Dodaj do ulubionych

CZ - dialog z czytelnikami (możliwe spojlery)

13.03.18, 12:37
Czytam wątki spojlerowe i widzę, że w CZ są fragmenty, w których autorka odpowiada na postulaty (ha, ha!) co do pokazania kogoś, kogo dawno nie było, wyjaśnienia, dlaczego w poprzednich książkach napisała tak, a nie inaczej, itp. Na przykład na weselu składkowym obecni są starsi państwo Hajdukowie (ni z gruszki ni z pietruszki, skoro z państwem młodymi nic ich nie łączy rodzinnie czy towarzysko), Laura jednak robi karierę, podobno wyjaśniono też, dlaczego Ida użyła słoika z musztardą. Co jest jeszcze?
Edytor zaawansowany
  • upadly_kocyk 13.03.18, 12:45
    Nora, która narzeka, że jest Norą Górską.
  • marutax 13.03.18, 12:46
    Sytuacja mieszkaniowa - Natalia mieszkająca w bloku i Strybowie starsi planujący kupno mieszkania. Niestety ten drugi wątek został poprowadzony tragicznie i wydaje się tylko pretekstem, by Gaba zamieszkała u Pulpy.
    Ponownie zmaterializował się pawilon dla gości, choć z rozmiarem coś się poplątało.
  • tt-tka 13.03.18, 13:02
    Stara zagrywka - polemika z forumem wrazym :)

    No jak rodzina mogla pod jednym dachem nie wiedziec o pisarstwie Milicji ! Oczywiscie, ze Ygnac wiedzial ! :)
    (aczkolwiek rozpoznal styl, nadal nie zauwazajac, co malzonka robi calymi godzinami)

    Corki Pulpy juz nie sa grube i stekajace.

    Rodzina über alles i Flobry radosnie zrezygnuje z letnikow, byle miec nie tylko tesciow, ale i szwagierke z mezem we wlasnej kuchni na co dzien.

    jakie wyjasnienie sloika ? Mozna zapodac cytaty stosowne ?
  • kasiek8728 13.03.18, 18:10
    Też zrezygnuję z pracy zarobkowej, aby cieszyć się mieszkaniem z Rodzicami. :D
  • bupu 13.03.18, 19:31
    kasiek8728 napisał(a):

    > Też zrezygnuję z pracy zarobkowej, aby cieszyć się mieszkaniem z Rodzicami. :D

    Jeśli w tym pawilonie były tylko dwa małe pokoiki z łazienką, to Flobrostwo i tak raczej kokosów na letnikach nie tłukło. No chyba, że letnicy też byli składani i do szuflady.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 13.03.18, 19:39
    bupu napisała:


    > Jeśli w tym pawilonie były tylko dwa małe pokoiki z łazienką,

    Dwa male pokoiki to tam beda PO przebudowie. Bylo, o ile pamietam, pomieszczenie z pryczami (?) i spiworami. I jakis natrysk czy cos z higiena zwiazanego (kibelek?)

    > to Flobrostwo i t
    > ak raczej kokosów na letnikach nie tłukło. No chyba, że letnicy też byli składa
    > ni i do szuflady.

    No raczej nie, chyba ze milosnicy prymitywizmu. Profesor z manierami w kazdym razie byl. Moze Flobre prowadza wczasy dla masochistow ? Taka specjalnosc musi kosztowac :)
  • bupu 13.03.18, 19:54
    tt-tka napisała:

    > bupu napisała:
    >
    >
    > > Jeśli w tym pawilonie były tylko dwa małe pokoiki z łazienką,
    >
    > Dwa male pokoiki to tam beda PO przebudowie. Bylo, o ile pamietam, pomieszczeni
    > e z pryczami (?) i spiworami. I jakis natrysk czy cos z higiena zwiazanego (kib
    > elek?)

    Tak, właśnie zajrzałam do Sprężyny. Cienkie, drewniane ścianki, przez które wszystko słychać, jedno pomieszczenie z kilkoma prostymi łóżkami, wyposażonymi w śpiwory oraz skromna łazienka z bojlerem.

    > > to Flobrostwo i t
    > > ak raczej kokosów na letnikach nie tłukło. No chyba, że letnicy też byli
    > składa
    > > ni i do szuflady.
    >
    > No raczej nie, chyba ze milosnicy prymitywizmu. Profesor z manierami w kazdym r
    > azie byl. Moze Flobre prowadza wczasy dla masochistow ? Taka specjalnosc musi k
    > osztowac :)

    Dzięki, teraz mam wizję Pulpy w roli dominy w obcisłym wdzianku z czarnej skóry i z pejczem...


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mamolka1 13.03.18, 20:33
    ~Dzięki, teraz mam wizję Pulpy w roli dominy w obcisłym wdzianku z czarnej skóry i z pejczem... ~

    Przypinającej chętnych pluszowymi kajdankami do tego patyka do parkowania koni. Zainteresowanych może również przyozdobić w siodło, wędzidło... Flobry może ujeżdżać.. dobra, nie piszę co podpowiada mi wyobraźnia bo mnie stąd wywalą 😂

    --
    Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
    SHOPPING :)
  • bupu 13.03.18, 22:29
    mamolka1 napisała:

    > ~Dzięki, teraz mam wizję Pulpy w roli dominy w obcisłym wdzianku z czarnej skór
    > y i z pejczem... ~
    >
    > Przypinającej chętnych pluszowymi kajdankami do tego patyka do parkowania koni.
    > Zainteresowanych może również przyozdobić w siodło, wędzidło... Flobry może uj
    > eżdżać.. dobra, nie piszę co podpowiada mi wyobraźnia bo mnie stąd wywalą 😂
    >

    Ale przyznaj, to by wyjaśniało z czego Flobre żyją, bo przecież nie z plantacji koni składanych.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 14.03.18, 09:46
    bupu napisała:
    >
    > Ale przyznaj, to by wyjaśniało z czego Flobre żyją, bo przecież nie z plantacji
    > koni składanych.

    To wyjasnialoby rowniez, czemu po kupnie tego poltora ha Flobre sa splukane do imentu - podobne wczasy w obecnosci seniorow...troche trudno prowadzic. Wyjasnialoby tez, czemu rezygnuja z letnikow oddajac pawilon Gabonom - i tak nie moga juz przyjmowac tych...zainteresowanych i dobrze placacych :), a ze zwyklymi uzerac sie nie oplaca.
  • ewikk8 13.03.18, 18:32
    Nie mogę przeżyć braku kuchni w tym nowym domku miłości. Nie wyobrażam sobie po każda kanapkę latać do kuchni siostry. Męczyłam się tydzień na wczasach ze wspólną kuchnią, a gdzie świątek i piątek tak funkcjonować.
  • tt-tka 13.03.18, 19:42
    ewikk8 napisał(a):

    > Nie mogę przeżyć braku kuchni w tym nowym domku miłości. Nie wyobrażam sobie po
    > każda kanapkę latać do kuchni siostry.

    Gabunia tak zyje juz blisko 60 lat, po kazda kanapke... fakt, jak dotad nie do oddzielnego budynku. Ale to bez znaczenia, i tak beda jadac ze wszystkimi, przy stole rodzinnym spedza reszte zycia, a wstawac od niego beda, gdy przyjdzie pora spac.
  • ewikk8 13.03.18, 22:24
    A po pewnym czasie dworek pulpecjowy dorobi się piwnicy/sutereny do której wprowadzą się Strybowie i wspólnie rozpoczną kręcenie lodów na skalę przemysłową.
  • kropka_zua 15.03.18, 18:59
    ewikk8 napisał(a):

    > A po pewnym czasie dworek pulpecjowy dorobi się piwnicy/sutereny do której wpro
    > wadzą się Strybowie i wspólnie rozpoczną kręcenie lodów na skalę przemysłową.
    Jak śmiechłam :D
    A nie praktyczniej, by Józinek dostawił tam szklane wieże i całość poszła raczej w zameczek?
  • marutax 13.03.18, 21:13
    I jeszcze samo wesele - po "McDusi" krytykowano postawę Gaby, która na kilka dni przed ślubem Laury chciała "organizować" uroczystość. Zgodnie uznano, że było to zachowanie absurdalne i bezcelowe. A w "Ciotce..." dowiadujemy się, że to Gaba miała rację i wesele należy organizować w ostatniej chwili, na chybcika i bez żadnych planów, na pewno jakiś cud się zdarzy i wszystko będzie idealne...
  • haszyszymora 14.03.18, 10:18
    O ile sobie przypominam, pomoc Gaby polegała na zanotowaniu "Ślub, Kostrzyn, godzina 16" czy coś w ten deseń. Młodzi Pałysowie też postanowili poprzestać na notatce i czekać na Gruszkę?
  • kropka_zua 15.03.18, 18:18
    Młodzi Pałysowie poszukali pomocy aż w Norwegii, bo ślub organizuje przybyła na kilka przed ceremonią mama Doroty...
  • kropka_zua 15.03.18, 19:59
    Ja bym dorzuciła pojawienie się Belli po zarzutach, że w rodzinie Borejków Robroj i Grzegorz nagle stali się bezdzietnymi sierotkami. W tym samym tonie jest rozkmina, jak nazwać Strybę juniora prim, gdzie głównymi propozycjami jest Metody i Cyryl...
  • miodowocytrynowa 15.03.18, 20:04
    Zdecydowanie mniej kościoła- już nie ma rozkmin jak się modlić, pan Bóg wie wszystko najlepiej i zachwytów nad Wszechmocnym oraz opisów mszy i tym podobnych. Gaudenty i August jadą do kina do Poznania- to chyba w odpowiedzi na mój wątek, że młodzież w " Jeżycjadzie" nie ma żadnych rozrywek.
  • iwoniaw 15.03.18, 22:55
    W tym samym tonie jest r
    > ozkmina, jak nazwać Strybę juniora prim, gdzie głównymi propozycjami jest Metod
    > y i Cyryl...


    Co nie przeszkadza w tym samym tomie pisać o Grzegorzu oczekującym swej PIERWSZEJ wnuczki i mającym zostać dziadkiem (ani słowa o Elce, o imionach jej dzieci nie wspominając...)


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • miodowocytrynowa 15.03.18, 23:10
    iwoniaw napisała:

    > W tym samym tonie jest r
    > > ozkmina, jak nazwać Strybę juniora prim, gdzie głównymi propozycjami jest
    > Metod
    > > y i Cyryl...

    >
    > Co nie przeszkadza w tym samym tomie pisać o Grzegorzu oczekującym swej PIERWSZ
    > EJ wnuczki i mającym zostać dziadkiem (ani słowa o Elce, o imionach jej dzieci
    > nie wspominając...)
    >
    Może Elka ma dwoch synów, to wtedy sformułowanie " pierwsza wnuczka" jest w porządku. Znajoma mojej mamy, gdy po czterech wnukach płci męskiej urodziła się jej wreszcie wnusia dziewczynka- też mówiła " Mam nareszcie pierwszą wnusię".
  • kasiek8728 15.03.18, 23:14
    miodowocytrynowa napisała:


    > >
    > > Co nie przeszkadza w tym samym tomie pisać o Grzegorzu oczekującym swej P
    > IERWSZ
    > > EJ wnuczki i mającym zostać dziadkiem (ani słowa o Elce, o imionach jej d
    > zieci
    > > nie wspominając...)
    > >
    > Może Elka ma dwoch synów, to wtedy sformułowanie " pierwsza wnuczka" jest w p
    > orządku. Znajoma mojej mamy, gdy po czterech wnukach płci męskiej urodziła się
    > jej wreszcie wnusia dziewczynka- też mówiła " Mam nareszcie pierwszą wnusię".

    Tak możesz powiedzieć, ale gdyby Twoja Babcia po Twoim urodzeniu doczekała się wnuka i powiedziałaby "Nareszcie zostałam babcią" to wiesz.... nie teges
  • miodowocytrynowa 15.03.18, 23:27
    kasiek8728 napisał(a):

    > miodowocytrynowa napisała:
    >
    > Tak możesz powiedzieć, ale gdyby Twoja Babcia po Twoim urodzeniu doczekała się
    > wnuka i powiedziałaby "Nareszcie zostałam babcią" to wiesz.... nie teges

    Ale Grzegorz tam nie mówi " nareszcie zostałem dziadkiem". Zdanie na 293 stronie brzmi " jakże spieszno było mu powitać swoją pierwszą wnuczke". Co rownie dobrze może oznaczać, że Elka ma dwóch synów.
  • kropka_zua 15.03.18, 23:31
    miodowocytrynowa napisała:
    > Ale Grzegorz tam nie mówi " nareszcie zostałem dziadkiem". Zdanie na 293 stroni
    > e brzmi " jakże spieszno było mu powitać swoją pierwszą wnuczke". Co rownie dob
    > rze może oznaczać, że Elka ma dwóch synów.
    A przy tych rozkminach na początku, o tym, jak został ojcem? Tam chyba bardziej wybrzmiewało, że Ignaś to jakby jego jedyne dziecko, o wzruszeniu z narodzin Elki ani słowa, o jej dzieciach nic. No pasowałoby, by powiedział chociaż: "Narodziny dziecka to wielkie przeżycie, dla mnie to był cud zarówno przy Elce jak i tobie".
  • tt-tka 15.03.18, 23:49

    > > Ale Grzegorz tam nie mówi " nareszcie zostałem dziadkiem". Zdanie na 293
    > stroni
    > > e brzmi " jakże spieszno było mu powitać swoją pierwszą wnuczke".

    I coz by przeszkadzalo dodac "bo dotychczas mial tylko wnukow" lub w ulubionym nawiasie " Elzbieta, jego corka z pierwszego malzenstwa (mozna dodac, ze pamietna Noelka, od dawna w Japonii itd) miala tylko synow" ? Tylko kompletna niepamiec altorska o Elce. ALBO podkreslenie, ze ta czesc rodziny Grzegorza Stryby w ogole nie istnieje w jego swiadomosci.

    Nawiasem mowiac, czy na weselu dr Kowalik (z malzonka ?) nie pyta/nie mowi o Elce, zameznej, badz co badz, z ich synem ?
  • miodowocytrynowa 15.03.18, 23:54

    >
    > Nawiasem mowiac, czy na weselu dr Kowalik (z malzonka ?) nie pyta/nie mowi o El
    > ce, zameznej, badz co badz, z ich synem ?

    Na weselu Kowalik jest wspomniany w jednym zdaniu, gdy wywala pijanego Igora z ogrodu. A gwoździem uroczystości są 17-letni Jędrek i 15-letni Szymon drażniący drób w kurniku. Oni muszą być opóźnieni w rozwoju i upośledzeni jak nic.
  • ciotka_scholastyka 16.03.18, 10:20
    miodowocytrynowa napisała:

    > 17-letni Jędrek i 15-letni Szymon

    Odwrotnie :)

  • mama_kotula 16.03.18, 17:53
    Totalnie widzę 17- i 15-latka drażniacych drób w kurniku. Mam przed oczami mojego meża i jego braci. To jest możliwe, zapewniam ja was.
  • reveiled 16.03.18, 18:36
    Ja tez widze, majac przed oczami niektorych moich uczniow, ale chyba przyzwyczajono nas zeby od Borejkow oczekiwac czego innego.
  • mshyde 18.03.18, 21:29
    albo to taki eufemizm. czym je straszyli, oto jest pytanie
  • kropka_zua 16.03.18, 08:08
    Doktor Kowalik w całej Ciotce nie ma chyba żadnej kwestii mówionej, wspominany jest tylko mimochodem.
  • srebrny_lisek 16.03.18, 22:16
    Elka i Tomcio mają, o ile dobrze pamiętam, córkę Nuttalię. ;)
  • iwoniaw 15.03.18, 23:24
    Może Elka ma dwoch synów, to wtedy sformułowanie " pierwsza wnuczka" jest w porządku

    To tak, ale mamy też Grzegorza "mającego zostać dziadkiem" - podczas gdy Elka ma już co najmniej dwójkę dzieci! No i Aga uważała, że dziecko będzie chłopcem, G. czekał na wnuka i dla wnuka wymyślał imiona. Swoją drogą, ciekawe, czemuż Elce nie proponował nazwania synów Cyryl czy Metody?


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • kasiek8728 15.03.18, 23:25
    bo pewnie Elka nazwała ich Ignacy i Gabriel, na cześć Borejków. :D
  • tt-tka 15.03.18, 23:30
    iwoniaw napisała:

    > mamy też Grzegorza "mającego zostać dziadkiem" - podczas gdy Elka m
    > a już co najmniej dwójkę dzieci! No i Aga uważała, że dziecko będzie chłopcem,
    > G. czekał na wnuka i dla wnuka wymyślał imiona. Swoją drogą, ciekawe, czemuż El
    > ce nie proponował nazwania synów Cyryl czy Metody?

    A coz go obchodza te nieznane dzieci prawie nieznanej corki ? Tylko to, co odgabrysine liczy sie w jego zyciu. Przeciez on nawet na slubie Elki, corki rodznej, nie podszedl do mlodych, tylko poprul za Gaba do Kowalikow seniorow. Omawiac lokum dla Rojka - uch, jak mnie to wpiekla za kazdym razem ! Bo oczywiscie dla Kowalikow tez protegowany Gaby jest wazniejszy niz wlasnie slubujacy syn.
  • miodowocytrynowa 15.03.18, 23:51
    tt-tka napisała:
    >
    > A coz go obchodza te nieznane dzieci prawie nieznanej corki ? Tylko to, co odga
    > brysine liczy sie w jego zyciu. Przeciez on nawet na slubie Elki, corki
    > rodznej, nie podszedl do mlodych, tylko poprul za Gaba do Kowalikow seniorow. O
    > mawiac lokum dla Rojka - uch, jak mnie to wpiekla za kazdym razem ! Bo oczywisc
    > ie dla Kowalikow tez protegowany Gaby jest wazniejszy niz wlasnie slubujacy syn
    > .
    A w ogóle to szczyt taktu i kultury podczas ślubu zawracać tyłek rodzicom pana młodego wynajmem pokoju dla kogoś tam. Tak jakby nie mogła tego załatwić dzień czy dwa po ślubie.
  • miodowocytrynowa 15.03.18, 23:56
    A wracając do tematu- Natalia ma własne mieszkanie w 8-piętrowym bloku. To też odniesienie do nas- bo przecież my wysmiewałyśmy Rojków kiszących się na poddaszu Kowalików i udowadniałyśmy, że w blokach wcale niekoniecznie mieszka hołota i patologia.
  • kasiek8728 16.03.18, 00:33
    tt-tka napisała:

    > iwoniaw napisała:
    >
    > > mamy też Grzegorza "mającego zostać dziadkiem" - podczas gdy Elka m
    > > a już co najmniej dwójkę dzieci! No i Aga uważała, że dziecko będzie chło
    > pcem,
    > > G. czekał na wnuka i dla wnuka wymyślał imiona. Swoją drogą, ciekawe, cze
    > muż El
    > > ce nie proponował nazwania synów Cyryl czy Metody?
    >
    > A coz go obchodza te nieznane dzieci prawie nieznanej corki ? Tylko to, co odga
    > brysine liczy sie w jego zyciu. Przeciez on nawet na slubie Elki, corki
    > rodznej, nie podszedl do mlodych, tylko poprul za Gaba do Kowalikow seniorow. O
    > mawiac lokum dla Rojka - uch, jak mnie to wpiekla za kazdym razem ! Bo oczywisc
    > ie dla Kowalikow tez protegowany Gaby jest wazniejszy niz wlasnie slubujacy syn
    > .


    Gdzie jest ten wątek? Wyleciał mi zupełnie.
  • tt-tka 16.03.18, 00:46
    Ten watek ze slubem Elki ? W Corce Robrojka - mloda Strybowna z mlodym Kowalikiem biora slub, a panstwo Strybowie leca do panstwa Kowalikow pytac, czy poddasza na Noskowskiego nie moglby wynajac tanio Robrojek, skoro Tomcio wyprowadza sie do zony.
    Nawiasem mowiac mlodzi nie biora wzglednie samodzielnego, z oddzielna kuchenka i lazienka poddasza, tylko zamieszkuja z Cyryjkiem i Metodym w panienskim pokoiku Elki.
  • kropka_zua 16.03.18, 08:06
    Tak sobie właśnie pomyślałam, sprawdzę, jak wrócę do domu - czy przypadkiem z tego ślubu Elki i Tomka nie zrejterowali Flobrowie? Oni nie łazili akurat po tych bagnach bieszczadzkich? Bo jak czytałam "Córkę..." to uderzyło mnie, że Tomek się właśnie hajtnął, a Florek wybywa na miesiąc w puszczę. Bella natomiast rejestruje, że kwiaciarnia dalej działa. Rozumiem, że doglądał jej w miesiącu poślubnym Tomek, bo przecież mu się wolne nie należy...
    Swoją drogą - Ela i Tomasz, takie pospolite imiona, idealnie pasują do teorii o znikaniu postaci z imionami popularnymi.
  • zla.m 16.03.18, 23:05
    Tyle, że trochę się zmienia w tej imionologii. Dla mojej córki naturalne jest Franek, Antek, Rysio (z bratem Guciem ;-)) oraz Eryk. Michała zna jednego, Tomek czy Piotrek to chyba w ogóle egzotyka. Z żeńskich są oczywiście Julie i Maje, ale też Mia, Paula, Liliana... Więc pole do popisu jest :D

    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • przymrozki 16.03.18, 09:25
    iwoniaw napisała:


    > Co nie przeszkadza w tym samym tomie pisać o Grzegorzu oczekującym swej PIERWSZ
    > EJ wnuczki i mającym zostać dziadkiem (ani słowa o Elce, o imionach jej dzieci
    > nie wspominając...)
    >

    A w monologu o porodzie Grzegorz opowiada o "najbardziej przez siebie kochanej istocie". Elka w tym rankingu, oczywiście, nie jest notowana.

    Biorąc pod uwagę całokształt okoliczności, jedyną logiczną konkluzją jest, że MM świadomie stworzyła nam obraz Grzegorza, który swoje starsze dziecka ma w nosie (młodsze też zresztą miał w tym samym miejscu przez kilkanaście lat jego życia, nic dziwnego, wszak w nosie są dwie dziurki).
  • dakota77 16.03.18, 18:01
    soova napisała:

    > Czytam wątki spojlerowe i widzę, że w CZ są fragmenty, w których autorka odpowi
    > ada na postulaty (ha, ha!) co do pokazania kogoś, kogo dawno nie było, wyjaśnie
    > nia, dlaczego w poprzednich książkach napisała tak, a nie inaczej, itp. Na przy
    > kład na weselu składkowym obecni są starsi państwo Hajdukowie (ni z gruszki ni
    > z pietruszki, skoro z państwem młodymi nic ich nie łączy rodzinnie czy towarzys
    > ko), Laura jednak robi karierę, podobno wyjaśniono też, dlaczego Ida użyła słoi
    > ka z musztardą. Co jest jeszcze?

    Wesele w koncu przeciez nie bylo skladkowe, jedzenie zapewniala firma kateringowa. Ale byly chleby pieczone przez sadiadki i robione przez sasiadki wedliny.

    O sloiku pisze ida, wspominajac spotkanie z matka Dorotki ( ze ponoc Jozek, jak pojechal do Oslo prosic o reke Dorotki- co za pomysl, swoja droga:P, wiele opowiadal o Idzie. I Ida zastanawia sie, czy opowiedzial o sloiku).

    Do dialogu z czytelnikami dolaczylabym tez to, ze Natalia w mailach dwa razy wspomina stres wywolany przez Nerwusa. Czyli jednak byl zly. Oraz to, ze Gaba i Grzes rozmawiaja o tym, ze wreszcie po tylu latach beda mieszkac sami.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • bupu 16.03.18, 18:11
    dakota77 napisała:


    > O sloiku pisze ida, wspominajac spotkanie z matka Dorotki ( ze ponoc Jozek, jak
    > pojechal do Oslo prosic o reke Dorotki
    - co za pomysl, swoja droga:P,


    AAAAAAAARRRGGGHHHHHH! No nie no, oczywiście, przecież pełnoletnia w tamtym momencie Dorota dysponentką własnej ręki być nie może, no sssskąd! Mamy Średniowiecze i kobieta jest własnością rodziny. Oszszyfiście.

    Ło tundro błotnista...


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • dakota77 16.03.18, 18:23
    To chyba mialo bardziej pokazac, jaki Jozek szarmancki i tradycjonalista, niz ze Dorotka nie moze dysponowac swpja reka. Ale tak czy owak, jechac w tym celu do Oslo?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • bupu 16.03.18, 18:31
    dakota77 napisała:

    > To chyba mialo bardziej pokazac, jaki Jozek szarmancki i tradycjonalista, niz z
    > e Dorotka nie moze dysponowac swpja reka. Ale tak czy owak, jechac w tym celu d
    > o Oslo?
    >

    Ta tradycja bierze się dokładnie z tego, że kiedyś kobieta nie dysponowała swobodnie ani sobą, ani swoją ręką. Dlatego to, co dla mnie przez tę tradycję przeziera, to nie szarmancja, tylko obrzydliwość, a osobnik tej tradycji hołdujący jest zwyczajnym bałwanem z konserwą zamiast mózgu. I piany na paszczy dostaję, widząc, jak tradycję ową hołubi autorka powieści adresowanych podobno do młodych panienek.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • dakota77 16.03.18, 18:37
    A ja wciaz bardziej mam na mysli fakt, ze Jozim udal sie do Oslo, niz sama tradycje.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dziabka1 16.03.18, 19:30
    dakota77 napisała:

    > A ja wciaz bardziej mam na mysli fakt, ze Jozim udal sie do Oslo, niz sama trad
    > ycje.
    >

    Przecież forumo narzekało zgodnie, że do Oslo to taki rzut kamieniem, że teraz lata się za dniówkę, że przecież to wycieczka na weekend. No to Józek został wysłany.
  • dakota77 16.03.18, 19:33
    I kolejny punkt dialogu z forum zaliczony :)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • dziabka1 16.03.18, 19:36
    dakota77 napisała:

    > I kolejny punkt dialogu z forum zaliczony :)
    >
    ogóle, czytając tę książkę miałam wrażenie bezustannego dialogu z forumem. I pozytywnego i negatywnego, bo nasze postulaty wyraźnie były brane pod uwagę.
  • tt-tka 16.03.18, 20:12
    dziabka1 napisał(a):

    >
    > czytając tę książkę miałam wrażenie bezustannego dialogu z forumem. I p
    > ozytywnego i negatywnego, bo nasze postulaty wyraźnie były brane pod uwagę.

    Tajest ! Nutria jako nieempatyczna egocentryczka, Gabon, bez ktorego obywa sie lekko spora czesc rodziny, Fryc, ktory nolens volens uznal, ze Anglia lezy za blisko Borejkow :) i dmuchnal tesciowej sprzed nosa, dostrzezenie tego, ze Pulpa jest wykorzystywana przez rodzine, Luska, ktora przestala byc grammarnazi... pewnie wiecej jest, ale opieram sie na spojlerach tylko.
  • srebrny_lisek 16.03.18, 22:34
    Kiedy i gdzie Nutria była nieempatyczną egocentryczką? Przyznam, że zdarzyło mi się przeskoczyć zdanie, czy dwa (a nawet trzy) w tych skądinąd sympatycznych mailach, bo Nutrię zapamiętałam jako empatkę z przeczuciami. ;)
  • dakota77 16.03.18, 22:45
    Przede wszystkim wtedy, kiedy zwiewala do domu po huraganie, nie probujac w zaden sposob pomoc siostrze i jej rodzinie uporac sie ze zniszczeniami i balaganem. Po drugie wtedy, gdy Pulpa, zmartwiona tym, ze rodzice sie do siebie nie odzywaja, zadzwonila do niej wygadac sie i po porade, a Nutria zaczela odstawiac ochy i achy, i Patrycja musiala zakonczyc rozmowe, zeby nie musiec zaraz pocieszac siostry, na co, jak napisala, nie miala sily.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • tt-tka 16.03.18, 23:21
    dakota77 napisała:

    > Przede wszystkim wtedy, kiedy zwiewala do domu po huraganie, nie probujac w zad
    > en sposob pomoc siostrze i jej rodzinie uporac sie ze zniszczeniami i balaganem
    > . Po drugie wtedy, gdy Pulpa, zmartwiona tym, ze rodzice sie do siebie nie odzy
    > waja, zadzwonila do niej wygadac sie i po porade, a Nutria zaczela odstawiac oc
    > hy i achy, i Patrycja musiala zakonczyc rozmowe, zeby nie musiec zaraz pociesza
    > c siostry, na co, jak napisala, nie miala sily.
    >

    Po trzecie, gdy robi cyrki z telefonem do Fryca, zamiast z empatia wczuc sie i przeczuc, co jest i co bedzie dalej. Wzglednie, jako osoba obeznana z zalatwianiem spraw przez telefon (Fidelis-Damazy) i niegdysiejsza rezydentka, ktora nie z takimi problemami musiala sobie radzic, zadzwonic do kogos, kto moze wiedziec lub dowiedziec sie na miejscu (np matka lub siostra Fryca, o osobach urzedowych juz nie wspomne).
  • ciotka_scholastyka 16.03.18, 21:01
    dakota77 napisała:

    > A ja wciaz bardziej mam na mysli fakt, ze Jozim udal sie do Oslo, niz sama trad
    > ycje.

    No dobra, ale dokąd miał się udać, do Paryża? ;)
  • dakota77 16.03.18, 21:09
    ciotka_scholastyka napisała:

    > dakota77 napisała:
    >
    > > A ja wciaz bardziej mam na mysli fakt, ze Jozim udal sie do Oslo, niz sam
    > a trad
    > > ycje.
    >
    > No dobra, ale dokąd miał się udać, do Paryża? ;)

    Moim zdaniem mogl nie udawac sie nigdzie, chyba zdanie Dorotki wazniejsze niz mamy? Ale nie przypominam sobie, zebysmy wczesniej slyszeli o jakichkolwiek podrozach Jozina, chocby wizyty u krewnych w Oxfordzie.




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ciotka_scholastyka 17.03.18, 14:43
    dakota77 napisała:

    > Moim zdaniem mogl nie udawac sie nigdzie, chyba zdanie Dorotki wazniejsze niz m
    > amy?

    Zakładam, że mógł udać się do mamy już po oświadczeniu się Dorotce. Tak żeby tradycji stało się zadość :)
    Nie pamiętam w tej chwili, jaki aktor podobno tak zrobił, i to nie Polak bynajmniej - już po poinformowaniu opinii publicznej o zaręczynach udał się do miasta, w którym mieszkała matka wybranki, by oficjalnie poprosić o jej rękę. Nie mówię, że to nagminne, ale pamiętam, że nie widziałam w tym niczego osobliwego. A, i rzecz miała miejsce kilka lat temu, nie w latach 50-tych :)

  • soova 16.03.18, 18:34
    W pięknej książce - autobiografii Tessy Capponi-Borawskiej "Moja kuchnia pachnąca bazylią" - autorka wspomina, że pan Borawski napisał do jej ojca list po francusku z prośbą o jej rękę. Ale to była stara włoska arystokracja z korzeniami w średniowieczu. :)
  • marutax 16.03.18, 19:26
    Przecież Józinek uważa taką tradycję za coś normalnego, bo na Roosevelta o rękę panny prosiło się Ignacego... I tak dobrze, że Teresa wystarczyła i nie przyszło mu do głowy, by w celach oświadczynowych odszukać ojca Dorotki...

    Na mały plus - może do MM w końcu dotarło, że Oslo nie leży za kołem podbiegunowym i z Poznania można tam dotrzeć szybciej niż do Zamościa ;-)

  • lord_vmordevol 20.03.18, 08:58
    dakota77 napisała:

    > O sloiku pisze ida, wspominajac spotkanie z matka Dorotki ( ze ponoc Jozek, jak
    > pojechal do Oslo prosic o reke Dorotki- co za pomysl, swoja droga:P, wiele opo
    > wiadal o Idzie. I Ida zastanawia sie, czy opowiedzial o sloiku).

    A dlaczego miałby? Kto by w ogóle pamiętał taki przypadek po kilku latach?
  • dakota77 20.03.18, 09:07
    lord_vmordevol napisała:

    > dakota77 napisała:
    >
    > > O sloiku pisze ida, wspominajac spotkanie z matka Dorotki ( ze ponoc Joze
    > k, jak
    > > pojechal do Oslo prosic o reke Dorotki- co za pomysl, swoja droga:P, wie
    > le opo
    > > wiadal o Idzie. I Ida zastanawia sie, czy opowiedzial o sloiku).
    >
    > A dlaczego miałby? Kto by w ogóle pamiętał taki przypadek po kilku latach?

    A skad wniosek, ze uwazam, ze powinien opowiadac o sloiku?
    Ktos napisal, ze podobno wyjasnione jest, czemu ida rzucala sloikiem. Odpowiadajac ten osobie napisalam, co pojawia sie na temat sloika w mailu Idy. I tyle.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • iwoniaw 20.03.18, 09:41
    A dlaczego miałby?

    A kto (oprócz Idy w mailu) sugeruje, że miałby? Większość ludzi raczej by nie eksponowała przed przyszłą teściową zdarzeń świadczących o - delikatnie mówiąc - problemach emocjonalnych własnej rodzicielki.

    Kto by w ogóle pamiętał taki przypadek po kilku latach?

    No, gdyby we mnie matka rzuciła słoikiem w ataku szału, to raczej pamiętałabym znacznie dłużej niż kilka lat. Chyba że sugerujesz, iż przy Idusi takie akcje to był chleb powszedni, więc Józek spokojnie mógł już zapomnieć akurat o TYM zdarzeniu?


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • tt-tka 20.03.18, 10:02
    iwoniaw napisała:

    > No, gdyby we mnie matka rzuciła słoikiem w ataku szału, to raczej pamiętałabym
    > znacznie dłużej niż kilka lat. Chyba że sugerujesz, iż przy Idusi takie akcje t
    > o był chleb powszedni, więc Józek spokojnie mógł już zapomnieć akurat o TYM zda
    > rzeniu?
    >

    Sloik sloikiem - a o tym, ze Ida zachowala sie jak sanitariusz na wytrzezwialce i syna wepchnela w ubraniu pod lodowaty prysznic, a potem przytrzymywala go tam ? W obecnosci smarkatej, przerazonej i zaplakanej corki ? Mozna bylo dobrze zapamietac. A tego nie wspomina nikt, z Ida wlacznie.
    >
  • iwoniaw 20.03.18, 10:21
    Dlatego piszę o rzucaniu słoikiem w ataku szału. Wiemy, co tam się działo - oraz że Ida była tak pozbawiona wszelkich hamulców, że nie złagodziła sytuacji ani obecność jej własnych małych (i przerażonych) dzieci, ani nastoletniej córki znajomych (a wielu przemocowców w tym miejscu by się jednak pohamowało choćby z paragrafu "co ludzie powiedzą") No ale to Borejkówna, więc nie oczekujmy za wiele (choćby odautorskiego napomknięcia, że nie było to normalne i ok zachowanie) - toż to śmieszne, słoik się roztrzaskał i zawartość rozbryzgała, normalnie komedia, ha ha ha... :-/


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • lord_vmordevol 20.03.18, 10:20
    iwoniaw napisała:

    > A dlaczego miałby?
    >
    > A kto (oprócz Idy w mailu) sugeruje, że miałby? Większość ludzi raczej by nie e
    > ksponowała przed przyszłą teściową zdarzeń świadczących o - delikatnie mówiąc -
    > problemach emocjonalnych własnej rodzicielki.

    No właśnie o to mi chodzi. Po co miałby gadać o słoiku? Tudzież - co ona się zastanawia, czy mówił o słoiku, skoro po co miałby w ogóle gadać o słoiku?
  • iwoniaw 20.03.18, 10:28
    Tudzież - co ona się za
    > stanawia, czy mówił o słoiku, skoro po co miałby w ogóle gadać o słoiku?


    No niestety nie jest to jedyne miejsce w książce, w którym możemy sobie zadawać tego typu pytania. Wiele nawiązań do dawnych tomów jest tak nieco od czapy, w ogóle nie wynika w żaden sposób z akcji, tylko pojawia się, jakby autorka chciała zaznaczyć "pamiętam, że to te postacie z innych książek i ogarniam całość" - co tym gorzej wypada, że nie ogarnia. Przywołuje jakieś detale, o których "wszyscy (bohaterowie) wiedzą/pamietają", jednocześnie zapominając o kwestiach fundamentalnych ( np. zero Cyryjka, Elki i jej rodziny - mimo rozmyślań Grzegorza w dużych dawkach i IGS jako jednego z pierwszoplanowych bohaterów).


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • ciotka_scholastyka 20.03.18, 12:24
    iwoniaw napisała:


    > No, gdyby we mnie matka rzuciła słoikiem w ataku szału, to raczej pamiętałabym
    > znacznie dłużej niż kilka lat.

    Moja babcia kiedyś w ataku furii rzuciła we własną córkę... nożycami krawieckimi :/ Babcia wspominała to do śmierci, nadal przerażona, co by się mogło stać, gdyby trafiła. Ciotka powiedziała kiedyś, że pamięta ten szok, jak jej broń krawiecka świsnęła koło głowy i stłukła szybkę w kredensie, natomiast kompletnie nie pamięta, czym tak strasznie rozjuszyła matkę. Ale jest dość pyskata do dziś, więc wierzę, że mogła.
  • dziabka1 16.03.18, 21:58
    A kto dostrzegł, że wyjaśnia się wreszcie kwestia, czy mała Mila ma na imię Melania czy Milena? Tak mimochodem, ale wreszcie wiemy.
  • iwoniaw 16.03.18, 22:03
    Tak - i bardzo mi się spodobało, że jednak Milena.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • iskrzy_54 18.03.18, 23:36
    Tak - i bardzo mi się spodobało, że jednak Milena.

    Milena Melania? Milena Gizela? też wolę Milenę, ale o ile pamiętam, to mała Mila miała już trochę więcej niż te obowiązkowe ileś tam dni na zgłoszenie do Urzędu, więc trzeba by było zmieniać. BTW obecnie nazwisko ojca w podobnej sytuacji nie jest NN, tylko nazwiskiem matki + imię zaproponowane przez matkę, więc Fryce musiały udać się do urzędu i zgodnie oznajmić wolę odnośnie nazwisk dziecięcia (np. mnie i ojcu dziecięcia mego zajęło to 6 lat).
  • rosynanta 20.03.18, 11:09
    iskrzy_54 napisała:

    > Tak - i bardzo mi się spodobało, że jednak Milena.
    >
    > Milena Melania? Milena Gizela? też wolę Milenę, ale o ile pamiętam, to mała Mil
    > a miała już trochę więcej niż te obowiązkowe ileś tam dni na zgłoszenie do Urzę
    > du, więc trzeba by było zmieniać.

    Ale na zmianę jest 6 miesięcy i nie wymaga to wiele wysiłku. Argument "pomyliliśmy Milenę i Melanię" wydaje się zrozumiały.
  • srebrny_lisek 16.03.18, 23:03
    Aga wypowiedziała wprost, że rodzina Ignasia raniła jego uczucia, wprowadziła nowy porządek na Roosevelta, pręgierz mentalny, którego nie darzyła zbytnio czcią wywiozła do pulpostwa, ale zależało jej na tym, by nie ranić niczyich uczuć, nawet coś od siebie ofiarowała - nie trzeba obowiązkowo przesiąkać borejkowskim antycznym sosikiem staropolskim, by pokojowo koegzytstować, szanować swoje zdanie i tradycje, czy nawiązywać rodzinne przyjaźnie. Zaznaczenie tego to duży postęp, nie wiem, czy MM mogła to zrobić dobitniej, zachowując jednocześnie swój obecny styl. ;)
  • a_weasley 16.03.18, 23:48
    Ida (s. 80) wygłasza oświadczenie wyjaśniające, dlaczego nie rozmawia i nie chce wiedzieć o życiu politycznym. Abstrahując od niespójności powyższego z konstrukcją psychiczną Idy (która musi zająć stanowisko i wyrazić je w dosadnej formie, bo inaczej byłaby chora), brzmi to jak odpowiedź na niedawną rozmowę o izolacji mentalnej w ogóle, a braku poglądów politycznych w szczególności. Tyle, że gdyśmy tu o tym rozmawiali, CZ była już w druku.

    --
    ŚWO
  • iwoniaw 20.03.18, 12:54
    Ida (s. 80) wygłasza oświadczenie wyjaśniające, dlaczego nie rozmawia i nie chc
    > e wiedzieć o życiu politycznym. Abstrahując od niespójności powyższego z konstr
    > ukcją psychiczną Idy (która musi zająć stanowisko i wyrazić je w dosadnej formi
    > e, bo inaczej byłaby chora)


    No właśnie, akurat Ida w ogóle nie jest tu w braku komentarza wiarygodna, ona pierwsza by wyrażała swe zdanie bez ogródek, nawet (a może zwłaszcza) mając świadomość, że znajdują się w towarzystwie osoby uważające wprost przeciwnie, które mogłyby się bez wątpienia poczuć co najmniej dotknięte (to możemy śmiało założyć, znając sposób werbalizowania poglądów przez Idę, niezależnie od tego, co by mówiła). Już prędzej widzę Patrycję ucinającą próby takiej rozmowy. Albo Gabrielę (tudzież Różę, choć może nie w depresyjnej wersji z CZ, gdzie raczej by zignorowała komentarz dowolny). Natalia to w ogóle mogłaby nie mieć poglądów politycznych i nie rozmawiać z tego właśnie powodu. Ale Ida? :-D


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • a_weasley 17.03.18, 00:32
    Mam sporo rodziny w Poznańskiem, przeważnie na wsi. Siłą rzeczy trochę się osłuchałem. W całym swoim nie tak już krótkim życiu nie spotkałem człowieka, który by mówił tak jak Chrobot. Ale ciągle komuś wychodziło jaj rychtyg trzy kila, ktoś komuś nic nie życzył, mieszkał d w drugiej gasce, jadł pyrki lub leberkę albo obalał się na motorze, bo go mojtło. A ja zdaniem tamtejszych nie w Warszawie mieszkam, jeno we Warszawie. Nie mówiąc już o pytającym „nie?” na końcu zdania oznajmującego.
    Do takich drobnych różnic językowych przywiązany, dopominałem się tutaj onego czasu o miejsce dla tego dialektu w Jeżycjadzie.
    No i mam. Chrobot mówi sztuczną gwarą, punkt zaliczony. Reszta – w tym babcie do orzechów, upiorna mamuśka Podeszwy i sam Podeszwa – po ogólnopolsku.

    P.S. Jeśli komu tytuł notki dziwny: onego czasu ukazywały się w "Głosie WIelkopolskim" teksty napisane czystą gwarą wielkopolską pt. "Blubry starego Marycha", taki lokalny odpowiednik Wiecha. Każdy tekst był opatrzony słowniczkiem w stylu "Hossa - Sztajgowanie papiórów na giełdzie".

    --
    Allah akbar! (ar.) - Mam depresję, działam samotnie, a tego, co z wami za chwilę zrobię, nie należy kojarzyć z moją religią.
  • czarna9610 17.03.18, 08:05
    Mnie zaskoczyło, że Ignacy Borejko spaceruje z psem. Przy okazji tego psa nieco przekarmia. Mała Mila ma kotkę i ta kotka jest z Anglii transportowana. Czyżby odpowiedź na jeden z wątków forum, że Borejkowie zwierząt nie lubią.
    Romantyczne przywitanie Gabi i Grzegorza, spontaniczny wypad i ten szampan na plaży. Grzegorz okazał się ważniejszy niż rodzina, a to forum ciągle drążyło jaki jest biedny i niekochany .
  • dziabka1 17.03.18, 08:13
    czarna9610 napisała:

    > Mnie zaskoczyło, że Ignacy Borejko spaceruje z psem. Przy okazji tego psa nieco
    > przekarmia. Mała Mila ma kotkę i ta kotka jest z Anglii transportowana. Czyżb
    > y odpowiedź na jeden z wątków forum, że Borejkowie zwierząt nie lubią.
    > Romantyczne przywitanie Gabi i Grzegorza, spontaniczny wypad i ten szampan na
    > plaży. Grzegorz okazał się ważniejszy niż rodzina, a to forum ciągle drążyło ja
    > ki jest biedny i niekochany .

    Ano właśnie. I forumo narzekało, że Pierwsze Porwanie Świętej zepsuł Bernard a Grzegorz nic nie zrobił. No to porwał ponownie. Skuteczniej. I bardziej, ekhm, romantycznie. Jeśli wiało na tejże plaży, to fajnie im piasek zgrzytał wszędzie. Ale może mieli farta.
  • ciotka_scholastyka 17.03.18, 14:49
    dziabka1 napisał(a):


    > Ano właśnie. I forumo narzekało, że Pierwsze Porwanie Świętej zepsuł Bernard a
    > Grzegorz nic nie zrobił. No to porwał ponownie. Skuteczniej. I bardziej, ekhm,
    > romantycznie. Jeśli wiało na tejże plaży, to fajnie im piasek zgrzytał wszędzie
    > . Ale może mieli farta.

    Jeśli to wrzesień, mieli też zapewne sporą publikę ;)
  • tt-tka 17.03.18, 18:06
    ciotka_scholastyka napisała:

    > dziabka1 napisał(a):
    >
    >
    > > Ano właśnie. I forumo narzekało, że Pierwsze Porwanie Świętej zepsuł Bern
    > ard a
    > > Grzegorz nic nie zrobił. No to porwał ponownie. Skuteczniej. I bardziej,
    > ekhm,
    > > romantycznie. Jeśli wiało na tejże plaży, to fajnie im piasek zgrzytał ws
    > zędzie
    > > . Ale może mieli farta.
    >
    > Jeśli to wrzesień, mieli też zapewne sporą publikę ;)

    Ale za to jak swojsko ! zaden tam szampan w kubelku i kieliszki z polmiskami, tylko walenie z gwinta :)
    PS czym zagryzali ?
  • dakota77 17.03.18, 18:11
    Ryba i bulkami, o ile pamietam :)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • kasiek8728 18.03.18, 19:18
    No nie okazał się. Wyłączył jej telefon. Nie wiemy czy ona nie zawinęłaby kiecy na powrót
  • tt-tka 18.03.18, 19:42
    kasiek8728 napisał(a):

    > No nie okazał się. Wyłączył jej telefon. Nie wiemy czy ona nie zawinęłaby kiecy
    > na powrót

    Litosci. Kto i komu wylaczyl ?
    Ponownie blagam, cytujcie !
  • kasiek8728 18.03.18, 20:38
    Grzegorz Gabrieli.

    Sorry. faktycznie jest to nieczytelnie ;)
  • tt-tka 18.03.18, 20:59
    Grzegorz wylaczyl telefon Gabonowi ? Sila, podstepem czy przekonal ja ? W jakich okolicznosciach ?
    Bajko ty moja, cuda niewidy...
  • iwoniaw 18.03.18, 21:19
    Gaba usnęła w aucie po podróży z Londynu i ulokowaniu Pyzy na Roosevelta, telefon dzwonił, Grzegorz nie chciał, żeby się obudziła i żeby jej znów przeszkadzali, więc wziął i wyłączył, przy okazji zmieniając kierunek jazdy na nadmorski (w planach mieli jechać do Floplicowa).


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • tanee 19.03.18, 00:17
    czarna9610 napisała:

    > Mnie zaskoczyło, że Ignacy Borejko spaceruje z psem. Przy okazji tego psa nieco
    > przekarmia. Mała Mila ma kotkę i ta kotka jest z Anglii transportowana. Czyżb
    > y odpowiedź na jeden z wątków forum, że Borejkowie zwierząt nie lubią.
    > Romantyczne przywitanie Gabi i Grzegorza, spontaniczny wypad i ten szampan na
    > plaży. Grzegorz okazał się ważniejszy niż rodzina, a to forum ciągle drążyło ja
    > ki jest biedny i niekochany .

    Nadal martwię się o kotka. Wyruszył z Oxfordu na początku września, a do 14 października nadal nie dotarł.
  • rosynanta 20.03.18, 11:11
    tanee napisał(a):

    > czarna9610 napisała:
    >
    > > Mnie zaskoczyło, że Ignacy Borejko spaceruje z psem. Przy okazji tego psa
    > nieco
    > > przekarmia. Mała Mila ma kotkę i ta kotka jest z Anglii transportowana.
    > Czyżb
    > > y odpowiedź na jeden z wątków forum, że Borejkowie zwierząt nie lubią.
    > > Romantyczne przywitanie Gabi i Grzegorza, spontaniczny wypad i ten szamp
    > an na
    > > plaży. Grzegorz okazał się ważniejszy niż rodzina, a to forum ciągle drąż
    > yło ja
    > > ki jest biedny i niekochany .
    >
    > Nadal martwię się o kotka. Wyruszył z Oxfordu na początku września, a do 14 paź
    > dziernika nadal nie dotarł.

    W dodatku teraz jest marzec :D
  • dziabka1 17.03.18, 08:15
    Aha. I tak teraz przyszło mi do głowy, że całą ta książka to jest jedna wielka aluzja, polemika i odpowiedzi na sugestie, dyskusje i analizy. Jaki z tego wniosek? Książka jest naszym wspólnym dziełem :)
    Chyba możemy się cieszyć, że mamy aż tak wielki wpływ na akcję Jeżycjady.
  • zachariasz93 17.03.18, 11:31
    Zgadzam się w pełni! Dla mnie ta część jest niemalże w całości odpowiedzią na nasze grupowe rozważania. :)

    1. Nora ma długie włosy będąc jednocześnie pozytywną bohaterką! Tak samo (wedle ilustracji) Łucja.

    2. Anna maluje paznokcie na różowo. Jestem za to w stanie wybaczyć 16-letniej Norze jej wyszykowanie się "w 20 minut" do szkoły, składające się z umycia twarzy i założenia białych (co?!) rajstop. Bo te sandałki przeżyję. Ale dorosła kobieta i na rozpoczęcie roku przychodzi ubrana jak 9-latka? Stop. Miało być krótko i w punktach.

    3. Relacja ze zwierzętami. Pies, kot, kanarek, jeż. Kury (chociaż z wnętrznościami!) w garze nie liczę.

    4. Małżeństwa. Relacja Gaby i Grzesia, Florków, Ignacego i Milicji - cudo. MM się baaardzo postarała, by z nich zrobić ludzi. Momentami zdzwiaczałych, ale ludzi.

    5. Ktoś w końcu obronił IGS. Skutecznie.

    6. Grzegorz dostał język w gębie i przeżycia wewnętrzne.

    7. Mało Gaby. A jak już była, to ludzka.

    8. Wciąż charakterna, ale już stabilna emocjonalnie Ida.

    9. Wkurzony Mareczek (Ho, ho, ho!)

    10. Deklaracja Nory, że stawia na rozwój przed związkami i dziećmi. I dotrzymanie słowa. Bo doktorat (czyli coś koło 26 lat) to normalny wiek na dziecko.

    11. Ciąża u córki Roberta - też w normalnym wieku.

    12. Młoda matka z lękami i obawami, prawdziwymi i utrzymującymi się długo po porodzie. Miły kontrast dla młodej Róży rozpływającej się nad Małą Milą, która zacięcie pachniała niemowalakiem i temu poświęcała cały wolny czas.

    13. Sprowadzenie starych bohaterów. Dziwaczne, naciągane jak gacie na Debbie Wolowitz, ale jest.

    14. Mniej zachwytów nad Dorotą.

    15. Córki Patrycji są ładne i pulchne, a nie grube i cofnięte w rozwoju.

    16. Autorka wprost pisze, jakby w odpowiedzi na forumowe zarzuty, że bracia Rojek są wyjątkowo dziecinni.

    17. Męski bohater (August), który potrafi sadzić błędy ortograficzne i jednocześnie być dobrym człowiekiem. Jakby autorka chciała stworzyć drugiego Lelujkę i dać mu szczęście. Bo Gaudenty czymś mi Maćka przypomina, ale jeszcze nie zdefiniowałam, czym.

    18. Nora widzi, ze rodzina jest apodyktyczna, wtrąca się i siedzi matce na głowie.

    19. Oni mają przyjaciół! Lonia, koleżanka Idy, znajomy IGS, znajomy Laury, koleżanki Nory. Są przyjaźnie i znajomości. Dużo, jak na jeden tom.

    20. Młodzież pije alkohol. 16-letnia młodzież. I nikt nie celuje w nią słoikami.



    I coś na bank tam jeszcze jest, ale muszę całość przetrawić i przeczytać za jakis czasem ponownie. :)
  • czekolada72 19.03.18, 20:29
    zachariasz93 napisał(a):


    > 19. Oni mają przyjaciół! Lonia, koleżanka Idy, znajomy IGS, znajomy Laury, kole
    > żanki Nory. Są przyjaźnie i znajomości. Dużo, jak na jeden tom.
    >
    Jest takze mamusia kolegi Ziutka, ktora na zmiane z Ida - odwozi po szkole chlopcow do domu.
  • loreii 20.03.18, 20:27
    Ciekawe czy ta mamusia jest jakos spokrewniona ze Zbysławem Koteckim - absztyfikantem Milicji z czasów studenckich ?
  • iwoniaw 20.03.18, 20:43
    Skoro dziecię ma upiorne, to na 100% jest to wnuczę Zmysława :-D


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • hamerykanka 18.03.18, 22:50
    A wiadomo cos wiecej o tych koniach Flobrow? Niestety nie mam mozliwosci, by przeczytac, a temat mnie ciekawi

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • dakota77 18.03.18, 23:04
    No wiec niestety mowa o stadninie. Ale mowi tak nauczycielka Nory, moze sie nie znac. Oraz mowa o tym, ze szwagier matki Augusta kupil od Florka konia, piekna sztuke. Ale w sumie nie mozna na 100% zakladac, ze byl to zrebak ich chowu. W koncu ludzie sprzedaja tez z roznych powodow dorosle konie...

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • hamerykanka 19.03.18, 02:31
    Dzieki!Mialam nadzieje, ze bedzie choc powiedziane, jakie to konie.

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.