Dodaj do ulubionych

Cuda i dziwy Rumiankolandii

06.10.17, 19:37
Otóż odkryłam, moje oztomiłe, że chałupa Rumianków, podobnie jak nieruchomości Borejków et consortes, ma cechy gumiane. Znaczy generuje pomieszczenia, a potem je w siebie wsysa. Przy pierwszym spotkaniu babć i Idy, gdy Ruda wyznaje chęć zatrzymania się w Rumiankolandii na dłużej, babcia Andzia pędzi do pokoju letników, gdzie trzepie poduchy i zmienia obleczenia pościeli.

Następnie Ida w liście do Gaby donosi:

Przeznaczyły jeden pokój na wynajem, niedrogo! - wynajęłam cały. Mam do dyspozycji aż cztery łóżka!

Po czym albo pokój letników się wsysa w czeluść, Ida zaś ląduje w pokoju Dorotki, albo autorka pisze tak mętnie, że ja już pomieszczeń nie rozróżniam.

Z innych cudów, umyka mi sens posiadania prądożernego podgrzewacza przepływowego, przy jednoczesnym codziennym używaniu tak zwanej platy, czyli kuchni opalanej drewnem, do której podłączony jest bojler. Przeprowadzenie z tego bojlera rurki do łazienki to jest drobnostka, a starczyłoby i na gary i na mycie.

Tak nawiasem mówiąc ciekawa jestem kto im to drewno przywozi, rozładowuje i rąbie. Chrobot wielofunkcyjny?

Jeszcze jednym nawiasem mówiąc, zdumiewa mnie akustyka rumiankowego domostwa. Solidna chałupa z pruskiej cegły, a babcie słyszą nie tylko szepty Derotki i Ignasia w pokoju obok, ale i klekotanie klawiatury w pokoju Deroci. Mieszkam w takimż domostwie i zaręczam, ani szeptów, ani tym bardziej klepania w klawisze z trzeciego pokoju, usłyszeć się przez ścianę nie da. No chyba, że Ida rąbała w klawisze mechanicznej maszyny do pisania i to rozklekotanej, to owszem.

Oraz chciałam zameldować, że znany mi ser smażony jest ciągnącą się lepką mazią, która za Bora Ojca i Matkę Ziemię nie da się pokroić w plastry. Widziałam taki kupny, widziała swojski, żaden nie chciał zrobić z siebie plastra. Tymczasem Ignaś wcina chleb obłożony plastrami tego specjału. Hmmmm.

Oraz ostatnia uwaga, ta biedna Kobyłka powinna już dawno paść trupem. Mało, że wcina jabłka i jaskry, to jeszcze pasie się bez nijakiej kontroli na koniczynie. A skręt żołądka i wzdęcie się biją które pierwsze wystąpi.



--
Wiedźma
To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
http://archiwumpanahyde.laa.pl/
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 19:58
      Czemu Ida cieszy się, że wynajęła cały pokój? Wchodziła w rachubę inna opcja? Zapłaciłaby za jedno łóżko i co, dostępu do reszty wzbraniałby jej szlaban? Chrobot?

      A co do sera smażonego - może chodziło o taki przestygnięty. Pytanie, po co smażyć ser, jak chce się go jeść na kanapce na zimno, ale Ignaś ma różnorakie fobie żywieniowe. Może niesmażony ser wygląda mu na zarodek.
      • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 20:10
        przymrozki napisała:


        > A co do sera smażonego - może chodziło o taki przestygnięty. Pytanie, po co sma
        > żyć ser, jak chce się go jeść na kanapce na zimno, ale Ignaś ma różnorakie fobi
        > e żywieniowe. Może niesmażony ser wygląda mu na zarodek.

        E, nie. Smażony ser, który wcina Ignaś, to nie jest ser żółty. To jest ser biały, który się przesypuje solą, zostawia w ciepłym miejscu na dzień lub dwa, a potem smaży na patelni aż do uzyskania ciągnącej się, kremowożółtej masy. Pyszota, ale po przestygnięciu dalej jest masą, zupełnie nieplastrowalną.


        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • gat45 Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 20:42
          bupu napisała:
          [...]
          >
          > E, nie. Smażony ser, który wcina Ignaś, to nie jest ser żółty. To jest ser biał
          > y, który się przesypuje solą, zostawia w ciepłym miejscu na dzień lub dwa, a po
          > tem smaży na patelni aż do uzyskania ciągnącej się, kremowożółtej masy. Pyszota
          > , ale po przestygnięciu dalej jest masą, zupełnie nieplastrowalną.
          >
          Moja rodzicielka robiła czasem ten specyjał. Wyłącznie w lecie, bo okna musiały być szeroko otwarte, inaczej ojciec i ja zmykaliśmy gdzie pieprz rośnie samym zapachem przepędzeni. Za to mamusia i brat mój uważali toto za niebiańskie danie. Tylko zdaje mi się, ze tuż przed patelnią dodawała do solonego sera jakichś ziół siekanych oraz z całą pewnością kminku. Jeszcze dotąd mam w nosie te wonie... Brrrrr.....
          O ile mnie pamięć nie myli mama robiła na wielkiej patelni takie placuszki z tej ciągutkowej masy, które się później łopatką zgarniało na półmisek, gdzie zastygały. Ostatecznie takie placuszki można uznać za plastry. Ustępliwa jestem w przedweekendowy wieczór, c'nie ?
            • gat45 Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:09
              Niiii. Mamusia Lwowianką się urodziła i choć we wczesnolęctwie to piękne miasto opuściła, to do końca dni swoich Lwowiankę w sobie pielęgnowała. Piosneczki Toncia i Szczepcia jako też baaaardzo częste "ta joje" stanowiły dźwiękowe tło mojego rodzinnego domu.
            • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:38
              ewa9717 napisała:

              > O, to o czym Gat pisze,to śląska hauskyjza ;) Wielce smrodliwa, ale niektórzy j
              > ą uwielbiają. Czyżby maman jakieś śląskie koneksje miała?

              Niekoniecznie śląskie, u nas w Prusiech jest to danie znane znakomicie.




              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:24
            gat45 napisała:

            > Moja rodzicielka robiła czasem ten specyjał. Wyłącznie w lecie, bo okna musiały
            > być szeroko otwarte, inaczej ojciec i ja zmykaliśmy gdzie pieprz rośnie samym
            > zapachem przepędzeni. Za to mamusia i brat mój uważali toto za niebiańskie dani
            > e. Tylko zdaje mi się, ze tuż przed patelnią dodawała do solonego sera jakichś
            > ziół siekanych oraz z całą pewnością kminku. Jeszcze dotąd mam w nosie te wonie
            > ... Brrrrr.....

            A owszem, serek daje po nosie ostro w trakcie smażenia, tym ostrzej, im dłużej postał sobie z solą.
            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • zaisa Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 20:45
          O. Smażony ser, jaki znam to żółty, taplany w jajku, panierowany w bułce i usmażony. Danuśka serwowala taki Pawełkowi. Ku wściekłości Anielki.
          Z Twoją wersją, Bupu, wcześniej się nie spotkałam.
          • staua Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 22:50
            Też myślę, że chodzi o ten żółty ser, smażony w plastrach.

            --
            "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
            • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 23:54
              staua napisała:

              > Też myślę, że chodzi o ten żółty ser, smażony w plastrach.
              >

              Z kminkiem?


              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
            • ciotka_scholastyka O serze smażonym 08.10.17, 16:57
              staua napisała:

              > Też myślę, że chodzi o ten żółty ser, smażony w plastrach.

              Ależ skąd!!! Jak najbardziej istnieje coś takiego, jak "ser smażony", sprzedawany w okrągłych pudełeczkach (takich jak masło roślinne). Jest lekko ciągnący i czasami daje się go nawet pokroić w plastry... takie dosyć umowne, po wyjęciu go z lodówki. Ale na chleb położyć się jak najbardziej go da. Jadłam go w Poznaniu, w Krakowie i w warszawie, i ten poznański jest zdecydowanie najlepszy.
              • parapluie Re: O serze smażonym 09.10.17, 15:38
                www.trzyznakismaku.pl/produkty/wielkopolski-ser-smazony

                Można robić w domu, tylko po co, skoro można kupić. Dokładnie tak jak pisze ciotka, w okrągłych pudełeczkach. Dla koneserów.
                • bupu Re: O serze smażonym 09.10.17, 16:31
                  parapluie napisała:

                  > www.trzyznakismaku.pl/produkty/wielkopolski-ser-smazony
                  >
                  > Można robić w domu, tylko po co, skoro można kupić. Dokładnie tak jak pisze cio
                  > tka, w okrągłych pudełeczkach. Dla koneserów.

                  Domowy lepszy, zwłaszcza jeśli twaróg się temi ręcyma i samodzielnie robiło.


                  --
                  Wiedźma
                  To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
                  http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • rosynanta Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 11:23
            Danuśka smażyła żółty, bo to te same czasy, co w KK - kiedy Joanna robi fondue, bo czego jak czego, ale żółtego sera jest w sklepach pod dostatkiem. Jestem rocznik tygryskowy, orwellowski, więc nie wiem, czy to prawda, ale pewnie tak, w tamtych tomach autorka się mocno trzymała realiów.

            I taki ser można nałożyć na kanapkę. Tylko nie jest to zbyt zdrowe, szczerze mówiąc: żółty ser (tłuszcz), panierka (tłuszcz i bułka tarta), a następnie kanapka (pieczywo). Dziwne połączenie.
            • ciotka_scholastyka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 13:57
              rosynanta napisał(a):

              > Danuśka smażyła żółty, bo to te same czasy, co w KK - kiedy Joanna robi fondue,
              > bo czego jak czego, ale żółtego sera jest w sklepach pod dostatkiem. Jestem ro
              > cznik tygryskowy, orwellowski, więc nie wiem, czy to prawda, ale pewnie tak, w
              > tamtych tomach autorka się mocno trzymała realiów.
              >
              > I taki ser można nałożyć na kanapkę. Tylko nie jest to zbyt zdrowe, szczerze mó
              > wiąc: żółty ser (tłuszcz), panierka (tłuszcz i bułka tarta), a następnie kanapk
              > a (pieczywo). Dziwne połączenie.

              Danuśka NIE kładła swojego sera na kanapkę, tylko na talerz, a "ser smażony" to NIE jest żółty ser w panierce.
              • przymrozki Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 16:38
                Nie pamiętam opisu dania u Musierowicz, ale pod pojęciem "ser smażony" na pewno można rozumieć żółty ser. Nie wiem, to może być zależne od terenu, ale w okolicach, z których pochodzę (blisko czeskiej granicy) "smażonym serem" nazywa się to, co Czesi nazywają "smažený sýr" i to są plastry sera typu edam w mące, jajku i bułce, smażone na patelni albo nawet we frytkownicy i podawane z sosem tatarskim.
                  • przymrozki Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 16:55
                    Absolutnie w to wierzę, ale rozumiem też, skąd mogło się wziąć nieporozumienie. Ja o daniu wielkopolskim dowiedziałam się od Was, w moich okolicach jest to przysmak nieznany. My na południu ze "smażonych serów" mamy tylko danie podpatrzone w kuchni czeskiej.
                    • tt-tka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 17:04
                      Juz znany, tylko pewnie nie zwrocilas uwagi :)
                      ten ser (w pudelkach) mozna kupic wlasciwie wszedzie, a na pograniczu czesko-niemiecko-polskim to juz na pewno, wiem, bo kupowalam :)
                      natomiast opis rzeczywiscie jest "belejaki", to juz nie to, co ongis bywalo, ech (lubie czasem pogderac) i mogl zmylic
        • chatgris01 Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 22:30
          Bialy "zgliwialy" ser usmazony z dodatkiem jajka (i kminku) po ostudzeniu twardnieje i daje sie kroic na plastry (o soli nic nie wiem, pewnie sa rozne przepisy na smazenie takiego sera). Serio serio.

          "Niesmażony ser wyglądajacy mu na zarodek" mnie ómarł :)))
          • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 22:56
            chatgris01 napisał(a):

            > Bialy "zgliwialy" ser usmazony z dodatkiem jajka (i kminku) po ostudzeniu twar
            > dnieje i daje sie kroic na plastry (o soli nic nie wiem, pewnie sa rozne przepi
            > sy na smazenie takiego sera). Serio serio.
            >
            > "Niesmażony ser wyglądajacy mu na zarodek" mnie ómarł :)))

            Aaaa, myczku z jajkiem dotąd nie znałam!


            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • tt-tka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 20:13
      Wnuczki nie mam - gdzie one polozyly Ignasia ? W idowym, derocinym, jeszcze gdzie indziej ? A Mareczek, jak juz zawital, to sie tez w derocinym wysypia ?
      Nie pamietam, czy bylo tak, ze Ida w wynajetym spi, a w derocinym siedzi w dzien przy kompie, czy jeszcze inaczej ?
      • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:30
        tt-tka napisała:

        > Wnuczki nie mam - gdzie one polozyly Ignasia ? W idowym, derocinym, jeszcze gdz
        > ie indziej ? A Mareczek, jak juz zawital, to sie tez w derocinym wysypia ?
        > Nie pamietam, czy bylo tak, ze Ida w wynajetym spi, a w derocinym siedzi w dzie
        > n przy kompie, czy jeszcze inaczej ?

        W derocinym przy kompie siedzi także po nocy. Ignasia zapakowały do jednego pokoju z Idą, ale trochę zgłupiałam i już nie wiem co to za pokój. W pierwszym czytaniu wyszło mi, że Ida została zakwaterowana w pokou Deroci, po tym jak trafiłam na wzmiankę o pokoju letników już nic nie wiem.


        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • dziabka1 Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 11:43
        A to nie jest tak, że w tym pokoju, który wynajmują letnikom, normalnie rezyduje Wikcia? Babcie uwagi wymieniają kąśliwe wieczorem, w łóżkach leżąc i aparaty podsłuchowe nastawiając w stronę Dorotki konwersującej z rannym łos.. wróć! Ignacym. I tam pada takie stwierdzenie, ze nie martw się Wikciu, lato się skończy, wrócisz do swojego pokoju i się wyśpisz.
        Zatem wynikałoby z tego, że - w domku pobielanym mamy - kuchnię plus trzy sypialnie - jedna Dorotki i po jednej dla babć.
        • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 16:32
          dziabka1 napisał(a):

          > A to nie jest tak, że w tym pokoju, który wynajmują letnikom, normalnie rezyduj
          > e Wikcia? Babcie uwagi wymieniają kąśliwe wieczorem, w łóżkach leżąc i aparaty
          > podsłuchowe nastawiając w stronę Dorotki konwersującej z rannym łos.. wróć! Ign
          > acym. I tam pada takie stwierdzenie, ze nie martw się Wikciu, lato się skończy,
          > wrócisz do swojego pokoju i się wyśpisz.
          > Zatem wynikałoby z tego, że - w domku pobielanym mamy - kuchnię plus trzy sypia
          > lnie - jedna Dorotki i po jednej dla babć.

          I Wikcia ma w swojej cztery łóżka?


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • vi_san Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 20:37
      Że zacznę od końca...
      I może dlatego Kobyłka jeszcze dycha, że te dwa dopusty Boże się biją? To jedyne wytłumaczenie... Pomijając już tu jej [tej Kobyłki] traktowanie przez [podobno] kochające właścicielki, ganianie po całej okolicy, prażenie na słońcu, powożenie przez nosferatu Marusia....
      Kiedyś moja babcia smażyła plastry sera panierowane. Pyszne to było ogromnie, kaloryczne śmiertelnie, jak wykonywała nie mam pojęcia, ale słowo honoru - trzymało się w plastrach. Grubych, takich więcej przypominających... Bo ja wiem? Kwadratowego schabowego, ale zwarte. Po ugryzieniu, owszem, z rumianej panierki wylewała się gumiasta i półpłynna kaskada, ale całość była do zrobienia - może to coś w tym rodzaju było? Niestety - arcydzieła nie powtórzę, gdyż babcia zeszła była z padołu przepisu nie zostawiwszy.
      Akustyka to w ogóle ciekawa sprawa... Jak stojąc tuż obok mego małżonka proszę "Wyrzuć śmieci!" to jakoś nie słyszy, ten dźwięk się jakoś dziwnie rozchodzi. A jeśli zza dwojga zamkniętych drzwi będąc w kuchni zapytam cichutko "Herbaty?" to jakoś akustyka nie szwankuje i odpowiedź jest zwykle natychmiastowa... ;)
      Cokolwiek opalane drewnem jest ekologiczne może, ale nieekonomiczne. Więc się nie znam. A Chrobot i owszem, zapewne jest wielofunkcyjny. Z jedną uwagą - drewno zazwyczaj przywożą już pocięte, jak się je zamawia. Chyba, że babunie w ramach oszczędzania po chrust do lasu...?
      Też mnie to zdumiało, że Idusia wylądowała w pokoju Deroci. Skoro, na Zeusa, upiorne babunie prowadziły wynajem lokum - to MUSIAŁY mieć pokój "wolny"! I logiki lokowania letniczki u Deroci nie ma. A w każdym razie ja nie widzę...

      --
      Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
      • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:37
        vi_san napisała:

        > Że zacznę od końca...
        > I może dlatego Kobyłka jeszcze dycha, że te dwa dopusty Boże się biją? To jedyn
        > e wytłumaczenie... Pomijając już tu jej [tej Kobyłki] traktowanie przez [podobn
        > o] kochające właścicielki, ganianie po całej okolicy, prażenie na słońcu, powoż
        > enie przez nosferatu Marusia....

        Owszem, to jest wytłumaczenie, potencjalnych przyczyn zejścia koniska jest tyle, że się nie mogą dogadać która ma ją strzelić. I dlatego, nieszczęsna, wciąż dycha.

        > Cokolwiek opalane drewnem jest ekologiczne może, ale nieekonomiczne. Więc się n
        > ie znam. A Chrobot i owszem, zapewne jest wielofunkcyjny. Z jedną uwagą - drewn
        > o zazwyczaj przywożą już pocięte, jak się je zamawia. Chyba, że babunie w ramac
        > h oszczędzania po chrust do lasu...?

        Po chrust do lasu może niekoniecznie, ale kupić od leśniczego zawszeć taniej niż w składzie opału. Tyle, że leśny, owszem, asygnatę wypisze, właściwy stos palcem pokaże, ale transport i podziabanie tego towaru na szczapy zostawia nabywcy. A że babunie są dwa Harpagony w spódnicach, tom se pomyślała, że u tego zaprzyjaźnionego leśniczego kupują.

        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • zuzudanslemetro Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 09:32
          drewno mogą dostawać w tzw. metrówkach. Leżą potem sobie takie sągi i trzeba te metrówki najpierw pociąć na trzy albo cztery (ciekawe, czy Chrobot ma pilarkę czy też wspólnie z babuniami jadą na pile moja-twoja?) i potem to porąbać. Drewno jest dość drogie i jak się gotuje i ogrzewa drewnem to się strasznie pilnuje, żeby tego drewna nie schodziło za dużo. Czyli latem na bank, po ugotowaniu śniadania, wygasza się pod kuchnią. Pomijając już taki drobiazg, że raczej ugotowałyby babunie wodę na herbatę/kawę i tę jajecznicę na maszynce elektrycznej, żeby nie rozpalać kuchni i raz, że zaoszczędzić na drewnie, a dwa, żeby nie robić z kuchni bram piekła.
          • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 10:33
            zuzudanslemetro napisała:

            > drewno mogą dostawać w tzw. metrówkach. Leżą potem sobie takie sągi i trzeba te
            > metrówki najpierw pociąć na trzy albo cztery (ciekawe, czy Chrobot ma pilarkę
            > czy też wspólnie z babuniami jadą na pile moja-twoja?) i potem to porąbać

            No toteż o tym mówię, leśny opyla ci metrowki, a przewieźć i porąbać musisz sam. A wizja wiecznie uwalonego Chrobota z pilarka wieje grozą. Oraz się zastanawiam, Chrobot mleko daje, internety, telefonem służy, Derocie zdaje się zimą wozi i mnóstwo innych rzeczy robi. Czym mu Rumianki odplacaja?


            . Drew
            > no jest dość drogie i jak się gotuje i ogrzewa drewnem to się strasznie pilnuje
            > , żeby tego drewna nie schodziło za dużo. Czyli latem na bank, po ugotowaniu śn
            > iadania, wygasza się pod kuchnią.

            Babcie nie wygaszaja. Tam się hajcuje cały czas, śniadania, obiadki, ciasteczka, konfitury... Ponadto latem woda w bojlerze stygnie powolutku.

            Pomijając już taki drobiazg, że raczej ugotow
            > ałyby babunie wodę na herbatę/kawę i tę jajecznicę na maszynce elektrycznej, że
            > by nie rozpalać kuchni i raz, że zaoszczędzić na drewnie, a dwa, żeby nie robić
            > z kuchni bram piekła.

            Otóż to, plata grzeje jak kotły u Lucyfera, tymczasem w Rumiankolandii wszyscy przesiadują w kuchni. W upiorne upały. Dziadus Rumianek skonstruował plate chłodząca?


            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
            • tt-tka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 11:38
              bupu napisała:


              > . A wizja wiecznie uwalonego Chrobota z pilarka wieje grozą.

              No wiesz. Skoro wiecznie pijany Chrobot wozi Derote do szkolki czy tam do Kostrzynia, gdy pogoda nie sprzyja, np wiatr, snieg i slizg na drodze... i nikomu to nie wadzi...

              >Oraz się zastanawi
              > am, Chrobot mleko daje, internety, telefonem służy, Derocie zdaje się zimą wozi
              > i mnóstwo innych rzeczy robi. Czym mu Rumianki odplacaja?

              Zaszczytem sluzenia im niewatpliwie. Slabo pamietam, ale czy tam Chrobota ktos choc szklanka herbaty poczestowal ? Zaproponowal koszyk tych wisni, co tak obrodzily ? Bo na uczcie w Rumiankowie samotnego a uczynnego sasiada z pewnoscia nie bylo. Ani nikt nie zaproponowal, by czesc tych smakolykow mu zaniesc moze.
            • lord_vmordevol Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 09:27
              bupu napisała:

              > . A wizja wiecznie uwalonego Chrobota z pilarka wieje grozą. Oraz się zastanawi
              > am, Chrobot mleko daje, internety, telefonem służy, Derocie zdaje się zimą wozi
              > i mnóstwo innych rzeczy robi. Czym mu Rumianki odplacaja?

              W naturze?

              > . Drew
              > > no jest dość drogie i jak się gotuje i ogrzewa drewnem to się strasznie p
              > ilnuje
              > > , żeby tego drewna nie schodziło za dużo. Czyli latem na bank, po ugotowa
              > niu śn
              > > iadania, wygasza się pod kuchnią.

              Yyyy... Ogrzewanie drewnem to akurat dość tanio wychodzi. Przez jeden piec kaflowy wystarczający na jakieś 30-40 metrów powierzchni da się przez sezon grzewczy przepuścić, powiedzmy, pięć metrów drewna, to jest tysiąc złotych. Nieduży dom ogrzeje się takimi dwoma lub trzema piecami, a i to można oszczędzać, nie grzejąc pustych pomieszczeń. Trzy tysiące kosztów ogrzewania na zimę to całkiem nieźle.

              Z gotowaniem może być inna sprawa, bo to takie bardziej "impulsowe", a drewno się rozpala, wygasza, to trwa i dużo idzie w komin. Sensowniej by było mieć kuchenkę z butlą.


          • vi_san Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 10:37
            No tak mi się właśnie wydawało, że niezależnie od rąbania i piłowania to ekonomicznie średnio, i te babcie sknerzące by raczej cosik wykombinowały coby pod płyta nie palić... Plus sto pięćdziesiąt lat temu bywałam w domu z takąż płytą i [latem] w czasie kiedy tam się paliło - faktycznie były to bramy piekła...
            Co do metrówek się nie wypowiem, gdyż mam doświadczenie jedynie w zakupie np dwóch metrów buka do kominka - i do mnie przyjeżdża już ładnie pocięty w klocki akurat do wkładania - znaczy na "okrąglaki" stosownej długości, i każdy "okrąglak' dziabnięty na cztery - pięć polanek, zależnie od grubości. Z tym, że przywożą i wywalają na "Hurrra" we wskazanym miejscu, układać trzeba samemu. Albo za układanie dodatkowo zapłacić [ja wolę sama, bo ja sobie jeszcze segreguję: tu grubsze polana, tu cieńsze... ;) ].

            --
            Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
            • tt-tka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 11:31
              Mam znajoma lesniczyne pod Wyszkowem. Praktyczna ta kobieta w upal taki jak w WdO napelnia woda ogromna beke z czarnego plastiku, spoczywajaca na koziolkach na sloncu. Pod wieczor woda na cieply albo bardzo cieply prysznic jak znalazl.
              Latem uzywala wylacznie kuchenki na gaz z butli. Dwupalnikowa miala i jeszcze jedna butle, mniejsza, z palnikiem bezposrednio na butli. Praktycznie nie palila pod kuchnia, poki temperatury dzienne nie zaczynaly oscylowac ok.10 stopni.
              Chyba ja naklonie, zeby przeczytala WdO :)
              • vi_san Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 11:41
                Lepiej nie, kobita umrze ze śmiechu, a wypowiadasz się o niej z niejaką życzliwością, to może wolałabyś, żeby pożyła?

                --
                Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                  • zuzudanslemetro Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 16:28
                    o właśnie! Ja w Bieszczadach, gdzie nie mamy dostępu do ciepłej wody (chyba że sobie nagrzejemy na kuchni opalanej drewnem, ale bez potrzeby nie palimy w piecu), siebie kąpię normalnie w zimnym strumieniu, ale dziecku grzałam wodę wystawiając ją po prostu na słońce w misce. Potem wsadzałam tam progeniturę, która bardzo dobrze się pluskała.
                    • dziabka1 Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 11:45
                      Och, progenitury uwielbiają być pławione w wodach bieżących w stanie natury. Mamy w Beskidzie Niskim bazę namiotową, gdzie koleżanki systematycznie swoje kilkuletnie dzieci w potoku moczyły wieczorami. Nam dreszcze łaziły po plecach odzianych w polary, jak patrzyłyśmy na gołą progeniturę, czerwoną i lśniącą, radośnie pluskajacą się w tej strasznie zimnej wodzie.
                      • zuzudanslemetro Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 09:11
                        o, my też w bazie namiotowej, tylko w Bieszczadach :) I też tam się pławię w potoku od wczesnego dzieciństwa. W najbliższe wakacje spróbuję też pławić córkę, bo czteromiesięczną albo półtoraroczną albo dwuipółletnią się jednak bałam :)
                      • vi_san Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 09:41
                        Nie Beskid i nie Bieszczady, a Kaszuby i nie woda bieżąca w naturze tylko jezioro, ale za to w miarę głębokie i Zeus wie czemu raczej zimne. Cała progenitura okoliczna z upodobaniem od ranka wczesnego do zmroku kompletnego pławi się, chlapie, tapla i skacze z pomostu. Acz jednak większość posiadaczy tejże progenitury stara się przynajmniej raz w tygodniu OPRÓCZ pławienia w jeziorze zafundować dziecięciu mycie w ciepłej wodzie... ;) Z tym, że większość praktykuje po prostu wystawienie balii z zimna woda na cały dzień na słońce i wieczorem odszorowanie, a nie grzanie wody na gazie czy innym źródle poza słoneczkiem.

                        --
                        Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                        • zuzudanslemetro Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 10.10.17, 10:05
                          właśnie, czyli tak jak ja robię ciepłą kąpiel swojej progeniturze w plenerze. Nad morzem też to stosowałam, jak wynajęłam domek - cały dzień mała się pławiła w morzu, a wczesnym wieczorem (był czerwiec, więc długo świeciło) miska z wodą w słońce i za chwilę mała miała świetną, ciepłą kąpiel.
    • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:48
      Oraz nagła myśl: dlaczego Gabon darzy Idę w korespondencji mianem smukłej ropuszki? Wszakże określenie to pochodzi z listów miłosnych do Idy, które to listy podczytywały Pyziakówny, ale nie Gaba. I nic mi nie wiadomo, żeby się dzieliły z matką smakowitymi cytatami w rodzaju smukłej ropuszki. Znaczy mam rozumieć, że Gabriella też kiedyś chyłkiem...?

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 21:56
          przymrozki napisała:

          > Może to Gaba pisała te listy?

          Gabon wysyłał siostrze poezję miłosną? Smukła ropuszko, zielone oczko, słodkie serduszko?


          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • przymrozki Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 22:13
            A któż inny? Dzień przed wprowadzeniem się Marka na Roosevelta, Ida nie trzymałaby listów od innych adoratorów. A już na pewno nie trzymałaby ich w miejscach dostępnych nawet dla dzieci.

            A raczej nie były to listy od Marka - oni poznali się na trzy miesiące przed ślubem. Gdyby jeszcze narzeczeństwo było przerywane długotrwałym oddaleniem, uzasadniającym korespondencję na piśmie, to nawet Ida nie wiedziałaby ile wzrostu ma pan młody.
            • tt-tka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 22:15
              przymrozki napisała:

              > A któż inny? Dzień przed wprowadzeniem się Marka na Roosevelta, Ida nie trzymał
              > aby listów od innych adoratorów. A już na pewno nie trzymałaby ich w miejscach
              > dostępnych nawet dla dzieci.
              >

              A dlaczego nie ? Ja trzymam niektore do dzis :)
              Smukla ropuszka, niegdys brzydkie kaczatko, mogla te listy kolekcjonowac wrecz z przyjemnoscia.
              • tt-tka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 22:22

                > przymrozki napisała:
                A już na pewno nie trzymałaby ich w miej
                > scach
                > > dostępnych nawet dla dzieci.

                Pardon, bo ucieklo - a gdziez je miala trzymac ? Sejfu nie posiada, zreszta to mila pamiatka, ale nie skarby. Normalnie jak czlowiek trzyma to w pudelku w biurku/szafie, w starych ksiazkach, w albumie czy w czyms takim. A ze siostrzyny niewychowany i niepilnowany dziec grzebie w jej szpargalach jak w swoich pewnie nawet nie pomyslala.
            • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 22:29
              przymrozki napisała:

              > A któż inny? Dzień przed wprowadzeniem się Marka na Roosevelta, Ida nie trzymał
              > aby listów od innych adoratorów. A już na pewno nie trzymałaby ich w miejscach
              > dostępnych nawet dla dzieci.

              Jak mniemam nie przewidywała, że jej rozkosznie niewychowane siostrzenice będą jej grzebać w rzeczach.

              > A raczej nie były to listy od Marka - oni poznali się na trzy miesiące przed śl
              > ubem. Gdyby jeszcze narzeczeństwo było przerywane długotrwałym oddaleniem, uzas
              > adniającym korespondencję na piśmie, to nawet Ida nie wiedziałaby ile wzrostu m
              > a pan młody.

              Wśród autorów wymieniono Sławka i Klaudiusza, poemat o ropuszce był niepodpisany. I nie wiem czemu Mareczka miałyby obchodzić pamiątki po wielbicielach Idy, niektóre będące iluzyjnymi trupkami z okresu licealnego (Klaudiusz, jak mniemam). Zakładając, oczywiście, że przyszły Ósmy Brat Śpiący był człowiekiem normalnym, a nie obsesyjnym zazdrośnikiem.


              --
              Wiedźma
              To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
              http://archiwumpanahyde.laa.pl/
              • przymrozki Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 07.10.17, 07:52
                bupu napisała:


                > . Zakładając, oczywiście, że przyszły Ósmy Brat Śpiący był człowiekiem normalny
                > m, a nie obsesyjnym zazdrośnikiem.
                >
                >

                Ale ostrożność była wskazana. Przecież Ida go za dobrze nie znała. Różne rzeczy mogły się okazać.
        • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 06.10.17, 22:01
          tt-tka napisała:

          > Tak bym podejrzewala, ze Gaba chylkiem. Chyba ze Idusia odczytywala rodzinie li
          > sty adoratorow na glos, w ramach zycia rodzinnego.

          Jedno i drugie całkiem pasuje do legendarnego taktu Borejków.




          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • ciotka_scholastyka Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 08.10.17, 17:15
        bupu napisała:

        > Oraz nagła myśl: dlaczego Gabon darzy Idę w korespondencji mianem smukłej ropus
        > zki? Wszakże określenie to pochodzi z listów miłosnych do Idy, które to listy p
        > odczytywały Pyziakówny, ale nie Gaba. I nic mi nie wiadomo, żeby się dzieliły z
        > matką smakowitymi cytatami w rodzaju smukłej ropuszki. Znaczy mam rozumieć, że
        > Gabriella też kiedyś chyłkiem...?

        E tam, przez tyle lat mogło to w rodzinie wypłynąć. "A wiecie, kiedyś jeden fatygant to pisał do mnie..."
    • przymrozki Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 08.10.17, 08:12
      A już tak całkiem na poważnie. Skąd bierze się to, że autorka zapomina układu mieszkania, o którym pisze? Nie zadaje sobie trudu, żeby sobie wyobrazić opisywaną przez siebie przestrzeń?

      Przecież MM ma wyższe wykształcenie artystyczne i to prawdziwe, nie żaden dwutygodniowy korespondencyjny kurs "akwarele dla opornych" (z całą sympatią dla takich kursów, ale niewątpliwie nie są one wyższym wykształceniem artystycznym). Musi mieć zatem wyobraźnię przestrzenną.
    • dziabka1 Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 11:55
      bupu napisała:

      > Otóż odkryłam, moje oztomiłe, że chałupa Rumianków, podobnie jak nieruchomości
      > Borejków et consortes, ma cechy gumiane. Znaczy generuje pomieszczenia, a potem
      > je w siebie wsysa.

      Jeżisz! Wyobraziłam sobie z miejsca, jak dom wzdyma się w narożniku, generując pomieszczenie i stęka przy tym z wysiłku. A potem, jak to się dzieje z balonem z gumy do żucia, wciąga go w głąb z plaśnięciem :(

      • bupu Re: Cuda i dziwy Rumiankolandii 09.10.17, 16:35
        dziabka1 napisał(a):

        > bupu napisała:
        >
        > > Otóż odkryłam, moje oztomiłe, że chałupa Rumianków, podobnie jak nierucho
        > mości
        > > Borejków et consortes, ma cechy gumiane. Znaczy generuje pomieszczenia, a
        > potem
        > > je w siebie wsysa.
        >
        > Jeżisz! Wyobraziłam sobie z miejsca, jak dom wzdyma się w narożniku, generując
        > pomieszczenie i stęka przy tym z wysiłku. A potem, jak to się dzieje z balonem
        > z gumy do żucia, wciąga go w głąb z plaśnięciem :(
        >

        Przypuszczam, że borejcze i rumiancze nieruchomości tak robią gdy nikt nie patrzy.


        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka