Dodaj do ulubionych

A jak juz cos napisze - to co dalej?

11.05.18, 20:33
Mialam kiedys takie marzenie, ze napisze fajna powiesc edukacyjna. Na zasadzie: perypetie milosne, a w tle edukacja historyczno/geograficzna. Cos w stylu 'Klaudyn'...Wspaniale marzenie, nieprawdaz?
I siadalam po pracy w stadninie, na etat, i pisalam. Wielkim to bylo dla mie odpoczynkiem, gdyz w pracy myslalam nad akcja, jezykiem, et ceatera - a po pracy po prostu oddawalam sie rozkoszom pisania tego, co wymyslilam w godzinach pracy.
Napisalam trzy rozdzialy, podobalo mie sie, po czym zdecydowalam: przeczytam za tydzien. Jak mie sie nadal podoba - to fajnie, jak nie - to kasuje.
Po tygodniu stwierdzilam, ze tak pretensjonalnego i naiwnego jezyka to nie mam prawa swiatu proponowac - i skasowalam wszystko jednym nacisnieciem klawisza.
I teraz widze, ze zrobilam zle, bo powinnam byla wyslac do kogos, kto oceni czy to faktycznie dupa blada, czy moze wcale niekiepskie?
A teraz mam fajny temat, i szukam ghosta. To takie sacrum-romance lub wrecz sacrum-soft porno. Otoz wykladam:
On i Ona, Ona katoliczka, panna, on anglikanin, zona z nim zerwala, oficjalnie sie rozwiedli, ale dla kosciola anglikanskiego to ciagle jednosc. On to Czlowiek Zasad, za nic nie pojdzie za pokuszeniem, a bedzie To Zwalczal. Nie ma mowy ani o seksie, ani o malzenstwie.
Oboje czuja do siebie TO, ale ani ona nie chce zwodzic na pokuszenie jego i mysli o zbawieniu jego, ani on nie posuwa sie za daleko, by nie poddac sie ani nie poddawac jej pokusie.
I wtedy - grubo szyte - jego zona (ex-zona) umiera.
Dlaczego - to do ustalenia, nie istotne.
I juz maja sie dla siebie bez problmemow papierkowych, i robia takie rzeczy, panie tego, ze 50 grejow to kocie szczyny.
Obserwuj wątek
      • ssssen Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 08:13
        fornita111 napisała:

        > Kasowac chyba szkoda, przeciez nawet jak wyjdzie okropne to fajna pamia
        > tka ;)

        Andrzej Wilczkowski w "Miejscu przy stole" też żałował że wyrzucił swoje wiersze z młodości bo to "zdjęcie własnej psychiki z tamtego okresu". Przerażająca co prawda - ale zawsze pamiątka ;)
      • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 19:13
        apersona napisala:
        'Zaczyna się jak wiele angielskich kryminałów z międzywojnia ale tam zwykle katolik/-czka miał problem z brakiem rozwodu.'
        hmmm, to rzuca pewne nowe swiatlo na moj pomysl... Ale pomimo ze to intrygujace rozwiazanie, to jednak nie zastosuje. Raz, ze wedlug prawa KRK nie mozna zawrzec zwiazku malzenskiego z osoba, ktorej sie zabilo zone/meza, dwa, ze ON w zyciu nie ozenilby sie z morderczynia, trzy - nie umialabym napisac kryminalu jakiegokolwiek, nawet o sprzedazy pietruszki bez kasy fiskalnej, zatem TAKIEGO JAK ZAPROPONOWALAS kalibru zwlaszcza.
        Ale intryga przednia, dziekuje za pomysl.
    • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 21:38
      guineapigs napisała:

      > Mialam kiedys takie marzenie, ze napisze fajna powiesc edukacyjna. Na zasadzie:
      > perypetie milosne, a w tle edukacja historyczno/geograficzna. Cos w stylu 'Kla
      > udyn'...Wspaniale marzenie, nieprawdaz?

      Ambitne:) Ale kochając od dziecieństwa "Klaudyny", całą twórczość Colette i jej postać jako taką, nie zauważyłam tam ani cienia edukacji historyczno-geograficznej. Szczerze mówiąc tylko na oko jestem w stanie określić czas akcji i położenie Montigny. Czyżbym przeoczyła słonia?
      • tt-tka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 22:40
        potworia napisał(a):


        > kochając od dziecieństwa "Klaudyny", całą twórczość Colette i jej
        > postać jako taką, nie zauważyłam tam ani cienia edukacji historyczno-geografic
        > znej. Szczerze mówiąc tylko na oko jestem w stanie określić czas akcji i położ
        > enie Montigny. Czyżbym przeoczyła słonia?

        Czy slonia, to do dyskusji, moze tylko pudelka ? :)
        Ale ja z Klaudyn wlasnie dowiedzialam sie, jak wygladala edukacja wowczas we Francji (damska), o istnieniu poczty pneumatycznej w Paryzu, o pewnych smaczkach obyczajowych (no, salonowych), ktorych w wielkiej, ambitnej prozie nie ma co szukac :) i wiele innych, ktore juz uciekly z pamieci.
        c
        A czas akcji to ok. 1900 roku. Nie pamietam, skad to wiem, ale cos w Klaudynach mi te date nasunelo. Moze ktosia kojarzy ?
        • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 22:54
          1900 to rok publikacji, a że młodziutka Colette pisała o swoich latach szkolnych, więc czas akcji cofa się kilka lat wstecz.
          To, o czym piszesz to osadzenie w realiach, dla nas historycznych, dla pisarki współczesnych, a nie wątek edukacyjno-historyczny, imho. Ale rozumiem i przyyjmuję wyjaśnienie.
          Dodam tylko dla porządku i subiektywnie - Colette jest wybitną pisarką, "Czyste, nieczyste" to jedno z arcydzieł światowej prozy i absolutny fenomen na polu kobiecego pisarstwa, a Klaudyny, pomimo lekkiej formy (w końcu pan Willy chciał po prostu zarobić na swojej młodej żonie) są błyskotliwą zapowiedzią niezwykłego, dojrzałego talentu.
          • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 23:15
            A już zupełnie na marginesie, "wielka i ambitna" proza, jak na przykład "W poszukiwaniu straconego czasu" też jest pełna salonowych smaczków i towarzyskich skandalików, czytelnych dla ówczesnych Paryżan, jak dla krakowskich mieszczan AD 1901 czytelne było Wesele. Oczywiście dla tych, którzy przegryźli się przez mętną pisaninę tego bladawego Marcelka, pupilka hrabiny de Chevigne...
            • tt-tka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 05:14
              potworia napisał(a):

              > A już zupełnie na marginesie, "wielka i ambitna" proza, jak na przykład "W posz
              > ukiwaniu straconego czasu" też jest pełna salonowych smaczków i towarzyskich sk
              > andalików,

              Wierze na slowo, bo pana P.nie dalam rady przeczytac :)

              czytelnych dla ówczesnych Paryżan, jak dla krakowskich mieszczan AD
              > 1901 czytelne było Wesele. Oczywiście dla tych, którzy przegryźli się przez męt
              > ną pisaninę tego bladawego Marcelka, pupilka hrabiny de Chevigne...

              Mialam na mysli raczej Hugo, te klimaty... Balzac niby tez pisywal o salonach, bywalo, ze plotkarsko, ale to inny smak, niz u Colette. I nie o aluzje towarzyskie mi chodzilo, slabo znam owczesna Francje (no dobrta, wcale), tylko wlasnie o to cos, co jest u C.
              Wiem, ze Klaudyny pisala jako smarkata, jej pozniejsze rzeczy sa inne, ale tez czytalam to jako smarkata :)
              PS doczytalam jakis czas temu piaty tom Klaudyny, maly objetosciowo, akcja kilka lat pozniejsza. Straszne :(
              • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 22:51
                tt-tka napisała:

                > PS doczytalam jakis czas temu piaty tom Klaudyny, maly objetosciowo, akcja kilk
                > a lat pozniejsza. Straszne :(

                Rzuciłam się na to, kiedy się ukazalo i też mnie rozczarowało. Tak jak Bobek w CZ, tak tu broni się tylko buldozek Toby i te sensualne opisy przyrody, kuchni, bycia w ciele, w których Colette celowała. Ale Annie i jej perypetie są z jakiejś opery erotyczno- komicznej, Marcel karykaturalny do granic poprawności politycznej, a Klaudyna bardziej przypomina Melanię niż siebie.

                Natomiast powrót Renauda jako starca, o wiele dotkliwszy niż jego śmierć - był dla mnie przejmujący.
        • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 10:07
          Ale czym innym zupełnie jest poznawanie z książki realiów czasów, miejsca czy czegokolwiek innego, a czym innym jest świadoma edukacja czytelnika. W tym pierwszym wypadku czytelnik edukuje się, ze tak powiem, mimochodem i bez pewności, czy czyta o zjawisku ogólnym, czy jakimś drugorzędnym, czy to, o czym czyta było na pewno prawdziwe, czy też częściowo jest fikcją, albo po prostu odzwierciedleniem pamięci autora, która nie musi odtwarzać faktów całkowicie realistycznie. Przy powieści edukacyjnej obowiązkiem autora jest sprawdzić fakty i zamieszczać w książce tylko to, co naprawdę miało miejsce, a nie to, co pasuje do treści, pomijając to, co nie pasuje.
          • tt-tka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 12:42
            verdana napisała:

            > Ale czym innym zupełnie jest poznawanie z książki realiów czasów, miejsca czy c
            > zegokolwiek innego, a czym innym jest świadoma edukacja czytelnika. W tym pierw
            > szym wypadku czytelnik edukuje się, ze tak powiem, mimochodem i bez pewności, c
            > zy czyta o zjawisku ogólnym, czy jakimś drugorzędnym, czy to, o czym czyta było
            > na pewno prawdziwe, czy też częściowo jest fikcją, albo po prostu odzwierciedl
            > eniem pamięci autora, która nie musi odtwarzać faktów całkowicie realistycznie.

            No i taki, zrozumialam, byl zamiar Guin. Ta edukacja historyczno-geograficzna :) raczej w tle i mimochodem.

        • emae Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 13:11
          verdana napisała:

          > Obie przeoczyłyśmy.Klaudyna to nie Tomek Wilmowski

          :D
          Właśnie odświeżam sobie serię o Tomku :) Nie pamiętałam, że te fragmenty edukacyjne były tam tak topornie wciśnięte w fabułę. W przerwach między przygodami panowie cytują encyklopedie :D
      • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 19:31
        Do Potworii o tym, ze Colette to nie podrecznik historyczno-geograficzny:
        Ja przepraszam, napisalam tak nieskladnie, ze 'jak Klaudyny' i poprzedzone to bylo tym wtretem o edukacji. Co spowodowala, ze slusznie zaczelas sie dopatrywac tresci hist-geog w Klaudynach.
        Moj blad.
        Ja chcialam napisac ksiazke jezykiem lekkim, takim bunczucznym i prostym, niewyfiostykowanym, jak w 'Klaudynach'. Bohaterka miala byc mloda dziewczyna (vide: Klaudyna) ktora z jakichs powodow, w wieku lat 18-19, podrozuje po Polsce. Ma koncerty, bo jest wybitna harfistka/ma wystawy, bo jest wybitna malarka. Nie wiem, powod zawsze mozna napisac.
        I ta mlodziutka dziewczyna odkrywa, ze jest keskiem dla roznych a to starych dziadow bo mloda, a to 'mlodych gniewnych' bo sama jakos sie buntuje, a to 'poetow oczywiscie nierozumianych przez nikogo' bo sama czuje sie nierozumiana.
        Generalnie widzi, ze wiele ludzi chce ja 'urobic', wykorzystac jej mlodosc i niedoswiadczenie, wrecz uzyc jej do swych celow. I jest na tyle inteligentna, ze to rozumie, i nie daje sie porwac, a na zycie patrzy jak na scene i przedstawienie, w ktorym jest rezyserem.
        A elementy histo-geo to tak przy okazji, np. jak wystawia w Sanoku to cos o Sanoku, jak wystawia w Jasle to cos o Jasle, jak jedzie przez Pogorze Przemyskie to cos o pieknie Pogorza Przemyskiego.
    • gat45 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 21:48
      A jak to by się miało kończyć ? Bo jakoś fabuła mi się nie spina - najpierw przeszkody formalne przy wstępie do łóżka, potem sceny łóżkowe i... No i co właśnie ?
      No i przeskok do 50 grejów w wykonaniu dwojga tak zasadniczych osób też nie może nastąpić ot tak, zaraz po poluzowaniu więzów w postaci szczęśliwego zgonu ex małżonki - trumna jeszcze ciepła, a my hyc do wyra. W każdym razie mnie się to nie wydaje prawdopodobne.

      PS Na pokuszenie się wodzi, a nie zwodzi. No i będziesz musiała zrezygnować ze swojego ulubionego "mię".
      • staua Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 21:56
        >No i będziesz musiała zrezygnować ze swojego ulubionego "mię".

        ...z "mię" i "umię".

        --
        "Predicting what is going to happen in the inanimate world is a piece of cake compared with predicting what is going to happen in the social world" - Richard Dawkins
      • reveiled Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 09:53
        Jesli rozwod byl juz dawno to pewnie i zaloba sie wtedy odbyla i niekoniecznie trzeba dlugo czekac na nastepny zwiazek... Ale z drugiej strony czy facet w miare konserwatywny rzeczywiscie zaraz wskoczylby do wyra, bez slubu, nawet bez zadnego stazu w faktycznym zwiazku? Moze i tak, ale pewnie teraz z tego powodu mialby kolejne moralne rozdrapy.
    • emae Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 11.05.18, 22:51
      Co do pretensjonalności języka - może się mylę, ale wydaje mi się, że jeśli samej autorce wydaje się on pretensjonalny, to faktycznie nie jest za dobrze ;) Pod tym względem rzadko bywamy dla siebie zbyt surowymi krytykami.
      Gdy coś napiszesz, odłóż to do szuflady... powiedzmy na rok. Potem otwórz, spójrz świeżym okiem i oceń, czy nie wstydzisz się tego, co napisałaś. Jeśli nie - jest nieźle :)

      Co do fajnego tematu, to mnie on specjalnie nie porywa, ale wszystko zależy od tego, jak to zostanie napisane. Jeśli będzie bardzo na serio - to obawiam się, że fabuła jest zbyt grubymi nićmi szyta, żeby to się obroniło.

      Kiedy wysłałam moje pierwsze nastoletnie próby literackie do wydawnictwa, otrzymałam w odpowiedzi pytanie "dlaczego pisze Pani o czymś, czego Pani nie zna?". W pierwszej chwili się obruszyłam, no bo jak miałam pisać o czymś, co znam - o szkole i kolegach z klasy? Takie dziecinady? Gdy mnie się marzyła ambitna, poważna literatura przełamująca schematy? Ale szybko zobaczyłam w tym pytaniu mądrość. Kiedy piszesz o sprawach Ci znajomych, jesteś autentyczna i nie potykasz się o brak researchu. Wydaje Ci się, że Twoje życie jest mało interesujące? Twój czytelnik może będzie to widział zupełnie inaczej.
        • emae Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 19:52
          guineapigs napisała:

          > Walka z palacym pozadaniem 'z powodu' Boga nie porywa? Toz to problem 99 proc.
          > ludzi wierzacych!!!
          > Zobaczysz, napisze i jeszcze dostane imprimatur. IRONIA.

          Masz rację, w dodatku problem rozwodów ludzi wierzących jest teraz na czasie.
          Mimo to jakoś pachnie mi to wszystko stylistyką harlequinów, ewentualnie początków literackich Emilii Byrd Starr. Ale tak jak pisałam - wszystko zależy od tego, jak to zostanie napisane. Przypuszczam, że niejedno dzieło literackie, jakby mu tak skrótowo opisać fabułę, zrobiłoby równie mało zachęcające wrażenie :)
          • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 11:42
            Emae napisala:
            'Przypuszczam, że niejedno dzieło literackie, jakby mu tak skrótowo opisać fabułę, zrobiłoby równie mało zachęcające wrażenie :)'

            Np. powiesc o mlodym aryscie z ambicjami zbawiania ludzkowsci, ktory nie ma kasy, i postanawia zabic sasiadke - meliniarke, ktora kase ma, ale to jest typ 'chwasta w spoleczenstwie', wiec artysta uwaza, ze trzeba 'wyrwac chwasta', wziac forse, wykorzystac te forse do zbawiania swiata i swiat bedzie lepszy. Potem jednak wpada w wyrzuty sumienia, a pojawia sie sprytna Pani Prokurator i zauroczony nia Porucznik, ktorzy dochodza prawdy...

            I to nie jest streszczenie odcinka 'zerosiedem zglos sie'.
      • dumnadanka321 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 00:59
        Bardzo dobra rada. Ja jakiś miesiąc temu otworzylam powieść z moich czasów studenckich. Śmiałam się jak Ania z Zielonego Wzgórza, gdy będąc już na Uniwersytecie, czytała opka z Klubu Powieściowego. Po jakimś tygodniu od tego wydarzenia, zachciało mi się zacżąć ową współczesną wersję Pokuty Aweryli zacząć edytować. Jestem obecnie w połowie drogi i stwierdziłam, że możę się odważę wrzucić link, by drogie Koleżanki i Koledzy z Foruma, raczyły/raczyli się poznęcać :) emae napisała:

        > Co do pretensjonalności języka - może się mylę, ale wydaje mi się, że jeśli sam
        > ej autorce wydaje się on pretensjonalny, to faktycznie nie jest za dobrze ;) Po
        > d tym względem rzadko bywamy dla siebie zbyt surowymi krytykami.
        > Gdy coś napiszesz, odłóż to do szuflady... powiedzmy na rok. Potem otwórz, spój
        > rz świeżym okiem i oceń, czy nie wstydzisz się tego, co napisałaś. Jeśli nie -
        > jest nieźle :)
        >
        > Co do fajnego tematu, to mnie on specjalnie nie porywa, ale wszystko zależy od
        > tego, jak to zostanie napisane. Jeśli będzie bardzo na serio - to obawiam się,
        > że fabuła jest zbyt grubymi nićmi szyta, żeby to się obroniło.
        >
        > Kiedy wysłałam moje pierwsze nastoletnie próby literackie do wydawnictwa, otrzy
        > małam w odpowiedzi pytanie "dlaczego pisze Pani o czymś, czego Pani nie zna?".
        > W pierwszej chwili się obruszyłam, no bo jak miałam pisać o czymś, co znam - o
        > szkole i kolegach z klasy? Takie dziecinady? Gdy mnie się marzyła ambitna, powa
        > żna literatura przełamująca schematy? Ale szybko zobaczyłam w tym pytaniu mądro
        > ść. Kiedy piszesz o sprawach Ci znajomych, jesteś autentyczna i nie potykasz si
        > ę o brak researchu. Wydaje Ci się, że Twoje życie jest mało interesujące? Twój
        > czytelnik może będzie to widział zupełnie inaczej.




        --
        "Koniec Świata przyszedł, westchnął i wyszedł."
        (M. Świetlicki)
    • przymrozki Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 12:28
      W europejskim systemie prawnym ghost writer nie jest dobrym pomysłem. Nawet jeżeli dogadasz się z kimś "na gębę", że nie ujawni swojego autorstwa, to taka umowa nie będzie do wyegzekwowania w sądzie. Gdyby książka okazała się sukcesem, ghost zawsze będzie mógł zażądać ujawnienia go jako autora i będzie mógł to skutecznie wywalczyć.
      • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 22:53
        Ja już nie mówię o systemie prawnym, ale ghost writer to jest pomysł a. dla uznanego pisarza, który pisze zarys książki, bo wydaje dziesiątki książek i zarabia na nazwisku. Tu ghost writer ma szczegółowo rozpisaną akcję i jego zadaniem jest wiernie naśladować styl. b. Dla kogoś, kto chce i ma o czym pisać - zazwyczaj pamiętniki, ale pisać nie umie, tu z kolei cała treść pochodzi od autora, tylko forma od tego, co pisze. . Natomiast dla kogoś, kto ma stosunkowo banalny, a nawet bardzo banalny pomysł na książkę to nie jest żadne rozwiązanie - bo przecież na podstawie takiego pomysłu nikt książki nie napisze. A jeśli napisze, to będzie to jego autorskie dzieło, bo to będzie jego styl, jego pomysły na rozwinięcie akcji, na drobne sceny, na drugoplanowe postacie.
        • przymrozki Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 08:52
          verdana napisała:

          > Ja już nie mówię o systemie prawnym, ale ghost writer to jest pomysł a. dla uzn
          > anego pisarza, który pisze zarys książki, bo wydaje dziesiątki książek i zarabi
          > a na nazwisku. Tu ghost writer ma szczegółowo rozpisaną akcję i jego zadaniem j
          > est wiernie naśladować styl. b. Dla kogoś, kto chce i ma o czym pisać - zazwyc
          > zaj pamiętniki, ale pisać nie umie, tu z kolei cała treść pochodzi od autora, t
          > ylko forma od tego, co pisze.

          c. kogoś, kto ma znane nazwisko (bo na przykład występuje w serialu albo śpiewa) i wydawnictwo zakłada, że fani wykupią dość egzemplarzy, nawet jeżeli sama książka będzie słaba i o niczym. Podejrzewam, że jak świat długi i szeroki, jakieś 95% książek celebrytów celebryci dostali już gotowe do podpisu. Przy czym tutaj ryzyko wpadki jest minimalne, żaden ghost nie będzie się chciał przyznać do autorstwa, bo po prostu nie będzie to żaden zaszczyt.
    • ciotka_scholastyka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 12.05.18, 13:18
      > Ona katoliczka, panna, on anglikanin, zona z nim zerwala, oficjalnie sie rozwiedli, ale dla kosciola anglikanskiego to ciagle jednosc.

      jesteś pewna?

      > On to Czlowiek Zasad, za nic nie pojdzie za pokuszeniem, a bedzie To Zwalczal.

      Widze tu pułapkę, taką mianowicie, że skoro taki Cz. Z., to raczej by się nie rozwodził.
        • jottka a zasadniczo 12.05.18, 17:14
          to po co zachęcacie guin do pisania czegokolwiek?:) należy intensywnie zniechęcać, jak coś jej w duszy gra, to się przebije i wtedy będziemy mogły debatować, czy nam się podoba, czy nie. i tak za dużo treści pisanych wszelkiego rodzaju, selekcja na wejściu nie jest złym pomysłem:)
    • mmoni Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 01:07
      Jeśli rozwód był nie z jego winy, to jak najbardziej mógł się powtórnie ożenić w kościele anglikańskim. Problemem raczej jest tutaj różnica wiar: albo ona przyjmie jego, albo on jej. Nie ma możliwości ślubu mieszanego ok. r. 1900.
      No i jak poprzedniczki, obawiam się, że przy takim rysie charakterologicznym miesiąc miodowy tych bohaterów to byłoby raczej "Na plaży Chesil" McEwana niż jakieś greje.

      --
      Nika
    • zla.m Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 11:44
      Sorry guin, ale dla mnie to brzmi niestrawnie. Najpierw jakieś dylematy jak z XIX w. a potem zupełnie nieprawdopodobne z tymi bohaterami dzikie seksy
      Nie klei się.

      --
      Niewiele osób wie, że oprócz Międzynarodowej Olimpiady w Programowaniu istnieje również Paraolimpiada w tej dziedzinie. Z ramienia Polski startuje w niej zawsze wydział Filologii Polskiej.
      • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 11:54
        Po pierwsze sprawdziłabym, czy w kościele anglikańskim są legalne i uznane rozwody. O ile mnie pamięć nie myli, to właśnie po to powstał, aby rozwody umożliwić. Więc samo założenie jest chyba nieprawdziwe. Człowiek zasad mógłby spokojnie wziąć ślub. Nawet jednak, gdy żona umrze, to bez problemów papierkowych się nie obejdzie, bo panna i pani należą do różnych kościołów.
        • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 12:06
          verdana napisała:

          > Po pierwsze sprawdziłabym, czy w kościele anglikańskim są legalne i uznane roz
          > wody. O ile mnie pamięć nie myli, to właśnie po to powstał, aby rozwody umożliw
          > ić. Więc samo założenie jest chyba nieprawdziwe. Człowiek zasad mógłby spokojni
          > e wziąć ślub. Nawet jednak, gdy żona umrze, to bez problemów papierkowych się n
          > ie obejdzie, bo panna i pani należą do różnych kościołów.

          W kosciele anglikanskim osoba rozwiedziona musi poprosic kaplana czy tam biskupa o zgode na kolejny slub, ale z tego co czytalam, spokojnie mozna taka zgode na drugi czy trzeci slub uzyskac. To zwykle formalnosc.

          A calego pomyslu na powiesc nie kupuje. Para najpierw uwaza, ze nie wypada im sie seksic, potem seksza sie dziko i co? Takich ksiazek jest na tony.




          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
        • kooreczka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 17:09
          Z założeniem to było bardziej skomplikowane- nie rozwód, a unieważnienie. To pierwsze nadal wprowadzałoby zamęt z tytulaturą, kwestią posagu i wreszcie dziedziczenia. Henryk chciał, by uznano, że małżeństwo z Katarzyną było nieważne, a Maria była nieślubna i pozbawiona prawa do przenoszenia korony.

          • tt-tka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 17:17
            kooreczka napisał:

            > Z założeniem to było bardziej skomplikowane- nie rozwód, a unieważnienie. To pi
            > erwsze nadal wprowadzałoby zamęt z tytulaturą, kwestią posagu i wreszcie dziedz
            > iczenia. Henryk chciał, by uznano, że małżeństwo z Katarzyną było nieważne, a M
            > aria była nieślubna i pozbawiona prawa do przenoszenia korony.
            >

            No ale koniec koncow Maria, choc z uniewaznionego malzenstwa, zyskala tytul corki, ksiezniczki i dziedziczki tronu - od tegoz Henryka. Dopatrywac sie juz nie powiem konsekwencji, ale chocby pomyslunku i planowania w dzialaniach Henia nr 8 to imho bezsesu - kaprysnik jak najgorsza donna z dydaktycznej powiastki.
            • kooreczka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 17:25
              Przecież dziedzicem Henryka był jego syn (zrodzony ze związku zawartego po śmierci Katarzytny, więc trudno było kwestionować jegro prawo), który na następcę wyznaczył kuzynkę Jane Grey. Maria dziedzictwo wywalczyła sobie po trupie tygodniowej królowej dlatego, że sporo wielmożów nie pogodziło się z działaniami jej ojca, a jej matka dla zagranicy była prawowitą królową. Henryk po błaganiach Jane przywrócił Marię na dwór, ale jej pozycja była dość dziwna- nawet nie widziano jak układać jej małżeństwo.
              • tt-tka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 17:49
                kooreczka napisał:

                > Przecież dziedzicem Henryka był jego syn (zrodzony ze związku zawartego po śmie
                > rci Katarzytny, więc trudno było kwestionować jegro prawo),

                To prawo niektorzy kwestionowali. Poniewaz Joanna nie byla koronowana, choc poslubiona.

                który na następcę w
                > yznaczył kuzynkę Jane Grey.

                Edward. A testament Henryka wyraznie ustawil kolejnosc dziedziczenia - Edward, na wypadek jego bezpotomnej smierci - Maria, na wypadek bezpotomnej smierci Marii - Elzbieta.
                Henryk ustanowil Marie dziedziczka/pretendentka, choc uniewaznienia malzenstwa z jej matka nigdy nie odwolal.


      • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 12:10
        Zla.m napisala:
        'Sorry guin, ale dla mnie to brzmi niestrawnie. Najpierw jakieś dylematy jak z XIX w. a potem zupełnie nieprawdopodobne z tymi bohaterami dzikie seksy
        Nie klei się.'

        Czy uwazasz, ze kobiety-chrzescijanki nie maja fantazji erotycznych, a mezczyzni-chrzescijanie sa pozbawieni w jakis cudowny sposob testosteronu?
        Nie wiem, czy wiesz, ale maz-chrzescijanin ma obowiazek zaspokoic seksualnie swa zone. Nie ma prawa skupiac sie na sobie, musi w czasie seksu myslec o zadowoleniu zony. Zatem scenariusz: 'zero gry wstepnej - ruchy ruchy - papieros - chrapanie' w zasadzie kwalifikuje sie pod ... grzech.
        • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 12:27
          guineapigs napisała:

          > Czy uwazasz, ze kobiety-chrzescijanki nie maja fantazji erotycznych, a mezczyzn
          > i-chrzescijanie sa pozbawieni w jakis cudowny sposob testosteronu?

          Miewaja, i nie sa, ale czasem gorset wychowania religijnego jest tak sztywny, ze ciezko sie z niego wyzwolic.

          I wiesz, jesli w duszy ci gra, zeby te powiesc napisac, to pisz, nie potrzebujesz przeciez do tego imprimatum ze strony forum ;-). Ale nie dziw sie, ze nie kazdego pomysl przekonuje czy zachwyca.


          --
          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
        • tt-tka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 12:44
          guineapigs napisała:



          > Nie wiem, czy wiesz, ale maz-chrzescijanin ma obowiazek zaspokoic seksualnie sw
          > a zone.


          A czy ten maz to wie ? Bo to jest tu istotne :)

          > Nie ma prawa skupiac sie na sobie, musi w czasie seksu myslec o zadowol
          > eniu zony. Zatem scenariusz: 'zero gry wstepnej - ruchy ruchy - papieros - chra
          > panie' w zasadzie kwalifikuje sie pod ... grzech.

          Moze woli grzeszyc w ten sposob niz sie wysilac ? Rozgrzesza, a co sobie oszczedzi na wysilku i staraniach, to jego.

          To juz bardziej, szczerze mowiac, interesowalaby mnie historia dwoch gleboko i z przekonaniem wierzacych osob, ktore wskazania ich wiary doprowadzaja do zupelnie odmiennych wnioskow i postepowania (nie traktuj tego jako zalecenia !, tak sobie tylko dumam).
          • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 13:20
            Ale w katolicyzmie zabronione są niektóre z zabaw seksualnych - zawsze musi dojść finalnie do pełnego stosunku, zakazana jest też antykoncepcja. Spore prawdopodobieństwo,że po paru miesiącach igraszek, jak nie wcześniej, żona tego pana będzie rzygać i spać, a nie mieć serca do łóżkowych zabaw.
            Poza tym po co sa wierzący, skoro to nie będzie miało żadnego przełożenia na część drugą, czyli zabawy w łóżku?
              • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 18:48
                Kooreczka napisala:

                'Prawda. W XIX wieku ograniczenia były jeszcze silniejsze, do tego dochodziło wychowanie w kręgach mieszczańskich wzwyż. Nie ma bata- albo to historia obudzenia seksualności kosztem sumienia albo nie trzyma się kupy. '

                Ale ja wcale nie mialam na mysli XIX wieku, a czasy obecne. Jezeli jakos z moich postow wyszlo, ze mam na mysli jakies 'czasy przodkow' to przepraszam i tym samym informuje, iz ta historia milosna dzialaby sie mniej wiecej teraz.
        • zla.m Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 14:56
          guineapigs napisała:

          > Zla.m napisala:
          > 'Sorry guin, ale dla mnie to brzmi niestrawnie. Najpierw jakieś dylematy jak z
          > XIX w. a potem zupełnie nieprawdopodobne z tymi bohaterami dzikie seksy
          > Nie klei się.'
          >
          > Czy uwazasz, ze kobiety-chrzescijanki nie maja fantazji erotycznych, a mezczyzn
          > i-chrzescijanie sa pozbawieni w jakis cudowny sposob testosteronu?

          Mieć fantazje a nazwac je głośno w obecności nawet jednej osoby, choćby ukochanej to dwie różne sprawy. Dziwne by było gdyby 2 osoby były jednocześnie wierzące i zasadnicze oraz wyzwolone i otwarte na coś więcej niz standardowy seks. Przy czym juz ci dziewczyny napisały ze chrześcijaństwo, przynajmniej w wersji kk, uznaje tylko standardowy stosunek (owszem, mogą byc pieszczoty oralne ale wytrysk ma być we "właściwym" miejscu). Więc wszelkie wymyslnosci - miłość analna, hiszpańska, francuska do konca - odpadają. A to, co wymienilam to żadne greje nie są.



          • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 19:27
            Zla.m napisala, a ja sobie to pozwolilam podzielic na trzy sprawy, tzn. wstawilam tylko numeracje i akapity (ciekawe, czy wyjdzie to po opublikowaniu), a cala tresc zachowujac /mam nadzieje, ze nie jest to nieregulaminowe ingerowanie w cytat, po prostu chodzi mi o wygode przy odpowiedzi/:

            '1. Mieć fantazje a nazwac je głośno w obecności nawet jednej osoby, choćby ukochanej to dwie różne sprawy.
            2. Dziwne by było gdyby 2 osoby były jednocześnie wierzące i zasadnicze oraz wyzwolone i otwarte na coś więcej niz standardowy seks.
            3. Przy czym juz ci dziewczyny napisały ze chrześcijaństwo, przynajmniej w wersji kk, uznaje tylko standardowy stosunek (owszem, mogą byc pieszczoty oralne ale wytrysk ma być we "właściwym" miejscu). Więc wszelkie wymyslnosci - miłość analna, hiszpańska, francuska do konca - odpadają. A to, co wymienilam to żadne greje nie są.'

            ad 1. No i wlasnie tu dochodzimy do tego, ze te dwie osoby tak sie dobraly, ze nie maja takich problemow. To sie nazywa miec fuksa w zyciu!
            ad 2. Dlaczego? Bo taki stereotyp? I co to jest 'standardowy seks'? O 21.30, w lozku pod koldra (ewentualnie 'kordla' bez ktorej Oles nie moze, ale nie wiemy, jak Pan Sedzia...) i przy zgaszonym swietle?
            ad 3. Tu sie moge mylic, oczywiscie, bo ja tylko czlowiek wiec mie wolno (a co!), ale KK uznaje, ze w lozku i poza nim wolno ci wszystko, tylko musisz przestrzegac kilku zasad:
            1. obie strony musza chciec tego samego (to akurat zgodne z prawem 'swieckim' - nie wolno nikogo do niczego w seksie zmuszac, inaczej jest to gwalt - a to jest przestepstwo)
            2. nie wolno ci 'tego robic' z osoba z kims zwiazana: mezem, zona (tu prawo swieckie chyba tez potwierdza: zdrada fizyczna moze byc powodem rozwodu urzedowego, ale tu niech Potworia juz sie wypowie)
            3. Wolno ci po slubie - ale to jest inny kaliber niz 'nie wolno z zona/mezem innej osoby'. Nie ma bata, kazdy spowiednik inaczej oceni: 'mialem seks z narzeczona' a 'mialem seks z zona kolegi'. To pierwsze to jest dzialanie przeciw bozym wskazaniom 'jak zyc dobrze', to drugie - to 'ukradniecie' zony. Bog oczywiscie przeboleje, bo on zniesie i zrozumie wszystko - dlatego jest Bogiem. Ale czy kolega wybaczy?
            3. Wytrysk faktycznie musi byc we wlasciwym miejscu, ale to co przed wytryskiem - to juz sprawa owych dwojga i ich sumien. Jesli tam nie ma przemocy, jesli tam nie ma wykradania cudzej zony/meza, jesli jest malzenstwo, jesli oboje tak wlasnie i akurat tak dochodza, a potem 'koncza we wlasciwym miejscu' - to ja tu nie widze problemow, by sie zona nie przebierala za niewinna pielegniarke a maz do niej z pejczem.

            Dalej nie pisze, bo nas zaraz przesla do jakies strony typu 'sexfantazje' albo 'pornhub.opowiadania'

            A tak przy okazji, to ja sie spotykalam w prasie swieckiej z problemem zgola innym, a mianowicie: 'przed slubem to dawala ciagle, a po slubie to ja ciagle... glowa boli'.
            • apersona Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 21:15
              Religijność ograniczona do kościelnych zakazów i nakazów seksualnych a w finale seks dziki i namiętny acz ściśle w ramach zaleceń kleru KRK oficjalnie żyjącego w celibacie, no ale przecież kler na seksie lepiej zna się. I poziom seksu mierzony chłamem w stylu 50 twarzy - ja tego nie kupię.
              • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 13.05.18, 22:13
                Innymi słowy - facet legalnie rozwiedziony, bo w kościele anglikańskim rozwód istnieje i jego ukochana z KK nie wezmą żadnego ślubu i nie będą uprawiać seksu, nawet jeśli prawa kościelne im na małżeństwo zezwolą, boi są na to zbyt religijni. Chcą przestrzegać co do joty wszystkich możliwych nakazów, a nawet więcej - sa bardziej dogmatyczni nić ich kościoły.
                I nagle się okazuje, ze tak bardzo religijne osoby, mające opory przed seksem w małżeństwie, którego tylko one same uznać nie są w stanie, po zawarciu ślubu mają zero zahamowań seksualnych. Nie interesuje ich juz nauka kościoła, uznają, ze wszystko jest dozwolone, byle zakończyć "po bożemu". Tak sie nie da. To niemożliwe nie tylko psychologicznie, ale i fizjologicznie.
                • reveiled Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 14.05.18, 09:57
                  Nie wiem czy tak bardzo niemozliwe - opory sa przed malzenstwem i byc moze seksem niemalzenskim. Jesli powod tych oporow (ex-malzonka) przestanie istniec, to moze i opory znikna. Oczywiscie teraz moga wyniknac inne problemy natury psychologicznej, to nawet bardzo mozliwe i chyba nawet dobry pomysl na stworznie fabuly, bo dzikie seksy to nie fabula, ale sama podstawa - nie chca, bo ex, a teraz ex nie ma, wiec chca, ma troche sensu - tylko to troche za malo zeby stworzyc powiesc.
            • gat45 Wszystko ładnie, pięknie 13.05.18, 23:18
              ... szczegóły zostały dogłębnie omówione, jak na to forum przystało.
              A ja wciąż łaknę zrozumienia JAK TO SIĘ KOŃCZY. Bo na razie Morska podała nam typową zajawkę, zwaną we Francji "quatrième de couverture", nie wiem, jak to jest po polsku, ten tekścik na skrzydełku obwoluty, który ma nas zachęcić do zawartości dzieła. W zajawce to normalne, że się nie podaje nic więcej, ale tu mówicie o fabule, a ja jej nie widzę. Najpierw się zmagają z Zasadami, potem wpadają w cielesnych uniesień szał i... No, Morska, i co ? Jak to się kończy ?
              • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 13.05.18, 23:51
                gat45 napisała:
                W zajawce to normalne, że się nie podaje nic więcej, ale tu mówic
                > ie o fabule, a ja jej nie widzę. Najpierw się zmagają z Zasadami, potem wpadają
                > w cielesnych uniesień szał i... No, Morska, i co ? Jak to się kończy ?

                Ja mam wrazenie, ze seksy najrozmaitsze mialy byc wszystkim, do czego zmierza akcja po nieco wydumanych ( skoro facet mogl sie legalnie ozenic ponownie) rozterkach duchowych. Najpierw sadzili, ze nie moga, a potem nadrobili za czasy, kiedy sadzili, ze nie moga.




                --
                "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
              • jottka Re: Wszystko ładnie, pięknie 13.05.18, 23:57
                gat, a gdzie ty tu widzisz fabułę, zawiązanie akcji, kulminację, że się zakończenia domagasz?:) z bliżej niewyjaśnionych powodów pół foruma dywaguje nad informacją, że jacyś ludzie chcieliby pójść do łóżka, a nie mogą, ale dość szybko jednak mogą. cokolwiek mało nawet jak na zaczątek historii. ok, nie ma historii, będzie studium psychologiczne, ale tu już verdana pokazała, że na to również materiał nie tyle za ubogi, co bezpodstawny. do tego chciałam nadmienić, że literatura to nie tylko dobra opowieść, ale i język tejże opowieści, a o tym to tu już w ogóle mowy nie ma... to o czym my w zasadzie rozmawiamy?
                • jottka Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 00:00
                  ok, po poście dakoty (w cokolwiek podobnym duchu do mojego:) rozumiem, że miałby to być "Kochanek lady Chatterley" skrzyżowany z "Kochanicą Francuza", tylko bez wiedzy o tych dziełach w przedakcji:)
                  • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 00:15
                    jottka napisała:

                    > ok, po poście dakoty (w cokolwiek podobnym duchu do mojego:) rozumiem, że miałb
                    > y to być "Kochanek lady Chatterley" skrzyżowany z "Kochanicą Francuza", tylko b
                    > ez wiedzy o tych dziełach w przedakcji:)

                    Ja w ogole nie mam wrazenia, ze byla planowana jakas fabula ;-) jakies rozteri, niepotrzebne, no ale jak sie nie rozrobilo researchu o rozwodach w kosciele anglikankim to sie ma, a potem puff, rozterki znikaja, za to ponoc pojawiaja sie seksy takie, ze Grey wysiada ;-) I tak sie seksza, i seksza, i tyle. Ponoc pisac, tak ja spiewac, kazdy moze, ale ja tego czytac nie bede, jesli jakims cudem powstanie.




                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                    • gat45 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 00:25
                      Macie rację. Po co ja się dopytuję, skoro nawet Greya udało mi się nie przeczytać ? Zbyt często mam wrażenie, że "momenty" pojawiają się jakby na siłę - autor wie, że w dzisiejszych czasach muszą być i szlus. Jeżeli książka mnie wciąga, to przeskakuję, jak zbyt długie opisy przyrody. No ale ja mówię o powieściach, które mają fabułę.
                      I jeszcze pytanie do autorki : co to znaczy "buńczuczny język"? Nie obiecuję, że Twoją książkę przeczytam, gdyby wyszła, ale próbkę buńczucznego języka z przyjemnością przyjmę do organizmu. Temat dowolny, niemniej wolałabym, żeby to nie było sekszenie się:) Niech będzie, że to pruderia.
                      • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 00:40
                        gat45 napisała:

                        > Macie rację. Po co ja się dopytuję, skoro nawet Greya udało mi się nie przeczyt
                        > ać ?

                        Ja tez nie czytalam. Nie z jakiegos swietego oburzenia, bo przeczytalam sporo ksiazek o mocno erotycznym klimacie, i zwykle nie byla to wybitna literatura. Ale w przypadku Greya sam koncept, typ relacji miedzy bohaterami, wszystko co czytalam w recenzjach polaczone z jakims przedziwnym zachwytem internetu mnie odrzucily.


                        --
                        "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                        • gat45 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 00:59
                          Siostro !
                          Ja swoje erotyczności lekturowe już odbębniłam w ilości wystarczającej, żeby wiedzieć, że najczęściej niestety są to powtórki. Bo sam temat jako taki jest dość powtarzalny, mimo różnorodności pozycji i okoliczności towarzyszących (od początku wiemy, jak to się kończy). Tylko naprawdę mistrzowski język może mnie skłonić do czytania opisów aktu płciowego.
                          To jeszcze Ci się przyznam, że dostałam Greya na urodziny i dotąd nie mogę w głębi serca wybaczyć darczyńcy. Choć wiem, że to niesprawiedliwe, bo niby skąd miał znać moje gusta w tej materii - był best seller, w telewizorze mówili w programie literackim.... Ehhhhhhh....
                          • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 09:44
                            gat45 napisała:

                            > Siostro !
                            > Ja swoje erotyczności lekturowe już odbębniłam w ilości wystarczającej, żeby wi
                            > edzieć, że najczęściej niestety są to powtórki. Bo sam temat jako taki jest doś
                            > ć powtarzalny, mimo różnorodności pozycji i okoliczności towarzyszących (od poc
                            > zątku wiemy, jak to się kończy). Tylko naprawdę mistrzowski język może mnie skł
                            > onić do czytania opisów aktu płciowego.


                            Nawet zwazywszy na potencjalna mnogosc pozycji, te ksiazki zwykle i tak sa powtarzalne ;-) . Okolicznosci rowniez: czesto para chce, ale pietrza sie przed nimi przeszkody. Albo jedna osoba chce, druga nie i potrzeba czasu, aby zechciala te pierwsza itp. itd. Zwykle to ta sama historia, ktora i tak glownie jest pretekstem do seksow. Mistrzowski jezyk czesto sie nie zdarza, czesto opisy sa wydumane i pretensjonalne.




                            --
                            "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                              • emae Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 11:39
                                fornita111 napisała:

                                > Nie zebym Was do literackich seksow namawiala ;) bo wiadomo, ze kazdy ma swoj g
                                > ust czytelniczy i juz. Ale z tego typu ksiazek szczerze polecam "Gorzkie gody"
                                > i "Sto pociagniec szczotka przed snem"- jezeli nie znacie :)

                                Dla mnie numerem jeden jest "Pasja kobiet" Sebastiena Japrisota :)
                                Ostatnio jakoś też wraca do mnie :p Erica Jong.
                                • fornita111 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 11:45
                                  emae
                                  > Dla mnie numerem jeden jest "Pasja kobiet" Sebastiena Japrisota :)
                                  Nie znam, chetnie poznam :) Chyba siegne po to "w nagrode" jak mi sie uda zmeczyc ksiazke "Jeden z nas" o Breiviku. Ciezka lektura, trudna, ale pouczajaca.
                    • guineapigs Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 19:40
                      Dakota napisala:
                      'no ale jak sie nie rozrobilo researchu o rozwodach w kosciele anglikankim to sie ma'.

                      Sie zrobilo. Popytalo sie ludzi - ma sie rozne opinie. Jeden moj znajomy twierdzi, ze nie mozna, drugi - ze w zaleznosci od wikarego. W kazdym jednak razie kazdy przypadek jest inny i list do biskupa pisac trzeba.
                      Tzw. Kosciol Anglikanski jest podzielony na trzy nurty: pierwszy to wrecz tozsamy z KRK, drugi to 'Protestancki' a trzeci to cos posrodku.
                      W Kosciele Angikanskim credo brzmi: wierze w kosciol katolicki.
                      Do lat piecdziesiatych ubieglego stulecia na ASCOT (bardzo elitarne wyscigi konne) nie mieli wstepu ROZWODNICY. ROZWOD byl faktem kompletnie nieakceptowalnym w tzw. sferach.
                      Do dzis pewne kregi uwazaja, ze rozwod jest czyms zlym, czyms nieaceptowalnym w Spoleczenstwie, czego trzeba unikac a nie do tego dazyc.
                      Jutro mam wolne i pojade po risercz do Bury St, Edmunds lub Ely. Napisze, co mie powiedzieli wikarzy. Ale glowe daje, ze powiedza to, co juz wiem: w pewnych kregach tak, w innych inaczej.
                      Zatem bardzo prosze, by nie pisac zdecydowanych opinii, jak wie sie tak mniej - wiecej. Ja akurat nie zrobie z tego sensacji, ale kto inny zrobilby.
                      • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 19:49
                        Przeciez masz pelne prawo umiescic akcje w tych kregach kosciola anglikianskiego, ktore uwazaja, ze rozwod to zlo i koniec swiata. Mam wrazenie, ze moje " wie sie mniej wiecej" jest takie, jak twoje mniej wiecej, a o liscie do biskupa przeciez pisalam, ze konieczny.
                        Natomiast niezaleznie od wyniku twojego researchu w parafiach pomysl na powiesc i na to, zeby wszelkie rozterki byly jedynie punktem wyjscia do dzikich seksow a la Grey nie kupuje w dalszym ciagu.

                        --
                        "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                        • verdana Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 20:53
                          Ale reasearchu nie robi się w ten sposób, ze pyta sie przypadkowych znajomych co sadzą o czymś, co jest uregulowane prawnie, tylko sprawdza się przepisy.
                          Co innego nieakceptacja rozwodu, a co innego zakaz zawierania kolejnego ślubu - w jednym wypadku masz moralność, w drugim porzadek prawny. Przy czym nie sadzę, aby bohaterowie Twojej książki chadzali na wyścigi w Ascot. A za parę dni ślub rozwódki z księciem. Za zgodą i aprobatą głowy Kościoła Anglikańskiego. Następca tronu i przyszła głowa Kościoła także poślubił rozwódkę.
                          Nie pytaj wikarych, skoro głowa kościoła najwyraźniej akceptuje ślub z rozwódką.
                          • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 14.05.18, 21:05
                            verdana napisała:

                            > Ale reasearchu nie robi się w ten sposób, ze pyta sie przypadkowych znajomych c
                            > o sadzą o czymś, co jest uregulowane prawnie, tylko sprawdza się przepisy.
                            > Co innego nieakceptacja rozwodu, a co innego zakaz zawierania kolejnego ślubu -
                            > w jednym wypadku masz moralność, w drugim porzadek prawny.

                            A slub Harry'ego i Meghan jest dobrym przykladem obu porzadkow. Bo z jednej strony, za zgoda i blogoslawienstwem arcybiskupa Canterbury ksiaze Harry bierze slub z rozwodka. Z druiej strony, poniewaz to slub z amerykanska, pozujaca nieraz w neglizu/prawie neglizu rozwodka, amerykanska Mulatka, slub odbedzie sie w Kaplicy sw. Jerzego w Windsorze, a nie w Westminsterze, i o tym mowilo sie od zareczyn. Bo na Westminster Harry tym mezaliasem nie zasluzyl.

                            Oraz stuprocentowa zgoda co do tego, ze pytanie znajomych o opinie to nie research.
                            --
                            "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                          • emae Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 08:14
                            verdana napisała:

                            > Ale reasearchu nie robi się w ten sposób, ze pyta sie przypadkowych znajomych c
                            > o sadzą o czymś, co jest uregulowane prawnie, tylko sprawdza się przepisy.
                            > Co innego nieakceptacja rozwodu, a co innego zakaz zawierania kolejnego ślubu -
                            > w jednym wypadku masz moralność, w drugim porzadek prawny. Przy czym nie sadzę
                            > , aby bohaterowie Twojej książki chadzali na wyścigi w Ascot. A za parę dni ślu
                            > b rozwódki z księciem. Za zgodą i aprobatą głowy Kościoła Anglikańskiego. Nastę
                            > pca tronu i przyszła głowa Kościoła także poślubił rozwódkę.
                            > Nie pytaj wikarych, skoro głowa kościoła najwyraźniej akceptuje ślub z rozwódką.

                            Generalnie się zgadzam, natomiast wydaje mi się, że to jeszcze nie jest ten etap pisania, kiedy robi się dokładny i wnikliwy research. Guineapigs nie twierdzi, że "zaczęła pisać książkę", tylko zastanawia się dość luźno nad pomysłem. W zasadzie nie ma jeszcze nawet fabuły, jest tylko nakreślony problem, rozwiązanie problemu i zapowiedź odważnych scen łóżkowych.

                            Nawet jeśli kwestia rozwodu jest dla fabuły kluczowa, to w razie draki na tym etapie można ją jeszcze bardzo łatwo zmodyfikować. Niech np. pan ma formalną możliwość wstąpienia w ponowny związek, ale przeszkodą będą dla niego opory moralne i strach przed ostracyzmem. Można też zamienić ich rolami - niech ona będzie anglikanką, a on surowo wychowanym katolikiem, dla którego rozwody nie istnieją.
                            • jottka Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 09:08
                              ratunku. jaki ty widzisz problem w powyższych opisach? "mają się ku sobie, ale im religia nie pozwala, ale szybko pozwoli, więc będą mogli" - to nie jest problem ani fabuła, tylko luźna dywagacja. innemi słowy - czy możesz mi w jednym zdaniu powiedzieć, co jest sensem dzieła?
                              • emae Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 09:20
                                jottka napisała:

                                > ratunku. jaki ty widzisz problem w powyższych opisach? "mają się ku sobie, ale
                                > im religia nie pozwala, ale szybko pozwoli, więc będą mogli" - to nie jest prob
                                > lem ani fabuła, tylko luźna dywagacja. innemi słowy - czy możesz mi w jednym zd
                                > aniu powiedzieć, co jest sensem dzieła?

                                Hej, to do mnie? A czytałaś całość mojego komentarza, czy skupiłaś się na jednym słowie? Bo z mojej wypowiedzi wynika dokładnie to, o czym piszesz: że fabuły ani zarysu książki jeszcze nie ma.
                                • jottka Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:02
                                  odnoszę się do tego oto stwierdzenia: "W zasadzie nie ma jeszcze nawet fabuły, jest tylko nakreślony problem"

                                  no właśnie - jaki problem?? tam nic nie ma, tego typu zdań oznajmujących można natrzaskać w tysiące (ona ma 14 lat, a on ma 16, więc nie mogą legalnie współżyć, ale za chwilę ona będzie miała 16, a on 18, więc jakoś będzie, no i wtedy będzie dziki seks - poproszę Bookera).
                                  • emae Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:09
                                    jottka napisała:

                                    > odnoszę się do tego oto stwierdzenia: "W zasadzie nie ma jeszcze nawet fabuły,
                                    > jest tylko nakreślony problem"
                                    >

                                    Problem, jaki doskwiera dwojgu zakochanych, co jeszcze nie mają zapewne ani imion, ani charakterów. Kłopot. Dylemat. Zagwostka.
                                    Czyli tak, jak myślałam, wyjęłaś zdanie z kontekstu i nawet nie wiesz, o czym pisałam.
                                    • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:26
                                      emae napisała:

                                      > jottka napisała:
                                      >
                                      > > odnoszę się do tego oto stwierdzenia: "W zasadzie nie ma jeszcze nawet fa
                                      > buły,
                                      > > jest tylko nakreślony problem"
                                      > >
                                      >
                                      > Problem, jaki doskwiera dwojgu zakochanych, co jeszcze nie mają zapewne ani imi
                                      > on, ani charakterów. Kłopot. Dylemat. Zagwostka.


                                      Nie problem, a bledne zalozenie, ze maja problem. Charaktery postaci akurat chyba w pornosie az tak wazne nie sa, jak jakosc seksow? ;-) I tu sie zgadzam z jotkka, ze zeby oceniac szanse na to, ze potencjalna powiesc sie sprzeda, potrzebowalibysmy probki tekstu.




                                      --
                                      "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                                      • emae Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:30
                                        dakota77 napisała:

                                        >
                                        > Nie problem, a bledne zalozenie, ze maja problem. Charaktery postaci akurat chy
                                        > ba w pornosie az tak wazne nie sa, jak jakosc seksow? ;-) I tu sie zgadzam z jo
                                        > tkka, ze zeby oceniac szanse na to, ze potencjalna powiesc sie sprzeda, potrzeb
                                        > owalibysmy probki tekstu.
                                        >

                                        Ale tu nawet nie ma tekstu, jest tylko wstępna myśl guineapigs, że chciałaby napisać powieść z dylematem religijnym i dużą ilością seksów. Tu nie ma w ogóle czego oceniać. Można co najwyżej zasugerować jakiś kierunek, w którym to miałoby podążać, albo próbować wyperswadować pomysł jako taki.
                                        • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:48
                                          emae napisała:

                                          > Ale tu nawet nie ma tekstu, jest tylko wstępna myśl guineapigs, że chciałaby na
                                          > pisać powieść z dylematem religijnym i dużą ilością seksów. Tu nie ma w ogóle c
                                          > zego oceniać. Można co najwyżej zasugerować jakiś kierunek, w którym to miałoby
                                          > podążać, albo próbować wyperswadować pomysł jako taki.

                                          No oczywiscie, ze nie ma tekstu. Porno mozna oceniac po jakosci porno:P . Dopoki autorka nie zacznie tego pisac, nie bedzie szansy na ocenienie, czy to moze sie komus podobac. Bo wyjsciowy konflikt okoloreligijny nie moze byc podstawa do oceny, czy taka pornoksiazka moze sie spodobac. Mnie sie nie podoba i nie ciekawi, zwlaszcza ze autorka sama ocenila swoje wczesniejsze proby literackie jako napisane pretensjonalnym jezykiem, wiec nie spodziewam sie gwaltownego rozwoju. Ale perswadowac niczego nie chce, przeciez spokojnie moze soboie to napisac- dla siebie, dla znajomych, do wydawania wlasnym sumptem...




                                          --
                                          "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                                    • jottka Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:30
                                      ekhm. "problem" w kontekście planowanego utworu literackiego, o którym tu ponoć rozmawiamy, oznacza - mówiąc najogólniej - zderzenie racji przeciwstawnych, których rozwikłanie stanowi o sensie utworu. jeżeli używasz słowa "problem" w znaczeniu potocznym, to i tego nawet nie ma w postach guin, bo ulega on błyskawicznemu rozwiązaniu zdanie czy dwa dalej (uciążliwa małżonka umiera, problem z głowy). a złakniony nowego dzieła czytelnik zostaje jak był z pustymi rękami - problemu w znaczeniu dowolnym nie ma...
                              • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 09:49
                                jottka napisała:

                                > ratunku. jaki ty widzisz problem w powyższych opisach? "mają się ku sobie, ale
                                > im religia nie pozwala, ale szybko pozwoli, więc będą mogli" - to nie jest prob
                                > lem ani fabuła, tylko luźna dywagacja. innemi słowy - czy możesz mi w jednym zd
                                > aniu powiedzieć, co jest sensem dzieła?

                                Sensem dziela, jak rozumiem z posta zalozycielskiego, maja byc dzikie seksy, takie ze Grey wysiada ;-)




                                --
                                "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                                • jottka Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 10:04
                                  w epoce obrazkowej potrzeba potężnego talentu (albo wręcz przeciwnie - potężnego bezkrytycyzmu:), żeby napisać gorące porno... tyle że wtedy mamy do czynienia z typowym tekstem gatunkowym (pornos), są pewne reguły, ale akurat reserczu w kwestiach prawodawstwa anglikańskiego robić nie trzeba.
                            • dakota77 Re: Wszystko ładnie, pięknie 15.05.18, 09:55
                              emae napisała:
                              >
                              > Generalnie się zgadzam, natomiast wydaje mi się, że to jeszcze nie jest ten eta
                              > p pisania, kiedy robi się dokładny i wnikliwy research. Guineapigs nie twierdzi
                              > , że "zaczęła pisać książkę", tylko zastanawia się dość luźno nad pomysłem. W z
                              > asadzie nie ma jeszcze nawet fabuły, jest tylko nakreślony problem, rozwiązanie
                              > problemu i zapowiedź odważnych scen łóżkowych.


                              Tu nie chodzi o zrobienie wnikliwego reaserchu, ale jakis jest potrzebny na etapie samego pomyslu. Bo Guineapigs zamierza oprzec caly pomysl na fakcie, ze anglikanski rozwodnik nie moze ozenic sie z nowa partnerka. A to moim zdaniem zalozenie falszywe. A skoro moze ponownie sie ozenic, to na czym ma polegac problem pary?


                              --
                              "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
    • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 16.05.18, 19:43
      No i zycie mie dopadlo, i to takie najpodlejsze: z Praw Marfiego (Murphe'ego) i z powiedzenia, ze 'nieszczescia nie chodza parami, a calymi stadami'.
      Ale ja - to ja. Mie jak sie cos przydaza, to juz na calego. tak, ze ani w lewo, ani w prawo, ani prosto.
      No wiec w dzin wolny chcialam sie udac na risercz. Ubralam sie ladnie, emocjonalnie tez jakos sie przygotowalam. Wychodze, podchodze do auta... I widze, ze jakis pie***ny Lupus mie szybe wybil. No zesz kur***wpier***wmor!!!!
      Co robic, zycie. Poniewaz mam do terenu pracy kilkadziesci metrow jazdy, to sponiewierane auto odstawilam na parking stadninowy - prywatny. Bedzie bezpieczny. Zadzwonilam do kolegi - ma czas zobaczyc i zreperowac za dwa dni. Okej, jestem uziemiona na dwa dni. Polaze wkolo chalupy, wypiele, porobie - wiadomo. I po kapieli zalozylam, zamiast pizamy, sukienke plazowa (bylo cieplo i slonecznie ciagle, wiec pakowanie sie w pizamy mie nie pociagalo), ktora z glupoty chyba sciagnelam troczkamy na szyji za bardzo - i okolo 21.00 nie moglam z niej wyjsc. Zadzwonilam po pomoc do kolezanki -dzieki Boru pomogla. Nie dosc na tym, o 22.00 zadzwonil tzw. byly - ktorego mam dosc tak bardzo, ze wolalabym sie zabic, niz isc z nim na kawe.
      Jednym slowem - dzien wolny jako koszmar.
      Jak ktos nie wie, co to 'miec pecha', niech mie zapyta. Ja wiem.
      Zatem przepraszam, ze nie napisalam o tym, jak Kosciol Anglikanski uwaza rozwody. Bo sama nie wiem. Taka szyba... Taka sukienka.. Taki byly...

      A teraz tak na serio. Ja nawet, co do tej mojej powiesci, to nie mam ambicji by to bylo 'jak Dostojewski' czy 'jak Tolstoj'. Nie. Ja nie chce napisac niczego odkrywczego psychologicznie, spolecznie, historycznie. Zadnej epopei, bron Boze.
      Mam za to jeden cel: dobry styl. Chce, by ta moja pierwsza powiesc miala styl. Nie tyle sens, nie tyle logike, ale styl pisarstwa.
      Mam dwie ksiazki, ktore uwazam za Moje Wzory, tzn. ze tak chcialabym pisac, jak jest w tych ksiazkach: 1. Faraon (Boleslawa Prusa) 2. Z zimna krwia (Trumana Capote).
      To sa moje idealy i wzory i w taki sposob chcialabym prowadzic moja proze. I jesli nie uznam, ze tak jest - mniej wiecej oczywiscide - to cokolwiek napisalam 'niezgodnie', to zawsze skasuje.
      • fornita111 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 16.05.18, 20:06
        Zabilas mnie ;) Przeciez "Z zimna krwia" to jest jakby dokument psychologiczny? Chyba, ze juz zle pamietam? No i teraz tak: jak polaczyc dzikie seksy i powiesc "jakby erotyczna" z takim stylem?? W ogole erotyka i styl a'la Capote (ktorego lubie i podziwiam)... ciezka sprawa. No, ale zaciekawilas mnie. Ale powiedz, jesli to nie jest zbyt osobiste: dlaczego chcesz pisac dla samego stylu? Forma ponad trescia? Why?
        • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 19:43
          Fornitta napisala:
          'Zabilas mnie ;) Przeciez "Z zimna krwia" to jest jakby dokument psychologiczny? Chyba, ze juz zle pamietam? No i teraz tak: jak polaczyc dzikie seksy i powiesc "jakby erotyczna" z takim stylem??'.

          Po pierwsze, wcale cie nie zabilam, a tylko zadziwilam, zbilam z tropu, zainteresowalam (o widzisz, juz pracuje nad stylem). Po drugie: wlasnie 'takim stylem' chce uniknac pretensjonalnych opisow uczuc/doznan czy glupich i z dupy wzietych (nomen omen, he he he - rozesmialam sie rubasznie) porownan. Jak se na za duzo slow/emocji pozwolisz, to ci wyjdzie albo 'rozpadanie sie na kawalki' co piec minut (Grey), albo jakies wygibasy w stylu: 'pozar jej zmyslow zaczal pozerac tez i jego' czy 'pozar jego ledzwi rozgrzal jej wnetrze' i temu podobne pierdoly harlekinowe/pornosowe.
          Absolutnie tez chce uniknac psychologizowania stosunku plciowego. Nie znam sie na tym.
          A tak BTW to ja Capote uwielbiam za Z zimna krwia, kocham za Sniadanie u T., a reszta to moze dla mie nie istniec. Probowalam czytac - i nie dalam rady. Ani akcje jego innych opowiesci mie nie wciagaly, ani jezyk.
          • fornita111 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 21:54
            Mnie sie bardzo podobalo jedno jego opowiadanie o Marilyn Monroe, nie pamietam tytulu, ale tak o niej ladnie pisal, chyba ja nazwal "pieknym dzieckiem" tam. Aha i cos mi dzwoni, ze "Sniadanie" tez bylo MM inspirowane? Ale nie wiem. Baaaaardzo lubie tez "Harfe traw", w ogole u Capote'a lubie najbardziej smutek. Jakos tam mnie za serce chwyta.
      • apersona Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 16.05.18, 20:33
        Ze względu na temat rozwód i seks przeczytaj z angielskiej klasyki:
        - "Jude the Obscure" Thomas Hardy (XIX w. rozterki religijno-erotyczno-małżeńskie prostych ludzi)
        - "Return to Brideshead" Evelyn Waugh (międzywojnie, problemy katolicko-protestancko-rozwodowe w wyższych sferach)
        obie przetłumaczono na polski
      • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 16.05.18, 21:51
        guineapigs napisała:

        > Mam za to jeden cel: dobry styl. Chce, by ta moja pierwsza powiesc miala styl.
        > Nie tyle sens, nie tyle logike, ale styl pisarstwa.
        > Mam dwie ksiazki, ktore uwazam za Moje Wzory, tzn. ze tak chcialabym pisac, jak
        > jest w tych ksiazkach: 1. Faraon (Boleslawa Prusa) 2. Z zimna krwia (Trumana C
        > apote).
        > To sa moje idealy i wzory i w taki sposob chcialabym prowadzic moja proze. I je
        > sli nie uznam, ze tak jest - mniej wiecej oczywiscide - to cokolwiek napisalam
        > 'niezgodnie', to zawsze skasuje.

        Noo, zwazywszy na to, ze z tym zalozeniem naprawde dobrego stylu chcesz napisac powiesc erotyczna/ porno, to jest to zalozenie bardzo ambitne. Nie twierdze, ze sie nie da, ale plan jest ambitny.

        Wspomniano tu wczesniej powiesc "Sto pociagniec szczotka przed snem" jako dobry erotyk. Otoz chcialabym wspomniec, ze sie nie zgadzam ;-) Ta napisana przez nastolatke ksiazka jest pretensjonalna i wulgarna, ma szokowac, ale nie podnieca. Dla mnie dobry erotyk to taka ksiazka, ktora wywoluje dreszczyk, sprawia, ze chcialabym znalezc se na miejscu postaci. Nie historia, w ktorej, jak we wspomnianej ksiazce, bohaterka w ramach szukania ponoc milosci puszcza ie z kazdym, daje sie ponizac i upokarzac. We spomnianej powiesci seks jest brudny, nie ma w nim nic atrakcyjnego. Nie widze atrakcji w czytaniu ksiazki o bohaterce, ktora sie podnieca wlasnym wizerunkiem w lustrze, i ktora w ramach szukania milosc oddaje sie kazdemu.




        --
        "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
        • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 16.05.18, 22:14
          dakota77 napisała:
          >
          > Wspomniano tu wczesniej powiesc "Sto pociagniec szczotka przed snem" jako dobry
          > erotyk. Otoz chcialabym wspomniec, ze sie nie zgadzam ;-) Ta napisana przez na
          > stolatke ksiazka jest pretensjonalna i wulgarna, ma szokowac, ale nie podnieca.
          (...)
          We spomnianej powiesci seks jest brudny, nie ma w n
          > im nic atrakcyjnego. Nie widze atrakcji w czytaniu ksiazki o bohaterce, ktora s
          > ie podnieca wlasnym wizerunkiem w lustrze, i ktora w ramach szukania milosc odd
          > aje sie kazdemu.

          Zabawne, ale teraz czuję się naprawdę zachęcona;-) Kto jest autorką? Naprawdę nastolatka?


          • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 16.05.18, 23:17
            potworia napisał(a):

            > Zabawne, ale teraz czuję się naprawdę zachęcona;-) Kto jest autorką? Naprawdę n
            > astolatka?
            >
            Tak, ksiazke wydala dziewczyna 16 czy 17-letnia. Przeczytaj, jak chcesz, ale nie spodziewaj sie ani dobrej literatury, ani dobrego erotyku. To nie jest podniecajace, co najwyzej oblesne. Ale bohaterka uwaza, ze oddajac sie kazdemu, kto ja zechce, ma szanse znalezc milosc. I w koncu ja znajduje ;-)




            --
            "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                • jottka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 10:16
                  "Wilgotne miejsca" Charlotte Roche? jeśli nie znasz. ciężkie w lekturze, ale o destrukcji i traumie z wykorzystaniem elementów erotycznych sporo. kolejna jej powieść, czyli 'Modlitwy waginy', zasadniczo obraca się wokół tematu niszczącej kobietę współczesnej cywilizacji i odpowiedniej socjalizacji. seks jako jeden z elementów zinstrumentalizowanego życia, ale w dość niespodziewanej odsłonie, bo jednak autorka jest Angielkoniemką, a nie zapóźnioną Słowianką:)
                  • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 13:47
                    jottka napisała:

                    > "Wilgotne miejsca" Charlotte Roche? jeśli nie znasz. ciężkie w lekturze, ale o
                    > destrukcji i traumie z wykorzystaniem elementów erotycznych sporo. kolejna jej
                    > powieść, czyli 'Modlitwy waginy', zasadniczo obraca się wokół tematu niszczącej
                    > kobietę współczesnej cywilizacji i odpowiedniej socjalizacji. seks jako jeden
                    > z elementów zinstrumentalizowanego życia, ale w dość niespodziewanej odsłonie,
                    > bo jednak autorka jest Angielkoniemką, a nie zapóźnioną Słowianką:)

                    Nie znam i już żałuję i idę to naprawić:-)
                    • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 20:22
                      Jottka napisala, w komentarzu:
                      '"Wilgotne miejsca" Charlotte Roche? jeśli nie znasz. ciężkie w lekturze, ale o
                      > destrukcji i traumie z wykorzystaniem elementów erotycznych sporo. '

                      Bardzo chcialabym pogadac o 'wilgotnych miejscach;. Ogladalam film, ksiazki nie czytalam. Film oczywiscie odrzucal mie plawieniem sie w kupach ludzkich z rozkosza, ale potem wciagnal ta relacja lekarz - dziewczyna-dziecko.
                      I powiem, ze nie rozmumiem tego na kilku poziomach.
                      Dziewczyna z rozbitej, chorej emocjonalnie rodziny. Nie ma oczywistych problemow z samoakceptacja, nie ma kompleksow, juz to dziwne, ale okej, ma inna schize: lubi lazic w gownach innych ludzi. Po ostatniej aferze 'Dubajskiej' to mie juz chyba nic nie 'zabije'.
                      Ale ona jest dzieckiem mentalnie i fizycznie. Siedemnastolatka zachowujaca sie jak dziecko - dwunastoletnie maksimum. Nawet to 'odkrywanie seksualnosci' jest dosc pozne: tam w filmie jest, ze ona 'zaczyna odkrywac', a w realu to juz sie 'te sprawy' przeszlo w wieku 12-14 lat, niektorzy nawet wczesniej.
                      I dlaczego ten lekarz sie tak na serio zainteresowal bobasem mentalnym, no i nieletnia z urodzenia, do tego pacjentka? To chyba karalne, nawet w Niemczech. On tez byl jakis opozniony?
                      Mysle, ze chcial ja sobie 'wyrobic' na taka, jaka chcial miec.
              • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 12:39
                potworia napisał(a):

                > Ale ja nie szukam czegoś podniecającego czy sprawiającego przyjemność, tylko cz
                > egoś, co mi rozszerzy i/albo pogłębi spojrzenie na ludzką seksualność. A ta pot
                > rafi być destrukcyjna.

                W takim przypadku ta ksiazka powinna cie zainteresowac. Ale jednak rola erotyku czy pornosa ksiazkowego zwykle to jest wywolanie dreszczyku emocji, a nie obrzydzenia.



                --
                "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
      • gat45 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 15:37
        Morska, skoro to kwestia stylu, to może zacznij dawać nam tego stylu próbki we wpisach tutaj ? Choćby w opisie pod tytułem "pewien pechowy dzień"?
        Wprawki zawsze się przydają i nie idą na mare - powie Ci to każdy, kto kiedyś katował instrument muzyczny :)
        • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 20:17
          O kuzwa, tos mie przyganila do roboty...
          Ale jak trzeba to trzeba, za darmo chleba nie daja...
          ' X lezal w lozku z zona. Byl zmeczony praca na farmie. Po chwili zaczal odczuwac naturalne dla mezczyzny pragnienie, ktore naciskalo na to, by je rozladowac. Spojrzal na spiaca obok zone. Piekna, dobra, moja, matka mych dzieci. Kochal ja.
          Dotknal jej ramienia - nie zareagowala. Pewnie spala. Zatem bardziej nacisnal na jej udo i szyje - tego przespac nie mogla,
          musiala poczuc.
          Ona odpowiedziala ulegloscia i miekkoscia ciala, nie byla spiaca ani spieta, byla rozluzniona i otwarta, a po chwili odwrocila sie ku niemu juz bez zadnego oporu czy wstydu, i wpatrujac sie w niego, blagala: rob to co chcesz robic, olej mnie... '

          Oczywiscie nie jest to to, co chce osiagnac, ale jak popracuje, to wyjdzie lepiej.
          • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 21:01
            guineapigs napisała:

            > O kuzwa, tos mie przyganila do roboty...
            > Ale jak trzeba to trzeba, za darmo chleba nie daja...
            > ' X lezal w lozku z zona. Byl zmeczony praca na farmie. Po chwili zaczal odczuw
            > ac naturalne dla mezczyzny pragnienie, ktore naciskalo na to, by je rozladowac.
            > Spojrzal na spiaca obok zone. Piekna, dobra, moja, matka mych dzieci. Kochal j
            > a.
            > Dotknal jej ramienia - nie zareagowala. Pewnie spala. Zatem bardziej nacisnal n
            > a jej udo i szyje - tego przespac nie mogla,
            > musiala poczuc.
            > Ona odpowiedziala ulegloscia i miekkoscia ciala, nie byla spiaca ani spieta, by
            > la rozluzniona i otwarta, a po chwili odwrocila sie ku niemu juz bez zadnego op
            > oru czy wstydu, i wpatrujac sie w niego, blagala: rob to co chcesz robic, olej
            > mnie... '
            >
            > Oczywiscie nie jest to to, co chce osiagnac, ale jak popracuje, to wyjdzie lepi
            > ej.

            Ale to jest parodia, zart na potrzeby forum? Pierwsze zdania jak z wypracowania gimnazjalisty, potem przedziwne naciskanie fragmentow ciala zony, jakby sprawdzanie czy zyje, a potem nagle styl Harlequina. Nie kupuje. Zdecydowanie tego nie kupuje.


            --
            "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
              • jottka Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 21:30
                ja nie dakota, ale w skrócie: gramatyka (żebyśmy np. nie podejrzewali pragnienia o działania indywidualne). stylistyka (samo żądanie olania w tym tekście budzi niepohamowaną radość czytelnika, ale chyba nie o to ci chodzi, no i w ogóle dość nieporadne te zdania). spójność tekstu (najpierw wyliczanka zasług nieszczęsnej kobiety, potem sondaż co miększych części ciała do podduszania włącznie, a potem ona nagle cała chętna, no ale chce żeby się odczepił (chyba że żąda wyrafinowanych rozrywek seksualnych? a ja sie nie połapałam:)
                • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 21:38
                  jottka napisała:

                  > ja nie dakota, ale w skrócie: gramatyka (żebyśmy np. nie podejrzewali pragnieni
                  > a o działania indywidualne). stylistyka (samo żądanie olania w tym tekście budz
                  > i niepohamowaną radość czytelnika, ale chyba nie o to ci chodzi, no i w ogóle d
                  > ość nieporadne te zdania). spójność tekstu (najpierw wyliczanka zasług nieszczę
                  > snej kobiety, potem sondaż co miększych części ciała do podduszania włącznie, a
                  > potem ona nagle cała chętna, no ale chce żeby się odczepił (chyba że żąda wyra
                  > finowanych rozrywek seksualnych? a ja sie nie połapałam:)

                  Z ust mi to wyjelas :). Z tym ze "nieco nieporadne te zdania" to eufemizm.
                  Ja tez chyba na koncu czegos nie zalapalam, ale czy zona jednak nie jest cala chetna, zeby maz z nia zrobil co chce? ;-)

                  --
                  "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 19:27
                  jottka napisala:
                  ja nie dakota, ale w skrócie: gramatyka (żebyśmy np. nie podejrzewali pragnienia o działania indywidualne). stylistyka (samo żądanie olania w tym tekście budzi niepohamowaną radość czytelnika, ale chyba nie o to ci chodzi, no i w ogóle dość nieporadne te zdania). spójność tekstu (najpierw wyliczanka zasług nieszczęsnej kobiety, potem sondaż co miększych części ciała do podduszania włącznie, a potem ona nagle cała chętna, no ale chce żeby się odczepił (chyba że żąda wyrafinowanych rozrywek seksualnych? a ja sie nie połapałam:)

                  Co nie tak z gramatyka? O co chodzi w tym: gramatyka? Co tam gramatycznie nie tak?
                  Co do 'olania' sie zgadzam, powinnam uzyc innego slowa by uniknac zlych skojarzen, ale to jest 'na brudno'.
                  Spojnosc tekstu - nie rozumiem zarzutu. To jest fragment jakiejs calosci i nie wiemy, co bylo przedtem. Moze On rozmawial z kolegami przy piwie i ci sie skarzyli, ze ich zony tylko raz w tygodniu, po ciemku i po bozemu i wrecz po prosbach, blaganiach i szantazach? No to on widzi w ulamku sekundy, jakie ma szczescie, ze ma taka zone, a nie taka jak Heniek, Jozek czy Karol - ze to trzeba cos kupic, przymilic sie - i moze 'cos bedzie' (po ciemku i po bozemu)
                  Co do ostatniego zdania: tak. Wlasnie ona oczekuje (nie zada, a oczekuje) wyrafinowanych rozrywek.

                  A tak a propos, bedzie to na zasadzie ad personam, ale... Mam wrazenie, ze napisalam normalna kolejnosc czynnosci w temacie: 'maz chce a zona spi'. Ja nie twierdze, ze jestem zenska wersja Kasanowy, ale z mojego skromnego doswiadczenia wynika, ze tak to wyglada, Co niby mial zrobic? Zgwalcic spiaca zone? Obudzic i blagac o seks, dyskretnie podsuwajac nowozakupiony lancuszek/broszke? Ja wiem, ze nas czyta mlodziez, wiec nie chce brnac w temat za bardzo, ale z drugiej strony, z formalnego punktu widzenia, to chyba dobrze, ze maz wczesniej probuje i upewnia sie, ze zona tez jest chetna na igraszki a nie bierze 'co mu nalezy'/nie blaga pol godziny. No ale kazdy ma swe wlasne upodobania i eksperiencje, i mie nic do tego.
                    • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 11:52
                      Ja kiedys kilka lat przetrzymalam 'Glod' Hamsuna. Bo wyemigrowalam. Przed emigracja poplacilam zusy i srusy, pozamykalm DG itepe, a o Hamsunie zapomnialam.
                      W trakcie jakichs wakacji (zawsze w Polsce, bo ja patriotka jestem) rodzice mie pokazuja: o tu pacz, tyle kwitow z bybloteky na te ksiunzke przyszlo, co robic co robic?
                      Ja biore, czytam wg. datowania: najpierw grozby - coraz powazniejsze (nie, zeby kara smierci, bo w takich przypadkach sie nie stosuje, ale doszli pewnie do 30 zl), potem prosby, a potem wrecz blagania o litosc.
                      Poszlam do Rodzicow z prostym pytaniem: a nie mogliscie po prostu oddac? To dwa przystanki komunikacja miejska, 20 minut spacerkiem.

                      Jak sie okazuje, najprostsze rozwiazania sa najtrudniejsze.

                      Ksiazke oddalam, kare zaplacilam, sprawe wyjasnilam i jeszcze dolozylam kilka ksiazek, ktore za cale 200 zl kupilam w ksiegarni obok bybloteky, glownie z tzw. klasyki literatury, plus poradnik psychologiczny Znanego Nazwiska.

                      Musialam uciekac z bybloteki bo wszystko wskazywalo na to, ze mieli mie zamiar ukoronowac i poswiecic mie baranka.
                  • emae Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 14:25
                    guineapigs napisała:

                    > Co do ostatniego zdania: tak. Wlasnie ona oczekuje (nie zada, a oczekuje) wyraf
                    > inowanych rozrywek.
                    >
                    > A tak a propos, bedzie to na zasadzie ad personam, ale... Mam wrazenie, ze napi
                    > salam normalna kolejnosc czynnosci w temacie: 'maz chce a zona spi'. Ja nie twi
                    > erdze, ze jestem zenska wersja Kasanowy, ale z mojego skromnego doswiadczenia w
                    > ynika, ze tak to wyglada, Co niby mial zrobic? Zgwalcic spiaca zone? Obudzic i
                    > blagac o seks, dyskretnie podsuwajac nowozakupiony lancuszek/broszke? Ja wiem,
                    > ze nas czyta mlodziez, wiec nie chce brnac w temat za bardzo, ale z drugiej str
                    > ony, z formalnego punktu widzenia, to chyba dobrze, ze maz wczesniej probuje i
                    > upewnia sie, ze zona tez jest chetna na igraszki a nie bierze 'co mu nalezy'/ni
                    > e blaga pol godziny. No ale kazdy ma swe wlasne upodobania i eksperiencje, i mi
                    > e nic do tego.

                    Znaczy, ja chyba poproszę łopatologicznie. Żona pragnie, żeby mąż na nią nasikał?

                    Ja się nie czepiam, co kto lubi w łóżku, jego rzecz. Chodzi mi o to, że zupełnie nie tak zrozumiałam ten fragment. Myślałam, że żonie chodzi o to, żeby mąż zaspokoił swój popęd szybko i instrumentalnie, ignorując jej potrzeby. I myślałam, że to opowieść o układzie dominujący -uległa, albo o dramatycznie niedobranym małżeństwie. Myślałam nawet, że ta żona to ta anglikanka, co się rozwiodła.

                    Co do wątku osobistego. Taka żona, co obudzona w środku nocy od razu jest przytomna, gotowa i chętna na perwersje, to musi być skarb nie z tej ziemi. Ja na brak temperamentu nie narzekam (mąż też nie :P ), ale jak śpię, to kurde śpię i nie uznaję budzenia mnie ze snu dlatego, że mężowi się seksu zachciało.
                    • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 14:52
                      emae napisała:

                      > Ja się nie czepiam, co kto lubi w łóżku, jego rzecz. Chodzi mi o to, że zupełni
                      > e nie tak zrozumiałam ten fragment. Myślałam, że żonie chodzi o to, żeby mąż za
                      > spokoił swój popęd szybko i instrumentalnie, ignorując jej potrzeby.

                      Dokladnie tak samo zrozumialam ten fragment. Wiec tu tez taka sugestia dla autorki, zeby jasniej komunikowac intencje postaci.



                      --
                      "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
              • potworia Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 22:30
                guineapigs napisała:

                > No to napisz w piec minut scene erotycxzna. Przeciez napisalam, ze to nie jest
                > to, co chce napisac, ale tylko takie co nieco, tylko przedstawienie: ekspozycja
                > . A moglabys konkretnie napisac, co zle i co sie czytelnikom nie spodoba?

                Guin, nie dawaj się podpuszczać, nie publikuj fragmentów na forum, przecież to proszenie się o cięgi.

                  • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 17.05.18, 23:40
                    jottka napisała:

                    > e, chwileczke, to niesportowo! koleżanka chce tworzyć dzieło, koleżanka sie wys
                    > tawia na chciwy osąd publiczny:) no i gdzie ona ma niby tym dziełem zaistnieć,
                    > skoro czytać go nie wolno??

                    Otoz to. Poza tym przeciez, kiedy Guineapig zostala poproszona o probke jezyka powiesci, nikt nie oczekiwal, ze napisze w piec minut scene. Mozna to bylo zrobic na spokojnie.




                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                  • gat45 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 11:00
                    kindzie napisała:

                    > potworia napisał(a):
                    >
                    > > Guin, nie dawaj się podpuszczać, nie publikuj fragmentów na forum, przeci
                    > eż to
                    > > proszenie się o cięgi.
                    >
                    > Mądra rada.


                    Ponieważ może wyglądać na to, że to ja podpuściłam : prosząc o próbkę stylu absolutnie nie miałam na myśli sceny z planowanej książki. Chyba nawet sugerowałam temat dowolny z poprzedniego wpisu Morskiej.
                    Bo scen erotycznych nie mam zamiaru czytać (wybredna jestem, a sama nie wiem, co w tej dziedzinie uznaję za dobrą literaturę - dwie cechy nie do połączenia, lepiej się wymiksować), ale spokoju mi nie daje ten zapowiadany "buńczuczny styl;".
                    • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 11:17
                      Zanim nasza przyszla autorka zacznie bawic sie w bunczuczny styl, dobrze byloby, gdyby popracowala nad dobrym stylem.
                      Najpierw praca u podstaw, potem, jak juz sie pisze dobrze, mozna sie bawic w zabawy jezykiem, czy co tam autorka rozumie jako bunczuczny styl.

                      --
                      "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                    • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 19:49
                      Gat napisala:
                      'Ponieważ może wyglądać na to, że to ja podpuściłam : prosząc o próbkę stylu absolutnie nie miałam na myśli sceny z planowanej książki. Chyba nawet sugerowałam temat dowolny z poprzedniego wpisu Morskiej.
                      Bo scen erotycznych nie mam zamiaru czytać (wybredna jestem, a sama nie wiem, co w tej dziedzinie uznaję za dobrą literaturę - dwie cechy nie do połączenia, lepiej się wymiksować), ale spokoju mi nie daje ten zapowiadany "buńczuczny styl;".

                      No to ja zle zrozumialam, przepraszam. Jakos uznalam, ze chodzi ci o styl opisu seksow, a ze takiego w zanadrzu nie mialam (zadnego zreszta nie mam jeszcze, mam tylko pomysl), to tak 'na juz' napisalam to, co napisalam, i to sie nikomu nie podoba, wrecz odrzuca kazdego. Moze powinnam dodac jakies opisy kraglych bioder i piersi, jakies zary z trzewi ogarniajace i tego drugiego, jakies inne smakolyki tego typu? Nie wiem, nie mam pojecia. Chcialam dobrze - a wyszlo jak zwykle.
                      A bunczuczny styl to tzw. nieporozumienie. Tak chcialam pisac w innej powiesci, ktora sobie wymyslilam 30 lat temu. Ten bunczuczny styl juz nie ma zastosowania w tej powiesci, o ktorej pisze teraz. Oczekuj zatem skromnych, poprawnych, minimalistycznych zdan a nie czegokolwiek bunczucznego.
              • emae Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 08:28
                Owszem, jest sposób, by napisać scenę erotyczną w 5 minut. Tylko to wymaga odwagi i niekoniecznie będziesz chciała to zrobić na forum.
                Napisz scenę, którą masz w głowie. Spisz swoją fantazję. Albo pikantne wspomnienie. Niech to będzie autentyczne.

                Poza tym: czytaj, czytaj, czytaj. Styl wyrabia się nie tylko poprzez praktykę, ale też poprzez czytanie. Szukaj książek z dobrymi scenami erotycznymi. Masz w tym wątku kilka przykładów.

                No i podstawowe pytanie: czy Ty naprawdę chcesz napisać powieść erotyczną? Bo mam trochę wrażenie, że wspomniałaś w jednym zdaniu o tych dzikich seksach, a my wszyscy się rzuciliśmy "porno, będzie porno!". A może Tobie wcale nie o to chodzi? Może te seksy to taka nagroda dla bohaterów na zakończenie, a całość ma się kręcić raczej wokół dylematów religijnych? Na co chcesz położyć nacisk?
                • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 19:57
                  Emae napisala:
                  'Owszem, jest sposób, by napisać scenę erotyczną w 5 minut. Tylko to wymaga odwagi i niekoniecznie będziesz chciała to zrobić na forum.
                  Napisz scenę, którą masz w głowie. Spisz swoją fantazję. Albo pikantne wspomnienie. Niech to będzie autentyczne.

                  Poza tym: czytaj, czytaj, czytaj. Styl wyrabia się nie tylko poprzez praktykę, ale też poprzez czytanie. Szukaj książek z dobrymi scenami erotycznymi. Masz w tym wątku kilka przykładów.

                  No i podstawowe pytanie: czy Ty naprawdę chcesz napisać powieść erotyczną? Bo mam trochę wrażenie, że wspomniałaś w jednym zdaniu o tych dzikich seksach, a my wszyscy się rzuciliśmy "porno, będzie porno!". A może Tobie wcale nie o to chodzi? Może te seksy to taka nagroda dla bohaterów na zakończenie, a całość ma się kręcić raczej wokół dylematów religijnych? Na co chcesz położyć nacisk?'

                  Emae, rozgryzlas to lepiej niz ja - i taka negatywna krytyka mie sie podoba. Wlasciwie ty pokazalas mie, o czym ja chce pisac.

                  A co do tego, jak scene erotyczna napisac w piec minut na kolanie - to nie wiem. Nawet jak bede chciala napisac swoje fantazje czy wspomnienie - to zawsze te 5 minut wyskutkuje albo harlekinem, albo pornolem. A juz na pewno beda tam skladnie, logiki i orty.
                  • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 18.05.18, 21:14
                    guineapigs napisała:

                    > Emae napisala:
                    > No i podstawowe pytanie: czy Ty naprawdę chcesz napisać powieść erotyczną? Bo m
                    > am trochę wrażenie, że wspomniałaś w jednym zdaniu o tych dzikich seksach, a my
                    > wszyscy się rzuciliśmy "porno, będzie porno!". A może Tobie wcale nie o to cho
                    > dzi? Może te seksy to taka nagroda dla bohaterów na zakończenie, a całość ma si
                    > ę kręcić raczej wokół dylematów religijnych? Na co chcesz położyć nacisk?'

                    > Emae, rozgryzlas to lepiej niz ja - i taka negatywna krytyka mie sie podoba. Wl
                    > asciwie ty pokazalas mie, o czym ja chce pisac.

                    Widzisz, gdybys w zalozycielskim poscie tej dyskusji nie napisala, ze chcesz napisac sacro-romans czy wrecz sacro-soft porno, i nie pisala o finalnych seksach, ze Grey wysiada, dyskusja pewnie wygladalaby inaczej ;-) . Chyba sama masz teraz nieco inna wizje tego, co chcialabys napisac, niz na poczataku dyskusji.



                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                  • emae Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 08:56
                    guineapigs napisała:

                    >
                    > Emae, rozgryzlas to lepiej niz ja - i taka negatywna krytyka mie sie podoba. Wl
                    > asciwie ty pokazalas mie, o czym ja chce pisac.
                    >
                    > A co do tego, jak scene erotyczna napisac w piec minut na kolanie - to nie wiem
                    > . Nawet jak bede chciala napisac swoje fantazje czy wspomnienie - to zawsze te
                    > 5 minut wyskutkuje albo harlekinem, albo pornolem. A juz na pewno beda tam skla
                    > dnie, logiki i orty.

                    Ja tylko chciałam zaznaczyć, że moja wypowiedź nie zawierała krytyki, a jedynie zbiór chyba dość praktycznych rad oraz istotne pytanie. Owszem, daleka jestem od zachwytu, ale też rozumiem, jak to jest być początkującym pisarzem i na pewno nie jest moją intencją podcinanie Ci skrzydeł.

                    Wiesz, co poprawić, inni już Ci to napisali, ja powtarzać nie muszę.
              • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 15:06
                To nie jest scena erotyczna. I jest fatalnie napisana. "Naturalne dla mężczyzny pragnienie" ? Naprawdę? Nie da sie tego napisać wprost? I co, kobiety nie mają naturalnych pragnień? I wątpię, czy bardzo wielu facetów, bo latach małżeństwa patrząc na żonę, którą widzi obok siebie wylicza sobie w myślach kim ona jest. I najpierw patrzy na śpiącą zonę, a potem orientuje się, że ona śpi. Tak nie można. Naciskanie szyi nazywa sie potocznie duszeniem. Nie można odpowiedzieć miękkością ciała. Nie można nie być śpiącą śpiąc, a u Ciebie ona się nie obudziła. Żona od wielu lat nie odczuwa wstydu, to nie dziewica czy trzecia randka, na litość.... I na tym etapie małżeństwa raczej już wiadomo, co każda ze stron lubi i nie trzeba specjalnych przyzwoleń.
                Na razie to jest, wybacz , okropne.
                • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 17:37
                  Oczywiscie, Verdano, masz racje. Ale wez tylko jedno pod uwage: ja chcialam napisac cos na szybko nie po to, by pokazac spojna akcje, ale po to, by pokazac, o co mie chodzi w stylu pisania - czyli prosto, bez zbednych slow, porownan do trzesien ziemi/rozpadania sie na kawalki (whatever, ze tak ujme po staropolsku). Ja wiem, ze watek jest dlugi i przeoczenie pewnych wypowiedzi jest niemal wpisane w historie watku, ale wyraznie gdzies zaznaczylam, ze to jest na brudno i wcale nie jestem z tego ukontentowana, ale dalam to tylko jako ekspozycje - mialam na mysli porownanie do ekspozycji w fotografii: takie swiatlo, taka przeslona, taki czas, jednak scena moze sie zmienic.
                  Co do 'fatalnego napisania' plus tego pragnienia - poczatek - zgodze sie - jest bardzo nieporadny, ale ja sie raczej skupilam na czym innym (piec minut na kolanie, litosci!!!!). Mam zatem prosbe: podaj mie przyklad niefatalnie napisanej sceny erotycznej, nie oczekuje oczywiscie cytowania, a tylko prosze o zrodlo.
                  Po przedostatnie: co moze byc fatalne w czyms, czego nie ma? Czy ja napisalam scene stricte erotyczna? Nie.
                  Po ostatnie: duszenie to nie jest jednoznaczne z naciskaniem szyi, jak juz mamy tak dziobac. Szyja to ogolnie 'strefa erogenna' i spokojnie mozna masazem szyi/karku (absolutnie bez duszenia przy tem niewiasty) doprowadzic kobiete do ekstazy, a przynajmniej podniecenia. No a jak juz jest taka naprawde feministka zdeklarowana - do zaciekawienia (ironia, pardon).

                  Co do naturalnego pragnienia - musze sprawdzic, jak czesto produkowana jest sperma, a jak czesto jakis 'kobiecy odpowiednik' (follicles????). Bede teraz bardziej jak Zola czy Reymont bo zaloze (patrzac na zachowania klaczy i ogierow, co mam codziennie), ze jednak samce maja wiekszy nacisk na 'naturalne pragnienie' niz samice.
                  Ale po co ja mam szukac? Przeciez wiadomo, ze w dni plodne kobieta bardzo chce. Mezczyzna zas chce wtedy, kiedy oddycha - czyli poki zyje (nawet, jak juz nie bardzo moze, to tez chce).
                  To tyle 'spraw technicznych' i naturalnych (w sensie biologicznym: wlasciwych naturze) pragnien.

                  Zastanawia mie tylko jedno: dlaczego ode mie, osoby, ktora nie napisala ani nie opublikowala nawet jednego zdania, oczekuje sie stylu a la Boleslaw Prus w szczycie formy? Naprawde uwazacie, ze ja tak se nagle usiade na zydlu i napisze cos na miare 'Faraona'?
                  • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 17:46
                    guineapigs napisała:


                    > Zastanawia mie tylko jedno: dlaczego ode mie, osoby, ktora nie napisala ani nie
                    > opublikowala nawet jednego zdania, oczekuje sie stylu a la Boleslaw Prus w szc
                    > zycie formy? Naprawde uwazacie, ze ja tak se nagle usiade na zydlu i napisze co
                    > s na miare 'Faraona'?

                    A skad przekonanie, ze oczeujemy od ciebie stylu a la Prus albo jakikolwiek uznany pisarz? Oczekujemy, skoro napisalas, ze chcesz napisac powiesc, ze napiszesz cokolwiek, co sie da czytac. A jak na razie nie bardzo wiem, jak ma wygladac ta powiesc, skoro twoj styl jest ta slaby. I jak juz pisalysmy, nikt nie oczeliwal, ze w piec minut napiszesz cos wiekopomnego. Myslalysmy, ze masz cos juz napisanego, jakas probke, ktora sie podzielisz.
                    Oraz nie bardzo wiem, jak chcesz cokolwiek probowac opublikowac, skoro juz na tym etapie tak zle znosisz wszelka krytyke.




                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                  • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 17:50
                    guineapigs napisała:


                    > Po przedostatnie: co moze byc fatalne w czyms, czego nie ma? Czy ja napisalam s
                    > cene stricte erotyczna? Nie.

                    Jezyk. Styl. To jets nie tylko fatalne jak na scene erotyczna. To jest po prostu fatalne.

                    > Po ostatnie: duszenie to nie jest jednoznaczne z naciskaniem szyi, jak juz mamy
                    > tak dziobac. Szyja to ogolnie 'strefa erogenna' i spokojnie mozna masazem szyi
                    > /karku (absolutnie bez duszenia przy tem niewiasty) doprowadzic kobiete do ekst
                    > azy, a przynajmniej podniecenia. No a jak juz jest taka naprawde feministka zde
                    > klarowana - do zaciekawienia (ironia, pardon).

                    To nastepnym razem, jak bedziesz pisac o masazu, pisz tak, zeby bylo wiadomo, ze delikatny masaz masz na mysli. Bo uciskanie jednak odbiera sie zupelnie inaczej. Slowa sa wazne.

                    --
                    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                  • verdana Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 17:58
                    Ale to nie o to chodzi. Nawet szybkie pisanie pokazuje pewien styl i umiejętność tworzenia spójnej sceny. Wystarczy raz przeczytać to, co sie napisało. Nie chodzi o to, aby od razu pisać genialnie i mieć doskonały styl, ale żeby treść"trzymała się kupy", ze tak się wyrażę. I to nie jest "prosto, bez zbędnych słów" (własnie te "naturalne pragnienia" są zbędne) , tylko niezdarnie. Prostota stylu jest bardzo trudnym zabiegiem literackim.
                    Niefatalnie napisane sceny są u Vargasa LLosy, u Nienackiego w "Raz w roku w Skiroławkach", w dziesiątkach klasycznych powieści erotycznych. Może należałoby zacząć od przeczytania ich?
                    Szyi się nie naciska, naprawdę, nikt tak nie powie. Masaż to nie naciskanie. Już nie wspomnę, ze budzenie kogoś naciskaniem szyi jest nieprzyjemne i raczej nie zachęca do igraszek erotycznych. W wypadku tekstu literackiego czytelnik nie moze się domyślać, ze naciskanie szyi ma oznaczać erotyczny masaż karku.
                    Napisałaś scenę - niezależnie czy jest erotyczna czy nie, jest napisana źle. Nie oczekuję, ze będziesz pisała dobrze, ale oczekuję od kogoś, kto chce pisać, aby starał sie pisać dobrze, albo przynajmniej starał się przyjmować uwagi krytyczne. Owszem, każdy może pisać co chce do szuflady. Jeśli jednak ma zamiar publikować, albo nawet pokazuje próbkę swoich możliwości, to nie ma sensu tłumaczyć się tym, ze pisać nie umie.
                    • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 18:49
                      Wiesz co, glupia jestes, i tyle. Moze i wyksztalcona, ale tez wyczekujaca czegos 'ochjej'. Nic nie rozumiesz, co sie do ciebie pisze, nawet boisz sie mowic o tem. Co za ciemnogrod.
                      Po tym poscie odstapie od Forum. Nastalam na Verdane - a to ZLO. Samo w sobie.
                      Nigdy juz tu nie napisze, jestescie ostoja spokoju, jakikolwiek 'niezbodniak' nie ma ptrawa tu byc. Zachowawczy, spoojny, elegancki - tak, ale cos innego niz edukuja - nie. Nie chce tu pisac, dajcie mie spokuj.
                      Wasze poprawne jezykowo teksty w dupe se wsadzcie i tyle. Koszmar jakis.
                      • dakota77 Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 18:51
                        guineapigs napisała:

                        > Wiesz co, glupia jestes, i tyle. Moze i wyksztalcona, ale tez wyczekujaca czego
                        > s 'ochjej'. Nic nie rozumiesz, co sie do ciebie pisze, nawet boisz sie mowic o
                        > tem. Co za ciemnogrod.
                        > Po tym poscie odstapie od Forum. Nastalam na Verdane - a to ZLO. Samo w sobie.
                        > Nigdy juz tu nie napisze, jestescie ostoja spokoju, jakikolwiek 'niezbodniak' n
                        > ie ma ptrawa tu byc. Zachowawczy, spoojny, elegancki - tak, ale cos innego niz
                        > edukuja - nie. Nie chce tu pisac, dajcie mie spokuj.
                        > Wasze poprawne jezykowo teksty w dupe se wsadzcie i tyle. Koszmar jakis.

                        Coz za klasa. Coz za maniery. Coz za styl. No coz, powodzenia na nowej drodze zyciowej bez forum, chyba nie bede tesknic. Ale prosba na pozegnanie: oszczedz swiatu zdrowia i nie pisz ksiazek, dobrze?


                        --
                        "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
                        • guineapigs Re: A jak juz cos napisze - to co dalej? 19.05.18, 19:28
                          Kurde, przepraszam. To miala byc ironia na te wpisy, nie opanoalam nawalu. Tak brzydko popisalam o tym bo myslalam, ze to jakos samo sie naprawi. To miala byc ironia, na tzw. hejty. Jakos tak z gory zalozylam, ze beda.
                          Ja wiem, ze jak napisze: to mial byc zart - to i tak bedziecie mie scinac.
                          Ale ja naprawde mowie: maialam dosyc poprawnego czegos, mialm dosyc przytakiwania. Sie mie wylalo.
                          Glupota boli. Bardzo boli.
                          W kazdym razie: kocham Was a juz verdane to tak, ze oje