Dodaj do ulubionych

apropo spotkań tu i ówdzie

08.08.17, 09:17
w tamtym wątku to ja się zgubiłam i ogólnie uznałam, że trzeba dojechać na któreś pojezierze, a chyba to nieprawda...

- kiedy ma być ta impreza w Krakowie? dopiero na przełomie września i października? to mnóstwo czasu, ale czy koleżanka Guinea chce tylko na metaforyczną kawę, czy tez na przykład oprowadzanie po mieście jej się należy? a jeśli tak, to pod jakim kątem? najnowszych wystaw, najstarszych zabytków, najlepszego piwa?:)

- a ta impreza w Trójmieście to kiedy? bo ja będę może za tydzień, a może za dwa, a może za trzy:) w zależności od stopnia uporania się ze zleceniami, które nie dotrzymują terminów...

- coś gdzieś jeszcze?:)
Obserwuj wątek
    • emae Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 10:43
      Mnie wczoraj już nie było przy komputerze praktycznie do nocy, dopiero teraz ogarniam przemiłe odpowiedzi :)

      Z tego co zrozumiałam, Guin dobrze zna Kraków, skoro bywa tu regularnie :) Jeśli chodzi o miejsce spotkania, to już kilkakrotnie sprawdziła się Chimera (przy poprzednich spotkaniach w różnym składzie), więc myślę, że to jest dobry wybór. I zjeść można, i pogadać, i blisko do ewentualnych innych miejscówek, jakby nas znudziło zbyt długie siedzenie w jednym miejscu :)

      Jeśli chodzi o termin spotkania - ja jestem do dyspozycji cały czas, jestem na miejscu i nie mam żadnych planów, a nawet jeśli gdzieś pojadę, to raczej w pierwszej połowie września. Z przyczyn organizacyjnych bardziej pasują mi weekendy, ale nie jest to warunek konieczny. To może być dowolny termin. Roboczo zaproponuję - 16 września?

      W spotkaniach towarzyszy mi zazwyczaj Niemowlę, Które Sika W Pieluchę oraz Przystojny Brodacz. Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko. Są bardzo sympatyczni, trudno powiedzieć, który bardziej :)
    • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 15:29
      A impreza w Trójmieście została tylko skrzyknięta w opozycji do Krakowa, który leży za daleko... :D Termin i lokalizacja na razie nie ustalony, ale możliwości wiele. :D

      --
      Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
        • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 17:02
          Dawaj znać - damy radę. :D

          --
          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
            • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 17:46
              A ja ŻĄDAM stanowczo, żeby Kraków przeflancować nad morze. Częstochowę też można, ja zgodna jestem. Wówczas problem upadnie sam z siebie. Kto za?

              --
              Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
        • zla.m Re: apropo spotkań tu i ówdzie 11.08.17, 17:33
          Nie jestem fanką Pyra Baru, a i teraz latem jest strasznie oblegany, ale jak nalegasz, to niech będzie :). Mogę też zaproponować fajną pierogarnię - ma swoje oddziały w Oliwie i w Głównym, blisko dworca. Pyszne pierogi, cena za 8-12 sztuk (Zależnie od rodzaju) to około 20zł, a są tego warte.

          --
          Dziś poznałam straszną prawdę. Okazało się, że kiedy mój facet mówi, to myśli to, co mówi, a nie to, czego się domyślam. Koszmar jakiś
          • jottka Re: apropo spotkań tu i ówdzie 11.08.17, 21:48
            znaczy chcesz iść do Mandu?:) też lubię, ale podobno w Oliwie otworzyło się coś o przyjemnie wegetariańskiej nucie, Foodcoś, nie pamiętam dalej. w te upały to zasadniczo można będzie niedługo już tylko iść na lody...
    • guineapigs Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 19:43
      Jeśli naprawdę mam wybór co do charakteru spotkania, to może niedrogi a pożywny obiad? W jakimś miejscu, gdzie można przyzwoicie zjeść i jest wybór (np. serwują dania dla Ludzi Bezmięsnych), oraz nie kosztuje to 30 zł za mikromiskę zupy, a np. za 20-25 zł można zjeść całkiem smaczny obiad. Są takie miejsca? Nie mam na myśli barów stricte mlecznych czy studenckich, gdzie z zasady goście wpadają, pochłaniają i wypadają, bo kolejka straszna, ale jakąś niedrogą a dobrą knajpeczkę lokalną/osiedlową, gdzie przy jedzonku można sobie spokojnie konwersować i nie czuć oddechu wygłodniałych turystów na karku. Niechby to były nawet tylko porcje pierogów czy 'coq au vin'.
      Impreza W Trójmieście ma mieć charakter równy i niezależny, nie ma nic wspólnego z opozycją czy inną formą rywalizacji.
      Ja mam wiedzę o Gdańsku z pewnością nieaktualną, ale... pamiętam z czasów, gdy jeździłam do Gdańska na wakacje najpierw z rodzicami, potem już z przyjaciółką, że była taka fajna knajpka na Drodze Królewskiej. Wchodziło się na Drogę królewska od Bramy Wyżynnej i zaraz po mojej prawej ręce (a jak kto wchodził od Bramy Złotej, to aż przy Wyżynnej po lewej ręce) był lokal dobry a tani, zawsze zamawiałam tam 'chłodnik oraz kaszę gryczaną z sosem węgierskim'. Nazwy lokalu nie pamiętam, ale o coś takiego mię chodzi. Jak to już nie istnieje, to może istnieje coś podobnego na np. Dolnym Mieście, które juz dawno temu przeszło metamorfozę? Albo w Oliwie?

      COŚ GDZIEŚ JESZCZE?
      No co za pytanie, toż Pi.asia niemal przystawia nam pistolety do głów szantażując, że jak jej w Częstochowie nie odwiedzimy, to nas zastrzeli.
      Ja Częstochowy to nie znam, z wyjątkiem oczywiście Jasnej Góry. I muszę zaznaczyć, że jak widzę nazwę: CZĘSTOCHOWA to włącza mi się w mózgu opcja behawioralna (a może kulturowa?): 'Moherowy Beret'. Ja bym z największą radością Pi.asię odwiedziła, ale boję się, że zamiast prowadzić inteligentne rozmowy o Miągwie to zacznę śpiewać Godzinki i przekonywać do Kultu Maryjnego. Którego 'na trzeźwo' jestem przeciwniczką, ale w Częstochowie mię się odmienia. Nie wiem, czy to cud, czy tzw. genius loci, ale występuje u mię.
      • emae Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 20:29
        W sąsiednim wątku o tematyce urlopowo-spotkaniowej podałam propozycję miejsca spotkania w Krakowie. Aż się boję ją powtórzyć, żeby mnie gazeta znowu nie bloknęła za reklamy ;) W każdym razie lokal koło Rynku, niedrogo można zjeść (duży zestaw obiadowy za bodajże 18 zł), przede wszystkim wegetariańsko-zdrowo-sałatkowo :) A i samo miejsce sympatyczne i ogródkowe :)
      • pi.asia Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 20:38
        guineapigs napisała:


        > No co za pytanie, toż Pi.asia niemal przystawia nam pistolety do głów szantażuj
        > ąc, że jak jej w Częstochowie nie odwiedzimy, to nas zastrzeli.

        Zbyt szybka śmierć. Wymyślę coś wolniejszego i dotkliwszego.

        > Ja Częstochowy to nie znam, z wyjątkiem oczywiście Jasnej Góry. I muszę zaznacz
        > yć, że jak widzę nazwę: CZĘSTOCHOWA to włącza mi się w mózgu opcja behawioralna
        > (a może kulturowa?): 'Moherowy Beret'. Ja bym z największą radością Pi.asię od
        > wiedziła, ale boję się, że zamiast prowadzić inteligentne rozmowy o Miągwie to
        > zacznę śpiewać Godzinki i przekonywać do Kultu Maryjnego. Którego 'na trzeźwo'
        > jestem przeciwniczką, ale w Częstochowie mię się odmienia. Nie wiem, czy to cud
        > , czy tzw. genius loci, ale występuje u mię.

        Genius loci na pewno nie, bo częstochowianie kochają swoją Jasną Górę jak psi dziada w ciasnej ulicy. Tak więc w Częstochowie wybory najczęściej wygrywa SLD, nasz prezydent jako pierwszy wprowadził program in vitro, a poprzedniego (z AWS, potem PiS) odwołaliśmy w pierwszym w kraju oddolnym referendum tego typu. Gdy idą pielgrzymki, to częstochowianie zwiewają poza miasto (jeśli mogą).
        Poza Jasną Górą nie ma u nas zbyt wiele do zwiedzania - ale jest jedyne w Europie Muzeum Produkcji Zapałek. Jest też unikalny na skalę światową odkrywkowy cmentarz kultury łużyckiej z grobami ciałopalnymi, jest największa ( i najbrzydsza) na świecie statuja papieża Jana Pawła II, przez złośliwych a bystrych obserwatorów zwana statują Pudziana.

        Natomiast wedle Częstochowy jest miejscowość Złoty Potok. I tam jest przecudownie! Bukowe lasy, wapienne skałki, krystaliczny potok i liczne źródła. Możecie sobie wyguglać i zobaczyć, jak tam ślicznie!
        • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 21:34
          Yyy... Statui Pudziana się nie czepiam, ale małoletnim [i nie tylko] dziewczęciem będąc i wojaże po świecie uskuteczniając namiętnie zbierałam zapałki. W kolekcji mam eksponaty z chyba całej Europy, z Chin, z Kazachstanu... To Muzeum mnie kusi, wiesz? Ale sądzę, że ono pilnowane jest, i nie da się tam "zakosić" co efektowniejszych? ;)

          --
          Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
          • gat45 Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 22:03
            O ! Filumenistyka to się chyba nazywało, prawda ? Też zaczęłam kolekcję w wieku jednocyfrowym, ale długo mnie to nie trzymało. Załamałam się wtedy, kiedy ktoś przywiózł mi w prezencie kilkanaście pudełek po zapałkach z podróży do ZSRR. Tekturowe one były i śliczne obrazki - bodajże stroje ludowe ? hafty regionalne ? - drukowane były bezpośrednio na tej tekturce. Mój zarodek kolekcji pochodził z produkcji polskiej, z drewnianych pudełeczek starannie odklejało się papierową etykietkę, suszyło między dwoma płatami bibuły pod trzema tomami encyklopedii... W każdym razie można było taką kolekcję trzymać w albumie na znaczki pocztowe. A te tekturki tak mnie zdegustowały, że rzuciłam wszystko w diabły :(

            A co do spotkań : siedzę i wzdycham..... :(
            Gdziekolwiek będziecie, duch Gata unosić się będzie nad wami. Postaram się nie pohukiwać zbyt złowieszczo.
            • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 22:17
              Moja kolekcja leży w szufladzie i stwarza zagrożenie p.poż. bo ja mam pełne pudełka - z zapałami w środku! I niektóre są przepiękne - z barwionego na różne kolory drewienka, z różnokolorowymi siarkami... A leżą byle jak w szufladzie bo nie mam jak dotąd pomysłu jak i gdzie to wyeksponować... :)
              Duch Gata niech nie unosi się jakkolwiek, tylko niech Gat zorganizuje sobie mały wypad do kraju lat dziecinnych. Nie wiem jak Kraków, ale Gdańsk gwarantuje, że się ucieszy z wizyty Gata! A jeśli się nie da - doprawdy, przykre to, ale nie zawsze jesteśmy paniami swojego czasu - to [jak dla mnie] Twój duch może pohukiwać. Nawet złowieszczo. Byle nie "ciągnąc" sopranem Cavattiny Barbariny... ;)

              --
              Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
              • gat45 Re: apropo spotkań tu i ówdzie 08.08.17, 23:17
                Ha ! Kobieto, nie obracaj noża w ranie... Gdybyś Ty kiedykolwiek usłyszała to coś, co Gat wydaje z siebie w charakterze głosu, to zapłakałabyś rzewnymi łzami. Zawsze dysponowałam głosem niskim i dość głuchym, ale po pewnej niemiłej terapii mój ponury i płaski alt zamienił się w głęboko zachrypnięty sznapsbaryton.
                Do śpiewania cavatiny macie Emae :)
                • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 09.08.17, 07:06
                  Jak dla mnie to Gat może śpiewać, ja mam kompletnie drewniane ucho i zerową wrażliwość muzyczną - jak z głębokim niesmakiem twierdzi moja siostra... Ale uwielbiam i bez pudła rozpoznaję boskiego Placido Domingo - może to mi będzie policzone na plus? :(


                  --
                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                • zla.m Re: apropo spotkań tu i ówdzie 11.08.17, 17:30
                  E, to jak najbardziej do Gdańska, pojedziemy na szanty! Sznapsbarytony są mile widziane, mają tego marynarskiego ducha... <oddala się, smętnie popiskując w złej tonacji "hej ho, na umrzyka skrzyni i butelka ruuumu. Rumu!>

                  --
                  Rząd nie ciąża, można usunąć.
                  • guineapigs Re: apropo spotkań tu i ówdzie 11.08.17, 22:27
                    I łona taka w tyj białyj sukince
                    jak piknyptok co to zapira wpiersi dech...

                    Nie, to nie sznapsbaryton, to Guin coś tam próbuje jakoś dostosować do linii melodycznej.
                    I co ciekawe bo wbrew statystyce: nigdy się jej nie udaje dojść do okolic średniej. Ile razy by nie próbowała - zawsze to coś zwane 'piosenką w wykonaniu Guin' melodycznie plasuje się na skrajach rozkładu Gaussa, wręcz raz za razem gdzieś na poziomie 'o matko na którym odchyleniu, statystyka aż tego nie przewiduje' do tych lewych (znaczy: od strony lewej ręki).
                    Statystyka może nie przewiduje bo bada TEORETYCZNIE możliwą rzeczywistość, ale realność jest nieubłagalna.

                    Zatem jak będziemy robić konkurs: 'kto zaśpiewa tak, by ni cholery nie było wiadomo, co to' - STAWIAJCIE NA MIĘ!!! NIE ZAWIODĘ!!!!
                      • gat45 Re: apropo spotkań tu i ówdzie 12.08.17, 00:14
                        Znaczy, TY będziesz śpiewać :)

                        Guinea przyznała się do fałszowania poza powszechnie przyjętą skalą zapisu, Zła.m - skromniej -
                        tylko do piskliwego organu wokalnego i nieumiejętności trzymania tonacji, a Vi_san do ucha bez rozdzielczości dźwięków.
                        Co do mnie, to (na szczęście dla Was) ograniczę się do wirtualnego pohukiwania jako duch krążący nad wami. Na szczęście, gdyż wydawane przez Gata dźwięki można z kolei określić jako koktajl skrzeku, zgrzytu zardzewiałego żelastwa, skrzypienia starego drewna oraz głosu, jaki wydaje kot, gdy mu się nadepnie na ogon.

                        Więc szykuj się :
                        http://www.muzibook.fr/images/rich_texts/0000/0497/Parition_Air_de_Barberine_510px.jpg?1346747012
                          • pi.asia Re: apropo spotkań tu i ówdzie 13.08.17, 20:52
                            To teraz do tego chóru zgrzytów, pisków, pohukiwań i diabliwiedzączegojeszcze dołączam ja. I - niestety niestety - nijak nie będę pasować. Bo tak się składa, że dysponuję muzykalnym uchem i unikatowym głosem - kontraltem. Mam w dorobku śpiewanie w jednym z najlepszych częstochowskich chórów, a do mych szczytowych osiągnięć należy zaśpiewanie partii basa w jednym utworze negro spirituals "Everytime I feel the spirit". Dokonałam tego na stateczku spacerowym na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie byliśmy na tournee. Bas, który zawsze śpiewał tę partię, nie pojechał z nami, bo był w wojsku. Dyrygent niestety nie odważył się wystawić mnie do śpiewania na koncertach tego kawałka - nie wierzył, że dam radę, asekurant jeden. Ale na stateczku śpiewaliśmy sobie i turystom, był luz, i udało mi się wyżebrac zgodę na zaśpiewanie.
                            Jeśli ktoś ciekawy, to tu jest ten utwór. Partia basa zaczyna się 1'16"



                            Tak więc wyłamuję się z ogólnej indolencji śpiewaczej, obecnej na tym forum. Chociaz z drugiej strony ja śpiewająca basem, z towarzyszeniem pisków, pohukiwań, zgrzytów i diabliwiedzączegojeszcze - to może być ciekawe przeżycie dla słuchaczy...
                              • gat45 Re: apropo spotkań tu i ówdzie 14.08.17, 12:09
                                Słuch absolutny i wrażliwość muzyczną (oraz pewną znajomość tejże) ja posiadam również. Niestety, bo sama najlepiej słyszę swoje kiksy i dlatego nigdy nie śpiewałam solo (wystarczy, że mi się obsunie o pół tonu i przerywam). Dość długo śpiewałam w chórze (pi, ja też najpierw alt, a z wiekiem także kontralt, głos tzw matowy), ale to powszechnie znane zjawisko, że za kimś, śpiewającym prawidłowo, ciągnie się bez problemu to, co solo by nie wyszło. Po prostu u mnie wystąpił wyjątkowy rozziew między słyszeniem muzyki i możliwością jej odtworzenia za pomocą aparatu, którym natura mnie obdarzyła, więc szlag mnie trafiał niemożebny. A potem w ramach ratowania mi życia naświetlono mi krtań i struny głosowe tak, że w ogóle nie wydaję już dźwięków innych niż - łagodnie mówiąc - baaaardzo ochrypłe :(
                                Czyli musicie opracować z Emae jakiś duet sopran-baryton, a piszczący i zgrzytający będą nabożnie słuchać :) Proponuję "La ci darem la mano".
              • ciotka_scholastyka Re: apropo spotkań tu i ówdzie 12.09.17, 08:47
                vi_san napisała:

                > Moja kolekcja leży w szufladzie i stwarza zagrożenie p.poż. bo ja mam pełne pud
                > ełka - z zapałami w środku! I niektóre są przepiękne - z barwionego na różne ko
                > lory drewienka, z różnokolorowymi siarkami... A leżą byle jak w szufladzie bo n
                > ie mam jak dotąd pomysłu jak i gdzie to wyeksponować... :)

                Visanno, a wprost na ścianie? Ewentualnie w wielkiej gablocie powieszonej na tej ścianie? Moja przyjaciółka zbiera kafelki z różnych stron świata i w jednym pokoju ma ścianę specjalnie na nie przeznaczoną. Przykleja specjalną taśmą, taką wzmocnioną. Oczywiście oderwać to się da wyłącznie razem z tynkiem, ale póki co, nie planuje tego :)
                • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 12.09.17, 08:59
                  Mam za mało ścian? Albo za dużo rzeczy do eksponowania na nich? Książki. Książki. Półki z "zabawkami" męża - od x lat klei modele [w skali 1:72] pojazdów pancernych z czasów II Wojny Światowej. Zabawek nie da się bezpiecznie dla nich upchnąć w szufladzie. Książki. W sumie miejsce na ścianach mam w łazience tylko, acz i tam znajduje się regalik z lekturą "kibelkową"...

                  --
                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
          • pi.asia Re: apropo spotkań tu i ówdzie 09.08.17, 05:13
            vi_san napisała:

            > Yyy... Statui Pudziana się nie czepiam, ale małoletnim [i nie tylko] dziewczęci
            > em będąc i wojaże po świecie uskuteczniając namiętnie zbierałam zapałki. W kole
            > kcji mam eksponaty z chyba całej Europy, z Chin, z Kazachstanu... To Muzeum mni
            > e kusi, wiesz? Ale sądzę, że ono pilnowane jest, i nie da się tam "zakosić" co
            > efektowniejszych? ;)
            >
            Nie pamiętam już, czy jest tam wystawa etykiet. Ale są maszyny z początku XX wieku! Do niedawna jeszcze szła tam produkcja, ale zakład zbankrutował - zalew tanich i byle jakich zapałek ze wschodu go wykończył. Pamiętacie kultowe zapałki z czarnym kotem i napisem black cat safety match na etykiecie? to właśnie częstochowskie zapałki. A, i jest wystawa rzeźby z jednej zapałki, i budowle robione z zapałek...
            • vi_san Re: apropo spotkań tu i ówdzie 09.08.17, 07:08
              STANOWCZO ŻĄDAM przeniesienia Częstochowy [wraz z Krakowem] bliżej Trójmiasta! Która ma "chody" w rządzie i może przedstawić wniosek formalny w sejmie?

              --
              Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
            • ciotka_scholastyka Re: apropo spotkań tu i ówdzie 12.09.17, 08:45
              > Ale są maszyny z początku XX wieku!

              O ile dobrze kojarzę z lektur młodzieżowych oraz babcinych opowieści, pod (?) Częstochową przed wojną była "Zapałczarnia", która pewnego razu spaliła się z wielkim hukiem i wybuchami, co ówcześni mieszkańcy wspominali długo.
              • pi.asia Re: apropo spotkań tu i ówdzie 13.09.17, 21:34
                ciotka_scholastyka napisała:

                > > Ale są maszyny z początku XX wieku!
                >
                > O ile dobrze kojarzę z lektur młodzieżowych oraz babcinych opowieści, pod (?) C
                > zęstochową przed wojną była "Zapałczarnia", która pewnego razu spaliła się z wi
                > elkim hukiem i wybuchami, co ówcześni mieszkańcy wspominali długo.

                Oj tak, był wielki pożar w 1913 roku, utrwalony zresztą na 3-minutowym filmie, jednym z najstarszych polskich filmów.
                A tu króciutki film o samym muzeum:


    • emae Hop hooop! 11.09.17, 09:51
      Szanowne koleżanki, co z naszym spotkaniem? Czy moja wstępnie zaproponowana data (ten weekend) jest realna? Czy istnieje jakaś inna realna? Coś już wiadomo, kiedy będziecie w Krakowie?
      Ja nawet pedicure zrobiłam!
      (znaczy, obcięłam paznokcie).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka