Dodaj do ulubionych

Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa

29.08.17, 15:26
Tak, wiem, że Ignaś nie zmienił się w robaka, ale nie uwolnię się od skojarzeń literackich. Vide: mówię "przemiana" - myślę "gregor samsa" i tak dalej.
Ale do ad remu: otóż jakoś w JT nagle mamy Ignasia tak denerwującego, że wcale się nie dziwię Józwie, że lubi lać kuzynka. Począwszy od jego stylówek (adidaski, pomarańczowa kurtka i czapka w biedronki), skończywszy na moralizatorskich pogadankach. W trakcie dzieła następuje w bohaterze przemiana i Ignaś informuje, że furda z czymś tam bo od teraz będzie potrzebował dżinsów. Nie mija wiele czasu i widzimy Ignasia w Żabie w szlafroczku z wyłogami a zaraz potem mało, że znów w garniturku to jeszcze jako wstrętnego szpicla i donosiciela. Czy MM tak strasznie nie ma pomysłu na tę postać, że musi ona (ta postać) mieć cofki do siebie sprzed przemiany, czy też Ignaś nie potrafi wytrwać w tych przemianach. Dodam, że ostatni raz podobał mi się w Imieninach, kiedy nie wiedział czy Kopernik umarł czy wpadł do czarnej dziury. Potem już zawsze było z nim tylko gorzej. W dodatku MM wzbogaca moją wyobraźnię opisami fizis Ignasia na patykowatych nogach w gaciach letnich powiewających jak sztandar.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 29.08.17, 16:19
      Znalazloby sie wytlumaczenie, nawet prawdopodobne, tylko bardzo smutne - otoz Ignas nikogo nie obchodzi do tego stopnia, by ktos te zmiany/usilowania zauwazyl i wsparl. Moze i dostal dzinsy (niewykluczone, ze za obszerne lub za ciasne, skoro kupowala Gaba), ale do tych dzinsow nadal ma tandetne pomaranczowe adidaski i czapke w biedronki. Jedynym, ktory go dostrzega i ksztaltuje - aprobata albo jej wyraznym brakiem - jest Ignac. A co z dzieciaka robi Ignac, coz, widzimy.

      Przy okazji - faworyt dziadunia podlega bardzo krytycznej ocenie Milicji. I on sam nie podziwia jej tak jak np Jozwa. Z Laura jest to samo. Z kolei pupile babuni (swego czasu Pyza, potem mlody Palys) maja wylane na Ignaca. Pszypadeg ?
      • zuzudanslemetro Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 29.08.17, 17:04
        Przyszła mi straszna rzecz do głowy: że on owszem dostał dżinsy, dziedziczone po Pyzie, z aplikacjami w biedronki. Wiem, że on nikogo w tej rodzinie nie obchodzi. Szkoda, bo to fajny dzieciak był. Ale jednak należy zwrócić człowiekowi uwagę, że garniturek jest kiepskim pomysłem tak w upał jak w mróz i że Odyseję w teczkę na podróż rasta-fordem może wziąć ze sobą tylko ekscentryk lub idiota. Ignaś, niestety, ekscentrykiem nie jest tylko totalną melepetą.
          • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 30.08.17, 13:44
            diananawozku napisał(a):

            > Czyli Strybo-Borejkowie mają w odwłoku wszystkie swoje dzieci? Ja zawsze myślał
            > am, że tyczy się to tylko Laury...

            Kolezanka czytala forum po lebkach, wydalo sie :)
            Zartuje, ale sporo o tym bylo, o Ignasiu zwlaszcza. Ze ten dzieciak, na ktorego punkcie wszyscy oszaleli, pierwszy od lat potomek plci meskiej w obu rodzinach jest potwornie zaniedbany. Nie ma butow, zima gania w tandetnych adidaskach. Jego fobii zywieniowych nikt nie zauwaza. Kiedy (10-latek!) uciekajac przed szerszeniem biegnie w strone jeziora i przepada na wiele godzin, nikt go nie szuka ani nawet nie niepokoi sie. Nikt nie reaguje, gdy Jozwa zneca sie nad nimi latami w jego wlasnym domu. Nie wyjezdza / nie jest wysylany na zadne wakacje, choc chcialby.
            • zuzudanslemetro Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 30.08.17, 13:49
              Oraz, że pozwala mu się na to, żeby robił z siebie pośmiewisko na każdym polu, bo co innego wsparcie dla ekstrawagancji człowieka i fasonu, kiedy naprawdę chce nosić tużurek i czapkę w biedronki, a co innego kiedy chłopak powiela jedyny dostępny mu wzorzec męski, bo własny ojciec - jak to była łaskawa określić Przymrozki w innym wątku - ma do wymieszania jakąś pilną sałatę. A wzorzec ten jest mocno archaiczny nawet na tle swoich rówieśników.
            • przymrozki Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 30.08.17, 15:00
              Gwoli ścisłości, w "Febliku" okazało się, że Grzegorz martwił się tym, że Józek znęca się nad Ignasiem. Wiemy też, że Stryba poradził sobie z tym zmartwieniem jak dorosły mężczyzna i wzorowy ojciec, to znaczy nic nie zrobił, ale latami kisił w sobie niechęć do Józka. Ignaś nie miał z tego nic, a Józef miał wolne od wysłuchiwania pojękiwań o "mocy miłości, która jest jak wiatr" i "moralnej degrengoladzie, jaką jest nasz świat", co było dla niego wystarczającą karą.

              Nie wiemy też, jak to było z wakacjami Ignasia. Józek najwyraźniej na jakieś jeździł, skoro miał z nich wspomnienie braku czystej bielizny. Jednego by wysłali, a drugiego nie?
              • zuzudanslemetro Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 30.08.17, 15:13
                Pewnie nie wysyłali, gdyż uważali, że skoro dzieci mają co jeść i co czytać to już jest wystarczające, żeby spędzić wakacje bądź ferie. A wyjazdy w góry lub nad morze to jakaś fanaberia i zbytek, co oczywiście nie dotyczy seniorów, gdyż im się należy jak psu zupa wyjazd do Łeby.
                    • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 30.08.17, 15:45
                      Te wycieczki z matka skonczyly sie w chwili zamazpojscia matki badz urodzenia Ignasia. Juz w DP (gaba jest ledwo w poczatkach ciazy) zadnego pomyslu na wakacje dziewczynek i zadnych planow. A potem co rok ogrodek u starszych panstwa w Pobiedziskach.
                      Ale to dziewczynki, Ignas NIE wyjezdza, tylko marzy, by wyjechac. A babunia z wlasciwa jej mila oschloscia i ironia wybija mu te marzenia z glowy.
                      Swoja droga - na ile atrakcyjny dla 7- i 10-latki byl Smielow i pogadanki o Mickiewiczu ?
                      • vi_san Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 08:33
                        Mógł być o tyle atrakcyjny, że tam miały matkę "dla siebie"? Bez "miłego" dopie...eee...eee...przania się czarownej babuni i ględzącego o czort wie czym dziadunia? Że w tym nieszczęsnym Śmiełowie czy co to tam było mogły iść Z MAMĄ za ręce, że MAMA im o tym nudnym jak flaki z olejem Mickiewiczu opowiadała, że MAMA szła z nimi na lody [zakładam, że tam jakaś buda z lodami jest?]... Wiem, brzmi koszmarnie. Ale owszem, znam dziewczynę [obecnie już dorosła], która z rozczuleniem wspomina, jak ją czasem mama zabierała do swojej pracy - mama była księgową, więc serio - żadna atrakcja dla 7 - 10 latki. Ale w domu był ojciec, emerytowany wojskowy, człowiek złośliwy i wymagający, oczekujący dyscypliny i podporządkowania. I nawet jako dorosłej jej się wydawało, że w mamy racy było tak fajnie, a potem szła z mamą przez park i czasem zachodziły do cukierni na ciacho itd. a "normalnie" to prosto po szkole musiała szybciutko do domu, bo tatuś rozliczał z każdej minuty spóźnienia, potem od ... do ... lekcje, od... do ... to, itd. Zgodzę się, ze to jest patologiczne [ja uważam, że patologia to nie tylko narkotyki, alkohol i nieuctwo!] ale to by mi bardzo, bardzo pasowało do Borejklanu i do tego "arkadyzowania" wypadów do Śmiełowa...
                        P.S. Czy istnieje słowo "arkadyzowanie"? Chyba nie. W każdym razie chodziło mi o to, że owe wyjazdy jawią sie im jako arkadia, raj jakowyś. :D

                        --
                        Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                        • fornitta69 Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 09:33
                          Nie mam pojecia, dlaczego Mickiewicz nie mialby zainteresowac 7 i 10 latki. Moja 6 letnia kuzynka chetnie slucha o Chopinie, Mickiewiczu, Joannie D'Arc... Nie jest genialna, nie jest "stara malutka"- przeciez to, czy dziecko sie wciagnie w opowiesc, zalezy od formy podania roznych informacji. Laura sie w Smielowie nudzila, fakt (albo Gaba nie trafila z tematem i forma w jej gust, albo mala miala po prostu focha z innego powodu), ale to nie znaczy, ze tego typu wycieczki edukacyjne to snobizm.
                          • fornitta69 Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 09:53
                            Gorzej nawet- szesciolatka ostatnio brala udzial w zajeciach dla dzieci w muzem (nuuudaaaa!) i sluchala o Witkacym(tym cpunie), oraz malowala pod wplywem substancji (kwasne, slodkie,gorzkie slone napoje- dzieci mialy sie przekonac jak smaki beda wplywac na ich tworczosc). Biedny, udreczony edukacja maluszek- dziwnym trafem zachwycony. Smielow i Mickiewicz to przy tym lajcik. No ale czego by Gaba nie zrobila dla dzieci z definicji musie byc ZUE.
                            • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:11
                              fornitta69 napisała:

                              Biedny, udreczony edukacja maluszek- dziwny
                              > m trafem zachwycony. Smielow i Mickiewicz to przy tym lajcik. No ale czego by G
                              > aba nie zrobila dla dzieci z definicji musie byc ZUE.

                              No i w tym rzecz, ze biedny, udreczony edukacja w wykonaniu Gaby maluszek zachwycony NIE BYL. Znaczy bylo to ZUE / ZLE zrobione. Hm ?
                            • fornitta69 Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:03
                              Zgoda. Ale jak sie tego nie potrafi, to nie jest kwestia zlej woli, tylko wlasnie braku umiejetnosci. Gaba sie starala- nie posadzila dzieci przed bajka, zeby miec je z glowy i moc sobie poczytac w spokoju. Wiec te wyjazdy nalezy jej chyba jednak zaliczyc na plus a nie na minus?
                              • fornitta69 Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:07
                                No i Laura i Roza to skrajnie rozne osobowosci. Nie wiem czy latwo jest wymyslic rozrywke, ktora by obu przypasowala? Gaba pewnie chciala zarazic corki tym co sama kocha- to jest dosyc naturalna potrzeba. Tak jak rodzice kochajacy gory, ciagna swoje dzieci od malego na szlaki- wcale dzieci nie musza sie ta miloscia zarazic, ale rodzice chca im pokazac to co sami uwazaja za cudowne.
                                • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:24
                                  Wymyslic nielatwo, zwlaszcza, sorry za uszczypliwosc, gdy sie o tym nie mysli /malo mysli i slabo zna wlasne corki. Byly rzeczy i zajecia, ktore OBIE dziewczynki bawily.

                                  Oczywiscie, ze rodzice staraja sie przyblizyc dzieciom to, co lubia lub robia i bardzo dobrze. Bylam mlodsza niz Laura w Smielowie, gdy znalam juz osobiscie mamuta, wiedzialam, czemu jedna bryla soli jest niebieska, a inna rozowa i odroznialam amonity jakiestam od innych. Ale mnie to wtedy interesowalo i bawilo.
                                  Z Mickiewiczem tez mozna bylo, pamietam bardzo udana inscenizacje "Pani Twardowskiej" (telewizyjna ? Jakis spektakl dzieciecy ?) i zachwyt dzieciarni, gdy zamaszystym krokiem wkracza XVII-wieczna szlachcianka, a przerazony diabel wywiewa. Da sie. I nie wykluczam, ze tak opowiedziany/zagrany wiersz bylby ciekawszy niz meble p. Becu.
                                  • fornitta69 Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:27
                                    Czyli Gaba nie trafila z rozrywka, bo nie znala wlasnych corek i nie myslala o ich potrzebach- wszystko jasne. Do Smielowa pojechala pewnie wylacznie dla wlasnej przyjemnosci, dzieci ciagnela ze soba tylko zeby WYDAWAC sie innym dobra matka. Mozna to i tak interpretowac, czemu nie.
                                    • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:37
                                      A gdzie ja cos takiego napisalam ??? Nie trafila, bo nie potrafila zainteresowac, nie wiedziala, co dla jej corek moze byc ciekawe/zabawne, wzglednie uznala, ze dzieci z borejklanu uwielbienie dla wieszcza powinny miec w genach. Jej sie z pewnoscia WYDAWALO, ze jest dobra matka, nie robila tego, by taka udawac. Tyle ze dobre checi bez umiejetnosci to swietny budulec na droge w wiadomym kierunku bardziej niz cokolwiek innego.
                                      • mika_p Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 22:15
                                        Mam dwójkę dzieci, z różnicą większą niż u Gaby. Ciągnęłam je w różne miejsca, czasem nudne dla jednego, czasem dla drugiego, czasem dla obojga, ale ja chciałam iść. Na upartego pewnie mogłabym jedno, drugie czy oboje zostawić z tatusiem albo podrzucić babci, ale wychodziłam z zalożenia, w że w najgorszym razie się przewietrzą, a w najlepszym wszyscy będziemy się dobrze bawić.

                                        --
                                        Po człowieku, który lubi salceson, można się wszystkiego spodziewać. Alutka Kosoń
                                        • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 22:46
                                          A ja rozdzielam. Bo o ile na "Ule z I B" moge wziac 6-latke, to dwulatke niekoniecznie. Nie tylko sie wynudzi, ale jeszcze innym nie da ogladac. Do muzeum bajki moge wziac roznoletnia gromadke, bo oni tam maja oferte dla dzieci w roznym wieku.
                                          Natomiast majac na stanie Pyziakowny w omawianym czasie zdecydowanie wolalabym muzeum Arkadego Fiedlera. Odleglosc zblizona i tez pisarz, a atrakcja imo wieksza.
                                          • zuzudanslemetro Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 23:53
                                            Ja Cię rozumiem, tt-tko, bo o ile sama byłam zachwycona Ulą w więku lat trzech o tyle, owszem, spróbuję z moim dzieckiem, ale nalegać nie będę. Clue tkwi w tym, że jak biorę małą na spacer po Łazienkach to główną atrakcją są wiewiórki, a wiedzę wtłaczam do głowy jakoś mimochodem. Nie wpadłabym na pomysł, żeby zabierać dziecko do muzeum Mickiewicza, a z drugiej strony moje młode, rok temu samo zażądało wejścia do Willi Koliba w Zakopanem, a ja jako trzylatka widziałam w Zachęcie wystawę "Cztery razy Paryż", z której pamiętam i Sutina i Chagala i Modiglianiego. I nie było to nudne. Wycieczka zaś Gaby z córkami była przeze mnie przywołana nie jako naganna, tylko fakt, że ostatnia wycieczka wydarzyła się przed narodzeniem Ignasia, jest naganny. Tak, wiem tt-tko, nie Ty zarzucasz :)
                                            • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 00:31
                                              Zuzu, wiem, ze chodzilo Ci nie o miejsce i gatunek, tylko fakt, ze te wycieczki skonczyly sie definitywnie :)
                                              To ja zdziwilam sie (nie zarzucalam), co ciekawego moze byc w Smielowie dla tych konkretnych dzieciakow w tym konkretnym czasie - i wyszlo mi, ze nic, wzglednie ze nie umiano ich zaciekawic.
                                              A to, ze Ignasiowi nawet takiej wycieczki 30 km nie dano, to jeszcze inna rzecz, on biedak rzeczywiscie mial tylko ksiazki i nic wiecej.
                                              PS Swego czasu wloczylam dzieciarnie po Muranowie nie szczedzac objasnien, nawet z nawiazaniem do literatury (typu "Mania Lazurek"), a i tak najwieksza atrakcja i jedynym elementem zapamietanym byly schodki miedzy podworkami, po ktorych mozna bylo biegac :(
                                              • reveiled Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 17:46
                                                tt-tka napisała:
                                                a i tak najwieksza atrakc
                                                > ja i jedynym elementem zapamietanym byly schodki miedzy podworkami, po ktorych
                                                > mozna bylo biegac :(
                                                To i tak dobrze, bo mojej, wowczas 3.5 letniej, corce, z wycieczki to Quebecu najbardziej podobal sie boczek (tak, wedlina)
                                              • vi_san Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 20:45
                                                No to czytaj uważniej, bo nic takiego nie napisałam. :P

                                                --
                                                Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                                  • vi_san Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 02.09.17, 00:31
                                                    Napisałam. Ale w odpowiedzi na rozważania [bodajże Tt-tki] co mogło być fajnego w Śmiełowie dla małych. I nie napisałam, że tak było, a że MOGŁO tak być - a to różnica!

                                                    --
                                                    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                          • reveiled Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 18:01
                                            Jesli chodzi o rozdzielanie to to jest jeszcze kwestia wyjscia czy wyjazdu. O ile wyobrazam sobie wyjscie z jednym dzieckiem na kilka godzin i zostawienie drugiego, o tyle wyjazd na wakacje bez jednego dziecka, nie bardzo, chyba ze dziecko juz jedzi samo.
                                            • zuzudanslemetro Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 02.09.17, 19:30
                                              Trochę off top: mój mąż jest z takiej rodziny, że jego rodzeństwo było zabierane na wakacje a on nie. To się moim zdaniem nieźle odbija na psychice. A są też takie rodziny, w których nie wyjeżdża się z dziećmi na wakacje dopóki nie skończą 6 lat bo "przecież i tak nie zapamiętają". Tylko, że dzieci Gabo-Grzegorza w ogóle nie były za specjalnie zabierane na wakacje. A już zwłaszcza podobno ukochany, wykochany Ignaś. I jestem ciekawa, dlaczego właściwie? Przy czym lubiłabym poznać odpowiedź autorki chociaż wiem, że według niej jestem reprezentantem w tym momencie niskiej schadenfreude.
                          • vi_san Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 09:49
                            Się nie upieram... Ale ogólnie: każde miejsce na świecie może być atrakcyjne lub nudne.
                            Dawno temu czytałam takie opowiadanko [tu skrót]: Siostry rozmawiają, bo jedna z nich dostała listy od dwóch swoich koleżanek. No i czyta fragmenty pierwszego: Agnieszka jest na obozie harcerskim, tyle się dzieje, że nie ma kiedy napisać dwóch słów, były pięknie urządzone "chrzciny" zuchów z zaprzyjaźnionej drużyny, pomagali w truskawkobraniu czy tam sianokosach, zwiedzali zabytkowy przepiękny kościół... Tyle się dzieje, że nawet nie ma kiedy posłuchać słowików, bo jak pada na łóżko to zasypia jak kamień. Tymczasem Doroty list jest pełen narzekań: pogoda do niczego, zimno, mokro, wszyscy cały czas pokrzykują jedni na drugich, nic normalnie do roboty przez cały dzień, a na dodatek w nocy jakieś ptaszyska się drą i spać nie dają! Po zapoznaniu się z tymiż młodsza siostra mówi coś w rodzaju "Oj, szkoda, że Dorotka nie pojechała tam gdzie Agnieszka!", na co starsza wyjaśnia, że przyjaciółki są RAZEM na tym samym obozie... Także tego... To może nie być kwestia miejsca czy nawet otoczenia, a chęci i woli własnej?

                            --
                            Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                            • ciotka_scholastyka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 10:52
                              > Siostry rozmawiają, bo jedna z nich dostała listy od dwóch swoich koleżanek. No i czyta fragmenty pierwszego: Agnieszka
                              > jest na obozie harcerskim (...)

                              Fajne :)
                              Ja kiedyś czytałam opowiadanie w jakiejś "dorosłej" gazecie, bardzo mi się spodobało: o dwóch młodych dziewczynach, mieszkających naprzeciwko siebie, ale nieznających się osobiście. Jedna - spokojna, pracująca w jakiejś bibliotece, po pracy wracająca do domu, zaszywająca się z herbatką i kotem, od czasu do czasu odwiedzana przez przyjaciółkę. I druga - atrakcyjna, rozrywana towarzysko, spędzająca wieczory w klubach i dyskotekach, pracująca w korpo (w tego typu opowiadaniach zawsze spokojna praca za małe pieniądze ale dająca satysfakcję jest przeciwstawiana pracy w korpo :) ). Opowiadanko jest napisane w formie pamiętników obu pań, w których to pamiętnikach każda z dziewczyn namiętnie zazdrości życia tej drugiej :) :) :)
                              • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:03
                                Lubilam male formy satyryczne od zawsze. I - opowiadanko na poltorej stroniczki malego formatu - co ja mam z tych wakacji, ciocia w Zalesiu, ogrodek i zadnego sensownego chlopa w poblizu, a gdy na sierpien pojechala tam B., to opowiadania bylo az do swiat, jakie cudowne tam powietrze, niebo gwiazdziste i lad moralny, tatarak pachnie, sasiad tak wymownie milczal :) etc.
                                Z literatury dzieciecej - cudowne "Byle do wakacji" Aliny Goldnikowej: 9-letnie blizniaczki w jednej klasie, ich opis tych samych zdarzen domowych i szkolnych jest calkiem rozny, a oba wyraziste:)
                                • ciotka_scholastyka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:12
                                  tt-tka napisała:

                                  > cudowne "Byle do wakacji" Aliny Goldnikowej: 9-letnie
                                  > blizniaczki w jednej klasie, ich opis tych samych zdarzen domowych i szkolnych
                                  > jest calkiem rozny, a oba wyraziste:)

                                  Oj, a one nie były starsze? Czy to była Kasia i Basia, jedna szczupła, druga pulchna? I jedna ciągle narzekała, a drugą wszystko cieszyło? Bo coś mi się kojarzy, ale nie jestem pewna, czy znowu nie mieszam lektur.
                                  I chyba to sobie kupię :)
                                  • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:15
                                    To to wlasnie ! Katarzyna "gruba jak pierzyna" i Baska szkapa, bo chuda jak kon ogrodnika :)
                                    Moze i byly starsze, 11-letnie na przyklad, tak strasznie dawno temu to czytalam... ale pamietam duzo, cudowna rzecz ! Wiek moglam pomylic, przyznaje bez bicia. Na pewno podstawowka i nie najstarsze klasy.
              • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 30.08.17, 15:30
                przymrozki napisała:

                > Nie wiemy też, jak to było z wakacjami Ignasia. Józek najwyraźniej na jakieś je
                > ździł, skoro miał z nich wspomnienie braku czystej bielizny. Jednego by wysłali
                > , a drugiego nie?

                Wiesz, to sa synowie roznych rodzicow :) Palysowie mogli wyslac choc raz, a Strybowie nie wysylaja i szlus.
                • przymrozki Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 08:03
                  Mam kuzynostwo w swoim wieku. Nie mieszkaliśmy co prawda przez ścianę, ale w jednej, małej miejscowości. Raczej nie byłoby życia w rodzinie, gdybyśmy nie dostawali mniej więcej tego samego. Oczywiście, Ignaś był genialny, ale IQ nie wyklucza pytania "mamo, Józek jedzie na kolonie, czy ja też pojadę?".

                  Że już nie wspomnę, że sytuacja finansowa Strybów (dwie pensje, troje dzieci, niskie koszty utrzymania częściowo dzielone z Ignacym i Milą) była znacznie lepsza niż sytuacja Borejków w "Idzie sierpniowej" (jedna pensja, czworo dzieci plus niepracująca żona i koszty utrzymania niedzielone z nikim). A mimo to w "Idzie" rodzinne wakacje były. Unieruchomiona zakrzepicą Gabriela jako utracone uroki zdrowia i młodości wspomina właśnie wakacje. Czyli nie podzielała opinii Mili o wyjazdach. Zresztą, jak trafnie wypomniano w dyskusji powyżej, Mila też nie podziela swojej opinii o wakacjach, bo wyjeżdża co roku. I kpi z męża, gdy jemu się nie chce.
                      • reveiled Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:12
                        A to nie jest wlasnie czas na skupienie sie na pracy naukowej, bez rozpraszania sie zajeciami ze studentami? Nie wiem jak jest w Polsce, ale tu gdzie jestem, w Kanadzie, praca naukowa bylaby ich priorytetem - do tego stopnia, ze niemal niemozliwe jest zwolnienie profesora z powodu slabych wynikow lub nawet zupelnego lekcewazenia nauczania - o ile tylko praca naukowa jest w porzadku, natomiast swietny wykladowca moze byc zwolniony jesli nie radzi sobie z praca naukowa.
                        Co nie zmienia faktu, ze rodzice maja obowiazek zajecia sie dziecmi i zorganizowania im wakacji. Wiekszosc rodzicow pracuje w czasie wakacji, a jednak znajduja jakies rozwiazania.
                        • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:29
                          reveiled napisał(a):

                          > A to nie jest wlasnie czas na skupienie sie na pracy naukowej, bez rozpraszania
                          > sie zajeciami ze studentami? Nie wiem jak jest w Polsce, ale tu gdzie jestem,
                          > w Kanadzie, praca naukowa bylaby ich priorytetem

                          Ale Gaba sie na pracy naukowej nie skupia, przynajmniej w domu. Mysli i mowi o wielu rzeczych, lecz nigdy o swojej pracy.
                          Jedna z osob bywajacych na forum stworzyla kiedys (nie tu) piekna sciezke kariery naukowej pani profesor Strybowej :) - gdyby osoba dala sie naklonic i zgodzila sie wrzucic to tutaj, byloby swietnie. Pieeeeknie proooosze, choc nalegac nie smiem.
                        • przymrozki Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:40
                          Ale przecież Gaba już ma habilitację. Grzegorz chyba też, bo nad czym by tak siedział codziennie do 22 (dopiero wtedy wybijała godzina obowiązkowej przerwy w pracy, po której Gabrysia zarządzała odpoczynek i czas na przyjemności, znamienne, że jest to godzina, w której mały Ignaś już zapewne dawno spał). Ile oni mają tej pracy naukowej? Jakieś artykuły, wstępy do ksiąg pamiątkowych i konferencje (które przecież nie odbywają się latem). Dodatkowo prace studentów i doktorantów. U Gaby najwyżej kilka rocznie (ilu jest studentów na roku na filologii klasycznej? przecież nie tysiące).
                          W Polsce (niestety!) nawet na uniwersytetach jest tak, że profesor (i uniwersytecki, i zwyczajny, nie wiemy, jakimi są Strybowie) jest w zasadzie niezwalnialny nawet jeżeli żaden z niego dydaktyk, a ostatni sukces naukowy miał w latach '70. To wynika z przepisów. Utrzymanie katedry i instytutu wymaga zatrudnienia określonej liczby profesorów. Nawet na kierunkach bardziej masowych i dochodowych niż filologia klasyczna profesorów jest zwykle na styk. Na dodatek rynek jest pełen uczelni niepublicznych, które też muszą te normy zatrudnienia wyrobić. Zdarzają się nawet przypadki utrzymywania katedry na nazwisku osiemdziesięcioletniego profesora, który po udarze ledwo mówi (to już patologia, ale zdarza się).

                          Na dodatek pole badawcze Gabrieli jest dosyć statyczne. Żaden student w kalifornijskim garażu nie odkryje nowej łaciny. Gaba może sobie pozwolić na dwa tygodnie wakacji.

                          • reveiled Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 11:54
                            Pewnie, na dwa tygodnie wakacji, a nawet wiecej, kazdy moze sobie pozwolic. Poza tym, jeszcze raz podkreslam, zadna praca nie zwalnia rodzicow z obowiazku zapewnienia opieki dzieciom.

                            Ale z ta praca naukowa to chyba nie chodzi tylko o osobista habilitacje. Przynajmniej tu uniwersytety zatrudniaja profesorow glownie po to zeby robili research - dla pracodawcy, niekoniecznie dla siebie.

                            Nie pamietam szczegolow kariery Grzegorza, ale rozumiem ze jest informatykiem, jak moj ojciec, ktory rowniez przesiadywal nad praca do pozna w nocy, chociaz zadnej kariery naukowej nie robil. Wiec to jest calkiem mozliwe. Tylko znowu - nie usprawiedliwia zaniedbywania dzieci. Moj ojciec pracowal bardzo duzo, ale jezdzil z nami na wakacje. I pozniej, juz bez nas, do emerytury, tez jezdzil, chociaz bywalo ze zabieral prace ze soba - w dobie internetu to czesto wykonalne.
                            • przymrozki Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 12:08
                              Filologów klasycznych wielki biznes raczej nie zatrudnia. Informatyków już tak, ale najwyraźniej Grześ nie jest na tyle ceniony, żeby się na te konfitury załapać. Bodajże w "Imieninach" tak źle zarabia, że rozważa zarzucenie informatyki i rozpoczęcie kariery akwizytora. Stąd wnoszę, że Grześ nie miał innej pracy niż naukowa, a więc to nad nauką siedział do 22.

                              Jedyna znana nam "fucha" to był barter. Za naprawę komputera rekin biznesu Stryba dostał dzień w domku jednorodzinnym bez noclegu i wyżywienia (wartość rynkowa ok. 20 zł).
                            • tt-tka Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 12:18
                              reveiled napisał(a):


                              > Nie pamietam szczegolow kariery Grzegorza

                              Tego nie wie nikt :)
                              Za malo wazne, zeby pisac.

                              > ale rozumiem ze jest informatykiem,

                              Informatykiem albo matematykiem i kolega ze studiow fizyka Hajduka :), a byc moze wszystkim naraz.
                              O Grzegorzu wiemy tyle, ze juz w Noelce byl doktorem i ze zrobil doktorat najwczesniej na roku. Potem byl na polrocznym stypendium, napisal ksiazke, ktora sie chwali Jurkowi... tyle ze w miedzyczasie zupelnie serio rozwazal mozliwosc porzucenia kariery uczelnianej i zatrudnienia sie jako przedstawiciel handlowy (!).
                              Co robi, gdzie pracuje, jakie ma sukcesy/porazki - nie wiemy.
                              • przymrozki Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 08:27
                                Swoją drogą, skoro Grześ jest informatykiem, to czemu Ignaś o naukę podstaw obsługi komputera musiał prosić Fryderyka? To samo Ignacy - chciał się dowiedzieć, jak się wchodzi do internetu, więc czekał na wizytę Fryderyka. Ponieważ Fryderyk nie miał czasu doradził Ignacemu, aby ten zwrócił się do Ignasia, bo dzieci szybko pojmują obsługę komputera. Szybciej niż informatycy, doktorzy nauk, najwyraźniej.
                                  • przymrozki Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 08:52
                                    No tak. Żeby się Rózy od tych dwóch popołudni w tygodniu z ukochanym nie przewróciło w głowie.

                                    Ale to w sumie przykre. Grześ Róży i Laurze przynajmniej pokazał komputer. Jego własne dzieci Elka (która chodziła na kurs komputerowy, jak wiemy) i Ignaś nie dostały nawet tego.
                                • bupu Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 10:48
                                  przymrozki napisała:

                                  > Swoją drogą, skoro Grześ jest informatykiem, to czemu Ignaś o naukę podstaw obs
                                  > ługi komputera musiał prosić Fryderyka? To samo Ignacy - chciał się dowiedzieć,
                                  > jak się wchodzi do internetu, więc czekał na wizytę Fryderyka. Ponieważ Fryder
                                  > yk nie miał czasu doradził Ignacemu, aby ten zwrócił się do Ignasia, bo dzieci
                                  > szybko pojmują obsługę komputera. Szybciej niż informatycy, doktorzy nauk, najw
                                  > yraźniej.

                                  Pozwolę sobie wytknąć iż podstawy obsługi komputera zna także św Gabriela od Grzywki. I też paluchem nie kiwnęła. Ponadto nie wiem czemu Fryc miałby uczyć podstaw Ignasia, który własny komputer miał i użytkował już na etapie TiR.


                                  --
                                  Wiedźma
                                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                  • fornitta69 Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 11:12
                                    Ja mam proste wytlumaczenie. Ignac nie chcial, zeby ktokolwiek z rodziny go czegos uczyl- to on jest od nauczania i pouczania w domu. Grzes informatyk jest dla niego takim samym autorytetem jak Ida- lekarz. Dlaczego zatem pytal i prosil o pomoc Fryca? Bo byl na etapie zauroczenia nim i chcial mu w ten sposob okazac sympatie.
                          • verdana Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 31.08.17, 13:11
                            Już nie. Teraz można go zwolnić po uzyskaniu oceny negatywnej, a trzeba po uzyskaniu drugiej negatywnej, a np. moja uczelnia zażyczyła sobie takiej ilości punktów rocznie, że zaczynam tłuc punkty na konferencjach, które mnie kompletnie nie interesują.
                          • mika_p Re: Przemiana, czyli Ignacy Gregor Samsa 01.09.17, 20:56
                            > Grzegorz chyba też, bo nad czym by tak siedział codziennie do 22 (dopiero wtedy wybijała godzina obowiązkowej przerwy w pracy, po której Gabrysia zarządzała odpoczynek i czas na przyjemności, znamienne, że jest to godzina, w której mały Ignaś już zapewne dawno spał)

                            Gdyby nie to, ze wzmianka o g. 22 jest w DP, to bym obstawiała, ze Grześ siedzi na IRCu, ale w '93 to chyba na to za wcześnie.

                            --
                            Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka