Dodaj do ulubionych

ESD - przecież ich tam nie było...

17.09.17, 17:04
W ,,Imieninach'' natknęłam się na fragment, gdy Jerzy Hajduk mówi Róży, żeby pozdrowiła mamę i powiedziała jej, że grupa ESD wciąż działa (s. 187). W ,,Córce Robrojka'' Robert wspomina miły wieczór z Gabrysią, Nutrią, Idą i Cesią Żak, a później prof. Dmuchawiec doradza im, żeby reaktywowali ESD. Tymczasem ani Cesia, ani Jurek nie należeli do ESD (swoją drogą, ciekawe, dlaczego). Dlaczego wobec tego tak jest napisane? Czyżby później jednak zostali przyjęci, o czym nie jest napisane? Jeśli tak by było, to przecież MM mogła o tym napisać wprost - no chyba że to jest jakaś wskazówka, że jednak należą do grupy.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 18:12
      Mogli dobic pozniej - Danka byla jako para od Pawelka, Cesia, wtedy jeszcze z Danka zaprzyjazniona, dolaczyla do przyjaciolki, a Hajduk przyturlal sie za Cesia. Tyle ze jak na grupe "wciaz dzialajaca" to tych kontaktow i wzmianek serdecznie malo, Cesia od BBB nie istnieje w swiecie Borejkow. A i w BBB bardziej liczy sie i jest potrzebny Zaczek fizyk. No i Aniela, prezeska bylo nie bylo, nie musialaby dostawac wskazowek ani ukierunkowania na Zaczka :)
    • przymrozki Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 18:39
      Mogli zostać przygruchani później, po "Idzie sierpniowej", ale przed "BBB". Nie jest to w zasadzie wykluczone, bo nie tylko Cesia mogła przyjść za Danką (jak napisała Tt-ka), ale też Jurek mógł przyjść za Pawełkiem. Cesię mogła też zwabić bezpośrednio Gabrysia, przecież znały się ze szkoły.

      Tak być mogło, ale wcale nie musiało. W "BBB" Cesia jest dobrą koleżanką Anielli, ale one poznały się jeszcze w "Kłamczusze", a więc przed "Kwiatem kalafiora". Sądząc po składzie imprezy sylwestrowej Joanny, w chwili powstania ESD, Pawełek, Danka Cesia i Hajduk byli raczej przyjaciółmi Joanny niż Gabrysi. A więc Aniella znała Cesię zanim poznała Gabrysię.
        • piotr7777 Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 21:11
          Zaraz, zaraz - po pierwsze Hajduk nie mówi, że "grupa ESD wciąż działa" tylko że "ESD wciąż działa", zdaje się w tym kontekście, że Eksperymentalny Sygnał Dobra wysłany przez Róże i Fryderyka podziałał na niego. Owszem, do grupy ESD nie należał, ale przecież donos pani Szczepańskiej, kontrola pedagogiczna i oczyszczenie młodzieży z zarzutu handlu narkotykami były zapewne wydarzeniem w klasie, więc pewnie Cesia i Jurek też mogli wiedzieć o co chodzi (a zarazem nie być zainteresowani członkostwem w grupie).
          A co do wspomnień Roberta - po latach często obraz zdarzeń się zniekształca. Robert jakoś błędnie przypasował Cesię i Jurka do grupy ESD - nic nadzwyczajnego. Oczywiście, historię swojego nieodwzajemnionego uczucia do Anieli pamięta ze szczegółami, ale inne osoby i zdarzenia z tamtego okresu mogły mu się jakoś wymieszać, w końcu nie miały dla niego aż takiego znaczenia. Przecież często jest tak, że gdy np. spotykają się po latach absolwenci tej samej szkoły i wspominają szkolne lata mają problemy z uzgodnieniem szczegółów.
          • przymrozki Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 21:39
            To by było o tyle mało prawdopodobne, że Robert mógł bliżej poznać Hajduka tylko dzięki ESD. Gdyby nie spotkania u Gabrysi, Jurek dla Rojka byłby tylko kolegą z klasy Pawła. Czyli raczej nie zostałby zapamiętany jako "ktoś z najbliższej paczki".

            Chyba że alternatywną paczkę, przed powstaniem ESD, tworzyła Joanna i ta paczka obejmowała i Hajduka (jako chłopaka Cesi), i Rojka (jako kolegę z klasy Joanny). Ale o tym nic nie wiemy. W końcu Aniela weszła w relację koleżeńską z Joanną dopiero po Hamlecie, a Rojek raczej nie tworzyłby grupy bez Anielki.
            • tt-tka Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 22:07
              Joanna jesli tworzyla alternatywna paczke przed powstaniem ESD, to raczej bez Cesi, a wiec i bez Hajduka. Skad mialaby ich znac ? Bo jesli ze spektaklu Hamleta, to wlasnie ledwo co ich poznala. I na sylwestrze chyba tylko Aniela byla z hamletowskiej obsady ?
              • przymrozki Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 22:32
                Na Sylwestrze u Joanny byli i Cesia, i Jurek, i Danka, i Pawełek.

                Nie wiadomo, skąd się wzięli. Wiadomo, że Aniella znała Dankę (chociaż nie darzyła jej wielką sympatią) i chodziła do klasy z Joanną. Joanna zaś kompletowała sobie towarzystwo według klucza "artystycznego" (tak wynikało z "KK"). Wiemy też, że Danusia lubiła, by jej "sztuka" była w centrum uwagi, więc mogła chętnie przystać na znajomość z Joanną. No a Danka mogła wnieść do towarzystwa w posagu Pawła i Cesię, a Cesia Jurka. Mogli poznać się na tyle, żeby Joanna zaprosiła ich wszystkich, ale raczej "paczki" nie mieli kiedy stworzyć. O ile mnie pamięć nie myli, "Hamlet" był wystawiany w grudniu.
                • tt-tka Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 22:59
                  W grudniu, a jusci.
                  Pawelek rzeczywiscie byl, taskal blachy z ciastem czy tez mowil, ze bedzie ciasto. Cesi i reszty nie przypominam sobie, byli naprawde ? Pamietam Aniele, Rojka i tego kolekcjonera czarnych diamentow na P... i Gabe oczywiscie. Reszta mi wyparowala :(
                • mika_p Re: ESD - przecież ich tam nie było... 17.09.17, 23:06
                  Joanna była kuzynką Gabrysi. Młodszą.
                  WIdywały się na pewno nie tylko z okazji rodzinnych, ale wielce prawdopodobne, że Joanna wpadała też po jakieś podręczniki, zbiory zadań, referat sprzed dwóch lat Gaby, materiały do gazetki ściennej i takie tam. Mogło być tak, że równolegle do Gaby wpadł Pawełek zeszyt pozyczyć albo lekturę, albo Gaba była u niego zadania robić czy inną gazetkę i Joannę tam wysłano.
                  Pawełek był śliczny jak budyń z soczkiem, to wiemy ze źródła.
                  Przyjmijmy więc, że Pawełek wpadł Joannie w oko i pod pretekstem Sztuki zaprosiła calą ekipę Hamleta. Czyli zrobiła dokładnie to samo, co Romcia kilkanaście lat później, tylko sprytniej.

                  A skład imprezy, oczyma wchodzącej Gaby, wyglądał tak:
                  Powitały ją uśmiechy i zaciekawione spojrzenia. Te pierwsze pochodziły od kilku osób z Gabrysinej klasy: był tu oczywiście Pawelek Nowacki, Danusia, Cesia i Hajduk, wszyscy znani z występów w szkolnym kółku teatralnym - a wśród nich poligrafka Aniela Kowalik, primadonna zespołu, sławny Hamlet z gwiazdkowego przedstawienia w szkole. A więc jednak salony Joanny zaludnili prawdziwi artyści! Pozostali goście byli to najwidoczniej koledzy Anieli i Joanny z klasy poligraficznej. To oni wysyłali Gabrysi owe zaciekawione spojrzenia.


                  --
                  Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu. Carrie Bradshaw
                    • piotr7777 Re: ESD - przecież ich tam nie było... 18.09.17, 18:41
                      Więc powiedzmy - błąd autorki.
                      Bez wpływu na wartość artystyczną powieści. W sumie Robert mógł pomyśleć, że Seneką zniszczył a potem skleił chłopak Idy, Klaudiusz (bo jego dokoptowano do grupy) a i tak mu to nie pomogło, bo Ida z nim zerwała. Dalej pomyśleć na przykład, że Ida jest teraz szczęśliwą mężatką, inne Borejkówny też (bo w tej chwili myśli, że Natalia wyszła za Filipa) i zacząć się użalać nad sobą.
                      W ogóle M.M. często zapomina o więziach (lub ich braku) jakie łączą poszczególne postaci. Na przykład - Aniela Brulionie mówi o Pierogu, że go zna "z dawnych lat" a pamiętna wizyta Pieroga z Dmuchawcem na spotkaniu grupy ESD była jej pierwszym i zapewne ostatnim kontaktem z ówczesnym wicedyrektorem liceum Żeromskiego, także powinna raczej powołać się na wspomnienia swoich przyjaciół z tej szkoły albo na ogólną wiedzę o tym typie nauczycieli. Hajduk jest daleko spowinowacony z Patrycją, doktor Kowalik ma wspólne wnuki z Grzegorzem, a tymczasem obaj są przedstawieni po prostu jako znajomi Borejków. Gabriela pyta Patrycję co u Romy a brat tejże Romy jest zięciem jej męża, więc to i owo powinna wiedzieć sama. Z drugiej strony Tomek Kowalik, który nie ma ani nic wspólnego z profesorem Dmuchawcem (nie był jego uczniem) ani z Kreską jest im dobrze znany jako częsty gość w ich mieszkaniu. Do tego zestaw gości u Roberta i Natalii na ślubie - kompletnie od czapy.
                      I w małej ilości takie niekonsekwencje nie rażą zwłaszcza, że każdą jakoś tam można wytłumaczyć. Nagromadzone stwarzają wrażenie pewnego niechlujnego researchu, ale to jeszcze nie przesądza o wartości powieści.
                      • przymrozki Re: ESD - przecież ich tam nie było... 18.09.17, 20:51
                        Aniella może pamiętać Pieroga z dawnych lat, nawet jeżeli ich spotkanie były krótkie i nieliczne, ale za to intensywne. A to że ubarwia swoją z nim znajomość jest dla niej, jako postaci, raczej typowe. Stąd zresztą poświęcony jej tom nie nosi tytułu "Prawdomówna".

                        Grzegorz i doktor Kowalik mogli utrzymywać ze sobą bliższe relacje niż Grzegorz z Elką i wnukami, więc to akurat aż taki błąd nie jest. Gabrysia nie miała prawa wiedzieć, co słychać u szwagierki pasierbicy, bo pasierbicę miała tam, gdzie nie sięga jej dzielna grzywka (czyli w nosie). Ten brak rodziny Grzegorza w życiu Borejków jest prowadzony konsekwentnie - Ignaś na przykład ma tylko jednego dziadka i tylko dwie siostry. I to już trochę razi, bo to nie jest mały błąd. To jest robienie z bohatera nominalnie pozytywnego nieczułego potwora, który wpłynąwszy na Borejków przestwór oceanu wyciął ze swojego życia własną córkę, półsierotę, własnego ojca, którego jest jedynym dzieckiem i własnego stryja, dla którego był jak syn.
                        • bupu Re: ESD - przecież ich tam nie było... 18.09.17, 22:09
                          przymrozki napisała:

                          > Grzegorz i doktor Kowalik mogli utrzymywać ze sobą bliższe relacje niż Grzegorz
                          > z Elką i wnukami, więc to akurat aż taki błąd nie jest. Gabrysia nie miała pra
                          > wa wiedzieć, co słychać u szwagierki pasierbicy, bo pasierbicę miała tam, gdzie
                          > nie sięga jej dzielna grzywka (czyli w nosie). Ten brak rodziny Grzegorza w ży
                          > ciu Borejków jest prowadzony konsekwentnie - Ignaś na przykład ma tylko jednego
                          > dziadka i tylko dwie siostry. I to już trochę razi, bo to nie jest mały błąd.
                          > To jest robienie z bohatera nominalnie pozytywnego nieczułego potwora, który wp
                          > łynąwszy na Borejków przestwór oceanu wyciął ze swojego życia własną córkę, pół
                          > sierotę, własnego ojca, którego jest jedynym dzieckiem i własnego stryja, dla k
                          > tórego był jak syn.

                          Podobnie jak Mareczek, który sobie amputował samotną jak wierzba na wygwizdowie mamusię. Patrz wigilia w Makabrusi, gdzie Pałysy wałkują się najpierw na Roosevelta, potem we Floplicowie, a Monika świeci absencją na obu tych imprezach.


                          --
                          Wiedźma
                          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
                          • iskrzy_54 Re: ESD - przecież ich tam nie było... 18.09.17, 22:21
                            Podobnie jak Mareczek, który sobie amputował samotną jak wierzba na wygwizdowie mamusię. Patrz wigilia w Makabrusi, gdzie Pałysy wałkują się najpierw na Roosevelta, potem we Floplicowie, a Monika świeci absencją na obu tych imprezach.

                            Może wzięła i umarła jak Metody, o którym smętne rozważania snuje MdS (Mieszadło do Sałaty), podobnie jak Gizela.
                              • przymrozki Re: ESD - przecież ich tam nie było... 19.09.17, 08:08
                                Babcia Pałysowa zaszła gangreną i odpadła jeszcze w "Kalamburce". I to mimo tego, że była tam ważną postacią drugoplanową. Jest taka scena, przed ślubem Natalii, w której Monika analizuje swoje uczucia względem wnuków i ogólnie wychodzi jej, że szału nie ma. Być może miało to być takie pożegnanie z postacią. W "Ciotce" dowiemy się, że Monika odnowiła znajomość z siostrą i wyjechała z nią do chaty Gizeli względnie rzuciło wszystko i została dziewczyną ratownika.
                              • piotr7777 a ja się pozwolę nie zgodzić 19.09.17, 20:45
                                To że autorka wszystkie osoby wżenione w rodzinę Borejków (a więc Janusza, Grzegorza, Marka, Roberta i Floriana a także Milę, która tylko nosi nazwisko Borejko ale z rodziny się nie wywodzi) pozbawiła więzi z własnymi rodzinami to akurat fakt. Trudny co prawda do zaakceptowania, bo kiedyś była w stanie pierwszoplanowe postaci z jednej części cyklu w kolejnej wrzucić gdzieś tam na dalszy plan i to się broniło.
                                Oczywiście koncepcja, w którym wszystko się kręci wokół Borejków, a inne postaci pojawiają się albo po to aby pozachwycać się tym niezwykłym ciepłem rodzinnym i miła atmosferą a jeśli nawet są w kontrze to przynajmniej od jakiegoś czasu wyłącznie poznajemy pewną karykaturę ich ocen natychmiast zmasakrowaną czy to przez członków rodziny czy przez samą autorkę, jest koncepcją skrajnie naiwną ale i w jakimś stopniu przemyślaną. Bo niewyrobiona młoda czytelniczka łatwo kupi narzucaną narracyjnie wersję jako coś oczywistego.
                                ALE - nie zgadzam się z lansowaną przez dyskutantkę "przymrozki" tezą jakoby Grzegorz był postacią tego samego formatu co Eugeniusz Jedwabiński i Janusz Pyziak. Owszem, wszyscy trzej są kiepskimi ojcami ( o Pyziaku wiemy faktycznie najmniej, ale nawet gdy był raczej nie zajmował się Pyzą -może nie chciał, może mu nie pozwolono) a Grzegorza ratuje ofiarność ojca i stryja, bo to oni zapewniają Elce udane dzieciństwo i poczucie bezpieczeństwa. Tyle, że zarówno Eugeniusz (na pewno) jak i Janusz (prawdopodobonie) uznali, że więź z dzieckiem jest pochodną więzi z małżonkiem i gdy ta druga wygasa utrzymywanie tej pierwszej nie ma sensu (inna sprawa, że podobnie uważają Ewa z Aurelią w wypadku Eugeniusza i Borejkowie w wypadku Pyziaka). A Grzegorz po prostu zdecydował się rozpocząć nowe życie bez udziału córki ale nie jej kosztem, bo Elka po pierwsze była już wtedy pełnoletnia, po drugie punktem odniesienia byli dla niej Metody z Cyrylem a nie ojciec (o którym w zasadzie prawie nie myśli, jeśli już to wyłącznie jako o jednym z trzech opiekunów i to tym najmniej istotnym). Jej zachwyt osobą Gabrieli i domem Borejków nie przemija gdy odkrywa, że cudowna Gabrysia i wstrętna baba, do której poszedł Grzegorz to ta sama osoba, ba, nawet wini się za wcześniejszą reakcję. Zgoda, to może i mało wiarygodne, ale tak zostało opisane. Tylko pretensje miałbym do autorki a nie robiłbym z Grzegorza wyrodnego ojca.
                                • tt-tka Re: a ja się pozwolę nie zgodzić 19.09.17, 21:19
                                  A ja robilabym. Bo Elka, a takze ojciec i stryj znikaja z zycia Grzegorza krotko po jego malzenstwie. Wczesniej odpuscil sobie, juz nie mowie wychowywanie, ale chocby bycie z wlasna corka, bo nie udawalo mu sie zainteresowac kilkulatki ! A to, co wyczynia jako stale obecny i na miejscu ojciec Ignasia dyskwalifikuje go jako ojca calkowicie.
                                • przymrozki Re: a ja się pozwolę nie zgodzić 19.09.17, 21:25
                                  Nie chodzi o to, że Grzegorz ułożył sobie życie z Gabrielą bez udziału córki. Przecież Grzegorz nie został ojcem Elki w dniu ślubu z Gabą, tylko 17 lat wcześniej. I przez te 17 lat był żadnym ojcem dla swojego jedynego dziecka, półsieroty. Czy jego brak więzi z Elką wynikał z braku więzi z jej zmarłą matką czy też z jego wygodnictwa, to już rzecz drugorzędna.

                                  Nie ma też znaczenia, że Elka miała dziadka i stryjka ojca, którzy zastąpili jej nieobecnego Grzegorza. Laura i Róża, a nawet Aurelia, też miały rodziny, która się o nie troszczyły, a jednak nie jest nieprawdą, że Pyziak i Eugeniusz jako ojcowie nie zasługuje na szczególną pochwałę. Tak naprawdę jedyna różnica pomiędzy złotą trójką ojców dekady jest taka, że Eugeniusz podjął próbę naprawy swoich błędów (najprawdopodobniej udaną). Pyziak w zasadzie też, z tym że groteskowo. Grzegorz zaś buja na różowym obłoczku i nic nie szkodzi, że ludzie miewają bliższe relacje z sąsiadami niż on kiedykolwiek miał z własnym dzieckiem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka