Dodaj do ulubionych

Ida a tradycja nadawania imion

24.08.17, 22:18
Mimo braku sklepienia na czółku, tak sobie myślę. Kiedy Róża informuje Idę, że efekt upojnej nocy wśród lunet będzie nosił imię "Melania", Ida jest zachwycona. Wyraża nawet żal, że sama nie wpadła na piękny pomysł nadania własnym dzieciom imion po przodkach. I tutaj właśnie pojawia się moje pytanie - jak to nie wpadła? Wszak jej syn nosi imię jej osobistego stryja.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Ida a tradycja nadawania imion 24.08.17, 22:21
      przymrozki napisała:

      > Mimo braku sklepienia na czółku, tak sobie myślę. Kiedy Róża informuje Idę, że
      > efekt upojnej nocy wśród lunet będzie nosił imię "Melania", Ida jest zachwycona
      > . Wyraża nawet żal, że sama nie wpadła na piękny pomysł nadania własnym dziecio
      > m imion po przodkach. I tutaj właśnie pojawia się moje pytanie - jak to nie wpa
      > dła? Wszak jej syn nosi imię jej osobistego stryja.

      Eee, toż stryj Józeczek to Borejko drugiej kategorii, żaden tam szlachetny przodek.




      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • iwoniaw Re: Ida a tradycja nadawania imion 24.08.17, 22:40
          Ale gdyby chwilę pomyślała i przypomniała sobie Mickiewicza, to mogłaby nazwać Józka Żegotą. Byłoby po przodku i patriotycznie, skoro łacińska wersja była już zajęta :-D


          --
          "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
        • przymrozki Re: Ida a tradycja nadawania imion 24.08.17, 22:59
          Gabriela ubiegła Idę w nazwaniu syna Ignacym, owszem. Gdyby jednak Ida była córką pierwszej kategorii, to by jej to nie powstrzymało. Ignacy miałby samych wnuków o swoim imieniu! Tak to widzę:

          Ignacy Borejko szedł Parkiem Sołackim z podniesionym czołem. Otoczony był wianuszkiem wnuków płci męskiej, których ortalionowe kurteczki w biedronki szeleściły niczym togi rzymskich senatorów.
          - Wale - powiedział dumnie Ignaś czując się Cezarem swojego przedszkola muzycznego im. Braci Dominikanów.
          - Feliks Kupa - dodał Ignaś, Kaligula grupy Rumcjasów w żłobku im. Kopców Mrówek.
          Rozmowa skrzyła się dowcipem właściwym miłośnikom szarad i gier słownych, biło też od niej ciepłem rodzinnego gniazda, w którym każdy czuje się jak u siebie, chyba że jest wsiokiem bez znajomości łaciny. Ignacy Borejko właśnie napawał się tym skrzeniem, gdy nagle zza winkla wychynął typ o czółku wątpliwej urody, ale jakby znajomym wyrazie.
          - Borejko?! - krzyknął posiadacz czółka
          - Docent! - wyrwało się Borejce.
          - Borejko, czy to wszystko twoje wnuki?! - zdziwił się docent. Nie wiedział nawet, że jego zdziwaczały kolega z pracy jest żonaty. Ignacy prawie się do niego nie odzywał, a jeżeli mu się zdarzało, to tylko po to, żeby pożyczyć białe buty damskie w absurdalnym rozmiarze. Docent, jako człowiek światowy (wczasy w Bułgarii, buty marki Adidas i upodobanie do ekskluzywnych cukierków Rafaello) wiedział, że takich spraw się nie drąży, więc nie drążył.
          - Owszem, panie docencie, moje wnuki.
          - No proszę. A ten malec jak ma na imię?
          - Ignacy.
          - A ten?
          - Ignacy.
          - O. A ten?
          - Niespodzianka. Ignacy.
          Docent strapił się nieco, ale wspomnienie wczasów w Bułgarii przypomniało mu, by nie drążyć.
          - To praktyczne. Jeżeli macie w rodzinie litrowy kubek w różyczki z wykaligrafowanym imieniem "Ignacy" to może go używać każdy z pana wnuków. Nie chcę być jednak niedyskretny, ale skoro oni wszyscy Ignacy, to jak pan do nich woła?
          - Normalnie. Po nazwisku.
    • taodmickiewicza Re: Ida a tradycja nadawania imion 26.08.17, 16:53
      Wiecie, w "Kalamburce" poznajemy nieco bardziej męża Gizeli- Kazimierza. Być może Ida chciała się wybielic (a przy okazji resztę członków rodziny B. bo jak wiadomo, przez wiele lat mieli państwa Traków w nosie, mimo że Mila zawdzięcza im wszystko) i nadała swojemu najmłodszemu synowi to dosyć staroświeckie imię. A Józef, cóż raczej imię nadała mu po wujku. Pokażcie mi kobietę, która przy zdrowych zmysłach (chociaż to Ida, więc to się sypie) nadaje dziecku na imię Józef lub Kazimierz (chociaż Kazika osobiście znam i to młodziutkiego).
      • tt-tka Re: Ida a tradycja nadawania imion 26.08.17, 17:46
        Niezle by bylo... niestety w tej samej Kalamburce dowiadujemy sie, ze "dziewczynki (corki Borejkow) juz jej (Gizeli) prawie nie pamietaly".
        Skoro juz dziewczynka Ida nie pamietala przybranej babci Gizeli, watpliwe, by bardzo dorosla Ida pamietala i chciala uczcic meza tej zapomnianej...
        • ciotka_scholastyka Re: Ida a tradycja nadawania imion 26.08.17, 21:22
          Otóż to. Ale Józef urodził się, jak mówię, przed tą modą (która, nawiasem mówiąc, wróciła nie "teraz" ale ponad dobre dziesięć lat temu).
          Więc gdyby nie chodziło o rodzinną tradycję, Ida nie nazwałaby syna urodzonego w pierwszej połowie lat 90-tych Józef, choćby nie wiem jak jej się to imię podobało.
        • taodmickiewicza Re: Ida a tradycja nadawania imion 26.08.17, 21:22
          Jasne, teraz jest od groma biegajacych po placach zabaw Stasiów i Jadwig, ale miło myśleć, że chociaż jeden dzieciak jest nazwany na cześć poczciwego Traka (który nawet cierpliwie czekał, aż Mila się odchowa, aby poślubić ukochaną ). Chociaż po Borejkach nie ma co się spodziewać sentymentalizmu do ludzi, którzy nie nazywają się Borejko (i nie są Dmuchawcem).
          • zaisa Re: Ida a tradycja nadawania imion 03.09.17, 23:46
            taodmickiewicza napisał(a):
            Ch
            > ociaż po Borejkach nie ma co się spodziewać sentymentalizmu do ludzi, którzy ni
            > e nazywają się Borejko (i nie są Dmuchawcem).

            I jakby Gabrysia dobrze pomyślała, to by synowi dała Czesław po profesorze. Chyba, że Czesław to było imię licealnego profesora MM.
    • taodmickiewicza Re: Ida a tradycja nadawania imion 03.09.17, 22:47
      Tak sobie pomyślałam. Ostatnimi czasy Milicja wykazuje dziwne przywiązanie do swojej przyszywanej matki. Afera z groszkami, ten dziwny kostiumik z piki i "Kal Amburka" ( Kalemba). Myślicie, że Mila mogła całą ciążę męczyć Idę, aby nadała dziecku na imię "Gizela/Kazimierz", bo uświadomiła sobie jak bardzo nawaliła, że kontakt zanikl? W sumie Milicji już bliżej, niż dalej, a Bozia patrzy i zapamięta, że Trakowie na marne poświęcili jej kawał swojego życia. Może imię syna nawet nie było decyzją Idy, w końcu ona i tak się nim nie interesowała.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka