Dodaj do ulubionych

bez makijażu na ślub

24.04.18, 21:02
Więc z NYTimesa dowiedziałam się, że to jest trynd
www.nytimes.com/2018/04/18/fashion/weddings/no-makeup-on-my-wedding-day.html
Jedna z bohaterek co prawda zamiast makijażystki sprowadza specjalnie z LA kosmetyczkę, która jej robi maseczki dzień w dzień. Pozostałe panie, które wystąpiły "bez makijażu" w rzeczywistości mają "tylko krem BB, mgiełkę różu i ociupinkę cienia na powiekach".


--
Nika
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: bez makijażu na ślub 24.04.18, 21:11
      "tylko krem BB, mgiełkę różu i ociupinkę cienia na powiekach", jeszcze tam były "błyszczyk, eyeliner i puder". W takim razie na co dzień mój makijaż jest bardziej bez makijażu niż ich brak makijażu :D.
      • przymrozki Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 08:05
        mama_kotula napisała:

        > "tylko krem BB, mgiełkę różu i ociupinkę cienia na powiekach", jeszcze tam były
        > "błyszczyk, eyeliner i puder". W takim razie na co dzień mój makijaż jest bard
        > ziej bez makijażu niż ich brak makijażu :D.

        Nooo, według takich kryteriów, to ja w życiu byłam umalowana może za dwa razy :-D

        Jak kobieta ma podkład i tusz na rzęsach to chyba jednak jest umalowana. Już by jej Józinek powiedział do słuchu. Ulica to nie bal!
    • gryczana Re: bez makijażu na ślub 24.04.18, 23:10
      mmoni napisała:
      Pozostałe panie, które wystąpił
      > y "bez makijażu" w rzeczywistości mają "tylko krem BB, mgiełkę różu i ociupinkę
      > cienia na powiekach".

      Proszę, proszę, antycypowałam trend już 15 lat temu :) tylko wtedy wydawało mi się, że idę do ślubu umalowana. A nie, ja jeszcze tusz do rzęs miałam, to wyjaśnia moje odczucia.
      Za to teraz jestem radykalną wyznawczynią mody (fakt, że z lenistwa), maluję się pewnie ze trzy razy w roku w wersji ślubnej i tylko w zimę, bo w lato wszystko mi artystycznie spływa. Tylko paznokcie sobie robię, bo lubię na ładne kolory patrzeć. A że twarzy swojej nie widzę, to i motywacji brak.

      Nieśmiało zakładam, że za parę lat dziewczyny nie będą rozumiały, na czym polegała wyjątkowość Dorotki pod względem braku makijażu na ślub.
      • gat45 Re: bez makijażu na ślub 24.04.18, 23:41
        gryczana napisała:

        > Nieśmiało zakładam, że za parę lat dziewczyny nie będą rozumiały, na czym poleg
        > ała wyjątkowość Dorotki pod względem braku makijażu na ślub.

        To jak te bidulki zareagują na opis makijażu Laury, na jej szykowną pompadurę tudzież na artystyczny kołtun na pięknej główce ? Zażenowanym chichotem, czy pełnym niedowierzania niesmakiem ? Scena przywracania panny młodej do stanu wyjściowego też nabierze innych odcieni, czy stanie się niezrozumiała ?
        • gryczana Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 01:35
          gat45 napisała:

          > To jak te bidulki zareagują na opis makijażu Laury, na jej szykowną pompadurę t
          > udzież na artystyczny kołtun na pięknej główce ? Zażenowanym chichotem, czy peł
          > nym niedowierzania niesmakiem ? Scena przywracania panny młodej do stanu wyjści
          > owego też nabierze innych odcieni, czy stanie się niezrozumiała ?

          Raczej miałam wizję dwóch równoległych światów. Że wrócę do tych wegetarian z innego wątku - 25 lat temu to jeszcze był wymysł i często spotykał się z niezrozumieniem. Teraz mięsożercy wiedzą, że są i inaczej żywiący się ludzie i nie budzi to aż takich emocji (aż takich, bo jednak gdzieniegdzie budzi). Większość dzisiejszych nastolatków słysząc o wegetarianinie czy weganinie, powie "aha" i tyle. I tak sobie widzę za 20 lat te dziewczyny, które mówią "a, ona z tych, co się nie malują, ok". A Laura chciała się upiększyć, jej prawo. Na temat Adama się nie wypowiadam, bo to inna kategoria ;)
      • marzenna114 Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 09:49
        gryczana napisała:

        > mmoni napisała:

        > Za to teraz jestem radykalną wyznawczynią mody (fakt, że z lenistwa), maluję si
        > ę pewnie ze trzy razy w roku w wersji ślubnej i tylko w zimę, bo w lato wszystk
        > o mi artystycznie spływa. Tylko paznokcie sobie robię, bo lubię na ładne kolory
        > patrzeć. A że twarzy swojej nie widzę, to i motywacji brak.
        Mam tak samo jak Ty. Zarówno z makijażem, jak i z paznokciami :). To w końcu i ja nadążam za modą?!
        • gryczana Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 10:11
          marzenna114 napisał(a):

          > Mam tak samo jak Ty. Zarówno z makijażem, jak i z paznokciami :). To w końcu i
          > ja nadążam za modą?!

          Wiesz, mój mąż, który od dwudziestu lat wygląda i ubiera się tak samo, w pewnym momencie stał się prekursorem hipsterstwa, potem naczelnym hipsterem w swojej dużej korporacji, a teraz znowu niemodny się zrobił. Na każdego przyjdzie jego kolej :)
      • kooreczka Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 11:05
        15 lat temu kobieta malująca się starannie miała puder, róż, szminkę, korektor, kredki do powiek i cienie, ewentualnie podkład i eyeliner- w wersji bogatej z Revlonu, w nastoletniej z Constance Carrol :) , nakładała wszystko puszkiem, pacynką i palcami, a używała do wyskrobania ostatniej drobiny. Obecnie dochodzą bazy, fluidy, utrwalacze, rozmaite rozświetlacze, korektory do zadań specjalnych, miliony pędzli, kolekcje cieni i szminek na sezon. Sama uwielbiam makijaż, ale mam wrażenie, że rynek tworzy nieoptrzebne potrzeby i stąd potrzeba odbicia.
        • kooreczka Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 11:16
          Nie można edytować, więc uporządkuję.
          Poszukałam dowodów na moją tezę- poniżej liki do amerykańskich filmików instruktażowych na temat makijażu i dbania o siebie- każdy około 10 minut, a większośc powiada jeszcze o pielęgnacji i włosach. Użyty puder, tusz, cienie, szminka ew róż i kredka. Obecnie zaleca się twarz konturować (brązery, róże, rozświetlacze) a do brwi są paletki jak do oczu.
          lata '30 www.youtube.com/watch?v=w2-rthokWBE
          40' www.youtube.com/watch?v=jYUcCsgD80E&t=468s
          50'
        • dakota77 Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 11:17
          kooreczka napisał:

          > 15 lat temu kobieta malująca się starannie miała puder, róż, szminkę, korektor,
          > kredki do powiek i cienie, ewentualnie podkład i eyeliner- w wersji bogatej z
          > Revlonu, w nastoletniej z Constance Carrol :) , nakładała wszystko puszkiem, pa
          > cynką i palcami, a używała do wyskrobania ostatniej drobiny. Obecnie dochodzą b
          > azy, fluidy, utrwalacze, rozmaite rozświetlacze, korektory do zadań specjalnych
          > , miliony pędzli, kolekcje cieni i szminek na sezon. Sama uwielbiam makijaż, a
          > le mam wrażenie, że rynek tworzy nieoptrzebne potrzeby i stąd potrzeba odbicia
          > .

          Fliudy a takze sezonowe kolekce byly 15 lat temu i wczesniej :) Jasne, ze rynek tworzy niepotrzebne potrzeby, ale wystarczy przeciez zachowac zdrowy rozsadek. Nie trzeba odrzucac od razu makijazu jako calosci. Ja nikogo nie zachecam do malowania sie, jak ktos nie chce, nie ma przeciez obowiazku. Ale sama nie zrezygnuje. Nie uzywam tony produktow, ale nie lubue wychodzic z domu bez makijazu oczu.


          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
          • angazetka Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 12:10
            Ja dziś chciałam wyjść z domu nieumalowana (mój makijaż to: podkład, róż, puder, tusz i pomadka bezbarwna), ale popatrzyłam w lustro i uznałam, że nie mam oczu, a głupio tak bez oczu. To pociągnęłam rzęsy tuszem i proszę! oczy się znalazły.
            • lord_vmordevol Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 12:24
              angazetka napisała:

              > Ja dziś chciałam wyjść z domu nieumalowana (mój makijaż to: podkład, róż, puder
              > , tusz i pomadka bezbarwna), ale popatrzyłam w lustro i uznałam, że nie mam ocz
              > u, a głupio tak bez oczu.

              Alien jakoś mógł i mu nie było głupio.
            • gryczana Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 14:05
              Fakt, że ja mam ciemne włosy i stosunkowo ciemną oprawę oczu, łatwiej mi. Czasem w przypływie szaleństwa maznę sobie rzęsy tuszem, bo końcówki mam wypłowiałe, a same rzęsy długie. Ale to jak mnie najdzie :)
              A w ogóle jestem zwolenniczką różnorodności, jak ktoś lubi się malować, to zupełnie mi to nie przeszkadza, a jak jeszcze robi to umiejętnie, wywołuje mój podziw. Też się kiedyś malowałam całościowo, teraz mi się nie chce. Biorę pod uwagę, że zachce mi się, jak mojej mamie, po osiągnięciu pewnego wieku.
              • dakota77 Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 14:18
                gryczana napisała:

                > Fakt, że ja mam ciemne włosy i stosunkowo ciemną oprawę oczu, łatwiej mi.

                Mam ciemne, raczeh duze oczy w ciemnej oprawie, wiec to nie tak, ze jak nie pomaluje oczu to je ciezko znalezc ;-) Ale i tak jest ogromna roznica w wyrazistosci, wiec maluje. Bez makijazu zle sie czuje.



                --
                "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
    • mozambique Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 12:57
      akurat makijaż nude lub w wersji no-makeup to bardzo pracochłonna, wymagajaca wielu warstw kosmetyków robota

      --
      by Niezatapialna Armada :
      "Ptak zamachał skrzydłami i odleciał. Czymże , ach czymże byłby bez skrzydeł?"
      Nielotem? Pingwinem, strusiem? Jest wiele możliwości.
      Na przykład Kiwi.
              • lord_vmordevol Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 14:09
                kooreczka napisał:

                > Nie. Chodzi o dyskretny makijaż poprawiający niedostatki urody. Niestety pewna
                > grupa facetów uwielbia sobie wmawiać, że naturalne piękno to brak przebarwień,
                > znamion i innych niedoskonałości

                No ale dyskretny to właśnie taki, że nie widać go jako środka, widać tylko uzyskany efekt. I przekonanie niewtajemniczonych, że go nie ma jest przecież jak najbardziej pożądane.
                    • vilez Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 18:59
                      Si. I tu zachodzi różnica w odbiorze między płciami ;) W uogólnieniu- kobiety widzą jedno, a faceci drugie. Co jest oczywiście zrozumiałe, gdyby faceci wykonywali ów makijaż, też by widzieli to, co widzą kobiety... (Mam nadzieję, że to nie zostanie odebrane jako uwaga seksistowska ;) )
                      • guineapigs Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 20:04
                        vilez napisala:
                        'Si. I tu zachodzi różnica w odbiorze między płciami ;) W uogólnieniu- kobiety widzą jedno, a faceci drugie. Co jest oczywiście zrozumiałe, gdyby faceci wykonywali ów makijaż, też by widzieli to, co widzą kobiety... (Mam nadzieję, że to nie zostanie odebrane jako uwaga seksistowska ;) )'

                        Wiesz Vilez, mie sie zdaje, ze faceci doskonale wiedza o istnieniu szminek, pudrow, podkladow, kredek itp. I wiem tez, ze wielu z nich (nie pisze, ze wszyscy, ale ze wielu) widzi, ze kobieta jest umalowana, nawet dyskretnie - szczegolnie, jesli te kobiete znaja (zona, dziewczyna, siostra, bliska znajoma). I nie spotkalam dotad pana, ktory by byl absolutnym, ale to absolutnym przeciwnikiem makijazu na zasadzie: 'A! Urozowiona!!! Toz to kokieta!!!'. Tzn. zadnego z wyjatkiem Naszego Jezycjadowego Maczo no i cytowanego Tadeusza Soplicy, ktory nb zachwycil sie naturalna i niewinna uroda Zochny, ktora to miala lat nascie wiec z definicji naturalnym pieknem przewyzszala Telimene, Telimena natomiast przewyzszala Zochne psychologicznie jesli chodzi o wiedze nt. natury chlopa. Ale ja nie o tym.
                        Mysle, uwazam, ze mezczyzni maja taka granice: do tego momentu okej, dalej - to juz nie lubimy. Oczywiscie zalezy to od odbioru indywidualnego, ale generalnie jestem sklonna powiedziec, ze mezczyzna chcialby sie obudzic przy tej samej kobiecie, przy ktorej zasnal. Zatem 'letki' retusz cery, brwi, rzes, ust, wlosow - tak, ale nie az tak, by rano nie mogl poznac tej, z ktora wczesniej zalegl. Znaczy: kobieta wg. mezczyzny ma prawo poprawic nature, ale jakos nie bardzo ma prawo namalowac sobie na twarzy inna twarz. To znaczy wg. prawa ma prawo, ale wg. gustow meskich - strzeli sobie tym samoboja.
                        Moja kolezanka miala lat chyba 17-scie jak powiedziala piekna, madra rzecz: 'po co ja mam nosic puszupy? Przeciez w koncu 'ten jedyny' zobaczy, ze mam piersi AA. Po co mam sie spotykac z kims, kto mnie zostawi jak zobaczy, ze bez stanika wygladam inaczej?'
                        I to IMHO dotyczy tez makijazu: leciutko, dyskretnie, bez udawania.
                        Osobna kategoria jest tzw. NUDE. Mozambique wspomniala, ze to jest trudne - i tak jest. Ogladalam filmik z Kim Kardaszian jak sie na NUDE malowala - no ludzie, tylu barw/odcieni w palecie to chyba nie mial Caravaggio, co KM na makijaz Nude. Nos w trzech kolorach, policzki w szesciu, a jeszcze czolo, a broda? O powiekach nie wspomne, a usta to chyba poziom doktoranta ASP, i to po warsztatach z psychologii uwodzenia.
                        • ciotka_scholastyka Re: bez makijażu na ślub 27.04.18, 08:37
                          guineapigs napisała:

                          > Osobna kategoria jest tzw. NUDE. Mozambique wspomniala, ze to jest trudne - i t
                          > ak jest. Ogladalam filmik z Kim Kardaszian jak sie na NUDE malowala - no ludzie
                          > , tylu barw/odcieni w palecie to chyba nie mial Caravaggio, co KM na makijaz Nu
                          > de. Nos w trzech kolorach, policzki w szesciu, a jeszcze czolo, a broda? O powi
                          > ekach nie wspomne, a usta to chyba poziom doktoranta ASP, i to po warsztatach z
                          > psychologii uwodzenia.

                          Zastanawiam się, po co w ogóle w takim razie tak się malować. Trzy razy więcej roboty, kosmetyków dziesięć razy tyle, co normalnie, a wszystko po to, żeby wyglądać na nieumalowaną :D
                          • significado-significante Re: bez makijażu na ślub 27.04.18, 09:10
                            ciotka_scholastyka napisała:

                            > Zastanawiam się, po co w ogóle w takim razie tak się malować. Trzy razy więcej
                            > roboty, kosmetyków dziesięć razy tyle, co normalnie, a wszystko po to, żeby wyg
                            > lądać na nieumalowaną :D

                            No właśnie po to by być tak PIĘKNIE nieumalowaną, a nie tak normalnie ;) Znam na przykład osoby czeszące się przed lustrem godzinami w niedbały kok, czy inną fryzurę-bez-fryzury :) I jak Cię taki Józin wypatrzy w tłumie, to nie dostrzeże przecież tego arsenału fluidów, korektorów, bronzerów, i rozświetlaczy, tylko zachwyci się Twym naturalnym, wrodzonym blaskiem, uzyskanym przy pomocy jeno wody z szarym mydłem, co to nie jak u innych dziewczyn, które nie wiedzą, że to nie bal...itp. itd.
                        • angazetka Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 11:01
                          > I nie spotkalam dotad pana, ktory by byl absolutnym, ale to absolutnym przeciwnikiem makijazu na zasadzie: 'A! Urozowiona!!! Toz to kokieta!!!'.

                          Znam przeciwnika, ale bez ideologii. Zwyczajnie nie ogarnia, po co to sobie robimy, jak naturalnie też jest dobrze ;)
    • guineapigs Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 20:08
      O choinka zielona, jaki fajowy temat mmoni zalozyla!
      Ja dodam od siebie: jak bylam wiochna, to dla mie wyjscie bez oczu i ust nawet do smietnika bylo jakims obciachem. Potem, tak okolo dwudziestki, wszystko mie sie zmienilo (nie wiem, dlaczego) i przeszlam na tryb: naturalnie. Dochodzilo do takich kuriozow, ze wolalam sobie peruke zalozyc na glowe niz wlosy utrefic i/czy ufarbowac (nie jestem dzis w stanie tego rozumowania zrozumiec, ale tak bylo, niech sie psychologowie glowia).
      Dzis, jako stateczna bialoglowa, z tzw. kosmetykow kolorowych uzywam tylko tuszu do rzes (zawsze jak opuszczam domostwo, nawet do sklepu po sol), brwi koloruje w domu cirkaebault raz na 10 dni, zatem zawsze mam przyciemnione, oraz blyszczyka NIE SZMINKI SZMINEK NIE UMIEM UZYWAC UZYWAM BLYSZCZYKOW. UWIELBIAM BLYSZCZYKI.
      Wlosow nie farbuje i nie trefie - sa za slabe na takie akcje. Ale w moim przypadku dzieje sie cos dziwnego: nie siwieje, wlosy miast mi siwiec - to ciemnieja, jestem teraz stuprocentowa szatynka, mam chyba trzy siwe wlosy na krzyz (czasami je widze jak sie upre i lusterka poustawiam, ale oprocz mie nikt).
      No wiec kolorowych kosmetykow nie uzywam, ale za to uzywam kremow, mydel i maseczek. Po prostu mam hopla na punkcie nawilzania, mycia itp. Co wieczor i co rano myje twarz dekold i plecy trzy minuty, czesto uzywajac trzech roznych srodkow (jedna minuta - detoks, jedna minuta - na odmlodnienie, jedna minuta - na nawilzenie), potem tonik, potem krem. No i cos 'pod oczy'. Potem w ciagu dnia tez co 2 godziny krem nawilzajacy plus ochronny przed sloncem. Jak sie pojawi problem 'pryszcze' - to stosuje odpowiedni srodek.
      Absolutnie nie uzywam pudrow, cieni, tych przeroznych mazidel do 'ksztaltowania' twarzy a la Kim Kardaszian. Nie umiem, nie stac mie, nie chce mie sie, uwazam to za glupote.
      Jak gdzies wychodze, a zdarza sie to naprawde rzadko, to stosuje dodatkowo fluid i kreske (mimalistycznie, tak aby-aby) przy oczach (kreska bez fluidu wyglada bardzo zle moim zdaniem). Ale nadal: zero pudrow, zero cieni. Po prostu nie lubie.
      Ale sie powtorze: cala energie wkladam w oczyszczanie, w odzywienie, w nawilzenie skory. Jem mase warzyw i owocow, nie jadam swinstw, nie pije koli, pracuje fizycznie wiec na tzw. gym chodzic nie musze (ale lubie), no i myje i nawilzam, myje i nawilzam... A co do Tego, O Co podejrzewamy Flobrych, ze To uprawiaja - to nawet nie mysle. Samo Zlo.
      • przymrozki Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 08:19
        guineapigs napisała:

        > Ale sie powtorze: cala energie wkladam w oczyszczanie, w odzywienie, w nawilzen
        > ie skory. Jem mase warzyw i owocow, nie jadam swinstw, nie pije koli, pracuje f
        > izycznie wiec na tzw. gym chodzic nie musze (ale lubie), no i myje i nawilzam,
        > myje i nawilzam... A co do Tego, O Co podejrzewamy Flobrych, ze To uprawiaja -
        > to nawet nie mysle. Samo Zlo.

        No właśnie mi też to nie gra. Sama maluje się rzadko i mało. Gdyby Józinek zobaczył mnie na ulicy, na pewno powiedziałby "ho ho, ta to jest naturalna, na pewno kiedy się rano budzi, myje twarz mydłem, przeczesuje palcami grzywkę, której zresztą nie ma i idzie pracować jako polonistka". Otóż nie, drogi Józinku. Utrzymanie zdrowego, jednolitego koloru cery, nawet przy założeniu dobrych genów, wymaga pewnych nakładów pielęgnacyjnych. Ten kwadrans co rano oszczędzony na makijażu zyskuje się tracąc kwadrans wieczorem na mycie i nawilżanie. Na ulicach nie widuje się zbyt wielu kobiet, które od miesięcy na twarzy miały tylko mydło z Biedronki, być może stąd wrażenie, że kobieta bez wieczorowego makijażu to sama naturalność.

        Zupełnie inną rzeczą jest, że teraz jest modny makijaż bardzo przerysowany. Rozumiem reakcję "o psiakrostka, czemu to dziewczę namalowało sobie na twarzy jakąś drugą osobę?". Z tym że ja wiem, że to dziewczę nie zrobiło tego, żeby podobać się mi, tylko żeby dobrze wyjść na zdjęciach, które będzie dziś wrzucać na portale społecznościowe. To może być niezrozumiałe dla MM, kobiety, której stosunek do technologii streszcza jej opinia o ebookach.
          • marutax Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 18:27
            significado-significante napisała:

            > Że tak zagadnę z nieposkromionej ciekawości - a jaka jest ta jej opinia o ebook
            > ach? Bom chyba niewtajemniczona :)

            Negatywna, podobnie jak o audiobookach. Stąd nie ma oficjalnie "Jeżycjady" w wersji innej niż papierowa, z wyjątkiem książek przepisanych w alfabecie Braille'a na potrzeby grupki niewidomych z ośrodka w Laskach : forum.gazeta.pl/forum/w,25788,81050563,81050563,Oficjalna_strona_MM.html?p=99481943

          • przymrozki Re: bez makijażu na ślub 27.04.18, 09:13
            significado-significante napisała:

            > Że tak zagadnę z nieposkromionej ciekawości - a jaka jest ta jej opinia o ebook
            > ach? Bom chyba niewtajemniczona :)

            MM zasłynęła opinią, że książka w formacie innym niż papierowy jest pójściem na czytelniczą łatwiznę. Czyli wiesz, czytasz Prousta czy Joyce'a, ale na ekranie, więc się nie liczy. Co innego autobiografia piętnastoletniej piosenkarki pop, byle drukowana, rzecz jasna. Wtedy czytasz.

            • significado-significante Re: bez makijażu na ślub 27.04.18, 14:39
              przymrozki napisała:

              > MM zasłynęła opinią, że książka w formacie innym niż papierowy jest pójściem na
              > czytelniczą łatwiznę. Czyli wiesz, czytasz Prousta czy Joyce'a, ale na ekranie
              > , więc się nie liczy. Co innego autobiografia piętnastoletniej piosenkarki pop,
              > byle drukowana, rzecz jasna. Wtedy czytasz.

              Dzięki, Przymrozki, za oświecenie. W sumie mogłam się tego spodziewać, ale i tak to straszne. I w sumie smutne. I zupełnie nielogiczne... :/
            • guineapigs Re: bez makijażu na ślub 27.04.18, 18:34

              Przymrozki napisala:
              'MM zasłynęła opinią, że książka w formacie innym niż papierowy jest pójściem na czytelniczą łatwiznę.'

              A fotokopie to tez ZUO? A mikrofilmy w bibliotekach to tez paskudztwo?
              A swoja droga to mysle, ze dyrektorzy bibliotek uniwersyteckich, narodowych itp marza o takiej kasie, ktora by im pozwolila udostepniac ksiazki w wersji elektronicznej - bo wtedy te papierowe by sie nie niszczyly, no i wiecej ludzi mialoby dostep (sa takie ksiazki, ze jest ich np. 2-3 egzemplarze w calej Wawie w bibliotekach naukowych, a osiedlowe to nie maja, bo ich nie stac). Mysle, ze gdyby mogli, to przynajmniej zmikrofilmowaliby wszystko, co maja.
              Zreszta juz sa biblioteki cyfrowe. Fuj....
                • zaisa Re: bez makijażu na ślub 19.05.18, 09:59
                  O, a moje starsze dziecko może połknąć bardzo dużo słuchając, od bardzo małego. Czytanie pisanego jest dla niego o wiele bardziej męczące. Ma dysleksję z dysortografią. Gdy go czasem pytam o pisownię czegoś, co dziwnie napisał, w ponad 90% mówi prawidłowo.
                  Ale w ten sposób nie pozna poglądów bohaterów Jeżycjady...
    • agnieszka_azj Re: bez makijażu na ślub 25.04.18, 20:39
      Widziałam jedną pannę młodą, która naprawdę się nie umalowała do ślubu - ani trochę. W zestawieniu z białą suknią efekt był... mocno taki sobie :-(

      --
      Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

      Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
        • yvi1 Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 08:59
          Mnie ciekawi dodatkowo kwestia zdjec.Sama nie lubie sie fotografowac,ale podejrzewam ze chociaz pare zdjec z wesela i slubu mlodzi chcieli miec.Kompletnie nieumalowana Dorota ,w bialej albie chyba niezbyt dobrze na nich wyszla.Moge uwierzyc ze miala 5 gwiazdkowa urode i w naturze nie potrzebowala nawet blyszczyka,ale takie zdjecia to co innego.I nie chodzi mi o profesjonalne sesje ,ta kwestie tez na pewno radosnie pomineli.Ale Teresa chcialaby by w tej Norwegii jakies fajne zdjecia miec .
          • kooreczka Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 12:44
            Wiesz, ustawiane zdjęcia to też oszukiwanie- moja prababcia do zdjęcia się nie malowała, zdjęciami manipulowano wtedy w ZSRR na polecenie Partii, ale fotograf długo ustawiał młodych, poprawiał, przestawiał lampy. Może to też niedozwolone?
            • lord_vmordevol Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 12:57
              kooreczka napisał:

              > Wiesz, ustawiane zdjęcia to też oszukiwanie- moja prababcia do zdjęcia się nie
              > malowała, zdjęciami manipulowano wtedy w ZSRR na polecenie Partii, ale fotograf
              > długo ustawiał młodych, poprawiał, przestawiał lampy. Może to też niedozwolone
              > ?

              Ślubnymi KPZR manipulowała? Trzeba było Twojej babci Trockiego wyretuszować, czy jak?
      • fornita111 Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 13:05
        agnieszka_azj napisała:

        > Widziałam jedną pannę młodą, która naprawdę się nie umalowała do ślubu - ani tr
        > ochę. W zestawieniu z białą suknią efekt był... mocno taki sobie :-(
        Widzialam kilka panien mlodych, ktore wygladaly niezbyt pieknie- i to akurat nie przez brak makijazu. Ale rownoczesnie wydawaly sie szczesliwe- to chyba jest istotne a nie odczucia estetow w temacie.

          • fornita111 Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 14:06
            No tak, tylko mi chodzi o to, ze to w sumie bez znaczenia. To my kobiety wpedzamy siebie nawzajem w te wszystkie przymusy bycia "na najwyzszy polysk"- wlasnie takimi tekstami jak w tym watku. I po co? Wyglad wcale nie jest taki wazny.
          • lord_vmordevol Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 14:14
            kooreczka napisał:

            > Ciekawe, czy taki niezbyt piękny efekt chciały osiągnąć. Skoro nie szły do ślub
            > u w pierwszej sukience to raczej nie- tylko im nie wyszło.

            Tak szczerze mówiąc, to jak nie jestem jakimś ascetą makijażowym, tak ładnie wyglądające panny młode to są dla mnie ewenementy.
    • buka_z_muminkow Re: bez makijażu na ślub 26.04.18, 18:34
      hmm... sama na swój ślub szłam w bardzo delikatnym makijażu, tak delikatnym, jakbym go nie miała ;) mam asymetryczne brwi, makijażystka chciała mi je poprawić, ale jak zobaczyłam jej dzieło, kazałam to zmyć, bo to nie byłam ja ;-) ostatecznie miałam podkład, cień do powiek (delikatny) i tusz do rzęs oraz szminke, która zjadłam razem z pierwszym daniem podanym w restauracji ;-) dopiero na zdjęciach zobaczyłam, że już w restauracji świeciła mi się twarz (ślub w lipcu). Byłam na tyle oszołomiona wszytskim, że nie myślałam o czyms takim, jak sprawdzenie makijażu, natomiast świadkowa chyba dobrze się bawiła, bo zapomniała, że ma kosmetyczkę w torebce. No i trudno :-)
      • guineapigs Re: bez makijażu na ślub 29.04.18, 17:22
        Szarotkoooo, nie wiem, co jest wspanialego w braku makijazu jako takim. Wiem natomiast, co jest wspanialego w tym, ze bez makijazu kobieta/panna mloda wyglada na codzien/na slubie pieknie: po prostu ma tak piekna cere, pelne czerwone usta, ogolny koloryt, niesamowite wlosy i tak dalej, ze wystarczy ze gdy wstanie to grzebykiem sie przyczesze, spiochy z oczu wymyje - i jazda na okladke Vogue/na slub.
        Ale oczywiscie zazwyczaj w realnym swiecie jest inaczej. Chociaz osobiscie znam kilka dziewczyn, ktore maja piekna cere + piekne usta + piekne wlosy (by natura, a nie makijaz plus fryzjer). Ale i one do zdjec czy na wyjscia sie poprawiaja (chociaz ja nie wiem, czemu, bo sa wystarczajaco piekne z natury).
        Za to wiem, co jest glupiego w makijazu przerysowanym: owo przerysowanie. Nie jest to zle, no bo zadnego zla nie wyrzadza, ale jest to moim zdaniem glupie. Oczywiscie nie mowie o makijazu jakiejs subkultury (tzw. goci, punk, emo itp, kiedy makijaz to czesc 'munduru') czy makijazu dla zabawy (zabawa sylwestrowa - brokatowe cienie czy pudry, bal przebierancow).
        Makijaz NUDE to przede wszystkim oszustwo - bo ma wygladac na brak makijazu, a tak naprawde jest to maska grubsza niz po prostu fluid i puder. Jak se polozysz zielony cien na powieki i roz na policzki, to nikt nie uwaza, ze masz zielone powieki i rozowe smugi na policzkach. Wiadomo, ze to jest namalowane i nikogo nie chcesz oszukac. Ale jak se walniesz godzinny NUDE by oszukac, ze to twoja naturalna twarz - to wybacz, ale dla mie jest to smutny przyklad naiwnosci.
        A co do makijazu slubnego: otoz kamera/aparat rzadzi sie innymi prawami niz ludzkie oko. Naprawde bardzo, ale to bardzo czesto jest tak, ze piekna twarz w obiektywie wyglada zwyczajnie a nawet brzydko, natomiast twarz na oko zwyczajna - w obiektywie wyglada pieknie. To jest tzw. fotogenicznosc, i kazdy fotograf/operator to potwierdzi. Nawet gdzies kiedys widzialam matematyczne wyliczenia na ten temat, ale konkretow nie jestem w stanie powtorzyc (w sensie: srednie, normalne usta ale usadowione w takiej to a takiej odleglosci od nosa i takiej a takiej od brody na zdjeciu wygladaja na wieksze niz duze w naturze usta, ale usadowione inaczej, itp). Dlatego do zdjecia zawsze lepiej jest zrobic makijaz, nawet lekki (no moze nawet bardziej niz lekki, po prostu zdecydowany), ale podkreslajacy oczy, usta, brwi - bo po prostu zdjecie zgubi sztucznosc, a pozostawi impresje. No i oczywiscie jakis fluid/puder - zdjecie wylapie kazda niedoskonalosc skory, a maly pryszcz na nosie to nawet doprowadzi do wymiarow gigantycznych.
        Ale znowu teraz mamy w telefonach takie filtry, co same reguluja karnacje, a nawet 'usredniaja' rysy twarzy... Powaznie, czasami na fotkach z aparatu nie poznaje wlasnej siebie. To jest dopiero matrix...
        • mmoni Re: bez makijażu na ślub 29.04.18, 22:31
          Gdzieś słyszałam (bardziej kumate w fotografii niech potwierdzą lub zaprzeczą), że na gołej skórze zupełnie inaczej załamuje się światło, niż na umalowanej i nawet osoba pobłogosławiona perfekcyjną cerą nie wyjdzie na zdjęciu tak dobrze, jak z fluidem. Zresztą nie bez powodu do TV nawet mężczyzn się maluje.

          --
          Nika
        • potworia Re: bez makijażu na ślub 29.04.18, 22:55
          guineapigs napisała:
          > Makijaz NUDE to przede wszystkim oszustwo - bo ma wygladac na brak makijazu, a tak naprawde jest to maska grubsza niz po prostu fluid i puder. Jak se polozysz zielony cien na powieki i roz na policzki, to nikt nie uwaza, ze masz zielone powieki i rozowe smugi na policzkach. Wiadomo, ze to jest namalowane i nikogo n
          > ie chcesz oszukac. Ale jak se walniesz godzinny NUDE by oszukac, ze to twoja naturalna twarz - to wybacz, ale dla mie jest to smutny przyklad naiwnosci.

          Ale dlaczego 'naiwności' jeśli 'oszustwo' bywa udane? Kunsztu raczej;-)

        • przymrozki Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 07:53
          guineapigs napisała:

          > Makijaz NUDE to przede wszystkim oszustwo - bo ma wygladac na brak makijazu, a
          > tak naprawde jest to maska grubsza niz po prostu fluid i puder. Jak se polozysz
          > zielony cien na powieki i roz na policzki, to nikt nie uwaza, ze masz zielone
          > powieki i rozowe smugi na policzkach. Wiadomo, ze to jest namalowane i nikogo n
          > ie chcesz oszukac.

          Zielony cień też może optycznie zmienić kształt oka, ba, w ramach określonej palety odcieni, jest w stanie zmienić kolor tęczówki. Malinowe policzki mogą sprawić, że twarz wydaje się młodsza, a puder w kolorze cegły, że do tego jeszcze szczuplejsza.
      • potworia Re: bez makijażu na ślub 29.04.18, 22:46
        szarotkaaaa napisała:

        > Co jest takiego wspaniałego w braku makijażu na ślubie? Czy nawet na co dzień?

        1. Oszczędnośclć czasu
        2. Oszczędność pieniędzy
        3.Mozna swobodnie dotykać twarzy, trzeć powieki, drapać się po nosie, chwytać za policzki, ewentualnie pozwalać na to kilkumiesięcznym córeczkom;-)
        4. Można w ciągu dnia do woli zwilżać twarz chłodną wodą/ wodą termalną w sprayu/ różanym hydrolatem/ czymkolwiek. Latem nie do przecenienia, zimą też lubię
        5. (Osobiste) Kocham swoją twarz bez makijażu, umalowana wygląda obco
            • szarotkaaaa Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 16:56
              upadly_kocyk napisał(a):

              >
              > fornita111 napisała:
              >
              > > 6. Ekologia :) Nawet kosmetyki nietestowane na zwierzetach nie sa specjal
              > nie ek
              > > o- ze wzgledu na opakowania ;)
              >
              > +waciki zuzywane na zmycie...

              Nie używam wacików, makijaż zmywam olejem :)
              Wszystko fajnie, ale po co tak demonizować makijaż? To jest forma wyżycia się artystycznego, jeśli twarz potraktujemy jak płótno, do tego zabawa własnym wizerunkiem. Ja nie mówię, żeby codziennie nakładać 16 kosmetyków na twarz, ale na własny ślub, na którym są robione zdjęcia?
              Co do ekologii, to bardziej martwią mnie plastikowe butelki, torebki, pudełka. Ilość plastiku, jaka produkuje tygodniowo jedno gospodarstwo domowe jest nieporównywalna z jedną paletą cieni w kartonowym opakowaniu, która służy rok lub więcej.
              • fornita111 Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 17:08
                szarotkaaaa
                > Wszystko fajnie, ale po co tak demonizować makijaż?
                Ale to tylko MM demonizuje, my na forum przeciez nie.
                To jest forma wyżycia się a
                > rtystycznego, jeśli twarz potraktujemy jak płótno, do tego zabawa własnym wizer
                > unkiem. Ja nie mówię, żeby codziennie nakładać 16 kosmetyków na twarz, ale na w
                > łasny ślub, na którym są robione zdjęcia?
                Mozna, ale serio trzeba? Bo inaczej bedzie brzydko na zdjeciach? I co? Skoro ktos lubi swoja twarz bez makijazu to i na zdjeciach sie jej nie przestraszy. Bedzie moze mniej ladny wg wiekszosci, ale bardziej podobny do siebie...
                > Co do ekologii, to bardziej martwią mnie plastikowe butelki, torebki, pudełka.
                > Ilość plastiku, jaka produkuje tygodniowo jedno gospodarstwo domowe jest niepor
                > ównywalna z jedną paletą cieni w kartonowym opakowaniu, która służy rok lub wię
                > cej.
                No pewnie, ze opakowania kosmetykow do makijazu to nic w porownaniu z plastikowymi butelkami. Ale jesli ktos nie kupuje tego i tego, to jednak zawsze bardziej eko.
                • szarotkaaaa Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 17:24
                  fornita111 napisała:


                  > No pewnie, ze opakowania kosmetykow do makijazu to nic w porownaniu z plastikow
                  > ymi butelkami. Ale jesli ktos nie kupuje tego i tego, to jednak zawsze bardziej
                  > eko.

                  Zawsze będzie ktoś "bardziej" i ktoś "mniej" ;)
              • potworia Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 17:12
                szarotkaaaa napisała:

                > Wszystko fajnie, ale po co tak demonizować makijaż?

                A kto go demonizuje? Pytalaś, co jest wspaniałego w niemalowaniu się, to ci zbiorowo odpowiedziano.


                To jest forma wyżycia się a
                > rtystycznego, jeśli twarz potraktujemy jak płótno, do tego zabawa własnym wizer
                > unkiem.

                Ja się akurat artystycznie wyżywam w pracy. Są też inne możliwości i kobiety nieumalowane niekoniecznie chodzą niewyżyte.

                Ja nie mówię, żeby codziennie nakładać 16 kosmetyków na twarz, ale na w
                > łasny ślub, na którym są robione zdjęcia?

                Aha, bo makijaż ślubny to na ogół zabawa z wizerunkiem i artystyczny wyżyw. A może jednak próba dociągnięcia do zestandaryzowanego wyobrażenia o pięknie, czyli ogólnie rozumianej "ładności"? Żeby dobrze wyglądać na zdjęciach?


                • szarotkaaaa Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 17:22
                  potworia napisał(a):


                  > A kto go demonizuje? Pytalaś, co jest wspaniałego w niemalowaniu się, to ci zb
                  > iorowo odpowiedziano.
                  >
                  Mam wrażenie, że jest malutka nagonka, ale może się mylę :)
                  >

                  >
                  > Ja się akurat artystycznie wyżywam w pracy. Są też inne możliwości i kobiety ni
                  > eumalowane niekoniecznie chodzą niewyżyte.
                  >
                  Nigdzie nie napisałam, że chodzą, mam na myśli, że jest jedna z form takiego wyżycia. Nie każdy ma twórczą pracę ;)

                  > Aha, bo makijaż ślubny to na ogół zabawa z wizerunkiem i artystyczny wyżyw. A m
                  > oże jednak próba dociągnięcia do zestandaryzowanego wyobrażenia o pięknie, czyl
                  > i ogólnie rozumianej "ładności"? Żeby dobrze wyglądać na zdjęciach?
                  >
                  I ta i nie - na zdjęciach osoba nieumalowana wyjdzie zwyczajnie brzydko (bo brak oświetlenia, odpowiedniego tła, nie zawsze można ustawić dobrze kadr). Do tego będzie się wyróżniać na tle gości zaczerwienioną, spoconą, błyszczącą od sebum skórą, może nawet podrażnioną po buziakach od wąsatych wujków składających życzenia. Nawet najpiękniejsza osoba o idealnej skórze, po całym dniu stresów, zmian temperatury, wzruszeń i innych przypadków, będzie wyglądała po prostu źle.
        • przymrozki Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 08:09
          potworia napisał(a):

          > szarotkaaaa napisała:
          >
          > > Co jest takiego wspaniałego w braku makijażu na ślubie? Czy nawet na co d
          > zień?

          7. Kiedy bardzo się śmieję, z oczu lecą mi łzy. Choćbym chciała, nie mogę na co dzień malować oczu, bo albo musiałabym się pilnować, albo chodzić z pandą pod okiem.
          8. Tusz przyspiesza łamanie się rzęs. Nawet najlepszy, bo to nie chodzi o chemikalia w składzie, ale o to, że usztywnia końcówki. Jeżeli ma się naturalnie gęste i długie rzęsy, to bez tuszu, paradoksalnie, mogą wyglądać lepiej. Kwestię koloru rozwiązuje henna.
          9. Czas. Wszystkie te pędzle, gąbeczki i puszki do makijażu trzeba regularnie prać, bo bakterie namnażają się na tym jak głupie.
      • dakota77 Re: bez makijażu na ślub 30.04.18, 22:12
        babcia.stefa napisała:

        > No cóż, jedna z najsłynniejszych ikon stylu XX wieku nie miała makijażu na włas
        > nym ślubie:
        >
        > www.townandcountrymag.com/style/fashion-trends/a7228/carolyn-bessette-kennedy/

        Ej no, ale to tak na powaznie? Jackie byla ikona, ale czy na pewno byla nia Carolyn?


        --
        "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
        • babcia.stefa Re: bez makijażu na ślub 01.05.18, 10:00
          Jak dla mnie na poważnie - skoro do dziś istnieją blogi analizujące każdy jej ciuch i pojawiają się artykuły roztrząsające, czy Paltrow i Markle się na niej wzorują. Powiedziałabym, że nawet bardziej, bo Jackie mało kto już pamięta (w sensie: życia w tych samych czasach), natomiast "minimalizm lat 90." jak najbardziej.
          • mmoni Re: bez makijażu na ślub 02.05.18, 11:45
            Nie żebym uważała się za jakiś miernik, ale wiem, jak Jackie wyglądała, a Carolyn dopiero zobaczyłam na tych zdjęciach (chociaż oczywiście kojarzyłam, kto zacz i jestem na tyle stara, że pamiętam wiadomości o wypadku). Jackie była osobą publiczną przez ponad 30 lat, a Carolyn zaledwie przez parę, od zaręczyn do jej przedwczesnej śmierci. Carolyn IMHO jeśli jest ikoną, to tylko w USA albo wśród osób bardzo zainteresowanych modą.

            --
            Nika
            • babcia.stefa Re: bez makijażu na ślub 02.05.18, 16:06
              Nie interesuję się szczególnie ani nią, ani Kennedymi, a modą to już w ogóle, w Stanach nie mieszkam, a z pamięci potrafię wymienić co najmniej pięć jej zestawów ciuchów (proszę: czarny sweter, ołówkowa spódnica i kozaki / płaszcz w malinową kratę i czarna czapka / krótki płaszcz w panterkę i dżinsy / czarny płaszcz, czarna czapeczka i duża czarna torba / sukienka w brązowo-beżowe esy-floresy i RayBany), więc gdzieś jakoś mi się to musiało utrwalić.
              • ciotka_scholastyka Re: bez makijażu na ślub 03.05.18, 21:03
                babcia.stefa napisała:

                > Nie interesuję się szczególnie ani nią, ani Kennedymi, a modą to już w ogóle, w
                > Stanach nie mieszkam, a z pamięci potrafię wymienić co najmniej pięć jej zesta
                > wów ciuchów (proszę: czarny sweter, ołówkowa spódnica i kozaki / płaszcz w mali
                > nową kratę i czarna czapka / krótki płaszcz w panterkę i dżinsy / czarny płaszc
                > z, czarna czapeczka i duża czarna torba / sukienka w brązowo-beżowe esy-floresy
                > i RayBany), więc gdzieś jakoś mi się to musiało utrwalić.

                Pierwszy raz usłyszałam o niej (świadomie) w momencie, kiedy zaginęli z mężem, a co do jej ciuchów, to zakładam tylko, że jakieś posiadała.
      • gryczana Re: bez makijażu na ślub 01.05.18, 10:59
        Ale przecież na tym ślubnym zdjęciu widać, że ma czerwoną szminkę... To, że w artykule stoi, że bez makijażu, jest bez znaczenia. Ona zdaje się w ogóle tak się malowała, nude na oczach i wściekle czerwone usta.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka