Dodaj do ulubionych

Realizm (tak sobie myślę...)

13.03.18, 14:02
Jak w tytule - tak sobie myślę (o zgrozo, świętokradzko ;-) ) - czy to czasem nie jest tak, że konstruując postaci, wymyślając nową książkę P. Musierowicz po prostu tworzy je 'podług siebie', wkłada im w usta swoje poglądy i każe im obowiązkowo wyznawać te wartości, które i ona sama wyznaje?... No to właśnie tak to chyba jest. Ważniejsze pytanie brzmi : czy klasę powieściopisarza poznaje się po tym, że potrafi tak samo płynnie, wiarygodnie, plastycznie i udanie sportretować w książce postać całkowicie od siebie odmienną, z innymi aspiracjami, systemem wartości, przekonaniami i stylem życia? Cóż, sądzę, że tak. Moja ukochana angielska pisarka powieści detektywistycznych potrafi właśnie wiarygodnie przedstawić w książce postać i małego chłopca-wisusa, i dobrodusznego proboszcza, i starej zdewociałej panny, i ministra Korony. Obdarza te postaci tak wiarygodną podbudową psychologiczną, cechami charakteru i usposobienia, że "kupujemy" je bez szemrania, a co więcej - niekoniecznie lubimy te "porządne" i niekoniecznie pogardzamy czy odżegnujemy się od tych czarnych charakterów, ukazanych bardzo ludzko i z opisem okoliczności, które - wiarygodnie - popchnęły postać do takich a nie innych działań. U tej pisarki nie ma wartościowania, dzielenia bohaterów na jakieś elity i tę gorszą resztę - u P. Musierowicz niestety jest. Jej postaci są albo święte, albo odpychające, nieprzyjemne i godne pogardy (nie współczucia!...) - do dziś mam w pamięci jej określenie Igora Bogatki z "Feblika" : "ten biedny prymityw" - ależ mi to zgrzytnęło, mimo oczywistych cech Bogatki.
Więc po prostu - skoro wiemy to i owo o P. Musierowicz - nie trzeba chyba dziwić się, że jej bohaterowie (ci "właściwi") zawsze są wielodzietni, wierzący, pobożni, heteroseksualni, dobrze wykształceni, żadnych singli, żadnych rozwodników, którzy nie są z powodu braku małżonka, a zwłaszcza dzieci ogromnie nieszczęśliwi... Taki model rodziny ma i taki (tylko) uznaje P. Musierowicz. I chyba nie powinniśmy (ja nie powinnam) oczekiwać czego innego; w Jeżycjadzie po prostu NIE BĘDZIE zadowolonej z życia, spełnionej panny czy rozwódki, wdowy itp. - dla P. Musierowicz takich po prostu nie ma.
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 13.03.18, 14:56
    Poglady pisarza to jedno, a umiejetnosci - calkiem co innego. Niech sobie promuje ten jedynie sluszny model, ale niech to robi DOBRZE ! I niech ten model kupy sie trzyma, a nie mamy szczesliwie zamezna, wiecznie troskliwa, na stalej posadzie kobiete, ktora nawet nie zauwaza (a i jej maz, ojciec dzieciom tez), ze syn zima lata w "tandetnych adidaskach".
    W tym rzecz, ze postacie z zalozenia swiete sa lub staja sie odpychajace. A to juz blad/nieumiejetnosc MM.
  • krystalla 13.03.18, 17:08
    No cóż, tt-tko, przy całej naszej sympatii do MM - tak to chyba właśnie jest.
    Teraz na najtańszych warsztatach pisarskich ;-) uczą, że postać powieściowa nie może być jednowymiarowa, sztucznie "jakaś", powinna być "taka, taka i taka", przeżywać jakieś rozterki, dylematy - a nie być świętą i jednomyślną praktycznie od urodzenia.
    Skłaniam się ku twierdzeniu, które tu już padło, że najlepsze książki MM to te, które pisała "z życia", sama mając drobne dzieci. Wtedy było prawdziwie, było ludzko, normalnie.
  • guineapigs 13.03.18, 18:44
    Nie chodzilam na warsztaty pisarskie, ale mysle, ze i maja tam racje, i nie maja... Jest wiele postaci literackich jednoznacznie okreslonych jako zle, i jako dobre. Wezmy taka 'Trylogie' - Michal Wolodyjowski jest jednoznacznie dobry, prawy, odwazny, patriota cala geba, tudziez Ketling. Zly jest jednoznacznie Azja, ksiaze Bogumil, i pewnie inni sie znajda.
    Niejednoznaczny jest Kmicic, chociaz w koncu Aniol Go Odmienil. Bohun tez taki troche dobry, ale bardziej zly.
    Wiem, ze Trylogia ma i wielbicieli, i wrogow - ale warsztatu to Sienkiewiczowi odmowic nie sposob i mimo tych kilku papierowych/posagowych bohaterow jest to tekst swietnie napisany, risercz wrecz niesamowity - jak sobie pomysle, ile godzin/dni/tygodni Sienkiewicz musial poswiecic na badanie epoki i to w czasach bibliotek - to mie podziw nad podziwy ogarnia.
    Zatem chyba nie tylko o jedno/wielo wymiarowosc postaci chodzi.
    W bajkach/basniach/ksiazkach dla dzieci postaci tez sa zazwyczaj jednowymiarowe - ale to sa opowiesci skierowane do dzieci, wiec wiadomo, ze dzieciom trudno wciskac rozne rozterki moralne, bo dzieci tego po prostu nie ogarna. Ale przeciez bajki/ksiazki dla dzieci czyta sie z przyjemnoscia, nawet w wieku ... hmmm.. poznodzieciecym?
    Kto nie lubi basni czy fajnych ksiazek dla dzieci - niech pierwszy rzuci we mie kamieniem!

    No i jeszcze dopisze, ze Pyza nie jest swietnie wyksztalcona, nawet w liceum szlo jej kiepsko, o studiach to juz sie wypowiadac nie bede, bo wiadomo: za mezem poszla. Jakby wyszla za studenta elektroniki, to pewnie by poszla na elektronike, jak za filozofa - to na filozofie - i tak dalej. Ale rownoczesnie tak ja MM upupila, ze szkoda gadac, nawet wcisnela jej te absurdalna Budke Z Kurczakami w usta. A przeciez Pyza mogla skonczyc jakis kurs, ktorych jest fafnascie w kazdym miescie i byc np. florystka, asystentka, sekretarka, technikiem weterynarii (wiem wiem - nie miala zadnych 'ciagotow' do zwierzat, jak zreszta zadne dziecko z klanu nie ma, co jest anormalne), i dziesiec innych normalnych, uczciwych zawodow moglaby zdobyc przy wsparciu rodziny.
  • gat45 13.03.18, 19:03
    guineapigs napisała:

    [...]A przeciez Pyza mogla skonczyc jakis kurs, ktorych jest fafnascie w kaz
    > dym miescie i byc np. florystka, asystentka, sekretarka, technikiem weterynarii
    > (wiem wiem - nie miala zadnych 'ciagotow' do zwierzat, jak zreszta zadne dziec
    > ko z klanu nie ma, co jest anormalne), i dziesiec innych normalnych, uczciwych
    > zawodow moglaby zdobyc przy wsparciu rodziny.

    A może by spróbowała śpiewać ?
  • pysikowa 19.03.18, 19:01
    Róża byłaby wspaniałą szeregową urzędniczką, taką panią z okienka. Grzecznie stosowałaby się do wszystkich standartow i procedur, z cierpliwością tłumaczyła nieogarniętej staruszce, jakie dokumenty donieść do załatwienia danej sprawy, po przepisowych 8 godzinach pracy wracałaby do domu i miała czas dla dzieci, bo żadnych dziwnych nadgodzin, dyżurów, asapowych projektów. Żadna kariera, zwyczajna praca. No, ale to posada niegodna Borejkówny przecież.
  • bupu 19.03.18, 19:41
    pysikowa napisał(a):

    > Róża byłaby wspaniałą szeregową urzędniczką, taką panią z okienka. Grzecznie st
    > osowałaby się do wszystkich standartow i procedur, z cierpliwością tłumaczyła n
    > ieogarniętej staruszce, jakie dokumenty donieść do załatwienia danej sprawy, po
    > przepisowych 8 godzinach pracy wracałaby do domu i miała czas dla dzieci, bo ż
    > adnych dziwnych nadgodzin, dyżurów, asapowych projektów. Żadna kariera, zwyczaj
    > na praca. No, ale to posada niegodna Borejkówny przecież.

    Za to Milicję totalnie widzę jako Bestię z Dziekanatu...


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 13.03.18, 19:34
    "Risercz wrecz niesamowity" - coz, wspolczesni Sienkiewiczowi a znajacy sie na rzeczy byli innego zdania. Sam Jez wytknal mu bodajze ok. 30 niescislosci, przeklaman i zwyklej ignorancji w kwestiach podstawowych i rzeczowych, nie pogladowych bynajmniej, a inni tez sobie nie zalowali :)
    Guin, koniaro, slyszalas o wierzchowcach, ktore ledwo nogami powlocza, a kilka stron dalej (odpoczynku nie bylo) szarzuja az milo ? Machnowka i Konstantynow, podpowiadam.
  • guineapigs 13.03.18, 19:54
    A to te same konie, czy moze wymienione na popasie? Chyba armie mialy ze soba konie zapasowe? W razie czego tez rekwirowaly.
    Ale przyznasz chyba sama, ze 30, ba - 100 kiksow na Potop to kocie szczyny w porownaniu z ta sama iloscia w kilku ksiazeczkach MM, po sto-dwiescie stron kazda.
    Ale tt-tko, ja tu mam inne zagadnienie: otoz kiedys wyrazilas chec odkupienia ode mie pomyslu na zarabianie spiewaniem - w znaczeniu: Zaplac - a przestane spiewac.
    Wysublimowalam, ze i ty takze, jak ja, jestes posiadaczka takiej niesamowitej skali i tonacji, ze kompozytorzy nie sa w stanie nic 'pod nas' napisac. Napisza pod Callas, Adele, Lady Ga Ga, Zdzislawe Sosnicka - ale my (tu i ja) dysponujemy tak niesamowita i niespotykana skala, ze 'pod nas' po prostu kompozytorzy nie pisza, bo za trudne to dla nich.
    No to mam taka propozycje: MOZE DUET? A jak sie dalej okaze, to moze i CHOR?
    Juz mam nawet nazwe: DUET ZDROJOWY. Stajemy przed taka restauracja typu es, zaczynamy spiewac. Ludzie omijaja, niektorzy wrecz salwuja sie ucieczka juz z wnetrza. Wlasciciel nie ma wyboru: musi nam zaplacic za cisze, by ktokolwiek do niego skrecil, o zawitaniu we progi nie wspomne.
    Stawka 1 zl za niespiewanie = 60 zl za godzine, recze za gotowosc do zaplaty.
    Ryzykujesz?
    Ale jakie to ryzyko....
  • tt-tka 13.03.18, 20:08
    guineapigs napisała:

    > A to te same konie, czy moze wymienione na popasie? Chyba armie mialy ze soba k
    > onie zapasowe? W razie czego tez rekwirowaly.

    Zapasowe tez powloczyly, a zarekwirowac nie bylo u kogo :)

    > Ale przyznasz chyba sama, ze 30, ba - 100 kiksow na Potop to kocie szczyny w po
    > rownaniu z ta sama iloscia w kilku ksiazeczkach MM, po sto-dwiescie stron kazda

    To akurat bylo o OiM, bo do tego najwiecej mialam opracowan krytycznych. I z pewnoscia nie wszystkie kiksy wymieniono. Ale owszem, az takich wpadek jak MM Sienkiewicz nie mial tak wiele.


    > .
    > Ale tt-tko, ja tu mam inne zagadnienie: otoz kiedys wyrazilas chec odkupienia o
    > de mie pomyslu na zarabianie spiewaniem - w znaczeniu: Zaplac - a przestane spi
    > ewac (...) No to mam taka propozycje: MOZE DUET? A jak sie dalej okaze, to moze i CHOR?
    > Juz mam nawet nazwe: DUET ZDROJOWY. Stajemy przed taka restauracja typu es, za
    > czynamy spiewac. Ludzie omijaja, niektorzy wrecz salwuja sie ucieczka juz z wne
    > trza. Wlasciciel nie ma wyboru: musi nam zaplacic za cisze, by ktokolwiek do ni
    > ego skrecil, o zawitaniu we progi nie wspomne.
    > Stawka 1 zl za niespiewanie = 60 zl za godzine, recze za gotowosc do zaplaty.
    > Ryzykujesz?

    No pewnie ! Z radoscia !
  • gat45 13.03.18, 20:37
    guineapigs napisała:

    [...]
    > Ale tt-tko, ja tu mam inne zagadnienie: otoz kiedys wyrazilas chec odkupienia o
    > de mie pomyslu na zarabianie spiewaniem - w znaczeniu: Zaplac - a przestane spi
    > ewac.
    > Wysublimowalam, ze i ty takze, jak ja, jestes posiadaczka takiej niesamowitej s
    > kali i tonacji, ze kompozytorzy nie sa w stanie nic 'pod nas' napisac. Napisza
    > pod Callas, Adele, Lady Ga Ga, Zdzislawe Sosnicka - ale my (tu i ja) dysponujem
    > y tak niesamowita i niespotykana skala, ze 'pod nas' po prostu kompozytorzy nie
    > pisza, bo za trudne to dla nich.
    > No to mam taka propozycje: MOZE DUET? A jak sie dalej okaze, to moze i CHOR?
    > Juz mam nawet nazwe: DUET ZDROJOWY. Stajemy przed taka restauracja typu es, za
    > czynamy spiewac. Ludzie omijaja, niektorzy wrecz salwuja sie ucieczka juz z wne
    > trza. Wlasciciel nie ma wyboru: musi nam zaplacic za cisze, by ktokolwiek do ni
    > ego skrecil, o zawitaniu we progi nie wspomne.
    > Stawka 1 zl za niespiewanie = 60 zl za godzine, recze za gotowosc do zaplaty.
    > Ryzykujesz?
    > Ale jakie to ryzyko....

    Mogę zostać Waszym impresario.
    Na dobry początek opracuję Wam profesjonalny cennik (na przykład stawka za nie śpiewanie duetu z Lakme powinna zdecydowanie przekraczać tę za nie odśpiewanie "che soavo zefiretto". I tak dalej. Wykonamy też próbnik : po minucie 30 sekund z każdego proponowanego do nie odśpiewania utworu (zapraszam na łęgi nad moją rzeczką na te nagrania, tam bywają tylko dziki, a im żadne dźwięki nie straszne, oraz koziołki, a te z kolei uciekną). Zapewniam Was, że po przedstawieniu takich próbek każdy właściciel lokalu uzna nasz cennik za rozsądny i płacić będzie z ulgą i z wdzięcznością w oku.
    Następnie popracujemy nad abonamentami (nie śpiewanie przez tydzień - miesiąc - kwartał ; ten ostatni wariant z bonifikatą, ostatnie 10 dni gratis).
    Biorę tylko 10%.
  • guineapigs 13.03.18, 20:52
    Uwielbiam profesjonalistow.
    Ile kosztuje niespiewanie Arii Krolowej Nocy? A Habanery?
    Mam tez cos specjalnego: otoz za stosowna zaplata nie zaspiewam Edith Piaf.. Lesjeble ta ta tam tam....
  • gat45 13.03.18, 21:03
    No nieeeeee !
    To ma być duet czy partie solowe ?
    Nasza firma nie toleruje niedoróbek, żeby mi to było jasne ! Robimy ofertę na nie śpiewanie dwóch sopranistek, ok?
  • guineapigs 13.03.18, 21:13
    Bardzo prosze, by mie nie ograniczac tworczo. To cenzura. Spierdziele wszystko, a nie tylko wyjatki.
  • gat45 13.03.18, 21:49
    "Wyjątka" to będzie nazwa waszego duetu. Powtarzam, rozpracowuję ofertę na duet, a nie na solistki. Zgodnie z zapodanym zapotrzebowaniem. Duecistki siłą rzeczy ograniczają się wzajemnie.
    Zajęcia z propedeutyki dueciarstwa są przewidziane dla obu wykonawczyń przed rozpoczęciem sezonu. Śpiewać odstraszająco też trzeba umieć, bo można niechcący wpaść na coś, co się spodoba - i cała precyzyjnie opracowana strategia marketingowa weźmie w .... No, w łeb weźmie. Publiczność polubi - czego mamy liczne dowody wśród aktualnie parających się śpiewem solistów, duecistów i większych zespołów. I co my wtedy zrobimy, jak zaczniecie z Tetetką przyciągać zamiast odstraszać ? Ja się pytam ?
  • ssssen 14.03.18, 08:26
    gat45 napisała:

    > "Wyjątka" to będzie nazwa waszego duetu.

    Inspiracja Wojtyszką? ;)
  • gat45 14.03.18, 10:34
    A co to jest Wojtyszka (Wojtyszko?) ?
  • bupu 14.03.18, 12:56
    gat45 napisała:

    > A co to jest Wojtyszka (Wojtyszko?) ?

    Maciej Wojtyszko, twórca sympatycznych opowiadań o Brombie i innych. Wsrod tych opowiadań jest tekst "Zwierzątko mojej mamy", w którym tytułowe Zwierzątko domaga się by nie nazywać go wyjątkiem. Może być śpiewatko, albo mówiatko, ale nie wyjątko, bo nie wyje.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • jottka 14.03.18, 13:01
    one nie są sympatyczne, choć to też, one są genialne! gat, jeśli nie znasz, musisz je poznać - najlepiej nabyć i to w postaci papierowej, bo autorskie ilustracje też są wybitne i stanowią część dzieła. jak ty żyłaś, nie znając filmu Glusia "Szeryfie, kładź ogonek na stół, także" albo historii romansu Malwiny - dziewczyny-zegarynki i poety Fikandra??? albo samej Bromby? a Psztymucle???
  • bupu 14.03.18, 13:14
    jottka napisała:

    > one nie są sympatyczne, choć to też, one są genialne! gat, jeśli nie znasz, mus
    > isz je poznać - najlepiej nabyć i to w postaci papierowej, bo autorskie ilustra
    > cje też są wybitne i stanowią część dzieła. jak ty żyłaś, nie znając filmu Glus
    > ia "Szeryfie, kładź ogonek na stół, także" albo historii romansu Malwiny - dzie
    > wczyny-zegarynki i poety Fikandra??? albo samej Bromby? a Psztymucle???

    A Glisando? A "podziwiaj mnie i patrz, jestem fruwajacy Gzdacz"? :D


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mamuka_z_boru 14.03.18, 13:35
    bupu napisała:

    > jottka napisała:
    >
    > > one nie są sympatyczne, choć to też, one są genialne! gat, jeśli nie znas
    > z, mus
    > > isz je poznać - najlepiej nabyć i to w postaci papierowej, bo autorskie i
    > lustra
    > > cje też są wybitne i stanowią część dzieła. jak ty żyłaś, nie znając film
    > u Glus
    > > ia "Szeryfie, kładź ogonek na stół, także" albo historii romansu Malwiny
    > - dzie
    > > wczyny-zegarynki i poety Fikandra??? albo samej Bromby? a Psztymucle???
    >
    > A Glisando? A "podziwiaj mnie i patrz, jestem fruwajacy Gzdacz"? :D
    >
    >
    Widzę zręby grupy FFF - Forum Fanów Fikandra :)
  • zla.m 14.03.18, 15:53
    A ja zawsze największą fanką byłam tego: lubimyczytac.pl/ksiazka/53116/sekret-wrozki/wszyscy

    To chyba mało znana książka (nie wymienia jej nawet wiki, przez chwilę miałam wątpliwości, czy nie pokićkałam autorów) i pomyślana dla trochę starszych. Czytałam ją kilkanaście razy. Jest tam piękny dialog, kiedy czarny charakter mówi o sobie kiepskim wierszem, wróżka wzdycha:
    - Ale prymityw!
    - Prymityw, nie prymityw, ale mam was w worku.
    To jest takie życiowe...

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • kindzie 19.03.18, 22:34
    zla.m napisała:

    > A ja zawsze największą fanką byłam tego: lubimyczytac.pl/ksiazka/53116/sekret-wrozki/wszyscy
    >

    O jak miło spotkać współfankę tej cudownej książeczki! Upłynęło już co najmniej tyle lat, ile Drwęca studiował u Zdzichy, odkąd przeczytałam ją po raz pierwszy, a ciągle jeszcze czasami dla poprawy humoru, nucę sobie fragmenty niektórych piosenek (melodie same jakoś mi się narzuciły): "Że znajdę go, wierzyłam święcie, sposób na wszystko, oto wzór!.."
  • mamuka_z_boru 14.03.18, 13:01
    gat45 napisała:

    > A co to jest Wojtyszka (Wojtyszko?) ?

    Wojtyszko :) Maciej - pisarz, dramaturg, reżyser.
    KONIECZNIE przeczytaj klasykę Wojtyszki dla dzieci - "Bromba i inni". Bawi mnie nieustająco od ćwierćwiecza.
    Moja ulubiona mruczanka z Bromby:
    "Co na dole, to na dole, co na górze, to na górze.
    Lepiej w smole niż w stodole,lepiej w murze niż na bzdurze!
    Co na górze, to na górze, co na dole, to na dole.
    Kształcą książki i podróże, a najlepiej łapać mole".

    A oburz wszelaki wyrażam fumio:
    "Fum, fum, fum, fum, fum! Do czego to podobne! Do czego to podobne! Jesteśmy zawiedzione, jesteśmy złe i głodne! Fum, fum, fum, fum, fum! Do czego to podobne! Do czego to podobne! Ach, kiedyż wypoczniemy łagodne i wygodne!"

    Bromba to skarbnica powiedzonek na każdą okazję :) I wyszła w formie ebooka :)
  • krystalla 14.03.18, 13:14
    Fikander!!! :) :) :)
  • minerwamcg 14.03.18, 13:57
    "Cień moich uszu przeklęty".

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • czekolada72 19.03.18, 17:00
    A moja ulubiona była Synteza Wojtyszki
    lubimyczytac.pl/ksiazka/73461/synteza

    --
    Nigdy sie nie tłumacz - przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą - M. Twain
    Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się - A. Huxley
    "Ja kur.. nie wejdę? Ja?". - Artur Hajzer
    Fela 2003-2016
  • tt-tka 13.03.18, 22:13
    gat45 napisała:

    > No nieeeeee !
    > To ma być duet czy partie solowe ?
    > Nasza firma nie toleruje niedoróbek, żeby mi to było jasne ! Robimy ofertę na
    > nie śpiewanie dwóch sopranistek, ok?

    OK. Co prawda dysponuje sznapsbarytonem, ale nie spiewac moge dowolnym glosem. I zgadzam sie na 10%, a nawet podejmuje sie przekonac do tego Guin, gdyby stawiala opor.
  • tt-tka 13.03.18, 22:14
    A wlasciwie to nie OK. Dlaczego tylko sopranistek ? Najdrozsze partie wszystkich glosow poprosze. Poprosimy, bo wierze w Guin.
  • guineapigs 13.03.18, 22:30
    No ja w tym wypadku stawiam na chor. Chor indywidualnosci. Kazdy po swojemu. Kazdy inaczej.
    Mysle, ze o to chodzi.
  • gat45 13.03.18, 22:58
    OK.
    Zrobi się program EXTRA PLUS (odpowiednio droższy), a polegający na tym, że obie wykonawczynie będą nie śpiewać każda zupełnie innej arii. Na ten przykład Morska - Habanerę, a Tetetka (jednocześnie) barytonową arię szampańską. Albo Morska będzie robić Królową Nocy, a Tetetka - arię o pchle (tyś pchła, tyś pchła mnie do miłości tej).
    Obawiam się tylko, że na nagrania próbek do Extra Plus trzeba będzie wynająć jakiś dobrze izolowany schron przeciwatomowy.
  • minerwamcg 14.03.18, 13:57
    Madame Jenkins wysiada.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • iskrzy_54 13.03.18, 23:40
    guineapigs napisała:

    A to te same konie, czy moze wymienione na popasie? Chyba armie mialy ze soba konie zapasowe? W razie czego tez rekwirowaly.
    Ale przyznasz chyba sama, ze 30, ba - 100 kiksow na Potop to kocie szczyny w porownaniu z ta sama iloscia w kilku ksiazeczkach MM, po sto-dwiescie stron kazda.
    Ale tt-tko, ja tu mam inne zagadnienie: otoz kiedys wyrazilas chec odkupienia ode mie pomyslu na zarabianie spiewaniem - w znaczeniu: Zaplac - a przestane spiewac.
    Wysublimowalam, ze i ty takze, jak ja, jestes posiadaczka takiej niesamowitej skali i tonacji, ze kompozytorzy nie sa w stanie nic 'pod nas' napisac. Napisza pod Callas, Adele, Lady Ga Ga, Zdzislawe Sosnicka - ale my (tu i ja) dysponujemy tak niesamowita i niespotykana skala, ze 'pod nas' po prostu kompozytorzy nie pisza, bo za trudne to dla nich.
    No to mam taka propozycje: MOZE DUET? A jak sie dalej okaze, to moze i CHOR?
    Juz mam nawet nazwe: DUET ZDROJOWY. Stajemy przed taka restauracja typu es, zaczynamy spiewac. Ludzie omijaja, niektorzy wrecz salwuja sie ucieczka juz z wnetrza. Wlasciciel nie ma wyboru: musi nam zaplacic za cisze, by ktokolwiek do niego skrecil, o zawitaniu we progi nie wspomne.
    Stawka 1 zl za niespiewanie = 60 zl za godzine, recze za gotowosc do zaplaty.
    Ryzykujesz?
    Ale jakie to ryzyko....

    Weźcie mnie to będzie tercet (nieegzotyczny). To moja osobista tragedia - uwielbiam śpiewać, niestety talentu niet. BTW Sienkiewicza, ktoś kiedyś powiedział, że gdyby facet miał czas na redakcję (pisał z odcinka na odcinek, o ile dobrze pamiętam) to dzieła byłyby genialne.
  • ssssen 14.03.18, 08:24
    iskrzy_54 napisała:


    > Ale tt-tko, ja tu mam inne zagadnienie: otoz kiedys wyrazilas chec odkupienia
    > ode mie pomyslu na zarabianie spiewaniem - w znaczeniu: Zaplac - a przestane sp
    > iewac.

    Zaraz tam "wymyśliłaś"... To już było w "Kajku i Kokoszu":

    "- Za dodatkową opłatą nasz statkowy trubadur umili wam rejs śpiewając przebój.
    - Bum, tralalala, chlapie fala, po głębinie statek płynie..."

    (po kilku godzinach "bum, tralalala, chlapie fala, po głebinie statek płynie"...)

    - Za dodatkową opłata nasz statkowy trubadur umili wam rejs nie śpiewając już przeboju."

    vignette.wikia.nocookie.net/kajkoikokosz/images/7/72/Bum_Tralala.png/revision/latest?cb=20140314133658
  • zla.m 14.03.18, 11:52
    iskrzy_54 napisała:
    >
    > Weźcie mnie to będzie tercet (nieegzotyczny). To moja osobista tragedia - uwiel
    > biam śpiewać, niestety talentu niet. BTW Sienkiewicza, ktoś kiedyś powiedział,
    > że gdyby facet miał czas na redakcję (pisał z odcinka na odcinek, o ile dobrze
    > pamiętam) to dzieła byłyby genialne.

    Ja też chce nie śpiewać!!! Proszę, oto moje referencje: podobno dzieci uwielbiają, gdy mamy im śpiewają, niezależnie od talentu wokalnego. Mnie dziecko własne, lat niecałe 2, z całą stanowczością mówiło "nie śpiewaj! nie śpiewaj!".



    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • tt-tka 14.03.18, 12:08
    zla.m napisała:

    >
    > Ja też chce nie śpiewać!!! Proszę, oto moje referencje: podobno dzieci uwielbia
    > ją, gdy mamy im śpiewają, niezależnie od talentu wokalnego. Mnie dziecko własne
    > , lat niecałe 2, z całą stanowczością mówiło "nie śpiewaj! nie śpiewaj!".

    Pieknie jest :), na razie mamy chetne na kwartet. A moze dwa duety i obstawiac po dwa lokale ?
  • zla.m 14.03.18, 14:40
    Może faktycznie taki większy zespół i np.: "nie śpiewamy w całej Krynicy..." ;-)

    --
    Ja tez sie boję chorych psychicznie nawet tych z ciężką depresją, bo nie wiadomo co im strzeli - zabija się albo zrobią krzywdę sobie i innym np. (...) spadną na kogoś skacząc z wiezowca. by bergamotka77
  • guineapigs 14.03.18, 19:03
    Zla_m napisala:
    Ja też chce nie śpiewać!!! Proszę, oto moje referencje: podobno dzieci uwielbiają, gdy mamy im śpiewają, niezależnie od talentu wokalnego. Mnie dziecko własne, lat niecałe 2, z całą stanowczością mówiło "nie śpiewaj! nie śpiewaj!".

    O kurcze... nie sadzilam, ze do naszego choru in spe bedzie wymagane przedstawianie referencji... Moze jeszcze zastosujemy castingi i przesluchania, jak do Metropolitan Opera?
    BTW, zdanie 'nie spiewaj' slysze od zawsze, mie ludzie to zdanie mowia najczesciej. Ostatnio kolega w pracy stwierdzil, ze jakby byl dzieckiem a ja niania i spiewalabym mu kolysanki, to on by udawal, ze juz spi - by mie powstrzymac w spiewaniu.

    Ale widze, ze trafilam w sedno: w narodzie jest wielka potrzeba spiewania, ale malo kto sprosta ostrym wymogom rynku. No wiec wyszlam swym pomyslem do tego bidnego ludu, co to zadna miara nie sprosta - i moge dac mu mozliwosc tego spiewania, ba - nawet turnee! I nawet zarobek!
    Obawiam sie jednak, ze niedlugo staniemy sie klubem elitarnym, skupiajacym juz takie naprawde kompletne nawet nie beztalencia, a wrecz atalencia. Byc moze atelnc(iow) jest tyle, ilu geniuszow? Jak w rozkladzie Gaussa?
    Najgorszy jest ten srodek, hi hi hi. Niby nie umie ladnie spiewac, ale jakos cos tam mozna nauczyc/przydusic/wytresowac, by przynajmniej minimum dal rade.
    Owi sie nie zalapia nigdzie, ani do Metropolitan Opera, ani do naszego choru.
    Wszedy za slabi, przekleci, zlamani....
    Ale juz i Pismo mowi: nie badz letni, badz goracy lub zimny, ale nie letni.
  • lord_vmordevol 14.03.18, 09:11
    guineapigs napisała:

    > A to te same konie, czy moze wymienione na popasie? Chyba armie mialy ze soba k
    > onie zapasowe? W razie czego tez rekwirowaly.

    Konia do szarży to się od chłopa, a nawet w przydrożnym dworku szlacheckim nie zarekwiruje.

  • dakota77 14.03.18, 10:28
    guineapigs napisała:

    A przeciez Pyza mogla skonczyc jakis kurs, ktorych jest fafnascie w kaz
    > dym miescie i byc np. florystka, asystentka, sekretarka, technikiem weterynarii
    > (wiem wiem - nie miala zadnych 'ciagotow' do zwierzat, jak zreszta zadne dziec
    > ko z klanu nie ma, co jest anormalne), i dziesiec innych normalnych, uczciwych
    > zawodow moglaby zdobyc przy wsparciu rodziny.

    Technik weterynarii to juz nie po kursie, to sa dwa lata szkoly.




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • minerwamcg 14.03.18, 00:13
    Popieram tt-tkę, nie jest tak, że pisarz musi umieć dobrze napisać każdą postać. Wcale nie. Są świetni pisarze, którym w życiu nie wyjdzie seryjny morderca, nauczycielka, galicyjski hrabia, Eskimos-transwestyta. No nie i już. Ale te postacie, które mu "wychodzą" wychodzą dobrze, są prawdopodobne, barwne, mają krew, ciało a niekiedy także jaja.
    Pamiętacie anegdotę o Styce? No właśnie, i tu jest trochę inaczej, niech sobie MM pisze tych swoich świętych na kolanach, ale niech ich pisze DOBRZE.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • bupu 13.03.18, 19:26
    krystalla napisała:

    > Jak w tytule - tak sobie myślę (o zgrozo, świętokradzko ;-) ) - czy to czasem n
    > ie jest tak, że konstruując postaci, wymyślając nową książkę P. Musierowicz po
    > prostu tworzy je 'podług siebie', wkłada im w usta swoje poglądy i każe im obow
    > iązkowo wyznawać te wartości, które i ona sama wyznaje?... No to właśnie tak to
    > chyba jest. Ważniejsze pytanie brzmi : czy klasę powieściopisarza poznaje się
    > po tym, że potrafi tak samo płynnie, wiarygodnie, plastycznie i udanie sportret
    > ować w książce postać całkowicie od siebie odmienną, z innymi aspiracjami, syst
    > emem wartości, przekonaniami i stylem życia? Cóż, sądzę, że tak.

    A także po tym, że potrafi spojrzeć na świat oczyma tej postaci, niezależnie od tego jak bardzo by nie była ona odmienna od samego autora. MM te umiejętności zatraciła dawno temu i teraz każda postać pozytywna przemawia tym samym głosem, głosem autorki. Ganc pomada, czy to dziesięcioletni chłopak, siedemnastoletnia dziewczyna, czy osoba w dowolnie zaawansowanej dorosłości, gdy otworzą usta mówią głosem starszej pani.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • krystalla 13.03.18, 20:53
    bupu napisała:

    >gdy otworzą usta mówią głosem starszej pani.
    >
    Otóż to... Z coraz większym i coraz trudniej wytrzymywalnym zacięciem dydaktycznym.
  • iskrzy_54 13.03.18, 23:45
    bupu napisała:

    krystalla napisała:

    > Jak w tytule - tak sobie myślę (o zgrozo, świętokradzko ;-) ) - czy to czasem n
    > ie jest tak, że konstruując postaci, wymyślając nową książkę P. Musierowicz po
    > prostu tworzy je 'podług siebie', wkłada im w usta swoje poglądy i każe im obow
    > iązkowo wyznawać te wartości, które i ona sama wyznaje?... No to właśnie tak to
    > chyba jest. Ważniejsze pytanie brzmi : czy klasę powieściopisarza poznaje się
    > po tym, że potrafi tak samo płynnie, wiarygodnie, plastycznie i udanie sportret
    > ować w książce postać całkowicie od siebie odmienną, z innymi aspiracjami, syst
    > emem wartości, przekonaniami i stylem życia? Cóż, sądzę, że tak.

    A także po tym, że potrafi spojrzeć na świat oczyma tej postaci, niezależnie od tego jak bardzo by nie była ona odmienna od samego autora. MM te umiejętności zatraciła dawno temu i teraz każda postać pozytywna przemawia tym samym głosem, głosem autorki. Ganc pomada, czy to dziesięcioletni chłopak, siedemnastoletnia dziewczyna, czy osoba w dowolnie zaawansowanej dorosłości, gdy otworzą usta mówią głosem starszej pani.

    Jednak pewne zjawiska MM świetnie opisuje, tylko niestety interpretacja do kitu. Pyza np. to klasyczny przykład DDD (szapo ba tt-ko)
  • krystalla 14.03.18, 12:04
    Przepraszam, cytnęłam i poszło... ;-)
    A chciałam odnieść się do ostatniego zdania z cytatu - och, oczywiście, że świetnie - gdyby tak nie było, nas też by tu nie było. Nikt chyba nie kwestionuje tego, JAK MM pisze. Ano tak, że to kiedyś polubiłyśmy. Teraz robimy sobie sprawdzanie, CO pisze.
  • hamerykanka 16.03.18, 02:39
    To ja sie dolaczam do grupy i moge nie grac za oplata. Na akordeonie...

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • tt-tka 18.03.18, 17:38
    hamerykanka napisała:

    > To ja sie dolaczam do grupy i moge nie grac za oplata. Na akordeonie...
    >

    Moge nie grac na dowolnym instrumencie - jesli to jest extra platne poza niespiewaniem :)
    Dotychczas nie gralam za darmoche, ale skoro mowisz, ze da sie na tym zarobic... zostane milionerka !
  • brulionbebe 18.03.18, 17:23
    Oj tak, zwłaszcza te wywody Nory o świecie ociekającym seksem, bezeceństwach na ekranie i plagiatach na YouTube. Co jak co, ale jeśli szesnastolatka głosi, że wszędzie jest za dużo seksu, to imho mentalnie nie jest szesnastolatką.
  • soova 18.03.18, 17:29
    Chyba że jest z jakichś kręgów obyczajowo bardzo konserwatywnych, to wtedy tak.
  • brulionbebe 18.03.18, 17:33
    Miałam w tym wieku wielu znajomych z takich kręgów i w życiu nie słyszałam tak ostrych wywodów na ten temat. Jak się ma lat szesnaście, raczej się tym tematem poniekąd interesuje, ale może MM zapomniała już :(
  • dakota77 18.03.18, 17:36
    brulionbebe napisał(a):

    > Oj tak, zwłaszcza te wywody Nory o świecie ociekającym seksem, bezeceństwach na
    > ekranie i plagiatach na YouTube. Co jak co, ale jeśli szesnastolatka głosi, że
    > wszędzie jest za dużo seksu, to imho mentalnie nie jest szesnastolatką.

    Ale Nora mowi o tym, ze z czegos, co jest naturalne, zrobiono jakas wylewajaca sie zewszad ohyde. Patrzac na filmy, reklamy itp. trudno odmowic jej racji. Nora nie mowi, ze sam seks jest zly.




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.