Dodaj do ulubionych

Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie

03.03.18, 20:13
czy nie uważacie, że obecna młodzież przedstawiana w ostatnich tomach Jezycjady jest okropnie zdziwaczała? Jak ich tak obserwuję, to mam wrażenie, ze to są stare, zmurszałe dziadki a nie autentyczni młodzi ludzie. Pomijam sam fakt ( już kiedyś tu omawiany), ze nie mają oni żadnych znajomych, żadnych rozrywek ( poza kosciołem) , ale mentalnie i charakterologicznie są zdziwaczali i naprawdę takiej młodzieży to chyba w realu poza Jezycjadą się nie uświadczy. Sami zobaczcie- Dorotka popylająca powózką w jednej sukienczynie, funkcjonująca bez komórki, tabletu, ipoda etc. Ignaś smarujący epistoły do Magdusi, które pisze ręcznie na papeterii ( ciekawe, gdzie ją kupił) biegający na pocztę, sterczący w kolejce po znaczki - w dobie maili, fb czy telefonów komórkowych, no perełka po prostu! Stuknięta Łusia Grammarnazi zajmująca się pleonazmami czy innymi naznami. Wyalienowany Józin " mający alergię na media". Żadne z nich nie ma konta na fb, konta na instagramie, konta na snapchacie, konto na fb posiada jedynie Igor- ale przecież to prymityw i półgłówek. FB- to zło, bo przygłupi Igor chce na niego wrzucić zdjęcia z pożaru pola. Nikt nie ma znajomych, ich towarzystwo to albo stare babcie ( jak w przypadku Dorotki) albo dziadki i ciotki ( jak w przypadku Borejków).
Czy serio w realu istnieją takie dziwaki? No rozumiem, ze jeden się może i trafi, ale nie cała czereda!
Obserwuj wątek
    • fornita111 Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 03.03.18, 20:38
      Tak, uwazam neojezycjadowa mlodziez i dzieci za dziwaczne. Nie z powodow, ktore wymienilas. Tylko dlatego, ze prawie wszyscy oni sa dla mnie sztuczni, przerysowani, niezgrabnie i niewiarygodnie napisani. Ostatnimi, w miare prawdziwymi mlodymi postaciami sa dla mnie: Zaba, Wolfi, Laura przed usarenkowieniem. Bodzio mial potencjal, ale MM postanowila z niego zrobic karykature. Potem sa juz tylko jakies zlepki stereotypowych cech. Mila-dobra-i-dzielna-Trolla, mila-dobra-i-dzielna-Dorotka, nie-pamietam-nawet-jaka-Agnieszka... Lusia, Jozin, Ignas, mlode Rojki, mlodzi Zeromscy- to nie sa ludzie, to sa koncepcje okreslonych cech. Chodzace stereotypy. Zreszta, trzecioplanowa mlodziez (gimnazjslisci w JT) tez sa napisani w ten sposob.
      • kropka_zua Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 06.03.18, 13:08
        Jeszcze Agnieszka jest dla mnie w miarę wiarygodna - jest wycofana z powodu sytuacji w domu, jak wynika z tekstu - prawdopodobnie jest dda albo cuś. Generalnie właśnie tę swoją nijakowatością pasuje do schematu osoby, która jest stłamszona przez rodzinę i boi się pokazać siebie autentyczną, a z drugiej ma swój własny, tajemny świat. Niestety, książka jest napisana z perspektywy Ignacego Grzegorza, więc ważniejsze, że Aga jest miła dla niego niż, co naprawdę myśli lub czuje. No i książka jest napisana kiepsko, przynudza. Ale samej postaci bym nie oceniała aż tak negatywnie.

        Co do młodych Rojków, oni wydają się mieć młodzieżowe zainteresowania, ten starszy, którego imienia nie pomnę, gra w Minecrafta, produkuje filmiki. Tylko to też widać, że autorka po prostu zaobserwowała coś w swoim otoczeniu, ale nadal nie wie, o co chodzi.
        Ale zgadzam się, że reszta postaci jest napisana koszmarnie, nie ma charakterów, a po prostu realizuje jakąś listę cech i dziwactw.
    • iwoniaw Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 03.03.18, 20:41
      Wcale nie wszyscy - młodzi Rojkowie mają sprzęt elektroniczny, a rozmowa Szymona przez telefon z koleżanką z klasy (znaczy - ma koleżanki i to takie utrzymujące kontakt w wakacje!) -"a, jestem na wsi u ciotki... normalnie, nuda..." - jest jedną z naprawdę zabawnych w Febliku.
      Córki Patrycji wyjeżdżają na obóz do Hiszpanii, gdzie prowadza intensywne życie towarzyskie i nawet karty płatniczej używają.


      --
      "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
      • ciotka_scholastyka Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 03.03.18, 21:33
        iwoniaw napisała:

        > Wcale nie wszyscy

        Rojkowie i Pulpeciątka. A wcześniej?
        Chyba wnuki MM weszły na taki etap, że do autorki coś tam dotarło, co nie dotarło za czasów Józefa i Ignasia, młodych chłopców, którzy piszą listy ręcznie i nie dbają o swoje komórki. O ile to pisanie listów mogę uznać za charakterystyczne dla dziwoląga Ignasia, o tyle fakt, że młodzi chłopcy (i ich koleżanki, vide Agata) wyłączają komórki na całe święta czy część wakacji, nie sprawdzają, czy i ktoś do nich dzwonił?... Ja już kiedyś chyba o tym pisałam albo gdzieś tu czytałam: zero kontaktów via sms po Wigilii i w trakcie świąt? Zero utyskiwań na nietrafione prezenty czy na wizyty u nielubianych ciotek? O tym chyba na Armadzie było.

        Chyba jedyny przykład pozytywny to Ignaś wysyłający sms-a po tym, jak go rodzina olała i do Poznania odwiózł go grubiański ginekolog.
        • ciotka_scholastyka Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 08:44
          mirjanaa napisał(a):

          > Józin ściąga dla Agaty piosenkę z internetów i nagrywa na pendrive ;)

          Bo ją wylosował na Mikołajki.
          Przy okazji Mirjaano, jako że jesteś nowa, nasz stały i powtarzający się (niestety) apel: cytuj tekst, na który odpowiadasz. Jeśli postów w wątku jest dużo i przybywa, wówczas najczęściej czyta się je "od najnowszego" i jeśli nie cytujesz, to po prostu nie wiadomo, do jakich słów którego rozmówcy się odnosisz. To bardzo utrudnia dyskusję :)
          • mirjanaa Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 12:20
            ciotka_scholastyka napisała:

            > Przy okazji Mirjaano, jako że jesteś nowa, nasz stały i powtarzający się (niest
            > ety) apel: cytuj tekst, na który odpowiadasz.

            OK, na razie próbuję rozgryźć, jak tu wszystko działa, przyzwyczajona jestem do innego typu forów.

            Fakt, Józin wylosował Agatę na Mikołajki, ale jednak nie jest jakiś zacofany technologicznie, skoro wie, co to pendrive i ściąga muzykę z sieci. Zresztą akurat Józinek wydaje mi się stosunkowo wiarygodny, jako bohater (nastolatek i potem młody mężczyzna). Gorzej wypadają Autorce kreacje dziewczyńskie (imho).
            • ciotka_scholastyka Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 12:40
              mirjanaa napisał(a):


              > Fakt, Józin wylosował Agatę na Mikołajki, ale jednak nie jest jakiś zacofany te
              > chnologicznie, skoro wie, co to pendrive i ściąga muzykę z sieci.

              I to jest żywy dowód na niezrozumienie przy braku cytatu :) Ponieważ nie zacytowałas, komu i na co odpowiadasz, zrozumiałam, że ściąganie dla Agaty muzyki jest dowodem na to, że Józef miał życie towarzyskie.

              (przycisk "cytuj" pod tekstem, wykasowujesz to, co zbędne, zostawiasz to, na co odpowiadasz, i już)
    • ciotka_scholastyka Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 03.03.18, 22:44
      miodowocytrynowa napisała:

      > Ignaś smarujący epistoły do Magdusi, które pisze ręcznie na
      > papeterii ( ciekawe, gdzie ją kupił)

      Zacznę od złożenia ci, Miodowa, wyrazów podziwu i szacunku - i to nie jest żaden sarkazm czy ironia, mówię szczerze! - otóż po raz kolejny rozpoczynasz wątek na temat, który był już wcześniej zwalcowany dziesiątki razy, fakt, że czasem rozbity na różne wątki, ale był - i po raz kolejny wątek ten rozkwitnie i się porozgałęzia, i będzie miał co najmniej pięćdziesiąt wpisów. To trzeba umieć :)

      Ad rem natomiast - nie wierzę, że zastanawiasz się, gdzie Ignaś mógł kupić papeterię. Papeterię można kupić wszędzie, gdzie znajduje się stanowisko papiernicze - w absolutnie każdym supermarkecie. I nawet w takim zwykłym supermarkecie możesz kupić po prostu koperty albo koperty z papierem listowym, albo zestawy z fintifluszkami. O Empiku już nawet nie wspomnę.
    • minerwamcg Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 06.03.18, 10:01
      Już parę razy pisałam na tym miejscu o "oderwaniu od mas" jako przyczynie wielu wpadek w Jezycjadzie - autorka wyniosła się na wieś, pozrywała kontakty, dzieci ma dorosłe a z wnukami pewnie tyle kontaktu, ile sama chce i w takim zakresie, na jaki sama pozwala, a wymagania (sądząc po Księdze Gości) ma ostre. Krótko mówiąc, młodzież jest albo taka, jaką by MM chciała ją widzieć (czyli kompletnie nieprawdopodobna) albo jaka słyszy, że jest (bardziej prawdopodobna, ale za to zua, prymitywna etc.)
      Generalnie się z założycielką wątku zgadzam, uważam jednak, że nie warto uogólniać, to wszystko nie jest tak w czambuł i występuje w postaci mniej ostrej. Albowiem co do faktów, to jednak warto przypomnieć, że romans McDusi i IGS rozgrywa się w dużej mierze w mailach i smsach. Dorotka koresponduje z mamą przy użyciu maili, nie liścików na papeterii. Młody Rojek robi filmiki z McKlockiem na tablecie. Więc żeby tak całkiem nikt nic, nie można powiedzieć. A, jeszcze Wolfi umawia się z dziewczyną poznaną na portalu randkowym, ale to akurat zła dziewczyna była :)
      Co do kolegów, przyjaciół i znajomych, to Józin ma kumpla Dziubę. I Janicką :) A w końcu i Agnieszka okazuje się koleżanką ze szkoły.
      Stuknięta Łusia (uchchch, lubię dzieci, ale na toto mi się nóż w kieszeni otwiera!) jest w dużej mierze irytująca tak samo, jak każdy inny dzieciak mający manię. Moja córka jest właśnie na etapie kreskówki o Biedronce i Czarnym Kocie i nawija o tym bez przerwy, dom jest pełen biedronek a my bliscy dzieciobójstwa. Więc Łusiowe maniactwo akurat mało niezwykłe, niezwykłe dla mnie jest tylko, że nikt z dorosłych nic z tym fantem nie robi, tolerując smarkatą grammar nazi rozstawiającą wszystkich po kątach.

      --
      Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
      • tt-tka Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 06.03.18, 14:23
        minerwamcg napisała:

        > Co do kolegów, przyjaciół i znajomych, to Józin ma kumpla Dziubę. I Janicką :)

        Mial, trzy lata wczesniej. Juz nie ma. Nie ma takze kumpli z boiska, bo porzucil pilke nozna (jeszcze by premierem zostal" dla kolarstwa, zdaje sie, i to indywidualnego, nie grupowego.

        > A w końcu i Agnieszka okazuje się koleżanką ze szkoły.

        Ale kontakty im sie zawiesily jeszcze w gimnazjum. A teraz spotkanie zupelnie przypadkowe, a nie wynik kontynuowania znajomosci.


        > Stuknięta Łusia (uchchch, lubię dzieci, ale na toto mi się nóż w kieszeni otwie
        > ra!) jest w dużej mierze irytująca tak samo, jak każdy inny dzieciak mający man
        > ię.

        Mania mania, ale Luska (do uduszenia) tez jest sama. Nawet z dzieciakami z kolka gramatycznego nie ma kontaktow poza spotkaniami w szkole.
      • kropka_zua Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 06.03.18, 19:22
        Róża i Laura też nie miały koleżanek, dla porządku. Ale zniknięcie bliskich przyjaciółek i przyjaciół dokonuje się już wcześniej, bardzo subtelnie i stopniowo. Mnie zawsze bardzo dziwiło, że w BB Natalia kumplowała się przecież z Bebe i bywała u niej, a już w Dziecku Piątku Kondzio jej nie zna. W kolejnych książkach znikają relacje z otoczeniem. Róża i Laura zapoczątkowały ten trend, żadna koleżanek i przyjaciółek nie miała. A w sumie powinny - Róża była przecież słodka i miła, a Tygrysowi powinno zależeć na wybywaniu z domu i brylowaniu w towarzystwie. Mieszkały w centrum Poznania.
        Warto sobie to zestawić z pierwszymi tomami, gdzie u Pawełka, a później Gabrysi bywała połowa klasy. A to przecież ta sama kamienica, ale nagle jakby wyrósł tam drut kolczasty.
        • bupu Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 14:45
          kropka_zua napisał(a):

          > Róża i Laura też nie miały koleżanek, dla porządku. Ale zniknięcie bliskich prz
          > yjaciółek i przyjaciół dokonuje się już wcześniej, bardzo subtelnie i stopniowo
          > . Mnie zawsze bardzo dziwiło, że w BB Natalia kumplowała się przecież z Bebe i
          > bywała u niej, a już w Dziecku Piątku Kondzio jej nie zna. W kolejnych książkac
          > h znikają relacje z otoczeniem. Róża i Laura zapoczątkowały ten trend, żadna ko
          > leżanek i przyjaciółek nie miała. A w sumie powinny - Róża była przecież słodka
          > i miła, a Tygrysowi powinno zależeć na wybywaniu z domu i brylowaniu w towarzy
          > stwie. Mieszkały w centrum Poznania.
          > Warto sobie to zestawić z pierwszymi tomami, gdzie u Pawełka, a później Gabrysi
          > bywała połowa klasy. A to przecież ta sama kamienica, ale nagle jakby wyrósł t
          > am drut kolczasty.


          Od pewnego momentu życie towarzyskie zaczęło usychać i odpadać nie tylko członkom Borejklanu, ale także absztyfikantom i damom serca. W różnym wieku. Przyjaciół nie ma Grzegorz, Robofryc, Agnieszka, czy Derotka, w braterskim gronie kiszą się młodsze Lelujki. Nie widzę także żadnych przyjaciół u młodych Żeromów, co mnie nie dziwi, bo są upiorni.
          Wolfi dorobił się przyjaciela w Bodziu, jednak autorka bardzo wyraźnie tego nie pochwalała. Życie towarzyskie miała Magdusia, która wiadomo, tłusta, podła i poezji nie lubi. Flobrostwo za to nie zdołało się zaprzyjaźnić z żadnym sąsiadem, kumpli nie ma takoż Nadszympans, ani Robroj Do Parzenia Herbatki (poza niedobitkami z ESD).

          Generalnie rzecz biorąc nietowarzyskość młodzieży w Neo bierze się z tego, że w pewnym momencie autorka uznała przyjaciół za dodatek zbędny i niepotrzebny, po czym swoje podejście zaaplikowała wszystkim bohaterom pozytywnym jak leci.

          --
          Wiedźma
          To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          http://archiwumpanahyde.laa.pl/
        • mirjanaa Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 22:29
          kropka_zua napisał(a):

          > Warto sobie to zestawić z pierwszymi tomami, gdzie u Pawełka, a później Gabrysi
          > bywała połowa klasy. A to przecież ta sama kamienica, ale nagle jakby wyrósł t
          > am drut kolczasty.

          Dotyczy to też dzieci. O ile pamiętam, to w IS była taka scena, w której u Pulpy i Nutrii spotyka się i szaleje całe podwórko.
          Ale to był etap, gdy opisana została "zwykła", w miarę normalna rodzina: ojciec, matka i ich dzieci.
          Odkąd przybywa pokoleń i genealogicznych rozgałęzień, dzieci bawią się tylko w familijnym gronie.
          Znów wyjątkiem jest Józinek, który, zdaje się, grywa z kolegami z podwórka w piłkę.

          Natomiast zastanawia mnie na przykład Żaba. Ona też nie ma koleżanki, przyjaciółki. Tego już nie rozumiem za Chiny ludowe. W przypadku dziewcząt borejczych - Autorka ogranicza kontakty społeczne tylko do osób z klanu, ponieważ współczesna młodzież to ruja i porubstwo, głupie lalki barbie z kolczykami w pępku, które do pięt elicie z Roosevelta nie dorastają. Ale czemu MM tak bardzo upupiła Hildegardę? Żaba nie sprawia wrażenia aspołecznej. Szkoda mi jej, jako postaci z potencjałem, ciekawe, czy poznamy dalsze jej losy. Mam tylko nadzieję, że nie będziemy mieli kolejnych przedwczesnych oświadczyn (Żeromski), jak w Pulpecji, Imieninach czy Febliku. Czy naprawdę dla MM nie ma czegoś takiego jak zwykłe spotykanie się przez jakiś czas, poznawanie się, przeżywanie wspólnie różnych dobrych i złych chwil, docieranie się, tylko z automatu - chemia zadziałała to: hop siup i zaraz ślub!?

          To akurat też jest przejaw zdziwaczenia. Współczesna młodzież nie prze tak obsesyjnie przed ołtarz. Kuriozalne są dla mnie zaręczyny Ignasia z Agnieszką, zaledwie po tygodniu włóczenia się po lasach, będące skutkiem jednej domowej awantury. Pomijając wszelkie aspekty, to również kwalifikuje się do "dziwactwa".

          W IS Autorka pokazała rewelacyjnie perypetie sercowe Idusi, która miała kilku absztyfikantów, ale nie zaręczyła się od razu z pierwszym, który się nawinął, tylko szukała długo swojej drugiej połówki. Nie szła za pierwszym "powiewem" chemii.

          Podobały mi się zakończenia niedopowiedziane: jak w BB, jak w Kłamczusze, jak w KK. Owszem, iskrzy, młodzi mają się ku sobie, odkrywają w swoich sercach uczucie, ale nie ma od razu dzwonów kościelnych i skrzyni posażnej w tle.
          • bupu Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 22:49
            mirjanaa napisał(a):

            > To akurat też jest przejaw zdziwaczenia. Współczesna młodzież nie prze tak obse
            > syjnie przed ołtarz. Kuriozalne są dla mnie zaręczyny Ignasia z Agnieszką, zale
            > dwie po tygodniu włóczenia się po lasach, będące skutkiem jednej domowej awantu
            > ry. Pomijając wszelkie aspekty, to również kwalifikuje się do "dziwactwa".

            Akcja Feblika trwa cztery, słownie cztery dni, od 10 do 13 sierpnia. W trakcie tych czterech dni Ygnac 2.0. zdąża rozstać się z Magdusią, odświeżyć znajomość z Agnieszką i się w zasadzie zaręczyć. To jednak nic w porównaniu z turboromansem Józwy i Dorotki, którzy pierwszą rozmowę odbyli w trakcie własnych zaręczyn. Nie znali nawet wzajemnie swych imion, ale wystarczyło jedno guuuuuuembokie spojrzenie w oczy, by stwierdzili, że to miość po grób. Jak z dziewiętnastowiecznego romansu, łón spotyka łóną, łóna unosi firany swych rzęs, łón pada porażon strzałą Amora i już wie, że łóna będzie jego na wieki. A łóna już wie, po tym jednym spojrzeniu iż kwiat swej cnoty odda łónemu, oczywiście po uprzednim ślubie. Kurtyna, fanfary, żyli długo i szczęśliwie, di end.
            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
            • tt-tka Re: Potwornie zdziwaczała młodzież w Jeżycjadzie 07.03.18, 23:23
              bupu napisała:

              > mirjanaa napisał(a):

              > Akcja Feblika trwa cztery, słownie cztery dni, od 10 do 13 sierpnia. W trakcie
              > tych czterech dni Ygnac 2.0. zdąża rozstać się z Magdusią, odświeżyć znajomość
              > z Agnieszką i się w zasadzie zaręczyć.

              I uleczyc zlamane serce na dodatek. Jak mu zlamalo w autobusie, tak przestal cierpiec kiedy, dwa dni pozniej ?
              Ja tam nie chce krakac, ale to kiepski prognostyk, kiedy gosc odkochuje sie i zakochuje (w kim innym) w takim tempie.


              To jednak nic w porównaniu z turboromans
              > em Józwy i Dorotki, którzy pierwszą rozmowę odbyli w trakcie własnych zaręczyn.

              "Mlodzian tak malomowny, ze wczesniej sie zareczyl niz przedstawil", kto to napisal ? O ile pamietam, to oni pierscienie wymienili tez bez slowa, na tej powozce, dopiero pozniej w dorotkowie sobie pogadali

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka