Dodaj do ulubionych

Natalia w Łebie

01.09.17, 08:46
Jak wiemy, Natalia po porzuceniu Tunia postanowiła zaszyć się "i to na dłużej" w jakiejś "odległej samotni" tak, by móc "siedzieć na pustej plaży, milczeć i podejmować decyzje". Jej wybór padł na Łebę w sezonie wakacyjny (Natalia Borejko - rzeczywistość, 0:1). Kolejną zaletą Łeby miało być to, że w nadmorskim miasteczku w wakacje utrzymanie nie kosztuje zbyt dużo (0:2). Przyjmijmy, że plany się powiodły, Gabriela nie wcisnęła siostrze opieki nad Pyzą i Tygryskiem, a Natalia szczęśliwie trafiła do ogródka Anieli.

Natalia w książce miała dwa źródła gotówki - swoje pieniądze i pieniądze od Gabrieli (których by nie dostała, gdyby nie wzięła na wakacje siostrzenic). Nie wiadomo, w jakiej proporcji je wydawała, ale przyjmijmy, że najpierw płaciła wyłącznie lub przede wszystkim swoimi. Wiemy, że Nutria wyczerpała fundusze do zera po następujących zakupach:
- dwa bilety uczniowskie i jeden studencki z Poznania do Gdyni
- cztery porcje parówek w Warsie
- dwie butelki napoju Sprite w Warsie
- ciasteczka w Warsie
- taksówka w Inowrocawiu (to po tym rachunku Natalia zauważa, że zostały już tylko pieniądze od Gabrysi, "ostatnie z tych pożyczonych", co zresztą może sugerować, że Natalia już coś z tego zasobu wydała. Raczej nie stało się to przed wyjazdem, bo Natalia pieniądze Gaby zobaczyła najwcześniej 22. czerwca, a wyjazd był 23. rano). Jeżeli proporcja cen wymienionych wyżej artykułów do średniej pensji nie uległa drastycznej zmianie od 1994 r., to moglibyśmy wyliczyć, na oko, że Natalia miała przy sobie najwyżej równowartość ok. 330 zł (bilety 100, porcja parówek 20, napój 10, ciastka 20, taksówka niech będzie, że 80, dodatkowe 30 zł zaoszczędziłaby jadąc autostopem zamiast pociągiem).
Po tym przydługim wstępie, przechodzę do pytań.

1. Gdzie ona zamierzała się myć i korzystać z toalety? Prać?
2. Gdzie chciała sobie podgrzewać wodę na herbatę, skoro kupowanie napojów nie wchodziło w grę ze względu na napięty budżet? Same dwie herbaty w taniej kawiarni dziennie wyczerpałaby połowę jej zasobów w dwa tygodnie.
3. Jak chciała oszczędzić na jedzeniu, skoro, jako wegetarianka, nie mogłaby korzystać z najtańszej opcji żywienia zbiorowego typu "Bar Biała Mewa - największy schabowy w Łebie tylko 15 zł", a jedząc chleb z serkiem topionym wyciągnęłaby nogi na szkorbut? Mięso konserwowe odpada z tych samych względów.
4. Wypadałoby kupić gospodarzom jakieś wino albo chociaż kwiatka. A dzieciom czekoladę. Przecież ona się im wprosiła do domu, zajęła matce z dwójką małych dzieci teren rekreacyjny, obniżyła komfort mieszkania (nie tylko Żeromskim, ich sąsiadom z dołu też). Za co kupiłaby to wino, ten kwiatek i te czekolady?

Oraz pytanie dodatkowe - kiedy już okazało się, że Natalia jedzie z Pyzą i Tygrysem, jak Nutria i Gaba wyobrażały sobie punkt 1 w wykonaniu trzech osób? W tym dwójki dzieci?
Obserwuj wątek
    • berrin Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 09:20
      Ad. pytanie dodatkowe oraz 1,2,3: mam poważne obawy, że wyobrażenia te były nader proste: No przecież jak do kogoś jedziesz "w gości", to on cię żywi. Jedzenie, herbaty, pranie, mycie, toaleta. Nie po to umieszczasz się w czyimś przydomowym ogródku a nie na polu namiotowym, żeby zachowywać "szlachetną samowystarczalność". W tej sytuacji faktycznie potrzebujesz kasy tylko na przejazd w tę i we wtę i ewentualnie jakiegoś kieszonkowego. bo bazowe utrzymanie zapewnia gospodarze.
      Takie założenie pozwala zgodzić się rachunkom i ilośc kasy (te hipotetyczne 330 zł - w sam raz na przejazdy plus niewielka rezerwa) zgadza się z planami.

      Nie wiem tylko, czy był to klasyczny "rachunek bez gospodarza" czyli gospodarz nie ma pojęcia, ze poza ogródkiem ma także udzielić pełnego utrzymania i obsługi hotelowej, względnie wie, nie wyrażał zgody, ale jego delikatne aluzje nie zostały zauwazone - czy też układ taki odpowiada każdemu, bo kiedy ktokolwiek z rodziny Kowalików kiedykolwiek potrzbuje ostoi w Poznaniu, ma ją zawsze z pełnym utrzymaniem i usługami hotelowo-pralniczymi takoż. Zwykłą wzajemność, bez rozliczania się co do grosza, troche jak w rodzinie.

      Za to w kwestii odwdzięczania się... chyba nie było takich planów, poniewaz juz od jakiegoś czasu Borejkom takie grzeczności odruchowe nie wychodzą. A i sama Natalia nie jest największym ogarem w tej kwestii i całą swą niezykłą subtelnośc odczuwania kieruje raczej do wewnątrz (u Agathy Christie byłaby pierwszą do zamordowania jako osoba, ktora wiele zrobi dla innych ludzi, ale tak naprawdę nie umie zwrócić na nich uwagi i czegokolwiek na ich temat zrozumieć, więc nie zauważy, ze komus bardzo się naraża albo wręcz kogoś krzywdzi).

      --
      Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
      • przymrozki Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 09:51
        Jestem gorąco za nierozliczaniem się w rodzinie i wśród przyjaciół (o ile Natalia i Aniela były przyjaciółkami).

        Na przykład nie byłoby ładnie, gdyby Gabrysia przyjęła od Roberta pieniądze za noclegi i utrzymanie Belli. Ale po pierwsze, Robert naprawdę był w sytuacji nadzwyczajnej. W takich okolicznościach nawet obcy sobie pomagają. Po drugie, zaproszenie wyszło od Borejków. Po trzecie, Robert tyle pieniędzy, ile miał, tyle chciał dać. Po czwarte, wyraźnie nakazał Belli, a i Bella sama wiedziała, że warto się gospodarzom odwdzięczyć pomocą w domu. Po piąte, Gabrysia była przyjaciółką Roberta, a sam Robert nigdy nie uchylał się od pomocy Borejkom. Nawet jeżeli wartość pieniężna ich wzajemnych świadczeń nie była równa, to równa była gotowość pomocy.

        Gdyby Natalia oczekiwała czegoś ponad pięć metrów kwadratowych trawnika, nie dając nic w zamian, to by jednak był nietakt. Chyba.
      • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 10:09
        "Ktokolwiek z Kowalikow" :) w osobie Jozka rybaka (czy on jeszcze zyje w czasie akcji NiN?) ma w Poznaniu corke z zieciem, wnukami i mieszkaniem. Ma rowniez stryjecznego brata Mamerta, ktoremu w czasach napiec rynkowych slal tluste wegorze.
        Nie widze okazji do rewanzu. W ukladzie Zeromscy/Kowalikowie vs Borejkowie to Aniela jest ta, ktora swiadczy.
        • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 10:22
          Plus teraz dopiero zauwazylam :) - pal szesc samotnosc na plazy w nadmorskiej miejscowosci upalnym latem, ale JAK Natalia chciala miec cisze i spokoj w obecnosci Bernarda ???
        • przymrozki Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 10:32
          Ida świadczy darmowe usługi medyczne. Bernard jednak próbuje się jej odwdzięczać tworzoną przez siebie sztuką (która potem służy w domu za wieszak za ręczniki). Poza tym Żeromski przygotowuje jedzenie na sylwestra grupy ESD i piecze tort weselny dla Laury (nie przyjmuje za niego pieniędzy, ale tutaj rodzina przynajmniej proponuje). Możliwe też, że Bernard ma zwyczaj wpadania bez zaproszenia i wyjadania ludziom obiadów tak, jak na romantycznym wyjeździe Strybów. Wtedy coś w rodzaju symetrii świadczeń by się jakby pojawiało. Ale ciągle nie ma w tym równaniu Natalii.

          Mila i Ignacy jadą do Łeby, gdy gospodarzy nie ma w domu, więc ich wizyta nie jest aż tak uciążliwa. Obiady zamawiają u sąsiadów Żeromskich (zapewne za nie płacą), nie u Żeromskich. To że ten rodzaj noclegu dla przyjaciół jest darmowy, to akurat rozumiem. Gdyby Natalia z dziewczynkami pojechały w takim trybie, nie byłoby to aż tak dziwne.
          • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 11:11
            przymrozki napisała:

            > Ida świadczy darmowe usługi medyczne.

            He, he - i wlasnie Ida jest osoba, ktora od Zeromskich/Kowalikow niczego nie potrzebuje i nie dostaje (minus rzezba Bernarda, faktycznie)

            Natomiast Gaba, Natalia, seniorzy - wystepuja glownie jako biorcy. Oczywiscie przyjazn Gaby i Anieli z czasow ESD mogla przetrwac wieki, ale imho to juz nie jest przyjazn. Bo zainteresowania sprawami Anieli, jej klopotami i radosciami ja tam nie widze. Chyba ze rzeczywiscie paleczke przejal Bernard, a koszty tej przyjazni to np wypad do imieninowej chatki :)
            • bupu Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 11:19
              tt-tka napisała:

              > przymrozki napisała:
              >
              > > Ida świadczy darmowe usługi medyczne.
              >
              > He, he - i wlasnie Ida jest osoba, ktora od Zeromskich/Kowalikow niczego nie po
              > trzebuje i nie dostaje (minus rzezba Bernarda, faktycznie)
              >
              > Natomiast Gaba, Natalia, seniorzy - wystepuja glownie jako biorcy. Oczywiscie p
              > rzyjazn Gaby i Anieli z czasow ESD mogla przetrwac wieki, ale imho to juz nie j
              > est przyjazn. Bo zainteresowania sprawami Anieli, jej klopotami i radosciami ja
              > tam nie widze. Chyba ze rzeczywiscie paleczke przejal Bernard, a koszty tej pr
              > zyjazni to np wypad do imieninowej chatki :)

              Akurat w imieninowej chatce to Bernard był kołem ratunkowym dla Gaby, przerażonej ewentualną intymnościa z własnym mężem.


              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
              • kgxspace Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:06
                Akurat w tym konkretnym zdarzeniu wina jest głównie... Grzesia. Gabriela miała taką samą ochotę na bycie sam na sam z mężem, jak ta mieszalnica do sałaty chciała pobyć z żoną. Tak się biedaczysko postarał i natrudził! - a kiedy sukces już był koło nosa, to pojawił się Bernard i nabiał się ugotował na miękko. Trzeba było odpysknąć albo do końca grać rolę amanta, puścić do upierdliwca perskie oko i powiedzieć, że żona ma imieniny i on dla niej zaplanował romantyczne popołudnie. Niestety, Grzegorz sam z siebie zrobił durnia, wolał gryźć wąsa, niż dopiąć swego. A potem nie dość, że sam się dobrze nie bawił, to jeszcze do końca zepsuł solenizantce dzień, bo poza irytującym przyjacielem musiała jeszcze znosić jego fochy. (Bernard z kolei powinien się spalić się ze wstydu na widok dwóch nakryć z serduszkami i ulotnić się pod przykrywką zwiedzania okolicy, ba, powinien jeszcze zaproponować, że to on ich odwiedzie, kiedy będzie pora, a oni niech się raczą winem i szampanem. Wrażliwy artysta... Ciekawe, co by zrobił, gdyby zamiast chatki był pokój hotelowy z wielkim łóżkiem zasłanym płatkami róż. Pewnie zaległ by w samym środku i kazał pozostałym nucić pieśni o kwiatach). Wcale się nie dziwię, że Gaba wolała myśleć o zupie ;)
                • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:12
                  kgxspace napisał(a):

                  nie dość, że sam się dobrze nie bawił, to jeszcze do końca z
                  > epsuł solenizantce dzień, bo poza irytującym przyjacielem musiała jeszcze znosi
                  > ć jego fochy.

                  Ani nie musiala, ani nie znosila. Przeciwnie, swietnie sie bawila z Bernardem, potem prychala smiechem w zlewozmywak, a jeszcze pozniej, juz w domu, takze ja ta historia bardzo smieszyla.
                • bupu Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:17
                  kgxspace napisał(a):

                  > Akurat w tym konkretnym zdarzeniu wina jest głównie... Grzesia. Gabriela miała
                  > taką samą ochotę na bycie sam na sam z mężem, jak ta mieszalnica do sałaty chci
                  > ała pobyć z żoną. Tak się biedaczysko postarał i natrudził! - a kiedy sukces ju
                  > ż był koło nosa, to pojawił się Bernard i nabiał się ugotował na miękko. Trzeba
                  > było odpysknąć albo do końca grać rolę amanta, puścić do upierdliwca perskie o
                  > ko i powiedzieć, że żona ma imieniny i on dla niej zaplanował romantyczne popoł
                  > udnie. Niestety, Grzegorz sam z siebie zrobił durnia, wolał gryźć wąsa, niż dop
                  > iąć swego.

                  Fakt, że Grześ powinien był zareagować stanowczo, czego nie zrobił, ale na litość... Gaba się całą sytuacją świetnie bawiła, nie bacząc na wkurzenie męża! I wcale nie chciała jechać, Kalarepiany wbił ją w pojazd niemal siłą, a i to musiał szybko wiać z Roosevelta, bo Gabuchna chciała wyskakiwać, mamrocząc coś o zupkach dla Ignasia.


                  A potem nie dość, że sam się dobrze nie bawił, to jeszcze do końca z
                  > epsuł solenizantce dzień, bo poza irytującym przyjacielem musiała jeszcze znosi
                  > ć jego fochy.

                  To nie były fochy, tylko zasadny wkurw. Gdyż, jak zauważyłaś, Grześ się napracował, a ona to miała w odwłoku. Bernard to przede wszystkim jej przyjaciel, nie Grzegorza, więc równie dobrze to Gabuchna mogła wykopać go z towarzystwa. Tymczasem wolała wykopać swojego męża, świetnie się, jako rzekło, bawiąc towarzystwem Bernarda i mając gdzieś, że cała robota Grzegorza, tudzież szansa na sam na sam z nim poszły się jabadać z diablimi.

                  A Grześ jej postawę mógł odebrać tylko w jeden sposób nie zależy jej na chwili intymności z nim, nie obchodzi jej jak bardzo się starał. Znaczy ma go gdzieś. W zestawie z awanturą o zmywarkę, gdzie Gaba jak zwykle porzuca Grzecha na pastwę rodziny, daje to potężny powód do wkurzenia. Facet nie z celofanu i kalarepy zapewne zrobiłby Gabie taką awanturę, że całe Jeżyce by się trzęsły, a echa byłoby słychać nawet w Swarzędzu.
                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • jakgdyby.nigdynic Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 12:36
      Nie wiemy dokładnie, na jak długo Natalia zamierzała wyjechać. Osobiście przyjmuję, że dla kuracji złamanego serca wystarczy tydzień, dwa. Masowa turystyka w latach 90. nie była jeszcze tak masowa jak obecnie. Sezon w Ustce trwał właściwie od połowy lipca do połowy sierpnia. Podejrzewam, że w Łebie było podobnie. Poza tym, nawet w szczycie sezonu Łeba nie była nawet w połowie tak zatłoczona, jak obecnie, a mówimy o ostatnim tygodniu czerwca i pierwszym lipca.
      1. Natalia wraz z Pyziakównami miały nocować w namiocie rozstawionym w ogródku Anieli (w tekście expressis verbis). Tamże zapewne miała korzystać z toalety, myć, prać i robić herbatę.
      3. Z nastoletnich "tanich" wyjazdów pod namiot pamiętam gotowanie makaronu. Jedzeniem nikt się nie przejmował, a było to w latach 2000. W roku 1994 było nie tylko MNIEJ wszystkiego w sklepach, ale też byliśmy mniej wybredni, a jedzenie chleba z serkiem topionym nie było synonimem upadku. Przy okazji, szkorbut rozwija się dość wolno, a pierwsze objawy występują po około 3 miesiącach "diety". Przypuszczam, że dwa tygodnie jedzenia byle czego nie mogą zaszkodzić zdrowej dwudziestolatce.
      4. W dzieciństwie moje wakacje wyglądały zupełnie jak Borejkowskie. Cały tabun rodziny i znajomych zajeżdżał do naszego domu (położonego w atrakcyjnym turystycznie miejscu). Nie przypominam sobie, żeby generowało to wielkie problemy. Przypominam też, że w latach 90. tak zwane "media", czyli na przykład woda, były dużo tańsze niż teraz.
      Czasy się zmieniają. Akcja NiN dzieje się już ponad 20 lat temu. To co dzisiaj wydaje się - niektórym - nam oczywiste (kwiatek, wino) nie było aż tak surowo wymagane wtedy.
      • soova Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 12:48
        W latach 90. nie było jeszcze hipermarketów, ale sklepy były pełne towarów. A wybrednym się, owszem, było mniej. Pewnie dlatego, że się było znacznie młodszym i do jakości jedzenia nie przywiązywało się większej wagi.
      • iwoniaw Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 12:50
        To co dzisiaj
        > wydaje się - niektórym - nam oczywiste (kwiatek, wino) nie było aż tak surowo w
        > ymagane wtedy.


        No chyba żartujesz - nie tylko 20, ale 30 i 40 lat temu przyjechanie do kogoś w taką grzecznościową gościnę "z pustą ręką" to byłby szczyt wszystkiego i wytłumaczony mógłby być chyba tylko jakiś totalny nieszczęśnik uciekający przed klęską żywiołową. Ze wsi woziło się rozmaite płody rolne, z miasta artykuły jeśli nie "luksusowe" (zwłaszcza z ówczesnego punktu widzenia), to przynajmniej trudno dostępne, a "upolowane". Sama MM zresztą dobrze opisuje taką sytuację - w tych samych co NiN czasach - w scenach, gdy Bella zamieszkuje na chwilę u Borejków - do czego poczuwa się Robrojek i jakie zachowania wydają się oczywiste jego córce.


        --
        Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
        Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
      • pavvka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 12:52
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > Czasy się zmieniają. Akcja NiN dzieje się już ponad 20 lat temu. To co dzisiaj
        > wydaje się - niektórym - nam oczywiste (kwiatek, wino) nie było aż tak surowo w
        > ymagane wtedy.

        Sugerujesz że zasada "za przysługę wypada się odwdzięczyć" została wymyślona w ostatnich 20 latach? To się zupełnie nie zgadza z moimi doświadczeniami.
        --
        Why do computer programmers confuse Halloween with Christmas?
        Because Oct 31 = Dec 25.
        • jakgdyby.nigdynic Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:10
          sugeruję, że jeśli się ma z kimś bliską, przyjacielską bądź rodzinną więź, to takie kalkulacje nie są być może konieczne. oraz, że w ciągu ostatnich 20 lat zmieniło się jednak to i owo w postrzeganiu świata, na przykład "konieczność odwdzięczania się" moim zdaniem znacznie wzrosła.
          • pavvka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:26
            jakgdyby.nigdynic napisała:

            > w ciągu ostatnich 20 lat zm
            > ieniło się jednak to i owo w postrzeganiu świata, na przykład "konieczność odwd
            > zięczania się" moim zdaniem znacznie wzrosła.

            Zupełnie tego tak nie postrzegam. Różne rzeczy zmieniły się w ostatnich 20 latach, ale akurat ta zasada obowiązywała od zawsze.
            --
            3 logicians walk into a bar. The bartender asks "Do all of you want a drink?" The first logician says "I don't know". The second logician says "I don't know". The third logician says "Yes!"
          • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:41
            jakgdyby.nigdynic napisała:

            > sugeruję, że jeśli się ma z kimś bliską, przyjacielską bądź rodzinną więź, to t
            > akie kalkulacje nie są być może konieczne.

            Jak sie ma. Czy taka wiez miala Aniela z Natalia mlodsza od niej o dyche ? Czym innym jest ugoscic przyjaciolke/Gabe/ z dziecmi, a czym innym "wysylam ci moje corki i siostre".
            Poza tym mowa nie o kalkulacjach, tylko o klopocie - cztery osoby w jednej kuchni/lazience i gotowanie dla jednej (wlasnej) rodziny a siedem takich osob i gotowanie dwoch obiadow to duze utrudnienie. I warunki wypoczynkowe jakby cokolwiek gorsze, ostatecznie Aniela z mezem i dziecmi tez ma urlop.



            oraz, że w ciągu ostatnich 20 lat zm
            > ieniło się jednak to i owo w postrzeganiu świata, na przykład "konieczność odwd
            > zięczania się" moim zdaniem znacznie wzrosła.

            W moim wrecz przeciwnie - zawsze byla i to sie nie zmienilo. Moze stalo sie troche latwiejsze, bo ja juz nie taskam wlasnorecznie upieczonego schabu, tylko kilo karkowki na grilla i butelke wina, ktorego nie musze wyszukiwac w delikatesah, tylko mohe nabyc w najblizszym sklepie.
            I szczerze mowiac to nie bylo i nie jest postrzegane jako "koniecznosc odwdzieczania sie", tylko zwyczajnie udzial we wspolnym wypoczynku czy rozrywce.
            • pavvka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 15:05
              tt-tka napisała:

              > W moim wrecz przeciwnie - zawsze byla i to sie nie zmienilo. Moze stalo sie tr
              > oche latwiejsze, bo ja juz nie taskam wlasnorecznie upieczonego schabu, tylko k
              > ilo karkowki na grilla i butelke wina, ktorego nie musze wyszukiwac w delikates
              > ah, tylko mohe nabyc w najblizszym sklepie.
              > I szczerze mowiac to nie bylo i nie jest postrzegane jako "koniecznosc odwdziec
              > zania sie", tylko zwyczajnie udzial we wspolnym wypoczynku czy rozrywce.

              To zależy od konkretnej sytuacji, raz to będzie odwdzięczenie się za przysługę, innym razem wkład do wspólnego przedsięwzięcia. Ale generalnie chodzi o fundamentalną zasadę symetrii w relacji - żeby nie opierała się ona na jednostronnym wykorzystywaniu. I ta zasada obowiązywała prawdopodobnie już u neandertalczyków ;) W każdym razie na pewno nie jest wymysłem ostatnich 20 lat.
              --
              "See, you think I give a shit. Wrong. In fact, while you talk, I'm thinking; How can I give less of shit? That's why I look interested."
      • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:03
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > Nie wiemy dokładnie, na jak długo Natalia zamierzała wyjechać.

        Mowa o dwoch tygodniach, juz z Pyziakownami. Sama Natalia chciala "przemyslec" - ile czasu mialo jej to zajac - nie wiadomo.

        Sezon w Ustce trwał właściw
        > ie od połowy lipca do połowy sierpnia. Podejrzewam, że w Łebie było podobnie. P
        > oza tym, nawet w szczycie sezonu Łeba nie była nawet w połowie tak zatłoczona,

        Nad morze tlumy rzucaly sie zaraz po zakonczeniu roku szkolnego, czyli od konca czerwca wlasnie. Wtedy i wczesniej. Jeszcze przy tak upalnym lecie ! Samotnosc na plazy to ewentualnie mozna bylo miec od konca wrzenia, choc tez nie na pewno.

        > 1. Natalia wraz z Pyziakównami miały nocować w namiocie rozstawionym w ogródku
        > Anieli (w tekście expressis verbis). Tamże zapewne miała korzystać z toalety, m
        > yć, prać i robić herbatę.

        I wlasnie o tym mowa. Trzy dodatkowe osoby w malym mieszkanku (pokoj z kuchnia) przy czworgu Zeromskich (a tata Anieli ?) to jest klopot, a co najmniej zawracanie glowy.

        > 3. Z nastoletnich "tanich" wyjazdów pod namiot pamiętam gotowanie makaronu.

        Jednakze nawet do tego makaronu trzeba miec garnek i palenisko...

        P
        > rzypuszczam, że dwa tygodnie jedzenia byle czego nie mogą zaszkodzić zdrowej dw
        > udziestolatce.

        Zdrowej 10-latce i 13-latce tez nie, raczej. Niemniej pomyslec o tym, co dziewczyny (dzieci !) beda jesc, za co i jak to zorganizowac - wypadaloby.


        > Czasy się zmieniają. Akcja NiN dzieje się już ponad 20 lat temu. To co dzisiaj
        > wydaje się - niektórym - nam oczywiste (kwiatek, wino) nie było aż tak surowo w
        > ymagane wtedy.

        A wrecz przeciwnie. Wtedy - a osobom z pokolenia mojej mamy zostalo to do konca zycia - jezeli sie jechalo do kogos, chocby do domku na Mazurach na tylko weekend, to sie taszczylo ze soba blache ciasta, albo schab, albo walizke kopytek czy zrobionych w domu pierogow. Wlasnie po to, by gospodarzy nie obciazac wydatkami i dodatkowa robota.
      • przymrozki Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:14
        To wszystko jest prawda. Na polu namiotowym. Na dziko w lesie, na łące, nad jeziorem. Ale nie u kogoś w ogródku.

        I z "Kłamczuchy", i z "Kalamburki" wynika, że mieszkanie w Łebie było małe (gdy Ignacy spał, Mila, żeby mu nie przeszkadzać, pracowała w łazience). Odstąpienie łazienki i kuchni trzem osobom przy takim metrażu musiało być dla rodziny z dwójką małych dzieci bardzo uciążliwe. Tu nawet nie chodzi o koszty. Przecież tam się pewnie drzwi nie zamykały - a to umyć ręce, a to do łazienki, a to do czajnika, a to do garnka, a to po proszek do prania i wodę, a to czy można posiedzieć w kuchni, bo pada, a w trzy osoby w dwuosobowym namiocie jest ciasno i nudno etc.

        Sama Natalia byłaby rzeczywiście mniej uciążliwa i cichsza. A wieczorami i w deszczu siedziałaby w namiocie. Ale ciągle nie byłby to komfort prywatności we własnym mieszkaniu. A wszak Nutria nie miałaby wyjścia - przecież nie może załatwiać się w ogródku, nie może sobie tam rozłożyć kuchni polowej ani wylać brudnej wody komuś na przydomowy trawnik. Nie mogłaby też korzystać z toalet publicznych, jeżeli się nie mylę, to one wtedy też były płatne.

        A przede wszystkim, najważniejsze. Aniela Natalii nie zapraszała. Róży i Laury tym bardziej.
        • marutax Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:24
          Owszem, ale mamy tu dwie kwestie, których nie należy mieszać - pierwotne plany Natalii i ostateczny wyjazd z dziewczynkami. W momencie wciśnięcia Natalii siostrzenic sytuacja się zmienia, ale to już musiałyby być pytania do Gaby, która jest pomysłodawczynią i organizatorką całego wyjazdu. Natalia została w opiekę wrobiona szantażem, więc nic dziwnego, że nie spędziła tych kilku godzin do wyjazdu na obmyślaniu kwestii praktycznych.
          • berrin Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:30
            Wystarczyłoby zapytać: "Jak TY to sobie wyobrażasz, Gaba?" Nie retorycznie, tylko merytorycznie. Wiem, ze Natalia takiego pytania by nie zadała - i nie zadała, chociaż IMHO to była pierwsza rzecz, która sprawnej społecznie osobie winna wypchnąć się na usta - chocby ze względu na branie na siebie odpowiedzialnosci za dwie nieletnie...

            --
            Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
            • bez_zarzutu Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:30
              No wiesz, skoro usłyszała przed chwilą, że to są także JEJ dzieci, to mogła być z lekka zapowietrzona. Ja bym była. Co to jest za tekst! A przecież mogłaby Gaba zupełnie naturalnie odwołać się do instynktów rodzinnych ("Nutria, nie bądź małpa i pomóż chorej siostrze"), albo zupełnie szczerze zagrać zbolałe kurczątko z zakrzepicą. Natalia na takie dictum skapitulowałaby i tak, ale IMHO to byłoby uczciwe postawienie sprawy. Rodzinie należy pomagać w potrzebie (skoro Borejki mają rewelacyjne kontakty), Nutria odciąża chorą Gabę- dobrze. Dzieci Gaby magicznie są też dziećmi Nutrii i dlatego ona tym dzieciom ma obowiązek (jako matka Omega) zapewnić wyjazd wakacyjny- patologia i mózg na ścianie.
          • przymrozki Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:28
            marutax napisała:

            > Owszem, ale mamy tu dwie kwestie, których nie należy mieszać - pierwotne plany
            > Natalii i ostateczny wyjazd z dziewczynkami. W momencie wciśnięcia Natalii sios
            > trzenic sytuacja się zmienia, ale to już musiałyby być pytania do Gaby, która j
            > est pomysłodawczynią i organizatorką całego wyjazdu. Natalia została w opiekę w
            > robiona szantażem, więc nic dziwnego, że nie spędziła tych kilku godzin do wyja
            > zdu na obmyślaniu kwestii praktycznych.

            No niezupełnie. Natalia z dziewczynkami była bardziej uciążliwa niż sama Natalia, ale ciągle sama Natalia była uciążliwa. Czworo ludzi w małym mieszkanku na wakacjach może sobie nie życzyć dodatkowego kandydata do kuchni i łazienki. Jeżeli Natalia tego nie rozumiała ze względów osobowościowych, rodzina mogła jej powiedzieć coś w rodzaju "słuchaj, Ruda, marzysz o spokoju i samotności. Może Żeromscy też?".
            • marutax Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:48
              Gdzieś w wątku - w odpowiedzi na post vi-san - opisałam, jak postrzegam osobowość Natalii w tej sytuacji.
              Rodzina w osobie Gaby radośnie wykorzystała okazję, zamiast robić za głos rozsądku. Natomiast Natalia prawdopodobnie widziała swoją ucieczkę w romantycznych barwach: będzie spędzać całe dnie na pustej plaży, sama ze swoimi myślami, do namiociku wracać tylko na noc, wszyscy zostawią ją w spokoju (zapomniała o Bernardzie i dzieciach?). W rezultacie jej pobyt u Anieli ograniczy się do nocowania w namiocie i dwóch dziennie wizyt w łazience. Wiem, mało realne, ale to Natalia ;-)
              • kgxspace Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:15
                Ja tak to właśnie widziałam. I najwidoczniej plan Gabrysi też był bardzo prosty: dzieci śpią z Natalią w ogródku pod namiotem, a całe dnie spędzają na plaży. Ta dodatkowa forsa Gabrysi pewnie miała zapewnić dziewczynkom jakieś frytki z rybą albo lody i gofry, choć najpewniej obiadowaliby razem z Żeromskimi. Co do samych Żeromskich, biorąc pod uwagę lato, pogodę i bliskość morza, możliwe, że sami spędzaliby całe dnie poza domem.
                • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:33
                  kgxspace napisał(a):

                  > Ja tak to właśnie widziałam. I najwidoczniej plan Gabrysi też był bardzo prosty
                  > : dzieci śpią z Natalią w ogródku pod namiotem, a całe dnie spędzają na plaży.
                  > Ta dodatkowa forsa Gabrysi pewnie miała zapewnić dziewczynkom jakieś frytki z r
                  > ybą albo lody i gofry,

                  Przez trzy dni ? Bo to, co Natalia miala i biorac pod uwage apetytyty dziewczynek starczyloby na ryby, gofry i lody akurat na tyle.

                  >choć najpewniej obiadowaliby razem z Żeromskimi.

                  A Zeromscy zostali uprzedzeni, ze te trzy osoby maja miec na garnuszku, a nie tylko w ogrodku ? Bo wiesz, to jest mlode malzenstwo na dorobku, z dwojka dzieci. I mieszkanie (w Poznaniu) wynajmuja, czyli placa, a nie maja u rodzicow/tesciow. Tez moga stac marnie z pieniedzmi.

                  Co do s
                  > amych Żeromskich, biorąc pod uwagę lato, pogodę i bliskość morza, możliwe, że s
                  > ami spędzaliby całe dnie poza domem.

                  A ranki, a zwlaszcza wieczory ? Synowie mali, trzeba ich uspic, a tu wlasnie zaczynaja sie wedrowki do lazienki, do kibelka, do kuchni, i nastepna, i znowu ktoras chce siusiu...
                  • marzenna114 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 10:07
                    tt-tka napisała:

                    > A ranki, a zwlaszcza wieczory ? Synowie mali, trzeba ich uspic, a tu wlasnie za
                    > czynaja sie wedrowki do lazienki, do kibelka, do kuchni, i nastepna, i znowu kt
                    > oras chce siusiu...
                    Do kuchni to chyba nie, bo Natalia miała palnik czyli zamierzała gotować na powietrzu. Wiemy, że miała też menażkę, herbatę i cukier.
                    • tt-tka Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 10:52
                      A wode na te herbate skad chciala brac ?
                      I ten palnik - co to takiego i na jak dlugo starcza, bo przeciez butla gazowa to nie byla - moze wystarczy do zagotowania herbaty, podobnie jak menazka, ale obiad ?
                      • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 11:34
                        tt-tka napisała:

                        > A wode na te herbate skad chciala brac ?
                        Okradac Zeromskich z wody chciala!!! Juz wam calkiem peron odjechal. Czekam na watki: "Dlaczego McDusia obzera Borejkow" oraz "Na ile naciagneli Zeromscy Ide i Gabe wyludzajac od jednej uslugi medyczne a of drugiej korepetycje dla synow". Dawajcie! Cala Jezycjada jest bowiem o wstretnych sepach- a nie o ludziach, ktorzy sie lubia i sobie zwyczajnie pomagaja.
                        • tt-tka Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:00
                          Mowa o uciazliwosci gosci, nawet suedzacych w ogrodku, ktzorzy tupac po schodach beda po kilkanascie razy dziennie w roznycgh sprawach, TAKZE biorac wode.
                          Histeryzowanie rozumieniu nie sprzyja. Trudno, najwyzesz umrzesz nie rozumiejac.
                            • przymrozki Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:13
                              No ale hej, bez przesady. Aniela nie zaprosiła Natalii, a tym bardziej dziewczynek. Natalia zadzwoniła do Anieli (z którą nie łączyła ją relacja osobista, co zresztą wynika z późniejszej rozmowy Pulpecji z Idą) i po prostu oświadczyła, że Żeromscy od jutra goszczą u siebie, w swojej kawalerce, trzy osoby.

                              To nie jest tak do końca to samo, co zaproszenie na obiad córki przyjaciółki, która jest sama w obcym mieście, bo porządkuje rzeczy po zmarłym dziadku.
                              • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:21
                                Pewnie,ze nie jest. Tylko mowa o asertywnej Anielli- gdyby jej to nie odpowiadalo, to by sie nie zgodzila. Anieli nie laczyla z Natalia relacja osobista- aaaale: w pewnych srodowiskach to norma,ze gosci sie nie tylko przyjaciol,ale tez ich znajomych czy pociotkow. Rozumiem,ze niektorym to nie odpowiada (i nie musi), ale tez nie ma czemu sie dziwowac. Z obzeraniem Borejkow przez McDusie i naciaganiem Gaby na korepetycje zwyczajnie zartowalam ;)
                                • przymrozki Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:44
                                  To się tak łatwo mówi (pisze) - trzeba było odmówić. Natalia z pewnością roztoczyła przed Żeromskimi wizję nieuciążliwego sąsiedztwa "nawet nas nie usłyszycie, tylko tyle, co rano przyjdę wylać wodę po myciu i nabrać nowej". A potem siedź, człowieku, w ciepłym domu z myślą, że dwie dziewczynki i siostra przyjaciółki kiszą się w dwuosobowym namiocie, od rana do wieczora, bo pada. Albo chodzą niedomyte i załatwiają się na wydmach. Albo weź nie daj im klucza do domu na wszelki wypadek (a jak dasz, to sama zostajesz bez klucza i musisz co do sekundy planować godziny powrotu, bo możesz nikogo nie zastać i siedzieć na własnej wycieraczce).

                                  Tutaj obowiązuje prosty test - czy lubi się osoby zdolne do podobnych czynów, wpraszających się na hurra. Moim zdaniem nie.
                                  • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:52
                                    Wprosili sie do Bernarda,ktory sie potrafil wchrzanic na randke GaboGrzesiow. Takie towarzystwo, wszyscy siebie warci. I tak, sadze,ze kto jak kto, ale Aniella jest z tych,ktorzy odmawiac potrafia i potrafia dbac o wlasna wygode. Borejki maja ze znajomymi wlasnie takie bezposrednie relacje bez certolenia sie- i widac i im i znajomym to odpowiada.
                                    • przymrozki Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:58
                                      Ale zachowanie Bernarda było wyraźnie pokazane jako nadużycie gościnności, którego to oczywistego nadużycia nadużywającemu nie wytknięto li i jedynie z grzeczności. Strybowie czuli, że nie wypada wyprosić Żeromskiego, choć bardzo chcieli (a przynajmniej Grześ chciał). Bezpośrednia relacja bez certolenia się wcale im nie odpowiadała.
                                      • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 13:02
                                        Bo akurat oni splawiac nie potrafia. Ale Aniela? Przeciez to kuta na cztery nogi egocentryczka. Nie potrafie sobie wyobrazic zeby sie zgadzala kogos goscic z grzecznosci a potem zaciskala zeby ze zlosci ;) no jakos nie.
                                  • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:57
                                    przymrozki napisała:
                                    .A potem sied
                                    > ź, człowieku, w ciepłym domu z myślą, że dwie dziewczynki i siostra przyjaciółk
                                    > i kiszą się w dwuosobowym namiocie, od rana do wieczora, bo pada. Albo chodzą n
                                    > iedomyte i załatwiają się na wydmach.
                                    Niektorzy naprawde nie maja problemu z zostawieniem gosci samym sobie.
                                    >Albo weź nie daj im klucza do domu na wsz
                                    > elki wypadek (a jak dasz, to sama zostajesz bez klucza i musisz co do sekundy p
                                    > lanować godziny powrotu, bo możesz nikogo nie zastać i siedzieć na własnej wyci
                                    > eraczce).
                                    Niektorzy maja kilka kompletow kluczy.
                                    > Tutaj obowiązuje prosty test - czy lubi się osoby zdolne do podobnych czynów, w
                                    > praszających się na hurra. Moim zdaniem nie.
                                    A moim zdaniem jedni nie lubia a inni nie maja z nimi problemu, tylko potrafia ich splawic, jesli nie chca ich goscic. Ludzie sa rooooozniiiii!
                                    • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 13:09
                                      Albo Kreska z Mackiem, u ktorych mieszkala Aurelia, kiedy jej mama byla w szpitalu- za co Aurelia tam zyla- za wlasna kase, czy za kase Ogorzalkow? Albo Laura i Roza, jezdzace do Pobiedzisk, do Jankowiakow. Kto za to placil, ile placil, jak sie odwdzieczaly Borejki? Ja naprawde nie chce czytac w Jezycjadzie szczegolowych rozliczen pomiedzy PRZYJACIOLMI. A Wy NAPRAWDE chcecie? Tak ogolnie, to z opisow w J wynika,ze sobie nawzajem pomagali i wyswiadczali rozne przyslugi. I to jest dla mnie fajne.
                                      • przymrozki Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 13:40
                                        Chętnie czytam o niezamożnym młodym małżeństwie, które bezinteresownie przygarnia pod swój dach nastolatkę, której właśnie umiera matka. Chętnie też czytam o przyjaźni między starszym panem a dwiema dziewczynkami, która to przyjaźń pozwala starszemu panu na nowo odkryć uroki życia. To że pan Bronek później zapraszał dziewczynki na wakacje jest urocze.
                                        Między innymi tak się właśnie okazuje miłość i przyjaźń - zaproszeniem.

                                        Ale coś mi zgrzyta, gdy czytam o studentce, która wprasza się wraz z dwójką dzieci na dwa tygodnie do kawalerki przyjaciółki siostry. Tylko dlatego, że jest zbyt wyjątkowa, by na wakacje nad morzem sama zaoszczędzić (bo jeżeli potrzebuje niskobudżetowej samotni, to niech jedzie PKSem nad jeziorko, dawne miejsce spotkań Pulpy i Florka a najlepiej niech odbierze telefon od mężczyzny, którego oświadczyny odrzuciła w nieelegancki sposób i przeprosi - za ten nieelegancki sposób, nie za odrzucenie oświadczyn, bo do tego miała prawo).
                                        • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 13:51
                                          Tak i niech bedzie idealem. W ogole, nie moglaTunia odrzucic subtelnie i taktownie?? Mogla.Tylko jaka nudna by byla wtedy ksiazka... Tak, Natalia czesto jest bezmyslna i nietaktowna (chce sie wprosic na wyjazd Marka i Idy, wprasza sie na wczasy do Anieli), ale to ciamajda, ktora Marek i Ida bez problemu splawili i mam dziwne przekonanie, ze Aniela tez by ja splawila gdyby nie chciala jej goscic ;) NiN to jeszcze nie Neo- Borejki maja tam sporo wad i nie sa odautorsko kreowani na chodzace idealy. I Nutria ze swoim brakiem taktu, pomyslunku i rozsadku jest tam wlasnie urocza :P
                                          • przymrozki Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 08:35
                                            Właśnie o tym piszemy - że czemu święta Gabriela, patronka bezdomnych psów i kotów, widząc nietakt własnej siostry, zamiast dyskretnie (jak to ona) zwrócić uwagę, pogłębia ten nietakt osobami własnych córek. Mogła przecież, bez szkody dla fabuły, rzec: "weź się nie pakuj Żeromskim na piąte koło u wozu, masz tu oto zawrotną kwotę pieniędzy, za którą wynajmiesz na wolnym rynku miejsce na jakimś kempingu, choćby i w Łebie". Gdyby Natalia była nam przedstawiona jako królowa nietaktu, a Gaba jako kobieta przeciętna, choć obdarzona pewnym zasobem zalet, to całej tej rozmowy by nie było. Albo byłaby, ale toczyłaby się w innym tonie (można potępiać Raskolnikowa, a nie uważać jego zachowania za słabość "Zbrodni i kary" jako książki).

                                            I tak się zastanawiam, skąd my właściwie bierzemy założenie, że Aniella spławiała niechcianych gości z lekkością morskiej bryzy? W podobnej sytuacji widzieliśmy ją raz, gdy nie życzyła sobie wizyt Bernarda i Damba. Jedynym środkiem w repertuarze unikania ich towarzystwa było udawanie, że nikogo nie ma w domu. A to byli dla niej obcy ludzie. Odmówić gościny siostrze i dzieciom przyjaciółki jest jednak trudniej.
                                            • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 08:42
                                              Ja zakladam,ze Aniella splawiala, biorac pod uwage calosc jej postaci, po prostu. A co do Gaby- ona zna Aniele wiele lat- moze wiedziala,ze to taka osoba,ktora sie zgodzi goscic, tylko jesli naprawde nie bedzie miala nic przeciwko temu. Podkreslam: moze. Bo to jest wylacznie kwestia domyslow. No i trzeba pamietac,ze Gaba jest wtedy chora i z niemowlakiem u boku- tego typu okolicznosci moim zdaniem usprawiedliwiaja zanik taktu,rozsadku itd.
                                              • przymrozki Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 08:57
                                                No i właśnie - wszystko byłoby w porządku, gdyby nie odautorski przekaz "patrzcie na rodzinę modelową, zachwycajcie się nią i podziwiajcie. Niech wam do głowy nie przyjdzie, żeby dostrzegać rysy w tym spiżu".

                                                A już tak lekko abstrahując. Fanatycy seriali sci-fi spędzają mnóstwo czasu (wiem, bo sześć lat chodziłam z nimi do szkoły) na wyszukiwaniu potknięć typu "w jednym ujęciu mokry, w drugim suchy, w trzecim znów mokry" czy też "tutaj patrzy w lewo, a opisuje coś, co się dzieje na prawo od niego". Takie przywiązanie do drobiazgów traktuje się jednak jako dowód uznania i sympatii, a nie zamach i czepiactwo. W ogóle, jeżeli tworzy się dla grupy docelowej innej niż małe dzieci, trzeba liczyć się z tym, że niektórzy czytelnicy/widzowie/słuchacze będą sobie lekko pokpiwać z dzieła. Nabożne uwielbienie nie jest bowiem częstsze, ani nawet zdrowsze, niż wszelkiego typu postawy i uczucia mieszane.
                                                • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 09:11
                                                  Ja szczerze mowiac w NiN nie pamietam nachalnego odautorskiego przekazu,ze Borejki sa idealami. Dlatego nie razi mnie sytuacja z wpraszaniem sie do Zeromskich. A co do drugiej czesci Twojej wypowiedzi... watek poszedl w strone "z czego ta Gaba zamierzala zyc, Ida jej musiala bulki i rzodkiewki kupowac, no jak tak mozna!"- mowa o SIOSTRACH!!! W watku ciekawe jest to, jak roznie postrzegamy klopotliwosc gosci, to co wypada i przy jakim stopniu bliskosci itp. Bardzo nieciekawe i zenujace jest w nim za to szczegolowe, pelne swietego oburzenia wyliczanie kasy- kto komu za co i ile. I o ile rozumiem zasade "kochajmy sie jak bracia, liczmy sie jak Zydzi" o tyle nie rozumiem,jak mozna obsobaczac ludzi za to,ze jej nie stosuja. Zero tolerancji. I tak sie zastanawiam: czy tylko dla Borejkow, czy ogolnie...
                                                  • przymrozki Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 12:47
                                                    To w NiN Gabrysia przeszła na złotą stronę mocy. To tam została "niewzruszonym centrum" i odbyła rozmowy z siostrami (o gotowaniu, które zmienia świat siłą miłości) oraz Dmuchawcem (o zmianie pieluch, które zmieniają świat siłą miłości), w których to rozmowach po raz pierwszy Gaba zarysowała założenia swojego nowego stylu - uduchowionego mentorstwa w formie i pretensjonalnych banałów w treści.

                                                    Jeżeli ktoś wyliczał Gabrysi rzodkiewki od Idy, to owszem, dziwne. Tym bardziej, że nie ma żadnych wątpliwości, że ich relacja była wzajemna aż miło. Natomiast ciągle nie jest to kazus Natalii i przyjaciółki jej siostry wraz z mężem i dwójką małych dzieci.
                                                  • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 14:10
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > To w NiN Gabrysia przeszła na złotą stronę mocy. To tam została "niewzruszonym
                                                    > centrum" i odbyła rozmowy z siostrami (o gotowaniu, które zmienia świat siłą mi
                                                    > łości) oraz Dmuchawcem (o zmianie pieluch, które zmieniają świat siłą miłości),
                                                    > w których to rozmowach po raz pierwszy Gaba zarysowała założenia swojego noweg
                                                    > o stylu - uduchowionego mentorstwa w formie i pretensjonalnych banałów w treści
                                                    Ok, rozumiem. Dla mnie, Gaba miala przeblyski dzielnej grzywki juz w Noelce, ale byly to jeszcze delikatne i malo wkurzajace przeblyski- tak samo w NiN. Rozmowy z siostrami i Dmuchawcem odbieram tak samo, jak rozmowe o szczesciu z Kreska (w DP?)- dosyc ladne, chociaz moze zbyt ckliwe. Z ciekawosci mam pytanie: czy to kreowanie Gaby na niewzruszone centrum, przeszkadzalo Ci od razu, przy pierwszym czytaniu NiN, czy dopiero,kiedy znalas juz kolejne czesci?
                                                  • berrin Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 14:40
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > przymrozki napisała:
                                                    >
                                                    > > To w NiN Gabrysia przeszła na złotą stronę mocy. To tam została "niewzrus
                                                    > zonym
                                                    > > centrum" i odbyła rozmowy z siostrami (o gotowaniu, które zmienia świat s
                                                    > iłą mi
                                                    > > łości) oraz Dmuchawcem (o zmianie pieluch, które zmieniają świat siłą mił
                                                    > ości),
                                                    > > w których to rozmowach po raz pierwszy Gaba zarysowała założenia swojego
                                                    > noweg
                                                    > > o stylu - uduchowionego mentorstwa w formie i pretensjonalnych banałów w
                                                    > treści
                                                    > Ok, rozumiem. Dla mnie, Gaba miala przeblyski dzielnej grzywki juz w Noelce, al
                                                    > e byly to jeszcze delikatne i malo wkurzajace przeblyski- tak samo w NiN. Rozmo
                                                    > wy z siostrami i Dmuchawcem odbieram tak samo, jak rozmowe o szczesciu z Kreska
                                                    > (w DP?)- dosyc ladne, chociaz moze zbyt ckliwe. Z ciekawosci mam pytanie: czy
                                                    > to kreowanie Gaby na niewzruszone centrum, przeszkadzalo Ci od razu, przy pierw
                                                    > szym czytaniu NiN, czy dopiero,kiedy znalas juz kolejne czesci?

                                                    Zgadzam się z Wami obiema, moje przedpiśczynie. No więc ja wiem na pewno, że mnie od razu. Przeszkadzało od razu. Może dlatego, że czytałam NiN - jak cała Jeżycjade, nawet te kanoniczne, dopracowane części - "za późno", bo miałam dobrze po 20-tce, a książki kupiła sobie na wakacyjny wyjazd moja sporo młodsza siostra. A jak się czyta "za późno", to wszelkie niezyciowości, które wczesnej nastolatce być może umkną, wyłążą i psuja przyjemność z lektury. I nawet czytanie "każdej części oddzielnie" jako odrębnej książki niezwiązanej z pozostałymi, dzieki czemu nie przeszkadzają mi wolty z wiekiem, wyglądem i stanem rodzinnym bohaterów (bo nie zawracam sobie nadmiernie głowy pamiętaniem, czy ktoś miał matke, względnie, czy ma niebieskie czy brązowe oczy, byle sie to nie zmieniało w obrębie JEDNEJ książki), nie pozwala przejść do porządku nad mentorstwem i uduchowionymi banałami. Gaba jako osoba dorosłą męczyłą mnie od razu, za pierwszą lekturą.
                                                    Poza tym nie przeszkadza mi, że postać zachowuje się głupio (Gaba z zakrzepem), antyempatycznie (Nutria w wielu aspektach swego zachowania) cvzy oschle (Milicja). Istoty ludzkie maja prawo, także w literaturze, dso pełnego spektrum zachowań.




                                                    --
                                                    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                                  • przymrozki Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 14:46
                                                    Trudno mi wskazać "moment przełomowy" w odbiorze Gabrysi, bo, niestety, czytałam początek Jeżycjady w nieortodoksyjnej kolejności. W "Nutrii i Nerwusie" Gaba mnie nie irytowała przede wszystkim dlatego, że kiedy po raz pierwszy czytałam książkę, miałam jakieś 8 lat i fragmenty "z dorosłymi" czytałam pobieżnie. Do "NiN" wróciłam po latach, na pewno po "Kalamburce", może nawet po "Języku Trolli". I ta Ninowa Garbrysia wydaje mi się jednak kimś innym niż Gabrysia do, powiedzmy, "Dziecka piątku".
                                                    "Nutrię i Nerwusa" jako książkę ratuje jednak to, że Gabrysi i Dmuchawca jest tam mało. Piankową scenę siostrzanego gotowania równoważy zaś poczucie humoru Idy.

                                                    A "Noelkę" czytałam po raz pierwszy, gdy miałam jakieś 10-11 lat. Pamiętam, że przejęłam się tym, że ojciec Elki zostawia ją w Wigilię, bo wybiera się do "obcej baby". Wściekłość Elki wydała mi się zupełnie uzasadniona. Tak więc "Noelka" jest, jak dla mnie, pierwszym poważnym złym uczynkiem Gaby i przyczyną, dla której Grzegorz Stryba jakoś nie jest w gronie walczących o złotą patelnię mojej sympatii (zresztą, on się szybko stał natchnioną marudą i nie miałam powodu, żeby zmienić o nim zdanie).
                                                  • przymrozki Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 15:09
                                                    To zresztą dotyczy nie tylko Gabrysi. Taki Ignacy Borejko na przykład. W "KK" był mężczyzną na tyle charyzmatycznym, że swoją pasją zaraził grono nastolatków. Zatem mógł być niezaradny, ale nie był nudny i rozmemłany. W "IS" Ignacy spędza całe wakacje nad wodą łowiąc ryby. Nawet w "Imieninach" zdarza mu się rola chwalebna - to on dociera do Laury i przeprowadza jedyną rozmowę, w której względem tęskniącego za ojcem Tygrysa nie robi się z tego powodu żadnych wyrzutów (Mila, dla porównania, zbywa pytania wnuczki pouczeniem, że są niestosowne). To Ignacy poprawnie diagnozuje problem Laury i nadaje mu właściwą rangę (Mila i Gabrysia histeryzują, Ignacy wie, że okres dojrzewania objawia się u bardziej charakternej z córek Gabrysi burzliwiej niż u cichej i łagodnej Róży).

                                                    A potem okazuje się, że "Czarna polewka". Ignac jest zdziwaczałym, agresywnym sobkiem.
                                                  • ciotka_scholastyka Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 21:50
                                                    przymrozki napisała:

                                                    > To Ig
                                                    > nacy poprawnie diagnozuje problem Laury i nadaje mu właściwą rangę (Mila i Gabr
                                                    > ysia histeryzują, Ignacy wie, że okres dojrzewania objawia się u bardziej chara
                                                    > kternej z córek Gabrysi burzliwiej niż u cichej i łagodnej Róży).

                                                    I wielka szkoda, że MM pozostawiła to odłogiem i nie pociągnęła dalej w taki sposób, jak trzeba. Ot była rozmowa i nima.
                                                  • przymrozki Re: Natalia w Łebie 06.09.17, 07:57
                                                    Być może wrażenie me jest błędne, ale wydaje mi się, że rogatość Tygrysa miał spotkać kres w "Żabie". Tam jest taki wewnętrzny monolog Wszechwiedzącej Mili Starszej, że w związku z nastaniem Wolfganga u Laury pojawiła się "zgoda na samą siebie" i nawet gdy Tygrys szturcha się z bratem, to robi to z radości, nie ze złości.

                                                    No ale potem następuje "Czarna polewka", w moim osobistym rankingu szczytowy punkt zniżki formy, z którym o palmę ostatnieństwa może walczyć tylko "McDusia".
                                                  • berrin Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 14:54
                                                    I problem, jak sądze, nie w tym, ze postać cos robi źle i my to czujemy, tylko w tym - co jest tu wałkowane w ...liardzie wątków - że narzuca się nam się odautorski przymus wielbienia jednych i nielubienia innych bo tako rzecze autor. Bohaterowie mogą sobie być dowolnie nieidealni, albo dowolnie idealni, ale ja to sobie sama chce wywnioskować z ich zachowania, nie z zapewnień "głosu zza kadru". Nawet osmiolatki na ogół sa już wyrośnięte z przyjmowania argumentacji typu "czarownik był zły, ponierwaz był bardzo zły", a teoretycznie targetem MM jest wczesnonastolatka...?

                                                    --
                                                    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
                                                  • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 15:03
                                                    berrin napisała:

                                                    > I problem, jak sądze, nie w tym, ze postać cos robi źle i my to czujemy, tylko
                                                    > w tym - co jest tu wałkowane w ...liardzie wątków - że narzuca się nam się odau
                                                    > torski przymus wielbienia jednych i nielubienia innych bo tako rzecze autor. Bo
                                                    > haterowie mogą sobie być dowolnie nieidealni, albo dowolnie idealni, ale ja to
                                                    > sobie sama chce wywnioskować z ich zachowania, nie z zapewnień "głosu zza kadru
                                                    Tylko,ze kazdy w innym momencie zaczyna slyszec ten glos ;) Ja czytalam J po raz pierwszy, bedac dzieckiem i w zwiazku z tym, pierwsze powazne irytacje zaliczylam dopiero przy entej czesci cyklu. Co oznacza,ze czesc targetu MM te gabine madrosci nad gazpacho jednak zniesie bez bolu :)
                                                  • ciotka_scholastyka Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 21:43
                                                    fornitta69 napisała:

                                                    > Z ciekawosci mam pytanie: czy
                                                    > to kreowanie Gaby na niewzruszone centrum, przeszkadzalo Ci od razu, przy pierw
                                                    > szym czytaniu NiN, czy dopiero,kiedy znalas juz kolejne czesci?

                                                    Mnie nie przeszkadzało. Jak to mawiają, "raz nie zawsze, dwa razy nie wciąż". Dopiero, jak te peany zaczęły się rozpęczniać i co chwila byliśmy atakowani przekazem "dzielna, wiecznie uśmiechnięta, od razu skora do pomocy, już się krzątała, wrodzony odruch odpowiedzialności, już zrywała się biec na pomoc, empatyczne brązowe oczy, wszystko wiedziała bez słów, nawet szlochała w nocy cicho, bo pamiętała o innych...", zaczęłam miewać przyjemne wizje dużego noża leżącego gdzieś w zasięgu ręki...
                                                  • tt-tka Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 14:55
                                                    przymrozki napisała:
                                                    > .
                                                    >
                                                    > Jeżeli ktoś wyliczał Gabrysi rzodkiewki od Idy, to owszem, dziwne. Tym bardziej
                                                    > , że nie ma żadnych wątpliwości, że ich relacja była wzajemna aż miło. Natomias
                                                    > t ciągle nie jest to kazus Natalii i przyjaciółki jej siostry wraz z mężem i dw
                                                    > ójką małych dzieci.

                                                    Nie wyliczalam, co wiecej, nie uwazam za dziwne czy naganne, ze Ida karmi Gabe. Wyjasnialam po prostu, z czego/za co bedzie zyc Gaba do pierwszego w sytuacji, gdy Nutrii dala "ostatnie z tych pozyczonych", a do wyplaty zostal tydzien. Zaznaczajac, ze Ida zachowuje sie jak czlowiek (nb jako jedyna w tej ksiazce) przyzwoity, nie tylko jak kochajaca siostra.
                                                    Niemniej, jak slusznie prawisz, stosunki Ida -Gaba to nie to samo, co Zeromscy-Natalia z Pyziakownami.
                                                • vi_san Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 09:13
                                                  :)

                                                  --
                                                  Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                      • marzenna114 Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 12:04
                        tt-tka napisała:

                        > A wode na te herbate skad chciala brac ?
                        > I ten palnik - co to takiego i na jak dlugo starcza, bo przeciez butla gazowa t
                        > o nie byla - moze wystarczy do zagotowania herbaty, podobnie jak menazka, ale o
                        > biad ?
                        Palnik - może kocher? Wodę można nabrać raz dziennie i trzymać koło namiotu, np. w butli 5litrowej. Być może Natalia chciała gotować wodę tylko na herbatę do śniadań i kolacji. Obiadów chyba nie zamierzała gotować - zresztą czy wtedy Natalia umiała gotować?
            • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 19:58
              przymrozki napisała:

              >
              > No niezupełnie. Natalia z dziewczynkami była bardziej uciążliwa niż sama Natali
              > a, ale ciągle sama Natalia była uciążliwa. Czworo ludzi w małym mieszkanku na w
              > akacjach może sobie nie życzyć dodatkowego kandydata do kuchni i łazienki. Jeże
              > li Natalia tego nie rozumiała ze względów osobowościowych, rodzina mogła jej po
              > wiedzieć coś w rodzaju "słuchaj, Ruda, marzysz o spokoju i samotności. Może Żer
              > omscy też?".

              Ale, ale - kto mial jej to powiedziec ? Gaba ? Ktora natychmiast pod plan Nutrii podlacza swoje corki nie baczac na Zeromskich ? Zeby dziewczyny byly klopotliwe tylko na miejscu... ale nie, "sklonilo sie Bernardow do wyjechania po nie na stacje", do Gdyni, nawiasem mowiac. Bo one absolutnie, no absolutnie same do Leby nie dojada - zreszta fakt, nie dojechaly. Nawet bezposrednim pociagiem do Gdyni nie dojechaly.
              Czyli co, opieka Zeromskich nad ta trojka byla zalozona z gory ?
    • iwoniaw Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 12:44
      Do Natalii to mi nawet pasuje taki wyjazd bez pomyślunku i pieniędzy choćby na podstawowe skromne jedzenie (zresztą "ile taka studentka zje" ;-) - w takiej sytuacji ona mogła rzeczywiście żyć marchewką dziennie i lekkomyślnie nie zważać na anemię i szkorbut), natomiast rzeczywiście dziwne jest, że dorosła i ponoć dom współprowadząca matka dzieciom Gabriela wysyła dwie córki w wieku szkolnym (kto ma, wie, ile dziecięta takie potrafią zjeść, zwłaszcza hasając po świeżym powietrzu i zmieniając klimat) i na ich podróż oraz utrzymanie przez co najmniej dwa-trzy tygodnie nie daje siostrze sumy wystarczającej nawet na wyżywienie dzieciąt przez kilka (!) dni, to jest naprawdę dziwne. Nie miała najmniejszych podstaw przypuszczać, że Natalia dysponuje jakimikolwiek środkami finansowymi, które mogłaby (choćby z bólem serca, wbrew sobie i wściekła na siostrę) przeznaczyć na utrzymanie siostrzenic. Jak więc to sobie wyobrażała? Że będą jadać zebrany na pobliskiej łące szczaw (na mirabelki podkradane ewentualnym sąsiadom z ogródkiem i sadem za wcześnie)? Czy że Aniela się zlituje, gdy będą patrzyły jej bliźniakom z pożądaniem do talerzy?


      --
      'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
      'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
      • marutax Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:10
        iwoniaw napisała:

        > natomiast rzeczywiście dziwne jest, że dorosła i ponoć d
        > om współprowadząca matka dzieciom Gabriela wysyła dwie córki w wieku szkolnym (
        > kto ma, wie, ile dziecięta takie potrafią zjeść, zwłaszcza hasając po świeżym p
        > owietrzu i zmieniając klimat) i na ich podróż oraz utrzymanie przez co najmniej
        > dwa-trzy tygodnie nie daje siostrze sumy wystarczającej nawet na wyżywienie dz
        > ieciąt przez kilka (!) dni, to jest naprawdę dziwne. Nie miała najmniejszych po
        > dstaw przypuszczać, że Natalia dysponuje jakimikolwiek środkami finansowymi, kt
        > óre mogłaby (choćby z bólem serca, wbrew sobie i wściekła na siostrę) przeznacz
        > yć na utrzymanie siostrzenic.

        Czy wiemy, ile dała Gaba Natalii? Bo w poście założycielskim pojawia się tylko wyliczenie, ile Natalia miała SWOICH pieniędzy, tzn. ile wydała do chwili, gdy musiała sięgnąć po te od Gabrysi.

        • tt-tka Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:29
          marutax napisała:


          > Czy wiemy, ile dała Gaba Natalii?

          Nie wiemy. Wiadomo tylko, ze zafundowala jej przejazd pociagiem (Natalia sama wybierala sie stopem) i "w ogole miala sypnac groszem". Ale ile koniec koncow sypnela, to jedna z nierozwiazanych tajemnic jezycjady.

          • berrin Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:33
            Z tym sypnięciem to chyba cos nie wyszlo, skoro Natalia jest ewidentnie bez kasy i nie uruchamia żadnych rezerw nawet na uzasadnione potrzeby dziewczynek - na które to potrzeby własnie miała tę kasę dostać.
            Chyba znowu mamy do czynienia z rozjechaniem się początku pomysłu na akcję z jego późniejsza realizacją. Poniewaz w toku jej rozwoju Natalia zrobiła się autorce potrzebna bezpienieżna, to kwestia sypnięcia kasą przez Gabę zapadła w czarną dziurę - ale bez konsekwencji w postaci przeredagowania wcześniejszych rozdziałów.
            A przecież można było uzasadnić ten brak gotówki bez naruszania podstawowych praw wszechświata: mogli je okraść. Mogła Natalia - niezbyt przytomna zawsze, a tego lata tym bardziej - zgubić portfel. Mogła zostawić kasę na stole w kuchni i byc przekonana, że ja posiała (casus "Podróży za jeden uśmiech"). Czytelnik nie zostałby z podejrzeniem, że czuła matka pozbyła się córek z domu głównie po to, żeby zaoszczędzić na ich utrzymaniu, skoro dała siostrze tyle co nic…

            --
            Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
            • marutax Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:40
              berrin napisała:

              > Z tym sypnięciem to chyba cos nie wyszlo, skoro Natalia jest ewidentnie bez kas
              > y i nie uruchamia żadnych rezerw nawet na uzasadnione potrzeby dziewczynek - na
              > które to potrzeby własnie miała tę kasę dostać.

              Akurat w tym przypadku nie trzeba żadnych kombinacji. Decyzję od wyjazdu dzieli kilka godzin. Gaba może nie mieć wspomnianej forsy w domu albo nie chce dawać siostrze dużej sumy na podróż, podczas której sporo się może wydarzyć. Daje Natalii na podróż, a pieniądze na utrzymanie wyśle przez Idę pocztą, ew. wpłaci na książeczkę PKO. Pieniądze niby są, ale w trakcie podróży Nutria nie ma do nich dostępu. Tak to zawsze widziałam.
              • ciotka_scholastyka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 14:39
                marutax napisała:

                > Decyzję od wyjazdu dzieli
                > kilka godzin. Gaba może nie mieć wspomnianej forsy w domu albo nie chce dawać
                > siostrze dużej sumy na podróż, podczas której sporo się może wydarzyć. Daje Nat
                > alii na podróż, a pieniądze na utrzymanie wyśle przez Idę pocztą, ew. wpłaci na
                > książeczkę PKO. Pieniądze niby są, ale w trakcie podróży Nutria nie ma do nich
                > dostępu.

                No ale to wypadałoby dwa słowa o tym wspomnieć.
                • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 14:53
                  W ogole wypadaloby wspomniec, co to za pieniadze i skad, skoro kilka stron wczesniej poinformowano nas, ze caly dom zostal bez pieniedzy, a mama (Gaba) musiala pozyczyc "mnostwo forsy" od wujka Florka oraz sprecyzowac, co to znaczy mnostwo i dlaczego pozycza sie je od szwagra swiezo po dyplomie i po slubie/weselu, czyli groszem nie powinien ow szwagier smierdziec.
                  Albo darowac sobie i czytelnikom te wzmianki o dramatycznej biedzie i nie laczyc ich z sypaniem groszem.
                  • bupu Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 15:09
                    tt-tka napisała:

                    > W ogole wypadaloby wspomniec, co to za pieniadze i skad, skoro kilka stron wcze
                    > sniej poinformowano nas, ze caly dom zostal bez pieniedzy, a mama (Gaba) musial
                    > a pozyczyc "mnostwo forsy" od wujka Florka oraz sprecyzowac, co to znaczy mnost
                    > wo i dlaczego pozycza sie je od szwagra swiezo po dyplomie i po slubie/weselu,
                    > czyli groszem nie powinien ow szwagier smierdziec.

                    Ja bym chciała wiedzieć dlaczego zadłuża się u Florka Gabon, skoro portfel gwizdnięto Milicji. Znaczy się Seniorka nosiła przy sobie całą gotowiznę, posiadaną przez mieszkańców wiadomego lokalu przy Roosevelta 5?

                    I dlaczego jakże kochająca Milicja nie sięgnęła do swych kal amburczych zarobków, tylko zmusiła córkę do drenowania kieszeni zięcia, niezbyt opływającego w gotówkę, bo świeżo po ślubie i dyplomie? Przecież mogła się nie przyznać, że jej ukradli portmonetkę, albo udać, że buchnęli pustą, bo wiedziona przeczuciem schowała gotówkę gdzie indziej. No chyba, że wtedy wybitny dhramaturg jeszcze nie zarabiał...?
                    --
                    Wiedźma
                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                    • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 15:32
                      1994 rok, wybitny dhramaturg mogl jeszcze nie zarabiac, choc juz pisal i byl bardzo wybitny.
                      Co do forsy, rozwazalysmy juz i wyszlo, ze Milicja nosila przy sobie cala forse swoja, ignacowa, gabowa i grzesiowa. Wzglednie czesc utajnila, bo do tych wod sanatoryjnych seniorzy chyba tak calkiem bez gronia nie pojechali ? Tak czy inaczej, Gaba jest bez pieniedzy i musi pozyczac, Nutria, stypendystka dorabiajaca w bibliotece TPN tez jest bez pieniedzy ("masz za co pojechac ?" - "no... z trudem") i ogolnie bryndza. Ale raptem da sie sypnac groszem.
                      • bupu Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 16:08
                        tt-tka napisała:

                        > 1994 rok, wybitny dhramaturg mogl jeszcze nie zarabiac, choc juz pisal i byl ba
                        > rdzo wybitny.
                        > Co do forsy, rozwazalysmy juz i wyszlo, ze Milicja nosila przy sobie cala forse
                        > swoja, ignacowa, gabowa i grzesiowa. Wzglednie czesc utajnila, bo do tych wod
                        > sanatoryjnych seniorzy chyba tak calkiem bez gronia nie pojechali ? Tak czy ina
                        > czej, Gaba jest bez pieniedzy i musi pozyczac, Nutria, stypendystka dorabiajaca
                        > w bibliotece TPN tez jest bez pieniedzy ("masz za co pojechac ?" - "no... z tr
                        > udem") i ogolnie bryndza. Ale raptem da sie sypnac groszem.

                        Nie bryndza, ino ślachetne ubóstwo. A groszem sypie Gabon z kieszeni Floriana, boć przecież stoi napisane, że kasa Gabrysi to ostatnie pieniądze z tych pożyczonych. Natomiast chciałam zauważyć, że jeśli zasoby finansowe Nutrii zlikwidowało nabycie dwóch porcji parówki z bułką, dwóch flaszek Sprite, i ciastek w czekoladzie, oraz opłacenie taksówki, to chyba zamierzała w tej Łebie żyć wyłącznie świeżym powietrzem.






                        --
                        Wiedźma
                        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                        • bupu Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 16:32
                          bupu napisała:


                          > Nie bryndza, ino ślachetne ubóstwo. A groszem sypie Gabon z kieszeni Floriana,
                          > boć przecież stoi napisane, że kasa Gabrysi to ostatnie pieniądze z tych pożycz
                          > onych. Natomiast chciałam zauważyć, że jeśli zasoby finansowe Nutrii zlikwidowa
                          > ło nabycie dwóch porcji parówki z bułką, dwóch flaszek Sprite, i ciastek w czek
                          > oladzie, oraz opłacenie taksówki, to chyba zamierzała w tej Łebie żyć wyłącznie
                          > świeżym powietrzem.


                          Bo tak se pomyślmy, nawet z poprawką na to, że to Wars i ceny tam były dosyć wysokie, kwota wyasygnowana za dwie parówki z bułką, dwie flaszki Sprite (a swoją drogą w domu kasy nie ma, Gaba jedzie na forsie od Florka, a na podróż też kupuje młodym drogiego naonczas Sprite. Hm.) nie mogła jednak być na tyle wysoka, żeby się dało na niej prosperować przez dłuższy czas w miejscowości turystycznej, w pełni sezonu. No to może taksówkarz?

                          Popatrzmy. Jedyna droga z Ino, przy której rośnie las, to ta na Złotniki Kujawskie i dalej Bydgoszcz. Od dworca do miejsca, gdzie las jest przy samej szosie, nie będącego praktycznie przedmieściami Inowrocławia jest jakieś 6 km. I to 6 km tak zbankrutowało Natalię? W prowincjonalnym Inowrocławiu, a nie w Warszawie? No doprawdy...
                          --
                          Wiedźma
                          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                          • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 16:50
                            Nutria jest nieogarem wyjatkowym, nawet jak na borejklan. Moge uwierzyc, ze ona sobie wyobrazila, ze te troche (bardzo troche), ktore miala, dla niej samej by wystarczylo. Jechac zamierzala stopem, na miejscu koczowac nieodplatnie, a co do reszty... ona w domu zazera sie michami salatki, ale sama zakupow nie robi. Autentycznie moze nie wiedziec/nie myslec, ze kazda garsc czeresni i kazda herbata kosztuje. Wiem, brzmi absurdalnie w odniesieniu do dwudziestoparolatki, ale bywa.

                            Natomiast ten Wars dziwil mnie od poczatku. Jezdzilismy rodzinnie Warszawa-Wladyslawowo i Warszawa-Chabowka, dlugie trasy, z forsa nie bylo az tak zle, ale jedzenie i picie do pociagu zawsze bralo sie z domu. Termos z herbata, butelki z czyms zimnym (kompot nie za slodki, woda z cytryna), kanapki z minimalna iloscia masla, wlasnie zeby dzieciaki sie nie upapraly w warunkach wagonowych, kiedy umyc sie trudno, jakies ogorasy, jablka... Chodzic do bufetu to ja zaczelam jako dorosla, zarabiajaca osoba i NIE z dziecmi. Dla dzieci to i teraz szykuje sie samemu i bierze gotowe domowe jadlo i napitek.
                              • przymrozki Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 17:27
                                Z tekstu wynika, że Natalia i dziewczynki miały jedzenie z domu, dwa bidony oraz litr Fanty, który miał im starczyć do Gdyni (litr słodkiego napoju dla trzech osób podróżujących w koszmarny upał w metalowej puszce - jakoś tego tego nie widzę, ale niech tam). Tylko całe to jedzenie zostało zmiecione natychmiast po wejściu do pociągu. Natalia zgodziła się na Wars, jak wynika z tekstu, przez otępienie wywołane upałem (powodzenia z rezydenturą na Cyprze).

                                No i właśnie - w książce pada wyraźnie, że Natalia jest "starą turystką z wieloletnią praktyką". I to się trochę kłóci z wrażeniem ogólnego nieogarniania, że żeby mieć szczyptę soli trzeba najpierw kupić kilogramową paczkę. I z sumy takich drobnych rzeczy bierze się to, że "tania zupa" jest tania w domu, nie na wyjeździe.

                                A co do taksówki w Inowrcoławiu. W swoich wyliczeniach założyłam 80 zł, chociaż w taryfie dziennej w mieścinie tej wielkości jest to raczej dużo. No ale powiedzmy, że taksówkarz doliczył za pogoń.
                                • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 18:40
                                  Ile sie jedzie z Posen do Inowroclawia, godzine, poltorej ? I one w tym czasie pochlonely wszystko, co mialy na podroz kilkugodzinna ???
                                  I dziewczynki gdzie to zarelko mialy ? Bo zadnej torby z walowka nie pamietam, ani w tekscie, ani na rysunku... a plecaki od razu wyladowaly na polce.
                                  • bupu Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 18:50
                                    tt-tka napisała:

                                    > Ile sie jedzie z Posen do Inowroclawia, godzine, poltorej ? I one w tym czasie
                                    > pochlonely wszystko, co mialy na podroz kilkugodzinna ???

                                    Z Poznania do Ino pociągiem pospiesznym jedzie się godzinę, co wiem, bo kiedyś dojeżdżałam na studia tąż trasą.

                                    > I dziewczynki gdzie to zarelko mialy ? Bo zadnej torby z walowka nie pamietam,
                                    > ani w tekscie, ani na rysunku... a plecaki od razu wyladowaly na polce.

                                    Torebki śniadaniowe miały, stoi w tekście. Przy okazji trafiłam na akapit o Nutrii ocierającej buzie z keczupu i musztardy dziewięcio- i dwunastolatce i w desperacji wyrżnęłam głową o stół. Nie, seeerioooo?


                                    --
                                    Wiedźma
                                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                    • iwoniaw Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:02
                                      Przy okazji trafiłam na akapit o Nut
                                      > rii ocierającej buzie z keczupu i musztardy dziewięcio- i dwunastolatce i w des
                                      > peracji wyrżnęłam głową o stół. Nie, seeerioooo?


                                      Gdy czytałam to dzieło po raz pierwszy, nie miałam żadnych dzieci nawet majaczących na horyzoncie, więc w ogóle mnie takie opisy nie raziły - ot, jakieś małe dzieciaki niezbyt ogarnięte, bywa. Obecnie nie mogę do opisów nieletnich Pyziakówien wracać, bo za każdym razem ma wrażenie, że autorka opisuje dzieci (zwłaszcza Różę) opóźnione umysłowo w stopniu wymagającym jakieś szkoły specjalnej czy innych kursów samodzielnego egzystowania.

                                      Dla porównania wspomnę tylko, że 10-11-latki to są w 5 klasie szkoły podstawowej i jako lekturę obowiązkową mają "Opium w rosole"... Dobrze, zaprawdę, że nie NiN :-D


                                      --
                                      Ignorantia non est argumentum
                                    • tt-tka Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:45
                                      bupu napisała:


                                      > Z Poznania do Ino pociągiem pospiesznym jedzie się godzinę, co wiem, bo kiedyś
                                      > dojeżdżałam na studia tąż trasą.

                                      Zara, zara. One w ciagu tej godziny pochlonely wszystko, co wziely z domu i to, co zezarly w Warsie, czyli dwa razy gorace danie i deser ???
                                      • iwoniaw Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 19:59
                                        Aż sprawdziłam na mapie i w rozkładzie połączeń - tak, podróż z Poznania do Inowrocławia trwa ok. godziny. Nie wiem jakim cudem one to wszystko zdążyły zjeść i w ogóle jakim sposobem tak szybko się ta akcja potoczyła - w czasie lektury miałam wrażenie, że one co najmniej kilka godzin jechały - akcja z Filipem, konduktor chodzący w te i nazad (przecież nie biegał po tym pociągu), wyjście do Warsa, konsumpcja...


                                        --
                                        'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                                        'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                                        • ciotka_scholastyka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 16:21
                                          iwoniaw napisała:

                                          > Aż sprawdziłam na mapie i w rozkładzie połączeń - tak, podróż z Poznania do Ino
                                          > wrocławia trwa ok. godziny. Nie wiem jakim cudem one to wszystko zdążyły zjeść
                                          > i w ogóle jakim sposobem tak szybko się ta akcja potoczyła - w czasie lektury m
                                          > iałam wrażenie, że one co najmniej kilka godzin jechały - akcja z Filipem, kond
                                          > uktor chodzący w te i nazad (przecież nie biegał po tym pociągu), wyjście do Wa
                                          > rsa, konsumpcja...

                                          Musierowskie zagięcie czasoprzestrzeni. U niej pewnie Inowrocław leży 500 km od Poznania.
                                          • vi_san Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 08:55
                                            Zasadniczo czytając o włościach Derotki miałam wrażenie, że to jakieś pustkowie jest, wioszczyna zagubiona w puszczach itd. Dopiero forum mnie życzliwie uświadomiło, że to jakby nie do końca tak... :D Z tym, że ja z geografii jestem noga stołowa i swobodnie można mi wmówić, że z Gdańska do Szczecina najbliżej przez Bieszczady. Stąd pewnie u MM ten czasodystans między Poznaniem a Inowrocławiem? Znaczy dopuszczam, że MM też ma taką przypadłość, acz "risercz" powinien coś z tym zrobić, np powiedzieć "Matka, ale nie ma opcji, żeby oni to wszystko zdążyli w godzinę, a tyle się jedzie na tej trasie. Wyślij ich gdzieś dalej, albo wywal połowę akcji."

                                            --
                                            Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                                            • mariamm87 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 09:32
                                              A tory na trasie Poznań - Inowrocław nie były modernizowane od lat '90? Z Krakowa do Katowic pociąg jakieś kilka lat temu jechał około 2-3 godzin (przyznaje, ze z lenistwa nie chce mi się sprawdzić ile dokładnie, ale osobiście nim jechałam i zaręczam, że to jego rozkładowy czas), ponieważ torowisko jest w koszmarnym stanie. Busiki tą trasę robią w godzinę - a muszą przejechać miasto. Aktualnie trwa wielka modernizacja torowiska i nie zdziwię się, jeżeli po jej zakończeniu pociągi pokonają ten odcinek w 40 minut - wszak dla nich przejazd przez miasto to żaden problem. Może podobnie było z trasą Poznań-Inowrocław? W czasach akcji NiN podróż mogła trwać dłużej?
                                              • ciotka_scholastyka Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 09:45
                                                mariamm87 napisała:

                                                > A tory na trasie Poznań - Inowrocław nie były modernizowane od lat '90? Z Krako
                                                > wa do Katowic pociąg jakieś kilka lat temu jechał około 2-3 godzin (przyznaje,
                                                > ze z lenistwa nie chce mi się sprawdzić ile dokładnie, ale osobiście nim jechał
                                                > am i zaręczam, że to jego rozkładowy czas), ponieważ torowisko jest w koszmarny
                                                > m stanie. Busiki tą trasę robią w godzinę - a muszą przejechać miasto. Aktualni
                                                > e trwa wielka modernizacja torowiska i nie zdziwię się, jeżeli po jej zakończen
                                                > iu pociągi pokonają ten odcinek w 40 minut - wszak dla nich przejazd przez mias
                                                > to to żaden problem. Może podobnie było z trasą Poznań-Inowrocław? W czasach ak
                                                > cji NiN podróż mogła trwać dłużej?

                                                Nie żartuj sobie, naprawdę uważasz, że to wytłumaczenie? :D I po tych modernizowanych torach "pociąg leciał z wrzaskiem przez rozpalone upałem pola"?
                                                • mariamm87 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 10:01
                                                  No ja tez mogę napisać opowieść o mojej podróży pociągiem do Katowic sprzed kilku lat. Opisze jak jadłam powoli drożdżówkę, piłam wodę, byłam w toalecie, przeczytałam pół książki a na koniec zdrzemnęłam się na chwilę. Za 20 lat ktoś ją wyciągnie i powie"pfff przecież do Katowic się jedzie 35 minut, ledwo człowiek wjedzie do pociągu, a już wychodzi, kiedy ona niby to zdążyła zrobić, gdzie była korektaaa???"

                                                  Nie upieram się, ze na 100% tak było, nie jestem z rejonu, nie wiem czy coś było remontowane na tej trasie, czy w ogóle musiało być, bo to w końcu zachód polski czyli najlepiej rozwinięta komunikacja kolejowa, poddaję tylko pomysł skąd ta rozbieżność może mogła wyniknąć. Może były odcinki, gdzie pociąg rozwijał większą prędkość i leciał z wrzaskiem i takie gdzie bujał się powoli taś-taś 30 km/h.
                                                  • ciotka_scholastyka Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 10:35
                                                    mariamm87 napisała:


                                                    > Nie upieram się, ze na 100% tak było, nie jestem z rejonu, nie wiem czy coś był
                                                    > o remontowane na tej trasie, czy w ogóle musiało być, bo to w końcu zachód pols
                                                    > ki czyli najlepiej rozwinięta komunikacja kolejowa, poddaję tylko pomysł skąd t
                                                    > a rozbieżność może mogła wyniknąć. Może były odcinki, gdzie pociąg rozwijał wię
                                                    > kszą prędkość i leciał z wrzaskiem i takie gdzie bujał się powoli taś-taś 30 km
                                                    > /h.

                                                    Naprawdę nie sądzę, że nawet jeśli były jakieś remonty (zdaje się, że nie, modernizacje zaczęto po wejściu do Unii), to MM uznała, że jej się przydadzą do spowolnienia akcji, po czym ani słowem o nich nie napisała, za to pisała o tym, że pociąg "leciał z wrzaskiem" (nb ładne określenie na ówczesne pociągi, zawsze mi się podobało). O pekaesie kolebiącym się powoli szosą i kopcącym smrodkiem wszak napisała starannie, czyż nie? Po prostu, wpadka czasowa. Zresztą nie wiem jak inni, ja akurat na tę niezgodność zupełnie nie zwróciłam uwagi, chociaż studiowałam w Poznaniu i do domu jeździłam właśnie tamtą trasą, przez Inowrocław :)
                                              • lord_vmordevol Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 10:35
                                                mariamm87 napisała:

                                                > A tory na trasie Poznań - Inowrocław nie były modernizowane od lat '90? Z Krako
                                                > wa do Katowic pociąg jakieś kilka lat temu jechał około 2-3 godzin (przyznaje,
                                                > ze z lenistwa nie chce mi się sprawdzić ile dokładnie, ale osobiście nim jechał

                                                Osobiście jeździłem w zamierzchłych czasach przez Katowice do Krakowa i dałbym temu odcinkowi może z półtorej godziny. No niech będzie dwie, ale na pewno nie trzy. Jazda przez Górny Śląsk trwała, bo tam są szkody górnicze, ale to bardziej odcinek Gliwice - Mysłowice.

                                                > am i zaręczam, że to jego rozkładowy czas), ponieważ torowisko jest w koszmarny
                                                > m stanie. Busiki tą trasę robią w godzinę - a muszą przejechać miasto. Aktualni
                                                > e trwa wielka modernizacja torowiska i nie zdziwię się, jeżeli po jej zakończen
                                                > iu pociągi pokonają ten odcinek w 40 minut - wszak dla nich przejazd przez mias
                                                > to to żaden problem. Może podobnie było z trasą Poznań-Inowrocław? W czasach ak
                                                > cji NiN podróż mogła trwać dłużej?

                                                Pod koniec lat 90 jeździłem przez odcinek Poznań - Inowrocław i pociąg jechał przez niego normalnie. Znaczy, nie pamiętam, żeby się gdziekolwiek jakoś szczególnie wlókł. Nawet, jeżeli coś zmodernizowali (a pewnie tak), to nie jest to różnica w rodzaju od 30 do 120 km/h. Droga od Poznania do Gdańska trwała coś ponad cztery godziny, więc gdzie tam czas na jakieś smędzenie do Inowrocławia.
                                                • mariamm87 Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 11:00
                                                  lord_vmordevol napisała:


                                                  > Osobiście jeździłem w zamierzchłych czasach przez Katowice do Krakowa i dałbym
                                                  > temu odcinkowi może z półtorej godziny. No niech będzie dwie, ale na pewno nie
                                                  > trzy. Jazda przez Górny Śląsk trwała, bo tam są szkody górnicze, ale to bardzie
                                                  > j odcinek Gliwice - Mysłowice.


                                                  Nie chciało mi się sprawdzać, wcześniej, dlatego napisałam 2-3 godzin. Teraz sprawdziłam:
                                                  rozklad-pkp.pl/pl/ti?trainlink=442461/514732/874078/289552/55&ld=s33&seqnr=2&ident=ln.01849833.1504601517&date=05.09.17&station_evaId=5100028&station_type=dep&journeyStartIdx=0&journeyEndIdx=17&backLink=tp&
                                                  Czas przejazdu 2:35. I to nie dlatego, że teraz jest remont, bo przed remontem jechał tyle samo. A po remoncie pewnie będzie jechał z 40 min.
                                                  Więc nie chodzi mi o to, że w czasie akcji NiN był remont, jedno że mogło być przed remontem i pociąg jechał wolniej niż teraz, bo, że zacytuję klasyka, szyny były złe. Ale skoro, naoczni świadkowie, mówią, że jechał tyle samo, co teraz, to nie było tematu w takim razie.
                                                  • lord_vmordevol Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 12:42
                                                    mariamm87 napisała:

                                                    > Nie chciało mi się sprawdzać, wcześniej, dlatego napisałam 2-3 godzin. Teraz sp
                                                    > rawdziłam:
                                                    > rozklad-pkp.pl/pl/ti?trainlink=442461/514732/874078/289552/55&ld=s33&seqnr=2&ident=ln.01849833.1504601517&date=05.09.17&station_evaId=5100028&station_type=dep&journeyStartIdx=0&journeyEndIdx=17&backLink=tp&
                                                    > Czas przejazdu 2:35. I to nie dlatego, że teraz jest remont, bo przed remontem
                                                    > jechał tyle samo. A po remoncie pewnie będzie jechał z 40 min.

                                                    Toż to jest, po ilości stacji sądząc, jakiś osobowy, to wiadomo, że powoli jedzie, bo ciągle gdzieś staje. I ten pociąg w życiu nie zrobi takiej trasy w 40 minut, bo 40 minut to mu schodzi na same zatrzymywania się na stacjach. Ale dalekobieżne się tak nie rozdrabniają.
                                              • bupu Re: Natalia w Łebie 05.09.17, 10:54
                                                mariamm87 napisała:

                                                > A tory na trasie Poznań - Inowrocław nie były modernizowane od lat '90? Z Krako
                                                > wa do Katowic pociąg jakieś kilka lat temu jechał około 2-3 godzin (przyznaje,
                                                > ze z lenistwa nie chce mi się sprawdzić ile dokładnie, ale osobiście nim jechał
                                                > am i zaręczam, że to jego rozkładowy czas), ponieważ torowisko jest w koszmarny
                                                > m stanie. Busiki tą trasę robią w godzinę - a muszą przejechać miasto. Aktualni
                                                > e trwa wielka modernizacja torowiska i nie zdziwię się, jeżeli po jej zakończen
                                                > iu pociągi pokonają ten odcinek w 40 minut - wszak dla nich przejazd przez mias
                                                > to to żaden problem. Może podobnie było z trasą Poznań-Inowrocław? W czasach ak
                                                > cji NiN podróż mogła trwać dłużej?



                                                Zaręczam uroczyście, że nie trwała. Akurat tam tory były w dobrym stanie i pociąg popylal razno.
                                                --
                                                Wiedźma
                                                To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                                http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                      • bupu Re: Natalia w Łebie 02.09.17, 20:09
                                        tt-tka napisała:

                                        > bupu napisała:
                                        >
                                        >
                                        > > Z Poznania do Ino pociągiem pospiesznym jedzie się godzinę, co wiem, bo k
                                        > iedyś
                                        > > dojeżdżałam na studia tąż trasą.
                                        >
                                        > Zara, zara. One w ciagu tej godziny pochlonely wszystko, co wziely z dom
                                        > u i to, co zezarly w Warsie, czyli dwa razy gorace danie i deser ???

                                        Tak właśnie.



                                        --
                                        Wiedźma
                                        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                        • przymrozki Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 11:13
                                          No tak. Taka jest chronologia. Natalia i dziewczynki wsiadają do pociągu w Posen Hauptbahnhof. Nerwus w przedziale wytwarza atmosferę nerwową wyczuwaną przez wszystkich oprócz Róży. Pyza bowiem, natychmiast po zajęciu miejsca, mówi "ciociu, poproszę bułeczkę". Laura kpi z jej ciągłego żądania jedzenia, a naburmuszona Pyza odszczekuje, że jedzenie jest bardzo ważne. Potem następuje afera z przykuwaniem się do Natalii, konduktorem i płaczem przy obcych. W tym czasie pseudomężczyzna w niebieskim daje radę ochłonąć na tyle, że zasypia, a dziewczynki rozwiązują mu wszystkie krzyżówki, zjadają swój prowiant na drogę, jakieś kanapki i słodycze, i wypijają litr Fanty. Chcą wyjść do toalety, Myszka Miki vel. Tur doradza Natalii, żeby poszły razem. Dziewczynki wyciągają ciotkę do Warsu, gdzie zjadają po dwie porcje parówek, wypijają Sprite i zjadają ciastka. Wracają do przedziału, gdzie stwierdzają obecność Nerwusa i wyskakują z pociągu. Na stacji Inowrocław właśnie.
    • marutax Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:06
      Wyjazd Natalii z tak skromnymi zasobami wydaje się całkowicie nierealny z perspektywy roku 2017, ale jak najbardziej byłby możliwy trzy dekady wcześniej. Można spierać się o rok 1994 - czy bliżej mu było do czasów obecnych czy do PRL-u.
      1,2 - w "dawnych czasach" woda czy prąd były na tyle tanie, że ludzie nie przejmowali się, że dodatkowa osoba wykąpie się lub zagotuje sobie wodę. Teraz jest to osobny punkt w wydatkach, kiedyś żaden gość nie zwracał pieniędzy za tzw. "media".
      3. mogła jeść chleb z ogórkiem, szczypiorkiem, białym serem, marchewkę, kalarepę, owoce (w tym darmowe, z lasu, jeśli by się tam wybrała). Woda z kranu/studni/pompy. Jeśli Natalia miała zamiar rozmyślać na samotnych plażach to pewnie wychodziłaby rano na ich poszukiwanie i wracała wieczorem. Z kilkoma kanapkami czy owocami w ramach całodziennego wyżywienia.
      4. to już specyfika charakteru Natalii, która nie widziała swojego wyjazdu jako gościny u Anieli, ale niezobowiązującego pomieszkiwania na ich terenie. Tak samo jak chciała jechać w podróż poślubną z Idą chyba.

      Reasumując, jej skromny budżet wystarczyłby spokojnie na jakiś tydzień - nocleg za darmo, tak samo woda do mycia czy prania, dzienne wyżywienie jakieś 30 zł i tyle.
        • berrin Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 13:37
          Tak, przywołanie pomysłu Natalii z wbiciem się siostrze w podróż poślubną doskonale pasuje do jej ogólnego pomysłu na życie i do pomysłu na wakacje w Łebie. Ona jest bluszczem, zawisa na innych i to nie tylko na partnerach, ale na dowolnej osobie, która bierze/ma wziąć na siebie nudne kwestie życiowe. Zapewne w ogóle nie przyszło jej do głowy, ze rozbicie namiotu w ogródku Anieli i korzystanie z jej łazienki/kuchni/lodówki wraz z dwójką absorbujących siostrzenic zawiera w sobie cokolwiek kłopotliwego – bo na w życiu nie musiała się nikim zajmować, prowadzić domu, odpowiadać za kogoś (nawet za siebie jej nie wychodzi). Więc nie czuje, nie wie i nie domyśla się. Może nie ma narzędzi?

          --
          Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
          • vi_san Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:15
            A z ciekawości: jak się ma ta jej "bluszczowatość" i nieogarnięcie życiowe do rocznego bycia rezydentką biura podróży na Cyprze? W końcu bycie rezydentem to nie samotne przesiadywanie na plaży w ładnej pozycji, ani nawet nie opieka nad dwiema nastoletnimi siostrzenicami! Ale przede wszystkim - to samodzielność, konieczność często podejmowania decyzji, kontakty z ludźmi zarówno klientami biura podróży jak i np przedstawicielami hoteli itp... Jak ona to pogodziła?!

            --
            Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
            • marutax Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:38
              vi_san napisała:

              > A z ciekawości: jak się ma ta jej "bluszczowatość" i nieogarnięcie życiowe do r
              > ocznego bycia rezydentką biura podróży na Cyprze? W końcu bycie rezydentem to n
              > ie samotne przesiadywanie na plaży w ładnej pozycji, ani nawet nie opieka nad d
              > wiema nastoletnimi siostrzenicami! Ale przede wszystkim - to samodzielność, kon
              > ieczność często podejmowania decyzji, kontakty z ludźmi zarówno klientami biura
              > podróży jak i np przedstawicielami hoteli itp... Jak ona to pogodziła?!
              >

              Jeśli "ogarniała" wycieczki tak, jak własne siostrzenice, to mogła doprowadzić biuro podróży do bankructwa...

              A na serio, w tym przypadku decydująca była nie tyle "bluszczowatość" co pewien rodzaj egoizmu czy też braku empatii: Nutria bardzo często nie zauważała, że jej zachowanie może wpływać negatywnie na osoby z jej otoczenia. Zakładała z góry, że skoro ona sądzi, że nie sprawia problemów, to tak jest w istocie. Tak było przy pomyśle z podróżą poślubną, przy scenie, gdy chorą Natalię odwiedzają goście, których przyjmuje w kuchni, blokując rodzinie dostęp do łazienki i przy planach ulokowania się u Anieli. Nawet jej wielogodzinne kąpiele musiały być dość uciążliwe, choć to podpadało raczej pod jakiś typ natręctwa...
              • berrin Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:45
                Tak napisałam dużo powyżej: u Agathy byłaby oczywistą ofiarą zbrodni. Kiedy - nawet będąc w zasadzie dobrym człowiekiem - nie posiada się żadnego talentu prawdziwego zauważenia innych ludzi i ich oczekiwań i potrzeb tudzież żalów i pretensji, można się potwornie komuś narazić i nie wiedzieć o tym, względnie nigdy nie zrozumieć czemu...

                --
                Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
            • bupu Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 17:42
              vi_san napisała:

              > A z ciekawości: jak się ma ta jej "bluszczowatość" i nieogarnięcie życiowe do r
              > ocznego bycia rezydentką biura podróży na Cyprze? W końcu bycie rezydentem to n
              > ie samotne przesiadywanie na plaży w ładnej pozycji, ani nawet nie opieka nad d
              > wiema nastoletnimi siostrzenicami! Ale przede wszystkim - to samodzielność, kon
              > ieczność często podejmowania decyzji, kontakty z ludźmi zarówno klientami biura
              > podróży jak i np przedstawicielami hoteli itp... Jak ona to pogodziła?!
              >


              Podejrzewam, że wyjechała do jakiejś innej pracy, którą Borejkowie uznaliby niegodna inteligentki z czółkiem. Dla świętego spokoju zatem Nutria sprzedała im bajkę o rezydenturze.

              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • esme83 Re: Natalia w Łebie 01.09.17, 15:00
      20, a nawet 15 lat temu w okolicach Gdyni można było znalezc duze fragmenty pustych lub przynajmniej mocno pustawych plaż - w Rewie, Mechelinkach czy na Oksywiu. Łeba mogła być bardziej oblegana, ale wierzę, że dało się coś znaleźć, jeśli kogoś nie odstraszał dłuższy spacer.
    • przymrozki Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 11:24
      Rozmowa tocząca się powyżej zwróciła mi uwagę na jeszcze jedną rzecz - Róża w trakcie trwania akcji ma 13 lat (chyba nieskończone, ale "rocznikowo" tak, przecież ona jest z 1981 r.). Powstaje pytanie, czy nie ma ona jakiegoś upośledzenia umysłowego w stopniu lekkim?

      1. W pociągu wygłasza kwestię "ciociu, poproszę o bułeczkę". Niech będzie, że "bułeczki" ma ciotka w swoim plecaki i dlatego Róża nie może sobie sama wziąć.
      2. Natalia wyciera jej buzię z keczupu czy tam musztardy i mydli uszy w jeziorze. No ale powiedzmy, że to były bardziej akty czułości niż higieny.
      3. Róża piecze raczka przedstawiając się Nerwusowi. No dobra, jest nieśmiała.

      ale
      4. Róża nie tylko siłą charakteru, ale i intelektualnie ustępuje dziesięciolatce.
      5. Kiedy Laura potrzebuje odwrócić uwagę siostry od swojego planu pozostawiania śladów ucieczki, daje Róży mentosa w rulonie, bo wie, że Róża będzie tak pochłonięta wydłubywaniem cukierka, że nie zauważy tygrysiej partyzantki. Rozumiecie. Trzynastolatka nie umie jednocześnie wyjąć menstosa i obserwować, co się wokół niej dzieje. Podobną metodę uzyskiwania chwili spokoju miał Józef wobec Łucji (kazał jej zbierać okruszki), ale Łucja miała wtedy lat cztery.
      • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 12:00
        Od radosnej Pyzy od Palowek do Pyzy Zmartwionej "chyba pan Filipek nie wysiadl".
        To jest ten sam proces, co od poltorarocznego Jedrka mowiacego pelnym zdaniem do 11-letniego "a ksiazka miala na okladce napis Ionesco".
        Biedne te dzieciaki. Przeciez od urodzenia uposledzone nie byly, wrecz przeciwnie, a w nastoleciu zachowuja sie rzeczywiscie, jakby byly.
        • bupu Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 12:07
          tt-tka napisała:

          > Od radosnej Pyzy od Palowek do Pyzy Zmartwionej "chyba pan Filipek nie wysiadl
          > ".
          > To jest ten sam proces, co od poltorarocznego Jedrka mowiacego pelnym zdaniem d
          > o 11-letniego "a ksiazka miala na okladce napis Ionesco".
          > Biedne te dzieciaki. Przeciez od urodzenia uposledzone nie byly, wrecz przeciwn
          > ie, a w nastoleciu zachowuja sie rzeczywiscie, jakby byly.

          Jedenastoletniego Jędrka, wdrapujacego się dziadkowi na kolanko. Dziadek ów ma jakieś 160 cm wzrostu, ile zatem liczy sobie jedenastolatek, który musi mu się WDRAPYWAC na kolanko? Metr wzrostu?


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 12:20
            bupu napisała:

            > Jedenastoletniego Jędrka, wdrapujacego się dziadkowi na kolanko. Dziadek ów ma
            > jakieś 160 cm wzrostu, ile zatem liczy sobie jedenastolatek, który musi mu się
            > WDRAPYWAC na kolanko? Metr wzrostu?

            Cialo karleje rownolegle z mozgiem ? Boru, boru...
            Nie rozumiem, chyba nawet w Pobiedziskach i nie wychodzac z ogrodu mozna zobaczyc, jak wyglada i zachowuje sie wczesny nastolatek/nastolatka ?
            • przymrozki Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 15:43
              A. No i jeszcze Pyza naciąga Natalię na zakupy pokazując "pulchnym paluszkiem" swoje ulubione przysmaki - czipsy, delicje i herbatniki w cukrze. Jak trzylatka.

              To zresztą się przenosi w genach. Ile miała mała Mila jak skakała po fotelach jak dwulatka? Prawie sześć.
                  • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 16:16
                    No ale wiemy, ze miala szesc... a inicjatorka zabawy (nie towarzyszka) nie byla czasem Lusia wlasnie ?
                    Co robily w tym czasie Ania i Nora, jedna rowiesnica Lusi, druga od niej mlodsza ?
                      • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 16:34
                        przymrozki napisała:

                        > Jak to co? Były tępymi grubaskami. Więc co mogły robić? Pewnie wyły przyssane d
                        > o kieliszków. Albo w ogóle nie zostały zaproszone.

                        Ta ostatnia wersja mnie zachwyca :)
                        Oczami duszy widze, jak Patty we wlasnym (i dziewczynek) domu starannie upycha gdzies swoje grube i tepe corki, zeby nie stanowily niemilego dysonansu.
                        Ale serio, na tej Wigilii u Flobrostwa chyba rzeczywiscie malych Gorskich nie wymieniono. Ani razu.
                        • iskrzy_54 Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 17:05
                          Ale serio, na tej Wigilii u Flobrostwa chyba rzeczywiscie malych Gorskich nie wymieniono. Ani razu.

                          Nie chce mi się sprawdzać, ale czy to skakanie nie odbywało się u Borejków?
                            • przymrozki Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 17:55
                              Już prawdę mówiąc nie pamiętam, gdzie to było (a nie mam książki pod ręką), ale to mogło być u Borejków, tylko jeżeli działo się to na weselu Laury, tym weselu, z którego Tygrys wydzwaniał za matką i pomstował na zielony tort (ja bym pomstowała, że to tort był czterodniowy, ale to tylko dlatego, że ja nie lubię zatruć pokarmowych).
                              • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 17:59
                                To nie moglo byc u Borejkow. Dziewczyny skakaly po kanapach, a takich mebli u Borejkow nie uswiadczysz, od kiedy swoja kanapke tortur Nutria zamienila na lozko, czyli od TiR.
                                A tort byl pieciodniowy. Dostarczony rano 27 grudnia, w dniu slubu, spozywany wieczorem 31. I te dni i noce przestal na balkonie przy zmiennej temperaturze. Smacznego i na zdrowie.
                                • przymrozki Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 18:07
                                  Bo tak poza weselem, to mała Mila była we Floplicowie. Więc jeżeli nie skakała na weselu, to być to musiało u Górskich. A co z młodymi Górskimi? Może fani krzyżówek, anagramów, rebusów i w ogóle gier słownych ukryli Norę Górską w norze górskiej. Boki zrywać.

                                  Pięć dni. Jeszcze lepiej. Zwłaszcza że jak rozumiem był to tort z kremem, a nie ślubny sękacz albo piernik.
                              • bupu Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 18:26
                                przymrozki napisała:

                                > Już prawdę mówiąc nie pamiętam, gdzie to było (a nie mam książki pod ręką), ale
                                > to mogło być u Borejków, tylko jeżeli działo się to na weselu Laury, tym wesel
                                > u, z którego Tygrys wydzwaniał za matką i pomstował na zielony tort (ja bym pom
                                > stowała, że to tort był czterodniowy, ale to tylko dlatego, że ja nie lubię zat
                                > ruć pokarmowych).


                                Łusia skakała po kanapach na wigilii we Floplicowie. Mur-beton.




                                --
                                Wiedźma
                                To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                                http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                                  • iwoniaw Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:02
                                    Och jejku, jejku, aleś się musiała naskakać, skoro się tak w ogóle tu nikogo nie czepiasz :-D

                                    Tak, skakanie po kanapach na rodzinnej wigilii, w wykonaniu nastolatki JEST dziwne. To nie czepialstwo, tylko fakt.


                                    --
                                    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
                                    • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:04
                                      Dzizassss. Nastolatka skacze szesciolatka. Nie wiemy w ogole w co sie bawily, jest jedno zdanie na ich temat. No ale trzeba dorabiac d.pie uszy zeby wszystkie dzieci z klanu byly anormalne. Naciagane i tyle.
                                      • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:15
                                        Skakanie po meblach niszczy meble. A Lusia jeszcze poltora roku wczesniej tak madrze sie z malymi Gorskimi bawila, w samogloski otwarte czy cos w tym stylu i zawsze podciagala je yntelektualnie. A w McD ma sraczke slowna i wyrazny regres umyslowy, owszem.
                                        • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:20
                                          Ten regres to na pewno od skakania po lozku :D To mniej wiecej tak, jakby powiedziec,ze Ida chamsko myla rece w McD. Bo skoro w tej ksiazce jest chamka, to mozna podciagnac pod chamskie kazde jej zachowanie. Skakanie po kanapie (z duzo mlodsza kuzynka) jako objaw opoznienia umyslowego? To forum juz wlasny ogon zjada :P
                                          • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:49
                                            Nie od skakania. Jezeli czytalas i pamietasz McD, powinnas wiedziec, kiedy i jak sie regres umyslowy Lusi objawil.
                                            Aintelektualne zabawy z kuzynkami to takze nowosc w wykonaniu Lusi, dawniej specjalizowala sie w yntelektualnych i bynajmniej nie ruchowych.
                                            Ida jest wystarczajaco chamska, niemniej rece unurzane w nosogardzielach powinna byla umyc juz w pracy imho.
                                            • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:52
                                              ucieklo
                                              ...tym bardziej ze otwieranie co chwila drzwi od kibla, ktory jest razem z lazienka, wzglednie niezamykanie ich, gdy ludzie siedza przy stole i jedza kulturalne nie bylo.
                                            • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 22:57
                                              Oj nie udawaj,ze nie rozumiesz co napisalam. I co w tym dziwnego,ze dziecko raz sie bawi ynteletualnie a innym razem- wrecz przeciwnie? Bodajze w CP Lusia na przyklad najpierw "madraluje" a za chwile dziecinnie udaje piszczaca myszke. Wiele dzieci tak ma, serio.
                                              • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 23:00
                                                To, ze skakanie po meblach nie jest zabawa dla przesnobowanej 12-latki (tyle sobie przypisuje Lusia). Po prostu. A MM znowu wiek postaci i ich zachowanie kloci sie, jak przy wszystkich borejdzieciach z neo.
                                                Ja ze swej strony prosze, bys odnosila sie do tego, co napisane, a nie co przypisujesz dyskutantkom.
                                                • fornitta69 Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 23:21
                                                  A zabawa w pociag nie jest dla 17 latka, czy ile tam ma Pyziaczek w KK. Jest spora roznica pomiedzy zabawa Z malymi dziecmi a zabawa tylko dla wlasnej przyjemnosci. Juz nie wspominajac o tym,ze znam doroslych, ktorzy sie glupio bawia (np rzucajac sie jedzeniem), ale nienormalni jednak nie sa. Naprawde jestescie takie nadete, czy jednak chodzi o dodawanie na sile wad, kazdej postaci napisanej przez MM- jakby nie mialy ich juz pod dostatkiem... ?
                                                  • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 23:39
                                                    Naprawde nie odrozniasz celow i zamiarow Janusza w KK od zachowania Lusi ?
                                                    Cofniety w rozwoju w stosunku do tej samej postaci wczesniej uwazast za norme ?
                                                    Plus uprzejmie (jeszcze ciagle uprzejmie) prosze o wypowiedzi nt ksiazek, a nie forumek. Albo nie skarz sie pozniej na cudza niegrzecznosc.
                                                  • bez_zarzutu Re: Natalia w Łebie 04.09.17, 21:05
                                                    Najłatwiej byłoby poszukać innego, milszego twemu sercu forum. Staram się pisać bez agresji: nie wydajesz się tutaj dobrze bawić (jak wspominasz w prawie każdym poście, musiałaś dostosować swoje zachowanie do nas), i- będę pisać za siebie- niemiło się czyta twoje uwagi o złym forum.
                                                  • zaisa Re: Natalia w Łebie 14.09.17, 01:59
                                                    Fornitta, dałaś się już dziewczynom sprowokować i zejść do poziomu pyskówek.
                                                    Uważam, podobnie jak Ty, że bawiąc się z młodszymi dziećmi, starsze chętnie "zniżają poziom". I może tego skakania po kanapach w wykonaniu 12-latki nie należy brać dosłownie, może skakała tylko młodsza a starsza np. sturlała się z oparcia i obie się jakoś tarmosiły?
                                                    W związku ze zniżaniem poziomu w zabawach - bratanek, który już by się w towarzystwie kolegów w pewne rzeczy nie bawił, radośnie zostawał pieskiem bawiąc się z ciotecznym rodzeństwem. A Łucji, wcześniej może i przemądrzałej, ale też i przeintelektualizowanej i muszącej zachowywać się zbyt dorośle (opieka nad Ziutkiem, konieczność samodzielności, bo rodzice nieobecni) trochę smarkatej zabawy nie zaszkodzi. Takie uzupełnienie brakujących stadiów rozwoju.
                                                  • tt-tka Re: Natalia w Łebie 14.09.17, 02:06
                                                    zaisa napisała:
                                                    może tego skakania po kanapach w wykonaniu 12-latki nie należ
                                                    > y brać dosłownie, może skakała tylko młodsza a starsza np. sturlała się z oparc
                                                    > ia i obie się jakoś tarmosiły?

                                                    A moze po prostu zajrzec do ksiazki ? Gdzie czarno na bialym stoi, ze obie skakaly po meblach.
    • tt-tka Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 16:31
      Tak tylko gwoli porzadku :)

      przymrozki napisała:

      Wiemy, że Nutria wyczerpała fundusze do zera
      > po następujących zakupach:
      > - dwa bilety uczniowskie i jeden studencki z Poznania do Gdyni

      Bilety mogla kupowac za gabine. One byly kupione wczesniej, nie bezposrednio przed przyjazdem pociagu. Poza tym Gabon obiecywal sfinansowac siostrze podroz wlasnie.


      > - cztery porcje parówek w Warsie
      > - dwie butelki napoju Sprite w Warsie
      > - ciasteczka w Warsie
      > - taksówka w Inowrocawiu

      Dochodzi jeszcze ta restauracja, w ktorej Laura sie pochorowala. Choc nie pamietam, co one tam jadly/pily i czy za zanieczyszczony obrus i dodatkowe sprzatanie byla doplata extra, czy nie.
      Mliko u Pazernej Mleczarki.
      Karta do telefonu, kapelusz dla zaospionej i ogolnie zakupy w tym wiejskim sklepiku to juz za gabowe byly, czy jeszcze za nutriowe ?
      • bupu Re: Natalia w Łebie 03.09.17, 16:49
        tt-tka napisała:

        > Tak tylko gwoli porzadku :)
        >
        > przymrozki napisała:
        >
        > Wiemy, że Nutria wyczerpała fundusze do zera
        > > po następujących zakupach:
        > > - dwa bilety uczniowskie i jeden studencki z Poznania do Gdyni
        >
        > Bilety mogla kupowac za gabine. One byly kupione wczesniej, nie bezposrednio p
        > rzed przyjazdem pociagu. Poza tym Gabon obiecywal sfinansowac siostrze podroz w
        > lasnie.
        >
        >
        > > - cztery porcje parówek w Warsie
        > > - dwie butelki napoju Sprite w Warsie
        > > - ciasteczka w Warsie
        > > - taksówka w Inowrocawiu
        >
        > Dochodzi jeszcze ta restauracja, w ktorej Laura sie pochorowala. Choc nie pamie
        > tam, co one tam jadly/pily i czy za zanieczyszczony obrus i dodatkowe sprzatani
        > e byla doplata extra, czy nie.
        > Mliko u Pazernej Mleczarki.
        > Karta do telefonu, kapelusz dla zaospionej i ogolnie zakupy w tym wiejskim skle
        > piku to juz za gabowe byly, czy jeszcze za nutriowe ?

        Zasoby własne Nutrii wyczerpały się na taksówce. Resztę opłacała z tego, co jej dała Gaba.


        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/