Dodaj do ulubionych

Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?"

02.10.17, 09:59
Hm, to może wrócimy do tematów związanych z książkami? ;)

Wiem, że był już podobny wątek, ale wówczas potraktowaliśmy go raczej poważnie. Tym razem chodzi mi o jak najbardziej humorystyczne wypunktowanie absurdów, niekonsekwencji i innych śmiesznostek.

Zacznę. Nauczyłam się z Jeżycjady, że:

- jeśli nie możesz zapamiętać nazwy "filodendron", zawsze możesz nazywać tę roślinę rododendronem. To przecież prawie to samo.

- jeśli twoja córka rani innych, ilekroć się odezwie, upewnij się, czy aby przypadkiem nie jest syrenką. Może jest.
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 02.10.17, 10:14
      Nalezy cwiczyc charakter i sile woli, jednak nieprzesadnie. O ile dostosowywanie sie przedmiotow martwych do potrzeb zywych - rozciaganie sie odziezy, lokum, obszarow, pojazdow - niewatpliwie dowodzi wyzszosci ducha nad materia, o tyle przesada sprawia, ze ciuch ewidentnie za maly staje sie za duzy. I tez nie pasuje.

    • diananawozku Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 02.10.17, 17:54
      1.Jeśli jedno z twoich dzieci jest bardziej żywiołowe i skłonne do sprawiania tarapatów to z góry możesz odpuścić sobie jego wychowanie! Jest złe, nic z tym zrobisz, bo to złe geny a na to wychowanie nie da rady! Wszystko jest winą nieobecnego rodzica, któremu nawet trudno udowodnić kłamstwo jakiekolwiek.
      2. Jeśli jesteś ojczymem to unikaj swoich pasierbic jak diabeł wody święconej. Tyczy to się też twoich własnych dzieci. O córce możesz zapomnieć z dniem nowego ożenku a syna oddać na wychowanie teściu. Powinieneś mieć głębsze relacje z sąsiadem z parteru niż z własnymi dziećmi i córkami twojej żony.
    • 3piota Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 03.10.17, 00:58
      Nauczyła mnie "Jeżycjada" - konkretnie "Język Trolli", że półtoraroczne dzieci sadza się przy stole wetknąwszy pod tyłek cztery tomy "Encyklopedii Glogera". Takie dziecko po kilku dniach potrafi samo jeść Polucku i mówi - Poprosiłbym był o kapustę. Oraz pomaga sprzątać naczynia po posiłku.
      Zaczekam aż mi się wnuki pojawią i zamierzam wypróbować, ewentualnie wspomagając się trzaskaniem "sękatą dłonią w młode pośladki" aż do skutku.

      I jeszcze, że sypiącą się choinkę można wywalić w Wielki Piątek.
    • przymrozki Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 03.10.17, 08:33
      "Noelka" dała mi nieufność względem nowinek technicznych, było to jedno z pierwszych tego typu przemyśleń w moim dzieciństwie. Z tym że była to mądrość przez MM niezamierzona, w związku z tym nie wiem, czy się liczy do kategorii.

      Otóż, gdy czytałam "Noelkę" po raz pierwszy, były to akurat czasu zmierzchu kaset taśmowych. Ludzkość właśnie przerzucała się na CD. Ostatnie magnetofony kasetowe znikały z półek ustępując miejsca modelom wyłącznie z CD, a ja sobie czytałam o niezamożnym nauczycielu całym szczęśliwym, że dostał magnetofon i kasety i że będzie sobie teraz kompletował kolekcję od początku. Nawet mi się go zrobiło żal, bo ile on się nacieszył swoimi kasetami? Dekadę?

      Teraz, pomna książkowej mądrości, nie kupuję w formacie elektronicznym książek, które chce sobie zostawić na zawsze. Bo a bo to ja wiem, czy za 10 lat ten format będzie jeszcze w ogóle obsługiwany przez jakiekolwiek nowe urządzenia? A stare, wiadomo, że się w końcu popsuje.
    • minerwamcg Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 03.10.17, 10:06
      Jeśli porzuci cię mąż, magluj to i wałkuj w sobie przez całe życie, niezależnie od tego, co ci ono przyniosło. Tłum w zarodku wszelkie próby przepracowania problemu. Dzieci, drugi mąż, sukcesy, wspierająca rodzina - wszystko to furda, w całym obserwowanym Kosmosie istniejesz tylko ty i ten, który porzucił. Wymagaj wiecznego pocieszania, ale nie daj się pocieszyć.

      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
    • bupu Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 03.10.17, 20:09
      Aby ustalić czy dany mężczyzna jest tym Jedynym I Na Wieki Wieków Amen, wcale nie trzeba się z delikwentem zapoznawać, indagować na temat gustów i światopoglądu, czy obserwować jego zachowania. Wystarczy spojrzeć mu w oczy. Jeśli są jasne i czyste jak szyby w porządnych oknach, to już wiemy, że to ten łón i pewnie zaraz się oświadczy. Jeśli zaś delikwent ma oczy jak stalowe mutry to należy wiać, gdyż on nie umie kochać i jest generalnie ciężkim klopsem.

      Dobrym wskaźnikiem jest też złota nić, spowijająca nam serce w trakcie kontaktu wzrokowego z wybrankiem. Uwaga! Złota nić pojawia się jedynie do wtóru muzyki Mozarta.



      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • zla.m Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?& 09.10.17, 00:14
        bupu napisała:

        > Aby ustalić czy dany mężczyzna jest tym Jedynym I Na Wieki Wieków Amen, wcale n
        > ie trzeba się z delikwentem zapoznawać, indagować na temat gustów i światopoglą
        > du, czy obserwować jego zachowania. Wystarczy spojrzeć mu w oczy. Jeśli są jasn
        > e i czyste jak szyby w porządnych oknach, to już wiemy, że to ten łón i pewnie
        > zaraz się oświadczy. Jeśli zaś delikwent ma oczy jak stalowe mutry to należy wi
        > ać, gdyż on nie umie kochać i jest generalnie ciężkim klopsem.
        >
        Ta zasada jest dobra, słuszna i dzielna, jeśli twój wybranek pochodzi (najlepiej po kądzieli) z Borejków Kiejdańskich herbu Cukiernica. Natomiast jeśli z takich Borejków pochodzisz ty i ze względów prawnych nie możesz poślubić swego kuzyna-rycerza lub kuzyna-poety, to wtedy musisz przeprowadzić test łaciński. Jeśli wybrany wybraniec wybornie mówi po łacinie, prawidłowo akcentując bezokoliczniki, to twój ci on. Cała reszta (kim jest, czy ma z czego żyć, dlaczego w wieku lat trzydziestu kilku mieszka z rodzicami itp. drobiazgi) nieważna.


        --
        Bloguję, bo lubię...
        • ciotka_scholastyka Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?& 09.10.17, 08:42
          zla.m napisała:

          > ze względów prawnych nie możesz poślubić swego kuzy
          > na-rycerza lub kuzyna-poety

          Ze względów prawnych możesz, ale wiadomo, że jako Borejkówna będziesz musiała wziąć ślub kościelny, a już prawo kanoniczne tego zabrania. Chyba, że kuzyn byłby nieco dalszym krewnym niż "syn siostry twojej matki", albo też kościół udzieli wam dyspensy. Ale i tak wiadomo, że rodzina by tego nie zaakceptowała, więc nigdy w życiu się nie ośmielisz :)
    • zabookowana-love_music Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 04.10.17, 21:08
      Jeśli wybierasz się na wagary, to kiedy spotkasz swojego dyrektora i wychowawcę w jednym, to bądź pewna, że będziesz usprawiedliwiona, dyr. każe pozdrowić mamusię i będzie zachwycony, że jego kolega ze studiów pozwolił swojemu synowi (a twojemu koledze) wybrać się na wagary. Zwłaszcza jeśli masz tego dnia imieniny:-) .

      --
      Jestem tu, bo mam ochotę porozmawiać wreszcie z normalnymi ludźmi, a wokół są sami idioci!!!
    • zuzudanslemetro Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?" 04.10.17, 23:13
      Ja dzięki Jeżycjadzie dowiedziałam się, jak być damą/dżentelmenem.
      Jeśli chcesz być damą:
      - zwracaj uwagę gościowi na to, że je kolację, na którą został zaproszony
      - zwracaj gościowi uwagę na jego tuszę. Uwaga: najlepiej nastolatce! Masz wtedy pewność, że wpędzisz krytykowaną osobę w kompleksy a być może nawet w anoreksję.
      - przy stole opowiadaj niesmaczne dowcipy o polipach lub pęcherzach.
      - okupuj całe dnie nie swój komputer oraz pokój, w którym on stoi. Nie zwracaj uwagi na fakt, że właściciel pokoju i komputera chciałby może pokorzystać ze swoich dóbr.

      Jeśli chcesz być dżentelmenem:
      - Naczelna zasada: jeśli jakaś kobieta (bo przecież nie dama) okaże ci afekt, potrząśnij nią jak szczurem. Efekt murowany, że afekt jej przejdzie, ty zaś wyjdziesz na rycerza.
      - wymyślając prezent dla koleżanki, nie wysilaj się specjalnie. Na pewno twoje szuflady skrywają wiele skarbów, które jeszcze się nadają na prezent. Twój gest świadczy o oszczędności i zaradności.
      - Nie zapomnij, żeby się znęcać fizycznie i psychicznie nad słabszymi.
      - prezentuj daleko idący męski szowinizm.
      - Pocieszając swoją narzeczoną w dniu ślubu, nie zapomnij przejechać jej po twarzy gąbką zamoczoną w zimnej wodzie. Narzeczona na pewno nabierze świeżości i blasku na obliczu po takim zabiegu kosmetycznym.

      Rada dla dam i dżentelmenów:
      - Jeśli odwiedzi was ktoś zaproszony ale mimo tego niespecjalnie lubiany, dajcie mu to odczuć w każdej chwili jego wizyty.
      • bupu Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?& 04.10.17, 23:45
        zuzudanslemetro napisała:


        > - Pocieszając swoją narzeczoną w dniu ślubu, nie zapomnij przejechać jej po twa
        > rzy gąbką zamoczoną w zimnej wodzie. Narzeczona na pewno nabierze świeżości i b
        > lasku na obliczu po takim zabiegu kosmetycznym.

        Gąbką? Jaką gąbką? Prawdziwy dżentelmen, proszę ja ciebie, łapie swą bogdankę za kark, nachyla ją nad zlewem, po czym dłonią swą szoruje jej twarz najpierw ciepłą wodą z mydłem, potem zaś wodą zimną.

        Przy okazji odnotowałam, że Adaśko, szorując Syrenkosarenkę, odzian był w strój roboczy (Laura pada mu nosem w sam środek BLUZY), mimo, że zawrócił spod kościoła, a do wyznaczonej godziny ślubu zostało niewiele.

        No chyba, że ja czegoś nie wiem i była to specjalna bluza ślubno-wieczorowa, niemniej nie mogę się teraz opędzić od tej upojnej wizji. Laura, w pożółkłym kostiumiku, sunie nawą główną pod rękę z Ignacem, łypiąc czerwonymi oczyma spod korony cier... spod wieńca różanego. Światło kościelnych kandelabrów blikuje jej nastrojowo na lśniącym nosie, a z zetlałej piki przy każdym kroku sypią się paprochy. Tymczasem przed ołtarzem czeka już pan młody, odzian nie mniej wytwornie. Męską jego postać zdobią porteczki drelichowe, uwalane na kolanach ziemią, bluza z rozmieszczonymi centralnie plamami, złożonymi z podkładu, korektora, pudru, tuszu do rzęs i smarków Laury, kreacji zaś dopełniają gustowne zielone gumiaki...

        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • tt-tka Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?& 05.10.17, 00:16
          bupu napisała:
          > Gąbką? Jaką gąbką? Prawdziwy dżentelmen, proszę ja ciebie, łapie swą bogdankę z
          > a kark, nachyla ją nad zlewem, po czym dłonią swą szoruje jej twarz najpierw ci
          > epłą wodą z mydłem, potem zaś wodą zimną.

          Przy czym, oddajmy mu sprawiedliwosc, nie jest sknera (przynajmniej w cudzej lazience) i wody nie szczedzi. "Zalali pol lazienki" przy tym szorowaniu.


          przed ołtarzem czeka już pan młody, odzian nie mniej wytwornie.
          > Męską jego postać zdobią porteczki drelichowe, uwalane na kolanach ziemią, blu
          > za z rozmieszczonymi centralnie plamami, złożonymi z podkładu, korektora, pudru
          > , tuszu do rzęs i smarków Laury, kreacji zaś dopełniają gustowne zielone gumiak
          > i...

          Boru, nastepny po Jozwie w wianku obrazek, ktory na pewno mi sie przysni :)
        • pi.asia Re: Zabawa - "Czego nauczyła mnie Jeżycjada?& 05.10.17, 09:38
          bupu napisała:

          >Tymczasem przed ołtarzem czeka już pan młody, odzian nie mniej wytwornie.
          > Męską jego postać zdobią porteczki drelichowe, uwalane na kolanach ziemią, blu
          > za z rozmieszczonymi centralnie plamami, złożonymi z podkładu, korektora, pudru
          > , tuszu do rzęs i smarków Laury, kreacji zaś dopełniają gustowne zielone gumiak
          > i...

          Bupu, ty cholero!!!
          Nie napiszę, z czego muszę teraz czyścić monitor!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka