Dodaj do ulubionych

Chucherkowe informacje od MM - OHO!

15.04.18, 23:59
Czytam ja sobie czasami MM-ową Księgę Gości, właśnie jestem świeżo po lekturze i MM poddana gradowi pytań zdradziła, że Chucherko zadzieje się " tuż po weselu", mało, panie tego, pojawi się też Julek, syn Naszpanów i sam Naszpan Polonista we własnej osobie! Może w końcu poznamy Adama nieco bliżej?
Edytor zaawansowany
  • fornita111 16.04.18, 00:05
    Nie chce Adama, chce Laure! Stesknilam sie ;) Ale za Tygrysem, nie za Sarna.
  • ciotka_scholastyka 16.04.18, 08:19
    mia0418 napisał(a):

    > Czytam ja sobie czasami MM-ową Księgę Gości, właśnie jestem świeżo po lekturze
    > i MM poddana gradowi pytań zdradziła, że Chucherko zadzieje się " tuż po weselu
    > ", mało, panie tego, pojawi się też Julek, syn Naszpanów i sam Naszpan Polonist
    > a we własnej osobie! Może w końcu poznamy Adama nieco bliżej?

    Miejmy nadzieję, że Chucherko nie będzie historią pierwszej i oczywiście dozgonnej miłości Dwu- czy trzyletniego Julka, bo nie zdzierżę :D
  • gryczana 16.04.18, 09:40
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Miejmy nadzieję, że Chucherko nie będzie historią pierwszej i oczywiście dozgon
    > nej miłości Dwu- czy trzyletniego Julka, bo nie zdzierżę :D

    Gdyby tylko wiedział, że za dwadzieścia lat zamieszka w kamienicy przy Roosevelta, a jego pierwszy syn urodzi się w tym samym dniu, w którym otrzyma on dyplom licencjata. He he.
  • mia0418 16.04.18, 12:30
    gryczana napisała:

    > ciotka_scholastyka napisała:
    >
    > > Miejmy nadzieję, że Chucherko nie będzie historią pierwszej i oczywiście
    > dozgon
    > > nej miłości Dwu- czy trzyletniego Julka, bo nie zdzierżę :D
    >
    > Gdyby tylko wiedział, że za dwadzieścia lat zamieszka w kamienicy przy Roosevel
    > ta, a jego pierwszy syn urodzi się w tym samym dniu, w którym otrzyma on dyplom
    > licencjata. He he.

    No i trzeba dodać, że mały Juliusz, nie Janusz, zakocha się w starszej o kilka dobrych lat koleżance i tak mu zostanie na dekadę. ;) Syn zaś będzie miał na imię Gabriel (po dzielnej grzywce dzielnej babci). A poważnie, to zauważyłam, że dużo osób obstawia, że Chucherko to córka Aurelii i Kozia, nawet fajnie, ale jeśli będzie smęcić i snuć się po kątach tak jak dorosła Aurelia to ja wysiadam z tej miejscówki do Biescadów.
  • mildred.pierce 21.04.18, 17:04
    Świetne!
  • marutax 16.04.18, 14:20
    mia0418 napisał(a):

    Mnie niepokoi fragment:
    > Chucherko zadzieje się " tuż po weselu"

    Obawiam się, że może to być powtórka z "Wnuczki..." i "Feblika", czyli dwie książki, przy których ma się wrażenie, że pierwotnie były jedną, ale Autorka postanowiła rozbić fabułę na częściowo uzupełniające się tomy.

  • bupu 16.04.18, 17:58
    marutax napisała:

    > mia0418 napisał(a):
    >
    > Mnie niepokoi fragment:
    > > Chucherko zadzieje się " tuż po weselu"
    >
    > Obawiam się, że może to być powtórka z "Wnuczki..." i "Feblika", czyli dwie ksi
    > ążki, przy których ma się wrażenie, że pierwotnie były jedną, ale Autorka posta
    > nowiła rozbić fabułę na częściowo uzupełniające się tomy.

    Podejrzenie słuszne, bo autoressa robiła Ciotce tę słuszną objętość głównie wypełniaczem w postaci listów sióstr B. Bardzo możliwe, że pół i tak anemicznej fabuły zostało oderżnięte do przerobienia w nowy tom.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • marutax 16.04.18, 18:35
    bupu napisała:

    > Podejrzenie słuszne, bo autoressa robiła Ciotce tę słuszną objętość głównie wy
    > pełniaczem w postaci listów sióstr B. Bardzo możliwe, że pół i tak anemicznej f
    > abuły zostało oderżnięte do przerobienia w nowy tom.

    Przekonamy się po ogłoszeniu daty ukazania się "Chucherka". Jak będzie wcześniej niż rok-półtora po premierze "CZ" to niedobry znak.

    Co do bohaterki - a może Gabunia Bittner okaże się koleżanką z klasy Mili? Dziewczynki są niemal w tym samym wieku. Mila zwróci na nią uwagę, bo ma takie samo imię jak jej najwspanialsza babcia. I wciągnie w krąg Borejków, a stąd już tylko krok do Jędrka ;-)
  • szarrukinek 16.04.18, 19:00
    I w końcu się dowiem, czy młode Fidelisiątko to Juliusz czy Julian.
  • mia0418 16.04.18, 19:25

    szarrukinek napisał(a):

    > I w końcu się dowiem, czy młode Fidelisiątko to Juliusz czy Julian.

    Wyobrażam sobie takiego Ignacego seniora... kiedyś mylił Janusza z Juliuszem, już nieważne czy przez roztrzepanie, czy celowo, jeśli potomek Naszpanów faktycznie nazywa się Juliusz, czekam na scenę, w której Ignacy zwróci się do prawnuka per Cezar. XD To całkiem możliwe, w końcu kiedy Ida brała ślub nazwał Marka Aureliuszem.
  • kkokos 16.04.18, 23:32
    mia0418 napisał(a):

    >
    > Wyobrażam sobie takiego Ignacego seniora... kiedyś mylił Janusza z Juliuszem, j
    > uż nieważne czy przez roztrzepanie, czy celowo, jeśli potomek Naszpanów faktycz
    > nie nazywa się Juliusz, czekam na scenę, w której Ignacy zwróci się do prawnuka
    > per Cezar. XD To całkiem możliwe, w końcu kiedy Ida brała ślub nazwał Marka Au
    > reliuszem.


    a ja się pytam, jak oni mogą być tak niewrażliwi, no jak, i tak bezczelnie nazwać syna juliuszem, który na pewno, nieodzownie i naturalnie, w całkiem oczywisty sposób musi się gabie, tej biednej gabie, na którą wszystkie nieszczęścia świata spadają, kojarzyć z januszem????? przecież co spojrzy, to pyziaka zobaczy i zapłacze...
  • mia0418 17.04.18, 00:57
    kkokos napisała:

    > a ja się pytam, jak oni mogą być tak niewrażliwi, no jak, i tak bezczelnie nazw
    > ać syna juliuszem, który na pewno, nieodzownie i naturalnie, w całkiem oczywist
    > y sposób musi się gabie, tej biednej gabie, na którą wszystkie nieszczęścia świ
    > ata spadają, kojarzyć z januszem????? przecież co spojrzy, to pyziaka zobaczy i
    > zapłacze...

    Mówimy o dziecku Laury, tej Córki Najbardziej Złej Ze Wszystkich Złoli Świata, co to nieustannie udręcza swoją matkę, tak jest psze państwa, Laura wielką dręczycielką jest, więc musiała mieć dużo frajdy z nazwania synka Juliuszem, MUAHAHAHAHA!
  • sayoasiel 31.07.18, 01:41
    ...czy dziecko Adama nie miało być po Słowackim ? Chyba ,że Julian, po Tuwimie.
    Mnie się z tych przekręceń najbardziej podobało, kiedy pani Sznytek nazwała Konrada Gustawkiem.
  • przymrozki 31.07.18, 10:55
    sayoasiel napisał(a):

    > ...czy dziecko Adama nie miało być po Słowackim ? Chyba ,że Julian, po Tuwimie.

    Albo Juliusz, po Cezarze. I prawie po Pyziaku, na dodatek.

    > Mnie się z tych przekręceń najbardziej podobało, kiedy pani Sznytek nazwała Kon
    > rada Gustawkiem.

    Też lubię. Takie zabawne, dyskretne mrugnięcie autora bez nadymania się zachwytem nad własnym oczytaniem.
  • rosynanta 31.07.18, 10:56
    sayoasiel napisał(a):

    > ...czy dziecko Adama nie miało być po Słowackim ? Chyba ,że Julian, po Tuwimie.

    No weź, Tuwim wielkim poetą był, ale co to za wieszcz, żyd i komunista, i przeklinał w dodatku! :P

    > Mnie się z tych przekręceń najbardziej podobało, kiedy pani Sznytek nazwała Kon
    > rada Gustawkiem.

    Uwielbiam ten fragment <3
  • przymrozki 16.04.18, 22:17
    Myślę, że z planów opisania wydarzeń tuż po weselu nic nie wyjdzie, tak jak nie wyszło z "Ciotki Zgryzotki" dziejącej się na Światowych Dniach Młodzieży. Na "Chucherko" będziemy czekać przynajmniej jakieś 2-3 lata, a akacja będzie się przesuwać do przodu w czasie.

    Poza tym MM nie odpuści sobie szansy na opisanie nowości prokreacyjnych, a przecież w dwa tygodnie to nawet w najlepszym motelu nic się nie urodzi.

    Przewidziałam ślub Józinka i ciążę Agi (tylko stawiałam, że ona zacznie rodzić w trakcie, nie dzień przed), to teraz jako grupowa Kasandra widzę Dorotkę i Agę, obie ciężarne i zadbane medycznie siedzą w pokoju w elfy i spijają słowa pociechy z ust Róży, która jest dzielna, taka dzielna, w ogóle nie myśli o swoim nieszczęściu (Scho... Scho... chlip), tylko pomaga przy dzieciach. Potem Strybowa i Pałysowa rodzą tego samego każda po małym rudym chłopcu, a dla ironii losu, to mały Stryba będzie tłukł małego Pałysa.
  • mia0418 17.04.18, 01:04
    przymrozki napisała:

    > Myślę, że z planów opisania wydarzeń tuż po weselu nic nie wyjdzie, tak jak nie
    > wyszło z "Ciotki Zgryzotki" dziejącej się na Światowych Dniach Młodzieży. Na "
    > Chucherko" będziemy czekać przynajmniej jakieś 2-3 lata, a akacja będzie się pr
    > zesuwać do przodu w czasie.
    >

    Hmm... akurat tutaj przypuszczom, że wuntpie, MM coś napomykała, że sporo wycięła z objętości CZ i że to właśnie będzie podstawą Chucherka, te odrzucone wątki, więc poweselna akcja jest wysoce prawdopodobna. Chyba, że MM w twórczym szale zmieni pierwotną wersję Chucherka i napisze całość od nowa.
  • przymrozki 17.04.18, 06:38
    mia0418 napisał(a):

    Chyba, że MM w twórczym szale
    > zmieni pierwotną wersję Chucherka i napisze całość od nowa.

    To by była cała MM. Nawet w najlepszych czasach książki różniły się diametralnie od pierwszych założeń (ktoś tu niedawno wrzucił zapowiedź książki o "grubej, wrednej Józefinie z bloków"). A "Ciotka" przecież praktycznie do końca pierwszej fazy powstawania książki była o Japończykach na Światowych Dniach Młodzieży (pewnie historia złotej nici Łucji).
  • mia0418 17.04.18, 13:23
    przymrozki napisała:

    >
    > To by była cała MM. Nawet w najlepszych czasach książki różniły się diametralni
    > e od pierwszych założeń (ktoś tu niedawno wrzucił zapowiedź książki o "grubej,
    > wrednej Józefinie z bloków"). A "Ciotka" przecież praktycznie do końca pierwsze
    > j fazy powstawania książki była o Japończykach na Światowych Dniach Młodzieży (
    > pewnie historia złotej nici Łucji).

    Gruba i wredna Józefina miała się chyba pojawić w pierwszej wersji OwR, o ile nic nie pokręciłam. Szkoda, że MM nie zdecydowała się na opublikowanie chociażby fragmentów takich oryginalnych wersji Jeżycjady, chętnie bym się dowiedziała kim był ten żeński postrach bloków. A może ona wyewoluowała w Józefinę Bitner?
  • iwoniaw 17.04.18, 16:41
    Moim zdaniem ona wyewoluowała w Matyldę, która porzuciła bloki wraz z brzydotą, gdy matka stomatolog wzięła się za jej dietę i uzębienie, a tatuś na kontrakcie zagranicznym za podnoszenie standardu życiowego. Ale co biedaczce charakter sparszywiał od tych traumatycznych doświadczeń, to sparszywiał ;-)


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • rosynanta 18.04.18, 14:10
    mia0418 napisał(a):

    > przymrozki napisała:
    >
    > >
    > > To by była cała MM. Nawet w najlepszych czasach książki różniły się diame
    > tralni
    > > e od pierwszych założeń (ktoś tu niedawno wrzucił zapowiedź książki o "gr
    > ubej,
    > > wrednej Józefinie z bloków"). A "Ciotka" przecież praktycznie do końca pi
    > erwsze
    > > j fazy powstawania książki była o Japończykach na Światowych Dniach Młodz
    > ieży (
    > > pewnie historia złotej nici Łucji).
    >
    > Gruba i wredna Józefina miała się chyba pojawić w pierwszej wersji OwR, o ile n
    > ic nie pokręciłam. Szkoda, że MM nie zdecydowała się na opublikowanie chociażby
    > fragmentów takich oryginalnych wersji Jeżycjady, chętnie bym się dowiedziała k
    > im był ten żeński postrach bloków. A może ona wyewoluowała w Józefinę Bitner?

    Pierwsza wersja OwR była przesycona goryczą i ówczesna redaktorka MM (Danusia? coś mi się tak kojarzy) kazała autorce ją przerobić albo pomogła w tym, bo wiadomo było, że nie ma szans, żeby cenzura coś takiego przepuściła do wydania. Tak coś mi majaczy z lektury "Tym razem serio" zdaje się, ale może gdzie indziej o tym czytałam.
  • rosynanta 18.04.18, 14:11
    rosynanta napisał(a):

    > Pierwsza wersja OwR była przesycona goryczą i ówczesna redaktorka MM (Danusia?

    Tak, sprawdziłam, Danuta Sadkowska.
  • minerwamcg 18.04.18, 18:52
    Gdzie te złote czasy, kiedy istniały jeszcze prawdziwe redaktorki, które czytały i mówiły "popraw", "przerób", "wyrzuć". Teraz nie ma pisarki nad MM, a córka Emilia jest jej prorokiem, i choć się człowieku powieś.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • rosynanta 20.04.18, 11:44
    minerwamcg napisała:

    > Gdzie te złote czasy, kiedy istniały jeszcze prawdziwe redaktorki, które czytał
    > y i mówiły "popraw", "przerób", "wyrzuć". Teraz nie ma pisarki nad MM, a córka
    > Emilia jest jej prorokiem, i choć się człowieku powieś.

    Przeminęły razem z cenzurą i ma to tyleż wad, co zalet. Ale nabożny stosunek Emilki do dzieł mamy nie pomaga :(
  • minerwamcg 22.04.18, 22:58
    Diabła tam, redakcja to redakcja, a cenzura to cenzura. Redaktor siedział w wydawnictwie i opiekował się książką, pilnował stylu, fabuły, wyłapywał nielogiczności i nieprawdopodobieństwa. A cenzura to był Urząd Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk, wyłapywał treści nieprawomyślne i dawał lub nie ostateczne pozwolenie na druk. Redakcja z cenzurą miała wspólnego tyle, że redaktorka mogła konfidencjonalnie szepnąć autorce "pani Małgosiu, to lepiej niech pani wyrzuci, cenzura tego nie puści za Chiny".
    Dobre redaktorki, które naprawdę współpracowały z pisarzami i wraz z nimi odpowiadały za to, żeby książka była dobra wyginęły wraz z wprowadzeniem gospodarki rynkowej. Bo nagle wydawnictwom przestały się opłacać. Bo zasadą wydawców stało się "dużo, byle jak i prędko". A porządna redakcja i kosztuje, i cykl produkcyjny wydłuża... więc zatrudnia się na umowę zlecenie sąsiadkę kuzynki właściciela, co podobno w liceum miała piątkę z polskiego... no dobra, przesadzam, córkę autorki po polonistyce :), która jednak o redagowaniu książek nie ma pojęcia, choć sama pisząca.
    Znam jedną porządną redaktorkę, też skądinąd pisarkę, która zna się na swojej robocie - ale swoją pracę wykonuje na wpół charytatywnie, bo wydawnictwo za taki poziom powinno jej płacić dużo więcej.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • rosynanta 30.07.18, 11:06
    minerwamcg napisała:

    > Diabła tam, redakcja to redakcja, a cenzura to cenzura. Redaktor siedział w wyd
    > awnictwie i opiekował się książką, pilnował stylu, fabuły, wyłapywał nielogiczn
    > ości i nieprawdopodobieństwa. A cenzura to był Urząd Kontroli Publikacji, Prasy
    > i Widowisk, wyłapywał treści nieprawomyślne i dawał lub nie ostateczne pozwole
    > nie na druk. Redakcja z cenzurą miała wspólnego tyle, że redaktorka mogła konfi
    > dencjonalnie szepnąć autorce "pani Małgosiu, to lepiej niech pani wyrzuci, cenz
    > ura tego nie puści za Chiny".

    To miałam na myśli, nie że redaktor to była ta sama osoba co cenzor :)
  • tt-tka 30.07.18, 12:26
    Ech, tak mi sie nostalgia objawila... Niebieskie zeszyty, chlam kryminalny i kiepskie papierowo, a przy takim byle czym za kilka zlotych pracowala redaktorka, redaktorka techniczna i dwie korektorki... no i autor oczywiscie.
  • rosynanta 31.07.18, 11:00
    tt-tka napisała:

    > Ech, tak mi sie nostalgia objawila... Niebieskie zeszyty, chlam kryminalny i ki
    > epskie papierowo, a przy takim byle czym za kilka zlotych pracowala redaktorka,
    > redaktorka techniczna i dwie korektorki... no i autor oczywiscie.

    Więc chociaż się fabuła i realia trzymały kupy, i język nie bolał, nawet jeśli literatura pociągowa...
  • przymrozki 04.03.19, 19:39
    przymrozki napisała:

    > Myślę, że z planów opisania wydarzeń tuż po weselu nic nie wyjdzie, tak jak nie
    > wyszło z "Ciotki Zgryzotki" dziejącej się na Światowych Dniach Młodzieży. Na "
    > Chucherko" będziemy czekać przynajmniej jakieś 2-3 lata, a akacja będzie się pr
    > zesuwać do przodu w czasie.
    > Poza tym MM nie odpuści sobie szansy na opisanie nowości prokreacyjnych, a prze
    > cież w dwa tygodnie to nawet w najlepszym motelu nic się nie urodzi.

    Wieszczem. Ja jestem wieszczem. Kasandra a nie przymrozki, oto kim jestem.
  • rozmarkuswinejdoprzedsza 19.04.18, 16:33
    Na moje oko Elka-Noelka jest też troszkę popłuczyną po niedoszłej Józefinie z bloków.
  • piotr7777 19.04.18, 18:12
    > Na moje oko Elka-Noelka jest też troszkę popłuczyną po niedoszłej Józefinie z b
    > loków.
    Józefina miała być złośliwa, gruba i brzydka. Elka jest ładna, szczupła i nieco rozpuszczona, ale pomimo jej zachowania wobec Terpentuli (faktycznie niedopuszczalnego) raczej dobrze ułożona i w sumie empatyczna (wizyta u chorego Piotrusia).
    A co do tematu - myślę, że po to autorka zostawiła sporą dziurę między 10 września a 14 października 2017 aby nawciskać tam jak najwięcej wydarzeń. Wprawdzie to taka metoda gulaszowo - bigosowa i w sumie pójście na łatwiznę, ale takie prawo autorki.
    Może być więc ujęty zarówno miesiąc miodowy państwa Pałysów w motelu, rozwiązanie sytuacji Fryderyka i Róży ("Fryderyk się odezwał"), może i wątek Łusi i Jacka jakoś tam się rozwinie (początek roku akademickiego).
    Chcuherkiem nie będzie Ania Górska (szkoda, wszystkie wnuczki Ignacego i Mili miałyby swoje książki) ani Mila. Może być faktycznie hipotetyczna dziewczyna Szymona Rojka, ale raczej nie mogłaby to być Gabrysia Bittner urodzona jesienią 2004 skoro Szymon jest z roku 2000. m Prędzej jej chłopakiem mógłby młodszy Jędrek (rocznik 2002), zazdrosny, że brat ma dziewczynę a on nie, ale chyba jednak relacja 15-latka z 13-latką to nie bardzo (między Pawełkiem a Anielą były dwa lata róznicy kiedy się poznali, ale on miał 17 i był w II klasie liceum, ona 15 i kończyła podstawówkę).
    I last but not least - to nie jest tak, że o ostatnich książkach wydarzenia dzieją się współcześnie do daty wydania. To czasem są nawet trzy lata odstępu (vide McDusia).
  • fornita111 19.04.18, 18:16
    Elka wcale nie byla szczupla :P
  • srebrny_lisek 19.04.18, 19:33
    Empatyczna też w sumie nie. :>
  • mia0418 19.04.18, 18:35
    piotr7777 napisał:

    > Może być więc ujęty zarówno miesiąc miodowy państwa Pałysów w motelu, rozwiązan
    > ie sytuacji Fryderyka i Róży ("Fryderyk się odezwał"), może i wątek Łusi i Jack

    Haha, już to widzę, specjalne wyjaśnienie dla Ważnego Foruma, że młodzi Pałysowie mieli podczas miesiąca miodowego milion rozrywek i wcale nie zatrzymali się w motelu tylko po to, o co Forum ich podejrzewa...
  • neandertalka 31.07.18, 22:51
    mia0418 napisał(a):

    > Haha, już to widzę, specjalne wyjaśnienie dla Ważnego Foruma, że młodzi Pałysow
    > ie mieli podczas miesiąca miodowego milion rozrywek i wcale nie zatrzymali się
    > w motelu tylko po to, o co Forum ich podejrzewa...

    E, nie... Przecież kiedy Józef tłumaczy matce, dlaczego spędzili 2 tygodnie w przydrożnym motelu (bo taniej), Dorota na stronie "cichcem się uśmiecha". Autorka od jakiegoś czasu jest b. odważna, przywołuje czynności fizjologiczne w łazience, i tu też wyraźnie puszcza do nas oko: he he, nie mówię tego wprost, no ale przecież wiadomo... Świeżo poślubieni, od dawna zakochani, dotąd odseparowani murem postawionym przez babcie, a więc... (nie zdzierżyli, a potem nie wychodzili z łóżka, więc było im obojętne, w jakim się znajdują otoczeniu). A te "romantyczne" wagary starszych państwa Strybów nad morzem? Tak tak, autorka odważna jest, byle tylko rzecz była pobłogosławiona przez Odpowiednie Czynniki.
  • sayoasiel 01.08.18, 02:10
    Przypominam, że w Księdze Gości mówiła, że jak ktoś tak interpretuje te sceny, w których są niedopowiedzenia, to ma kosmate myśli, a nie,że ona oko puszcza.
  • neandertalka 01.08.18, 18:35
    Aha :-)
  • neandertalka 01.08.18, 18:42
    sayoasiel napisał(a):

    > Przypominam, że w Księdze Gości mówiła, że jak ktoś tak interpretuje te sceny,
    > w których są niedopowiedzenia, to ma kosmate myśli, a nie,że ona oko puszcza.

    Ale słuchaj... Mogła tak dementować w swoim czasie, kiedy chodziło o parę niepoślubioną i kiedy faktycznie był margines niepewności, co się właściwie działo (Ignaś i Aga w Febliku). Ale gdy mowa o ślubnych małżonkach? I to w scenie tak właściwie jednoznacznej? Czy może być jakikolwiek inny powód, żeby siedzieć 2 tygodnie w przydrożnym motelu o rzut beretem od domu, niż nieprzezwyciężona ochota natychmiastowej konsumpcji małżeństwa? Moim zdaniem nie.
  • sayoasiel 01.08.18, 23:17
    Znam zakochaną parę, której faktycznie było wszystko jedno gdzie są, byle razem i byle mieć spokój. Potrafiła się wybierać za granicę na jakiś zjazd i długo do tego przygotowywać, a potem wyjść rezygnując z połowy atrakcji, żeby pobyć ze sobą w hotelu. Nie,nie po to,żeby miłość cielesną uprawiać. Naprawdę. Nadal uważając to za owocnie wykorzystany czas. MM zrobiła się pryncypialna bardziej, ale też nie należy, raczej do ludzi, którzy sobie wyobrażają małżeństwo w ten sposób, nawet młode pary, hormony itd. Właśnie ona by nawet się posunęła do granic naiwności w tych kwestiach jeśli już. W drugą stronę.
  • tt-tka 02.08.18, 00:39
    Ale Jozwa i Derota byli razem caly czas, w Rumiankowie. Tyle ze nie sami :)
    Stesknic sie za soba jako soba nie mieli okazji, jedyne, za czym mogli tesknic i czego im brakowalo, to ... tego. No wlasnie. Kosmate moje mysli.
  • neandertalka 02.08.18, 01:06
    sayoasiel napisał(a):

    MM zrobiła się pryncypialna bardziej, a
    > le też nie należy raczej do ludzi, którzy sobie wyobrażają małżeństwo w ten sp
    > osób, nawet młode pary, hormony itd. Właśnie ona by nawet się posunęła do grani
    > c naiwności w tych kwestiach jeśli już. W drugą stronę.

    No nie wiem. Postrzegam ją inaczej. Pryncypialną, ale zarazem jako "cichą wodę, co brzegi rwie". I przypominam, że tu chodzi o MAŁŻONKÓW! Pobłogosławionych przed ołtarzem! Kiedy cielesne sprawy nie tylko że stają się dopuszczalne, ale wręcz wskazane i pożądane!
  • neandertalka 02.08.18, 01:30
    Plus to, co słusznie pisze tt-tka. Ja nie wiem, czy to są kosmate myśli. To są po prostu myśli realistyczne :-)
  • potworia 02.08.18, 08:51
    neandertalka napisał(a):

    > Plus to, co słusznie pisze tt-tka. Ja nie wiem, czy to są kosmate myśli. To są
    > po prostu myśli realistyczne :-)

    Podpisuję się. Pisałam już zresztą o postępującej seksualizacji Jeżycjady, rzecz jasna w ramach określonego światopoglądu. A już wątek Doroty i Józka jest dla mnie wręcz niesmaczny w swojej nachalności. Powinny (MM i Ida) dać tym dwojgu trochę prywatności;-)
    Jeśli chodzi o Agę i Ignasia, to autorka zastosowała klasyczne niedomówienie (padają sobie w ramiona, wyciemnienie, cięcie, następne ujęcie: nazajutrz rano on śpiewa przy goleniu...) po czym wyparła się, jakoby sugerowała cokolwiek i wszelkie domysły zrzuciła na kosmatość co poniektórych czytelników. Ale czytelnik nie musi słuchać autorskich dopowiedzeń, wystarczy, że "słucha" tekstu. A tekst swoje...

    Ja tam woałam Jezycjadę bez seksu i religii w ogóle:-/
  • neandertalka 02.08.18, 10:18
    potworia napisał(a):

    > neandertalka napisał(a):
    >
    > > Plus to, co słusznie pisze tt-tka. Ja nie wiem, czy to są kosmate myśli.
    > To są
    > > po prostu myśli realistyczne :-)
    >
    > Podpisuję się. Pisałam już zresztą o postępującej seksualizacji Jeżycjady, rzec
    > z jasna w ramach określonego światopoglądu. A już wątek Doroty i Józka jest dla
    > mnie wręcz niesmaczny w swojej nachalności. Powinny (MM i Ida) dać tym dwojgu
    > trochę prywatności;-)
    > Jeśli chodzi o Agę i Ignasia, to autorka zastosowała klasyczne niedomówienie (p
    > adają sobie w ramiona, wyciemnienie, cięcie, następne ujęcie: nazajutrz rano on
    > śpiewa przy goleniu...) po czym wyparła się, jakoby sugerowała cokolwiek i wsz
    > elkie domysły zrzuciła na kosmatość co poniektórych czytelników. Ale czytelnik
    > nie musi słuchać autorskich dopowiedzeń, wystarczy, że "słucha" tekstu. A tekst
    > swoje...

    Exactly. Fajnie, że skomentowałaś, Potworio, przeleciałam parę starych wątków i lubię twoje opinie :-) Tak, nawet scena z Ignasiem i Agą słabo się broni przed zaprzeczaniem, jakoby autorka "niczego takiego" nie sugerowała, a cóż dopiero historia Józinka i Doroty! Tu nawet nic się nie sugeruje, tu się o tym jawnie mówi, choć nie otwartym tekstem. Cytuję: "To może być prawda, lecz kiedy się tak tłumaczył (że to z oszczędności, bo paliwo itd. - przyp. neandertalka), Dorota się cichcem uśmiechała na stronie, więc wywnioskowałam, że decyzja o przerwaniu na samym starcie podróży poślubnej nie nie wynikła jednak z pobudek ściśle finansowych. RACZEJ SĄDZĘ, ŻE NIE MIAŁA NIC WSPÓLNEGO Z ROZSĄDKIEM (podkr. neandertalka)".

    Czy można mówić wyraźniej, nie nazywając rzeczy po imieniu? Autorka podaje nam to na talerzu, leciutko tylko przykrytym serwetką.

    PS. A gdzie pisałaś o postępującej seksualizacji Jeżycjady? Bo ja też to widzę. Seksualizacji - i fizjologizacji. Niemal w każdym tomie robi się siusiu - chodzi w tym celu w krzaczki, do łazienki itp. Troszkę przesada. Tak jakby od jakiegoś czasu - może od słynnego zarzutu Fryderyka, że tu się nie mówi o seksie, ewidentnie sprowokowanego opiniami Forum? - autorka chciała pokazać: tak, jestem bliska życia, bardzo bliska życia, pokazuję, że ludzie załatwiają potrzeby fizjologiczne, klną... i oczywiście uprawiają seks, a jakże.


  • potworia 02.08.18, 15:01
    @neadertalka
    O, jak przyjemnie to czytać:-) Niestety nie pamiętam, w którym wątku wyłożyłam swoją tezę o seksualizacji J. Ale zgodzę się, że rosnące zamiłowanie do fizjoturpizmów ma to samo źródło. Niestety ani niedowładu fabularnego ani niedokrwistości postaci to nie zakamufluje. Jakaś świeczka w nosie czy niemowlęcy ulew to za mało, żeby tchnąć życie w papieroplastykę.
    @ tt-tka
    A czy MM któregoś upalnego lata nie podesłała Rojkom małego Szymka (albo Jędrka), żeby swoim marudzeniem zakłócił małżeńską intymność, niebędącą bynajmniej czytaniem synchronicznym?



  • tt-tka 02.08.18, 15:56
    potworia napisał(a):

    > A czy MM któregoś upalnego lata nie podesłała Rojkom małego Szymka (albo Jędrka
    > ), żeby swoim marudzeniem zakłócił małżeńską intymność, niebędącą bynajmniej cz
    > ytaniem synchronicznym?

    Podeslala, jak najbardziej. Ale wlasnie wtedy, gdy Rojkowie spoczywaja na borejczym lonie, znaczy kitwasza sie z cala rodzina.
    Sytuacja - Jedrek sie nudzi, nikt nie chce isc z nim nad jezioro, rodzice zwlaszcza, pod pretekstem, ze slonce. Babunia, zeby splawic marudnego kufniarza, ktory jej przeszkadza czytac, radzi "to wez moj parasol i idz do nich, nie beda sie mogli wykrecac" i uszczesliwiony smarkacz pruje wprost do pokoju rodzicow i pakuje sie tam nawet nie pukajac. Oslonion, prawda, babcinym patronatem.

    Inna rzecz, ze jak sobie pomysle o takich czynnosciach w srodku cholernie upalnego dnia, POD KOLDRA, i w domu pelnym ludzi, z ktorych kazdy kazdemu wlazi do pokoju jak do obory - to chyba wolalabym celibat. Przynajmniej na czas pobytu tamze.
  • neandertalka 02.08.18, 19:05
    potworia napisał(a):

    > @ tt-tka
    > A czy MM któregoś upalnego lata nie podesłała Rojkom małego Szymka (albo Jędrka
    > ), żeby swoim marudzeniem zakłócił małżeńską intymność, niebędącą bynajmniej cz
    > ytaniem synchronicznym?

    Ależ naturalnie, to było chyba w Febliku. Albo w tym wcześniejszym. Porwali się czerwoni z łóżka, jak Jędrek przyszedł, żeby z nim poszli się wykąpać. Zrobili to nadzwyczaj niechętnie. Kolejny "moment" podany jak na tacy.


    > @neadertalka
    > O, jak przyjemnie to czytać:-) Niestety nie pamiętam, w którym wątku wyłożyłam
    > swoją tezę o seksualizacji J. Ale zgodzę się, że rosnące zamiłowanie do fizjotu
    > rpizmów ma to samo źródło. Niestety ani niedowładu fabularnego ani niedokrwisto
    > ści postaci to nie zakamufluje. Jakaś świeczka w nosie czy niemowlęcy ulew to z
    > a mało, żeby tchnąć życie w papieroplastykę.

    Dobry termin - fizjoturpizmy :-) Przypomnę jeszcze te, które mnie szczególnie rażą. 1) Jak Ignaś rozwalił sobie łuk brwiowy, a senior nazajutrz skomentował: "Krew się lała jak z zarżniętego świniaka". Fuj. Że też przed napisaniem czegoś takiego nie powstrzymało autorki współczucie dla tego świniaka. I szacunek dla jego śmierci. (Za dużo żądam, wiem.) 2) Jak w tym samym tomie Ignaś przywalił w końcu Józwie i dostaliśmy soczysty opis krwawych smarków i skrzepów, które Józek miał potem w nosie. Przed spotkaniem z Trollą, zdaje się.

    Takie zagrywki z pozycji "nie boję się pokazywać prawdziwego życia". A może to miało być śmieszne? Nie jest.
    >
    >
    >
  • tt-tka 02.08.18, 13:15
    potworia napisał(a):


    >
    > Podpisuję się. Pisałam już zresztą o postępującej seksualizacji Jeżycjady, rzec
    > z jasna w ramach określonego światopoglądu. A już wątek Doroty i Józka jest dla
    > mnie wręcz niesmaczny w swojej nachalności. Powinny (MM i Ida) dać tym dwojgu
    > trochę prywatności;-)


    Swiete twoje slowa, wszystkim wyszloby to na dobre, a mlodym najbardziej.
    Niestety to nie w tej rodzinie i nie u tej altorki - tu wszystko jest publiczne i ogolnorodzinne, z intymnoscia wlacznie. Rodzina sie gapi, wypytuje, komentuje, plotkuje, domysla i dopowiada. I nie ma przed tym ucieczki... chyba. Nutrii sie udalo, ale ona zawsze byla na wariackich papierach.
  • tt-tka 02.08.18, 13:22
    Zreszta od dawna widac, jak kolchoz zabija seksualnosc i jak ona wybucha natychmiast po oddaleniu sie od borejklanu. Idom wystarczylo wyskoczyc na tydzien do Brazylii, Pyzie wrecz pod Torun, zabi skok, a mlodym Palysom o kwadrans drogi samochodem :)
    Tak, tak, na chwile wystaczy sie urwac rodzinie... a mogliby spokojnie na co dzien i od swieta, gdyby zdecydowali sie pomieszkac na swoim. Bez mamusi, babc, ciotek i calej reszty. Pulpy mi zal - ona to miala, i to najwczesnieju ze wszystkich borejkowien, to sobie (i Florkowi) sciagnela klan na kark i ze smitkiem bedziemy patrzec, jak ich zycie intymne zdycha. O ile juz nie zdechlo. A tak im iskrzylo kiedys, ech.
  • zachariasz93 19.04.18, 20:54
    Może być faktycznie hipotetyczna dziewczyna Szy
    > mona Rojka, ale raczej nie mogłaby to być Gabrysia Bittner urodzona jesienią
    > 2004 skoro Szymon jest z roku 2000. m Prędzej jej chłopakiem mógłby młodszy Ję
    > drek (rocznik 2002), zazdrosny, że brat ma dziewczynę a on nie, ale chyba jedna
    > k relacja 15-latka z 13-latką to nie bardzo (między Pawełkiem a Anielą były dwa
    > lata róznicy kiedy się poznali, ale on miał 17 i był w II klasie liceum, ona 1
    > 5 i kończyła podstawówkę).


    E tam, bez przesady. Między Gabrysią i Gresiem jest 10 lat różnicy. Tak samo Między Natalią i Robrojem.

    Ba! Między mną a moim mężem jest 7 lat różnicy! Spotykamy się odkąd skończyłam gimnazjum (miałam 16 a on 23), miłość jakoś się rozwinęła i nie zapowiada się, by miała się skończyć :) Tym bardziej, że Rojkowie są niedo...ekhm. Mało dojrzali jak na swój wiek. A córkę Aurelii wyobrażam sobie jako mentalną 17-latkę.
  • piotr7777 20.04.18, 18:31
    > E tam, bez przesady. Między Gabrysią i Gresiem jest 10 lat różnicy. Tak samo Mi
    > ędzy Natalią i Robrojem.

    Gabriela i Grzegorz poznali się jako dorośli.
    Robert niby poznał Natalię gdy była dzieckiem, ale zakochał się w niej jako dorosłej (IMO to, że mówili sobie "pan, pani" było całkowicie naturalne).
    > Ba! Między mną a moim mężem jest 7 lat różnicy! Spotykamy się odkąd skończyłam
    > gimnazjum (miałam 16 a on 23), miłość jakoś się rozwinęła i nie zapowiada się,
    > by miała się skończyć :) Tym bardziej, że Rojkowie są niedo...ekhm. Mało dojrza
    > li jak na swój wiek. A córkę Aurelii wyobrażam sobie jako mentalną 17-latkę.

    Ida pisze coś w stylu, że Natalia wkrótce będzie teściową i to nie przyszywaną a prawdziwą. Mimo wszystko gdyby Szymon miał 13-letnią sympatię Ida nie pisałaby w ten sposób. Nawet ona.
  • iwoniaw 20.04.18, 19:45
    Ida pisze coś w stylu, że Natalia wkrótce będzie teściową i to nie przyszywaną
    > a prawdziwą.


    Po czym dodaje, że ma na myśli "najbliższą dekadę". Gdyż póki co to Szymon poznał jakąś dziewczynę na olimpiadzie (bodajże informatycznej) - nie wiadomo, czy to rówieśnica, czy geniuszka młodsza od niego (i może nawet wcześniej do szkoły posłana), czy jakaś ze starszej klasy.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • mamuka_z_boru 20.04.18, 22:58
    iwoniaw napisała:

    > Ida pisze coś w stylu, że Natalia wkrótce będzie teściową i to nie przyszyw
    > aną
    > > a prawdziwą.

    >
    > Po czym dodaje, że ma na myśli "najbliższą dekadę". Gdyż póki co to Szymon pozn
    > ał jakąś dziewczynę na olimpiadzie (bodajże informatycznej) - nie wiadomo, czy
    > to rówieśnica, czy geniuszka młodsza od niego (i może nawet wcześniej do szkoły
    > posłana), czy jakaś ze starszej klasy.
    >
    Ale serio? Tak jest w dziele? Że sisters już się czują niemal uteściowione, bo syn w wieku szkolnym zaprzyjaźnił się a jakąś koleżanką? Łoboru, kolejne śluby będą jak tylko młodzi osiągną pełnoletność...
    Nie spotkałam się jeszcze, by kobieta czterdziestoletnia (czy coś koło tego) snuła już na serio wizje swojego wreszcie prawdziwego teściostwa, bo nastoletni syn czy córka mają sympatię.
  • potworia 20.04.18, 23:10
    Ja to czytam tak, że świeżo uteściowiona Ida nie może znieść, że jej młodszym siostrom jeszcze do teściostwa daleko i najchętniej uteściowilaby wszystkie kobiety po czterdziestce, żeby żadna nie chodziła wolna od tego brzemienia.
  • iwoniaw 22.04.18, 18:44
    Od jakiego brzemienia? Nie czytałaś listu Gabrieli, że teściowa to instytucja z prawami? ;-)


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • potworia 22.04.18, 22:01
    Owszem, dla Betonowej Gabrieli, uteściowionej wieki temu. Ida najwyraźniej robi tylko dobrą minę do swojego teściostwa;-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka