Dodaj do ulubionych

Konflikty, kłótnie, trudne sytuacje- ale w J ;)

11.02.18, 10:41
Tak mnie jakoś natchęło ;) Kto w Jeżycjadzie sobie z tym dobrze radzi a kto- wręcz przeciwnie?
Wg mnie:
- Gaba i Pyza- mediatorki, zagadywaczki, zamiataczki poddywanowe. Fatalna taktyka, która przynosi więcej szkody, niż pożytku.
- Laura- nie potrafi przepraszać, nie potrafi się przyznać do błędu. Za to potrafi uderzać tak, żeby zabolało. Oszczędza tylko dziadka.
- Natalia. Dusi w sobie frustrację, ustępuje, stosuje uniki- a w końcu wybucha. Denerwujące dla otoczenia, ale jakoś sobie jednak radzi dziewczyna.
- Ida. Najciekawszy przypadek. Potrafi wpaść w furię i stracić panowanie nad sobą- rzucenie szklanką w syna. Potrafi być stanowcza i rzeczowa- ustawienie Laury w sprawie koncertu szkolnego. Potrafi strzelić popisowego focha- ucieczka od Mareczka. Dla mnie to taka stereotypowa kobietka- nieobliczalna i zmienna.
Kto z bohaterów J (wg Was) potrafi właściwie się zachować w konflikowej sytuacji a kto jest antyprzykładem?
Edytor zaawansowany
  • potworia 11.02.18, 15:14
    Grzegorz - mimikra, Józin - rękoczyn, Patrycja - zlewka.
    Mila - sarkazm, Ignacy - starożytna mądrość.
    Natomiast IG po przemyśleniu dochodzi do wniosku, że to jego wina.
  • fornita111 11.02.18, 15:26
    Podsumowanie IG - cudne ;)
    Ignacy senior jest ciekawym przypadkiem. Raz zlosliwy i opanowany, uprawia z upodobaniem slowna szermierke, innym razem go ponosza nerwy (reakcja na deklaracje Fryca, ze ten ozeni sie z Pyza). A najgorsze bylo to, ze tchorzliwie sklamal, kiedy Ignas powiedzial przy calej rodzinie, ze dziadek mu kazal donosic na siostry.
  • potworia 11.02.18, 15:40
    Nie pamiętam ten sceny. Czy to CP? A obraz powietrza, uchodzącego ze świstem z dmuchanego Ignacowego autorytetu powinien wryć się w pamięć;-)
  • fornita111 11.02.18, 15:47
    To wlasnie CP. Ingas mowi, ze dziadek kazal mu szpiegowac siostry, na co Ignacy reaguje jakos tak: "Ja? Cha,cha, cos ci sie pomylilo chlopcze"... Ten sam Ignacy, ktory kiedys mowil, ze jak jego corka twierdzi,ze nie ma nic wspolnego z narkotykami- to nie ma. Od idealizmu do cynizmu ;)
  • gat45 11.02.18, 16:39
    potworia napisał(a):

    > Grzegorz - mimikra, Józin - rękoczyn, Patrycja - zlewka.
    > Mila - sarkazm, Ignacy - starożytna mądrość.
    > Natomiast IG po przemyśleniu dochodzi do wniosku, że to jego wina.

    Prawie pod wszystkim bym się podpisała. Z wyjątkiem Borejki seniora : on zagaduje konflikt. A że akurat wyświechtanymi cytatami ze starożytnych mędrców - cóż, taki imejdź sobie wypracował. Gdyby go nie miał, to zagadywałby czym innym.
    Teraz proponuję przeprowadzenie analizy porównawczej trzech zagadujących konflikty postaci : seniora, jego córy pierworodnej i w końcu córy pierworodnej postaci nr 2.
  • fornita111 11.02.18, 16:44
    gat45 napisała:

    > Teraz proponuję przeprowadzenie analizy porównawczej trzech zagadujących konflikty postaci : seniora, jego córy pierworodnej i w końcu córy pierworodnej postaci nr 2.
    Ja widze jedna zasadnicza roznice. Gaba i Pyza zagaduja, zeby odwrocic uwage od problemu. Ignacy wyglasza przemowy zeby cos przekazac/udowodnic.
  • potworia 11.02.18, 17:17
    Gaba głosi swoje coehlizmy, bo się boi i unika konfliktów. Dla Ignacego konflikt, kłótnia, a może i życie jako takie, są tylko pretekstem dla zacytowania starożytnych mędrców, do których sam siebie awansem zalicza.
    Róża to inna jeszcze dysfunkcja, sumująca patologie trzech generacji. Choć w heroicznej pogawędce o smażeniu kurczaków z miłości okazuje się nieodrodną córką swojej matki.
  • bez_zarzutu 11.02.18, 17:23
    Gaba i Pyza zagadują problem, Ignac zagaduje przeciwnika?
  • fornita111 11.02.18, 17:28
    bez_zarzutu napisał(a):

    > Gaba i Pyza zagadują problem, Ignac zagaduje przeciwnika?
    Zwiezle i w punkt :D
  • potworia 11.02.18, 17:35
    Bingo.
  • fornita111 11.02.18, 16:57
    A taki na przyklad Cyryjek sie obraza. To bywa swietna taktyka, ale jesli dziala na "przeciwnika". Metodego zas cieszy uraza brata. Cyryla w ogole uwazam za ofiare wlasnego charakteru.
  • srebrny_lisek 11.02.18, 21:47
    Prototyp Gabrieli z KK moim zdaniem radził sobie z konfliktami, choć nie był ideałem. Zresztą moze to właśnie o to w tym wszystkim chodzi - bohater ma swoje wady, ale jednak wie kiedy odpuścić, wybaczyć, wyciągnąć rękę na zgodę. Prototypowa Gaba bywała zapalczywa, gruboskórna, ale też umiała się zreflektować w swojej zapalczywości, okazać serce osamotnionej Nutrii, wyciągnąć rękę do nieprzychylnie nastawionej sąsiadki, pocieszyć Idę, odpuścić Pyziakowi. Mediatorką i zagadywaczką nie była. Szczerze powiedziawszy prototyp Gaby z tą swoją intelektualną agresją i tekstami o bezpłodnych kretach pasowałby tutaj. A może to rozwścieczony duch dawnej Gabrieli, unicestwionej w późniejszych książkach, zastąpionej podmieńcem, przemawia przez to forum? Wybaczcie ten niezbyt dyplomatyczny wtręt, ale ta refleksja jakoś mnie ugodziła.
    Następna jest Ida z IS - impulsywna, nadwrażliwa, trawiona zawiścią potrafiła jednak wykazać się postawą nie tylko koleżeńską (wstawiła się z Paulinką), ale wręcz bohaterską, ratując dwukrotnie Lisieckich z opresji.
    Idziemy dalej - z konfliktami całkiem dobrze radziła sobie Kreska, chociaż działo się to bardziej na poziomie jej wewnętrznej postawy, niż jako takich działań. Umiała poddać siebie samokrytyce i próbowała zrozumieć Ewę Jedwabińską.
    Do listy dopisać jeszcze mogę Genowefę, która dwa razy sama zrobiła najważniejszy krok, czyli okazała miłość swoim wycofanym, chłodnym emocjonalnie rodzicom.
  • fornita111 11.02.18, 21:59
    srebrny_lisek napisał(a):

    > Następna jest Ida z IS - impulsywna, nadwrażliwa, trawiona zawiścią potrafiła j
    > ednak wykazać się postawą nie tylko koleżeńską (wstawiła się z Paulinką), ale w
    > ręcz bohaterską, ratując dwukrotnie Lisieckich z opresji.
    Wiecej: potrafila tez dogadac sie z Krzysiem. (Mam na mysli ratowanie go, zalatwianie szpitala. Potraktowala go ostro, ale okazalo sie, ze to byla dobra droga.)
    > Idziemy dalej - z konfliktami całkiem dobrze radziła sobie Kreska, chociaż dzi
    > ało się to bardziej na poziomie jej wewnętrznej postawy, niż jako takich działa
    > ń. Umiała poddać siebie samokrytyce i próbowała zrozumieć Ewę Jedwabińską.
    Kreska moim zdaniem byla zbyt delikatna. Sytuacja z Matylda w operze- spokoj. Sytuacja z reprymenda od Macka za zabawe z Lelujka w parku- spokoj. Kreska zachowywala klase, ale przez to cierpiala.

  • pi.asia 11.02.18, 22:24
    Gizela.

    Umiała postawić się kierowniczce za zwolnienie Majewskiej. Samą Majewską umiała postawić do pionu. Umiała celnie "zgasić" bratanka Wojtczakowej w kwestii zamiany mieszkań. Umiała poradzić sobie z małoletnim złodziejem. Umiała przywalić werbalnie młodemu bucowi w hotelu. Gdy poniosły ją nerwy na rudego Ignaca, czuła wstyd i szukała rozwiązania. Generalnie - stawiała czoła problemom.
  • potworia 11.02.18, 22:29
    Gdyby puściły jej nerwy cierpiałaby tym bardziej, bo do złamanego serca dołączyłoby poczucie upokorzenia. No i po co dostarczać zadufanemu Maciusiowi pożywki dla jego rozbestwionej próżności?
    Niepomiernie wkurza mnie natomiast oddanie Danuśce roli Ofelii jako etap socjalizacji Kłamczuchy. Aż mnie skręca na ten przekaz: zrezygnuj, dziewczyno, ze swojego marzenia, podłóż nogę własnemu sukcesowi, zaneguj wygraną przez siebie rywalizację w imię osobliwie pojętej "życzliwości". Szkoda, że jej ambasadorką została rozsądna Cesia. I szkoda, że Aniela i Danka nie pobratały się w mniej ofiarniczym duchu.
  • fornita111 11.02.18, 23:04
    potworia napisał(a):

    > Gdyby puściły jej nerwy cierpiałaby tym bardziej, bo do złamanego serca dołączy
    > łoby poczucie upokorzenia.
    Moze tak. Ale zawsze jak widze takie delikatne osoby, reagujace spokojem na atak, to cos we mnie krzyczy: bron sie, nie daj sie!
    > Niepomiernie wkurza mnie natomiast oddanie Danuśce roli Ofelii jako etap socjal
    > izacji Kłamczuchy. Aż mnie skręca na ten przekaz: zrezygnuj, dziewczyno, ze swo
    > jego marzenia, podłóż nogę własnemu sukcesowi, zaneguj wygraną przez siebie ryw
    > alizację w imię osobliwie pojętej "życzliwości".
    Mnie w tej calej sytuacji cos zupelnie innego zawsze denerwowalo. Otoz na miejscu Danki wcale bym takiej "laski" od Anieli nie chciala. Dodatkowo by mnie ona rozsierdzila! Nie przemawial do mnie nigdy ten dobry uczynek Anieli :P
  • potworia 12.02.18, 09:35
    A swoją drogą, Dmuch nie błysnął pedagogicznym talentem, dokonując tych roszad w grupie drażliwej młodzieży o wybujałych egach.
  • fornita111 12.02.18, 09:47
    Dmuchawiec w "Klamczusze" jeszcze nie zostal uswiecony. Najlepsze bylo to, jak calkiem serio zaczal sie zastanawiac czym wypchac za chude lydki Anielki :D
  • srebrny_lisek 12.02.18, 14:18
    Dmuchawiec w ogóle jako pedagog i rozwiązywacz konfliktów w Kłamczusze się nie popisał. Samo odebranie roli Ofelii Dance było okrutne, Dmuchawca poniosła ambicja i zapomniał chyba, że jest pedagogiem, a nie reżyserem teatralnym i pracuje z młodzieżą, a nie zawodowymi aktorami. Wypychanie anielinych łydek to z kolei zaledwie drobny nietakt w porównaniu z komentowaniem twarzy Cesi; postępek sam w sobie był grubiański, ale fakt, że taki komentarz został skierowany do szesnastoletniej dziewczyny jeszcze uwydatnia dmuchawcową gruboskórność. Jak dla mnie miał swoje zalety jako pedagog, chociażby takie, że wymagał od swoich uczniów myślenia i szczerości, nie upupiał ich, nie mówił i nie robił im nic, czego nie powiedziałby do dorosłego człowieka, ale jednak minął się z powołaniem.
  • fornita111 12.02.18, 14:30
    srebrny_lisek napisał(a):

    Wypychanie anielinych łydek to z kolei
    > zaledwie drobny nietakt w porównaniu z komentowaniem twarzy Cesi; postępek sam w sobie był grubiański, ale fakt, że taki komentarz został skierowany do szesn
    > astoletniej dziewczyny jeszcze uwydatnia dmuchawcową gruboskórność.
    Owszem, zgoda.
    >Jak dla mnie miał swoje zalety jako pedagog, chociażby takie, że wymagał od swoich uczniów myślenia i szczerości, nie upupiał ich, nie mówił i nie robił im nic, czego nie powiedziałby do dorosłego człowieka, ale jednak minął się z powołaniem.
    Z tym, ze sie minal z powolaniem sie nie zgodze- ze wzgledu na jego zalety pedagogiczne, ktore wymienilas.
    Pamietasz jak Zaczek komentowal urode Cesi? Jego pochwaly byly szczytem nietaktu i Cesie zranily- a jednak byl dobrym ojcem. A pamietasz, jak pan Jankowiak dogadywal ospowatej Laurze, mowiac, ze wyglada jak indycze jajo?
    Do czego zmierzam: w dawnych czasach dorosli nie byli tak przewrazliwieni na punkcie uczuc dzieci i mlodziezy. I moim zdaniem to wychodzilo mlodym na dobre. Swiat jest nietaktowny i okrutny i nalezy sie z tym oswajac od najmlodszych lat!
  • srebrny_lisek 12.02.18, 18:21
    fornita111 napisała:


    > Do czego zmierzam: w dawnych czasach dorosli nie byli tak przewrazliwieni na pu
    > nkcie uczuc dzieci i mlodziezy. I moim zdaniem to wychodzilo mlodym na dobre. S
    > wiat jest nietaktowny i okrutny i nalezy sie z tym oswajac od najmlodszych lat!
    >

    Jak świat ma być taktowny i nieokrutny, jeżeli nie traktuje się dzieci i młodzieży jak ludzi godnych podstawowego szacunku i nie daje się im dobrego przykładu? ;) Nie jestem za tym, by obchodzić się z dzieckiem jak z jajkiem, ale nietaktowne komentowanie jego wyglądu (i pozwalanie mu na to wobec innych!) raczej nie wzmocni jego charakteru. Inna sprawa, że Żaczek i Jankowiak mieli jednak dobre albo neutralne intencje, a komentarze Dmucha były nacechowane negatywnie i nie odnosiły się do jej stanu zdrowia, ale do jej wyglądu - no po prostu było to puk-face shaming. :P I teraz pytanie, co w takiej sytuacji wewnętrzną odporność Cesi na brutalną rzeczywistość - akceptacja takich zachowań, czy przekonanie, że to nie jest ok i ma prawo się sprzeciwić?
  • potworia 12.02.18, 18:28
    Popieram. Żaczek chciał być miły, Jankowiak nie chciał być niemiły, Dmuch oprócz tego, że gadał bzdury i był przykry, to miał to w pompce.
    Imperatyw kategoryczny, dekalog, prawo cywilne oraz etykieta obejmują również nieletnich.
  • fornita111 12.02.18, 18:37
    Ja jestem za tym, zeby dawac dzieciom dobry przyklad i nie komentowac cudzego wygladu. W ogole, nigdy. Oraz za tym, zeby uczyc je, ze jesli ktos skomentuje ich wyglad, to maja prawo zaprotestowac, albo moga odpuscic. (W przypadku dobrych intencji tego, kto popelnil niezrecznosc na przyklad) Ale rownoczesnie, niech sie dzieci przyzwyczajaja, ze ludzie sa rozni i niech sobie radza :P Na swojej drodze spotkaja wiele gruboskornych osob. To co zrobil Dmuchawiec bylo glupie i niemile, ale blad tego kalibru wg mnie nie skresla go jako pedagoga! Zwlaszcza, ze on jest z pokolenia, ktore nie slyszalo o tym, ze dziecku nie wolno odmowic deseru- bo wpadnie w anoreksje itd. ...
  • fornita111 12.02.18, 09:50
    Dorzucam Pulpeta, jako antyprzyklad. Nie potrafila szczerze porozmawiac z Roma, kiedy ich przyjazn sie psula. Nie potrafila pogadac z najblizsza osoba o jej problemie- mam na mysli nieszczesliwie zakochana Nutrie. Nie potrafila wlasciwie zareagowac na amok Marcelka. Pulpa w ogole oceniam jako dosyc nieporadna w kontaktach miedzyludzkich.
  • potworia 12.02.18, 12:30
    Morałem, czy też głównym tematem Pulpecji jest chyba właśnie kryzys czy kompromitacja jej ogólnożyciowego tumiwisizmu, filozofii spod znaku "jakoś się ułoży". Się nie ułożyło (pomijając romantyczny finał) ani na polu rodzinnym, ani przyjacielskim, ani edukacyjnym.
    A z ciekawości: jaka byłaby według ciebie właściwa reakcja na amok Marcela? Bo dla mnie właśnie zwiewać.
  • fornita111 12.02.18, 12:37
    potworia napisał(a):

    > A z ciekawości: jaka byłaby według ciebie właściwa reakcja na amok Marcela? Bo
    > dla mnie właśnie zwiewać.
    Zwiewac z auta nie mogla. Bo ja pisze o tym, jak jeszcze jechala z Marcelim i on sie nakrecal. Wlasciwa reakcja w takiej sytuacji to przede wszystkim nie okazywac strachu. Zachowac zimna krew. Pulpie sie to nie udalo, jesli dobrze pamietam?
    Raz w podobnej sytuacji (zagrozenie, nie da sie wysiasc z samochodu) zareagowalam zloscia i agresja i to o dziwo na agresorow podzialalo. Ale wtedy to raczej zwyczajnie szczescie mialam. Bo chyba najlepszy jest jednak totalny spokoj i opanowanie.
  • potworia 12.02.18, 14:57
    Szczerze mówiąc, też nie pamiętam. Dziwne, bo "Pulpecję" lubię i czytałam parę razy. Wg zareagowalaś słusznie: agresorów nakręca strach i bezradność ofiary, a "spokój", siłą rzeczy udawany, mógłby ich rozjuszyć. Instynkt słusznie Ci podpowiedział, żeby zjeżyć sierść i obnażyć pazury.
    Pulpy błąd nr 1 polegał na tym, że nie rozpoznała świrusa w prymusie, a drugi - uznała, że zabawę w Atalantę ("Ty mnie wielbisz, ja tobą pomiatam") można prowadzić bezkarnie.
    A propos Świrusa i Nerwusa: jaka jest właściwe różnica między Filipem a Marcelkiem, oprócz tego, że jeden jest chmurnym artystą z Beethovenowską grzywą, a drugi prymusem w ząbek czesanym?
  • fornita111 12.02.18, 15:11
    potworia napisał(a):

    > A propos Świrusa i Nerwusa: jaka jest właściwe różnica między Filipem a Marcelk
    > iem, oprócz tego, że jeden jest chmurnym artystą z Beethovenowską grzywą, a dru
    > gi prymusem w ząbek czesanym?
    Taka, ze Marcelek potrafil sie dlugo maskowac. Nerwus od poczatku pokazywal swoja prawdziwa twarz. No i Marceli wydawal mi sie w tamtej scenie jakos bardziej niebezpieczny...ale nie wiem czemu.
  • chatgris01 12.02.18, 15:26
    fornita111 napisała:

    No i Marceli wydawal mi sie w tamtej scenie jakos bardziej
    > niebezpieczny...ale nie wiem czemu.


    Moze dlatego, ze Nerwus glownie gral pod publicznosc i robil spektakle, a Marceli dusil w sobie i w koncu autentycznie wybuchl? Tez mi sie wydawal niebezpieczniejszy, bo dzialal w amoku.
  • fornita111 12.02.18, 15:36
    chatgris01 napisał(a):

    > Moze dlatego, ze Nerwus glownie gral pod publicznosc i robil spektakle, a Marce
    > li dusil w sobie i w koncu autentycznie wybuchl? Tez mi sie wydawal niebezpiecz
    > niejszy, bo dzialal w amoku.
    To chyba wlasnie o to chodzi. A myslicie, ze to byl pierwszy w zyciu taki wybuch Marcelka? Czy to raczej niemozliwe?
  • potworia 12.02.18, 15:47
    Jeśli nawet pierwszy, to nie ostatni. On tę agresję w sobie miał, niezależnie od Patrycji i ich relacji.
  • srebrny_lisek 12.02.18, 17:06
    Scena z Pulpą i Marcelkiem była niepokojąca, miałam przeczucie najgorszych scenariuszy, w których gazety i telewizja trąbią, że przecież Marcel X. to był taki spokojny, grzeczny chłopiec. Nerwus był po prostu karykaturalny - o ile obraz niebezpiecznego Marcelka każdy ma gdzieś zakodowany, to Nerwus jako całokształt (pomijam konkretne zachowania) byłby ewenementem.
  • fornita111 12.02.18, 17:17
    Nie wiem, czy Nerwus to taki ewenement. Takie Nerwusy tez chodza po swiecie i wlasnie przez swoje przerysowanie i histeryczna pretensjonalnosc bywaja lekcewazone. Nieslusznie- bo to niebezpieczne typy.
  • fornita111 12.02.18, 16:46
    Marceli-przemocowiec nasunal mi kolejny antyprzyklad: Robrojek. Najpierw dlugo znosil arogancje Majchrzaka, w koncu pekl i uderzyl go w twarz. Przy calej mojej sympatii dla Robrojka i antypatii do Majchrzaka, bicie jednak potepiam. Rozumiem wzburzenie Robrojka, jednak ono go w moim odczuciu nie usprawiedliwia.
  • potworia 12.02.18, 18:50
    Mnie chyba najbardziej frapuje Laura i osoby lauropodobne. Wywołuje i prowokuje konflikty - po co właściwie? Żeby znaleźć się w centrum zainteresowania? Odreagować frustrację? Zdominować stado?
  • fornita111 12.02.18, 19:02
    potworia napisał(a):

    > Mnie chyba najbardziej frapuje Laura i osoby lauropodobne. Wywołuje i prowokuje
    > konflikty - po co właściwie? Żeby znaleźć się w centrum zainteresowania?
    Zdecydowanie tak.
    >Odreagować frustrację?
    Na pewno tez.
    >Zdominować stado?
    Tez.
    Dodalabym jeszcze jeden, niestety brzydki powod: Laura lubila komus zrobic przykrosc. Takie odnioslam wrazenie. Lubila wzbudzac podziw, respekt...ale tez obawe, czy wtecz strach. Wiem, zabrzmialo zbyt demonicznie, ale ja naprawde cieszylo, ze Natalia sie jej boi. Cieszylo ja publiczne upokarzanie Pyzy. Pozniej chyba na szczescie z tego wyrosla.
  • potworia 12.02.18, 19:19
    Jakoś potrafię zrozumieć satysfakcję z tego, że się boją, to może dawać poczucie siły i kontroli. Ale bezinteresowna radość z czyjejś przykrości zahacza wręcz o socjopatię.
  • fornita111 12.02.18, 19:30
    Bo moze z ta radoscia z robienia komus przykrosci, to przesadzilam? Laura chciala "byc gora". Zepsula Pyzie opowiadanie dowcipu, zeby tamta ani przez moment nie byla w centrum uwagi. Gorzej wygladaja jej stosunki z matka. Chyba w TiR jest taki fragment, ze Laure ciesza lzy w oczach matki. Ze chce przestac ja kochac, zeby moc calkowicie wyrwac sie spod jej wplywu. To raczej nie socjopatia, ale jakas prawie nienawisc( przemieszana z miloscia). Laura chwilami jest naprawde straszna. Pyze dreczyla z zazdrosci, matke z milosci. Nutrii dowalila przy sniadaniu, bo ciotka smiala ja ignorowac (wyjawienie spisku z Filipem).
  • potworia 12.02.18, 20:08
    Laura jest straszna. Nie znoszę jej i niespecjalnie szanuję, ale ciekawa byłam opinii jej fanek i osób, które się w niej rozpoznają.
  • fornita111 12.02.18, 20:19
    Ja jestem jej fanka ;) Jako postaci literackiej, nie czlowieka oczywiscie. No i tak: nie wierze, ze jej podle postepki wynikaly li i jedynie z traumy zwiazanej z Pyziakiem. Nie, sprawa Pyziaka byla moim zdaniem w duzym stopniu tylko pretekstem, zeby moc zachowywac sie wrednie. "Ja wcale nie jestem zla, jestem biedna pokrzywdzona, niekochana i nierozumiana". A rownoczesnie, Tygrys nie byl doszczetnie zdemoralizowany, mial w sobie tez dobro. Dlatego, az do usarenkowienia jej postac byla bardzo ciekawa.
  • pi.asia 13.02.18, 00:46
    potworia napisał(a):

    > Laura jest straszna. Nie znoszę jej i niespecjalnie szanuję, ale ciekawa byłam
    > opinii jej fanek i osób, które się w niej rozpoznają.

    Laura jest przede wszystkim potwornie rozpuszczona i kompletnie nienauczona elementarnych zasad współżycia z ludźmi. Na sucho uchodzi jej absolutnie wszystko, poczynając od kłamstw, złośliwości i szarpania za klamkę zamkniętych drzwi do pokoju Idy i Marka, poprzez czytanie cudzych listów aż po kradzież składkowych pieniędzy. Tej dziewusze nikt nigdy nie powiedział, co jest złe, a co dobre. Podejrzewam, że pozwalano jej na wszystko niejako w ramach rekompensaty za to, że została porzucona przez zuego łojca. Jeszcze w Noelce była fajną dziewuszką, w Pulpecji zaczęła pokazywać pazury, a w NiN mamy kulminację - kradzież, intrygi, histeria, nieposłuszeństwo, złośliwość, a wszystko wynika z potwornego egocentryzmu.
  • fornita111 13.02.18, 08:51
    pi.asia napisała:

    > Laura jest przede wszystkim potwornie rozpuszczona i kompletnie nienauczona ele
    > mentarnych zasad współżycia z ludźmi. Na sucho uchodzi jej absolutnie wszystko,
    > poczynając od kłamstw, złośliwości i szarpania za klamkę zamkniętych drzwi do
    > pokoju Idy i Marka, poprzez czytanie cudzych listów aż po kradzież składkowych
    > pieniędzy. Tej dziewusze nikt nigdy nie powiedział, co jest złe, a co dobre. Po
    > dejrzewam, że pozwalano jej na wszystko niejako w ramach rekompensaty za to, że
    > została porzucona przez zuego łojca.
    Ja sie z tym w duzej mierze zgadzam, ALE: starsza Laura dobrze wie, ze robi zle. Ma swiadomosc niewlasciwosci swojego zachowania. Zreszta, na ile mozna tlumaczyc zlosliwosc rozpuszczeniem? Przeciez w NiN placz i obraza Pyzy Tygrysowi ewidentnie poprawia humor! To kwestia wychowania, czy jednak charakteru?
  • gat45 13.02.18, 10:54
    Tak mi teraz przyszło do głowy : wielkie zamieszanie w w ocenie postaci Laury wywołuje u czytelniczek jej przezwisko. Milne'owski Tygrysek był po prostu niezdyscyplinowanym, ale milutkim stworzonkiem - o ile się nie mylę, to Laura sama sobie go za patrona obrała. I dalej - wciąż o ile się nie mylę - bywa w książkach Tygryskiem zwana przez bliskich. Ale nie Tygrysem - tak ją nazywają tylko jej wielbicielki :) A bardzo trudno jest pogodzić, nawet w najbardziej rozbrykanej wyobraźni, tygrysa ze żmiją, którą ta osóbka najbardziej przypomina. Przynajmniej żmiję paradygmatyczną, bo tak naprawdę to ja osobiście wcale nie znam obyczajów tego zwierzątka i nie jestem pewna, czy jest podstępne i perfidne oraz czy zasługuje na swoją reputację.
    Ja Laury nie znoszę, bo wychowywałam się w towarzystwie jej charakterologicznego sobowtóra, co mnie uczuliło na całe życie. Gdzieś wyżej było o tym - tak, są takie osoby, którym robienie przykrości otoczeniu sprawia przyjemność. Bez jakiegoś szczególnego innego celu. Dźgają, żeby popatrzeć, jak kogoś boli. Z nudów.
  • potworia 13.02.18, 11:06
    Jest jeszcze jeden problem z postacią Laury: jej żmijowatość wydaje mi się świetnie uchwycona i napisana. Jej "jasne strony" wydają mi się nieprzekonująco i na siłę "dopisane".
  • pi.asia 13.02.18, 12:29
    fornita111 napisała:

    > Ja sie z tym w duzej mierze zgadzam, ALE: starsza Laura dobrze wie, ze robi zle
    > . Ma swiadomosc niewlasciwosci swojego zachowania. Zreszta, na ile mozna tlumac
    > zyc zlosliwosc rozpuszczeniem? Przeciez w NiN placz i obraza Pyzy Tygrysowi ewi
    > dentnie poprawia humor! To kwestia wychowania, czy jednak charakteru?

    Charakter ma Laura paskudny. I tu dochodzimy do ciekawej kwestii - na ile jest to charakter wrodzony, a na ile wynikający właśnie z rozwydrzenia? Ona nauczyła się mieć wszystkich pod sobą (żeby nie napisać "pod butem"), jako ta najmłodsza, ten śliczny, biedny, pokrzywdzony przez życie Tygrysek, któremu wszyscy ustępują. I póki była faktycznie najmłodszym dzieckiem w rodzinie, to bycie na piedestale dostawała gratis. A potem rodzina zaczęła dopominać się o szacunek i uwagę - no to trzeba było rodzinie dowalić w każdy możliwy sposób, żeby rodzina padała na twarz przed księżniczką, co księżniczce od razu poprawiało humor. Zepsucie dowcipu Pyzie, obrzydliwy tekst przy kolacji "spróbuj mi cos zrobić, Grzesiu", nazwanie Grzegorza macochem, szpiegowanie Natalii, okłamanie pana Gruszki, że jest z gazety (niech prostak wie, że ma do czynienia z dziennikarką) - mnóstwo innych rzeczy!
    Księżniczka ma ochotę na lody? No to kradnie składkowe pieniądze, bo jej zachcianki są ważniejsze. Księżniczka ma też gest - jeśli poddani ją wspierają, łaskawie pozwala im dojść do słowa, nie psując puenty dowcipu.
    Skrajny egocentryzm. Być może wrodzony, ale na pewno bujnie rozkwitły w Borejkowskiej cieplarni.
  • fornita111 13.02.18, 12:45
    pi.asia napisała:

    > Charakter ma Laura paskudny. I tu dochodzimy do ciekawej kwestii - na ile
    > Skrajny egocentryzm. Być może wrodzony, ale na pewno bujnie rozkwitły w Borejko
    > wskiej cieplarni.
    To jest rzeczywiscie ciekawe pytanie. Dla mnie za trudne, ale moze jest wsrod nas jakis psycholog? ;)

  • srebrny_lisek 15.02.18, 17:18
    Dzieciak, który dostaje co chce, kaprysi, ale nikogo to nie obchodzi i jest jednocześnie zaniedbany i nielubiany przez rodzinę może mieć paskudny charakter. :D Naturę może mieć łagodną i empatyczną, ale toksyczna atmosfera, poczucie izolacji i utrwalanie złych nawyków robią swoje. Wiem to po sobie. Laura mogłaby być Tygryskiem albo szelmowską księżniczką, która lubi się przekomarzać, ale nie wbija szpil, a zamiast kraść klasowe pieniadze, podkradnie siostrze rodzynkę z lodów, a przeistoczyła się w żmiję. Gabriela w NiN miała pod samym nosem okazję, żeby wyciągnąć konsekwencje z zachowania Tygrysa i pieniądze na jej wakacje przeznaczyć na naprawę szkód moralnych (w końcu któś tę forsę musiał oddać, czyż nie?), spędzić z niepokornym dzieckiem trochę czasu, ale gdzie tam! Wolała udawać sama przed sobą, że obmyśla karę i oddalić od siebie Tygrysa, żeby w tym czasie oddychałby sobie morskim powietrzem. Co gorsza Tygrys już zdołał przejrzeć rozlazłość swojej matki, wiedząc, że co się odwlecze, to uciecze.
    Kilkakrotnie poruszono również złośliwość wobec Pyzy - Tygrys był o Pyzę zazdrosny. Nie umiał zachowywać się tak jak Pyza, przez co był odizolowany od życia rodzinnego. No to się mścił korzystając ze swoich sprawczych atutów - skoro Pyza jest kochaną i zaangażowaną w sprawy rodzinne poczciwiną, to ona będzie niezależna i wredna, bo wredni są bardziej interesujący! Będzie mogła ją pokonać korzystając ze swojego towarzyskiego wdzięku i błyskotliwości!
  • chatgris01 13.02.18, 13:03
    potworia napisał(a):

    > Laura jest straszna. Nie znoszę jej i niespecjalnie szanuję, (...)

    Identycznie ją odbieram.
  • iwoniaw 14.02.18, 19:00
    ja naprawde cieszyl
    > o, ze Natalia sie jej boi. Cieszylo ja publiczne upokarzanie Pyzy. Pozniej chyb
    > a na szczescie z tego wyrosla.


    Oj, wcale z tego nie wyrosła, w każdym razie jeszcze jako niemal dorosła, tuż przed maturą nadal tak robiła. Tekst do ciężarnej Pyzy "no cóż, mnie Wolfi przynajmniej szanuje i chce się żenić, choć żadnego niemowlęcia nie mamy na horyzoncie" był dokładnie z tego gatunku - niepotrzebny, nic nie wnoszący, nieproszony, a mający trafić tak, żeby zabolało. Laura lubiła złośliwie dokopać, bo wówczas sama czuła się "lepsza" na tle takiej skopanej nieszczęśnicy (bo to kobietom/dziewczynom głównie takie zachowania serwowała, do facetów się mizdrzyła i za choćby ślad zainteresowania gotowa była dać sobą manipulować każdemu - vide historia z Nerwusem i "szpiegowaniem" dla niego, koszmarna historia zresztą, mała dziewczynka tak wmanewrowana, gdzie była cała ta uważna i kochająca rodzina z matką na czele? Praktykowała dyskrecję?)


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • fornita111 14.02.18, 19:12
    iwoniaw napisała:

    > Oj, wcale z tego nie wyrosła, w każdym razie jeszcze jako niemal dorosła, tuż p
    > rzed maturą nadal tak robiła. Tekst do ciężarnej Pyzy "no cóż, mnie Wolfi przyn
    > ajmniej szanuje i chce się żenić, choć żadnego niemowlęcia nie mamy na horyzonc
    > ie" był dokładnie z tego gatunku - niepotrzebny, nic nie wnoszący, nieproszony,
    > a mający trafić tak, żeby zabolało. Laura lubiła złośliwie dokopać, bo wówczas
    > sama czuła się "lepsza" na tle takiej skopanej nieszczęśnicy
    Tak, tylko niemal natychmiast po wypowiedzeniu tej kwestii Laurze robi sie glupio. Nie napawa sie upokorzeniem siostry. Nie przeprasza jej, ale ja tutaj widze jakas zmiane na lepsze. Taka prawdziwa, mala i oporna zmiane.
  • bupu 12.02.18, 21:21
    potworia napisał(a):

    > Mnie chyba najbardziej frapuje Laura i osoby lauropodobne. Wywołuje i prowokuje
    > konflikty - po co właściwie? Żeby znaleźć się w centrum zainteresowania? Odrea
    > gować frustrację? Zdominować stado?


    Każde normalne dziecko pragnie zainteresowania rodziców, a jak wiemy u Gabuchny z tym zrobiło się w pewnym momencie naprawdę kiepsko. Więc skoro przy każdej kłótni Laura zyskiwała na chwilę uwagę matki, to w końcu zaczęła to robić celowo.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornita111 12.02.18, 22:11
    bupu
    > Każde normalne dziecko pragnie zainteresowania rodziców, a jak wiemy u Gabuchny
    > z tym zrobiło się w pewnym momencie naprawdę kiepsko. Więc skoro przy każdej k
    > łótni Laura zyskiwała na chwilę uwagę matki, to w końcu zaczęła to robić celowo
    Ale Laura zachowywala sie jak zmija tez wtedy, kiedy Gaby w ogole nie bylo na horyzoncie.
  • potworia 12.02.18, 22:11
    Nie wiemy. To znaczy ja nie zauważyłam braku zainteresowania ze strony Gabrieli, chyba, że zawierzamy samej Laurze, która wyrzeka, że "tłuścioch pochłonął całą uwagę mamy". Gaba się córki boi, lawiruje w sprawie Pyziaka i uprawia dzielne cierpiętnictwo, ale nie szczędzi Laurze czasu, przynajmniej ja nie znajduję na to żadnych przesłanek w tekście.
    Poza tym Laura szuka zwady nie tylko z matką, prowokuje ciotki, pastwi się nad siostrą, poniża kuzynostwo, wykłóca się z babką, niezależnie czy Gabriela wie o tym, czy nie.
  • fornita111 12.02.18, 22:30
    potworia napisał(a):

    > Poza tym Laura szuka zwady nie tylko z matką, prowokuje ciotki, pastwi się nad
    > siostrą, poniża kuzynostwo, wykłóca się z babką, niezależnie czy Gabriela wie o
    > tym, czy nie.
    Laura sugeruje tez zyczliwej pani Olence, ze w jest zle traktowana w rodzinie. Zawsze zalowalam, ze Olenka nie powiedziala, ze skoro ojczym traktuje Laure "okrutnie" (slowa Pyziakowny), to nalezy zawiadomic o tym opieke spoleczna. Moze to by oduczylo Tygrysa bawic sie ludzmi z nudow.
  • potworia 12.02.18, 22:43
    Symptomatyczne, że Laura nigdy nie jest ukazana w żadnej interakcji z grupą rówieśniczą (inna sprawa, że od pewnego momentu wszystkie Borejczątka wychowują się wyłącznie z rodziną, a rówieśnicy służą jako tło dla ich wyjątkowości). Stadko nastolatek potrafiłoby boleśnie i skutecznie uregulować tego rodzaju gwiazdeczkę.
    Rozmowy z Esmeraldą nie uwzględniam, bo to żadna interakcja.
  • fornita111 12.02.18, 22:57
    potworia napisał(a):

    > Stadko nastolatek potrafiłoby boleśnie i skutecznie uregulować tego rodzaju gwiazdeczkę.
    Moglaby zostac utemperowana, ale tez moglaby na przyklad zostac "szefowa gangu wrednych dziewczyn". Laura byla intelgentna a takie osoby wiedza gdzie, kiedy i z kim sobie moga pozwolic.
    > Rozmowy z Esmeraldą nie uwzględniam, bo to żadna interakcja.
    Moze tylko tak wygladaly kontakty z rowiesnikami Laury? Moze zawsze trzymala sie na uboczu? Smutne jakies, mimo calej jej zmijowatosci. Ale dlaczego tak bylo? Nudzili ja? Lekcewazyla ich? Czy moze wlasnie nikt jej nie lubil, z powodu jej charakterku?
  • potworia 12.02.18, 23:07
    Wszystko to być może. Nawet Borejkówna jako szefowa gimnazjalnego gangu:-) Jednak nie wierzę i nie uwierzę w nastolatkę, dla której brak kontaktu z rówieśnikami nie jest ż a d n ą sprawą.
  • fornita111 13.02.18, 10:02
    potworia napisał(a):

    > Jednak nie wierzę i nie uwierzę w nastolatkę, dla której brak kontaktu z rówieśnikami nie jest ż a d n ą sprawą.
    Zauwazmy, ze Laura czuje sie samotna. Ale chyba od zawsze, szuka kontaktu wylacznie z mezczyznami i chlopakami. Nigdy nie mamy opisanego zalu Tygrysa spowodowanego brakiem przyjaciolki, kolezanek. Za to z powodu braku ukochanego cierpi. Czy to nie jest tak, ze Tygrys zle interpretowal pustke we wlasnym sercu? No niestety, ale przypomina mi sie dyskusja o podobienstwie Laury do Lolity. Jakby tak pogrzebac we wnetrzu Tygrysa :D to moze sie okazac, ze wiecej w niej mroku, ale i smutku niz sie nam i MM kiedykolwiek snilo ;)
  • potworia 13.02.18, 18:18
    Laura nie cierpi z braku ukochanego, tylko z braku powodzenia. Ona pragnie podziwu, a nie bliskości.
  • iwoniaw 14.02.18, 19:09
    Ale dlaczego tak bylo?
    > Nudzili ja? Lekcewazyla ich?


    Wiemy, że Laura umawiała się na "randki" w podstawówce (sama tak to nazywa myśląc o tym zdarzeniu), więc pewnie ktoś tam ją lubił/podobała się - ale okazywało się, że rówieśnicy byli głupkami nie słuchającymi jazzu nowoorleańskiego (podobnie jak z rówieśnicami Pyzy w liceum, które były idiotkami gadającymi o Leo di Caprio zamiast... no, właściwie nie wiadomo zamiast czego. Może zamiast diety odchudzającej, która zajmowała wówczas jakieś 80% myśli Pyzy?). Po prostu gdy Pyziakówny zaczęły dorastać, świat Jeżycjady zaczął się - poza Roosevelta 5 - wypełniać Prymitywami Bez Czółka w ilościach nieproporcjonalnych, więc biedne dziewczyny (a potem kolejne dzieci z rodziny, za wyjątkiem Józka) nie miały po prostu koleżanek/kolegów, więc co tu mówić o przyjaźniach.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • ciotka_scholastyka 13.02.18, 09:50
    fornita111 napisała:

    > Marceli-przemocowiec nasunal mi kolejny antyprzyklad: Robrojek. Najpierw dlugo
    > znosil arogancje Majchrzaka, w koncu pekl i uderzyl go w twarz.

    On go chyba walnął w zęby, nie uderzył w twarz.
  • fornita111 13.02.18, 10:16
    ciotka_scholastyka napisała:

    > On go chyba walnął w zęby, nie uderzył w twarz.
    W zeby tez nieladnie ;)
    Bardzo mnie ciekawi, czy to byl jedyny taki w zyciu wybuch Rojka. Obstawiam, ze tak! Nie widze go zupelnie jako kogos, kto ucieka sie do przemocy fizycznej, nawet w bardzo trudnych i stresujacych sytuacjach. Robrojka w CR postrzegam jako wrecz udreczonego Majchrzakiem. Mocne slowo, ale tak wlasnie to odbieram.
  • emae 13.02.18, 10:22
    fornita111 napisała:

    > W zeby tez nieladnie ;)
    > Bardzo mnie ciekawi, czy to byl jedyny taki w zyciu wybuch Rojka. Obstawiam, ze
    > tak! Nie widze go zupelnie jako kogos, kto ucieka sie do przemocy fizycznej, n
    > awet w bardzo trudnych i stresujacych sytuacjach. Robrojka w CR postrzegam jako
    > wrecz udreczonego Majchrzakiem. Mocne slowo, ale tak wlasnie to odbieram.

    Robrojek dał w zęby Majchrzakowi po tym, jak ten nazwał jego córkę lafiryndą. Nie żebym popierała przemocowe rozwiązania, ale w tym wypadku wydaje mi się całkiem uzasadnione. Na ogół Robrojek dobrze sobie radzi w sytuacjach potencjalnie konfliktowych, choć w sumie rzadko go w takich widzimy.
  • fornita111 13.02.18, 10:27
    emae napisała:
    > Robrojek dał w zęby Majchrzakowi po tym, jak ten nazwał jego córkę lafiryndą. N
    > ie żebym popierała przemocowe rozwiązania, ale w tym wypadku wydaje mi się całk
    > iem uzasadnione. Na ogół Robrojek dobrze sobie radzi w sytuacjach potencjalnie
    > konfliktowych, choć w sumie rzadko go w takich widzimy.
    Dal mu w zeby na oczach Belli. Z jednej strony: niezbyt to wychowawcze, z drugiej: bronil jej jak lew. Z trzeciej strony: calkiem stracil panowanie nad soba. A to mi sie zawsze (!) wydaje niebezpieczne i niepokojace.
  • potworia 13.02.18, 10:50
    Zwłaszcza, że taki Majchrzak w realu nie pozostałby dłużny. A, że Robrojek formalnie znajdował się na terenie posesji Majchrzaka, mógł za tę napaść wylądować na dołku.
    Ale w ogóle to Bella dość się napatrzyła, jak jej ojciec - przyjaciel i autorytet - płaszczy się i wije pod Majchrzakowym butem. Ten cios mógł/ miał być takim symbolicznym oczyszczeniem. Historia jak z "Dzikich historii":-)
  • ciotka_scholastyka 13.02.18, 13:27
    fornita111 napisała:


    > W zeby tez nieladnie ;)

    No nieładnie, ale o ile uderzenie w twarz ma służyć głównie upokorzeniu uderzanego i jakiejś takiej... zemście na nim, o tyle jeśli facet facetowi daje w zęby, to już nie. To jest walka, czy się nam podoba czy nie. O ile pamiętam, Majchrzak powiedział, że Bella to lafirynda (serio, użyłby takiego słowa?), wściekłości Robrojka w tym momencie się nie dziwię. Mowa była w końcu o jego córce.
  • fornita111 13.02.18, 13:36
    ciotka_scholastyka napisała:

    > O ile pamiętam, Majchrzak powiedział, że Bella to lafirynda (serio, użyłby takiego słowa?)
    Uzyl niestety. Czy ktos pamieta w ogole, jakakolwiek zalete Majchrzaka, jakies jego fajne zachowanie? Strasznie jednowymiarowa postac.
  • potworia 13.02.18, 15:24
    W realu Majchrzak powiedziałby "k.rewka". Lafirynda jest z innego rejestru.
  • ciotka_scholastyka 13.02.18, 15:49
    fornita111 napisała:

    > Uzyl niestety.

    A tak, wiem, idzie mi o to, że u schyłku lat 90-tych XX wieku powinien był użyć raczej... krótszego :D

    Cos jak Józef i jego "niech cię dunder świśnie".
  • fornita111 13.02.18, 16:03

    > A tak, wiem, idzie mi o to, że u schyłku lat 90-tych XX wieku powinien był użyć
    > raczej... krótszego :D
    >
    > Cos jak Józef i jego "niech cię dunder świśnie".
    Aaaaaa to o to chodzi, ze sie archaicznie wyrazil ;p juz zrozumialam ;)
  • apersona 14.02.18, 22:16
    fornita111 napisała:

    > W zeby tez nieladnie ;)
    > Bardzo mnie ciekawi, czy to byl jedyny taki w zyciu wybuch Rojka. Obstawiam, ze
    > tak! Nie widze go zupelnie jako kogos, kto ucieka sie do przemocy fizycznej, n
    > awet w bardzo trudnych i stresujacych sytuacjach.

    Młody Robrojek umiejętnie rozplątywał konflikty. W Kłamczusze rywalizujący Robert i Pawełek spotkają się w holu u Anieli żaden nie chce wyjść pierwszy. Paweł pyta Roberta, w którą stronę idzie, on odpowiada "Przypuszczam, że w inną".
    I scena z pączkami, Rojkowi zależy na wzajemności Anielki, o Pawła jest zazdrosny, ale podpuszcza Pawła, lecz próbuje hamować, a ostatecznie zawozi Pawła do szpitala. Lepiej mieć Robrojka za wroga niż Anielę za bogdankę.
  • bupu 12.02.18, 18:30
    Antyprzykład? Agnieszka. W sytuacji konfliktowej wyłącznie zalewa się łzami, sama nie rozwiązuje niczego, robi to za nią facet.
    No nie cierpię tej mimozy wytwornej, no, z XIX stulecia się urwała... <oddala się, mamrocąc pod nosem coś o damulkach w opałach>

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornita111 12.02.18, 18:41
    Jak to dobrze, ze ja Agnieszki nie pamietam :) Ani w ogole z Feblika. Niestety, z Wnuczki do orzechow troche scenek mi w pamieci zostalo :/
  • haszyszymora 13.02.18, 14:03
    O dziwo: Celestyna. Co prawda nie potrafi odmawiać, ale wobec zachować nieakceptowalnych potrafi się postawić (zarówno Brodaczowi, jak tacie, gdy robi jej siarę przed Danką :P), a gdy już wybuchnie i wywali, co jej leży na wątrobie, robi to konstruktywnie. Jej wściekłość o to, że Julia nie sprząta czy wieżyczkowy bojkot były skuteczne. Przepraszać Cielęcina też potrafi, patrz: zeszyt Danki.

    Drugi przykład to Bella. Jest rzeczowa, nie ucieka, zachowuje zimną krew nawet wobec czubków w typie Przeszczepa. Sytuację z Anielą IMHO też potraktowała bardzo dojrzale jak na swój wiek - jasne, była zła i zazdrosna, ale to jak najbardziej ludzkie, zrozumiale w tej sytuacji. Pokażcie mi nastolatkę, która by nie miała poczucia, że ktoś jej podkrada ojca. A Bella jednak nie robi Robrojkowi awantury, nie strzela też koncertowego focha - bo i nie ma za co, tak naprawdę. Za to, że tęskni do czarnych oczu? IMHO sprawa, której nie da się załatwić racjonalnie. Przemilczenie i czekanie na rozwój wydarzeń było chyba najrozsądniejszą opcją.
  • fornita111 13.02.18, 14:18
    Festiwal Malta. Zagapiony Rojek ignoruje corke. Na co Bella po prostu odwraca sie i idzie sobie. Zazdrosc zazdroscia, ale 15 dziewczyna , ktora tak robi jest niepowazna. Gdyby to byla moja corka, to uslyszalaby ode mnie za to kilka ostrych slow.
  • pi.asia 13.02.18, 23:25
    haszyszymora napisał(a):


    > Drugi przykład to Bella. Jest rzeczowa, nie ucieka, zachowuje zimną krew nawet
    > wobec czubków w typie Przeszczepa.

    Jako jedyna reaguje na szarpaninę i niesnaski między Józinkiem i Ignasiem. A na pewno jako jedyna zapobiega kolejnemu starciu, po prostu grożąc Józinkowi palcem, na co ten się obraża.
  • srebrny_lisek 14.02.18, 15:19
    Bella wypadała dobrze również tam, gdzie jeszcze sobie nie radziła jeszcze z gniewem, bo jej reakcje były takie... naturalne, zawsze na bieżąco. Zawsze też była gotowa do nawiązania kontaktu i źle znosiła nie tyle samą słabość, co odmowę nawiązania dialogu spowitą w mroczne tajemnice - źródło jej problemów tkwiło w tym, że nie lubiła jak ktoś mącił wodę i zatruwał atmosferę (vide: Robroj) albo był przewrotny i fałszywy (jak Aniella). Może dlatego lepiej się dogadywała z otwartym na dialog Przeszczepem, który był wysoce samoświadomy i szczerze mówił o tym, co czuje, niż Robrojkiem, który, choć taki praktyczny i solidny, wstydził się samego siebie i wewnętrznie był ciapą i piramidalną makolągwą.
  • fornita111 14.02.18, 15:29
    srebrny_lisek napisał(a):

    > niż Robrojkiem, który, choć taki praktyczny i solidny, wstydził się samego siebie i wewnętrznie był ciapą i piramidalną makolągwą.
    Bede bronic Robrojka. On nie tyle wstydzil sie siebie, co chcial zachowac pewna sfere w zyciu tylko dla siebie. To jest wg mnie zrozumiala potrzeba i on ja bardzo dobrze Belli wytlumaczyl. I tak: chwytanie Belli za reke, kiedy zgasila mu radio i wpadniecie w stupor bylo nie ok. Ale jego pozniejsze tlumaczenie juz bylo ok.
  • srebrny_lisek 15.02.18, 17:46
    Samo wytłumaczenie Belli, że nie chce poruszać tego tematu jest jak najbardziej w porządku. Bella też pewnie kiedyś zechce skorzystać z tego prawa. Trudno to jednak rozpatrywać bez emocjonalnego kontekstu i całej sytuacji w jakiej Bella się znalazła: jej ojciec jest jakiś nierealny, gwałtowny, przybity i myśli o jakiejś tajemniczej kobiecie nie będącej jej matką. Niestety wypadło to mrocznie, więc nie dziwi mnie uraza Belli do Robrojka i lekka paranoja związana z Anielą.
    Poza tym Rojek jest makolągwą, kiedy myśli o sobie, że jest nieatrakcyjny, z niższej półki i przenosi to na Bellę. Żeby jednak oddać mu sprawiedliwość muszę przyznać, że robił wszystko, żeby Bella była szczęśliwa i pewna siebie, generalnie jest ojcem takim, że daj Boże każdemu. ;)
  • potworia 13.02.18, 19:48
    Wiem! B. Lisiecka, która po przeliczeniu z siostrą raz jeszcze, doszła do wniosku, że jednak 37 złotych!
    (Czy tak jakoś;-)
  • fornita111 14.02.18, 15:25
    To dobre jest! :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.