Dodaj do ulubionych

Gabrysia w "Ciotce".

20.05.18, 11:46
Gabrysia primo voto Borejko. Jest to tutaj, na forum, postać bardzo popularna. Dyskutowałyśmy o Gabie nie raz, diagnozowałyśmy u niej już chyba wszystkie możliwe zaburzenia, oskarżałyśmy ją o wiele niegodnych czynów i masowo kpiłyśmy z betonowości jej centrum. I pięknie. Skutkiem tych działań jest jednak to, że nie umiemy spojrzeć na Gabę świeżym okiem, przeciwnie, oko nasze jest nieświeże.

Dlatego zachęcona sąsiednimi wątkami o Róży, wykonałam eksperyment myślowy – co by było, gdyby „Ciotka” była moją pierwszą książką z serii. Co bym pomyślała o Gabrieli, czy uznałabym, że dobry z niej człowiek. I, moim zdaniem, z „Ciotki” wyłania się obraz jakiegoś podłego Gabona.

Bo Gabunia.

1. Gdy jest w Oxfordzie, nie daje znaku życia i wyłącza telefon wiedząc, że rodzina się martwi. Robi to celowo (wie, że się martwią) i to na dodatek z bezsensownego powodu. Żeby nie było wątpliwości, to jasne, że nie chce zdradzać prawdy o kłopotach Róży, skoro ta wyraźnie sobie tego nie życzy. Ale mail o treści „cześć, w Oxfordzie piękna pogoda, dziś jedziemy z Karolkiem do wesołego miasteczka, co u was?” uciąłby obawy rodziny, a nie zdradziłoby sekretu Pyzy.

2. Zostawiła Agnieszkom mieszkanie, żeby mogli zostać gospodarzami na swoim, po czym zainstalowała im w tymże mieszkaniu troje lokatorów. A wiemy, gdzie się poniewiera ten, kto daje i odbiera. Zupełnie na marginesie pozostaje fakt, że to mieszkanie nie było jej. Więc mogła sobie robić prezenty.

3. Wątek nacisków na Różę, żeby dała sobie spokój z nadzieją na poukładanie spraw z mężem już tu na forum wałkowałyśmy wielokrotnie.

4. Przyznała sobie prawo do bezpodstawnej negatywnej oceny zięcia, a nawet działania wbrew jego interesowi jako ojca i męża, bo przecież takie jest prawo teściowej. No chyba takiej z kawałów. W świecie ludzi spełniających podwyższone kryteria moralne (a tak nam przedstawiono Gabrielę w poprzednich tomach) teściowa może nie kochać zięcia jak własnego syna i może stanąć po stronie córki w konflikcie małżeńskim. Ale nie powinna tych konfliktów ani wywoływać, ani zaogniać.

5. Owszem, nad Różą się trzęsła, że biedna i porzucona. Nakazała też trząść się mężowi. Ale w zasadzie ani jednej myśli nie poświęciła wnukom, chociaż dla nich przeprowadzka do obcego kraju i rozstanie rodziców musiało być trzęsieniem ziemi. Na dodatek dzieci nie mogły liczyć na wsparcie matki, która majaczyła gdzieś między migreną a depresją (zdarza się, Róża przecież nie zachorowała komuś na złość, nie do niej mam pretensje). Czyli Mila i Karolek zostali z tym wszystkim sami. I jeszcze musieli udawać przed rodziną, że wszystko jest OK (Gaba zarządziła przedstawienie dla starszych państwa Borejków, żeby się nie martwili, biedacy, wiedza o problemach małżeńskich wnuczki na pewno by ich zabiła). Kochana babunia!

6. W Anglii doświadczyła pomocy ze strony Hildegardy i jej męża, mieszkała u nich jakiś czas. Nie raczyła jednak zadać sobie nawet tyle trudu, by nauczyć się imienia swojego gospodarza. W mailach pisze, że nie dało się go zapamiętać. To jak on miał na imię, Rumpelstiltskin?

7. Nie widać u niej ani cienia zainteresowania wnuczką w drodze. Mieszkając pod jednym z dachem z ciężarną, ona, matka trójki dzieci nie zauważyła, że synowo nie chodzi do lekarza. Nie zapytała o zdjęcie z USG (de wołowa Grześ mógł uwierzyć na słowo, że będzie chłopiec).

8. I w tym wszystkim jej wewnętrzne monologi, jak to ma dość bycia centrum, na które wszyscy zawsze mogą liczyć. Jak jakaś atencyjna zołza.
Obserwuj wątek
    • marutax Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 12:04
      przymrozki napisała:

      > 8. I w tym wszystkim jej wewnętrzne monologi, jak to ma dość bycia centrum, na
      > które wszyscy zawsze mogą liczyć. Jak jakaś atencyjna zołza.

      Wiesz, może to taka technika pasywno-agresywna: "nie chcę być centrum, ale tego nie powiem, bo to będzie niemiłe i nie-dzielne. Za to będę zachowywać się jak pozbawiona empatii, bezmyślna i egotyczna parodia siostry/matki/babki/teściowej, to w końcu sami się ode mnie odczepią".
      • przymrozki Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 12:12
        marutax napisała:

        > Wiesz, może to taka technika pasywno-agresywna: "nie chcę być centrum, ale tego
        > nie powiem, bo to będzie niemiłe i nie-dzielne. Za to będę zachowywać się jak
        > pozbawiona empatii, bezmyślna i egotyczna parodia siostry/matki/babki/teściowej
        > , to w końcu sami się ode mnie odczepią".

        Sprytne. I jakie skuteczne! Ledwo kilkaset stron takiego czegoś i już betonowym centrum powoli zostaje Pulpa.
        • marutax Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 13:35
          przymrozki napisała:

          > Sprytne. I jakie skuteczne! Ledwo kilkaset stron takiego czegoś i już betonowym
          > centrum powoli zostaje Pulpa.

          Możliwe, że zadziałałoby wcześniej, ale Gaba nie przewidziała jednego: natura (borejkowska) nie znosi próżni. Rodzina potrzebuje centruma, nawet deklaratywnego. Dlatego taktyka okazała się skuteczna dopiero, kiedy pojawił się ktoś, kto mógł przejąć rolę Gabuni.

          Możliwe, że wcześniej próbowano wrobić w tę fuchę Pulpę, ale Patrycja ma za dużo prawdziwej roboty i nie dało się jej zabetonować.
          • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 16:13
            potworia napisał(a):

            > Ja mam wrażenie, że tytuł BC będzie scedowany na Różę, że po to ją sprowadzono
            > na ojczyzny łono.


            Tez mam takie wrazenie niestety. I jak ladnie i gladko Roza weszla w te role ! Bratowa, bratanica, a wlasne dzieci niech jej glowy nie zawracaja i nie przeszkadzaja zyc w roli centruma dla strybow. No Gabon wypisz-wymaluj.
          • armari Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 19:03
            potworia napisał(a):

            > Ja mam wrażenie, że tytuł BC będzie scedowany na Różę, że po to ją sprowadzono
            > na ojczyzny łono.

            Ja, szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie Pyzy w roli Centrum - ani betonowego, ani plastikowego, ani nawet z papier mâché. Po pierwsze, za bardzo to-to rozlazłe, po drugie - centrum, jeśli już nawet nie jest rzeczywistą opoką, to musi przynajmniej wzorem Gaby dawać światu do zrozumienia, jak bardzo obchodzi ją los wszystkich bliźnich i jak dalece może się dla nich poświęcić. Róża nie z tych. IMO centrum, takim rzeczywistym, jest od kilku tomów Pulpa, która latem gości u siebie całą familię, oporządza tęże, zajmuje się ogrodem, domem, dotacjami unijnymi, arbuzowymi lodami, opieką nad rodzicami i próbuje przy tym nie paść na pysk, a przy tym w zasadzie się nie skarży.
            • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 19:56
              No wlasnie, nie skarzy sie... a BC (bet. cent.) musi miec tragedie zycia wypisana na twarzy i pokrywac ja dzielnym usmiechem.
              Poza tym musi umiec olac/wstawic do kata wlasna rodzine (dzieci i meza), by poswiecic sie bez reszty siostrom, braciom, ciotkom, protoplastom i cudzemu potomstwu. Pulpa by na to nie poszla, wiec pozostaje jej rola uslugowa, a nie betoncentrumowa.

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
              • armari Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 20:28
                tt-tka napisała:

                > No wlasnie, nie skarzy sie... a BC (bet. cent.) musi miec tragedie zycia wypisa
                > na na twarzy i pokrywac ja dzielnym usmiechem.

                Nawet przyjmując takie kryteria, ja nadal nie widzę Róży w tej roli. Nie chodzi o to, że nie umiałaby się miło i ciepło uśmiechać, bo na pewno by umiała - ale BC, jak dla mnie, musi mieć w sobie jednak jakiś magnez do przyciągania rodziny, "Gabuniu, nie było cię całe trzy dni". Bez BC dom pogrąża się w ciemności, znika bowiem Źródło Otuchy, Podpora Familii, Chodząca Mądrość .
                Nawet taki, jak to ujmujesz, usługowy Pulpet jest bliskim potrzebny przynajmniej do tego, żeby ukręcić lody. Do czego komu miałaby być potrzebna Pyza? Czy poza Gabrielą, prowadzącą jakąś dziwaczną kampanię przeciw Fryckowi, ktokolwiek w ogóle się tam realnie biedaczką przejmuje (Nutrii i jej histerycznych listów nie liczę z oczywistych przyczyn)? Pyza to dla mnie bardziej kandydatka na, czy ja wiem, taką Florę z "Lalki" - smutną, opiekuńczą, ubogą krewną żyjącą z łaski familii w rodowej kamienicy.
                • guineapigs Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 21:07
                  Dyskusja jest fascynujaca i nie chcialabym byc jakims grammarnazi czy podobnym utrapieniem psujacym to flow, ale zwrocic uwage musze bo inaczej sie udusze: 'MAGNES', a nie 'magnez' w tym przypadku.
                  Kary zadac jakos nie moge, bo to raczej nie 'typowy' ort, ale jednak... ort. Bo zmienia znaczenie slowa, chociaz jest napisane poprawnie z punktu widzenia jezyka polskiego (jesli wyrwiemy z kontekstu).
                  Zatem nie kara, ale takie zadanie dla wyznaczonego chetnego, tu Amari: a napisz nam Amari gdzie tego magnezu szukac i co grozi nam za niedobor tegoz. Ewentualnie uzasadnij, ze chodzilo ci o to, ze za pomoca diety bogatej w magnez BC skupia przy sobie rodzine - i to wcale nie jest beznadziejny pomysl....
                • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 22:03
                  armari napisał(a):


                  > Nawet przyjmując takie kryteria, ja nadal nie widzę Róży w tej roli. Nie chodzi
                  > o to, że nie umiałaby się miło i ciepło uśmiechać, bo na pewno by umiała - ale
                  > BC, jak dla mnie, musi mieć w sobie jednak jakiś magnez do przyciągania rodzin
                  > y, "Gabuniu, nie było cię całe trzy dni". Bez BC dom pogrąża się w ciemności, z
                  > nika bowiem Źródło Otuchy, Podpora Familii, Chodząca Mądrość .
                  > Nawet taki, jak to ujmujesz, usługowy Pulpet jest bliskim potrzebny przynajmnie
                  > j do tego, żeby ukręcić lody. Do czego komu miałaby być potrzebna Pyza?

                  A do czego komukolwiek potrzebna (albo i przydatna) byla Gaba ?

                  BC nie musi byc przydatne. Ono ma trzymac rodzine na kupie i w szachu. I Roza robi to bezblednie (mowa o rodzinie aktualnie mieszkajacej na Rusfelta, bo o nich chodzi) - Aga, ktory Gabona sie pozbyla, Rozy sie podporzadkowuje bez protestu. Juz jej dziecko jest w rekach szwagierki. Juz karmi szwagierka. Juz lebensraum rozdziela szwagierka. A gdyby zaczely sie jakies akcje zaczepno-odporne ze strony Igstrybow, Nory czy kogokolwiek, zaraz wszystkie siostry Borejko przypomna, ze Roza taka pokrzywdzona i taka dzielna przy tym i nie wolno jej sie sprzeciwiac, jestem tego pewna jak malo czego.


                  --
                  Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                  • armari Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 22:35
                    tt-tka napisała:

                    Ono ma trzymac rodzine na kupie i w szachu. I Roza r
                    > obi to bezblednie

                    W szachu? To cielę?

                    Przy czym tak, z CZ (list Pulpy po porodzie Agi) wynika, że rodzina bardzo by chciała widzieć Pyzę w takiej roli. Tylko że ja nijak tego nie kupuję. Gaba przynajmniej umiała zwracać na siebie uwagę popyziaczą traumą, Róża nawet za Fryckiem chlipie na tyle cicho, że zlewa się z tapetą.

                    Aga, ktory Gabona sie pozbyla, Rozy sie podporzadkowuje bez protest
                    > u. Juz jej dziecko jest w rekach szwagierki. Juz karmi szwagierka. Juz lebensra
                    > um rozdziela szwagierka.

                    No, mnie pani Stryba wygląda na taką, która potrafi się całkiem nieźle urządzić w życiu - najpierw z placu boju znika męcząca teściowa, a później na kwadracie zjawia się darmowa niańka w postaci Pyzuni, która w dodatku jest zapewne zachwycona tą rolą (Karolek już za duży do wypełniania bezsensownie pustych ramion, to pewnie i nieatrakcyjny).

                    A gdyby zaczely sie jakies akcje zaczepno-odporne ze s
                    > trony Igstrybow, Nory czy kogokolwiek, zaraz wszystkie siostry Borejko przypomn
                    > a, ze Roza taka pokrzywdzona i taka dzielna przy tym i nie wolno jej sie sprzec
                    > iwiac, jestem tego pewna jak malo czego.
                    >

                    Ida i Pulpa, jak mniemam, będą miały ciekawsze rzeczy do roboty, jako że tej pierwszej zaraz urodzi się tłuściutki rumiankowy wnuk, a druga ma wystarczająco na głowie bez wkręcania się w podobne dramy. Nutria może i napisze kolejny wypalający oczy list, ale bądźmy szczerzy, raczej nikt się tym nie przejmie. Gaba robi, co może, żeby wokół zniknięcia zięcia narósł mit CKNUKa bis, ale poważnie wątpię, żeby Róży starczyło samozaparcia i chęci na kręcenie dalej tego show, jak już jej się znudzi; Pyzunia mistrzynią emocjonalnej manipulacji jednak nie jest.
                    • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 22:58
                      armari napisał(a):

                      > tt-tka napisała:
                      >
                      > Ono ma trzymac rodzine na kupie i w szachu. I Roza r
                      > > obi to bezblednie
                      >
                      > W szachu? To cielę?

                      Alez tak. Rozyczka jest czy stala sie slodka pacyfikatorka, ale juz pokoj przeznaczony dla strybiatka jajmuja jej dzieci, juz ona decyduje, kto i kiedy bedzie sie zajmowal mala Nornica, juz Agnieszka slucha jej zalecen, juz serwowane na stol jest to, co Roza postanowila ugotowac... a minelo okolo miesiaca :)
                      >
                      > Przy czym tak, z CZ (list Pulpy po porodzie Agi) wynika, że rodzina bardzo by c
                      > hciała widzieć Pyzę w takiej roli. Tylko że ja nijak tego nie kupuję. Gaba przy
                      > najmniej umiała zwracać na siebie uwagę popyziaczą traumą, Róża nawet za Frycki
                      > em chlipie na tyle cicho, że zlewa się z tapetą.

                      Nie szkodzi. Inni przypomna ewentualnym niesubordynowanym, ze Roza cierpi jako porzucona.

                      > No, mnie pani Stryba wygląda na taką, która potrafi się całkiem nieźle urządzić
                      > w życiu - najpierw z placu boju znika męcząca teściowa, a później na kwadracie
                      > zjawia się darmowa niańka w postaci Pyzuni, która w dodatku jest zapewne zachw
                      > ycona tą rolą (Karolek już za duży do wypełniania bezsensownie pustych ramion,
                      > to pewnie i nieatrakcyjny).

                      Mnie ona wyglada na glupia, ktora nie potrafi przewidziec skutkow wlasnych posuniec. Ani przez chwile nie przyszlo do tej wytwornej glowki, ze uzyczono jej lokum, ktorym nie ona zarzadza - czy Aga pozbyla sie tesciowej, czy Gabonowi przestala odpowiadac sytuacja glowy domu, to nie zostalo rozstrzygniete, ale same i samodzielne Igstryby nie beda, zapomnij. jest juz Roza (i jej mlode), bedzie Nora z Podeszwa i potomkiem...




                      > Ida i Pulpa, jak mniemam, będą miały ciekawsze rzeczy do roboty, j

                      Pulpa na pewno. Ida zostala w piwnicy i juz wpada na gore jak do siebie, informujac wszystkich, co i w jakim stanie tam zastala, pilotuje Roze, a z mala Mila juz poczula wiez duchowa. A Miagwe nadal uwaza za miagwe, jako i Age. Bedzie pilnowac i kablowac.

                      ako że tej pi
                      > erwszej zaraz urodzi się tłuściutki rumiankowy wnuk

                      Zanim sie ten wnuk urodzi (i to zakladajac, ze Ida bedzie zainteresowana zajmowaniem sie nim, co wcale nie jest przesadzone) status quo na Rusfelta juz bedzie ustalone.

                      Miagwa u calej rodziny chodzi za nieudacznika, a Aga jest obca. Klan postawil Roze na strazy i od tej decyzji imo nie bedzie odwolania.


                      Pyzunia mistrzynią emocjonalnej manipulacji jednak nie j
                      > est.

                      Pyzunia jest marionetka. Zagra na niej wytrawniejszy animator.


                      --
                      Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                      • armari Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 23:42
                        tt-tka napisała:

                        > Pyzunia jest marionetka. Zagra na niej wytrawniejszy animator.

                        Ale o to właśnie się dla mnie cała rzecz rozbija. Ja nie kłócę się z tym, czy rodzina może chcieć podobnej funkcji dla Pyzy - widać po CZ, że mają takie zakusy. Ja dyskutuję o tym, czy Pyza - Pyza sama w sobie, taka, jaką ją znamy od czasów "Noelki" - nadaje się do tej roli. No i moim zdaniem nie nadaje się nijak.

                        Jeżeli przyjmiemy bardziej pozytywną definicję Betonowego Centrum jako osobnika dźwigającego na swych barkach wszystkie radości i troski rodziny, to IMO jedyną osobą, która od dawna tu cokolwiek dźwiga, jest Pulpa - nieustannie zajmująca się Foplicowem i jego mieszkańcami, która sama w pewnym momencie przyznaje, że chciałaby się komuś wyżalić, a nie ma jak, bo rozmowa z Nutrią skończy się tak, że to tę drugą trzeba będzie pocieszać.
                        Róża i jej potomstwo są przesuwani niczym bierne pionki na szachownicy przez Fryca, Gabę i innych wytrawnych graczy. Ona nie nadaje się na oparcie dla wszystkich bezdomnych psów i kotów Poznania, bo sama przez większość życia potrzebuje kogoś, kto ją wesprze, wspomoże, poprowadzi za rączkę. I ok, nie każdy musi być siłaczem.

                        Jeżeli zaś uznamy, że Betonowe Centrum to tytuł przyznawany za image, to obawiam się, że do tego trzeba być niezłym pijarowcem samego siebie - innymi słowy, Gabą. Bo zauważmy, że w Jeżycjadzie mamy kilka momentów, gdzie Róża okazuje się być dla kogoś faktycznym, a nie tylko deklaratywnym wsparciem - kiedy opatruje małego Józina, kiedy pomaga Żabie dobrać stanik. Ale te sceny łączy jedno: Pyza rzeczywiście próbuje wtedy komuś pomóc, a nie wypromować siebie jako Słoneczko Jeżyc, w związku z czym nie ma tam świadków, a jedyną nagrodą jest ciche uznanie samych bohaterów w ich wewnętrznej narracji. Zapytałaś wcześniej, co takiego robi Gaba - ano nic, ale na tym właśnie polega cały cymes. Gabriela potrafi sprzedać swoje nicnierobienie jako aktywne zainteresowanie losem członków rodziny, swoją popyziaczą traumę - jako bolesną ranę jeszcze po dwudziestu latach szczęśliwego małżeństwa. W Róży, jak dla mnie, brak podobnego...narcyzmu? wyrachowania? podświadomej potrzeby bycia na świeczniku? Sama nie wiem, jak to określić, ale dla mnie to jedna z tych osób, które pomogą chętnie i z radością, ale po cichu, skupiając się na problemie, nie na swojej roli w tymże.
                        • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 26.11.19, 00:55
                          Masz racje, ja tez tak oceniam Pyze. Ale wykreuje ja imho wytrawny pijarowiec Gabon :)
                          Przeciez nie chodzi o to, zeby Pyza odegrala jakakolwiek faktyczna role, a tym mniej, by z tej roli czerpala korzysci, tylko o rodzinne oko i ucho na Rusfelta. Figurantke mianowano na centruma :)

                          A Pyzie to wychodzi bez sprzeciwu ze strony pozostalych mieszkancow wlasnie dlatego, ze ona rzeczywiscie jest cicha i pomocna. Niemniej - jak juz kilka razy twierdzilam - wolne od rodzinnych macek Igstryby nie beda.

                          No chyba ze jednak Fryc wroci...

                          --
                          Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                          • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 26.11.19, 01:40
                            Dopisze jeszcze - Pyza zawsze byla dobra dziewczynka, ktora kazdemu jego robote wyrywala z reki, starala sie byc przydatna i spelnic oczekiwania. Jesli teraz oczekuja od niej bycia sloneczkiem i centrumem, to ona nim zostanie. Nie sama dla siebie - zeby zadowolic innych.

                            --
                            Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                            • armari Re: Gabrysia w "Ciotce". 26.11.19, 09:29
                              A, w tym sensie zapewne tak - maman każe, córka musi. Chociaż ja, szczerze mówiąc, widzę tu też spory wkład Pulpy - te zachwyty w liście, jak to Róża będzie teraz taką opoką dla Agi i że sprawdzi się równie wspaniale jak Gabrysia (jeśli nie lepiej), pachną mi takim myśleniem życzeniowym, żeby BC jednak było zainstalowane w Posen, a nie w Flobrogrodzie ;)
      • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 14:27
        marutax napisała:


        >
        > Wiesz, może to taka technika pasywno-agresywna: "nie chcę być centrum, ale tego
        > nie powiem, bo to będzie niemiłe i nie-dzielne. Za to będę zachowywać się jak
        > pozbawiona empatii, bezmyślna i egotyczna parodia siostry/matki/babki/teściowej
        > , to w końcu sami się ode mnie odczepią".

        "Ale ja sie od nich nie odczepie, o nie, na to niech nie licza. Zamieszkam z nimi, i zadna inna opcja nie wchodzi w gre, bede tam tkwic, recenzowac i miec na oku (i na jezyku, przyp. moj, tt), tylko dosc juz mam roli gospodyni, od kiedy mama sie wyniosla do Pulpy, wszystko na mojej glowie. No to teraz uciekam z Rusfelta, procz mamy i ojca Pulpa jeszcze i mnie bedzie miala na glowie, ale ja juz nikogo".
        PS "a, i Grzesia, jasne, zapomnialam o biedaku, ale on taki pomocny (na ile mu pozwole), a zreszta co tam taki Grzesio zje"

        W tych wyprowydzkowo-przeprowadzkowych rozwazaniach nawiasem mowiac liczy sie i jest przedstawiane tylko zdanie Pulpy. Stanowisko Flora przedstawia nam jego zona, a nie on sam, stanowiska corek w ogole nie znamy.
        • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 15:02
          Tak calkiem na marginesie - wakacje wakacjami, ale Gabowie zamierzaja osiedlic sie w Pulpowie na stale, a seniorzy juz sie osiedlili. Ogromnie by mnie ciekawilo, jak tam wyglada i bedzie wygladac sprawa rozliczen - wszystko na rachunek Pulpow ? Seniorzy zakupow nie robia (i nie wymagam), ale czy daja swoja dzielke ? Gabon wlasnej kuchni miec nie bedzie, czy wyzywienie jej i Stryby to tylko rekami Pulpy, czy tez i jej portmonetka ? Jak to sie ma do dwoch corek Gorskich, ktore swoje jeszcze jakis czas beda kosztowac ?
            • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 16:11
              przymrozki napisała:

              > tt-tka napisała:
              >
              > Jak to sie ma do dwoch corek Gorskich,
              > > ktore swoje jeszcze jakis czas beda kosztowac ?
              >
              > Ania będzie kosztować Idę. Nora, być może, też.

              Ni cho... nie uwierze, ze Pulpa nie bedzie futrowac corki (a przy okazji reszty Palysow), tylko skaze ja na wikt Idy. Mowy nie ma.
          • mia0418 Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 16:17
            tt-tka napisała:

            > Tak calkiem na marginesie - wakacje wakacjami, ale Gabowie zamierzaja osiedlic
            > sie w Pulpowie na stale, a seniorzy juz sie osiedlili. Ogromnie by mnie ciekawi
            > lo, jak tam wyglada i bedzie wygladac sprawa rozliczen - wszystko na rachunek P
            > ulpow ? Seniorzy zakupow nie robia (i nie wymagam), ale czy daja swoja dzielke
            > ? Gabon wlasnej kuchni miec nie bedzie, czy wyzywienie jej i Stryby to tylko re
            > kami Pulpy, czy tez i jej portmonetka ? Jak to sie ma do dwoch corek Gorskich,
            > ktore swoje jeszcze jakis czas beda kosztowac ?

            Jeśli będą czerpać tylko z kieszeni Pulpecjów, to długo się taki układ chyba nie utrzyma... Co do obecnej sprawy rozliczeń, mam na myśli akcję CZ - do Floplicowa ciągle ktoś przyjeżdża, Laura podrzuca Pulpie dziecko - małym trzeba się zająć, nakarmić itd. Potem u ciotki chowa się Łusia po ucieczce - ugościć, nakarmić. Seniorzy mieszkają tu już stale. A teraz jeszcze przyprowadzają się Gaba z Grzesiem, z tego co wiemy - zostaną na stałe. W liście do Gaby Florian mówi, że on i Pulpecja są spłukani po ratowaniu ziemi przed Niemcem, więc... chyba nie ma bata, żeby Florkowie sami ciągle utrzymywali taki nawał gości i stałych lokatorów, mają jeszcze na utrzymaniu dwie córki, w tym jedną, która pójdzie na studia plus całe gospodarstwo, stajnio-stadnina itd. No ale Borejkowy budżet jest bardziej gumowy od rozciągającej się do granic możliwości przestrzeni, więc pewnie poradzi sobie i z tym.
            • przymrozki Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 18:42
              mia0418 napisał(a):


              > Jeśli będą czerpać tylko z kieszeni Pulpecjów, to długo się taki układ chyba n
              > ie utrzyma...

              Aż tak to chyba nie będzie. Starsi państwo Borejkowie pewnie nie śpią na swoich emeryturach, tylko dzielą się z Patrycją. A Florek cieszył się, że Gaba z Grzesiem zwalą mu się na łeb właśnie dlatego, że dołożą się do remontu. Zakładam też, że Strybowie od czasu do czasu zrobią zakupy dla wszystkich.
              • mia0418 Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 20:08
                przymrozki napisała:

                Starsi państwo Borejkowie pewnie nie śpią na swoich
                > emeryturach, tylko dzielą się z Patrycją.

                Ignacy może jeszcze, ale Mila pewnie chowa wszystko w skarpetach albo innych prześcieradłach, jej wynagrodzeń za dramaty do tej pory nikt nie widział. :D
          • mamolka1 Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 20:15
            Aj tam aj tam - siądą wieczorkiem przy stole, zrobią końskie origami, wysieją w doniczkach porzeczki czy wiśnie, rozciągną jak gumę w majtkach hektary, nadmuchają kolejne pokoje i będzie git

            --
            Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
            SHOPPING :)
        • kocynder Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 22:40
          A moim zdaniem ona jest wyłącznie Borejko niezależnie od stanu cywilnego czy co jej tam jakiś urzędas USC w dowód wpisał. Tylko Borejko, li i jedynie.

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
    • mia0418 Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 12:54
      przymrozki napisała:

      >
      > 6. W Anglii doświadczyła pomocy ze strony Hildegardy i jej męża, mieszkała u ni
      > ch jakiś czas. Nie raczyła jednak zadać sobie nawet tyle trudu, by nauczyć się
      > imienia swojego gospodarza. W mailach pisze, że nie dało się go zapamiętać. To
      > jak on miał na imię, Rumpelstiltskin?
      >

      *kwik* XD Istnieje jeszcze możliwość, że Gaba pojechała na wycieczkę do Londynu, trafiła na Pokątną i jakiś amnezjator rąbnął ją zaklęciem Obliviate. ;) Ale zgadzam się, gdyby CZ była dla kogoś tą pierwszą częścią, to o Gabrysi można pomyśleć nic innego jak tylko - o, wścibska teściowa, która uwielbia układać życie swojej córce (jak to było? "Fryderyk Schoppe wyjechał do USA i zrobił to sprytnie BO PRZED MOIM PRZYJAZDEM"), no kurka, nie dziwię się, też bym zwiała przed taką teściową, co chce mi ustawiać małżeństwo, a jeszcze licho wie, może oczernia mnie - Fryderyka, przed własną żoną? Po tym tomie mam wrażenie, że Gaba stała się toksyczna - teoretycznie odpuściła temat Pyziaka i przestała dzielnie cierpieć, ale za to swoje histerie przerzuca na Różę. I faktycznie, dowodzenie w Centrum przejęła Pulpecja, nie dość, że opiekuje się całą rodziną i ich karmi to naprawdę się o nich martwi, nie to co Gaba.
    • bupu Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 16:43
      przymrozki napisała:

      > 6. W Anglii doświadczyła pomocy ze strony Hildegardy i jej męża, mieszkała u ni
      > ch jakiś czas. Nie raczyła jednak zadać sobie nawet tyle trudu, by nauczyć się
      > imienia swojego gospodarza. W mailach pisze, że nie dało się go zapamiętać. To
      > jak on miał na imię, Rumpelstiltskin?

      Był Walijczykiem, z rodziny rozkochanej w lokalnej mitologii i dlatego dano mu na chrzcie Maelgwn.
      --
      Wiedźma
      To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • marutax Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 17:24
        bupu napisała:

        > Był Walijczykiem, z rodziny rozkochanej w lokalnej mitologii i dlatego dano mu
        > na chrzcie Maelgwn.

        Co Gaba, jako filolog klasyczny, powinna zapamitać równie łatwo jak Apoksyomenosa, Filoksenosa, Ktesilochosa, Psjaksa, Volcatiusa Sedigitusa, Celsusa Albinovanusa i Onezikritosa.
        • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 17:59
          To byli STAROZYTNI !!! A kimze jest maz Zaby, zeby fatygowac sie zapamietywaniem jego imienia ? Starcy tez nie zawracali sobie glowy takimi detalami, a to Juliusz, a to Pyza... tak juz maja, ze nie beda sobie byle czyims mianem glowy zasmiecac.
          Ciekawe, swoja droga, jak sie Gaba do niego zwracala, zwalajac sie obcemu czlowiekowi na kark z corka i wnukami ? Panie Smith ? Tyyyy...eeee, no, ty ? Mezu Zaby ?
          • marutax Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 18:14
            tt-tka napisała:

            > To byli STAROZYTNI !!!

            ... ale gdyby mąż Żaby nosił imię rodem z celtyckiej mitologii, to też byłoby starożytne

            Tak, wiem, że inne starożytności i mitologie poza grecką i rzymską są be ;-)
          • bupu Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 18:21
            tt-tka napisała:

            > Ciekawe, swoja droga, jak sie Gaba do niego zwracala, zwalajac sie obcemu czlow
            > iekowi na kark z corka i wnukami ? Panie Smith ? Tyyyy...eeee, no, ty ? Mezu Za
            > by ?

            A właściwie czemu Gabdzilla i Pyza zwaliły się na głowy Żabostwu? Przecież istnieje, na litość boską, coś takiego jak okres wypowiedzenia najmu. To, że się umowa skończyła, nie oznacza, że Pyza z przychówkiem musiała natychmiast na bruk wypitalać, standardowo w umowie w UK przewiduje się na wyprowadzkę lokatora miesiąc. To wystarczająca ilość czasu, żeby się zastanowić co zabieramy, a co zostaje, spakować się i dzieciątka, kupić bilety, część bagażu wysłać, część wziąć pod pachę i śmignąć na lotnisko. Co te dwie glorie musiały takiego załatwiać, co wymagało siedzenia u Żabostwa i obciążania ich kosztami (a te w Londynie są niemałe)?


            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
            http://archiwumpanahyde.laa.pl/
          • przymrozki Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 18:33
            tt-tka napisała:

            > Ciekawe, swoja droga, jak sie Gaba do niego zwracala, zwalajac sie obcemu czlow
            > iekowi na kark z corka i wnukami ? Panie Smith ? Tyyyy...eeee, no, ty ? Mezu Za
            > by ?

            No normalnie, per "tej jej mąż Walijczyk". Przykład. "Niech ten jej mąż Walijczyk poda mi herbatę". "Niech ten jej mąż Walijczyk wniesie walizki".
        • mamolka1 Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 20:08
          To mógł być zwykły Brian, Evan czy Arthur ... Gabonator do tak pospolitych imion nienawykły mógł nie zapamiętać..

          --
          Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
          SHOPPING :)
    • kosheen4 Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 19:15
      Ponieważ w końcu dorwałam C-Z z wirtualnej biblioteki ;) to czytam i zgrzytam!
      Jestem przy scenie, gdzie Gabryela nakazuje mężowi spokojne powitanie, żeby córki nie ranić. Oł-maj-gad.
      A tak w ogóle to trochę nudnawo, skokami czytam, przebiegam pobieżnie okiem nad słowami. Wtórność widzę, widzę wtórność. To co robi Gaudenty z Podeszwą na arbuzie, widziałam już kiedyś w postaci wątroby na krasnalu. Co tu się odwala z tym apodyktycznym i nudnym Flobrym? Czy ktoś mógłby zapakowac Idę w kaftan?

      --
      Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
      • bupu Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 19:23
        kosheen4 napisała:


        > Co tu się odwala z tym apodyktycznym i nudnym Flobrym?

        Flobry pozbył się wąsów z oblicza, za to wyrosły mu na mózgu, wielkie, sarmackie wąsiska z mentalnością pana i wuatcy w komplecie.



        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        http://archiwumpanahyde.laa.pl/
      • przymrozki Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 19:41
        kosheen4 napisała:

        > Jestem przy scenie, gdzie Gabryela nakazuje mężowi spokojne powitanie, żeby cór
        > ki nie ranić. Oł-maj-gad.

        Zupełnie jakby widok braku czułości w małżeństwie matki miał ją pocieszyć.

        Sama prośba o uwzględnienie zszarganych nerwów Róży byłaby OK, gdyby chodziło o rzeczy, które faktycznie mogłyby sprawić przykrość. Czyli gdyby rodzina nie dopytywała, co u Fryca, gdyby unikała tematów zdrad, porzuceń i samotnych matek, które z rozpaczy za utraconym szczęściem połknęły trzy kilo tłuczonego szkło. Tylko że na to akurat się nie zanosi, skoro Gaba wyraźnie nakazała nikomu nie mówić o problemach Róży. Czyli przy dziadkach, wujkach (Pulpa wygadała się Florkowi na nielegalu), kuzynach, sąsiadach, znajomych etc. Róża byłaby wystawiona na pytania "a co u Fryderyka?", "kiedy trzecie dziecko" i uwagi "nie pilnujesz tego mężusia, hehe, ja bym mojego Januszka samego na miesiąc nie zostawiła, bo zaraz by sobie jakąś babę znalazł, chłopy takie są".
        • kosheen4 Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 19:54
          > Zupełnie jakby widok braku czułości w małżeństwie matki miał ją pocieszyć.

          to już by był następny stopień absurdu. ja się na razie zastanawiam dlaczego widok owych czułości miałby nią wstrząsnąć? the hell?
          profilaktycznie to ja bym ją odizolowała przede wszystkim od dziadka, ten sobie lubi pojeździć po kobietach z rodziny celem wywołania emocji. paskudztwo.

          a propos Gabrieli, jestem właśnie w miejscu gdzie Kalarepa wywozi ją nad morze celem picia szampana, a całe raptus puellae poprzedzone zostało rozważaniami, czemu właściwie u diabła wszyscy na niej wiszą nieustannie. fajnie, że wreszcie się zerwał do lotu, po 25 latach - cóż, lepiej późno niż wcale.

          --
          Wrzucony papier zapycha pisuar, zachodni wiatr spienione goni fale.
          • przymrozki Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 20:03
            kosheen4 napisała:

            a całe raptus puellae poprzedzone zostało rozważaniami, c
            > zemu właściwie u diabła wszyscy na niej wiszą nieustannie. fajnie, że wreszcie
            > się zerwał do lotu, po 25 latach - cóż, lepiej późno niż wcale.

            Przy czym stało się to akurat wtedy, kiedy Gabrysia od dawna nie była widziana w roli kogoś autentycznie wspierającego bliźnich. Nikt nawet nie chce od niej żadnej rady czy pomocy. Z problemami ślubnymi Józinka Ida zwraca się wyłącznie do Patrycji uznając ją wyraźnie za najbardziej ogarniętą z rodzeństwa. Laurze wesele zorganizował pracownik przyszłego teścia.
            • kosheen4 Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 20:14
              > Przy czym stało się to akurat wtedy, kiedy Gabrysia od dawna nie była widziana w roli kogoś autentycznie wspierającego bliźnich. Nikt nawet nie chce od niej żadnej rady czy pomocy.

              oby ją ochraniał przed starczymi natręctwami starych ludzi i przed samą sobą przy okazji. Mila w pierwszym odruchu po awanturze z Bobkiem i Ignacem - dzwoni do Gabryeli. dobrze Kalarepa wymyślił wyłączenie telefonów.

              --
              Mecz Real Madryt-Surreal Madryt zakończył się wynikiem 1:ryba.
          • marutax Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 20:47
            kosheen4 napisała:

            > > Zupełnie jakby widok braku czułości w małżeństwie matki miał ją pocieszyć
            > .
            >
            > to już by był następny stopień absurdu. ja się na razie zastanawiam dlaczego wi
            > dok owych czułości miałby nią wstrząsnąć? the hell?

            Po prostu Gaba ocenia Różę według siebie i widzi w całej historii powtórkę swojego "dramatu" z Januszem. Zakazuje tego, co jej samej by przeszkadzało (przeszkadzało rzeczywiście?), a że jej "trauma" popyziacza była mocno skrzywiona, nieprzepracowana i chorobliwa, to i jej reakcje nie są normalne. Mogę sobie wyobrazić Gabę, która na widok Idy całującej się z Markiem czuje ukłucie w sercu i zaczyna chlipać.
            • tt-tka Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 21:11
              marutax napisała:



              >
              > Po prostu Gaba ocenia Różę według siebie i widzi w całej historii powtórkę swoj
              > ego "dramatu" z Januszem. Zakazuje tego, co jej samej by przeszkadzało (przeszk
              > adzało rzeczywiście?), a że jej "trauma" popyziacza była mocno skrzywiona, niep
              > rzepracowana i chorobliwa, to i jej reakcje nie są normalne. Mogę sobie wyobraz
              > ić Gabę, która na widok Idy całującej się z Markiem czuje ukłucie w sercu i zac
              > zyna chlipać.

              Gdybyz... ale gdy Ida z Markiem miala sie calowac i nie tylko, co zrobila Gabcia ? Bardzo skutecznie zablokowala mozliwosc - mimo awantury zrobionej przez Ide nie tylko nie zgarnela corek z pokoju mlodych, ale sama tam polazla i zostala na dluzej (partyjka makao), a potem wyszla, zostawiajac w gniazdku milosci ojca i smarkate.
              A potem nie reagowala, gdy Pyziakowny wieszaly sie mlodym na klamce i dobijaly do ich pokoju.
              Chlipiaca zrozumialabym. Ale ona swiadomie i celowo jak sadze przeszkadza zakochanym.
      • potworia Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 20.05.18, 20:07
        kosheen4 napisała:

        To co robi Gaudenty z Podeszwą na arbuzie, widziałam już kiedyś w postaci wątroby na krasnalu.


        Krasnal z Wątrobą fajni byli i oryginalni. Bardzo lubić Krasnal z Wątrobą! (Dentysty z Podeszwą nie lubić)
      • dziennik-niecodziennik Re: Z Gabryjelo mam zgrzyta 26.11.19, 09:51
        > To co robi Gaudenty z Podeszwą na arbuzie, widziałam już kiedyś w postaci wątroby na krasnalu.

        co to jest Gaudenty z Podeszwą???...

        --
        "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
        Pietrek + Solejuk ;)
    • potworia Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 20:14
      Widzę w Gabie Zgryzotkowej jakiś rys depresyjny. Nawet szampan na plaży nie zaciera tego wrażenia (za późno Grzesiu Celofanie, daremny trud, strata benzyny). Nie chce jej się betoncentrumować, córczyć, matkować, babcić, chwalić sałat wymieszania. Nie chce jej się wykładać, mieszkać, ani się przeprowadzać, jeść ani gotować (do tego stopnia, że godzi się na brak kuchni w nowym lokalu). Straciła sens życia wraz z żałobą po Pyziaku.
      • tt-tka Re: Gabrysia w "Ciotce". 20.05.18, 20:47
        potworia napisał(a):

        Straciła
        > sens życia wraz z żałobą po Pyziaku.

        A wiesz, tez mi sie tak wydawa i to nie od CZ - zabraklo powodu/pretekstu do szlochow, skonczyla sie sila napedowa oraz wlasnie cel i sens :)
        Wybaczyla, gadac juz nie ma o czym ani drgac podbrodkiem i jak tu zyc ???
        Ani rodzice, ani dzieci, ani siostry, ani praca i zwlaszcza ani maz tej strasznej dziury po Pyziaku nie wypelnia...
    • jontrew Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 16:17
      Rety! Dzięki za wypunktowanie tego wszystkiego Przymrozki. Książki nie czytałam, ale widzę, że Gaba w formie. Gabriela strasznie mnie fascynuje. Cholerna wiecznie skrzywdzona święta egoistka z dobrym PR-em. Zastanawiam się, czy to ona ukształtowała całą swoją rodzinę pod siebie, czy to rodzina ukształtowała ją, wpychając w rolę betonowego skrzywdzonego centrum, które jest takie dzielne, i takie biedne, ale taaaakie dzielne.
    • kocynder Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 19:51
      Ad 1 - 100%
      Ad 2 - "A ja waści daję Niderlandy! [na stronie] Daję, bon nie moje..." - kto zidentyfikuje "cytat"? Znaczy nie jest to może cytat dosłowny, aloe chwilowo nie mam dostępu do biblioteczki i nie mogę sięgnąć... :(
      Ad 3 - A po co ma u7kłądać cokolwiek z mężem? Ma byc słoneczkiem mamusi, a nie sobą w3yciera c londyńskie bruki i basta!
      Ad 4 - Ale ona nie zaognia. Ona W3IE, bo jest "Istotą Wszechrzeczy", że Fryc to zuo, kochać nie umi, tylko patrzeć jak zacznie kraść samochody na winobraniu i kłamać jak ojciec. Ona wie, więc nie jątrzy, a tylko ratuje swe dziecię najdroższe i dla jego dobra powraca je na ojczyzny łono.
      Ad 5 - A co ją tam obchodzi zdanie wnuków? Przeca dzieci nie są od liczenia się z nimi a tylko jako dekoracja dla matki. Ewentualnie do tego, tam, umartwiania się. A poza tym... Czy serio KTOKOLWIEK kiedykolwiek mógł liczyć na Gabę? Tak serio? Poza bezdomnymi psami i kotami w szufladzie, Rumunkami zgarniętymi w Wigilie w ramach atrakcji dla własnych dzieci i deklaracjami różnymi?
      Ad 6 - świ8adczenie ze strony Hildegardy i Rumpelstiltskina nie było świadczeniem a oczywistą oczywistością. Wybrała ich a nie pałac Buckingham z litości, bo to w końcu jakaś tam odległa koligacja, a Elżbieta II ma w końcu służbę, synów, kogo tam jeszcze i mogą sobie czytać przekłady Jeżycjady, nie to co ta biedna Hildegarda z Rumpelstiltskinem.
      Ad 7 - A co ją obchodzą CUDZE USG? Jedyne USG istotne dla klanu wisiało na tablicy obok "{Kto mlaszcze dostanie w paszczę".
      Ad 8 - 100%

      Ja się przyznam do świństwa. Mam dwie sztuki bratanic. Jedna lat 19, druga 16, obie czytate. No i dałam im zadnie domowe - czyli "Przeczytaj i zapisz wrażenia". Zaleconą lekturą nie była McDusia, nie mam skłonności sadystycznych. Padło na "Wnuczkę". I tak: żadna z dziewczyn kompletnie nie rozumiała o co w tym chodzi? Czemu ta kretynka Dorocia nie ma ŻADNYCH szmat? Co ją rajcuje w przeciętnych trampkach? Po jakie pierogi upiera się przy utrzymywaniu konia, zamiast kupić skuter? Co w książce dla małolatów jako de facto główne bohaterki robią jakieś stare gropy, które zachowują się jak niespełna rozumu? Oraz milion innych. Za ładny i w miarę ok gest uznały utoczenie drewnianych korali8 dla Deroci przez Józwę, ale tez nie jako pierścień zaręczynowy przecież! Znaczy doceniły, że zauważył, że Dorotę strata dotknęła i spróbował w mniej lub bardziej zręczny sposób zrekompensować stratę. Te same dziewczyny w dalszej kolejności dostały od ciotki zadanie przeczytania "Szóstej Klepki" i tak samo "zrecenzowania". I wiecie co? Gadaniu nie było końca. Że świetna postać Ceśki. że taką Dankę, to ona za w klasie. Pawełek do kitu, taki budyń, ciepła klucha. A Jurek fajny. A ja bym jednak nie przekreślała Brodacza. Poszukały nagrań Niemena, żeby posłuchać jak on, rozumiesz, łka. A taki pokój w wieżyczce to ja bym chciała... A ta Julia... Wszystko. I nie mogły uwierzyć, że to TA SAMA autorka! Prawdę mowiąc - ja też nie mogę... :(

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
      • bupu Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 20:49
        kocynder napisała:

        > Ad 1 - 100%
        > Ad 2 - "A ja waści daję Niderlandy! [na stronie] Daję, bon nie moje..." - kto z
        > identyfikuje "cytat"? Znaczy nie jest to może cytat dosłowny, aloe chwilowo nie
        > mam dostępu do biblioteczki i nie mogę sięgnąć... :(

        Podpuszczony przez Zagłobę Zamoyski, gdy mu Szwedzi Lubelszczyznę w dziedziczne władanie oferowali, w zamian za otwarcie bram Zamościa. Potop, oczywiście.


        --
        Wiedźma
        To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
        • kocynder Re: Gabrysia w "Ciotce". 25.11.19, 22:14
          Gratuluję, waćpani! :D W nagrodę nie przeczytam ci na głos "Ciotki Zgryzotki"! ;)

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
            • kocynder Re: Gabrysia w "Ciotce". 26.11.19, 20:39
              Piortrze, ja WIEM co znaczy "do domo", "primo voto" i "secundo voto". A nawet (nie w przypadku Gabuchny, ale bywało) i "tertio voto". Co i tak nie zmienia mojej opinii, iż Gaba NIGDY nie była ani Pyziak, ani Stryba, niezależnie od tego co jej tam maznęli w dokumentach. Ona jest wyłącznie Borejko. I tylko Borejko chce być.

              --
              Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3:-)
          • bupu Re: Gabrysia w "Ciotce". 26.11.19, 19:18
            kocynder napisała:

            > Gratuluję, waćpani! :D W nagrodę nie przeczytam ci na głos "Ciotki Zgryzotki"!
            > ;)
            >

            Dalipan, hojna to nagroda! Do nóżek waćpani dobrodzice z wdzięczności padam!


            --
            Wiedźma
            To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
      • neandertalka Re: Gabrysia w "Ciotce". 26.11.19, 20:02
        kocynder napisała:

        > Ja się przyznam do świństwa. Mam dwie sztuki bratanic. Jedna lat 19, druga 16,
        > obie czytate. No i dałam im zadnie domowe - czyli "Przeczytaj i zapisz wrażenia". (...) Padło na "Wnuczkę". (...) Te same dziewczyny w dalszej kolejności dostały od ciotki zadanie przeczytania "Szóstej Klepki" i tak samo "zrecenzowania". (...) I nie mogły uwierzyć, że to TA SAMA autorka!


        Ciekawy eksperyment :-) Ale wyniki mnie nie zaskakują. Autorka nie pisze teraz powieści dla małolatów, tylko sagę rodzinną - o rodzinie i dla całej rodziny. Nastolatki gdzieś tam się przewijają wśród odbiorców, ale często są to dzieci pierwszych czytelniczek, wdrożone do MM przez matki. Myślę, że główny trzon czytelniczek MM to kobiety mniej lub więcej dojrzałe. Podobnie jak sama autorka. Podejrzewam, że im się czyta nieźle.
      • przymrozki Re: Gabrysia w "Ciotce". 27.11.19, 10:06
        kocynder napisała:


        > Ad 5 - A co ją tam obchodzi zdanie wnuków? Przeca dzieci nie są od liczenia się
        > z nimi a tylko jako dekoracja dla matki. Ewentualnie do tego, tam, umartwiania
        > się. A poza tym... Czy serio KTOKOLWIEK kiedykolwiek mógł liczyć na Gabę? Tak
        > serio? Poza bezdomnymi psami i kotami w szufladzie, Rumunkami zgarniętymi w Wig
        > ilie w ramach atrakcji dla własnych dzieci i deklaracjami różnymi?

        Liczyć w sensie liczyć to raczej od dawna nikt. Może Kreska w "Opium". Ale Gabrysia ma zwyczaj świadczenia bliskim drobnych przysług gospodarskich - a to zmieni zagrypionej Mili pościel, a to poda Idzie nader tłustą kurę. Oczywiście, nasłucha się przy tym, jaka jest dobra, troskliwa i jak to nikt jej nie pomaga (chociaż nawet tę milową pościel wyrywa jej z rąk Róża - w sumie nie bardzo wiadomo po co, nie licząc względów propagandowych). Natomiast wnukom Gaba nie świadczy absolutnie nic, konsekwentnie nie poświęca im nawet jednej ciepłej myśli, a wszystko to w okolicznościach, w których nawet obcy by wykazałby jakąś troskę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka