Dodaj do ulubionych

Feblikowe irytacje

08.11.15, 14:43
Pierwsze juz mi nadeslano. Duzo tego. Zaczynamy czy poczekac, az wiecej osob przeczyta ?
Obserwuj wątek
    • lowett Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 17:53
      Ktoś musi zacząć. Zakładam, że kto nie chce znać spoilerów, to w wątki feblikowe nie wchodzi.
      Moje irytacje:
      - REDAKCJA - pierwsza, najważniejsza irytacja, właściwie podstawa dalszych irytacji. Książka jest dobra, ale po prostu NIE ZOSTAŁA zredagowana (a i korekta była raczej pobieżna, sądząc po błędach językowych). Ja zakładam, że pisarz to jednak bardziej artysta niż rzemieślnik i ma prawo do błędów, nawet rzeczowych. Dobry pisarz ma mieć bogatą wyobraźnię i świetne pióro - to jest najważniejsze. Research jest ważny, ale drugorzędny - od wyłapywania potknięć takich jak "egzaminy wstępne na studia w 2013 roku" ma redaktorów. A MM właśnie obecnie ich nie ma. Książkę dostajemy niemal "surową" (co wnioskuję po czasie upływającym od napisania do wydania) i to boli. Pamiętam, że była kiedyś mowa o dawnych redaktorkach MM, że które ją, że tak powiem "gnębiły", jak musiała pisać jedną scenę 6 raz, żeby byłą dobra. Ale w końcu była! Obawiam się, że w stanie pierwotnym "Szósta klepka" nie była dużo lepsza od "Feblika", ale po prostu dostaliśmy ją dobrze zredagowaną. I tyle.
      - dziwne spotkanie IG z Agą - Od zakończenia gimnazjum minęły 3 lata, owszem Aga się zmieniła, przefarbowała włosy (ale Ignacy zmienił się bardziej, a ona go poznała od razu!), więc początkowo mógł jej nie poznać, ale... siedzą razem i jedzą lody, patrzą się na siebie i on dalej jej nie poznaje. Potem w miarę upływu czasu okazuje się, że w gimnazjum siedzieli razem w ławce, robili sobie mikołajkowe prezenty, byli "sami przeciwko łobuzom B. B. B." i ogólnie bardzo się lubili, a IG w niej podkochiwał. Czy to możliwe, żeby po gimnazjum urwali kontakt, bo Aga nie zachwyciła się jakaś książką IG? Czy to możliwe, żeby nie poznał koleżanki z ławki i zarazem jego sympatii? Na koniec okazuje się, że Agę pamięta i poznaje nawet Gaba (pamięta nawet rzekomo łączący ich "feblik"). Tu zrobiłam facepalm. No, nie kupuję tego. Dla mnie to historia dopisana post factum.
      - robienie z McDusi CKNUK-a - nagle się okazuje, że właściwie od dawna nikomu się nie podobała, szachrowała w grach i w sumie dobrze, że jej związek IG nie wypalił. Nawet IG stwierdza, że sonet napisany dla Magdy był jakiś taki "słaby, sztucznie deklaratywny" (s. 107). Chociaż akurat może do niego pasuje, tłumaczenie sobie, że "musiało im nie wyjść, bo to było nie to". Tak czy inaczej, słabo się to czyta.
      -w sypialni Strybów wiszą (tak to wygląda, mam nadzieję, że nie) tylko zdjęcia Gabrieli i IG, bo innych dzieci Gabriela nie ma. Oraz męża. Tez nie ma. A IG ojca. Mam nadzieję, że to tylko zauroczona Aga zwróciła uwagę na te właśnie fotografie, dlatego tylko o nich jest wspomniane, ale na ścianie były jeszcze inne - inaczej na widok ściany obwieszonej jedynie zdjęciami mamy i synka Aga powinna raczej wiać w popłochu, niż się zachwycać.
      - informowanie o ciąży - no nie rozumiem tego totalnie. Rodzina siedzi w jednym pomieszczeniu, a Laura zamiast po prostu ogłosić nowinę, bierze matkę pod pachę i idą rozmawiać same do pokoju. A wszyscy i tak patrzą - przez szybę w drzwiach - i się domyślają. Dziwny zwyczaj, Ida i Pulpa (?) informowały całą rodzinę przy stole właśnie.
      - dom na wsi - Ida chciała odkupić jakiś stary dom od Dorotki, ale jak się okazało, że Dorotka to przyszła synowa, to zmieniła zdanie. No od synowej ma odkupować? A po co? Po prostu go sobie zasiedli, ma prawo. Mam nadzieję, że to był żart ze strony Idusi i albo go odkupi jednak, albo zostawi majątek dziewczyny w spokoju.
      - drobne aluzje do krytykujących, wpadek, internetowych komentatorów itd. - nie śledzę tych wojenek, nie jestem na bieżąco, w związku z tym bywało w trakcie czytania, że widziałam jakąś ewidentną aluzję wtłoczoną w usta bohaterów, nie pasującą do całej sytuacji (jak z tym Moleslawem czy Ellerym) i pokrętnie wytłumaczoną i NIE WIEDZIAŁAM O CO CHODZI. Przeszkadza w czytaniu i robi zgrzyt. Ja tam jeszcze mniej więcej wiem o co biega, ale co z tymi, którzy nawet nie wiedzą, że istnieje forum.gazeta.pl, albo nie daj buk zaczynają od Jeżycjady od końca? Dobra redaktorka wycięłaby to na pewno, to nic nie wnosi do treści.
      - kolejny turboromans - to się chyba już nie zmieni. Aga po dwóch dniach jest już 'narzeczoną'. Szkoda że padło to słowo. Potem coś nie wyjdzie i będzie znowu obrzydzanie dziewczyny. No i po co to? Mógł po prostu z nią przyjechać i nic nie mówić. Tyle razy jest w książce podkreślane, że "rodzina nie pyta, rodzina rozumie", że chyba nie musiał się tłumaczyć, czy to narzeczona czy "zaledwie" sympatia/przyjaciółka?

      To tyle. Dopiszę, jak mi się coś przypomni.
        • lowett Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 18:11
          A było w jednej książce, że Gaba jest fanką Ellery'go Queena i czyta namiętnie jego książki. Gdzieś na forum, było skomentowane, nie, że nie powinno JEGO książki tylko ICH, bo pod tym pseudonimem występowało dwóch pisarzy. I podobny dialog jest w "Febliku" (ktoś poprawia Gabę, bodajże Ida, że nie "jego" tylko "ich") i tłumaczenie, że Gaba oczywiście o tym wiedziała i tak dalej. Coś w stylu "matki w Środzie".
      • buka_z_muminkow Re: Feblikowe irytacje 13.11.15, 00:14
        zgadzam się z ostatnim punktem - mnie ta narzeczona tez poirytowala... zepsuła mi całą przyjemnośc z czytania o dopiero co RODZĄCYM SIE uczuciu Agnieszki i Ignacego. No do cholery, pocalunek i od razu narzeczona? A i niechby tam w pokoju Agnieszki wydarzyło sie cokolwiek więcej, niż pocałunek - nie czyni to z niej od razu przyszlej malżonki Ignasia...
      • iskrzy_54 Re: Feblikowe irytacje 17.01.16, 16:11
        lovett napisała:
        dziwne spotkanie IG z Agą - Od zakończenia gimnazjum minęły 3 lata, owszem Aga się zmieniła, przefarbowała włosy (ale Ignacy zmienił się bardziej, a ona go poznała od razu!), więc początkowo mógł jej nie poznać, ale... siedzą razem i jedzą lody, patrzą się na siebie i on dalej jej nie poznaje. Potem w miarę upływu czasu okazuje się, że w gimnazjum siedzieli razem w ławce, robili sobie mikołajkowe prezenty, byli "sami przeciwko łobuzom B. B. B." i ogólnie bardzo się lubili, a IG w niej podkochiwał. Czy to możliwe, żeby po gimnazjum urwali kontakt, bo Aga nie zachwyciła się jakaś książką IG? Czy to możliwe, żeby nie poznał koleżanki z ławki i zarazem jego sympatii?

        IGS z głową w chmurach i widokiem kształtnych kolan oraz mcdusiową trauma mogł nie poznać od razu. Ja też tak mam: kiedyś pół godziny rozmawiałam z facetem, który do mnie podszedł nie mając zielonego pojęcia kto zacz, po kilku godzinach uswiadomiłam sobie, że chdziliśmy do liceum (4 lata) a także spotykaliśmy sie przez jakiś czas juz po opuszczeniu liceum (a było to może pare lat później), nie poznałam też własnej stryjenki, kiedy ją zobaczyłam w gronie swoich uczniów policealnych, zdarzyło mi się także nie poznać własnego dziecięcia (z którym mieszkam) kiedy przyszła do koscioła w rozpuszczonych i wyprostowanych włosach. Co do utrzymywania kontaktów po gimnazjum: z własnych obserwacji zaświadczam, ze młodzież niekiedy utrzymuje kontakty bardzo długo (najczęściej przez FB) a niekiedy nie (nawet jesli w gimnazjum stanowili pare.
    • j_a_ch Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 18:54
      >drobne aluzje do krytykujących, wpadek, internetowych komentatorów

      Oj tak, to jest moja irytacja nr 1.

      1.Uporczywa polemika typu "a właśnie że tak".
      Tak więc mamy po raz kolejny pochwałę wychowania przez mobbing. Tym razem Grzegorz rozmyśla jak to Gabrysia twierdzi, że bójki, rywalizacja i wyzywanie Ignasia od miągw przez kuzyna miało na niego zbawienny wpływ i zadziałało niczym ostroga. No nie, jednak zwykle to tak nie działa. Klasyczny wrażliwiec opłaci to raczej złamanym poczuciem własnej wartości na całe życie, w najlepszym wypadku, bo bywa i gorzej. Warto by już zamknąć ten temat zresztą.
      Uśmieszek mój wzbudziły też wspomnienie "pięknego" (piękny i już!) ślubnego wieńca z róż autorstwa Adaaama oraz jego dłoń na karku Tygrysa po raz kolejny oraz wspomnienie przez Idę słynnego słoika z musztardą, który oczywiście również miał zbawienne skutki wychowawcze.
      I jeszcze tekst Gabrysi w mailu że jest ohydną kobietą, bo znów kapią jej łzy (to było dobre :)))

      2.Wnuczki Dmuchawca skandalicznie obrzydzone, to fakt. Zapewne dostały im się głównie geny Ogorzałków... Maciuś też uganiał się za pustakami w młodym wieku, a potem zmądrzał, także tego. Pewnie jeszcze będzie rehabilitacja :)

      3. Testowanie dziewczyn za pomocą gier przez babcię Kostuchę, brr. Na domiar złego Ignacy, który jako empatyczny człek krytykuje ten zwyczaj w myślach, parę stron dalej rozsiada się na kanapie i...analizuje zachowanie Agi podczas gry, wymieniając z babunią spojrzenia i szukając aprobaty. I już ujednolicony!

      4.Ostatnia irytacja to lukierrr. Jest tak słodko, mądrze i wspaniale jak się ta rodzina na tej sielskiej wsi zjedzie, że nudą wieje (Szymek miał rację). I na to wszystko lody takie, śmakie i owakie. Tęczy tylko brak, bo może ostatnio źle się kojarzy, za to są Perseidy. Brak muzyczki z Disneya, zdecydowanie.
      Borejki właściwie nie mają już żadnych problemów. Konflikty Józka z Ignacym oraz Gaby z Laurą wygaszone. Dzieci pożenione, matki szczęśliwe. Ciekawe co dalej...wieczna sielanka? :)
      Jeszcze Łusia została, jakiś amant na horyzoncie tam majaczy. Już mi go szkoda...
      • lowett Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 19:41
        j_a_ch napisał(a):

        > >drobne aluzje do krytykujących, wpadek, internetowych komentatorów
        >
        > Oj tak, to jest moja irytacja nr 1.
        >
        > 1.Uporczywa polemika typu "a właśnie że tak".
        > Tak więc mamy po raz kolejny pochwałę wychowania przez mobbing. Tym razem Grzeg
        > orz rozmyśla jak to Gabrysia twierdzi, że bójki, rywalizacja i wyzywanie Ignasi
        > a od miągw przez kuzyna miało na niego zbawienny wpływ i zadziałało niczym ostr
        > oga. No nie, jednak zwykle to tak nie działa. Klasyczny wrażliwiec opłaci to ra
        > czej złamanym poczuciem własnej wartości na całe życie, w najlepszym wypadku, b
        > o bywa i gorzej. Warto by już zamknąć ten temat zresztą. (...)

        Oooo, zgadzam się. Tu mi przeszło przez myśl, że takie przemyślenia to mogłaby mieć co najwyżej Ida. Ona jest mało empatyczna, zawsze czepiała się się IG, że "miągwa" i nie temperowała Józwy tych jego zapędach. Ida mogłaby sobie pomyśleć, że "wyszło na dobre", głównie po to, żeby uspokoić swoje sumienie. Pasowałoby to do niej. Ale Gaba? Ta empatyczna Gaba o ukochanym syneczku w te słowy? No nie wierzę.
      • srebrny_lisek Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 15:46
        "3. Testowanie dziewczyn za pomocą gier przez babcię Kostuchę, brr. Na domiar złego Ignacy, który jako empatyczny człek krytykuje ten zwyczaj w myślach, parę stron dalej rozsiada się na kanapie i...analizuje zachowanie Agi podczas gry, wymieniając z babunią spojrzenia i szukając aprobaty. I już ujednolicony!"

        O to to! Bardzo mi się podobało przyglądanie się stylowi gry, bo sama zresztą z prawdziwą rozkoszą wyłapuję jak różnie grają moi znajomi, rodzina, chłopak, i jak nieraz w grze odbijają się ich prawdziwe cechy. To napisałam w temacie o pozytywnych stronach "Feblika", bez "ALE", które zamieszczę tutaj: właśnie to TESTOWANIE mi zgrzytnęło. Jednak wolę, żeby nikogo nie testowano w ten sposób. :P
    • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 19:48
      Skoro poczatek juz zrobiony, zapodaje

      - ksiazka wtorna do bolu. nie ma tu niczego, czego nie byloby w J wczesniej. I jak zwykle - ani swiezosci, ani ciepla, ani zrozumienia dla cudzych potrzeb

      - Aga, ktora tak sie forumu spodobala, jest typowa kobieta jezycjadowa. Pozwala, by decydowal za nia mezczyzna i slucha go. Choc sama tez niejedno mialaby do powiedzenia zapewne. Choc biorac pod uwage glebie jej mysli w skansenie - lepiej niech nie mowi. Igstrybie tez by dobrze zrobilo zamkniecie paszczy. jego wyklady sa kompletnie niestrawne.

      - zachwyty nad scena Pulpa-Baltona imho bezzasadne. Spodziewalam sie seksu, co najmniej erotyki, a tu on spi, a ona rozczula sie nad jego zmeczeniem i bierze za reke. Czy tam patrzy na reke. Zachwycilabym sie, bo to by czegos dowodzilo, gdyby ona cale te rodzinna bande przegonila z chalupy, by spragnieni siebie Flobrostwo mogle sie uzywac wzajemnie na kazdym miejscu i o kazdej porze, wedle checi.

      - kolejna irytacja bezposrednio powiazana z poprzednia - w odpowiedzi na zarzuty o brak intymnosci w kolchozie wszyscy sie nagle bzykaja. Natalia z Rojkiem w bialy dzien, w domu pelnym ludzi leza w lozku, a gdy wpada syn, przerywaja pocalunek mocno speszeni. lepiej nie dociekac, co sie dzialo pod kolderka. W domu, powtarzam, pelnym ludzi, gdzie kazdy kazdemu wlazi do pokoju jak do obory, bez pukania. Fuj.

      - za duzo cudownosci. Borejki sa cudowne i wiezie sie do nich kazda kobiete, bo to przeciez oczywiste, z zamiast pobyc z osoba, ktora nas intryguje/podoba sie/ czy cus w podobie, natychmiast wleczemy ja w trzypokoleniowa ciasnote. Plus cienia zastanowienia, jakie wrazenie owaz rodzina zrobi na wybrance, bo wiadomo przeciez, ze cudowne. Borejkowie jak wyzej, to tylko inne rodziny sa nieudane; malzenstwa wszystkich borejczych corek sa cudownie (powt. celowe) udane, nie przezywaja kryzysow, zalaman, trudnosci, kochaja sie, wiec cudownie musi byc.
      tyle na razie, bedzie wiecej
      • lowett Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 20:21
        Szczerze mówiąc scena Pupla-Baltona mi umknęła. Ot tyle, że się spotkali po ciemku i poszli pooglądać perseidy, innej sceny nie zanotowałam. Ale scena Natalia-Rojek! Aż mnie zatkało. W pokoju dziewczynek wytapetowanym w serduszka takie rzeczy - no kto to widział! Wyparłam z głowy jakikolwiek seks w tym momencie i uznałam, że po prostu poszli się zdrzemnąć. A całowanie, to tak przy okazji wyszło. Seksu w domu pełnym ludzi, gdzie każdy wchodzi bez pukania moja głowa też nie przyswaja.

        Przy okazji jeszcze jedno, ale nie wiem czy to się do wpadek bardziej nie nadaje. Dom Pulpy teraz dla odmiany zrobił się gumowy - Górscy są tam na stałe, Rojki śpią w pokoju dziewczynek, rodzice w jakimś gościnnym, no ale zostaje jeszcze Gaba, chłopcy od Rojków, a potem IG z Agnieszką. Nie wierzę, że położyli ich w jednym pokoju.

        BTW Na str. 134 jest rysunek domu Pulpy - toż to dwór, a nie dom! To trochę wyjaśnia...
        • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 20:31
          Ja odebralam te scene jako moment, w ktorym Natalia i Robert zostali przylapani na pocalunkach i tyle, moze po drzemce. Gdyby tam mial byc seks, chyba zamkneliby drzwi?
          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
          • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 20:37
            Upierac sie nie bede, wiadomo, ze u MM nikt sie nie seksi. Jak na moj gust byli za bardzo zmieszani, niz gdyby chodzilo tylko o pocalunki. Wrazenie fuja zostalo i nic na to nie poradze:-(
        • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 20:41
          "dom Pulpy teraz dla odmian zrobil sie gumowy"

          Od kiedy nabawili sie w mcdusidle tej 2- czy 3-hektarowej "posiadlosci rolnej", to wiesz... Juz w analizatorni suponowano, ze lada chwila objawi nam sie dwor jasnie panstwa Gorskich. Z drewna, lecz podmurowany :-)
          • iwoniaw Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 21:45
            CytatJuz w analizatorni suponowano, ze lada chwila objawi nam sie dwor
            > jasnie panstwa Gorskich. Z drewna, lecz podmurowany


            No i wykrakali - dom mieszkalny już jest niewielki, lecz zewsząd chędogi :-D


            --
            "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
            mniej awanturujący."
        • buka_z_muminkow Re: Feblikowe irytacje 13.11.15, 00:20
          yparłam z głowy jakikolwiek seks w tym momencie i u
          > znałam, że po prostu poszli się zdrzemnąć. A całowanie, to tak przy okazji wysz
          > ło.

          odczytalam zupełnie odwrotnie, tzn wg mojej oceny tam zachodziła jakaś gra wstępna czy cuś ;-) bo Robert i Natalia niechętnie odklejają się od siebie i równie niechętnie wstaja z łóżka ;)

          o tym, że poszli się zdrzemnąc, mogł pomyślec Jędrek, jako dziecko, natomiast starsi czytelnicy mogą mieć inne myśli ;-)
        • czekolada72 Re: Feblikowe irytacje 21.11.15, 18:04
          lowett napisał(a):

          > Przy okazji jeszcze jedno, ale nie wiem czy to się do wpadek bardziej nie nadaj
          > e. Dom Pulpy teraz dla odmiany zrobił się gumowy - Górscy są tam na stałe, Rojk
          > i śpią w pokoju dziewczynek, rodzice w jakimś gościnnym, no ale zostaje jeszcze
          > Gaba, chłopcy od Rojków,

          Chlopcy spia w namiocie przed domem, tak przynajmniej zrozumialam.
    • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 21:15
      Feblikowe pulpetacje, czyli potezne wkur...zenie tym, co oni wszyscy robia Patrycji.
      Boru, jak mi tej dziewczyny zal.

      Sa wakacje i zamiast wyjechac gdzies, cala rodzina zwala sie jej na glowe i siedzi tam. Fullserwis, pelna obsluga. na 7 osob, 8, 10. Co za roznica, ile kompletow bielizny zmieniac i jak czesto, ile gab zapychac. Ilosc pracy zwiazana z dluzsza bytnoscia w domu takiego tlumu jest porazajaca. Ale im jest tak cudownie byc razem i w czym problem.

      Dziewczyna wczesnie zniknela z domu i slusznie. To teraz ten dom przyszedl do niej i trwa. I co ona, biedactwo, ma zrobic ? Starzy osiada tam na zawsze. Nie sposob powiedziec rodzicom " spier.. wszym wrzesnia wracacie do siebie". Spadnie na nia nie tylko opieka, absorbujaca i irytacjogenna, nad nimi - Pulpe te przemowy Ignaca zawsze nudzily - ale i diabli wezma jej wspolne zycie z Baltona, tez biednym. Koniec iskrzenia, w poblizu Borejow wszelka intymnosc malzenska zanika.

      Rodzinne ogladanie perseidow mnie nie zachwycilo. Wolalabym we dwoje, a nie ze wszystkimi siedzacymi czy lezacymi obok czlonkami rodziny. No, ale powiedzmy, ze borejki maja inaczej. Tyle ze to Pulpa i Flobry musieli zadbac o jedzenie i koce dla wszystkich na te chwile. I mamy przedsmak wspolnego przezywania uniesien dowolnej natury - inni sie uwznioslaja, a Pulpa zasuwa. Bo zawsze byla najmniej poetyczna i najmniej madra z calej rodziny, to niech teraz odsluzy. Uch.
      • lowett Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 21:46
        A ta scena z rodzinnym oglądanie perseidów akurat mi się podobała. Może dlatego, że w tym roku właśnie z rodziną je oglądałam. Jakoś tak w moim wieku łatwiej o małe t?te-?-t?te z ukochanym, niż posiedzieć i popatrzeć w niebo z pozostałymi bliskimi.

        Co do tego, że Pulpa tylko zasuwa - na razie mnie to jeszcze nie irytuje, było nie było reszta rodziny to goście, dopiero co przyjechali, mogą nie wiedzieć gdzie są koce itd. Czekam na rozwój wydarzeń.
      • vi_san Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 23:19
        Tt-tko, a ja mam takie wrażenie, że MM sobie wyobraża... ;) W którymś tomie Harry'ego Pottera jest taka scena, gdy ktoś z przyjaciół uświadamia głównemu bohaterowi, że te wszystkie uczty i inne takie w hogwartowskiej kuchni przygotowują skrzaty domowe - za friko, bez wynagrodzenia. Bo taki ich los. A do tej pory on wierzył, że te półmichy napełniają się za machnięciem różdżki... No i mi się wydaje, że MM się wydaje, że te koce, lody, wyżerkę pranie, sprzątanie to "bliżej nie sprecyzowany ktoś" odwala, a Pulpa co najwyżej "nosi klucze". Bo na zdrowy rozum - przy 10 osobach do pełnej obsługi to ona nie miałaby czasu usiąść na tyłku, tylko non - stop zaiwaniałaby jak mały samochodzik. Przyznam się w tajemnicy - ja raz miałam wizytę kuzynki, z jej mężem i dzieckiem. Właśnie z takich gości, co to sami sobie herbaty nie zrobią, tylko oczekują służby. Mieli być u mnie dwa tygodnie, ale po pięciu dniach się znarowiłam i zapowiedziałam, że "od dziś "panna Andzia ma wychodne!" więc obowiązuje samoobsługa, tu jest herbata, tu kawa, tu cukier, lodówki na klucz nie zamykam, a najbliższy sklep to tam i tam.". Po czym wśród rodziny rozgłosili, że jestem wstrząsająco niegościnna itp. Nigdy więcej wspomniana rodzinka mnie nie nawiedziła - wszelkie podchody w tym celu ucinałam w zarodku.

        --
        Gdyby koty wyglądały jak żaby, zdawalibyśmy sobie sprawę, jakie to paskudne, okrutne małe dranie. Styl. To pamiętają ludzie - Terry Pratchett "Pomniejsze Bóstwa"
      • buka_z_muminkow Re: Feblikowe irytacje 13.11.15, 00:24
        Poza tym, że się zwalają na głowę - jakoś szczerze wątpię, aby ktokolwiek dołożył się do tej sielanki finansowo lub w czymś Puplę i Baltonę wyręczył (no, poza Idą, która we Wnuczce płaci za wiśnie oraz poza Józkiem, który pomaga w budowie). Owszem, na krótką metę jest to ok - zaprosić rodzine i dać jej do zrozumienia, że ma się niczym nie przejmowac. Ale z tekstu wynika, jakoby wizyta miała być dłuższa... dużo dłuższa...
      • seidhee Re: Feblikowe irytacje 16.11.15, 10:04
        Oj tak, mnie też to uderzyło. Siedzi tam 11 osób, w większości zdrowych i sprawnych, a wokół nich skacze Patrycja. Rodzinka tylko pyta, jakie dziś będą lody.
        Btw. co sądzicie o rysunku przedstawiającym Pulpę i Baltonę? wygląda na nim na zaniedbaną i przedwcześnie postarzałą, bynajmniej nie tryskającą zdrowiem i energią.

        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/9f7j82c3q67xklrz.png
        • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 16.11.15, 11:45
          Akurat uważam, ze w porównaniu do innych rysunkow w książce ten Pulpy jest super ;-) Tylko cos dziwnie szczupla na nim jest.
          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
              • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 16.01.16, 17:51
                raszefka napisała:

                > Męczy mnie jedno w związku z obrazkiem - czy Florian nie miał wąsów?

                W mcdusi mial. Sumiaste. Jak prawilny woj Chrobrowy.
                Na obrazku w F nie ma, a w ogole obrazek sciagniety z Kury vel Meduzy :-)
                Czy mial w opisie wnuczkowym /feblikowym, nie pamietam. Moze ogolil sie ze wzgledu na upaly ? A moze od kiedy zaczal czytac Kinga, to mu fascynacja Chrobrym minela ?
                • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 16.01.16, 17:55
                  tt-tka napisała:


                  > Na obrazku w F nie ma (Baltona wasow nie ma), a w ogole obrazek sciagniety z Kury vel Meduzy :-)

                  Przepraszam Kure/Meduze. Na JEJ obrazku Baltona nie mial buly pod okiem ani innych niedorobek. Fryzure i brak wasow MM sciagnela, li i jedynie.
      • mary_ann Re: Feblikowe irytacje 29.11.15, 18:44
        "Tyle ze to Pulpa i Flobry musieli zadbac o jedzenie i koce dla wszystkich na te chwile. I mamy przedsmak wspolnego przezywania uniesien dowolnej natury - inni sie uwznioslaja, a Pulpa zasuwa. Bo zawsze byla najmniej poetyczna i najmniej madra z calej rodziny, to niech teraz odsluzy. Uch."

        Pójdź w me ramiona:) Ja też od razu pomyślałam, kto po nocy będzie po tym towarzystwie cały majdan sprzątał (a przypominam, że tam i w ofercie i ciasteczka, i jeszcze jakieś jadło było, nie pomnę), o której się położy i jak potem rano bladym świtem wstanie, by kolejne lody i domowy twarożek dla nieprzeliczonego towarzystwa szykować...
    • morekac Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 21:16
      Aga jak Aga i ogólna przesłodkość - tego się spodziewałam, bo to taki typ książki. To, że Ignaś nie rozpoznał bliskiej szkolnej koleżanki sprzed 4 lat zaledwie - jeszcze ujdzie, bo chociaż dziewczyny w tym wieku niezbyt się zmieniają fizycznie, to jednak zmiana stylu ubierania , fryzury itp. potrafi je przeobrazić dość radykalnie. A synuś Gaby zawsze był fajtłapą skupionym głównie na obserwacji swoich stanów wewnętrznych, w dodatku w chwili ponownego spotkania Agi był zajęty stresującą sprawą z Magdą.
      Nie spodobało mi się to błyskawiczne narzeczeństwo jako sposób rozwiązywania problemów domowych. To, że dziewczyna znała chłopaka ze szkoły, nie oznacza , że powinna od razu się z nim zaręczać i się do niego przeprowadzać, bo to najprostsza droga do wpakowania się w kolejne bagno, może i gorsze niż to poprzednie. To, że Dorotka została uznana przez Idę za idealną synową zaledwie po kilku dniach znajomości - też jest okropne. Dorotka nie jest chyba pełnoletnia, a Idusia niemal aranżuje jej małżeństwo. Straszne to wszystko: spotka taka dziewoja, czasem jeszcze niepełnoletnia, młodego człowieka, może się nawet sobie podobają czy zachowują od pierwszego wejrzenia , jest szansa, że coś poważnego z tego się wykluje - nie, oni muszą się zaręczyć. Natychmiast. Każda rozsądna, dorosła osoba powinna trochę pohamować młodych ludzi: tymczasem nikt nie zada pytania, całkiem na miejscu w daneh sytuacji: "Czy trochę nie przesadacie z tym narzeczeństwem? To za poważna sprawa na podejmowanie decyzji aż tak szybko. Poznajcie się lepiej i zadecydujcie trochę później." Oczywiście, wszyscy oplątani złotymi nicieniami , będą mieli to gdzieś, ale tego głosu rozsądku ze strony starszego pokolenia mi brakuje. Gabunia, która sama robiła długie podchody i do Pyziaka jako nastolatka, i do Grzesia- jako kobieta dojrzała, z dobrotliwym uśmiechem łyka a to zaręczyny w stogu siana 16letniej córki, a to nagłe ujawnienie narzeczonej 20letniego syna - jest z lekka irytująca. To miała być krzepiąca i pouczająca lektura dla nastolatek, a nie romans w tempie Barbary Cartland...

      I fakt, korekta mogłaby wyłapywać niuanse rekrutacyjne chociażby przez sprawdzenie ich na stronie uczelni. Nie jest to może bardzo istotne dla przebiegu akcji, ale trochę zgrzyta.
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 21:28
        O , to, to ! Kolejna moja potezna irytacja, zwlaszcza jesli potraktowac to jako wskazanie dla czytelniczek - Ignas przy pelnej aprobacie rodziny i ALTORKI zabiera Age z jej domu, aby co ? Ulokowac ja w kolchozie ? No bo niczego innego zaproponowac nie moze. A wiec zamiast przepracowac problem rodzinny spakuj sie, dziewczyno, i odejdz z chlopcem, do ktorego uczucie urodzilo sie w ciagu 24 godzin. I zamieszkaj razem z nim, jego mamusia i tatusiem, bo oni sa dobrzy. To rozwiaze wszystkie twoje klopoty, zadnych juz nie bedziesz miala.
        Nosz q..., mam nadzieje, ze nastolatki naprawde tego nie czytaja.
        • lowett Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 21:35
          Ja mam nadzieję, że to taki jednodniowy wyskok, który w kolejnym tomie będzie tłumaczony utratą zdolności umysłowych IG po rozstaniu z Magdą i PMSem Agi - wszystko wróci do normy ( czyt. Aga do swojego domu), a młodzi będą się po prostu spotykać po zajęciach na wydziale, jak to na młodych przystało.
          • morekac Re: Feblikowe irytacje 08.11.15, 22:08
            Samo to, że dzień wcześniej Ygnacy straszliwie rozpaczał po Mmm..., potem zaś przywiózł narzeczoną, powinno skutkować zejściem Gaby na zawał albo chociaż poważną rozmową zaczynającą się od słów "Czyś ty oczadział? !" - z troski o syna i o Agę. I gdyby IGS, zamiast powiedzieć "To moja narzeczona ", oznajmił "Agę wyrzucono - trochę przeze mnie - z domu i nie ma się gdzie podziać i chciałbym, żeby mogła się tu zatrzymać na kilka dni.", byłoby ok, zaś cała rodzina mogłaby pochylić się nad problemem. Ostatecznie Aga ma jeszcze ojca i być może przy jego pomocy mogłaby ogarnąć studia i utrzymanie. Jak sobie przypomnę, jak to Aniela dała sobie radę jako 16latka , to tym bardziej wkurza mnie, że teraz główne bohaterki to takie niedojdy, że nadają się wyłącznie za mąż. Li i jedynie.
            --
            -------------------------------------------------------------
            "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
            • iwoniaw Zgadzam się po trzykroć! 08.11.15, 22:12
              Natomiast co do ojca Agi, to mam wrażenie, że jego nie ma, bo oto został odizolowany od świata niczym jakaś żona pana Rochestera i średnio się nadaje do opieki nad córką, tak jakoś mi zabrzmiało to zdanie o nim, że daleko, że odwiedzać go jeździ czasem etc.

              --
              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
              • morekac Re: Zgadzam się po trzykroć! 09.11.15, 09:26
                W tym wieku to najbardziej potrzebna jest kasa na życie, jeśli jest się na studiach dziennych. Aga jest pełnoletnia, sama może się sobą zaopiekować. Możliwe, że ojciec alimenty na córkę płacił i nie musiałoby dziewczę przymierać głodem/rzucić studia etc.
                --
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                • iwoniaw Re: Zgadzam się po trzykroć! 09.11.15, 15:05
                  Moim zdaniem on jest w jakimś psychiatryku na oddziale zamkniętym i o żadnych alimentach nie ma mowy.

                  --
                  'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                  'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                  • morekac Re: Zgadzam się po trzykroć! 09.11.15, 15:32
                    Okaże się w następnej książce...
                    A już miałam nadzieję, że pierwszy w miarę normalny rozwiedziony ojciec - może niespecjalnie zaangażowany , ale chociaż utrzymuje dziecię i widuje się z córką czasami...
                    --
                    -------------------------------------------------------------
                    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • turzyca Re: Feblikowe irytacje 14.11.15, 14:56
        z dobrotliwym uśmieche
        > m łyka a to zaręczyny w stogu siana 16letniej córki,

        Moja matka tez z dobrotliwym usmiechem lyknela zareczyny 16-letniej corki w swietle pieknej mazurskiej pelni ksiezyca. Ale jak szesc lat pozniej zaczelam sie zastanawiac nad przekuciem tychze w malzenstwo, to z pelnym poszanowaniem moich uczuc, ale bardzo stanowczo wybijala mi pomysl z glowy. I uwzgledniajac moje owczesne motywacje, miala racje.

        Aha, no i obydwoje rodzice pare razy sie upewnili, dyskretnie i z taktem, ale jednak, czy przypadkiem nie dostalam zacmienia i pamietam nauki, jak pracowac z teleskopem. Z czego zreszta wynika, ze odmiennie niz Strybowie w ciagu kilku lat poprzedzajacych ten okres sielski anielski wprowadzili swoje potomstwo krok po kroku w tajniki pracy z urzadzeniami optycznymi.
        --
        Czajniczek Pana R.
    • iwoniaw Brak korekty, 08.11.15, 22:04
      brak korekty i jeszcze brak korekty.
      W sumie książka nie jest zła (choć nie wszystkie koncepcje autorki mi się podobają), ale obecność takich wpadek jak określanie przez IGS Róży (własnej siostry, na Zeusa!) mianem Łusinej ciotki czy egzaminów wstępnych na prawo w roku 2013 jest wyjątkowo irytująca, zwłaszcza w kontekście licznych (także w tekście F., a jak!) wypowiedzi autorki, jak to trzeba się przykładać do tego, co się robi i dbać o jakość. He he.
      I dziwię się, że p. Emilii K. nie jest po czymś takim zwyczajnie wstyd; tak, wiemy wszyscy, że książka w pośpiechu szła wprost do składu niemal z biurka autorki, ale skoro czytelnicy po jednym czytaniu widzą takie rzeczy i postrzegają je jako rażące, to korektora też nie powinno zadanie ich wyłapania przerastać.

      --
      "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
      • lowett Re: Brak korekty, 08.11.15, 22:13
        Mogę się pod tym podpisać. Książka ma widoki na dobrą, ale powinna mieć wstępnie 500 str, z czego dobra redaktorka zrobiłaby obecne 250. Nie byłoby błędów, niepotrzebnych dłużyzn, zostałoby tylko to, co naprawdę ważne i istotne dla rozwoju akcji. Tymczasem mam wrażenie, że z Feblika nie wyleciała ani jedna scena. I to książce szkodzi. Może zwołamy jakiś komitet redakcyjny non-profit i się zaoferujemy autorce? :D
    • ginny22 Biegły Bernard 09.11.15, 00:06
      Agnieszka ogląda obrazy u Borejków i widzi jeden podpisany nazwiskiem "Żeromski" i namalowany "nie odkrywczo ani nawet nie biegle". To Bernard, zarabiający obrazkami na chleb i ciastka, nie malował BIEGLE???
      • iwoniaw Re: Biegły Bernard 09.11.15, 00:17
        No najwyraźniej, nawet landszafcika przyzwoitego machnąć nie potrafił - co w sumie dziwne, bo ponoć zdolności manualne posiadał oraz wykształcenie kierunkowe nawet, ale że nie znoszę Bernarda, więc nie będę tu oceny Agnieszki kwestionować ;-)

        --
        Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
        Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
          • kosheen4 Re: Biegły Bernard 09.11.15, 20:34
            veto - mnie się od zawsze wydawało, że dzieła Bernarda to kicz straszliwy. począwszy od panneau, poprzez sztywne kwiatki w giętkich wazonikach, i co tam jeszcze było? <myśli, nie pamięta> on może i jest dobrym rzemieślnikiem-cukiernikiem, ale malarzem? eee. ma za to duże zdolności kulinarne. powinien dogadać się z Pulpą.

            --
            Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
        • sowca Re: Biegły Bernard 09.11.15, 00:49
          Nabyłam F dzisiaj i zaczęłam od razu czytac w tramwaju. Na razie jest dobrze, nie spodziewałam sie, a wciaga :) Ale kilka irytacji jest już po paru stronach:
          - egzamin wstępny (już jak ja zdawałam na studia, to nie było egzaminów wstępnych, a to było, nie kłamię, 8 lat temu)
          - dzban, co do którego NATYCHMIAST było wiadomo, że mu się krzywda stanie
          - omdlenia Agnieszki. Fajna z niej na razie dziewczyna, konkretna, żadna plastikowa Dorotka, ale musi tak mdleć? Powiedzcie mi, czy to normalne, że osobie dwudziestoletniej chce się zemdleć za każdym razem, kiedy zrywa się z pozycji leżącej? Rozumiem, że wtedy często robi się nieco słabo, ale zawsze? I w sumie: trzy omdlenia w ciagu dwóch czy trzech godzin? Nawet biorąc pod uwagę upały, to jednak trochę dużo. Jak dla mnie to Aga powinna zmienić lekarza...

          --
          studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
          www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
            • tt-tka Re: Biegły Bernard 09.11.15, 19:35
              been there, done that , co to jest ? i czy ma zwiazek z tym, ze panna w pewnym wieku za szybko wystrzelila w gore ? Bo tak, zdaje sie, brzmiala diagnoza lekarza...
                • tt-tka Re: Biegły Bernard 09.11.15, 20:24
                  Wierze i nie kwestionuje :-) , chociaz troszke zdziwiona jestem. Ale naprawde chcialabym dowiedziec sie wiecej. Zdrowa jestem jak bawol, nikt znajomy takiej przypadlosci nie miewa i nie mam kogo zapytac.
                  • adorabelle-dearheart Re: Biegły Bernard 09.11.15, 20:52
                    No, generalnie: duszno/gorąco + zmęczenie/stres + za przeproszeniem, najczęściej pewien czas w miesiącu, mogą czasem skutkować takimi powikłaniami, niestety. Wyniki wszelkich możliwych badań zleconych przez wszelkich możliwych lekarzy na przestrzeni lat wręcz popisowe. Więc nie choroba, ale "cecha osobnicza". Ponoć może minąć z czasem. Ja wiem, że to brzmi jak przypadek takiej książkowej pseudoromantycznej księżniczki i dopóki samej mi się to nie zaczęło zdarzać, to też nie wierzyłam, że to możliwe ;) A jednak! Stąd też argumentuję, że przypadek Agi może być realistyczny, choć wydaje się może mało prawdopodobny :)
                    • tt-tka Re: Biegły Bernard 09.11.15, 21:17
                      Dzieki, Adorabelle :-)
                      Wyjasnilas, przekonalas, mnie przynajmniej. Przypadek osobniczy.
                      Swoja droga jak ja bym chciala przeczytac, ze te omdlenia to z racji kilku dni w miesiacu i jak na to wyznanie reaguje IGS ! On na mnie robi wrazenie takiego, co mu w glowie jeszcze nie postalo, ze dziewczyny np. krwawia. Albo wydalaja, za przeproszeniem.
                  • katia-g Re: Biegły Bernard 13.11.15, 16:15
                    Dorzucę swoje, z autopsji - to jest często "przypadłość" wysokich, zwłaszcza, jak się dość szybko "wystrzeli" w górę. Po prostu jak leżysz (siedzisz) i nagle wstajesz, to brakuje sekudny-dwóch, żeby krew dopłynęła "do góry". Miałam podobnie w wieku ok.20 lat (mam 177 cm) i jako pierwszy uświadomił mi, że to "normalne" mój prawie dwumetrowy kolega, który wtedy też mdlał.
                    Morfologię można mieć podręcznikową.

                    Tu akurat dobry research, bo jak czytałam, że wysoka (!) Agnieszka mdleje, to pasowało mi w stu procentach, takim "no tak, nie dziwota".
          • lily-beth Re: Biegły Bernard 13.11.15, 22:28
            Omdlenia są po to, żeby Autorka mogła tym razem opisać prawidłowy sposób ratowania osoby omdlałej (nogi do góry i odpoczynek na leżąco zamiast wlewania nieprzytomnej osobie płynów do gardła).
            Dla równowagi kolejny byk - kiedy Ignaś się krztusi, Natalia krzyczy, żeby podniósł ręce do góry i wali go po plecach... Czekam na sprostowanie w kolejnym tomie ;)
            • meduza7 Re: Biegły Bernard 14.11.15, 00:31
              > Dla równowagi kolejny byk - kiedy Ignaś się krztusi, Natalia krzyczy, żeby podn
              > iósł ręce do góry i wali go po plecach... Czekam na sprostowanie w kolejnym tom
              > ie ;)

              Ale Natalia nie jest wykształcona medycznie, a taki sposób ratowania krztuszącej się osoby, choć nieprawidłowy, jest bardzo popularny. Nie traktowałabym tego jako błąd autorki.
    • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 02:04
      Feblikowe baby i w ogole kwestia kobieca.

      O Adze juz pisalam - jej charakter objawia sie glownie tym, ze slucha Igstryby. I mu ustepuje.

      Kobiety oszukane przez mezczyzn sa zle, wredne i nie potrafia byc szczesliwe. Z chlubnym wyjatkiem Gabuni oczywiscie. Matka i siostra glownej bohaterki, wczesniej Wiesia, Ewa Jedwabinska - no dlaczego nie mogly spotykac sie z kims, nawet wiecej niz spotykac i miec z tego przyjemnosc ? Bo co, bo kobieta moze byc szczesliwa jedynie w malzenstwie ?

      Matki jawia sie jako osoby wyjatkowo niestabilne, emocjonalnie rozchwiane, zeby nie okreslic tego dosadniej. Gaba placze na wiesc o ciazy Tygrysa, Ida szlocha, kiedy dowiaduje sie, ze ukochanym Doroty jest jej pierworodny. Obie akceptuja zareczyny dzieciakow w wieku lat 16 (Pyza w stogu), 17 (Dorota), 19, 20 (Jozwa, IGS), nawet do tych zareczyn popychaja niekiedy. Ida, ktora sama za maz wyszla majac 28 lat ! Gaba, ktora jako 30-latka ponad rok zastanawiala sie nad Grzegorzem !

      Koszmarna Kostucha, ktora prowadzi facecontrol kobiet w zyciu swoich wnukow. Z pelna tych wnukow aprobata, bo wszak Babi jest madra i przenikliwa i wszechwiedzaca.

      I tak mimochodem - ta epizodyczna od rzucenia pania lekkich obyczajow popelnia skandaliczny blad gramatyczny (ktory kulturwalny in summo gradu IGS od razu poprawia oczywiscie) oraz ma grube nogi, tak rozne od smuklych i eleganckich nog Agnieszki. No zafiksowala sie kobieta (MM) na grubych i chudych. Chudzi sa w porzo, grubi jak zawsze prymitywy. Dno.
      • yennefer_z_v Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 11:27
        O rany, przypomniałaś mi o irytacji, którą chyba przeżyłam w pierwszej partii F. najbardziej, a potem wyparłam: poprawienie błędu popełnionego przez obcą osobę w autobusie! Zdaje się, że wytłumaczenie IGS polegało na tym, że się nie potrafił nigdy powstrzymać. On ma 19 (?) lat! To nie jest nawet małoletnia Łusia (u której już takie zachowania raziły).

        Przy tej postaci epizodycznej - poza tym, że strasznie karykaturalna - to pomyślałam, że jej "wina" polega dodatkowo na "narzucaniu się" facetowi. A wszak trzeba zaczekać, aż sam się zainteresuje (łącznie z milczącym czekaniem, aż sam koleżankę z ławki rozpozna)...
        • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 11:37
          No ale nie da się ukryc, ze dziewczyna jest jak na mój gust namolna. IG daje jej chyba jasne sygnaly, ze nie jest zainteresowany.
          A poprawianie bledow obcych ludzi i jeszcze machanie im przed nosem jest wyjątkowo nieuprzejme.

          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
          • yennefer_z_v Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 11:53
            Jest namolna. I w ogóle trudno być po jej stronie. Ale w momencie, kiedy ktoś jest przedstawiany tak jednowymiarowo (przypomniał mi się Bodzie widziany oczami Laury, chociaż z "CP" prawie nic już nie pamiętam), a "pozytywna" i "dobrze wychowana" postać poprawia tego ktosia językowo, to przekornie aż chciałabym poznać wersję tej drugiej osoby...
        • iskrzy_54 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 20:00
          "... ta epizodyczna od rzucenia pania lekkich obyczajow popelnia skandaliczny blad gramatyczny..." Mam takie zboczenie zawodowe, że wyłapuje błędy językowe w dwóch jezykach i poprawiam je czasami u uczniów lub przyjaciół, ale nie osmieliłabym sie poprawić OBCEJ osoby, mimo iż od IGS jestem zdziebko starsza. Mama mojej przyjaciółki (redaktorka) zawsze poprawiała błedy przyjaciół córki (i dzieki niej nie mówię wziąść), ale pamietam jaka byłam zawstydzona, za kazdym razem
      • olkit0 Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 12:48
        > Chudzi sa w porzo, grubi jak zawsze prymitywy. Dno.
        Nieodmiennie przy takich konkluzjach wzdycham za SK i Noelką, gdzie pani Żakowa była opisywana jako tęga, a nawet bardzo tęga ale zarazem elegancka bądź oryginalna i sympatyczna DAMA.
          • lowett Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 15:48
            Największe płaskobiuście to ma Gaba.

            Ja myślę, że ta dziewczyna musiała być gruba, inaczej IG by się jej nie oparł po tym zerwaniu z Mmmm... No wiecie, klin klinem :D
          • hania_jk Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 10:21
            > Nie tylko grubi są be. Także tacy, którzy mają w ogóle brzydkie nogi lub płasko
            > biuście (Majchrzakowa oczyma Idy i Robroja w CR.

            Pamiętam, jak będąc nastolatką czytałam w Kalamburce przemyślenia Ignacego o tym, jaka to Mila piękna i zgrabna a towarzysząca jej dziewczyna (chyba była to Leonia) już nie, bo miała zbyt wystający kuperek. Bardzo mi się wtedy, jako posiadaczce zbyt wystającego kuperka, zrobiło przykro. No i mam też nogi, może nie tyle grube, co masywne w budowie, i żałuję, że nie wystarczy być dobrym i szlachetnym, aby wpłynąć ina ich kształt...
            • srebrny_lisek Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 23:53
              Też mnie to ubodło, ale wtedy miałam 14 lat, dzisiaj mój kuperek jest wychwalany przez bardziej bezpośrednie koleżanki, o zainteresowanym mężczyźnie nie wspominając.;) Niestety wiele sławnych, bogatych i tworzących kulturę masową paskudnic z USA ma wystające kupry, którymi się pysznią i dumnie przed wszystkimi obnoszą. Wystarczy popatrzeć: Kim Kardashian, J.Lo, Beyonce, albo taka Mel B., co to ma specjalną serię ćwiczeń, które pozwalają osiągnąć nieinteligentny, dorobkiewiczowski efekt brazylijskich pośladków. Może to kolejna jeżycjadowa skaza, zwykle dykretnie pomijana, ale równie istotna jak niskie czółko? W tym przypadku Monika (nie Leonia), niezbyt mądra i obdarzona kuprem wyjeżdża do Stanów, wraca bogata, pachnąca i z pięknymi dłońmi o pomalowanych paznokciach, skonstratowanymi ze spracowanymi rękami, pochodzącej z klasy inteligenckiej, posiadaczki pośladków niewielkich i harmonijnych. Na szczęście Mareczek (nota bene syn ;) ) wrócił do Polski i genu obfitego kupra sprzężonego z konsumpcją i pogonią za piniądzem nie przekazał dalej.
              • lowett Re: Feblikowe irytacje 11.11.15, 00:03
                O Święci Pańscy! Mam zarówno wystający kuper, jak i niskie czółko. Nie ma dla mnie ratunku. Z drugiej strony... Wcale nie miałabym nic przeciwko wyjechaniu do Stanów i powrocie, jako bogata i pachnąca. :D
      • lowett Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 14:48
        Oooo, a propos kobiet, to jeszcze jedną irytację mam, a może raczej wpadkę. Od początku było zaznaczone, że bohaterka będzie belle laide. A belle laide jest przeważnie belle dla otoczenia, a laide dla siebie. A tu ani słowa o tym, żeby Aga miała jakieś zastrzeżenia, co do swojego wyglądu - jak miały Cesia, Kreska, Ida, czy nawet Żaba. Czekałam na jakiś sygnał, że np. nie cierpi swojego nosa i się nie doczekałam. Tylko IG się zachwyca, że piękna i ma długie nogi. Równie dobrze mogła być pięknością w stylu Paulinki czy Matyldy.
    • srebrny_lisek Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 16:53
      Moje irytacje i aleizmy są takie: w książce nie ma porządnej historii, tylko rozwodniony ciąg dialogów, maili i scen rodzajowych. Za dużo tego, za dużo, kilka scenek ok, to dodaje smaczku, ale Feblik to niemal w całości pasmo drobiazgowo opisywanych gestów, lodów cytrynowych inkrustowanych malinami, pojedynczą jagódką i listkiem melisy, kolacji i dłużących się dialogów, które są urocze, ale... to tak, jakby zrobić sałatkę z samych przypraw, a nie treściwych konkretów, panie tego. Domyślam się, że MM po prostu wystarczą mentalne odwiedziny u Borejków i takoż wyimaginowana wycieczka do Poznania, stąd pewnie drobiazgowe opisy krojonych szczypiorków, porozumiewawczych spojrzeń i smażących się na patelni Poznania tramwajów (WTF?! :D), które wprawdzie jako żywo stają przed oczami, ale niewiele wnoszą do akcji książki.
      W "Szóstej klepce" pełno tego było, ale dynamika powieści wcale na tym nie ucierpiała, bo większość tych wydarzeń naprawdę popychała akcję albo uczucia i emocje bohaterów do przodu. Jedna rozmowa Cesi z Danusią mogła wiele powiedzieć o jednej i drugiej, nie będąc morałem ani drobiazgową analizą, bo proste słowa i reakcje mówiły same za siebie. ;) Tutaj z kolei ciągnie się jak leniwy strumień myśli i obrazów, a fabuła jest dodatkiem, uzupełnieniem, pretekstem, by odwiedzić Borejków na herbatce.

      Kolejna irytacja, to zrobienie z psychozabawy "Pokaż mi jak grasz, a powiem Ci kim jesteś" sprawdzianu dla potencjalnej narzeczonej. Lubię grać i pewne obserwacje narzucają mi się same, ale jednak nie przyszłoby mi do głowy, by robić z tego jakieś świadectwo, które człek sobie wystawia grając i wymieniać utajnione spojrzenia pełne (dez)aprobaty. :P
      Do tego jeszcze to dyskretne obserwowanie gestów, spojrzeń, chwytanie za słówka i końcówki gramatyczne... no nie neguję tego, ale nie lubię takich przenikliwych znawców, którzy tak już wszystko wiedzą i widzą, za plecami komentują (Gab. w mailu do Idy), ale bezpośrednio nie pogadają. Odbieram to jako niebezpieczne i nieuczciwe, miałabym, problem, by komuś takiemu zaufać.

      Zirytowało mnie również rozstanie IG i Magdusi. Coś takiego może zdarzyć pannom jak mają lat 12, a nie 21. ;) No ale przynajmniej ładny wiersz spłodził umysł Ignasia, przydałby się tylko lepszy powód.

      Więcej irytacji nie pamiętam, ale jak sobie tylko coś sobie przypomnę, to przyjdę tu się powkurzać. :3
      • sowca Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 20:59
        Skończyłam. Źle nie było... ale irytacji pełna garść.
        - nadmiar gości u Pulpy. Na samą myśl o tym, że przez całe wakacje mam chatę pełną gości, choćby i kochanych, robi mi się słabo. Gośc jest jak ryba, po trzech dniach zaczyna śmierdzieć, jak mawiają Włosi i mają w tym sporo racji. Niektórzy goście może coś jeszcze pomagają (Józek przy budowie, Gaba w domu), ale i tak. Choćby kwestia kosztów. Dobra, niech będzie nawet, że Boreje czy Gaba przywożą zakupy, ale kto płaci rachunki? Tam mieszka, jeśli dobrze liczę, 11 osób (Pulpa, Flor, Ignac, Milicja, Natalia, Robrojek, Szymek, Jędrek, Józek, Gaba, okresowo Grzegorz). Każdy z tych gości zużywa światło i przede wszystkim, w upał: wodę. Kto zapłaci rachunek? Pulpowie oczywiście. Jeszcze rozumiem Borejów, Patrycja to w końcu ich córka. Ale że Nutria i Rojek nie wybrali się na jakieś wakacje, tylko zwalili Pulpie na głowę, razem z dziećmi? A ugotować dla gromady gosci, w tym dla osób pracujących fizycznie oraz chłopców w wieku dojrzewania to naprawdę nie w kij dmuchał. A kto sprząta? Kto pierze? Kto robi i przywozi zakupy?
        - reakcja Idy na opowieść Doroty o Józinku. Ida, dorosła baba, naprawdę uwierzyła, gdy siedemnastolatka zaczęła jej opowiadać, że to spotkałą kogoś tak bardzo wyjątkowego, dzielnego, mężnego, po prostu ideał i ona to poznała PO OCZACH? A Ida pisze w liście do Gaby, że naprawdę trafił się jej ideał (tzn. Dorocie). Naprawdę uwierzyla w opowieść nastolatki, że poznała ideał po oczach? Toż miłość Ci wszystko wybaczy i wszystko osłodzi, jak ona ślicznie pluje i tak dalej! Ida, która zaczęła niegłupią uwagą o maniaku seksualnym, tak uwierzyła? Nie chodzi mi o to, żeby Idusia zaczęła robić przemowę Dorocie o seksualnych maniakach, ale żeby może dyskretnie napomniała, że warto czasem włączyć rozsądek i nie polegać tak bardzo na pierwszym wrażeniu.
        - Agnieszka, która nie używa zaimka "ja". Wtf? To znaczy wiem, wtf, ale naprawdę nie ma nic złego w użyciu zaimka JA, od czasu do czasu. Na przykład "Ignasiu, wiem, że chciałbyś mi pomóc i dziękuję. Ale JA chciałabym sama pójść do domu". I kto wie, czy gdyby Ignac nie wlazł z Agą do jej domu, to czy i matka nie zareagowałaby inaczej.
        - odreagowanie przez kobiety przez pokolenia porzucenia przez mężczyznę. I nie, wyjątkowo nie chodzi o Gabę, która ani razu nie powiedziała słowa "Pyziak" (jest dzielna.bardzo dzielna), tylko o Gorgonę, która popija z powodu porzucenia i Teklę, która również z powodu porzucenia stała się niedobra, złośliwa, szorstka i małpa. Kurczę, sama niedawno zostałam porzucona. I wiecie co? Nie jestem małpą i nie wywrzaskuję na inne kobiety, ze staną się niewolnicami.
        - Aga płacząca w muzeum na myśl o mieszkających tam kiedyś ludziach. Ja też lubię sobie pomyśleć o tym, ze kiedyś tam mieszkali ludzie, że naprawdę nosili te ubrania i używali tych garnków. Ale z tego powodu nie płaczę i nie uważam, że naruszam ich intymność. Wręcz przeciwnie, nie miałabym nic przeciwko, żeby ktoś za dwieście lat obejrzał sobie, dajmy na to, moją szafę, żeby zobaczyć, jakie się kiedyś nosiło ubrania.
        - Milicja i jej bezustanne aluzje do śmierci. Ok, w pewnym momencie staje się to sposobem na oswojenie nieuchronnego. Ale żeby w momencie, kiedy córka z zapałem peroruje o ukochanym pisarzu i o tym, jak bardzo chce przeczytać jego ksiązki, mówić "Ja też mam plany czytelnicze i znacznie mniej czasu"... Naprawdę mozna się było ugryźć w jęzor, nie wspominając o zaimku "ja".
        - niektóre sceny zbyt się dłużą, np. scena spania w skansenie. W ogóle oni tam ciągle śpią. szczególnie w Pulpowie.

        No. Na razie tyle.

        -
        --
        studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
        www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
        • melmire Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 23:10
          "Milicja i jej bezustanne aluzje do śmierci. Ok, w pewnym momencie staje się to sposobem na oswojenie nieuchronnego. Ale żeby w momencie, kiedy córka z zapałem peroruje o ukochanym pisarzu i o tym, jak bardzo chce przeczytać jego ksiązki, mówić "Ja też mam plany czytelnicze i znacznie mniej czasu"..."

          Jakby ktos z rodziny albo bliskich przyjaciol takie glodne kawalki mi wstawial to zaprosilabym go na zakupy, zeby sobie kupil prunelkowe trzewiczki do trumny. A potem ucieklabym hen hen daleko, bo toksycznych ludzi sie boje :)


          --
          "Miotali tuowiami, co wspomagało bólowi świerzo przebitych stóp."
          "Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać"
    • agni_me Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 21:20
      To jest przedwojenny romans. I to główna irytacja. Gdzie podziały się normalne bohaterki i bohaterowie z przypadającą życiowo zwyczajną porcją kompleksów, głupotek i dziwactw? Gdzie ludzie ani piękni, ani brzydcy, bez dramatoz i złotych nici snujących się niczym ektoplazma? Gdzie, u bogów, normalne nastolatki - wesołe, niepretensjonalne dzieciaki, które przeżywają zakochanie nie jak XIX wieczne panienki, ale jak młodzież, którą widzę? Czy naprawdę trzeba stworzyć karykaturalną postać matki-alkoholiczki ze slapstickowym nawalaniem sztalugami po plecach, by dało się połączyć te dwieście pięćdziesiąt stron?

      Życia! Życia w "Febliku" brakuje. To nie jest najgorsza książka. To, mówiąc szczerze, w ogóle nie jest zła książka. Wkurza mnie w niej mnóstwo rzeczy, ale równie wiele mi się podoba. Tylko tak bardzo brakuje w niej życia, które mogłoby być udziałem prawie dwudziestolatków w roku 2013.

      --
      Głębia jego książek jest stosunkowo płytka (f.Książki)
      • ponis1990 Re: Feblikowe irytacje 15.11.15, 23:46
        Jak tak czytam te Wasze irytacje, to już wcale mi sie nie śpieszy Feblika czytać ... :( Spodziewałam się w końcu czegos nowego, a znowu jakieś odrealnienia, panie tego, już myślałam że może w końcu ,,karpie ciekną" .
        • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 16.11.15, 07:02
          Irytacje irytacjami, zawsze jakies sa. Ja wciąż uważam, ze to calkiem fajna ksiazka. Dobrze mi się ja czytalo, nie pozostawila we mnie niesmaku- moim zdaniem warto samemu się przekonać, jak jest. Zwlaszcza ze forum jest mocno czepialskie ;)
          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
    • james-jazz Re: Feblikowe irytacje 09.11.15, 22:21
      Moje:

      - przypisik z gwiazdeczką przy słowie "koprolalia".
      Trudne słowo, długie. Poczułam się, jakbym czytała opracowanie lektury. Już pomijam, że samo słowo wetknięte średnio w kontekście, chyba po to, żeby rozszerzyć wokabularzyk KC.

      -rubaszna z plecakiem. Naprawdę zrozumieliśmy, że oto pojawił się prostak. Nie trzeba dla lepszego pojmowania walić nas tym prostactwem w łeb jak młotem.

      - Ida przeżywająca ekstazę po odkryciu tożsamości synowej in spe. Ileż to lat ma ta synowa...? Bom zapomniała. Naście? Jakoś mi ten typ ekspresji w ogóle do Idy nie pasuje. Podobnie jak szlochy Gaby na wieść o tygrysiej ciąży- obie sceny napawają mnie zażenowaniem, ale ja pewnie cierpię na uwiąd uczuć wyższych, czy czegoś tam.

      -przecież nie będę kupować domu od synowej- WTF?! A niby dlaczego nie? Co synowej, to mamusi? Brrr...Rudera warta może i grosze, ale działka w fajnej lokalizacji już niekoniecznie.

      -bogacze niewątpliwie sympatyczni, ale jakoś nie mogę pozbyć się wrażenia, że przedstawiono ich jako poczciwych półinteligentów.

      -Gaba z Idą solidarnie uczestniczące w upupianiu Ignacego (Grzegorz w sumie do tego grona dołącza). Co ma znaczyć sprawdzanie, czy stary byk aby na pewno zabrał dowodzik i kartę? Borze liściasty, naprawdę chłopak funkcjonowałby lepiej bez płynących zewsząd czytelnych sugestii, że sobie nie poradzi.

      -Ida uparcie twierdząca, że nieznany ktoś POKONAŁ Ignacego w wyścigu do ręki świetlanej Doroty. On do tego wyścigu nie stawał, jak rany.

      -opis twórczości Mamy-Alkoholiczki. Jakiś taki...protekcjonalizm tam wyczuwam. Nie ona jedna malowała, że tak to ujmę, brzydkie mordy brzydkimi barwami, i raczej akurat trudno uczynić artyście zarzut z tego, że takie akurat ma upodobania. A już zupełnie nieprawdopodobne wydaje mi się, że z tej przyczyny nikt nie chce jej obrazów kupować- chyba jakiś żart. I jeszcze ta psychologiczna analiza osobowości uczyniona przy okazji przez Ignacego, że tak widzi świat i dlatego jest taka zgorzkniała, no fuj.

      -Moleslaw ni w dupę ni w oko, Ellery takoż

      -Puńczyk z tuszki. Żoni dzwona. W parówce są lodówki. Ha ha.

      -labiedzenie o staczaniu się. W dół.

      -mail od Magdusi o tym, że jej tak jakoś głupio. Upośledziło ją, czy co? Co to za wytwór ma być, dwunastolatka to pisze, czy naprawdę aż tak intensywnie trzeba podkreślać, że Magda jest zła i do tego tępawa?

      -ja przepraszam, ale co oni z tą Krystyną...? Czytałam to, całkiem w porządku (gdzieniegdzie;), ale żeby aż takie peany...? To może nie irytacja (chociaż pojawia się ta książka z częstotliwością jak na mój gust zbyt dużą), ale szczere zaciekawienie, o co chodzi, nieprawdaż.

      -zachwyty nad Dorotą, zewsząd płynące. Piękna, co ważniejsze- mądra, będzie świetnym lekarzem, bo, ach, czyta podręcznik, tak radośnie i miło macha ręką, taka jest dzielna, a cóż za IQ, no rzyg.

      -co to za gest- kładzenie żonie ręki na karku? Może się czepiam, ale wyjątkowo kojarzy mi się z sytuacją, kiedy Misio idzie z ręką na karku swojej Dziuni- taka manifestacja posiadania:) Was partnerzy też tak trzymają? Bo mnie nie i nie wiem, czy dużo tracę.

      -przeżycia Agi w skansenie. Oni mieli takie ciężkie życie, a my tu tak oglądamy ich naczynia, kołyski i kibelki, gwałcąc intymność Tych, Którzy Odeszli. Za stara chyba jestem.



      • sowca Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 00:49
        Recenzja zwierza(zpopk.pl/slabostka-i-slabizna-czyli-zwierz-o-febliku.html#ixzz3r2aWXqiv) uświadomiła mi, że zapomniałam o jednej strasznej, koszmarnej i nieprawdopodobnej wprost irytacji! O tekście o profesorze!

        Mieliśmy wiosną gościa (…) Bardzo skromny, mądry, koło pięćdziesiątki, facet z klasą. Wykłada na uniwersytecie, no już nie powiem, na którym. Pięknie i ciekawie mówi (…) przyznam, że mi zaimponował (…) zajrzałem na stronę jego wydziału, żeby zobaczyć opinie studentów. I co? – wyraźna powszechna niechęć. Przyznają, owszem, że uczy świetnie, ocenia sprawiedliwie, pomaga jak może. Ale ma wadę, której nie da się wytrzymać: jest „zbyt ugrzeczniony”. On nawet sobie nie zaklnie! A tym samym jest jakiś dziwny, obcy. Czują się przy nim nieswojo.”

        Aaaaa! Pracuję na uniwersytecie, na miłość boską. Otaczam się profesurami i dochtorami, panie tego, od rana do wieczora. I studentami też. Po pierwsze, dla przeciętnego studenta najzupełniej wystarczy, że wykładowca dobrze uczy i sprawiedliwie ocenia. Nie musi chodzić ze studentami na piwo, nie jest ich kumplem.Studenci nie tacy głupi,jak się wydają, i jak ktos dobrze uczy i jest sprawiedliwy, to cieszy się na ogół szacunkiem. Nawet jeśli jest sztywniacki. Po drugie, wykładowcy z zasady przy studentach nie bluźnią. Tabu jest zbyt silne. Jako filolog miałam zajęcia z języka potocznego: w skład zajęć wchodziło i słownictwo wulgarne. Śmiechu było co niemiara, ale właśnie dlatego, że "o boru, prof. X powiedział TO SŁOWO". I nikt nie miał ani mniej, ani więcej szacunku dla osoby prowadzącej zajęcia. Ale to inna sprawa. Nigdy, przenigdy nie słyszałam, by poza tego typu zajęciami padło jakieś przekleństwo. A studiowałam 7 lat (nie dlatego, żem taka głupia, ale dlatego, że dwa kierunki) i od roku ponad pracuję na uczelni. Po trzecie wreszcie, na żadnej stronie wydziałowej nie może być czegoś takiego jak "opinie studentów", a już na pewno nikt odpowiedzialny za stronę nie puści na stronę wydziału opinii, że "profesor jest zbyt ugrzeczniony i nawet nie zaklnie". Choćby dlatego, że strona wydziału ma być z załozenia reklamą i stroną informacyjną: mówimy więc o tym, jakie wspaniałe konferencje organizujemy i jakich mamy studentów bystrzaków. Opinie o sobie wykładowca może sobie poczytać na usosie (musi mieć konto, zalogować się numerem pesel i supermegatajnym hasłem) albo na jakiś szemranych podrzędnych forach, które z reguły nie są wiarygodnym źródłem informacji.

        Wiem, świat się stacza i uniwersytety na pewno też, ale są jakieś granice!


        --
        studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
        www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
        • james-jazz Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 01:31
          Takoż sobie nie wyobrażam.
          W swoim czasie studiowałam sobie wesoło kilka kierunków- rozpiętość od politechniki po filologię klasyczną. Żaden ze znanych mi wykładowców nie pozwalał sobie na bluzgi, żaden nie uczynił sugestii, że miałby chęć sobie pofolgować. Znałam jednego cudownego człowieka, który na zajęciach potrafił zbudować aluzyjnie niegrzeczną atmosferę, ale wulgaryzmy...? Niet.
          Używa ich w mojej obecności jeden były wykładowca, z którym już od dawna się przyjaźnimy.
          Trochę za daleko MM poszła w tych rozważaniach na temat upadku obyczajów. Być może to, co pisze, jest wieszcze, ale na pewno nie realistyczne.
        • zla.m Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 10:59
          sowca napisała:

          > Po trzecie wreszcie, na żadnej stronie wydziałowej nie może być czegoś takie
          > go jak "opinie studentów", a już na pewno nikt odpowiedzialny za stronę nie puś
          > ci na stronę wydziału opinii, że "profesor jest zbyt ugrzeczniony i nawet nie z
          > aklnie". Choćby dlatego, że strona wydziału ma być z załozenia reklamą i stroną
          > informacyjną: mówimy więc o tym, jakie wspaniałe konferencje organizujemy i ja
          > kich mamy studentów bystrzaków. Opinie o sobie wykładowca może sobie poczytać n
          > a usosie (musi mieć konto, zalogować się numerem pesel i supermegatajnym hasłem
          > ) albo na jakiś szemranych podrzędnych forach, które z reguły nie są wiarygodny
          > m źródłem informacji.
          >
          >
          Co do meritum zgadzam sie absolutnie, przeklinający profesor miałby pewnie tyluż fanów co wrogów wśród studentów (i na niektórych wydziałach doczekałby się skarg na siebie). Natomiast jeśli chodzi o stwierdzenie, że przeczytał "na stronie wydziału" to jest to sformułowanie Florka, który powtarza czyjas opowiesc i o usosie pojecia miec nie musi. Zreszta profesor opowiadajac tez pewnie za bardzo nie wnikał w strukturę sieci informatycznej uczelni i użył sformułowania dla lajkoników.

          --
          tak sobie myślę że kwestia pedalska to tylko pretekst, to współczesny proletariat, chodzi o totalne zniewolenie człowieka poprzez danie mu nieograniczonej wolności - © wielodzietni.prg
          • zla.m Re: Feblikowe irytacje 12.11.15, 16:58
            aaaa, sowca, zwracam honor i przepraszam, nieuwaznie poprzednio czytałam i wyszło mi, że profesor opowiadał jakie ma opinie na stronie wydziału. A to Florek niby wlazł. to faktycznie - na stronie wydziału nie powinien nic znalezc, najwyzej po wyguglaniu nazwiska jakieś nie wiadomo czyje i z jakich lat opinie
            --
            5/4 Polaków nie zna się na ułamkach.
        • czarna9610 Re: Feblikowe irytacje 11.11.15, 11:17
          Moje omdlenia raczej nie w porę nadal nie przeszły. Najpierw miły minąć jak dorosnę, tymczasem dziecię już dorosłe a zawroty głowy nadal dopadają.
          Dlaczego Musierowicz musiała stworzyć Agnieszce dom z patologiczną matką i siostrą. Co ona ma do feministek? Nie znam żadnej alkoholizującej feministki , na ogół są normalne.
          • lowett Re: Feblikowe irytacje 11.11.15, 22:23
            Uno momento! Przeszukałam "Feblika" i nigdzie nie pada słowo feministka czy feminizm.

            O matce Agi wiemy z książki tyle:
            - gardzi mężczyznami i kobietami (!) - str 9
            - jest plastyczką - str 9
            - była dwukrotnie porzucona - str 9
            - jest muskularna, ćwiczy sztuki walki - str 9
            - jest stale zajęta pracą (twórczą, oraz prowadzeniem galerii sztuki), która ją stresuje - str 10.
            - ambitna (str 10)
            - ma trudny charakter (str 9)
            - nie stroni od alkoholu ("znowu piłaś!") -str. 73.

            . I TYLE. Kwestia, że jest feministką padła na forum, nie w książce. Jeśli to jest obraz feministki funkcjonujący społecznie, to spoko, trochę straszne.
    • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 00:59
      Kolejne irytacje.

      - ogolne - gizelowanie. Dorabianie faktow po fakcie. Wyjasnianie, ze to wcale nie tak bylo, jak opisano, tylko zupelnie inaczej. Nagle okazuje sie, ze Ignas mial jakas kolezanke w gimnazjum i ze jego rodzice ja znaja. Czy ktos przychodzil do Borejkow ? Nie, nic nam o tym nie wiadomo. Ale znaja i to od dawna. Nagle okazuje sie, ze Jozwa w szkole tez znecal sie nad kuzynem. A w mcdusidle czytamy, i to sa impresje IGS, jak jest dobrze, bo od Sprezyny oni sie wreszcie WZAJEMNIE SZANUJA. Nagle okazuje sie, ze Grzegorz widzial, co sie dzieje, i odnosil sie do tego krytycznie, a przynajmniej krytycznie ocenial. Stado koni zrzed temu, kto znajdzie w calej J do F choc jedna krytyczna mysl salatkowicza.
      Brak warsztatu i trzymanie czytelnikow za ... nie bede sie wyrazac. Jedno i drugie w kazdym kolejnym tomie coraz bardziej.

      - personalne - Igstryba. Boszsz, jak on mnie wq..., bo irytuje to juz za malo powiedziane. Zalosnemu pajacowi z WdO wspolczulam z calego serca, ale teraz te zmiany osobowosciowe, juz pal szesc wyglad, zaszle w ciagu kilku dni ! ten mentorski ton, wyglaszanie wykladow, zapatrzenie w Kostuche, nieliczenie sie z innymi i machanie paluchem przed nosem rozmowcy sprawia, ze widze starego Boreja w jego niechlubnym wydaniu. Tyle ze dla niepoznaki przebranego za 19-latka. Won !!!

      - ideolo, nieprecyzyjnie mowiac - subtelny jak szarzujacy bawol przekaz, ze jedynym sposobem na zycie i wyjsciem w zyciu jest wyjscie za maz/za zone za kogos z Borejkow. Wszystkie klopoty zostawisz, drogi czytelniku, za soba, a nowych sie nie nabawisz. Popatrz na Mareczka, na Grzesia, na Robrojka, jacy oni szczesliwi, na Dorotke popatrz i Agnieszke i nie szukaj niczego innego. Pod warunkiem oczywiscie, ze zakwalifikujesz sie i przejdziesz przez surowe rodzinne sito. Jezeli jestes Magdusia, porzuc wszelka nadzieje. Masz szanse co najwyzej na niewiernego patryka od frytek i na szczescie trzeciej kategorii.

      - dobry bogacz. To jest znowu, jak mala Malgosia sobie wyobraza... Nikt taki nie opowiada dostawcom zamowienia, obcym smarkaczom, o wyczekiwanej latami ciazy malzonki, nie daje do ogladania zdjec USG, raczej nie karmi lodami i nie poi herbata. Jak grzeczny i ma czas, mogl zaproponowac cos zimnego do picia, co najwyzej.
      I oczywiscie dobroc i zadowolenie bogacza wynikaja wylacznie z tego, ze doczekal sie potomstwa. Nie moze byc zwyczajnie zyczliwy ludziom, nie ma innych powodow do zadowolenia w zyciu. Plus kolejny superdowcip altorki - bogacz z malzonka lubia wszystko symetrycznie, drzewka przy wejsciu, symetrycznie urzadzone mieszkanie, wiec jak to fajnie, ze dzieci tez beda symetryczne. O matko.
      • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 02:20
        A mnie jak zawsze IG irytował niemożebnie (w CP najbardziej), tak w tym tomie prawie wcale. O, zgrozo, nawet sobie pomyślałam, że nie miałabym nic przeciwko mieć takiego IG wśród znajomych (!). Przewodnik i kierowca w jednym. Obwiózłby mnie po okolicznych zabytkach autem, bo autobusem to mi się nigdy tyłka ruszyć nie chce, poopowiadał jakieś smaczki i ciekawostki, więc przewodnika bym szukać nie musiała, a na koniec zapewnił jakieś żarełko i rozrywkę w postaci gier karcianych tudzież planszowych. No ja się piszę! Byle nie częściej niż raz na kwartał :D
        • piotr7777 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 08:34
          Z całym szacunkiem tt-ko, ale Ty od dawna jesteś na "nie" w stosunku do Jeżycjady i masz jak najgorsze zdanie o Borejkach (szczególnie o Mili), wszystkie wątpliwości i niedopowiedzenia tłumaczysz na ich niekorzyść, tworzysz hipotezy, które następnie przyjmujesz za pewnik, więc jest oczywiste, że każda kolejna książka M. M. wywoła u Ciebie tylko irytację.
          Gdyby np. autorka zamieściła scenę jak to Grzegorz ma świetny kontakt z Józinkiem, jest nim zachwycony etc. to faktycznie byłaby jakaś sprzeczność. Tak jak np. wzmianka w Kwiecie Kalafiora o tym jak to klasa Gabrieli od początku była zachwycona Dmuchawcem, gdy z Szóstej klepki wiemy, że się długo docierali. Czy wspomnienie Dmuchawca, który urządzał zagadki literackie, podczas gdy w książkach, gdzie występuje jako praktykujący nauczyciel nic takiego nie mam miejsca. Albo dopisanie Laurze ex post ogniska muzycznego. To były rzeczywiście nieuczciwe zagrywki autorki.
          Tyle, że w tym wypadku wszystko jest O.K. Jak zauważyłaś między Dzieckiem piątku a Feblikiem nie ma ani jednego monologu wewnętrznego Grzegorza, więc jego niechętny stosunek do Józinka jak najbardziej mógł wtedy występować, choć nie był przez autorkę ujawniany.
          Gabriela mogła kojarzyć Agnieszkę, choć faktycznie biorąc pod uwagę fakt, że w ogóle nie znała koleżanek Laury, to może być dziwne. Ale nie musi - przecież z Ignasiem mogła mieć lepszy kontakt niż z Laurą.
          Ignacy Grzegorz pokazany jest dość wiarygodnie - jako wrażliwy i chłopięcy, ale zarazem coraz bardziej stanowczy i asertywny. Wszyscy się zachwycają fanfikiem pt. "Bałusia" (mnie się on nie podoba, bo nie lubię tych politpoprawnych wstawek w rodzaju związków gejowskich czy księży zrzucających sutanny) i uważają go za realistyczny, tymczasem tam postaci poza imionami nie mają nic wspólnego z postaciami stworzonymi przez M. M.
          To, że Ignaś mężniejąc zachował swoje charakterystyczne cechy jest moim zdaniem bardzo fajne. No tak, ale z feministycznego punktu widzenia to seksista i cham, bo każdy cham to seksista (że nawiąże do filmu Barei).
          Swoją drogą warto zwrócić uwagę na telefoniczną rozmowę kuzynów. To Józef przybiera tom kpiący a Ignaś stosuje ostre riposty w rodzaju: "chcesz w kubek?". W ich dzieciństwie było raczej na odwrót.
          To poczucie symetrii skojarzyło mi się z Herculesem Poirot, więc jak najbardziej pozytywnie. Pewnie, że starania o dziecko to raczej sprawa intymna, której nie powierza się obcym ludziom, ale każdy człowiek jest inny, są bardziej i mniej otwarci.
          A tak na marginesie - Tt-ko, czy przeczytałaś całą książkę czy tylko nadesłane fragmenty?
          • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 12:17
            Piotrze, z calym szacunkiem :-)
            Borejki to moja szczera i goraca antypatia i nie kryje tego, ale odnosilam sie do warsztatu pisarskiego MM i do stworzonych przez nia postaci i nadal uwazam, ze fakty po faktach i zaprzeczanie temu, co napisalo sie wczesniej jest bledem warsztatowym i olewactwem w stosunku do czytalnikow.
            Od dzisiejszej nocy mam za soba juz cala ksiazke. Podtrzymuje to, co napisalam wczesniej.
        • yennefer_z_v Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 11:49
          Mnie irytowało podejście IG do kobiet bardzo. I jego wykłady. Ale przynajmniej trochę bardziej przypominał jednostkę ludzką, a nie twór papierowy.

          Jednak jeśli chodzi o tego kierowcę... Mam prawo jazdy, ale nie jeżdżę, bo się boję, nie czułam tej sprawy od początku i w ogóle koszmar. I o ile jeszcze rozumiem, że IG w przeciwieństwie do mnie chce się nauczyć dobrze jeździć i musi ćwiczyć, to póki dobrze - a nawet średnio - nie jeździ (co podkreślono wielokrotnie i z punktu widzenia wielu postaci), to powinien jeździć z kimś doświadczonym. A na pewno nie powinien narażać Agnieszki, wożąc ją po województwie i za każdym razem ciesząc się, że przeżyli! A kiedy Grzegorz słusznie to mówi, to Gaba każe mu odczekać z awanturą na lepszy moment. Który nie następuje, więc IG dalej wozi Agę po okolicy... Ja rozumiem, że usprawiedliwieniem miały być jej omdlenia w komunikacji miejskiej. Ale nie przekonało mnie to do ryzyka, jakie IG podjął, bo nie tylko sobą ryzykował.
          • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:09
            Nie no, bez przesady. To tylko rodzina IG panikuje, że on jeździć nie umie, a nie on sam. Nawet mnie rozbawił ten tekst Grzegorza "A mógł ją zabić!" - jest prawdziwy, jeśli chodzi o rodziców młodych kierowców. IG stresuje się i bardzo skupia na jeździe, to wiemy - ale nigdzie w "Febliku" nie ma wzmianki o tym, żeby robił jakieś błędy, czy jeździł źle. W "Wnuczce" zaliczył wylądowanie w rowie, ale to zdaje się z powodu swojej owadziej fobii, z której go Dorota wyleczyła.
            • yennefer_z_v Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:36
              "A znów chwilami - i to było znacznie gorsze - Ignaś całkowicie się odprężał i popadał w krótkie a głębokie zamyślenia, które kończyły się nagłym trąbieniem mijającego ich samochodu lub wściekłym dzwonieniem tramwaju, spod którego właśnie cudem umknęli" (s. 123).

              • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:55
                No okej, przyznaje Ci rację. Szczególnie jeśli chodzi o to trąbienie samochodów :)

                Chociaż z drugiej strony, Poznań nie jest łatwym miastem dla kierowców. Tramwaje w godzinach szczytu dzwonią wściekle non stop. Przez remont Kaponiery sygnalizacja świetlna wyłączona jest w połowie miasta, co skutkuje tym, że ludzie praktycznie na takiej Teatralce przechodzą przez jezdnie cały czas, a kierowcy, nawet ci doświadczeni, bywają mocno zdezorientowani. Mój osobisty ojciec - kierowca od przeszło 30 lat, które przejeździł bez ani jednej stłuczki, w Poznaniu nigdy nie może się odnaleźć i bywa, że również na niego dzwonią i trąbią :D
                • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:02
                  Ale on sporo Age obwozil pod Poznaniem, i nie jezdzil nic lepiej. Moim zdaniem wszelkie opisy wskazuja na to, ze IG jest slabym, malo uwaznym, zestrachanym kierowca (Aga zauwaza jego napiecie, mocne trzymanie kierownicy itp.). Obawy rodzicow nie sa uzasadnione.
                  --
                  "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
            • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:51
              Moim zdaniem wlasnie z Feblika- i z opisow oczami Agi, jak zachowywal sie Ignas na drodze wynika, ze jest bardzo slabym kierowca.
              --
              "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
    • kopiec_esmeralda Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 08:57
      No niestety. Niestety.
      Już jestem za stara na to, a może po prostu zwykle czytam dobre książki.
      Niestrawne to, pretensjonalne, słabe, szkodliwe. Same irytacje.
      Ogólnie Zwierz napisał w swojej recenzji o tym, co mi wadzi.
      Plus jeszcze inne drobiazgi.
      Sorki, nawet nie chce mi się wklepywać cytacji, szybciorem biorę się za odtrutkę.
    • yasmeen Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 11:14
      Czytam, czytam... I jedna irytacja mi zgrzyta niemożebnie..
      Mianowicie ogromne, przeraźliwe lenistwo osób goszczących u Pulpy... Sama jako posiadaczka własnego kawałka ziemi, wielokrotnie mniejszego od posiadłości Flobrych. I wiem ile czasu i ogromnego wysiłku wymaga utrzymanie i zadbanie o ogród, o dom. I to nie ważne czy upał, czy leje, czy sie chce czy nie chce - po prostu trzeba.
      A tu samopielące się pomidorki, warzywa dorodne i smaczne, kwiecie w bujnych łanach kwitnące, lody w 20 smakach domowe... I jeden Florek zarobiony w ogrodzie i Pulpa dostarczająca wygód wszelakich i smakołyków rodzinie. Aaaaa...

      Sielski obrazek wiejski, siedza, popijaja zimną lemoniadkę, książki apetyczne czytają...
      A wszystko samo się robi...


      --
      i nic już nie jest tak samo
      • sowca Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 12:05
        Józek pomaga na budowie Florkowi. Gaba raz wspomniana,jak robi sałatkę i drugi, jak pomaga w zmywaniu.

        Poza tym absolutnie nic. Na miejscu Pulpy eksplodowałabym już dawno.
        --
        studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
        www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
      • bupu Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:54
        yasmeen napisała:

        > Czytam, czytam... I jedna irytacja mi zgrzyta niemożebnie..
        > Mianowicie ogromne, przeraźliwe lenistwo osób goszczących u Pulpy... Sama jako
        > posiadaczka własnego kawałka ziemi, wielokrotnie mniejszego od posiadłości Flob
        > rych. I wiem ile czasu i ogromnego wysiłku wymaga utrzymanie i zadbanie o ogród
        > , o dom. I to nie ważne czy upał, czy leje, czy sie chce czy nie chce - po pros
        > tu trzeba.
        > A tu samopielące się pomidorki, warzywa dorodne i smaczne, kwiecie w bujnych ła
        > nach kwitnące, lody w 20 smakach domowe... I jeden Florek zarobiony w ogrodzie
        > i Pulpa dostarczająca wygód wszelakich i smakołyków rodzinie. Aaaaa...

        Gary po tej hordzie gości (co posiłek, to Giewont w zlewie) jak rozumiem też się myją same i automagicznie? Gacie im się same piorą, bielizna pościelowa takoż, tony żarcia same się kupują i świńskim truchtem bieżą z Kostrzyna do posiadłości Flobrych, dom, po którym przetacza się pluton gości, sprząta się też tak jakoś sam? Czy Pulpa się sklonowała i zachrzania jej przy rodzinie co najmniej pięć?
        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:06
            Musialaby miec z piec zmywarek ;-). Nie mam pojecia, jak ona ogarnia taka ilosc naczyn do mycia itp. Moim zdaniem powinna ostro zagonic to cale towarzystwo do roboty. A tymczasem oni sobie odpoczywaja, podczas gdy ona pracuje za wszystkich.

            --
            "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
            • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:25
              Nie no, tak ogólnie doświadczenie życiowe mi podpowiada, że to jest możliwe, a nawet, że może być gorzej... Mam taką osobę wśród dalszych krewnych: na każde święta zwala się do niej rodzina jej męża, często jest to nawet 30 kilka (!) osób. Oczywiście oficjalnie przyjeżdżają do jej teściowej, która również tam mieszka. Tyle że teściowa od lat już nie sprząta, nie pierze i nie gotuje, i wszystko jest na głowie synowej. Nikomu z rodziny męża nie przyjdzie oczywiście do głowy, żeby chociaż raz urządzić święta czy imieniny mamy u siebie w domu. Synowa ma raczej niską stopę życiową, zmywarki brak, w przeciwieństwie do rodziny męża - inżynierów, prezesów i innych magistrów. Ja bym dawno trzasnęła patelenią i wyszła, ale... Nie o tym.

              Żywo mi to przypomina sytuację Pulpy, ją nie ciągnęło nigdy do łacińskich słówek, więc została "tą od gotowania". O tyle ma lepiej, że zwala się jaj na głowę JEJ rodzina, a nie rodzina Flobrego...
              • sowca Re: Feblikowe irytacje 11.11.15, 00:07
                lowett napisał(a): Żywo mi to przypomina sytuację Pulpy, ją nie ciągnęło nigdy do łacińskich słówe
                > k, więc została "tą od gotowania". O tyle ma lepiej, że zwala się jaj na głowę
                > JEJ rodzina, a nie rodzina Flobrego...

                Wcale nie ma lepiej. Gdyby zwaliła się jej na głowę rodzina Flobrego, to widze przynajmniej dwie osoby skore do pomocy: Cesię i ciocię Wiesię. Ewentualnie Celestyna, nie mogąc znieść widoku ciotecznej szwagierki spędzającej wakacje na obsługiwaniu tabunu gości, zamknęłaby się wraz z Pulpą w domku dla gości, a reszta rodziny ustaliłaby grafik dyżurów przy zmywaniu...

                --
                studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
                www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.
                • kasiekas Re: Feblikowe irytacje 06.02.16, 19:05
                  Mam szczerą nadzieję, że ma też jakąś elektrownie wiatrową, bo zwaliło się tyle osób używających wiatraczków, że życzę powodzenia przy płaceniu rachunków ;)

                  --
                  kasiek-mysli.blogspot.com/
    • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 13:44
      Agnieszka na Roosevelta.
      Dzielna dziewczyna, pranie wstawi, gruz wyniesie, lazienke pomaluje i na pewno bedzie wymarzona zona dla IGS, zaopiekuje sie nim lepiej niz mamusia.
      Tylko, do czorta, co to za grzebanie w brudnych cudzych lachach ? Gacie ignasiowe i grzegorzowe, obcych bylo nie bylo (jeszcze nie rodzina) mezczyzn obca dziewczyna bierze do lapy i ani im, ani jej to nie przeszkadza ?
      Nie znioslabym. I sobie nie pozwolilabym na takie szarogeszenie sie w cudzym domu.
      Z drugiej strony - nie pozwolilabym na ciezkie prace okoloremontowe osobie ze sklonnoscia do omdlen.
      • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 13:54
        Jakie grzebanie w gaciach? Pamietam, ze Aga prala swoje ciuchy, posciel i szlafrok, ktrory nosila na Roosevelta.
        --
        "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
          • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:55
            Sprawdzilam. Aga wrzuca do prania klab poscieli wyciagniety z kosza na brudy. ten, ktory IGS wcisnal tam poprzedniego wieczoru.
            Od mojego kosza na brudy rece precz ! Irytacja najzupelniej prywatna.
            • bupu Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:00
              tt-tka napisała:

              > Sprawdzilam. Aga wrzuca do prania klab poscieli wyciagniety z kosza na brudy. t
              > en, ktory IGS wcisnal tam poprzedniego wieczoru.
              > Od mojego kosza na brudy rece precz ! Irytacja najzupelniej prywatna.

              Podzielam. Moje brudy moją twierdzą i nikt obcy nie będzie w nich grzebał.
              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                • tt-tka Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:10
                  Nie bylo. Bylo o wyciaganiu z kosza na brudy.
                  Dla mnie nie do przyjecia - powtarzam, irytacja czysto osobista. Nienawidze. I do cudzego nie siegnelabym nigdy w zyciu, chyba ze poproszona przez kogos, kto sam nie jest w stanie tego zrobic.
                      • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:28
                        A rzeczywiście. Myślałam, że to ona miała w torebce chusteczki nawilżane i tak powiedziała do IG. Pasowałoby do jej ciągłego mycia się.

                        Ciekawe gdzie IG nosi te chusteczki, zazwyczaj małe nie są :D
                        • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:49
                          Opakowanie chusteczek nawilzanych, ktore posiadam jest mniejsze niz dlon- bez problemu zmiesciloby sie w kieszeni spodni.

                          --
                          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                          • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 16:07
                            Zgoda. Ale IG musiał mieć jeszcze przy sobie co najmniej portfel, telefon i klucze (jeśli miał zamiar dostać się do mieszkania i nie był pewny, czy zastanie Grzegorza) - pojemne kieszenie nie ma co. A pod pachą jeszcze targał dwie książki.
                            • dakota77 Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 16:13
                              Na rysunku na ktorym widzimy od tylu IG idacego z Aga, Ignas na na sobie cos co wyglada jak bermudy-bojowki. W bojowkowych kieszeniach spokojnie zmiescilby portfel, klucze oraz opakowanie chusteczek, nie widze problemu :)

                              --
                              "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
            • jehanette Re: Feblikowe irytacje 01.02.16, 12:20
              Fuj! Rozumiem zdjąć i wrzucić do pralki pościel którą się dostało do spania w cudzym domu - nie chcemy przeszkadzać, nie chcemy zostawiać syfu, nie chcemy dokładać komuś pracy - ale to mi nie pasuje!

              --
              Piękny i Bestia - FB
      • jehanette Re: Feblikowe irytacje 01.02.16, 12:14
        Właśnie męczę Feblika i strasznie ciężko mi idzie, brak fabuły i przegadanie to jedno, w "starych" tomach jest 10x mniej słów a 10x więcej akcji, przeżyć bohaterów - tu mają się spotkac i oplątać złotą nicią...
        Np ale zachowanie Agnieszki która od razu rzuca się do pracy w obcym domu maluje pomieszczenia, wrzuca pranie, sprząta, robi kanapki jakby była kurą domową od lat 30 usługującą niuniusiowi, a nie dziewczyną w XXIw., która w dodatku po niemiłych przeżyciach przygodnie nocuje u kolegi - aż mnie skręciło. Zupełnie sobie tego nie wyobrażam! I oczywiście ona taka jest zadbana, wymyje się i uczesze by cieszyć męskie oko od samego ranka. BRRRR!!!!!

        --
        Piękny i Bestia - FB
    • yasmeen Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 14:48
      Skończyłam :) Z wieloma powyższymi irytacjami się zgadzam, więc nie będę powtarzać ;)
      Natomiast chcę dołożyć jeszcze jedną - irytację odzieżową.
      Jak widać każda uczciwa młoda dziewczyna powinna posiadać jedno jedyne odzienie wierzchnie, w przypadku zabrudzenia prane i błyskawicznie schnące. Najlepiej, jeśli na dodatek posiada ono widoczne ślady intensywnego użycia i wieloletniej historii. I tak oto GB występowała w odwiecznej kraciastej koszuli i spranych dżinsach, Dorotka w kusej ale jednocześnie przepięknej błękitnej uniwersalnej sukienczynie, zdatnej i do kościoła i w pole. A Agnieszka - jedną jedyną czerwoną sukienkę... I o ile mogę zrozumieć, że nie będąc w domu miała jeden ciuch, to nawet w ciągu krótkich bytności w domu myje się i przebiera... znów w czerwoną sukienkę.
      Posiadanie drugiej lub też szortów dla odmiany byłoby pewnie rozpustą...
      --
      i nic już nie jest tak samo
        • bupu Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:03
          lowett napisał(a):

          > Dobrze, że gruz sprząta przynajmniej w "kitelku Babi".

          A to to się chyba do wpadek kwalifikuje? :D Bo jak niby dorodne dziewczę metr osiemdziesiąt miało się wbić w kitelek drobnej jak ptaszek Babi, co to nad nią Ida, niewiele ponad 170 cm wzrostu, góruje jak wieża?
          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:08
            No więc właśnie w tym miejscu jest o tym, że kitelek jest bardzo kusy, a Aga oczami IG "ponętna". Mam przed oczami mniej więcej to: Tekst linka

            Zgadza się, że kitelek musiała mieć ledwo za tyłek (a Babi pewnie za kolana).
            • bupu Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:15
              lowett napisał(a):

              > No więc właśnie w tym miejscu jest o tym, że kitelek jest bardzo kusy, a Aga oc
              > zami IG "ponętna". Mam przed oczami mniej więcej to: [url=https://s-media-cache
              > -ak0.pinimg.com/736x/d0/73/07/d07307ff5537191ae3835eefdeccaa98.jpg]Tekst linka[
              > /url]
              >
              > Zgadza się, że kitelek musiała mieć ledwo za tyłek (a Babi pewnie za kolana).

              Ależ tu nie o samą długość chodzi. O ile kitelek nie był tak szeroki, że mógłby pomieścić z półtorej Babi (jak nie więcej) i nie miał rękawów jak kaftan bezpieczeństwa, nie ma takiej opcji, żeby Agnieszka zdołała go na siebie wdziać i zapiąć. Acz jeśli sprzątała z cycem na wierzchu, to nie dziwię się, że Ignaś nie mógł oderwać ócz :D
              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
              • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:34
                Przyjęłam, że ten kitelek to coś takiego: KLIK

                Przecież obie mogą nosić rozmiar S - Babi na pewno nosi, a Aga jest opisywana jako bardzo szczupła, o cycu nie wiemy zbyt wiele. Różnica taka, że na Adze będzie kusy, ale czemu miałaby się na niej zaraz opinać?
                • bupu Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:48
                  lowett napisał(a):

                  > Przyjęłam, że ten kitelek to coś takiego: KLIK
                  >
                  > Przecież obie mogą nosić rozmiar S - Babi na pewno nosi, a Aga jest opisywana j
                  > ako bardzo szczupła, o cycu nie wiemy zbyt wiele. Różnica taka, że na Adze będz
                  > ie kusy, ale czemu miałaby się na niej zaraz opinać?

                  Bo dziewczyna wzrostu metr osiemdziesiąt z obwodem klatki piersiowej identycznym jak chuda, drobniutka staruszka, niższa o trzydzieści centymetrów, wyglądałaby chyba jak żeńska odmiana lorda Szkieletora. Człowiek wyższy miewa z reguły rozmaite elementy większe, niż człowiek niższy, nawet jeśli obie jednostki są szczupłe.
                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                  • lowett Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 16:03
                    Czepiasz się bupu :D

                    Babi na pewno miała kitelek deczko luźny, nie mniejszy niż w rozmiarze S, bo takich elementów odzieży roboczo-kuchennej w rozmiarze XXS zwyczajnie się nie szyje. Chyba że założymy, że uszyła go sobie sama, wtedy inna sprawa. Ale załóżmy, że nie. U Agi długie były przede wszystkim nogi (i szyja!), co jest wielokrotnie podkreślane, więc przyjmuje, że w klacie i barach nie miała rozmiarów enerdowskiej pływaczki i nosiła rozmiar S/M, zresztą jak mnóstwo innych bardzo szczupłych dziewcząt tego wzrostu.
                  • adorabelle-dearheart Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 21:46
                    Nie, nie, nie, to tak samo jak z tą spódnicą od kostiumiku ślubnego z lat 50tych: na wysokiej Laurze zwisa do ziemi. Wy tu się czepiacie, że babol, a tymczasem to autorska konsekwencja w budowaniu świata przedstawionego! Ciuchy Milicji na wyższych osobach po prostu magicznie rosną ;))))
                    • sanciasancia Re: Feblikowe irytacje 12.11.15, 02:58
                      @"Nie, nie, nie, to tak samo jak z tą spódnicą od kostiumiku ślubnego z lat 50tych: na wysokiej Laurze zwisa do ziemi."
                      Przecież Babi antycypując to, że jedna z ukochanych wnuczek będzie kiedyś potrzebowała sukni ślubnej na gwałt, dyskretnie co roku spódnicę kostiumiku przedłuża. Po dwudziestu latach przedłużania, spódnica spokojnie zwisała Laurze do kostek.

                      --
                      "I think that it would have been better in the eyes of God if they had all attempted to gouge out each other's eyes with carving knives. But they were "good people."" Ford Madox Ford "The Good Soldier"
        • yasmeen Re: Feblikowe irytacje 10.11.15, 15:43
          O właśnie kitelek...
          Może ja mam zbyt samolubne zapędy, ale moja odzież jest moja i koniec. Nie pcham sie również w odzież cudza, za wyjątkiem odzieży osób bardzo bardzo (i jeszcze raz bardzo) bliskich. A już na pewno nie biorę ciuchów obcych osób bez ich wiedzy i zgody...
          Mam nadzieje, ze tenże kitelek był wyprany (brrr....).
          I rozumiem, że po szale malarskim w łazience nie posiadał na sobie żadnych zielonych plam...
          --
          i nic już nie jest tak samo
          • ewaty Re: Feblikowe irytacje 12.11.15, 15:50
            Kitelek na Agnieszce był opisany, jako czerwony i przykurzony po robotach sprzątaniowych. Dzień wcześniej Agnieszka wychodzi z łazienki, po ochlapaniu się wodą mineralną z butelki, ubrana w szlafrok Gaby. Wiecie, dla mnie szlafrok, to szata bardzo osobista, z kategorii bielizny, bywa, że wrzucana na gołe ciało. Sięgnięcie po cudzy, UŻYWANY szlafrok przerasta moją wyobraźnię....

            --
            Nigdy nie rezygnuj z celu tylko dlatego, że osiągnięcie go wymaga długiego czasu.
            Czas i tak upłynie.