Dodaj do ulubionych

dorastanie

16.06.17, 14:00
Ja wiem, że różnica wieku powoduje silny brak zrozumienia i umiejętności wczucia się w nastoletniego bohatera, ale mam wrażenie, że młodzież w książkach MM infantylnieje z każdym tomem. W pierwszych tomach 16-letnia Cesia umiała ogarniać nawet noworodka; 15letnia Anielka prowadzi dom i sama wyjeżdża do Poznania. Autostopem! 17letnia Gabrysia przejmuje obowiązki matki; 14letnia Ida zostaje sama i podejmuje pracę, a 17letnia Magdusia zamiast pomieszkać w mieszkaniu po dziadku i ogarniać przy okazji, musi gnieździć się z Borejkami. Rozumiem, że z ich strony to był taki gest przyjaźni, ale przecież też upupiania Magdy. Kiedy jej matka będąc w jej wieku, została sama bo dziadek na dłużej wylądował w szpitalu, nie zgarnęli Kreski do siebie tylko troszczyli się zdalnie, podrzucając różne dobre. Mogliby więc zaproponować Magdzie wspólną Wigilię i obiady, ale spokojnie młoda dama mogła pomieszkać bez męczącego towarzystwa z przepełnioną łazienką i przemądrzałą Łusią. Tak samo Żaba - ma jakieś 15 lat a zachowuje się jak przedszkolak. Łącznie z tym naiwnym pomysłem intrygi mającej na celu sprowadzenie Fryca tam gdzie jego miejsce. Dorotka to już w ogóle! Niby opisana jako dzielna i dojrzała a gryzie się, jak tu się wymknąć babciom. Czy czasem w jej wieku nie mówi się, że ma się jakąś sprawę do załatwienia i wychodzi i wróci o tej i o tej? O Jędrusiu nie wspominam, bo pamiętam, że był mu poświęcony osobny wątek.
Mam wrażenie, że dawni bohaterowie Jeżycjady byli dojrzalsi i ich infantylnienie poczęło się w Pulpecji, która niby zachowuje się normalnie a boi się, że rodzice ją ochrzanią za wygłupy na śniegu. Niby co w tym złego, że się z kolegą powygłupiała? Przecież nie uprawiali seksu pod bałwanem tylko stroili sobie całkiem normalne figielki.
Obserwuj wątek
    • fornitta69 Re: dorastanie 16.06.17, 16:22
      Z jednej strony, czasy sie zmienily- dzis rodzice bardziej sie "trzesa" nad dziecmi. Z drugiej- to nie tlumaczy dziecinnosci i durnoty nastolatkow z Neo. Magdusia- kompletny tluk, Ignas-indywiduum budzace litosc. Nie wiem czy mamy na forum jakies mamy nastolatkow? Czy taka jest wspolczesna mlodziez? :-O
        • fornitta69 Re: dorastanie 16.06.17, 17:07
          Ja to wyraznie zobaczylam pierwszy raz w "Imieninach"- tam nie tylko Pyza jest "nie teges" jak na swoj wiek (bo to moglaby byc jej cecha osobnicza)- Fryc i Lelujki tez sa troche jak z przedszkola. Pozniej mamy poprawe- Laura w TiR jest moim zdaniem odpowiednio dojrzala, ani za malo,ani za bardzo- tylko,ze ja do jej postaci dlugo mialam ogromna slabosc, nie jestem obiektywna ;) Jeszcze wczesniej- Aurelia normalna, Bella: zaradna, energiczna- i jak jej nie trawie, tak chyba emocjonalnie i intelektualnie jest w normie?
          • verdana Re: dorastanie 16.06.17, 17:41
            Ja powiedziałabym, ze wczesne nastolatki sa nawet trochę zbyt dojrzałe. Ale to jest typowe dla powieści dziecięcych i młodzieżowych, więc bym się nie czepiała. Natomiast nastolatki z neo sa nie tylko infantylne, ale po prostu dziwaczne. Uzależnione od rodziców, bez kolegów, o czym była wielokrotnie mowa. Oburzenie na Jóźwę, który wrócił w stanie wskazującym, a był przecież niemal dorosły, wpisuje się w to traktowanie nastolatków jak dzieci.
              • verdana Re: dorastanie 16.06.17, 19:10
                Więcej chyba ma. Nie liczyłam, ale sadząc z zachowanie to tak 16-17. I owszem, można sie oburzyć, ale kompletna panika i niezrozumienie oznacza, że w życiu się nastolatka nie widziało.
                • bupu Re: dorastanie 16.06.17, 19:33
                  verdana napisała:

                  > Więcej chyba ma. Nie liczyłam, ale sadząc z zachowanie to tak 16-17. I owszem,
                  > można sie oburzyć, ale kompletna panika i niezrozumienie oznacza, że w życiu si
                  > ę nastolatka nie widziało.

                  Józef Pałys w Makabrusi ma świeżo ukończone lat 15. I o ile jest to za wcześnie na wracanie do domu na bani, jest to jednakowoż wiek dostatecznie dojrzały, by umieć rozpoznać, że krem choco zawiera w sobie pokaźną ilość alkoholu. Jakby miał lat pięć uwierzyłabym bez wysiłku, że się tym słodkim urżnął przez pomyłkę, bo słodkie. Ale piętnastolatek? C'mon.

                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                  • zuzudanslemetro Re: dorastanie 16.06.17, 19:58
                    Oraz wiek 15 lat, jakkolwiek zbyt młodzieńczy na powroty na bańce, nie jest wiekiem nadzwyczajnym na taki powrót. Nawet gdyby poszli z Dziubą na normalną wódkę - Józwa po prostu, jako świeży spożywacz, mógł nie wiedzieć, jaką ma tolerancję. Ale nie kremem choco!
                    • verdana Re: dorastanie 17.06.17, 20:58
                      Skoro wychował się w domu z osobą wpadającą w taką panikę, gdy małoletni spróbuje alkoholu, mógł różnicy smaku nie zauważyć. Ja moje dzieci w tym wieku przymusowo poiłam niewielkimi ilościami trunków, aby znały smak alkoholu i potrafiły wyczuć go np. w soku owocowym.
                      Córka mojej koleżanki wróciła na bańce do domu w tym wieku. Matka zaczekała do rana, aż córka wytrzeźwieje i wtedy odbyła z nią rozmowę+ dała szlaban. Ale córka spiła się świadomie.
                      • zuzudanslemetro Re: dorastanie 17.06.17, 21:10
                        Moja koleżanka mniej więcej w tym wieku się spijała, laska z domu abstynenckiego właściwie i miała co i rusz problemy z rodzicami przez to. Ciężko się dziwić ich brakowi entuzjazmu do nastoletniej córki na bańce, w dodatku nie z okazji imprezy. U mnie w domu zaś był model francuski i dzieci dostawały co jakiś czas przy wielkich okazjach rozcieńczone wino i osobiście nie miałam ciśnienia na spijanie się na wycieczkach szkolnych czy imprezach. Ale już mój brat wychowywany tak samo, już niekoniecznie i kiedyś pojechał na wycieczkę, spił się i ufarbował sobie włosy na kolor sraczki. Z bólem serca poświęcałam jakąś swoją farbę, żeby przywrócić mu ludzki kolor, chociaż niekoniecznie jego. Ale jednak w hebanowej czerni wyglądał lepiej niż z tą sraczką.
                      • kooreczka Re: dorastanie 18.06.17, 11:52
                        Miałoby to więcej sensu gdyby wypił mocno słodkie drinki albo nalewki. Bo w tej sytuacji powstaje pytanie- ile on zjadł tego kremu, że upiło to niemałego, wysportowanego chłopa? Przecież kremów nie kręci się na alkoholu, a raczej dodaje do smaku. Prędzej by zwymiotował z przejedzenia niż się upił.
                        • iskrzy_54 Re: dorastanie 18.06.17, 17:33
                          Prędzej by zwymiotował z przejedzenia niż się upił.

                          Zasadniczo się zgadzam, ale może ten ulubiony krem taty Dziuby to nie był krem tylko czekoladowy advocat własnej produkcji, właśnie mi się przypomniało, że moja koleżanka na bazie bimbru produkowała różne wynalazki waniliowe, czekoladowe i inne (jeden nosił nazwę "Szept Anioła")
                          • vi_san Re: dorastanie 22.06.17, 08:59
                            A masz przepis na "Szept Anioła"? Nazwa mnie się podoba... Ja co prawda spec od nalewek [produkuję własne wiśniówkę, orzechówkę, jeżynówkę, miodówkę, produkowałam tez dereniówkę, dopóki dereń posiadany na działce nie odmówił współpracy i nie zdechł...], ale bym może spróbowała produkcji takiego?

                            --
                            Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                            • iskrzy_54 Re: dorastanie 22.06.17, 22:10
                              A masz przepis na "Szept Anioła"? Nazwa mnie się podoba... Ja co prawda spec od nalewek [produkuję własne wiśniówkę, orzechówkę, jeżynówkę, miodówkę, produkowałam tez dereniówkę, dopóki dereń posiadany na działce nie odmówił współpracy i nie zdechł...], ale bym może spróbowała produkcji takiego?

                              O ile pamiętam to wszystkie wynalazki koleżanki były oparte na podstawie bitwy pod Grunwaldem (1410) tylko nie pamiętam czego było ile: kilo cukru 4 l wody i 10 dag drożdży? Natomiast potem były dodawane różne rzeczy: a to kawa, a to czekolada (komercyjna) lub kakao. Szept Anioła to było coś w rodzaju advocata, ale bardziej białe niż żółte i nie takie potwornie słodkie (chyba żółtko kręcone z cukrem i śmietanką, plus wanilia w postaci cukru waniliowego). Możesz wykorzystać nazwę do jakiejś własnej nalewki :)
            • kajaanna Re: dorastanie 16.06.17, 18:56
              W McD nastolatki skaczą na kanapie jak nie przymierzając dwulatki (odprawiające taternictwo i mamernictwo), albo czterolatki penetrujące rzeczywistość.
              • zuzudanslemetro Re: dorastanie 16.06.17, 20:00
                No widzisz, tak są opisane Łusia i Ania, że człowiek faktycznie nie ma przed oczami podlotków tylko dwie pięcioletnie dziewuszki. Tak samo jak peryferyjny opis Pyziakówien w CR, gdzie pojawiają się na ślubie Elki wystrojone w jakieś takie sukieneczki jak dla małych dziewczynek. A przecież Pyza miała wtedy jakieś 14-15 lat i normalna nastolatka prędzej by się zabiła niż włożyła na siebie wizytową sukieneczkę dla małej dziewczynki.
                • bupu Re: dorastanie 16.06.17, 22:17
                  zuzudanslemetro napisała:

                  > No widzisz, tak są opisane Łusia i Ania, że człowiek faktycznie nie ma przed oc
                  > zami podlotków tylko dwie pięcioletnie dziewuszki. Tak samo jak peryferyjny opi
                  > s Pyziakówien w CR, gdzie pojawiają się na ślubie Elki wystrojone w jakieś taki
                  > e sukieneczki jak dla małych dziewczynek. A przecież Pyza miała wtedy jakieś 14
                  > -15 lat i normalna nastolatka prędzej by się zabiła niż włożyła na siebie wizyt
                  > ową sukieneczkę dla małej dziewczynki.

                  Kapelusiki miały. I lakierki. Jedenasto- i czternastolatka w roku pańskim 1996. LAKIERKI. Byłam nastolatką w latach 90 i zaręczam, wolałabym wtedy raczej rzucić się z najbliższej wieży, niż pokazać się publicznie w lakierkach. Moje znajome rówieśniczki też by wolały wieżę.




                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                  • zuzudanslemetro Re: dorastanie 16.06.17, 22:30
                    :) Hi hi, jeszcze uwierzę w Tygrysa w takim stroju, chociaż zawsze chciał być starszy niż był, ale Pyza??? Z drugiej strony jak się zna Pyzę z Imienin to może i prawdopodobne, że wystroiła się w lakierki i kapelusik...
                    • bupu Re: dorastanie 16.06.17, 22:38
                      zuzudanslemetro napisała:

                      > :) Hi hi, jeszcze uwierzę w Tygrysa w takim stroju, chociaż zawsze chciał być s
                      > tarszy niż był, ale Pyza??? Z drugiej strony jak się zna Pyzę z Imienin to może
                      > i prawdopodobne, że wystroiła się w lakierki i kapelusik...

                      No właśnie prędzej uwierzę w cholerną Pyzunię-słoneczko, strojącą się w kretyńskie lakierki i kapelusiki, żeby mamie nie było przykro, niż w dbającego o wygląd, modnego Tygrysa, wkładającego obuwie tak obciachowe, jak lakierki.
                      --
                      Wiedźma
                      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                      • zuzudanslemetro Re: dorastanie 17.06.17, 08:49
                        Te lakierki i kapelutki to jeszcze nic. Pamiętacie, jak były ubrane nasze bohaterki udające się w podróż z Nutrią? Jakoś niedawno mnie olśniło, że Pyza zdecydowanie była już za duża na taki strój i upieranie się, że musi mieć to samo co siostra. Pomijam już fakt, że najwyraźniej matka kupiła jej tę odzież za ciasną.
                        • fornitta69 Re: dorastanie 17.06.17, 09:47
                          zuzudanslemetro napisała:

                          > Pomijam już fakt, że najwyraźniej matka kupiła jej tę odzież za ciasną
                          Albo kupila dobra a Pyza szybko urosla i utyla. Gaba ma wtedy chora noge i niemowle na stanie- trudno zeby pilnowala garderoby Pyzy,ktora jest juz duza i ewentualne braki powinna sama zglaszac...
                          • truscaveczka Re: dorastanie 06.07.17, 11:39
                            Moje dziecko latek 12 wyjeżdża w sobotę na obóz. Jestem niemal pewna, że przez najbliższe dwie doby wypłyną jakieś znaczące braki odzieżowe, dotąd zbywane "niczego nie potrzebuję". Więc z tą dużą Pyzą bym nie szalała, to nie typ domagający się, a raczej dający się nieść życiu i zakładający gacie poprute do imentu, nie myśląc o tym zbytnio.

                            --
                            Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
                            • fornitta69 Re: dorastanie 06.07.17, 17:57
                              A to niech nosi poprute/ciasne skoro to taki typ ;) Jakby jej te przyciasne portki na tylku pekly w obecnosci Filipa, to by sie nauczyla dbac o takie rzeczy :P
                              • truscaveczka Re: dorastanie 06.07.17, 22:40
                                A nie, przyciasne wynosi od razu do worka na dary, z obrzydzeniem ;)

                                --
                                Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
                          • marutax Re: dorastanie 06.07.17, 20:05
                            Bym się nawet zgodziła, gdyby nie to, że Pyza w tych "opiętych ido ostateczności" szortach wyszła z domu. Tzn. rozumiem, że mogła z ciuchów szybko wyrosnąć, nie wiedziała o tym (ciuchy sprzed roku?) lub po prostu nie informowała Gaby. Mogła te przyciasne szorty spakować i dopiero w podróży okazałoby się, że nie pasują. Jednak skoro już Gaba zobaczyła ją w taki stroju to naturalną reakcją byłoby "to już za małe, przebierz się w coś innego". Chyba, że Pyza całą odzież ma przyciasną, ale w takiej sytuacji byłoby to widoczne na co dzień i nie widzę powodu, by temu nie zaradzić. Gaba była chora, ale jej siostry spokojnie mogły pójść z siostrzenicą na zakupy.
                            No chyba że decydującym czynnikiem było to, że Pyza i Laura chciały ubrać się tak samo... Tyle że to argument dobry w przypadku przedszkolaków, a nie prawie nastolatki.
                            • iwoniaw Re: dorastanie 06.07.17, 20:18
                              No chyba że decydującym czynnikiem było to, że Pyza i Laura chciały ubrać się t
                              > ak samo...


                              Tam właśnie tak to było ujęte - że Gaba wszystkiego musiała kupować "po dwa", bo się panienki inaczej awanturowały i czuły traktowane niejednakowo. Nie wspomniano co prawda, czy "jednakowe" musiało z definicji oznaczać również "w identycznym rozmiarze" i jeśli tak - dlaczego ktokolwiek przystał na tak durny pomysł.


                              --
                              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                              • fornitta69 Re: dorastanie 06.07.17, 20:40
                                iwoniaw napisała:

                                > Nie wspomn
                                > iano co prawda, czy "jednakowe" musiało z definicji oznaczać również "w identyc
                                > znym rozmiarze" i jeśli tak - dlaczego ktokolwiek przystał na tak durny pomysł.
                                To chyba niemozliwe. Laure i Roze dziela trzy lata. Jedna jest szczupla, druga pulchna. Nie wyobrazam sobie, zeby byly w stanie wcisnac sie w ten sam rozmiar.
                                >
                                • iwoniaw Re: dorastanie 06.07.17, 20:55
                                  Obie córki Gabrieli ubrane były w płócienne czerwone szorty, które na Tygrysku raczej wisiały, zaś na pulchnym tyłeczku Pyzy opinały się niemal do ostateczności. Dziewczynki miały tez identyczne białe koszulki z kotem Garfieldem i identyczne czapki, czerwone z białym daszkiem, z napisem "Chicago Bulls" (biedna Gaba musiała zawsze kupować wszystkiego po dwa, żeby nie doszło do gorszących kłótni).

                                  Tyle tekst NiN w tej kwestii...


                                  --
                                  "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                            • bupu Re: dorastanie 06.07.17, 21:29
                              marutax napisała:


                              > No chyba że decydującym czynnikiem było to, że Pyza i Laura chciały ubrać się t
                              > ak samo... Tyle że to argument dobry w przypadku przedszkolaków, a nie prawie n
                              > astolatki.

                              Autorka tak skutecznie zinfantylizowała Pyzę, że nikt nie pamięta ileż to dziewczę liczyło sobie w NiN lat. Otóż latem 1994 Róża Pyziak liczyła sobie lat niespełna 13, więc była nie prawie nastolatką, ale nastolatką pełną gębą.

                              --
                              Wiedźma
                              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                              • guineapigs Re: dorastanie 06.07.17, 22:46
                                Moja Wielka Miłość Forumowa, czyli Bupu (jak kto powie, że Bupu nie jest najpiękniejszą i najcnotliwszą w całej Polsce, to wyzywam na pojedynek konny lub pieszy) napisała tak:

                                Autorka tak skutecznie zinfantylizowała Pyzę, że nikt nie pamięta ileż to dziewczę liczyło sobie w NiN lat. Otóż latem 1994 Róża Pyziak liczyła sobie lat niespełna 13, więc była nie prawie nastolatką, ale nastolatką pełną gębą.

                                No i tu się - la bora rety!!! - z Bupu nie zgodzę i niech mi to nie będzie poczytane przy Sądzie Ostatecznym na moją niekorzyść:
                                Nastolatka pełnom gembom to jakieś 15-19 lat, wcześniej to 'młoda nastolatka' a później natomiast to już, niestety, dwudziestolatka.
                                'Prawie nastolatka' to ex definitione do momentu 'lat 10 i 29/30 dni' lub '30/31 dni', a w przypadku lutego jeszcze inaczej. Piszę to z pozycji 'de jure' oczywiście, co zakłada przeróżne absurdy jurystyczne, np. w sprawach obyczajowych głównie, ale też i inszych: nastolatek co ma urodziny za trzy godziny nie może kupić puszki piwa, ale za trzy godziny może juz kupić trzy kraty?
                                Ale w końcu wracam do tematu. Jako 'młoda nastolatka', czyli powiedzmy 11-13 lat, lubiłam mieć to samo, co koleżanki. Jak miałam lat piętnaście - siedemnaście to za cholewkę nie chciałam mieć tego, co modne. To się nazywało 'własny styl' i z grubsza polegało na tym, by nosić na sobie jakieś karkołomne połączenia różnych ubiorów i najlepiej, by za te połączenia 'zawiesili w prawach ucznia'. Mię wręcz wyproszono z gmachu Szanownego Liceum za pomarańczową długą spódnicę, czerwony dziergany sweter, do tego różowa apaszka i zielone drewniane kolczyki 'własnej roboty'. Długo się wolnością nie cieszyłam, bo był koniec roku, na klasówki musiałam chodzić i niestety zdrajcy nauczyciele wyreklamowali mnie u dyrekcji.
                                Zatem w poniedziałek rano szczęśliwa wracałam do domu o ósmej trzydzieści z nadzieją na kilkudniowy 'urlop', ale niestety juz we wtorek wlokłam się z powrotem, by na lekcji rosyjskiego wyskandować: 'ja pomnju czudnoje mgnowienie - pierede mnoj jawiłsia ty' - wzbudzając smiech u uczniów i uwagę u Nauczycielki, że Ona co prawda rozumie moje porywy serca, ale jednak prosi o deklamację zgodną z treścią zadania domowego, znaczy z Puszkinem.
                                Natomiast jak miałam juz lat 18 (tuz przed maturą) to naszło na mię ubieranie się w styli tzw. sexy. Pokazywanie nóg, jakieś rozcięcia w spódnicach, dopasowane 'góry' a w tym nawet żakieciki. Babcia szalała z zachwytu, bo w końcu mogła na swojej 'maszynie' dopasowywać mi ciuchy.
                                Teraz mam lat 44 (cholernie wieszczowo, nieprawdaż?) i moim ulubionym strojem jest pidżama tudzież szlafrok.

                                • fornitta69 Re: dorastanie 06.07.17, 22:54
                                  Dobra, wredna bede: pewnie za slowami: "dziewczynki chcialy miec takie same ubrania" kryje sie to,ze Pyza chciala miec takie same ciuchy jak Tygrys. Bo mlodsza siostrzyczka miala styl a ona tez chciala go miec- nie wlasny,ale przynajmniej dobry ;)
                                • vi_san Re: dorastanie 06.07.17, 23:05
                                  Guin, problem w tym, że Różyczka mając te 13 lat MOGŁA chcieć się nosić jak jej koleżanki. Ko-le-żan-ki. A nie siostrunia młodsza o dwa lata! Czyli z definicji "przednastolatka"!
                                  Co do odzieży zaś, to ja tak do 14 - 15 lat nosiłam "cokolwiek byle wygodne" - i miałam głęboko w nosie czy modne są kolory ziemi czy wściekły róż. "Wygodne" były zwykle dżinsy mniej lub bardziej oryginalne [zwykle mniej!], na górę cokolwiek bądź, bluzka, koszulka, sweter, buty typu "adidasy" i wiatrówka. Potem zaś, weszłam w etap "bycia outsiderem" więc dżinsy ok, mogły zostać,a le do tego czarna koszula, czarny sweter o trzy rozmiary za duży, czarne buty, czarny plecak i czarny make-up. Nie jestem w stanie wyjaśnić logicznie czemu bycie outsiderem MUSIAŁO się wiązać z takim grobowym image. A potem w sumie jakoś zaczęłam się od razu nosić "normalnie", czyli po dorosłemu: na egzamin garsonka, na codzień bluzka, spódnica/spodnie materiałowe. Obecnie [lat niemal tyle co i ty!] ulubione są w domu "podomka" [mam trzy identyczne w kroju, kolorem się tylko różniące, coś jakby zszyte dwa prostokąty materiału] ultrawygodna i komfortowa, na działce - spodnie dresowe i koszulka [t-shirt], albo kiecka w koszmarnej kolorystyce [której w mieście nie mam odwagi założyć nawet w domu!] - cudo wściekle pomarańczowe, w kwiaty jaskrawożółte, lazurowobłękitne i takie w kolorze jogurtu jagodowego, udekorowane dodatkowo listkami w kolorze jasnej, odblaskowej zieleni... Piżamy nie posiadam, jeśli nie liczyć takich zestawów typu "koszuleczka z niczego z majteczkami do kompletu".

                                  --
                                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                  • bupu Re: dorastanie 07.07.17, 00:28
                                    vi_san napisała:

                                    > Guin, problem w tym, że Różyczka mając te 13 lat MOGŁA chcieć się nosić jak jej
                                    > koleżanki. Ko-le-żan-ki. A nie siostrunia młodsza o dwa lata! Czyli z definicj
                                    > i "przednastolatka"!

                                    W kwestii formalnej: Tygrys była młodsza od Pyzy o lat trzy. O czym autorka zdaje się notorycznie zapominać.
                                    --
                                    Wiedźma
                                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                    • vi_san Re: dorastanie 07.07.17, 06:47
                                      O trzy tym bardziej. Ja tam humanistka jestem i z matematyką zawsze na bakier, więc się nie upieram. Tym bardziej, że u MM daty migrują dość dowolnie... :D

                                      --
                                      Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                  • przymrozki Re: dorastanie 07.07.17, 07:41
                                    Róża mogła chcieć nosić się jak koleżanki, ale Laura mogła chcieć nosić się jak Róża. Wiemy zaś skądinąd, że kwestie takie jak pyzine prawo do godności osobistej zawsze ustępowało tygrysiemu prawu do dominacji w siostrzanej relacji. I to Róży grano na poczuciu winy, gdy z winy nieładnych zachowań Laury pomiędzy siostrami byłe ciche dni (przy czym winę za ten stan ponosi raczej rodzina niż Laura, skąd Laura miała wiedzieć, że nie wolno, skoro jej zawsze było wolno, co więcej, brzydkimi metodami dostawała wszystko, co chciała, a Róża uległością i poświęceniem nie ugrywała nic poza okazjonalnymi, zdawkowymi pochwałami).

                                    Może zatem przymus kupowania wszystkiego po dwa wynikał z uporu Laury, a Róża po prostu nie protestowała.
                                • lord_vmordevol Re: dorastanie 07.07.17, 07:43
                                  guineapigs napisała:

                                  > , by na lekcji rosyjskiego wyskandować: 'ja pomnju czudnoje mgnowienie - piered
                                  > e mnoj jawiłsia ty' - wzbudzając smiech u uczniów i uwagę u Nauczycielki, że On

                                  A nie "naprotiw mnie"?
                                  • truscaveczka Re: dorastanie 07.07.17, 07:48
                                    Jestem pewna na 90%, że pierieda mnoj.

                                    --
                                    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
                                    • lord_vmordevol Re: dorastanie 07.07.17, 08:34
                                      truscaveczka napisała:

                                      > Jestem pewna na 90%, że pierieda mnoj.
                                      >
                                      Po sprawdzeniu - rzeczywiście. Możliwe, że mi się zbiło z jakimś tłumaczeniem, nawet doraźnym z lekcji :-)
                                      • zuzudanslemetro Re: dorastanie 07.07.17, 09:08
                                        Właśnie, strasznie nam umyka wiek Pyzy. Ja osobiście w wieku 13 lat weszłam w okres bycia mroczną i gotycką. Dżinsy, czarne bluzy, koszule białe i marynarki, długie włosy z przedziałkiem na środku i czasem kapelusz (tak sobie myślę, że lektura Christiane F. wpłynęła mi na stylówę), co nie przeszkadzało mi czasem ubrać się jak kompletna idiota pozbawiona lustra. No i czytałam już poważniejszą literaturę niż "Słoneczko". Możliwe, że przez to, że przyjaźniłam się z dziewczyną dwa lata starszą i bardzo ambitną intelektualnie oraz z dobrym smakiem. Laurka będąca w wieku lat 13-14 w późniejszych tomach jest opisana wiarygodniej niż trzynastolatka w koszulce z garfieldem i czapce z daszkiem. Ponieważ wiekowo jestem w okolicach Pyzuni to przypomniałam sobie swoje wakacyjne kreacje i na ogół były to ucięte dżinsy (czasem jak bermudy, czasem jak szorty) i do tego jakaś prosta, bezpretensjonalna koszulka. W tamtym okresie wolałabym się zabić niż wyglądać jak przedszkolak, co Pyzie najwyraźniej nie zaburza.
                                        • gat45 Re: dorastanie 07.07.17, 09:27
                                          Eeeeech, wspomnienia....
                                          Za żadne skarby nie przypomnę sobie, jak się ubierałam w wieku lat 13, wiem tylko z całą pewnością jedno: nie tak, jak sobie tego życzyła moja mamusia :) Temat ten zgrzytał między nami przez przynajmniej dwa lata, a potem rodzicielka złożyła broń.
                                          • zuzudanslemetro Re: dorastanie 07.07.17, 09:36
                                            Hmm, a skoro jesteśmy już przy infantylizowaniu Pyzy to należy wspomnieć, że raptem rok wcześniej, 12-letnia Pyza nie była w stanie zjeść lodów, nie brudząc się nimi oraz urządzała na balkonie kąpiele karne dla lalek. Niech mi kto pokaże dwunastolatkę, która publicznie na balkonie będzie się bawić lalkami! Mogła pilnować Laury, zgadzam się. Ale na pewno nie brałaby czynnego udziału w kąpieli grzesznic, bo nawet gdyby z natury swojej była dziecinna to ostatecznie chodziła do szkoły i wiedziała, obserwując koleżanki, jakie tematy stały się gorące. I żeby nie było! Wierzę w zabawy lalkami dwunastolatki, ale są to lalki Barbie, w zaciszu pokoju i urządzają sobie na przykład pokaz mody albo mają ważną misję ocalenia świata przed zombie albo przeżywają bergmanowskie piekło domowe.
                                      • gat45 Re: dorastanie 07.07.17, 09:19
                                        Jak najbardziej :)

                                        К ***

                                        Я помню чудное мгновенье:
                                        Передо мной явилась ты,
                                        Как мимолетное виденье,
                                        Как гений чистой красоты.

                                        В томленьях грусти безнадежной
                                        В тревогах шумной суеты,
                                        Звучал мне долго голос нежный
                                        И снились милые черты.

                                        Шли годы. Бурь порыв мятежный
                                        Рассеял прежние мечты,
                                        И я забыл твой голос нежный,
                                        Твои небесные черты.

                                        В глуши, во мраке заточенья
                                        Тянулись тихо дни мои
                                        Без божества, без вдохновенья,
                                        Без слез, без жизни, без любви.

                                        Душе настало пробужденье:
                                        И вот опять явилась ты,
                                        Как мимолетное виденье,
                                        Как гений чистой красоты.

                                        И сердце бьется в упоенье,
                                        И для него воскресли вновь
                                        И божество, и вдохновенье,
                                        И жизнь, и слезы, и любовь.
                                        • ciotka_scholastyka Re: dorastanie 07.07.17, 19:39

                                          > Я помню чудное мгновенье:
                                          > Передо мной явилась ты,
                                          > Как мимолетное виденье,
                                          > Как гений чистой красоты.

                                          A cóż zapisał Puszkin w pamiętniku, nieco później, już bynajmniej nie tak romantycznie? ;)
                                          "Wczoraj, z Bożą pomocą, miałem Annę Michajłownę".
                                        • guineapigs Re: dorastanie 07.07.17, 22:59
                                          Boru Tucholski, jakież to śliczne!!! Dziękuję za odświeżenie tego cuda. I co z tego, że ów 'gienij krasoty' /i do tego czystej/ już nim nie jest - bo teraz już tę Palmę Bycia Geniejem Czystoj Krasoty dzierży u mię ktoś zupełnie inny - ale wiersz taki przeprawdziwy, tak za serce chwyta swą prostototą i prawdziwością!!! No co poradzić - nie od tak sobie Puszkin jest uznawany, ceniony i nauczany. Wspaniały przykład 'literackiej psychologii', czyli prawdy o człowieku zawartej w kilku wersach.
                                          Aczkolwiek aż wręcz przeceniam Wasze zainteresowanie jednym moim zdaniem, tak skromnie chcę zwrócić uwagę na to, jak sprytnie (Frojdowsko?) 'przerobiłam' Puszkina na cele własne. Moim zamiarem bowiem było pokazanie, że wcale nie klepałam tak 'na pamięć' wiersza, ale jednak go 'czułam' i wiedziałam, o co kamam.
                                          A co do istoty rzeczy: tam jest pierede mnoj, za nic jakieś naprotiw. Pamiętam doskonale. Skąd pomysł na naprotiw to nie wiem. Przede Mną - jak CUD jaki, a nie naprzeciw mię - matematyczne jakieś może wyliczenia co do kąta?
                                          KOCHAM TO FORUM I ZA NIE ZGINĘ.
                                  • gat45 Re: dorastanie 07.07.17, 10:14
                                    lord_vmordevol napisała:

                                    > guineapigs napisała:
                                    >
                                    > > , by na lekcji rosyjskiego wyskandować: 'ja pomnju czudnoje mgnowienie -
                                    > piered
                                    > > e mnoj jawiłsia ty' - wzbudzając smiech u uczniów i uwagę u Nauczycielki,
                                    > że On
                                    >
                                    > A nie "naprotiw mnie"?

                                    Aż zapytałam rdzennego rusofona, czy moje odczucie jest prawidłowe - i jest, więc się dzielę wiedzą :) Otóż "напротив" wprawdzie oznacza również nasze "naprzeciw" jako czysty opis wzajemnego położenia wobec siebie dwóch przedmiotów, ale co do osób, to już rdzeń przeciwieństwa jest bardziej wyczuwalny. Jak się staje напротив kogoś, to na ogół z intencją przedstawienia swoich racji (odmiennych), do ewentualnej kłótni włącznie. O wiele więcej w nim "przeciwko" niż "na przeciw".
                                      • gat45 Re: dorastanie 07.07.17, 10:55
                                        zuzudanslemetro napisała:

                                        > naprotiw to też "w obliczu", w sensie "stanąć w obliczu czegoś/kogoś"

                                        Jak najbardziej. I w tym wyrażeniu też jest coś konfrontacyjnego - z urzędem, z losem...
                                        A pani Anna Kern z pewnością nie jawiła się Sierioży w takim aspekcie :)
                                        • gat45 Re: dorastanie 07.07.17, 10:57
                                          gat45 napisała:

                                          > zuzudanslemetro napisała:
                                          >
                                          > > naprotiw to też "w obliczu", w sensie "stanąć w obliczu czegoś/kogoś"
                                          >
                                          > Jak najbardziej. I w tym wyrażeniu też jest coś konfrontacyjnego - z urzędem, z
                                          > losem...
                                          > A pani Anna Kern z pewnością nie jawiła się Sierioży w takim aspekcie :)

                                          Jakiemu Sierioży, tfu, na psa urok, jakiemu Sierioży !!!! Saszy, oczywiście że Saszy ! Otczestwo mi się nie wiedzieć po co przyplątało...
          • zuzudanslemetro Re: dorastanie 16.06.17, 20:03
            fornitta69 napisała:
            Bella: zaradna, energiczna- i jak jej nie trawie, tak chy
            > ba emocjonalnie i intelektualnie jest w normie?
            No nie wiem, Bella co prawda jest zaradna i ogarnięta, ale moim zdaniem dość infantylna. Nie chodzi mi o jej postępki, bo są ok, ale o tok myślenia. Dla mnie to infantylizowanie nastolatków zaczęło się chyba właśnie od Belli.
            No, pomijając już żenujące sceny z zabranianiem dorosłej Laurze zadawania się z Wolfim. Moim zdaniem nie Bodzio, ale rodzina Borejków zabiła tę miłość, a Wolfi był chłopakiem z krwi i kości.
            I tak jak ludzie po trzydziestce u MM są nad wiek postarzali, tak nastolatki zachowują się jakby miały dość spory problem z rozwojem intelektualnym.
            • fornitta69 Re: dorastanie 16.06.17, 20:28
              zuzudanslemetro napisała:

              > fornitta69 napisała:
              > No nie wiem, Bella co prawda jest zaradna i ogarnięta, ale moim zdaniem dość in
              > fantylna. Nie chodzi mi o jej postępki, bo są ok, ale o tok myślenia.
              A moge prosic o wyjasnienie? Albo jakies przyklady, nie wiem... Bo dla mnie zarowno zazdrosc o ojca, jak i uczucie do Przeszczepa sa u niej bardzo nastolatkowe.
              > No, pomijając już żenujące sceny z zabranianiem dorosłej Laurze zadawania się z
              > Wolfim.
              No, w CP Ignac szaleje. Chyba jest w tej ksiazce w szczytowej formie jesli chodzi o zidiocenie.
              > a Wolf
              > i był chłopakiem z krwi i kości.
              Ja Wolfiego polubilam, gdzie tam papierowemu Adamowi do niego! Gupi ten Tygrys ;)

                • apersona Re: dorastanie 16.06.17, 21:48
                  No cóż przekonanie, że jesteśmy dla siebie stworzeni bo i ty i ja mamy wzorowe starsze rodzeństwo, to się często w życiu sypie. I Laura tak uroczo uzasadnia swoje rozmyślenie się co do rychłego ślubu argumentami Ignaca.
                  • fornitta69 Re: dorastanie 17.06.17, 09:39
                    apersona napisała:

                    > No cóż przekonanie, że jesteśmy dla siebie stworzeni bo i ty i ja mamy wzorowe
                    > starsze rodzeństwo, to się często w życiu sypie.
                    Laura zauroczyla sie w Wolfim, jeszcze kiedy nie wiedziala czyim bratem jest. Poza tym trudno nazwac wzorowym rodzenstwo,ktore wlasnie wywinelo numer w postaci nieplanowanej dzidzi. No i Laura - egocentryczka, raczej kocha w Wolfim to jak bardzo on sie nia zachwyca, a nie to,ze rowniez jest "tym niesfornym dzieckiem" w swojej rodzinie. Krotko mowiac: moim zdaniem naciagana ta teoria.
                    • apersona Re: dorastanie 17.06.17, 19:08
                      To nie teoria, jakoś przy pierwszej rozmowie poczuli głębokie rozumienie swych dusz gdy Wolfi wspomniał jak mu rodzice ciągle Fryca za wzór stawiają :)
                      • fornitta69 Re: dorastanie 17.06.17, 19:21
                        A to tego nie pamietalam ;) Ale i inne skladniki ta milosc miala. Przetrwac wcale nie musiala,ale rozpasc sie tez nie musiala, to nie byl zwiazek z gory skazany na porazke.
              • potworia Re: dorastanie 18.06.17, 23:05
                Nie znoszę Belli chyba najbardziej ze wszystkich okładkowych dziewczyn. Nie dlatego, że infantylna czy hormonalnie zawirowana jak przystało na szesnastolatkę, ale że do bólu papierowa, choć obdarzona przebogatym zestawem nie pasujących do siebie właściwości: róże, karate, szóstka z matmy, hydraulika, krawiectwo i kulinaria. Nie wierzę też w love story, a nawiązania to Pięknej i Bestii wydają mi się nachalne do wyrzygu.
                • zuzudanslemetro Re: dorastanie 18.06.17, 23:20
                  potworia napisał(a):

                  > Nie znoszę Belli chyba najbardziej ze wszystkich okładkowych dziewczyn. Nie dla
                  > tego, że infantylna czy hormonalnie zawirowana jak przystało na szesnastolatkę,
                  > ale że do bólu papierowa, choć obdarzona przebogatym zestawem nie pasujących d
                  > o siebie właściwości: róże, karate, szóstka z matmy, hydraulika, krawiectwo i k
                  > ulinaria. Nie wierzę też w love story, a nawiązania to Pięknej i Bestii wydają
                  > mi się nachalne do wyrzygu.

                  O to to!
    • przymrozki Re: dorastanie 18.06.17, 18:42
      O ile rozumiem podział na Jeżycjadę i neojeżycjadę oraz popieram większość Waszych uwag co do tej drugiej, to akurat tutaj można by dyskutować.

      Cesia umiała ogarnąć noworodka, bo była pracowita i chętna do pomocy - w swoim mniemaniu rekompensowała tym rodzinie braki swej urody. Kompetencje Cesi zostały skontrastowane z pełną bezsilnością młodzieży akademickiej, rodziców Irenki. Julia zaś, kobieta dwudziestoletnia, nie tylko nie pomagała przy dziecku, nie zmywała po obiedzie etc., ale nawet nie sprzątała własnego pokoju.
      Aniela, owszem, prowadziła dom, bo ojciec był zapracowany, a matka nie żyła. Ale nic nie wskazuje na to, żeby gotowała dobrze czy choćby chętnie. A do Poznania pojechała w infantylnej sprawie - w pogoni za lazurem oczu Budyniu Z Soczkiem podjęła naukę zawodu, który w ogóle jej nie interesował i poważnie nadwątliła szansę na edukację w kierunku pracy jej marzeń. Żaden neojeżycjadowy nastolatek by takiej głupoty nie palnął.
      Neojeżycjadowe dzieci są bowiem poważne i odpowiedzialne. Nie mają zbyt wielu dziecięcych cech. Nawet szalona ucieczka Laury była dobrze zaplanowana i gdyby nie choroba, rodzina niczego by nie zauważyła. Dwunastoletnia Pyza zajmowała się bratem. Kilkuletni Józef zmieniał siostrze pampersy, a jako dziesięciolatek gotował jej i zapewnił rozrywki. Dorotka miała na głowie i utrzymaniu gospodarstwo i radziła sobie doskonale. O ile kilkuletnia Pulpa nic nie rozumiała z groźby razów na pośladkach, o tyle Miągwa przemawiał jak stary profesor od niemowlęctwa. Łucja też. W ogóle bracia Rojkowie to pierwsze od dawna dzieci, które czegoś nie wiedzą i pytają. Ignaś w ich wieku znał na pamięć wszystkie słowniki.
      • marutax Re: dorastanie 18.06.17, 19:08
        Bo Autorka zawsze miała ambicję dawania przykładu i stawiania bohaterów za wzór. Tyle że w dawnych tomach robiła to metodą: tworzymy realistyczną postać nastolatka, stawiamy ją przed wyzwaniem/zmianą/problemem i poprzez przemianę postaci dajemy przykład młodym czytelnikom - że warto walczyć o swoje, że kłamstwo nie popłaca, że trzeba patrzeć tak, by widzieć, że nawet jak się czegoś nie umie, to można się nauczyć... i tak dalej. A w nowych tomach p. Musierowicz zaczęła tworzyć papierowe wzory i wmawiać, że to ideały, do których powinni aspirować czytelnicy. Odpadł element przemiany, dojrzewania, zderzenia ze światem. I zarazem odpadł realizm i głębia postaci. Teraz to "rycerz" Józin, który promieniuje dobrem, bo Autorka tak twierdzi i Mary Sue Dorotka, przy której Gaba z "KK" powinna poczuć się taaaka malutka...
        • przymrozki Re: dorastanie 18.06.17, 21:14
          O to to.

          Gabrysia w wieku siedemnastu lat musiała wykonać pracę, żeby dorosnąć do roli starszej siostry. Dlatego scena z Natalią płaczącą w wannie, oprócz tego, że ma wartość literacką, ma też jakiś potencjał wychowawczy. Z relacji Józefa z Łucją nie wynika absolutnie nic ponad to, że Pałysom urodziły się dzieci o mentalności czterdziestolatków i z wbudowaną instrukcją obsługi relacji między rodzeństwem.

          Nawet "trudna" miłość między Józefem a Miągwą jest w sumie łatwa, zwłaszcza że większość kroków przemiany zwaśnionych kuzynów dzieje się pomiędzy książkami. A efektem są stwierdzone przez Gabrysię obustronne korzyści, jakie miały wypłynąć z rywalizacji. Innymi słowy, bez "trudnych" relacji żaden by nie wyrósł na porządnego mężczyznę, takiego co to i do książek, i do ratowania tonących. Zresztą proszę bardzo, spójrzmy na naszych bohaterów, ledwo zdali matury, a już ich zdjęły z rynku matrymonialnego dziewczyny piękne, inteligentne, utalentowane i obdarzone wielkimi sercami. Uczcie się dzieci, naśladujcie, a też się wam zdarzy.
      • apersona Re: dorastanie 18.06.17, 21:19
        "Miągwa przemawiał jak stary profesor od niemowlęctwa"

        Dla dziecka u Borejków cytowanie klasyków i słowników mogło być jedynym sposobem uzyskania uwagi od starszych. Cudowny Ignaś mnie irytował dopóki nie zaczął mi się jawić jako stary maleńki, taki ma prawo być schludny i pedantyczny i oczywiście strasznie toporny w zalotach. Ale tego, że wszystkie dzieci Borejków w tym młode Pałysy mają wzorowy porządek w pokojach nie kupuję.
        • bupu Re: dorastanie 18.06.17, 21:59
          apersona napisała:

          > Dla dziecka u Borejków cytowanie klasyków i słowników mogło być jedynym sposobe
          > m uzyskania uwagi od starszych. Cudowny Ignaś mnie irytował dopóki nie zaczął m
          > i się jawić jako stary maleńki, taki ma prawo być schludny i pedantyczny i oczy
          > wiście strasznie toporny w zalotach. Ale tego, że wszystkie dzieci Borejków w t
          > ym młode Pałysy mają wzorowy porządek w pokojach nie kupuję.

          Józin wszakże nie ma. W kilku powieściach dostajemy opisy malowniczego syfu w leżu młodego troglodyty, łącznie z gaciami od garnituru kwitnącymi miesiącami w kącie. Wolfiemu co prawda nie dorównuje (te talerze z resztkami żarcia, BLEEEE!), ale bałaganiarz z niego niezgorszy.

          Z czego jasno wynika, że zamiłowanie do porządku autoressa uznaje za cnotę niewieścią, prawdziwy mężczyzna zaś sprzątaniem się nie splami. Natomiast gość, który ma w pokoju pedantyczny porządek, niechybnie jest miągwą.




          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • marutax Re: dorastanie 18.06.17, 22:10
            bupu napisała:


            > Józin wszakże nie ma. W kilku powieściach dostajemy opisy malowniczego syfu w l
            > eżu młodego troglodyty, łącznie z gaciami od garnituru kwitnącymi miesiącami w
            > kącie.

            Mała poprawka: Józin ma idealny porządek w "męskim" sprzęcie - kluczach, narzędziach itd. Bałagan ma w całej "przyziemnej" reszcie. Widząc pokój kuzyna Ignaś zazdrości mu "swobody". Tym samym bałagan u Józinka zostaje nobilitowany niczym miły kurz u Borejków i ma potwierdzać męskość bohatera.
      • zuzudanslemetro Re: dorastanie 18.06.17, 23:19
        A widzisz, Anielka nie musi doskonale gotować, żeby umieć ogarnąć dom na tyle, żeby się nie rozpadł. Powód podróży idiotyczny, ale niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie miał idiotycznych pomysłów w nastoletnim zakochaniu. Neojeżycjadowe dzieci zaś nie są poważne tylko przemądrzałe, są infantylne a swój infantylizm pokrywają łacińskimi sentencjami i spełnianiem oczekiwań rodziców. Dlatego też Józin zmienia pampersy, ale już nie ma zrozumienia dla kwiatków we włosach i tonem starca mówi "wyczesz te śmieci". Świetny i dojrzały starszy brat! Prawdziwy rycerz! Wzór wręcz do naśladowania! Nie wiem, ile z Was ma do czynienia z małymi dziewczynkami. Ja mam jedną na stanie i chociaż cierpnę z powodu jej upodobań wizerunkowych, dzielnie znoszę epokę różu z niecierpliwością nie mogąc się doczekać epoki mrocznych i gotyckich czerni. Ale o ile reaguję kiedy chce się mała wystroić nieadekwatnie do pogody, o tyle na stylówy nie reaguję, bo nie chcę jej łamać charakteru, poczucia pewności siebie i świadomości, że może podejmować własne decyzje. Nie wiem, co Józinowi szkodziły plastikowe stokrotki w koafiurze siostry?... Miągwa był fajny w "Imieninach", potem coś mu się stało strasznego. Dorotka też nieźle sobie radziła z oczekiwaniami babć, ale była kompletnie bezradna wobec własnych pragnień, jak to, co już przywołałam: chciała się udać pod sklep i obmyślała intrygę jakby nie wystarczyło powiedzieć, że zapomniała torby, w której był hajs za jajka i musi wrócić. Oni są starzy, a nie dojrzali. Nie zachowują się jak ludzie w ich wieku. Tam, gdzie spodziewalibyśmy się normalnych reakcji, zachowują się jak opóźniony pięciolatek a tam, gdzie powinni się powygłupiać, perorują o Wierzyńskim i łacinie. Lub zmieniają pampersy.
        • przymrozki Re: dorastanie 19.06.17, 08:23
          Akurat scenę ze stokrotkami lubię. Cała sytuacja zaczyna się od uwagi, że dziadek nie zauważył fryzury Łucji, a Józinek tak, bo "od tego był". Raczej wynika z niej (z tej sceny, nie z tej Łucji), że Józef interesował się siostrą, że czuli się w swoim towarzystwie swobodnie i bezpiecznie. Trochę sobie dogryzali, jak to rodzeństwo. Siostry Borejko wyzywały się od pawianów i nie połamały sobie tym nawzajem psychik.

          O ile pamiętam, Dorotka wymykała się chyłkiem nie dlatego, że nie wolno jej było odchodzić od gospodarki. Ona chyba nie chciała tłumaczyć, że poczuła złotą nić do jakiegoś rudego obcego i wymianą spojrzeń umówili się na następne spotkanie i w ogóle na całe życie razem. I ja to rozumiem - tego się nie da wytłumaczyć, bo to strasznie głupie.

          A taka szesnastoletnia Pyza nie pojechałaby za nikim do Łeby, bo w tym starczym wieku była już zaręczona. Liceum spędziła na kompletowaniu skrzyni posagowej.
            • przymrozki Re: dorastanie 19.06.17, 10:57
              Droga osiemnastoletnia Laurka miała na swoim koncie takie rozkminy jak "inne w moim wieku już za mąż wychodzą", a także "kobiety w moim wieku mają za sobą doświadczenie macierzyństwa". Że już nie wspomnę o wymuszaniu małżeństwa najpierw na Lucku, potem na Wolfim. Tyle że to akurat było pokazane jako efekt braku samoakceptacji i patologiczną a desperacką potrzebę miłości, więc, powiedzmy, że Laura nie miała być spiżowym wzorem postępowania dla panien na wydaniu. To chyba nawet miała być taka przestroga, że najpierw trzeba się uporać z samym sobą, a dopiero potem brać za zakładanie rodziny.

              Natomiast laurowy nieprzytomny rzut na Adaaaama też był niezdrowy, ale odautorsko zakończony happy endem. Więc to, jak rozumiem, już może być spiżowy wzór panny na wydaniu - za Wolfim nie, za Adaaaamem tak. Oczywiście, to już kwestia samej literatury, nie psychologii. Gdyby Laura nie została spłycona, a Adam nie był postacią wyciętą z papieru być może składałoby się to w jakąś wiarygodną całość przy zachowaniu lub nieznacznej tylko modyfikacji samej akcji.
              • apersona Re: dorastanie 20.06.17, 18:39
                Między rzutem na Adama a ślubem mija kilka lat, acz nie wiadomo czym wypełnionych, bo od pierwszej chwili wszystko było idealnie jak w romantycznej bajce.
                  • przymrozki Re: dorastanie 21.06.17, 08:02
                    Pewnie przeznaczyli te lata na wydłużanie samogłosek. Z Adama, którego imię brzmiało Laurze jak grom, zrobił się Adaaaam, którego imię brzmi jak foch ("Adaaaaaam, znowu kupiłeś opłatek, wiesz, że nam się od takich gabarytów szafka w altanie miłości nie domyka!").

                    A Wieszcza czytać nie musieli, bo znają na pamięć, o! Mogli sobie co najwyżej nawzajem recytować. Albo w ogóle urządzili sobie "Dziady" bez skrótów, z podziałem na role. Widziałam coś takiego w teatrze, tylko z udziałem aktorów. 13 godzin, polecam. Nawiasem pisząc obserwowałam kątem oka (bo mam kąt oka) jednego pana, który na widowni bezgłośnie, samym jeno ruchem warg, recytował obszerne fragmenty dzieła. Może to był Naszpan?
                    • potworia Re: dorastanie 21.06.17, 14:22
                      Jeśli masz na myśli Dziady z Teatru Polskiego we Wrocławiu, to spektakl już pogrzebany razem z całą instytucją. Zresztą Maszpaństwa nie podejrzewam o tak wywrotowe i transgresywne lektury. Oni raczej celebrują M.w jego klasycznych wcieleniach.
                        • przymrozki Re: dorastanie 21.06.17, 19:35
                          Tak sobie przeczesuję pamięć i faktycznie. Jedyna pamiętana przeze mnie aluzja do "Dziadów" jest w "Brulionie", gdy pani Sznytek nazywa Konradka Gustawkiem. Ale to pani Sznytek. Ta kobieta nie tylko nie ma cukiernicy z Kiejdan, ale nawet wygląda ze śledziem.

                          Czyżby "Dziady" były nie dość Mickiewicza? Czyżby ich pokrętna numeracja kojarzyła się rodzinie z czymś moralnie podejrzanym? Ze zmywarką, na przykład?
                            • zuzudanslemetro Re: dorastanie 21.06.17, 19:51
                              A tak serio, nie wiem, może Dziady - jakby nie była wspaniały dramat - są zbyt abstrakcyjne dla MM? Może woli sielskiego Pana Tadeusza (chociaż tam też są mięsiste kawałki)? Nie wiem. Ja uwielbiam Mickiewicza, ale właśnie za to mięcha w Dziadach, za spowiedź Robaka i parę innych wspaniałych rzeczy.
                                • przymrozki Re: dorastanie 21.06.17, 20:45
                                  W sumie my tak z tego Adama drzemy a to łacha, a to coś, a może to człowiek miły, inteligentny i wartościowy. Tylko po prostu jego autorka nie dała nam go lepiej poznać przedstawiając go tylko jako pogromcę saren i budowniczego szałasów miłości.
                                  • bupu Re: dorastanie 21.06.17, 21:35
                                    przymrozki napisała:

                                    > W sumie my tak z tego Adama drzemy a to łacha, a to coś, a może to człowiek mił
                                    > y, inteligentny i wartościowy. Tylko po prostu jego autorka nie dała nam go lep
                                    > iej poznać przedstawiając go tylko jako pogromcę saren i budowniczego szałasów
                                    > miłości.

                                    Yyyy, no nie, facet traktujący swoją partnerkę jak niepełnosprytne dziecko, podejmujący za nią decyzje i nie liczący się z jej uczuciami ni cholery nie jest miły. No chyba że musieromiły.


                                    --
                                    Wiedźma
                                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                    • przymrozki Re: dorastanie 21.06.17, 21:48
                                      No ale chwileczkę. Laura się przy nim zachowywała jak niepełnosprytne dziecko, no to jak ją miał niby traktować? Jak coś zachowuje się jak toster, podłączasz to do prądu i wsadzasz pieczywo, a nie zastanawiasz się, czy w lepszych czasach toster nie był przypadkiem obdarzoną osobowością, inteligentną dziewczyną.

                                      Spytasz, czemu inteligentny, wartościowy Naszpan zainteresował się tosterem. Może, cytując klasyka, po chamsku na urodę poleciał?
                                      • zuzudanslemetro Re: dorastanie 21.06.17, 22:06
                                        Toster w alegorii absolutnie mnie zachwycił. Już nigdy nie spojrzę na pralkę czy zmywarkę jak na przedmiot tylko będę wnikać w głębię ich uczuć, chociaż z przyczyn zawodowych i tak biorę pod uwagę bogate życie wewnętrzne przedmiotów.
                                        Co do zainteresowania Naszpana tosterem: żona się przydaje, niektórzy wychodzą z takiego założenia. Tylko, że tacy na ogół chcą, żeby była niezbyt lotna i niezbyt piękna, żeby nikt nie podebrał. Anegdota mnie tu dręczy: jechałam ongiś autobusem, a za mną siedziało dwóch dżentelmenów w wieku wczesnostudenckim. I rozmawiali. Jeden w którymś momencie wyznał, że zerwie ze swoją dziewczyną, bo owszem kocha ją, ale nie będzie się z nią żenił, bo ładna i mądra a żona powinna w domu siedzieć, więc weźmie sobie taką, na którą na pewno nikt nie poleci. Przyznam, że byłam wstrząśnięta takim światopoglądem i teraz zawsze patrzę nieufnie na małżonków z niezbyt reprezentacyjnymi i niezbyt mądrymi żonami. Jakie szczęście, że nie muszę w ten sposób patrzeć na swojego męża! :)
                                        • przymrozki Re: dorastanie 21.06.17, 22:36
                                          Och, Naszpan na pewno nie z tych.

                                          Może to było tak, że się udali z Laurą na przechadzkę. A z Naszpanem, jak to z Naszpanem, mrok zapadł, nigdzie drogi, ni kurhanu, więc patrzyli w niebo, gwiazd szukali, przewodniczek łodzi. I tak trafili do obserwatorium astronomicznego, gdzie zgodnie z rodzinną tradycją dokonali aktu. Potem już cokolwiek by się działo, Naszpan, jako człowiek honoru, MUSIAŁ się z Laurą ożenić. Inaczej hańbą by ją okrył. Bo wiecie jak to jest, elita może sobie chodzić do liberalnych dominikanów, ale plebs, z Bogatkową na czele, jest inny. Oni na taką wszetecznicę, co to lunetuje przed ślubem się "patrzo" w kościele (a pewnie też "plujo", "kamieniujo" i "haftujo" szkarłatne litery).

                                          Zresztą, mamy wiele potwierdzeń tej tezy. Gdyby Adam Laurę szczerze kochał, nie wiłby jej szałasu na bezdrożach, tylko normalnie wprowadziłby się do niej na Roosevelta. Urządziliby się przytulnie w kuchni, pod stołem Gizeli, a jak przyszłyby dzieci, zrobiłoby się tam antresolę. Przecież w międzyczasie zostaliby architektami. A trzy pokolenia później, pod gizelinym stołem urządzany już by był rajd Paryż-Dakar. Bo w wyobraźni wiadomo, ile się mieści.
                                          • zuzudanslemetro Re: dorastanie 21.06.17, 22:57
                                            Teoria z teleskopem niezła, ale jak wynika ze źródeł to Laurka w Febliku dopiero zaszła była a wcześniej się zamartwiała, że nic z tego.
                                            No i jeszcze (co mnie osobiście bardzo dziwiło) starannie namawiała Wolfiego na legalizację, gdyż bez uczciwego ślubu ona się oddać nie może, zwłaszcza że nie chce wylądować z niemowlęciem jak jej siostra.
                                            • przymrozki Re: dorastanie 22.06.17, 07:46
                                              W tym układzie on by ją wziął nie z powodu ciąży, tylko z dobrego serca. Wiedziałby, że nikt nie zechce gałązki, z której kto inny zerwał kwiat (jak powiedziała Krystyna córka Lavransa, co prawda ona nie z poezji poszła do wyra z Erlendem, tylko normalnie, z pożądania, ale to była XIII-wieczna Norwegia, tam się działy rzeczy straszne i niepojęte).

                                              Innymi słowy, Naszpan wspaniałomyślnie ocalił Laurę przed staropanieństwem i hańbą.
                                                • przymrozki Re: dorastanie 22.06.17, 08:14
                                                  Osobiście polecam. To jest, pod względem typu przyjemności z czytania, coś w rodzaju "Wojny i pokoju" albo "Nocy i dni". "Krystyna" podoba mi się z nich najbardziej, co jest zapewne kwestią gustu, a więc zmienną osobniczą.

                                                  W ogóle zachwyty nad "Krystyną" są moim ulubionym rysem neoJeżycjady, choć czasem zgrzytają mi z lekka. Czemu zakochana w mężu Zuzanna nazywa go swoim "Lavransem", skoro akurat małżeństwo Lavransa nie było jakoś szczególnie dopasowane (trochę też w tym było winy matki Krystyny, Ragnifridy, ale tym bardziej Zuzanna, jako żona, nie czyniłaby takich porównań).
                                                  • zuzudanslemetro Re: dorastanie 22.06.17, 08:34
                                                    Bo może MM nie przeczytała zbyt dokładnie? Albo przeczytała ale jako bardzo młode dziewczę i parę rzeczy jej umknęło? Ja szalenie lubię wracać do lektur, które przeczytałam na granicy dziecięctwa i sprawdzać, co zrozumiałam dopiero po latach. Bo jako dziecko uwielbiałam Konwickiego (nadal uwielbiam), a zaczęło się od ferii, na których skończyła mi się książka a matka miała "Bohiń". Przeczytałam i przepadłam, więc matka przyniosła mi "Kronikę wypadków miłosnych" i "Zwierzoczłekoupiora". I kiedy po latach wróciłam do tych lektur, okazało się, że wszystko bardzo dobrze zrozumiałam jako dziecko. Ale są książki, które po latach znaczą już coś innego niż czytane w dzieciństwie, więc stąd wniosek, że może MM nie pamiętała, że Lavrans nie był takim znowu świetnym mężem, albo ma do niego stosunek (nie znam postaci, więc dywaguję) jak ja do Bogumiła Niechcica, który moim zdaniem jest świetnym facetem a Barbara była po prostu idiotką.
                                                  • przymrozki Re: dorastanie 22.06.17, 08:44
                                                    zuzudanslemetro napisała:

                                                    > może MM
                                                    > nie pamiętała, że Lavrans nie był takim znowu świetnym mężem, albo ma do niego
                                                    > stosunek (nie znam postaci, więc dywaguję) jak ja do Bogumiła Niechcica, który
                                                    > moim zdaniem jest świetnym facetem a Barbara była po prostu idiotką.

                                                    To może być coś takiego, bo historia małżeństwa Lavransa była w ogólnym zarysie trochę podobna do historii małżeństwa Niechciców (bez pełnej symetrii, zwłaszcza w kwestii charakterów Barbary i Ragnifridy).
                                                  • zuzudanslemetro Re: dorastanie 22.06.17, 08:44
                                                    Nawiasem mówiąc Grzegorz Stryba w życiu Borejków to taki Niechcic, chociaż zapowiadało się na fajne małżeństwo, ale o tym, że to fajne małżeństwo czytamy tylko w deklaracjach autorki. Ostatni przejaw bliskości Strybów to chyba moment kiedy Gaba informowała Grzesia, że jest w ciąży.
                                                  • przymrozki Re: dorastanie 22.06.17, 08:54
                                                    On jeszcze próbował wzniecać ogień w chatce najętej na czas instalowania zmywarki. Kto wie, do czego by doszło, gdyby się im tam Bernard nie zalągł.
                                                  • zuzudanslemetro Re: dorastanie 22.06.17, 09:00
                                                    Ale musiał im się Bernard zalęgnąć, gdyż MM nie opisała by czegoś tak nieprzyzwoitego jak miłe sam na sam małżeńskiej pary (tak jak Laurze i Wolfiemu musiał wejść w paradę Bodzio, żeby broń boże nie pospali sobie we dwoje). Chociaż przyznam, że próbowała (chyba na wiwat tego forum) w Febliku czy Wnuczce, opisać jak to Robroj całuje się z Natalią i się zawstydzili jak im Jędrek wszedł do pomieszczenia. Ostatni poryw uczuć porządnie opisany to chyba te pocałunki w syrence bosto w oparach kiełbasy czosnkowej i szprotki, bo potem to już trzeba kłaść ukochanemu ręce na uszach.
                                              • gat45 Re: dorastanie 22.06.17, 08:17
                                                Uszczknął.
                                                Ten kwiat znaczy. Z gałązki, którą tymże uszczknięciem ogołocił. .
                                                Piękne, romantyczne słowa ! A jak to pieszczotliwie brzmi - uszczknąć.
                                                • przymrozki Re: dorastanie 22.06.17, 08:36
                                                  Moja mea culpa. Erlend uszczknął. On w ogóle uszczynał(?) uszczknywał (?), no, dokonywał uszczerbków w stanie narodowego kwiecia. W pięknej scenie w domu Ashildy, Elina mówi już pozbawionej kwiecia Krytsynie, że domyśla się jej odkwieconego stanu, zna bowiem Erlenda i wie, że na pewno "rzucił się na nią jak głuszczec".
                                                  • berrin Re: dorastanie 22.06.17, 08:52
                                                    Uszczykiwał. Termin ogrodniczy, uszczykiwać wierzchołki pędów, żeby się krzaczek rozkrzewiał (i nakazać to wymowić Norwegowi, chyba za karę...).
                                                    Hm. Przyjrzałam sie tej analogii - metaforze i sama nie wiem... Zwłaszcza z tym rozkrzewianiem...

                                                    --
                                                    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                                  • przymrozki Re: dorastanie 22.06.17, 09:00
                                                    Uszczykiwać. Dziękuję.

                                                    A analogia, owszem, nieco może średniowieczna, ale uczciwie przyznajmy, że "Krystyna" działa się w średniowieczu. Na dodatek, mimo kwietnych metafor, nieślubne dzieci miało się tam całymi stadami i nie kwiliły one z tego powodu w kołyskach ku zgrozie seniorów rodów.
                                                  • vi_san Re: dorastanie 22.06.17, 09:29
                                                    W tekście bardziej pasuje niż metaforyczny toster... Mam wrażenie jakby? ;)

                                                    --
                                                    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                                  • gat45 Re: dorastanie 22.06.17, 11:06
                                                    berrin napisała:

                                                    > Uszczykiwał. Termin ogrodniczy, uszczykiwać wierzchołki pędów, żeby się krzacze
                                                    > k rozkrzewiał (i nakazać to wymowić Norwegowi, chyba za karę...).

                                                    Uszczknął jest lepsze jako kara niż uszczykiwał. Jedna spółgłoska więcej w ciągu.
                                                    Ale i tak nic nie przebije źdźbła. Tako rzecze mój osobisty Tubylec, którego zmusiłam (?) do nauki polskiego.
                                                  • vi_san Re: dorastanie 22.06.17, 11:17
                                                    Gatto, a mnie, jakem Polka i to taka z felerem umysłowym nie pozwalającym na opanowanie języka obcego w stopniu zadowalającym zachwyciło całe zdanie "uszczykiwać wierzchołki pędów, żeby się krzaczek rozkrzewiał". Dodałabym tylko na początku "Należy". Należy uszczykiwać wierzchołki pędów, żeby się krzaczek rozkrzewiał. I konia zrzędę oraz stado owiec w wełnianych pończochach temu, kto sobie na tym "wygibasie językowym" języka nie połamie. :D

                                                    --
                                                    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                                  • berrin Re: dorastanie 22.06.17, 11:20
                                                    Czyli mamy: uszczknąć wierzchołki pędów, żeby się krzaczek rozkrzewiał. Całośc chyba niezła na torturę?
                                                    Dawno, dawno temu miałam ci ja faceta Norwega. Uczył sie polskiego na jakichś kursach i dzwonił do mnie po pomoc, kiedy nie umiał sobie wyobrazić, jak coś, co ma przeczytać na najbliższe zajecia, będzie brzmieć, bo zestawy liter niekoniecznie przekładały mu się na cokolwiek do wymówienia. A było to przed epoką ogólnointernetowa i nie mozna sobie było na byle jakim tłumaczu/słowniku wysłuchać wymowy.
                                                    I otóż zadzwonił pewnego dnia i zapytał, czy on mi może przeliterować jedno nazwisko, bo ma taki tekst o Okrągłym Stole i nie bardzo sobie wyobraża, jak to coś powinno brzmieć. To on mi przeliteruje, ja mu przeczytam i bedzie super. No to literuje, ja sobie zapisuje te kolejne literki i jak skończył, całkiem bezmyslnie mówię: No i o co ci chodzi, Czesław Kiszczak.
                                                    Trudno mi dziś opisać ten Ogrom Znaczącego, Urażonego Milczenia, jaki wtedy wylał się ze słuchawki...

                                                    --
                                                    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                                  • zuzudanslemetro Re: dorastanie 22.06.17, 11:44
                                                    Na marginesie dywagacji łamańców językowych, przypomniało mi się. Studiował ze mną chłopak polskiego pochodzenia, ale urodzony i wychowany na Białorusi. Zatem, mimo że świetnie mówił po polsku (z resztą bardzo zdolny aktor) na niektórych łamańcach się zacinał. Lub pojawiał mu się silny akcent. No i na dyplom robiliśmy "Sen nocy letniej", a kolega grał jednego z tych robotników, co robią przedstawienie. I miał wśród swoich kwestii "wpuszcza brzeszczot na przestrzał tuż przy żebrze".
                                                  • gat45 Re: dorastanie 07.10.17, 12:16
                                                    mshyde napisała:

                                                    > Uszczknąć źdźbło też można.

                                                    O ! Zaraz każę Tubylcowi przeczytać zdanko "uszczknąć źdźbło w Ustrzykach Dolnych".
                                                    Przez chwilę się zastanawiałam, czy dodawać te "dolne" na końcu, ale niech ma. Taka nagroda pocieszenia na finiszu.
                                                  • tt-tka Re: dorastanie 07.10.17, 12:30
                                                    Albo w Szczebrzeszynie, w ktorym wiadomo, co chrzaszcz czyni. Albo w Pszczynie. Albo w trzcinie lub Trzciance.
                                                    Nie, zebym miala cos przeciw Tubylcowi, w zadnym razie !
                                                  • bupu Re: dorastanie 07.10.17, 14:49
                                                    tt-tka napisała:

                                                    > Niech Tubylec uszczknywa to zdzblo w Chrzaszczyzegowicach. Tych, co sie w nich
                                                    > Grzegorz Brzeczyszczykiewicz urodzil.

                                                    To były Chrząszczyżewoszyce. Powiat Łękołody.




                                                    --
                                                    Wiedźma
                                                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                                    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                                  • gat45 Re: dorastanie 07.10.17, 14:58
                                                    Powiatu nie przeskoczy :( W każdym razie poprawnie nie przeskoczy. O ile szypiaszczo-zgrzytające jeszcze jakoś produkuje, o tyle ł przedniojęzykowego nie udało mi się na nim wymóc. Zresztą już nikt prawidłowo "ł" nie wymawia... Oprócz ludności na wschodnim skraweczku rzeczypospolitej. I mnie. Ale nawet mnie zaczyna się ślizgać w kierunku "u".
                                                    To, czego nie daruję i z czym się nigdy nie pogodzę, to przesunięcie akcentu w czasownikach w czasie przeszłym i w trybie przypuszczającym. Może będę ostatnią, która mówi BYliśmy a nie byLIśmy
                                                    zroBIliśmy a nie zrobiLIśmy... Ale będę i już !
                                                    No.
                                                  • tt-tka Re: dorastanie 07.10.17, 15:02
                                                    Ja tez mowie BYlismy ! Jest nas dwie co najmniej !
                                                    A chyba wiecej, bo sporo moich znajomych tak akcentuje. Jesli Cie to choc troche pociesza.
                                                    PS odpisalam przed chwila

                                                    Bupu, jak zwykle masz racje ! CH ...ZEWOSZYCE. Pisalam z pamieci, dzieki za poprawke.
                                                  • bupu Re: dorastanie 07.10.17, 15:08
                                                    gat45 napisała:

                                                    > To, czego nie daruję i z czym się nigdy nie pogodzę, to przesunięcie akcentu w
                                                    > czasownikach w czasie przeszłym i w trybie przypuszczającym. Może będę ostatni
                                                    > ą, która mówi BYliśmy a nie byLIśmy
                                                    > zroBIliśmy a nie zrobiLIśmy... Ale będę i już !
                                                    > No.

                                                    Ostatnia nie będziesz, taki akcent wbiła we mnie matka i tak mi zostanie, na wieki wieków, amen.




                                                    --
                                                    Wiedźma
                                                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                                    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                                  • tt-tka Re: dorastanie 31.08.17, 23:17
                                                    przymrozki napisała:
                                                    Erlend uszczknął. On w ogóle uszczynał(?) uszczknywał (?) (...)
                                                    >na pewno "rzucił się na nią jak głuszcz
                                                    > ec".

                                                    Facet, ktory uszczknywa (niewazne, jak to prawidlowo brzmi !) i rzuca sie jak gluszczec zasluguje imho na odpuszczenie przynajmniej czesci grzechow :), bo pieeekne to jest !
                                              • soova Re: dorastanie 22.06.17, 11:21
                                                Krystyna córka Lavransa, co prawda ona nie z poezji poszła do wyra z Erlendem, tylko normalnie, z pożądania,

                                                I owszem, z pożądania. Ale ja do dziś pamiętam, co ją popchnęło w ramiona Erlenda na sianie (nie w wyrze! bo to było w pachnącej sianem i latem stodole w majątku stryja Krystyny) bezpośrednio. Erlend zobaczył jej odsłonięte kolano (czy może też i wyżej), i na nią w tym momencie popatrzył, a ona przypomniała sobie, że tak samo popatrzył w klasztorze jakiś bardzo głodny żebrak, któremu dano do jedzenia chleb. I nie miała już wyjścia. Do dziś mnie ta scena jakoś wzrusza, bo jest bardzo prawdziwa. Nagły emocjonalny impuls i podjęta pod jego wpływem decyzja bez odwrotu.
                                          • iwoniaw Re: dorastanie 22.06.17, 19:54
                                            Gdyby Adam Laurę szczerze kochał, nie
                                            > wiłby jej szałasu na bezdrożach, tylko normalnie wprowadziłby się do niej na R
                                            > oosevelta. Urządziliby się przytulnie w kuchni, pod stołem Gizeli, a jak przysz
                                            > łyby dzieci, zrobiłoby się tam antresolę.


                                            Płaczę! :-D


                                            --
                                            Ignorantia non est argumentum
                    • marutax Re: dorastanie 21.06.17, 20:20
                      przymrozki napisała:


                      > Nawiasem pisząc obserwowałam kątem oka (bo mam kąt oka) jednego pan
                      > a, który na widowni bezgłośnie, samym jeno ruchem warg, recytował obszerne frag
                      > menty dzieła. Może to był Naszpan?

                      No wiesz, to obraza dla wielbicieli "Dziadów". Lata temu "Wielką Improwizację" mogłam recytować na wyrywki, plus sporo krótszych fragmentów. Jakoś łatwo wchodziły,choć za Mickiewiczem całościowo nie przepadam.
                        • marutax Re: dorastanie 21.06.17, 20:51
                          przymrozki napisała:

                          > Ha. "Wielką improwizację" to i ja bym mogła, to nie dziwi mnie wcale. Ten poten
                          > cjalny Naszpan nawijał z pamięci część czwartą!

                          ............

                          ok, to już raczej dziwne...


                    • lord_vmordevol Re: dorastanie 27.06.17, 15:00
                      przymrozki napisała:

                      > Pewnie przeznaczyli te lata na wydłużanie samogłosek. Z Adama, którego imię brz
                      > miało Laurze jak grom, zrobił się Adaaaam, którego imię brzmi jak foch ("Adaaaa
                      > aam, znowu kupiłeś opłatek, wiesz, że nam się od takich gabarytów szafka w alta
                      > nie miłości nie domyka!").

                      Byłbyż to Pythonowski miętowy opłatek?
                • tt-tka Re: dorastanie 25.08.17, 21:01
                  apersona napisała:

                  > Między rzutem na Adama a ślubem mija kilka lat, acz nie wiadomo czym wypełniony
                  > ch, bo od pierwszej chwili wszystko było idealnie jak w romantycznej bajce.

                  Miedzy rzutem na Adama a slubem mija poltora roku. Przedtem Laura bujala sie z zamorskim Wolfim, nie chciala z nim byc i nie chciala zerwac i na tym trawila czas.

                  A te poltrora roku z Adamem wypelniala zapewne jak jej matka z Grzesiem - niemowieniem o sprawach przyszlosci, wspolnego zycia. Milczeli wpatrzeni w siebie i/lub sluchali muzyki.
        • vi_san Re: dorastanie 22.06.17, 09:12
          Zuzu, piszesz, że z cierpnącym wszystkim przeczekujesz epokę różów. I ok. Ale... Weź poprawkę na to, że:
          a/. jesteś matką, a Józef bratem - też bliskie pokrewieństwo, ale jednak całkiem co innego,
          b/. masz lat te... No... Dwadzieścia parę jak mniemam. A Józef?
          c/. jako kobieta rozumiesz detale koafiury dziewczęcej jako "stylówę". Józef jako samiec - widzi tylko "coś" we włosach. I zapewne nie ma wrażenia, że to taka "stylówa", tylko że siostra wygląda jakby jej doniczka na łeb spadła...
          d/. jego reakcja też nie jest jakoś ironiczna czy złośliwa, a rzeczowa i szybka - on nie rozkminia "a może to, a może sio" - on nie ma na to czasu. Bo kochająca, nieprawdaż, mateczka zostawiła kilkulatkowi na łbie dwoje rodzeństwa, w tym malutkiego Ziutka, chałupę i ma w chudym zadku, że chłopak ma prócz tego lekcje, trening i swoje plany, oraz detal, że on sam jest dzieckiem, a ogarnianie chałupy [i dzieci] to JEJ zakichany obowiązek!

          --
          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
          • zuzudanslemetro Re: dorastanie 22.06.17, 09:42
            Ja oczywiście rozumiem punkt widzenia Józefa, aczkolwiek nie wiem, czemu od najmłodszych jego lat autorka wyposażyła go w niechęć do kokieterii. Furda tam z kwiatkami we włosach Łusi, ale już jego obrzydzenie dla niewinnego błyszczyka czy nagana, że Staszka lekko się umalowała, jest... co najmniej podejrzana. Rozumiem, że Józef lubi tylko kobiety au naturel w typie Jagny Boryny (minus lafiryndowate usposobienie). A wszak, jak mówił Kozicki, bohater "Sezonowej miłości" Zapolskiej: "Kobieta bez kokieterii jest jak kwiat bez woni". I oczywiście, że głupie mizdrzenie się jest no właśnie głupie, o tyle dbałość o siebie i odrobina kokieterii nikomu nic złego nie przyniesie. A autorka lansuje nam pogląd, że prawdziwi mężczyźni lubią dziewczęta prosto od krowy.
            • vi_san Re: dorastanie 22.06.17, 09:53
              Ale to o czym teraz piszesz to całkiem inna kwestia.
              Bawiąc się w uzasadnienie psychologiczne: Józef oglądając na codzień swoją zadbaną, zgrabną i podkreślająca urodę matkę, która równocześnie kompletnie olewa wszystko poza swoją pracą i swoją osobą i zestawiając ją z zaniedbaną ciocią Gabrysią, która się nie maluje i nie stroi, ale piecze ciasto i inne takie tam - nabrał przekonania, że to jakiś symbol jest. I że zadbanie o siebie jest jednoznaczne ze zwaleniem na niego wszystkich obowiązków. I przeszedłszy w dzieciństwie - w życiu dorosłym wolałby jednak nie...
              A teraz kogoś "oblatanego" w psychologii proszę o wypowiedź, czy to co napisałam ma sens. :D Bo ze mnie psycholog jak z tylnej części kozy instrument blaszany dęty...

              --
              Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
              • jottka Re: dorastanie 07.07.17, 09:04
                ja się też nie znam, ale zgodnie z zasadami literatury-przynajmniej-popularnej to on powinien jednak straszliwie lecieć właśnie na kobiety wystrojone, wymalowane i mające wszystko poza sobą w odwłoku, tyle że potem katować się (własną słabością) oraz katować je (przynajmniej werbalnie jako te puste dziwki coś tam coś tam:)

                kobiety idealne wielbić powinien z daleka, ale w bliższe kontakty wchodzić co najwyżej sponiewierany przez kobiety puste, a raczej Kobiety Puste. wtedy Gabodorotka mogłaby go milcząco pocieszać, ale on nie śmiałby jej tknąć, gdyż Stóp Ich Nie Godzien Całować albo coś w tym stylu.
              • zaisa Re: dorastanie 26.08.17, 08:15
                A mnie się widzi, że samiec w typie Józinka mógłby delikatnego, podkreślam: delikatnego, makijażu nie dostrzec jako takiego. Mógłby zauważyć: "Ty dziś wyglądasz tak jakoś..." Może by nawet dodał "inaczej". Takiego, który umiarkowaną ilością fluidu wyrówna cerę, tuszem przyciemni rzęsy a brwi staranniej zarysuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka