Dodaj do ulubionych

Remont strychu Józinka a finanse?

08.06.18, 15:57
Tak mnie zastanawia, kto własciwie sfinansował tak kosztowny i gruntowny remont strychu Józinka i Doroty? Skąd oni mieli na to kasę? Oboje nie pracują, nigdzie nie dorabiają nawet w czasie wakacji, u Dorotki w domu jest wręcz ubogo ( skoro bidula ganiała w jednej sukienczynie i drewniakach po mamie), mama Dorotki wyłozyła kasę? Przecież ona w tej Norwegii nie zarabia kokosów, to nie ten przelicznik waluty co za komuny- a przecież ma na utrzymaniu dwie babcie i Dorotkę. Załóżmy, że Idusia. To co ona milionerką jest? Trójka dzieci, kosztowny zakup i rownie kosztowny remont ruinki i jeszcze wyłożyła na remont strychu? Przy czym sama siedzi w piwnicy? A może wzięła kredyt, tylko pytanie- kto go będzie spłacał, skoro młodzi nie pracują?
A taki remont kosztowna rzecz, wolę nie pamiętać ile myśmy włożyli pieniędzy w remont zakupionego przez nas poniemieckiego domu na Warmii czy w remont kawalerki kupionej w ramach zabezpieczenia finansowego " pod wynajem". I nigdzie nie wstawialiśmy szklanych ścian i tym podobnych cudów. Ma ktoś jakiś pomysł?
Edytor zaawansowany
  • bupu 08.06.18, 16:04
    miodowocytrynowa napisała:

    > Tak mnie zastanawia, kto własciwie sfinansował tak kosztowny i gruntowny remont
    > strychu Józinka i Doroty?

    Wyobraźnia autorki. Notabene rozczulają mnie te wszystkie poważne przebudowy i rozbudowy, wykonywane jak na reymontowskiej wsi, to jest na zasadzie "przywieźlim budulec, a tera gospodarz z pomagierem bedo budowali". Żadnych fachowców, żadnych zezwoleń, hulaj dusza, piekła ni ma.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 09.06.18, 13:38
    Gdyby nie te szklane ściany, powiedziałabym, że to wcale nie musiała być droga rzecz. Dziadek mój, osobisty zresztą, robił remonty typu "adaptacja strychu" w weekendy "ze szwagrem". Jak ktoś ma techniczną smykałkę, to naprawdę dużo można zrobić samemu niskim kosztem. Przecież kupne ekipy budowlane to też nie profesorowie inżynierii.

    Natomiast szkło w ścianach rzeczywiście trochę burzy prawdopodobieństwo remontu. Sama taka tafla, bez montażu i wszystkiego, byłaby droga. Wystarczy wejść na strony marketów budowlanych i sobie policzyć, ile kosztuje przeszklenie tarasu (wiadomo, że nie miliony, w końcu mnóstwo ludzi taki remont sobie robi, ale jednak dla niepracującej pary studentów kilkanaście tysięcy to też nie bułka z masłem). A tu jeszcze dochodzi zapewne nietypowy kształt, czyli szkło robione na zamówienie (tak, wiem, Naszpan nie takie rzeczy potrafi uwić nad wanną za pomocą drutu z kieszeni Józinka).
  • potworia 09.06.18, 14:21
    Najprawdopodobniej płacą za to ordynatorostwo do spółki z norweską pielęgniarką. Ani szczególnie dziwne, ani (dla mnie) szczególnie bulwersujące
  • tt-tka 09.06.18, 14:34
    Ordynatorostwo maja swoj wlasny remont generalny do przeprowadzenia.
    Pielegniarka sfinansowala wesele.
    A wyjecie dwoch scian i wstawienie szklanych to nie tylko duza robota (praktyka przy rozbudowie stajni u wujka nie wystarczy) i ogromne koszty, ale i - przynajmniej dla Idy - nonsens.
    Nie bulwersuje mnie, bo nie ja za to place, ale dziwne owszem.
  • potworia 09.06.18, 15:31
    Idea architektoniczna wydaje mi się ciekawa, choć istotnie niełatwa wykonawczo. Ale dziwność lub jej brak dotyczy czego innego - faktu, że rodzice finansują nowożeńcom ich przyszłe lokum, nawet mając inne wydatki. Ruinkę, pozwolę sobie nadmienić, dostali za darmo. Wesele nie należało do zawrotnie kosztownych. Mogli się szarpnąć na Józinkowe fanaberie, zwłaszcza, że dom jest, w przeciwieństwie do naszpańskiej altanki, perspektywiczny.
  • tt-tka 09.06.18, 15:47
    Dom jest perspektywiczny jak diabli, wydatkowo zwlaszcza. Ale i konserwatorsko :)
    Ogrzac to zima - zawal przy pierwszym rachunku. Umyc w dowolnej porze roku - specekipa, tez nie za dziekuje.
    Oraz ruinke Palysowie starsi dostali za darmo, ale to, co tam trzeba zrobic i co juz zrobiono jest mocno kosztochlonne.

    To, ze rodzice finansuja - ok. Remont. Meble. Sprzet sanitarny i AGD. Samo w sobie nietanie. Ale praktycznie przebudowe ORAZ wszystko inne, kiedy ma sie wlasne spore wydatki i dwoje innych dzieci, widzac w dodatku bezsens takich rozwiazan architektonicznych i wiedzac, ze to pociagnie koszty dodatkowe - dziwi.
  • cynowapanienka 09.06.18, 18:11
    tt-tka napisała:
    > Dom jest perspektywiczny jak diabli, wydatkowo zwlaszcza. Ale i konserwatorsko
    > :)
    > Ogrzac to zima - zawal przy pierwszym rachunku. Umyc w dowolnej porze roku - sp
    > ecekipa, tez nie za dziekuje.

    A ja właśnie taki dom z przeszklonymi szczytami widziałam, nawet odwiedzałam - koło Poznania. Zrobiony wcale nie ostatnio, we wczesnych latach 2000. Przestrzeń przeszklona jest przedzielona na kilka segmentów ramami. Jak się robi zwykłe okno szczytowe na poddaszu (to już przykład z mojego domu rodzinnego) i składa się ono z dwóch trójkątów, też trzeba zamawiać na wymiar. Jakoś to moich rodziców 25 lat temu nie zrujnowało finansowo.

    Czy takie rozwiązanie teraz, przy dzisiejszych szybach, jakoś tragicznie zwiększa rachunki? Nie bardziej niż przeszklone "werandy" które nie idą w szpic, albo kawałki przeszklonych dachów modne w kawalerkach kamienicznych. Sądzę, że kominkiem takie wnętrze ogrzewa się migiem, a Dorotka posiada kawał lasu, więc i drewno na opał jest.

    Gdyby młode Pałysy istniały naprawdę, nawet bym się nie zastanawiała, czy im tam tak strasznie będzie. Lekka fanaberia, ale ludzka.




  • bupu 09.06.18, 19:03
    cynowapanienka napisał(a):

    >
    > A ja właśnie taki dom z przeszklonymi szczytami widziałam, nawet odwiedzałam -
    > koło Poznania. Zrobiony wcale nie ostatnio, we wczesnych latach 2000. Przestrze
    > ń przeszklona jest przedzielona na kilka segmentów ramami. Jak się robi zwykłe
    > okno szczytowe na poddaszu (to już przykład z mojego domu rodzinnego) i składa
    > się ono z dwóch trójkątów, też trzeba zamawiać na wymiar. Jakoś to moich rodzic
    > ów 25 lat temu nie zrujnowało finansowo.

    Twoi rodzice, to jak mniemam pracujący ludzie z oszczędnościami, nie dwójka studentów bez grosza



    >
    > Czy takie rozwiązanie teraz, przy dzisiejszych szybach, jakoś tragicznie zwięks
    > za rachunki? Nie bardziej niż przeszklone "werandy" które nie idą w szpic, albo
    > kawałki przeszklonych dachów modne w kawalerkach kamienicznych. Sądzę, że komi
    > nkiem takie wnętrze ogrzewa się migiem, a Dorotka posiada kawał lasu, więc i dr
    > ewno na opał jest.

    Jaki kawał? Coś hektar, o ile dobrze pamiętam, to nie jest kawał. I jeszcze pytanie co jej w tym lesie rośnie bo drewno drewnu nierowne. Poza tym jest różnica między przeszklona weranda a przeszklona przestrzenią w której się mieszka, a nie trzyma obuwie.

    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 09.06.18, 19:05
    cynowapanienka napisał(a):


    > A ja właśnie taki dom z przeszklonymi szczytami widziałam, nawet odwiedzałam -
    > koło Poznania. Zrobiony wcale nie ostatnio, we wczesnych latach 2000. Przestrze
    > ń przeszklona jest przedzielona na kilka segmentów ramami.

    Ale oni tam maja szklana sciane, zamiast dawnej murowanej, nic o segmentach okiennych nie bylo.

    Jak się robi zwykłe
    > okno szczytowe na poddaszu (to już przykład z mojego domu rodzinnego) i składa
    > się ono z dwóch trójkątów, też trzeba zamawiać na wymiar. Jakoś to moich rodzic
    > ów 25 lat temu nie zrujnowało finansowo.


    Zobacz ceny wspolczesne, a nie sprzed 25 lat.
    Oraz przypominam, ze nie mowimy o oknie szczytowym, a o scianie !. Nietypowy wymiar i wzmocnienia na tyle mocne, by zastapily sciane poprzednio istniejaca.


    >
    > Czy takie rozwiązanie teraz, przy dzisiejszych szybach, jakoś tragicznie zwięks
    > za rachunki? Nie bardziej niż przeszklone "werandy" które nie idą w szpic, albo
    > kawałki przeszklonych dachów modne w kawalerkach kamienicznych.


    O wiele bardziej. Z powodow w/w.

    Sądzę, że komi
    > nkiem takie wnętrze ogrzewa się migiem, a Dorotka posiada kawał lasu, więc i dr
    > ewno na opał jest.
    >

    Zalezy, jaki kominek. Oraz przy budowie kominka trzeba bylo zrobic przewodx i wzmocnic stropy. I za to wszystko, lacznie z samym kominkiem - zaplacic. Za materialy, robocizne...
    A takoz drewno z lasu samo nie przyjdzie, trzeba je nasciagac albo zaplacic za wyrab i zwozke.





  • przymrozki 09.06.18, 19:25
    tt-tka napisała:

    > Oraz przypominam, ze nie mowimy o oknie szczytowym, a o scianie !. Nietypowy wy
    > miar i wzmocnienia na tyle mocne, by zastapily sciane poprzednio istniejaca.

    O ile mi wiadomo, boczne ściany w prostych, skośnych dachach nie są nośne. Konstrukcja trzyma się w całości na tych żebrach ustawionych pod kątem. Bez bocznych ścian po poddaszu hulałby wiatr, ale dach byłby równie stabilny jak przedtem. Czyli to szkło może być zwykłe, jak na taras.

    Zupełnie inna rzecz, że same te wielkie okna kosztowałyby pewnie kilkanaście tysięcy. Gdyby takie coś haratnęli sobie Górscy, nie byłoby w tym nic dziwnego. Takie chcieli, więc zarobili, oszczędzili i mają. Kwota nie jest nieosiągalna dla dwójki jako tako zarabiających ludzi. Rzeczywiście dwójka studentów bez stałego dochodu w realnym świecie miałaby pilniejsze wydatki niż odpicowanie elewacji, które wszak nie zając.
  • tt-tka 09.06.18, 19:37
    przymrozki napisała:



    > O ile mi wiadomo, boczne ściany w prostych, skośnych dachach nie są nośne. Kons
    > trukcja trzyma się w całości na tych żebrach ustawionych pod kątem. Bez bocznyc
    > h ścian po poddaszu hulałby wiatr, ale dach byłby równie stabilny jak przedtem.

    Ale nie chodzi o dach... inaczej trzyma sie ceglana sciana, inaczej szklo - na tyle grube, by te wczesniej istniejaca sciane zastapilo. Inaczej rozklada sie ciezar malych / mniejszych elementow (cegly, pustaki), inaczej jednolitej sporej tafli. I wzmocnienia byc musza, bo inaczej te szybe wwialoby do srodka.



    > Zupełnie inna rzecz, że same te wielkie okna kosztowałyby pewnie kilkanaście ty
    > sięcy. Gdyby takie coś haratnęli sobie Górscy, nie byłoby w tym nic dziwnego. T
    > akie chcieli, więc zarobili, oszczędzili i mają. Kwota nie jest nieosiągalna dl
    > a dwójki jako tako zarabiających ludzi. Rzeczywiście dwójka studentów bez stałe
    > go dochodu w realnym świecie miałaby pilniejsze wydatki niż odpicowanie elewacj
    > i, które wszak nie zając.

    Tym bardziej, ze to szklo zamiast sciany to nie jedyny wydatek... Slabo sie znam na budowlance, ale pod kominek strop wzmocnic trzeba. Prucie scian, jesli ten kominek ma rozprowadzac cieplo. Pion hydrauliczny trzeba podciagnac, oni tam maja lazienke na gorze czy mi sie zdaje ? Jesli maja, to i wyposazyc ja trzeba.

    A propos, jak z kuchnia, bo nie pamietam ? Komuna i beda jadac z babciami czy cos kuchennego na gorze tez robili`?
  • bupu 09.06.18, 19:58
    tt-tka napisała:

    > Zalezy, jaki kominek. Oraz przy budowie kominka trzeba bylo zrobic przewodx i w
    > zmocnic stropy. I za to wszystko, lacznie z samym kominkiem - zaplacic. Za mate
    > rialy, robocizne...
    > A takoz drewno z lasu samo nie przyjdzie, trzeba je nasciagac albo zaplacic za
    > wyrab i zwozke.

    Takoż właściciel prywatnego lasu nie może sobie wziąć i wyrżnąć wszystkiego w pień. Ustawa o lasach zobowiązuje do pozyskiwania drewna w ilościach nie przekraczających możliwości produkcyjnych drzewostanu oraz do zalesiania tego, co się wyrżnęło było. Zalesianie też kosztuje.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • cynowapanienka 09.06.18, 21:03
    tt-tka napisała:

    > Ale oni tam maja szklana sciane, zamiast dawnej murowanej, nic o segment
    > ach okiennych nie bylo.

    Przecież jasnym jest, że to nie szklana tafla na całą ścianę! Takie coś nie istnieje. Przy remoncie dachu odsłania się lub wymienia konstrukcję nośną, a segmenty wypełnia się taflami szkła na wymiar. Efekt to coś w tym stylu: www.dom-z-bala.com.pl/images/projekty/a131/a131_03.jpg

    Przy czym dom Dorotki był murowany, konstrukcja pewniejsza.
    >
    > Zobacz ceny wspolczesne, a nie sprzed 25 lat.
    > Oraz przypominam, ze nie mowimy o oknie szczytowym, a o scianie !. Nietypowy wy
    > miar i wzmocnienia na tyle mocne, by zastapily sciane poprzednio istniejaca.
    >
    Co do wzmocnień - powtarzam, to się robi przy wymianie dachu, jest niezależne od samych tafli okiennych. Co do cen - jeśli takie rozwiązanie było możliwe kilkanaście lat temu, to dzisiaj też nie jest z kosmosu. Oczywiście jak chcesz projekt z biura, z firmą wykonawczą z Warszawy która zrobi poddasze pod klucz, cena będzie zaporowa

    > Zalezy, jaki kominek. Oraz przy budowie kominka trzeba bylo zrobic przewodx i w
    > zmocnic stropy. I za to wszystko, lacznie z samym kominkiem - zaplacic. Za mate
    > rialy, robocizne...
    > A takoz drewno z lasu samo nie przyjdzie, trzeba je nasciagac albo zaplacic za
    > wyrab i zwozke.

    Oni i tak robili nowy kominek, to jest w tekście.

    Wiem, jak pozyskuje się legalnie drewno z własnej działki. Nie każdy drzewostan to 50letnie dęby, na to co wolno i czego nie wolno jest ustawa. Oczywiście, samo się nie zetnie. Jak sobie Józin zażyczył kominek, może ścinać brzózki, może też kupować opał w szczapach, co kto woli. Kwestia wyboru. Nie każdy żyje na ogrzewaniu miejskim!

    Zostawiając kwestie sporne - też sądzę, że za remont płacą Ida i Marek. Stąd kasa im się rozpływa, ale mają na tyle dobrą pracę, że jeszcze zarobią na pozostałą dwójkę ;) Na razie nie muszą się martwić, Łucji nawet za mieszkanie na studiach nie płacą.
  • tt-tka 09.06.18, 21:35
    cynowapanienka napisał(a):

    > jekt z biura, z firmą wykonawczą z Warszawy która zrobi poddasze pod klucz, cen
    > a będzie zaporowa


    Student po trzecim roku architektury sam projektu nie zrobi. O wykonawstwie nie mowiac.
    Jozwa nie jest szklarzem, zdunem, hydraulikiem, stolarzem ani posadzkarzem. Nawet jesli murarki troche lyknal.


    > Oni i tak robili nowy kominek, to jest w tekście.

    Ono po prostu robili kominek, ktorego wczesniej na poddaszu nie bylo. Co znaczy, ze przewody i rozprowadzanie takze byly do zrobienia od zera. No i wzmocnienie stropu.
    Oraz nie wystarczy umiec klasc kamienie, by kominek funkcjonowal. To jest cos, co dymi i ten dym trzeba wyprowadzic na zewnatrz,


    >
    > Wiem, jak pozyskuje się legalnie drewno z własnej działki. Nie każdy drzewostan
    > to 50letnie dęby, na to co wolno i czego nie wolno jest ustawa. Oczywiście, sa
    > mo się nie zetnie. Jak sobie Józin zażyczył kominek, może ścinać brzózki, może
    > też kupować opał w szczapach, co kto woli. Kwestia wyboru.


    Kwestia czasu lub pieniedzy. No i umiejetnosci, to, ze gosc umie trzymac w rekach pile nie znaczy, ze zetnie drzewo bez szkody dla siebie i innych.
    Jozwa i Dorota studiuja i studiowac beda jeszcze lat pare. Studia czasochlonne i wymagajace przylozenia sie. Czyli staje kwestia - kiedy beda scinac (i taszczyc z lasu, jak ? w nieszczesna
    Kobylke ?) albo skad wezma na oplacenie drwala.


  • bupu 09.06.18, 22:21
    cynowapanienka napisał(a):

    > Wiem, jak pozyskuje się legalnie drewno z własnej działki. Nie każdy drzewostan
    > to 50letnie dęby, na to co wolno i czego nie wolno jest ustawa.

    Primo, pięćdziesięcioletnie dęby to chudeńkie i małoletnie pętaki. Secundo, mylisz dwie kwestie, bo czym innym są drzewa rosnące na czyjejś działce w sile kilkunastu, czy -dziestu sztuk, a czym innym jest prywatny las. W prywatnym lesie nie rąbie się podług własnego widzimisię, patrz ustawa o lasach. A jak się wyrąbie, trzeba zalesić z powrotem, patrz również ustawa o lasach.

    > Oczywiście, samo się nie zetnie. Jak sobie Józin zażyczył kominek, może ścinać brzózki,
    > może też kupować opał w szczapach, co kto woli. Kwestia wyboru. Nie każdy żyje na og
    > rzewaniu miejskim!

    Tu się ubawiłam serdecznie. Wartość opałowa drewna brzozowego jest taka więcej mizerna, nie wiem ile Józwa musiałby mieć tych swoich brzózek do wycięcia, żeby mu na bodaj jeden sezon grzewczy starczyło. Opał w szczapach zaś kosztuje, a do ogrzania tego szklannego pałacu trzeba go sporo. Szkło bowiem posiada znacznie gorsze parametry izolacyjne niż mur, a w miejscach osadzenia szyb tworzą się mostki termiczne. Józworotki mają na swoim poddaszu szklane szczyty, czyli szyby od podłogi do kalenicy, a nie dysponują nadmiarem hajsu, bo to dwoje niepracujących studentów.

    > Zostawiając kwestie sporne - też sądzę, że za remont płacą Ida i Marek. Stąd ka
    > sa im się rozpływa, ale mają na tyle dobrą pracę, że jeszcze zarobią na pozosta
    > łą dwójkę ;) Na razie nie muszą się martwić, Łucji nawet za mieszkanie na studi
    > ach nie płacą.

    To bogate są te Pałysy, skoro starcza im na generalny remont Ruinki, szklane domy dla młodych i jeszcze im na życie zostaje.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • cynowapanienka 09.06.18, 23:07
    bupu napisała:

    > Primo, pięćdziesięcioletnie dęby to chudeńkie i małoletnie pętaki. Secundo, myl
    > isz dwie kwestie, bo czym innym są drzewa rosnące na czyjejś działce w sile kil
    > kunastu, czy -dziestu sztuk, a czym innym jest prywatny las. W prywatnym lesie
    > nie rąbie się podług własnego widzimisię, patrz ustawa o lasach. A jak się wyrą
    > bie, trzeba zalesić z powrotem, patrz również ustawa o lasach.

    Jedyne co pokazuję to fakt, że istnieją możliwości pozyskania opału z własnych obszarów ziemskich, które Dorotka w różnej formie (las, wynajęte hektary, otoczenie domu) posiada. Naprawdę mam się rozpisywać o rodzajach drewna? Też wiem, że jest różnej jakości, ale na sezon zimowy wcale go tak dużo nie schodzi. Jest konkurencyjne cenowo.
    A drugi mój argument - że istnieją możliwości ogrzania poddasza kominkiem na drewno.Zresztą można to sprawdzić w internecie zamiast udowadniać ciągle i wszystkim, że są w absolutnym błędzie. Wystarczyłoby trochę dobrej woli w dyskusji! A to temat zupełnie poboczny, bo autorka akurat o ogrzewaniu, oprócz istnienia kominka, nic chyba nie wspomina.

    > Tu się ubawiłam serdecznie. Wartość opałowa drewna brzozowego jest taka więcej
    > mizerna, nie wiem ile Józwa musiałby mieć tych swoich brzózek do wycięcia, żeby
    > mu na bodaj jeden sezon grzewczy starczyło. Opał w szczapach zaś kosztuje, a d
    > o ogrzania tego szklannego pałacu trzeba go sporo. Szkło bowiem posiada znaczni
    > e gorsze parametry izolacyjne niż mur, a w miejscach osadzenia szyb tworzą się
    > mostki termiczne. Józworotki mają na swoim poddaszu szklane szczyty, czyli szyb
    > y od podłogi do kalenicy, a nie dysponują nadmiarem hajsu, bo to dwoje niepracu
    > jących studentów.

    To nie jest szklany pałac, tylko częściowo oszklone poddasze. Co do kosztów ogrzewania, proszę: czysteogrzewanie.pl/czym-ogrzewac/jak-palic-drewnem/
    >
    > To bogate są te Pałysy, skoro starcza im na generalny remont Ruinki, szklane do
    > my dla młodych i jeszcze im na życie zostaje.

    Tak, może to zadziwiające, ale lekarskie rodziny zazwyczaj są bogate. Sądzisz, że remont ślubnego domu Józwy kosztuje więcej niż kupienie dziecku mieszkania na studia w dużym mieście? A zdziwiłabyś się, gdyby znajome lekarskie dziecię takie mieszkanie jako wyprawkę dostało? Ja nie.
  • bupu 09.06.18, 23:25
    cynowapanienka napisał(a):

    > Jedyne co pokazuję to fakt, że istnieją możliwości pozyskania opału z własnych
    > obszarów ziemskich, które Dorotka w różnej formie (las, wynajęte hektary, otocz
    > enie domu) posiada.

    No to ja uświadamiam, że posiadany przez Dorotkę las ma ograniczone rozmiary, a pozyskiwanie z niego opału wiąże się z koniecznością uzyskiwania pozwoleń, oraz również z kosztami. Drzewa same się nie ścinają, nie tną w kawałki i nie odmaszerowują karnym rządkiem do drewutni. Ktoś to musi zrobić za nie, a temu komuś trzeba płacić. Do tego z wzmiankowanego lasu Józdorotki nie mogą rąbać ile chcą, ani kiedy chcą, poza tym co wyrąbią muszą apiać zalesić. To też kosztuje.

    > Naprawdę mam się rozpisywać o rodzajach drewna? Też wiem, ż
    > e jest różnej jakości, ale na sezon zimowy wcale go tak dużo nie schodzi. Jest
    > konkurencyjne cenowo.

    To ile schodzi zależy od tego jakim piecem i jaki budynek ogrzewamy. Józdorotki mają otwarty kominek we wnętrzu z dużą ilością przeszkleń, a to z automatu oznacza dużo opału. Za co Józworotki mają sobie ten opał kupować?

    > A drugi mój argument - że istnieją możliwości ogrzania poddasza kominkiem na
    > drewno
    .Zresztą można to sprawdzić w internecie zamiast udowadniać ciągle i
    > wszystkim, że są w absolutnym błędzie. Wystarczyłoby trochę dobrej woli w dysk
    > usji! A to temat zupełnie poboczny, bo autorka akurat o ogrzewaniu, oprócz istn
    > ienia kominka, nic chyba nie wspomina.

    Nikt tu nie twierdzi, że poddasza ze szklanymi szczytami nie da się ogrzać kominkiem otwartym. Da się, ale będzie to kosztowne.

    > To nie jest szklany pałac, tylko częściowo oszklone poddasze. Co do kosztów ogrzewania, proszę: czysteogrzewanie.pl/czym-ogrzewac/jak-palic-drewnem/

    Poczytaj o kosztach grzania kominkiem otwartym...
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • tt-tka 09.06.18, 23:37
    cynowapanienka napisał(a):


    > Jedyne co pokazuję to fakt, że istnieją możliwości pozyskania opału z własnych
    > obszarów ziemskich, które Dorotka w różnej formie (las, wynajęte hektary, otocz
    > enie domu) posiada.

    Hektarow Derota posiada cale dwa i pol. To sa te obszary ziemskie ? Wydzierzawione zreszta i sa to grunta rolne. Otoczenie domu to sad. A do kawalka lasu, nie wiadomo jak duzego, co w nim rosnie i w jakim jest wieku, stosuje sie ustawa o lasach.


    > A drugi mój argument - że istnieją możliwości ogrzania poddasza kominkiem na
    > drewno
    .

    Istnieja. Tylko, drobiazg, ten kominek musi budowac fachowiec dobrej klasy i cokolwiek spruc sciany, zeby ogrzewalo calosc. To jest powierzchnia calego domu, od sciany do sciany. Sporo, na dole odpowiada temu powierzchnia kilku pokoi, kuchni i lazienki
    .
    >
    > To nie jest szklany pałac, tylko częściowo oszklone poddasze.

    To jest kilkadziesiat metrow kwadratnych oszklonych z dwoch stron. Duze i na dwoch scianach izolacja gorsza niz mur.



    > Tak, może to zadziwiające, ale lekarskie rodziny zazwyczaj są bogate. Sądzisz,
    > że remont ślubnego domu Józwy kosztuje więcej niż kupienie dziecku mieszkania n
    > a studia w dużym mieście? A zdziwiłabyś się, gdyby znajome lekarskie dziecię ta
    > kie mieszkanie jako wyprawkę dostało?

    Dziecko mieszkanie na studia w duzym miescie mialo. U rodzicow. Czy cenowo rozniloby sie znacznie kupno od tego remontu, to pytanie, ale eksploatacja na pewno bedzie drozsza w Rumiankowie.
    Rzecz w tym - co moze przeoczylas - ze ten dom nie jest wlasnoscia studenta Jozwy Palysa. To dom Deroty, jej przedslubna wlasnosc i remont dokonywany jest tez przed slubem. Inaczej mowiac stare Palysy laduja swoje pieniadze w cudze. Podejrzewam zreszta, ze i Ruinka pozoszala notarialnie wlasnoscia Deroty i Ida robi remont cudzego domu. bedzoe go uzytkowac, oczywiscie, ale miec nie bedzie.
    Bogaci ludzie, a nawet tylko zamozni, sa tacy m. in. dlatego, ze umieja liczyc i zadbac o swoje.
  • potworia 09.06.18, 23:47
    Taaa, powinni ruszyć z finansowaniem remontu dopiero po ślubie:-)))
  • tt-tka 09.06.18, 23:51
    Istnieje mozliwosc notarialnego odpisania polowy domu na rzecz drugiej osoby, np za forse wylozona na remont generalny. Albo i bez podawania powodu.
    Gdyby Jozwe teraz szlag trafil, Palysy zostaja z utopiona forsa. Gupi piniondz, bo tonie.
  • potworia 10.06.18, 00:59
    Ja wiem, że jest możliwość i nie wątpię, że praktykowana. Mnie się tylko to kłóci z moim poczuciem realizmu i poetyką świata przedstawionego.
    Rumiankowo, przeszklone za pieniądze Palysów, mnie nie razi i daje się na wiele sposobów uzasadniać. Gaba, wyprowadzająca się z własnego mieszkania do ogrodowego pawilonu bez kuchni - przeciwnie.
  • cynowapanienka 10.06.18, 01:04
    No dobra, to z innej strony - skoro mieszkanie u Rumianków jest wyjściem złym i tragicznym, przeciwniczki tego rozwiązania - co radzicie uczynić z Józefem i Dorotą, skoro już uparli się na ten ślub?

    Mają mieszkać w suterenie w jednym pokoju?
    Wynająć im kawalerkę - i opłacać 2 tys zł czynszu z rachunkami miesięcznie, licząc, że kiedyś skończą studia i się usamodzielnią?
    Kupić kawalerkę, albo lepiej perspektywiczne mieszkanie?
    Dokoptować do rodzinnego mieszkania na Roosevelta, do magicznego pokoju Nutrii i Pulpy?

    Dziwnie mi bronić Józwy, którego jako postaci nie znoszę, za Dorotką też nie przepadam. Ale nowszą Jeżycjadę czytam z podejściem, które się nazywa chyba "zawieszenie niewiary". Jeśli jakaś sytuacja wydaje mi się prawdopodobna w normalnym życiu, to się nie czepiam. Decyzja Józefa i Doroty oraz ładowanie pieniędzy w kosztowny remont nie jest czymś bardziej dziwnym i nielogicznym od ekscesów i pomysłów na życie jakie widziałam w realnym świecie. A w tym zdarzają się pieniądze utopione w przeszkloną ścianę, ogrzewanie kominkowe, remont starej chałupy i marzycielstwo młodych półdorosłych. Czy żądanie absolutnej poprawności i trzymania się właściwej linii od bohaterów nie jest zachowaniem bardziej borejkowym od borejków?
  • tt-tka 10.06.18, 01:58
    cynowapanienka napisał(a):

    > No dobra, to z innej strony - skoro mieszkanie u Rumianków jest wyjściem złym i
    > tragicznym, przeciwniczki tego rozwiązania - co radzicie uczynić z Józefem i D
    > orotą, skoro już uparli się na ten ślub?

    Dac w leb i zamknac w piwnicy, poki nie oprzytomnieja ? :)

    Mieszkanie z rodzina uwazam za kiepski pomysl, mlodzi powinni byc sami u siebie imho, ale ostatecznie to oni, a nie ja, beda tam mieszkac. Skoro im pasuje...

    Natomiast jesli w remont wkladam swoja krwawice, to
    - okreslam, jaka kwota wchodzi w gre; niestety moze byc tak, ze mlodzi nie beda mieli wszystkiego i od razu
    - zabezpieczam te pieniadze, na rzecz wlasna lub syna/corki.
    Wszyscy zyczymy mlodej parze (nawet Jozwie i Derocie), by zyla dlugo, szczesliwie i ze soba, ale bywa roznie. Nie chcialabym, by moje dziecko zostalo z reka w nocniku/wrocilo do rodzinnego domu splukane, a ja nie moge pomoc, bo tez sie splukalam.



    > Dziwnie mi bronić Józwy, którego jako postaci nie znoszę, za Dorotką też nie pr
    > zepadam. Ale nowszą Jeżycjadę czytam z podejściem, które się nazywa chyba "zawi
    > eszenie niewiary". Jeśli jakaś sytuacja wydaje mi się prawdopodobna w normalnym
    > życiu, to się nie czepiam. Decyzja Józefa i Doroty oraz ładowanie pieniędzy w
    > kosztowny remont nie jest czymś bardziej dziwnym i nielogicznym od ekscesów i p
    > omysłów na życie jakie widziałam w realnym świecie.

    Ja sie nie czepiam tego, ze pakuja oni - dziwie sie, ze robia to ich/jego rodzice.

    A w tym zdarzają się pienią
    > dze utopione w przeszkloną ścianę, ogrzewanie kominkowe, remont starej chałupy
    > i marzycielstwo młodych półdorosłych. Czy żądanie absolutnej poprawności i trzy
    > mania się właściwej linii od bohaterów nie jest zachowaniem bardziej borejkowym
    > od borejków?

    No widzisz, jak czytanie tych ksiazek demoralizuje... czterdziesci lat z borejklanem i tak sie popsulam, a za mlodu bylam idealistka...

    Ja nie zawieszam niewiary, wole probowac znalezc rozwiazanie racjonalne - i na upartego tu daloby sie to zrobic. Moze jest tak, ze Ida wtopila pieniadze w remont Rumiankowa, ale rekompensata czy zabezpieczeniem jest Ruinka i teren wokol ? A jezeli nawet Ida zakochana w synowej o tym ie pomyslala, to Mareczek pomyslal ? Szansa niewielka, ale jest...
  • bupu 10.06.18, 16:32
    cynowapanienka napisał(a):

    > No dobra, to z innej strony - skoro mieszkanie u Rumianków jest wyjściem złym i
    > tragicznym, przeciwniczki tego rozwiązania - co radzicie uczynić z Józefem i D
    > orotą, skoro już uparli się na ten ślub?
    >
    > Mają mieszkać w suterenie w jednym pokoju?
    > Wynająć im kawalerkę - i opłacać 2 tys zł czynszu z rachunkami miesięcznie, lic
    > ząc, że kiedyś skończą studia i się usamodzielnią?
    > Kupić kawalerkę, albo lepiej perspektywiczne mieszkanie?
    > Dokoptować do rodzinnego mieszkania na Roosevelta, do magicznego pokoju Nutrii
    > i Pulpy?

    Eeee... Przepraszam bardzo, a ty na pewno z nami dyskutujesz? Bo nikt tu nie wysunął tezy, iż remont poddasza w Rumiankowie sam w sobie jest idiotyzmem. Jako idiotyzm natomiast forumne vox populi widzi szaleńczo kosztowny remont, którego skutkiem są rozwiązania zbedne, absolutnie niepraktyczne, za to pociągające za sobą następne koszty. Koszty na które młodych nie będzie stać.




    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 10.06.18, 16:50
    bupu napisała:

    > Eeee... Przepraszam bardzo, a ty na pewno z nami dyskutujesz? Bo nikt tu nie wy
    > sunął tezy, iż remont poddasza w Rumiankowie sam w sobie jest idiotyzmem. Jako
    > idiotyzm natomiast forumne vox populi widzi szaleńczo kosztowny remont, którego
    > skutkiem są rozwiązania zbedne, absolutnie niepraktyczne, za to pociągające za
    > sobą następne koszty. Koszty na które młodych nie będzie stać.

    Wiadomo, czytamy o świecie przedstawionym, w którym młode małżeństwo z dzieckiem mieszka szczęśliwie w szalecie na środku sklepu ogrodniczego. Ale w świecie nieco bardziej realnym dochodziłaby jeszcze kwestia sensu ładowania pieniędzy w budynek, który, być może, wcale nie okaże się docelowym lokum młodych Pałysów. Nawet jeżeli teraz są pewni, że tak będzie. Józinek i Dorota nie wiedzą, co będą robić w przyszłości (i gdzie to będą robić), a Józinek, wychowany w centrum miasta, może sobie nawet nie wyobrażać, jak uciążliwe są codzienne dojazdy. Oni za pięć lat mogą marzyć o przeprowadzce do miasta, nawet niekoniecznie Poznania, i co wtedy ze szklanym domem na wywiejewie? Takie remonty odstawia się już będąc człowiekiem w miarę osiadłym i jako tako pewnym, co najbliższe lata przyniosą.
  • cynowapanienka 10.06.18, 18:40

    > Eeee... Przepraszam bardzo, a ty na pewno z nami dyskutujesz? Bo nikt tu nie wy
    > sunął tezy, iż remont poddasza w Rumiankowie sam w sobie jest idiotyzmem. Jako
    > idiotyzm natomiast forumne vox populi widzi szaleńczo kosztowny remont, którego
    > skutkiem są rozwiązania zbedne, absolutnie niepraktyczne, za to pociągające za
    > sobą następne koszty. Koszty na które młodych nie będzie stać.

    Od początku zastosowania hasła "szklany pałac" widzę, że pomysł Józwy i Dorotki jest pracowicie równany z ziemią w kilku wątkach. Dlatego pytam o alternatywę. Szaleństwem czy fanaberią są w ich projekcie tylko przeszklone ściany, bo dach, ogrzewanie, izolację i pewnie podłogę trzeba w takim stuletnim poddaszu i tak wymienić. A przestrzeń doświetlić. Powtórzę się, ale ponieważ takie rozwiązanie widziałam na żywo - pan domu ma na takim poddaszu gabinet, bez problemu ogrzewany zimą, a rodzina należy do wyższej klasy średniej - to mogę przyjąć, że to wykonalne.
    Pytanie, dlaczego rodzice państwa młodych wyłożyli na to kilkanaście tysięcy - taki remont robi się raz i młodzi Pałysowie mogą w tym domu spędzić z przychówkiem kolejne 20 lat. Może właśnie dlatego Józef dostał zbiorczo tańsze używane auto.
  • dakota77 10.06.18, 19:06
    cynowapanienka napisał(a):

    > Od początku zastosowania hasła "szklany pałac" widzę, że pomysł Józwy i Dorotki
    > jest pracowicie równany z ziemią w kilku wątkach. Dlatego pytam o alternatywę.
    > Szaleństwem czy fanaberią są w ich projekcie tylko przeszklone ściany, bo dach
    > , ogrzewanie, izolację i pewnie podłogę trzeba w takim stuletnim poddaszu i tak
    > wymienić. A przestrzeń doświetlić.
    Powtórzę się, ale ponieważ takie rozwiązani
    > e widziałam na żywo - pan domu ma na takim poddaszu gabinet, bez problemu ogrze
    > wany zimą, a rodzina należy do wyższej klasy średniej - to mogę przyjąć, że to
    > wykonalne.
    > Pytanie, dlaczego rodzice państwa młodych wyłożyli na to kilkanaście tysięcy -
    > taki remont robi się raz i młodzi Pałysowie mogą w tym domu spędzić z przychówk
    > iem kolejne 20 lat. Może właśnie dlatego Józef dostał zbiorczo tańsze używane a
    > uto.

    Ale ze co, prace w podkreslonym fragmencie robia sie same i za darmo? Przeciez to masa roboty, wymagajaca fachowcow, i pieniedzy. I takiego remontu, a do tego fanaberii w postaci szklanych scian szczytowych, nie robi sie za kilkanascie tysiecy. Z czyjejkolwiek kieszeni by nie pochodzily.


    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • tt-tka 10.06.18, 19:13
    cynowapanienka napisał(a):


    > Od początku zastosowania hasła "szklany pałac" widzę, że pomysł Józwy i Dorotki
    > jest pracowicie równany z ziemią w kilku wątkach. Dlatego pytam o alternatywę.
    > Szaleństwem czy fanaberią są w ich projekcie tylko przeszklone ściany,

    Nie tylko. No kominek otwarty jest diablo drewnochlonny, a malo wydajny. bedzie kosztowac latami, przy czym przez najblizsze lata raczej rodzicow niz mlodych.

    Powtórzę się, ale ponieważ takie rozwiązani
    > e widziałam na żywo - pan domu ma na takim poddaszu gabinet, bez problemu ogrze
    > wany zimą, a rodzina należy do wyższej klasy średniej - to mogę przyjąć, że to
    > wykonalne.

    I ten gabinet zajmuje cala powierzchnie strychu ? Bo wiesz, przy ogrzewaniu kubatura robi roznice...


    > Pytanie, dlaczego rodzice państwa młodych wyłożyli na to kilkanaście tysięcy -
    > taki remont robi się raz i młodzi Pałysowie mogą w tym domu spędzić z przychówk
    > iem kolejne 20 lat. Może właśnie dlatego Józef dostał zbiorczo tańsze używane a
    > uto.

    Jak zaznaczono wyzej - mlodzi nie sa w stanie stwierdzic, czy beda tam zyc przez 20 lat, a chocby piec. Oraz przypuszczam, ze bylo to sporo wiecej niz kilkanascie tysiecy. Dwa szkla scienne, kominek i wszystko, co sie z nim wiaze, podlogi, docieplanie... a lazienke na gorze robiono ? Nie pamietam.

  • cynowapanienka 10.06.18, 19:30

    >
    > Jak zaznaczono wyzej - mlodzi nie sa w stanie stwierdzic, czy beda tam zyc prz
    > ez 20 lat, a chocby piec. Oraz przypuszczam, ze bylo to sporo wiecej niz kilkan
    > ascie tysiecy. Dwa szkla scienne, kominek i wszystko, co sie z nim wiaze, podlo
    > gi, docieplanie... a lazienke na gorze robiono ? Nie pamietam.

    Chyba jednak będą mieszkać... babcie zajmą się przychówkiem, potem odejdą do innego świata i cały dom zostanie dla Pałysów. Zresztą on już jest Doroty - więc to inwestycja "w małżeńskie", niezależnie od aspektów prawnych (do ślubu już doszło).
    Tak, cały remont musiał być duużo droższy niż kilkanaście tysięcy, ciekawe czy tańszy niż kupno kawalerki w Poznaniu? Pisałam o maksymalnym koszcie ścian. Młodzi mogli przeforsować ten pomysł wybierając skromniejsze wesele (i suknię ;) oraz starsze auto.
  • tt-tka 10.06.18, 19:41
    cynowapanienka napisał(a):



    >
    > Chyba jednak będą mieszkać... babcie zajmą się przychówkiem, potem odejdą do in
    > nego świata i cały dom zostanie dla Pałysów.

    W dzisiejszych czasach czlowiek idzie za praca... no, na pewno remontowali z zalozeniem, ze beda mieszkac i ze chca wlasnie tak, ale przesadzono to nie jest. Choc zycze :)


    > Tak, cały remont musiał być duużo droższy niż kilkanaście tysięcy, ciekawe czy
    > tańszy niż kupno kawalerki w Poznaniu?

    Nie mam pojecia. Siostra robila remont generalny mieszkania w bloku, taki, zeby juz bylo do smierci :) - nowa kuchnia, lazienka, czesc posadzek, poszla jedna sciana. Ale ogrzewania, okien itp nie wymieniala, nie kupowala mebli - poszlo ok. setki tysiecy. Z tym ze ona i za robocizne placila. Ale imho Jozwa tez musial (tzn Ida), sam wszystkiego, co tam zrobiono, nie bylby w stanie zrobic.
  • bupu 10.06.18, 19:38
    cynowapanienka napisał(a):

    > Od początku zastosowania hasła "szklany pałac" widzę, że pomysł Józwy i Dorotki
    > jest pracowicie równany z ziemią w kilku wątkach. Dlatego pytam o alternatywę.

    Przepraszam Cię bardzo, a przeczytałaś post, na który odpowiadasz? Bo wciąż polemizujesz energicznie z czymś, co tam NIE zostało napisane. Powtarzam: nikt nie czepia się remontu samego w sobie. Gdyby Józwa postanowił zwyczajnie zaadaptować poddasze nieużytkowe do celów mieszkalnych, nikt by nie mrugnął okiem. Tymczasem Józkorotki wybrały obłąkańczo drogą wersję adaptacji, skutkującą takoż wysokimi kosztami późniejszej eksploatacji. I tego się czepiamy. Nie samego pomysłu zamieszkania na poddaszu w Rumiankowie. Dlatego twoje alternatywy są radośnie bezsensowne, bo nie o to w calym wątku chodzi.

    > Szaleństwem czy fanaberią są w ich projekcie tylko przeszklone ściany, bo dach
    > , ogrzewanie, izolację i pewnie podłogę trzeba w takim stuletnim poddaszu i tak
    > wymienić. A przestrzeń doświetlić.

    Uprzejmie przypominam, że to poddasze nieużytkowe w sędziwym domu. Nie można tam sobie ot tak wybudować kominka, bo zwykły drewniany strop go nie utrzyma. Wzmocnienie tego stropu kosztuje. Bardzo dużo. Przeszklone szczyty też kosztują.

    Powtórzę się, ale ponieważ takie rozwiązani
    > e widziałam na żywo - pan domu ma na takim poddaszu gabinet, bez problemu ogrze
    > wany zimą, a rodzina należy do wyższej klasy średniej - to mogę przyjąć, że to
    > wykonalne.

    To ja krzyknę wielkim głosem: a czytaj, do kroćset, na co odpowiadasz waćpanna! Nikt nie podważa możliwości dogrzania takiego pomieszczenia, piszę to już któryś kolejny raz. Problemem jest tu koszt tego ogrzewania, zwłaszcza, że młode Pałysy wybrały do tego celu otwarty kominek, który jest grzewczo mało wydolny, a za to opałożerny. Ponadto państwa z wyższej klasy średniej może na przeszklone szczyty stać, ale młode Pałysy to dwoje studentów. Nie zarabiających.

    > Pytanie, dlaczego rodzice państwa młodych wyłożyli na to kilkanaście tysięcy -
    > taki remont robi się raz i młodzi Pałysowie mogą w tym domu spędzić z przychówk
    > iem kolejne 20 lat. Może właśnie dlatego Józef dostał zbiorczo tańsze używane a
    > uto.

    Kilkanaście tysięcy? Buahahaha. Z adaptacją stropu, budową kominka, wyburzaniem ścian szczytowych, montażem przeszkleń i całą wykończeniówką?
    Buahaha.
    MM nie napisała jak dokładnie przeszklono te szczyty, ale takie typowe, nieotwieralne przeszklenia w ramie stalowej zaczynają się od 1000 zet za metr kwadratowy szkła. PRzyjmując, że każdy szklony szczyt liczył sobie osiem metrów kwadratowych, Pałysowie na samo szklenie muszą wyłożyć 16 tysia. Bez montażu. Okna na wymiar w tych rozmiarach wyjdą ich chyba niewiele taniej.



    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • cynowapanienka 11.06.18, 00:17
    Bupu, nie mam siły Cię cytować - to Ty nie czytasz mnie dokładnie. Kilkanaście tysięcy na szklane ściany, nie na remont. O stropach i tym, co trzeba w stuletnim poddaszu wymienić też pisałam. Wszystko można sprowadzić do absurdu i powiedzieć, że każę Józefowi zbierać chrust na ogrzewanie do koszyka - da Ci to satysfakcję? Myślałam, że zastanawiamy się luźno jakby to mogło wyglądać w realnym życiu, a nie szukamy jedynej słusznej linii. Z mojej strony koniec dyskusji.
  • bupu 11.06.18, 10:30
    cynowapanienka napisał(a):

    > Bupu, nie mam siły Cię cytować - to Ty nie czytasz mnie dokładnie. Kilkanaście
    > tysięcy na szklane ściany, nie na remont. O stropach i tym, co trzeba w stuletn
    > im poddaszu wymienić też pisałam. Wszystko można sprowadzić do absurdu i powied
    > zieć, że każę Józefowi zbierać chrust na ogrzewanie do koszyka - da Ci to satys
    > fakcję? Myślałam, że zastanawiamy się luźno jakby to mogło wyglądać w realnym ż
    > yciu, a nie szukamy jedynej słusznej linii. Z mojej strony koniec dyskusji.

    Primo, nie sprowadzam niczego do absurdu. Secundo, z twojego postu, na który odpowiadałam, nie wynikalo jasno na co Palysy wyłożyły kilkanascie tysięcy, można było odczytać te kwotę jako całkowity koszt remontu. Tertio, w realnym życiu malzenstwo dwojga lekarzy, mające na głowie własny remont, kosztowną generalke, nie dawałoby synowi i synowej dziesiątek tysięcy na niepotrzebne a kosztowne rzeczy, bo nie mieliby ich skąd wziąć. A dwoje studenciakow na dorobku przeprowadziłoby adaptację poddasza jak najmniejszym kosztem. I o to nam się tu cały czas rozchodzi.


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • potworia 11.06.18, 10:46
    Bupu, w realu dzieją się rzeczy, o których się nie śniło autorkom młodzieżowych powieści. Przedstawiasz wersję najbardziej prawdopodobną, ale to nie znaczy, że jedyną prawdopodobną.
    Mojemu koledze rodzice lekarze sfinansowali podróż dookoła świata. O wiele tańsze niż najbardziej wymyślny remont to to nie było. W celowość i perspektywiczność takiej inwestycji nie wnikam. Mogę tylko po cichu pozazdraszczać;-)
  • tt-tka 11.06.18, 10:54
    Szpraszam, oczywiscie, ze dzieja sie rzeczy itp, zdarza sie, ze zycie przerasta wyobraznie. Nawet wyobraznie MM, w ktorej podobno wszystko sie miesci.
    Jednakowoz czy koledzy lekarze fundujac dziecku te podroz mieli wlasna rozbabrana inwestycje wymagajaca sporych nakladow oraz dwoje innych dzieci, w tym jedno u progu doroslosci ? Bo tu nie chodzi tylko o remont bardzo kosztowny a malo sensowny, chodzi o sytuacje, w jakiej to jest robione...Kontekst.
  • potworia 11.06.18, 11:25
    Nie wiem i szczerze mówiąc za późno, żeby się dowiadywać. Wyjazd kolegi wzbudził w naszym gronie pewną, podszytą zazdrością, sensację, ale zbiorowo założyliśmy, że jeśli płacą, to pewnie ich stać:)

    Ale ja tu próbuję sprowadzić kwestię z rejonów budowlanych do literatury i iej odbioru. Bo nie chodzi o to, że MM usiłowała opisać sytuację mieszkaniowo- finansową przeciętnego studenta z klasy średniej, ani nawet sporządzić studium tego konkretnego Pałysowo-Rumiankowego przypadku. Ona chciała dać swojemu ukochanemu Józinkowi "ładny domek", na jednym ogniu opiewając zarazem jego pracowitość, wrażliwość, zdolności, a do tego urodę wielkopolskiej wsi, jej tradycyjnego budownictwa oraz pochwałę wiejskiego życia. Widać też, jak bardzo "Ciotka..." jest kolejną przymiarką do zamknięcia cyklu swoistym "i żyli długo i szczęśliwie". A żeby mieli gdzie żyć, damy im fajne lokale, młodym partnerów/partnerki do rozrodu, starym - bezpieczne przystanie na łonie i zapowiedź długich lat w zdrowiu i miłości. Realizm jak z Koncertu Życzeń, który pasjami oglądałam w dzieciństwie. I takaż tonacja uczuciowa:)
    Czy ja to kupuję? Strych na pewno razi mnie najmniej. Mając w tle fabuły Gabę, która wyprowadza się na stare lata do Pulpetowej altanki i inne dziwa...
  • tt-tka 11.06.18, 11:39
    potworia napisał(a):

    > nie chodzi o to, że MM usiłowała opisać sytuację mieszkaniowo- fina
    > nsową przeciętnego studenta z klasy średniej, ani nawet sporządzić studium tego
    > konkretnego Pałysowo-Rumiankowego przypadku. Ona chciała dać swojemu ukochanem
    > u Józinkowi "ładny domek", na jednym ogniu opiewając zarazem jego pracowitość,
    > wrażliwość, zdolności, a do tego urodę wielkopolskiej wsi, jej tradycyjnego bud
    > ownictwa oraz pochwałę wiejskiego życia.

    Nie no, rozumiemy, co ona chciala :)
    Tylko jak sie pisze powiesci okreslane jako realistyczne, to sie nie pisze bajek. A gdy probuje sie to polaczyc ... sa tacy, ktorym sie to udaje, z powodzeniem. Ale MM do nich nie nalezy.


    >Widać też, jak bardzo "Ciotka..." jest
    > kolejną przymiarką do zamknięcia cyklu swoistym "i żyli długo i szczęśliwie".
    > A żeby mieli gdzie żyć, damy im fajne lokale, młodym partnerów/partnerki do roz
    > rodu, starym - bezpieczne przystanie na łonie i zapowiedź długich lat w zdrowiu
    > i miłości.

    I gdybyz tym zakonczyla w pore, nim sie pojawily konie w porzeczkach, szalet i pare innych rzeczy... Umiar, umiar i jeszcze raz umiar :)



  • bupu 11.06.18, 11:26
    potworia napisał(a):

    > Bupu, w realu dzieją się rzeczy, o których się nie śniło autorkom młodzieżowyc
    > h powieści. Przedstawiasz wersję najbardziej prawdopodobną, ale to nie znaczy,
    > że jedyną prawdopodobną.
    > Mojemu koledze rodzice lekarze sfinansowali podróż dookoła świata. O wiele tańs
    > ze niż najbardziej wymyślny remont to to nie było. W celowość i perspektywiczno
    > ść takiej inwestycji nie wnikam. Mogę tylko po cichu pozazdraszczać;-)

    A czy ci koledzy lekarze mieli na głowie remont generalny kompletnej ruiny i prócz tego syna jeszcze dwoje dzieci na utrzymaniu?


    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • potworia 11.06.18, 11:58
    A czy ty jakkolwiek jesteś zainteresowana wymianą opinii? Jeśli tak, to przeczytaj moją odpowiedź
    Tt-tce na mniej więcej tę samą uwagę.
  • tt-tka 11.06.18, 12:03
    potworia napisał(a):

    > A czy ty jakkolwiek jesteś zainteresowana wymianą opinii? Jeśli tak, to przeczy
    > taj moją odpowiedź
    > Tt-tce na mniej więcej tę samą uwagę.


    Bupu pisala swoj post w tym samym czasie gdy Ty odpowiedz :), minuta roznicy. Nie miala okazji przeczytac. Przed zamieszczeniem swojego, znaczy, bo tak w ogole to Bupu czyta, a nawet jako jedna z nielicznych zawsze cytuje.
  • potworia 11.06.18, 12:07
    tt-tka napisała:

    > potworia napisał(a):
    >
    > > A czy ty jakkolwiek jesteś zainteresowana wymianą opinii? Jeśli tak, to p
    > rzeczy
    > > taj moją odpowiedź
    > > Tt-tce na mniej więcej tę samą uwagę.
    >
    >
    > Bupu pisala swoj post w tym samym czasie gdy Ty odpowiedz :), minuta roznicy. N
    > ie miala okazji przeczytac. Przed zamieszczeniem swojego, znaczy, bo tak w ogol
    > e to Bupu czyta, a nawet jako jedna z nielicznych zawsze cytuje.

    Aaa, rzeczywiście. Sorry o minutę:)
  • krystalla 23.06.18, 11:44
    cynowapanienka napisał(a):

    bo dach, ogrzewanie, izolację i pewnie podłogę trzeba w takim stuletnim poddaszu i tak
    > wymienić.

    Ja tylko cichutko nadmienię, że to raczej żadne poddasze (w sensie : użytkowe) nie było, to strych po prostu. Zapewne nieogrzewany(po co??), niedocieplony, bez sufitu itd. Strych po prostu, żarówka na kablu i tyle.
  • przymrozki 23.06.18, 14:10
    krystalla napisała:

    > Ja tylko cichutko nadmienię, że to raczej żadne poddasze (w sensie : użytkowe)
    > nie było, to strych po prostu. Zapewne nieogrzewany(po co??), niedocieplony, be
    > z sufitu itd. Strych po prostu, żarówka na kablu i tyle.

    Niekoniecznie tak musiało być. Jeżeli dół był za mały, żeby wygodnie pomieścić cztery osoby (dwie babcie i młodych Pałysów), a jeszcze od jakiegoś czasu dorabiano tam sobie agroturystyką, to strych mógł pełnić funkcje mieszkalne już wcześniej. Tam przecież do niedawna mieszkało dwoje więcej dorosłych - dziadek i mama Dorotki. A kiedy Dorota została sama z babciami przeprowadzka na dół była logiczna, chociażby ze względu na ogrzewanie, sprzątanie etc. Nie tylko chorobliwie skąpe babcie wpadłyby na taki pomysł.

  • tt-tka 23.06.18, 14:45
    Kiedy mieszkal dziadek i mama , to nie mieszkala Wikta. Imo strych nie byl wczesniej zamieszkany, nie bylo tam rowniez agroturystyki, tylko po prostu wynajmowany wolny (zwolniony przez smierc/wyjazd kogos z mieszkancow) pokoj.

    Poza podlogami, ociepleniem etc trzeba bylo, przy tej budowie kominka wzmocnic strop, co jest robota rujnujaca - i finansowo, i w sensie prac budowlanych i sprzatania po nich. Inny system ogrzewania mogl sie obyc bez ruszania stropu.
  • bupu 23.06.18, 17:21
    przymrozki napisała:

    > Niekoniecznie tak musiało być. Jeżeli dół był za mały, żeby wygodnie pomieścić
    > cztery osoby (dwie babcie i młodych Pałysów), a jeszcze od jakiegoś czasu dorab
    > iano tam sobie agroturystyką, to strych mógł pełnić funkcje mieszkalne już wcze
    > śniej. Tam przecież do niedawna mieszkało dwoje więcej dorosłych - dziadek i ma
    > ma Dorotki. A kiedy Dorota została sama z babciami przeprowadzka na dół była lo
    > giczna, chociażby ze względu na ogrzewanie, sprzątanie etc. Nie tylko chorobliw
    > ie skąpe babcie wpadłyby na taki pomysł.

    Po raz enty zasugeruję by jednak trzymać się tego, co napisała autorka. A napisała, że to, co Józek zaadaptował na pomieszkanie było niegdyś mrocznym strychem, wyposażonym w jedno okienko w każdej ścianie szczytowej. Czyli nie, to NIE BYŁO poddasze użytkowe.
    --
    Wiedźma
    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
    http://archiwumpanahyde.laa.pl/
  • przymrozki 10.06.18, 09:58
    tt-tka napisała:

    > Rzecz w tym - co moze przeoczylas - ze ten dom nie jest wlasnoscia studenta
    > Jozwy Palysa
    . To dom Deroty, jej przedslubna wlasnosc i remont dokon
    > ywany jest tez przed slubem. Inaczej mowiac stare Palysy laduja swoje pieniadze
    > w cudze. Podejrzewam zreszta, ze i Ruinka pozoszala notarialnie wlasnoscia Der
    > oty i Ida robi remont cudzego domu. bedzoe go uzytkowac, oczywiscie, ale miec
    > nie bedzie.
    > Bogaci ludzie, a nawet tylko zamozni, sa tacy m. in. dlatego, ze umieja liczyc
    > i zadbac o swoje.

    Pałysowie musieliby założyć, że Dorota jest chytra, przebiegła i tylko patrzy, jak położyć łapę na pałysowym złocie. Ludzie tak nie myślą, a już zwłaszcza ludzie zakochani, i to nawet jeżeli mają po temu podstawy. Stąd na przykład tak niska popularność intercyz. A tutaj w sumie podstaw nie ma - Dorotka raczej jest wzorem uczciwości i prędzej by sobie odjęła od ust niż komuś zabrała.

    A z przedślubnymi darowiznami jest ten problem, że trzeba od nich zapłacić wysoki podatek. Na dodatek podatek idzie na zmarnowanie, bo po ślubie ta sama darowizna byłaby z podatku zwolniona. Więc rozsądnie i oszczędnie jest poczekać z ewentualnym przepisaniem ruinki na Idę do czasów poślubnych.
  • reveiled 10.06.18, 10:20
    "A z przedślubnymi darowiznami jest ten problem, że trzeba od nich zapłacić wysoki podatek. Na dodatek podatek idzie na zmarnowanie, bo po ślubie ta sama darowizna byłaby z podatku zwolniona."
    A to ciekawe, nigdy o tym nie slyszalam, mozesz wytlumaczyc jak to dziala i dlaczego?
  • dakota77 10.06.18, 10:41
    reveiled napisał(a):

    > "A z przedślubnymi darowiznami jest ten problem, że trzeba od nich zapłacić wys
    > oki podatek. Na dodatek podatek idzie na zmarnowanie, bo po ślubie ta sama daro
    > wizna byłaby z podatku zwolniona."
    > A to ciekawe, nigdy o tym nie slyszalam, mozesz wytlumaczyc jak to dziala i dla
    > czego?

    Chodzi o to, ze zwolniona z podatku od darowizny jest najblizsza rodzina: malzonek, dzieci, rodzenstwo, rodzice, dziadkowie.

    Ale w przypadku Ruinki, zeby nie obarczyc tego podatkiem, Dorotka musialaby dac te nieruchmosc Jozkowi. Tesciowe nie mieszcza sie w tej grupie najblizszej rodziny.




    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • reveiled 10.06.18, 12:41
    "Ale w przypadku Ruinki, zeby nie obarczyc tego podatkiem, Dorotka musialaby dac te nieruchmosc Jozkowi. Tesciowe nie mieszcza sie w tej grupie najblizszej rodziny."
    A Jozek pewnie moglby dac matce, tak?
  • tt-tka 10.06.18, 13:11
    reveiled napisał(a):

    > "Ale w przypadku Ruinki, zeby nie obarczyc tego podatkiem, Dorotka musialaby da
    > c te nieruchmosc Jozkowi. Tesciowe nie mieszcza sie w tej grupie najblizszej ro
    > dziny."
    > A Jozek pewnie moglby dac matce, tak?

    Pewnie moglby, ale przeciez sa i inne mozliwosci - nie darowizna, nie odpisanie, a np uzyczenie (nieodplatne) na okreslona liczbe lat; umowa dzierzawna; nie wiem, jak to teraz wyglada z dzierzawa wieczysta, ale rozwiazan nieopodatkowanych znalazloby sie troche.
  • przymrozki 10.06.18, 13:28
    tt-tka napisała:

    > Pewnie moglby, ale przeciez sa i inne mozliwosci - nie darowizna, nie odpisanie
    > , a np uzyczenie (nieodplatne) na okreslona liczbe lat; umowa dzierzawna; nie w
    > iem, jak to teraz wyglada z dzierzawa wieczysta, ale rozwiazan nieopodatkowanyc
    > h znalazloby sie troche.

    Czy bezpłatne użytkowanie na pewno jest zwolnione z podatku? Wydaje mi się, że Urząd Skarbowy uznałby to jednak za przychód.

    Zresztą, nieważne, to książka dla dzieci, nie podręcznik prawa podatkowego. Tylko tak na logikę - ludzie w takiej sytuacji życiowej zwykle nie załatwiają formalnie przejścia własności, a już na pewno nie w czasie, w którym darowizna byłaby obciążona wyższym podatkiem. Pewnie Ida mieszka w ruince, bo jej Dorota pozwoliła, a Dorota robi sobie szklane ściany, bo jej Ida na ten cel sypnęła groszem. Póki Dorota nie pójdzie w tany z Bogatką, nikt się nie będzie zagłębiał w temat majątku młodych Pałysów od strony prawnej.

    No, chyba, że Ida przepulta na ruinkę całą swą majętność i nic nie zostawi w spadku. Wtedy Łucja i Kazimierz mogliby mieć uzasadnione pretensje do Józka.
  • tt-tka 10.06.18, 13:35
    Niekoniecznie Ida przeputa... tzn nie trzeba az sprawy spadkowej po niej samej, zeby zaczely sie rodzinne tarcia.
    Lucja ma 19 lat. Za minute malzenstwo, zgodnie z neojecjadowym trendem. Czy Palysy splukane na dwa remonty beda w stanie wyposazyc ja tak jak Jozka ? Czy ona to przelknie ?

    Ksiazka jest w zalozeniu przynajmniej dla mlodziezy i wlasnie dlatego mam obiekcje. Takie stawianie sprawy - wszystko, czego sobie zamarzysz i na pewno na wszystko starczy to nie jest dobre przeslanie.
  • przymrozki 10.06.18, 13:45
    tt-tka napisała:

    > Niekoniecznie Ida przeputa... tzn nie trzeba az sprawy spadkowej po niej samej,
    > zeby zaczely sie rodzinne tarcia.
    > Lucja ma 19 lat. Za minute malzenstwo, zgodnie z neojecjadowym trendem. Czy Pal
    > ysy splukane na dwa remonty beda w stanie wyposazyc ja tak jak Jozka ? Czy ona
    > to przelknie ?

    No, tu jest problem. Bo nawet jeżeli Józek nie dostał grubych milionów i Łucja mogłaby dostać zbliżoną kwotę, to jednak duża część majątku rodziców idzie na osobisty majątek Doroty (ruinka będzie jej majątkiem odrębnym, bo nabyła ją w drodze darowizny i to przez zawarciem małżeństwa). Czyli w razie rozwodu, Józek by do ruinki praw by nie miał, a Ida tylko w zakresie, w jakim przyczyniła się do wzrostu wartości nieruchomości.
  • tt-tka 10.06.18, 16:00
    przymrozki napisała:


    > Czyli w razie rozwodu

    Wiesz, o rozwodzie to ja w ogole nie myslalam, nie w j i nie ta para :)
    O niedojsciu malzenstwa do skutku tez nie, juz sie pobrali.
    Ale zdarzaja sie inne wypadki losowe, smierc, zaginiecie, rozstanie niesformalizowane - i w kazdym z nich Palysowie zostaja z reka w nocniku.
  • przymrozki 10.06.18, 16:25
    tt-tka napisała:

    > Ale zdarzaja sie inne wypadki losowe, smierc, zaginiecie, rozstanie niesformali
    > zowane - i w kazdym z nich Palysowie zostaja z reka w nocniku.

    No tak do końca w nocniku to nie. Jednak jest coś takiego jak bezpodstawne wzbogacenie i Pałysowie, wydając pieniądze na zwiększenie wartości nieruchomości Doroty, mogą swój wkład odzyskać. Ale wiadomo, że w wypadku śmierci lub zaginięcia Józka nie poszliby do rozpaczającej Doroty po pieniądze. Zresztą, i Dorota by ich z ruinki nie wyrzuciła.

    Stratni byliby tylko Łucja i Kazik, bo ruinkę, w tym wkład ich rodziców, odziedziczą tylko dzieci Doroty (które w przypadku śmierci lub zaginięcia Józinka, w ogóle mogą nie być małymi Pałysami, więc nawet nie można powiedzieć, że wszystko zostało w rodzinie).
  • tt-tka 10.06.18, 16:38
    przymrozki napisała:


    >
    > No tak do końca w nocniku to nie. Jednak jest coś takiego jak bezpodstawne wzbo
    > gacenie i Pałysowie, wydając pieniądze na zwiększenie wartości nieruchomości Do
    > roty, mogą swój wkład odzyskać.

    Moga sie starac odzyskac. Wynik niepewny, oraz raczej tych staran nie podejma.

    Zresztą, i Dorota by
    > ich z ruinki nie wyrzuciła.

    Na razie nie, ale przeciez na Rumiankowie swiat sie nie konczy... babcie wiecznie zyc nie beda, Dorota moze powtornie wyjsc za maz, moze znalezc prace w innym regionie i zechciec wyzbyc sie wlosci.

    Palysow sprawa (o doroslych mowie, Lucja i Ziutek to odrebne zagadnienie) - ja bym pieniedzy bez zabezpieczenia nie wylozyla tak lekka reka. Ale tam, w jezywersum, nikt zdaje sie nie myslec o przyszlosci w sensie potrzeb finansowych na starosc. Niech sie o to martwi w razie potrzeby rodzina - no i rodzina sie martwi, oraz daje rade, pokí co (Pulpa). Gdybyz to nie bylo tak czesto zawodne...
  • przymrozki 10.06.18, 16:45
    tt-tka napisała:

    > > No tak do końca w nocniku to nie. Jednak jest coś takiego jak bezpodstawn
    > e wzbo
    > > gacenie i Pałysowie, wydając pieniądze na zwiększenie wartości nieruchomo
    > ści Do
    > > roty, mogą swój wkład odzyskać.
    >
    > Moga sie starac odzyskac. Wynik niepewny, oraz raczej tych staran nie po
    > dejma.

    Coś tam zawsze odzyskają, o ile pójdą do sądu. Bo sprawa jest mocno typowa. Wartość ruinki wzrosła o, powiedzmy, 20 tysięcy i o tyle bezpodstawnie wzbogaciła się Dorota.

    Tylko że, no właśnie, już widzę, jak Ida idzie do wdowy po kasę. "Józinek pochowany, nie jesteś już moją synową, oddawaj każdy grosz, który ci dałam, kiedy jeszcze myślałam, że to ty umrzesz pierwsza".
  • tt-tka 10.06.18, 16:48
    przymrozki napisała:

    > Coś tam zawsze odzyskają, o ile pójdą do sądu. Bo sprawa jest mocno typowa. War
    > tość ruinki wzrosła o, powiedzmy, 20 tysięcy i o tyle bezpodstawnie wzbogaciła
    > się Dorota.

    Co do ruinki, to tak, myslalam raczej o wkladach w dom Rumiankowny, na odzyskanie ktorych szanse sa marne.



  • przymrozki 10.06.18, 10:48
    reveiled napisał(a):

    > "A z przedślubnymi darowiznami jest ten problem, że trzeba od nich zapłacić wys
    > oki podatek. Na dodatek podatek idzie na zmarnowanie, bo po ślubie ta sama daro
    > wizna byłaby z podatku zwolniona."
    > A to ciekawe, nigdy o tym nie slyszalam, mozesz wytlumaczyc jak to dziala i dla
    > czego?

    Zasada jest taka, że od darowizn płaci się podatek. Z podatku jest zwolniona najbliższa rodzina (czyli małżonek, dzieci, wnuki, rodzice, dziadkowie, macocha, ojczym, pasierbowie - art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn). Czyli gdyby Dorota darowała ruinkę mężowi, Józek nie płaciłby nic.

    Stawka podatku poza najbliższą rodziną zależy od stopnia pokrewieństwa/powinowactwa. Bliższa rodzina płaci mniejszy podatek, bo ustawodawca zakłada, że przekazywanie majątku w ramach rodziny jest naturalne, niepodejrzane i ogólnie nie ma co na tym kłaść państwowej łapy. Przynajmniej nie za bardzo. A darowanie majątku obcym na żadne przywileje i ulgi nie zasługuje. Dostałeś za darmo, to płać państwu.

    Załóżmy, że ruinka jest warta 10 tys. zł. Zgodnie z art. 15 ustawy, Ida, jako teściowa łapie się do I grupy podatkowej, więc zapłaci 3% podatku. Ida, jako matka chłopaka Doroty byłaby w III grupie podatkowej i musiałaby zapłacić 12%. Ale to jeszcze stosunkowo niewielka różnica.

    Gdyby ruinka była, na przykład ze względu na atrakcyjną działkę nad jeziorem, warta ponad 20 556 zł, Ida jako teściowa zapłaciłaby 822 zł i 20 groszy plus 7% nadwyżki ponad te 20 556 zł. Ida jako obca osoba (matka chłopaka) musiałaby wyłożyć 2877 zł 90 gr plus 20% nadwyżki ponad 20 556 zł.
  • tt-tka 10.06.18, 12:13
    przymrozki napisała:


    > Pałysowie musieliby założyć, że Dorota jest chytra, przebiegła i tylko patrzy,
    > jak położyć łapę na pałysowym złocie.

    Niekoniecznie. Moze sie zdarzyc rozwod, ale tez wypadek czy inne nieszczescie.

    >Ludzie tak nie myślą, a już zwłaszcza lud
    > zie zakochani,

    Tu bym sie nie zgodzila. Bywam m. in. na zyciu rodzinnym i ludzie czesto tak mysla /uwazaja za duzy blad, gdy jedna ze stron w zwiazku nie zadba o zabezpieczenie swojej (wspol)wlasnosci, wkladow, praw majatkowych.




    . A tutaj w sumie podstaw nie ma - Dorotka raczej jest
    > wzorem uczciwości i prędzej by sobie odjęła od ust niż komuś zabrała.

    Nie znamy charakteru Doroty, pozwole sobie zauwazyc. Ona niemal sie nie odzywa. baqbcie sa skape i zachlanne, to wiemy, ale jaka jest ona ?


    > A z przedślubnymi darowiznami jest ten problem, że trzeba od nich zapłacić wyso
    > ki podatek.
    Więc rozsądnie i oszczędnie jest poczekać z ew
    > entualnym przepisaniem ruinki na Idę do czasów poślubnych.

    Moze... a zostalo to przepisane ? :)
  • miodowocytrynowa 10.06.18, 12:25
    Babcie oprócz tego, że skąpe i zachłanne- to sa cwane, sprytne, bezczelne tupeciary- vide wysyłanie letniczki aby szorowała się w jeziorze a nie pod domowym prysznicem. Wy wierzycie, że one pozwoliłyby aby Dorotka oddała ruinkę za darmo?
  • przymrozki 10.06.18, 12:42
    tt-tka napisała:

    > przymrozki napisała:
    >
    >
    > > Pałysowie musieliby założyć, że Dorota jest chytra, przebiegła i tylko pa
    > trzy,
    > > jak położyć łapę na pałysowym złocie.
    >
    > Niekoniecznie. Moze sie zdarzyc rozwod, ale tez wypadek czy inne nieszczescie.

    No jednak nie mamy w Polsce tradycji zabezpieczenia swoich interesów przy stosunkach rodzinnych. Raczej zakłada się, że rodzina nie oszuka. Józinek i jego rodzice musieliby być, jak na standardy ogólne, ponadprzeciętnie nieufni, zapobiegliwi i dbający o pieniądze. A wiemy, że nie są to cechy Borejków.

    I też nie jest tak, że w razie zerwania zaręczyn Józek zostałby z niczym. Zaręczyny są umową cywilnoprawną (tak jest) i w razie rozwiązania umowy, Józinek miałby roszczenie o zwrot pieniędzy zainwestowanych np. we wspólne mieszkanie czy organizację wesela. Wszystkiego by nie odzyskał, wiadomo, a czasu straconego na remont to już na pewno, ale darowiznę od własnych rodziców już tak. Gdyby Józinek umarł, a Pałysowie chcieliby odzyskać pieniądze zainwestowane w dom Doroty (inna rzecz, że już widzę, jak by chcieli...) to też by mogli.
  • tt-tka 10.06.18, 13:06
    przymrozki napisała:


    >
    > No jednak nie mamy w Polsce tradycji zabezpieczenia swoich interesów przy stosu
    > nkach rodzinnych. Raczej zakłada się, że rodzina nie oszuka.

    Serio ? A te wszystkie sprawy sadowe i pozasadowe, wieloletnie szarpanie sie o poczynione wklady, o podzial majatku ?
    Coraz czesciej ludzie wiazac sie zabezpieczaja swoj przedmalzenski dorobek, a rodzina/rodzice dajac duzy wklad wymaga odnotownia tego w papierach. I dobrze, uwazam. Kochajmy sie jak bracia (z braterska miloscia tez roznie bywa, nawiasem mowiac), ale rachunki prowadzmy starannie.

    Józinek i jego rod
    > zice musieliby być, jak na standardy ogólne, ponadprzeciętnie nieufni, zapobieg
    > liwi i dbający o pieniądze. A wiemy, że nie są to cechy Borejków.

    Fakt. Aczkolwek np Palys to nie Borejko, no ale tez pod wplywem :)

    Moja propozycja byla odpowiedzia na pytanie Cynowej Panienki, co my bysmy, skoro zamozni rodzice maja zwyczaj wyposazac dzieci :)

    . No i ja, wkladajac pieniadze w remont cudzego domu zadbalabym, zeby albo syn zostal dopisany jako wspolwlasciciel, albo ja jako udzialowczyni, czy to w domu, czy innej nieruchomosci.


    >
    > I też nie jest tak, że w razie zerwania zaręczyn Józek zostałby z niczym. Zaręc
    > zyny są umową cywilnoprawną (tak jest) i w razie rozwiązania umowy, Józinek mia
    > łby roszczenie o zwrot pieniędzy zainwestowanych np. we wspólne mieszkanie czy
    > organizację wesela.

    Bagatelka, musialby miec na to dokumenty - faktury na swoje lub Idy nazwisko. Za czesto widywalam sytuacje, gdy takie wklady sad potraktowal jako darowizne bezwarunkowa, bo podkladek nie bylo.


  • przymrozki 10.06.18, 13:32
    tt-tka napisała:

    > przymrozki napisała:

    > > I też nie jest tak, że w razie zerwania zaręczyn Józek zostałby z niczym.
    > Zaręc
    > > zyny są umową cywilnoprawną (tak jest) i w razie rozwiązania umowy, Józin
    > ek mia
    > > łby roszczenie o zwrot pieniędzy zainwestowanych np. we wspólne mieszkani
    > e czy
    > > organizację wesela.
    >
    > Bagatelka, musialby miec na to dokumenty - faktury na swoje lub Idy nazwisko. Z
    > a czesto widywalam sytuacje, gdy takie wklady sad potraktowal jako darowizne be
    > zwarunkowa, bo podkladek nie bylo.

    Faktury to nie, ale musiałby wykazywać przed sądem, że nakładów by nie poczynił, gdyby wiedział, że do ślubu nie dojdzie. W przypadku kasy od rodziców byłoby to łatwe (a wysokość darowizny pewnie będzie łatwo wykazać, przecież to będzie szło z konta bankowego), natomiast niekoniecznie odzyskałby wszystkie pieniądze włożone w związek z Dorotą. Bo tak to nie ma, że kto rzuca chłopaka, musi mu zwrócić za wszystkie bilety autobusowe na dojazd i wszystkie 3,50 za kawę z automatu.
  • lord_vmordevol 11.06.18, 12:01
    cynowapanienka napisał(a):

    > A ja właśnie taki dom z przeszklonymi szczytami widziałam, nawet odwiedzałam -
    > koło Poznania. Zrobiony wcale nie ostatnio, we wczesnych latach 2000. Przestrze
    > ń przeszklona jest przedzielona na kilka segmentów ramami. Jak się robi zwykłe

    TSD taki szklany trójkąt jako ściana szczytowa, albo i nawet jako lukarna, to brzyćkie jest okrutnie. Trójkątne lufciki w szczycie pod kalenicą to i owszem, ale normalnej powierzchni okna w kształcie trójkąta? Apage.

  • przymrozki 09.06.18, 15:42
    tt-tka napisała:

    > A wyjecie dwoch scian i wstawienie szklanych to nie tylko duza robota (praktyka
    > przy rozbudowie stajni u wujka nie wystarczy) i ogromne koszty, ale i - przyna
    > jmniej dla Idy - nonsens.

    Ale, o ile Ida nie nakłamała w mailach, wiemy, że Pałysowa nie powiedziała młodym, że uważa ich szklane ściany za nonsens. Uznała, że sami w końcu zrozumieją, że potrzeba im jakieś rolety i nie trzeba ich w tym procesie myślowym wyręczać.

    Poza tym szklany dom był wizją Józka. Ale to niekoniecznie znaczy, że nie dostał od rodziców "na remont według uznania". To by może nawet trochę tłumaczyło biedny prezent ślubny (żeby się zamożni rodzice szarpnęli tylko na udział w używanym samochodzie, no kaman).

  • tt-tka 09.06.18, 15:50
    przymrozki napisała:




    > Ale, o ile Ida nie nakłamała w mailach, wiemy, że Pałysowa nie powiedziała młod
    > ym, że uważa ich szklane ściany za nonsens. Uznała, że sami w końcu zrozumieją,
    > że potrzeba im jakieś rolety i nie trzeba ich w tym procesie myślowym wyręczać

    Nie powiedziala, ale uwaza. A placi ona.
  • potworia 09.06.18, 15:54
    Jak słusznie zauważono poniżej, obszerna dyskusja na ten temat się odbywszy gdzie indziej i kiedy indziej.
    Poprzestańmy na tym, że jednym dziwne, innym nie. Pax.
  • przymrozki 09.06.18, 16:12
    tt-tka napisała:

    > Nie powiedziala, ale uwaza. A placi ona.

    A to akurat byłby przejaw zdrowego układu - daję dziecku pieniądze na mieszkanie, tyle, ile mogę, ale staram się nie wtrącać w jego estetyczne wybory. Inna rzecz, że "hej, a czy pomyśleliście, czy pokój wam się nie będzie nagrzewać" można wtrącić jako życzliwą radę i nie jest to wtrącanie się. Moim zdaniem. No ale Ida uznaje tylko skrajności. Albo rzuca musztardą, albo milczy jak grób.
  • dakota77 09.06.18, 14:37
    I remont struchu, i finanse lub ich brak obu mlodych par w CZ byly juz obficie dyskutowane :)

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • zuzudanslemetro 09.06.18, 16:41
    Tytuł wątku przeczytałam: "Rejmont na strychu u Józinka" i poważnie zaczęłam się zastanawiać, ale że co?...
  • potworia 09.06.18, 16:48
    Zuzu! A już cię w myślach nazywałam "nieodżałowaną":-))
  • zuzudanslemetro 10.06.18, 07:46
    Potworia, jestem, jestem, nawet zdarza mi się czytywać jak widać. Ale nie mam czasu za bardzo się udzielać :)
  • tt-tka 09.06.18, 16:52
    zuzudanslemetro napisała:

    > Tytuł wątku przeczytałam: "Rejmont na strychu u Józinka" i poważnie zaczęłam si
    > ę zastanawiać, ale że co?...

    :D
    A to mogloby byc ciekawe... miescki lachmytek (ale z posagiem !) bierze gospodarska corke (dziedziczke !) z dobrodziejstwem inwentarza, czyli z chalupa i babciami na wycugu... napiszesz ? :)
  • miodowocytrynowa 10.06.18, 20:38
    Usmierciłyście juz Józwę??? hahaha.
  • przymrozki 10.06.18, 22:37
    miodowocytrynowa napisała:

    > Usmierciłyście juz Józwę??? hahaha.

    Wiadomo, mówimy o postaciach z Jeżycjady. Będą żyć długo i szczęśliwie, będą się kochać jak dzikie szczury, a jak im zabraknie przestrzeni mieszkalnej, to im ta przestrzeń wypączkuje. Dorota nigdy Józinka nie opuści, a jej życie będzie dokładnie takie, jak sobie zaplanowała w wieku szesnastu lat.

    Natomiast tutaj zastanawiamy się, co by było, gdybyśmy rozmawiali o ludziach istniejących rzeczywiście. I ja w zasadzie rozumiem zastrzeżenie Tt-tki. Kobieta po pięćdziesiątce, matka trojga dzieci, ładująca gros oszczędności w, najprawdopodobniej, majątek osobisty synowej i to jeszcze synowej, która ma lat 19 i świata widziała tyle, co za szybą PKSu do Poznania. Uzależnienie finansowej płynności rodziny od stałości i przewidywalności życiowych wyborów i celów Dorotki jest jednak działaniem bardziej ryzykownym niż zakup ziemi i budowa domu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka