Dodaj do ulubionych

zupełny OT-ale jak wy mi nie pomożecie to kto?

08.03.16, 21:30
Kochani
mam cholerny problem. Zupełnie nie zwiazany z Jezycjada, ale nie wiem dokąd pójść z nim. Mam tzw. córkę chrzestną, fajna i niebrzydka dziewczyna. Dwudziestolatka. I zauroczyła się starszym panem - on ma ok. 50 lat. Jej rodzice trochę to olewają, nie za bardzo interesują się, ale ja czuwam. Moim zdaniem to chore, bo róznica pokoleń, bo taki starszy pan po prostu jest zadowolony, że młoda na niego leci - ale z drugiej strony: a jak to miłość? (tu co prawda sama się roześmiałam...). Moim zdaniem to dziwny związek, sztuczny, bez sensu i przyszłości. Ale nie chcę 'blokować' uczucia - jeśli jest. Rany Boskie, co mam robić? Ja osobiście nie wierzę i bym jednak odradzała, ale może jednak? Na Boga Żywego, pomóżcie!!!
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 08.03.16, 22:03
    Mila Guinie, szczerze ?
    Daj se luz, 20-latka moze jest za mloda, zeby rozpoznac zagrozenie :-), ale wystarczajaco duza, by zrobic, co zechce. Odpusc.

    Co najwyzej mozesz - i warto - kilka razy powtorzyc mlodej, ze gdyby jakies problemy, to ona moze do Ciebie jak w dym. I zaznacz delikatnie, ze nie bedziesz pytac o to, czego ona moze nie zechce powiedziec, ani moralizowac, tylko w razie potrzeby pomozesz, w czym bedziesz mogla.

  • kajagugu77 08.03.16, 22:45
    Znam parę dobraną wiekiem, która rozwiodła się po 3 miesiącach. Mam również znajomych: ona ma 33 lata, on - 52. Znają się od czasów, kiedy ona była jeszcze zupełnie niepełnoletnia, są małżeństwem, żyją sobie jak pączki w maśle, ich syn jest kumplem mojego syna. Pewnego dnia opowiedziała mi taką historię: no i wiesz, pojechaliśmy do Bośni, idziemy na cmentarz. Tam jest mnóstwo ziemi, każdy ma swój osobny nagrobek. No więc ja mówię: tu na środku będę leżeć ja, po prawej I. (mąż), a po lewej ten następny!
    Tyle anegdota.
    Może chrześnica musi się wyszumieć. Może potrzebuje kubła zimnej wody - tzn. pytania, co będzie za 5, 10 lat.


    --
    www.ewelinaopowiada.blogspot.si - bajki, opowiadania i wiersze dla dzieci
  • iskrzy_54 09.03.16, 00:01
    Droga G.

    Zgadzam się z w/w. BTW ile Ty masz lat kochana jesli 50-cio latek to dla Ciebie "starszy pan" - dla mnie to facet w sile wieku, a różnica między nimi wyszła to "zaledwie" 30 lat. Popatrz na Kondrata I jego zone. Jeśli to prawdziwa miłość a nie chwilowe zauroczenie, to problem mogą mieć za około 20 lat, kiedy ona będzie dojrzałą (ale jeszcze młodą) kobietą (w końcu ileż kobiet w dzisiejszych czasach ma pierwsze dziecko po 40-tce) a on koło 70-tki faktycznie będzie starszym panem i nauczycielka dziecięcia będzie wołała "Franiu, dziadek przyszedł po ciebie" (o mało co nie popełniłam kiedyś takiej fopy - na dodatek młodą mamusię 7-latka wzięłam za jego siostrę - wyglądała na jakieś 18 lat). Tak więc nie rób nic, czekaj i wspieraj duchowo, będzie co ma być :)
  • guineapigs 09.03.16, 04:56
    Kochane
    dzieki za rady. Teraz muszę pędzić na lotnisko, nie mam czasu pisać, napiszę później więcj. Iskrzy, mam 43 lata i dla mnie on nie jest starszy pan, ale chodziło mi o Olkę - dla niej to już Starszy Pan.
    Ale jak pisałam - czasu mnie mam teraz. Dzięki kochane.
    Tak, trzeba dac sprawom pójść własnym biegiem.
    Buziaki
    G.
  • ssssen 09.03.16, 15:57
    "Kochane", Buziaki", zaraz rzygnę...
  • tt-tka 09.03.16, 16:27
    ssssen napisał:

    > "Kochane", Buziaki", zaraz rzygnę...

    Rzygaj. Sobie kompa zapaskudzisz, li i jedynie.
    PS odpowiedz Guine nie byla skierowana do Ciebie. Nie czyta sie cudzych listow, hm.
  • ssssen 09.03.16, 15:56
    Nic. Nie twoja sprawa, nie wtrącaj się.
  • guineapigs 09.03.16, 22:30
    Odpowiadam wreszcie, zmęczona jak pies....
    TT-TKA: zawsze jestem dla niej, to nie 'tylko' chrześnica, ale i jakby 'przybrana córka'. Dziela nas setki kilometrów, ale ona wie że może w nocy o po północy zadzwonić - i ja zawsze postaram się pomóc. Tylko że teraz akurat, tzn. w tej sytuacji, trochę się martwię ta sporą róznica wieku. Nie chcę jej pisać czarnych scenariuszy (za 10 lat ty będziesz miała 30 lat i wielki apetyt na zycie, a on będzie miał 60 lat i apetyt na fotel, spokój i telewizor). Ale wiem, że wszelkie rady będa olane - bo jest dość silna fascynacja. Ona, Olka, właśnie teraz to lubi - że tak spokojnie, że fotel i telewizor, że nie ma szaleństw, wychodzenia 'chłopaka' na piwo na cała noc - jak to robia jej rówiesnicy. Czyli ona tego 'etapu' nie przejdzie - nie dostanie tej szczepionki. To mnie ciut martwi.
    KAJAGUGU - 'może potrzebuje się wyszumieć?' tak, właśnie teraz powinna szumieć, jest dorosła, liceum skończyła, studiuje, zaczęła zarabiać własne pieniadze - niech szumi, niech liczy na ile może sobie pozwolić z własnej pensji, niech wie, że jak posiedzi 'na dysce' do trzeciej nad ranem to potem nie będzie mogła pracować dobrze czy napisać referatu. Niech nie czeka, że 'tatuś' (czyli Partner) da, zawiezie i przywiezie. Nie może być non-stop pod opieka: a to ojca biologicznego, a to ojca - partnera. I na koniec: a jak ma się niby wyszumieć przy Nim? Ja na studiach szumiałam że hej, łażenie po pubach, koncertach, wystawach, 'alpagi łyk i dyskusje po świt, niecierpliwy w nas ciskał się duch'. Dyskutowaliśmy o polityce, o filozofii, o literaturze, często-gęsto niemal pralismy się po mordach, by potem razem zgodnie zasiąść przy muzyce Led Zeppelin. Ona tego nie ma - ona z wykładów wraca do domu jak matka i żona. Ma przegapić ten - normalny i wazny dla rozwoju - etap? Od razu zanaczę, że 'szumienie' nie oznacza 'puszczania się', a po prostu uczenie się relacji międzyludzkich. Obawiam się, że kiedyś nadejdzie ta chwila i Olka zapragnie się powłóczyć po wystawach/koncertach, poszargać po PUBach, porobić głupoty - i juz bedzie za poźno, bo nie będzie z kim.
    ISKRZY - jak napisałam, mam 43 lata i dla mnie on nie byłby dziadkiem (tzw. 'mój' ma 48 lat) ale pisałam o Olce. naprawdę uważasz, że 'problemy' zaczną się za 20 lat? Ja sie boję, że dużo wcześniej, że Olka będzie tzw. starą-malutką, dziewczyną/kobietą kompletnie odizolowana od życia, od rówiesników. Że nie pójdzie normalna drogą, a na skróty: od PAPY co nos wyciera, od razu do 'STARSZEGO PANA', co to i rachunki popłaci, i wogóle wszystko ogarnie, łącznie z rachunkami za krawcową i kosmetyczkę (a fuj???? i nawet !!!!!!!)
    I na koniec: Kondrat,

    SSSSSen - to akurat moja sprawa, raz że przysięgałam w kościele pomagać, dwa: że dziewczyna na mnie liczy i mnie naprawdę szanuje jak wyrocznię. Nie mogę jej powiedzieć: to nie moja sprawa, rób co chcesz, wisi mi to. Raz, że mi nie wisi, dwa: że jej byłoby strasznie przykro słysząc takie słowa. A po co udawać?

    Z wyrazami szacunku
    Guineapigs
  • tt-tka 09.03.16, 23:09
    Alez oczywiscie , ze niech robi, co chce ! A Ty przejmujesz sie tym, ale przeszkadzac (ani obrzydzac) nie bedziesz, a jesli zajdzie potrzeba i mozliwosc - pomozesz. I jesli ona to wie - to dosc.
    Skoro jej odpowiada to, co jest teraz - OK. Jej zycie, jej sprawa. Jesli za 5, 10, 15 lat zechce zaszalec, znajdzie sobie towarzystwo. Kolezanki, kolegow, pojdzie sama albo, ekhem, inne mozliwosci sie pojawia. I w dalszym ciagu bedzie to jej sprawa. Nie przezyjesz zycia za nia :-)
  • slotna 09.03.16, 23:27
    Ty tak szumialas, a wiele osob nie szumi, bo nie ma takiej potrzeby. Moze ona tez nie ma i tyle.

    W ogole nie rozumiem tych obaw. Rownie dobrze moglaby trafic na spokojnego, ogarnietego rowiesnika, zgrooooza.

    I co to znaczy, ze nie bedzie miala z kim lazic po pubach, wystawach i koncertach? Jakos ja mam z kim, i sa to i ludzie po 40-stce, i ledwo pelnoletni. Liczba znajomych nie zalezy od wieku, doprawdy.

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak rzeczy niż same rzeczy.
  • nigolla 10.03.16, 09:17
    W liceum (rok przed maturą) przeżyłam miły romans z ojcem koleżanki... Naprawdę :) On miał wtedy 44 lata. Wspominam to bardzo mile, zakochana byłam strasznie, aczkolwiek nigdy nie liczyłam na rozwody, związki itd.
    Nie wtrącaj się.
  • yackandandah22 10.03.16, 11:12
    Kochana Guine (sssen, nie rzygaj), pytanie: Czy Twoja chrześnica prosiła Cię o radę tak w ogóle? Jeśli tak - ok, powiedz jej, co myślisz. Ale jeśli nie - myślę, że o ile nie wchodzi w grę prawdziwe zagrożenie (narkotyki, sekta itp.), nikt nie ma prawa mówić dorosłym ludziom, z kim się mają wiązać. Poza tym, skąd przekonanie, że Ola i ten jegomość będą razem za 10 lat? A jeśli tak - to może to ona go skrzywdzi i zostawi? Oboje ryzykują wchodząc w ten związek, i to ich sprawa, co z tym zrobią.
    Przypomina mi się mój sąsiad, Hindus, który właśnie posłuchał starszych w sprawie związku - zaaranżowane małżeństwo, po dwóch latach był właśnie w trakcie rozwodu.
    A co do wieku... Eddie Veder ma około pięćdziesiątki. I still would :-)
  • verdana 10.03.16, 16:24
    Trochę mnie przeraził fragment " właśnie teraz powinna szumieć, jest dorosła, liceum skończyła, studiuje, zaczęła zarabiać własne pieniadze - niech szumi, niech liczy na ile może sobie pozwolić z własnej pensji, niech wie, że jak posiedzi 'na dysce' do trzeciej nad ranem to potem nie będzie mogła pracować dobrze czy napisać referatu. Niech nie czeka, że 'tatuś' (czyli Partner) da, zawiezie i przywiezie. Nie może być non-stop pod opieka: a to ojca biologicznego, a to ojca - partnera. I na koniec: a jak ma się niby wyszumieć przy Nim? Ja na studiach szumiałam że hej, łażenie po pubach, koncertach, wystawach, 'alpagi łyk i dyskusje po świt, niecierpliwy w nas ciskał się duch'. Dyskutowaliśmy o polityce, o filozofii, o literaturze, często-gęsto niemal pralismy się po mordach, by potem razem zgodnie zasiąść przy muzyce Led Zeppelin. Ona tego nie ma - ona z wykładów wraca do domu jak matka i żona. " Innymi słowy - niezależnie co lubi, niezależnie co wybrała ma prowadzić "stosowny" tryb życia. Lepszy i jedynie słuszny. Nieważne, czego chce, ważne, zeby spełniała wymogi stawiane przez starsze pokolenie jej grupie wiekowej - czy będzie przy tym szczęśliwa, czy nie, to nieistotne - jest mloda , wiec starsi wiedza lepiej. Czym to sie różni od "Bratanica jest młoda, w niebezpiecznym wieku, chodzi po dyskotekach i chyba ma faceta, a powinna się szanować, pilnować, siedzieć w domu nad książkami, a nie szlajać sie nocą. I i powinna być dziewicą, bo za pięć lat to może być istotne dla jej potencjalnego męża Ja w jej wieku dobrze się prowadziłam, nie myślałam o zabawach i chłopakach , tylko pilnowałam cnoty". Brutalnie mówiąc - niczym. W obu wypadkach uważamy siebie i swoje czasy za wzorzec z Sevres, a wybory młodych ludzi za z gruntu niewłasciwe. Ja nie byłam w życiu na dyskotece, nie chodziłam prawie po znajomych, nie lałam sie po pysku i nienawidziłam muzyki młodzieżowej. Czy po latach żałuję straconej młodości? Ani odrobinę, bo robiłam to, co LUBIŁAM robić, a nie to, co lubili inni.
  • iwoniaw 10.03.16, 19:08
    Zgadzam się z Verdaną w 100%. Ja na studiach nie miałam faceta po 50., a mój tryb życia w niczym nie przypominał tego, co opisałaś jako "wzorcowe i pożądane wyszumienie się" i nie uważam swej młodości za nieudaną i wybrakowaną, wprost przeciwnie.
    Generalnie, dziewczyna jest dorosła, nawet jeśli popełnia błąd w wyborze partnera, to niekoniecznie z powodu jego wieku, a nawet jeśli, to - że tak przewrotnie zapytam - kiedy, jak nie teraz? Jeśli nie pyta cię o zdanie, to się po prostu i zwyczajnie nie wtrącaj, bo to kompletnie nie twoja sprawa.
    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • guineapigs 10.03.16, 22:29
    Pyta o zdanie, ale nie wiem, czy słucha odpowiedzi. I nie jest to kompletnie nie moja sprawa, bo Ola to moja chrześnica, bardzo ja kocham, do tego ma mnie za przyjaciółkę i ja taka jestem dla niej, ale również i 'matką' - więc bardzo, ale to bardzo zalezy mi na tym, by to moje 'dziecko' nie wyladowało w biedzie i pod mostem, jak mnie zabraknie (bo póki ja zyję, to Ola ma wsparcie i emocjonalne, i finansowe, ale co jeśli...gdy...).
    Nie ma niby czegoś takiego jak 'wzorcowe wyszumienie się', ale jednak w kulturze anglosaskiej funkcjonuje 'szkoła z internatem' jako coś lepszego oraz 'one year gap'. I TO CUDOWNIE DZIAŁA. Boarding School wspaniale przygotowuje do życia w okrutnym społeczeństwie, a YG daje szansę na odpoczynek od BS i wybranie własnej drogi. Myślę, że w polskim społeczeństwie tego brakuje, ale - nie mamy na to kasy a i kultury takiej nie ma więc pędzimy młodych do nauki i pracy.
    Teraz do SSSSSSnesa:

    Serdecznie dziękuję za uwagę
    Pozostaję z wyrazami największego szacunku
    Guineapigs

    (może tak być czy jeszcze za grzecznie????)
  • guineapigs 10.03.16, 22:03
    Verdano,
    jesteś socjologiem, więc nie jest ci obce, że zyjemy w społeczeństwie które ma jakieś normy. Tu przepraszam za mój niewykwalifikowany język, ale chyba mnie zrozumiesz. Otóż żyjemy w czasach, kiedy dziewczyna/kobieta MUSI mieć zawód a przynajmniej wykształcenie. To jest oczywiste. Kiedyś musiała mieć cnotę i 'talenta'. Oraz jest jeszcze jeden termin: socjalizacja. Ten termin jest używany także w mojej branży, czyli hodowli koni. KONIE TEŻ MUSZĄ przejść różne etapy socjalizacji. Nie będe się o tym rozpisywać teraz, ale jeśli chcesz to daj znać a ci to dokładnie opiszę. Zatem mówienie, co powinno się robić (zachować cnotę, uczyć się cerować kalesony, studiować/zdobyć zawód) to nie 'nakazywanie', a raczej pokazywanie, że bez tego ani rusz w dorosłym życiu. Ty masz dzieci. Powiedzmy, że nie jesteś zamożna a nawet uboga, zarabiasz 2 tys netto, nie będzie po tobie wielkiego spadku. Czy patrzysz spokojnie, jak twoja córka imprezuje zamiast się uczyć? Nie, bo wiesz, że w takim razie wyląduje gdzieś na śmieciówce za 1500 zł brutto, może jeszcze z nieslubnym dzieckiem.
    Ja Oli nie mam zamiaru niczego zakazywać czy nakazywać, zreszta nie mogę, ale .... teraz ona ma wybór - oczywiście, ale co będzie za lat 10? Juz ten wybór będzie bardziej ograniczony. Ja nie chcę naciskać na to, by 'szlajała się po imprezach', ale na zamykanie się w roli matki i żony (nie ważne, że bez papierka) to chyba za wcześnie. Trochę mi to przypomina Laurę, która w wieku lat 18-19 panikuje, że jest panną.
    Od razu zaznaczam: nie chodzi mi o sam fakt związku, ale - jaki on będzie. Stoją na nierównych kompletnie pozycjach, Ola mloda, bez majątku, doświadczenia, wykształcenia, znajomości, życia towarzyskiego - On ustawiony, dojrzały, w sieci relacji zawodowych. Jedyne rozwiązanie - tylko ślub i to bez intercyzy, Ola ma skończyć studia i iść do pracy niezależnie od tego, że jej on obiecuje złote góry. Bo, niestety, bez tego w razie rozpadu tego związku, to Ola będzie mogła sobie imię na "Marta' zmienić (z Orzeszkowej).
    I ja może niedokładnie opisałam siebie na studiach, ale ja się nie szlajałam, tylko normalnie żyłam, uczyłam się, chodziłam na studenckie imprezy, dyskutowałam o zyciu, polityce, sztuce. Moje przyjaźnie z tego okresu świetnie przetrwały - ale teraz to do siebie piszemy i dzwonimy, bo spotkać się w grupie częśćiej niż raz na miesiąc jest trudno (praca, dzieci, delegacje, kredyty więc zapieprz ile się da itp). Ja w dodatku mieszkam w UK, więc już wogóle masakra.
    Teraz podam ci przykład mojej znajomej. Ona jak była młoda to 'zlapała' bogatego i ustawionego faceta, akurat rówiesnika, ale dobrego biznesmena. Zamieszkali razem U NIEGO, dom jak z katalogu, ogród, pieniadze. Jej matka była dumna. Ona, ta znajoma, została zamknieta w złotej klatce, nic nie musiała robić, tylko dbać o ogród i dom. Urodziła syna. Ślubu nie wzięli. Teraz dochodzą do wieku średniego i pojawiła się panika: a co będzie, jak on ją zostawi? Kobieta nie skończyła studiów, nie ma żadnego zawodu, żadnego doświadczenia, a jej znajomi to JEGO znajomi. W razie rozstania - co będzie? Alimenty będą.
    Więc jedyne, co Oli radzę: nie daj się zamknąć w złotej klatce, ucz się, pracuj, zawieraj przyjaźnie. Ucz się języków. Nie bądź 'ozdobą' dla tego pana, nie bądź jego 'trofeum'. Bo niestety widzę u niej to, co na forum zostało nazwane 'mężologią' (chociaz bez papierka) - on jest opiekuńczy, on pyłek spod nóżek usuwa, on zawiezie, kupi, przywiezie, on lubi to to i to - to ja to robię, bo on taki wspaniały. Oli najwidoczniej imponuje to, że ma teraz tyle, że jej koleżanki, które musza studiować i pracować, nie mają. Ale one za 10 lat beda miały jakąś pozycję zawodową i towarzyską, a co bedzie miała Ola?
    I od razu uprzedzam: tak, ona mi się zwierza, pyta o zdanie. Ale czy słucha odpowiedzi? Obawiam się, że po prostu oczekuje ode mnie zachwytów w stylu: ależ bierz to, sukienki ci kupi, komplementów opowie, a koleżanki to aż zzielenieją jak im pod nos podjedziesz jego autem, gdy one będą próbowały odpalić swoje piętnastoletnie volkswageny (kupione za własne pieniadze nota bene).
    Radzę Oli tak jak napisałam: tak, jak to dobry dla ciebie związek, to tak, ale w żadnym wypadku nie rezygnuj ze studiów, z nauki, z zycia z rówiesnikami, nie pozwól zasypywać się fatałaszkami i innymi pierdołami, nie pozwól by ci 'ojcował', najlepiej to co ci potrzebne kupuj sobie sama z własnych pieniędzy. Nie mężologuj, nie staraj się być i ogrodniczką, i kucharką, i kochanką.
    To Oli mówię, a czy posłucha? W końcu wiadomo, że jak kobieta sie uprze to nie ma zmiłuj.
    I na koniec: po co nam historia? Czy każde kolejne pokolenie ma na nowo wynajdywać koło i drogę do Ameryki?
  • tt-tka 10.03.16, 23:33
    Coz, brak wyksztalcenia, zawodu i wlasnego srodowiska to JEST problem, bez dwoch zdan. Nawet jezeli to przyszlego meza wydaje sie dziewczynie bardziej interesujace i pociagajace niz jej wlasne. A jaki on ma stosunek do jej nauki, pracy, wiesz ? Ona o tym mowila ?

    Przykladow na to, jak zle skonczyly kobiety wylacznie "przy mezu" mozna znalezc jak naplute. Jak dobrze skonczyly, pewnie tez, ale to akurat nie moja bajka, stykam sie raczej z tymi pierwszymi. Tez je ostrzegano, tlumaczono i nic to nie dalo.

    Jesli ona chce poprzestac na roli jego towarzyszki zycia, nie przetlumaczysz, nie teraz w kazdym razie. Jedyne, co mozesz zrobic, to zalozyc jej polise posagowa z terminem dwudziestoletnim - nie kpie, jesli zostanie na lodzie, zawsze jej sie to przyda, jesli wczesniej zechce sie uczyc czy cokolwiek, polise mozna zlikwidowac i bedzie troche grosza. Choc sadze, ze raczej Ciebie to ociupinke uspokoi jako jakies tam podjete dzialanie niz ze ona sie tym przejmie.

    Znalam pana, swego czasu najmlodszy docent w Polsce, wyrwal chyba 18-latke jako pan ok. 40-tki, ale on ja pogonil do szkoly (wlasnie konczyla wieczorowke w moim rejonie) i potem na studia. Moze niepotrzebnie sie martwisz ?
  • verdana 11.03.16, 16:29
    Co ma w ogóle zatem wiek faceta do wykształcenia bratanicy? Nic nie ma. Czy pytasz nas, co robic, aby dziewczyna skończyła studia, czy co robić, aby szalała na dyskotekach z młodymi, zamiast siedzieć w domu ze starym? Czy twoja bratanica rzuciła studia? Nie uczy się? To trochę inny problem, niż niewłaściwy wybranek. Ludzie są różni. Nie każdy kocha życie towarzyskie. Czy tak samo zniechęcałabyś bratanicę od zamieszkania z 20-letnim kolegą ze studiów?
    Są osoby, nie tylko kobiety, które wybierają wsparcie i bezpieczeństwo, a nie samodzielność. Tak, powinny mieć wykształcenie i zawód, ale zmuszanie ich do tego, aby porzuciły faceta, tylko dlatego,z ę czują sie "zaopiekowane" jest tak samo absurdalne, jak zmuszanie samodzielnej dziewczyny do tego, aby jedynie dbała o ognisko domowe.
  • kajagugu77 10.03.16, 18:00
    O ratunku! Przecież Eddie jest mój!!! Kocham go od liceum!!! Tzn. od bardzo dawna...

    --
    www.ewelinaopowiada.blogspot.si - bajki, opowiadania i wiersze dla dzieci
  • kajagugu77 10.03.16, 18:01
    Wstawiłam odpowiedź nie tam, gdzie powinnam, ale powtarzam raz jeszcze: Eddie jest mój :-)

    --
    www.ewelinaopowiada.blogspot.si - bajki, opowiadania i wiersze dla dzieci
  • sowca 11.03.16, 00:13
    Jedna sprawa.
    Czy ten związek jest taki na poważnie, z zaręczynami, dzieckiem w drodze, wspólnym mieszkaniem czy coś? Czy to po prostu romans?

    W każdym przypadku, można powiedzieć delikatnie, jakie się ma obawy, ale dziewczyna musi się sama przekonać. Może się skończy za chwilę, a może to właśnie prawdziwa miłość, pzecież zdarza się mimo różnicy wieku. A jeśli nie i dziewczyna pocierpi, cóż - nikt nie uczy się lepiej na cudzych niż na własnych błędach. Błędy i porażki składają się na nasze życie, które dlatego właśnie jest tak fascynujące ;)
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - Polub profil facebookowy bloga Studia, parla, ama.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.