Dodaj do ulubionych

Jożin i Dorota- co oni robili przez te 2 tygodnie?

23.04.18, 09:33
W J nie mamy chyba (?) ani jedej rozmowy tej pary. To już nawet Aaaadam i Sarna ze sobą rozmawiali na naszych oczach- w jaki sposób to inna sprawa ;)
Macie jakieś pomysły, jak wyglądał miesiąc miodowy Jożinów? Chodzili na długie spacery, trzymając się za ręce i milcząc? W wojnę grali? :P Dorotka coś tam opowiadała a Józek w tym czasie skręcał i rozkręcał motelowe radio i odpowiadał jej monosylabami? Z jednej strony, zostali przedstawieni tak, że widzę ich tulących się i tonących w swoich oczach i nic więcej... z drugiej strony oni oboje chyba mieli aktywne natury, lubili być w ruchu, działać- więc te góry to nie był głupi plan.
Aha, wiem, że część forum uważa, że się seksili bez przerwy, jak króliki, ale ja tego akurat nie kupuję- no wydaje mi się to fizycznie niemożliwe ;)
Edytor zaawansowany
  • ewikk8 23.04.18, 11:20
    Chodzili po lesie za rączkę, patrzyli sobie w oczy, przyciągał ich do siebie niewidzialny magnes.
    Przeczytałam niedawno WdO i F, faktycznie nie ma między nimi ani jednej wymiany zdań. W CZ też głównie patrzą sobie w oczy.
  • senseeko 24.04.18, 13:57
    ewikk8 napisał(a):

    > Chodzili po lesie za rączkę, patrzyli sobie w oczy, przyciągał ich do siebie ni
    > ewidzialny magnes.
    > Przeczytałam niedawno WdO i F, faktycznie nie ma między nimi ani jednej wymiany
    > zdań. W CZ też głównie patrzą sobie w oczy.

    Jak to nie ma? W Febliku albo WdO - nie pamiętam w której części to było, tam gdzie Józef pobił się z Bogatką a potem przebłagał Kobyłkę i przywiózł Dorotkę do babć, weszli do jej pokoju i rozmawiali przez bitych kilka godzin.
    A że nie wiemy o czym, to już nie nasza sprawa - w każdym razie rozmawiać potrafią. I myślę że rozmawiali.
    Nie wyobrażam sobie by mieli się seksić przez 2 tygodnie 24h/dobę. Podejrzewam, że "wycofali się na z góry upatrzone pozycje" rodzinie na wszelki wypadek pokazali dokładnie przeciwny kierunek (skoro naściemniali, że w góry to pewnie pojechali nad morze, albo nawet jeszcze bliżej w jakieś fajne miejsce w kierunku przeciwnym do gór) i tamże spędzili swój miodowy miesiąc. Ja bym ich wysłała do Wrocławia. Mieszkaliby w jakimś skromnym pensjonacie, chodzili na spacery a to do parku, a to pooglądać zabytki a to do muzeum, a to znów do Afrykarium, żeby mieć namiastkę podróży poślubnej do ciepłych krajów, albo patriotycznie na Panoramę Racławicką. Spokojnie 2 tygodnie zejdą i jeszcze byłoby mało


    --
    Sygnaturka zastępcza
  • ciotka_scholastyka 24.04.18, 16:11
    senseeko napisała:

    > Nie wyobrażam sobie by mieli się seksić przez 2 tygodnie 24h/dobę. Podejrzewam,
    > że "wycofali się na z góry upatrzone pozycje" rodzinie na wszelki wypadek poka
    > zali dokładnie przeciwny kierunek (skoro naściemniali, że w góry to pewnie poje
    > chali nad morze, albo nawet jeszcze bliżej w jakieś fajne miejsce w kierunku pr
    > zeciwnym do gór) i tamże spędzili swój miodowy miesiąc. Ja bym ich wysłała do W
    > rocławia. Mieszkaliby w jakimś skromnym pensjonacie, chodzili na spacery a to d
    > o parku, a to pooglądać zabytki a to do muzeum, a to znów do Afrykarium, żeby m
    > ieć namiastkę podróży poślubnej do ciepłych krajów, albo patriotycznie na Panor
    > amę Racławicką. Spokojnie 2 tygodnie zejdą i jeszcze byłoby mało

    Ale to jest znowu fantazjowanie - w książce stoi jak byk, że spędzili dwa tygodnie w motelu. Zakładając, że obdyskutowujemy książkę, a nie wariacje na temat co by było gdyby - to co robili? Oczywiście że nie seksili się 24/7, wiadomo, ale co robili poza tym?
  • senseeko 24.04.18, 16:28
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Ale to jest znowu fantazjowanie - w książce stoi jak byk, że spędzili dwa tygod
    > nie w motelu. Zakładając, że obdyskutowujemy książkę, a nie wariacje na temat c
    > o by było gdyby - to co robili? Oczywiście że nie seksili się 24/7, wiadomo, al
    > e co robili poza tym?

    Jeśli już mamy trzymać się kurczowo książki, to nie było mowy o motelu. Był "przydrożny hotelik", gdzie "przydrożny" może oznaczać naprawdę wszystko. W tamtych okolicach jest zatrzęsienie drogowskazów przy głównej drodze zachęcających do odwiedzenia najróżniejszych hoteli, pensjonatów i innych takich. A więc nie motel. A więc mógł być hotelik na skraju lasu albo nad jeziorem. A co można robić w lesie lub nad jeziorem to każdy kto lubi takie miejsca - wie. A jeśli to było na przykład Śmiłowo to MM opisała ze szczegółami, co się tam robi :) Ale myslę, że Śmiłowo jednak nie. Tam rodzinka wychodziłaby z każdego kąta :)



    --
    Sygnaturka zastępcza
  • dakota77 24.04.18, 16:42
    senseeko napisała:
    >
    > Jeśli już mamy trzymać się kurczowo książki, to nie było mowy o motelu. Był "pr
    > zydrożny hotelik", gdzie "przydrożny" może oznaczać naprawdę wszystko. W tamtyc
    > h okolicach jest zatrzęsienie drogowskazów przy głównej drodze zachęcających do
    > odwiedzenia najróżniejszych hoteli, pensjonatów i innych takich. A więc nie mo
    > tel. A więc mógł być hotelik na skraju lasu albo nad jeziorem.

    Przydrozny hotelik nie nasuwa jednak skojarzen z hotelikiem na skraju lasu czy nad brzegiem jeziora. Przydrozny hotelik sugeruje, ze jego glowna cecha jest to, ze znajduje sie przy drodze.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • ciotka_scholastyka 24.04.18, 18:06
    dakota77 napisała:

    > Przydrozny hotelik nie nasuwa jednak skojarzen z hotelikiem na skraju lasu czy
    > nad brzegiem jeziora. Przydrozny hotelik sugeruje, ze jego glowna cecha jest to
    > , ze znajduje sie przy drodze.

    No właśnie. Kolejny argument omijany uprzejmie wzrokiem ;)
  • fornita111 24.04.18, 18:13
    dakota77 napisała:

    > Przydrozny hotelik nie nasuwa jednak skojarzen z hotelikiem na skraju lasu czy
    > nad brzegiem jeziora. Przydrozny hotelik sugeruje, ze jego glowna cecha jest to
    > , ze znajduje sie przy drodze.
    Przy drogach sa takze lasy- zatrzesienie! I w tych lasach bywaja jeziora. Jozin i Dorota mlodzi sa, nie musza miec jeziora pod nosem, moga do niego 5 km podejsc. Naprawde "przydrozny" oznacza wg ciebie, ze tam jest tylko droga?
  • dakota77 24.04.18, 18:26
    fornita111 napisała:

    > dakota77 napisała:
    >
    > > Przydrozny hotelik nie nasuwa jednak skojarzen z hotelikiem na skraju las
    > u czy
    > > nad brzegiem jeziora. Przydrozny hotelik sugeruje, ze jego glowna cecha j
    > est to
    > > , ze znajduje sie przy drodze.
    > Przy drogach sa takze lasy- zatrzesienie! I w tych lasach bywaja jeziora. Jozin
    > i Dorota mlodzi sa, nie musza miec jeziora pod nosem, moga do niego 5 km podej
    > sc. Naprawde "przydrozny" oznacza wg ciebie, ze tam jest tylko droga?

    Nie, nie oznacza dla mnie, ze tam jest tylko droga. Natomiast moze oznaczac, ze to najlepiej charakteryzowalo hotelik, bo czemu nie napisac, polozony na skraju lasu hotelik? :P

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • fornita111 24.04.18, 18:39
    dakota77 napisała:


    > Nie, nie oznacza dla mnie, ze tam jest tylko droga. Natomiast moze oznaczac, ze
    > to najlepiej charakteryzowalo hotelik, bo czemu nie napisac, polozony na skraj
    > u lasu hotelik? :P
    Dlatego, ze oni go wyhaczyli, jadac w inne miejsce docelowo. Czyli rozumiem to tak, ze po drodze jakis hotelik przy drodze im sie spodobal. Dlatego hotelik przydrozny. A nie dlatego, ze droga byla glowna tam glowna atrakcja ;)
  • dakota77 24.04.18, 21:55
    fornita111 napisała:

    > dakota77 napisała:
    >
    >
    > > Nie, nie oznacza dla mnie, ze tam jest tylko droga. Natomiast moze oznacz
    > ac, ze
    > > to najlepiej charakteryzowalo hotelik, bo czemu nie napisac, polozony na
    > skraj
    > > u lasu hotelik? :P
    > Dlatego, ze oni go wyhaczyli, jadac w inne miejsce docelowo. Czyli rozumiem to
    > tak, ze po drodze jakis hotelik przy drodze im sie spodobal. Dlatego hotelik pr
    > zydrozny. A nie dlatego, ze droga byla glowna tam glowna atrakcja ;)


    No ale jechali jakas glowna droga, nie oplotkami zapewne? Wiec wciaz uwazam, ze glowna cecha hoteliku bylo to, ze znajdowal sie przy drodze. Chyba ze spodobal im sie szyld reklamujacy hotel polozony nieco dalej, wtedy ok, moze mieli las czy jezioro zamiast drogi widocznej z okna.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • fornita111 24.04.18, 22:05
    dakota77 napisała:

    > No ale jechali jakas glowna droga, nie oplotkami zapewne? Wiec wciaz uwazam, ze
    > glowna cecha hoteliku bylo to, ze znajdowal sie przy drodze. Chyba ze spodobal
    > im sie szyld reklamujacy hotel polozony nieco dalej, wtedy ok, moze mieli las
    > czy jezioro zamiast drogi widocznej z okna.
    Wg mnie obie opcje sa mozliwe. Z tym, ze hotelik przy samej drodze tez moze znajdowac sie w przyjemnej okolicy. Wlasciwie moznaby pokusic sie o poszukanie miejsc, w ktorych Joziny mogly stacjonowac, tyle, ze... MM pewnie riserczu nie zrobila, miejsce w rzeczywistosci nie istnieje i bylby to daremny trud :(
  • marutax 24.04.18, 22:24
    fornita111 napisała:

    > Wg mnie obie opcje sa mozliwe. Z tym, ze hotelik przy samej drodze tez moze zna
    > jdowac sie w przyjemnej okolicy. Wlasciwie moznaby pokusic sie o poszukanie mie
    > jsc, w ktorych Joziny mogly stacjonowac,

    W innym wątku obstawiałam opcję "na skromnie" : www.hoteljola.pl/galeria.html

    i "na bogato": dworpodstolice.com.pl/

    uwzględniając fakt, że młoda para miała jakoby jechać jakiś kwadrans, od Promna w stronę Zakopanego. Ale pewnie takich miejsc jest masa.

    > tyle, ze... MM pewnie riserczu nie zro
    > bila, miejsce w rzeczywistosci nie istnieje i bylby to daremny trud :(

    Albo risercz polegał na tym, że MM kiedyś przejeżdżała jakąś drogą, zobaczyła miły na oko hotelik i przeniosła go na karty powieści, nie zastanawiając się, jak wyglądałby miesiąc miodowy w takim miejscu.

  • fornita111 24.04.18, 22:34
    W tej wersji na bogato jest ladne otoczenie :)
  • yvi1 24.04.18, 23:15
    fornita111 napisała:

    > W tej wersji na bogato jest ladne otoczenie :)
    Ale to przeciez ubozeta sa i to juz by byla " rozpusta".
    Juz pisalam pare razy.Fajnie by bylo gdyby ta pierwsza,tak dlugo wyczekiwana noc ,byla w stylowym miejscu,niechby nawet i drogim.A potem i nawet pod namiot.I wszystko moglo byc o " rzut beretem " od Rumiankowa.Z opisu MM przebija taka jakas " oblesnosc" .Juz nie mogli sie doczekac i staneli w pierwszym lepstym miejscu.A mozna to bylo ladniej opisac .Ach,mozna bylo...
  • fornita111 25.04.18, 11:53
    yvi1 napisała:

    > Juz pisalam pare razy.Fajnie by bylo gdyby ta pierwsza,tak dlugo wyczekiwana no
    > c ,byla w stylowym miejscu,niechby nawet i drogim.A potem i nawet pod namiot.I
    > wszystko moglo byc o " rzut beretem " od Rumiankowa.Z opisu MM przebija taka ja
    > kas " oblesnosc" .Juz nie mogli sie doczekac i staneli w pierwszym lepstym miej
    > scu.A mozna to bylo ladniej opisac .Ach,mozna bylo...
    Ok no to cytat:
    "Ach, a czy dotarlo do Was, gdzie oni byli w podrozy poslubnej? Pewnie myslicie, jak wszyscy, ze w gorach, co? Cha, cha! Spytalam, jak im sie podobalo u Gutow, a oni przyznali, ze wcale tam nie dojechali. Pewnie myslicie, ze samochod im sie zepsul? Cha, cha, wcale nie! Po prostu po weselu ruszyli szosa kostrzynska i zanim dojechali do dwupasmowki, czyli po kwadransie, juz im sie odechcialo podrozy. Wynajeli pokoj w pierwszym lepszym przydroznym hoteliku i w nim wlasnie siedzieli przez cale dwa tygodnie miodowego miesiaca. Widze w tym rys praktycznosci, tak typowy dla mego syna."
    Serio wg kogos ten fragment ma sugerowac, ze mloda para nie mogla dojechac w gory bo musiala sie na siebie rzucic i seksic jak najszybciej??? Bo ja bym tutaj widziala raczej pare wyczerpana slubem, weselem, ktora doszla do wniosku, ze nie chce im sie podrozowac. Ze chca zwyczajnie odpoczac i pobyc ze soba i ze nie potrzeba im zadnych atrakcji.
    Litosci, to jest poza tym fragment maila Idy! Ja wiem, ze ona w najnowszych tomach jest dziiiwna, ale myslicie, ze pisalaby do swojej siostry o swoim synu takie rubaszne heheszki?? Ta interpretacja mnie naprawde baaaardzo dziwi.
  • iwoniaw 25.04.18, 20:35
    Serio wg kogos ten fragment ma sugerowac, ze mloda para nie mogla dojechac w go
    > ry bo musiala sie na siebie rzucic i seksic jak najszybciej???


    No ja np. dokładnie tak to odbieram - jako dość obleśne sugerowanie właśnie tego. Zwłaszcza w kontekście tekstów o tym, jak to Józef się zachowuje (przed ślubem), jakby wygrał na loterii i już za chwileczkę, już za momencik - zrealizuje wygraną (czyli absolutnie nie chodzi o poczucie szczęścia, że akurat ta jedna jedyna i najwspanialsza chce z nim być, bo to jakby już się dzieje, odkąd się na ślub zgodziła, nieprawdaż?)

    Litosci, to jest poza tym fragment maila Idy! Ja wiem, ze ona w najnowszych tom
    > ach jest dziiiwna, ale myslicie, ze pisalaby do swojej siostry o swoim synu tak
    > ie rubaszne heheszki??


    Tak właśnie myślę, co gorsza, do Idy z ostatnich części to niestety pasuje jak ulał :-(


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • potworia 25.04.18, 22:19
    Gros obleśności tkwi właśnie w tym, że to mail Idy, podsumowany jej "Daj im Boże", wskazujące na zaawansowane stadium uteściowienia...

    Zaprawdę, lepiej było nie pisać nic.
    >
    > Litosci, to jest poza tym fragment maila Idy! Ja wiem, ze ona w najnowszych
    > tom
    > > ach jest dziiiwna, ale myslicie, ze pisalaby do swojej siostry o swoim sy
    > nu tak
    > > ie rubaszne heheszki??

    >
    >
    >
    >
  • buka_z_muminkow 26.04.18, 15:31
    iwoniaw napisała:

    >
    > No ja np. dokładnie tak to odbieram - jako dość obleśne sugerowanie właśnie teg
    > o. Zwłaszcza w kontekście tekstów o tym, jak to Józef się zachowuje (przed ślub
    > em), jakby wygrał na loterii i już za chwileczkę, już za momencik - zrealizu
    > je
    wygraną (czyli absolutnie nie chodzi o poczucie szczęścia, że akurat ta
    > jedna jedyna i najwspanialsza chce z nim być, bo to jakby już się dzieje, odkąd
    > się na ślub zgodziła, nieprawdaż?)
    >
    > Litosci, to jest poza tym fragment maila Idy! Ja wiem, ze ona w najnowszych
    > tom
    > > ach jest dziiiwna, ale myslicie, ze pisalaby do swojej siostry o swoim sy
    > nu tak
    > > ie rubaszne heheszki??

    >
    > Tak właśnie myślę, co gorsza, do Idy z ostatnich części to niestety pasuje jak
    > ulał :-(
    >
    >
    Mam dokładnie takie same spostrzeżenia, jak iwoniaw. Tym bardziej, że w tym samym mailu Idy mamy jeszcze taki fragment: "[Józin] Powiedział mi z powagą, że zaoszczędzony w ten sposób spore pieniądze przeznaczą na sfinansowanie dojazdów do Poznania i na odwrót, bo fiat panda potrzebuje więcej paliwa, niż sądzili. To może być prawda, lecz kiedy tak się tłumaczył, Dorota się cichcem uśmiechała na stronie, więc wywnioskowałam, że decyzja o przerwaniu na samym starcie podróży poślubnej nie wynikała jednak z pobudek ścisle finansowych. Raczej sądzę, że nie miała nic wspólnego z rozsądkiem."

    Chodzi głównie o to ostatnie zdanie.

  • panna.ze.dworku 25.04.18, 11:26
    A ja się zgadzam z Fornitą. Dla mnie też "hotelik przydrożny" to w tym przypadku może być po prostu "przyuważony" po drodze. I to "przyuważony" nie koniecznie w sensie dosłownym, sam hotelik, a właśnie kierunkowskaz. I jak najbardziej dopuszczam, że wokół samego hoteliku był piękny las, nieco dalej - jezioro itp. No i wówczas Józworotki spokojnie mogli spacerować po lesie, kąpać się w jeziorze, rozmawiać itd. Po prostu robić to, co robią wszyscy spędzając dwa tygodnie nad jeziorem.
    Nad sensem zatrzymywania się w przydrożnym (jakkolwiek by to rozumieć) hoteliku mając wykupiony pensjonat w górach - odmawiam dywagowania bo mi się to w głowie nie mieści nijak.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • dakota77 25.04.18, 11:34
    panna.ze.dworku napisała:

    > A ja się zgadzam z Fornitą. Dla mnie też "hotelik przydrożny" to w tym przypadk
    > u może być po prostu "przyuważony" po drodze. I to "przyuważony" nie koniecznie
    > w sensie dosłownym, sam hotelik, a właśnie kierunkowskaz. I jak najbardziej do
    > puszczam, że wokół samego hoteliku był piękny las, nieco dalej - jezioro itp. N
    > o i wówczas Józworotki spokojnie mogli spacerować po lesie, kąpać się w jeziorz
    > e, rozmawiać itd. Po prostu robić to, co robią wszyscy spędzając dwa tygodnie n
    > ad jeziorem.
    > Nad sensem zatrzymywania się w przydrożnym (jakkolwiek by to rozumieć) hoteliku
    > mając wykupiony pensjonat w górach - odmawiam dywagowania bo mi się to w głowi
    > e nie mieści nijak.


    Przypuszczac mozemy sobie cokolwiek, niemniej jest cos takiego jak materal zrodlowy, o czym czasem sie tu zapomina ;-)
    "Po prostu po weselu ruszyli szosa kostrzynska i zanim dojechali do dwupasmowki, czyli po kwadransie, juz im sie odechcialo podrozy. Wynajeli pokoj w pierwszym lepszym przydroznym hoteliku i w nim wlasnie siedzieli przez cale dwa tygodnie miodowego miesiaca."




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • lord_vmordevol 25.04.18, 11:52
    dakota77 napisała:

    > Przypuszczac mozemy sobie cokolwiek, niemniej jest cos takiego jak materal zrod
    > lowy, o czym czasem sie tu zapomina ;-)
    > "Po prostu po weselu ruszyli szosa kostrzynska i zanim dojechali do dwupasmowki
    > , czyli po kwadransie, juz im sie odechcialo podrozy. Wynajeli pokoj w pier
    > wszym lepszym
    przydroznym hoteliku i w nim wlasnie siedzieli przez cale dwa
    > tygodnie miodowego miesiaca."

    Pierwszy lepszy, jak sam chyba niedawno dowodziłem, też w praktyce może być w niesamowicie interesującym miejscu. No ale to jakoś trzeba napisać.
  • dakota77 25.04.18, 11:58
    lord_vmordevol napisał:

    > dakota77 napisała:
    >
    > > Przypuszczac mozemy sobie cokolwiek, niemniej jest cos takiego jak matera
    > l zrod
    > > lowy, o czym czasem sie tu zapomina ;-)
    > > "Po prostu po weselu ruszyli szosa kostrzynska i zanim dojechali do dwupa
    > smowki
    > > , czyli po kwadransie, juz im sie odechcialo podrozy. Wynajeli pokoj w[b
    > ] pier
    > > wszym lepszym [/b]przydroznym hoteliku i w nim wlasnie siedzieli przez ca
    > le dwa
    > > tygodnie miodowego miesiaca."
    >
    > Pierwszy lepszy, jak sam chyba niedawno dowodziłem, też w praktyce może być w n
    > iesamowicie interesującym miejscu. No ale to jakoś trzeba napisać.

    Oczywiscie, ze pierwszy lepszy hotelik moze byc ladny i przyjemnie polozony. Autorka mogla napisac, ze spodobal im sie zobaczony na trasie hotelik. Ale nie, dostalismy pierwszy lepszy przydrozny hotwlik. I trudno sie dziwic, ze pierwsze skoajrzenia byly z marnym motelem.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • panna.ze.dworku 25.04.18, 11:55
    Uuu... No, przyznaję się, że CZ przeleciałam "po łebkach". Jeśli to co przytoczyłaś to cytata dosłowna - to nie ma opcji. Chociaż... Czas jakiś temu jadąc przez urokliwe Kaszuby widziałam takie właśnie coś: tuż przy drodze, no, może z 50m od głównej, niewielki hotelik. Za nim - las, i przebłyskujące gdzieniegdzie jezioro. Więc może coś takiego? Sensu to nadal nijakiego nie ma. Ale może być jakimś pomysłem na to co Jozin i Dorocia robili...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • dakota77 25.04.18, 12:00
    panna.ze.dworku napisała:

    > Uuu... No, przyznaję się, że CZ przeleciałam "po łebkach". Jeśli to co przytocz
    > yłaś to cytata dosłowna - to nie ma opcji.

    Poniewaz nie wie cytujesz, nie wiem, czy odnosisz sie do mojego wpisu czy Fornitty ;-) Ale jesli mojego, to owszem, uzyty przeze cudzyslow zawieral doslowny cytat.


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • panna.ze.dworku 25.04.18, 12:12
    Do ciebie. :)
    No, jeśli to dosłowny cytat, to faktycznie, wizja poniekąd upada. A, cho... Chomiczek. wystarczyłoby zamiast tego "pierwszy lepszy" napisać coś w rodzaju "Po prostu po weselu ruszyli szosa kostrzyńska i zanim dojechali do dwupasmówki, czyli po kwadransie, już im się odechciało podróży. Akurat mijali baner reklamujący zaciszny hotelik w okolicy, więc porozumieli się telepatycznie, zjechali z drogi i wynajęli pokój w tym właśnie przydrożnym hoteliku i w nim właśnie siedzieli przez cale dwa tygodnie miodowego miesiąca.". I wówczas nie byłoby dywagacji. A tak... No, faktycznie to "pierwszy lepszy" nasuwa jakoś podświadomie myśl o tandetnym motelu...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • dakota77 25.04.18, 12:18
    panna.ze.dworku napisała:

    > Do ciebie. :)
    > No, jeśli to dosłowny cytat, to faktycznie, wizja poniekąd upada. A, cho... Cho
    > miczek. wystarczyłoby zamiast tego "pierwszy lepszy" napisać coś w rodzaju "Po
    > prostu po weselu ruszyli szosa kostrzyńska i zanim dojechali do dwupasmówki, cz
    > yli po kwadransie, już im się odechciało podróży. Akurat mijali baner reklamują
    > cy zaciszny hotelik w okolicy, więc porozumieli się telepatycznie, zjechali z d
    > rogi i wynajęli pokój w tym właśnie przydrożnym hoteliku i w nim właśnie siedzi
    > eli przez cale dwa tygodnie miodowego miesiąca.". I wówczas nie byłoby dywagacj
    > i. A tak... No, faktycznie to "pierwszy lepszy" nasuwa jakoś podświadomie myśl
    > o tandetnym motelu...

    Otoz to. Naprawde mozna to bylo opisac inaczej, chocby jednym zdaniem.
    >




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • panna.ze.dworku 25.04.18, 12:17
    A, dodatkowo jest to cytata z maila Idusi, o ile się nie mylę? Więc weźmy tez pod uwagę, że młodzi mogli powiedzieć jej, iż zdecydowali się na hotelik urzeczeni pięknem krajobrazu i położenia, a ONA w mailu podała swoją interpretację. Biorąc pod uwagę jak nienormalna jest w ostatnich latach Ida - wcale nie byłabym zaskoczona.
    Z tym, że oczywiście wcale nie oznacza to, że hotel był, tak jak "dywaguję", atrakcyjny, że Ida jest nienormalna i pisze głupoty...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • lord_vmordevol 25.04.18, 12:21
    panna.ze.dworku napisała:

    > ez urokliwe Kaszuby widziałam takie właśnie coś: tuż przy drodze, no, może z 50
    > m od głównej, niewielki hotelik. Za nim - las, i przebłyskujące gdzieniegdzie j
    > ezioro. Więc może coś takiego? Sensu to nadal nijakiego nie ma. Ale może być ja

    Będąc poniekąd entuzjastą takich przypadkowo fajnych miejsc, stałbym jednak na stanowisku, ze jak jest napisane "w jakimś przydrożnym hoteliku" lub ekwiwalent, to był to zwykły, może i czysty, ale banalny przydrożny hotel. Szutrowy parking, jadalnia z telewizorem, ciasnawe pokoje, GS dwa zabudowania dalej i przystanek PKS. Żadnego wczesnośredniowiecznego grodziska za płotem, żadnej świetlistej dąbrowy zagrzybionej borowikami nad jeziorem meromiktycznym, żadnego kościoła z przyjaznym, znudzonym wiejską monotonią proboszczem, który oprowadzi młodych intelektualistów po joannicko-templariuszowych kryptach.
  • dakota77 25.04.18, 12:31
    lord_vmordevol napisał:


    > Będąc poniekąd entuzjastą takich przypadkowo fajnych miejsc, stałbym jednak na
    > stanowisku, ze jak jest napisane "w jakimś przydrożnym hoteliku" lub ekwiwalent
    > , to był to zwykły, może i czysty, ale banalny przydrożny hotel. Szutrowy parki
    > ng, jadalnia z telewizorem, ciasnawe pokoje, GS dwa zabudowania dalej i przysta
    > nek PKS. Żadnego wczesnośredniowiecznego grodziska za płotem, żadnej świetliste
    > j dąbrowy zagrzybionej borowikami nad jeziorem meromiktycznym, żadnego kościoła
    > z przyjaznym, znudzonym wiejską monotonią proboszczem, który oprowadzi młodych
    > intelektualistów po joannicko-templariuszowych kryptach.

    To tak jak ja. Autorka miala szanse to opisac inaczej, ale ze uzyla takich a nie innych slow, to zostajemy z takim wlasnie obrazem.




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • panna.ze.dworku 25.04.18, 12:40
    Sir... Ekscelencjo... Jak się zwracać do lorda?
    W każdym razie - jedyne co (moim zdaniem) MOŻE uratować kwestię i co napisałam do Dakoty - to fakt, iż cytata pochodzi z maila Idy. I dopuszczam, że owo określenie "pierwszy lepszy" to (nad)interpretacja stukniętej Idusi. Czyli młodzi jej np powiedzieli, że zachwycił ich krajobraz i okoliczności przyrody (ci templariusze z proboszczem czy insze średniowieczne grodzisko w dąbrowie rozświetlonej borowikami, a Iduchna - i tak nigdy nie słuchała co się do niej mówi - zrozumiała właśnie jako "pierwszy lepszy"...
    Z tym, że jeśliby wykluczyć iż to interpretacja Idy (moim zdaniem wykluczyć nie można, no ale dla dobra dyskusji) - to faktycznie te dąbrowy, zamki i templariusze oddalają się z ironicznym chichotem, a pozostaje na miejscu ino niechby czysty ale banalny motelik dla kierowców - czyli ciasne pokoiki ( w wersji de lux z łazienką w pokoju a nie dwie na piętro), szutrowy parking (w wersji de lux może być wyłożony płytami betonowymi z takimi owalnymi dziurami lub tez wylany asfaltem), jadalnia z telewizorem (w wersji de lux - kelneruje córka właściciela motelu)...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • marutax 25.04.18, 13:05
    panna.ze.dworku napisała:

    > I dopuszczam, że owo okreś
    > lenie "pierwszy lepszy" to (nad)interpretacja stukniętej Idusi. Czyli młodzi je
    > j np powiedzieli, że zachwycił ich krajobraz i okoliczności przyrody (ci templa
    > riusze z proboszczem czy insze średniowieczne grodzisko w dąbrowie rozświetlone
    > j borowikami, a Iduchna - i tak nigdy nie słuchała co się do niej mówi - zrozum
    > iała właśnie jako "pierwszy lepszy"...

    Tylko że...

    Oni odjechali kwadrans od Promna! Czyli jakieś 15-20 kilometrów, biorąc pod uwagę, że po drodze mieli Kostrzyn. Czyli zatrzymali się w najbliższej, świetnie sobie znanej okolicy. Okolicy, gdzie znano Dorotę i gdyby młodzi Pałysowie spędzali czas na wycieczkach to zapewne ktoś by ich rozpoznał.
  • panna.ze.dworku 25.04.18, 13:34
    A czy ja się upieram że to miało sens? Nie mam pojęcia na temat geografii i okolic Promna czy Kostrzyna i w tej kwestii można mi wmówić dokładnie wszystko. Ale, no, dopuśćmy, że to nie był kwadrans, a pół godziny, a Idusia konfabulację wprowadza. Inna kwestia, że nadal pozostają w okolicy doskonale sobie znanej i w której, nawet, gdyby pętał się tam jakiś templariusz z proboszczem, to mogliby spokojnie sobie pojechać w pierwszy lepszy (nomen omen) weekend. :)

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • bupu 25.04.18, 19:06
    marutax napisała:

    > panna.ze.dworku napisała:
    >
    > > I dopuszczam, że owo okreś
    > > lenie "pierwszy lepszy" to (nad)interpretacja stukniętej Idusi. Czyli mło
    > dzi je
    > > j np powiedzieli, że zachwycił ich krajobraz i okoliczności przyrody (ci
    > templa
    > > riusze z proboszczem czy insze średniowieczne grodzisko w dąbrowie rozświ
    > etlone
    > > j borowikami, a Iduchna - i tak nigdy nie słuchała co się do niej mówi -
    > zrozum
    > > iała właśnie jako "pierwszy lepszy"...
    >
    > Tylko że...
    >
    > Oni odjechali kwadrans od Promna! Czyli jakieś 15-20 kilometrów, biorąc
    > pod uwagę, że po drodze mieli Kostrzyn. Czyli zatrzymali się w najbliższej, świ
    > etnie sobie znanej okolicy. Okolicy, gdzie znano Dorotę i gdyby młodzi Pałysowi
    > e spędzali czas na wycieczkach to zapewne ktoś by ich rozpoznał.

    Po jakiej drodze, do dwupasmówki przecież nie dojechali, a zjazd na tęże mieli w Kostrzynie. Znaczy się utknęli parę kilometrów od Promna.
    ...Aczkolwiek jak znam życie na prowincji, to w realu by się okazało, że w tym hoteliku pracuje jakaś cioteczna kuzynka sąsiadki, znakomicie znająca Derocię z gęby i najdalej następnego dnia całe Promno, łącznie z babciami, wiedziałoby, że młodzi nie dojechali w góry.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • marutax 25.04.18, 19:40
    bupu napisała:

    > Po jakiej drodze, do dwupasmówki przecież nie dojechali, a zjazd na tęże mieli
    > w Kostrzynie. Znaczy się utknęli parę kilometrów od Promna.

    Jako że jechali kwadrans to musieli przejechać Kostrzyn, który od Promna dzielą ze 4 kilometry. Nie wierzę, że jechali 20 km/h. Podejrzewam raczej, że MM wysłała ich drogami lokalnymi na południe a dwupasmówką miała być A2 (albo E30, na mapie to dziwnie wygląda). Ewentualnie Autorka nie uznaje szosy 92 za prawdziwą dwupasmówkę.

    > ...Aczkolwiek jak znam życie na prowincji, to w realu by się okazało, że w tym
    > hoteliku pracuje jakaś cioteczna kuzynka sąsiadki, znakomicie znająca Derocię z
    > gęby i najdalej następnego dnia całe Promno, łącznie z babciami, wiedziałoby,
    > że młodzi nie dojechali w góry.

    Dokładnie to miałam na myśli. W przypadku hoteliku niedaleko Promna aktywności na zewnątrz właściwie odpadają, więc znowu wracamy do... gier planszowych ;-)
  • bupu 25.04.18, 20:09
    marutax napisała:


    > Jako że jechali kwadrans to musieli przejechać Kostrzyn, który od Promna dzielą
    > ze 4 kilometry. Nie wierzę, że jechali 20 km/h. Podejrzewam raczej, że MM wysł
    > ała ich drogami lokalnymi na południe a dwupasmówką miała być A2 (albo E30, na
    > mapie to dziwnie wygląda). Ewentualnie Autorka nie uznaje szosy 92 za prawdziwą
    > dwupasmówkę.

    Sześć kilometrów jest z Promna do Kostrzyna. Do A2 jest 17 km, więc Derotkantropy musiały jechać tyłem, na czworaka i z przerwą na pocałunek co 5 minut, żeby w ciągu kwadransa tam nie dotrzeć.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • lord_vmordevol 26.04.18, 09:22
    bupu napisała:

    > marutax napisała:
    >
    >
    > > Jako że jechali kwadrans to musieli przejechać Kostrzyn, który od Promna
    > dzielą
    > > ze 4 kilometry. Nie wierzę, że jechali 20 km/h. Podejrzewam raczej, że M
    > M wysł
    > > ała ich drogami lokalnymi na południe a dwupasmówką miała być A2 (albo E3
    > 0, na
    > > mapie to dziwnie wygląda). Ewentualnie Autorka nie uznaje szosy 92 za pra
    > wdziwą
    > > dwupasmówkę.
    >
    > Sześć kilometrów jest z Promna do Kostrzyna. Do A2 jest 17 km, więc Derotkantro
    > py musiały jechać tyłem, na czworaka i z przerwą na pocałunek co 5 minut, żeby
    > w ciągu kwadransa tam nie dotrzeć.

    Tak w ogóle, to jest tylko napisane, że po kwadransie im się znudziło, a nie, że po kwadransie znaleźli ten hotel. Może im się znudziło, ale już zaraz był wjazd, na samej autostradzie hoteli nie ma, więc tak jechali znudzeni do Strykowa, potem A1, A4 z Górnego Śląska pod Kraków ciągle "dwupasmówką" i w końcu, ciągle znudzeni, wydostali się na coś, przy czym hoteliki rzeczywiście stoją przydrożnie w okolicach Nowego Targu. Voila.
  • iwoniaw 26.04.18, 09:33
    więc tak jechali znudzeni do Strykowa,
    > potem A1, A4 z Górnego Śląska pod Kraków ciągle "dwupasmówką" i w końcu, ciągl
    > e znudzeni, wydostali się na coś, przy czym hoteliki rzeczywiście stoją przydro
    > żnie w okolicach Nowego Targu. Voila.


    Ten jakże śmiały scenariusz nadaje się jednak wyłącznie do kosza, choćby z powodu uwagi o oszczędnościach na benzynie, które poczynili nie jadąc do Zakopanego. :-P


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • lord_vmordevol 26.04.18, 09:43
    iwoniaw napisała:

    > więc tak jechali znudzeni do Strykowa,
    > > potem A1, A4 z Górnego Śląska pod Kraków ciągle "dwupasmówką" i w końcu,
    > ciągl
    > > e znudzeni, wydostali się na coś, przy czym hoteliki rzeczywiście stoją p
    > rzydro
    > > żnie w okolicach Nowego Targu. Voila.

    >
    > Ten jakże śmiały scenariusz nadaje się jednak wyłącznie do kosza, choćby z powo
    > du uwagi o oszczędnościach na benzynie, które poczynili nie jadąc do Zakopanego
    > . :-P

    Jak stanęli w Nowym Targu, to nie dojechali do Zakopanego :->
  • iwoniaw 26.04.18, 09:49
    No zaiste, te 20 km zrobiło im oszczędności na benzynie na co najmniej pół roku dojeżdżania do Poznania na studia :-D


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • potworia 26.04.18, 09:47
    iwoniaw napisała:

    > więc tak jechali znudzeni do Strykowa,
    > > potem A1, A4 z Górnego Śląska pod Kraków ciągle "dwupasmówką" i w końcu,
    > ciągl
    > > e znudzeni, wydostali się na coś, przy czym hoteliki rzeczywiście stoją p
    > rzydro
    > > żnie w okolicach Nowego Targu. Voila.

    >
    > Ten jakże śmiały scenariusz nadaje się jednak wyłącznie do kosza, choćby z powo
    > du uwagi o oszczędnościach na benzynie, które poczynili nie jadąc do Zakopanego
    > . :-P

    Ale tę uwagę tłumaczyłby znaczący uśmieszek Doroty, w istocie dotyczący rzekomych oszczędności paliwowych, a nie tego, co mi podpowiada moja brudna wyobraźnia, upasiona nałogowym wciąganiem serialu Girls.
    >
    >
  • iwoniaw 25.04.18, 20:47
    Oni odjechali kwadrans od Promna! Czyli jakieś 15-20 kilometrów, biorąc
    > pod uwagę, że po drodze mieli Kostrzyn. Czyli zatrzymali się w najbliższej, świ
    > etnie sobie znanej okolicy. Okolicy, gdzie znano Dorotę i gdyby młodzi Pałysowi
    > e spędzali czas na wycieczkach to zapewne ktoś by ich rozpoznał.


    Ano właśnie. Toż oni do ślubu w kościele dalej jechali. Poza tym nie mogli dojechać AŻ do Kostrzyna, albowiem nie dotarli do dwupasmówki, zaś aby dotrzeć do Kostrzyna, musieliby dojechać do drogi krajowej nr 92, która bez wątpienia ma więcej niż jeden pas. Z tekstu wynika, że młodzi Pałysowie zatrzymali się gdzieś w sąsiedztwie; do Swarzędza mogli dojechać w tym czasie, ale wówczas musieliby już na starcie jechać w innym kierunku niż Zakopane.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • przymrozki 25.04.18, 12:21
    dakota77 napisała:


    > Przypuszczac mozemy sobie cokolwiek, niemniej jest cos takiego jak materal zrod
    > lowy, o czym czasem sie tu zapomina ;-)
    > "Po prostu po weselu ruszyli szosa kostrzynska i zanim dojechali do dwupasmowki
    > , czyli po kwadransie, juz im sie odechcialo podrozy. Wynajeli pokoj w pier
    > wszym lepszym
    przydroznym hoteliku i w nim wlasnie siedzieli przez cale dwa
    > tygodnie miodowego miesiaca."

    Mogło być też tak (nie musiało, wiadomo, ale mogło), że oni zatrzymali się w "pierwszym lepszym", bo potrzebowali łóżka w celach wenerycznych (jako przymiotnik od "Wenus", nie że sugeruję choroby). A potem młodym Pałysom spodobało się w tym hoteliku, bo i jezioro, i las, i konie, i kajaki, i małpi gaj, i basen, i w ogóle. Wszelkie atrakcje u Gutów bledły w porównaniu, więc zostali w "pierwszym lepszym".

    Poza tym, czy ktoś wie, czym jest "u Gutów"? Może tam naprawdę nie ma nic ciekawego i dobrze prowadzony hotelik w ładnym miejscu jest fajniejszy?
  • marutax 25.04.18, 12:52
    przymrozki napisała:

    > Poza tym, czy ktoś wie, czym jest "u Gutów"? Może tam naprawdę nie ma nic cieka
    > wego i dobrze prowadzony hotelik w ładnym miejscu jest fajniejszy?

    Prawdopodobnie to: polskinocleg.pl/obiekt-43472-zakopane-pokoje-goscinne-u-gutow-zakopane
    www.naszekwatery.pl/kontakt/willa_u_jedrusia_dawniej_pokoje_u_gutow,7702
  • yvi1 25.04.18, 12:56
    1.Jakim weselem i przygotowaniami byli zmeczeni i wykonczeni? Polozeniem obrusow na stoly i postawieniem wazonikow? Bo tak jest opisane przygotowanie w dzien slubu .
    Derotka nie jedzie do fryzjera,nie naklada nawet makijazu,a tydzien przedtem nie znaja nawet swoich gisci.
    2.Najpierw MM im " kaze " przez 4 lata tylko patrzec sobie w oczy a potem zatrzymuja sie w pierwszym lepszym hoteliku .Nie wiem czy jet tu pole do wyobrazni i wersje ,ze chcueli tam pospacerowac nad jeziorkiem pachnie znowu inna epoka.
    3.Co pare stron jest podkreslane ,ze uzywane,ze oszczedzamy,ze nie ma pieniedzy itd.Czyli w mozna przyjac ze Jozek nie mial w planach jechac do 5 gwiazdkowego hotelu.
    Mysle ze MM to chciala , i w swojej wyobrazni,tak to napisala zeby bylo romantycznie i nieskomplikowanie.Wyszlo jak zawsze,niechlujnie i nieladnie .A wystarczylo by znowu jedno zdanie ,nawet i od Idy" A wiesz Gabuniu,tak dobrze trafili,przepyszne jedzenie i to piekne jezioro w poblizu.Za ta cene? Chyba juz wiem ,gdzie spedzimy z Markiem nastepna majowke.Chcesz adres? " Czy cos w tym stylu i juz sie inaczej to odbiera.
  • fornita111 25.04.18, 13:03
    yvi1 napisała:

    > 1.Jakim weselem i przygotowaniami byli zmeczeni i wykonczeni? Polozeniem obruso
    > w na stoly i postawieniem wazonikow? Bo tak jest opisane przygotowanie w dzien
    > slubu .
    > Derotka nie jedzie do fryzjera,nie naklada nawet makijazu,a tydzien przedtem ni
    > e znaja nawet swoich gisci.
    Sadze, ze sam slub i wesele to duze przezycie i moze wyczerpac. Nawet jesli ktos ma do tego lajtowe podejscie- a takie chyba maja Joziny. Sadze tez, ze nie trzeba byc nawet zmeczonym, zeby uznac: teraz wystarczy nam tylko byc ze soba, atrakcje nie sa nam potrzebne. Przy czym "byc ze soba" nie oznacza w tym przypadku samego tylko seksu.
    Tak jak z tym nieszczesnym fletem przy ustach mamy Belii- moim zdaniem oblesnosci nie ma w tekscie, tylko w oku czytajacego...

  • potworia 25.04.18, 16:26
    To samo można powiedzieć o rozkoszowaniu się pięknem krajobrazu i swoim towarzystwem. I o wszystkim w ogóle.
    A w tekście jest czteroletni post, pierwszy lepszy hotelik w sąsiedztwie, znaczący uśmieszek Doroty i "daj im Boże" Idalii. I to jest dla mnie obleśne.
    Porównanie z "fletem przy ustach" moim zdaniem, bezzasadne.
  • vilez 25.04.18, 20:59
    Ja się zgadzam z interpretacją Fornity.
    Nie mam zupełnie złych skojarzeń z opisaną sytuacją. Przeciwnie- odbieram ją tak, że młodzi bardziej zajęci byli sobą, niż podróżą czy miejscem, do którego się jedzie. Soba, doniosłością ślubu, sytuacją po prostu. Pewnie to był impuls, nie chcieli by ich coś rozpraszało niepotrzebnie. Rozumiem ich. Rozumiem taką sytuację- całościowo, a nie- wyłącznie łóżkowo. Bardzo rozumiem, że można potrzebować odrzucić wszystko, co niekonieczne: zamieszanie, podróże.
  • mamuka_z_boru 25.04.18, 21:33
    vilez napisała:
    Bardzo rozumiem, że można potrzebować odrzucić wszystko, co niekonieczne: zamieszanie, podróże.

    Tylko że oni nie odrzucili zamieszania i podróży... Wybrali się w podróż i wydali masę kasy na przydrożny hotelik przez dwa tygodnie. Jakby całkowicie chcieli odrzucić całe zbędne zamieszanie, to by po prostu zostali w domu, spokojnie sobie dłubiąc przy remoncie i snując leniwe rozmowy pod orzechem o zmroku.
  • fornita111 25.04.18, 21:41
    mamuka_z_boru napisała:

    > vJakby całkowicie chcieli
    > odrzucić całe zbędne zamieszanie, to by po prostu zostali w domu, spokojnie so
    > bie dłubiąc przy remoncie i snując leniwe rozmowy pod orzechem o zmroku.
    Z babciami pod nosem. I Idusia o rzut kamieniem. Nieeeeee!
  • mamuka_z_boru 25.04.18, 21:47
    fornita111 napisała:

    > Z babciami pod nosem. I Idusia o rzut kamieniem. Nieeeeee!

    Macie rację, zwizualizowałam to sobie :)
    I zaczynam wierzyć, że rzeczywiście wybrali pierwszy lepszy hotelik, żeby sobie spokojnie pogadać bez gumowego ucha przyssanego do szklanki za ścianą.
  • yvi1 25.04.18, 22:30
    I co po tej wspanialej podrozy poslubnej babcie zniknely z Rumiankowa a Ida z Ruinki ? Przez 4 lata Jozin jezdzi25 km w jedna strone do Rumiankowa,Dorotka ma jakis lancuch ? W dzisiejszych czasach jest nawet dozwolone panienkom przed slubem widywac kawalera.To sie wszystko nie broni.Przez 4 lata sie przyciagali jak magnesy,bez slowa i fizycznegi kontaktu. 10 minut po slubie musza ucuekac od babc i Idy,zeby w pierwszym kepszym hoteliku robic obojetnie co.A po 2 tygodniach nagle sciany sie wycista,babcie nie beda podsluchiwac albo wychodzic do Chrobota ?
    MM tak to napisala jak napisala.Mogla tu i owdzie dodac pare zdan i juz by to bylo ladniejsze.A dorabianie romantycznych teorii tez nie ratuje tego co sama autorka nam na tacy podala.I nawet jezeli pojedyncze zdania mozna tak albo tak interpretowac to calosc juz trudniej.
  • fornita111 25.04.18, 22:52
    yvi1 napisała:

    > I co po tej wspanialej podrozy poslubnej babcie zniknely z Rumiankowa a Ida z R
    > uinki ? Przez 4 lata Jozin jezdzi25 km w jedna strone do Rumiankowa,Dorotka ma
    > jakis lancuch ? W dzisiejszych czasach jest nawet dozwolone panienkom przed slu
    > bem widywac kawalera.To sie wszystko nie broni.Przez 4 lata sie przyciagali jak
    > magnesy,bez slowa i fizycznegi kontaktu. 10 minut po slubie musza ucuekac od b
    > abc i Idy,zeby w pierwszym kepszym hoteliku robic obojetnie co.A po 2 tygodniac
    > h nagle sciany sie wycista,babcie nie beda podsluchiwac albo wychodzic do Chrob
    > ota ?
    E tam, to nie chodzi o jakies podsluchiwanie. Chcieli pobyc calkiem sami, bez rodziny- raczej normalne dla nowozencow. Mieszkanie po slubie z rodzina tez jakas wielka anomalia nie jest... I z tym 4 lata bez slowa i fizycznego kontaktu to tez przesada- wiemy, ze rozmawiali, tylko nie wiemy o czym. A czy sie calowali i przytulali nie wiemy, ale ja sadze, ze tak.
  • bupu 25.04.18, 23:04
    fornita111 napisała:

    > E tam, to nie chodzi o jakies podsluchiwanie. Chcieli pobyc calkiem sami, bez r
    > odziny- raczej normalne dla nowozencow.

    A jakby pojechali w te góry, zgodnie z planem, nie byliby sami i bez rodziny? Po dotarciu do Gutów z walizek wyskoczyłyby babcie, spomiędzy przyborów toaletowych wypadłaby Ida, a spod koła zapasowego Pandy wypełzłby Chrobot? Dlaczego chcąc pobyć sami młodzi mieliby zmieniać plany?




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornita111 25.04.18, 23:14
    bupu napisała:

    Dlaczego chcąc pobyć sami młodzi mieliby zmieniać plany?
    Chcieli byc sami- dlatego nie zostali w domu. Ale podrozowac im sie niemal natychmiast odechcialo. No wiec nie wracali do domu, do babc, tylko sobie zostali w hoteliku. To mial byc wyjazd dla przyjemnosci, wiec to naturalne, ze spontaniczna zachcianka okazala sie wazniejsza od planu.
  • potworia 25.04.18, 23:41
    fornita111 napisała:

    To mial byc wyjazd dla przyjemnosci, wiec to naturalne, ze spontanic
    > zna zachcianka okazala sie wazniejsza od planu.

    Opatrzmy to zdanie znaczącym uśmieszkuem na stronie i już słowa "przyjemność", "zachcianka", a nawet "naturalne" i "spontaniczne" nabierają innego charakteru.

    Brr, nie cierpię znaczących uśmieszków na stronie.
  • fornita111 25.04.18, 23:46
    potworia napisał(a):

    > Opatrzmy to zdanie znaczącym uśmieszkuem na stronie i już słowa "przyjemność",
    > "zachcianka", a nawet "naturalne" i "spontaniczne" nabierają innego charakteru.
    Jezeli juz przyjac, ze tam te znaczace usmieszki sa (ja ich nie widze), to cala oblesnosc po stronie Idy. Tzn nie to, ze ludzie sie kochaja i uprawiaja seks jest ble, tylko dowcipkowanie z tego.
  • potworia 26.04.18, 08:48
    fornita111 napisała:


    > Jezeli juz przyjac, ze tam te znaczace usmieszki sa (ja ich nie widze), to cala oblesnosc po stronie Idy.

    Ależ o tym mowa od początku, o stylistyce mówienia (pisania) o seksie, będącej mieszaniną pruderii i rubaszności, co daje obleśny efekt.
    A znaczącego uśmieszku nie wyimaginowałam sobie, stoi w tym samym liście, gdzie piórem Idusi umieściła go autorka.

    Gdyby nawet otwartym tekstem napisano, że J i D przez dwa tygodnie uprawiali seks, nie byłoby w tym nic obleśnego. Obecna forma budzi mój głęboki dysgust.

    Tzn nie to, ze ludzie sie kochaja i uprawiaja seks j
    > est ble, tylko dowcipkowanie z tego.
  • yvi1 26.04.18, 09:05

    >
    > Ależ o tym mowa od początku, o stylistyce mówienia (pisania) o seksie, będącej
    > mieszaniną pruderii i rubaszności, co daje obleśny efekt.
    > A znaczącego uśmieszku nie wyimaginowałam sobie, stoi w tym samym liście, gdzie
    > piórem Idusi umieściła go autorka.
    >
    > Gdyby nawet otwartym tekstem napisano, że J i D przez dwa tygodnie uprawiali se
    > ks, nie byłoby w tym nic obleśnego. Obecna forma budzi mój głęboki dysgust.
    >
    > Tzn nie to, ze ludzie sie kochaja i uprawiaja seks j
    > > est ble, tylko dowcipkowanie z tego.

    Niech sobie uprawiaja do woli.
    Mnie tez wlasnie caly ciag zdan razi,nie te pojedyncze.MM sama to sprowokowala,dajac takie a nie inne przymiotniki."Pierwszy lepszy", " znaczace usmieszki". Gdyby napisala w ustronnym hoteliku nad jeziorem i rozpromieniona albo szczesliwa Dorotka usmiechala sie szeroko,juz to odbierasz innaczej jako czytelnik.
    O sam fakt uprawiania czy nie uprawiania seksu mi nie chodzi,tylko w jaki sposob jest to opisane.
    Swoja droga jestem ciekawa czy w " Chucherku" bedziemy mieli info o babci Idzie ....
  • fornita111 26.04.18, 10:36
    potworia napisał(a):

    > fornita111
    > Ależ o tym mowa od początku, o stylistyce mówienia (pisania) o seksie, będącej
    > mieszaniną pruderii i rubaszności, co daje obleśny efekt.
    No jak juz to rubasznosc sama chyba w tym mailu jest, bo gdzie pruderia?
    > A znaczącego uśmieszku nie wyimaginowałam sobie, stoi w tym samym liście, gdzie
    > piórem Idusi umieściła go autorka.
    Dorotka usmiecha sie cichcem na stronie- nie jest napisane, ze usmiecha sie znaczaco.
    A usmiecha sie bo oszczednosc to byl tylko pretekst.
  • yvi1 26.04.18, 10:54
    fornita111
    > > A znaczącego uśmieszku nie wyimaginowałam sobie, stoi w tym samym liście,
    > gdzie
    > > piórem Idusi umieściła go autorka.
    > Dorotka usmiecha sie cichcem na stronie- nie jest napisane, ze usmiecha sie zna
    > czaco.
    > A usmiecha sie bo oszczednosc to byl tylko pretekst.
    No wlasnie pretekst do czego ? Do chodzenia za raczke po parkingu ?
    Tak a nie inaczej poprowadzona przez MM akcja i to co ona ( autorka) nam w CZ podaje,niestety nie sprawia pry 2 golabkow,ktore trzymajac sie za raczki i patrza sobie rozanielonym wzrokiem przy zachodzie slonca.
    Wiem,ze MM w zamysle chciala inaczej ale jej nie wyszlo.Bo odwalila ta ksiazke,a nie napisala.
    I MM moze sobie udawac ze pisze tylko dla niewinnych nastolatek,lecz rzeczywistisc wyglada inaczej.Ona pisze rowniez dla nas,doroslych kobiet,czego sama daje ciagle dowody,gdy odpowiada na stawiane tutaj pytania i hipotezy.Takze przestanmy udawac ze odbieramy fakt zatrzymania sie 15 minut po slubie w pierwszym lepszym jhoteliku jako dowod na ich zmeczenie i chec potrzymania sie za raczki.
  • fornita111 26.04.18, 11:00
    yvi1 napisała:

    Takze przestanmy udawac ze odbieramy fakt zatrzymania sie 15 minut po slubie w pierwsz
    > ym lepszym jhoteliku jako dowod na ich zmeczenie i chec potrzymania sie za racz
    > ki.
    Sorry, ja niczego nie udaje. Inaczej to odczytuje niz ty- wolno?
    Zwlaszcza, ze wg mnie bardzo prawdopodobne jest, ze oni oboje byli wtedy dziewicami- a przynajmniej Dorota byla. Wtedy jest czesto "i chce i boje sie" wiec ludzie nie rzucaja sie na siebie jak opetani miloscia, tylko jednak troche sie czaja. Wiec tak, dla mnie wizja Jozina i Doroty ktorzy musza sie seksic juz-zaraz-natychmiast jest absurdalna.
  • ciotka_scholastyka 26.04.18, 11:24

    > Zwlaszcza, ze wg mnie bardzo prawdopodobne jest, ze oni oboje byli wtedy dziewi
    > cami- a przynajmniej Dorota byla. Wtedy jest czesto "i chce i boje sie" wiec lu
    > dzie nie rzucaja sie na siebie jak opetani miloscia, tylko jednak troche sie cz
    > aja.

    Ależ oni się czaili przez lata. A przed samym ślubem przedstawieni są jako kompletnie oczadziali... A Józef nie może się doczekać "realizacji swojej wielkiej wygranej" (o jezu...), o tym mamy usty narratora powiedziane...
  • fornita111 26.04.18, 11:32
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Ależ oni się czaili przez lata.
    Ale jakie to ma znaczenie? Myslisz, ze niesmialosc, obawa i podobne uczucia znikaja automatycznie po slubie? Przed slubem sie czaili a po byli blyskawicznie gotowi do kopulacji? No srednio prawdopodobne mi sie to wydaje jednak.
    > A przed samym ślubem przedstawieni są jako komp
    > letnie oczadziali...
    Oczadziali ale bardziej jest to cielecy zachwyt niz erotyczne oczadzenie.
    >A Józef nie może się doczekać "realizacji swojej wielkiej
    > wygranej" (o jezu...), o tym mamy usty narratora powiedziane...
    Aaaa i to tez trzeba obowiazkowo odczytywac w znaczeniu "wreszcie ja bzykne"? Bo dla mnie to bylo w zupelnie innym sensie powiedziane akurat.
  • ciotka_scholastyka 26.04.18, 11:37

    > > Ależ oni się czaili przez lata.
    > Ale jakie to ma znaczenie? Myslisz, ze niesmialosc, obawa i podobne uczucia zni
    > kaja automatycznie po slubie? Przed slubem sie czaili a po byli blyskawicznie g
    > otowi do kopulacji? No srednio prawdopodobne mi sie to wydaje jednak.

    Jeżeli oni przez cztery lata nie nabrali na tyle zaufania do siebie, wiary w siebie (nawzajem) i nadal mają problem z oswojeniem faktu, że zaczną prowadzić życie płciowe, że tak powiem elegancko, to wybacz, ale to jest de, a nie para gotowa na małżeństwo. Źle o widzę.

    > > A przed samym ślubem przedstawieni są jako komp
    > > letnie oczadziali...
    > Oczadziali ale bardziej jest to cielecy zachwyt niz erotyczne oczadzenie.

    Zlituj się, cielęcy zachwyt po czterech latach? Nie mocna, porządna miłość, nie pożądanie, nie po prostu dobre czucie się ze sobą, tylko cielęcy zachwyt?

    > >A Józef nie może się doczekać "realizacji swojej wielkiej
    > > wygranej" (o jezu...), o tym mamy usty narratora powiedziane...
    > Aaaa i to tez trzeba obowiazkowo odczytywac w znaczeniu "wreszcie ja bzykne"? B
    > o dla mnie to bylo w zupelnie innym sensie powiedziane akurat.

    No dobrze, ale w jakim znaczeniu w takim razie? Że zdobył Dorotę? Zdobył ja już dawno, więc nie można mówić, że czeka, az będzie mógł zrealizować wygraną. On juz ją zrealizował!
  • fornita111 26.04.18, 11:55
    ciotka_scholastyka
    > Jeżeli oni przez cztery lata nie nabrali na tyle zaufania do siebie, wiary w si
    > ebie (nawzajem) i nadal mają problem z oswojeniem faktu, że zaczną prowadzić ży
    > cie płciowe, że tak powiem elegancko, to wybacz, ale to jest de, a nie para got
    > owa na małżeństwo. Źle o widzę.
    Wybacz ostre slowa, ale wg mnie to glupie i krzywdzace co napisalas. Dorota ma 21 lat zaledwie! Wiele dziewczyn wlasnie dopiero w tym wieku dojrzewa do rozpoczecia wspolzycia. Wiele par jest ze soba przez lata, zanim zdecyduja sie na seks. I jak juz sie decyduja to to nie jest hop-siup-ryp. Bo to wkraczanie w jakis nowy, nieznany obszar. Wiec pomimo zaufania i milosci mozna miec treme i nawet zwyczajnie sie bac.
    >
    > Zlituj się, cielęcy zachwyt po czterech latach? Nie mocna, porządna miłość, nie
    > pożądanie, nie po prostu dobre czucie się ze sobą, tylko cielęcy zachwyt?
    No nic nie poradze- tak to zostalo napisane. Toniecie w swoich oczach, zombiszonowate wpadanie sobie w ramiona. W CZ dostajemy obraz oczadzialych lunatykow a nie klejacych sie do siebie, albo zzytych jak stare dobre malzenstwo zakochanych.
    > > >A Józef nie może się doczekać "realizacji swojej wielkiej
    > > > wygranej" (o jezu...), o tym mamy usty narratora powiedziane...
    > > Aaaa i to tez trzeba obowiazkowo odczytywac w znaczeniu "wreszcie ja bzyk
    > ne"? B
    > > o dla mnie to bylo w zupelnie innym sensie powiedziane akurat.
    >
    > No dobrze, ale w jakim znaczeniu w takim razie? Że zdobył Dorotę? Zdobył ja już
    > dawno, więc nie można mówić, że czeka, az będzie mógł zrealizować wygraną. On
    > juz ją zrealizował!
    Ze bedzie juz jego na zawsze- dla niektorych dopiero slub jest takim prawdziwym zdobyciem.
  • ciotka_scholastyka 26.04.18, 11:58
    fornita111 napisała:

    > Wybacz ostre slowa, ale wg mnie to glupie i krzywdzace co napisalas. Dorota ma
    > 21 lat zaledwie! Wiele dziewczyn wlasnie dopiero w tym wieku dojrzewa do rozpoc
    > zecia wspolzycia. Wiele par jest ze soba przez lata, zanim zdecyduja sie na sek
    > s. I jak juz sie decyduja to to nie jest hop-siup-ryp. Bo to wkraczanie w jakis
    > nowy, nieznany obszar. Wiec pomimo zaufania i milosci mozna miec treme i nawet
    > zwyczajnie sie bac.

    To się nie bierze ślubu w wieku 21 lat, kiedy jest się do niego niedojrzałym. Z tym że to nie ten przypadek. Oni zdecydowanie chcą się w końcu zacząć seksić. I naprawdę się dziwię, że można tego nie widzieć.
  • fornita111 26.04.18, 12:06
    ciotka_scholastyka napisała:

    > To się nie bierze ślubu w wieku 21 lat, kiedy jest się do niego niedojrzałym.
    Taaak? To kiedy jest sie dojrzalym do slubu? Po utracie dziewictwa? Czyli rozumiem, ze wierzacy, ktorzy chca sie razem uczyc seksu dopiero po slubie, robia zle? To moze by trzeba wprowadzic przepis: bez zaswiadczenia od ginekologa, ze sie juz dziewczyna kochala- slubu niet! Rozumiem, ze do seksu jest sie dojrzalym dopiero, kiedy nie ma w czlowieku cienia leku, obawy, zawstydzenia? No to chyba wiekszosc moich kolezanek by do dzisiaj byla dziewicami, gdyby sie mialy tej swiatlej pistepowej zasady trzymac...
  • ciotka_scholastyka 26.04.18, 17:39
    fornita111 napisała:

    > Taaak? To kiedy jest sie dojrzalym do slubu? Po utracie dziewictwa? Czyli rozum
    > iem, ze wierzacy, ktorzy chca sie razem uczyc seksu dopiero po slubie, robia zl
    > e? To moze by trzeba wprowadzic przepis: bez zaswiadczenia od ginekologa, ze si
    > e juz dziewczyna kochala- slubu niet!

    Słuchaj, teraz ja przepraszam, serio, ale robisz tu głupią ze mnie czy z siebie? I nie histeryzuj.
    Pokaż mi, gdzie napisałam, że seksu nie można się uczyć dopiero po ślubie (ciekawe, co jeszcze mi będziesz wmawiać). Jak najbardziej można. Tyle, że trzeba być na to gotowym. A według tego, co piszesz - Dorota nie jest! To dlaczego bierze ten ślub?
    Pewnie, że małżeństwo nie samym seksem stoi (bo zaraz zaczniesz twierdzić, że ja tak uważam), ale jest jego, jakby nie było, dość istotnym składnikiem. Niektórzy nawet sądzą, że spoiwem całej reszty.
    I nadal twierdzę, że D i J się paliło do siebie. Tylko kiedyś Musierowicz potrafiła pięknie o "tych sprawach" pisać - "nie skończylibyśmy kolacji, tak by nam się spieszyło..." A teraz mamy obleśne mrugnięcia starszej pani, coś jak te panie u Samozwaniec, z równie obleśnymi uśmieszkami mówiące "miłość, drogie dziecko, przychodzi dopiero po ślubie".
  • fornita111 26.04.18, 18:32
    ciotka_scholastyka napisała:


    > Słuchaj, teraz ja przepraszam, serio, ale robisz tu głupią ze mnie czy z siebie
    > ? I nie histeryzuj.
    > Pokaż mi, gdzie napisałam, że seksu nie można się uczyć dopiero po ślubie (ciek
    > awe, co jeszcze mi będziesz wmawiać). Jak najbardziej można. Tyle, że trzeba by
    > ć na to gotowym. A według tego, co piszesz - Dorota nie jest! To dlaczego bierz
    > e ten ślub?
    Nic takiego nie napisalam. Ze niby Dorota byla na fizyczna bliskosc niegotowa. Naprawde, obawa przed pierwszym razem nie oznacza braku gotowosci na seks. Napisalam, ze w przypadku ludzi niedoswiadczonych bardziej prawdopodobna jest niesmialosc i wahanie niz goraczkowy pospiech. O czym oczywiscie wiesz, bo jestes dorosla.
  • vilez 25.04.18, 22:27
    Ale można tego np. zachcieć dopiero w pewnym momencie, np. wtedy kiedy się "już ruszy" (wesele się skończyło, są sami) i człowiek sobie nagle uświadomi, że właściwie to nie musi już nic więcej, niż po prostu być "w teraźniejszości". To właśnie rozumiem.
    Pozostanie w domu to zostanie z całym tym majdanem, z tym zamieszaniem.

    Ba, to mi się wydaje jakoś tam spójne z ich minimalizmem.
  • fornita111 25.04.18, 22:47
    vilez napisała:

    > Ale można tego np. zachcieć dopiero w pewnym momencie, np. wtedy kiedy się "już
    > ruszy" (wesele się skończyło, są sami) i człowiek sobie nagle uświadomi, że wł
    > aściwie to nie musi już nic więcej, niż po prostu być "w teraźniejszości". To
    > właśnie rozumiem.
    No ja tez podobnie. Ze to nie byl zaden tam plan ucieczki i mylenia tropow, tylko spontaniczna zmiana planow.
  • senseeko 26.04.18, 00:34
    vilez napisała:

    > Ja się zgadzam z interpretacją Fornity.
    > Nie mam zupełnie złych skojarzeń z opisaną sytuacją. Przeciwnie- odbieram ją ta
    > k, że młodzi bardziej zajęci byli sobą, niż podróżą czy miejscem, do którego si
    > ę jedzie. Soba, doniosłością ślubu, sytuacją po prostu. Pewnie to był impuls, n
    > ie chcieli by ich coś rozpraszało niepotrzebnie. Rozumiem ich. Rozumiem taką s
    > ytuację- całościowo, a nie- wyłącznie łóżkowo. Bardzo rozumiem, że można potrze
    > bować odrzucić wszystko, co niekonieczne: zamieszanie, podróże.
    I ja się podpisuję pod tą interpretacją. A że Idusia spłyciła - no to jest właśnie jej styl, ona wszystko tak w swoich mailach opisuje i konfabuluje i wykazuje sie totalnym lekceważeniem czasoprzestrzeni. Więc... któż wie, jak było naprawdę i ile czasu oraz kilometrów od Rumiankowa znajdował się ów hotel?
    W sumie wcale mnie nie dziwi że odechciało im się podróży przez pół Polski.
    A że Idusia widzi tam wyłacznie rys praktyczny zamiast romantycznego - tak postrzega Józefa.



    --
    Sygnaturka zastępcza
  • bupu 25.04.18, 19:01
    panna.ze.dworku napisała:

    > A ja się zgadzam z Fornitą. Dla mnie też "hotelik przydrożny" to w tym przypadk
    > u może być po prostu "przyuważony" po drodze. I to "przyuważony" nie koniecznie
    > w sensie dosłownym, sam hotelik, a właśnie kierunkowskaz. I jak najbardziej do
    > puszczam, że wokół samego hoteliku był piękny las, nieco dalej - jezioro itp. N
    > o i wówczas Józworotki spokojnie mogli spacerować po lesie, kąpać się w jeziorz
    > e, rozmawiać itd. Po prostu robić to, co robią wszyscy spędzając dwa tygodnie n
    > ad jeziorem.

    Dwa jeziora. Pińć. Cały ocean wręcz i plaża z palmamy. Informuję uprzejmie, że jedyne jezioro na tej trasie leży zaraz za Promnem, potem to już szczyre pola, bez jezior i bez kawałka lasu, aż do Kostrzyna. Zatem ów imaginacyjny hotelik MM (bo hotelu, motelu, zajazdu też na tym kawałku nie ma ani sztuki) leży wśród pól uprawnych i w ramach atrakcji Derotkantropy mogły sobie najwyżej pooglądać ciągniki, pracowicie orzące rolę. Rozrywka w sam raz na dwa tygodnie podróży poślubnej.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • dakota77 25.04.18, 19:25
    bupu napisała:
    >
    > Dwa jeziora. Pińć. Cały ocean wręcz i plaża z palmamy. Informuję uprzejmie, że
    > jedyne jezioro na tej trasie leży zaraz za Promnem, potem to już szczyre pola,
    > bez jezior i bez kawałka lasu, aż do Kostrzyna. Zatem ów imaginacyjny hotelik M
    > M (bo hotelu, motelu, zajazdu też na tym kawałku nie ma ani sztuki) leży wśród
    > pól uprawnych i w ramach atrakcji Derotkantropy mogły sobie najwyżej pooglądać
    > ciągniki, pracowicie orzące rolę. Rozrywka w sam raz na dwa tygodnie podróży po
    > ślubnej.

    Ale to forum widzi jeziora i atrakcje :P MM widzi droge, li i jedynie :D Czyli zgodnie z rzeczywistoscia, jak sie okazuje.

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • fornita111 25.04.18, 19:33
    dakota77 napisała:
    > Ale to forum widzi jeziora i atrakcje :P MM widzi droge, li i jedynie :D Czyli
    > zgodnie z rzeczywistoscia, jak sie okazuje.
    No ja tych okolic nie znam zupelnie. Czyli ani kawalka lasu, ani jeziorka? Nawet jakiejs mini glinanki na tym terenie nie uswiadczysz? No to moze siedzieli razem przy drodze i zgadywali marki przejezdzajacych samochodow :D
  • marutax 25.04.18, 20:08
    fornita111 napisała:

    > No ja tych okolic nie znam zupelnie. Czyli ani kawalka lasu, ani jeziorka? Nawe
    > t jakiejs mini glinanki na tym terenie nie uswiadczysz?

    Są tam ładne okolice, ale MM dała nam takie informacje, które mocno ograniczają wybór. Hotelik ma być w promieniu ok. 20 km od Promna (kwadrans jazdy z przejazdem przez Kostrzyn), w kierunku mniej-więcej południowym (wschodnim lub zachodnim), plus blisko drogi. Na mapie to byłby mniej-więcej taki teren:
    http://pansamochodzik.net.pl/album_mod/upload/0a7f8e60e344b440fd7d5d0de4a12100.jpg

    No chyba że Józinek chciał jechać w góry (prawd. do Zakopanego) przez Toruń.

    Oczywiście możemy podejrzewać, że Ida przesadzała lub dopowiadała sobie szczegóły. Albo bajerowała siostrę. Albo Józef nie powiedział jej prawdy. Tylko że wtedy nie mamy nic...


  • senseeko 26.04.18, 00:40
    fornita111 napisała:

    > dakota77 napisała:
    > > Ale to forum widzi jeziora i atrakcje :P MM widzi droge, li i jedynie :D
    > Czyli
    > > zgodnie z rzeczywistoscia, jak sie okazuje.
    > No ja tych okolic nie znam zupelnie. Czyli ani kawalka lasu, ani jeziorka? Nawe
    > t jakiejs mini glinanki na tym terenie nie uswiadczysz? No to moze siedzieli ra
    > zem przy drodze i zgadywali marki przejezdzajacych samochodow :D

    No jak! Przecież tam jest cały rezerwat Puszcza Zielonka, przecież jest Tuczno, przecież jest od groma malutkich leśnych jeziorek!
    To że nie widać ich na mapie, nie znaczy że ich nie ma! Są w wielkiej obfitości.

    Co prawda jezioro=komary, więc nie wiem czy akurat nad jezioro by ciągnęli, ale lasów tam mnóstwo. I leśnych pensjonatów też sporo. Tyle ze musieliby jechać chyba bardziej na Poznań niż na Kostrzyn. Ale Idusia tego nie musi wiedzieć, ona może nie rozróżniać. Do Poznania też można lecieć trasą kostrzyńską i gnieźnieńską. I bardziej zalesiona jest gnieźnieńska. No i cała ta trasa na której leżą wsie z klucza Kochanowskiego, opisywane przez IGS w Febliku - też lasów od cholery. Są tam nawet żurawie i sarny w tych lasach a nie zdziwiłabym się jakby bielika trafili. Pomniejszego ptastwa nie liczę.

    --
    Sygnaturka zastępcza
  • bupu 26.04.18, 18:24
    senseeko napisała:


    > No jak! Przecież tam jest cały rezerwat Puszcza Zielonka, przecież jest Tuczno,
    > przecież jest od groma malutkich leśnych jeziorek!
    > To że nie widać ich na mapie, nie znaczy że ich nie ma! Są w wielkiej obfitości
    > .
    >
    > Co prawda jezioro=komary, więc nie wiem czy akurat nad jezioro by ciągnęli, ale
    > lasów tam mnóstwo. I leśnych pensjonatów też sporo. Tyle ze musieliby jechać c
    > hyba bardziej na Poznań niż na Kostrzyn. Ale Idusia tego nie musi wiedzieć, ona
    > może nie rozróżniać. Do Poznania też można lecieć trasą kostrzyńską i gnieźnie
    > ńską. I bardziej zalesiona jest gnieźnieńska.

    Kobito, ale z Promna na Zakopane przez Poznań? Serio? Musieliby rzetelnie oczadzieć z tej chuci, żeby pchać się przez duże miasto, skoro mogą wyskoczyć na autostradę zaraz za Kostrzynem.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • yvi1 26.04.18, 18:40
    bupu napisała:


    >
    > Kobito, ale z Promna na Zakopane przez Poznań? Serio? Musieliby rzetelnie oczad
    > zieć z tej chuci, żeby pchać się przez duże miasto, skoro mogą wyskoczyć na aut
    > ostradę zaraz za Kostrzynem.

    Mnie to wogole ciekawi dlaczego oni musieli koniecznie ( wedlug niektorych forumek) nad tym nieszczesnym jeziorkiem byc .Dla mnie to zupelnie bez sensu,gdyz na co dzien maja az conajmniej dwa jeziora pod nosem.
    Wiem,ze nie trzeba wyjezdzac na Jamajke np, ale ciekawi mnie to czy jezeli faktycznie mialabym jezioro na codzien,to jechalabym gdzies w takie same/ podobne miejsca.Juz gory/ morze sa inna atrakcja.A jak jest u was ? I rozumiem chec zobaczenia Pacyfiku jak sie mieszka nad Altantykiem,ale np. mieszkam w Gdansku i jade do Gdyni w podroz poslubna ? Pytanie calkiem lekkie i bez podtekstow.
    Ja bym wolala w tej sytuacji na Mazury niz do Gdyni,na przyklad.
  • vilez 26.04.18, 19:14
    yvi1 napisała:

    > Mnie to wogole ciekawi dlaczego oni musieli koniecznie ( wedlug niektorych foru
    > mek) nad tym nieszczesnym jeziorkiem byc .

    Moim zdaniem to było bez znaczenia, gdzie przystanęli, jako że to był impuls. Po prostu przystanęli. chodziło o przystanięcie, a nie o miejsce. Tzn. miejsce pewnie spełniało jakieś minimum, reszta była mniej ważna.
    Mnie to się nawet podoba.


  • fornita111 24.04.18, 16:43
    senseeko
    > Jeśli już mamy trzymać się kurczowo książki, to nie było mowy o motelu. Był "pr
    > zydrożny hotelik", gdzie "przydrożny" może oznaczać naprawdę wszystko. W tamtyc
    > h okolicach jest zatrzęsienie drogowskazów przy głównej drodze zachęcających do
    > odwiedzenia najróżniejszych hoteli, pensjonatów i innych takich. A więc nie mo
    > tel. A więc mógł być hotelik na skraju lasu albo nad jeziorem. A co można robić
    > w lesie lub nad jeziorem to każdy kto lubi takie miejsca - wie.
    Prawda, prawda! Nad jeziorem to ich sobie bez problemu wyobrazam :)
    Jozin znow dostaje skurczu w wodzie i tym razem nie ratuje go Ignas, tylko Dorota. Znana z ratowniczych talentow zreszta ;)
  • ciotka_scholastyka 24.04.18, 18:03
    senseeko napisała:

    > na przykład Śmiłowo

    ŚMIE!!! ŚMIE!!!
  • ciotka_scholastyka 24.04.18, 18:05
    senseeko napisała:

    > Jeśli już mamy trzymać się kurczowo książki, to nie było mowy o motelu. Był "pr
    > zydrożny hotelik", gdzie "przydrożny" może oznaczać naprawdę wszystko. W tamtyc
    > h okolicach jest zatrzęsienie drogowskazów przy głównej drodze zachęcających do
    > odwiedzenia najróżniejszych hoteli, pensjonatów i innych takich. A więc nie mo
    > tel. A więc mógł być hotelik na skraju lasu albo nad jeziorem. A co można robić
    > w lesie lub nad jeziorem to każdy kto lubi takie miejsca - wie.

    OK, nie motel, moja kulpa. A o trzymanie się książki apeluję, bo tematem wątku jest "co robili", nie "co mogliby robić, gdyby byli w innych, ciekawych miejscach".
  • przymrozki 23.04.18, 11:22
    Z drugiej strony, jak się cały czas żyje w towarzystwie babć, cioć, teściowych, kuzynów i w ogóle niekończącego się korowodu wszelakiej maści pociotków, to może dwa tygodnie bez cudzego ucha nad głową jest niebywałą przyjemnością, którą trudno się znudzić.
  • fornita111 23.04.18, 11:30
    przymrozki napisała:

    > może dwa tygodnie bez cudzego ucha nad głową jest niebywałą przyjemnością, którą trudno się znudzić.
    A to na pewno! :) Tylko staram sie ich sobie wyobrazic jako pare, tak normalnie. Np ida razem do lasu, Jozin wyciaga z kieszeni szpagat i scyzoryk i robi na poczekaniu dla Doroty hustawke a potem ja buja. Albo cokolwiek, oprocz patrzenia sobie w oczy... no chyba, ze jest taka milosc, ktorej patrzenie w oczy calkiem wystarcza? Dla mnie kosmos, ale ludzie maja roznie?
  • przymrozki 23.04.18, 11:48
    fornita111 napisała:

    Np ida razem do lasu, Jozin wyciaga z kieszeni szpagat i scyzoryk i robi na p
    > oczekaniu dla Doroty hustawke a potem ja buja.

    No coś takiego właśnie.


    - Jaka piękna tuja! - pochwaliła przymotelowy ogródek Dorotka. Tuja wcale jej się nie podobała, ale lepszy jakiś temat niż kolejny kwadrans ciszy.
    - Tuja? - Józinek pamiętał zasady odkrytej przez siebie i sprawdzonej po wielokroć na Trolli metody konwersacji. Za to właśnie kochał Dorotę. Tak dobrze się z nią milczało. Ona też potrafiła milczeć pół godziny i najwyraźniej bardzo jej się to podobało.
    - Lub jakiś iglak - uściśliła Dorotka licząc, że przyznając mężowi rację zachęci go do większej wylewności. Biedny! Widać, że chciałby pogadać, ale tak bardzo walczy z nieśmiałością. Otworzę go, postanowiła z właściwą młodym żonom wiarą w moc powodowania trwałych zmian w męskiej psychice za pomocą wielorzędowego arsenału środków.
    - O! - krzyknęła Dorotka - a co to?
    Józinek łypnął białkiem.
    - Huśtawka?! - Dorotka nie wierzyła własnym oczom.
    Józinek zaznaczył w powietrzu radosne kółko swoim piegowatym nosem.
    - Wystrugałeś mi huśtawkę?! Pobujasz mnie?
    Józinek przesunął lewą stopę jakby w tył opuszczając jednocześnie ramiona i luźno machając dłońmi. Dorotka wiedziała już, że znaczy to, że Józinek ją pobuja. I że potem pójdą na pizzę.
  • fornita111 23.04.18, 12:30
    :D :D :D na takie odp szczerze mowiac czekalam ;)
  • mia0418 23.04.18, 19:01
    przymrozki napisała:

    >Dorotka wiedziała już, że znaczy to, że Józinek ją pobuja.
    > I że potem pójdą na pizzę.

    *kwik* JÓZINEK JĄ POBUJA. XD

    Ciężko sobie wyobrazić ten ich miodowy miesiąc tak normalnie, skoro przez dwie książki patrzyli sobie tylko w oczy, a słów żadnych nie było. Dla mnie to wygląda tak, że te dwa tygodnie mieli na poznanie się (w końcu), jakiekolwiek dyskusje i tak dalej, z dala od wszędobylskich babć i uteściowionych matek, nie mogę pozbyć się wizji Dorotki, która jest rozczarowana, bo mija jej pierwsze miłosne zaślepienie w końcu dostrzega, że "jej Józinek" to Mrukzinek, który zachowuje się jak papuga i powtarza przypadkowe słowa za swoim rozmówcą. Chyba, że młody Pałys jakimś cudem zdał sobie sprawę, że jego sztuka konwersacji jest do bani, chociaż przypuszczom, że wuntpie.
    A swoją drogą, to szkoda mi Agaty, taka fajna, normalna była, ale nieeeee, musiała okazać się namolną dziewuchą i dlatego mamy Perfekcyjną Panią na Włościach, Dorotkę.
  • significado-significante 25.04.18, 07:07
    przymrozki napisała:

    > - O! - krzyknęła Dorotka - a co to?
    > Józinek łypnął białkiem.
    > - Huśtawka?! - Dorotka nie wierzyła własnym oczom.
    > Józinek zaznaczył w powietrzu radosne kółko swoim piegowatym nosem.
    > - Wystrugałeś mi huśtawkę?! Pobujasz mnie?
    > Józinek przesunął lewą stopę jakby w tył opuszczając jednocześnie ramiona i luź
    > no machając dłońmi. Dorotka wiedziała już, że znaczy to, że Józinek ją pobuja.
    > I że potem pójdą na pizzę.

    To jest genialne!!! :D
  • senseeko 24.04.18, 14:00
    fornita111 napisała:

    > przymrozki napisała:
    >
    > > może dwa tygodnie bez cudzego ucha nad głową jest niebywałą przyjemnością
    > , którą trudno się znudzić.
    > A to na pewno! :) Tylko staram sie ich sobie wyobrazic jako pare, tak normalnie
    > . Np ida razem do lasu, Jozin wyciaga z kieszeni szpagat i scyzoryk i robi na p
    > oczekaniu dla Doroty hustawke a potem ja buja. Albo cokolwiek, oprocz patrzenia
    > sobie w oczy... no chyba, ze jest taka milosc, ktorej patrzenie w oczy calkiem
    > wystarcza? Dla mnie kosmos, ale ludzie maja roznie?

    No może niekoniecznie na szpagacie, chyba że dodatkową atrakcją byłoby łapanie spadającej Doroty, ale wizja bardzo ładna. Kupuję to! :)


    --
    Sygnaturka zastępcza
  • marutax 23.04.18, 11:36
    fornita111 napisała:

    > W J nie mamy chyba (?) ani jedej rozmowy tej pary. To już nawet Aaaadam i Sarna
    > ze sobą rozmawiali na naszych oczach- w jaki sposób to inna sprawa ;)
    > Macie jakieś pomysły, jak wyglądał miesiąc miodowy Jożinów? Chodzili na długie
    > spacery, trzymając się za ręce i milcząc?

    O przeprasza, w "Febliku", kiedy Ida i babcie podsłuchują, co dzieje się w pokoju Dorotki, Józef (jeszcze niezidentyfikowany) gada "jak nakręcony". Wikta nawet mówi o nim "straszny gaduła".
  • fornita111 23.04.18, 11:44
    Tak, ale my- czytelnicy ich nie mamy mozliwosci podsluchac. Chetnie bym sie przekonala, jak wyglada gadulstwo Jozka i o czym ci mlodzi rozmawiaja... Wiem, moga doslownie o wszystkim gadac- tylko ja nie potrafie sobie tego zupelnie wyobrazic :(
  • yvi1 23.04.18, 12:20
    Mysle ze dlugo rozmawiaja o swoim poddaszu,jak je urzadzic,jak myc szklane sciany.Robia plany na przyszlisc,typu kto i kiedy bierze pande.
    Niestety,wszystko co umiem sobie wyobrazic to takie bardzo praktyczne rozmowy,bez cienia romantyzmu.Oboje sa bardzo praktycznymi osobami, jakos u nich nie widze takiego " cielakowatego zakochania".Mysle ze Jozin szybciej wystruga Derotce szkatulke na korale niz przyniesie kwiaty czy zaprosi do restauracji.Rozmow o milosci i recytowania wierszy to sie po Ignasiu/Adze spodziewam.Zachwyty nad zachodem slonca i szumem fal tez raczej mlodzi Strybowie niz Palysy.
  • zuzudanslemetro 24.04.18, 18:00
    Ja bardzo przepraszam, że sprowadzę dyskusję do parteru, ale mam wrażenie, że w Neo w tygodniach miodowych można robić tylko jedno: dzidziusie! One przecież tak cudnie pachną!
  • panna.ze.dworku 25.04.18, 14:07
    Wiesz, zasadniczo ja mam "podobny" egzemplarz na stałe zakontraktowany... :) Mąż mój osobisty w towarzystwie uchodzi za milczka, osobnika mrukliwego i niechętnego - dla informacji: nie, nie udziela się towarzysko, a mowa o okazjach, od których wykręcić się raczej nie można. A "w głębi" to człowiek mający ogromną wiedzę, i umiejący bardzo ciekawie opowiadać, serio - jak zaczęliśmy się spotykać i "się otworzył" - byłam głęboko zaskoczona, że ów "mruk" okazał się być tak fantastycznym rozmówcą! I myślę, że MM chciała napisać kogoś podobnego - ale wyszło jak wyszło...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować :)
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • malgorzata_madej 23.04.18, 14:46
    w przypadku kogokolwiek innego powiedziałabym: oglądali ukochane seriale. no ale to Józek i Dorota...
  • marutax 23.04.18, 18:08
    malgorzata_madej napisała:

    > w przypadku kogokolwiek innego powiedziałabym: oglądali ukochane seriale. no al
    > e to Józek i Dorota...

    Zaraz, zaraz, a może to dobry trop? Dorota i Józef po pierwszych uniesieniach uświadamiają sobie, że nie bardzo mają co robić. Nawet wycieczki po okolicy są mało atrakcyjne, jako że a) znają tę okolicę b) nie chcą natknąć się na rodzinę lub znajomych, a jak tylko zjawią się w jakiejś Nekli to na pewno ktoś ich rozpozna i doniesie.
    Z desperackiej nudy włączają telewizor... A w hotelu mają netflixa czy innego showmaxa... Józek i Dorotka, nie mając nabytej przez lata odporności, dają się pochłonąć bez reszty. Przez dwa tygodnie nadrabiają "The Walking Dead". "Downton Abbey", "Sherlocka", "The Knick", "Wikingów"... A ich pierwsza małżeńska kłótnia dotyczy tego, kto wybiera następny serial ;-)
  • malgorzata_madej 23.04.18, 18:45
    marutax napisała:


    > Zaraz, zaraz, a może to dobry trop? Dorota i Józef po pierwszych uniesieniach u
    > świadamiają sobie, że nie bardzo mają co robić. Nawet wycieczki po okolicy są m
    > ało atrakcyjne, jako że a) znają tę okolicę b) nie chcą natknąć się na rodzinę
    > lub znajomych, a jak tylko zjawią się w jakiejś Nekli to na pewno ktoś ich rozp
    > ozna i doniesie.
    > Z desperackiej nudy włączają telewizor... A w hotelu mają netflixa czy innego s
    > howmaxa... Józek i Dorotka, nie mając nabytej przez lata odporności, dają się p
    > ochłonąć bez reszty. Przez dwa tygodnie nadrabiają "The Walking Dead". "Downton
    > Abbey", "Sherlocka", "The Knick", "Wikingów"... A ich pierwsza małżeńska kłótn
    > ia dotyczy tego, kto wybiera następny serial ;-)

    "The Walking Dead" to chyba nie... sama napisałaś, że raczej nie chcieli rodziny oglądać...
  • gryczana 23.04.18, 21:37
    malgorzata_madej napisała:

    > w przypadku kogokolwiek innego powiedziałabym: oglądali ukochane seriale. no al
    > e to Józek i Dorota...

    Wyciągnęli smartfony i każde zatonęło w swojej części internetu... I dalej nie rozmawiali ze sobą. Tylko czy do świata Jeżycjady dotarły już smartfony...
  • malgorzata_madej 23.04.18, 22:22
    gryczana napisała:

    > Wyciągnęli smartfony i każde zatonęło w swojej części internetu... I dalej nie
    > rozmawiali ze sobą. Tylko czy do świata Jeżycjady dotarły już smartfony...

    Ależ dotarły, dotarły. Np. we wnuczce do orzechów Jozek wyłączał pracowicie telefon, żeby mu jacyś ludzie (rówieśnicy? na pewno Agata) nie przeszkadzali. Normalna sprawa. Każdy nastolatek tak robi, jak jedzie na miłe wakacje do grubej ciotki i wąsatego wuja.
  • gryczana 23.04.18, 23:02
    malgorzata_madej napisała:
    >
    > Ależ dotarły, dotarły. Np. we wnuczce do orzechów Jozek wyłączał pracowicie tel
    > efon, żeby mu jacyś ludzie (rówieśnicy? na pewno Agata) nie przeszkadzali. Norm
    > alna sprawa. Każdy nastolatek tak robi, jak jedzie na miłe wakacje do grubej ci
    > otki i wąsatego wuja.

    Telefon telefonem, wciąż są dostępne takie zwykłe, ale czy oni smartfony mają? I jeszcze z internetem (zgiń, przepadnj siło nieczysta) w rozsądnej cenie pozwalającej na takie swobodne korzystanie? Chyba żeby do wifi w hoteliku się wpięli. To by im szereg atrakcji zapewniło, Dorotka pykająca cały dzień w fishdom czy jakieś budowanie farmy, nawet kury mogłaby hodować. Gry wciągają, dwa tygodnie jak z bicza strzelił.
  • dakota77 24.04.18, 10:51
    gryczana napisała:


    > Telefon telefonem, wciąż są dostępne takie zwykłe, ale czy oni smartfony mają?
    > I jeszcze z internetem (zgiń, przepadnj siło nieczysta) w rozsądnej cenie pozwa
    > lającej na takie swobodne korzystanie?

    Nora ma smartfon. A Rojkowie tablet/tablety. Ale o tym, by na martfonie korzystac z internetu nie bylo chyba w ksiazkach mowy. Dziwny ten klan Borejkow.
    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • yvi1 24.04.18, 11:38
    Podejrzewam ze MM nie wie jak to naprawde dziala.Zadna ze znanych mi nastolatek nie rzucilaby smartfonem w krzaki,a jezeli faktycznie to polecialaby go szukac a nie zostawila go tam na pare dni .
    Tak samo jak wyszukiwanie informacji jest MM calkiem obce.Scena z filmem jest tak nieprawdoboodobna jak robieniena100 osob wesela w sadzie.
  • dakota77 24.04.18, 11:44
    yvi1 napisała:

    > Podejrzewam ze MM nie wie jak to naprawde dziala.Zadna ze znanych mi nastolatek
    > nie rzucilaby smartfonem w krzaki,a jezeli faktycznie to polecialaby go szukac
    > a nie zostawila go tam na pare dni .
    > Tak samo jak wyszukiwanie informacji jest MM calkiem obce.Scena z filmem jest t
    > ak nieprawdoboodobna jak robieniena100 osob wesela w sadzie.

    Taa, tez sadze, ze autorka nie pojmuje o co w tym chodzi. Moim zdaniem tak kochajacy wiedze Borejkowie powinni pokochac mozliwosc szybkiego sprawdzenia czegos w necie, dostepna pod palcem w kazdej chwili.

    Rzucanie telefonem oraz porzucenie go w krzakach na kilka dni mna wstrzasnelo :)




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • gryczana 24.04.18, 14:13
    dakota77 napisała:

    > Rzucanie telefonem oraz porzucenie go w krzakach na kilka dni mna wstrzasnelo :
    > )

    Ja miałam od razu wizję urządzenia lądującego wyświetlaczem na jakimś większym kamieniu i konsekwencji takiego wydarzenia. Rozumiem, że Borejklan do ubożąt już się nie zalicza, ale jednak jakiś szacunek do pieniędzy mogliby mieć. Nawet te "darmowe" telefony w sumie jednak kosztują dość sporo.
  • senseeko 24.04.18, 14:04
    yvi1 napisała:

    > Podejrzewam ze MM nie wie jak to naprawde dziala.Zadna ze znanych mi nastolatek
    > nie rzucilaby smartfonem w krzaki,a jezeli faktycznie to polecialaby go szukac
    > a nie zostawila go tam na pare dni .
    > Tak samo jak wyszukiwanie informacji jest MM calkiem obce.Scena z filmem jest t
    > ak nieprawdoboodobna jak robieniena100 osob wesela w sadzie.

    No właśnie ten smartfon leżacy w pokrzywach przez tyle dni też mi zazgrzytał. Nie pamietacie - czy on po tym wszystkim działał czy nadawał się tylko jako deseczka do krojenia szczypiorku?
    Bo tam przecież w międzyczasie była ulewa straszliwa. A biedny smartfon w pokrzywach...



    --
    Sygnaturka zastępcza
  • ciotka_scholastyka 24.04.18, 09:26
    malgorzata_madej napisała:

    > Ależ dotarły, dotarły. Np. we wnuczce do orzechów Jozek wyłączał pracowicie tel
    > efon, żeby mu jacyś ludzie (rówieśnicy? na pewno Agata) nie przeszkadzali. Norm
    > alna sprawa. Każdy nastolatek tak robi, jak jedzie na miłe wakacje do grubej ci
    > otki i wąsatego wuja.

    Bogać tam we Wnuczce, w McDusi nastolatki wyłączają telefony na calutkie święta Bożego Narodzenia, rozumiecie.
  • mama_kotula 23.04.18, 21:02
    Zamówili sobie wysyłkowo planszówki! Dużo planszówek!

    (znaczy, ja bym tak zrobiła, ok)
  • fornita111 23.04.18, 21:15
    Planszowki fajne- dla zakochanych i nie tylko ;) No i przy grze ich widze zartujacych, wymieniajacych buziaki, tak normalnie. Przyjemniejsza to wizja niz gapiacy sie na siebie w milczeniu lunatycy :D
  • mama_kotula 23.04.18, 21:31
    > No i przy grze ich widze zartujacych, wymieniajacych buziaki, tak normalnie.

    Piękna, sielankowa wizja! Chyba, że będzie jak u mnie. U mnie przy grach nie ma żartowania. Jest płacz, zgrzytanie zębów, groźby karalne i krew ;).
  • fornita111 23.04.18, 21:35
    Ajjjj teraz to mam wizje Jozina warczacego do malzonki: "nie oszukuj bo ci dam w kubek" ;) Dzieeeki :P
  • mama_kotula 24.04.18, 11:41
    Oszukiwanie w grę nie wchodzi, przecież!

    Ale ostatnio z małżonkiem grałam w Gaslands. To bardzo przyjemna gra w stylu MadMaxa, wybraliśmy scenariusz Death Race - kazdy gracz używa 2 resoraków, kto pierwszy przejedzie przez 4 bramki rozstawione na planszy, wygrywa.
    Mój malutki buggy przejechał był przez 3, już był w ogródku, już witał się z gąską, kiedy nagle dostał dwa razy w kubek z karabinu, do tego wpadł w poślizg, walnął o skałę i wybuchł spektakularnie...! W tym czasie samochód męża spokojnie jechał przez trzecią bramkę, czyszcząc tenże nieszczęsny karabin i zapewne pogwizdując radośnie jakieś brzydkie piosenki.
    FURIA, pani. FURIA. I łzy. Nie miałam szansy drugim samochodem przejechac przez bramki, bo stał jakoś między pierwsza a drugą - więc nie zostało mi nic innego, jak najpierw męża ostrzelać, a potem wjechać w niego i wybuchnąć. Dwa razy.
    A miał być wyścig, a nie mordobicie.

    Tylko, ze jakoś zawsze mi wychodzi mordobicie. Gry to straszna rzecz, straszna.
  • mama_kotula 24.04.18, 11:45
    Z drugiej strony, myślę, że oni to pewnie w jakiś Splendor czy inny Domek grali. To my gramy w gry specyficzne (grał ktoś z was w piłkę nożną za pomocą wydry? albo w robienie kupy wombatem?).
  • fornita111 24.04.18, 11:48
    Nie gralam, ale brzmi... :D :D :D A Wy to widze pasjonaci, Jozina i Doroty z takim zapalem grajacych sobie nie potrafie za Chiny wyobrazic!
  • mama_kotula 24.04.18, 12:28
    > Jozina i Doroty z takim zapalem grajacych sobie nie potrafie za Chiny wyobrazic!

    To jedno. A drugie, to jakoś jestem przekonana, że szczytem planszówkowego wyuzdania u bohaterów jeżycjady byłyby skrabelek i rummikub, co najwyżej, bo inne gry są DZIWNE, mogą być niewymagające intelektualnie i w ogóle... no... dziwne! (tu pozdrawiam moją mamusię) Albo, jeszcze gorzej, to rozrywka dla dzieci, dla dorosłych to jedynie szachy i brydż. Albo, jeszcze wyższy level... nie wie się o istnieniu innych gier.
  • przymrozki 24.04.18, 12:41
    mama_kotula napisała:

    jakoś jestem przekonana, że szczytem planszówkowego wyuz
    > dania u bohaterów jeżycjady byłyby skrabelek i rummikub, co najwyżej, bo inne g
    > ry są DZIWNE, mogą być niewymagające intelektualnie i w ogóle... no... dziwne!
    > (tu pozdrawiam moją mamusię) Albo, jeszcze gorzej, to rozrywka dla dzieci, dla
    > dorosłych to jedynie szachy i brydż. Albo, jeszcze wyższy level... nie wie się
    > o istnieniu innych gier.

    Przecież Borejkowie haratali w Dixit i Carcassonne. Więcej, oni na podstawie sposoby gry oceniali ludzi. Aga została zaakceptowana, bo ładnie grała.
  • mama_kotula 24.04.18, 13:02
    Aaaa, czemu mi to umknęło? To zwracam honor. Acz trochę pasuje, zarówno Dixit, jak i Carcassonne to mainstream dostępny w empiku.

    Usatysfakcjonowana będę w całości dopiero, jak zagrają w robienie kupy wombatem. Rzekłam!
  • gryczana 24.04.18, 14:27
    mama_kotula napisała:

    > Aaaa, czemu mi to umknęło? To zwracam honor. Acz trochę pasuje, zarówno Dixit,
    > jak i Carcassonne to mainstream dostępny w empiku.
    >
    > Usatysfakcjonowana będę w całości dopiero, jak zagrają w robienie kupy wombatem
    > . Rzekłam!

    A jakby tak szachy? Albo go? Do Dorotki i Jożina nawet by pasowało, w życiu nie widziałam, żeby gracze prowadzili przy tym intensywne rozmowy, tylko patrzenie w oczy mogłoby być utrudnione.
  • lord_vmordevol 24.04.18, 14:32
    gryczana napisała:

    > A jakby tak szachy? Albo go? Do Dorotki i Jożina nawet by pasowało, w życiu nie
    > widziałam, żeby gracze prowadzili przy tym intensywne rozmowy, tylko patrzenie
    > w oczy mogłoby być utrudnione.

    Ale za to można szachownicą w łeb p*erdolnąć.
  • mama_kotula 24.04.18, 15:12
    > w życiu nie widziałam, żeby gracze prowadzili przy tym intensywne rozmowy

    <ponuro> Tylko dlatego, że nie grałaś z moją córką. Ona do szachów wymyśla FABUŁĘ i kłapie, kłapie, kłapie...
  • gryczana 24.04.18, 19:26
    mama_kotula napisała:

    > > w życiu nie widziałam, żeby gracze prowadzili przy tym intensywne rozmowy
    >
    > <ponuro> Tylko dlatego, że nie grałaś z moją córką. Ona do szachów wymy
    > śla FABUŁĘ i kłapie, kłapie, kłapie...

    O, też wymyślałam, tym bardziej że miałam takie śliczne rzeźbione w plastiku szachy czechosłowackiej produkcji, zdaje się. Rycerze w zbrojach, królowe na tronach, ech... Ale to już nie była gra w szachy od pewnego momentu ;)
    Poza tym Jożin i Dorotka są dorośli i małomówni z natury, nie widzę ich z fabułą :)
  • mamuka_z_boru 24.04.18, 23:49
    mama_kotula napisała:

    > Aaaa, czemu mi to umknęło? To zwracam honor. Acz trochę pasuje, zarówno Dixit,
    > jak i Carcassonne to mainstream dostępny w empiku.
    >
    > Usatysfakcjonowana będę w całości dopiero, jak zagrają w robienie kupy wombatem
    > . Rzekłam!

    Kotulo, Zdradź mi, BŁAGAM, w jakiej grze robi się kupę wombatem???
    Muszę ją mieć!
  • mama_kotula 25.04.18, 00:07
    A proszę bardzo:

    boardgamegeek.com/boardgame/170300/wombat-rescue
  • aadrianka 25.04.18, 10:51
    mama_kotula napisała:

    > A proszę bardzo:
    >
    > boardgamegeek.com/boardgame/170300/wombat-rescue


    Kwiknęłam z zachwytu, takoż zwabieni kwikiem współpracownicy. To jest cudowne! :)




    --
    załóż stanik...poprawnie
  • minerwamcg 25.04.18, 14:00
    O matko. Nie kwiknęłam tylko dlatego, że w gabinecie obok jest pacjent...

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • lord_vmordevol 24.04.18, 13:03
    przymrozki napisała:

    > mama_kotula napisała:
    >
    > jakoś jestem przekonana, że szczytem planszówkowego wyuz
    > > dania u bohaterów jeżycjady byłyby skrabelek i rummikub, co najwyżej, bo
    > inne g

    > Przecież Borejkowie haratali w Dixit i Carcassonne. Więcej, oni na podstawie sp
    > osoby gry oceniali ludzi. Aga została zaakceptowana, bo ładnie grała.

    Chciałbym pro forma zaznaczyć, że z tych wszystkich wymienionych, to chyba tylko Carcassone jest planszowe, a i to nie bardzo.
  • przymrozki 24.04.18, 13:08
    lord_vmordevol napisał:

    >
    > Chciałbym pro forma zaznaczyć, że z tych wszystkich wymienionych, to chyba tylk
    > o Carcassone jest planszowe, a i to nie bardzo.

    Dixit też jest planszowa, w zasadzie. Punkty liczy się przesuwając pionki na planszy.

    Inna rzecz, że nigdy nie widziałam, żeby ktoś tej planszy używał. Z punktu widzenia dramaturgii jest ona zbędna.
  • lord_vmordevol 24.04.18, 13:11
    przymrozki napisała:

    > lord_vmordevol napisał:
    > Dixit też jest planszowa, w zasadzie. Punkty liczy się przesuwając pionki na pl
    > anszy.
    >
    > Inna rzecz, że nigdy nie widziałam, żeby ktoś tej planszy używał. Z punktu widz
    > enia dramaturgii jest ona zbędna.

    My używamy, ale równie dobrze można stawiać kreski na kartce, więc się nie liczy :-)
  • mama_kotula 24.04.18, 13:13
    "Gra planszowa" nie musi mieć planszy, to jest ogólne pojęcie imho. Można, oczywiście, rozróżniać na rodzaje, karcianki, turlanki i tak dalej, ale ogólnie jak ktoś mówi "planszówka" to z reguły wchodzi w to i Chińczyk, i Carcassonne, i Arkham Horror, i Zombie Dice, i Unstable Unicorns.

    Podobnie w sumie jest z "bitewniakiem" - większość ludzi używa słowa "bitewniak" na wszelkie miniature games (poza planszówkami :D), określa tak również np. skirmishe. A i tak wszyscy wiedzą, o co chodzi.
  • gryczana 24.04.18, 14:22
    przymrozki napisała:

    > Inna rzecz, że nigdy nie widziałam, żeby ktoś tej planszy używał. Z punktu widz
    > enia dramaturgii jest ona zbędna.

    My używamy, syn chyba wykląłby nas, gdyby nie mógł sobie króliczków poprzesuwać :)
  • minerwamcg 25.04.18, 13:54
    O matko, jakże to tak? nie używać planszy w Dixicie? A króliczki? A kicanie o punkt, dwa, trzy, a jeszcze punkt, bo ktoś obstawił twoją kartę? No nieee.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • mama_kotula 25.04.18, 17:39
    Czy ja jestem tu jedyną osobą, która szczerze nie cierpi Dixit? <zaniepokojona>
  • dakota77 25.04.18, 17:42
    mama_kotula napisała:

    > Czy ja jestem tu jedyną osobą, która szczerze nie cierpi Dixit? <zaniepokoj
    > ona>

    Nie ;-) Ale ja w ogole nie lubie gier :D




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • mama_kotula 25.04.18, 17:56
    A nie, to co innego, jeśli gier nie lubisz. Ja gry kocham. Poza Dixit :P
  • gryczana 25.04.18, 20:54
    mama_kotula napisała:

    > Czy ja jestem tu jedyną osobą, która szczerze nie cierpi Dixit? <zaniepokoj
    > ona>

    Mój mąż przybija Ci piątkę. Zaraz za nim pędzi mój ojciec. Tylko oni forum nie czytają, to mogą się nie liczyć.
  • ciotka_scholastyka 24.04.18, 13:16
    przymrozki napisała:

    > Przecież Borejkowie haratali w Dixit i Carcassonne.

    Strasznie chciałabym poobserwować Borejków przy Dixicie. To mogłoby być ciekawe...
  • przymrozki 24.04.18, 14:13
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Strasznie chciałabym poobserwować Borejków przy Dixicie. To mogłoby być ciekawe
    > ...

    Zwłaszcza, że w rodzinie potępia się skojarzenia zbyt banalne.

    Poza tym Duża Mila pewnie prycha, gdy ktoś oszukuje system ekskluzywnymi skojarzeniami. Czyli gdyby Grześ powiedział "rudy w Prudniku" odwołując się tym samym do hipotetycznego kota, którego mógł widzieć z Gabrysią na wycieczce, Gaba na pewno miałaby pogadankę: "nie chciałam ci nic mówić, Gabrysiu, ale twój mąż to psychopata. Przez jego taktykę grozy, pozbawioną urody, a nastawioną jedynie na brutalne parcie do zwycięstwa, twój ojciec znowu nie wygrał i to mimo pięknych, klasycznych skojarzeń z Horacym. Bardzo cię proszę, żeby następnym razem taktyka twojego męża spełniała moje co do niego oczekiwania. Chyba nie chcemy, by skończył jak Magdusia".

  • sayoasiel 25.04.18, 10:27
    Co wejdę w wątek, to Ty piszesz taki komentarz, że się turlam. Rozumiesz tych bohaterów tak dobrze, czy rozumiesz tak dobrze samą Musierowicz ?
    P.S. Dorotka była mistrzynią szachową, sam Ignaś z nią szans nie miał, więc inne gry odpadają.
  • potworia 25.04.18, 17:12
    Przymrozki jest forumową mistrzynią absurdu:-)

    sayoasiel napisał(a):

    > Co wejdę w wątek, to Ty piszesz taki komentarz, że się turlam. Rozumiesz tych b
    > ohaterów tak dobrze, czy rozumiesz tak dobrze samą Musierowicz ?
    > P.S. Dorotka była mistrzynią szachową, sam Ignaś z nią szans nie miał, więc inn
    > e gry odpadają.
  • przymrozki 25.04.18, 17:19
    potworia napisał(a):

    > Przymrozki jest forumową mistrzynią absurdu:-)

    Naprawdę?! Jakże miło mi to słyszeć. Zwłaszcza, że widzę tu przynajmniej kilka mocniejszych od siebie kandydatur :-D


  • iskrzy_54 25.04.18, 18:36
    McDusia oszukiwała przy Dixicie? Grałam w to może dwa razy i niech mnie ktoś oświeci jak oszukiwać?
  • marutax 25.04.18, 19:03
    iskrzy_54 napisała:

    > McDusia oszukiwała przy Dixicie? Grałam w to może dwa razy i niech mnie ktoś oś
    > wieci jak oszukiwać?

    Nie, oszukiwała przy "Carcassonne", przy "Dixicie" miała chyba monotematyczne skojarzenia.
  • bupu 25.04.18, 19:14
    marutax napisała:

    > iskrzy_54 napisała:
    >
    > > McDusia oszukiwała przy Dixicie? Grałam w to może dwa razy i niech mnie k
    > toś oś
    > > wieci jak oszukiwać?
    >
    > Nie, oszukiwała przy "Carcassonne", przy "Dixicie" miała chyba monotematyczne s
    > kojarzenia.

    Banalne. Banalne skojarzenia miała.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • mama_kotula 25.04.18, 19:43
    > Banalne. Banalne skojarzenia miała.

    Znaczy, za głupia.
  • ciotka_scholastyka 25.04.18, 19:51
    mama_kotula napisała:

    > > Banalne. Banalne skojarzenia miała.
    >
    > Znaczy, za głupia.

    Przyziemna, ograniczona, potomka Borejków niegodna.
  • przymrozki 26.04.18, 07:53
    ciotka_scholastyka napisała:

    >
    > Przyziemna, ograniczona, potomka Borejków niegodna.

    Zawsze mnie to ciekawiło, te banalne skojarzenia.

    Jedną z wad Dixit jest to, że gra jest niezbyt przyjemna dla jedynej obcej osoby dołączającej do zżytego grona. I nie chodzi o to, że trudno wygrać, bo hej, to nie olimpiada, a nagrodą nie są złote kalesony. Chodzi o to, że to nużące słuchać nawiązań do cudzych wspólnych historii, powiedzonek i zwyczajów. Innymi słowy, trochę się dziwię, że Borejkowie proponują coś takiego i jeszcze wyciągają ze stylu gry daleko idące wnioski.
  • iwoniaw 26.04.18, 09:18
    Jedną z wad Dixit jest to, że gra jest niezbyt przyjemna dla jedynej obcej osoby dołączającej do zżytego grona.

    No właśnie; właściwie to grając z kimś "obcym" trudno w ogóle podawać inne skojarzenia niż "banalne", skoro pozostali mają wszak uznać w tym skojarzeniu jakikolwiek sens. Jeśli nie ma się miliona wspólnych doświadczeń prywatnych, to chyba jasne jest, że pozostają skojarzenia, z, że tak to ujmę, wyłącznie domeny publicznej, wspólnej dla współgraczy. I zarzut "banalnych skojarzeń" jest w takiej sytuacji kompletnie niezrozumiały - przecież gdyby Magda miała i prezentowała skojarzenia "oryginalne" (czyli np. jednoznaczne dla nieobecnych akurat jej rodziców, siostry, koleżanek z klasy itd., ale nierozpoznawalne dla Borejków), to prędzej dawałoby to efekt osoby stukniętej niż jej głębi intelektualnej.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • mamuka_z_boru 26.04.18, 11:39
    No i zobaczcie co się narobiło - wraże forum narzekało, że od Pulpecji nie było żadnej pary protagonistów, u której występowałoby jakieś zmysłowe napięcie i erotyczny pociąg. Po serii złotych nicieni dostaliśmy więc coś, co w zamierzeniu miało być przesiąknięte zmysłowością, i co? Znów nam nie dogodzisz...
    I pomyśleć, że "paluchy gryzłem, żeby się na ciebie nie rzucić" i Bebe wtulająca twarz w koszulę Damba wyszły spod tej samej klawiatury co te małżeńskie realizacje wygranej i "Daj im Boże"...
  • dakota77 26.04.18, 11:50
    mamuka_z_boru napisała:

    > No i zobaczcie co się narobiło - wraże forum narzekało, że od Pulpecji nie było
    > żadnej pary protagonistów, u której występowałoby jakieś zmysłowe napięcie i e
    > rotyczny pociąg. Po serii złotych nicieni dostaliśmy więc coś, co w zamierzeniu
    > miało być przesiąknięte zmysłowością, i co? Znów nam nie dogodzisz...
    > I pomyśleć, że "paluchy gryzłem, żeby się na ciebie nie rzucić" i Bebe wtulając
    > a twarz w koszulę Damba wyszły spod tej samej klawiatury co te małżeńskie reali
    > zacje wygranej i "Daj im Boże"...

    Taa, jesli tak MM zamierza opisywac teraz erotyczne napiecie, to blagam, niech przestanie.


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • iwoniaw 26.04.18, 13:30
    jesli tak MM zamierza opisywac teraz erotyczne napiecie, to blagam, niech
    > przestanie


    Zwłaszcza że jak dla mnie (i chyba nie tylko dla mnie sądzą z dyskusji wyżej) to nie jest żadne erotyczne napięcie, tylko obleśne uwagi osób postronnych nt. seksualności bohaterów. Z naciskiem na obleśność, która w zamierzeniu miała być chyba elementem humorystycznym. Tyle że więcej dowcipu by chyba miały przyśpiewki weselne w wykonaniu podpitego wąsatego wujaszka - przynajmniej tradycyjne by były :-D


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • fornita111 26.04.18, 13:56
    iwoniaw napisała:

    > jesli tak MM zamierza opisywac teraz erotyczne napiecie, to blagam, niech
    > > przestanie

    >
    > Zwłaszcza że jak dla mnie (i chyba nie tylko dla mnie sądzą z dyskusji wyżej) t
    > o nie jest żadne erotyczne napięcie, tylko obleśne uwagi osób postronnych nt. s
    > eksualności bohaterów.
    Wg mnie nie nalezy tej ewentualnej oblesnosci Idy "przenosic" na mlodych. Bo to co i jak ona pisze, nie czyni z nich przydroznych ruchadel- tylko swiadczy o niej...
  • yvi1 26.04.18, 14:12

    > Wg mnie nie nalezy tej ewentualnej oblesnosci Idy "przenosic" na mlodych. Bo to
    > co i jak ona pisze, nie czyni z nich przydroznych ruchadel- tylko swiadczy o n
    > iej...
    Ale dlaczego tak ostro i od razu personalnie ?
    Przeciez nie krytykujemy tu Jozina i Dorotki oraz ich wyborow,tylko sposob w jaki to MM nam opisala.Jak opowiesz swoim znajomym historie Xi Y ,ktirzy czekali 4 lata na slub i 15 minut po nim zatrzymali sie w pierwszym lepszym hoteliku ,to na 90% nikt nie stwierdzi " Ach,tak koniecznie musieli ze soba porozmawiac ".
    Nie chodzi o seksualnosc,czy dziewictwo bohaterow.Niech im sue dobrze zyje i na zdrowie.Chodzi o to jak MM znowu sknocila cos co moglo byc ladnie napisane.I nie musimy byc przy tym ordynarni .
  • fornita111 26.04.18, 14:22
    Nie wiem, gdzie tu widzisz jakis personalny przytyk? W ktorym miejscu i do kogo skierowany? Bo jesli jest, to niezamierzony zupelnie. Poza tym, plis, nie wypowiadaj sie za wszystkich, ze: "nie chodzi o seksualnosc, czy dziewictwo bohaterow". Bo np my z Ciotka Scholastyka sie jak najbardziej wypowiadamy o seksualnosci- nie tylko bohaterow, ale tez ogolnie.
  • potworia 26.04.18, 14:26
    Może i miałabym odruch obrony J i D przed autorką w postaci Idy, ale ani ich znam, ani ich lubię. O ich wrażliwości, seksualności, wyobrażeniach o życiu i małżeństwie wiem dokładnie nic. Znam jedynie ich poglądy na temat makijażu, więc mogę założyć, że przez dwa tygodnie w pobliskim hoteliku nie robili sobie makijażu. Albo i robili, w ramach perwersyjnej gry. Nikt nie twierdzi, że są obleśni - obleśny jest sposób przeprowadzenia tego wątku.
    "Przydrożne ruchadlo" to rzeczywiście obrzydliwe określenie i nie należy używać go w stosunku do kogokolwiek, wliczając postaci fikcyjne.
  • fornita111 26.04.18, 14:34
    potworia napisał(a):
    > "Przydrożne ruchadlo" to rzeczywiście obrzydliwe określenie i nie należy używać
    > go w stosunku do kogokolwiek, wliczając postaci fikcyjne.
    Pamietasz, jak zapytalam Cie w innym watku, dlaczego uzywasz ordynarnych okreslen na seks Jozina i Doroty? Odpisalas cos w stylu: zeby podkreslic swoje zniesmaczenie i ze ta ordynarnosc jest celowa. Ja mam podobnie w tym watku- z tym, ze niesmak powoduje to co pisza forumki a nie to co wyszlo spod klawiatury MM.
  • fornita111 26.04.18, 14:41
    Znalazlam Potworio: napisalas tam o "zatraceniu sie w sakramentalnym chedozeniu". Ruchadlo paskudne, fakt, przesadzilam, ale to co Ty napisalas tez szczytem elegancji nie jest. To moze lepiej sie starajmy nie podkreslac niesmaku w ten sposob, bo brzydko to wychodzi. W kazdym razie ja sprobuje przybastowac ;)
  • potworia 26.04.18, 15:05
    Przykro mi, że "chędożeniem" naruszyłam Twoje granice dobrego smaku, ale w moim słowniku to słowo znajduje się w dziale "ludowo - rubaszne", a nie "wulgarne", a już na pewno nie "obraźliwe". Ale bez żalu mogę z niego zrezygnować.
    Znam Cię z dyskusji na tyle, że mogę śmiało założyć, że nie chciałaś urazić personalnie nikogo, ani współdyskutantek, ani nowożeńców. Tak tylko skomentowałam, że paskudne.
  • fornita111 26.04.18, 15:15
    No bo jest paskudne. Gdybym mogla to bym cofnela- ale nie da sie. Zreszta w tej dyskusji mnie niezle ponioslo. Seks to drazliwy temat ;)
  • vilez 26.04.18, 16:50
    Fornito, mnie się też nie podoba to domniemywanie, że młodzi poszli się "seksić obrzydliwie". Nie podoba mi się takie podejście do młodych. Tak, że rozumiem Cię, że stanęłaś w obronie "sprawy".

    Uważam, że to jest kwestia narracji Idy, ale i w niej nie widzę aż takich tropów - w tym akurat kierunku. Przynajmniej w takim stopniu, jak to suponują Twoje oponentki.
    Nie rozumiem też, już na poziomie bardziej ogólnym- że seks młodych małżonków można postrzegać w takich kategoriach. Czemu, jak...nie rozumiem. Seks to normalna rzecz, po prostu.
  • fornita111 26.04.18, 17:09
    vilez napisała:
    > Uważam, że to jest kwestia narracji Idy, ale i w niej nie widzę aż takich tropó
    > w - w tym akurat kierunku. Przynajmniej w takim stopniu, jak to suponują Twoje
    > oponentki.
    > Nie rozumiem też, już na poziomie bardziej ogólnym- że seks młodych małżonków m
    > ożna postrzegać w takich kategoriach. Czemu, jak...nie rozumiem. Seks to normal
    > na rzecz, po prostu.
    No wszyscy twierdza, ze kwesia narracji. A ja sie tak zastanawiam: dlaczego Gaba calujaca sie non stop z Januszem w Czaplinku, Baltona gryzacy paluchy, Ida znikajaca z Markiem nad jeziorem obrzydliwi nie byli a usmiechajaca sie na stronie Dotota jest wrecz oblesna? Wiem, ze to jest kwestia odczuc i trudno to wytlumaczyc, ale po tak dlugiej dyskusji o tym, dalej nie pojmuje gdzie i w czym ta oblesnosc tkwi...
  • yvi1 26.04.18, 17:33

    > No wszyscy twierdza, ze kwesia narracji. A ja sie tak zastanawiam: dlaczego Gab
    > a calujaca sie non stop z Januszem w Czaplinku, Baltona gryzacy paluchy, Ida zn
    > ikajaca z Markiem nad jeziorem obrzydliwi nie byli a usmiechajaca sie na stroni
    > e Dotota jest wrecz oblesna? Wiem, ze to jest kwestia odczuc i trudno to wytlum
    > aczyc, ale po tak dlugiej dyskusji o tym, dalej nie pojmuje gdzie i w czym ta o
    > blesnosc tkwi...

    Sprobuje raz jeszcze z mojego punktu widzenia.Kazdy z nas ma swoje doswiadczenia,przezycia itd.Uwaga,pisze o doroslych ludziach.
    Sposob w ktrorym autorka poprowadzila ten watek nie jest dla mnie tym samym co Hajduk patrzacy na lydki Cesi,Baltona gryzacy paluchy,czy Ida i Marek nad jeziorem.
    Gdyby autorka nie umiesicila ich po 4 latach wstrzemiezliwosci 15 minut po slubie w pierwszym lepszym hoteliku.Gdyby napisala ,ze w czasie podrozy odkryli zaciszny hotelik nad jeziorkiem i spontanicznie zdecydowali ze zostana tam.Albo by pojechali panda w " swiat" i zatrzymali sie gdziekolwiek.A dodatkowo ten mail Idy.Jezeli razi cue slowo oblesne to niech bedzie rubaszne.
    Jak dla mnie to MM mogla krotko wspomniec ze podroz poslubna byla udana.Wybor jej przymiotnikow plus domniemania Idy czynia na mnie wrazenienie pospiechuw jednym celu.Dla ciebie sa wizja romantycznych spacerow nad jeziorkiem.Ok.Kazdy jak lubi.I mozemy o tym podyskutowac bez gniewu ,w koncu jestesmy dorosli .
  • fornita111 26.04.18, 17:58
    Ok, bez gniewu i pokojowo ;) Dla mnie wizja pospiechu jest wlasnie dlatego niewiarygodna, ze 4 lata czekali to i jeden dzien wiecej mogli. Dla Ciebie ta ich wczesniejsza abstynencja przemawia za pospiechem, rozumiem. Pisalam tez wyzej, ze ich domniemane dziewictwo (moj domysl, nie fakt z tekstu) przemawia przeciwko goraczkowemu pospiechowi.
    A druga sprawa: mnie absolutnie nie razi slowo oblesny- tylko to jest mocne slowo, innej wagi niz rubasznosc. No wiec zakladajac, tak jak Ty to odczytujesz, ze mlodzi tak bardzo chcieli skonsumowac malzenstwo, ze zatrzymali sie w pierwszym lepszym hotelu a Ida to opisala jak opisala... to juz oblesne? Czy tylko niesmaczne? Niedelikatne? Glupkowate?
  • bupu 26.04.18, 18:18
    fornita111 napisała:

    > A druga sprawa: mnie absolutnie nie razi slowo oblesny- tylko to jest mocne slo
    > wo, innej wagi niz rubasznosc. No wiec zakladajac, tak jak Ty to odczytujesz, z
    > e mlodzi tak bardzo chcieli skonsumowac malzenstwo, ze zatrzymali sie w pierwsz
    > ym lepszym hotelu a Ida to opisala jak opisala... to juz oblesne? Czy tylko nie
    > smaczne? Niedelikatne? Glupkowate?

    Kurteczka wodna, ale jeśli ktoś odbiera ten opis jako obleśny, to czemu ma tego nie napisać, z użyciem tego właśnie słowa? Mnie się to też wydaje właśnie obleśne, nie głupkowate, nie niesmaczne, nie niedelikatne i nie głupkowate. Właśnie obleśne i nic na to nie poradzę. Przepraszam, no, ale nie podyskutujemy sobie o niczym, jeśli zaczniemy się nawzajem czepiać użytych określeń, tylko dlatego, że nam nie pasują, a nie dlatego, że są wulgarne, albo niesmaczne.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • fornita111 26.04.18, 18:22
    bupu napisała:

    > Kurteczka wodna, ale jeśli ktoś odbiera ten opis jako obleśny, to czemu ma tego
    > nie napisać, z użyciem tego właśnie słowa? Mnie się to też wydaje właśnie oble
    > śne, nie głupkowate, nie niesmaczne, nie niedelikatne i nie głupkowate. Właśnie
    > obleśne i nic na to nie poradzę. Przepraszam, no, ale nie podyskutujemy sobie
    > o niczym, jeśli zaczniemy się nawzajem czepiać użytych określeń, tylko dlatego,
    > że nam nie pasują, a nie dlatego, że są wulgarne, albo niesmaczne.
    Ale ja nie zabraniam, tylko pytam zeby sie upewnic, czy odbior byl faktycznie az tak mocny!
  • iwoniaw 26.04.18, 18:18
    No wiec zakladajac, tak jak Ty to odczytujesz, z
    > e mlodzi tak bardzo chcieli skonsumowac malzenstwo, ze zatrzymali sie w pierwsz
    > ym lepszym hotelu a Ida to opisala jak opisala... to juz oblesne? Czy tylko nie
    > smaczne? Niedelikatne? Glupkowate?

    Odpowiem ja, w swoim imieniu:
    To, że się zatrzymali/zmienili plany, jest ok - dorośli są, po ślubie w dodatku ;-) - mogą konsumować małżeństwo jak chcą. Dla mnie obleśny był właśnie sposób, w jaki Ida o tym pisała. I ona sama z takimi tekstami na temat syna i synowej wydaje mi się okropna. Kompletny brak kultury i słynnej dyskrecji, rzekłabym. Gdyby tak moja teściowa w ten sposób spekulowała/rzucała aluzje do swoich krewnych... o mamuniu. Nie, zdecydowanie nie wyobrażam sobie, że ktoś (ktokolwiek!) takie aluzje o mym życiu seksualnym w korespondencji (!) czyni...


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • krystalla 27.04.18, 12:09
    fornita111 napisała:

    > Ok, bez gniewu i pokojowo ;) Dla mnie wizja pospiechu jest wlasnie dlatego niew
    > iarygodna, ze 4 lata czekali to i jeden dzien wiecej mogli.

    W teorii mogli, ale przecież przyjmujemy, że czekali z tym do ślubu, uznając to wydarzenie za jakąś granicę, za którą można (już wszystko). Przecie ta wygrana, którą ekscytował się Jożin, dotyczyła ślubu jako tego momentu, po którym ją zrealizuje. OK, nie wnikajmy już, co. Przed ślubem 'nagrody' jednak nie miał, czyli narzeczeństwo z przyrzeczeniem ręki ;-) ową wygraną nie było. Sądzę, że tu się zgadzamy. Babcie sobie nie wyobrażały jego nocowania - a oni z Derotką się karnie podporządkowali. I teraz mamy oto ślub z weseliskiem, po których młodzi zdołali przejechać raptem kwadrans i zatrzymują się w pierwszym lepszym przydrożnym hoteliku. Pierwszym lepszym do czego? To nie była druga po północy i Jożin padający ze zmęczenia za kółkiem, który koniecznie musiał złożyć głowę. Zatem - pierwszym lepszym do czego? Z całym szacunkiem - chyba wszyscy tu piszący zgadzają się, że seks jest czymś naturalnym, że bywa piękny. Ale tu zostało to pokazane jak (no sorry) dość prymitywne zachowanie młodych przebierających nóżkami z niecierpliwości - jak tylko umknęli rodzinie i krewnym - bach, pierwszy lepszy hotelik przydrożny... No niestety, ten opis nijak się nie broni. Jest obleśny lub bardzo mocno o tę obleśność trąca.
  • yvi1 27.04.18, 12:29
    krystalla napisała:

    > fornita111 napisała:
    >

    >

    Sądzę, że tu
    > się zgadzamy. Babcie sobie nie wyobrażały jego nocowania - a oni z Derotką się
    > karnie podporządkowali. I teraz mamy oto ślub z weseliskiem, po których młodzi
    > zdołali przejechać raptem kwadrans i zatrzymują się w pierwszym lepszym
    > przydrożnym hoteliku. Pierwszym lepszym do czego? To nie była druga po północy
    > i Jożin padający ze zmęczenia za kółkiem, który koniecznie musiał złożyć głowę
    > . Zatem - pierwszym lepszym do czego? Z całym szacunkiem - chyba wszyscy tu pis
    > zący zgadzają się, że seks jest czymś naturalnym, że bywa piękny. Ale tu został
    > o to pokazane jak (no sorry) dość prymitywne zachowanie młodych przebierających
    > nóżkami z niecierpliwości - jak tylko umknęli rodzinie i krewnym - bach, pierw
    > szy lepszy hotelik przydrożny... No niestety, ten opis nijak się nie broni. Jes
    > t obleśny lub bardzo mocno o tę obleśność trąca.

    Bardzo dziekuje,lepiej bym tego nie umialam wytlumaczyc.Staram sie ale po 30 latach brakuje mi niestety duzo slow.
    Nigdy mi o ten seks doroslych ,kochajacych sie ludzi nie chodzilo.Wlasnie o ten pospiech i opisy tegoz.
    Dziekuje!
  • fornita111 27.04.18, 13:57
    krystalla napisała:


    > . Zatem - pierwszym lepszym do czego? Z całym szacunkiem - chyba wszyscy tu pis
    > zący zgadzają się, że seks jest czymś naturalnym, że bywa piękny. Ale tu został
    > o to pokazane jak (no sorry) dość prymitywne zachowanie młodych przebierających
    > nóżkami z niecierpliwości - jak tylko umknęli rodzinie i krewnym - bach, pierw
    > szy lepszy hotelik przydrożny... No niestety, ten opis nijak się nie broni. Jes
    > t obleśny lub bardzo mocno o tę obleśność trąca.
    Ale co jest prymitywne? To, ze mlodzi kochajacy sie malzonkowie sie pala do seksu? To jest prymitywne? Bo, ze heheszkowaty opis tego w wykonaniu Idy taki jest- zgoda. Tutaj soe nie kloce wcale. Ale co w samtm zachowaniu mlodych jest prymitywnego, to, ze im sie spieszylo do zblizenia? (Ja akurat tej wizji pospiechu, zeby sie kochac czym predzej nie kupuje. Ale staram sie to zinterpretowac w tej wersji w ktora nie wierze;) dla rozrywki )
  • krystalla 27.04.18, 14:19
    fornita111 napisała:
    Ale co w samtm zachowaniu mlodych jest prymitywnego, to, ze im sie spieszylo do zblizenia?

    Staram się (i nie tylko ja) tłumaczyć : nie ma w tym nic złego. Chodzi tylko o OPIS, umykają od rodziny, byle szybciej, ledwie się za pierwszą górkę schowali - od razu zaczęli się rozglądać za łóżkiem pod dachem (bo w lesie to dzikie ludzie robią takie rzeczy, a oni przecie cywilizowani) - bach, jest pierwszy lepszy hotelik, hajda! O to cały czas chodzi. Jeśli tego nie pojmujesz, fornito, to nikt z nas Ci tego nie wytłumaczy. Chodzi o opis. Odpowiednio napisany seks na leśnej polance byłby piękny, romantyczny, wzniosły czy jaki tam jeszcze - przy użyciu takiego języka i takich środków wyrazu spada niestety do rangi przyzwolonego prawowitym zaślubieniem chędożenia.
  • przymrozki 27.04.18, 14:26
    krystalla napisała:

    Chodzi o opis. Odpowiednio napisany seks na
    > leśnej polance byłby piękny, romantyczny, wzniosły czy jaki tam jeszcze - przy
    > użyciu takiego języka i takich środków wyrazu spada niestety do rangi przyzwolo
    > nego prawowitym zaślubieniem chędożenia.

    Nikt mnie nie pyta o zdanie, więc się wtrącę. Opis, wraz z porozumiewawczym tonem, dostajemy od Idy. I to ją obciąża zarzut lekkiej obleśności. MM napisała tekst właściwy podpitym wujkom na weselu, ale może być tak, że napisała go celowo, żeby pokazać, w którą stronę ewoluował charakter Idy. To przecież nie jest jednorazowy wyskok drogiej Pałysowej. Ona ogólnie przeszła na stronę żartu raczej dosłownego.
  • fornita111 27.04.18, 14:32

    > Nikt mnie nie pyta o zdanie, więc się wtrącę. Opis, wraz z porozumiewawczym ton
    > em, dostajemy od Idy. I to ją obciąża zarzut lekkiej obleśności.
    No i z tym to ja sie zgadzam. Ide- nie mlodych!
  • fornita111 27.04.18, 14:28
    No ale napisalas: "dosc prymitywne zachowanie mlodych" - nie "prymitywny opis zachowania mlodych". Tak to jest czarno na bialym. No wiec jak: bylo ich zachowanie prymitywne, czy ich normalne zachowanie zostalo opisane prymitywnie? Bo to jednak roznica...
  • yvi1 27.04.18, 15:17
    fornita111 napisała:

    > No ale napisalas: "dosc prymitywne zachowanie mlodych" - nie "prymitywny opis z
    > achowania mlodych". Tak to jest czarno na bialym. No wiec jak: bylo ich zachowa
    > nie prymitywne, czy ich normalne zachowanie zostalo opisane prymitywnie? Bo to
    > jednak roznica...
    U mnie na okladce CZ stoi MM,nie Ida Palys jako autorka.MM tak to napisala,czy doslownym " pierwszym lepszym hoteliku" czy poprzez zabieg literacki jakim sa maile od Idy.Czyli autorka opisala to tak.I nie nie ich pozycie malzenskie,nie wspolzycie przed i po slubie.
    Ta konkretna sytuacje.A mogla to zrobic o wiele ladniej.
    Tylko widze ,ze obojrtnie co napisze 90% z nas,te 10 % bedzie to i tak widzialo inaczej.No coz,zyc i dac zyc innym( Leben und leben lassen) to takie fajne niemieckie powiedzenie.
  • fornita111 27.04.18, 15:30
    Ale Ty chyba nie rozumiesz, ze ja nie o to pytalam. Zadalam konkretne, proste pytanie: czy wg Krystallii zachowanie mlodych bylo prymitywne (samo w sobie), czy to jak to zachowanie opisala Ida. A ze autorka jest MM a nie Ida...no litosci ;) Przeciez nie o tym jest rozmowa, czy caly ten fragment byl piekny, romantyczny i czy mozna to bylo napisac lepiej... bo to jasne.
  • krystalla 27.04.18, 21:37
    yvi1 napisała:

    ( Leben und leben lassen) to takie fajne nie
    > mieckie powiedzenie.

    I święte słowa. Się podpisuję. :)

  • potworia 26.04.18, 18:02
    fornita111 napisała:

    Wiem, ze to jest kwestia odczuc i trudno to wytlum
    > aczyc, ale po tak dlugiej dyskusji o tym, dalej nie pojmuje gdzie i w czym ta o
    > blesnosc tkwi...

    Dla mnie właśnie w tej "nastronności", opisach dosłownych, ale pruderyjne unikających nazywania rzeczy po imieniu. Nie ma muędzy nimi pocałunków, siadania udo przy udzie, elektryczności, zaplecionych dłoni, ani gryzienia paluchów. Nie ma nawet zwykłej rozmowy, całą sytuację z podróżą poślubną znamy z relacji teściowej. Nie ma radości, bliskości, pogłębionej więzi, tylko jakiejś mętne tłumaczenia Józefa i nastronne uśmieszki Doroty.
  • fornita111 26.04.18, 18:12
    potworia
    > Dla mnie właśnie w tej "nastronności", opisach dosłownych, ale pruderyjne unika
    > jących nazywania rzeczy po imieniu. Nie ma muędzy nimi pocałunków, siadania udo
    > przy udzie, elektryczności, zaplecionych dłoni, ani gryzienia paluchów. Nie ma
    > nawet zwykłej rozmowy, całą sytuację z podróżą poślubną znamy z relacji teścio
    > wej. Nie ma radości, bliskości, pogłębionej więzi, tylko jakiejś mętne tłumacz
    > enia Józefa i nastronne uśmieszki Doroty.
    Rozumiem.
    No ja np nie potrafie wytumaczyc, dlaczego Ignas patrzacy na Czekoladke w kostiumie kapielowym, byl dla mnie oblesny- jak ktos przytomnie zauwazyl kiedys, chlopcy w jego wieku tak maja. A jednak, ten krotki opis mnie zbrzydzil. Wiec rozumiem, ze i usmieszki Doroty na stronie moga byc dla kogos fuj. Z tym, ze chyba naprawde lepiej, ze mailu Idy nie bylo "nazywania rzeczy po imieniu"... to bylby horror dopiero!
  • iwoniaw 26.04.18, 18:12
    O to to! Potworia napisała dokładnie to, co i ja czuję czytając te fragmenty! Tu nie ma uczucia, przyciągania, więzi, ochoty na bliskość fizyczną czy sam seks - tu są jakieś ironiczno-wieloznaczne komentarze starszych pań, mających się za dowcipne, a będących żenującymi. Dobrze, że prześcieradła nie oglądają (dyskretnie, rzecz jasna)...


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • vilez 26.04.18, 19:04
    > fornita111 napisała:

    > dalej nie pojmuje gdzie i w czym ta oblesnosc tkwi...

    Też nie rozumiem. Tzn. w odniesieniu do młodych...
  • ciotka_scholastyka 26.04.18, 17:45
    v
    > Nie rozumiem też, już na poziomie bardziej ogólnym- że seks młodych małżonków m
    > ożna postrzegać w takich kategoriach. Czemu, jak...nie rozumiem. Seks to normal
    > na rzecz, po prostu.

    Powiedz to Musierowicz.
  • ciotka_scholastyka 26.04.18, 17:44
    potworia napisał(a):

    > Przykro mi, że "chędożeniem" naruszyłam Twoje granice dobrego smaku, ale w moi
    > m słowniku to słowo znajduje się w dziale "ludowo - rubaszne", a nie "wulgarne"
    > , a już na pewno nie "obraźliwe".

    Też nie rozumiem. Spytałam męża, jak odbiera słowo "chędożenie" - po namyśle odpowiedział, że to eleganckie określenie na za przeproszeniem "ruchanie", i coś w tym jest :) Tylko nie wiem, czy Fornitta zrozumie... *złośliwość mode-off, idę się pakować na majówkę*
  • fornita111 26.04.18, 17:49
    ciotka_scholastyka napisała:

    > Też nie rozumiem. Spytałam męża, jak odbiera słowo "chędożenie" - po namyśle od
    > powiedział, że to eleganckie określenie na za przeproszeniem "ruchanie", i coś
    > w tym jest :) Tylko nie wiem, czy Fornitta zrozumie... *złośliwość mode-off, id
    > ę się pakować na majówkę*
    Gdybys uwaznie czytala watek, to bys zauwazyla, ze fornita zrozumiala, bo juz na ten temat napisala. Co mnie cieszy to to, ze Potworia doskonale wie, ze rozne slowa sa roznie odbierane i ze chedozenie niektorych moze razic. I zamiast sie wyslosliwiac na ten temat, sympatycznie napisala, ze bez bolu z tego okreslenia zrezygnuje.
  • dakota77 26.04.18, 16:34
    fornita111 napisała:

    > Znalazlam Potworio: napisalas tam o "zatraceniu sie w sakramentalnym chedozeniu
    > ". Ruchadlo paskudne, fakt, przesadzilam, ale to co Ty napisalas tez szczytem e
    > legancji nie jest. To moze lepiej sie starajmy nie podkreslac niesmaku w ten sp
    > osob, bo brzydko to wychodzi. W kazdym razie ja sprobuje przybastowac ;)

    Bardzo docenimy przybastowanie. Mniej wulagrnosci, mniej przytykow i wyciagania cytatow z innych watkow, i od razu bedzie molej :) Duskutujemy o ksiazkach, nie wspoldyskutantkach.




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • fornita111 26.04.18, 16:43
    Sorry Dakoto- wyciaganie cytatow z watkow to nie byl zaden przytyk i Potworia go tak nie odebrala. Wiec wulgarna juz nie bede, ale uwag o tym jak mam z kim rozmawiac akurat sobie nie zycze. Chyba, ze od osob, do ktorych sie akurat zwracam- to wtedy inna sprawa. Moze z wychowywaniem innych tez warto przybastowac, co?
  • dakota77 26.04.18, 16:46
    fornita111 napisała:

    > Sorry Dakoto- wyciaganie cytatow z watkow to nie byl zaden przytyk i Potworia g
    > o tak nie odebrala. Wiec wulgarna juz nie bede, ale uwag o tym jak mam z kim ro
    > zmawiac akurat sobie nie zycze. Chyba, ze od osob, do ktorych sie akurat zwraca
    > m- to wtedy inna sprawa. Moze z wychowywaniem innych tez warto przybastowac, co
    > ?

    Och, wybacz, ze sie osmielilam. Rob sobie co tylko chcesz, wygaszam. Na wulgarnosc nie mam ochoty.



    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • fornita111 26.04.18, 16:54
    Aha- i przy okazji sobie wyjasnilysmy, ze to co dla jednego wulgarne, dla kogos innego jest ludowo-rubaszne. Po to sie tez rozmawia, zeby wyjasniac nieporozumienia i jakos rozne konflikty wygaszac. I na tym forum rozmowy odbiegajace od ksiazek sa czesto ciekawsze niz te o Jezycjadzie. I przynajmniej w jakis sposob rozwijajace.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka