Dodaj do ulubionych

"bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą???

09.10.17, 13:54
Zastanawia mnie od dawna temat poruszony niejednokrotnie w Jeżycjadize, a najdokładniej opisany w „Kalamburce” i to, jak autorka i niektórzy znani mi ludzie go ujmują.

„...Monika i tak wszystko widzi, przez całą siódmą klasę widziała. Mila kochała się w tym czarnowłosym Janku (…). Mila straciła rozum. Wciąż tylko na niego patrzała, uśmiechała się, kiedy na nią zwrócił oczy, a jak już się do niej odezwał, traciła mowę. Potem nagle się zmieniła: popisywała się swoją wiedzą, zgłaszała się na lekcjach, poprawiła stopnie. Pisała jakieś niesłychane wypracowania i wciąż wyskakiwała z ławki, że chce je czytać na głos. Uczyła się długich wierszy i deklamowała je na lekcji, referowała książki, organizowała biwaki i wycieczki. Janek nic. Dawał się wprawdzie wciągnąć w przeróżne akcje, jak na przykład wieczory poezji Gałczyńskiego i Tuwima albo uczniowskie festiwale tańca i pieśni, ale im bardziej ona się popisywała, tym bardziej jej nie lubił. Pod koniec roku szkolnego nie cierpiał Mili już tak bardzo, że nawet się z nią nie pożegnał po rozdaniu świadectw. Wszyscy się obejmowali, wymieniali adresami, obiecywali, że napiszą z wakacji i przenigdy nie stracą kontaktu – a Janek nawet nie podszedł do Mili. Wreszcie ona ruszyła do niego – odwrócił się na pięcie i uciekł w drugi kąt sali, do Cześka.
(…) Ale szczerze mówiąc, Mila sama sobie była winna. Tak się nie postępuje. Jak mawiała mama Moniki: «Czy kto kiedy widział, żeby pułapka biegała za myszą?»
Monika, jako prawdziwa przyjaciółka, uznała w pewnym momencie, że ma obowiązek powiedzieć Mili kilka słów prawdy. Ale Mila ucięła krótko:
- Dziękuję ci za tę uwagę. Nie myślałam, że tak to się rzucało w oczy – i poszła do domu, czytać.”

Moje refleksje i uwagi – być może niektóre sprzeczne, ale muszę to z siebie wyrzucić:

1. Wydaje mi się, że gdy ktoś po raz pierwszy się zakochuje, zwłaszcza w tak młodziutkim wieku jak 13 lat, to w 90 % jeszcze nie wie, jak obchodzić się z tym uczuciem i jego obiektem – bez względu na swoją płeć. I oczywiście, że uczucie będzie rzucało się w oczy. Zatem takie stawianie sprawy jak przytaczanie tuwimowskiego żartu o pułapce biegającej za myszą albo stwierdzenie, że dziewczyna jest sama sobie „winna” jest okrutne, nie na miejscu, i może prowadzić młodą osobę wręcz do wniosku, że już samo zakochanie się jest złe. Bo to przecież po człowieku widać, trudno to ukryć, i trudno nic z tym uczuciem nie zrobić.

2. Co takiego złego było w tym, że Mila tak się popisywała w szkole wiedzą, była aktywna, uczyła się i organizowała fajne spotkania dla całej grupy? Skąd przekonanie, że ludzie, a przynajmniej obiekt uczuć, musieli wiedzieć, iż to wszystko ma w ogóle coś wspólnego z nim? A może po prostu chciała być aktywna? Przecież Mila nikomu się nie zwierzała, a musiała przecież jakoś gdzieś dać ujście takiemu uczuciu, które w tak młodym wieku jest tak potężne, że może przytłoczyć odczuwającego. To chyba dobrze, że wyładowywała je w taki twórczy sposób, a nie poprzez BIEGANIE ZA CHŁOPAKIEM?
3. Tu się rodzi moja kluczowa myśl: przecież Mila NIE BIEGAŁA za Jankiem! Ja się upieram, by to sformułowanie rozumieć dosłownie. Biegać- to ja biegałam na ulicy jako właśnie taka głupiutka nastolatka, śledząc na ulicy takiego właśnie ładnego kolegę i chcąc doprowadzić do niby przypadkowego spotkania. A jak ktoś cały rok nie podchodzi pierwszy do obiektu uczuć, a biega wyłącznie na kółka zainteresowań i do osób pomagających młodzieży organizować ciekawe imprezy, w klasie wyskakuje z ławki i po udzieleniu kwiecistej odpowiedzi siada dumny z powrotem – to gdzie to jest bieganie ZA KIMŚ?
4. Mam nadzieję, że nie wszyscy chłopcy i mężczyźni są tacy jak kalamburkowy Janek? Bo gdyby każdy chłopak tak uciekał przed każdą dziewczyną, u której widzi uczucie w swoją stronę, nawet jeśli go nie odwzajemnia, to... no, jak myślicie, bylibyśmy tu w ogóle i dyskutowali? No chociaż... może w tej postawie też przejawia się to, że tak młody człowiek nie wie, jak postępować z tym uczuciem, czy to u siebie, czy u kogoś do siebie.
5. Bardzo głupia i zła wydaje mi się tu postawa Moniki. Skoro jej się nie podobało to, co się dzieje z Milą i co ona robi, to dlaczego cały rok milcząco przypatrywała się temu stanowi rzeczy i dopiero gdy wszyscy zobaczyli efekt, tak odwrotny od zamiarów Mili – oznajmiła jej, że sama jest sobie winna i że pułapka nie biega za myszą, czym z pewnością ją zgnoiła! Tak postępuje przyjaciółka? Reakcja Mili była aż nazbyt stoicka, zważywszy, że niby były przyjaciółkami, które przecież mogły szczerze sobie wszystko mówić i okazywać sobie wszystkie emocje. Założę się, że gdy położyła się na kanapce nad ulubionymi książkami, wylewała nad nimi strugi łez – nie dość, że zawód miłosny, to jeszcze i to.



--
"-Jest inny niż wszystkie koty (...). A czy to przyjemnie tak się wyróżniać?
-Nie wiem-szepnęła Karolcia.- Może przyjemnie".
Obserwuj wątek
    • emae Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 09.10.17, 14:26
      Poruszyłaś ciekawy problem.

      Nie mam pojęcia, jak wyglądała szkoła w tych latach, kiedy chodziła do niej Mila, pamiętam za to, jak wyglądała szkoła pod koniec lat dziewięćdziesiątych i na początku nowego stulecia. Niestety, dziewczynki błyszczące i popisujące się wiedzą były bardzo lubiane... przez nauczycieli. Rówieśnicy nie lubili takich osób, a przynajmniej nie lubili tej aktywności związanej z popisywaniem się wiedzą, bo poza salą lekcyjną może i dało się normalnie porozmawiać. Dziś myślę, że może oni się obawiali, że ktoś będzie od nich wymagał takiego samego poziomu wiedzy, bo skoro taka Mila potrafi, to oni też powinni. Przypuszczam, że w mojej klasie czarnowłosy Janek również nie cierpiałby Mili.

      Ja też uważam, że stwierdzenie o pułapce biegającej za myszą jest 1) nie w porządku; 2) nieadekwatne do sytuacji. Mila nie biegała za Jankiem. Jeśli chciała mu zaimponować, to faktycznie wybrała sposób, który raczej nie miał szans na powodzenie u tego konkretnego chłopaka. Sam fakt, że poprawiła wyniki w nauce, organizowała biwaki i wycieczki oceniam bardzo pozytywnie i myślę, że klasa się świetnie na tych wycieczkach bawiła, włącznie z marudzącą Moniką.

      Co do Moniki: trzeba oddać jej sprawiedliwość, że z tekstu nie wynika wprost, kiedy zdecydowała się porozmawiać z Milą. Może to było wcześniej. Choć faktycznie sugestia jest taka, że stało się to po zakończeniu roku szkolnego.

      Jeśli chodzi o samą "pułapkę biegającą za myszą", to współczuję wszystkim nieśmiałym facetom wychowanym w takiej kulturze. Bo to narzuca na nich pewnie bardzo niechciany obowiązek bycia tą aktywną stroną w dążeniu do zacieśnienia relacji damsko-męskiej. Po przecież kobieta nie może, kobiecie nie wolno! Ja sama bywałam aktywną stroną i wspominam to z dużą przyjemnością :) Ba, nadal aktywnie staram się o mojego męża! :)
    • bupu Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 09.10.17, 16:51
      Gdy słyszę teksty o pułapkach i myszach, albo konfiturach i muchach, to mnie szlag trafia gigagromny. Z całego serca nienawidzę tego idiotycznego, seksistowskiego sposobu myślenia, wedle którego kobieta ma być bierna i uległa, bo jeśli wykaże bodaj cień inicjatywy, to się narzuca i jest łatwa i on jej nie będzie szanował. Przepraszam ja bardzo, facet, który mnie nie szanuje, bo zamiast siedzieć na dupie zainicjowałam kontakt, to jest buc, który się świeżo zerwał z głębokiego Średniowiecza.

      Co, wielkim głosem pytam, jest złego w tym, że kobieta, dziewczyna, powie facetowi iż on się jej podoba? Albo nawet, wstrząs, zaprosi na kawę? I co mają zrobić faceci nieśmiali, którzy bez zachęty w życiu do akcji nie ruszą, od razu się powiesić? A tak się składa, że Pewien Osobnik, nader ważny w moim życiu, jest cholernie nieśmiały i gdybym sama nie wykazała odrobiny inicjatywy, to prawdopodobnie zostalibyśmy na wieki wieków na etapie przelotnych powitan i łypania oczkiem z oddali. A to fantastyczny facet jest.

      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
    • iwoniaw Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 09.10.17, 17:54
      Mila tak się popisywała w szkole wiedzą, był
      > a aktywna, uczyła się i organizowała fajne spotkania dla całej grupy? Skąd prze
      > konanie, że ludzie, a przynajmniej obiekt uczuć, musieli wiedzieć, iż to wszyst
      > ko ma w ogóle coś wspólnego z nim?


      No właśnie to jest kompletnie bez sensu - tzn. że niby "było widać", że Mila popisuje się przed Jankiem i cała jej aktywność jest głównie po to, żeby zwrócił na nią uwagę. O czymś takim Monika mogłaby wiedzieć, gdyby Mila jej się ze swojego uczucia zwierzała, a tak nie było, o czym świadczy ostatnie zdanie zacytowane w poście startowym.

      Biegać- to ja biegałam na ul
      > icy jako właśnie taka głupiutka nastolatka, śledząc na ulicy takiego właśnie ła
      > dnego kolegę i chcąc doprowadzić do niby przypadkowego spotkania. A jak ktoś ca
      > ły rok nie podchodzi pierwszy do obiektu uczuć, a biega wyłącznie na kółka zain
      > teresowań i do osób pomagających młodzieży organizować ciekawe imprezy, w klasi
      > e wyskakuje z ławki i po udzieleniu kwiecistej odpowiedzi siada dumny z powrote
      > m – to gdzie to jest bieganie ZA KIMŚ?


      Otóż to. To NIE JEST bieganie za kimś - nawet jeśli jest próbą zwrócenia czyjejś uwagi, to w sposób, przez który prawdziwy cel na pewno nie "rzuca się w oczy" (zakładając, że Mila faktycznie te stopnie, występy, rajdy i wycieczki to wyłącznie ze względu na Janka).

      Mam nadzieję, że nie wszyscy chłopcy i mężczyźni są tacy jak kalamburkowy Ja
      > nek? Bo gdyby każdy chłopak tak uciekał przed każdą dziewczyną, u której widzi
      > uczucie w swoją stronę, nawet jeśli go nie odwzajemnia, to...


      Cóż, ta sama Mila kilkadziesiąt lat później ma b. złe zdanie o niejakiej Janickiej, która próbuje się skontaktować z Józkiem, gdy ten bez słowa zaczyna ją ignorować, więc...


      --
      "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
    • tt-tka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 09.10.17, 19:42
      Ja to bieganie pulapki za mysza odebralam jako opinie wylacznie Moniki (faszerowanej odnosnymi naukami przez mame), a nie jako opis stanu rzeczywistego. Z tekstu wynika wyraznie, ze Janek Mili nie cierpial tym bardziej, im bardziej ona sie popisywala. Znielubil ja z racji jej hiperaktywnosci i popisywania sie , a nie dlatego, ze darzyla go niechcianym uczuciem i ze mu to przeszkadzalo. Z tego zapewne nie zdawal soie sprawy, to kolezanka(przyjaciolka) mogla zauwazyc nagly blysk w oku, rumieniec itp, a nie niezainteresowany 13- czy 14-latek.

      Natomiast sama MM zdaje sie optowac - od pewnego czasu przynajmniej - za traktowaniem adoratorow per noga, bo tylko to ich skloni do cenienia wybranki. jeszcze w IS bylo to bardzo ladnie pokazane, jak atakowany Klaudiusz podaje tyly, a przywabiany Klaudiusz zaczyna przejawiac zainteresowanie :), ale inni, boru moj...Janusz traktowany przez Gabe po kapralsku od razu sie zakochuje, lekcewazony przez Anielle Bernard to samo, a juz rekordy bije Pulpa. Pomiatani wielbiciele ciagna za nia stadami, a ja do dzis nie rozumiem, po kiego grzyba ona sie zmawiala z chlopakami, ktorymi w ogole nie byla zainteresowana.
      • bupu Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 09.10.17, 19:46
        tt-tka napisała:

        a juz rekordy bije Pulpa. Pomiatani wielbiciele
        > ciagna za nia stadami, a ja do dzis nie rozumiem, po kiego grzyba ona sie zmawi
        > ala z chlopakami, ktorymi w ogole nie byla zainteresowana.

        Z braku laku, kiej ta Jagna w Chłopach. Antek siedział w pace, to i wójt był dobry do dostarczania uwielbienia. Baltona nie padał na kolana, to przydał się i Marcelek, albo Jacunio.




        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • emae Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 09.10.17, 22:13
        Są w Jeżycjadzie kobiety, które okazują mężczyznom swoje zainteresowanie, ale są przeważnie ukazane z pewną złośliwością, nieco w krzywym zwierciadle: Julia próbująca olśnić Toleczka francuską kuchnią, Aniela, Laura i kolejne obiekty jej uczuć...
        • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 09.10.17, 23:03
          Mamy w polskiej literaturze piękną scenę wyznawania uczuć mężczyźnie przez kobietę. I to kobietę wiedzącą, że ów mężczyzna kocha inną bez wzajemności! W dodatku scenę tę napisał mężczyzna, najwyraźniej dając do zrozumienia kobietom, że mają pełne prawo okazać zainteresowanie swemu ukochanemu. Oczywiście mam na myśli Baśkę Jeziorkowską.

          W Dewajtisie to Irenka Orwidówna wyznaje miłość Markowi Czertwanowi. I też świat się od tego nie trzęsie w posadach.

          Będąc bardzo małoletnia, szalenie współczułam chłopakom, że muszą się wszystkiego domyślać, i startować do panny, nie mając pojęcia czy dobrze trafili. Oczywiście sama ani ciut ciut nie okazałam zainteresowania, bo przecież nie wypada, aby pułapka.... Potem po latach ze zdumieniem dowiadywałam się, że niejeden z moich obiektów uczuć wzdychał do mnie po kątach, ale bał się podejść, bo byłam nieprzystępna...
          • jottka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 09.10.17, 23:50
            a tu mi się odczapnie przypomniało, jak to Nałkowska była szczerze zdumiona faktem, że Szymanowski (Karol) bronił się z całej siły przed jej względami (ale kulturalnie to czynił i cały czas lubił i poważał). nawet jak w końcu ktoś jej przetłumaczył, że kompozytor z tych kochających inaczej, dalej nie widziała powodu, dla którego dwie tak fascynujące osobowości nie mogłyby dopełnić swej znajomości w sposób wiadomy. wybitna pisarka bowiem miała osobowość tarana:)
              • gat45 Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 10.10.17, 09:53
                ssssen napisał:

                > Nawet gdyby Szymanowski nie był homoseksualistą to pozostawała jeszcze jej wątp
                > liwa uroda. Nie wiem skąd przekonanie że by na nią poleciał...

                Oooooo, mój drogi, i tu jesteś w ogromnie mylnym błędzie. Tyle razy w życiu widziałam gwałtowne lecenie na osoby o urodzie - powiedzmy - nienachalnej, że wiem, że to nie jest żadne kryterium. I chwała Bogu...
                  • gat45 Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 10.10.17, 10:50
                    Dzięki temu wpisowi przypomniałam sobie chyba najostrzejszy przypadek rodzajowy : kolega miał żonę i trójkę cudnych dzieci. Żona była urody wielkiej i wielce oryginalnej : smukła, ruda, rysy delikatne i w ogóle coś z celtyckiej wróżki. Na dodatek miła i inteligentna. I ten ....... [wstawić dowolne nieparlamentarne] poleciał na drugi koniec świata - dosłownie - za babą toporną, pryszczatą, o bardzo luźnym stosunku do higieny osobistej, a przede wszystkim - głupią i wielce wredną. Rok to trwało. Owszem, chciał wrócić. Nie udało się. Dzieci go nie wpuściły.
          • tt-tka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 10.10.17, 00:00

            po latach ze zdumieniem dowiadywałam się, że niejeden z m
            > oich obiektów uczuć wzdychał do mnie po kątach, ale bał się podejść, bo byłam n
            > ieprzystępna...

            Hi, Hi - jako bardzo doroslej kobiecie zdarzylo mi sie wysluchac zwierzen ogromnie sympatycznego starszego pana, jak to jako jeszcze kadet kochal sie w uroczej gimnazjalistce. Jak sie dogadalismy do tego, ze urocza gimnazjalistka byla moja mama, to sie przewrocilam. On to po 50 latach pamietal ! Ale oczywiscie farby nie puscil, gdy byla pora po temu :)

            Zdarzalo sie w literaturze, ze to panny wyznawaly milosc. Ale z marszu. Nie robily dlugich podchodow, nie osaczaly obiektu uczuc, jednym slowem nie "pulapka gonila", tylko gosc bywal wziety z zaskoczenia. Troszke to jednak co innego :)
              • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 10.10.17, 10:03
                tt-tka napisała:

                > Przypomniala mi sie wlasnie jakas powiesc Rodziewiczowny, tytulu nie pomne, gdy
                > pan byl osaczany dlugo i wytrwale. I nawet nie nawial, skonczylo sie malzenstw
                > em. Tyle ze bardzo nieudanym.

                Chyba chodzi o "Wrzos". Tyle że tam panna była bardzo dobra, kochająca i cicha, i to nie ona osaczała wybranka, tylko wybranek został zmuszony do ożenku testamentem matki. Padło na nią, bo cicha i dobra, więc brykać zapewne nie będzie.
                Zastrzegam - książki nie czytałam, mętnie pamiętam film i to, że nie kończył się zbyt dobrze. Kobieta faktycznie była nieszczęśliwa.
                  • vi_san Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 14.10.17, 12:52
                    A to nie było "Na fali"? Bohater Józef Reni, ale bohaterka była Józefinka zwana Pepi... On był skrzypkiem...

                    --
                    Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
                    • tt-tka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 14.10.17, 13:50
                      Jako zywo, Visanno, to bylo wlasnie to ! Jozef kochal sie w Jozefince, bo jakzeby inaczej, ale ona w nim wcale i w rezultacie ozenil sie z Elza czy moze Liza, ktora dlugo sie o niego starala. I zyli dlugo i nieszczesliwie, a talent skrzypka diabli wzieli. Razem ze skrzypcami.
                      • vi_san Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 14.10.17, 14:05
                        "Na Fali" pamiętam piąte przez dziesiąte, to nazwisko tylko mi nasunęło... :) Może być, że żona była Elza czy Liza. Jak odgrzebię w czeluściach tomiszcze to sprawdzę. :)

                        --
                        Rzadko ktokolwiek się zastanawia, gdzie Meduza miała węże. Owłosienie pod pachami staje się kwestią o wiele bardziej kłopotliwą, kiedy próbuje kąsać rozpylacz dezodorantu - Terry Pratchett "Muzyka Duszy"
    • przymrozki Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 09:05
      Przy czytaniu tej sceny w ogóle nie miałam poczucia, że narrator stoi po stronie Moniki. Wręcz przeciwnie. Miałam wrażenie, że uwaga Moniki była przedstawiona jako powtarzanie, bez większego zrozumienia, oklepanych powiedzonek starszych kobiet.

      Miało z tego wynikać, że Monika nie rozumie Mili, bo Mila jest taka wyjątkowa, a Monika taka banalna (tak jak z ich wypracowaniami o ulubionej baśni).
    • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 10:57
      yasemin napisała:

      > 5. Bardzo głupia i zła wydaje mi się tu postawa Moniki. Skoro jej się nie podobało to, co się >dzieje z Milą i co ona robi, to dlaczego cały rok milcząco przypatrywała się temu stanowi >rzeczy

      Nigdzie nie jest powiedziane, że Monika cały rok milczała w tej sprawie! Wręcz przeciwnie: padają słowa "uznała w pewnym momencie", co jest jasnym przekazem, że zareagowała na zachowanie Mili wcześniej niż na koniec roku.

      >i dopiero gdy wszyscy zobaczyli efekt, tak odwrotny od zamiarów Mili

      Nie. To nie jest tak, że dopiero gdy wszyscy zobaczyli efekt. Całą historię Milowego zakochania i zachowania widzimy oczami Moniki. I najpierw jest opisana właśnie CAŁA historia, od początku do końca, a potem dopiero udział Moniki. Normalny sposób narracji, jak np.: "jechał, idiota, coraz szybciej, aż nie wyrobił na zakręcie i wlecieliśmy do rowu. A mówiłem mu, żeby zwolnił!" - czy taka opowieść znaczy, że prośba o zwolnienie padła już po wjechaniu do rowu?


      >oznajmiła jej, że sama jest sobie winna i że pułapka nie biega za myszą,

      Gdzie wyczytałaś, że Monika powiedziała coś takiego? W tekście jest zdanie "czuła się w obowiązku powiedzieć kilka słów prawdy". To nie jest jednoznaczne z tym, że mówiła coś o pułapce biegającej za myszą!

      >czym z pewnością ją zgnoiła!

      Co takiego?! Słowa Moniki na pewno Milę dotknęły, tym bardziej, że były "tak brzydko prawdziwe" ale nazwanie tego zgnojeniem jest grubą przesadą.

      >Tak postępuje przyjaciółka?

      Może Monika miała patrzeć, jak Mila robi z siebie pośmiewisko i nie reagować? Nie reaguje - źle. Reaguje - jeszcze gorzej.

      >Reakcja Mili była aż nazbyt stoicka, zważywszy, że niby były przyjaciółkami, które
      > przecież mogły szczerze sobie wszystko mówić i okazywać sobie wszystkie emocje

      Dla mnie reakcja Mili była wyniosłym i pseudogrzecznym strzeleniem focha: Ale Mila ucięła krótko: - Dziękuję ci za tę uwagę. Nie myślałam, że tak to się rzucało w oczy – i poszła do domu, czytać.
      Mila nie ma cienia refleksji, że postępuje niewłaściwie. Jedyną niestosownością, jaką dostrzega, jest zbytnie rzucanie się w oczy jej zachowania. Bo przecież zachowuje się idealnie! A słowa "dziękuję ci za tę uwagę" są tak oficjalne i wyniosłe, że wręcz obraźliwe.
      Przy czym Mila nie pyta Moniki, jak, jej zdaniem, należałoby zachowywać się wobec chłopaka, żeby zwrócić jego uwagę. Odwraca się na pięcie i idzie czytać. Książka ważniejsza od rozmowy z przyjaciółką.
      Aha - i wracając do początku, czyli do tego, że Monika zareagowała nie na koniec roku, tylko wcześniej - z tekstu wynika, że Mila kontynuowała swoje popisy, może tylko nieco dyskretniej, aczkolwiek w oczach dotkniętej jej zachowaniem Moniki nadal były to popisy mocno jaskrawe.

      > niby były przyjaciółkami.

      No właśnie NIBY. Nie rozmawiają o swoich uczuciach, nie zwierzają się, nie doradzają sobie w sprawach ciuchów, pomysłów itd. Monika od początku jest przedstawiana głównie jako tło dla wspaniałej Mili.
      • emae Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 11:09
        pi.asia napisała:


        > Mila nie ma cienia refleksji, że postępuje niewłaściwie. Jedyną niestosownością
        > , jaką dostrzega, jest zbytnie rzucanie się w oczy jej zachowania. Bo przecież
        > zachowuje się idealnie! A słowa "dziękuję ci za tę uwagę" są tak oficjalne i wy
        > niosłe, że wręcz obraźliwe.

        Ale zaraz, Ty uważasz, że Mila postępowała niewłaściwie? Co dokładnie niewłaściwego zrobiła?

        Jeśli chodzi o Monikę i moment, kiedy zwróciła uwagę: w tekście jest pewna sugestia, że ta uwaga padła jednak dość późno. Mila odpowiada jej: "nie sądziłam, że to się tak rzucało w oczy" - czyli to trwało, trwało, mamy czas przeszły ("rzucało", a nie "rzuca") i dopiero po fakcie uwagę Moniki. Poza tym parę zdań później jest fragment o tym, jak Mila wpada do mieszkania Moniki, żeby ją poinformować, że jadą razem nad morze. Nie pamiętam dokładnego cytatu, ale jest tam obserwacja Moniki, że Mila wpadła do niej taka radosna, jakby nie spotkało ją żadne rozczarowanie miłosne ani zawód ze strony najlepszej przyjaciółki. Rozumiem to tak, że ich wymiana zdań na temat Janka to była jeszcze bardzo świeża sprawa.
        • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 11:35
          emae napisała:

          > pi.asia napisała:
          >
          >
          > > Mila nie ma cienia refleksji, że postępuje niewłaściwie.
          >
          > Ale zaraz, Ty uważasz, że Mila postępowała niewłaściwie? Co dokładnie niewłaści
          > wego zrobiła?

          Brakuje mi innego słowa. Chodzi nie o to, że Mila zachowuje się nieładnie, niemoralnie, niestosownie czy cuś, ale o to, że jej zachowanie ma skutek dokładnie odwrotny, od zamierzonego. Więc jej zachowanie jest niewłaściwe w sensie skuteczności.
          >
          > Jeśli chodzi o Monikę i moment, kiedy zwróciła uwagę: w tekście jest pewna suge
          > stia, że ta uwaga padła jednak dość późno. Mila odpowiada jej: "nie sądziłam, ż
          > e to się tak rzucało w oczy" - czyli to trwało, trwało, mamy czas przesz
          > ły ("rzucało", a nie "rzuca") i dopiero po fakcie uwagę Moniki.

          A widzisz. To można zrozumieć też w ten sposób, że Monika przystępuje do działania w chwili, gdy Mila już wie, że jej wysiłki idą na marne i sobie odpuszcza. Monika jeszcze o tym nie wie, no bo skąd - Mila przecież, dyskretna jak zawsze, słowa nie piśnie. Monika więc zaczyna rozmowę z przyjaciółką na temat, który dla Mili jest już zamknięty. A może zamknął się dokładnie w chwili, gdy dowiedziała się od Moniki, jak jej zachowanie wygląda z boku.


          Poza tym parę z
          > dań później jest fragment o tym, jak Mila wpada do mieszkania Moniki, żeby ją p
          > oinformować, że jadą razem nad morze. Nie pamiętam dokładnego cytatu, ale jest
          > tam obserwacja Moniki, że Mila wpadła do niej taka radosna, jakby nie spotkało
          > ją żadne rozczarowanie miłosne ani zawód ze strony najlepszej przyjaciółki. Roz
          > umiem to tak, że ich wymiana zdań na temat Janka to była jeszcze bardzo świeża
          > sprawa.

          Czyli w jednym akapicie mamy zapętlenie czasowe. Monika reaguje "w pewnym momencie". a już za chwilę jest koniec roku.
          Jeszcze zatrzymam się nad tym "zawodem ze strony najlepszej przyjaciółki". Proszę Was - co takiego złego zrobiła Monika? To, że nie zareagowała wcześniej? Czy to, że w ogóle zareagowała?
          Ta scena jest opisana oczami Moniki, która czuje się winna. To świadczy o tym, że Monika bardzo wzięła sobie do serca wyniosłą odpowiedź Mili "Dziękuję ci za tę uwagę" i uznała, że wyrządziła przyjaciółce dużą przykrość. I gryzie się tym.
          A tymczasem Mila jest radosna, bo przecież nic się nie stało.
      • tt-tka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 11:50
        pi.asia napisała:

        > >Reakcja Mili była aż nazbyt stoicka, zważywszy, że niby były przyjaciółkam
        > i, które
        > > przecież mogły szczerze sobie wszystko mówić i okazywać sobie wszystkie
        > emocje

        Moze i mogly, ale nie robily tego. Mila nie powiedziala przyjaciolce o swoim zainteresowaniu Jankiem, Monika sama to spostrzegla. W ogole nazwanie tej relacji przyjaznia uwazam za okreslenie bardzo na wyrost.


        > Dla mnie reakcja Mili była wyniosłym i pseudogrzecznym strzeleniem focha:

        Dla mnie tez. Bo jak Monika moze sobie pozwolic na robienie uwag, w tym tandemie monopol na ustawianie ma Mila.
    • rosynanta Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 11:12
      Kalamburka to chyba takie dopisanie teorii do tego, że Mila poleciała na intelekt Ignacego ;) I może też nakreślenie osobowości Mili jako energicznej, wykazującej inicjatywę, co uzasadniło, jak oni się w ogóle zakochali w sobie i pobrali. A Monice się to wydaje nie do pojęcia, ona by wolała Zbysława dla Mili ;)

      Cały ciąg dalszy Kalamburki to jest kontynuacja wysiłków a la zdobywanie Janka przecież. Mila idzie na ekonomię - bo Zbysław. Czyta dużo - żeby imponować Ignacemu.
      • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 10.10.17, 11:42
        rosynanta napisał(a):

        > Kalamburka to chyba takie dopisanie teorii do tego, że Mila poleciała na intele
        > kt Ignacego ;) I może też nakreślenie osobowości Mili jako energicznej, wykazuj
        > ącej inicjatywę, co uzasadniło, jak oni się w ogóle zakochali w sobie i pobrali
        > . A Monice się to wydaje nie do pojęcia, ona by wolała Zbysława dla Mili ;)

        To Gizela wolałaby Zbysława. Monika nazywa Zbysława "Zmysławem" i zdecydowanie czuje do niego niechęć:

        "Monika (...) czuła, że musi obejrzeć tego złowrogiego Zmysława, żeby w razie czego zapobiec jakiemuś nieszczęściu. (...) uznała, że ten człowiek jest niebezpieczny. (...) Ja go już nie lubię - oznajmiła Monika i postarała się o zmianę tematu
    • zuzudanslemetro Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za myszą??? 10.10.17, 11:42
      A zauważyliście, że jak Robroj popisywał się przed Anielką a ona nim pomiatała to w komentarzy odgabrysiowym i odautorskim było zabarwienie współczuciem wobec popisującego się, że tak pięknie tańczy na linie a ta podła małpa nawet nie spojrzy? A jak Mila gnie się w menuetach intelektu i przedsiębiorczości to jest to "pułapka goniąca mysz".
      Inna rzecz, że faktycznie jest to zdanie Moniki, która mogła tę mądrość wynieść z domu i popularnego wówczas bon-mota o tej myszy i pułapce (głowy nie dam, ale to chyba Tuwim zmajstrował ten seksistowski bon-mocik). Tylko, że zapewne gdyby sytuacja była odwrotna i to Janek latałby za Milą to Monika byłaby zgorszona, że Mila pozostaje nieczuła a nie zgorszona bieganiem Janka za Milą.
            • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 11.10.17, 20:54
              ciotka_scholastyka napisała:

              > pi.asia napisała:
              >
              > > Czytałam nawet książkę pod takim tytułem. Zbyt wiele o tym lataniu to tam
              > nie b
              > > yło ;)
              >
              > Ja też :) Bardzo mi się podobała nawiasem mówiąc, ale nigdy nie mogłam zrozumie
              > ć, skąd ten tytuł ni przypiął ni wypiął :)

              Bo Kremówka jeden jedyny raz pomyślała o Jacku, że "w końcu kto tu o kogo ma zabiegać" czy jakoś tak. A książka świetna - o przyjaźni dzieci z kamienicy i dzieci z nowoczesnego wieżowca. Wypisz wymaluj Roosevelta 5 i bloki na Norwida ;)
              • ciotka_scholastyka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 12.10.17, 22:38
                pi.asia napisała:


                > Bo Kremówka jeden jedyny raz pomyślała o Jacku, że "w końcu kto tu o kogo ma za
                > biegać" czy jakoś tak.

                No właśnie dlatego ni przypiął, ni wypiął, to jedno zdanie przemknęło i trudno na nim budować tytuł. Gdybyż jeszcze w tekście było więcej tych przemyśleń, ale w tej masie bohaterów i ich wzajemnych relacji to po prostu nie zagrało.
                • zaisa Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 14.10.17, 08:13
                  A mnie tytuł w pamięci kojarzy się z zabiegami mającymi ochronić kamienicę przed wyburzeniem, i wtedy Kazio, pomocnik cukiernika, nie musiałby na koniec tygodnia rozwozić ciast dawnym mieszkańcom kamienicy (czyli tym muchom konfitur). Ale też było to skojarzenie na siłę, bo też miałam kłopot skąd ten tytuł. Ale po co najmniej 30 latach pamiętam tytuł i dobre wrażenie z książki i część wątków.
                  • pi.asia Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 14.10.17, 16:52
                    zaisa napisała:

                    > A mnie tytuł w pamięci kojarzy się z zabiegami mającymi ochronić kamienicę prze
                    > d wyburzeniem, i wtedy Kazio, pomocnik cukiernika, nie musiałby na koniec tygod
                    > nia rozwozić ciast dawnym mieszkańcom kamienicy (czyli tym muchom konfitur). Al
                    > e też było to skojarzenie na siłę, bo też miałam kłopot skąd ten tytuł.

                    Oczywiście masz rację! Pod koniec, gdy kamienicy już właściwie nie ma, Kazio mówi dzieciom, że będzie dowoził im ciasta na święta, i któreś komentuje "I w ten sposób konfitury będą latały za muchą". Tak było! Ale dopiero teraz skojarzyłam, że ten tytuł może dotyczyć starań dzieci o zachowanie kamienicy przy ulicy Narolnej. A książka była naprawdę dobrze napisana.
      • bupu Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 15.10.17, 12:29
        haszyszymora napisał(a):

        > Dwa słowa: lata pięćdziesiąte. I jeszcze dwa: prosta kobiecina. Tekst o pułapce
        > za myszą brzmi w punkt jak coś, co może powiedzieć prosta Poznanianka circa 19
        > 50 (oraz małolata, powtarzająca poglądy wygłaszane w domu) i doprawdy nie widzę
        > powodu, by myślała nowocześniej.

        I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt, że duch tych słów unosi się nad całą Neo. Przeż tam każde dziewczę, które miast siedzieć na zadku i czekać aż Książę z Bajki, w pogardzie mając tnące szpony mrozu, zajedzie pod wieżę na białym koniu i wespnie się po złotej nici, jest odmalowane farbą czarną jak broda Belzebuba. Wstrętna dziwa Janicka, tłusta paskuda Magdusia, o, piękny przykład mamy w "Imieninach". Aktywny Tygrys, na którego wszystkie Lelujki się otrząsają ze zgrozą vs Pyza, która ma tyleż inicjatywy, co dębowy kloc w tartaku, tymczasem męska część populacji rzęzi żądzą u jej stóp.

        Albo dziewczę z autobusu, z początkowych scen "Feblika", które rwie Ignasia otwarcie i oczywiście jest przedstawione jako prymitywna debilka, w przeciwieństwie do hiperwytwornej Agniesi, urodzonej damsel-in-distress, która nawet leżąc związana na torach, w obliczu nadjeżdżającego pociągu towarowego, nie będzie wzywać lubego za głośno, żeby się nie narzucać.

        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • tt-tka Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 15.10.17, 15:31
            Ano to, ze Monika, prosta poznanianka lat 50-tych zostala przedstawiona jako malostkowomieszczanska ciumcia, osmielajaca sie robic uwagi Mili, ktora wszak do aktywnosci ma prawo. Nie dlatego, ze jest to prawo powszechne, tylko dlatego, ze dotyczy Niezwyklej Mili.
            Natomiast MM, wyksztalcona poznanianka lat duzo pozniejszych ten model pulapki czyhajacej, a nie latajacej, narzuca swoim bohaterkom jako sluszny, wlasciwy i skuteczny. Wyjatkiem sa jedynie Niezwykle Corki Niezwyklej Matki, ktore maja prawo biegac za chlopakiem. A nawet jechac furgonetka. Kazda inna aktywna jest bezlitosnie wyszydzona, a biernota nagrodzona wlasciwym chlopem.
          • bupu Re: "bieganie", jak nietypowa pułapka za 15.10.17, 15:32
            haszyszymora napisał(a):

            > Dobra, ale co ma do tego Monika i jej matka?

            Toż ja się Moniki, ni jej maci, nie czepiam, zauważam tylko, że to nie jest pogląd postaci, ale autorki, ustyma postaci wygłoszon. Pogląd, moim zdaniem, kretyński i szkodliwy.


            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka