Dodaj do ulubionych

" Uczciwość" Józinka- a kradzież piosenki z netu

23.08.17, 20:09
Wałkuję sobie od nowa McDusię i trafiłam na scenę jak Józinek ściąga z sieci na pena piosenkę dla Agaty " Kiedy znajdziemy się na zakręcie" i obdarowuje ją tym nagraniem na Gwiazdkę. Naprawdę nikt mu nigdy nie powiedzial, że sciąganie z sieci piosenek i ich rozpowszechnianie to zwykła kradzież ? Dlaczego nie poszedł do EMPIKU czy jakiegokolwiek sklepu muzycznego i nie kupił po ludzku płyty z tą piosenką ? Co gorsza MM pisze o tym tak beztrosko, jakby w sumie to coś normalnego, ludzkiego, a niech tam sobie okrada kompozytora i autora, a co tam. I jak się mają potem jej gorące zapewnienia we " Wnuczce" jaki to Józin uczciwy, porządny jakie to " dobro" z niego promieniuje i pozytywna siła ? A Borejki takie uczciwe, porządne i też nie widzą w tym nic złego?
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież piosenki z n 23.08.17, 22:07
      Józinek nie "ukradł" piosenki, nawet w potocznym tego słowa znaczeniu, bo to, co zrobił, nie było bezprawne.

      Po pierwsze, niewykluczone, że piosenkę zamieścił w internecie uprawniony do tego podmiot. Wykonawcy muzyki, której głównymi odbiorcami jest młodzież raczej nie mogą sobie pozwolić na luksus nieudostępniania za darmo przynajmniej singla promującego płytę. Na tak zasadnicze podejście rzadko stać nawet gwiazdy międzynarodowego formatu.

      Po drugie, nawet jeżeli piosenkę wrzucono do internetu nielegalnie, to prawo naruszył tylko ten, kto ją wrzucił. Józek, który pobrał plik nie złamał przepisów. Przekazanie pliku koleżance mieści się zaś w zakresie "dozwolonego użytku prywatnego" i nie jest "rozpowszechnianiem bez zezwolenia". Wolno przekazać płytę czy książkę osobie, z którą pozostaje się w osobistej relacji. Co więcej, Józek nie naruszył prawa, nawet jeżeli plik został udostępniony na jakimś youtube'ie w formacie uniemożliwiającym skopiowanie na zewnętrzny nośnik pamięci, a Józek te zabezpieczenia przed kopiowaniem obszedł. Póki tak pozyskany plik wykorzystywał w ramach dozwolonego użytku, był w porządku. To tak jakby zgrał sobie piosenkę z radia albo przepisał wiersz z książki do zeszytu.

      A jeżeli chodzi o aspekt etyczny. Józinek dokładnie tak samo "okradłby artystę z wynagrodzenia", gdyby wysłał dziewczynie linka do tej piosenki na youtube'ie (zwłaszcza jeżeli ma ona włączone blokowanie reklam). Co nawiasem mówiąc większość jego rówieśników by zrobiła. Dzielenie się muzyką na materialnym nośniku w pokoleniu Józka jest już raczej czymś retro.
      • iwoniaw Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 23.08.17, 22:51
        gdyby wysłał dziewczynie linka do tej piosenki na youtube'ie
        > (zwłaszcza jeżeli ma ona włączone blokowanie reklam). Co nawiasem mówiąc większ
        > ość jego rówieśników by zrobiła. Dzielenie się muzyką na materialnym nośniku w
        > pokoleniu Józka jest już raczej czymś retro.


        Trudno, żeby jej posłał linka w ramach prezentu podczas mikołajek organizowanych w klasie :-D I tak poszedł po linii najmniejszego oporu, robiąc prezent z recyclingu przedmiotów znalezionych w domu w szufladach z mydłem i powidłem. Dość żenujące, niezależnie od tego, że nie nielegalne (aczkolwiek sama MM ma odmienne zdanie w kwestii legalności takich praktyk, jeśli rzecz dotyczy jej książek, które ktoś przerabia na plik pdf, a następnie obdarowuje znajomego...)


        --
        "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
            • iwoniaw Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 23.08.17, 23:08
              No jak Ty nic nie rozumiesz - dla Dorotki się postarał, bo to była Prawdziwa Miłość. Nieprawdziwa miłość może być potraktowana po chamsku, za samo to, że nie jest Prawdziwą Miłością, nieprawdaż. Nie dość, że ten prezent wyglądał jak wyglądał, to nawet go na czas nie przyniósł (znaczy na mikołajki), bo... zapomniał, że ma coś przynieść. Ale fajny i przemyślany podarunek (spodobał mu się i sam zauważył, że to wymagało pomyślunku i jest przydatne) od Janickiej oczywiście wziął... :-/


              --
              Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
              Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
              • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 24.08.17, 07:47
                No właśnie też bym się zdziwiła, gdybym dostała starego pendrive'a z jedną piosenką. Nie wiedziałabym, jak to rozumieć.

                Inna rzecz, że gdybym od człowieka, którego widziałam raz w życiu dostała ręcznie robioną specjalnie dla mnie biżuterię, w tym pierścionek zaręczynowy, to też bym była raczej zaskoczona.
          • rosynanta Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 24.08.17, 13:30
            miodowocytrynowa napisała:

            > No jesli to jest legalne, to zwracam honor. Po prostu dużo czytałam o nalotach
            > policji za nielegalne ściąganie filmów czy muzyki z sieci. Nawet na forach praw
            > nych internauci pisali o zabranych komputerach przez policję własnie za ściągan
            > ie.

            Nie za ściąganie. Za udostępnianie. Były (i są nadal) takie systemy udostępniania plików, które jednocześnie podczas ściągania udostępniają go do pobrania innym. I to jest nielegalne.
    • mika_p Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież piosenki z n 24.08.17, 17:44
      Bo jeszcze w latach 90-tych kaseta z osobiście przygotowaną składanką była romantycznym prezentem.
      A kopiowanie fragmentów kaset dla bliskich nielegalne nie ejst, jak wyłuszczyły Przymrozki

      --
      Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
        • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 24.08.17, 20:39
          Może z serialu "Przyjaciele"? Jeszcze przynajmniej w rocznikach osób nieco młodszych od Laury należy toto do wspólnego kodu kulturowego wraz z tazosami, Cartoon Network, tamagotchi i Tajemnicą Sagali. Może rówieśnicy Józka też załapali się na "pokolenie Przyjaciół".

          Bo w tym to właśnie serialu bohater Chandler podarował bohaterce Monice zgraną na kasetę składankę romantycznych utworów. Bohaterka Monika była tym podarkiem zauroczona i zaoferowała bohaterowi Chandlerowi, w zamian za jego piękny gest, kontakt intymny w towarzystwie skarpetki przerobionej na króliczka. Niestety, czar prysł, gdy okazało się, że bohater Chandler nie nagrał płyty sam, tylko wykorzystał zalegający mu w pawlaczu podarek, który otrzymał był swojego czasu od swojej irytującej byłej dziewczyny, bohaterki Janice.
          • mika_p Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 24.08.17, 21:32
            A ja się własnie zastanawiałam, czy tego odcinka nie przywołać, ale nie chciałam spoilerować, bo może ktoś jeszcze nie widział? :)))
            Gdyby to było inspiracją, to by tłumaczyło, dlaczego stary pendrive :D
            Z drugiej zaś strony, chodziło o prezent duchowy, więc nośnik mógł być byle jaki i to akurat do Józkowego pragmatyzmu pasuje.

            A serio, to myśle, że MM zwyczaj z kasetami znała - a w kasetowych czasach żeby mieć jedną piosenkę to trzeba było ja albo od kogoś przegrac, albo nagrać z radia, albo ostatecznie kupić całą kasetę, więc dostanie jej od kogoś cos znaczyło - i po prostu przeniosła bez refleksji na nowe nośniki.

            --
            Odrobina strachu przed żoną jeszcze żadnemu mężczyźnie nie zaszkodziła. Alutka Kosoń
            • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 24.08.17, 22:07
              O to to. Sama pamiętam z dzieciństwa technologię nagrywania z radia. Kasetę poddawało się jakiejś obróbce, żeby oszukać zabezpieczenia przed piratami (czy dobrze pamiętam, że wystarczyło zapchać papierem dwa rowki wydrążone na dłuższym boku, tym przeciwległym do boku z taśmą?) i czatowało się na swoją ulubioną piosenkę w radiu. Mój osobisty Tata, tonem człowieka, który widział na własne oczy stworzenie świata, wspomina, że za jego młodości Marek Niedźwiecki oficjalnie uprzedzał nagrywających, kiedy i jakie piosenki będzie grał. A nawet ostrzegał, kiedy przyszedł czas na zmianę szpulki (protoplastę taśmy magnetofonowej).

              W pokoleniu Józka takie nagrywanie jest już raczej bez sensu, ale powiedzmy, że chodziło o gest - pokazał, że pamięta, jaką piosenkę obdarowana lubi najbardziej.
              • mika_p Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 24.08.17, 23:34
                Niedokładnie pamiętasz.
                To nie było zabezpieczenie przed piractwem.
                Kupiona nagrana kaseta miała dziurki w dnie (ja miałam magnetofon, do którego kasetę wkładało się taśma do góry, więc dla mnie ta strona z dziurkami to spód). Czysta kaseta tez je miała, ale zabezpieczone kawałkiem plastiku.
                Był on po to, aby przycisk nagrywania napotkał opór w kasecie i dał się wcisnąć. Jak się nagrało coś cudownego, to się wyłamywalo tekawałki plastiku. Jak się kaseta znudziła, niewazne, czy kupiona jako czysta czy jako nagrana, to mozna było tasmą klejącą zakleić dziurki i nagrywac od nowa.
                Te dziurki to było zabezpieczenie przed przypadkowym skasowaniem.
                Układ klawiszy wyglądał tak:
                pauza - stop - przewiń do tyłu - przewiń do przodu - play - nagrywanie
                Po omacku łatwo było wcisnąć nagrywanie zamiast odtwarzania. Wyłamana blokada nie pozwalała wcisnąć nagrywania. Owszem, trochę to niszczyło nagranie, ale czymże jest jeden zgrzyt w porównaniu z potencjalną utratą całości?

                Ja miałam magnetofon dwukasetowy :) nagrywanie było tylko w lewej kieszeni, dla bezpieczeństwa sluchałam tylko z prawej, chyba że ustawiałam dwie kasety naraz

                --
                ze skarpetkami to jest tak: w każdej parze jest silniejszy i słabszy osobnik i w pewnym momencie po prostu ten silniejszy pożera tego słabszego
                • iwoniaw Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 25.08.17, 09:11
                  Tak właśnie! Podobnie było z taśmami VHS - tzn. tam się wyłamywało taki kwadracik plastiku od strony taśmy, ale zasada ta sama.


                  --
                  Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
                  Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
                  • pi.asia Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 06.09.17, 16:00
                    Oj, pamiętam to czatowanie przy radiu z przygotowaną do nagrania kasetą w magnetofonie! W Trójce w sobotę wieczorem była dwugodzinna audycja pt. Quod libet, w której leciała sama muzyka bez zapowiedzi. Czasem na początku prezenter rzucał tonem niedbałym: usłyszymy między innymi zespoły The Beatles, Uriah Heep, Bee Gees i Pink Floyd. No i co chwilę włączało się record a potem stop, wyjmowało się kasetę i odrobinę cofało taśmę, bo akurat lecąca piosenka nie była pożądana.

                    Ale największe rozczarowanie i wściek przeżyłam, polując na "All By Myself" Erica Carmena. Utwór zaczynał się charakterystycznym wstępem na fortepianie, więc gdy usłyszałam znajome dźwięki, rzuciłam się do magnetofonu jak pantera żeby nagrać. Wcisnęłam record, i wtedy zabrzmiał głos wokalisty "Ja byl mladiii..." Czeska przeróba. Wrrr.
                    • verdana Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 06.09.17, 16:21
                      Ale nikt nie zwrócił uwagi na absurd tego prezentu, spowodowany własnie tym, ze MM zyje przeszłoscią. Kiedyś nagranie dziewczynie z radia jej ulubionej piosenki to był prawdziwy podarunek. Mogła sobie tej piosenki wreszcie słuchać na okrągło. Teraz przegranie z internetu czegoś, co się tam znajduje (chyba, że sie to jakoś przetwarza, robi składankę czy coś) jest ofiarowaniem niczego. Janicka mogła w każdej chwili sobie piosenkę odsłuchać bez udziału starego pendrive'a.
                        • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 07.09.17, 15:32
                          taodmickiewicza napisał(a):

                          > Dziewczyny z NAKW już pisały, ze mógł zainwestować w prosty odtwarzacz mp3 i po
                          > twierdzam, bo ja swój pierwszy kupiłam w tym samym roku za bodajże 30 zl. No, a
                          > le Janicka była wtedy "be", więc jak to tak.

                          A to nie był szkolny "anonimowy Mikołaj"? Bo jeżeli tak, to najprawdopodobniej obowiązywał go limit wydatków. W mojej szkole, na przykład, to było 10 zł.
                          • tt-tka Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 07.09.17, 15:44
                            przymrozki napisała:
                            >
                            > A to nie był szkolny "anonimowy Mikołaj"? Bo jeżeli tak, to najprawdopodobniej
                            > obowiązywał go limit wydatków. W mojej szkole, na przykład, to było 10 zł.

                            Anonimowy ten Mikolaj na pewno nie byl. Janicka sama mowi Jozwie, co chcialaby dostac, inna kolezanka Dziubie tez mowi - wszyscy wiedzieli, kto komu daje i od kogo dostaje.
                            Czy byl limit - jej bohu, nie wiem. Jozwa podziwia prezent od Agaty m. in. za to, ze "niedrogi" czy wrecz "za grosze", ale skad on wie, ile to kosztowalo ? Rownowartosc tuszu do drukarki ? Wiecej, mniej ?
                            • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 08.09.17, 07:59
                              To że "anonimowy Mikołaj" dzień po losowaniu przestaje być anonimowy to jest akurat fragment świadczący o kontakcie MM z rzeczywistością. W każdym razie u mnie w szkole zawsze tak było, a już następnego dnia ruszała giełda wymian ("ja ci dam Kasię, ty mi dasz Bartka, ja go wymienię z Agnieszką na Martę, a ty wymienisz Kaśkę z Marcinem na Grześka").
                              W książce nic oczywiście nie ma nic o limicie wydatków, ale skoro MM ewidentnie zna instytucję "anonimowego Mikołaja", to może właśnie z takim założeniem pisała - że prezent musi mieć symboliczną wartość.

                              Natomiast zgadzam się ze wszystkimi, że piosenka jako taka nie była dla Agaty żadną atrakcją. Dać komuś nagranie, to jak podarować wydrukowane hasło z Wikipedii.
                              • ciotka_scholastyka Anonimowy Mikołaj i giełda 13.09.17, 08:47
                                przymrozki napisała:

                                > To że "anonimowy Mikołaj" dzień po losowaniu przestaje być anonimowy to jest ak
                                > urat fragment świadczący o kontakcie MM z rzeczywistością. W każdym razie u mni
                                > e w szkole zawsze tak było, a już następnego dnia ruszała giełda wymian

                                I jestem ciekawa, jak tu było, skoro Józwa wylosował Janicką, a Janicka Józwę.
                                Janicka mogła się z kimś wymienić, ale Pałys nie, on w okolicach Mikołajek dopiero zaczyna w ogóle Janicką zauważać.

                                Pałys wylosował Janicką przypadkiem, ona się na niego wymieniła celowo? Tu by się przydał zgrabny komentarzyk o "niespodziewanym zbiegu okoliczności, hehe."
                                • przymrozki Re: Anonimowy Mikołaj i giełda 13.09.17, 10:20
                                  Jeżeli w klasie było 30 osób, a metoda losowania nie uniemożliwiała wylosowania samego siebie, to szansa jest jak 1 do 870. Czyli rzecz to możliwa i wyobrażalna, ale niezbyt prawdopodobna.

                                  Znacznie mniej prawdopodobna jest historia Józefa i Doroty. Jeżeli na 38 milionów Polaków trzy aktualnie goszczą twoją matkę, to samo prawdopodobieństwo spotkania jednej osoby z tych trzech goszczących nie jest jakoś szczególnie porażające. A tu jeszcze jedna z tych osób okazuje się, jednocześnie, spełniać wszystkie twoje wyśrubowane wymagania co do ideału kobiecości, ty spełniasz wszystkie wymagania jej, ona zakochuje się w tobie od pierwszego spojrzenia, macie kompatybilne cele życiowe oraz przed wymianą imion jesteście już w stanie porozumiewać się bez słów w sprawach tak istotnych jak zaręczyny. Taka miłość się nie zdarza i to w sensie dosłownym.
                                  • ciotka_scholastyka Re: Anonimowy Mikołaj i giełda 13.09.17, 16:22
                                    przymrozki napisała:

                                    > Znacznie mniej prawdopodobna jest historia Józefa i Doroty. Jeżeli na 38 milion
                                    > ów Polaków trzy aktualnie goszczą twoją matkę, to samo prawdopodobieństwo spotk
                                    > ania jednej osoby z tych trzech goszczących nie jest jakoś szczególnie porażają
                                    > ce.

                                    No ale coś ty, przecież tak się to właśnie odbywa! Niekoniecznie z matką, ale jedziesz np w odwiedziny do swojej przyjaciółki i jej rodziny i zakochujesz się w jej bracie, nierzadko z wzajemnością. Albo odwiedzasz mamę w sanatorium, a tu nagle się okazuje, że do jej współspaczki przyjechał syn, też w odwiedziny. Co w tym nieprawdopodobnego, bo nie rozumiem. Normalny szczęśliwy zbieg okoliczności.

                                    > A tu jeszcze jedna z tych osób okazuje się, jednocześnie, spełniać wszystki
                                    > e twoje wyśrubowane wymagania co do ideału kobiecości, ty spełniasz wszystkie w
                                    > ymagania jej, ona zakochuje się w tobie od pierwszego spojrzenia,

                                    Jak wyżej. Co prawda zwykle na dalszym etapie okazuje się, że nam się to jednak lekko rozbieżna, ale dalej nie widzę nic dziwnego w tym, że spotykasz kogoś, kto ci odpowiada, i nie przestaje odpowiadać w miarę rozwoju znajomości.

                                    > macie kompatybilne cele życiowe

                                    Jedna z podstaw udanego związku. Jak wyżej, co w tym dziwnego?

                                    > oraz przed wymianą imion jesteście już w stanie porozumiewać
                                    > się bez słów w sprawach tak istotnych jak zaręczyny. Taka miłość się nie zdarz
                                    > a i to w sensie dosłownym.

                                    No, to wiadomo, że to licentia musierovica :)
                                    • przymrozki Re: Anonimowy Mikołaj i giełda 14.09.17, 11:05
                                      No, to, że ludzie się zakochują, to się zdarza niewątpliwie. Zdarza się nawet, że w sobie nawzajem (tak jest!). Ale zdarzenia temu towarzyszące, w przypadku Józefa i Doroty, są szalenie mało prawdopodobne.

                                      Wyobraźmy sobie Kopiec Szanel. Idzie sobie ulicą, patrzy na jakieś chłopię i już ona jest jego, on jest jej. Szanel i chłopina nie zamieniają ze sobą ani słowa, ale od razu wiedzą nie tylko, że się ze sobą umówili, ale nawet, gdzie i na którą. Wiedzą też, że wszystko ich łączy i mają w tym rację (nie jest to majak zakochanego umysłu). Potem okazuje się, że matka chłopiny akurat śpi w łóżku Szanel, bo tak jakoś wyszło. A potem to już tylko zaręczyny i pierwsze "cześć" (w tej kolejności). Jest to wybitnie nieprawdopodobny ciąg zdarzeń, nawet jak na powieść dla dzieci.
                          • taodmickiewicza Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 12.09.17, 23:50
                            przymrozki napisała:

                            >
                            > No, a
                            > > le Janicka była wtedy "be", więc jak to tak.
                            >
                            > A to nie był szkolny "anonimowy Mikołaj"? Bo jeżeli tak, to najprawdopodobniej
                            > obowiązywał go limit wydatków. W mojej szkole, na przykład, to było 10 zł.
                            W książce była wzmianka, że samorząd klasowy ustalił wysokość ceny 30 zł właśnie.
                            • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 13.09.17, 07:48
                              No no. Widzę, że w samorządzie zasiadają dzieci innego typu lekarzy niż Pałysowie. 30 zł na Mikołajki u nas w szkole by nie przeszło. Zaraz by podniesiono argumenty, że:
                              - 30 zł to dla niektórych wcale nie tak mało;
                              - prezenty w przedziale 1-30 zł mogą bardzo się od siebie różnić, co może rodzić zazdrość, frustrację i napięcia w klasie (skoro dorośli mogą się pożreć o takie pierdoły, to co dopiero uczniowie w wieku gimnazjalnym).
                      • kooreczka Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 07.09.17, 15:16
                        Właśnie to.
                        W całej sytuacji razi mnie wykonanie- niechlujne i na odczepnego. Żeby nagrać kasetę trzeba było czystą kasetę wziąć, uzyskać dostęp do sprzętu i w jakiś sposób piosenkę skombinować (choćby czatując przy liście przebojów) tudzież zatroszczyć się o warunki nagrania. Czyli podjęło się wysiłek, żeby ktoś miał coś trudnodostępne. Z Netu zaś potrafi skombinować sobie każdy nastolatek.

                        Już wolałabym np. (idąc śladem tuszu do drukarki) Jóźwę szukającego szminki o konkretnym numerze. Jego poszukiwania tak bawią ekspedientkę, że dodaje mu próbkę perfum gratis. Bohater zadowolony, że ma za bezdurno i wszystkim szczęki opadną.
                        • mamuka_z_boru Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 08.09.17, 13:34
                          kooreczka napisał:

                          > Właśnie to.
                          > W całej sytuacji razi mnie wykonanie- niechlujne i na odczepnego.
                          >

                          Ale to właśnie jest bardzo realne i życiowe, choć chyba nie o taki efekt autorce chodziło.
                          Pomnę jeszcze te licealne damsko-męskie podchody, z perspektywy wieku takie śmieszne, więc jak najbardziej to widzę: Janicka prosi o piosenkę, wyobrażając sobie, że on kupi płytę, albo chociaż singla, odsłucha tę konkretną piosenkę, i coś w nim drgnie, i będzie cały czas o niej myślał, i dając prezent jakoś do tego nawiąże... A tymczasem młody, gruboskórny buc zrzucił piosenkę z netu na stary pendrive, a potem w ogóle zapomniał go zabrać. A tymczasem ona wysiliła się, wyszukała prezent pasujący do jego zainteresowań, myślała o nim przez cały czas...
                          To trochę tak, jak dziewczyna dopisuje sobie różowe scenariusze do śladów zainteresowania wyrażonego przez obiekt jej westchnień, niemal mdleje, jak on ją zaprosi gdzieś po lekcjach, przebiera się milion razy, pół godziny myje zęby (no bo może będą się całować!!!!), a tymczasem niczego nieświadom bucek zabiera ją do kebaba, cały czas opowiada o gierkach, w które nap...dla w weekendy, sypie dookoła kawałkami mięsa i cebulą, polewa wszystko sosem czosnkowym i na koniec rzuca "czeee... to ja spadam" ;)
                          Więc jak dla mnie cała ta sytuacja jest realna i fajnie opisana, tylko podejrzewam, że mój odbiór nijak się ma do założeń autorskich.
                          Gdyby MM nie chciała koniecznie pasować Józwy na rycerza, to by wyszła całkiem spójna historia - ot, licealne "gry miłości i przypadku", starcie młodego nieokrzesańca z bardziej wyrobioną koleżanką, można by było to pociągnąć dalej w stronę dojrzewania uczucia i jakiejś przemiany bohatera... I byłaby spójna i logicznie rozwijająca się historia. A tak, to mamy z rzyci wziętego rycerza i Janicką w paskudną żabę przemienioną.
                          • iwoniaw Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 08.09.17, 13:54
                            No i mniej więcej o to właśnie chodzi (nie tylko w tym wątku, tylko w b. wielu w Neo) - opis sytuacji bywa b. dobry i realistyczny - po czym zostaje okraszony takim komentarzem odautorskim, że nic, tylko siąść i zapłakać. Ktoś tu na forum kiedyś napisał, że MM nie straciła nawet zmysłu obserwacji, tylko nie rozumie, co widzi, a komentując przedstawiane sceny - zabija je i ich sens. I ja się z tym zgadzam.

                            Gdyby MM nie chciała koniecznie pasować Józwy na rycerza, to by wyszła całkiem
                            > spójna historia - ot, licealne "gry miłości i przypadku", starcie młodego nieok
                            > rzesańca z bardziej wyrobioną koleżanką, można by było to pociągnąć dalej w str
                            > onę dojrzewania uczucia i jakiejś przemiany bohatera... I byłaby spójna i logic
                            > znie rozwijająca się historia. A tak, to mamy z rzyci wziętego rycerza i Janick
                            > ą w paskudną żabę przemienioną.


                            No niestety.


                            --
                            "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
        • kropka_zua Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 23.09.17, 12:00
          "No wszystko fajnie, tylko skąd Józek miałby nabrać odczucia charakterystycznego dla nastolatków lat 90. ubiegłego stulecia?"
          w 2004 byłam w ostatniej lo. Nie każdy miał jeszcze neta(ja nie ;( ), a sporo osób nie miało na tyle szybkiego, by ściągać wszystko, co sobie zażyczyli (nieszczęsne połączenia telefoniczne). Koledzy ze stałym łączem to było coś! Sama dostałam od kolegi kilka cdków z ulubioną muzyką i byłam przeszczęśliwa. Do tego w moim miasteczku był "sklep muzyczny" - koleś sprzedawał pirackie płyty, a mnie nawet myśl nie powstała, że mogą nie być oryginalne. Co muzyki z netu też nie miałam takich refleksji - dawali, to brałam. Moje zastanowienie budzą też pednrvy, bo kupowałam je rodzinie na wigilię (na pewno grubo po 2004 roku, bo za swoje pieniądze, więc obstawiam bardziej 2007-08) i pamiętam, że trafiłam z nimi w dziesiątkę, a nie kosztowały wtedy po 20-30 zł, tylko raczej koło 60-70. Zastanawia mnie więc ta pełna pendrivów szuflada Józinka - pierwszy odtwarzacz mp3 kupiłam sobie w 2007 roku i on mnie kosztował 200zł ( z własnej wypłaty, to pamiętam ;) ), a on też służył jako pendrive i miał 1gb pojemności, co było wtedy wow super wielkością, a nie był z jakiejś wysokiej półki cenowej.
    • turzyca Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież piosenki z n 08.09.17, 13:47
      Ja jestem tak bezdennie naiwna i uczciwa, ze muzyke z internetu kupuje. Pojedyncze piosenki kosztuja zazwyczaj pare zlotych, a wychodze z zalozenia, skoro praca tworcy mi sie tak bardzo podoba, ze chce miec z nia czestszy kontakt, to warto go wspomoc, zeby mogl dalej tworzyc.

      --
      Dzenderowy potfur A.D. 1904
      • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 13.09.17, 08:15
        Jedno drugiego nie wyklucza.

        Kiedyś uważało się, że "piraci" i "nabywcy płyt" to dwie oddzielne grupy. Dzisiaj, po serii badań konsumenckich (np. badania American Assembly z 2012 r., ale są też badania angielskie czy norweskie), wiadomo, że jest odwrotnie. "Piraci" wydają na legalną muzykę więcej niż nie-"piraci".
        I tak naprawdę nie ma w tym nic zaskakującego. Przecież wiadomo, że czytelnicy bibliotek (z których pisarze, póki co, nie mają zysku, ale to akurat ma się wkrótce zmienić) kupują, statystycznie, więcej książek niż ludzie niekorzystający z bibliotek. Mechanizm jest prosty - książki kupuje ten, kto ma potrzebę czytania. A kto ma potrzebę czytania, korzysta z bibliotek i kupuje książki ("i", nie "albo").
        Z muzyką jest tak samo, nastolatek, który "ściąga" muzykę z internetu, za kilkanaście lat, kiedy znajdzie muzykę, która mu się podoba, zapłaci za nią. Jedynym efektem twardego egzekwowania zakazu "piractwa" będzie pokolenie, które albo muzyki w ogóle nie potrzebuje, albo wystarcza mu muzyka puszczana w komercyjnych stacjach radiowych. Nawet wielki orędownik karania "piratów", Zbigniew Hołdys, nie widzi żadnej winy w tym, że jako młody, niezamożny człowiek zgrywał muzykę ze źródeł, które dzisiaj byłyby "pirackie" (oczywiście, będzie się bronił, że za jego czasów legalne płyty były niedostępne, ale prawda jest taka, że bogata kolekcja albumów po 50 zł każdy dla większości dzisiejszych nastolatków też jest raczej niedostępna, choć z innego powodu).
        • jottka Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 13.09.17, 17:31
          > Przecież wiadomo, że czytelnicy bibliotek (z których pisarze, póki co, nie mają zysku, ale to akurat ma się wkrótce zmienić)

          to się już zmieniło, w styczniu tego roku - jeśli ktoś się zarejestrował w stosownym stowarzyszeniu (tzn. zgłosił chęć otrzymania tantiem od wypożyczeń), to dostał odpowiednio wyliczoną kwotę, o ile spełnił określone ustawą warunki. kokosy to jednakowoż nie są:)
          • przymrozki Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 14.09.17, 08:02
            W praktyce na pewno nie kokosy. Na przykład autorzy prac naukowych dostają raz na kilka lat 50 zł. Koszt obsługi systemu wypłacania tych "tantiem" znacznie przewyższa faktyczne korzyści dla autorów, no ale to już w ogóle problem europejskiego systemu ochrony praw autorskich.

            Teoretycznie autor książek może dostać maksymalnie ok. 20 tys. zł. rocznie. Tyle że to dotyczy tylko tych najbardziej wypożyczanych książek, w praktyce pewnie tylko lektur szkolnych i głośnych nowości wydawniczych. A co to ma wspólnego z tematem forum, spyta ktoś. Ha. MM chyba jest w spisie lektur! ;-)
            • jottka Re: " Uczciwość" Józinka- a kradzież pios 14.09.17, 10:24
              ale to nie jest dla autorów prac naukowych! to jest litościwe wsparcie literatury pięknej, acz szeroko rozumianej - podręczniki, opracowania naukowe itp. są wyłączone z puli na dzień dobry. a kto dostanie maksymalne kwoty, trudno się połapać, bo przynajmniej zeszłoroczny przelicznik był przedziwny, tj. brano pod uwagę głównie biblioteki z woj. mazowieckiego, za to w ogóle z Małopolski czy bodaj Pomorza, a to z punktu krzywdzi popularnych lokalnie pisarzy, ma się zmienić w tym roku, no ale zobaczymy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka