    --
    kasiek-mysli.blogspot.com/
  • lowett 08.11.15, 15:55
    Nie jest. Ja z Wielkopolski z dziada pradziada (na szczęście nie dziada Boreja) i "drugim świętem" jest nazywany 26 grudnia oraz Lany Poniedziałek.
  • iwoniaw 07.11.15, 22:47
    A propos podróży do Oksfordu - Róża pisze w sms-ie do Idy, że Fryderyk spał przez całą drogę w samolocie. A oni wszak nie lecieli za ocean przez godzin kilkanaście, a Fryderyk nie Marek, żeby w dzień spać bez powodu. Nie wierzę, że zapadł w sen w samolocie beztrosko zostawiając żonie (z migreną) na głowie dziecię z biegunką, a drugie wymiotujące.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • miodowocytrynowa 07.11.15, 22:52
    Niektórzy tak mają, że zasypiają w samolocie od razu, bez wyjątku jak długa jest trasa. Mój mąż kiedyś zasnął tak podczas lotu Warszawa-Gdańsk a on trwał ledwie godzinę:)
    Ja za to nie bardzo zrozumiałam, gdzie oni lecieli tym samolotem i po co? Przecież Łusia z Ziutkiem przylecieli juz dawno do Oxfordu, to dokąd jeszcze podróżowali z rodziną Pyzy?
  • iwoniaw 07.11.15, 23:03
    A nienienie, to jest właśnie TEN wyjazd do Oksfordu. Teraz dowiadujemy się, że Łusia z Ziutkiem zostali zabrani przez Pyzę i Frycka (którzy mieli oczywiście ze sobą dwójkę własnych dzieci) wprost z Poznania, nie że z jakiegoś lotniska w Anglii ich odbierali, oni lecieli tam razem tym samolotem.

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • yowah76 08.11.15, 02:18
    ja na godzinnej trasie z UK do Niemiec (do PL to ok 2h) zasypialam jak samolot stal na lotnisku a budzilam sie jak schodzil. po czesci dlatego ze lecialam wczesnie rano wiec na lotnisko docieralam wieczorem, po drugie bo tak. w pociągu tez spie, w autobusach troche trudniej bo niewygodnie...
    --
    ----------------*----------------
    A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
    A ja? Co ja? Co będzie ze mną?
  • slotna 08.11.15, 02:01
    Ja sypiam na takich trasach. Spiaca sie robie juz czekajac na samolot. Sypiam tez w pociagach, nawet jesli odleglosc nieduza, np. Warszawa - Lodz. Normalnie nie spie 8 h chyba nigdy, nie zasypiam naturalnie w nocy, a w srodkach komunikacji bardzo chetnie.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • gat45 08.11.15, 07:36
    Ja zasypiam w samolocie na tzw. parkingu, zanim jeszcze rękaw odłączą. I budzę się, kiedy koła uderzają opas startowy - chyba że panowie piloci czują się przewodnikami turystycznymi i rykiem w głośnikach komentują trasę. A śpię chyba dlatego, że jako klaustrofob klasy nisko-średniej nie za bardzo lubię być zamknięta w tym metalowym cygarze. No to uciekam w sen.
  • dziabka1 08.11.15, 10:48
    Kurka.
    Nie kupuję że:
    Ida nie poznała głosu swojego syna, nawet przez drzwi!
    Nie wierzę, że małomówny do ekstremum Józef nagle zaczął strzelać elokwencją. No nie i już. Pomijam, że dzięki temu Dorota jest wprowadzana w koszmarny błąd, bo nawet jeśli się rozgadał, ti na długo mu nie wystarczy i wróci do swego zwyczaju mówienia jednym słowem. A ona już przywyknie, że on mówi.
    Ech.
  • tt-tka 08.11.15, 13:12
    na podst. wnisku o ilustracjach pisze :-)
    Znawczyni sztuk walki nie miala prawa i nie mialaby odruchu zalatwic pobitego tak, jak zalatwila. No nie i juz.
  • lowett 08.11.15, 16:01
    E, tam zaraz się rozgadał. Nadal w "Febliku" jest nazywany "milczkiem". Z Grzesiem się porozumieć nie może, dopiero później w samochodzie rozmawiają po przybyciu do Pulpy, ale stawiam, że po prostu zeszli na jakiś dogodny dla Józwy temat. Z Dorotą wiadomo, że rozmawia, bo jest jej zwyczajnie ciekawy, i wiadomo, że po ślubie już nie będzie, hehe.
  • j_a_ch 08.11.15, 19:29
    >Nie kupuję że:
    Ida nie poznała głosu swojego syna, nawet przez drzwi!

    Ja też nie. Mogło ją trochę zmylić, że gość taki rozgadany, ale jednak...nie.
    W rozgadanie Józka wierzę, bo co ta miłosna chemia nie robi z człowiekiem :) ale faktycznie, Dorotka się później ale zdziwi.
  • gat45 09.11.15, 06:36
    Ona go po prostu nie znała.
    Ida. Głosu Józinka.

    Ale poważnie : rozpoznanie znajomego głosu to w ogromnej części jego modulacja i charakterystyczna "melodia" zdań. Więc skoro on od zawsze mówił monosylabami....

    Coś jak rozpoznawanie po samej sylwetce i po chodzie.
  • ding_yun 09.11.15, 12:45
    >No to zgodnie z tradycją otwieram watek " wpadki w Febliku". Jak na razie ( dobrnęłam do 100 str) zauważyłam >jedną- podszywanie się Maryśki pod Magdusię w mailach. Magdusia zdzwoni do Ignasia i oznajmia " To >Maryska pisała, ona ciągle czyta moją pocztę".

    Nie czytałam jeszcze książki, ale sądząc po tym fragmencie to nie jest koniecznie wpadka. Owszem, nie jest problemem pilnować hasła, ale jeśli ktoś jest roztargniony i zapomina ciągle o wylogowaniu to nietrudno wejść do jego poczty nawet niechcący (co nie znaczy rzecz jasna, że trzeba czytać maile). Znam takie egzemplarze.

    --
    In God we trust, all others must bring data.
  • tt-tka 09.11.15, 13:23
    Wejsc na cudza poczte nie tak trudno, ja np. hasla domownikow znam (podali mi, zeby nie bylo!) i moje tez zna kilka osob. Z roznych powodow.

    Natomiast bez wiedzy osoby zainteresowanej prowadzic osobista korespondencje w jej imieniu to juz slow mi brak. I to nie 13-latka, ktorej odbilo. Dorosla dziewczyna, 21-22 lata. Corka wspanialej, delikatnej w uczuciach Kreski, przez nia wychowywana. Prawnuczka Dmucha. Ta wrazliwsza z siostr (bo Magdusia byla ta bardziej zarloczna juz w niemowlectwie).

    Imo wpadka i to potezna. Nie wejscie na poczte, tylko to, co po tym wejsciu zrobila
  • lowett 09.11.15, 14:42
    A mi przeszło przez myśl, że Magda to zmyśliła. Najpierw pisała do IG listy, że na niego czeka, ale pojawił się Patryk i się rozmyśliła z tym czekaniem. Żeby nie wyjść na kompletną idiotkę, powiedziała, że to nie ona pisała, tylko siostra. Zachowanie też jak u 13-latki, ale przynajmniej Maria niewinna.
  • deszczowy_listopad 09.11.15, 17:40
    A ja mam pytanie: tych wiadomości było więcej niż jedna? I IG na nie odpisywał? Jeśli tak, to niby jakim cudem Magda mogła nie zauważyć tych maili?!
  • meduza7 09.11.15, 18:03
    A ja nie nazwałabym sytuacji z mailami wpadką. Niezależnie, czy Marysia faktycznie pisała w imieniu Magdy, czy też tylko Magda się głupio tłumaczy, to owszem, dorosłe, 21-letnie, teoretycznie dojrzałe osoby potrafią robić głupoty na poziomie 12-latek. Starsze też. Wpadką to było jak Fryc po powrocie ze Stanów tłumaczył się, że nie mógł napisać, bo zmienił maila, ale to - nie.
  • tt-tka 09.11.15, 18:12
    Sytuacja z mailami to swinstwo, nie glupota imho. I w kontekscie tego, z jakiej rodziny pochodza obie i kto je wychowywal, jednak kwalifikuje to jako wpadke.
    MM zapomniala najwyrazniej, ze Magda i Maryska to corki Kreski i prawnuczki Dmuchawca. Zostala otluszczona osobniczka, nie-dama rzucajaca sie na rycerza Jozwe i jej siostra, tyle samo warta. Trzeba bylo obrzydzic obie, zeby Ta, Ktora Przejdzie Przez Rodzinna Selekcje i okaze sie godna Borejki po kadzieli jasniala odpowiednio pieknie.
  • meduza7 10.11.15, 11:33
    >MM zapomniala najwyrazniej, ze Magda i Maryska to corki Kreski i prawnuczki Dmuchawca.

    No ale heloł, co to właściwie ma do rzeczy, czyimi są córkami i wnuczkami? Istnieje jakiś gen świetlanej szlachetności, który powinny odziedziczyć, jak dziedziczy się kolor włosów? MM ma obowiązek przedstawiać dzieci dawnych pozytywnych bohaterów jako wyłącznie jednostki pozytywne? Rozumiem żal z powodu tego, jak potraktowana została Magda, ale nie rozumiem robienia z tego zarzutu o wpadkę, nawet w kontekście tego "z jakiej rodziny pochodzą i kto je wychował". Dmuchawiec jako taki nie miał chyba za wielkiego wpływu na wychowanie prawnuczek - Ogorzałkowie wyprowadzili się, kiedy te miały jakieś 7 lat - a o wychowywaniu ich przez Kreskę nie wiemy praktycznie nic. Nie mamy pojęcia, jaką była matką dla dorastających dziewczynek. Zresztą nawet najlepszym rodzicom - czy może rodzicom z najlepszymi intencjami - może przydarzyć się porażka wychowawcza, nie?
  • zla.m 10.11.15, 12:50
    meduza7 napisała:

    > Zresztą nawet najlepszym rodzicom - czy może rodzicom z
    > najlepszymi intencjami - może przydarzyć się porażka wychowawcza, nie?

    Jak rozumiem Kasia, najstarsza, jest poważnie chora. Nie wiemy chyba, czy to nagła sprawa, czy ciągnie się od wielu lat. W tym drugim przypadku jest dość naturalne, choć bolesne, że zdrowe dzieci są zostawiane same sobie i trochę mentalnie i emocjonalnie mogą być zaniedbane.
    --
    Ten Józek to jest jak baobab!
  • dakota77 09.11.15, 18:18
    Ja tez uwazam, ze to moze kiepski pomysl fabularny, ale trudno nazwac to wpadka.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • pavvka 09.11.15, 18:23
    deszczowy_listopad napisał(a):

    > A ja mam pytanie: tych wiadomości było więcej niż jedna? I IG na nie odpisywał?
    > Jeśli tak, to niby jakim cudem Magda mogła nie zauważyć tych maili?!

    Marysia ustawiła sobie powiadomienia o nowych mailach w komórce, dzięki czemu mogła każdą nową wiadomość natychmiast przeczytać i skasować zanim dobra siostra ją zobaczy.
    --
    Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
    Because Oct 31 = Dec 25.
  • mmoni 10.11.15, 13:03
    Czy bliźniaczki maja wspólny komputer? Bo jeżeli każda ma swojego laptopa, to chyba się nie wylogowuje za każdym razem. A nawet jeżeli mają wspólny, to przeglądarka mogła zapamiętać hasło i login - jeżeli ktoś nie ma paranoi, to chyba na domowym komputerze nie używa wyłącznie "trybu prywatnego".
    --
    Nika
  • tt-tka 10.11.15, 13:32
    Sluchajcie, ale problem nie w tym, jak wejsc na cudza poczte ! Chodzi o pisanie w cudzym imieniu, bez wiedzy zainteresowanej, listow w bardzo osobistej relacji ! Swinstwo niebotyczne i Marysia nie wie, ze tego sie nie robi ??? Dziewuszysko 21 lat ? Wychowywane w rodzinie, przynajmniej tak sie nas zapewnia, kochajacej i uczacej szacunku dla uczuc innych ?
  • meduza7 10.11.15, 13:43
    TT, daj już spokój, pliz... No dobra, zrobiła świństwo siostrze, sprzeniewierzyła się ideałom Dmuchawca... (a właściwie wcale nie. On też omawiał pod nazwiskami anonimową ankietę swoich uczniów). Bywa. Kreska poniosła porażkę wychowawczą, bywa. A może to wcale nie było świństwo Marysi, tylko głupie tłumaczenia Magdy, której się odwidziało i nie wiedziała, jak z tego wybrnąć. A właściwie, to co my wiemy o ich siostrzanych relacjach, może całe życie rywalizowały ze sobą i żywiły niechęć, jak nie przymierzając w Twoim fanfiku Róża do Laury i odwrotnie. Serio, uważam, ze to jest niezręczne na poziomie fabularnym, takie odwracanie kota ogonem "hahaha, myśleliście, że Ignaś będzie z Magdusią, sama tak myślałam, ale wpadł mi do głowy lepszy pomysł!", ale nie ma co załamywać rąk nad charakterem postaci, której, zauważ, W OGÓLE nie znamy.
  • dakota77 10.11.15, 13:57
    Otoz to. Niezrecznie fabularnie jest na pewno, ale to wszystko. O Magdusi wiemy w sumie niewiele, a o Marysi juz nic. Nie jestem fanka tego, jak zostalo przeprowadzone pozbycie sie z akcji Magdy, ale nie ma nad czym zalamywac rak.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • tt-tka 10.11.15, 13:59
    Troche jednak znamy... Magda wspomina z bolescia, jak to rodzice mowili, ze milosc to na zawsze i trzeba ja traktowac czule i z szacunkiem. I jej charakterystyka - Dmuch nie byl nieomylny (my to wiemy), ale Magda stwierdza sama, ze wszystko sie zgadza, lacznie ze stwierdzeniem, ze ona jest odwazna i uczciwa.
    Oczywiscie mogla to byc kleska wychowawcza Ogorzalkow, dziewczyna mogla sie ludzic co do siebie albo zmienic sie krancowo w ciagu tych kilku lat (miedzy McD a F). Co nie zmienia faktu, ze takie zachowanie - ani grzebanie w cudzej korespondencji, ani zwalanie na siostre z tchorzostwa - nie pasuje do tego, jak byla przedstawiona rodzina Ogorzalkow przez MM.

    . Wytlumaczenia brak. Dlatego uwazam to za wpadke.
  • agni_me 10.11.15, 14:52
    W dodatku kompletnie niepotrzebną wpadkę, bo bez tej dramatozy byłoby i prawdziwiej, i zgodniej z zarysowaną wcześniej postacią Magdy. Przecież mogła zadzwonić i powiedzieć - Słuchaj, powinnam powiedzieć to osobiście, ale nie chcę, żebyś na darmo jechał do Wrocławia. Spotkałam się z Nim, wszystko odżyło. Strasznie mi przykro, że dzwonię w ostatniej chwili, ale bałam się powiedzieć o tym wcześniej.
    I już. Ten sam autobus, te same możliwe reakcje wszystkich wokół.

    Za dwa tomy matkę bohaterki zadziobią gołębie, na borejczym progu ktoś zostawi zawinięte w kocyk niemowlę, a bohaterka będzie zamknięta na amen w wieży, aż ją uratuje któreś Borejczątko. My zaś będziemy dowodzić, że do wieży można było wlecieć na rydwanie z dronów, gołębie bywają krwiożercze, a niemowlęta są podrzucane do okien życia, to mogą się trafić i Borejkom.

    --
    ja uwazam ze to wybitny pisarz...a mam wyzsze wyksztalcenie (f. Książki)
  • bez_zarzutu 10.11.15, 17:48
    Jeżeli postać, która była opisywana jako uczciwa, wrażliwa i pozytywna nagle z tomu na tom zaczyna odwalać takie maniany (zerwanie przez smsa, zerwanie na siostrę, oszukiwanie przy grach) to jest to IMHO bubel. Może nie wpadka, może MM starannie przygotowała sobie na potrzeby F obraz wulgarnej i fałszywej McDusi. Tylko że ten obraz nijak się ma do wcześniejszych opisów i to jest wpadka, brak redakcji, zniżka warsztatu, brakoróbstwo. Można nazwać to jak się chce, ale do tematu mimo wszystko pasuje.
  • vi_san 11.11.15, 12:38
    Widać Mysia jest "be" i zamiast pradziadunia uświęconego babci słuchała, tej, co to głupie seriale w tv ogląda, telenowele wenezuelskie może, czy tam brazylijckie, i stąd jej się wzięło. Wyobraziła sobie, że jest tą, no, Manuelą, której niecna Esmeralda odbiła ukochanego Hernandeza i ona w tak podstępny sposób chce odzyskać uczucia tegoż... Albo coś w tym rodzaju. Innego uzasadnienia nie widzę.
    Słowo honoru - znam adres i hasło do poczty męża, a nawet rodziców. I co z tego? Do łba by mi nie przyszło nie tylko odpisywać na cokolwiek [zwłaszcza maile bardzo intymne], ale nawet WCHODZIĆ na ich pocztę. No, ale ja jestem patologia z bloków i nie miałam pradziadka Dmuchawy...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • buka_z_muminkow 12.11.15, 23:43
    ja się notorycznie niewylogowuję z facebooka. Mąz mi czasem nawet to wytyka, na co odpowiadam, że nie mam nic do ukrycia - i tyle. Bo i rzeczywiście tak jest. :)

    Być moze Magdusia nie krepowała się przed siostrą na tyle, że nie miała nic przeciwko, aby ta korzystała z jej poczty, a nawet czytywała maile. Poza tym skoro Magdusia o tym wiedziała i mówiła o tym bez większego przejęcia, to znaczy, ze w gruncie rzeczy było jej obojętne, co Marysia robi na jej profilu...
  • mart4us5ka 09.11.15, 14:55
    Witam wszystkich! Od dawna zerkam na Was zza krzaczka moim uroczo-urocznym oczkiem ;) Zauważyłam wpadkę wiekową- Ignaś mówi o Łusi-" i właśnie jej stuknęło szesnaście lat". A przecież ona z 98r. ! No chyba żeby zwalić to na jego roztargnienie, ale ja w pierwszej chwili zaczęłam się zastanawiać jak więc Józef mógł jej zmieniać pieluchy i gotować kisielek. Ogolnie wiek bohaterów mi tu zgrzyta, bo jak tu już pisano IG musiał pójść do szkołu rok wcześniej, skoro nigdy nie był w klasie z Józefem i już od roku studiuje, ale czy Agnieszka też? Bo do niej z kolei mówi-"jesteśmy z jednego rocznika". Chyba że mi się już wszystko miesza, nie mam pod ręką innych książek z cyklu, jakby mnie ktoś oświecił jak to z tymi latami jest :) i jeszcze mini może nie wpadka, ale smutne niedopatrzenie-dlaczego w żadnej wcześniejszej książce nie było nic o tym, że Metody już nie żyje :(
  • tt-tka 09.11.15, 15:18
    Witam, o zdrowie pytam i szczodrze czestuje. Kapusniaczki z jelitkami, prosze bardzo.
    Objasnic niestety niedasie. Wiek jezycjadowych postaci myli sia altorce i innym postaciom permanentnie. A Ignas, ktory juz potwornieje w moich oczach na wzor i podobienstwo starego Ignaca - te mentorskie tony, machanie paluchem przed nosem rozmowcy, brrr - jest ponad takie drobiazgi. Jesli przyrodnia siostre swoja, a cioteczna Lusi mogl nazwac ciotka i nawet mu powieka nie drgnela, to dolozyc komus rok, albo ujac, to male miki.

    O istnieniu Metodego MM przypomina sobie od przypadku do przypadku, zwykle od czapy. Pewnie miala dosc marudzenia czytelnikow, ze rodziny grzegorza i jego syna w zyciu borejow nie ma, to walnela wyjasnienie - nie ma, bo nie zyja. Proste i odczepcie sie, krytykanci. Nie zdziwie sie, jak w ktoryms nastepnym tomie IGS zacznie rzewnie wspominac, jak to on z dziadkiem Metodym to czy tamto...i bedzie jasne, ze mial drugiego dziadka, tylko czytajacy guupi i nie zalapali tego, co oczywiste ! Przepraszam, ale chol... mna trzesie, jak sie Grzegorz rozpada bardziej nad ewentualna smiercia tesciow niz rzeczywista wlasnego ojca.

    Lowett, to bardzo mozliwe i nie zdziwie sie, jak sie cos takiego pojawi :-) Tylko jak to sie ma do dmuchawcowej charakterystyki Magdy ? Co to tam bylo... ze uczciwa, mozna zawrzec z nia umowe, ona jej dotrzyma... czy jakos tak
  • lowett 09.11.15, 15:45
    A mnie zmartwiło nie tyle, że Metody umarł, bo to musiało w końcu nastąpić i Grześ wspomina to tak, jakby to było z 5 lat temu... Ale, że przecież Cyryl żyje i to w tej chwili zupełnie sam i nikt o nim nie pamięta. A przecież oni powinni u niego bywać, ze dwa razy w tygodniu co najmniej!

    tt-tka napisała:

    >Lowett, to bardzo mozliwe i nie zdziwie sie, jak sie cos takiego pojawi :-) Tylko jak to sie ma do >dmuchawcowej charakterystyki Magdy ? Co to tam bylo... ze uczciwa, mozna zawrzec z nia umowe, ona >jej dotrzyma... czy jakos tak

    Że Dmuchawiec by się mylił? Nie, to nie przejdzie...
  • tt-tka 09.11.15, 16:26
    Zapewne w ktoryms kolejnym tomie zostaniemy mimochodem poinformowani, ze Cyryjek tez umarl, jeszcze przed Metodym jako starszy, albo zaraz po.
    Tyle ze w mcdusidle obaj jeszcze zyli i to w niezlej formie, skoro na swieta wybrali sie do Terpentuli do Ostrzeszowa. Nie tak dawno ta smierc ojca Grzegorzowi wypadla, a on po tacie i gabon po tesciu zaloby jakos nie celebrowali chyba. I to Gabon, ktora poltora roku po smierci Dmuchawca dlawilo w gardle i sciskalo w sercu, jak tylko przechodzila kolo jego domu...
  • lowett 09.11.15, 16:33
    Aha, prawda! W McDusi było, że żyją. No to chyba musieli być sobie bardzo obojętni, ja tam żałoby po ojcu nie widzę, raczej wspominanie zmarłej rok temu sąsiadki...
  • mart4us5ka 09.11.15, 17:06
    To znowu ja, bo mi ten wiek Łusiowy nie daje spokoju ;) Bo znowuż, Ida w meilu do Gaby o Dorocie(17letniej) pisze-"jest zaledwie o rok starsza od mojej Łusi", a wątpię by matka mogła być aż tak roztargniona, choćby i niewiadomo jakie wakacje miała ;) czyli ewidentnie wpadka autorki
  • mart4us5ka 09.11.15, 17:09
    *nie wiadomo oczywiście, ech, ledwo do Was dołączyłam a już psująca się spacja psuje mi reputację ;( :D
  • tt-tka 09.11.15, 17:22
    "Ach, ta Lusia, ta Lusia ! Wiecznie sobie dodaje lat !" - to MM w swojej ksiedze gosci. Wraz z zapowiedzia, ze ktos jej to wypomni.
    Jak widac, nie wypomnial. Przeciwnie, to smarkata wcisnela calej rodzinie z wlasna matka wlacznie, ze jest starsza, niz jest.
    Wpadka jak byk.
  • tt-tka 09.11.15, 17:46
    I jeszcze jeden cytat z MM, ksiega gosci, a propos wieku Lusi wlasnie
    "przyznaje, ze sie pomylilam. I co z tego ?"
  • lowett 09.11.15, 21:12
    Hahaha, no tak "i co z tego?" musi być. Jak zawsze.
  • sowca 09.11.15, 21:31
    Jak szło to boskie stwierdzenie Milicji w F a propos McKlocka i krytyki? "Bo to jest tylko twoje dzieło i nikt nie ma się prawa wtrącać?"Coś w tym stylu.
    Nikt, to nikt. Nawet redakcja, panie tego, a co dopiero jakieś forumy...
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
  • piotr7777 10.11.15, 09:07
    Zastanawiam się nad jedną kwestią.
    Agnieszka wspomina, że ona i Ignaś siedzieli w jednej ławce, bo byli tego samego wzrostu. Potem ona się wybiła a on nie.
    Ignaś urodził się w w styczniu 1994. Powiedzmy, że do szkoły poszedł rok wcześniej, czyli jego lata gimnazjalne to 2006-2009.
    Agnieszka zapamiętała go jako niższego od siebie.
    Przyjmijmy, że skoro Agnieszkę nazywano Żyrafą (trochę od nazwiska, ale pewnie nie tylko) to była wysoka jak na kobietę. Powiedzmy 176-180 cm.
    No to Ignaś kończąc gimnazjum miał góra 170 cm.
    A w grudniu 2009 dzieje się akcja McDusi i Ignaś jest określony jako "dwumetrowy" i to przez Józefa, który też jest wysoki (a więc trudno tu mówić o wypaczonej perspektywie czy przesadzie).
    Wniosek - Ignaś w ciągu pół roku urósł 30 cm.
    No i wątpliwości są dwie.
    Pierwsza - na ogół ludzie rosną symetrycznie. Czyli ktoś kto jako dziecko wyróżnia się wzrostem na ogół jako dorosły będzie wysoki. Mogą się zdarzać wyjątki, ale raczej są wynikiem jakiś zaburzeń.
    No i druga wynikająca z pierwszej - tak intensywny wzrost raczej nie jest okolicznością korzystną. Zatem Ignaś powinien mieć w McDusi poważne problemy zdrowotne a poza fobią żywieniową (nawiasem mówiąc też nielogiczną bo powinien mieć zwiększony apetyt) właściwie nic takiego u niego nie widać.
  • czekolada72 10.11.15, 09:27
    Moze Agnieszka miała 185, a Ignas 175. I przez pol roku urosl z 10 -15 cm... Mialby ok 185-190.
    A Jozef moze ma 175-180?
    Mozna przez pol roku urosnac 10-15 cm?
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    63,4
  • lowett 10.11.15, 14:37
    Na obrazku w "Febliku" Aga i IG idą obok siebie i są sobie równi. Jest podane w tekście, że Aga miała 180 cm wzrostu. Co za tym idzie IG musiał mieć również tyle.
  • bupu 10.11.15, 14:58
    lowett napisał(a):

    > Na obrazku w "Febliku" Aga i IG idą obok siebie i są sobie równi. Jest podane w
    > tekście, że Aga miała 180 cm wzrostu. Co za tym idzie IG musiał mieć również t
    > yle.

    Zmalał znienacka o dwadzieścia centymetrów? W Makabrusi był dwumetrowy. Poza tym jeśli przyjmiemy, że Miągwa ma te 180 cm, to ile miała Magdusia, na ilustracji z rzeczonej Makabrusi nie sięgająca mu nawet do ramienia? 130 cm?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lowett 10.11.15, 15:11
    A więc wpadką będzie raczej ilustracja.
  • ssssen 16.11.15, 14:51
    Musierowicz już jako dwumetrowego dryblasa określiła Pyziaka w KK (pewien nie jestem, ale na pewno gdzieś w Jeżycjadzie to określenie w stosunku do kogoś kto na pewno 2m wzrostu nie miał padło) , zatem obstawiałbym że to raczej autorka nazywa tak każdego powyżej 180cm ;)
  • bupu 16.11.15, 17:52
    ssssen napisał:

    > Musierowicz już jako dwumetrowego dryblasa określiła Pyziaka w KK (pewien nie j
    > estem, ale na pewno gdzieś w Jeżycjadzie to określenie w stosunku do kogoś kto
    > na pewno 2m wzrostu nie miał padło) , zatem obstawiałbym że to raczej autorka n
    > azywa tak każdego powyżej 180cm ;)

    Pyziaczka, zgadza się, tylko nie w KK, a w IS.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • pavvka 10.11.15, 15:56
    lowett napisał(a):

    > Na obrazku w "Febliku" Aga i IG idą obok siebie i są sobie równi. Jest podane w
    > tekście, że Aga miała 180 cm wzrostu. Co za tym idzie IG musiał mieć również t
    > yle.

    A widać ich tam od stóp do głów? Bo jeśli nie, to może ona miała na nogach megaszpile :P
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • lowett 10.11.15, 16:08
    Od stóp do głów, niestety. Ale na głowie Aga ma kapelusik, więc może być w rzeczywistości ciut niższa. No ale ile? Z 5 cm, nie więcej.
  • buka_z_muminkow 12.11.15, 23:48
    > Mozna przez pol roku urosnac 10-15 cm?

    Chyba można. Mój mąż urodził się jako wcześniak i bardzo długo odbiegał budową i wzrostem od rówieśników. w rodzinie krąży opowieśc, jak to poszedł do liceum i był wciąż mały, a koledzy dużo więksi. Po czym nagle wystrzelił do 180 cm. Jedynym tego efektem były szczeliny w zebach, które wg dentysty powstaly z uwgai na silne zapotrzebowanie na wapń w krótkim okresie czasu. Innych problemów zdrowotnych nie stwierdzono.
  • ssssen 16.11.15, 14:52
    "okresie czasu"? Auć...
  • buka_z_muminkow 17.11.15, 19:03
    Hmm czyżby Łusia w świecie rzeczywistym?

    Wydawało mi się, że to luźna dyskusja o książce, a nie miejsce na wytykanie sobie błędów językowych...
  • czekolada72 10.11.15, 09:30
    A, i jeszcze z tym symetrycznym rosnieciem. Jest tez 3 opcja, zwlaszcza u chlopcow. Chlopcy w dziecinstwie, powiedzmy do 3-4 klasy podstawowki bedacy dziecmi drobniutkimi - bardzo czesto na przelomie (dawnej) podstawowki i szkoly sredniej - rozrastaja sie wszerz i wzdloz
    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    63,4
  • lowett 10.11.15, 14:34
    piotr7777 napisał:

    > Zastanawiam się nad jedną kwestią.
    > Agnieszka wspomina, że ona i Ignaś siedzieli w jednej ławce, bo byli tego sameg
    > o wzrostu. Potem ona się wybiła a on nie.
    > Ignaś urodził się w w styczniu 1994. Powiedzmy, że do szkoły poszedł rok wcześn
    > iej, czyli jego lata gimnazjalne to 2006-2009.
    > Agnieszka zapamiętała go jako niższego od siebie.
    > Przyjmijmy, że skoro Agnieszkę nazywano Żyrafą (trochę od nazwiska, ale pewnie
    > nie tylko) to była wysoka jak na kobietę. Powiedzmy 176-180 cm.
    > No to Ignaś kończąc gimnazjum miał góra 170 cm.

    Aga miała równie 180 cm. Tak jest podane w książce. Żyrafą zaś była nazywana moim zdaniem ze względu na nazwisko i długą szyję, którą widzimy na obrazku. Niemniej mogła mieć już w gimnazjum te 175 cm wzrostu lub nawet więcej (moja koleżanka kończąc gimnazjum miała 178 cm). Skąd wniosek, że IG miał 170 cm? Mógł mieć też 175 lub nawet 180.

    > Pierwsza - na ogół ludzie rosną symetrycznie. Czyli ktoś kto jako dziecko wyróż
    > nia się wzrostem na ogół jako dorosły będzie wysoki. Mogą się zdarzać wyjątki,
    > ale raczej są wynikiem jakiś zaburzeń.

    Niekoniecznie. Mogę podać swój własny przykład - w latach przedszkolnych i szkoły podstawowej byłam dzieckiem raczej średniego (do wysokiego) wzrostu. Skończyłam rosnąc w wieku 12 lat, mając 157 cm. W gimnazjum jeszcze mój wzrost nie rzucał się w oczy - wielu kolegów miało poniżej 170 cm, ale już w liceum byłam otoczona przez "dryblasów". Dziewczynki najczęściej kończą z rośnięciem wieku 12-15 lat, podczas gdy chłopcy w tym wieku i później wystrzeliwują w górę - w gimnazjum i początkach liceum mogą być sobie równi, a nawet dziewczyny - być wyższe. Nic mi u MM pod tym względem nie zgrzyta :)
  • iskrzy_54 03.09.17, 19:08
    Pierwsza - na ogół ludzie rosną symetrycznie. Czyli ktoś kto jako dziecko wyróżnia się wzrostem na ogół jako dorosły będzie wysoki. Mogą się zdarzać wyjątki, ale raczej są wynikiem jakiś zaburzeń.

    Mój rodzony cioteczny siostrzeniec (matka 175, ojciec +/_ 175 - na zdjęciach ślubnych panna młoda jest wyższa) w czasie, kiedy go rzadko widywałam (ok. 2 lat) nagle z niższego ode mnie (160 +/_) wyrósł do 2 metrów; moja cioteczna siostrzenica podobnie; z dwóch synów mojej koleżanki jeden zawsze był najwyższy w klasie, drugi jeszcze w gimnazjum był raczej niski (i miał z tego powodu kompleksy) potem nagle wystrzelił i teraz obaj są około 2-metrowi; jako nauczycielka, której uczniowie gimnazjum nagle okazują się po kilku latach wielkoludami (jeszcze wczoraj patrzyłam na niego z góry a teraz muszę się wdrapywać na drabinę, aby spojrzeć mu w oczy) stwierdzam, że nie zawsze musi to być patologiczny wzrost :)
  • tt-tka 10.11.15, 14:33
    "klucze od mieszkania palysow wisialy zawsze w babcinej szafce kuchennej"
    Od kiedy, ze tak niewinnie zapytam ? W JT jeszcze nie wisialy :-)
  • tt-tka 11.11.15, 01:51
    Moze nie tyle wpadki, co zdziwienia. Tym razem.

    "Agnieszka, corka duzo mlodsza (ale , rzecz dziwna, duzo wyzsza)" - nie rozumiem. Mlodsza ma obowiazek byc nizsza, a duzo mlodsza - duzo nizsza ? Jakos bez sensu mi to brzmi. Obie z siostra sa juz dorosle.

    I zupelnie uboczna sprawa - co robi Fryc w Oksfordzie ? Pisano na forum sporo, ze mlody naukowiec za granica przenosic sie musi co kilka lat, praktycznie az do uzyskania katedry, a ten siedzi jak kamien, ilez to ? Wyjechali gdzies miedzy Polewka a Sprezyna , czyli od szesciu do osmiu lat przed akcja F.
  • mariamm87 12.11.15, 09:34
    > "Agnieszka, corka duzo mlodsza (ale , rzecz dziwna, duzo wyzsza)" - nie rozumie
    > m. Mlodsza ma obowiazek byc nizsza, a duzo mlodsza - duzo nizsza ? Jakos bez se
    > nsu mi to brzmi. Obie z siostra sa juz dorosle.

    mam identyczną sytuację u siebie. Posiadam młodszą sisotę, która jest ode mnie dużo wyższa. Obydwie jesteśmy już dobrze po dwudziestce, i wszystkich to okropnie dziwi. Jakoś nie wierzą, że w stosownym momencie, moja siostra sięgała mi do ramienia. Przecież jest młodsza to tak powinno zostać na całe życie ;)
  • buka_z_muminkow 17.11.15, 19:05

    > "Agnieszka, corka duzo mlodsza (ale , rzecz dziwna, duzo wyzsza)" - nie rozumie
    > m. Mlodsza ma obowiazek byc nizsza, a duzo mlodsza - duzo nizsza ? Jakos bez se
    > nsu mi to brzmi. Obie z siostra sa juz dorosle.

    Też zwrociłam na to uwagę, tym bardziej, ze z reguły im młodsze dziecko, tym jako dorosły wyższy człowiek... w sensie, że z reguły młodsza siostra jako osoba dorosła będzie wyższa od starszej siostry...
  • agafiatichonowna 17.11.15, 20:16
    Też nie widzę powodu do zdziwienia. Raz z przyczyny, o której pisze Buka, dwa - obie córki pochodzą przecież od różnych ojców. , to i geny przodków po mieczu różne mają.
  • agafiatichonowna 18.11.15, 10:40
    Nie wiem czy to wpadka, ale ja nie miałabym odwagi iść dokądkolwiek w taki upał skryta pod CZARNYM parasolem. Nie mogła to Babi mieć białego? Jasnoniebieskiego? Współczuję Rojkom.
  • jeg_heter_asia 11.11.15, 12:11
    Rzuciła mi się w oczy wpadka spora już tutaj poruszona - a mianowicie oblanie egzaminu wstępnego na prawo, skoro od dobrych 10 lat nie ma egzaminów wstępnych zasadniczo na większość kierunków studiów a na prawo na pewno... Wpadka totalna i to redaktorska! Poza tym przepis na puńczyka - kleks sosu worcester! Przecież on ma konsystencję płynną jak sos sojowy!! A tu jakby majonez lub sos balsamiczny to był... Już już chciałam też wyzywać na dalszą nielogiczność przepisu a propos ziół sproszkowanych które stały się listkami świeżymi ale dalej Gaba tłumaczyła że suszone zastąpiła świeżymi :)
  • lowett 11.11.15, 22:03
    Żadna wpadka z tym sosem. Przepis brzmi tak:

    "siekana cebula, zielona papryka, seler, mnóstwo majonezu, sok z połowy cytryny, świeżo zmielony pieprz i szczypta soli, kleks sosu Worcester, pół łyżeczki ostrej musztardy, szczypta oregano i sproszkowany tymianek"

    Mnóstwo majonezu i musztarda. Kleks sosu, nawet bardzo płynnego, raczej nie upłynni całej sałatki.
  • marcelina_szpak 11.11.15, 23:34
    Nie da sie zrobic kleksa plynnym sosem (Worcester ma konsystencje sosu sojowego).

    --
    Busik
    Lelonek
  • marcelina_szpak 11.11.15, 23:38
    Ups, myslalam ze nie pamietam hasla, a tu niespodzianka. I wyslalo sie za wczesnie. Sciskam za jelitko jesienna pora. Jelitko w paletku obowiazkowo.
  • lowett 11.11.15, 23:50
    Jak się nie da zrobić kleksa płynnym sosem? A atramentem się da? Jak na mój gust kleks się da zrobić wszystkim płynnym i barwnym. :)
  • jeg_heter_asia 12.11.15, 11:07
    Nie pasowało mi wskazanie użycia jako jednostki miary kleksa sosu płynnego jakby był on majonezem, jakoś takie określenie bardziej pasuje mi do gęstych ingrediencji... A nie o upłynnianie sałatki. Ale może z tym atramentem mnie przekonałaś. Czepiam się! :)
  • james-jazz 11.11.15, 13:13
    Słuchajcie, a skąd się wzięły nagle te zachwyty Ignasia nad Dorotą? Bo jeszcze mogę zaakceptować fakt, że Ida się zakochała w agroturystycznej siedemnastce (chociaż nie bardzo wiem dlaczego- sympatię rozumiem, ale bez przesady)- ale Ignacy? Czytając Wnuczkę, miałam wrażenie, że akceptuje ją, ale poza tym odczuwa przed nią lekką obawę i woli oglądać z daleka, jako jednostkę kompletnie przyziemną.
    A tu nagle, że piękna, że mądra, że ach, pomachała mi...
    Chodzi o udowodnienie merysujczości...?
  • lowett 11.11.15, 13:49
    Pewnie dlatego, że Dorota go lubi. A IG mało kto lubi, więc on każdego takiego osobnika zaczyna zaraz uwielbiać (Trolla, Magda, teraz Dorota).
  • draconessa 11.11.15, 14:41
    Tragiczny jest w Febliku ten brak redakcji - co widac, slychac i czuc. Nieco mnie zdziwilo, kiedy przeczytalam, iz Agnieszce, Pulpie i Nutrii udalo sie wyabstrahowac barwnik z kwiatkow. jak widac, Slownik Jezyka Polskiego klania sie i Autorce, i Pani Emilii...
    --
    I saw it. I wanted it. I had a fit. I got it:)
  • james-jazz 11.11.15, 15:26
    A czemu Cię to zdziwiło? Całkiem w porządku, zwałszcza jeśli weźmie się pod uwagę pierwotne łacińskie znaczenie, co jak wiadomo MM lubi
  • draconessa 11.11.15, 16:20
    A dlkatego: sjp.pwn.pl/szukaj/wyabstrahowa%C4%87.html

    MM zas pewnie chodzilo o to: sjp.pwn.pl/szukaj/wyekstrahowa%C4%87.html - bo to wlasnie robily wspomniane powyzej trzy bohaterki.
    --
    I saw it. I wanted it. I had a fit. I got it:)
  • james-jazz 11.11.15, 16:46
    Ech, słowniki...
    "Abstraho" to jak byk "wyciągać, wyrywać". To zapewne MM miała na myśli. Kwestia przedrostka.
  • james-jazz 11.11.15, 16:52
    "Ab" jest tu moim zdaniem tak samo w porządku jak "ex"
  • gat45 11.11.15, 17:08
    Nie wiem, co by na to powiedzieli starożytni rzymianie, ale w międzyczasie abstrakcja i ekstrakcja weszły na trwałe do języka polskiego. I nie wszystkie zapożyczenia łacińskie mają dokładny sens swoich wielkich poprzedników.
  • james-jazz 11.11.15, 17:44
    Niemniej użycie słowa w pierwotnym znaczeniu nie jest błędem. Trudno czynić MM zarzut z tego, że je zna. Chyba że to niedopuszczalny snobizm;)
    Język ewoluuje, ale jest to proces bardzo płynny. Jeśli językoznawcy zatwierdzą słowo "wziąść", jako funkcjonujące w powszechnym użyciu, nie będę marudzić, że ktoś używa starej wersji.
    Zresztą na przykład w filozofii abstrakcja nadal funkcjonuje "po staremu".
    A o co mi chodzi- użycie tego słowa w takim kontekście, w jakim zrobiła to MM, nie było błędem językowym- ot, co najwyżej niedostosowaniem do języka potocznego. Już bym jej darowała:)
  • gat45 11.11.15, 17:54
    Ja też jej daruję, bez problemu :) Nawet mi się taka pochylona w stronę alchemii staroświeckość podoba.
    Myślałam tylko o tych młodziutkich czytelniczkach, które na lekcji chemii pomylą ekstrakt z abstraktem... Czasem za dużo dydaktyzmu w pisaniu pani MM, czasem za mało.... Nie dogodzi, najwyraźniej ! :)
  • james-jazz 11.11.15, 18:03
    Przynajmniej nie pomylą z niczym koprolalii, bo dostały przypisik ;)
  • draconessa 11.11.15, 20:49
    Coz, ja niestety mialam duzo do czynienia z chemia w swoim zyciu studenckim i gdybym powiedziala asystentowi, ze wyuastrahowalam tak a taka substancje - to bym cwiczenia nie zaliczyla. Moze dlatego tak mi straszliwie zazgrzytalo - jako, ze to wlasnie ekstrakcja jest owym procesem, ktory dziewczyny przperowadzaly. powiem wiecej - jest w zasadzie nieomal klasycznym przykladem owego procesu.
    --
    I saw it. I wanted it. I had a fit. I got it:)
  • james-jazz 11.11.15, 22:11
    Czyli zależy kto w czym siedzi:)
  • draconessa 11.11.15, 22:56
    tak by na to wygladalo :DDD
    --
    I saw it. I wanted it. I had a fit. I got it:)
  • tt-tka 12.11.15, 00:19
    Tak mi jeszcze podpadl ten domek nad jeziorem, co to go Ida od synowej nie bedzie przeciez kupowac. Rumiankowna ma 2,5 ha, wydzierzawione. Plus kawalek lasu, byc moze to wlasnie ta dzialka. Ale skad sie wzial domek ? Rumianek chalupe mial, na wsi, to letniska by sobie nie stawial. A jesli mial po zonie na ten przyklad (nie pamietam), to czemu staranny gospodarz dopuscil do niszczenia - dach dziurawy, podloga zniszczona, futryny pokradli i tak dalej. Nie lepiej bylo rozebrac i chocby cegle sprzedac ?
  • lowett 12.11.15, 16:05
    Może dziadek miał ten dom po jakichś innych krewnych? Żony to chyba nie był, bo wtedy byłby częściowo również domem Wikty i dziadek raczej by nim tak swobodnie nie rozporządzał.
  • marutax 12.11.15, 01:00
    Wpadki ewidentnie redakcyjne i z samego początku:

    1. Tekla wstając od garncarskiego koła "ze złością wytarła ręce w bikini?. Próbuję to sobie wyobrazić i jakoś nie mogę. Tekla miała dłonie upaprane gliną, bikini to dosyć specyficzny rodzaj kostiumu kąpielowego - jak ona to zrobiła? W którą część wycierała ręce? Chyba że miała na sobie "bikini" w stylu lat 50-tych? Czy nie lepiej byłoby napisać po prostu o stroju kąpielowym, który może występować w stu odmianach i rozmiarach?

    2. Kolejna rzecz, która mi się jakoś nie mieści w głowie, to autobus, w którym Ignaś spotyka Agę. Otóż siedzą oni naprzeciwko siebie. Nie spotkałam się z autokarem, w którym siedzenia z przodu rozlokowane byłyby w ten sposób. To możliwe w autobusie komunikacji miejskiej, ewentualnie w pociągu, ale nie w typowym pks-ie, a z opisu (kupowanie biletu u kierowcy, półka nad głową) wynika, że z takim pojazdem mamy w "Febliku" do czynienia. Sprawdziłam - do Nekli/Kostrzyna jeździ PKS Gniezno oraz jakieś busy. Cała sytuacja o wiele bardziej pasuje do pociągu, łącznie z tym, że Ignaś wyrzuca wiśnie do śmietniczki - gdzie w autokarze jest śmietniczka? A i rozmowa telefoniczna, której chcąc nie chcąc słuchają inni pasażerowie, wydaje się bardziej prawdopodobna w przedziale, a nie zapchanym, hałaśliwym autobusie.
  • vi_san 12.11.15, 01:29
    Ad.1. Albo wspomnieć o przewiązanym pareo, w które gliniane łapy wycierała. albo zamiast bikini odziać ją w szorty, w które tez da się wytrzeć łapy. Abstrahując już od sensu i logiki: Tekla powinna była warknąć coś w rodzaju "Rusz się, smarkulo, widzisz przecież, że mam uświnione ręce!".
    Ad. 2. W PKSie nie. Ale np. w Polskim Busie - i owszem, właśnie z przodu ulokowane są takie siedzenia gdzie się face to face siedzi, ze stolikiem pomiędzy. I śmietniczka też jest zainstalowana na ścianie pod stolikiem. W każdym razie tak było, gdy na początku roku jechałam z Gdańska do Warszawy...Z tym, że w PKSie się z czymś takim nie spotkałam, podobnie w busikach przeróżnych...
    A co do rozmowy - IGS zapewne nie rozmawiałaby w czasie jazdy autobusem, ale to Magda zadzwoniła. No i wyjaśniła dlaczego może sobie swoją jazdę do Wrocławia odłożyć do miłego nigdy. Więc tego, szok miłosny sprawił, że chłopię zapomniało gdzie się znajduje. :)

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • marutax 12.11.15, 10:01
    Polskiego busa nawet nie biorę pod uwagę na tej trasie ;-) Ale czytając ten cały fragment mam nieodparte wrażenie, że p. Musierowicz początkowo wsadziła bohaterów do pociągu. Wtedy zgadzają się i siedzenia, i półeczki, i śmietniczka. A nawet zbieranie nieszczęsnych wiśni, co w przypadku szarpiącego autokaru musiało być skomplikowane, natomiast w stabilniejszym pociągu całkiem normalne. Obecnie pociąg Kolei Wielkopolskich z Nekli do Poznania przez Kostrzyn jedzie pół godziny, w sobotę ma z 10 kursów, więc byłby najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza podczas upałów. Potem pociąg z jakichś względów zmieniono na autobus (może w tym czasie były jakieś remonty linii? Albo autorka uznała, ze w pociągu Aga nie będzie miała dobrej okazji do zasłabnięcia), ale ta zmiana nie przełożyła się na różne elementy tej sceny.

    Z telefonem bardziej chodziło mi o to, że w takim autobusie, jaki opisuje autorka (stary, głośny, zapchany, z wrzeszczącym dzieckiem) innym pasażerom trudno byłoby usłyszeć rozmowę, a zwłaszcza słowa Magdy. Nawet, gdyby Ignaś włączył tryb głośnomówiący. Nawet dziewczyny z naprzeciwka powinny co najwyżej wyłapać pojedyncze słowa. Znowu - bardziej pasuje tu pociąg, zwłaszcza elektryczny.

    Z bikini to ewidentnie niedoróbka, którą można było łatwo poprawić. Podobnie jak inny drobiazg - dobry redaktor zmieniłby komórkę wiszącą na wrotach na torebkę, w której znajduje się komórka. Nie ze względu na to, że zawieszanie telefonu w takim miejscu jest mało praktyczne, ale dlatego, że w chwilę później Tekla daje Adze stówę na taksówkę. Gdyby na wrotach wisiała torebka, nie byłoby nad czym się zastanawiać - Tekla złapała całą torbę, poza komórką znajdował się w niej portfel. A tak okazuje się, że bikini nie tylko może służyć jako ręcznik, ale ma też kieszenie na grubszą gotówkę...

    W tym momencie miałam wizję Tekli, która ściąga górę od bikini, wyciera ręce, ponownie ją zakłada, a za tasiemki stringów ma poutykane banknoty niczym tancerka egzotyczna...
  • vi_san 12.11.15, 10:22
    Nie upieram się przy Polskim Busie! Zasadniczo podróżuję głównie samochodem, ale po prostu jak ostatnio jechałam "pozamiejsko" autokarem - to było tak jak napisałam. Nie mam pojęcia ile się jedzie z Nekli do Poznania ani jakie tam modele autobusów "chodzą"!
    Zgadzam się, że cała scena w pociągu byłaby znacznie realniejsza, kolejka elektryczna, skoro się tam na trasie pojawia. Przedziałów brak, więc wszyscy mogą słuchać intymnych rozmów IGS, zbieranie wiśni też pasuje. A tak na marginesie - właśnie usiłowałam sobie zwizualizować jak on te wiśnie zbierał? Przecie to małe, turlające się radośnie kulki. Z siedzenia z łbem między kolanami? Na czworaka po podłodze? No, w Polskim Busie musiałby zanurkować pod stolik... Poza tym... No, nie pasuje mi, że panny słyszały KAŻDE SŁOWO Magdy. Ja tam głucha jestem, więc mam telefon nastawiony najgłośniej jak się da, ale jeśli nie włączę trybu głośnomówiącego - to osoba siedząca w tym samym pokoju co ja [cichym!] słyszy wyraźnie mnie i ewentualnie mojego rozmówcę, jeśli mówi coś podniesionym głosem. Normalnej rozmowy po prostu nie słychać! No, niechby Aga i ta od wulgaryzmów, ale reszta autokaru?
    Słusznie prawisz o tej torebce miast telefonu. GDYBY była torebka - ta stówa by nie dziwiła. Z tym, że nadal będę się upierać - kompletnie nie rozumiem czemu Tekla nie powiedziała czegoś w rodzaju: "Aga, weź moją komórkę, widzisz, że mam łapska w glinie!". Bywa np. że mój mąż ma zajęte ręce gdy ktoś dzwoni. Wówczas NORMALNE JEST, że prosi mnie żebym odebrała, a jeśli ktoś koniecznie chce rozmawiać teraz i z nim [bywa], to po prostu trzymam mu telefon przy uchu. No, ale gdyby wybrały tak rozsądne rozwiązanie cała akcja by wzięła w łeb... Chociaż powód jazdy akurat Agi, a nie Tekli też łatwo wymyślić. Np. "Pojedziesz do bogacza z Sołacza [jakiż zabawny rym, nieprawda?] bo ja akurat wstawiłam do wypalania partię ceramiki szkliwionej nową techniką i z oka tego spuścić nie mogę". A twoja tancerka egzotyczna mi się raczej skojarzyła z taką panią co fika na rurze w night clubie dla panów a nie z egzotyką....

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • marutax 12.11.15, 10:45
    "A twoja tancerka egzotyczna mi się raczej skojarzyła z taką panią co fika na rurze w night clubie dla panów a nie z egzotyką...." i prawidłowo, bo właśnie o to mi chodziło. Podejrzane kluby określają tak niekiedy striptizerki, zwłaszcza w ogłoszeniach o pracę ;-)
  • vi_san 12.11.15, 10:59
    :D
    Możliwe, nigdy nie ubiegałam się o takową pracę to i niezorientowana jestem. Natomiast dawnymi czasy owszem, uczyłam się tańca egzotycznego, i nie miało to nic wspólnego z rurą i nocnym klubem. Może stąd moje skojarzenia?

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • lowett 12.11.15, 15:59
    Co do autobusu, to może być rzeczywiście wpadka.

    W zasadzie pod Poznań kursują dokładnie takie autobusy, jak ten opisany w książce. Są podobne do tych jeżdżących po mieście,a więc z niziutkimi siedzeniami obok i na przeciwko siebie, w których każdą głośniejszą rozmowę telefoniczną (i nie tylko) zdecydowanie słychać. Taki autobus jeździ na pewno do Promnic, Komornik czy Kórnika, które są mniej więcej w takiej samej odległości od Poznania, co Kostrzyn. Jednak z Internetu wynika, że do Kostrzyna jeździ jedynie PKS lub bus - z jednej strony trudno mi sobie to wyobrazić, że kursuje tam 10-osobowy busik, ale z drugiej strony trzeba brać pod uwagę, że do Kostrzyna dostać się można też pociągiem, więc może nie ma zapotrzebowania na autobusy. A MM być może nie miała nawet na myśli pociągu, ale autobus, taki jak jeżdżą do innych pobliskich miasteczek z Poznania. Stąd wpadka.
  • memphis90 21.07.17, 23:58
    Na tych trasach jeżdżą autobusy przypominające zwykłe autobusy miejskie, a nie "wycieczkowce".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bupu 22.07.17, 00:02
    memphis90 napisała:

    > Na tych trasach jeżdżą autobusy przypominające zwykłe autobusy miejskie, a nie
    > "wycieczkowce".
    >


    Upraszam usilnie o cytowanie postu na który odpowiadasz, bo w długich wątkach trudno bez tego dociec komu odpisujesz.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • zla.m 12.11.15, 07:49
    To ja też z samego początku i te same sceny, tylko inne uwagi (przy czym trochę się zastanawiałam, czy to wpadki, ale jakbym była redaktorem, to bym się czepiła)

    1. Tekla na trasie koło gancarskie-komórka włazi w szkło. Po pierwsze - dziwne, że jak wieszała tę komórkę, to w nic nie weszła, po drugie - przecież to jej posiadłość, wie, że ten bałagan na ziemi ma, po trzecie - skoro już go nie sprząta (tego akurat się nie czepiam), to jednak z uczęszczanej trasy powinna go chociaż przesunąć albo na komórkę znaleźć lepsze miejsce. Albo jednak nosić buty.

    2. Z siedzeniami w autobusie też zwróciłam uwagę, ale czasem zdarzają się takie wycieczkowce przerobione na rejsowe i tam sa poczwórne miejsca. Ale ja nie o tym - Aga podsłuchuje siłą rzeczy rozmowę Ignasia z Magdą (słychać było "większość z tego, co wygadywała jego niewierna rozmówczyni"). W tej rozmowie nie tylko nastepuje tłumaczenie, ze to wygłup Maryski, ale tez pada tam: "my juz sie dawno rozstalismy". Wiec dlaczego, u licha, Magda jest okreslana jako "niewierna" (kilkukrotnie, tez dalej w książce) i przewrotna? Albo trzeba pokazać, że Aga podsłuchała takie fragmenty, które tę niewierność i przewrotność sugerują (lub zgoła nic nie podsłuchała, wtedy jest to zrozumiałe: "jadę do ciebie - jak to jesteś w Paryżu - pogratuluj Patrykowi") albo naprawdę darować sobie te przymiotniki.
    --
    W Polsce nawet geje są maczo. (c)anuszka_ha3.agh.edu.pl
  • lowett 12.11.15, 16:09
    No, bo to raczej Magda się rozstała. IG jest tym faktem zaskoczony.
  • zla.m 12.11.15, 21:54
    dostał maila: "wyjezdzam do Paryza. Zegnam." Owszem, to była jej decyzja, ale nie mozna powiedziec, że nie wiedział, że już nie są w związku. I sekwencja zdarzeń z tych 2 książek wyłania się taka: Magda pisze maila, jedzie do Paryża, przyjeżdża Patryk, wracają do siebie. Owszem, pewnie coś się kroiło już wcześniej, skoro zerwała z Ignasiem, ale wychodzi na to, że zachowała się właśnie z klasą - najpierw zerwała, potem podjęła decyzję o wejściu w nowy-stary związek.

    A potem Inacy podbechtany przez Doroteę zaczął "walczyć" i tu wkroczyła do akcji Maryśka...
    --
    Żeby mieć prawo jazdy, trzeba zaliczyć kurs i zdać egzamin. Z bronią palną jest podobnie. Ale żeby uchwalać ustawy, to już żadnego kursu ani egzaminu nie trzeba.
  • lowett 12.11.15, 23:04
    No zgoda, zgoda. Dostał takiego maila, ale w zasadzie trudno stwierdzić, co on oznacza. "Wyjeżdżam do Paryża. Żegnam", to może oznaczać wszystko, od zerwania właśnie, aż po "czuję się urażona czymś tam i wyjeżdżam na wakacje do Francji". Potem IG rozmawiał z Dorotą, która uświadomiła mu właśnie, że taki mail może znaczyć bardzo dużo. I nałożyło się to z tym nieszczęsnym mailem od Maryśki. IG miał więc prawo nadal robić sobie nadzieje, że coś z tego wyjdzie - nie dziwię się, że był zszokowany, że Magda zeszła się na nowo z Patrykiem. Też bym była :O
  • zla.m 13.11.15, 01:08
    ale to nie jej wina, ze IGS taki mail (dla mnie "zegnam" jest ostateczne) zinterpretował pod dyktando Doroty jako "wezwanie do walki". Chodzi mi o to, ze rozumiem rozżalenie i ból Ignacego, nawet jego poczucie bycia oszukanym, potraktowanym przedmiotowo itd., ale osoby niezaślepione tymi emocjami oraz narrator (który czasem mówi z punktu widzenia danej postaci, ale czasem zdaje sie mówić "obiektywnie")
    naprawdę nie maja prawa nazywac Magdy niewierna i przewrotna.

    --
    Żeby mieć prawo jazdy, trzeba zaliczyć kurs i zdać egzamin. Z bronią palną jest podobnie. Ale żeby uchwalać ustawy, to już żadnego kursu ani egzaminu nie trzeba.
  • buka_z_muminkow 12.11.15, 23:59
    PKSy z siedzeniami naprzeciwko siebie zdarzają się na krotkich trasach podmiejskich. Nie wiem, czy w okolicach Poznania, ale okolice Gdańska na pewno takowe mają, swego czasu dość często takowym podróżowałam. Wygląda to to jak zwykły autobus miejski, tyle, że odjeżdża z przystanku PKSu i oczywiście bilety kupuje się u kierowcy :)
  • lowett 13.11.15, 00:34
    Prawda, wokół Poznania też takie jeżdżą, nie dokładnie z PKSu, ale jeżdżą. Z tym, że trasę Kostrzyn-Poznań obsługuje PKS Gniezno, który - z tego co widzę na Wikipedii - nie dysponuje tego rodzaju autobusami. Nie ma innej rady, niż osobiście się przejechać. Jak to zrobię, to zdam relację :)
  • buka_z_muminkow 13.11.15, 00:58
    PKS to zresztą taka nazwa potoczna autobusu innego, niż miejski. Wyjątek to Polski Bus oraz wieksze firmy zajmujące sie przewozem osób. Mimo wszystko PKS utarl się jako określenie alternatywy dla pociągu.
  • lowett 13.11.15, 02:19
    Ale nie upieram się, że tu musiał być PKS, bo w książce jest, że to PKS - zresztą chyba nie ma, jest ogólnie "autobus". Tyle że przez Neklę i Kostrzyn jeździ właśnie dokładnie PKS (Gniezno) i prywatny przewoźnik. Pierwszy ma normalne dalekobieżne autobusy, drugi busiki. Pierwszy jedzie z Gniezna (50 km), drugi ze Słupcy (ponad 70 km) - małe prawdopodobieństwo, żeby na takie odległości ktoś puszczał autobus typu podmiejskiego.

    Z drugiej strony - MM tam mieszka. nawet autobusu by jej się nie chciało sprawdzić? Także nie upieram się, że to wpadka, kiedyś sama przetestuję :D
  • vi_san 13.11.15, 11:39
    Jak z Neklą trzeba by sprawdzić. Ja skonsultowałam z rodziną zamieszkałą na wsi [z tym, że nie w Wielkopolsce, a pod Elblągiem] - odległość z Elbląga to 26 km. Jeździ PKS, zwykle zwykłe autokary, ale dwa razy dziennie jedzie właśnie "miejski" i to niskopodłogowy. Plus busiki prywatne, ale je trudno brać pod uwagę, gdyż zwykle mają od 7 do 20 miejsc i nie byłoby tych kłębiących się tłumów podsłuchujących zerwanie Magdy z Ignacym.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • lowett 13.11.15, 13:36
    Właśnie. Tam jest napisane, że IG słucha około 50 osób. Busik raczej odpada. Nie ma rady, wolny dzień biorę kogoś chętnego pod pachę i jedziemy do Nekli. Chociaż ja bym jechała akurat pociągiem - Koleje Wielkopolskie tam kursują co niemal co godzinę. Nie wiem czemu u MM tłukli się PKSem.
  • marutax 13.11.15, 14:42
    Miłej wycieczki ;-)
    Powyżej zastanawiałam się, czy przypadkiem kolej nie była tego lata w remoncie, a MM dowiedziała się o tym dopiero po napisaniu sceny i zmieniała "na szybko" pociąg na autobus. Ewentualnie autokar pasował fabularnie, bo łatwiej w nim zasłabnąć.
    Jakby nie patrzeć mamy w tej scenie autobus, w o którym wiemy, że:
    - kursuje na trasie Nekla-Kostrzyn-Poznań
    - siedzenia są naprzeciwko siebie
    - nad głowami pasażerów znajdują się półeczki
    - mieści się w nim kilkadziesiąt osób
    - bilet kupuje się u kierowcy, ale się go nie kasuje
    Zresztą później Ignaś i Aga także mają jechać na obiad do Pulpy autobusem, co przy takich temperaturach kojarzy mi się z próbą samobójstwa... Kolej stoczyła się w dół? ^-^
  • lowett 13.11.15, 15:13
    A dziękuję :)

    A tego czy był remont, to nie wiem, pamiętam, że był na trasie Poznań-Wolsztyn. Może być, że akurat kursowanie pociągów do Gniezna zawieszono. Wtedy puszczają różne dziwaczne autobusy za pociągi, wiec może nawet znalazłby się jakiś "z półką". Z tym że IG pierwszy raz do Promna przyjeżdża pociągiem. Ten remont musiałby się zacząć w czasie trwania akcji Wnuczki :)
  • ciotka_scholastyka 16.11.15, 09:43
    > A tego czy był remont, to nie wiem

    Myślę, że gdyby nawet był, a MM by go nie uwzględniła, to nic by się nie stało. To są akurat drobiazgi nie mające większego znaczenia. Co innego, gdyby od tego, że pociąg tego dnia nie jechał, wynikało coś ważnego, jak u Agaty ("nie mógł przyjechać o tej godzinie, bo tego dnia był wypadek na torach i wszystkie pociągi pospóźniały się po godzinę i więcej"). Na przykład remont Kaponiery ma znaczenie dla fabuły (choć IMHO umowne, Roosevelta 5 jest zbyt daleko, żeby od tego remontu pękały ściany, ale niech tam).
  • morekac 13.11.15, 15:53
    >Nie wiem czemu u MM tłukli się PKSem.

    Być może wynika to z tego, że Aga nie zwróciłaby wystarczającej uwagi na IGS, gdyż nie widziałaby Idy z zabandażowaną nogą itp. PKS startują raczej z miejsc, gdzie mogą stać samochody, przy pociągach często widok na parking i odprowadzających zasłania budynek stacji kolejowej?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • lowett 13.11.15, 16:06
    O tym nie pomyślałam... Ale czy to ma jakiś większy wpływ na akcję, że Aga widzi Idę? Na upartego Ida doczłapałaby się na peron, skoro dała rade prowadzić samochód.
  • morekac 13.11.15, 16:19
    Praktycznie żaden.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • marutax 13.11.15, 13:45
    Nie miałabym nic przeciwko podmiejskiemu autobusowi, gdyby nie jedno zdanie - otóż Aga przy wysiadaniu sięga po torebkę, która położyła "wysoko, na półce ponad siedzeniami". Autobusy komunikacji miejskiej nie mają takich półek, a przynajmniej w żadnym mieście się z czymś takim nie spotkałam. Mają je natomiast autokary i pociągi. Cała ta scena to natłok sprzecznych informacji, chociaż może do Nekli kursują jakieś niezwykłe pojazdy, łączące cechy autobusów miejskich, pociągów i autokarów. Sprawdzić można to chyba tylko w praktyce ;-)
  • vi_san 13.11.15, 15:02
    Aaaa....!!! Zapomniałam o tej półeczce! To fakt, nie ma w miejskich. To chyba Polskim Busem jechali, bo on jeden spełnia wszystkie wymagania, poza jednym:
    - kursuje na trasie - nie wiem, mam wątpliwości
    - ma siedzenia na przeciwko siebie w przedniej części autobusu
    - nad głowami znajdują się półeczki
    - mieści się kilkadziesiąt osób
    - bilet kupuje się u kierowcy [można i przez net, ale opcja "u kierowcy" też działa]
    Zdecydowanie zgadzam się z tobą - MM początkowo planowała parę umieścić w pociągu elektrycznym, potem z przyczyn nie znanych zamieniła na autobus i zapomniała dostosować realia...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • marutax 13.11.15, 15:16
    Sprawdziłam, Polski Bus do Nekli nie kursuje. Poza tym w tych "lepszych" firmach nie można sprzedać biletu na miejsce stojące, jak ma to miejsce w tym przypadku (Ignaś ustępuje miejsca i stoi)
  • lowett 13.11.15, 19:35
    Coś z tymi autobusami jest na rzeczy. MM w komentarzach na swojej stronie pyta komentującego , który przyznał się, że w Nekli mieszka, czy się autobusy zgadzają.

    Jego odpowiedź:

    "Feblika jeszcze nie kupiłem. Czekam czy ktoś mi nie kupi na imieniny :) Więc się o autobusach nie wypowiem. Jakieś kursowe chodzą, chyba PKSu Gniezno. Jeździ też gimbus nekielski, z którym ścigam się do pracy? Tego? Dużo osób jeździ busikami Marco Polo. Rano się fajnie jedzie do Wrześni, bo ładne licealistki wsiadają i? Tego? No i autobusy Volkswagena [fabryka w Poznaniu, nie marka autobusu - przyp. mój]"
  • iwoniaw 13.11.15, 19:44
    CytatMM w komentarzach na swojej stronie pyta
    > komentującego , który przyznał się, że w Nekli mieszka, czy się autobusy zgadza
    > ją.


    Teraz się go pyta, gdy książka w księgarniach i w rękach czytelników? Przecież autorka nie pisze ani nie wydaje od wczoraj, nie zorientowała się jeszcze, że kwerenda i redakcja to raczej wcześniej niż drukarnia i dystrybucja? O_O



    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • vi_san 14.11.15, 10:42
    Z ciekawości: jaja redakcja, na Zeusa?! Wszak MM genialnom pisarkom jest i koniec kropka! E. Kiereś może spróbować przecinek dostawić w miejscu oczywistym, a nie jakieś poważne poprawki wprowadzać! A fakt, że Feblik jest już w sklepach oznacza oczywiście, że KAŻDY kto choć raz zaglądał na stronę MM ma zakichany obowiązek lecieć i nabyć! Albo zamówić w przedsprzedaży, a nie, skąpiradło jedne, czekać, aż ktoś mu na imieniny...

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • vi_san 14.11.15, 10:43
    Jaka redakcja, miało być, a nie "jaja" oczywiście! :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • agafiatichonowna 14.11.15, 13:40
    Mimochodem napisałaś prawdę . Najprawdziwszą. To sa jaja a nie redakcja. Pomyłka freudowska?
  • vi_san 14.11.15, 13:43
    Freudowska. I zgadzam się, że trafna. Ale przypadkowa. :D

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • monique_alt 12.11.15, 14:55
    Witam wszystkich i dopisuję moją wpadkę - nieścisłość.

    W książce napisane jest że cała rodzina gra w Carcassone (4 wersje podstawowe plus kilka dodatków). No więc pytam się jak wielki stół mają w tym domu że im się to mieści? Ja mam stół 90x200 i jedna wersja podstawowa Carcassone plus dwa dodatki ledwo się mieści. Stół na którym zmieszczą się 4 podstawki musiałby mieć ze 4 metry jak nic. I dodatkowo musiałby to być raczej kwadratowy stół bo ta gra rozszerza się we wszystkie strony a nie tylko w dwie. I dostawianie dodatkowego stolika jak to opisano w książce też się kupy nie trzyma bo trzeba by z wszystkich stron go dostawiać a nie tylko z jednej.
    Nie podoba mi się też opis tego jak Aga grała w Carcossone (ustawiała płytki tworząc eleganckie miasteczka i śliczne drogi, sugestia że myśli tylko o estetyce). Ja rozumiem że może jej nie zależało na wygraniu, ale taki sposób grania jest dla mnie nie do pojęcia. Po to gramy aby wygrać, zasady są jasne, staramy się zebrać jak najwięcej punktów. Dla mnie taki sposób grania jest brakiem szacunku dla współgraczy, lekceważeniem ich. I na pewno nie świadczy dobrze o osobie grającej.
  • buka_z_muminkow 12.11.15, 23:37
    Przeczytalam książę dopiero dzisiaj, skończyłam przed chwilą i na świeżo wchodzę na forum. Największa wpadka, taka, która wręcz kłuje w oczy, dotyczy relacji rodzinnych u dzieci Borejkowien. A dokładnie ich nazewnictwa.
    Ignacy i Agnieszka rozmawiają o Łusi, Ignaś potwierdza, że Łusia to siostra Józka i mówi, że pojechała do Oksfordu do ciotki.
    Po pierwsze, dlaczego Ignaś nie mówi "do mojej siostry"?
    Po drugie do jakiej ciotki, do licha, przecież Róża jest dla Łusi kuzynką!
    Wtopa na całego ;-P
  • vi_san 12.11.15, 23:45
    Buko, a czy KIEDYKOLWIEK w świadomości Ignacego funkcjonowało, że ma trzy siostry? Że w ogóle ma rodzeństwo? Poza Józinkiem, który go tłukł? Elka, Róża i Laura to są jego przyrodnie siostry! I, z tego co wiem, żadna z nich nie funkcjonuje w żaden widomy sposób w świadomości IGS.

    --
    Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
  • buka_z_muminkow 12.11.15, 23:57
    Wydaje mi się, że jednak tak - mimo wszystko. Dajmy na ten przykład relację z Laurą w Sprężynie. Albo małego Ignasia w Imieninach.
    On co prawda żyje we własnym świecie i nie miał bardzo bliskich relacji z siostrami (w ogóle malo z kim miał takowe), ale mimo wszytsko nie wierzę, że mógł pomyśleć o siostrze jako o ciotce córki swojej ciotki ;-). Moim zdaniem to nic innego, jak błąd MM niewyłapany przez redakcję.

    Tym bardziej, że w innej części ksiązki ten sam Ignaś podkresla, że słów trzeba używac z namysłem.

    O Elce nie wspominam, bo sama MM o niej nie pamięta jako o siostrze Ignasia i w ogóle jako o członku tej rodziny...
  • buka_z_muminkow 13.11.15, 00:40
    Grzegorz wspomina Ignasia jako dziecko i wspomnienia te zaczynają się od Gaby w NiN, siedzącej z niemowlakiem na balkonie i mówiącej "Motylku".
    Grzegorz nie może tego pamiętać, bo był wtedy na stypendium. Gabę odwiedzały jedynie siostry oraz Dmuchawiec.
  • lowett 13.11.15, 14:43
    Mam kolejną wpadkę, chyba nie było.

    Kościół w Łubowie. Bez sensu. Ja wiem, że ładny i tak dalej, ale jest oddalony od Promna ze 20 km. Po pierwsze, po co się tłuc tak daleko, skoro najbliższy - parafialny! - kościół jest w Pobiedziskach, a po drodze do Łubowa jeszcze ze dwa inne. Po drugie: jak kobyłka dała radę obrócić na tym dystansie w upale z załadowaną po brzegi bryczką i jakim cudem w zmieściła się w niej Dorota, Ida, Marek i babcia Andzia (jakiej wielkości jest bryczka mam zobrazowane na końcu książki). Po trzecie: czy to nie dziwne, że w kościele oddalonym o 20 km spotkali Bogatków z tej samej wsi? Oni też wolą w upale jechać pół godziny do malutkiego drewnianego kościółka, zamiast do swojego odległego o 5 minut?

    Samo to, że pojechali akurat do Łubowa dałoby się obronić tym, że Wikta mieszkała w Lednogórze i i mogła chodzić do kościoła do Łubowa (chociaż też nie było to jej kościół parafialny, bo część Lednogóry należy do parafii Dziekanowice, cześć do Imilena), do którego była przywiązana i ze względu na nią tam pojechano. Tyle że Wikty z nimi nie było!
  • kanga_roo 13.11.15, 14:53
    ha, pisałam o tym w "kobyłce na długie dystanse", przeczytaj sobie :-D
    do tego we Wnuczce babcie z Dorotką były w innym kościele, z topografii wygląda mi na Letnisko. odległość sensowna, plus droga przez las.
    to Łubowo naprawdę ni przypiął, ni przyłatał.
  • lowett 13.11.15, 15:01
    A właśnie przed sekundą tam przeczytałam, bardziej w kontekście kobyłki było, ale zgadzam się :D

    Wiem, że chodzi o to, że MM chciała sobie opisać ładny kościół. Ale zupełnie od czapy to wyszło. A wystarczyłoby, że Ida z Markiem mają auto i pytają o jakiś ładny kościół w okolicy, a Andzia korzysta z okazji i ich namawia na wyjazd do Łubowa, bo bardzo jej się ten kościół podoba, a nie ma okazji tam bywać - bo dla kobyłki za daleko! I już. Realia zachowane, kobyłka uratowana :)
  • kanga_roo 13.11.15, 15:07
    no jakże, uciekłaby autorce ta przezabawna scena z omdlewająca Bogatkową i Markiem na motorze...ale imo książce by to wyszło tylko na dobre.
  • lowett 13.11.15, 15:16
    No przecież w kościele w Pobiedziskach też by mogła zemdleć. I też byłby Marek na motorze :)
  • morekac 13.11.15, 15:47
    Już nawet chciałam sprawdzić, czy nie mogłoby być odpustu w tym czasie w Łubowie - to oznaczałoby, że trochę luda z okolicy mogłoby się zjechać, w tym Bogatki, Andzia, Ida z Mareczkiem ciekawi miejscowego folkloru itp.
    Ale kościół jest pod wezwaniem Św.Mikołaja... tego Mikołaja z 6 grudnia :-)
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • marutax 14.11.15, 08:53

    Moim zdaniem to po prostu kolejny przypadek naginania rzeczywistości tak, by dopasowała się pod fabułę. Jadą do Łubowa, bo jeśli pojechaliby do Pobiedzisk to Ignaś nie miałby okazji oglądać całej akcji z Bogatkową. Wśród wymienionych opcji kościelnych tylko Łubowo leży przy szosie do Kostrzyna. Dostaliśmy zgrabny i zabawny zabieg literacki (najpierw Ignaś widzi sceny z zewnątrz, ale ich nie rozumie, potem Ida wyjaśnia, co się stało), ale prawdopodobieństwo diabli wzięli.
    Zresztą nie rozumiem też, dlaczego mając przed oczyma tę scenę:
    "Wyprowadziły słaniającą się kobietę przed bramę ogrodzenia i teraz obie pomagały jej wsiąść na bryczkę, zaprzężoną w Kobyłkę. W tym właśnie momencie golf przetaczał się wolno obok tej
    splątanej grupy Laokoona (zawierającej dwie nogi z żylakami, dwie nogi zdrowe i dwie nogi w
    białych opatrunkach, sześcioro rąk, dwie kule inwalidzkie oraz wzdęty koński tułów i cztery sterane odnóża), więc Ignacy spontanicznie krzyknął im przez okno:
    ? Cześć, dziewczyny!
    Ciotka poderwała rudą, kędzierzawą głowę, lecz chyba nikogo nie rozpoznała w samochodzie, bominę miała nierozumiejącą. Zresztą zaraz powróciła do żmudnego wpychania dużej kobiety na małą powózkę."

    doskonale wychowany i wrażliwy Ignacy Grzegorz nie zatrzymał samochodu i nie zaproponował pomocy. Choćby ze względu na Kobyłkę.
  • lowett 14.11.15, 14:27
    >Moim zdaniem to po prostu kolejny przypadek naginania rzeczywistości tak, by dopasowała się pod >fabułę. Jadą do Łubowa, bo jeśli pojechaliby do Pobiedzisk to Ignaś nie miałby okazji oglądać całej >akcji z Bogatkową

    Wiecie co... Tak czytam ten fragment I to może być prawda. Tylko że ja przyjęłam, że Pulpa mieszka gdzieś w okolicy Kostrzyna, a ona mieszka raczej w okolicy Łubowa:

    "Dotarli do Łubowa skąd do ciotki Patrycji było zgoła niedaleko" (s. 130)

    W związku z tym obstawiam, że Pulpa mieszka gdzieś na północ od Łubowa - np. w Owieczkach. Tyleż że dziwne, że nikt wcześniej nie mówił, że jedzie do Pulpy pod Gniezno. Bo to już Gniezno prawie. O Polach Lednickich się mówi, że są obok Gniezna.
  • bupu 14.11.15, 15:06
    owett napisał(a):

    > >Moim zdaniem to po prostu kolejny przypadek naginania rzeczywistości tak,
    > by dopasowała się pod >fabułę. Jadą do Łubowa, bo jeśli pojechaliby do Pobi
    > edzisk to Ignaś nie miałby okazji oglądać całej >akcji z Bogatkową
    >
    > Wiecie co... Tak czytam ten fragment I to może być prawda. Tylko że ja przyjęła
    > m, że Pulpa mieszka gdzieś w okolicy Kostrzyna, a ona mieszka raczej w okolicy
    > Łubowa:

    W takim razie domostwo Flobrych jest mobilne, bo w tomach poprzednich znajdowało się pod Kostrzynem. Na Bora i Gaja, wszak Larwa rowerem pomykała od ciotki do Kostrzyna, do ogrodniczego przedsiębiorstwa Maszpana, jeszcze w "Sprężynie"! Tymczasem z łubowa do Kostrzyna jest coś koło 25 km, mam uwierzyć, że Sarenkosyrenka robiła z miełości co najmniej 50 km dziennie na rowerze?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lowett 14.11.15, 15:14
    A może za Kostrzynem? Jezioro musi być blisko, skoro Jędrek chciał nad jeziero iść, a nie jechać. I musi też byś blisko Promna skoro tam jeździł na rowerze. Imielno?

    Ale to nadal nie wyjaśnia, dlaczego IG jechał z Wierzenicy aż przez Łubów, skoro mógł skręcić na Pobiedziska i nie nadrabiać 20 km. ;P
  • marutax 14.11.15, 15:55
    lowett napisał(a):

    > Ale to nadal nie wyjaśnia, dlaczego IG jechał z Wierzenicy aż przez Łubów, skor
    > o mógł skręcić na Pobiedziska i nie nadrabiać 20 km. ;P

    Odpowiedź z tekstu: "Najchętniej spóźniłby się na ten rodzinny obiad, ale nic z tego. (...) Ona najwyraźniej miała ochotę na ten wyjazd. Dobrze, trudno, ale nie będą się spieszyć. Po drodze jest sporo rzeczy do obejrzenia. Na przykład słynny szlak wielkopolskich kościołów drewnianych. Pojadą przez Kicin."
    Ignaś chce się spóźnić na obiad, wybiera trasę objazdową, ale wyładowany akumulator pozwala mu zrealizować tylko dwa pierwsze punkty programu (Kicin i Wierzenicę). Potem nie może się już zatrzymywać, ale nie ma też zamiaru jechać prosto do Pulpy, więc dalej toczy się szlakiem kościołów, pewnie aż do Kiszkowa. Tam szlak skręca na północ, do Rejowca, więc Ignaś musi z niego zjechać. Jeśli pojechałby na wschód, wjechałby do Gniezna. Skręca na południe i przez Łubów wyjeżdża na szosę do Kostrzyna, gdzie dosłownie zawraca znowu w stronę Poznania. Czyli Pulpa rzeczywiście mieszka koło Kostrzyna, a młody Stryba zrobił potężny objazd...
  • lowett 14.11.15, 17:10
    Zgadzam się z taką opcją. Pulpa musi mieszkać gdzieś pomiędzy Łubowem a Kostrzynem w takim razie :)
  • bupu 14.11.15, 17:51
    lowett napisał(a):

    > Zgadzam się z taką opcją. Pulpa musi mieszkać gdzieś pomiędzy Łubowem a Kostrzy
    > nem w takim razie :)

    A dzieee ta, pani. Pulpa mieszka tam, gdzie autorce akurat pasuje. Przecież w "Sprężynie" jak bawół stoi, że Flobre mieszkają między Kostrzynem, a Pobiedziskami, skoro zaś Laura jeździ do Kostrzyna i z powrotem na rowerze, wożąc ciężkie sadzonki, to raczej Flobrogród nie może się znajdować dalej niż parę kilometrów od Kostrzyna. A zatem nijak nie może znajdować się niedaleko Łubowa, jak to jest sugerowane w Febliku.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lowett 14.11.15, 18:07
    To chyba rzeczywiście gospodarstwo mobilne. Pomiędzy Pobiedziskami a Kostrzynem jest Dorotkogród, czyli Promno. Nie mogłaby Pulpa mieszkać wieś dalej, bo Gaba z Idą raczej by się odwiedzały niż pisały do siebie epistoły.
  • bupu 14.11.15, 20:14
    lowett napisał(a):

    > To chyba rzeczywiście gospodarstwo mobilne. Pomiędzy Pobiedziskami a Kostrzynem
    > jest Dorotkogród, czyli Promno. Nie mogłaby Pulpa mieszkać wieś dalej, bo Gaba
    > z Idą raczej by się odwiedzały niż pisały do siebie epistoły.

    Aj tam, ty od razu z tą logiką wyjeżdżasz, a tymczasem słanie epistoł jest takie miło dziewiętnastowieczne. Tak samo jak targanie babci bryczką i w kołdrze do domu, zaręczyny w wieku lat nastu, wybieranie synowych przez mamusie, zwłaszcza pod kątem użyteczności rzeczonych synowych w gospodarstwie domowym oraz surowa babka, poddająca kandydatkę na żonę wnuka ocenie, przed wpuszczeniem jej na łono rodziny. Autorce po prostu peron odjeżdża coraz mocniej w ten wiek dziewiętnasty, kiedy trawa była bardziej zielona i w ogóle.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • morekac 14.11.15, 23:37
    >"Dotarli do Łubowa skąd do ciotki Patrycji było zgoła niedaleko" (s. 130)

    Samochodem jechał. 25km to 10 minut.
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • iwoniaw 14.11.15, 23:53
    CytatSamochodem jechał. 25km to 10 minut.

    Chyba po autostradzie.

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • morekac 15.11.15, 01:28
    Tfu, ze 20 miało być. W każdym razie nie jest to jakaś straszliwa odległość.
    BTW : w tamtej okolicy jest sporo autostrad.😉
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • lowett 15.11.15, 02:01
    A tam sporo... Jedna autostrada (A5) i bodajże jedna ekspresówka. I lepiej że nie ma bo dopiero by mieli nadrabiania, jakby pojechali "szlakiem kościołów" autostradą :D
  • ciotka_scholastyka 16.11.15, 09:49
    > A tam sporo... Jedna autostrada (A5) i bodajże jedna ekspresówka.

    Jaka A5?! A5 to jest kawałek autostrady koło Wrocławia (łaczący się z A4). Mylisz z krajową piątką, czyli ekspresówką własnie. Autostrada koło Poznania to A2 i od niej do Pobiedzisk jest spory kawałek.
  • lowett 16.11.15, 15:07
    Tfu, tfu. Moja pomyłka, miałam na myśl S5 i A2 oczywiście :)
  • lord_vmordevol 16.11.15, 16:25
    ciotka_scholastyka napisała:

    > > A tam sporo... Jedna autostrada (A5) i bodajże jedna ekspresówka.
    >
    > Jaka A5?! A5 to jest kawałek autostrady koło Wrocławia (łaczący się z A4). Myli

    No też nie. Dookoła zachodu Wrocławia jest A8.
  • ciotka_scholastyka 17.11.15, 10:47
    > No też nie. Dookoła zachodu Wrocławia jest A8.

    Fakt. Patrz Lovett, to i mi się pokręciło:) Mój Boże, mamy tyle autostrad, że aż się nam miesza ;)
  • lord_vmordevol 17.11.15, 11:05
    ciotka_scholastyka napisała:

    > > No też nie. Dookoła zachodu Wrocławia jest A8.
    >
    > Fakt. Patrz Lovett, to i mi się pokręciło:) Mój Boże, mamy tyle autostrad, że a
    > ż się nam miesza ;)

    No, poza bitymi duktami we wschodniopoznańskich puszczach, po których podążają boso stare, schorowane szkapiny to po prawdzie jest nieźle i zapowiada się, że w ciągu dwóch-trzech lat będzie jeszcze nieźlej :-)
  • morekac 20.11.15, 07:52
    To przybyszki z Kongresówki (które się zresztą pogubiły na tych waszych drogach ) muszą wam to uświadamiać?
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • ithilhin 19.11.15, 16:08
    strona 45 - Jędrek chce iść popływać i nagabuje rózny h członków rodziny o asystę. NIkt nie ma czasu, łącznie z wujkiem Markiem, rozmawiającym z Gabą w ogrodzie o problemach. A on nie pojechał do Idy? Zresztą potem w mailach Ida pisze, że jest "szczęśliwie zajeta" z Mareczkiem.
    Coś mi umknęło?
    --
    Gosia klubkangura.com.pl http://tinyurl.com/4cqjxc
    Maja: 26.03.99; Maciek: 14.02.05; Michał: 27.02.07
  • memphis90 22.07.17, 00:06
    Też mnie to zdziwiło. Na początku nie mogłam dojść do ładu gdzie, jak, kto i z kim spędzał te wakacje; skoro Gaba jest z Markiem i Ida jest z Markiem- to czemu Ida do Gaby maile pisze..?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bupu 01.11.17, 00:17
    memphis90 napisała:

    > Też mnie to zdziwiło. Na początku nie mogłam dojść do ładu gdzie, jak, kto i z
    > kim spędzał te wakacje; skoro Gaba jest z Markiem i Ida jest z Markiem- to czem
    > u Ida do Gaby maile pisze..?
    >

    Po wnikliwych badaniach z Feblikiem i WdO w obu rękach ustaliłam co następuje:

    W WdO 10 sierpnia Marek przyjeżdża z rana do Patrycji, gdzie zajmuje się głównie żarciem i smęceniem. Po obiedzie we Foplicowie zjawia się Chrobot w roli tajemniczego posłanca, a razem z nim Ida. Uwożą oni Pałysa do Rumiankowej Arkadii.

    W Febliku Ida i Gabon smarują do siebie maile przed kolacją, tegoż samego 10 sierpnia, chociaż widziały się parę godzin wcześniej.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 20.11.15, 02:15
    W tym watku chyba nie bylo :-)
    Opisany jako "lekko siwiejacy" Grzegorz - Grzegorz byl szpakowaty juz w Noelce. 22 lata wczesniej.
  • morekac 20.11.15, 07:50
    Teraz mu po prostu farba trochę zeszła.😄
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • tt-tka 21.11.15, 20:57
    Za gigantyczna wpadke uznaje ilustracje w F. Nie dlatego, ze niechlujne, niewykonczone i generalnie kiepskie, tylko ze w wiekszosci nijak nie przystaja ani do tekstu, ani do wizerunkow wczesniejszych. Szczegoly w stosonwym watku ilustracyjnym :-)
  • bupu 06.09.16, 18:57
    Drobna wpadka wnuczkowo-feblikowa. Otóż powóz, którym rozbija się Dorotka to nie jest bryczka (nie wszystko do czego się konia zaprzęga zowie się bryczką). Bryczki posiadają kozioł i siedzenie dla pasażera, dorotkowóz posiada cztery koła i jedno siedzisko, a zatem jest to kariolka.

    Btw. opisana w Febliku jazda do kościoła w odległym dosyć Łubowie, nadmiernie wyładowaną powózką i w potwornym upale, jest mało humanitarna wobec biednej, starej kobyłki. Nawet gdyby ona była młoda i krzepka nie byłoby jej łatwo, a dla takiej sędziwej szkapiny to musiała być męczarnia. A i babcia Andzia, wieziona na kolanach Derotki, też se pewnie użyła jak pies w studni. W dodatku ten kretyn Mareczek jeszcze zmuszał Kobyłkę do pędzenia w szybkim tempie. Kurde, autorko, koń to nie samochód, to żywe stworzenie jest!

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • pi.asia 06.09.16, 21:03
    Nie wiem, czy sklasyfikować to jako wpadkę, ale dziwi mnie, że Aga nie zna słowa "feblik", i IGS tłumaczy jej, że to takie stare słowo, jeszcze gdzieniegdzie używane. Widocznie oboje nie uważali na lekcjach, albo nie czytali "Lalki" Prusa, a przecież tam pada stwierdzenie, że panna Izabela coś czuje do kogoś i to jest feblik.
  • tt-tka 06.09.16, 21:13
    pi.asia napisała:

    > Nie wiem, czy sklasyfikować to jako wpadkę, ale dziwi mnie, że Aga nie zna słow
    > a "feblik", i IGS tłumaczy jej, że to takie stare słowo, jeszcze gdzieniegdzie
    > używane. Widocznie oboje nie uważali na lekcjach, albo nie czytali "Lalki" Prus
    > a, a przecież tam pada stwierdzenie, że panna Izabela coś czuje do kogoś i to j
    > est feblik.

    Nie wiem, czy "Lalka" obecnie/w szkolnych latach IGS i Agi jest/byla w programie szkolnym ? Tyle sie pozmienialo... a sam Prus zdaje sie estyma ani MM, ani jej postaci sie nie cieszy. Tylko Babi w dyskusji o ulubionych meskich bohaterach
    literackich wymienia Rzeckiego, ktorego zreszta zaraz ktoras z corek nazywa pokraka czy nieudacznikiem. poza tym zadnych wzmianek ani nawiazan.
  • bupu 06.09.16, 21:27
    tt-tka napisała:

    >
    > Nie wiem, czy "Lalka" obecnie/w szkolnych latach IGS i Agi jest/byla w programi
    > e szkolnym ? Tyle sie pozmienialo... a sam Prus zdaje sie estyma ani MM, ani je
    > j postaci sie nie cieszy. Tylko Babi w dyskusji o ulubionych meskich bohaterac
    > h
    > literackich wymienia Rzeckiego, ktorego zreszta zaraz ktoras z corek nazywa pok
    > raka czy nieudacznikiem. poza tym zadnych wzmianek ani nawiazan.

    O ile pamiętam tam padła kandydatura Stacha Wokulskiego, a nie poczciwego pana Ignacego, którego skądinąd lubię, mimo jego miłości do rodu Bonaparte, którego przedstawicieli szczerze nie znoszę. A "Lalka" była i jest lekturą obowiązkową w szkołach średnich.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 06.09.16, 21:31
    bupu napisała:


    > O ile pamiętam tam padła kandydatura Stacha Wokulskiego, a nie poczciwego pana
    > Ignacego, którego skądinąd lubię, mimo jego miłości do rodu Bonaparte, którego
    > przedstawicieli szczerze nie znoszę. A "Lalka" była i jest lekturą obowiązkową
    > w szkołach średnich.

    przysieglabym, ze wymieniono Rzeckiego, ale upierac sie nie bede, sprawdze przy okazji. A skoro "Lalka" lektura nadal jest, to Pi.asia ma racje i Aga na lekcjach/przy czytaniu nie uwazala. Albo zgola nie czytala. Inaczej znalaby slowo feblik.
  • tt-tka 06.09.16, 23:28
    tt-tka napisała:



    > przysieglabym, ze wymieniono Rzeckiego, ale upierac sie nie bede, sprawdze przy
    > okazji.

    Sprawdzilam. Melania wymienia ulubione postacie, za ktorymi bedzie tesknila w zaswiatach (ona juz w TiR obawia sie, ze nie starczy jej czasu na plany czytelnicze ! 15 lat przed feblikiem !) i sa to Ignacy Rzecki, ksiaze Myszkin, Soames Forsythe. Na co Natalia, ze to same pokraki albo nieudacznicy i czy Babi nie wolalaby prawdziwego mezczyzny. Po czym sama daje Heathcliffa i Wallenroda, Babi Kmicica, Bohuna i Rochestera (ciekawa wizje prawdziwego mezczyzny maja obie, swoja droga), a Gabon Bohatyrowicza i Wokulskiego.
    Niemniej Prus nie jest na Roosevelta omawiany ani cytowany. Wlasny syn gaby tez nie kojarzy slowa feblik z "Lalka".
  • angazetka 07.09.16, 16:31
    "Lalkę" czytałam i kocham. Słowa nie odnotowałam.
    Z czego miała kolczyki Tadeuszowa Zosia na swoich zaręczynach? Nie wiesz? Nie czytałaś PT :P
  • tt-tka 07.09.16, 17:01
    angazetka napisała:

    > "Lalkę" czytałam i kocham. Słowa nie odnotowałam.
    > Z czego miała kolczyki Tadeuszowa Zosia na swoich zaręczynach? Nie wiesz? Nie c
    > zytałaś PT :P

    Uczciwie - ostatniej ksiegi rzeczywiscie nie czytalam :), ale w czym kury wysiadywaly jaja w zascianku i co zrobila bezbozna kucharka, to jeszcze dzis (kilka dziesiatek lat po maturze) moge powiedziec.
    A to, ze Bela flirtowala i miala feblik, odnotowalam po pierwszym czytaniu "Lalki", bo oba slowa byly rownie obce (mialam 11, moze 12 lat). Oczytany (?) IGS powinien imho skojarzyc to jesli nie z konkretna pozycja czy autorem, to przynajmniej z epoka. A nie "w starych ksiazkach"....
  • 3piota 07.09.16, 17:45
    Nie żebym się wadzić chciała, ale ten "feblik" nie kojarzy mi się z Belą, tylko tylko z baronem Dalskim i jego żoną Eweliną de domo Janocką.
    Pani Wąsowska rozmawiając z Wokulskim użyła wyrażenia.
    "— Czy pani baronowa nie romansowała z panem Starskim? — zapytał Wokulski.
    — O!… zaraz romansowała. Flirtowała go, zresztą miała do niego feblik…
    — Feblik?… Nie znałem tego wyrazu. Więc jeżeli miała feblik do Starskiego, to po cóż wyszła za barona?
    — Bo ją o to błagał na klęczkach… groził, że odbierze sobie życie…
    — Przepraszam, ale… Czy on ją błagał tylko o to, ażeby raczyła przyjąć jego nazwisko i majątek, czy też i o to, ażeby nie miała feblika do innych mężczyzn?"

    Czy gdzieś się w treści przewinął feblik Beli - nie pomnę, ale że go do Starskiego miała to nie podlega dyskusji
  • tt-tka 07.09.16, 18:21
    3piota napisał(a):

    > Nie żebym się wadzić chciała, ale ten "feblik" nie kojarzy mi się z Belą, tylko
    > tylko z baronem Dalskim i jego żoną Eweliną de domo Janowska.

    > Czy gdzieś się w treści przewinął feblik Beli - nie pomnę, ale że go do Starski
    > ego miała to nie podlega dyskusji


    Dwa razy Twoja racja ! Belunia niewatpliwie miala do Starskiego (wiecej niz) feblik, ale slowo zostalo uzyte w odniesieniu do Eweliny.
  • pi.asia 07.09.16, 19:33
    Ha, a ja dałabym sobie rękę z płucami uciąć, że chodziło o Izabelę! O jakiś jej pokątny prawie-że-romansik, który wyszedł na jaw, i ktoś Wokulskiemu tłumaczy, że to nic wielkiego, ot, tylko feblik miała do owego pana...
    Zapamiętałam słowo, bo było ważne - Wokulski zaczął dostrzegać pierwsze ciemne plamki na swym ideale, więc mu wytłumaczono, że to tylko feblik. Normalka.

    A propos polonistki, która nie znała słowa "zażywny" - pracowałam z polonistką, która nie wiedziała co to jest goleń i piszczel; mówiła też złape i wykompe.
  • pavvka 07.09.16, 20:25
    pi.asia napisała:

    > A propos polonistki, która nie znała słowa "zażywny"

    Akurat nie polonistka, tylko psycholożka, ale i tak mnie to zdziwiło, bo nie mówiła 'wykompe' i miałem ją za inteligentną osobę.
    --
    "We ain't a sharp species. We kill each other over arguments about what happens when you die, then fail to see the fucking irony in that."
  • zla.m 06.09.16, 23:25
    No i teraz przez was nie chce mi wyjść z głowy.... macie też, za karę ;-)
    --
    Zdecydowanie łatwiej zajść w ciążę i urodzić niż oddać krew. by arwena_11
  • pavvka 07.09.16, 14:25
    pi.asia napisała:

    > Nie wiem, czy sklasyfikować to jako wpadkę, ale dziwi mnie, że Aga nie zna słow
    > a "feblik", i IGS tłumaczy jej, że to takie stare słowo, jeszcze gdzieniegdzie
    > używane. Widocznie oboje nie uważali na lekcjach, albo nie czytali "Lalki" Prus
    > a, a przecież tam pada stwierdzenie, że panna Izabela coś czuje do kogoś i to j
    > est feblik.

    Raz jeden w jednej lekturze... Nawet jeśli czytali uważnie, to naprawdę nie musiało się zapamiętać. Ludzie nie znają wyrazów dużo bardziej wg mnie oczywistych. Sam byłem świadkiem sytuacji że inteligentną osobę po studiach poniekąd humanistycznych nie kojarzyła słowa "zażywny".
    --
    I am not a vegetarian because I love animals; I am a vegetarian because I hate plants. - A. Whitney Brown
  • vi_san 06.09.16, 21:54
    Autoressa wie, że nie samochód, wszak wlewu paliwa nie posiada... Niewiele rzeczy tak mną telepie jak "mądrości" MM na temat wszelkich zwierząt... O ile jestem w stanie zrozumieć, że MM zwierzaków nie lubi i nie chce o nich pisać - to za Chiny Ludowe [z Koreą na dodatek] nie pojmuję dlaczego upiera się je umieszczać? Kobyłka jest tańsza niż samochód bo nie ma wlewu paliwa. Ano nie ma. Autoressie umknął detal, że zamiast powyższego posiada przewód pokarmowy, który trzeba czymś zapchać. A jeśli się zapcha czymś niestosownym - bez weta się nie obejdzie. Detaliki w rodzaju podkuwania, codziennej pielęgnacji [czyszczenie, wywożenie ze stajni nieczystości], wszelkich zabiegów niezbędnych "okołopowózkowych" takoż zbyła machnięciem dłoni. Wszak powózka romantyczna jest. Psy polujące na zająca jako element rozrywkowy? Darmowe kino, niemalże jak "Rambo XXVII" na żywo... Po użądleniu przez pszczołę osobnik te pszczoły hodujący zdejmuje z siebie owada i odkłada do ula? Chyba owadzie truchło, bo MNIE od kiedy pamięcią sięgnę uczono, że pszczoła po wbiciu żądła nie może go wyciągnąć, bez definitywnego zakończenia miłego żywota - dopuszczam jednak, że uczono mnie błędnie. Konie w porzeczkach i inne cuda...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • bupu 06.09.16, 22:19
    vi_san napisała:

    > Autoressa wie, że nie samochód, wszak wlewu paliwa nie posiada... Niewiele rzec
    > zy tak mną telepie jak "mądrości" MM na temat wszelkich zwierząt... O ile jeste
    > m w stanie zrozumieć, że MM zwierzaków nie lubi i nie chce o nich pisać - to za
    > Chiny Ludowe [z Koreą na dodatek] nie pojmuję dlaczego upiera się je umieszcza
    > ć? Kobyłka jest tańsza niż samochód bo nie ma wlewu paliwa. Ano nie ma. Autores
    > sie umknął detal, że zamiast powyższego posiada przewód pokarmowy, który trzeba
    > czymś zapchać. A jeśli się zapcha czymś niestosownym - bez weta się nie obejdz
    > ie.

    Przy tym jak Rumianki tę kobyłę traktują, powinny mieć weta zatrudnionego na etat chyba.


    > Detaliki w rodzaju podkuwania, codziennej pielęgnacji [czyszczenie, wywożen
    > ie ze stajni nieczystości], wszelkich zabiegów niezbędnych "okołopowózkowych" t
    > akoż zbyła machnięciem dłoni. Wszak powózka romantyczna jest.

    Uprząż też się sama nie reperuje i nie konserwuje. Słoma i siano, które dla konia są niezbędne też same nie przyjdą i raczej nie za darmo. Pasza treściwa, czyli chociażby ten owies także samo, a Kobyłka koniem pracującym jest i paszy treściwej wymaga. A tu mamy sierpień, okres żniwny, ale żeby Rumianki się o tę słomę, czy owies u którego rolnika zakrzątnęły, to nie widać.

    Poza tym cholera mnie trzęsie, jak czytam o tym jeżdżeniu starym koniem w potwornym upale i parkowaniu rzeczonego konia wraz z powózką na słońcu, jak przed Rzepichą. No żeż cholera, a żeby tę Dorotkę ktoś na słońcu uwiązał i zostawił.

    > Psy polujące na zająca jako element rozrywkowy? Darmowe kino, niemalże jak "Rambo
    > XXVII" na żywo

    Floplice takie miełośniki przyrody, a nie wiedzą, że populację zająca w Polsce choroby zakaźne przetrzebiły i każdy szarak jest na wagę złota.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • vi_san 06.09.16, 22:35
    Józef zamiast na Polibudę pójdzie na weterynarię, weźmie z Derocią romantyczny ślub i będzie jak znalazł... Już się boję opisów jego poczynań wobec czworonożnych pacjentów...
    Uprząż można podciągnąć pod tematy "okołopowózkowe" - rymarz, opony [no, chyba koła z dętkami, normalne, a nie drewniane od Piasta Kołodzieja?]... A poza tym co my tam wiemy? Rymarz ze względu na dobroć Deroci i ogromne dla niej współczucie [wszak jest dziecięciem grzechu i ze stygmatem nieślubności po świecie chodzi] uprzęże naprawia za friko, z dobroci serca. I na co koniowi siano czy słoma? Słoma to z butów tym klientom Bernarda, a siano ma we łbie bogacz z Sołacza - i to JEDYNE zastosowanie powyższych. Koniowi zbędne! Paszy treściwej Kobyłce nie potrzeba - ona płci pięknej i jak każda kobieta dba o linię. Na diecie jest. A poza tym wcale nie pracuje - wszak wożenie Deroci to przyjemność jest i dla zdrowotności, coby Kobyłce kolana nie sztywniały... Czy MM wie gdzie koń ma "staw kolanowy"? A upałów się waćpani nie czepiaj, nikt nie umarł znaczy jest dobrze. Samochody tez stały bez cienia i żaden nie narzekał!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • bupu 06.09.16, 22:40
    vi_san napisała:

    > Józef zamiast na Polibudę pójdzie na weterynarię, weźmie z Derocią romantyczny
    > ślub i będzie jak znalazł... Już się boję opisów jego poczynań wobec czworonożn
    > ych pacjentów...

    W tym momencie przypomniała mi się bohaterka jednego z powieścideł Katarzyny Michalak a.k.a Autorkasi, z zawodu weterynarz, która bardzo się dziwiła, że wąż nie jest rurką pusta w środku.

    > Uprząż można podciągnąć pod tematy "okołopowózkowe" - rymarz, opony [no, chyba
    > koła z dętkami, normalne, a nie drewniane od Piasta Kołodzieja?]... A poza tym
    > co my tam wiemy? Rymarz ze względu na dobroć Deroci i ogromne dla niej współczu
    > cie [wszak jest dziecięciem grzechu i ze stygmatem nieślubności po świecie chod
    > zi] uprzęże naprawia za friko, z dobroci serca. I na co koniowi siano czy słoma
    > ? Słoma to z butów tym klientom Bernarda, a siano ma we łbie bogacz z Sołacza -
    > i to JEDYNE zastosowanie powyższych. Koniowi zbędne! Paszy treściwej Kobyłce
    > nie potrzeba - ona płci pięknej i jak każda kobieta dba o linię. Na diecie jest
    > . A poza tym wcale nie pracuje - wszak wożenie Deroci to przyjemność jest i dla
    > zdrowotności, coby Kobyłce kolana nie sztywniały... Czy MM wie gdzie koń ma "s
    > taw kolanowy"? A upałów się waćpani nie czepiaj, nikt nie umarł znaczy jest dob
    > rze. Samochody tez stały bez cienia i żaden nie narzekał!

    No tak, zapomniałam, ze Bogatkową to nie gorąc zmógł ino kara boska...


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • vi_san 06.09.16, 22:53
    O rany! Widzę, że dużo tracę nie czytując Michalak! Może powinnam zacząć? Ale mi strasznie brakuje czasu... :(
    A poza tym Bogatkowa miała paskudne żylaki i była gruba! O! kolejny argument, za rezygnacją z owsa czy innej paszy treściwej! Kobyłka nie jada, gdyż obawia się otyłości i żylaków. :D
    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • memphis90 22.07.17, 00:10
    Polecam Niezatapialną Armadę - jak w sygnaturce :) Do analizy twórczości p. Michalak jak znalazł!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ananke666 31.10.17, 21:35
    Bupu: Floplice takie miełośniki przyrody, a nie wiedzą, że populację zająca w Polsce choroby zakaźne przetrzebiły i każdy szarak jest na wagę złota.

    Floplice takie miełośniki przyrody, że szaraka pokażą, ale okresu ochronnego szaraka już nie. A psy tarmoszą zająca w okresie ochronnym właśnie, polować można raptem przez dwa miesiące w roku...

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • bupu 31.10.17, 22:30
    ananke666 napisała:

    > Bupu: Floplice takie miełośniki przyrody, a nie wiedzą, że populację zająca w P
    > olsce choroby zakaźne przetrzebiły i każdy szarak jest na wagę złota.
    >
    > Floplice takie miełośniki przyrody, że szaraka pokażą, ale okresu ochronnego sz
    > araka już nie. A psy tarmoszą zająca w okresie ochronnym właśnie, polować można
    > raptem przez dwa miesiące w roku...
    >

    Tu się akurat okres ochronny nijak ma, bo tarmoszenie przez psy nie jest przyjętą metodą polowania na zające. Burki Flopliców po prostu i najzwyczajniej kłusują, a byłoby to kłusownictwo nawet gdyby tarmosiły w samym środku sezonu na zające.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • ciotka_scholastyka 31.10.17, 23:34

    > Tu się akurat okres ochronny nijak ma, bo tarmoszenie przez psy nie jest przyję
    > tą metodą polowania na zające. Burki Flopliców po prostu i najzwyczajniej kłusu
    > ją, a byłoby to kłusownictwo nawet gdyby tarmosiły w samym środku sezonu na zaj
    > ące.

    Fakt, masz rację, kłusują.

    W obejściu leśnika.
  • tt-tka 31.10.17, 23:46
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Fakt, masz rację, kłusują.
    >
    > W obejściu leśnika.


    "Normalka, mieszczuchu". Jak nas zapewnia pani tez po lesnictwie.
  • ananke666 01.11.17, 17:49
    A jednak się ma, bo w okresie ochronnym na zwierzaka nie tylko nie wolno polować, ale także płoszyć, zabijać i niszczyć gniazd. Co prawda nikt przebitki szaraka w gnieździe na prasłowiańskiej gruszy nie robił, ale płoszenie, zapewne ranienie i kto wie, czy nie zabijanie się tam odbywało. Nikt nie wyszczególnił metody, zabijanie to zabijanie, mało ważne, czy śrutem, breneką alibo psią paszczą.

    --
    http://tupecik.blox.pl/resource/favicon.png Tupecik
  • tt-tka 23.09.16, 22:01
    Zeby nie pogubic, przepisuje kolejne wpadki z watku o zaslabnieciu Bogatkowej.
    - przesluchanie (jakie choroby, jakie leki) robi chorej kobiecie smarkula po pierwszej licealnej, w obecnosci tlumu w kosciele, w tym dwojga lekarzy. lekarze nie widza w tym nic niewlasciwego
    - zaslabnietej nie wyprowadza sie na swieze powietrze, tylko trzyma w goracym i dusznym pomieszczeniu, poki wszyscy nie wyjda
    - zaslabla w chwile po Bogatkowej drobna i szczupla babcie Andzie wyprowadza Igor i Marek. "Monstrualnie gruba" matke Igora, slaniajaca sie na nogach, wyprowadzaja Dorota i Ida, obie o kulach
    - Igor zostawia matke i wraz z Markiem i babcia Andzia odjezdza motorem. Powozka, w ktorej jest miejsce siedzace dla jednej w zasadzie osoby, lub dwoch szczuplych/ciasno przytulonych odjezdza gruba (monstrualnie) Bogatkowa, Dorota z noga w gipsie i Ida z noga w gipsie. Przedtem sie na te powozke wtarabanily. Nie pytajcie, jak.
  • memphis90 22.07.17, 00:24
    "Agnieszka Żyra – powtórzyła Gabriela. – Tak, pamiętam. – I rzeczywiście zaraz ujrzała w
    pamięci wysoką, wiotką i niezręczną nastolatkę o garbatym nosku i bardzo jasnych oczach,
    wpadającą na perkusję i tłukącą napotkane filiżanki. Widziała ją kiedyś na baliku szkolnym"

    Gimnazjalistkę! Na baliku!

    Dziekanowice- skansen. Z tego, co widać na zdjęciach tam nie ma jakichś zasieków, ktore uniemożliwiałyby ewakuację po przypadkowym zamknięciu na terenie obiektu na noc... W Gieczu jest palisada, w Grzybowie chyba też (na pewno są wały, ale nie pamiętam ich zwieńczenia), ale w Dziekanowicach nie widzę... Chyba muszę się na wycieczkę wybrać. Szkoda, że MM nie wysłała Ignacego na Turniej Wojów w Grzybowie, bo widowisko jest wspaniałe i warto byłoby je rozreklamować.
    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bupu 22.07.17, 21:35
    memphis90 napisała:

    > Dziekanowice- skansen. Z tego, co widać na zdjęciach tam nie ma jakichś zasiekó
    > w, ktore uniemożliwiałyby ewakuację po przypadkowym zamknięciu na terenie obiek
    > tu na noc... W Gieczu jest palisada, w Grzybowie chyba też (na pewno są wały, a
    > le nie pamiętam ich zwieńczenia), ale w Dziekanowicach nie widzę...

    Nawet gdyby skansen w Dziekanowicach otoczony był fosą, zasiedloną przez krokodyle i piranie, to zamknięcie Agi i Ignasia w tym przybytku na noc dalej byłoby wpadką. Przecież zamykanie takiego obiektu nie polega na tym, że pani bileterka zamyka okienko kasowe i idzie do domu, a potem przychodzi cieć i zamyka cały majdan na klucz. Pracownicy idą posprzątać teren, wymienić worki w śmietnikach, pozamykać chałupy i tak dalej. Włącza się systemy antywłamaniowe i pepoż, ponadto tam jest częściowy monitoring CCTV oraz ochrona w postaci patroli, łażących zwłaszcza tam, gdzie wzrok kamer nie sięga. Nie ma takiej opcji, żeby tam ktoś na noc został. No nie ma.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • memphis90 23.07.17, 09:13
    Tzn. w Grzybowie wojowie chyba nocują w czasie Turnieju, ale jawnie :) Druga sprawa- skoro to był skansen, to nie dało się wejść do jakiejś chałupy i zbezczescic muzealnego barlogu...?

    Pytanie z ciekawosci: co robił Jozinek z Agnieszką przez całą noc w Nekli i czy z tego właśnie powodu rano było już po oswiadczynach?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • tt-tka 03.09.17, 23:14
    memphis90 napisała:


    > Pytanie z ciekawosci: co robił Jozinek z Agnieszką przez całą noc w Nekli i czy
    > z tego właśnie powodu rano było już po oswiadczynach?

    Przeczytalam i szoklo mnie. Sugerujesz, ze tam byl Jozinek ? A Ignas oswiadczyl sie z rodzinnej solidarnosci ? :)))
  • przymrozki 22.07.17, 18:06
    To w zasadzie nie jest "wpadka", a w każdym razie nie w takim sensie, w jakim "wpadką" jest znikający pokój albo ruchoma data urodzin. Ale jak już tak sobie rozbijamy na czynniki pierwsze, to sobie rozbijmy i to - rodzina zaproponowała Agnieszce, a wcześniej Magdzie, grę "Dixit". Grę, w którą w zasadzie nie da się grać w towarzystwie składającym się z osób znających się jak łyse konie plus jednej zupełnie nowej, niemającej wśród grających nawet znajomego (Miągwa wszak nie grał).

    Tak w skrócie - "Dixit" to gra w skojarzenia. Dostajesz obrazek, który musisz opisać w taki sposób, aby na podstawie samego opisu, część współgraczy rozpoznała ilustrację. Aby dostać punkt musisz stworzyć skojarzenie na tyle czytelne, że ktoś odgadnie twoje intencje, ale nie tyle oczywiste, żeby obrazek odgadli wszyscy. Agnieszka, a wcześniej Magda, nie wiedząc nic o współgraczach nie mogła stworzyć żadnej strategii (nie wiedziała, czy ktoś zna się na malarstwie renesansowym albo oglądał "Ojca chrzestnego"). Reszta zaś mogła grać wykorzystując skojarzenia rodzinne, nieczytelne dla nowej w towarzystwie osoby (np. opisując obrazek z twarzą jako "kto mlaszcze").

    I nie byłby to żaden problem, bo wszak nie grali o złote kalesony, gdyby nie fragment o Mili. Mila bowiem, na podstawie banalnych skojarzeń Magdy, wyrobiła sobie o niej i o jej intelekcie jak najgorsze zdanie. A ja się pytam - jakie inne skojarzenia miała mieć Magda, skoro nie miała żadnych danych potrzebnych do stworzenie błyskotliwej strategii?
  • marutax 22.07.17, 19:49
    Na podstawie fragmentu o grze w "Carcassonne" przypuszczam, że przy "Dixit" Agnieszka miałaby oryginalne, wyrafinowane i wielopiętrowe skojarzenia, które telepatycznie pojmowałby tylko promieniejący dumą Ignaś. Aga nie przejmowałaby się tym, czy partner ją zrozumiał, ważniejsze byłyby stworzenie ironicznej gry słów lub subtelnej metafory. Zawaliłaby każdą rundę, ale przecież nie gra się, żeby wygrać, prawda? Mila na pewno by to doceniła.
  • lord_vmordevol 22.07.17, 23:16
    przymrozki napisała:

    > gnieszce, a wcześniej Magdzie, grę "Dixit". Grę, w którą w zasadzie nie da się
    > grać w towarzystwie składającym się z osób znających się jak łyse konie plus je
    > dnej zupełnie nowej, niemającej wśród grających nawet znajomego (Miągwa wszak n

    Ci znający się musieliby bardzo dziwacznie i specyficznie grać, żeby nie dało się do nich dołączyć. Coś a'la ci wariaci opowiadający sobie kawały samymi tylko numerami porządkowymi, bo wszyscy wszystkie pamiętają i wystarczy im powiedzieć "734", żeby się zarykiwali ze śmiechu. Tylko pamiętać, że z "1328" śmiać się nie będą, bo powyżej tysiąca zaczynają się kawały o wariatach i to ich drażni.

    Wystarczy w miarę wspólny kod kulturowy i w "Dixit" gra się bez problemu nawet z obcymi ludźmi. Acz, oczywiście, można mieć skojarzenia bardziej odjechane, albo trywialne.
  • przymrozki 23.07.17, 09:40
    Odwołania do w miarę wspólnego kodu kulturowego kończą się z tym, że twój obrazek zgadują wszyscy - a za to punktów w "Dixit" nie dają. Skojarzenie musi obliczone na to, żeby ktoś jednak nie zgadł.

    No na przykład. Jeżeli znasz swoje towarzystwo i wiesz, że Zyzia zna "Misia" na pamięć, a Dyzia widziała raz i niewiele pamięta, możesz opisać obrazek z miską jako "straszne się tu chamstwo zjeżdża z całego świata". Bo wiesz, że Zyzia od razu pomyśli o kaszy, a Dyzia nie będzie miała szansy, żadnym procesem logicznym, odtworzyć toku rozumowania "chamstwo - miska". Magda nie mogła takiej rozkminy przeprowadzić, musiała szukać czegoś bardziej uniwersalnego.

    I czym są te banalne skojarzenia Magdy, które tak odrzuciły Milę? Obrazek z psem opisywała jako "hau hau"?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka