Dodaj do ulubionych

Dziadkowie w Jeżycjadzie

11.02.17, 11:36
Czytam sobie akurat "Noelkę" i mam taką refleksję, że dziadkowie w Jeżycjadzie są mocno średni i najlepiej wypada Metody. Może niekoniecznie jako dziadek dorastającej pannicy, chociaż prawdopodobnie, ale natrafiłam na wzmiankę, że to dziadek Metody zabierał małą Elkę do teatru lalkowego, na lody, do ZOO i przekarmiał ją watą cukrową. On też ofiarował jej wspaniałe lampki choinkowe i - jak to określiła MM - jemu Elka zawdzięczała wszelkie rozkosze dzieciństwa. I taki właśnie powinien być dziadek.
Co do pozostałych dziadków w Jeżycjadzie to uważam, że Ignacy ostatni raz był fajny i strawny w "Noelce" właśnie. Może nie jest modelowym dziadkiem, ale jest dziadkiem niosącym jakieś bezpieczeństwo domu i ciepło. Potem ma już dla swoich wnuków wyłącznie nużące pogadanki o Marku Aureliuszu (aż dziw, że Laura to wytrzymywała) i robienie szpicla z fajnego dziecka, czym kompletnie zdemolował chłopakowi życie. Dla innych wnuków w ogóle nie jest chyba nikim.
Dmuchawiec natomiast jest całkiem prawdopodobnym i niezłym dziadkiem dla dorastającej Kreski, ale potem... szkoda gadać! Ale to do Magdusi wszyscy mają pretensje, że nie mogła się z dziadkiem dogadać, a to przecież starszy nadaje ton. No, niby był jej pradziadkiem, ale jednak.
Jakoś poza Metodym nie ma w Jeżycjadzie dziadków (ani babć), którzy są od rozpieszczania dzieci, rozumienia ich, zabaw z nimi.
No i dlaczego Metody nigdy, przenigdy nie pojawił się przy wychowywaniu Miągwy? Może Ignaś wyrósłby na fajnego faceta a nie na melepetę.
Edytor zaawansowany
  • daniellap 11.02.17, 14:41
    Czy wątek ten ma dotyczyć tylko dziadków, czy może też babć?
    Babcia Orelki przedstawiona jest jako babcia, przy której w końcu dziewczyna zaznaje ciepła rodzinnego.
    We "Wnuczce do orzechów" Dorota Rumianek mieszkała z babcią Andzia i jej siostrą. Ten duet to taki żeński odpowiednik Cyryla i Metodego.
    A co do Metodego - jest on również dziadkiem Ignacego Grzegorza Stryby, a nie przypominam sobie, by był on obecny w jego życiu.
  • zuzudanslemetro 11.02.17, 19:15
    Babć też może :)
    Więc właśnie - był dziadkiem Ignasia i czemu nie uczestniczył w wychowaniu? Czemu jego nie zabrał do cyrku, zoo, teatru? Czemu nie poopowiadał mu o swoich burzliwych dziejach (zakładam, że przy jego temperamencie były burzliwe)?
  • tt-tka 11.02.17, 19:18
    Zuzu, prosta sprawa - bo dla MM jest tylko JEDEN dziadek godny tego miana. Wiec zaden Metody nie bedzie sie przy IGS petac i odzywac. Choc imho (przy wszystkich wadach Metodego) szczeniakowi by to tylko na zdrowie wyszlo, gdyby mial tez odojcowego dziadka, albo dwoch.
  • zuzudanslemetro 11.02.17, 19:58
    prawda? I chyba zostałby nieźle zganiony za donosicielstwo, bo nie wierzę, żeby człowiek typu Metodego, pochwalał donosy.
  • daniellap 11.02.17, 14:50
    W "Szóstej klepce" był bardzo fajny dziadek Żak "panie tego" :)))
    A może jest jakaś wzmianka o ojcu Anieli? Jeździła ona z bliźniakami do Łeby na wakacje, więc może on też był fajnym dziadkiem?
  • zuzudanslemetro 11.02.17, 19:16
    Zapomniałam o dziadku Żaku. Był faktycznie rewelacyjny. Zwłaszcza dla Celestyny i Julii. Z Bobciem miło spędzał czas, ale nie dostarczał specjalnie wrażeń, chociaż - z własnego doświadczenia czerpiąc - takie chwile kiedy wnuk/wnuczka i dziadek siedzą sobie zatopieni w lekturze, były świetne.
  • tt-tka 11.02.17, 15:14
    Oczywiscie cudowny dziadek Zak. i to dla wszystkich bez wyjatku wynukow/czek !
    Pan Karolek - trudno wymagac, by bawil sie z 17-letnim Krzysiem, ale zajmuje sie nim, przejmuje, chce zrozumiec i stac go na odrobine szalenstwa :)
    Pominelas Cyryjka, moim zdaniem nieslusznie - rowniez wiele dal Elce (choc co innego niz Metody), a przy takim, powiedzmy grzecznie wycofanym ojcu bardzo jej to imho bylo potrzebne.
    Moge sobie tylko wyobrazic, jakim wspanialym ciotecznym dziadkiem bylby Zaczek dla Ani i Nory, bo zostal amputowany.
    Wiecej grzechow nie pamietam.
  • zuzudanslemetro 11.02.17, 19:25
    O Panu Karolku zapomniałam, chociaż fakt, że wliczyłby się w mój spis fajnych dziadków, a Cyryjka pominęłam trochę specjalnie, chociaż jak najbardziej go doceniam. W ogóle Elka miała mnóstwo szczęścia, że nie została sama z owdowiałym ojcem bo strach pomyśleć, co by być z nią mogło. Tak, Cyryjek i Metody w naturalny sposób przejęli role rodziców w tym układzie a jednak udało im się też być dziadkami. Zwłaszcza Metodemu, w kontekście tych słodyczy, lampek, zabaw i wszelkich podniet. Ja mam takiego dziadka (teraz co prawda już mocno starszego pana, w którego sercu zdetronizowała mnie moja własna córka i już dla niej nie jest takim dziadkiem jak był dla mnie, ale wiek, panie tego). Zabierał mnie do teatru, uczył rysować stalówką, animował jedną lalkę całymi dniami, grał mi na gitarze i śpiewał, pływał kajakiem, zabierał na wycieczki statkiem po Wiśle... Nawet nauczył mnie wyplatać koszyki z młodych korzeni sosny. Cytatami też zamęczał, bo czemu nie? Przez niego chyba całego Gałczyńskiego znam na pamięć, a styl wielu pisarzy rozpoznaję po frazie. Teraz kolej na mnie, żeby być cierpliwą i opiekuńczą i tylko szkoda, że dziadek nie chce wybrać się ze mną na żadną wycieczkę, którą mogłabym mu zorganizować tak, żeby dobrze się czuł i nie forsował.
    I dlatego zastanawiam się, dlaczego MM amputuje - jak to słusznie nazwałaś tt-tko - tych fajnych dziadków a zostawiła tylko Ignaca i spiżowego Dmuchawca? Czy w jej rodzinie nie ma zwyczaju bycia fajnym dziadkiem? To skąd wcześniej jej te zwykłe ludzkie postacie przychodziły do głowy?
  • tt-tka 11.02.17, 20:31
    zuzudanslemetro napisała:


    dlaczego MM amputuje tych fajnych dziadków a zostawiła tylko Ignaca i spiżowego Dmuchawca? Czy
    > w jej rodzinie nie ma zwyczaju bycia fajnym dziadkiem? To skąd wcześniej jej te
    > zwykłe ludzkie postacie przychodziły do głowy?

    Skad mamy wiedziec ? :)
    Mysle, ze wczesniej ona jednak zyla miedzy ludzmi, wsrod nich i sama byla mlodsza - a to sie wiazalo z tym, ze jej racja czy wizja mogla zostac zakwestionowana/skrytykowana/wykpiona przez starszych i madrzejszych (co ty tam wiesz, smarkata - nawet gdy smarkata liczy sobie +40, to dla zwawych, o bystrych umyslach i kasliwym dowcipie starolatkow jest smarkula i niech zamknie buzie, gdy starsi mowia :))
    No i wiecej tych kontaktow miala, wiec i roznorodnosc wieksza.
    A teraz okopala sie w mentalnej twierdzy, ukochala swoje wyobrazenie i w zyciu nie przyzna, ze jej bohaterowie to dulskie pokraczne stwory i ze ten model sie nie sprawdza. Innych juz nie pamieta / nie umie sobie wyobrazic.
  • kkokos 11.02.17, 21:48
    zuzudanslemetro napisała:

    W ogóle Elka miała mnóstwo szczęścia, że nie została sama z owdowiałym oj
    > cem bo strach pomyśleć, co by być z nią mogło. Tak, Cyryjek i Metody w naturaln
    > y sposób przejęli role rodziców w tym układzie a jednak udało im się też być dz
    > iadkami. Zwłaszcza Metodemu, w kontekście tych słodyczy, lampek, zabaw i wszelk
    > ich podniet.

    a wcale niekoniecznie. bo mogło tez być tak, że grześ sobie odpuścił rodzicielstwo właśnie dlatego, że wiedział, że elce się nic nie stanie pod opieką dziadków (w szerokim tego słowa znaczeniu, nie tylko, że najedzona będzie i pod samochód nie wpadnie). czasem osoby pogrążone w żałobie wychodzą na prostą właśnie dlatego, że sobie nie mogą pozwolić na zapadnięcie się w tej żałobie do końca. bo małe dziecko cię zmusi, żebyś się nim zajęła - a tu dzieckiem zajmowali się dziadkowie... może gdyby nie obecność opiekuńczych dziadków więź między grzesiem a elką byłaby dużo mocniejsza?

  • zuzudanslemetro 12.02.17, 07:46
    Możliwe, ja jakoś nie kupuję Grzesia. W sensie ma ładne fragmenty, podobają mi się jego refleksje nad karpiem, czy później już jak jadł sobie drożdżówkę. Przypominają mi różnych fajnych facetów, których znam w realu. Tak sobie myślę, że MM też kogoś takiego znała, chciała sportretować ale zabrakło jej pomysłu na całą postać. Szkoda, że po wyjściu z żałoby nie okazało się, że Grześ ma rozmach swojego ojca.
    A swoją drogą, Metody miał rację, że się wściekał o plany wigilijne Grzegorza. Co innego Terpentula - sama pod tym rondem, z obrazami i w dodatku gość z burzliwej młodości. Myślę, że Elka przełknęłaby Terpentulę. To ta samotność Grzegorza i plan odwiedzenia "jakiejś baby" wkurzyły ją tak, że postanowiła wszystkim zepsuć ten dzień. Rozumiem ją. Natomiast mimo całej sympatii do Metodego, nie rozumiem, jak mógł nie wpaść na to, że sytuacji Cyryjka i Terpentuli jest winien on sam. Tak samo jak nie rozumiem, czemu Terpentula i Cyryjek po powiedzeniu sobie, co do siebie czuli zawsze, nie postanowili się związać jakoś i nadrobić stracony czas. Ja wiem, że MM postarza bohaterów i dla niej 65-letnia dama to już staruszka, ale jak patrzę dookoła to te staruszki są interesującymi pięknymi kobietami, które z przyjemnością wchodzą w nowe związki, romanse lub zajmują się czymś interesującym jak na przykład żeglarstwem morskim.
    A skoro jesteśmy przy damach-babciach to ciekawe, że nic nie wiemy, jaką babcią jest Gaba.
  • bupu 12.02.17, 09:52
    zuzudanslemetro napisała:

    > A skoro jesteśmy przy damach-babciach to ciekawe, że nic nie wiemy, jaką babcią
    > jest Gaba.

    Dla małej Mili Gaba jest babcią wyłącznie nominalnie. Nie pamiętam ani jednej sceny w której Gabon by się Milą zajmował. Nawet na schodach kościoła, po ślubie, Róża w białej sukni musiała żonglować dzieckiem i brudną pieluchą, a babunia Gabunia nawet paluchem nie kiwnęła. Znane mi babcie w takiej sytuacji nawet nie pomyślałyby o zawracaniu głowy młodej, same by wzięły wnuczkę na stronę i dokonały niezbędnych zabiegów. No ale Mila jest dziecięciem spłodzonym nieślubnie, na wieść o poczęciu którego Gabę ruszył cały dom pocieszać.

    Co innego ślubnie poczęte Fidelisię, tu Gaba małpiego rozumu dostaje grubo przed narodzinami, majacząc o pakowaniu tornistra i innych takich.

    Boru, Gaju i Stepotundro, czy autorka nie zdaje sobie sprawy jakiego obrzydliwego babona ona robi z Gabrieli...?
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • zuzudanslemetro 12.02.17, 10:55
    no przecież jasne jest, że nieplanowana ciąża była dużo gorszym przeżyciem dla Gaby niż posiadaczki tej ciąży! Wszakże obudziło to złe wspomnienia, które wciąż bolą i spać nie dają, o pyziaczej nielojalności. Gabon w zasadzie mógłby być i babcią dla dzieci Elki, w końcu nikogo innego (poza Tosią) w tej roli nie ma. Ale jakoś widzę, że ani Grześ niespecjalnie się poczuwa do roli ani tym bardziej Gaba. Właśnie, ciekawe, jakimi dziadkami są Tosia i Mamert? A ciocia Wiesia? A Józefina? O! Józefina, chociaż fatalna matka, mogłaby być fenomenalną babcią, chociaż też chciałaby, żeby dzieci mówiły jej po imieniu (moje dziecko ma taką babcię), ale jakie wspaniałe przygody mogłyby przeżywać dzieci, które z natury rzeczy tak jak Józefina, żyją wiecznie w Nibylandii. Ech!... Te przebieranki, fabularyzowane zabawy, cała magia, która sprawia, że zwykłe przedmioty ożywają i bawią się z Józefiną i jej wnuczętami.
  • fornitta69 12.02.17, 15:35

    > zuzudanslemetro napisała:
    > Dla małej Mili Gaba jest babcią wyłącznie nominalnie. Nie pamiętam ani jednej s
    > ceny w której Gabon by się Milą zajmował. Nawet na schodach kościoła, po ślubie
    > , Róża w białej sukni musiała żonglować dzieckiem i brudną pieluchą, a babunia
    > Gabunia nawet paluchem nie kiwnęła. Znane mi babcie w takiej sytuacji nawet nie
    > pomyślałyby o zawracaniu głowy młodej, same by wzięły wnuczkę na stronę i doko
    > nały niezbędnych zabiegów. No ale Mila jest dziecięciem spłodzonym nieślubnie,
    > na wieść o poczęciu którego Gabę ruszył cały dom pocieszać.
    Od zmieniania pieluch sa rodzice,nie dziadkowie. Zauwazmy,ze dziadkowie nie maja zadnych obowiazkow wobec wnuczat- moga,ale NIC nie muszą przy nich robic. Z mala Mila jest naprawde niewiele scen w Jezycjadzie i to,ze akurat "babciujaca" Gaba w nich nie wystepuje kompletnie o niczym nie swiadczy.
    > Co innego ślubnie poczęte Fidelisię, tu Gaba małpiego rozumu dostaje grubo prze
    > d narodzinami, majacząc o pakowaniu tornistra i innych takich.
    Dostaje malpiego rozumu? Serio?
    Pieluch nie zmienia-wyrodna babcia. Pomysli cokolwiek o przyszlym wnuczeciu- malpi rozum.
  • zuzudanslemetro 12.02.17, 15:40
    eee, wszystko spoko, tyle, że nie mnie cytowałaś :)
    Co do ślubu z obecną progeniturą - osobiście brałam ślub kiedy nasza córka miała już dwa i pół roku, pieluch od pół roku nie używała, ale jednak była dzieckiem. Moja matka nie splamiła się ogarnięciem małej. Małą opiekował się mój kumpel, a podczas ceremonii była na naszych kolanach. Braliśmy ślub cywilny. Potem leciałam z małą przez pół świata, bo miała taką fanaberię wtedy, że albo sika na nocnik albo na trawkę. Kolejka z życzeniami czekała na mnie, a ja z szaleństwem w oczach i w tiulowej, czerwonej kiecce biegałam po Starówce i szukałam bodaj skrawka zieleni. Straż miejska litościwie udała, że nie widzi, co wyprawiamy. I oczywiście, że wysadzanie dziecka należy do rodziców oraz - skoro mała Mila była pieluchowa - spokojnie z dekupażem mogli poczekać i nie czynić go na schodach kościoła.
  • fornitta69 12.02.17, 15:45
    zuzudanslemetro napisała:

    > eee, wszystko spoko, tyle, że nie mnie cytowałaś :)
    Wybacz- ja zazwyczaj nie wiem komu odpowiadam i wychodzi jak wychodzi ;) Czyli moja odp chyba do Bupu byla a nie do Ciebie.
    Pewnie,ze Roze w zmienianiu pieluchy mogl ktos wyreczyc,w koncu byla w sukni slubnej :D Ale mogla to tez zrobic babcia Shoppe a jakos na niej nikt psow nie wiesza jak na Gabie...
  • zuzudanslemetro 12.02.17, 15:49
    może dlatego, że babcia Shoppe nie deklaruje jak to kocha wszystkich i jaką jest wspaniałą matką i babcią? ;)
  • fornitta69 12.02.17, 15:57
    Gaba tez nie deklaruje,to narrator ;) Zreszta... pani Shoppe na punkcie wnuczki chyba ostatecznie tez miala hopla-tzn zachwycala sie nia i tak dalej. Ale zachwycanie sie a zmienianie pieluch to jednak dwie rozne sprawy :D
  • zuzudanslemetro 12.02.17, 16:04
    Przypomina mi to, jak była taka konieczność, że moja matka i mój kumpel musieli zostać z moją (wtedy miesięczną może) córką. Zostawiłam im mleko, wodę, wszystko przygotowane i tylko do podania. Instrukcje do wszystkiego mieli, a moja matka dodatkowo doświadczenie bo w końcu trójkę nas wychowała. Mleko dawali jej w ten sposób, że kumpel dziecko trzymał a matka flaszkę. Jakoś niespełna rok temu, kiedy mała jeszcze używała pieluch, też poprosiłam matkę, żeby została z małą. Partner w pracy, a ja też miałam jakieś zawodowe sprawy. Na szczęście mała już jadła wszystko to, co normalnie (poza tym, że nie jadła, bo jest ogólnie niejadkiem). No i jakoś tak się złożyło, że wróciłam jakoś równo z narzeczonym. I od razu zabraliśmy się do przygotowania kąpieli. Ja lałam wodę do wanny, a narzeczony rozbierał małą. I nagle słyszę jego zdumiony okrzyk: "Kto ci tak założył pieluchę?!". Matka założyła małej pieluchę tył na przód. No, szczęśliwie mała ma już trzy lata i w razie nagłej potrzeby zostania z babunią, umie sama babcią pokierować, chociaż już ma szatańskie poczucie humoru bo wmawiała (tatulkowi), że rano to ja ją ubieram w kuchni.
  • fornitta69 12.02.17, 16:28
    :D Najwazniejsze,ze corka przezyla ;)))
  • tt-tka 12.02.17, 17:40
    fornitta69 napisała:

    > Od zmieniania pieluch sa rodzice,nie dziadkowie. Zauwazmy,ze dziadkowie nie maj
    > a zadnych obowiazkow wobec wnuczat- moga,ale NIC nie muszą przy nich robic.

    Jasne. Nawet w takiej uroczystej chwili jak slub-wyjscie z kosciola lepiej niech sie mloda gimnastykuje z ukupkanym niemowleciem w jednej rece i slubnym bukietem w drugiej nizby babcia Gabcia miala ja wyreczyc. Potrzymac przez chwile bukiet, zeby mloda mogla to dziecko przewinac bez komplikacji i dysponujac obiema rekami tez za ciezko bylo ?
  • fornitta69 12.02.17, 18:30

    > Jasne. Nawet w takiej uroczystej chwili jak slub-wyjscie z kosciola lepiej niec
    > h sie mloda gimnastykuje z ukupkanym niemowleciem w jednej rece i slubnym bukie
    > tem w drugiej
    Bukiet powinna odlozyc na czas zmieniania pieluchy ;)
    nizby babcia Gabcia miala ja wyreczyc. Potrzymac przez chwile buk
    > iet, zeby mloda mogla to dziecko przewinac bez komplikacji i dysponujac obiema
    > rekami tez za ciezko bylo ?
    Moze akurat wtedy babcia G sama za potrzeba wyszla...Taki zbrodniciel z tej Gaby! :D
  • tt-tka 12.02.17, 18:51
    fornitta69 napisała:

    > Moze akurat wtedy babcia G sama za potrzeba wyszla...Taki zbrodniciel z tej Gab
    > y! :D

    Wyszla ? Czyzby jej na tym zdjeciu nie bylo ?
    Zbrodniciel nie, natomiast (ustami autorki i wlasnymi) autoreklamiara. Betonowe centrum, opoka, demon organizacji i co tam jeszcze, tylko dziwnym trafem akurat wtedy, kiedy rzeczywiscie bylaby przydatna, nie ma jej.
    A w kontekscie malej Mili - tym to paskudniejsze, ze sama Gaba baaardzo obficie z pomocy rodzicow korzystala przy swoich dzieciach.
  • fornitta69 12.02.17, 18:57
    tt-tka napisała:

    > fornitta69 napisała:
    >
    > > Moze akurat wtedy babcia G sama za potrzeba wyszla...Taki zbrodniciel z t
    > ej Gab
    > > y! :D
    >
    > Wyszla ? Czyzby jej na tym zdjeciu nie bylo ?
    Oj tego to nie pamietam juz- czy byla czy nie bylo jej na zdjeciu. Pomoc Pyze mogl kazdy. Ale moze koniecznie chciala sama,niektore mamuski tak maja.
    > A w kontekscie malej Mili - tym to paskudniejsze, ze sama Gaba baaardzo obficie
    > z pomocy rodzicow korzystala przy swoich dzieciach.
    Co w tym paskudnego? Korzystanie z pomocy rodzicow ja obliguje do zmieniania pieluch corce Pyzy? Dlaczego?
  • tt-tka 12.02.17, 19:25
    Co dostalas, oddaj innym. Przeciez to taka szlachetna dewiza ! Plus w tej rodzinie akurat pomoc rodzicow przy wnukach jest standardem, przynajmniej deklaratywnie. Wypadaloby nie robic z geby cholewy.

    Scena, o ktorej mowa, to opuszczanie kosciola przez rodziny po slubie Rozy i Fryca. Jakos watpie, by akurat wtedy Gabunia poszla za potrzeba. Pomoc mogl ktokolwiek, ale fotka dowodzi, ze nie pomogl nikt. Przede wszystkim osoba "zawsze opiekuncza", "zawsze rwaca sie do pomocy", "kierowana swym odruchowym altruizmem" i co tam jeszcze.
  • fornitta69 12.02.17, 19:37
    tt-tka napisała:

    > Co dostalas, oddaj innym. Przeciez to taka szlachetna dewiza ! Plus w tej rodzi
    > nie akurat pomoc rodzicow przy wnukach jest standardem, przynajmniej deklaratyw
    > nie. Wypadaloby nie robic z geby cholewy.
    Akurat Rozy przy dziecku cala rodzina pomagala,to sie gdzies tam w tle przewijalo. Nawet Jozin mala Mile nosil na rekach. Pomoc naprawde nie musi oznaczac zmieniania pieluch.
    > Scena, o ktorej mowa, to opuszczanie kosciola przez rodziny po slubie Rozy i Fr
    > yca. Jakos watpie, by akurat wtedy Gabunia poszla za potrzeba.
    Jak jej nie ma na zdjeciu to mogla sie oddalic na chwile z wielu powodow. Wymieniac? ;)
    Pomoc mogl ktoko
    > lwiek
    Ale jak nikt nie pomogl to tragedii nie ma,mlodzi sami ogarneli. Jezeli to bylo juz po wyjsciu z kosciola to nawet ryzyko zabrudzenia sukni slubnej juz nie takie straszne :)
  • tt-tka 12.02.17, 20:06
    Znaczy jak ? Mlodzi odchodza od oltarza, staja na schodach (tak jest na zdjeciu), a matka panny mlodej przodem poleciala ? Nietwarzowo cokolwiek w takiej waznej dla corki chwili, nie sadzisz ? no chyba, ze corka malowazna.
    Mlodzi ogarneli sie sami i wyniesli sie z Roosevelta w przyspieszonym tempie i daleko. Z pozytkiem dla siebie. Ale watek jest nie o mlodych, tylko o dziadkach i babkach, moze zauwazylas ? I w tej roli Gabuchna prezentuje sie nieszczegolnie, zeby nie powiedziec gorzej.
    PS Watpie, by Roza slubowala z dzieckiem na rekach, do wymiany obraczek obie rece potrzebne. Wyglada na to, ze podczas uroczystosci ktos jednak to dziecko trzymal, a wtrynil je mlodej dokladnie w chwili.gdy narobilo w pieluche. Nie czekajac nawet, az mlodzi zejda ze stopni kosciola.
  • fornitta69 12.02.17, 20:14
    tt-tka napisała:

    > Znaczy jak ? Mlodzi odchodza od oltarza, staja na schodach (tak jest na zdjeciu
    > ), a matka panny mlodej przodem poleciala ? Nietwarzowo cokolwiek w takiej wazn
    > ej dla corki chwili, nie sadzisz ? no chyba, ze corka malowazna.
    Moze wlasnie z tylu zostala? ;)
    > Mlodzi ogarneli sie sami i wyniesli sie z Roosevelta w przyspieszonym tempie i
    > daleko. Z pozytkiem dla siebie. Ale watek jest nie o mlodych, tylko o dziadkach
    > i babkach, moze zauwazylas ? I w tej roli Gabuchna prezentuje sie nieszczegoln
    > ie, zeby nie powiedziec gorzej.
    W tej roli Gabuchny przede wszystkim prawie nie widzimy (dwie,trzy sceny?),wiec nijak sie jej w tej roli ocenic nie da- chyba,ze na podstawie domyslow.
    > PS Watpie, by Roza slubowala z dzieckiem na rekach, do wymiany obraczek obie re
    > ce potrzebne. Wyglada na to, ze podczas uroczystosci ktos jednak to dziecko trz
    > ymal, a wtrynil je mlodej dokladnie w chwili.gdy narobilo w pieluche. Nie czeka
    > jac nawet, az mlodzi zejda ze stopni kosciola.
    Albo sama komus to dziecko z rak wyrwala, zeby je miec przy sobie jak najszybciej. Tego zwyczajnie nie wiemy. Jest tylko opis slubnej fotki- co tam sie dzialo tuz przed,tuz po zrobieniu zdjecia- brw. A raczej mrw ;)
  • bupu 12.02.17, 20:18
    fornitta69 napisała:


    > Akurat Rozy przy dziecku cala rodzina pomagala,to sie gdzies tam w tle przewija
    > lo. Nawet Jozin mala Mile nosil na rekach. Pomoc naprawde nie musi oznaczac zmi
    > eniania pieluch.

    Nie pamiętam, żeby cała rodzina niańczyła Milę, nie pomyliło ci się z Kaziem ulejem? Ponadto Gaby nie widzimy pomagającej ANI RAZU.

    > Pomoc mogl ktokolwiek

    No właśnie. Gabunia też mogła, taka rwąca zawsze do pomocy. A nie pomogła.

    > Ale jak nikt nie pomogl to tragedii nie ma,mlodzi sami ogarneli. Jezeli to bylo
    > juz po wyjsciu z kosciola to nawet ryzyko zabrudzenia sukni slubnej juz nie ta
    > kie straszne :)

    Bo nie ma to jak w obfajdanej kiecce siedzieć na własnym weselu, prawdaż. Szczególnie jeśli wesele odbywało się poza domem, czyli młoda nie miała szafy pod ręką, a nie zaplanowała dostatecznie wytwornego przyodziewku na zmianę.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 12.02.17, 20:31
    bupu napisała:

    > fornitta69 napisała:
    >
    >
    > > Akurat Rozy przy dziecku cala rodzina pomagala,to sie gdzies tam w tle pr
    > zewija
    > > lo. Nawet Jozin mala Mile nosil na rekach. Pomoc naprawde nie musi oznacz
    > ac zmi
    > > eniania pieluch.
    >
    > Nie pamiętam, żeby cała rodzina niańczyła Milę, nie pomyliło ci się z Kaziem ul
    > ejem? Ponadto Gaby nie widzimy pomagającej ANI RAZU.
    Nie pomylilo. Jozin zabieral Mile z rak komus zdenerwowanemu Shoppami. I byla to albo Pyza albo ZUA Gaba wlasnie-nie pamietam juz.
    > > Pomoc mogl ktokolwiek
    >
    > No właśnie. Gabunia też mogła, taka rwąca zawsze do pomocy. A nie pomogła.
    Nawet nie mamy pewnosci,ze wtedy byla w poblizu. A moze Pyza zwyczajnie pomocy nie chciala. Mozemy sobie tak spekulowac do jutra :)
  • tt-tka 12.02.17, 20:51
    fornitta69 napisała:

    moze Pyza zwyczajnie pomocy
    > nie chciala. Mozemy sobie tak spekulowac do jutra :)

    Nie, no pewnie. Trzymajac w jedenj rece bukiet, a drugiej juz rozpowita Mile (tak zostala uwieczniona na zdjeciu) pomocy nie potrzebowala i nie chciala.

  • fornitta69 12.02.17, 20:55
    tt-tka napisała:

    > Nie, no pewnie. Trzymajac w jedenj rece bukiet, a drugiej juz rozpowita Mile (t
    > ak zostala uwieczniona na zdjeciu) pomocy nie potrzebowala i nie chciala.
    Spokojnie moglo tak byc. Znam takie mode matki kwoki,ktore wszystko zawsze przy dziecku muszą robic same. A tego bukietu nikt jej trzymac nie kazal,od czapy trzymac bukiet przy przewijaniu dziecka :D mogla na bok odlozyc i tyle.
  • tt-tka 12.02.17, 22:48
    fornitta69 napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > Nie, no pewnie. Trzymajac w jedenj rece bukiet, a drugiej juz rozpowita M
    > ile (t
    > > ak zostala uwieczniona na zdjeciu) pomocy nie potrzebowala i nie chciala.
    > Spokojnie moglo tak byc. Znam takie mode matki kwoki,ktore wszystko zawsze przy
    > dziecku muszą robic same. A tego bukietu nikt jej trzymac nie kazal,od czapy t
    > rzymac bukiet przy przewijaniu dziecka :D mogla na bok odlozyc i tyle.

    Mogla, wszystko mogla. Ale nam podano TEN WLASNIE obrazek - Roza zostawiona sama sobie w bardzo uroczystej chwili, w wyjatkowo nietwarzowej i niewygodnej sytuacji.
  • ciotka_scholastyka 13.02.17, 09:25
    > Ale nam podano TEN WLASNIE obrazek - Roza zostawiona s
    > ama sobie w bardzo uroczystej chwili, w wyjatkowo nietwarzowej i niewygodnej sy
    > tuacji.

    Tylko widzisz, zarówno dla autorki, jak i dla Borejków, sytuacja jest anegdotyczna i zabawna - inaczej zdjęcie nie wylądowałoby na rodzinnej tablicy w kuchni. Więc nie ma co tutaj polemizować - tak miało być, było śmiesznie i jest miła wspominka.

    (Ja bym osobiście takiej foteczki nie eksponowała, ale ja też nie piszę hasełek o dłubaniu w zębach.)
  • tt-tka 13.02.17, 09:29
    Ciotko, ze mialo byc smiesznie i anegdotycznie, to ja rozumiem :). Mialo byc.
    Oczywiscie, ze po rodzinie, ktora NAD STOLEM, przy ktorym sie je, wywiesza hasla o dlubaniu oraz apetyczne zdjecia IGS na nocniku i Mili z ufajdana pielucha mozna sie spodziewac wszystkiego. Na miejscu tych dzieciakow, gdy juz dorosna, puscilabym z dymem kuchnie. Osobiscie nawet albumy z takimi zdjeciami nie kazdemu pokazuje, a tu wystawa otwarta, wstep wolny...
  • gat45 13.02.17, 09:40
    Komuś, kto jada w kuchni z wychodkiem w zasięgu nosa, widok nocnika na fotografii nie straszny.
  • bupu 13.02.17, 13:17
    ciotka_scholastyka napisała:

    > > Ale nam podano TEN WLASNIE obrazek - Roza zostawiona s
    > > ama sobie w bardzo uroczystej chwili, w wyjatkowo nietwarzowej i niewygod
    > nej sy
    > > tuacji.
    >
    > Tylko widzisz, zarówno dla autorki, jak i dla Borejków, sytuacja jest anegdotyc
    > zna i zabawna - inaczej zdjęcie nie wylądowałoby na rodzinnej tablicy w kuchni.
    > Więc nie ma co tutaj polemizować - tak miało być, było śmiesznie i jest mił
    > a wspominka
    .
    >
    > (Ja bym osobiście takiej foteczki nie eksponowała, ale ja też nie piszę hasełek
    > o dłubaniu w zębach.)

    Uprzejmie przypominam, że dla tej rodziny powodem do śmiechu i żarcików jest bójka dwóch młodzieńców, w której najpierw jeden dusi drugiego kijem od mopa, a potem drugi rozbija pierwszemu nos rondelkiem. Do krwi. Poczucie humoru Borejków jest, delikatnie mówiąc, osobliwe.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • ciotka_scholastyka 13.02.17, 14:44
    bupu napisała:

    > Uprzejmie przypominam, że dla tej rodziny powodem do śmiechu i żarcików jest bó
    > jka dwóch młodzieńców, w której najpierw jeden dusi drugiego kijem od mopa, a p
    > otem drugi rozbija pierwszemu nos rondelkiem. Do krwi. Poczucie humoru Borejków
    > jest, delikatnie mówiąc, osobliwe.

    No a o czym innym ja mówię?
  • vi_san 13.02.17, 15:26
    Ja w ogóle jakaś dziwna jestem, ale jak przeczytałam o zdjęciu chyba IGS na nocniku [eksponowanym na tablicy rodzinnej] to mi się nasunęło, że ktoś powinien tej kretynce konkursowej matce młodego strzelić zdjęcie jak siedzi na... Tronie. Śmiało, majtki plączące się wokół kostek, łydki muskularne od teoretycznego biegania, w tle biała obłość muszli sedesowej... I to zdjęcie z dzielnym spojrzeniem spod dzielnej grzywki przyszpilić na tablicy. Albo wręcz wrzucić na fb, czy innego twittera. To by było, owszem, zabawne. No, nie rozumiem po prostu celu i idei robienia dziecku [czy komukolwiek] zdjęć w trakcie czynności tego typu!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • bupu 12.02.17, 20:11
    fornitta69 napisała:

    > Od zmieniania pieluch sa rodzice,nie dziadkowie. Zauwazmy,ze dziadkowie nie maj
    > a zadnych obowiazkow wobec wnuczat- moga,ale NIC nie muszą przy nich robic.

    Nie muszą, ale mogą, prawda? Na ten przykład mogą zająć się od czasu do czasu wnuczęciem, albo pomóc przy tymże wnuczęciu w sytuacji podbramkowej. Na przykład gdy rodzice wnuczęcia właśnie wychodzą z kościoła, wziąwszy przed chwilą ślub, a wnuczę akurat zdeponowało ładunek w pieluszce.

    Z m
    > ala Mila jest naprawde niewiele scen w Jezycjadzie i to,ze akurat "babciujaca"
    > Gaba w nich nie wystepuje kompletnie o niczym nie swiadczy.

    Brak scen pokazujących jak Gaba zajmuje się swoją pierwszą wnuczką o niczym nie świadczy? Żadnych wzmianek, żadnych westchnień Gabuni o tym jak za wnuczką tęskni, żadnych zdjęć małej Miluni w miejscu widocznym (prócz tego w trakcie wymiany pieluchy oczywiscie)?
    Jasne.

    > > Co innego ślubnie poczęte Fidelisię, tu Gaba małpiego rozumu dostaje grub
    > o prze
    > > d narodzinami, majacząc o pakowaniu tornistra i innych takich.
    > Dostaje malpiego rozumu? Serio?

    Serio. Podnieca się tym, jak to będzie pakować tornister dziecku, które się jeszcze nie narodziło i które z całą pewnością nie będzie z nią mieszkać. Znaczy cokolwiek odleciała.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 12.02.17, 20:21
    bupu napisała:

    > Brak scen pokazujących jak Gaba zajmuje się swoją pierwszą wnuczką o niczym nie
    > świadczy?
    Swiadczy o tym,ze ksiazka ma byc ciekawa. W tym celu powinna zawierac fabule a nie szczegolowe opisy kazdego kroku Gaby.
    Żadnych wzmianek, żadnych westchnień Gabuni o tym jak za wnuczką tęs
    > kni, żadnych zdjęć małej Miluni w miejscu widocznym (prócz tego w trakcie wymia
    > ny pieluchy oczywiscie)?
    > Jasne.
    Jasne,tylko ze takie sceny sa. Jestem na 99% pewna,ze gdzies tam bylo,ze Gaba do Rozy i do Mili lata w odwiedziny i nawet o tesknieniu tez cos tam bylo wspomniane...
    > > > Co innego ślubnie poczęte Fidelisię, tu Gaba małpiego rozumu dostaj
    > e grub
    > > o prze
    > > > d narodzinami, majacząc o pakowaniu tornistra i innych takich.
    > > Dostaje malpiego rozumu? Serio?
    >
    > Serio. Podnieca się tym, jak to będzie pakować tornister dziecku, które się jes
    > zcze nie narodziło i które z całą pewnością nie będzie z nią mieszkać. Znaczy c
    > okolwiek odleciała.
    Skoro to jest odlecenie,to 50% znanych mi dziadkow i babc jest odleciana :D
  • bupu 12.02.17, 21:56
    fornitta69 napisała:

    > bupu napisała:
    >
    > > Brak scen pokazujących jak Gaba zajmuje się swoją pierwszą wnuczką o nicz
    > ym nie
    > > świadczy?
    > Swiadczy o tym,ze ksiazka ma byc ciekawa. W tym celu powinna zawierac fabule a
    > nie szczegolowe opisy kazdego kroku Gaby.

    Po pierwsze, nikt nie wymaga szczegółowych opisów każdego kroku Gaby. Po drugie, Jezycjada już od dawna jest telenowelą o Borejkach, w której fabuła kuleje potężnie.

    > Żadnych wzmianek, żadnych westchnień Gabuni o tym jak za wnuczką tęs
    > > kni, żadnych zdjęć małej Miluni w miejscu widocznym (prócz tego w trakcie
    > wymia
    > > ny pieluchy oczywiscie)?
    > > Jasne.
    > Jasne,tylko ze takie sceny sa. Jestem na 99% pewna,ze gdzies tam bylo,ze Gaba d
    > o Rozy i do Mili lata w odwiedziny i nawet o tesknieniu tez cos tam bylo wspomn
    > iane...

    W "Sprężynie" była wzmianeczka o tym, że Gaba raz odwiedziła Fryców w Oksfordzie, natomiast stęsknione za Milą były Milicja i pani Schoppe (nie Shoppe).

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 12.02.17, 22:04

    > > bupu napisała:
    > Po pierwsze, nikt nie wymaga szczegółowych opisów każdego kroku Gaby.
    Alez wymaga,wymaga. Wszystko czego w ksiazce zwyczajnie nie ma (bo nie) jest interpretowane na niekorzysc oskarzonej ;)
    Po drugie
    > , Jezycjada już od dawna jest telenowelą o Borejkach, w której fabuła kuleje po
    > tężnie.
    Owszem. Ale gdyby MM jeszcze w to wepchnela dodatkowe opisy Gaby nianczacej niemowleciem byloby jeszcze bardziej nudno i slodko.
    > W "Sprężynie" była wzmianeczka o tym, że Gaba raz odwiedziła Fryców w Oksfordzi
    > e, natomiast stęsknione za Milą były Milicja i pani Schoppe (nie Shoppe).
    No tak wzmianeczka,zamiast 10 stronicowego opisu tesknoty Gabona. To musi o czyms swiadczyc! :D A Gaba to tylko do Rozy jezdzila,na mala Mile na pewno nawet nie spojrzala w czasie wizyty. Tadaaam: mamy Najgorsza Babcie Jezycjady!
  • bupu 12.02.17, 22:26
    fornitta69 napisała:

    >
    > > > bupu napisała:
    > > Po pierwsze, nikt nie wymaga szczegółowych opisów każdego kroku Gaby.
    > Alez wymaga,wymaga. Wszystko czego w ksiazce zwyczajnie nie ma (bo nie) jest in
    > terpretowane na niekorzysc oskarzonej ;)
    > Po drugie
    > > , Jezycjada już od dawna jest telenowelą o Borejkach, w której fabuła kul
    > eje po
    > > tężnie.
    > Owszem. Ale gdyby MM jeszcze w to wepchnela dodatkowe opisy Gaby nianczacej nie
    > mowleciem byloby jeszcze bardziej nudno i slodko.

    Ja nie wymagam opisów, wcześniej całkiem jasno pisałam o braku wzmianek na ten temat. Wzmianek, nie opisów. Takich, jak ta o wylocie Milicji i pani Schoppe do Anglii, dwa zdania i już.

    > > W "Sprężynie" była wzmianeczka o tym, że Gaba raz odwiedziła Fryców w Oks
    > fordzi
    > > e, natomiast stęsknione za Milą były Milicja i pani Schoppe (nie Shoppe).
    > No tak wzmianeczka,zamiast 10 stronicowego opisu tesknoty Gabona. To musi o czy
    > ms swiadczyc! :D A Gaba to tylko do Rozy jezdzila,na mala Mile na pewno nawet n
    > ie spojrzala w czasie wizyty. Tadaaam: mamy Najgorsza Babcie Jezycjady!

    No jedna wzmianka o zainteresowaniu Gaby wnuczką na ileś tam tomów. Gaby, powtarzam, której duszne rozterki i dumania autorka serwuje nam z regularnością zegara z kukułką. Dla małej Mili tam jednak miejsca jakoś nie ma. Nie czyni to z Gaby najgorszej babci świata, ale babci roku też nie.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 12.02.17, 22:37

    > Ja nie wymagam opisów, wcześniej całkiem jasno pisałam o braku wzmianek na ten
    > temat. Wzmianek, nie opisów. Takich, jak ta o wylocie Milicji i pani Schoppe do
    > Anglii, dwa zdania i już.
    >
    > > > W "Sprężynie" była wzmianeczka o tym, że Gaba raz odwiedziła Fryców
    > w Oks
    > > fordzi
    > > > e, natomiast stęsknione za Milą były Milicja i pani Schoppe (nie Sh
    > oppe).
    Podczytuje ostatnio to forum- gdyby MM chciala zamiescic wszystkie te wzmianki,ktorych Wam brakuje (Gaba teskniaca za Mila,odwiedzanie Metodego przez Grzegorza i tysiac innych) to juz na nic innego by jej nie zostalo miejsca.
    Poza tym sorry,ale sama sobie przeczysz. Jest wzmianka o Gabie to nazywasz ja "wzmianeczka" - czyli: jest, ale sie nie liczy. Bo nie. Bo za krotka.
  • tt-tka 12.02.17, 22:44
    fornitta69 napisała:



    > Podczytuje ostatnio to forum- gdyby MM chciala zamiescic wszystkie te wzmianki,
    > ktorych Wam brakuje (Gaba teskniaca za Mila,odwiedzanie Metodego przez Grzegorz
    > a i tysiac innych) to juz na nic innego by jej nie zostalo miejsca.

    Tak ? Ciekawe, ze w SK byla w stanie zamiescic WSZYSTKIE potrzebne i istotne informacje. I starczylo miejsca na akcje, na charakterystyke bohaterow, ich wzajemnych stosunkow - nawet na to, czego w neo brakuje najbardziej - ROZWOJ postaci. A ksiazka wcale nie gruba...


    > Poza tym sorry,ale sama sobie przeczysz. Jest wzmianka o Gabie to nazywasz ja "
    > wzmianeczka" - czyli: jest, ale sie nie liczy. Bo nie. Bo za krotka.

    Nie w tym rzecz, ze za krotka, tylko zabraklo istotnej rzeczy - co mianowicie pchnelo Gabona do Oksfordu. Bo ze Milicje i pania Schoppe tesknota za wnuczka/prawnuczka, to autorka zdolala powiadomic.
    Mo-ty-wac-ja dzialan i zaniechan. tego bardzo brak przy potwornie plaskiej i nudnej postaci, ktora stala sie GBS
  • bupu 12.02.17, 22:49
    tt-tka napisała:


    > Tak ? Ciekawe, ze w SK byla w stanie zamiescic WSZYSTKIE potrzebne i istotne in
    > formacje. I starczylo miejsca na akcje, na charakterystyke bohaterow, ich wzaje
    > mnych stosunkow - nawet na to, czego w neo brakuje najbardziej - ROZWOJ postaci
    > . A ksiazka wcale nie gruba...

    Otóż właśnie. Może jakby było mniej wzmianek, wzmianeczek i opisów o tym co bohaterowie zeżarli i wypili, mniej opisów przyrody i przemów Ignaca, to znalazłoby się miejsce na rzeczy istotne dla fabuły oraz dla rozwoju i charakterystyki postaci.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 12.02.17, 22:54
    tt-tka napisała:

    > fornitta69 napisała:
    > Nie w tym rzecz, ze za krotka, tylko zabraklo istotnej rzeczy - co mianowicie p
    > chnelo Gabona do Oksfordu. Bo ze Milicje i pania Schoppe tesknota za wnuczka/pr
    > awnuczka, to autorka zdolala powiadomic.
    > Mo-ty-wac-ja dzialan i zaniechan. tego bardzo brak przy potwornie plaskiej i nu
    > dnej postaci, ktora stala sie GBS
    A co moglo tam Gabe pchnac? Chec zwiedzania? Naprawde wszystko trzeba pisac tak dokladnie? Baba odwiedza corke,jej meza i jej dziecko. Gdyby ich miala gdzies to po co by odwiedzala? Zeby kreowac swoj wizerunek zapewne? :P
  • tt-tka 12.02.17, 23:34
    A wzmianka o tesknocie babc B. i S. po co byla ? Naprawde trzeba wszystko pisac tak dokladnie ?
    Wzglednie - przy jednych postaciach pisac trzeba, a przy innych nie ? Bo ma byc oczywiste ? No wiec nie jest.
  • fornitta69 12.02.17, 23:44
    tt-tka napisała:

    > A wzmianka o tesknocie babc B. i S. po co byla ? Naprawde trzeba wszystko pisac
    > tak dokladnie ?
    > Wzglednie - przy jednych postaciach pisac trzeba, a przy innych nie ? Bo ma byc
    > oczywiste ? No wiec nie jest.
    No wiec byloby to kompletnie niestrawne wg mnie, gdyby MM wszystko tak dokladnie wyluszczala. Np. "Pyza poglaskala Fryderyka po policzku- bo go kochala. Ida nazwala Lusie wiewiora- bo ja kochala. Ida i Marek kochali sie nad jeziorem- bo sie kochali" ;) Zreszta...jak Gaba mysli "jak ja ich wszystkich kocham" to jest to milosc wylacznie deklaratywna,bo nie ida za nia czyny. Jak Gaba odwiedza corke i wnuczke (czyn) to tez jest zle, bo nie jest napisane czarno na bialym, ze robi to z milosci.
    Czyli odwiedzala "bo tak wypada"? Bo nie wiem, jakie jeszcze mogla miec powody? Niecne powody,to jasne. Ale jakie konkretnie?
  • zla.m 13.02.17, 06:51
    Chciała sobie wreszcie te straszne zagramanicę obejrzeć, mając za darmo wikt, opierunek, obsługę i czułą publikę.

    Rozumiem, że wkurza Cię jeżdżenie niemiłosierne po Gabie, mnie też :) Ale faktycznie jako babci NIGDY jej nie widzimy, a widzimy ją jako: skowyczącą nad rodzicami córkę, siostrę wszystkich sióstr, żonę, mamusie oraz pania profesor, za którą studenci biegną jak psiaki. Więc ten brak jednak robi się znaczący (choć podejrzewam, że wynika jedynie z tego, że pani MM mała Mila służyła jedynie jako Nieślubna Ciąża i Jej Efekt, Który Wzrusza Zatwardziałe Serca, a obecnie jest po prostu wzmianką).

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • fornitta69 13.02.17, 07:57
    zla.m napisała:

    > Chciała sobie wreszcie te straszne zagramanicę obejrzeć, mając za darmo wikt, o
    > pierunek, obsługę i czułą publikę.
    Mozna to i tak interpretowac. Ale nie trzeba ;)
    > Rozumiem, że wkurza Cię jeżdżenie niemiłosierne po Gabie, mnie też :)
    Nie tyle wkurza, co dziwi. Dlatego wkladam kij w mrowisko :P Bo im bardziej draze temat,tym bardziej zaskakujace interpretacje otrzymuje...
    Ale fakty
    > cznie jako babci NIGDY jej nie widzimy,
    Tez juz wczesniej pisalam,ze w roli babci jej praktycznie nie widzimy. Wiec nie ma na czym bazowac zeby jej babciowanie ocenic. Wiec skad ona w watku o dziadkach? Czemu Gaba (postac raczej nudna) pojawia sie niemal w kazdym watku? Czemu budzi az tyle emocji? Ciekawi mnie to.
    >
  • iskrzy_54 13.02.17, 09:00
    Czemu Gaba (postac raczej nudna) pojawia sie niemal w kazdym watku? Czemu budzi az tyle emocji? Ciekawi mnie to.

    Zapewne dlatego, że zżera nas zazdrość: jesteśmy (we własnym mniemaniu) dużo lepszymi od Gaby matkami, córkami, siostrami, ciotkami, babciami, profesorami oraz koszykarkami, etc., ale nikt nas nie stawia na piedestale, nikt nie podziwia naszej dzielności, nikt nie potępia w czambuł osobników, które się nas ośmielają skrytykować. A w ogóle to pytanie Fornitty równie dobrze mogłoby brzmieć: dlaczego NeoJeżycjada budzi takie emocje? I odpowiedź będzie podobna: bo deklaracja odautorska rozjeżdża się z rzeczywistością, bo lansowanie patologii jako wzoru z Sevres w powieści dla nastolatek może im z mózgu uczynić kisielek i będą kilka dziesiątków lat szantażowały wszystkich dookoła swoją żałobą po CKNUKU jak dzielna, bardzo dzielna Gaba, bo nie lubimy jak się coś psuje, bo jesteśmy jak regularni oglądacze telenoweli, którzy nie znoszą przemiany bohatera o 180%, bo Autoressa zawzięcie nas przekonuje o doskonałości Gabona. Pewnie by się jeszcze inne powody znalazły, ale mi się nie chce myśleć (jest za wcześnie).

    PS. Z własnego doświadczenia wiem, że zafascynowanie literaturą może zdrowo namieszać w nastoletnim życiu, sama byłam Scarlet wzdychającą do Ashleya i poniewczasie zdałam sobie sprawę, co odrzuciłam.
  • fornitta69 13.02.17, 09:12
    iskrzy_54 napisała:

    > Zapewne dlatego, że zżera nas zazdrość: jesteśmy (we własnym mniemaniu) dużo le
    > pszymi od Gaby matkami, córkami, siostrami, ciotkami, babciami, profesorami ora
    > z koszykarkami, etc., ale nikt nas nie stawia na piedestale, nikt nie podziwia
    > naszej dzielności, nikt nie potępia w czambuł osobników, które się nas ośmielaj
    > ą skrytykować.
    Nie kupuje tego wyjasnienia :D Juz predzej jest czego zazdroscic Mili,ktora robi kariere dramaturga i jak kogos ofuka to "tak cudownie wspiera jak nikt" ;)
    A w ogóle to pytanie Fornitty równie dobrze mogłoby brzmieć: dla
    > czego NeoJeżycjada budzi takie emocje? I odpowiedź będzie podobna: bo deklaracj
    > a odautorska rozjeżdża się z rzeczywistością, bo lansowanie patologii jako wzor
    > u z Sevres w powieści dla nastolatek może im z mózgu uczynić kisielek i będą ki
    > lka dziesiątków lat szantażowały wszystkich dookoła swoją żałobą po CKNUKU jak
    > dzielna, bardzo dzielna Gaba, bo nie lubimy jak się coś psuje, bo jesteśmy jak
    > regularni oglądacze telenoweli, którzy nie znoszą przemiany bohatera o 180%, bo
    Ale czemu cale rozczarowanie Neo skrupia sie na Gabie? A nie np na Ignacu,z ktorego MM zrobila jakies dziwne cos? Albo na Idzie,ktora w McDusi jest koszmarem sennym kazdej pulchnej nastolatki? Opis odautorski Mili z jej zachowaniem tez sie rozjezdza. Wiec ja tej fascynacji akurat Gaba dalej do konca nie rozumiem,pomimo Twoich wyjasnien.

    > PS. Z własnego doświadczenia wiem, że zafascynowanie literaturą może zdrowo nam
    > ieszać w nastoletnim życiu, sama byłam Scarlet wzdychającą do Ashleya i poniewc
    > zasie zdałam sobie sprawę, co odrzuciłam.
    W Neo jest wg mnie duzo gorszych "wychowawczo" rzeczy niz wkladanie na piedestal Gaby. Chocby Jozin przemocowiec jako wzorzec Prawdziwego Mezczyzny...
  • iskrzy_54 13.02.17, 10:48
    Nie kupuje tego wyjasnienia :D Juz predzej jest czego zazdroscic Mili,ktora robi kariere dramaturga i jak kogos ofuka to "tak cudownie wspiera jak nikt" ;)

    Fornitto, to ironia była, kariery Kalającego Burka nikt nie zazdrości, bo mało kto ja kupuje, a i niewiele z nas widzi się w roli wziętego dramaturga w przeciwieństwie do pozostałych ról, które pełnimy. Rozczarowanie skupia się na Gabie bo jest najbardziej irytująca, dupowatego Ignaca Autoressa nigdy nie przedstawiała jako niewzruszonego centruma, od początku był dupowaty, a pozostałym tez się dostawało, wzorzec Gaby jako Matki Polki jest gorszy IMHO niż Niezłomnego Rycerza, bo właśnie takie Gabony wychowują takich rycerzy (oraz dzieci z DDD)
  • iskrzy_54 13.02.17, 10:49
    PS. jak Co jeżdżenie po Gabie przeszkdza to po prostu nie czytaj Forum :)
  • fornitta69 13.02.17, 11:01
    iskrzy_54 napisała:

    > PS. jak Co jeżdżenie po Gabie przeszkdza to po prostu nie czytaj Forum :)
    Tzn czytac forum moze tylko ten,kto sie zgadza z jedynie slusznymi tezami forum? Równie dobrze moglabym Ci napisac: jak Cie denerwuja moje posty, to ich nie czytaj- ale tak nie napisze bo to dziecinada :P (Pisalam juz,ze jezdzenie z pasja po Gabie mnie ciekawi, a nie denerwuje.)
  • iskrzy_54 13.02.17, 11:08
    Tzn czytac forum moze tylko ten,kto sie zgadza z jedynie slusznymi tezami forum? Równie dobrze moglabym Ci napisac: jak Cie denerwuja moje posty, to ich nie czytaj- ale tak nie napisze bo to dziecinada :P (Pisalam juz,ze jezdzenie z pasja po Gabie mnie ciekawi, a nie denerwuje.)

    Masz rację co do meritum, moja wielka culpa, ale sądząc po Twoich (licznych) postach w obronie Gaby, nie jest to tak zupełnie prawdziwe.
  • fornitta69 13.02.17, 11:14
    iskrzy_54 napisała:

    > Masz rację co do meritum, moja wielka culpa,
    Spoko,nie ma sprawy :)
    ale sądząc po Twoich (licznych) po
    > stach w obronie Gaby, nie jest to tak zupełnie prawdziwe.
    Ja w zamierzeniu nie chcialam bronic Gaby,tylko raczej postulowac zeby interpretacje nie byly podawane jako niezaprzeczalne fakty. Bo wiekszosc dyskusji tutaj to przeciez wlasnie nasze interpretacje. I nie jest tak ,ze jedne sa sluszne,inne nie. Te same sceny/braki scen jak najbardziej mozna roznie odbierac :)
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 11:59
    Ja tam mam coś na obronę Gaby w roli babci - otóż ona może się czuć zwyczajnie za młoda do tej roli i nie umieć się odnaleźć. Nawet rozumiem to myślenie o tornistrze dziecka Laury, moja osobista matka częściej myśli o nastolęctwie mojej córki niż o tym, że aktualnie to mała potrzebuje misia, butów co dwa tygodnie i znalezienia sensownych zajęć dla przedszkolaków. Moja matka myśli o tym - uwaga, uwaga - że kiedyś będzie fajnie pójść na piwo z moją córką i myślała o tym mniej więcej od czasu kiedy dowiedziała się, że zostanie babcią.
    Natomiast zauważmy, że Grzegorz w ogóle nie poczuwa się do bycia dziadkiem. Już pal licho mała Mila, chociaż miło byłoby gdyby się jakoś tym przejął, on ma w nosie własne rodzone wnuki i jego dziadkowanie kończy się na informacjach, że Elka znowu rzyga.
  • fornitta69 13.02.17, 12:47
    zuzudanslemetro napisała:

    > Natomiast zauważmy, że Grzegorz w ogóle nie poczuwa się do bycia dziadkiem. Już
    > pal licho mała Mila, chociaż miło byłoby gdyby się jakoś tym przejął, on ma w
    > nosie własne rodzone wnuki i jego dziadkowanie kończy się na informacjach, że E
    > lka znowu rzyga.
    Elke juz wczesniej troche olewal- byl dla niej raczej kiepskim ojcem,wiec mnie jego brak dziadkowania jej dziecku (dzieciom?) w ogole nie dziwi. On sie w roli ojca zaczal jakos tam spleniac dopiero przy IGS- choc i tu biedak znowu zawalil.
  • tt-tka 13.02.17, 12:50
    zuzudanslemetro napisała:

    > Ja tam mam coś na obronę Gaby w roli babci - otóż ona może się czuć zwyczajnie
    > za młoda do tej roli i nie umieć się odnaleźć.

    Za mloda czy niedojrzala ? :)
    Jak sie "zakotwiczyla duchem na swoich 17 latach", tak juz jej zostalo ?
    Mnie sie wydaje raczej (i to nie obrona), ze ona programowo nie odnajduje sie w rolach matki, babci, macochy... jest taka migawka, nie pamietam w ktorym tomie (ale juz podwojnie zamezna i trzykrotnie dzieciata) "najstarsza corka, najstarsza siostra ! ktos taki musi byc niezawodny!". Ona sie definiuje i spelnia w tych dwoch rolach, corki i siostry, i wystarczy. Jej wystarczy, rodzinie tez i ma wystarczyc czytelnikom.
  • apersona 14.02.17, 21:21
    tt-tka napisała:

    > Za mloda czy niedojrzala ? :)

    Czy Gaba miała już aby 45 lat gdy została zrobiona w babcię? I czemu miałaby świrować do Mili bis, wszak przerabiała słoćkie ciumkanie z Pyzunią i IGS, może i Tygryskiem - niemowlęctwo Laury upłynęło poza akcją. Może Gaba zajęła się była wówczas karierą zawodową?
  • tt-tka 14.02.17, 21:38
    Miala 43-44. Kariere zawodowa zrobila wczesniej, wedle MM juz w TiR jest habilitowana. Nie wnikam, ile w tym sensu, bo prawdopodobienstwa wiemy, ze zero. Poza tym w czasie, gdy Roza byla w pologu jej matka siedziala w porzeczkach, a nie na uczelni.
  • pi.asia 14.02.17, 23:43
    A myślałyście, jaką babcią byłaby pani Lelujkowa? Bo mnie się wydaje, że wspaniałą. Taki duet Metody i ona, albo Żaczek i ona to byłby wzorzec z Sevres! Ona - ciepła, wspaniale gotująca (zauważyłyście, że babcie z reguły cudownie gotują?), opiekuńcza, kochająca, a przy tym mądra, rozsądna i odpowiedzialna. Natomiast ten nieco narwany Metody wniósłby w życie wnuczęcia odrobinę szaleństwa i, tak pięknie nazwane, wszystkie rozkosze wieku dziecięcego. W zasadzie troszkę by konkurowali o względy wnuków ;)
    Z kolei Żaczek cudownie by się z babcią Lelujkową uzupełniał. Byłby drugim filarem tej samej budowli. A ile wspaniałych opowieści z życia rodziny opowiedzieliby wnukom!

    Ech, głupia ta Różyczka.... Gdyby wybrała Wiktora, miałaby za jednym zamachem fajnego, przystojnego i niegłupiego faceta, i świetną teściową, i wymarzoną babcię dla dziecka... A jej ciąża na pewno nie zostałaby nazwana "pułapką biologiczną"....
  • fornitta69 15.02.17, 10:56
    pi.asia napisała:

    > A myślałyście, jaką babcią byłaby pani Lelujkowa? Bo mnie się wydaje, że wspani
    > ałą. Taki duet Metody i ona, albo Żaczek i ona to byłby wzorzec z Sevres! Ona -
    > ciepła, wspaniale gotująca (zauważyłyście, że babcie z reguły cudownie gotują?
    > ), opiekuńcza, kochająca, a przy tym mądra, rozsądna i odpowiedzialna.
    Mysle,ze bylaby dobra babcia,bo byla zwyczajnie dobrym czlowiekiem. Ale z tym "wzorcem" to juz chyba przegiecie ;)
    > Ech, głupia ta Różyczka.... Gdyby wybrała Wiktora, miałaby za jednym zamachem f
    > ajnego, przystojnego i niegłupiego faceta, i świetną teściową, i wymarzoną babc
    > ię dla dziecka... A jej ciąża na pewno nie zostałaby nazwana "pułapką biologicz
    > ną"....
    E tam,ja w Wiktorze niczego szczególnego nie dostrzeglam poza uroda. Troche Roze traktowal jak bezwolny przedmiot...
  • gat45 15.02.17, 11:18
    Różę wszyscy traktują jak bezwolny przedmiot. Inna rzecz, że kiedy raz zdecydowała coś zrobić sama (pod teleskopem) i wziąć inicjatywę w swoje... hmmm... ręce, to wiadomo, jak się skończyło.
  • fornitta69 15.02.17, 11:30
    gat45 napisała:

    > Różę wszyscy traktują jak bezwolny przedmiot. Inna rzecz, że kiedy raz zdecydow
    > ała coś zrobić sama (pod teleskopem) i wziąć inicjatywę w swoje... hmmm... ręce
    > , to wiadomo, jak się skończyło.
    Ales Ty zlosliwa ;D A....jezeli Roza faktycznie zastawila na Fryca pułapke biologiczna? Udalo jej sie go uwiesc i zaciazyc od pierwszego kopa? Moze my wszyscy lubej Różyczki nie doceniamy? Moze ona taka slodka tylko na buzi? :P
  • gat45 15.02.17, 11:49
    Przecież chcesz dyskutować wyłącznie na podstawie słowa napisanego ? Więc wiemy, że chciała w ten sposób Frycka do siebie przywiązać, tako rzecze tekst źródłowy. Czy jej się uwidziało, że jak zada się z nią płciowo to od razu uroki NASA zbledną i młody, obiecujący naukowiec-pasjonat zrezygnuje z prestiżowego stypendium ? Czy brała pod uwagę możliwość zaistnienia owocu igraszek podteleskopowych ? I przede wszystkim : DLACZEGO zwlekała z oznajmieniem, że jest w stanie błogosławionym aż do przedednia planowanego wyjazdu Frycka ? Nie wiemy, MM tego nie pisze expressis verbis. Niemniej całość obrazu daje nam dziewczę o inteligencji naprawdę nienachalnej, delikatnie rzecz ujmując.
    Poza tym w scenie ze słodką babunią ona nie płacze, że jest w ciąży - miała już blisko 3 miesiące na oswojenie się z tą myślą - tylko dlatego, że Frycek wybrał stypendium, a nie ją.
    Wybacz, ale dla mnie całe postępowanie Róży w tej sprawie jest tak głupie, że aż trudno mi uwierzyć, że ona ma wszystko po kolei w tej ślicznej główce. Zahukali ją na amen.

    PS Zasmuciłaś mnie. Bardzo się staram nie być złośliwa, od lat się staram niezliczonych. Widać jednak czasem przebija.... Taka natura plus fakt bycia młodszą siostrą starszego brata-awanturnika, więc to była moja jedyna broń :(
  • fornitta69 15.02.17, 11:57
    gat45 napisała:
    Czy brała pod uwagę możliwość zaistnienia owocu igraszek podteleskopowyc
    > h ?
    Raczej nie. Wizja perfidnej Pyzy to byl z mojej strony tylko zart :)
    > Wybacz, ale dla mnie całe postępowanie Róży w tej sprawie jest tak głupie, że a
    > ż trudno mi uwierzyć, że ona ma wszystko po kolei w tej ślicznej główce. Zahuka
    > li ją na amen.
    Czy zahukali? Ona sie chyba po prostu juz urodzila "nienachalnie inteligentna" ;)
  • tt-tka 15.02.17, 12:17
    fornitta69 napisała:


    > Czy zahukali? Ona sie chyba po prostu juz urodzila "nienachalnie inteligentna"
    > ;)

    A skad ! Mala - tak do 10 lat - Roza jest i nieglupia, i charakterek przejawia, i poczucie humoru. Cofnela sie w rozwoju pod wplywem zycia w tej cholernej rodzinie, ktora jej los przydzielil.
  • fornitta69 15.02.17, 12:22
    tt-tka napisała:

    > A skad ! Mala - tak do 10 lat - Roza jest i nieglupia, i charakterek przejawia,
    > i poczucie humoru. Cofnela sie w rozwoju pod wplywem zycia w tej cholernej rod
    > zinie, ktora jej los przydzielil.
    Mozna prosić o jakies przyklady charakterku Pyzy? Bo ja pamietam tylko jej dobre serduszko,przejawow charakteru czy inteligencji jakos nie...
  • tt-tka 15.02.17, 16:18
    A prosze bardzo. Juz zwijajaca sie (13-letnia) Roza w NiN po spotkaniu ze straszna Barbara zachowuje sie jak trzeba - Laura odyma sie i robi cierpietnicze miny, Natalia jaka sie i wylamuje palce, a Roza jako jedyna spokojnie zwraca uwage, ze przedzial jest dla niepalacych i pani powinna go opuscic. I jest skuteczna.
  • fornitta69 15.02.17, 16:34
    Ajc. Pyza tutaj pokazuje,ze ma dobry charakter-w mgnienu oka wybacza chorej Laurce i staje w jej obronie. Ale jej interwencja nie pokazuje,zeby to bylo inteligentne,czy dowcipne dziewcze. W NiN Pyza ma 13 (!) lat a przez wiekszosc ksiazki zachowuje sie jakby miala ok 10...
  • pi.asia 15.02.17, 17:04
    Pamiętam, że Pyza ostro postawiła się siostrze w obronie Grzesia, którego Tygrys nazwał "macochem". Kazała jej odszczekać i wypluć. Niestety, sympatyczny wydźwięk tej sceny został kompletnie spartolony przez odautorskie stwierdzenie "Laura splunęła SOCZYŚCIE". Błeeeeeeeyyyyeeee.
  • fornitta69 15.02.17, 17:17
    pi.asia napisała:

    > Pamiętam, że Pyza ostro postawiła się siostrze w obronie Grzesia, którego Tygry
    > s nazwał "macochem". Kazała jej odszczekać i wypluć. Niestety, sympatyczny wydź
    > więk tej sceny został kompletnie spartolony przez odautorskie stwierdzenie "Lau
    > ra splunęła SOCZYŚCIE". Błeeeeeeeyyyyeeee.
    No ok,ale to dowodzi posiadania "charakterku" czy dowcipu,czy moze inteligencji? Nie byla zapozniona,nie byla glupia,ale specjalnie bystra tez raczej nie.
  • tt-tka 15.02.17, 17:10
    Totez pisze, jest to okres JUZ zwijania sie Rozy, nastolecie na dziewczyne padlo (okres intensywnego rozwoju, ale u Borejkow wrecz przeciwnie) - niemniej kiepsko, mam wrazenie, te scene pamietasz.
    Roza oburzyla sie na krytyke matki, oczy Laury byly tylko (wcale dowcipnym w tej sytuacji) pretekstem wytkniecia Barbarze jej podlosci (!), ale zasadniczo chodzilo o zamkniecie pani buzi i pozbycie sie jej z przedzialu. I to zdzialala nie dorosla opiekunka Natalia, nie arogancka Laura, tylko wlasnie Roza.
    Wczesniej tez cos bylo, nie chce mi sie w tej chwili grzebac, zreszta Rozy - dziecka (poza Noelka) prawie nie ma. Bardzo wygodne dziecko, w niczym matce nie przeszkadza...ale prezenty, ktore robi, jakies jej odzywki i zachowania swiadczyly o tym, ze i nieglupia, i ma wlasne zdanie (oraz objawia je, wtedy jeszcze tak). Przetrzepie P i DP, to dopisze, bo pozniej mamy juz nastolatke. Cofajaca sie.

    Zreszta ten sam proces mamy u Laury, tylko przebiega pozniej. Do JT mniej wiecej Laura rozwija sie, a potem juz tylko cofa w rozwoju :(
  • fornitta69 15.02.17, 17:26
    tt-tka
    > Roza oburzyla sie na krytyke matki, oczy Laury byly tylko (wcale dowcipnym w te
    > j sytuacji) pretekstem wytkniecia Barbarze jej podlosci (!), ale zasadniczo cho
    > dzilo o zamkniecie pani buzi i pozbycie sie jej z przedzialu. I to zdzialala ni
    > e dorosla opiekunka Natalia, nie arogancka Laura, tylko wlasnie Roza.
    Faktycznie slabo pamietam. Bo wydawalo mi sie,ze Roza doprowadzila do zgaszenia fajki. A do opuszczenia przedzialu doprowadzil niegrzeczny wybuch Laury. To nie Laura krzyknela "co ona tu chromoli o naszej mamie",czy cos w tym stylu?
    > Wczesniej tez cos bylo, nie chce mi sie w tej chwili grzebac, zreszta Rozy - dz
    > iecka (poza Noelka) prawie nie ma.
    Nie ma jej,a jak juz jest to lagodna, dziecinna, o dobrym sercu...Ale z ktorej strony ona ma "charakterek"? Dowcipna owszem,bywala, jakis fajny cytat raz rzucila panu Jankowiakowi,kiedy zaproponowal dziewczynkom zeby pomyly mamie nacznia, z Tomkiem-Gwiazdorem sie przekomarzala w Noelce :) Nie byla tlukiem skonczonym,ale cieple kluchy z niej byly zawsze.
  • fornitta69 15.02.17, 17:31
    tt-tka napisała:

    > Roza oburzyla sie na krytyke matki, oczy Laury byly tylko (wcale dowcipnym w te
    > j sytuacji) pretekstem wytkniecia Barbarze jej podlosci (!),
    Serio byly tylko pretekstem? Inaczej to zapamietalam. Jako bardzo ladne zachowanie Pyzy,ktora bronila mlodszej,chorej siostry. Ale dawno czytalam,moglo mi sie cos pokrecic.
  • gat45 15.02.17, 17:44
    Jest też gdzieś taka scena : Gaba z obiema dziewczynkami na ulicy. Pyza domaga się kilkakrotnie, żeby mama powiedziała Laurze, to ona ma rację, że nie wolno czytać cudzych listów. Chyba nawet szarpie matkę za rękaw. Tylko jakoś zupełnie nie pamiętam, żeby Gaba zainteresowała się tematem, ma coś innego na głowie.
    Przypomni ktoś, jak to było i gdzie ? Bo to pominięcie takiego tematu milczeniem drażni mnie prawie tak mocno, jak tolerowanie u swojego dziecka złodziejstwa i sprzeniewierzenia.
  • pi.asia 16.02.17, 16:26
    gat45 napisała:

    > Jest też gdzieś taka scena : Gaba z obiema dziewczynkami na ulicy. Pyza domaga
    > się kilkakrotnie, żeby mama powiedziała Laurze, to ona ma rację, że nie wolno c
    > zytać cudzych listów. Chyba nawet szarpie matkę za rękaw. Tylko jakoś zupełnie
    > nie pamiętam, żeby Gaba zainteresowała się tematem, ma coś innego na głowie.
    > Przypomni ktoś, jak to było i gdzie ? Bo to pominięcie takiego tematu milczenie
    > m drażni mnie prawie tak mocno, jak tolerowanie u swojego dziecka złodziejstwa
    > i sprzeniewierzenia.


    Proszę bardzo, Noelka:

    Gabrysia szła szybko, długimi, sprężystymi krokami, a córeczki, trajkocząc, pędziły za nią.
    - Nieprawda! - Prawda! - A właśnie że nie! - słyszała za sobą Gabrysia ich głosy.
    Znów się o coś wykłócały, ale nie chciało się jej interweniować. (...)
    Narastający huk wiatru zmieszał się ze stukotem pociągu, przejeżdżającego pod mostem.
    Poszły ciemnym skwerem w stronę świateł.
    Jeżeli teraz jeszcze do tego zagwiżdże lokomotywa - pomyślała Gabrysia - to rzucę wszystko, wskoczę do pociągu i pojadę.
    I zaraz się uśmiechnęła. Lokomotywy już nie gwiżdżą. Wydają tylko elektryczne buczenie.
    - Mamuś, powiedz Tygrysowi, że nie wolno czytać cudzych listów! - szarpnęła ją za rękaw Pyza.
    - Nie wolno, Tygrysku, nie wolno - odpowiedziała Gabrysia machinalnie.


    Była już kiedyś dyskusja na temat zachowania Gaby w tym momencie. Zwyciężył pogląd, że jak się ma dzieci, to człowiek się niejako uodparnia na ich ciągłe dyskusje i przestaje interweniować, bo by zgłupiał. Argument, że reagować trzeba zawsze, a już bezwzględnie w sprawach istotnych, przepadł, dobity kontrargumentem, że osoby, które nie mają dzieci, nie bardzo wiedzą jak wygląda prawdziwe życie z dziećmi, i że w sumie Pyziakówny nie kłóciły się o nic ważnego. A w ogóle o co hałas, przecież Gaba powiedziała, że nie wolno.


  • tt-tka 15.02.17, 17:46
    Nie, nie - obrona wyszla przy okazji i stanowila pretekst. Glownym powodem bylo dogadywanie na temat Gaby, ktora zaprzepascila naukowa przyszlosc i ugrzezla przy garach, Natalia nawet jaka cos w stylu "prosze pani....mowi pani o matce tych dziewczynek...", ale ewidentnie nie umie sobie z sytuacja poradzic.
    Zreszta jest to - o ile pamietam - jedyna w CALEJ Jezycjadzie uwaga zrobiona doroslej osobie przez dziecko grzeczna, ale stanowcza, zasadna i skuteczna :)
  • fornitta69 15.02.17, 17:50
    tt-tka napisała:

    > Nie, nie - obrona wyszla przy okazji i stanowila pretekst. Glownym powodem bylo
    > dogadywanie na temat Gaby
    Szkoda,ze nikt nam nie pomoze cytatem :( Bo mnie sie wlasnie cos kojarzy,ze Pyza popatrzyla na zle wygladajaca Laure i postanowienia przyjsc jej z odsiecza. I ze to nie byl zaden tam pretekst,tylko szczera siostrzana solidarnosc. No,ale upierac sie nie bede,bo ksiazki nie mam.
  • tt-tka 15.02.17, 18:32
    Mam, zajrzalam - Twoja racja, cytowac nie bede, bo za dlugie. Roza postanowila wlaczyc sie, kiedy Laura zaproponowala, by zmienily (one) wagon. Powiedziala, ze nie one maja zmienic, tylko palaca pani. Nie odebralam tego jako wsparcia Laury, tylko raczej odegranie sie ("ja potrafie, a ty nie") za wszystko, czym Laura jej wczesniej nadokuczala.
    Niemniej prezentuje tu Roza nie histerie, nie kaprysnosc, tylko spokoj pewnego swojej racji czlowieka (sila spokoju :)), chyba ostatni raz w J w jej wykonaniu.
  • ciotka_scholastyka 15.02.17, 21:15
    tt-tka napisała:

    > Mam, zajrzalam - Twoja racja, cytowac nie bede, bo za dlugie. Roza postanowila
    > wlaczyc sie, kiedy Laura zaproponowala, by zmienily (one) wagon. Powiedziala, z
    > e nie one maja zmienic, tylko palaca pani. Nie odebralam tego jako wsparcia Lau
    > ry, tylko raczej odegranie sie ("ja potrafie, a ty nie") za wszystko, czym Laur
    > a jej wczesniej nadokuczala.

    No widzisz, a ja to odebrałam jako (dziwne jak na Różę, owszem) energiczne stanięcie w obronie siostry. Na jakiej podstawie sądzisz, że to było jakieś odgrywanie się na Laurze? Sorry, ale NIC, co jest napisane, na to nie wskazuje. Nawet to, że Laura wcześniej ustawicznie robiła z Pyzy balona - ja też jako dziecko/nastolatka byłam sekowana przez siostrę, a ona przeze mnie, ale w sytuacjach kryzysowych stawałyśmy murem jedna za drugą.

  • tt-tka 15.02.17, 21:32
    ciotka_scholastyka napisała:

    > No widzisz, a ja to odebrałam jako (dziwne jak na Różę, owszem) energiczne stan
    > ięcie w obronie siostry. Na jakiej podstawie sądzisz, że to było jakieś odgrywa
    > nie się na Laurze? Sorry, ale NIC, co jest napisane, na to nie wskazuje.

    Widzisz, a ja inaczej. Laura zazyczyla sobie - kaprysnie i zbolale (?) - zmiany przedzialu, a Roza powiedziala "nie musimy zmieniac wagonu, jest to bowiem wagon dla niepalacych". Barbara poradzila otwarcie okna, na co Pyza "grzecznie, ale stanowczo -ciociu, przepraszam, dlaczego ty nie reagujesz", po czym zrobila niewinnie-ironiczna mine ciotki Idy :)
    I ja widze tu satysfakcje Rozy, ze znalazla wyjscie lepsze niz rejterada, ze okazala sie lepsza w tej rozgrywce i od siostry, i od ciotki. Odbior subiektywny, ale czytam to wlasnie tak - zawsze zmuszana do ustepstw wreszcie sama wymusila odpowiednie zachowanie na innych.
  • fornitta69 15.02.17, 21:53

    > tt-tka napisała:
    >
    > Nie odebralam tego jako wsparc
    > ia Lau
    > > ry, tylko raczej odegranie sie ("ja potrafie, a ty nie") za wszystko,

    A tam nie bylo wprost napisane,ze Pyza uznala,ze sytuacja dojrzala do natychmiastowego wybaczenia? Jezeli wybaczenie, no to NIE udowadnianie siostrze "ja potrafie a ty nie",tylko zwyczajna pomoc. Chyba,ze podswiadomie Różyczka chciala cos Laurze udowodnic? Ale dla mnie to jednak jakby naciagane.
  • pi.asia 16.02.17, 16:15
    fornitta69 napisała:

    >
    > > tt-tka napisała:
    > >
    > > Nie odebralam tego jako wsparc
    > > ia Lau
    > > > ry, tylko raczej odegranie sie ("ja potrafie, a ty nie") za wszystk
    > o,
    >
    > A tam nie bylo wprost napisane,ze Pyza uznala,ze sytuacja dojrzala do natychmia
    > stowego wybaczenia? Jezeli wybaczenie, no to NIE udowadnianie siostrze "ja potr
    > afie a ty nie",tylko zwyczajna pomoc. Chyba,ze podswiadomie Różyczka chciala co
    > s Laurze udowodnic? Ale dla mnie to jednak jakby naciagane.


    Fornitta ma rację:
    (...) okadziła Laurę kolejnym obłokiem.
    W tej właśnie chwili Pyza, dotąd siedząca spokojnie, zdecydowała, że sytuacja dojrzewa
    do pełnego i natychmiastowego wybaczenia oraz puszczenia w niepamięć błahych uraz.
    - Moja droga - zwróciła się do Laury. - Chyba nie musimy zmieniać wagonu. Jest to
    bowiem wagon dla niepalących.
    Porozumiały się wzrokiem.
    - Dziękuję ci, moja droga - powiedziała Laura z miną prawdziwej damy - że mi na to
    zwróciłaś uwagę. Proszę pani, czy pani zechciałaby zgasić tego papierosa? Jestem chora i
    dym mi przeszkadza. A, jak już wspomniała moja siostra, znajdujemy się w wagonie dla niepalących.

    - Otwórz sobie okno - poradziła jej pani Barbara, nie zaszczycając Laury nawet spojrzeniem.
    - Szkoda Gabrieli - zauważyła. - Inteligentna kobieta, ale mało samodzielna.
    - Ciociu, przepraszam - wtrąciła Pyza grzecznie, lecz stanowczo. - Dlaczego ty nie reagujesz?
    Jesteśmy w wagonie dla niepalących, moja siostra ma ospę, a ta pani jej kopci prosto
    w te biedne, chore oczy.
    Zapadła cisza. Pani Barbara po raz pierwszy obdarzyła spojrzeniem Pyzę, która zrobiła
    buzię w ciup i zatrzepotała rzęsami, wysoko unosząc ciemne brwi. Była to mina ciotki
    Idy, jedna z najlepszych, niewinnie-ironiczna, bardzo udatnie podpatrzona i chyba skuteczna.
    Pani Barbara zaciągnęła się raz jeszcze, raz jeszcze w sposób niepodległy zadymiła
    wszystkich wokół, po czym, jakby znudzona, wyrzuciła papierosa do śmietniczki.
    - Dziękuję ci, moja droga - powiedziała Laura do Pyzy. - Jeden zero dla ciebie - i uścisnęły
    sobie rączki, wyraziście i irytująco nimi potrząsając.(...)

    Dalsze pół godziny podróży upłynęło w warunkach komfortowych: nikt nie kopcił,
    nikt nie atakował, a współpasażerowie rychło znaleźli inny temat do rozmów niż rozwydrzenie
    dzisiejszej dziatwy i młodzieży. Co do Laury, była nieco wyczerpana, lecz zarazem przepełniona satysfakcją, a także wdzięczna siostrze za jej solidarne wystąpienie. Wszystkie te
    uczucia razem spowodowały, że nieznacznie przycichła i pozwoliła Pyzie zabłysnąć trzema
    bardzo dobrymi dowcipami.


    Nie ma mowy o pokazywaniu swojej wyższości. Nastąpiło po prostu typowe zwarcie szeregów w koalicji przeciwko wspólnemu wrogowi :)


  • fornitta69 16.02.17, 16:27

    > Nie ma mowy o pokazywaniu swojej wyższości. Nastąpiło po prostu typowe zwarcie
    > szeregów w koalicji przeciwko wspólnemu wrogowi :)
    Dzieki za caly,dlugi fragment! No i tak: dziewczynki zadzialaly razem kapitalnie. Natalia kompletnie nie potrafila zareagowac. A gdzie jest w tym wszystkim Filip?? Jedzie z dziewczyna,ktora mu sie bardzo podoba i z chory dzieckiem,ktore ewidentnie lubi. Wiec dla mnie to oczywiste,ze powinien sie jakos wtracic,pomoc Natalii i Laurze...
    >
  • fornitta69 16.02.17, 16:34
    fornitta69 napisała:
    Wiec dla mnie to oczywiste,ze powinien sie jakos wtracic,pomoc
    > Natalii i Laurze...
    No chyba,ze on wtedy sluchal walkmana i kompletnie odplynal...tez juz nie pamietam dokladnie ;)
  • pi.asia 16.02.17, 16:51
    fornitta69 napisała:

    > fornitta69 napisała:
    > Wiec dla mnie to oczywiste,ze powinien sie jakos wtracic,pomoc
    > > Natalii i Laurze...
    > No chyba,ze on wtedy sluchal walkmana i kompletnie odplynal...tez juz nie pamie
    > tam dokladnie ;)

    Nie nie nie. Barbara nadawała o polityce, Natalia odpowiadała monosylabami, Pyza się nudziła, Filip także, a w Laurze narastało napięcie.

  • fornitta69 16.02.17, 16:55
    pi.asia
    > Nie nie nie. Barbara nadawała o polityce, Natalia odpowiadała monosylabami, Pyz
    > a się nudziła, Filip także, a w Laurze narastało napięcie.
    To co z tym Filipem? Bal sie ZUEJ feministki? ;D Rycerskie to nie bylo...
  • fornitta69 15.02.17, 22:07
    tt-tka napisała:

    > A prosze bardzo. Juz zwijajaca sie (13-letnia) Roza w NiN
    A w ogole o co chodzi z tym zwijaniem sie?? Ze niby Laura tak skutecznie zaszczula i stlamsila siostre,ze az Pyzie IQ spadlo? :-O
  • tt-tka 15.02.17, 22:14
    fornitta69 napisała:

    > tt-tka napisała:
    >
    > > A prosze bardzo. Juz zwijajaca sie (13-letnia) Roza w NiN
    > A w ogole o co chodzi z tym zwijaniem sie?? Ze niby Laura tak skutecznie zaszcz
    > ula i stlamsila siostre,ze az Pyzie IQ spadlo? :-O

    A czy ja twierdze, ze Laura ? Cala rodzina ma w tym swoj udzial.
    Czy IQ spadlo, czy tylko przestala okazywac, ze ma cos takiego/uzywac, to ja nie wiem. Ale w kazdym kolejnym tomie, az do CO jest bardziej nieporadna i niepozbierana. bez intelektu albo z nieuzywanym. Bez charakteru albo z nieuzywanym.
    Ten sam proces da sie zaobserwowac rowniez u Laury, tylko u niej w troche pozniejszym wieku. Najpierw zahamowanie rozwoju, potem cofka.
  • tt-tka 15.02.17, 22:15
    az do CP oczywiscie
  • fornitta69 15.02.17, 22:22
    tt-tka napisała:

    > fornitta69 napisała:
    >
    > > tt-tka napisała:
    > >
    > > > A prosze bardzo. Juz zwijajaca sie (13-letnia) Roza w NiN
    > > A w ogole o co chodzi z tym zwijaniem sie?? Ze niby Laura tak skutecznie
    > zaszcz
    > > ula i stlamsila siostre,ze az Pyzie IQ spadlo? :-O
    >
    > A czy ja twierdze, ze Laura ? Cala rodzina ma w tym swoj udzial.
    Ale W CZYM cala rodzina ma udzial??? Upupiali ta Pyze,czy ja dreczyli psychicznie? Co takiego jej robili,ze sa winni jej cielakowstosci? Nic nie kumam.
  • tt-tka 16.02.17, 08:13
    fornitta69 napisała:


    > Ale W CZYM cala rodzina ma udzial??? Upupiali ta Pyze,czy ja dreczyli psychiczn
    > ie? Co takiego jej robili,ze sa winni jej cielakowstosci? Nic nie kumam.

    Sama chcialabym wiedziec... Co oni wszyscy robili, co tam sie dzialo, ze z normalnej dziewczynki wyrasta niemota nie umiejaca odmawiac i chora na sama mysl o konflikcie, z drugiej, zadziornej i pyskatej, niunia widzaca jedyna ucieczke z domu w malzenstwo, rzucajaca sie na kazda pare portek w desperacji i poslusznie wracajaca do domu o nakazanej godzinie, trzymajaca ciurkiem wlaczony telefon, bo tak kazali... a ze spokojnego, pelnego godnosci chlopca zlosliwa i zakomleksiona miagwa ?
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 09:27
    Róża moim zdaniem, poza OwR zawsze była cielakiem. Owszem miała jakieś zasady i mocny kręgosłup moralny, ale zawsze dawała się wmanewrowywać w sytuacje, które niekoniecznie były po jej myśli. W Noelce Laurka mimo jej sprzeciwów i czyta listy do Gładkiej Ropuszki, i przymierza welon i w efekcie to Róża pomaga w skróceniu tegoż. Jedyny raz, moim zdaniem, kiedy pokazała swój charakter, to kiedy się ujęła za małymi Cygankami. A poza tym, czemu ma być z niej melepeta? Bo ma być wiernym odbiciem swojej matki, ale nie tej z KK czy IS tylko tej już postawionej na pomniku. No i wychodzi karykatura. Tak samo jak z fajnego Ignasia, odkąd miał być wierną kopią swojego dziadka. A A Laurka, poza swoim zamążpójściem i czekaniem do ślubu z utratą wianka, jest postacią bardzo wiarygodną, szukającą miłości, bo w domu przecież jej nie znajduje - albo myślą o niej "to dziecko", albo nie stawiają granic, albo porównują do znienawidzonego przez całą rodzinę Pyziaka. Każdy myślałby na jej miejscu o ucieczce. Ja tam bardzo lubiłam Laurę i współczułam aż do McDusi, kiedy Laura wyraźnie postanowiła zamienić mózg na akt ślubu. Teraz pewnie będziemy mieli sportretowane klasyczne odpieluchowe zapalenie mózgu i karierka śpiewacza pójdzie się czesać. A nawiasem mówiąc, czy Różyczka zdobyła może była jakieś wykształcenie wreszcie oraz zawód, czy zupełnie wystarcza jej bycie hausfrau?
  • tt-tka 16.02.17, 09:56
    zuzudanslemetro napisała:

    > Róża moim zdaniem, poza OwR zawsze była cielakiem (...) moim zdaniem, kiedy pokazała swój charakter, to kiedy
    > się ujęła za małymi Cygankami.

    O, tu sie nie zgodze. Roza mowi o czytanych listach (ze matka nie slucha, to inna rzecz, moze wtedy dziecko sie zaczelo uczyc, ze niewazne, co ma do powiedzenia), Roza broni "macocha", stawia czola Barbarze i koniec koncow Roza jako jedyna z rodziny oznajmia dziadu Boreju, ze "nie za wiele masz do powiedzenia" (w kwestii jej slubu) - fakt, ze juz pewna Fryca to mowi, ale jednak tylko ona zdobywa sie na otwarty i konsekwentny sprzeciw.
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 10:21
    tt-tka napisała:

    > zuzudanslemetro napisała:
    >
    > > Róża moim zdaniem, poza OwR zawsze była cielakiem (...) moim zdaniem, kie
    > dy pokazała swój charakter, to kiedy
    > > się ujęła za małymi Cygankami.
    >
    > O, tu sie nie zgodze. Roza mowi o czytanych listach (ze matka nie slucha, to in
    > na rzecz, moze wtedy dziecko sie zaczelo uczyc, ze niewazne, co ma do powiedzen
    > ia), Roza broni "macocha", stawia czola Barbarze i koniec koncow Roza jako jedy
    > na z rodziny oznajmia dziadu Boreju, ze "nie za wiele masz do powiedzenia" (w k
    > westii jej slubu) - fakt, ze juz pewna Fryca to mowi, ale jednak tylko ona zdo
    > bywa sie na otwarty i konsekwentny sprzeciw.


    No w zasadzie masz rację. No i to ona Frycowi powiedziała, że nie chce go więcej znać, kiedy nazwał ich wspólną ciążę pułapką biologiczną.
  • tt-tka 16.02.17, 10:44
    zuzudanslemetro napisała:


    > No w zasadzie masz rację. No i to ona Frycowi powiedziała, że nie chce go więce
    > j znać, kiedy nazwał ich wspólną ciążę pułapką biologiczną.

    A to akurat to imho byl wq..., ewentualnie rozczarowanie takie, ze dech zapiera. I w tym postanowieniu nie wytrwala :), tak ze tego bym jej do proby charakteru nie zaliczyla
  • fornitta69 16.02.17, 10:06
    tt-tka
    > Sama chcialabym wiedziec... Co oni wszyscy robili, co tam sie dzialo, ze z norm
    > alnej dziewczynki wyrasta niemota nie umiejaca odmawiac i chora na sama mysl o
    > konflikcie, z drugiej, zadziornej i pyskatej, niunia widzaca jedyna ucieczke z
    > domu w malzenstwo, rzucajaca sie na kazda pare portek w desperacji i poslusznie
    > wracajaca do domu o nakazanej godzinie, trzymajaca ciurkiem wlaczony telefon,
    > bo tak kazali... a ze spokojnego, pelnego godnosci chlopca zlosliwa i zakomleks
    > iona miagwa ?
    To ciekawe, co Natalii robila rodzina,ze z niej niemota wyrosla? Tzn rozumiem,ze kazda cecha charakteru czlowieka jest wina jego rodziny? To ciekawe co takiego Cesce Zaczki robily,ze byla niesmiala? ;)
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 10:17
    Ceśka była przygnieciona osobowością siostry. Była mniej efektowna i mniej efektowne miała hobby. W dodatku jako świeża licealistka w porównaniu ze studentką ASP wypadała słabo.
  • fornitta69 16.02.17, 10:37
    zuzudanslemetro napisała:

    > Ceśka była przygnieciona osobowością siostry. Była mniej efektowna i mniej efek
    > towne miała hobby. W dodatku jako świeża licealistka w porównaniu ze studentką
    > ASP wypadała słabo.
    A nie jest tak,ze niektórzy ludzie sa niesmiali/ciamajdowaci/spokojni i tak dalej- niezaleznie od tego czy maja piekne przebojowe siostry albo wyrodne rodziny? W zyciu nie mialam siostry (a moj brat nie byl ani piekny,ani nie studiowal na ASP ;) ) a niesmiala i ciapowata jestem po prostu z natury. Zdarza sie...
  • tt-tka 16.02.17, 10:48
    fornitta69 napisała:



    > To ciekawe, co Natalii robila rodzina,ze z niej niemota wyrosla?

    No wlasnie - taka zywa, przebojowa dziewczynka, smiala, a po kilku latach sama o sobie i inni o niej (w tym altorka) mowia i mysla per "niedojda".

    Tzn rozumiem,z
    > e kazda cecha charakteru czlowieka jest wina jego rodziny?

    Ale to NIE SA cechy charakteru postaci z wczesniejszych tomow. To jest wlasnie tych cech zaprzeczenie lub wykrzywienie.

    To ciekawe co takieg
    > o Cesce Zaczki robily,ze byla niesmiala? ;)

    O, jak dlugo Cesia byla niesmiala ? Cale 15 stronic ? Bo jej zachowanie wobec Brodacza, Danki, koniec koncow Hajduka nijak na to nie wskazuje
  • fornitta69 16.02.17, 10:56
    tt-tka napisała:

    > fornitta69 napisała:
    >
    >
    >
    > > To ciekawe, co Natalii robila rodzina,ze z niej niemota wyrosla?
    >
    > No wlasnie - taka zywa, przebojowa dziewczynka, smiala, a po kilku latach sama
    > o sobie i inni o niej (w tym altorka) mowia i mysla per "niedojda".
    Czlowiek nie jest taki sam w dziecinstwie,nastolectwie,doroslosci. Nie tylko Borejków to dotyczy.
    > Tzn rozumiem,z
    > > e kazda cecha charakteru czlowieka jest wina jego rodziny?
    >
    > To ciekawe co takieg
    > > o Cesce Zaczki robily,ze byla niesmiala? ;)
    >
    > O, jak dlugo Cesia byla niesmiala ? Cale 15 stronic ? Bo jej zachowanie wobec B
    > rodacza, Danki, koniec koncow Hajduka nijak na to nie wskazuje
    Ceska np w Klamczusze tez byla niesmiala. Bo ona taka po prostu byla. Niesmialy czlowiek to nie jest ktos kto nie potrafi sie odezwac,nie ma wlasnego zdania. Niesmialosc to nie jest zaden defekt ani efekt zlego wychowania,nieszczesliwego zycia itd.
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 11:40
    Ależ oczywiście, że są ludzie po prostu nieśmiali i już, ale posiadanie barwnej rodziny, na tle której czuje się, że się wypada blado, nie pomaga w przełamaniu nieśmiałości. Ceśka miała fajną rodzinę, prawdziwie wspierającą i wszelkie problemy czy kłopoty były ogólnorodzinne. Róża niestety ma to tylko w deklaracjach. No i jeszcze jedno: 16-letnia Cesia jest osobą dojrzałą. Nastolatką, z nastoletnim podejściem do świata, ale dojrzałą. 16-letnia Pyza jest mocno infantylnym cielęciem. Wcale się nie dziwię Frycowi, że wybrał ją sobie spośród milionów - idealna żona bez własnych ambicji.
  • fornitta69 16.02.17, 11:52
    zuzudanslemetro napisała:
    No i jeszcze jedno: 16-letnia Cesia jest osobą dojrzałą. Nastolatką, z nasto
    > letnim podejściem do świata, ale dojrzałą. 16-letnia Pyza jest mocno infantylny
    > m cielęciem. Wcale się nie dziwię Frycowi, że wybrał ją sobie spośród milionów
    > - idealna żona bez własnych ambicji.
    A skonczylo sie na tym,ze obie- Pyza i Cielecina zostaly kurami domowymi bawiacymi dzieci :) (Chyba,ze ktos wierzy,ze Ceska byla lekarka,ja nie wierze.) I co gorsza,chyba obie byly w tej roli zwyczajnie szczesliwe i spelnione :P
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 12:07
    no i nie ma w tym nic złego, że się spełniają jako kury domowe, tyle, że Ceśka (nawet jeśli założymy, że rodzenie rozpoczęła równocześnie z maturą) coś tam zdążyła w życiu przeżyć: nielojalność przyjaciółki, romansik z brodaczem, wielką miłość z Hajdukiem, szkolny teatr i pewnie parę innych rzeczy, o których autorka nam nie napisała, ale nie mamy powodu podejrzewać, że życie Ceśki odbywało się pomiędzy kolejnymi herbatkami a pieczeniem rogalików.
  • fornitta69 16.02.17, 12:27
    zuzudanslemetro napisała:

    > no i nie ma w tym nic złego, że się spełniają jako kury domowe, tyle, że Ceśka
    > (nawet jeśli założymy, że rodzenie rozpoczęła równocześnie z maturą) coś tam zd
    > ążyła w życiu przeżyć: nielojalność przyjaciółki, romansik z brodaczem, wielką
    > miłość z Hajdukiem
    No a Pyza miala wielka milosc do Fryca. Jeden-jeden.
    Romansik z brodaczem jako "przezycie"? :D To równie dobrze mozna powiedziec,ze Pyza przezyla romansik z Lelujkami-pocalunkow nie bylo,ale randki tak.
    Dziwne to stwierdzenie,ze "cos tam zdarzyla przezyc" przed slubem. Tzn,ze po slubie i wraz z pojawieniem sie dzieci,zycie sie konczy? I jak sie niewiele wczesniej zdazylo przezyc (romansow,podrozy) to jest sie pokrzywdzonym?

  • zuzudanslemetro 16.02.17, 12:35
    nie, fornitto, to nadinterpretacja. I dobrze wiesz, że chodziło mi o to, że panieńskie życie Ceśki było daleko bardziej bogate niż panieńskie życie Pyzy. To, co po ślubie to już kwestie indywidualne. Gdybym ja miała zostać kurą domową, co to tylko mąż, dziecko i dom to bym się powiesiła, ale wiem, że dla niektórych jest to spełnienie marzeń i nie widzę w tym nic złego.
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 12:36
    no i romans z brodaczem jest poważniejszy niż romans z Lelujkami, choćby z tego względu, że Lelujki się wzajemnie pilnowali, żeby czasem żaden z nich za długo z Różyczką nie przebywał sam.
  • fornitta69 16.02.17, 12:53
    zuzudanslemetro napisała:

    > I dobrze wiesz, że chodziło mi o to, że panieńskie życie Ceśki było daleko bardziej bogate niż panieńskie życie Pyzy.
    Wlasnie stwierdzenie "daleko bardziej bogate" mi sie wydaje spora przesada... Ceska miala przyjaciol,Pyza- nie. To jedyna znaczna roznica. (Bo jezeli chodzi o kontakty damsko-meskie,to ich "przygody" sa równie smieszne.) Pyza nie miala przyjaciol (wg mnie ogromna strata,ale jej tego jakos nie brakowalo),ale za to miala Laure,ktora zapewniala jej rozne atrakcje ;)

  • zuzudanslemetro 16.02.17, 12:56
    No i może całe szczęście, że miała tę Laurkę :)
  • fornitta69 16.02.17, 13:10
    zuzudanslemetro napisała:

    > No i może całe szczęście, że miała tę Laurkę :)
    Oczywiscie,ze szczescie. Piszac o atrakcjach mialam na mysli wspólne robienie ankiet itp a nie dokuczanie.
    No a jesli chodzi o inne sprawy dot. Pyzy, juz sie wypisalas z dyskusji,wiec nie bede ciagnac na sile tematu :)
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 13:49
    fornitta69 napisała:

    > zuzudanslemetro napisała:
    >
    > > No i może całe szczęście, że miała tę Laurkę :)
    > Oczywiscie,ze szczescie. Piszac o atrakcjach mialam na mysli wspólne robienie a
    > nkiet itp a nie dokuczanie.
    > No a jesli chodzi o inne sprawy dot. Pyzy, juz sie wypisalas z dyskusji,wiec ni
    > e bede ciagnac na sile tematu :)

    yyy, to nie ja się wypisałam z dyskusji, ale luz :)
  • fornitta69 16.02.17, 14:33

    > > zuzudanslemetro napisała:
    >
    > yyy, to nie ja się wypisałam z dyskusji, ale luz :)
    Aj,juz drugi raz Ci odpowiadam na nie Twoje slowa ;) Chyba jednak musze uwazniej patrzec na to kto, a nie tylko co pisze :)
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 14:40
    to najwyraźniej jakiś feblik ;)
  • gat45 16.02.17, 13:01
    fornitta69 napisała:


    > Wlasnie stwierdzenie "daleko bardziej bogate" mi sie wydaje spora przesada... C
    > eska miala przyjaciol,Pyza- nie. To jedyna znaczna roznica.

    Składam broń. Jeżeli dla kogoś posiadanie lub nie grona przyjaciół, a co za tym idzie całego szeregu spraw i przeżyć "pozadomowych" to "jedyna znaczna różnica", to ja się wypisuję z dyskusji.
    Bo dla mnie Cesia - czy zresztą nastoletnie Gaba i Ida - to cały świat różnicy z pannami Pyziakównami. Nie wiem, jak można stworzyć bardziej różne nastolatki nie idąc ani w egoztykę, ani w patologie wszelakiego autoramentu.
    I to by było tyle.
  • zuzudanslemetro 16.02.17, 13:12
    Gat, więc właśnie: Ceśka jara się medycyną i troską o świat en generale, Aniela - teatrem, Gaba - koszykówką i ESD, Ida - też dramatem egzystencji, ale coś stara się z nim robić. Jest czuła społecznie; Kreska - uzdolnienia designerskie, co owocuje ukończeniem architektury; Noelka ma szerokie spektrum zainteresowań; Natalia pisze wiersze, gra na gitarze i jeździ na nartach; ale już nastoletnia Aurelia nie reprezentuje sobą właściwie nic poza sobą samą i swoim dramatem (żeby nie było, wcale go nie umniejszam); Laurka interesuje się głównie sobą, co jest akurat dobre zważywszy, że postanawia zostać solistką; a Pyza nie ma nic. Ma herbatki, pieczenie szarlotki i bycie rodzinnym słoneczkiem. Do kina z kolegami nie pójdzie, bo jeszcze Fryc by się obraził; nie powie, że ma w nosie kawiarnię zwłaszcza hotelową, żeby nie robić przykrości Lelujce; zgadza się na nie wyjaśnione sytuacje w rodzinie narzeczonego i jakoś nie widzimy jej ani na imprezie ani w kinie, ani z książką nawet (ostatnia wzmianka o książce przez nią czytanej było chyba w Pulpecji i było to "słoneczko").
  • fornitta69 16.02.17, 13:23
    zuzudanslemetro napisała:

    > Aurelia nie reprezentuje sobą właściwie nic poza sobą samą i swoim dramatem (ż
    > eby nie było, wcale go nie umniejszam)
    Gdzies w DP chyba bylo o zainteresowaniu Aurelii malarstwem. Jakies albumy z reprodukcjami, wspomniane mimochodem, mi sie gdzies tam kolacza... Ale glowy nie dam,pamiec plata figle ;)
  • tt-tka 16.02.17, 15:36
    zuzudanslemetro napisała:

    > Gat, więc właśnie: Ceśka jara się medycyną i troską o świat en generale


    Nie tylko tym :) - zainteresowala sie poezja (Danki, ale zawsze), fizyka (w zw. z Jurkiem, ale na powaznie, do Feynmanna wlacznie), teatrem - no wlasnie nastolatka zyjaca swa nastoletnia pelnia zycia: jest przyjaciolka, ale i zwyczajne kolezanki, jest ukochany chlopak, ale sa i inni chlopcy, do flirtu i koledzy, jest szczenieca rozpacz i nastolatkowy bunt (uwienczony sukcesem !), relacja rodzinne pelne zainteresowania (praca mamy, dziedzina taty) i w druga strone - rodzina z szacunkiem odnosi sie do spraw Cesi, a przede wszystkim jest wyraziscie zarysowane wlasne JA - to cesine koncowe przeslanie do Jurka "pewnie bedziemy sie klocic" uskrzydla mnie za kazdym razem :)
    To byla dziewczyna z krwi, kosci, rozumu, charakteru i serca !
  • pi.asia 16.02.17, 16:44
    zuzudanslemetro napisała:

    > Pyza nie ma nic.
    > Ma herbatki, pieczenie szarlotki i bycie rodzinnym słoneczkiem. Do kina z koleg
    > ami nie pójdzie, bo jeszcze Fryc by się obraził; nie powie, że ma w nosie kawia
    > rnię zwłaszcza hotelową, żeby nie robić przykrości Lelujce; zgadza się na nie w
    > yjaśnione sytuacje w rodzinie narzeczonego i jakoś nie widzimy jej ani na impre
    > zie ani w kinie, ani z książką nawet (ostatnia wzmianka o książce przez nią czy
    > tanej było chyba w Pulpecji i było to "słoneczko").


    Szukałam czegoś innego, a znalazłam to:


    Na Gwiazdkę dostały od Grzesia obie - Tygrys i Róża - po pięknym kalendarzu z
    reprodukcjami Hundertwassera. Róża miała już w swoim pełno adresów i telefonów oraz wpisane (za dobrym przykładem Fryderyka) ważne spotkania, daty i terminy


    Pełno adresów i telefonów. Czyich, kurna, czyich???? I jakie to ważne spotkania (oprócz tych z androidem, który miał dla niej tyle czasu, co brudu za paznokciami) miewała Pyzunia?

    Do szału mnie nieodmiennie doprowadzała zawsze scena, gdy Laura dzwoni z Torunia do domu i odbiera Pyza:

    Po pierwszym sygnale, a nawet w jego połowie, zgłosiła się Pyza.
    - Hej! - powiedziała zdyszana, z cichym śmiechem, jakby spodziewała się, że dzwoni ktoś
    miły. Na pewno nie - siostra. Laura, jakoś dziwnie dotknięta, milczała.
    - Hej, to ty? - szepnęła czule Pyza. - No, odezwij się... - (...)
    - No, co? - szeptała Pyza. - Przecież ja się już nie gniewam... Miałeś rację z tymi tangramami,
    sprawdziłam w encyklopedii...


    Usiłuję to jakoś rozgryźć i wychodzi mi na to, że pokłócili się o tangramy, bo Pyza nie wiedziała co to jest i w jaki sposób, a on pewnie nazwał ją głupią. Bo skoro ona już się nie gniewa, to znaczy że się gniewała, czyli miała powód, żeby się rozgniewać. Więc pewnie on jej ubliżył, ona strzeliła focha, wróciła do domu, sprawdziła, że Fryc miał rację, i czekała na jego telefon. Idiotyczna scena.

  • zuzudanslemetro 15.02.17, 15:20
    gat45 napisała:

    > Różę wszyscy traktują jak bezwolny przedmiot. Inna rzecz, że kiedy raz zdecydow
    > ała coś zrobić sama (pod teleskopem) i wziąć inicjatywę w swoje... hmmm... ręce
    > , to wiadomo, jak się skończyło.

    Eh! Gdyby to były ręce to Gaba nie zostałaby babcią a Milicja mogłaby sobie spokojnie pisać!...
  • zuzudanslemetro 15.02.17, 15:19
    tt-tka napisała:

    > Miala 43-44. Kariere zawodowa zrobila wczesniej, wedle MM juz w TiR jest habili
    > towana. Nie wnikam, ile w tym sensu, bo prawdopodobienstwa wiemy, ze zero. Poza
    > tym w czasie, gdy Roza byla w pologu jej matka siedziala w porzeczkach, a nie
    > na uczelni.

    No to jeśli była w tym wieku, zostając babcią to ją doskonale rozumiem, że nie poczuwa się do babciostwa. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy jej rówieśniczki raczej zostają właśnie młodymi mamami a nie babciami.
  • tt-tka 15.02.17, 16:22
    zuzudanslemetro napisała:


    > No to jeśli była w tym wieku, zostając babcią to ją doskonale rozumiem, że nie
    > poczuwa się do babciostwa. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy jej rówieśni
    > czki raczej zostają właśnie młodymi mamami a nie babciami.


    Ona zrobila babcia 46-letnia Milicje. I Milicja do babciowania poczuwala sie, a Gabuchna ochoczo z tego korzystala.
  • zuzudanslemetro 15.02.17, 20:30
    tt-tka napisała:
    >
    > Ona zrobila babcia 46-letnia Milicje. I Milicja do babciowania poczuwala sie, a
    > Gabuchna ochoczo z tego korzystala.

    Może to kwestia tego, że były inne czasy? Wiesz, mam dwie koleżanki, obie 45-letnie, siłą rzeczy starsze ode mnie. No i jedna z nich ma dziecko w wieku mojego dziecka, czyli trzy lata, a druga ma w tym samym wieku wnuczkę. Ale chyba wtedy częściej się zdarzały młode babcie, które same spokojnie mogły by być mamami. Mogę się oczywiście mylić, bo nie prowadzę ani obserwacji ani statystyk :)
  • tt-tka 15.02.17, 20:37
    Czasy byly jakby troche inne, ale ten przypadek to imho kwestia charakteru :(
    Bo Ziutkiem rzygulcem (niemal ten sam czas) Gabunia zajmuje sie bez oporow, piesci go, przytula... tylko jakos Pyzowa corke omija w swoich czulosciach.
  • zuzudanslemetro 15.02.17, 20:43
    tt-tka napisała:

    > Czasy byly jakby troche inne, ale ten przypadek to imho kwestia charakteru :(
    > Bo Ziutkiem rzygulcem (niemal ten sam czas) Gabunia zajmuje sie bez oporow, pie
    > sci go, przytula... tylko jakos Pyzowa corke omija w swoich czulosciach.

    No, ale Ziutek to był siostrzeniec, więc nikt kto by określał jej aktualną rolę życiową. Jak mnie swoją drogą Ziutek obrzydzał! Ble, fuj!
    A tutaj może po prostu czuć się niegotowa do swojej roli. Nie wiem, dywaguję :)
  • fornitta69 13.02.17, 13:01
    zuzudanslemetro napisała:

    > Nawet rozumiem to myślenie o tor
    > nistrze dziecka Laury, moja osobista matka częściej myśli o nastolęctwie mojej
    > córki niż o tym, że aktualnie to mała potrzebuje misia, butów co dwa tygodnie i
    > znalezienia sensownych zajęć dla przedszkolaków. Moja matka myśli o tym - uwag
    > a, uwaga - że kiedyś będzie fajnie pójść na piwo z moją córką
    Piwo z wnuczka dobra rzecz! ;)
    A moja mama juz planuje,ze nauczy moje dziecie jezdzic na rowerze i plywac,choc dzieciecia jeszcze nie ma na swiecie. I nie uwazam z tego powodu,ze jej peron odjechal ;)
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 14:24
    fornitta, moja matka chce być kumpelą dla mojej córki (dla mnie też wolała być kumpelą niż matką, co oczywiście pociągnęło za sobą różne skutki, ale ja nie o tym) i odkąd mała jest komunikatywna to nawet ma w mojej matce niezłą koleżankę - bawią się fajnie lalkami albo karmią psa albo straszą koty (dla draki oczywiście a nie z krzywdą dla kotów). I właściwie wolę ten model babciowania niż model rodziny mojego męża, gdzie babcie są babciami, lubią jak się do nich tak mówi i zachowują się tak jak społeczeństwo tego oczekuje. Tyle tylko, że nie ma to elementu przygody, a dziadkowie to w końcu taka generacja, że jeszcze da radę pojeździć na rowerach, połazić po górach i zjeżdżać na nartach.
  • gat45 13.02.17, 09:53
    fornitta69 napisała:

    [...]
    > Tez juz wczesniej pisalam,ze w roli babci jej praktycznie nie widzimy. Wiec nie
    > ma na czym bazowac zeby jej babciowanie ocenic. Wiec skad ona w watku o dziadk
    > ach? Czemu Gaba (postac raczej nudna) pojawia sie niemal w kazdym watku? Czemu
    > budzi az tyle emocji? Ciekawi mnie to.
    > >

    Sama sobie dałaś odpowiedź : bo ona jest nuuuuuudna do mdłości, bezbarwna, bezwonna i bezpłciowa, a autorka robi z niej wzór cnót i zalet wszelakich. Musimy sobie wyrównać poziomy, bo nam błędniki szaleją i równowaga nam się chwieje.
    Poza tym ja mam do niej wyjątkową awersję za zbagatelizowanie sprawy kradzieży Laury, no ale ja mam do pieniędzy podejście nieco kalwińskie, w sensie że nieustępliwie rygorystyczne.
  • bupu 12.02.17, 22:45
    fornitta69 napisała:

    > Poza tym sorry,ale sama sobie przeczysz. Jest wzmianka o Gabie to nazywasz ja "
    > wzmianeczka" - czyli: jest, ale sie nie liczy. Bo nie. Bo za krotka.

    Bo jest jedyna na ileś tam tomów.
    Wiesz co, myślę, że łatwiej będzie, jeśli będziesz dyskutować z tym co ja faktycznie piszę, bo akurat długości wzmianki się nigdzie nie czepiałam.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 12.02.17, 22:50
    bupu napisała:

    > fornitta69 napisała:
    >
    > > Poza tym sorry,ale sama sobie przeczysz. Jest wzmianka o Gabie to nazywas
    > z ja "
    > > wzmianeczka" - czyli: jest, ale sie nie liczy. Bo nie. Bo za krotka.
    >
    > Bo jest jedyna na ileś tam tomów.
    I dalej sobie przeczysz. Na poczatkujacych piszesz,ze wzmianek nie ma,za chwile,ze jest tylko jedna i to za malo. To ile "powinno" byc? Dwie? Trzy? Chetnie sie dowiem.
    > Wiesz co, myślę, że łatwiej będzie, jeśli będziesz dyskutować z tym co ja fakty
    > cznie piszę, bo akurat długości wzmianki się nigdzie nie czepiałam.
    To pisz precyzyjnie :P Skoro zdrabniasz "wzmianeczka" to odebralam to jako "zbyt krotka wzmianke"- nie zrozumialam,ze to bylo pieszczotliwe okreslenie.
    >
  • bupu 12.02.17, 22:59
    fornitta69 napisała:


    > > Bo jest jedyna na ileś tam tomów.
    > I dalej sobie przeczysz. Na poczatkujacych piszesz,ze wzmianek nie ma,za chwile
    > ,ze jest tylko jedna i to za malo. To ile "powinno" byc? Dwie? Trzy? Chetnie si
    > e dowiem.

    Na pewno więcej niż jedna. Jeżeli na przestrzeni pięciu tomów w powieści o charakterze telenoweli dostajemy jedną jedyną wzmiankę o jakimkolwiek zainteresowaniu Gaby własną wnuczką, no to przepraszam, ale nie maluje to obrazu Gabrieli jako rewelacyjnej babci. a przypominam, że mówimy tu o postaci której wynurzenia i rozważania zajmują sporo miejsca w prawie każdym tomie.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mika_p 12.02.17, 22:55
    Udzielasz się, Fornitto, w wątku o Gabie CKNUK-u, forum.gazeta.pl/forum/w,25788,163247329,163247329,Gaba_CKNUK_sugestia_Guineapigs.html
    więc tylko krótko przypomnę:
    w "Czarnej polewce" jest w zasadzie jedna scena, podczas której Róża i Gaba przebywają pod jednym dachem, ta, kiedy rodzice Ignasia wracają z nim do domu po przygodzie na komisariacie, cała rodzina robi rumor w przedpokoju, budzi małą Milę, Róża żałuje, że babci nie ma w domu, bo by pogoniła towarzystwo do kuchni, a potem do Róży zagląda Ida.
    A mogła zajrzeć Gaba. To ona też mogła uciszyć i przegonić towarzystwo do kuchni, przypominając o noworodku za ścianą. Nazajutrz Łucja mogła oprócz sandałków cioci wracającej z zakupów zobaczyć także wózek z Milą.
    Tego jednak nie ma.
    Jest za to dwukrotny wyjazd Gaby do siostry cierpiącej na urodzaj porzeczek i leśnych malin.
    No to chyba jest jasne, kto jest dla Gaby ważny, a kto nie.

    --
    Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kosoń
  • kgxspace 16.02.17, 17:54
    Tylko że Gaba pracuje, ma inne dzieciaki, w tym zuą Laurę, starszych rodziców/dziwaczejącego Ignacego na głowie i jeszcze do tego wszystkiego wszyscy wiemy, jak zachowuje się rodzina, kiedy Gabrieli nie ma w domu - prąd wysiada, a wszyscy inni dostają depresji ;) Zresztą, Pyza odkąd urodziła się Mila posiadła całą wiedzę o życiu i o wychowaniu/pielęgnacji dzieci, a Gaba wg MM musi tylko się kimś martwić i mu pomagać. U Pyzy wszystko OK? A, no to babcia Gabrysia nie potrzeba tam jest, nara. Laura jest problematyczna, na bank jej nią i dzieckiem trzeba będzie się zajmować, to już sobie pośpiewamy o pakowaniu tornistra do szkoły. Znamy Laurę, na pewno zapomni spakować dziecku śniadania do szkoły! ;D

    Ale serio, czego oczekiwać od Gabrysi, ona jest całe życie przede wszystkim córką, bycie żoną, matką, a co dopiero babcią. Na ślub córki obudziła się tydzień przed czasem, pewnie w okolicach osiemnastych urodzin Mili do niej dotrze, że przecież jest jej babcią!
  • piotr7777 16.02.17, 18:02
    Tylko że Gaba pracuje, ma inne dzieciaki, w tym zuą Laurę, starszych rodziców/d
    > ziwaczejącego Ignacego na głowie i jeszcze do tego wszystkiego wszyscy wiemy, j
    > ak zachowuje się rodzina, kiedy Gabrieli nie ma w domu - prąd wysiada, a wszysc
    > y inni dostają depresji ;) Zresztą, Pyza odkąd urodziła się Mila posiadła całą
    > wiedzę o życiu i o wychowaniu/pielęgnacji dzieci, a Gaba wg MM musi tylko się k
    > imś martwić i mu pomagać. U Pyzy wszystko OK? A, no to babcia Gabrysia nie potr
    > zeba tam jest, nara. Laura jest problematyczna, na bank jej nią i dzieckiem trz
    > eba będzie się zajmować, to już sobie pośpiewamy o pakowaniu tornistra do szkoł
    > y. Znamy Laurę, na pewno zapomni spakować dziecku śniadania do szkoły! ;D

    Dorosła Róża to nie Pyza. Tak jak dorosły Florian to może być ewentualnie Baltona ale nie Bobcio.
  • vi_san 13.02.17, 09:40
    Fornitto - nie do końca.
    Osoba określana od pięciuset lat jako centrum, opoka, pomoc dla wszechświata itd, i to nie tylko odautorsko, ale i przez WSZYSTKICH w swoim otoczeniu - automatycznie to upaprane niemowlę by od panny młodej odebrała, żeby je oczyścić i przewinąć. A jeśli matka ma fioła i nikt jej dziecięcia nie tknie poza nią samą - to właśnie odebrałaby od młodej bukiet, podała jej akcesoria potrzebne itd. Gabuchnie ani to w durnym łbie nie postało.
    A w kwestii fidelisiątka - Larwa zwierza się, że jest w ciąży - zapewne w drugim, trzecim, no, najwyżej czwartym miesiącu, bo po smukłej kobitce nie widać "na oko". I co durna [o, pardon, dzielna] grzywka myśli? Nie jak się Laura czuje, nie że niemowlęce ciuszki, NIC o noworodku. O nie! Pakowanie plecaka szkolnego jej w łepetynie! No, logiczne, doprawdy...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • fornitta69 13.02.17, 09:50
    vi_san napisała:

    > Fornitto - nie do końca.
    >A jeśli matka ma fioła i nikt jej dziecięcia nie tknie poza nią samą -
    > to właśnie odebrałaby od młodej bukiet, podała jej akcesoria potrzebne itd. Ga
    > buchnie ani to w durnym łbie nie postało.
    Ale,ze jej nie postalo, to jest dopowiedzenie. Jezeli jej nie bylo w poblizu (a nie bylo wspomniane zeby byla, prawda?) to jej przyjsc do lba zwyczajnie nie moglo. Na slubach czesto jest chaos,nie wiemy czy Gaba w tym czasie nie wiazala sznurowadla,nie zostala w tyle zagadana przez kogos,nie leciala akurat po samochod,zeby pod kosciol podjechac...cokolwiek. Skoro jej na zdjeciu nie ma,to mozna tylko PRZYPUSZCZAC,ze stala jak kolek i gapila sie jak Pyza zmienia pieluche.
    > A w kwestii fidelisiątka - Larwa zwierza się, że jest w ciąży - zapewne w drugi
    > m, trzecim, no, najwyżej czwartym miesiącu, bo po smukłej kobitce nie widać "na
    > oko". I co durna [o, pardon, dzielna] grzywka myśli? Nie jak się Laura czuje,
    > nie że niemowlęce ciuszki, NIC o noworodku. O nie! Pakowanie plecaka szkolnego
    > jej w łepetynie! No, logiczne, doprawdy...
    No nielogiczne. Ale nielegicznosc to jeszcze nie zbrodnia :)
  • vi_san 13.02.17, 10:29
    A ktoś twierdził, że Gaba popełniła jakąś zbrodnię? Serio? Przytocz link, bo przegapiłam! Gabie wszyscy tutaj [prócz ciebie :P] zarzucają niespójność, nielogiczność itd. Ale przede wszystkim - tępotę umysłową i manipulatorstwo. No i, niestety, dokładnie to Gaba prezentuje. Nie wierzę w "kochająca" matkę dla której w momencie wychodzenia ze ślubu córki ważniejsze jest COKOLWIEK! Po samochód mógł lecieć Grześ, ktokolwiek! Kochająca matka nie powinna wzroku odrywać od nowożeńców i [w tym przypadku] ich córeczki. A twoje dywagacje o sznurowadle mają dokładnie takie samo umocowanie w akcji jak nasze o staniu jak kołek z kretyńskim uśmiechem pod durną grzywką. Tylko, ponieważ przez "fafnafcie" tomów nie mamy w sumie poza jedną wzmianek, żeby Gaba jakkolwiek zajmowała się wnuczką - jakkolwiek, czyli myślą, mową lub czynem - to nasze przypuszczenie, że po prostu do pustego łba jej nie przyszło, że panna młoda w tej sytuacji może potrzebować pomocy jest "mocniejsze".

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • fornitta69 13.02.17, 10:44
    Kochająca matka nie powinna wzroku odrywać od nowo
    > żeńców i [w tym przypadku] ich córeczki.
    A to juz jest bzdura. Sama niedawno bralam slub i moja (kochajaca) matka nie wgapiala sie we mnie jak sroka w gnat przez cala uroczystosc i po niej. Przy wychodzeniu z urzędu smiala sie skupic na podtrzymywaniu wlasnej mamy a nie na usuwaniu mi pylkow spod nog. Bylam na kilku innych slubach i na ZADNYM nie bylo tak zeby rodzice nie odstepowali mlodej pary na krok. Za duzo kotlowaniny,za duzo sie dzieje. Ludzie sie pchaja z gratulacjami i tak dalej.
    A twoje dywagacje o sznurowadle mają dokładnie takie samo umocowanie w akcji jak nasze o staniu jak kołek z kretyński
    > m uśmiechem pod durną grzywką.
    Ale ja wlasnie o tym pisalam! Ze zarówno dywagacje o wiazaniu sznurowadla,jak i dywagacje o Gabie-nieuzytym kolku obserwujacym zmiane pieluchy to tylko domysly. Tego zwyczajnie w ksiazce NIE MA co Gabon wtedy robil :)

    >
  • vi_san 13.02.17, 10:57
    Tylko biorąc pod uwagę inne działania/myśli/wspomnienia Gaby o córce Róży - nasze ocenianie, że stała jak tępy kół jest dużo bardziej prawdopodobne niż twoje, że, ofkors, rwałaby się do pomocy gdyby nie to sznurowadło/mdlejąca Milicja/samochód itd. :P

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • tt-tka 13.02.17, 11:52
    vi_san napisała:

    > Tylko biorąc pod uwagę inne działania/myśli/wspomnienia Gaby o córce Róży - nas
    > ze ocenianie, że stała jak tępy kół jest dużo bardziej prawdopodobne niż twoje,
    > że, ofkors, rwałaby się do pomocy gdyby nie to sznurowadło/mdlejąca Milicja/sa
    > mochód itd. :P

    Coz, sadze, ze nawet przy mdlejacej Milicji Gaba stalaby jak kol i rzucala zranione spojrzenia spod dzielnej grzywki i mam podstawy, zeby tak sadzic. Ostatecznie gdy zemdlal (naprawde zemdlal ! z bolu, po zlamaniu z przemieszczeniem !) Ignac, pomocy udzielila mu osoba spoza rodziny, Monika. Nie kochajaca zona ani zadna z corek, najdzielniejszej nie wylaczajac, choc obecne byly wszystkie.
  • vi_san 13.02.17, 15:16
    Też sądzę. Argument był tylko w oparciu o to, że było napisane iż Gaba nie mogła pomóc córce przy wnuczce, gdyż mogła się skupić na wyprowadzaniu własnej, słaniającej się mamy. Po pierwsze: średnio widzę Milicję słaniająca się jakkolwiek, po drugie: gdyby nawet, to Gaba zapewne patrzyłaby z cierpieniem w oczach i skurczonym z bólu sercem NA PRAWDĘ nie mogąc nic zrobić, ale cierpiąc, ach, jakże cierpiąc...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • tt-tka 13.02.17, 11:46
    fornitta69 napisała:

    > Ale ja wlasnie o tym pisalam! Ze zarówno dywagacje o wiazaniu sznurowadla,jak i
    > dywagacje o Gabie-nieuzytym kolku obserwujacym zmiane pieluchy to tylko domysl
    > y. Tego zwyczajnie w ksiazce NIE MA co Gabon wtedy robil :)


    Wiadomo, czego Gabon NIE robil. Nie pomagal corce mianowicie.
  • ciotka_scholastyka 13.02.17, 09:54
    vi_san napisała:

    > Fornitto - nie do końca.
    > Osoba określana od pięciuset lat jako centrum, opoka, pomoc dla wszechświata it
    > d, i to nie tylko odautorsko, ale i przez WSZYSTKICH w swoim otoczeniu - automa
    > tycznie to upaprane niemowlę by od panny młodej odebrała, żeby je oczyścić i pr
    > zewinąć.

    Zwłaszcza, że mówimy o osobie, która pierwsza się wyrywała do odśnieżania przejścia do kościoła na ślubie Idy, oraz do pomocy, kiedy w tymże kościele Idusi spadł wianek (hyhy), i która musiano wtedy hamować, że może dałaby się wykazać komu innemu? Która "nawet szlochając, pamięta o innych", itd., itp.

    A scena jest po prostu idiotyczna, tak narracyjnie, co wykazano już wielokrotnie, można było dac dziecko komuś, można było z nim odejść na bok, a nie przewijać je z kupy, w białej sukni, na schodach kościoła.
  • fornitta69 13.02.17, 10:10
    ciotka_scholastyka napisała:

    > vi_san napisała:

    > A scena jest po prostu idiotyczna, tak narracyjnie, co wykazano już wielokrotni
    > e, można było dac dziecko komuś, można było z nim odejść na bok, a nie przewija
    > ć je z kupy, w białej sukni, na schodach kościoła.
    Jest idiotyczna. Ale czy taka calkiem nieprawdopodobna? Moze Pyza jest tym typem matki,ktory bedzie przewijac dziecko w restauracji,na stole? Ale bukiet by jednak odlozyla chyba ;)
    Swoja droga podejrzewam,ze Laura bedzie pod tym wzgledem jeszcze gorsza. Widze ja jako taka roszczeniowa i bojowa matke-harpie :)
  • vi_san 13.02.17, 10:49
    1. Nie mamy żadnych podstaw by oceniać Różę, jako matkę - harpię, która nie dałaby dotknąć dziecięcia komuś innemu.
    2. Mam nawet niemal pewność, że Laura opisana będzie jeszcze gorzej jako jeszcze gorsza - nawet gdyy było to równie prawdopodobne, jak to, że jutro wstąpię w szeregi armii i przed wakacjami zostanę głównodowodzącym armii.
    3. Swoją drogą - ja jakaś dziwna jestem, bo nie lubię takich "pamiątek", typu zdjęcia malucha na golasa, czy na nocniku. No, mogę z trudem zrozumieć, że dla rodziców fotka golaska to jest zatrzymanie w kadrze tego cudownego momentu ich pociechy, ale na litość Zeusa Gromowładnego - takich fotek się nie eksponuje publicznie! Zdjęcia na nocniku to dla mnie w ogóle kosmos - ciekawe czy Gabunia byłaby taka "ucieszona" gdyby ktoś jej zdjęcie siedzącej na ... "tronie" zrobił i na fb wrzucił, albo na twittera? Albo chociażby przypiął na tablicy rodzinnej? Takie, nieprawdaż, zabawne, majtki wokół kostek, muskularne [od hipotetycznego biegania] łydki, biała obłość muszli sedesowej w tle... Pfuj!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • sowca 16.02.17, 00:29
    Wizja tego, że panna młoda wraz ze świezo upieczonym małżonkiem przewijali dziecko na schodach kościoła (dotąd zawsze wydawało mi się, że to było tak dla jaj i dla zdjęcia tylko), podczas gdy Gabon zapewne cierpiał, wspominając małżeństwo z Py- pyziakiem, przypomniało mi, że dla Gaby śluby córek w sensie ceremonii nie były chyba zbyt istotne. O zaangażowaniu Gabrieli w wesele Laury napisano już sto wątków, a przypominam, ze Gaba obejrzała zaledwie samą końcówkę ślubu Tygrysa, bo wcześniej czekała w szpitalu, az jej powiedzą, co z Pyziakiem. Na marginesie dodam, że to akurat wydaje mi się odruchem ludzkim i słusznym, choć równie dobrze mogła wrócić na ślub, a potem do szpitala. Swoją drogą - czasowo zupełnie nie do zrobienia, ale o tym też była rozmowa kiedyś.
    Co do Gaby jako babci - bardziej Mila się angażuje jako prababcia, jeżdżąc do Oxfordu, bo za malutką tęskniła. O tęsknocie Gaby ani słowa. Ale cóż spodziewać się do osobie, która wyjeżdża na porzeczki zostawiając córkę w połogu,za to z kompletnie oszalałym dziadkiem?
    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - śledz mój blog na facebooku
    www.instagram.com/studiaparlaama/ - śledź mój blog na instagramie
    twitter.com/Studiaparlaama - śledź mój blog na twitterze
  • pi.asia 13.02.17, 12:53
    zuzudanslemetro napisała:

    >nie rozumiem, czemu Terpentula i Cyryjek po powiedzeniu sobie, co do siebie czuli zawsze, nie >postanowili się związać jakoś i nadrobić stracony czas.

    O to to to!!! Przecież to była taka piękna scena, gdy Cyryjek pokazuje Terpentuli zdjęcie sprzed czterdziestu lat , które wciąż nosi w portfelu! Nigdzie nie padają słowa o wciąż trwającym uczuciu, ale to uczucie jest tak obecne, że aż powietrze wibruje. Tymczasem Terpentula kwituje rozmowę zdaniem "w naszym wieku już nie wypada" czy jakoś tak, a Cyryjek pokornie kładzie uszy po sobie. Bezsęsu. A byliby piękną, romantyczna parą. "Jak Eros i Psyche, tylko już w starszym wieku" - przypomnijcie skąd ten cytat, bo mnie niepewność zadręczy. Makuszyński, "List z tamtego świata" chyba.
  • vi_san 13.02.17, 13:38
    Chyba na pewno! "List z tamtego świata" Kornela Makuszyńskiego. A owi "Eros i psyche - to panna Katarzyna Mościrzecka [czyli ciocia Kasia] i pan Adam Dziurawiec [czyli totumfacki Wojciecha Mościrzeckiego]. Uwielbiam tą książeczkę jak i większość twórczości pana Makuszyńskiego. :)

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • pi.asia 13.02.17, 15:12
    "Całemu towarzystwu wołam "Na zdrowie!", "Mości Mości Rzecki!" - cudna książka! Też uwielbiam Makuszyńskiego, mimo że niektórzy uważają jego książki za horrory nie dla młodzieży, bo za dużo w nich śmierci ( zrozpaczona matka Basi, wpadająca pod pociąg; zrujnowany ojciec Irenki, który ginie przygnieciony przez drzewo; umierający na zapalenie płuc aktor Walicki; umierający na serce staruszek ksiądz). Samo życie - ciężkie, trudne, czasem niesprawiedliwe. Ale właśnie od bohaterek Makuszyńskiego pani MM powinna się uczyć, co oznacza bycie dzielnym człowiekiem w obliczu prawdziwych tragedii.
  • bupu 13.02.17, 18:16
    pi.asia napisała:

    > "Całemu towarzystwu wołam "Na zdrowie!", "Mości Mości Rzecki!" - cudna książka!
    > Też uwielbiam Makuszyńskiego, mimo że niektórzy uważają jego książki za horror
    > y nie dla młodzieży, bo za dużo w nich śmierci ( zrozpaczona matka Basi, wpadaj
    > ąca pod pociąg; zrujnowany ojciec Irenki, który ginie przygnieciony przez drzew
    > o; umierający na zapalenie płuc aktor Walicki; umierający na serce staruszek ks
    > iądz). Samo życie - ciężkie, trudne, czasem niesprawiedliwe. Ale właśnie od boh
    > aterek Makuszyńskiego pani MM powinna się uczyć, co oznacza bycie dzielnym czło
    > wiekiem w obliczu prawdziwych tragedii.

    O, o, to właśnie! Perły z ust waćpani padają!
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • truscaveczka 15.02.17, 10:10
    I teraz chcę to przeczytać jak nie wiem co. A to nie do kupienia. Ciekawe, czy w bibliotece mają :/

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • tt-tka 15.02.17, 11:29
    truscaveczka napisała:

    > I teraz chcę to przeczytać jak nie wiem co. A to nie do kupienia. Ciekawe, czy
    > w bibliotece mają :/
    >

    CO chcesz przeczytac ? Rzuc tytulem, to moze da sie cos zrobic :)
    a, i adres podaj. Chyba ze masz gazetowy ?
  • truscaveczka 15.02.17, 16:14
    No Makuszyńskiego, "List z tamtego świata" Adres to mój nick oczywiście ;) @ gmail.com :)

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • tt-tka 15.02.17, 16:24
    truscaveczka napisała:

    > No Makuszyńskiego, "List z tamtego świata" Adres to mój nick oczywiście ;) @ gm
    > ail.com :)

    Ouuu. No ja nie pomoge, tak mi przykro. Chyba ze kto inny - moze vi_san, ona ma sporo i chetnie pozycza :)
  • vi_san 15.02.17, 22:05
    Trus, sprawdź pocztę! :D

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • truscaveczka 16.02.17, 09:48
    Dziękuję za sygnał dobra, Kochane <3

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • ciotka_scholastyka 12.02.17, 17:06
    > Moge sobie tylko wyobrazic, jakim wspanialym ciotecznym dziadkiem bylby Zaczek dla Ani i Nory, bo zostal amputowany.

    Nie sądzę, żeby dziadek Żaczek jeszcze żył. Wiemy, że żył jeszcze w Noelce, ale to jednak było dwadzieścia parę lat temu. Tak że tu się raczej odbyła amputacja z przyczyn naturalnych ;)
  • zuzudanslemetro 12.02.17, 17:28
    A to nie chodzi o Żaczka, ojca Celestyny i Julii? W końcu spokrewniony z Flobrymi i mógłby pełnić rolę dziadka, gdyby chciał, rzecz jasna.
  • tt-tka 12.02.17, 17:43
    zuzudanslemetro napisała:

    > A to nie chodzi o Żaczka, ojca Celestyny i Julii? W końcu spokrewniony z Flobry
    > mi i mógłby pełnić rolę dziadka, gdyby chciał, rzecz jasna.

    Oczywiscie, ze o Zaczka ! Dla Flobrowien ciotecznego dziadka :)
  • fornitta69 13.02.17, 10:25
    zuzudanslemetro napisała:

    > No i dlaczego Metody nigdy, przenigdy nie pojawił się przy wychowywaniu Miągwy?
    > Może Ignaś wyrósłby na fajnego faceta a nie na melepetę.
    Moze sie wlasnie gdzies tam pojawil i od niego Ignas podlapal tekst "Gina za mna te kobiety"? Tak sobie tylko snuje domysly ;) Metody mial (bardzo!) niefajne podejscie do kobiet i moglby tym miagwe zarazic. Wiec moze i lepiej,ze tylko jeden dziadek Ignasia wypaczal...
  • tt-tka 13.02.17, 10:47
    fornitta69 napisała:

    > Moze sie wlasnie gdzies tam pojawil

    Metody przy IGS ? Skad, prosze, to "moze" ? W fafnastu tomach, ktorych akcja toczy sie przez cale dwadziescia lat zycia Ignasia, nie ma slowa o Metodym. W mysli, mowie ani uczynkach. Autorskich i ignasiowych. NIC.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 12:02
    Myślę jednak, że:
    a/ Metody miał fajne podejście do kobiet, za to mocno średnie do brata.
    b/ Ignaś sądzę, że wziął ten tekst z jakiejś lektury.
  • fornitta69 13.02.17, 12:37
    zuzudanslemetro napisała:

    > Myślę jednak, że:
    > a/ Metody miał fajne podejście do kobiet, za to mocno średnie do brata.
    O nie! Myslal sobie,ze gdyby Terpentula go wybrala to nie ozenilby sie z matka Grzegorza. (Choc bardzo lubie "Noelke",to przy tym fragmencie zawsze mialam spory WTF.) Takie podejscie "nie bedzie ta,bedzie inna". Plytki fircyk w zalotach. Babki odbijal Cyrylowi dla sportu,dla zabawy- traktowal je wiec bardzo niefajnie,jak trofea. Zeby to jeszcze tylko w mlodosci-ale on byl takim pustakiem cale zycie chyba.
    > b/ Ignaś sądzę, że wziął ten tekst z jakiejś lektury.
    Tez tak mysle :) Chcialam tylko niesmialo zasugerowac,ze Metody dla IGS moglby wcale nie byc idealnym dziadkiem... Ot,pojsc na lody ok,ale juz lepiej zeby mu madrosci zyciowych nie wpajal.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 14:09
    fornitta, ten fragment też mną wstrząsa, ale nie możemy mówić, że rwał babki dla sportu, bo one też swój rozum mają, prawda? W mojej imaginacji zasugerowanej przez MM, Metody jest kobieciarzem, owszem i awanturnikiem, ale takich mężczyzn kobiety uwielbiają. Niekoniecznie do małżeństwa, ale do przygody ;)
  • fornitta69 13.02.17, 14:19
    zuzudanslemetro napisała:

    > fornitta, ten fragment też mną wstrząsa, ale nie możemy mówić, że rwał babki dl
    > a sportu, bo one też swój rozum mają, prawda? W mojej imaginacji zasugerowanej
    > przez MM, Metody jest kobieciarzem, owszem i awanturnikiem, ale takich mężczyzn
    > kobiety uwielbiają. Niekoniecznie do małżeństwa, ale do przygody ;)
    Zakochane babki czasem rozumu nie maja za grosz :( Ja odebralam Metodego jako plytkiego egoiste,ktory sobie nawet nie zdaje sprawy,ze komus robi krzywde. Mam wrazenie,ze on nie do konca wie,ze skrzywdzil Cyryla-dla niego to byly takie braterskie przepychanki,nic wielkiego. Gosc byl dowcipny,wygadany,mial sporo uroku,mogl sie podobac. Ale ja go nie lubie jako czlowieka,na mnie ten jego urok nie dziala,bo mi za bardzo zal Cyryjka. To przy ostatnim czytaniu mi sie tak zrobilo (w te Swieta), wczesniej Metodego lubilam i mnie bawil.
  • bupu 13.02.17, 13:13
    zuzudanslemetro napisała:

    > Myślę jednak, że:
    > a/ Metody miał fajne podejście do kobiet, za to mocno średnie do brata.
    > b/ Ignaś sądzę, że wziął ten tekst z jakiejś lektury.

    Nie, serio ludeczkowie, nikt nie rozpoznał, że to cytat jest? Przecież to jest tekst Papkina z "Zemsty" :D
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornitta69 13.02.17, 13:40
    bupu napisała:
    >
    > Nie, serio ludeczkowie, nikt nie rozpoznał, że to cytat jest? Przecież to jest
    > tekst Papkina z "Zemsty" :D
    Ja nie rozpoznalam. Nawet nic mi nie "dzwonilo".
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 14:10
    a mnie wstyd, że nie rozpoznałam. Ale może to dlatego, że nie lubię Fredry to i pamięci się nie trzyma.
  • tt-tka 13.02.17, 14:15
    "...a wtem jakas ksiezna grecka
    Aniol ! Bostwo ! zerk z karety
    (gina za mna te kobiety)
    zerk wiec na mnie, zerk ja na nia
    koniec koncow pokochala
    zawolala etcaetera
    ksiaze, tygrys, ludzi zbiera..."
    ktora to opowiesc Czesnik celnie podsumowal
    "a bezbozny ty jezyku
    i tyrkotny, i klamliwy!"
    Uwielbiam. sama melodie wiersza niezaleznie od tresci.
    Ten kawalek pamietam jeszcze ze szkoly :)
  • tt-tka 13.02.17, 13:45
    bupu napisała:

    > Nie, serio ludeczkowie, nikt nie rozpoznał, że to cytat jest? Przecież to jest
    > tekst Papkina z "Zemsty" :D

    Rozpoznalam, znam "Zemste" na pamiec (prawie).
    tylko, ciekawa rzecz, polscy pisarze nie ciesza sie w domu B. estyma, poza Mickiem malo ktory jest wymieniany i nieczesto, a ojciec komedii polskiej chyba ani razu. KTO czytal/dal smarkaczowi Fredre zamiast Platona i Plauta ? Przyznawac sie natychmiast !
  • bupu 13.02.17, 15:05
    tt-tka napisała:

    > bupu napisała:
    >
    > > Nie, serio ludeczkowie, nikt nie rozpoznał, że to cytat jest? Przecież to
    > jest
    > > tekst Papkina z "Zemsty" :D
    >
    > Rozpoznalam, znam "Zemste" na pamiec (prawie).
    > tylko, ciekawa rzecz, polscy pisarze nie ciesza sie w domu B. estyma, poza Mick
    > iem malo ktory jest wymieniany i nieczesto, a ojciec komedii polskiej chyba ani
    > razu. KTO czytal/dal smarkaczowi Fredre zamiast Platona i Plauta ? Przyznawac
    > sie natychmiast !

    Może dlatego, że hrabia Aleksander świntuch był jakich mało. A gdzież tu tacy porządni Borejkowie z czółkiem będą takiego sprośnego Fredrę czytywać, a fuj!
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • vi_san 13.02.17, 12:21
    Wskaż, proszę JEDNĄ scenę, w której w jakikolwiek, najodleglejszy sposób IGS kojarzyłby, że ma nie tylko dziada Borejko, ale jeszcze jakąś insza rodzinę? Tak jak i konia zrzędę każdemu, kto wskaże jeden związek [choćby i znikomy] tegoż młodocianego "gieniusia" z przyrodnią siostrą - Elką? Jakikolwiek! Ślad myśli tego palancika, że ma siostrę Elkę, a nie tylko Różę i Laurę! Oczywiście, rozumiem, że różnica wieku, że Elka nie zamieszkała w Borejkołchozie [swoją drogą - rozsądne dziewczę, dzięki temu zapewne zachowała zdrowy rozsądek!], że daleko itd. Ale... Jakakolwiek myśl? Jakiekolwiek uczucie? Jakieś zainteresowanie? Już nawet nie samą Elką, ale chociażby jej wyjazdem do egzotycznej, jakby nie patrzeć, Japonii?
    I żeby nie było - nie oczekuję, że MM będzie opisywała detalicznie i szczegółowo, jak to IGS niuniał się z Elżbietą! Nie! Ale, cholera, wystarczyłoby jedno zdanie! Np. "IGS wrócił późno, zaśnieżony i zmarznięty. Gaba rzuciła się odgrzewać mu obiad ale tylko roześmiał się - Mamuś, daj spokój! Byłem u dziadka Metodego, on i dziadek Cyryl zawsze mają fantastyczną wyżerkę! A dziś zaserwowali eksperyment - wege gołąbki! Mówię ci, place lizać!" i nic więcej nie potrzeba. Albo przemycić zamiast kolejnej strofki Wierzyńskiego coś w rodzaju "IGS nigdy nie miał bliskiego kontaktu z siostra przyrodnią Elżbietą. Różnica wieku no i zaangażowanie Elki w jej związek z Tomkiem nie służyły relacji. Ale ostatnio wiele się zmieniło - konkretnie od wyjazdu Elki do Japonii. IGS napisał do niej grzecznościowego maila z pytaniem jak podróż itp, Elka odpisała... Od tamtej pory ich relacja się bardzo zmieniła - to Elka była pierwszym, surowym krytykiem jego wierszy, ona podsuwała mu książki o sztuce orientu. Każdy mail był bardzo osobisty i coraz cieplejszy, serdeczniejszy. IGS nikomu nie zwierzał się z tej korespondencji"... Blablabla.

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • pi.asia 13.02.17, 12:46
    Myślę, że MM jak zwykle tak mocno skupiła się na opisach "jaka ta Gaba dzielna", że najzwyczajniej w świecie ZAPOMNIAŁA poprzeć to czynem. Bo jakąż babcią jest Gaba dla Mili? Żadną! Na wieść o jej przyjściu na świat wpada w rozpacz. Raz rozmawia z Różą, ale nie na temat ciąży i mającego się urodzić dziecka, tylko "za ostro zareagowałaś wobec Fryderyka" (tu się z nią zgadzam). Nie zagląda do małej Mili (a nad kołyską z Motylem snuła rozważania iście kosmiczne), nie pyta Róży o samopoczucie, wyjeżdża na porzeczki i szlus.

    Ktoś zapewne zwrócił MM uwagę, że kobieta, której urodziło się pierwsze wnuczę, raczej cieszy się z tego faktu i czasem wręcz narzuca świeżo upieczonej mamie swoją pomoc, punkt widzenia i doświadczenie. A MM wzięła to do serca i postanowiła dać Gabie szansę na rehabilitację przy drugiej wnuczce. Po czym sakramencko przegięła w drugą stronę, pokazując nam Gabę czekającą na Laurzątko niczym na Mesjasza.
  • gat45 13.02.17, 12:55
    Eeeee tam, jak na Mesjasza. Ona po prostu ma nadzieję, że dziecko już całkowicie spacyfikuje Laurę.
  • deszczu_kropelka 13.02.17, 15:42
    Myślę, że Pani Musierowicz obawiała się opinii czytelników, że Róża, nie dość, że studiów nie skończyła i pracy nie ma ("niedojda i pasożyt"), to jeszcze własnym dzieckiem się zająć nie potrafi i rodzina ją musi w tym wyręczać. Stąd nie ma ani jednej sceny, w której Gaba pomagałaby w opiece nad małą Milą.
  • fornitta69 13.02.17, 16:05
    deszczu_kropelka napisała:

    > Myślę, że Pani Musierowicz obawiała się opinii czytelników, że Róża, nie dość,
    > że studiów nie skończyła i pracy nie ma ("niedojda i pasożyt"), to jeszcze włas
    > nym dzieckiem się zająć nie potrafi i rodzina ją musi w tym wyręczać. Stąd nie
    > ma ani jednej sceny, w której Gaba pomagałaby w opiece nad małą Milą.
    Ciekawy trop. Moze MM chciala radykalnie "odcielaczyc" Pyze od kiedy ta zostala matka.
  • tt-tka 13.02.17, 16:11
    Cos Ty, przeciez Roza jest taka dzielna, prawie jak jej mamusia. Chodzi z podniesiona glowa i przez pol ciazy na okraglo prasuje niemowlece ciuszki (pytanie za sto punktow - ile ona ich miala, cztery wypchane komody ? wzglednie ile razy prasowala kazda sztuke, 40-50 ?).
    Osobiscie sadze, ze MM zdjecie panny mlodej z ufajdanym niemowlakiem na tle slubnego bukietu uznala za wzruszajace/zabawne i o wnioskach, ktore sie co poniektorym ulegly, w ogole nie pomyslala.
    Ona nader czesto pakuje scene, ktora zakwalifikowala jako "malownicza" nia zastanawiajac sie, jaka jest wymowa sceny. Vide Nerwus z kajdankami albo omawiane niedawno dwie kulawe prowadzace slaniajaca sie "monstrualnie gruba", podczas gdy dwoch krzepkich facetow wyprowadza chuda i drobna.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 14:15
    'Albo przemycić zamiast kolejnej strofki Wierzyńskiego'
    vi_san, chyba dałaś dobrą diagnozę przy okazji, dlaczego ostatnie książki MM są takie nudne: bo ostatnio przypominają tomiki wierszy. W dodatku nie autorki, za to z obszernym, aczkolwiek niekoniecznie głębokim, omówieniem. Jeśli ambicją MM było pisanie podręczników do polskiego w formie fabularyzowanej to cel osiągnęła ;)
  • bupu 13.02.17, 15:06
    vi_san napisała:


    > I żeby nie było - nie oczekuję, że MM będzie opisywała detalicznie i szczegółow
    > o, jak to IGS niuniał się z Elżbietą! Nie! Ale, cholera, wystarczyłoby jedno zd
    > anie! Np. "IGS wrócił późno, zaśnieżony i zmarznięty. Gaba rzuciła się odgrzewa
    > ć mu obiad ale tylko roześmiał się - Mamuś, daj spokój! Byłem u dziadka Metodeg
    > o, on i dziadek Cyryl zawsze mają fantastyczną wyżerkę! A dziś zaserwowali eksp
    > eryment - wege gołąbki! Mówię ci, place lizać!" i nic więcej nie potrzeba. Albo
    > przemycić zamiast kolejnej strofki Wierzyńskiego

    Albo zamiast kolejnego monologu dowolnego z Ignaców.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • daniellap 13.02.17, 17:15
    Po odświeżeniu "Języka Trolli" stwierdzam, że dla mnie nie ma w całej Jeżycjadzie gorszej babci niż Mila Borejko. Po scenie, w której Róża mówi o swojej ciąży, obrazu tego nie zamaże mi żadna wzmianka czy wzmianeczka. Nikt mi nie wciśnie, jaka to "babi" jest cudowna i ciepła. Nie znoszę tej kobiety, bo jest bardzo okrutna i mało empatyczna. I jest to tym smutniejsze, że kreowana jest na świetną kochaną babcię, a jej prawdziwe słowa, czyny, postawa, świadczą o czymś zupełnie przeciwnym.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 17:41
    A to ja mam zupełnie inne odczucia wobec tej sceny niż większość forumowiczów. Ja to odczytuję naprawdę jako taką oschłą troskę i nadaniu problemowi jego wagi. W końcu ciąża to nic takiego i właściwą reakcją byłaby taka jak ojca Chmielewskiej (w Autobiografii opisywała, a stres miała podobny jeśli nie większy niż Róża, gdyż jednak informowała rodziców o przedślubnej ciąży w czasach przed rewolucją seksualną). Moja matka (oszaleję, wciąż mi się coś życiowo kojarzy) zareagowała na moją nieślubną ciążę tak emocjonalnie, zwłaszcza wobec sprawcy, za którego nie zamierzałam wychodzić, że miotnęło mną od drzwi, dziękując za takie wsparcie. Zmitygowała się i potem tylko jej troską było jak rzecz przedstawić mojemu dziadkowi. Dziadek stanął na wysokości zadania, ucieszył się, że będzie pradziadkiem i tyle tego dnia rozmawialiśmy na temat ciąży, chociaż byłam w znacznie gorszym życiowym położeniu niż Róża. Tyle, że moja rodzina to siedlisko rozpusty, dla której liczą się trochę inne rzeczy niż koniecznie ślub.
  • daniellap 13.02.17, 17:48
    Gdyby Mila zareagowała tak jak Twój dziadek, byłoby super. Ale ona wcale się nie ucieszyła, że zostanie prababcią! Ona była zła, że nie może popracować. Najpierw z pretensją powiedziała, że płacz Róży przeszkadza jej w pracy, potem wspomniała, że jej matka (czyli Gaba) w podobnej sytuacji mniej płakała, "bo była dzielna". Kiedy Róża dalej płakała, ta Mila rzekła: "Nie, no proszę, to nieznośne". A to jeszcze nie koniec. Po dłuższej wypowiedzi płaczącej Róży, jej "wspaniała" babcia stwierdza beznamiętnie "W każdym zdaniu udało ci się zawrzeć powtórzenie".
    To jest niby ta oschła troska, o której mówisz? Ja tu żadnej troski nie widzę :((( Dla mnie to jedna ze smutniejszych scen, pokazująca bezduszność Mili.
  • bupu 13.02.17, 18:14
    daniellap napisała:

    > Gdyby Mila zareagowała tak jak Twój dziadek, byłoby super. Ale ona wcale się ni
    > e ucieszyła, że zostanie prababcią! Ona była zła, że nie może popracować. Najpi
    > erw z pretensją powiedziała, że płacz Róży przeszkadza jej w pracy, potem wspom
    > niała, że jej matka (czyli Gaba) w podobnej sytuacji mniej płakała, "bo była dz
    > ielna". Kiedy Róża dalej płakała, ta Mila rzekła: "Nie, no proszę, to nieznośne
    > ". A to jeszcze nie koniec. Po dłuższej wypowiedzi płaczącej Róży, jej "wspania
    > ła" babcia stwierdza beznamiętnie "W każdym zdaniu udało ci się zawrzeć powtórz
    > enie".
    > To jest niby ta oschła troska, o której mówisz? Ja tu żadnej troski nie widzę :
    > ((( Dla mnie to jedna ze smutniejszych scen, pokazująca bezduszność Mili.

    Do grzechów Milicji jako babki proszę dorzucić jeszcze jej stosunek do Tygrysa. "To złe dziecko", no żeż, kochająca babunia się znalazła. Obojętność na tłuczenie Ignasia przez Józwy też jej punktów nie dodaje.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 19:01
    daniellap, nie jestem pewna, czy ja osobiście wykrzesałabym z siebie empatię, gdyby ktoś przy mnie płakał a na pytania "co się stało?" odpowiada, że nic. No i faktycznie - jeśli nic to po co ryczy, a jak coś to niech powie co i wtedy się zastanowimy, a nie certuje się jak XIX-wieczna panna służąca, której parobek chciał w niedzielę postawić halbę piwa.
  • daniellap 13.02.17, 19:13
    Certuje się jak XIX wieczna służąca? Nie wiem co odpowiedzieć.
    A kiedy się już dowiedziała co się stało, kiedy Róża jej opowiedziała, to też nie mogła wykrzesać z siebie empatii? Stać ją było tylko na pouczenie, że w każdym zdaniu udało jej się zawrzeć powtórzenie...
    Dla mnie to jest szok. No i niech sobie taka będzie ta cała Mila. Ale niech nie będzie przy tych wszystkich swoich cechach kreowana na super empatyczną i ciepłą babcię-opokę.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 19:25
    No dobrze, rozumiem dlaczego wszyscy są wstrząśnięci reakcją Mili, ale ja się pytam, gdzie do jasnej anielki, była Gaba? Kiedy pogawędziła z córką, że samotne macierzyństwo to nie koniec świata? I jakim prawem jeszcze powiedziała córce, że za ostro potraktowała cyborga? Za ostro?! Biologiczny mojego dziecka w podobnej sytuacji usłyszał, że do zobaczenia w sądzie a i tak moja matka uważała, że za łagodnie go potraktowałam. Jakbym usłyszała od własnej matki, że za ostro potraktowałam gnoja, który nie jest łaskaw wziąć części odpowiedzialności za swoje czyny to chyba bym się do końca świata nie odezwała do matki. Gaby kompletnie nie ma w tej sytuacji. Nawet w formie gorzkiej refleksji, że widocznie córka jest zbyt do niej podobna i stąd ta powtórka z rozrywki.
  • bupu 13.02.17, 19:34
    zuzudanslemetro napisała:

    > No dobrze, rozumiem dlaczego wszyscy są wstrząśnięci reakcją Mili, ale ja się p
    > ytam, gdzie do jasnej anielki, była Gaba?

    Jak to gdzie? Zajęta była. Płakaniem. I byciem pocieszaną.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • daniellap 13.02.17, 19:35
    A to już inna sprawa, gdzie wtedy była dzielna Gabriela (jestem w połowie odświeżania Języka Trolli hehe, jeszcze przede mną reakcja mamuni). Pierwszą osobą, której Róża powiedziała o ciąży była babcia. Był Nowy Rok, Róża wróciła do domu z płaczem i dowiedziała się, że przeszkadza babci pracować. Babcia wtrąciła jeszcze, że Róża rzadko płacze. No właśnie, skoro rzadko, to może miała jakiś ważny powód tym razem? Tak ciężko było się nad tym pochylić? Babunia się znalazła, kurczę.
    A do mamuni Gabuni dojdziemy, dojdziemy :)
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 19:42
    a bo ja to odbieram tak: "No, Pyzuniu, czemu płaczesz? Bal się wam nie udał? Ah, nie bal. To co się stało? Nic? To może nie płacz jak nic, bo widzisz, ja bym tu chciała trochę popracować a nie mogę się skupić kiedy tak płaczesz obiecująco i myślę tylko, czy mam ciebie ratować czy może sobie nie życzysz?". Jakoś tak to widzę, chociaż nie wiem, czy dobrze przekazałam ładunek emocjonalny. Oraz myślę, że biedna Róża albo: 1. Miała nadzieję, że w noworoczny poranek nikogo nie będzie i może dać ujść emocjom; 2. Miała nadzieję, że pierwsza wstanie jej matka, jak to podobno nie raz czyniła; 3. Nic nie myślała.
    Osobiście obstawiam tę ostatnią możliwość.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 19:47
    A Gaba to w ogóle wszędzie faktycznie jest taka dzielna a wszyscy wokół muszą się mitygować z tym co mówią, żeby jej się broń boże nie skojarzyło, albo jej pocieszaniem.
    Dzielna! Dzielna to była Stefcia Rudecka!
  • tt-tka 13.02.17, 20:03
    zuzudanslemetro napisała:

    > a bo ja to odbieram tak: "No, Pyzuniu, czemu płaczesz? Bal się wam nie udał? Ah
    > , nie bal. To co się stało? Nic? To może nie płacz jak nic, bo widzisz, ja bym
    > tu chciała trochę popracować a nie mogę się skupić kiedy tak płaczesz obiecując
    > o i myślę tylko, czy mam ciebie ratować czy może sobie nie życzysz?". Jakoś tak
    > to widzę

    No jednak nie tak to bylo. MM podkreslala i zaznaczala, ze glos babci byl "oschly", "ironiczny", "roztargniony", "zniecierpliwiony". Troski o Roze i zaciekawienia jej sprawami bylo tam tyle, co brudu za paznokciem po wizycie u manikiurzystki.
  • fornitta69 13.02.17, 19:14
    zuzudanslemetro napisała:

    > daniellap, nie jestem pewna, czy ja osobiście wykrzesałabym z siebie empatię, g
    > dyby ktoś przy mnie płakał a na pytania "co się stało?" odpowiada, że nic. No i
    > faktycznie - jeśli nic to po co ryczy, a jak coś to niech powie co i wtedy się
    > zastanowimy, a nie certuje się jak XIX-wieczna panna służąca, której parobek c
    > hciał w niedzielę postawić halbę piwa.
    A bo kazda rodzina ma swoje "kody" porozumiewania sie. Ja to mam z rodzina meza- niby on mi caly czas tlumaczy,ze ich dogadywanki sa z sympatii i to,ze mi dogaduja to znaczy,ze mnie juz traktuja "jak swoja", ale ja ciagle bywam zdumiona różnymi ich tekstami. Wracajacego do Mili- w zamierzeniu to mialo byc takie obsztorcowanie Pyzy zeby sie nie rozczulala nad soba tylko pozbierala. Ale ja takiego stylu osobiscie nie lubie,brrr. No ale Pyza moze lubi skoro corke Mila nazwala? ;)
  • tt-tka 13.02.17, 18:35
    zuzudanslemetro napisała:

    > A to ja mam zupełnie inne odczucia wobec tej sceny niż większość forumowiczów.
    > Ja to odczytuję naprawdę jako taką oschłą troskę

    Imho nie. i powodem oschlosci, dodajmy, NIE jest ciaza Rozy. Po prostu ukochana niegdys wnuczka dorosla, przestala byc milym, kochanym dzieckiem, co gorsza popelnila zdrade klanu - pokochala innego ! i jeszcze beczy, jakie to denerwujace. No to beksa zostala zdetronizowana z pozycji ukochanej wnuczki na rzecz Jozwy, ktory nie placze nigdy.
    Jozwa na pozycji pupila babuni trzyma sie dzielnie, choc dobiega juz dwudziestki. Jedrus, Szymek sa wakacyjni, Jozwe ma babunia na co dzien i teraz on jest kochany, o wiele bardziej niz pierwsze wnucze plci meskiej IGS bylo kiedykolwiek.
    PS Nie wiem, czy kto zwrocil uwage, ale faworyci babuni nigdy nie ulegali urokom Ignaca :)
    Roza jakby go nie dostrzega, Jozinek wrecz lekcewazy. Babcia wyraziscie woli tych, dla ktorych Ignac malo sie liczy :)
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 19:30
    En generale Mila w ogóle do dobrej babci podobna nie jest. Dla mnie najbardziej wstrząsające jest, że państwo Borejko jeżdżą sobie do Łeby czy gdzie tam i do głowy im nie przyjdzie, żeby zająć się progeniturą córki. Zwłaszcza kiedy ta tkwi (córka, nie progenitura) unieruchomiona, z niemowlęciem i mężem gdzieś w odległej galaktyce. Albo kiedy Mila opieprza chyba Ignasia, że co to za fanaberie chcieć wyjeżdżać na ferie? Że w domu mają książki i jedzenie i powinni być szczęśliwi a nie chcieć skoczyć sobie w góry. A Ignac? Zamiast wziąć Jędrka nad jezioro i powspominać jak to ongiś lubił sobie łowić i nauczyć tej trudnej sztuki dzieciaka, wstawia mu jakieś głodne kawałki i w dodatku traktuje jak przygłupa.
  • fornitta69 13.02.17, 19:53
    zuzudanslemetro napisała:

    > A Ignac? Zamiast wziąć Jędrka nad jez
    > ioro i powspominać jak to ongiś lubił sobie łowić i nauczyć tej trudnej sztuki
    > dzieciaka, wstawia mu jakieś głodne kawałki i w dodatku traktuje jak przygłupa.
    Ignacowi sie zwyczajnie moze nie chciec na ryby z wnukiem chodzic- i to go zlym dziadkiem nie czyni. Zlym dziadkiem czyni go np robienie z IGS donosiciela. Ja naprawde uwazam,ze dziadkowie nie maja zadnego obowiazku zabawiania wnuczat. Jak chca to super-jak nie to nie.
    Z wyjazdem starych Borejow,kiedy Gaba byla chora juz gorzej-niby nie musieli jej pomagac,ale jakies to troche bezduszne bylo z ich strony.
  • tt-tka 13.02.17, 20:08
    fornitta69 napisała:


    > Z wyjazdem starych Borejow,kiedy Gaba byla chora juz gorzej-niby nie musieli je
    > j pomagac,ale jakies to troche bezduszne bylo z ich strony.

    NIBY nie musieli ? TROCHE bezduszne ? Naprawde tylko troche ?

    Ich corka lezala wtedy z zakrzepica, zagrozona zamiana w jarzyne albo zejsciem. Chodzilo nie o wyreczenie jej w opiece nad niemowlakiem, tylko o zajecie sie nia sama w chorobie grozacej smiercia lub kalectwem.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 21:01
    Więc właśnie. Można jeszcze uznać prawo dziadków do nie zajmowania się wnukami (ale wtedy też nie powinni czynić im pogadanek), ale olanie swojej dzielnej córki i zostawienie jej z zakrzepicą jest jednak nieludzkie. Gaba swojego czasu miała pełne prawo wylać się na obowiązki domowe, jak Mila trafiła do szpitala. W końcu była dzieckiem w rodzinie posiadającej też ojca. Ale nie, ogarniała jak umiała. Kiedy ona leży z poważną chorobą, jej super-ekstra empatyczni rodzice śmigają sobie nad morze flirtować ze Zmysławem albo po coś równie ważnego i usprawiedliwiającego zostawienie Gaby. Inna rzecz, jak się zachowała Gaba wtryniając Nutrii dzieci na wyjazd.
  • fornitta69 13.02.17, 21:10
    zuzudanslemetro napisała:

    > Więc właśnie. Można jeszcze uznać prawo dziadków do nie zajmowania się wnukami
    > (ale wtedy też nie powinni czynić im pogadanek)
    Ale niech czynia pogadanki,byle nie takie glupie jak Ignac! ;) Kontakty wnukow z dziadkami moga miec rozne formy,byle nie byly szkodliwe (zatuczanie,uczenie zlych zachowan itd). Jeden dziadek tylko pogada,inny tylko wezmie na spacer,jeszcze inny "pozanudza" pokazywaniem zdjec- i wszystkie te "tylko" sa cenne dla obu stron :)
  • kgxspace 15.02.17, 23:52
    Niech mnie ktoś oświeci, proszę, czy wtedy seniorzy jechali na wczasy czy do sanatorium? Bo jeśli sanatorium, to być może termin mieli zaklepany od dawna i do tego sam wyjazd miał służyć też ich zdrowiu. Moi dziadkowie jeździli do sanatorium i pamiętam, jak mnie bolał termin, bo głównie to było na jesieni, w moje urodziny :') A nie chcieli zrobić mi na złość albo uniknąć imprezki, tylko po prostu - musieli. Ile mogło ich nie być? 2-3 tygodnie? Miesiąc? Gaba jak to Gaba mogła poudawać, że ta choroba to nic wielkiego (dyskrecja! I dzielny uśmiech), do tego naopowiadać, że doktor Kowalik mieszka blisko, Pyzunia pomaga, a trzy wierne siostry też zaoferowały swoją pomoc. W sumie, nawet się Gabie nie dziwię, że chciała chore córki wcisnąć Natalii...

    Ciekawe, że Natalii nikt się nie czepia, że swoją ukochaną starszą siostrę chce zostawić w takim stanie, bo musi odpocząć. Jakby się tak nad tym zastanowić, to jej empatia i siostrzane uczucie samo by ją naprowadziło, żeby się jej dziećmi zająć, by Gabrysia mogła w spokoju odpoczywać. Najpierw się denerwuje, że Gaba chodzi z tą nogą i że może umrzeć, a potem w spokoju ją zostawia i wybywa na wakacje. Ech, u nich to chyba rodzinne :')
  • tt-tka 16.02.17, 08:08
    kgxspace napisał(a):

    > Niech mnie ktoś oświeci, proszę, czy wtedy seniorzy jechali na wczasy czy do sa
    > natorium?

    Jechali do sanatorium - uwaga - jak co roku w czerwcu. Bo przed sezonem taniej. (nb czerwiec to juz pelnia sezonu). Wszystko wskazuje na to, ze jezdzili prywatnie, nie ze skierowania na ubezpieczenie.
    Poza tym, zdrowi sa jak byki, przynajmniej zenska polowa tandemu. Naprawde to ich byczenie sie u wod bylo tak konieczne, ze nawet w obliczu grozacej smiercia choroby corki nie mogli zrezygnowac ?



    > Ciekawe, że Natalii nikt się nie czepia, że swoją ukochaną starszą siostrę chce
    > zostawić w takim stanie, bo musi odpocząć. Jakby się tak nad tym zastanowić, t
    > o jej empatia i siostrzane uczucie samo by ją naprowadziło, żeby się jej dziećm
    > i zająć, by Gabrysia mogła w spokoju odpoczywać.

    Czepialismy sie, nie raz. Rzecz w tym, ze tu nie chodzilo o to, by Gaba mogla odpoczac, tylko ze miala nie wstawac. Nie wstawac, bo to grozilo urwaniem zakrzepu. Z niemowleciem tym bardziej nie powinna zostawac ani chwili sama (a niechba wziela dziecko na rece i zemdlala?) To Gaba trzeba sie bylo wtedy zaopiekowac, a nie jej dziecmi. A Gaba zachowuje sie tak, jakby najbardziej zalezalo jej na wypchnieciu z domu corek. W tym co najmniej jednej ofiarnej i pomocnej. 13-letnia Pyza, nb zaospowana, husta Motyla, biega do sklepu na kazde wezwanie (z ta ospa ?), podaje zimne napoje i w razie potrzeby zadzwonilaby na pogotowie...

  • kgxspace 16.02.17, 17:22
    Z tym zdrowiem jak byki to lekka przesada - sama MM zapomina, że Mila leczyła się na wrzody. Jej kłopoty z żołądkiem minęły 20 lat temu i tak już zostało (zazdroszczę!!). No nie wiem właśnie, tak sobie gdybam, że być może sama kochająca rodzinka wypchnęła seniorów, żeby dbali o swoje zdrowie i się Gabą nie przejmowali, bo reszta się nią zajmie? Od Noelki Gabrysia myśli o swoich rodzicach, że się męczą i starzeją, babcia Borejko jakieś zakrzepy też miała (chyba jakieś maści na to miała), Ignacy leczy się u kardiologa - co by nie było, Gabrysia się o nich boi. Bijcie, zabijcie, widzę oczami wyobraźni scenę, gdzie dziadkowie się wahają, co począć, chcą odwołać sanatorium, ale córki im to odradzają, bo razem oświadczają, że będą się dzielnie trzymać, Pyza i Laura wołają, że mamy nie odstąpią na krok i będą pomagać jak umieją i jakoś dają radę te kilka tygodni. TO przynajmniej umiem w miarę sensownie wytłumaczyć, bo np. zabicie deskami balkonu w CzP nie umiem ;)

    A, tyle lat czytania forum i przegapiłam :') AAA i jeszcze zapomniałąm, że Pyza ma w tym momencie 13 lat, jakoś mi się ubzdurało, że one mają po 10 i 7, jak w Noelce *facepalm* No faktycznie, akurat Pyza całkiem pomocna i - ekhem - odpowiedzialna. No i patrz, gdyby tak Gaba nie wypchnęła chorych córek z domu, to aż takiego dramatu by nie było. Ida niemal na żądanie, wystarczyło miotłą popukać w podłogę, wstawać do tego nie potrzeba. Ofiarna Pyza. Nutria w domu. Ludzi do pomocy było dość, akurat reperowanie zdrowia przez dziadków nie traktuję jak straszne przewinienie. Tylko że fatalnie wyszło wszystko inne!
  • verdana 18.02.17, 15:58
    Jesli miałabym termin zaklepany od dawna i to wyjazdu na Szeszele, nie do sanatorium, a ktokolwiek z rodziny zachorował na coś, co zagraża życiu zostałabym w domu. A gdyby od mojego zostania w domu zależałoby życie mojego dziecka (w tym wypadku pomoc, dzięki której Gabrysia mogłaby nie wstawać była absolutnie konieczna) zostałabym w domu prawdopodobnie nawet wtedy, gdybym miała termin w szpitalu, a nie w sanatorium.
  • tt-tka 18.02.17, 18:17
    Prawda, Verdano ? jakos takie oczywiste sie wydaje (moze tylko niektorym), ze przy bliskiej osobie w stanie zagrozenia zycia to sie siedzi kamieniem (jak Kreska przy Dmuchawcu, nie przymierzajac). W stosunkach rodzinnych relacja rodzic-dziecko i odwrotnie sama sie nasuwa jako pierwsza - pomijam wyjechanego i nieliczacego sie meza, choc w moejej rodzinie siedzialo sie niezaleznie od tego, czy maz byl. Chocby po to, zeby go zluzowac na troche.
  • apersona 18.02.17, 19:30
    Eeee, ale to są postacie literackie, zakrzepica Gaby i sanatorium staruszków były po to by Borejczanki samotrzeć wyprawić w świat, gdzie kajdankami Flipa zawiązała się akcja.
  • tt-tka 18.02.17, 19:37
    A o czym my piszemy caly czas ? przeciez o postaciach literackich. I o ich tfurczyni, ktora najwyrazniej nie zdaje sobie sprawy, jak przedstawia bohaterow i co o nich mowi ich postepowanie.
  • verdana 18.02.17, 21:55
    Ale można Było Borejków odesłać do sanatorium, a Gabie złamać nogę. Albo wymyśleć jakąkolwiek inną nie zagrażającą życiu chorobę, niezakaźną, acz uciążliwą. Choćby kłopoty z kręgosłupem. Wtedy pomoc potrzebna, owszem, ale choroba życiu nie zagraża, wyjechać można.
    Niestety, przyjaciółka mojej szwagierki dwa miesiące po urodzeniu dziecka zmarła na zator. Zakrzepca to jest akurat ten moment, gdy zostawienie córki z dzieckiem w ogóle w głowie sie nie mieści.
  • vi_san 18.02.17, 22:16
    Dokładnie! No, mi też się w głowie nie mieści - córka może skończyć w trumnie, a rodzice sobie do sanatorium wypadzik robią?
    A wystarczyłoby, żeby MM zamiast wymyślać ów zakrzep - złamała jej tę nogę, zafundowała atak korzonków, cholera, zaćmę na ócz brązy rzuciła i po zabiegu "zdjęcia"... Jest tysiąc pięćset, sto dziewięćset chorób i przypadłości w których pomoc jest potrzebna, a życiu nie zagrażają!
    Ostatnio musiałam się poddać rutynowemu zabiegowi. Moja mama miała zaplanowany wyjazd z przyjaciółkami na Litwę. Zabieg mi przesunięto tak, że termin się pokrył z wyjazdem mamy. No i moja rodzicielka, wbrew moim przekonywaniom [usiłowałam ją przekonać, że nic mi nie będzie, bo najlepsza ekipa chirurgiczna, a zabieg taki to dla nich mięta z bubrem i z zamkniętymi oczami go zrobią i żeby nie "rozwalała" planów i spokojnie jechała], zapowiedziała przyjaciółkom, że ona nie jedzie! Mimo, że zabieg rutynowy! Przyjaciółki wykazały się pełnym zrozumieniem i... Przełożyły całą wycieczkę! Pojechały WSZYSTKIE [wraz z moją mamą], ale kiedy ja już byłam w domu, kiedy było wiadomo, że wszystko się udało i już jest ok. No, ale my patologia z bloków postoczniowych jesteśmy, to gdzie nam do standardów kiejdańskich Borejków...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • bupu 18.02.17, 22:24
    vi_san napisała:

    > Dokładnie! No, mi też się w głowie nie mieści - córka może skończyć w trumnie,
    > a rodzice sobie do sanatorium wypadzik robią?
    > A wystarczyłoby, żeby MM zamiast wymyślać ów zakrzep - złamała jej tę nogę, zaf
    > undowała atak korzonków, cholera, zaćmę na ócz brązy rzuciła i po zabiegu "zdję
    > cia"... Jest tysiąc pięćset, sto dziewięćset chorób i przypadłości w których po
    > moc jest potrzebna, a życiu nie zagrażają!

    Taka rwa kulszowa na przykład. Ogranicza ruchliwość znakomicie, a umrzeć na to dość trudno. Albo stłuczone żebra. Upojna impreza, rączki nie podniesiesz, pomoc zatem niezbędna, ale zgonu w perspektywie nie ma. I tak można długo wymieniać. Wystarczyłaby odrobina wysiłku umysłowego ze strony autorki, żeby Borejki nie zostały kompletnymi monstrami.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • vi_san 18.02.17, 23:33
    O, albo Gabbini biegając mogła się poślizgnąć na skórce od banana i wykręcić nadgarstek. Z niemowlęciem i ręką w usztywniaczu ciężko, pomoc potrzebna jak najbardziej a nie słyszałam, żeby kto na nadgarstek umarł?
    No, bez specjalnej fatygi jesteśmy w stanie wymyślić od ręki kilkanaście "przypadków medycznych" - które akcję by uzasadniały, a nie robiły z seniorów parszywców.
    I jeszcze jedno: nie "kupuję", jak ktoś tłumaczył, że Gaba mogła sama ich namawiać do wyjazdu! Znaczy owszem, mogła. Ja moją maman też namawiałam. Ale mający ludzkie oblicza rodzice, w sytuacji choroby zagrażającej ŻYCIU córki - powinni jej namawianie położyć pod pociąg pospieszny. A nawet i pod Pendolino. Jak mówiłam - w sytuacji bez zagrożenia życia i zabiegu rutynowego - moja mama nie pojechałaby na żadną wycieczkę! I kompletnie za nic miała moje przekonywania, że nic mi nie będzie. I ja ją, tak na prawdę, w środku, rozumiem - bo nie umiałaby się po prostu w żaden sposób cieszyć wyjazdem, przeszkadzałby jej fakt, że szpital itd. I o ile mogę uwierzyć, że Gaba POMIMO choroby usiłowała rodziców na te wczasy wysłać - o tyle nie wyobrażam sobie jak bezdusznym, nieludzkim i nie kochającym trzeba być, by w takiej sytuacji ulec takim namowom...

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • pi.asia 19.02.17, 10:48
    Żaden wykręcony nadgarstek ani rwa kulszowa nie wchodzą w grę. Musi być noga (ciągle któraś siostra ogląda drugiej nogę), i to noga fascynująco brzydka (spostrzeżenie Tygryska) a w dodatku wymagająca zmiany opatrunków (Ida zmienia kompres czy cuś).

    Wysilcie się, dziewczyny: co Gaba mogła sobie zrobić w nogę? Rzucam na szybko:
    - poparzyć wrzącym rosołem
    - rozciąć wzdłuż drutem kolczastym
    - zwichnąć w kostce (duża opuchlizna)
    - ....?
    -
  • tt-tka 19.02.17, 11:16
    Oparzenie najlepsze imho. Wyglada paskudnie, wymaga zmiany opatrunkow i nie grozi smiercia. O ile nie jest zbyt rozlegle, ale na sama noge by nie zeszla, a chodzic rzeczywiscie trudno.
    Ale oparzenie byloby najwyrazniej za malo dramatyczne, a w dodatku sugeruje niezrecznosc poparzonej osoby - jakze by Gabunia cud-miod mogla wywalic sobie na noge zawartosc talerza/garnka ?
  • vi_san 19.02.17, 12:22
    ZUY Tygrys mógł ją obryzgać gorącym rosołkiem! Albo przestawiała gar wrzącego, kiedy akurat ócz jej brąz padł na książkę kucharską założoną nieopatrznie telegramem od Py-py-pyziaka i zatchnęło ją i gar poleciał. Albo... O! Mam! Gar wrzącego rosołku leciał na niedobrego Tygrysa, ale Gaba, matczyną tą powodowana odepchnęła rogate dziecko i przyjęła wrzątek na własną kończynę!

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • verdana 19.02.17, 12:45
    O, i to by dobre było. W tej sytuacji można spokojnie wyjechać, oparzenie się goi, ostatecznie jak Gaba wstanie z łoża boleści to najwyżej będzie ja bolało.
    Poza tym w tej sytuacji siostra, która wyjeżdża , aby odpocząć, jest nie tyle skrajnie egocentryczna co kompletnie nieodpowiedzialna.
  • tt-tka 19.02.17, 13:23
    Przykro mi, ze znowu malkontence, ale - nadal kompletnie nieodpowiedzialna zostaje Gabriela, ktora corki wysyla z osoba nie nadajaca sie na opiekunke, na wariata, wpychajac je do ogrodka calkiem obcych ludzi (nadal sadze, ze ogrodek przyslugiwal mieszkajacym na parterze Kurkom, a nie Kowalikom z pieterka), jedna swiezo po chorobie, druga z wysokim prawdopodobienstwem zarazona...no i to, ze zupelnie nie myslala o wakacjach corek, kiedy byl czas po temu.
  • verdana 19.02.17, 16:28
    A, to też. Tylko z drugiej strony, jak sie zastanowić, to Gaba jest bardzo chora, siostra, która może pomóc wyjeżdża w siną dal i ona zostaje z trojgiem dzieci, z których jedno być może będzie chore. W tej sytuacji wpychanie dzieci siostrze jest może nie eleganckie, ale przynajmniej zrozumiałe. Wakacje, nie wakacje, ona po prostu czuje, ze sobie z tymi dziecmi nie poradzi.
  • tt-tka 19.02.17, 17:38
    Gaba jest bardzo chora...mowa o ksiazce (zakrzep) czy forumie (oparzenie) ? :)
    Bez roznicy, nie widac niestety, by Natalia obecna na miejscu byla szczegolnie pomocna i przydatna. Bardziej Pyza, ktora ganiana do sklepu (z ta ospa?) biega ochoczo po zakupy, husta Motyla (mam nadzieje, ze jednak w wozku, nie na rekach) i podaje matce, co trzeba.
    Zostalo mi i utrwala sie wrazenie, ze Gaba wcale nie pomocy oczekiwala (cholerna Zosia-samosia, przeciez ona nawet sprzatac usiluje sama, choc swietnie wie, ze nie wolno jej wstawac, a zmyka do lozka dopiero, gdy slysza wchodzaca Ide), a zwyczajnie chciala zostac sama z Motylem i zeby jej nikt w adoracji tego cudu nie przeszkadzal.
    Poza wszystkim - sugerujesz, ze Gabunia sama przed soba przyznalaby sie, ze z czyms sobie nie poradzi ? Ona ? No wiesz !
  • verdana 19.02.17, 18:34
    W książce, w książce. Ja sugeruję, ze jednak Gaba uznała, że sobie nie poradzi. Nawet jeśli nie świadomie, to nagły przebłysk wizji, ze ktoś zabierze starsze dzieci spowodował, zę przestała sie liczyć z czymkolwiek. Z drugiej strony dziewczynki w tym wieku bardziej mogłyby pomagać, niz przeszkadzać, ale chyba to nie w tym wypadku.
    I dla mnie jest najgorsze to, ze MM zdawała sobie sprawę, że jest to choroba potencjalnie śmiertelna. To nie był błąd, tylko pokazanie, ze Matka_Polska z własnym zdrowiem sie nie liczy.
    Ale zachowanie Natalii jest poniżej krytyki, w ogóle go nie rozumiem.
  • ciotka_scholastyka 19.02.17, 19:22
    > nadal sadze, ze ogrodek przyslugiwal mieszkajacym na parterze Kurkom, a nie Kowalikom z pieterka

    But why? My dzielimy ogródek z sąsiadami z parteru. Znaczy, każda rodzina ma swoje pół. Oni mają warzywa, a my trawnik :)
  • tt-tka 19.02.17, 19:35
    Dlatego, ze w Klamczusze o ogrodku ani slowa i o pracy w nim :)
    Niemniej, nawet jesli byl pol na pol, to niewielki byl i niewiele go Kowalikom przypadalo. I taki ogrodeczek przydomowy raczej byl uprawny niz wypoczynkowy. A tu raptem w nim miejsce na namiot i lazace, chocby tylko z i do trzy osoby ? I Kurkom, wspol(zalozmy)wlascicielom nie przeszkadzaloby to nic a nic ?

    To cos tak jak ogrodek Jedwabinskiej, co to w nim pare grzadek kwiatow i zieleniny, a potem znienacka miejsce i na pawilon goscinny, i na budke przy bramie, i na uprawy w takiej ilosci, ze jest na sprzedaz...
  • zla.m 19.02.17, 19:48
    Te domki w Łebie, to ja znam, bo jednym mieszkała moja mamusia (właśnie tam, nad kanałem, są a raczej były, bardzo podobne). I teraz ludzie na terenie wydawałoby się mikro-ogródeczkow stawiaja budki z kurczakami... a raczej z wędzoną rybą albo lodami. A za domami jest jeszcze niewidoczny od ulicy spory kawałek działki, moi wujostwo mają tam dodatkowy "domek letni". Owszem, wielkosci budy, ale jest. I namiot by się wciąż tam zmieścił, zwłaszcza mała turystyczna trójka. A w "K" mamy tylko rzut oka na życie Anieli w Łebie, trudno żeby uprawa ogródka sie tam zmieściła. Zresztą - skoro NIE uprawiają, to nie ma problemu, że grządki z zieleniną Borejkówny zadepczą.

    --
    Dziś poznałam straszną prawdę. Okazało się, że kiedy mój facet mówi, to myśli to, co mówi, a nie to, czego się domyślam. Koszmar jakiś
  • tt-tka 19.02.17, 20:04
    Aniela nie uprawia - panstwo Kurkowie zapewne uprawiaja. I byc moze marzeniem ich zycia jest tam goscic trzy sztuki gosci Anieli, czemu nie. Tylko jakos mam wrazenie, ze ich nikt o zdanie/zgode nie pytal, Aniela zostala zaskoczona telefonem poprzedniego dnia wieczorem (czy w nocy ?) i od razu wyrazila zgode. Raczej ie konsultujac sie z nikim.
  • ciotka_scholastyka 20.02.17, 09:58
    tt-tka napisała:

    > Dlatego, ze w Klamczusze o ogrodku ani slowa i o pracy w nim :)
    > Niemniej, nawet jesli byl pol na pol, to niewielki byl i niewiele go Kowalikom
    > przypadalo. I taki ogrodeczek przydomowy raczej byl uprawny niz wypoczynkowy. A
    > tu raptem w nim miejsce na namiot i lazace, chocby tylko z i do trzy osoby ? I
    > Kurkom, wspol(zalozmy)wlascicielom nie przeszkadzaloby to nic a nic ?

    Czepiasz się. W Kłamczusze nie było też słowa sklepie spożywczym w Łebie, w którym Aniela zakupy robić musiała. Zresztą ile tam jest tej Łeby, w Kłamczusze? Dwa rozdziały?

    Nie wiemy, jakiej wielkości był ogródek, choć oczywiście nie mógł być ogromny. Ale nie wiemy. Nie wiemy, czy Kurkom przeszkadzałby namiot, czy nie, czy była na ten temat jakaś rozmowa z nimi, czy nie. Mnie by nie przeszkadzał, u nas jest tak, że furtka do naszej części ogrodu jest z lewej strony domu, a sąsiadów - z prawej. Nie włazimy sobie nawzajem w szkodę, a wręcz przeciwnie - sąsiadów mam fajnych, więc oni do nas przychodzą na trawniczek na grilla, a my od nich dostajemy marchewkę ;)
  • tt-tka 20.02.17, 10:32
    Oczywiscie, ze sie czepiam, od tego to forum jest.
    Ze rozmowy z Kurkami nie bylo, to akurat wiemy - ktoras Borejkowna (Gaba a. Ida) zadzwonila i w j e d n e j
    rozmowie uzyskala zgode na przyjazd, rozbicie namiotu w ogrodku i podjechanie po dziewuchy do Gdyni. Nie bylo czasu na uzgodnienia z sasiadami.
  • ciotka_scholastyka 20.02.17, 11:57
    tt-tka napisała:

    > Oczywiscie, ze sie czepiam, od tego to forum jest.

    Jest czepianie i czepianie ;) To jest akurat nieuzasadnione. A jest tyle rzeczy, których naprawdę można się czepić.
  • vi_san 20.02.17, 12:13
    Jak zazwyczaj się z tobą, Tt-tko zgadzam tak w tym przypadku - niezbyt. Moja własna, osobista ciotka wraz z rodziną mieszkając w dużym mieście [Trójmiasto] w dzielnicy typu blokowisko mieszkała w... Dwurodzinnym domku! Przedwojennym. Inne zostały zniszczone, dookoła pobudowano bloki z wielkiej płyty a ten się ocalał. I wokół miał całkiem spory ogródek - tak spory, że znalazło się tam i miejsce na warzywniak, i na kępę bzów, i na piękną wierzbę, i na [w czasach nieco późniejszych] spory garaż, i jeszcze dałoby się tam rozstawić ze trzy namioty. I to w obydwu częściach ogrodu, i tej ciotczynej i sąsiadów. Taki akurat układ, plan terenu - dało się. Nie byłam w Łebie, nie mam pojęcia jak wyglądało domostwo Kowalików. Ale ogródek jak najbardziej mógł być użytkowany wspólnie - przez Kurków i Kowalików, a i powierzchnię mógł mieć taką, że rozstawienie namiotu nie spowoduje wbijania śledzi w próg domostwa. :)

    --
    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
  • zla.m 19.02.17, 20:07
    Może być tez tak - łącząc kilka pomysłów - że Natalia wraca po scenie z Tuniem i nie zamierza nigdzie wyjedżać:


    - Jak cię nie było, to dzwoniła Anielka i dopytywała się, czy przyjedziesz. Mówiła, że możesz zabrać całą ekipę. Powiedziałam, że cie namówię
    - Ależ Gabu... przecież nie mogę, nie zostawię cię samej...
    - Jedź, jedź, popatrzysz sobie w morze i pomyślisz co dalej.
    - Ale ty! I jeszcze dzieci..!
    - A wiesz - Gaba niemal zerwała się z łóżka, tknięta jakimś pomysłem. - Dzieci... Jeśli NAPRAWDĘ, ale to NAPRAWDĘ chcesz mi pomóc... No nie, nie mogę cię o to prosić...
    - No weź, Gabuniu, ja dla ciebie wszystko, mów!
    - No wiesz... jakbyś wzięła Pyzę i... i Tygrysa też do Łeby... ale nie wiem...
    - Och! Pyzę i Tygrysa... - Natalia przygryzła wargi, widać było że ten pomysł jej nie zachwycił, ale po chwili namysłu westchnęła i powiedziała z nieco wysilonym humorem - No, cóż, powiedziałam wszystko. Słowo się rzekło, Tygrys u płota, jedziemy!


    Przy czym zakladam podane wcześnie wyjaśnienie, że Gabę lekarz przekonał że skoro Tygrys dotąd nie zachorował, to znaczy odporny jest i nie zachoruje.

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • verdana 19.02.17, 20:16
    Jeśli osoba, która moze z powodu braku pomocy paść trupem na miejscu zachęca osobę, która moze pomóc na miejscu i zapobiec nagłej śmierci do wyjazdu, to nie istnieją absolutnie żadne argumenty, które mogłyby mnie przekonać, że można się na to zgodzić.
  • zla.m 19.02.17, 22:45
    Ej, ale to jest odnoga z poparzoną Gabą, nie z zakrzepioną :)

    --
    Niewiele osób wie, że oprócz Międzynarodowej Olimpiady w Programowaniu istnieje również Paraolimpiada w tej dziedzinie. Z ramienia Polski startuje w niej zawsze wydział Filologii Polskiej.
  • tt-tka 19.02.17, 23:13
    zla.m napisała:

    > Ej, ale to jest odnoga z poparzoną Gabą, nie z zakrzepioną :)
    >

    E no, jak gaba przewiduje swoje zejscie (wole, zebys ty mnie znalazla, nie dziewczynki), to zakladam, ze mowa o zakrzepicy :)

    W kazdej wersji wysylanie Laury - lubiacej przebiegac tuz przed maska jadacego auta, krnabrnej, nieposlusznej - nad wode, pod opieka osoby, ktora jej z cala pewnoscia zdyscyplinowac nie potrafi, uwazam za grzech ciezki. Dodatkowe obciazenie to niezalatwiona sprawa ukradzionych skladek.
  • zla.m 21.02.17, 00:01
    Ja nie pisałam nigdzie o przewidywanym zejściu! Drzewko się poddało, wątki się mieszają... Oświadczam uroczyście, że w mojej wersji Gaba jest poparzona i nieruchliwa, ale żywa i śmierć jej nie grozi bardziej, niż innym (z uwzględnieniem wieku, stanu zdrowia, diety, miejsca zamieszkania itp. ;-) ). I ta oto Gaba, na dodatek fałszywie pewna, że Laura już nie zachoruje, ta oto Gaba przyjmuje telefon od Anieli, która ich - klan Borejków - kocha i po raz kolejny(!) zaprasza. Miejsca jest dość, wszyscy się zmieszczą. Gaba sama nie pojedzie, ale bohatersko postanawia wysłać tam Natalię (może też pomoc w osobie zagubionej w akcji Natalii bywa dopustem). I wpada znienacka na pomysł, że doda Natalii swoje córki... Dlaczego nie pomyślała o tych wakacjach wcześniej, to dalipan nie wiem. Tłumaczy ją ewentualnie ciąża zagrożona albo ucieczka organizatora kolonii z kasą od naiwnych rodziców...

    --
    Niewiele osób wie, że oprócz Międzynarodowej Olimpiady w Programowaniu istnieje również Paraolimpiada w tej dziedzinie. Z ramienia Polski startuje w niej zawsze wydział Filologii Polskiej.
  • fornitta69 13.02.17, 21:04
    tt-tka napisała:

    > fornitta69 napisała:
    >
    >
    > > Z wyjazdem starych Borejow,kiedy Gaba byla chora juz gorzej-niby nie musi
    > eli je
    > > j pomagac,ale jakies to troche bezduszne bylo z ich strony.
    >
    > NIBY nie musieli ? TROCHE bezduszne ? Naprawde tylko troche ?
    No wlasnie niby. Slowo klucz. Tutaj przede wszystkim Grzegorz sie jako maz nie popisal. Ale stare Boreje tez sie nie popisaly,jasne. Chyba tylko Ida i Nutria sie zachowaly w miare ok za calej rodziny.
  • zuzudanslemetro 13.02.17, 21:09
    Może Grzegorz najpierw wyjechał a potem Gabie zrobiła się zakrzepica?
  • fornitta69 13.02.17, 21:12
    zuzudanslemetro napisała:

    > Może Grzegorz najpierw wyjechał a potem Gabie zrobiła się zakrzepica?
    Jedyne sensowne wyjasnienie. Bo inaczej Grzes bylby patafianem.
  • tt-tka 13.02.17, 21:12
    Dla mnie tam dala d.py cala rodzina poza Ida. Ale przede wszystkim chora zona powinien zajac sie maz, w drugiej kolejnosci rodzice. Maz wyjechany (z aprobata malzonki, ludzie, cuda) i wyjechany wowczas, gdy ona jeszcze byla zdrowa. Chyba.
    Boreje na miejscu, w sensie w kraju, i udali sie do wod gdy z Gaba bylo juz zle. Na to nie znajduje slow, oni nie pojechali ratowac resztek zdrowia w przededniu zgonu (NiN to 94 rok, oboje sa przed 60-tka, do diabla !), a ona rzeczywiscie mogla zejsc w kazdej chwili. Z braku opieki.
  • iskrzy_54 19.02.17, 22:10
    ... ale Gaba co z bliźniakami Kłamczuchy? Pyza jest po ospie, zaraz pewnie będzie chorować Tygrys?
    - No co ty Nutria, oczywiście spytałam, Anieli bliźniaki już przechodziły, Aniela i Bernard też, zresztą lekarka powiedziała, ze Tygrys jest pewnie uodporniona, skoro do tej pory nie zachorowała (albo wersja hardkorowa: Kłamczucha się ucieszyła, wiesz bliźniaki są w najlepszym wieku do złapania ospy, już można im wytłumaczyć, że nie mogą rozdrapywać, a jeszcze im nie zaszkodzi.
    - a Aniela i Bernard?
    - Spoko, oboje przechodzili w dzieciństwie.
    - ale ...
    - co ale?
    - Gabusiu, wolałabym cię nie zostawiać bez pomocy z tą poparzoną nogą...
    - oj tam, oj tam. Noga się goi i jest Ida w razie czego...
    lub wersja jeszcze bardziej hardcorowa:

    - Gaba pogięło cię? Jak możesz wysyłać Nutrię z dziewczynkami? Zdajesz sobie sprawę z powagi sytuacji?
    - Ida, wiem co mi grozi i dlatego nie chcę, aby tu były.
    - Głupia jesteś, nic ci nie będzie!
    - Mam nadzieje, ale w razie czego wolę abyś ty mnie znalazła niż dziewczynki, lub Nutria...
  • tt-tka 19.02.17, 22:23
    iskrzy_54 napisała:

    > - Ida, wiem co mi grozi

    Akurat. "To sie juz dawno zagoilo - prychnela Gaba, ktora nigdy nie wierzyla, ze cos jej sie moze stac" (cycata luzna, ale sens wierny). I widzimy ja, jak tlucze sie do pokoju Nutrii, jak potem, po wyjezdzie dziewczyn, sprzata, pilnujac tylko, zeby jej Ida na tym nie przylapala.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka