Dodaj do ulubionych

Czy artyście wolno więcej?

02.03.18, 13:19
Laura nie chciała zaśpiewać w szkole Łusi i zaczęła stroić "artystyczne fochy". A moim zdaniem, obietnica zawsze zobowiązuje- tak samo hydraulika, który obieca naprawić kran, jak i malarza, który obieca namalować czyjś portret. Taki na przykład Bernard to rozumiał: kiedy założył rodzinę i był za nią odpowiedzialny, bez wstydu "poszedł w komercję". Artystycznym wolnym duchem można być, jeśli jest się Terpentulą- ona mogła żyć jak chciała, bo odpowiadała tylko za siebie. Inny negatywny przykład: Przeszczep targający Mateusza na wieżę "bo wizja artystyczna". Otóż nie, moim zdaniem "bycie artystą" nie usprawiedliwia w żaden sposób egoizmu, głupoty, robienia innym świństw (jak wspomniana na początku Laurka). A Wg was "artyście wolno więcej", czy dokładnie tyle samo ile nie-artyście?
Obserwuj wątek
    • soova Re: Czy artyście wolno więcej? 02.03.18, 14:47
      Oczywiście, że na płaszczyźnie takiej ogólnoludzkiej w dziedzinie współżycia społecznego artyście wcale nie wolno więcej. Ale też oczywiście artyści to często paskudni egoiści, tworzą wspaniałe dzieła, które podziwiamy, ale w życiu codziennym są nie do zniesienia dla bliskich i dla otoczenia (przemocowiec Strzemiński, lekkomyślny Mozart, furiatka Stryjeńska, egoista Tołstoj). Co naturalnie nie usprawiedliwia tego, że nie zawsze zachowują się tak, jak się powinno.
      • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 02.03.18, 17:52
        soova napisała:

        > Co naturalnie nie usprawiedliwia tego, że nie zawsze zachowują się tak, jak się powinno.
        Kiedys myslalam, ze usprawiedliwia. Myslalam, ze ich sztuka rekompensuje ich grzechy- wszak sztuka bedzie sluzyc wielu pokoleniom a grzechy dotykaja jednostek ;) Ale dzisiaj diametralnie zmienilam poglady w tej sprawie.
      • mozambique Re: Czy artyście wolno więcej? 09.03.18, 13:01
        juz o Karolu Stryjeńskim nie mówiąc :)

        --
        by Niezatapialna Armada :
        "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
        Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
        Na przykład Kiwi.
    • gat45 Re: Czy artyście wolno więcej? 02.03.18, 19:30
      Nie umiem rozstrzygnąć na własny użytek dylematu artysta czy jego dzieło i dlatego z dawien dawna odrzuciłam zapoznawanie się z biografią cenionych przeze mnie twórców. Ja NIE CHCĘ WIEDZIEĆ, że Mozart lubował się w skatologicznych dowcipasach!!!! To mi zatruwa boskość tego, co przelewał na pięciolinie.
      Artysta-człowiek dla mnie nie istnieje.
      Tylko - jak się dobrze zastanowię - to wcale nie jest prawda :(
      Ale czy ja w końcu zawsze muszę być tak bezwzględnie autolustracyjna ? Czy wgryzanie się bez znieczulenia we własny mózg jest zawsze konieczne ? Nie. Nie chcę, żeby artyści, których dzieła podziwiam, a przy niektórych nawet płaczę, okazywali się osobnikami, koło których nie chciałabym się znaleźć przy bankietowym stole. Stosuję więc sprawdzoną przez pokolenia metodę chowania głowy w piasek i udaję, że problemu nie ma.
      podpisano /-/ struś
    • dominka1 Re: Czy artyście wolno więcej? 03.03.18, 14:55
      Artysta musi być tak samo przyzwoitym człowiekiem jak nie-artysta.Czy wolno mu więcej?Nie wiem,chyba łatwiej otoczenie wybacza artyście bujanie w obłokach,bycie ekstrawaganckim.Trudno czasem oddzielić człowieka od jego dzieł.Mnie np. w czasach kiedy pochłaniałam biografię bardzo rozczarowało to,jakim człowiekiem prywatnie był Mickiewicz.Bardziej niż gdyby to był Kowalski,bo nie Kowalski pisał takie dzieła z takim a nie innym przesłaniem.
      Nie znoszę Laury,ale w tym konkretnym przypadku ,bardziej niż fochy 'artystki',widziałam w tej zmianie co do występu jej humorzastość.Gdyby najpierw nie zobowiązała się do występu powiedziałabym,że ma prawo odmówić koncertu w podstawówce nielubianej kuzynki i nie jest to wybitnie egocentryczne.Z drugiej strony u MM nie ma wybitnych ,genialnych artystów na miarę Mozarta czy Mickiewicza,tylko po prostu osoby wykonujące działalność artystyczną,trochę rzemieślnicy..Trochę szkoda mi ,że Konrada Bittnera nie pokazała nam MM jako chłopaka w wieku 18/20 lat,bo on miał zadatki na kogoś bardzo zdolnego,podporządkowanego swojej pasji.Jak wpływałoby to na jego relacje osobiste?W dodatku miał bagaż dzieciństwa-porzucony przez matkę,ojciec zostawił ich jeszcze wcześniej,siostra była introwertyczką.
      Po tym jak dorosłej Laurze MM dopisała karierę śpiewaczki operowej boję się,że w następnym tomie dowiemy się,że IG to wieszcz XXI wieku(w sumie o jego zainteresowanie poezją i literaturą byłoby wiarygodniejsze niż opera dla Laury czy Mila genialny twórca teatralnych sztuk).
      • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 07.03.18, 19:16
        dominka1 napisała:
        > Po tym jak dorosłej Laurze MM dopisała karierę śpiewaczki operowej boję się,że
        > w następnym tomie dowiemy się,że IG to wieszcz XXI wieku(w sumie o jego zaint
        > eresowanie poezją i literaturą byłoby wiarygodniejsze niż opera dla Laury czy M
        > ila genialny twórca teatralnych sztuk).
        Ja tego do dziś nie mogę zrozumieć, że on poszedł na historię sztuki, a nie na polonistykę. A jeśli już tak pasjonowała go ta sztuka (kiedy???) u diaska, to czemu nie wybrał jednak konserwacji? Z jego pracowitością, perfekcjonizmem i natręctwami? Dałby radę. A tak - mało prestiżowy kierunek bez specjalnych szans na rozwój. I o ile rozumiem, że jako prawie-Borejko nie musi sobie kalać czółka zmarszczką troski o swą przyszłość, to ten wybór nie licuje z nim kompletnie. Ani właśnie szacunku otoczenia, ani jakiegoś wyzwania, ani specjalnych inklinacji w tym kierunku nie miał. A oceny ponoć miał przednie, więc pewnie mógł iść gdziekolwiek.
        • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 07:39
          Dlaczego uważasz, że historia sztuki to mało prestiżowy kierunek? Oraz, dlaczego niby ktoś, kto ma pasję, miałby się przejmować czy przedmiot jego studiów jest prestiżowy czy nie? Nawiasem mówiąc, mnie też dziwi, że Ignaś wybrał historię sztuki a nie na przykład filozofię, która znacznie bardziej by mu się przydała do pisania, albo prawo (sporo pisarzy jest po prawie) albo matematykę lub fizykę (też sprzyja pisaniu).
          • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 10:31
            zuzudanslemetro napisała:

            > Dlaczego uważasz, że historia sztuki to mało prestiżowy kierunek? Oraz, dlaczeg
            > o niby ktoś, kto ma pasję, miałby się przejmować czy przedmiot jego studiów jes
            > t prestiżowy czy nie? Nawiasem mówiąc, mnie też dziwi, że Ignaś wybrał historię
            > sztuki a nie na przykład filozofię, która znacznie bardziej by mu się przydała
            > do pisania, albo prawo (sporo pisarzy jest po prawie) albo matematykę lub fizy
            > kę (też sprzyja pisaniu).
            Bo Ignac jest osobą, która szuka poklasku. Jego młodociane donosicielstwo, pisanie wierszy, zachowanie wobec Magdusi - to wszystko jest obliczone pod publiczkę. Moim zdaniem - charakterystyczne byłoby dla niego, gdyby poszedł np na konserwację, bo to kierunek uważany za dużo trudniejszy niż historia sztuki. Miałby więc kolejny powód do chełpienia się w iście borejkowskim stylu ;)
            • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 10:54
              żeby iść na konserwację trzeba zdać egzamin praktyczny - rysunek i inne manualne, plastyczne umiejętności. Ignaś po prostu by nie zdał na konserwację. Ignaś mógł zdać tylko tam, gdzie egzamin był na podstawie matury a nie na podstawie egzaminu wstępnego praktycznego.
              • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:04
                Tego nie wiemy, czy by nie zdał, nie mamy wiele informacji o jego czasach licealnych, mógł się zapisać na rysunek czy cuś w ostatniej klasie liceum. Nie wiemy też, jakie miał kryteria wyboru i czy zależało mu tylko na kierunkach, gdzie wystarczyło złożyć świadectwo. Jest jeszcze taki kierunek jak ochrona dóbr kultury - łączący historię sztuki i konserwację. Swoją drogą - Ignac mógł też wybrać studia poza Poznaniem. Nie kusił go UJ albo UW? Im więcej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że wyboru kierunku studiów autorka dokonała na podstawie losowania, nie sprawdzając nawet, co się obecnie na uczelniach dzieje :)
                • potworia Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:35
                  kropka_zua napisał(a):

                  . Swoją drogą - Ignac mógł też wybrać
                  > studia poza Poznaniem. Nie kusił go UJ albo UW?

                  Za moich czasów poznańska hs miała opinię najbardziej progresywnego pośród krajowych wydziałów. Osobiście rozważalam przeniesienie się tam z Warszawy, bo najbardziej jaralam się konceptualizmem, preformansem i młodą sztuką krytyczną.

                  Mały Ignaś wydaje się skupiony na nudziarstwie, zwanym "nowożytną polską" (jedyny egzamin, z którego miałam poprawkę;-) Byli i tacy pasjonaci. Ale wydaje mi się, że raczej odbija to zainteresowania autorki niż stanowi świadomą kreację.
            • ciotka_scholastyka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:23
              kropka_zua napisał(a):


              > Bo Ignac jest osobą, która szuka poklasku.

              Ignaś, nie Ignac. Ignac to stary Borejko.


              > charakterystyczne byłoby dla niego, gdyby poszedł np na konse
              > rwację, bo to kierunek uważany za dużo trudniejszy niż historia sztuki. Miałby
              > więc kolejny powód do chełpienia się w iście borejkowskim stylu ;)

              Przed kim? Ja np nic nie wiem o konserwacji (poza tym, rzecz jasna, co to jest), nie wiem, czy to jest kierunek uważany za trudny, czy za łatwy. Jakby mi taki spotkany w pociągu Ignacy G się chwalił, że jest po konserwacji (hihihi), nie znaczyłoby to dla mnie nic poza tym, że facet coś tam skończył. A na kolegach studentach faktycznie robiłoby to jakiekolwiek wrażenie? Wydaje mi się, że każdy swój kierunek uważa za najtrudniejszy/najważniejszy :)
              • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:39
                ciotka_scholastyka napisała:


                > > Bo Ignac jest osobą, która szuka poklasku.
                >
                > Ignaś, nie Ignac. Ignac to stary Borejko.

                Obaj szukaja :)
                IGS stal sie w ostatnich tomach tak wyrazista inkarnacja Ygnaca, ze w zasadzie beu roznicy, o ktorym mowa. Obaj sa (dla mnie) nie do zniesienia.
                  • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 12:05
                    ciotka_scholastyka napisała:
                    > > IGS stal sie w ostatnich tomach tak wyrazista inkarnacja Ygnaca, ze w zas
                    > adzie
                    > > beu roznicy, o ktorym mowa.
                    >
                    > No nie, właśnie dlatego trzeba odróżniać, o którym się dyskutuje! :)

                    Tyz prowda. To moze Ygnac Starszy i Ygnac Mlodszy ?
                      • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 12:49
                        OT w OT - film widzialam, ale marnie go pamietam. Kilka pojedynczych scen i zadnej z Piedzickim, Ciekawe czemu.
                        Natomiast te starsza wersje, z Kepinska jako Franka, Kucowna jako Bronka i Zapasiewiczem jako Ignacym pamietam znacznie lepiej - itam nic mi nigdzie nie latalo, Zapasiewicz z Igstryba nie kajarzy sie ani ani :)
              • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:40
                Konserwacja, obiektywnie rzecz biorąc, jest kierunkiem trudnym i bardzo wymagającym. Wymaga wiedzy z kilku dziedzin: historii sztuki, chemii, materiałoznawstwa oraz zdolności manualnych, pracowitości i dokładności. Bo inaczej konserwator otrzyma taki efekt: r-scale-e0.dcs.redcdn.pl/scale/o2/tvn/web-content/m/p1/i/d38901788c533e8286cb6400b40b386d/4db78da8-041e-11e2-bd31-0025b511226e.jpg?type=1&srcmode=3&srcx=0/1&srcy=0/1&srcw=640&srch=360&dstw=640&dsth=360&quality=80 Takie dłubanie przy czymś w ciszy i spokoju do Ignaca (no wiem, że na forum jest rozróżnienie, ale ja obu nie trawię tak samo, stąd zgrubienie imienia) pasuje.
                Historia sztuki jest kierunkiem teoretycznym, książkowym. I może się wpisywać w charakter IG, ale wydaje mi się wyborem zupełnie losowym.
                • potworia Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:49
                  Kropko, dwie moje bliskie przyjaciółki są konserwatorkami, tak to bardzo wymagające studia, a praca żmudna, często brudna i wymagająca fikania po rusztowaniach. Nie dla młodego Ignasia Stryby, przynajmniej tego, którego mam w swojej głowie.
                  • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:55
                    To też racja, ale raczej analizowałam sam wybór studiów :) Wiadomo, że praca po studiach to zupełnie co innego, niż plany i wizje studenta. Ja też się widziałam w białych, lnianych ciuszkach na wykopaliskach pod Rzymem, a potem tłumaczyłam w pracy zawodowej jakiś działkowcom, że krzemienie, które mi przynieśli do muzeum, to zupełnie naturalne twory...
        • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 09:38
          kropka_zua napisał(a):


          > Ja tego do dziś nie mogę zrozumieć, że on poszedł na historię sztuki, a nie na
          > polonistykę. A jeśli już tak pasjonowała go ta sztuka (kiedy???) u diaska, to c
          > zemu nie wybrał jednak konserwacji? Z jego pracowitością, perfekcjonizmem i nat
          > ręctwami? Dałby radę. A tak - mało prestiżowy kierunek bez specjalnych szans na
          > rozwój. I o ile rozumiem, że jako prawie-Borejko nie musi sobie kalać czółka z
          > marszczką troski o swą przyszłość, to ten wybór nie licuje z nim kompletnie. An
          > i właśnie szacunku otoczenia, ani jakiegoś wyzwania, ani specjalnych inklinacji
          > w tym kierunku nie miał. A oceny ponoć miał przednie, więc pewnie mógł iść gdz
          > iekolwiek.

          Dla mnie wręcz przeciwnie, historia sztuki pasuje do Ignasia. Na literata - pisarza, poetę - chłopiec jest za mało kreatywny, na krytyka czy dziennikarza także za mało asertywny. Taki typ, który liczy sylaby i trzyma się sztywno reguł. Tak naprawdę Ignaś nie chce tworzyć, chce pisać/mówić o dziełach stworzonych przez kogoś innego. Chce przekazywać swoją wiedzę, zarówno nabytą, jak i osobiście "wypracowaną". Mógłby zdać na polonistykę i zostać nauczycielem, ale po pierwsze ilość nauczycieli w "Jeżycjadzie" i tak jest nieproporcjonalnie wysoka, a po drugie - Ignaś przed klasą gimnazjalistów? Z jego charakterem, zachowaniem, stylem bycia? To byłoby gorsze od szemrzącej Aurelii. Chyba nawet pani MM to zauważyła.
          Posyłając Ignasia na historię sztuki Autorka znalazła mu idealną niszę zawodową. Dostanie pracę w jakimś prestiżowym ośrodku/muzeum/uczelni. Będzie mógł się realizować jako Wielki Wygłaszacz Wiedzy Encyklopedycznej. Będzie trwał w dość zamkniętym, specyficznym środowisku ludzi o podobnych zainteresowaniach, gdzie wszyscy będą go nieziemsko cenili, choć dla mas pozostanie nieznany. Brak wielkich sukcesów zostanie wytłumaczony tym, że ludzie są za głupi i wolą "Iron Majdan" niż pogadankę o kościołach drewnianych w Wielkopolsce. W domu będzie co chwila błyskał intelektem, a jego dzieci na pierwszy rzut oka będą rozróżniać Kossaków. Tym samym Ignaś powtórzy drogę swego dziadka - filologa klasycznego, który spędził życie w bibliotece, nie robił kariery naukowej i wybitny był głównie dla żony i córek.
          • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 10:49
            Papier pani MM cierpliwy jest i wszystko zniesie, jednak ten stereotypowy "spokój" historii sztuki nie istnieje. W rzeczywistości Ignac w muzeum byłby równie wyobcowany, co wszędzie, a na jego encyklopedyczne wykłady współpracownicy reagowaliby alergią, zwiedzający prawdopodobnie również. Pracowałam 3 lata w muzeum, środowisko znam. Jak wszędzie ludzie są różni, ale muzealnicy to rzadko flegmatyczni pedanci z filcowymi kapciami i sweterkiem w serek bez życia i ikry ;) Dostanie się obecnie na etat do takiej placówki wymaga minimalnej rzutkości, a często również znajomości albo cierpliwości. Z moich znajomych po studiach (archeologia) na etaty w państwowych placówkach załapały się osoby, które sobie to wychodziły (u mnie prawie rok wolontariatu w czasie studiów) albo, mówiąc brzydko, miały rodzinę w branżuni. Bardziej w grę wchodzi już zostanie na uczelni, ale teraz też tam trzeba się wykazać, łapać granty, robić badania. Ignac w obecnych realiach nie miałby lekko.

            "Brak wielkich sukcesów zostanie wytłumaczony tym, że ludzie są za głupi i wolą "Iron Majdan" niż pogadankę o kościołach drewnianych w Wielkopolsce. W domu będzie co chwila błyskał intelektem, a jego dzieci na pierwszy rzut oka będą rozróżniać Kossaków. Tym samym Ignaś powtórzy drogę swego dziadka - filologa klasycznego, który spędził życie w bibliotece, nie robił kariery naukowej i wybitny był głównie dla żony i córek." - co do tego, pełna zgoda. Tylko nie wiem nadal, czemu historia sztuki. Ignac nadawałby się na jakąś filologię, liczyłby sobie te zgłoski, analizował tłumaczenia i czytał starokoptyjskie papirusy czy cuś. Jak ukochany dziadunio.
            • potworia Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:11
              Historia sztuki była (dla mnie) szalenie inspirującym i intelektualnie stymulującym kierunkiem, choć przeciążonym dodatkowo mechanicznym wkuwaniem (dużo!). Natomiast szansę na sensowną pracę w zawodzie dawała niewielkie i przyznaję rację Kropce - nepotyzm w państwowych placówkach kwitł.
              Kilka osób z mojego roku studiowało konserwację równolegle - to są zupełnie inne studia i porównanie - trudniejsze/ łatwiejsze - jest całkowicie bezsensowne. Sama studiowałam jeszcze scenografię - i choć w tym zawodzie zarabiam na życie, to studiom w IHS ogromnie dużo zawdzięczam.
              • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:32
                Ja oczywiście nie neguję tego, że historia sztuki to ciekawy kierunek. Tylko nie pasuje mi do świata Borejków i z "ich perspektywy" oceniam wybór Ignaca (mając na uwadze to, że wydaje mi się osobą łaknącą aprobaty, uznania i szacunku, zwłaszcza rodziny). De facto, po za jakimiś pustymi deklaracjami, sztuka ma w Jeżycjadzie znaczenie, gdy jest wykonywana osobiście. Stąd rozliczne grono malarek i aktorek plus jeden dramaturg. Nie wydaje mi się, by Borejki szanowały wybitnie teoretyczne badania nad sztuką, nie licząc właśnie stereotypowego obrazu muzealnego kustosza. Bardziej chyba doceniałaby kogoś ubabranego gipsem, bo łata figurkę Madonny z Dzieciątkiem trzeci dzień. Sam Ignac też nie miał jakiś wielkich zainteresowań w kierunku historii, a wydaje mi się, że naturalniejszym by było, gdyby sam najpierw próbował malować, rzeźbić, projektować zamki, dworki, bawił się w rekonstrukcję czy cokolwiek - zwłaszcza jako taki niezwykły potomek niezwykłej rodziny ;) No nie styka mi to i już ;) Ja bym widziała Ignaca bardziej jako historyka literatury czy filologa, choć to też oklepana ścieżka.
            • lord_vmordevol Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:53
              kropka_zua napisał(a):

              > Papier pani MM cierpliwy jest i wszystko zniesie, jednak ten stereotypowy "spok
              > ój" historii sztuki nie istnieje. W rzeczywistości Ignac w muzeum byłby równie
              > wyobcowany, co wszędzie, a na jego encyklopedyczne wykłady współpracownicy reag
              > owaliby alergią, zwiedzający prawdopodobnie również. Pracowałam 3 lata w muzeum
              > , środowisko znam. Jak wszędzie ludzie są różni, ale muzealnicy to rzadko flegm
              > atyczni pedanci z filcowymi kapciami i sweterkiem w serek bez życia i ikry ;) D

              Oj no przecież wiadomo, każdy widział choć jednego Indianę Jonesa.
              • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:59
                Ignaś by padł, jakby po uduchowionym dniu, spędzonym na obcowaniu z muzealną sztuką, koledzy z pracy zaproponowaliby wyjście na piwo, gdzie głównym tematem byłyby narzekania na brak kasy na nowe gabloty, przeplatane z ploteczkami o tym, że Iza z działu obok chyba zerwała z chłopakiem XD
                • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 15:02
                  kropka_zua napisał(a):

                  > Ignaś by padł, jakby po uduchowionym dniu, spędzonym na obcowaniu z muzealną sz
                  > tuką, koledzy z pracy zaproponowaliby wyjście na piwo, gdzie głównym tematem by
                  > łyby narzekania na brak kasy na nowe gabloty, przeplatane z ploteczkami o tym,
                  > że Iza z działu obok chyba zerwała z chłopakiem XD

                  Owszem, ale to w realnym świecie. Tymczasem dyskutujemy o zawodzie historyka sztuki w "Jeżycjadzie" ;-) Podejrzewam, że MM widzi go jako zawód dla uduchowionych intelektualistów, muzeum to enklawa kultury wysokiej, a jego pracownicy reprezentują poziom prawie Borejków. Powtarza tym samym schemat z Ignacem - przecież pracownicy biblioteki Raczyńskich też na pewno się przyjaźnili, umawiali na prywatki czy dancingi, chodzili po pracy na śledzika i omawiali najlepsze sposoby na zdobycie dóbr doczesnych. Tyle że Autorka kompletnie to zlekceważyła... W przypadku Ignasia i ew. muzeum byłoby tak samo.

                  Swoją drogą, zawsze mnie ciekawiło, co Ignacy właściwie robił w BR, tzn. czym zajmował się na co dzień. Zapamiętałam tylko, że musiał czytać nie tylko to, na co miał ochotę. Czy są jakieś konkretne wzmianki o jego działalności zawodowej lub naukowej?
                  • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 15:09
                    Konkretnych nie ma zadnych. Kiedys Anutek, biblio- z zawodu, wyjasniala, czym sie zajmuje ktos taki i co mogl Ignac robic w pracy. Na przyklad kompletowac, systematyzowac i katalogowac druki ulotne z okresu powstania styczniowego :)
                    Tak odlegle od Marka A., ze moglo nudzic naszego Ygnaca. W kazdym razie o swojej pracy ani lekturach sluzbowych on nie mowi, poza tym, ze go nudza czy tam ze nie ma ochoty tego czytac, a musi.
                    • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 15:40
                      Jeżu, wyobraziłam sobie Ignaca, jak z miotełką z piórem odkurza z namaszczeniem niewypożyczanych od trzech dekad klasyków w oryginale, podczas gdy koledzy po cichu robią zakłady, kiedy wreszcie ktoś zwolni tego freaka, bo cała biblioteka ma dość odwalania za niego jego pracy.
                    • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 17:44
                      tt-tka napisała:

                      > W kazdym razie o swoje
                      > j pracy ani lekturach sluzbowych on nie mowi, poza tym, ze go nudza czy tam ze
                      > nie ma ochoty tego czytac, a musi.

                      Tt-tko, w swoim fanfiku wspomniałaś o wizycie Milicji w Bibliotece Raczyńskich - wizycie, podczas której usłyszała COŚ na temat Ignacego... Miałaś wtedy jakiś pomysł na jego "dokonania" zawodowe?
                      • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 18:03
                        marutax napisała:


                        > Tt-tko, w swoim fanfiku wspomniałaś o wizycie Milicji w Bibliotece Raczyńskich
                        > - wizycie, podczas której usłyszała COŚ na temat Ignacego... Miałaś wtedy jakiś
                        > pomysł na jego "dokonania" zawodowe?

                        Ani zawodowe, ani dokonania.... Ygnac to mi sie z zadnym dzialaniem nie kojarzy, niestety. Albo na szczescie.
                        Calkiem po prostu Tajemniczy Ktos wyciagnal sprawe zamiany mieszkan i jak zwykle w takich sytuacjach ruszyly ploty - komuz to i w jaki sposob nasz drogi Ygnac tak sie przysluzyl, ze mu az tak na reke poszly wladze administracyjne (zamiana spoldzielczego na kwaterunkowe, praktycznie niemal niemozliwa). Sprawa z bardzo dawnych lat, sprawdzic sie nie da, a podejrzewac mozna najgorsze. I zawsze - od tej reguly wyjatkow nie ma - znajdzie sie ktos, kto to najgorsze wymysli i nawet znajdzie poszlaki.
          • lord_vmordevol Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 11:55
            marutax napisała:

            > ch sukcesów zostanie wytłumaczony tym, że ludzie są za głupi i wolą "Iron Majda
            > n" niż pogadankę o kościołach drewnianych w Wielkopolsce. W domu będzie co chwi

            Skądinąd bliższe zapoznanie się z Ironem Majdanem może człowieka nieźle zdziwić. Akurat zresztą ostatnio wyszła autobiografia kapitana Dickinsona, co tam pośpiewuje w czasie wolnym od innych zajęć.
        • kropka_zua Re: Czy artyście wolno więcej? 15.03.18, 11:42
          Zasadniczo już wiadomo, co robi Ignaś po studyach na historyi sztuki - pisze otóż scenariusze do filmów o architekturze, jako wybitny znawca. Nie zdziwiłabym się, gdyby w rzeczywistości lądowały na yt z 5 wyświetleniami na krzyż, a IG chodził na jakiś staż dla bezrobotnych w jakimś muzeum lub żył dalej na garnuszku rodziców.
    • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 07:36
      Czy artyście wolno więcej?... I tak i nie. Normy ogólnoludzkie i przyzwoitość nakazują artyście być po prostu człowiekiem bez żadnej taryfy ulgowej. Z drugiej strony artysta pracuje na swoich własnych emocjach, musi umieć je włączać na gwizdek i żyje w stanie ciągłej, kontrolowanej schizofrenii (kontrolowanej!), co jest bardzo trudne czasami oraz mocno niehigieniczne psychicznie. Więc siłą rzeczy trzeba te emocje czyścić. Ten natłok. Artysta musi zachować pewien rodzaj dziecięcej wrażliwości, a co za tym idzie również dziecięce reagowanie. Stąd artyści są często fochliwi, kochliwi i egoistyczni. Ale! Z mojego podwórka muszę przyznać, że wszyscy moi koledzy i koleżanki - mimo fochów i wyborów życiowych czasem dyskusyjnych - to są bardzo dobrzy, szlachetni ludzie.
      A sytuacja z Laurą - moim zdaniem Laura ma rację: została przymuszona do obietnicy. Nawet ślubna przysięga jeśli jest złożona pod przymusem, nie obowiązuje. Ona od początku mówiła, że nie ma ochoty występować na zakończeniu roku i wcale jej się nie dziwię. Natomiast dziwię się jej rodzinie, że z uporem maniaka zmusza ją do czegoś, czego ona wyraźnie nie chce zrobić. W dodatku pro bono, bo gdyby w grę wchodziło jakieś honorarium to Laura mogłaby się zastanowić. Zmusili ją, wstrętnie ją zmusili, szantażem emocjonalnym, że mała dziewczynka przez nią płacze, i tak naprawdę Laura wykazała się dużą dozą wyrozumiałości dla nich, że jednak włożyła tę kieckę i poszła. Ja na miejscu Laury zrobiłabym Idzie karczemną awanturę i tym bardziej nigdzie bym nie poszła. Właśnie przez to zmuszanie i do złożenia obietnicy i do dotrzymania tej wymuszonej obietnicy.
      • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 10:55
        zuzudanslemetro napisała:

        > A sytuacja z Laurą - moim zdaniem Laura ma rację: została przymuszona do obietn
        > icy (...) O
        > na od początku mówiła, że nie ma ochoty występować na zakończeniu roku i wcale
        > jej się nie dziwię.

        Tez sie nie dziwie, ze nie miala ochoty, ale pozostaje faktem, ze obiecala.
        A poza wszystkim - bardzo, hm, jak by tu grzecznie ? - nieprofesjonalnie podeszla do sprawy, skoro juz obiecala. Powinna ustalic/podac repertuar, porozumiec sie z akompaniatorem, zrobic przynajmniej jedna probe... Tak sobie wlasnie przechodzic z tragarzami, wstapic po drodze i zaspiewac moze kompletny amator. Wiec "artystka" w odniesieniu do Laury to grubo na wyrost :)

        Co do meritum - wazniejszy mi talent artysty niz jego charakter, bo z zadnym nie mam prywatnie do czynienia :). Wolno mu wiecej, gdy jego najblizsze otoczenie na to pozwala, tylko i li.
        Odrebna kwestia jest tzw opinia publiczna, ale ona tez nie jest jednorodna. Jedni uwazaja, ze wolno wiecej, inni ze przeciwnie, noblesse oblige i wolno wlasnie mniej. A wiekszosc, zdaje sie, w ogole sobie tym glowy nie zaprzata.
        • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 19:12
          tt-tko, masz absolutną rację. Jakbym ja obiecała to spotkałabym się z akompaniatorem i zrobiła przynajmniej jedną próbę. Przynajmniej godzinę przed imprezą. Ale! Zdarzyło mi się raz w mojej karierze obiecać, że wystąpię na jakiejś tam imprezie, ale powiedziałam organizatorce, że muszę zaśpiewać pierwsza bo potem miałam inną ważną imprezę. Na tej innej byłam tylko gościem ale impreza była ważna z powodów społeczno-towarzyskich. Organizatorka się zgodziła, po czym przychodzę i okazuje się, że przede mną śpiewa ktoś inny. Czekam i czekam, bo chciałam dotrzymać słowa, a tamci grają i grają. Wreszcie po prostu wyszłam. Uznałam, że jestem usprawiedliwiona, bo ktoś wobec mnie nie dotrzymał słowa.
      • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 13:07
        zuzudanslemetro napisała:

        > A sytuacja z Laurą - moim zdaniem Laura ma rację: została przymuszona do obietn
        > icy. Nawet ślubna przysięga jeśli jest złożona pod przymusem, nie obowiązuje. O
        > na od początku mówiła, że nie ma ochoty występować na zakończeniu roku i wcale
        > jej się nie dziwię. Natomiast dziwię się jej rodzinie, że z uporem maniaka zmus
        > za ją do czegoś, czego ona wyraźnie nie chce zrobić. W dodatku pro bono, bo gdy
        > by w grę wchodziło jakieś honorarium to Laura mogłaby się zastanowić. Zmusili j
        > ą, wstrętnie ją zmusili, szantażem emocjonalnym, że mała dziewczynka przez nią
        > płacze, i tak naprawdę Laura wykazała się dużą dozą wyrozumiałości dla nich, że
        > jednak włożyła tę kieckę i poszła. Ja na miejscu Laury zrobiłabym Idzie karcze
        > mną awanturę i tym bardziej nigdzie bym nie poszła. Właśnie przez to zmuszanie
        > i do złożenia obietnicy i do dotrzymania tej wymuszonej obietnicy.
        Aaaa! Nie zmusili jej. Naprawde, zgodzila sie, bo miala akurat euforyczna faze zakochania. To sie da wyczytac z ksiazki. Namawiali ja, nie zmuszali. Namolnie, ok- ale co z tego? Laura to wg mnie osoba, ktora naprawde trudno zmusic do czegos, na co by nie miala ochoty. Dorosla, nie ubezwlasnowolniona, poczytalna. Zgodzila sie, bo akurat miala taki kaprys. I rozmyslila sie rownie fanaberyjnie. A pozniej nie bylo zadnego szantazu emocjonalnego, tylko stwierdzenie faktu: obiecala cos dziecku a potem sie na nie wypiela. Zrobila z geby cholewe. Nic nie usprawiedliwia wymigiwania sie od zobowiazania, ktorego czlowiek sam sie podjal- i do tego wymigiwania sie w ostatniej chwili. To bylo swinstwo. Laura w koncu zaspiewala. Ale wczesniej Lusia sie przez nia naplakala. To Laura powinna przeprosic Lusie a nie ktokolwiek Laure.
      • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 13:24
        zuzudanslemetro napisała:

        > Czy artyście wolno więcej?... I tak i nie. Normy ogólnoludzkie i przyzwoitość n
        > akazują artyście być po prostu człowiekiem bez żadnej taryfy ulgowej. Z drugiej
        > strony artysta pracuje na swoich własnych emocjach, musi umieć je włączać na g
        > wizdek i żyje w stanie ciągłej, kontrolowanej schizofrenii (kontrolowanej!), co
        > jest bardzo trudne czasami oraz mocno niehigieniczne psychicznie.
        Tak, tylko jest wiele zawodow "ciezkich dla psychiki"- onkolog, nauczyciel, policjant... wiec tutaj artysci nie specjalnie wyjatkowi.
        • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 19:15
          Onkolodzy, nauczyciele, policjanci i chirurdzy również robią te rzeczy, które my artyści ;) Masz rację, pod tym względem nie są artyści wyjątkowi i nic takiego nie napisałam tylko starałam się wytłumaczyć background emocjonalny.
          Ja czytając tę scenę z namawianiem, odebrałam ją jak wywieranie presji. Serio. I że Laura zgodzila się dla świętego spokoju po czym doszła do wniosku, że niedobrze jej się robi na samą myśl, że miałaby to zrobić.
            • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 21:48
              Ja uważam, że przede wszystkim paskudne zachowanie było dorosłych Borejków w tej sytuacji. Bo że Łusia wpadła na taki pomysł to ok i owszem, jej Laura powinna delikatnie wytłumaczyć, że szkolna akademia to nie miejsce dla solistki z ambicjami (studenci artystycznych kierunków są na ogół bardzo przeczuleni na punkcie swojej misji i nie chcą robić takich rzeczy, a uznani artyści często wchodzą w takie występy bo im korona z głowy nie spadnie). Ale dorosłe Boreje powinny raz w życiu użyć tej swojej osławionej delikatności, subtelności i innych rzeczy, którymi się szczycą i nie narzucać Laurze czegoś takiego, wiedząc po prostu, że propozycja sama w sobie jest już nieprzyzwoita.
              • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 21:58
                zuzudanslemetro napisała:

                > Ja uważam, że przede wszystkim paskudne zachowanie było dorosłych Borejków w te
                > j sytuacji. Bo że Łusia wpadła na taki pomysł to ok i owszem, jej Laura powinna
                > delikatnie wytłumaczyć, że szkolna akademia to nie miejsce dla solistki z ambi
                > cjami (studenci artystycznych kierunków są na ogół bardzo przeczuleni na punkci
                > e swojej misji i nie chcą robić takich rzeczy, a uznani artyści często wchodzą
                > w takie występy bo im korona z głowy nie spadnie). Ale dorosłe Boreje powinny r
                > az w życiu użyć tej swojej osławionej delikatności, subtelności i innych rzeczy
                > , którymi się szczycą i nie narzucać Laurze czegoś takiego, wiedząc po prostu,
                > że propozycja sama w sobie jest już nieprzyzwoita.

                To nie Łusia, to Ignac... Łusię wrobiono w to tak samo jak Laurę.
                  • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:29
                    zuzudanslemetro napisała:

                    > Tym bardziej paskudne.

                    Nie wspolczuje. Bylo sie nie poddawac. A gdy juz sie stalo - ta "tygrysica" bez cienia drapieznosci, co sie nigdy Ygnacowi nie umiala postawic - mogla zelgac cokolwiek, chocby symulowac chrypke. A tu ani odpornosci psychicznej, ani pomyslowosci.
                • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:18
                  marutax napisała:

                  >
                  > To nie Łusia, to Ignac... Łusię wrobiono w to tak samo jak Laurę.
                  Laury nie wrobiono, ani tez nie zmuszono. Naprawde, nie ma obowiazku zgadzania sie jak ktos nas o cos prosi/blaga/nudzi. Dorosly czlowiek powinien brac swoje wlasne decyzje na klate. I to juz jest moim zdaniem obowiazek- moralny.
                  • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:30
                    fornita111 napisała:

                    > Laury nie wrobiono, ani tez nie zmuszono. Naprawde, nie ma obowiazku zgadzania
                    > sie jak ktos nas o cos prosi/blaga/nudzi. Dorosly czlowiek powinien brac swoje
                    > wlasne decyzje na klate. I to juz jest moim zdaniem obowiazek- moralny.

                    Presja psychiczna i stawianie człowieka pod ścianą to forma przymusu i można się kłócić, w jakim stopniu podjęte w takiej sytuacji decyzje się "własne". Za pierwszym razem Laura odmówiła, ale jej decyzji nie uszanowano. Wręcz przeciwnie, Ignacy wrócił do tematu w szerszym gronie, tak kierując rozmową, że odmawiając (po raz kolejny!) Laura naraziłaby się innym członkom rodziny.
                    • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:38
                      Narazilaby sie innym czlonkom rodziny? Serio? Mowimy o Tygrysie, ktorego prawie wszyscy sie w tej rodzinie boja? Presja psychiczna? Stawianie pod sciana? Dla mnie to o czym piszecie, to jakis kosmos! Laura miala do dziadka slabosc i on te slabosc wykorzystal- to jest nie w porzadku. Ale robienie z doroslej, niezaleznej i niezbyt podatnej na manipulacje Laury ofiary terroru psychicznego? No blagam!
                      • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:43
                        Aha, taki szczegol - Laura zgodzila sie zaspiewac i nawet sobie budzika na nastawila na nastepny dzien. Ona miala calkiem w odwloku wszystko poza soba. I o tym, ze jej sie odwidzialo, poinformowala rodzinke troche pozno. Nie wiem, jak mozna takie zachowanie usprawiedliwiac...
                      • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:51
                        fornita111 napisała:

                        > Narazilaby sie innym czlonkom rodziny? Serio? Mowimy o Tygrysie, ktorego prawie
                        > wszyscy sie w tej rodzinie boja? Presja psychiczna? Stawianie pod sciana? Dla
                        > mnie to o czym piszecie, to jakis kosmos! Laura miala do dziadka slabosc i on t
                        > e slabosc wykorzystal- to jest nie w porzadku. Ale robienie z doroslej, niezale
                        > znej i niezbyt podatnej na manipulacje Laury ofiary terroru psychicznego? No bl
                        > agam!

                        Laura "dorosła i niezależna"? Serio?

                        Wróciłam do tych fragmentów "Sprężyny". I tak, Laura zostaje postawiona pod ścianą. I poddaje się manipulacji. I owszem, w takiej sytuacji, jak ta zaaranżowana przez Ignacego, można mówić o wymuszaniu. Co do narażania się członkom rodziny - to już Laura po wypadku Gaby, Laura, która nie chce antagonizować bliskich dla zabawy. Odmawiając podpadłaby (w różnym stopniu) Ignacemu, Idzie, Łusi, Józefowi, a nawet Ignasiowi. A w konsekwencji także reszcie rodziny.

                          • marutax Re: Czy artyście wolno więcej? 09.03.18, 07:20
                            fornita111 napisała:

                            > Aha a nastepnego dnia juz sie tym "podpadnieciem" wcale nie przejmuje... Dla mn
                            > ie teoria fantasy. Tak Laura jest dorosla. I powinna sie zaczac wreszcie zachow
                            > ywac jak dorosla.

                            Naprawdę? Laura wykorzystuje to, że Ignacy i Łusia śpieszą się na akademię i nie mają czasu, by ją przekonywać. Kiedy wychodzą natychmiast ma wyrzuty sumienia: "Laura niespodziewanie została w pojedynkę i mogła do woli cieszyć się samotnością. Ale do uciechy było jej raczej daleko. Zastanawiała się, co ją właściwie ugryzło i dlaczego zrobiła małej Łusi takie duże świństwo." Kiedy w chwilę później wraca Ida Laura momentalnie daje się przekonać do występu. Nie dlatego, że nabrała ochoty, ale dlatego, że poczuła, jakie konsekwencje ma jej odmowa.

                            I żeby było jasne - uważam, że odmawiając występu w chwilę przed akademią Laura postąpiła źle. Jednak okoliczności, w których ją do tego występu skłoniono, były jeszcze gorsze.
              • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 22:22
                zuzudanslemetro napisała:

                > Ale dorosłe Boreje powinny r
                > az w życiu użyć tej swojej osławionej delikatności, subtelności i innych rzeczy
                > , którymi się szczycą i nie narzucać Laurze czegoś takiego, wiedząc po prostu,
                > że propozycja sama w sobie jest już nieprzyzwoita.
                Nieprzyzwoita? Ejze! Bo godzi w dume mlodej artystki? Czy dlatego, ze bez wynagrodzenia? Matko i corko, toz to sie w rodzinie dzieje, w rodzinie normalne jest wyswiadczanie sobie nawzajem roznych mniejszych i wiekszych przyslug. Nie, nie uwazam, ze namolnosc Ignaca byla ok, ale w samym pomysle niczego karygodnego nie dostrzegam.
                • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 09.03.18, 06:41
                  O widzisz, i prezentujesz pogląd jaki mają dojrzali artyści. Tyle, że ich nikt nie prosi o występ na szkolnej akademii. Nieprzyzwoita była ta propozycja bo tak, godziła nie tyle w dumę młodej artystki, ile w jej wyobrażenia o samej sobie.
                  • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 09.03.18, 12:01
                    zuzudanslemetro napisała:

                    > O widzisz, i prezentujesz pogląd jaki mają dojrzali artyści. Tyle, że ich nikt
                    > nie prosi o występ na szkolnej akademii. Nieprzyzwoita była ta propozycja bo ta
                    > k, godziła nie tyle w dumę młodej artystki, ile w jej wyobrażenia o samej sobie
                    > .

                    "Mloda artystka" zachowuje sie jak chalturzystka marnego sortu, za to z pretensjami, ze ho, ho.
                    Na kaprysy Callas moze sobie pozwolic ktos, kto ma dorobek i pozycje Callas, osiagniete praca, a nie tylko pieknym glosem. Na zaspiewanie z marszu moze sobie pozwolic osoba obeznana ze scena, z opracowanym repertuarem, doswiadczeniem scenicznym, opanowana, umiejca improwizowac.
                    Nasza Laurka najpierw demonstruje humory, a potem idzie i spiewa, ot tak (juz wspomnialam, ze bez proby, z akompaniatorem chwila rozmowy tuz przed wystepem), nie obmyslajac interpretacji, ani nawet wyboru numeru dostosowanego do odbiorcow. Do zopy z taka "artystka".

                    • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 09.03.18, 12:42
                      No ale tak to już jest, że studenci szkół artystycznych dzielą się na tych, którzy są szalenie przewrażliwieni na własnym tle i żyją poczuciem misji i na tych, którzy uważają, że w ogóle jakim cudem się dostali, przecież nic nie umieją. Tak już jest i oczywiście, że masz rację, że na fochy to trzeba sobie zapracować, ale to się wie dopiero po szkole a i to niekoniecznie.
                      Dla mnie to w ogóle szalony pomysł, żeby śpiewać klasycznie w podstawówce bo jak świat światem dzieci nie docenią, bo to po prostu nie dla nich. Moja ciotka, śpiewaczka, miała też repertuar dla dzieci i na różnych imprezach śpiewała różne zielone słonie ale przecież nie Mozarta!
                  • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 09.03.18, 12:51
                    zuzudanslemetro napisała:

                    Nieprzyzwoita była ta propozycja bo ta
                    > k, godziła nie tyle w dumę młodej artystki, ile w jej wyobrażenia o samej sobie
                    A juz abstrahujac od Laurki: uwazasz, ze "godzenie" w wyobrazenie o samym sobie mlodego artysty jest zle? Bo wg mnie: wrecz przeciwnie. "Sciaganie na ziemie" artysty, ktory ma o sobie zbyt wysokie wyobrazenie to tak naprawde pomaganie mu. Ale oczywiscie nie powinno byc brutalne ;)
                      • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 10.03.18, 07:25
                        Wiek jest od nas niezalezny. Ze swojej wagi kazdy sobie zdaje sprawe i nie ma sensu jej komentowac. Za to nad nadmuchanym ego mozna popracowac- i tutaj sygnaly od rodziny, przyjaciol i nawet obcych sa cenna wskazowka. Nie jestem zwolenniczka "chodzenia na palcach" wokol innych z powodu "delikatnosci". I tego samego oczekuje od innych ludzi wobec mnie :)
    • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 18:21
      OT (z nudow, wiec lekko idiotyczny): kto to w ogole jest "artysta"? Czy Isabel Marcinkiewicz jest artystka? W koncu tworzy poezje ;) Czy wokalistki Spice Girls byly artystkami, czy tylko odtworczyniami i hmmm... produktami? Ale co z genialnymi wokalistami, ktorzy sami nie pisza swoich piosenek? Niby tylko odtwarzaja, ale sam ich wokal to sztuka. Co decyduje o "byciu artysta"? Jakosc dziela? Zaangazowanie- czyli "wkladanie serca" w tworczosc?
      • gat45 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 19:16
        Dzięki, Fornito, za zadanie tego podstawowego pytania, które od powstania tego wątku mnie nurtowało.
        Zuzu, jakość dzieła, powiadasz ? I tu jest problem, bo ja nie czuję się na siłach rozsądzać. Nie mam wystarczającego warsztatu i jestem tego świadoma. Posługuję się - jak każdy chyba - podstawowym narzędziem, jakim jest "podoba mi się / nie podoba mi się", ale jednocześnie wiem, że to narzędzie w innych rękach wykreowało na przykład disco polo, którego ja za sztukę nie uważam :(
        Nic to, Słowacki wielkim poetą był i tego się będziemy trzymać.
        • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 19:26
          No jest to śliski temat, owszem, ale chyba nie masz wątpliwości, że Gustaw Holoubek artystą był a taka Doda artystką nie jest chociaż się stara, prawda? Doda jest produktem pop-kultury, może kiedyś dorośnie do bycia artystką. Tak było z innym produktem pop-kultury, czyli Madonną. W latach 80tych była po prostu mierną wokalistką pop z prowokującym imagem, a potem nagle stała się torpedą. A inni, jak na przykład David Bowie są artystami od pierwszej nuty jaką w życiu zaśpiewali publicznie. Nie ma reguł. Przy czym mówię tylko o tych znanych, a z nieznanych... trudno mi dawać przykłady, skoro nie znani :)
          • fornita111 Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 19:38
            Z Doda to nie wiem... bo ona zdaje sie sama komponowala niektore swoje piosenki. Czyli byla tworca (nie oceniajac jakosci dziela ;) ) a nie produktem (jak w moim odczuciu spicetki). I sama kreowala swoj image. Jesli nawet byla produktem to i producentka. I to jest chyba moja osobista definicja artysty- artysta tworzy. Mozna byc wielkim artysta, albo miernym artysta zatem...hmm. No ale artysta to brzmi dumnie, wiec jakze "mierny artysta"? Ehhh nie wiem :D
            • zuzudanslemetro Re: Czy artyście wolno więcej? 08.03.18, 21:45
              No dobra, ale ktoś kto jest twórcą to niekoniecznie artysta. Artysta tworzy, owszem, ale niekoniecznie żeby być artystą musisz sama sobie napisać tekst i nuty. Hanna Banaszak na przykład albo bezdyskusyjna Edith Piaf nie piszą sobie ani tekstów ani muzyki a nikt im prawa do bycia artystkami wielkiego formatu nie odbierze (zaznaczam, że nie trawię Banaszak). Nie w tym rzecz czy jesteś twórcą czy odtwórcą (nie kopistą i epigonem) tylko artystą, a artysta w dzieło wkłada zawsze coś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Nie, miernym artystą być nie można. Można być wielkim artystą albo artystą po prostu. Mierny jest hucpiarzem i miernotą po prostu.
    • guineapigs Re: Czy artyście wolno więcej? 10.03.18, 00:32
      Przeczytalam watek, i dlatego od razu odpowiadam na list zalozycielski. Moim zdaniem artyscie wybacza sie wiecej, albo z artysta znosi wie wiecej - bo artysta. Chyba kazdy zna historie Pani Staniszkis I Iredynskiego: jak chodzila po nocy by kupic mu wodke. Czy chodzilaby po wodke dla np. hydraulika czy taksowkarza?
      Chyba w naszych umyslach funkcjonuje cos takiego, ze jak artysta - to ostroznie, inaczej. I byc moze artysci tak sie nauczyli, ze im mozna wiecej, bo artysci.
      I moze dlatego artysta powinien byc sam - by nie ranic ludzi. Niech bedzie alkoholikiem, egoista, furiatem - ale niech bedzie sam i sie nie wiaze z nikim.
      I w takim znaczeniu od artysty wymaga sie wiecej - wymaga sie zycia samemu, bez zony/meza, moze i w samotnosci - ale i w niezaleznosci. jak chce zyc w zwiazku partnerskim/malzenstwie, miec przyjaciol - no to musi sie poskromic, a nie: ja pieknie maluje - to wybaczcie mie, zem cham, podrywacz i damski bokser.
      • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 10.03.18, 00:57
        Nie znam historii pani S. i pana I. Zreszta dowodzi ona tylko tego, ze ona jemu pozwalala na wiecej, co nie jest wytyczna obowiazujaca innych.
        Mozna nie chodzic po nocy po alko nawet dla wybitnego artysty. Mozna rowniez pojsc dla kogos artysta nie bedacym.

        Sa ludzie sklonni pozwolic artystom na wiecej. Sa tacy, ktore na wiecej pozwola wybitnemu sportowcowi, bogaczowi, naukowcowi... komus, kto sie wyroznia, jednym slowem.
        Z tym, ze spora czesc tych sklonnych do pozwalania na wiecej moglaby zmienic zdanie, gdyby zachowanie artysty dotyczylo ich bezposrednio. Wtedy mozna uslyszec, ze sie takiemu w glowie przewrocilo i co on sobie wyobraza, ze jak artysta, to mu wolno ??? :)
          • tt-tka Re: Czy artyście wolno więcej? 10.03.18, 01:06
            Przypomniala mi sie anegdotka, nie pamietam kogo dotyczaca, ale raczej osoby znanej z tego, ze jest znana, niz z dorobku. Otoz panna w restauracji przed jakims wystepem zlozyla szalenie skomplikowane zamowienie specjalne, w stylu, ze cos tam koniecznie pokrojone w piorka, a nie w kostke czy talarki, cos do czegos dodawane w scisle okreslonej kolejnosci itd. Pan szef sali wysluchal cierpliwie, po czym poinformowal pania nartystke, ze takie wymagania moze miec, gdy bedzie miala pozycje (tu padlo nazwisko z bardzo wysokiej polki), a poki co moze zamowic i dostac to, co jest w karcie :)

            Proust podobno mial, to znaczy miala jego gosposia, wlasny klucz do kuchennego wejscia u Ritza, zeby o kazdej porze dnia i nocy mogla mu przyniesc jego ulubiona "specjalnosc zakladu", bodajze krem malinowy. Ale tyko gosposia Prousta, choc w wybitnych artystttttow Paryz awsze obfitowal.
      • zla.m Re: Czy artyście wolno więcej? 10.03.18, 10:34
        guineapigs napisała:

        > Przeczytalam watek, i dlatego od razu odpowiadam na list zalozycielski. Moim zd
        > aniem artyscie wybacza sie wiecej, albo z artysta znosi wie wiecej - bo artysta
        > . Chyba kazdy zna historie Pani Staniszkis I Iredynskiego: jak chodzila po nocy
        > by kupic mu wodke. Czy chodzilaby po wodke dla np. hydraulika czy taksowkarza?

        Nie znałam tej historii. I, moim osobistym zdaniem, pani S. by biegała po wódkę dla swojego chłopa niezależnie od jego zawodu (inna sprawa, że pewnie by się z hydraulikiem nie związała).

        > Chyba w naszych umyslach funkcjonuje cos takiego, ze jak artysta - to ostroznie
        > , inaczej.

        Yhy, to pora z tym skończyć, bo inaczej mamy takie smutne groteski jak ludzie kultury broniący obmierzłego pedofila, bo nosi nazwisko Polański.

        Osoba prywatna może sobie znosić fochy, zdrady i co-tam-chce, i usprawiedliwiać to artystycznym temperamentem/odpowiedzialnością neurochirurga/stresami żołnierza albo ciężkim dzieciństwem partnera. Ale prywatnie i bez wplątywania w to osób trzecich, a zwłaszcza dzieci. Dodatkowo ten nimb artysty, podobnie jak nimb romantycznej miełości, czy "Polski-Chrystusa narodów" są dla nas, jako społeczeństwa bardzo szkodliwe. Ogólnie, jak widać, romantyczne mity raczej nam nie służą.

        --
        Odkąd dostałem ostatni rachunek za prąd jestem amiszem.
      • lord_vmordevol Re: Czy artyście wolno więcej? 12.03.18, 09:34
        guineapigs napisała:

        > . Chyba kazdy zna historie Pani Staniszkis I Iredynskiego: jak chodzila po nocy
        > by kupic mu wodke. Czy chodzilaby po wodke dla np. hydraulika czy taksowkarza?

        Ja nie znam. W ogóle znam z tego tylko nazwisko Staniszkis. A terapie współuzależnieniowe pełne są kobiet, które po nocy chodziły kupić jakiemuś mu wódkę.
    • selkie Re: Czy artyście wolno więcej? 15.03.18, 10:38
      Jak to ujal Stephen Fry jego niechec do Wagnera trwa tak dlugo dopoki nie zaczna grac jego muzyki. Tak ze roznie bywa. Z osobami bardziej wspolczesnymi mam pewien problem. Naipaula na przyklad juz nie kupie odkad zaznaczyl dumnie ze jego zdaniem kobiety nie potrafia dobrze pisac. Nie chce sie przyczyniac do jego dochodow, serio. Tak ze to zlozone i rozne rzeczy w to wchodza. Ale akurat w przypadku Laury sprawa jest prosta. Wszyscy jasno jej komunikuja, ze to co robi jest podle i maloduszne i w koncu Ida stawia ja do pionu i Laura wywiazuje sie z obietnicy. Tak ze tu nie ma watpliwosci, ze nie jest to zachowanie pochwalane w Jezycjadzie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka