Dodaj do ulubionych

Siesicka vs Musierowicz

06.08.18, 21:09
Sezon ogórkowy w pełni, forum na wakacjach, więc proponuję umiarkowany wysiłek intelektualny i lekki (mam nadzieję) temat porównawczy.
Odświeżam sobie ostatnio twórczość Krystyny Siesickiej, którą w nastolęctwie lubiłam chyba nawet bardziej niż Musierowicz. Znalazłam też zupełnie nowe książki, pisane aż do 2010 roku (autorka zmarła w 2015). Co mnie w nich zdumiewa, to fakt, że z biegiem czasu stają się one coraz mniej dydaktyczne, a przedstawione w nich postacie coraz bardziej niejednoznaczne i wielowymiarowe. Pojawiają się także wątki współczesnych problemów - rozwody, rodziny patchworkowe, zaburzenia odżywania, konflikty międzypokoleniowe, czy też - przedstawione w sposób nieco naiwny z dzisiejszego punktu widzenia - narkotyki. Z drugiej strony, te powieści mają w sobie jednak - podobnie, jak u Musierowicz - dużo z eskapistycznej bajki.
A Wy, jak sądzicie, da się Siesicką jakoś porównać/zestawić z Musierowicz? Czytacie w ogóle Siesicką?
Edytor zaawansowany
  • tt-tka 07.08.18, 01:05
    Czytalam z mlodu, czasem wracam. Do tych dawnych, pozniejszych nie znam.
    Porownalam i wyszlo mi, ze Siesicka czytywalam, bo byla problemowa, czyli zeby pomyslec, a Musierowicz dla przyjemnosci. Z czasem przyjemnosc znikla, a pojawila sie irytacja i narasta :)
  • jakgdyby.nigdynic 09.08.18, 22:13
    tt-tka napisała:

    > Czytalam z mlodu, czasem wracam. Do tych dawnych, pozniejszych nie znam.
    > Porownalam i wyszlo mi, ze Siesicka czytywalam, bo byla problemowa, czyli zeby
    > pomyslec, a Musierowicz dla przyjemnosci. Z czasem przyjemnosc znikla, a pojaw
    > ila sie irytacja i narasta :)

    To spróbuj tt-tko i nowe, polecam, bo to dość miła i lekka lektura. Idealna na wakacje. Byłabym ciekawa, jak też się ona pod twoim krytycznym okiem ukaże.
  • tt-tka 09.08.18, 22:20
    Poczytam, boscie mnie zachecily :)
    Niepredko to bedzie, bo dopiero jesienia - chyba ze kto ma i uzyczy e-wersji :) - ale przeczytam.

    A z tych dawnych chyba najbardziej lubilam Fotoplastykon i Sabat czarownic. Krotkie formy, a problemow (postawionych ! niekoniecznie dydaktycznie rozwiazywanych) jak zelaza w jablku.
  • agnieszka_azj 07.08.18, 12:51
    Czytałam Siesicką jako nastolatka, później uznałam, że wyrosłam z jej książek. Ostatnią była chyba "Moja droga Aleksandro". Wróciłam jako dorosła osoba - też ze zdziwieniem konstatując, że ona nadal pisze ;-) Jeszcze większym zdziwieniem było to, że pisze zupełnie inaczej niż wcześniej. Piszą recenzję jej ostatniej książki czyli "Powiem Julce" dokonałam takiego podziału jej twórczości: "Te, które czytałam jako nastolatka, to były proste historie, najczęściej dotyczące pierwszej miłości, mocno osadzone w wielkomiejskich (warszawskich) realiach tamtych czasów. Ten okres w twórczości Krystyny Siesickiej można nazwać matczynym. Jej dzieci, a ma ich pięcioro, były wtedy w wieku jej czytelników i nawet jeśli (co zawsze podkreśla) nie pisała o nich, to sprawy nastolatków były jej codziennością.

    Książki z okresu babciowo – prabaciowego (stan aktualny: trzynaścioro wnuków i siedmioro prawnuków ) najczęściej dzieją się w małych miasteczkach, w starych domach, umeblowanych równie starymi meblami, w których pija się herbatę w porcelanowych filiżankach. Wśród bohaterów pierwszoplanowych, obok nastolatków, pojawiają się ludzie starsi, a same historie są... najkrócej mówiąc.. pokręcone ;-) Często przenikają się w nich plany realne i fikcyjne, czasem trudno się zorientować, co jest powieścią właściwą, a co - powieścią w powieści."

    Z Musierowicz jest o tyle podobnie, że też zaczynała w w okresie "matczynym" - kiedy mieszkała w Poznaniu i miała kontakt z żywymi rówieśnikami swoich bohaterów. Teraz jest w okresie "babcinym", ale (w przeciwieństwie do Siesickiej) IMO nie znalazła odpowiedniego stylu na ten czas. Nadal usiłuje pisać tak samo, ale nie wychodzi jej to tak samo :-(

    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • rosynanta 08.08.18, 09:59
    agnieszka_azj napisała:

    > Czytałam Siesicką jako nastolatka, później uznałam, że wyrosłam z jej książek.
    [ciach]

    Dobre porównanie i zgadzam się! :)
    Taki podział bym zrobiła: od Zapałki do Moja droga Aleksandro, a potem od Chwileczkę, Walerio aż do Ulicy Świętego Wawrzyńca. I powiedziałabym, że brak jednej grupy bohaterów dobrze zrobił powieściom Siesickiej. Niektóre z tych nowszych są fajne, niektóre nieco mniej, wiele się nie spina specjalnie ("Dziewczyna Mistrza Gry" dla każdego erpegowca będzie nie do zniesienia), ale przynajmniej nie ma karykatur pierwszych bohaterów.
  • dakota77 08.08.18, 10:20
    Siesickiej czytalam malo, musze przy okazji nadrobic. W ogole nie wiedzialam, ze sa jakies nowsze powiesci niz te klasyczne :) Ktore z jej nowszych ksiazek szczegolnie polecilybyscie?

    --
    "Nick zobowiązuje: Dakota Ameryce nie przepuści;)"-by Marslo55
  • jakgdyby.nigdynic 09.08.18, 22:06
    dakota77 napisała:

    > Siesickiej czytalam malo, musze przy okazji nadrobic. W ogole nie wiedzialam, z
    > e sa jakies nowsze powiesci niz te klasyczne :) Ktore z jej nowszych ksiazek sz
    > czegolnie polecilybyscie?
    >
    Zdecydowanie Opowieści rodzinne. Czyli Falbanki, Woalki i Wachlarze. To może nie jest "późna Siesicka", tylko tak bardziej "środkowa", ale nie ma tam już prawie tego dydaktycznego zacięcia, które mnie tak denerwowało we wczesnej twórczości. Pewien urok mają dla mnie też ?-Zapytał czas, Gorzkie słodkie pocałunki, czy Kapryśna piątkowa sobota. Trochę przesłodzone, ale mają świetnych starszych bohaterów. Te portrety starych ludzi u Siesickiej są naprawdę ujmujące.
  • agnieszka_azj 10.08.18, 17:06
    dakota77 napisała:

    > Siesickiej czytalam malo, musze przy okazji nadrobic. W ogole nie wiedzialam, z
    > e sa jakies nowsze powiesci niz te klasyczne :) Ktore z jej nowszych ksiazek sz
    > czegolnie polecilybyscie?
    >

    Z racji mojego historycznego skrzywienia bardzo lubię te z książek Siesickiej, w których sięga ona do swoich wojennych wspomnień - to kolejno" "Beethoven i dżinsy". "Moja droga Aleksandro", "... nie ma z kim tańczyć..." (książka z wątkiem żydowskim i nawiązaniem do 1968 roku) i jej ostatnia "Powiem Julce" poczytajmi.blox.pl/2009/01/Powiem-Julce.html

    Bardzo lubię też trylogię "Opowiadań rodzinnych", która wcześniej wyszła w oddzielnych tomach: "Falbanki", "Woalki", "Wachlarze" oraz kontynuację "Zapałki na zakręcie" czyli "Pejzaż sentymentalny" jeszcze w stylu "starej" Siesickiej poczytajmi.blox.pl/2009/01/Pejzaz-sentymentalny.html
    i "Zatrzymaj echo" - już odjechaną w sposób typowy dla końcówki jej twórczości ;-) poczytajmi.blox.pl/2009/01/Pejzaz-sentymentalny.html

    Inne ksiązki z ostatniego okresu jakoś mi się zlewają, nie odróżniam ich, może z wyjątkiem "? - zapytał czas", która wyskakuje mi na początku każdego katalogu w bibliotece ;-)


    --
    Agnieszka, mama Ani, Zosi i Julki

    Mały pokój z książkami czyli o dobrych książkach dla dzieci i młodzieży
  • latarnia_umarlych 10.08.18, 16:57
    Dziewczyny, dzięki za wasze wpisy. Zdobyłam wczoraj "późniejszą" Siesicką, czyta się świetnie.

    agnieszka_azj napisała:

    > Książki z okresu babciowo – prabaciowego (...) Wśród bohaterów pierwszoplanowych, obok nastolatków, pojawiają się ludzie starsi, a same historie są... najkrócej mówiąc.. pokręcone ;-)

    To prawda. Podobają mi się postaci dorosłych, są napisane ciepło, ale nie polukrowane i bez odautorskich deklaracji, kto jest wspaniały, a kto nie.
    I bardzo podobają mi się rozmowy młodzieży - Siesicka ma ucho do dialogów. Brzmią autentycznie. Od razu w kontraście przypomniały mi się szkolne rozmowy w "Języku Trolii", takie zgrzytające, toporne albo dla odmiany pretensjonalne.

    --
    http://i.giphy.com/xTiTnIfXulQHRJTNJu.gif
  • dominka1 08.08.18, 11:52
    Bardzo lubię powieści Siesickiej, zawsze bardziej ujmowały mnie wątki miłosne u Siesickiej niż Musierowicz. U Siesickiej uwielbiałam nawiązania do historii z wojennej Warszawy. Moją ukochaną książką tej autorki jest "Nie ma z kim tańczyć" -bardzo wzruszająca, dwie perspektywy czasowe, współczesność i losy pewnej rodziny w czasie wojny-miłość ,śmierć . Tak samo motyw wojny intrygował mnie w powieści "Beethoven i jeansy" i "Moja droga Aleksandro". Lubiłam bardzo trylogię opowiadającą o rodzinie Róży Firley "Falbanki", ""Woalki " I "Wachlarze". To chyba najbardziej w stylu Musierowicz powieści, ale rodzina mniej idealna."Dziewczyna Mistrza Gry" -lubiłam wiersze Grochowiaka, motyw baletu, głównych bohaterów.
    Jestem pokoleniem ,które nie zna z autopsji czasów komuny, więc może nie zawsze dostrzegam przekłamania ,złe oddanie realiów epoki, ale....Wolałam wczesną Musierowicz ,za optymizm, takie "ciepełko", które było u wczesnych Borejków czy Żaków. Komuna u Musierowicz nie jest taka szara i przygnębiająca.
    U Siesickiej kochałam to, że w jej powieściach pełno było zwierząt-kotów, psów .U MM był tylko pies Lucyfer ,kot Felek i teraz pies Ignacego
  • staua 08.08.18, 23:18
    Moja ulubiona książka Siesickiej to "Zapach rumianku". Potem "Beethoven i dżinsy". Potem długo nic i parę innych (Zapałka, Moja Droga Aleksandro, Jezioro osobliwości, Fotoplastykon, imiona). Nowszych już nie czytałam. W tych dwóch pierwszych ciekawe jest chyba, że uczucia i myśli dwóch pokoleń, rodziców i nastoletnich dzieci, są pokazane bardzo uczciwie i raczej dogłębnie. Tego nie ma u Musierowicz.

    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • sowca 09.08.18, 11:00
    Ja nawet wolę nowsze książki Siesickiej, najbardziej lubię "Falbanki", "Woalki", "Wachlarze" - bardzo przyjemne i pięknie napisane.


    --
    studiaparlaama.pl/ - piszę o włoskim, Włochach i Włoszech.
    www.facebook.com/studia.parla.ama?ref=hl - śledz mój blog na facebooku
    www.instagram.com/studiaparlaama/ - śledź mój blog na instagramie
    twitter.com/Studiaparlaama - śledź mój blog na twitterze
  • jakgdyby.nigdynic 09.08.18, 22:11
    staua napisała:

    > Moja ulubiona książka Siesickiej to "Zapach rumianku". Potem "Beethoven i dżins
    > y". Potem długo nic i parę innych (Zapałka, Moja Droga Aleksandro, Jezioro osob
    > liwości, Fotoplastykon, imiona). Nowszych już nie czytałam. W tych dwóch pierws
    > zych ciekawe jest chyba, że uczucia i myśli dwóch pokoleń, rodziców i nastoletn
    > ich dzieci, są pokazane bardzo uczciwie i raczej dogłębnie. Tego nie ma u Musie
    > rowicz.
    >
    Te wczesne powieści, zwłaszcza "Bethoven i dżinsy" i "Jezioro osobliwości" są dla mnie nieznośnie wręcz dydaktyczne. I to paskudną dydaktyką w stylu "Oto jest Kasia", czyli pamiętaj gówniarzu, że dorośli zawsze mają rację nie popełniają błędów, a ty się dostosuj, milcz i bądź grzecznym dzieciaczkiem. Brrrrrr........
  • staua 12.08.18, 03:08
    Nie odebrałam tak tego, o ile pamiętam, w "Beethovenie" i na pewno w "Zapachu Rumianku" dorośli bez przerwy myślą o swoich błędach.


    --
    A little learning is a dangerous thing;
    Drink deep, or taste not the Pierian spring:
    There shallow draughts intoxicate the brain,
    And drinking largely sobers us again. - Alexander Pope
  • staua 12.08.18, 03:09
    PS. Dla mnie dydaktyka z tego okresu to Platówna czy Jurgielewiczowa (ale też lubiłam ich książki).

    --
    Life goes on long after the thrill of living is gone
  • czarna9610 09.08.18, 17:00
    Siesicką czytałam najpierw jako nastolatka. Po powrocie do pracy z wychowawczego odkryłam , że nadal pisze. Przeczytałam i pozytywne odczucia. Chyba bardzo trudno byłoby porównać te pisarki. Siesicka starała się zrozumieć młodzież, zarówno tą w latach siedemdziesiątych jak i dziewięćdziesiątych. Rozwijała się ,sięgała po nowe tematy. Tymczasem Musierowicz kurczowo się trzyma "Jeżycjady" . Na dodatek ponieważ pani Musierowicz trudno zaakceptować zmiany które nastąpiły po 1989 roku. Mam wrażenie , że inaczej sobie to wszystko wyobrażała więc czasem ta pedagogika Jeżycjady wkurza czytelnika. Ten podział wspaniały klan Borejków i nie dorastająca im do pięt reszta świata. Siesicka mimo że była mamą piątki dzieci , nie wskazywała dziewczynom jednego słusznego kierunku mąż i ramiona wypełnione niemowlakiem
  • myq1 09.08.18, 18:02
    Najczęściej czytam Paradę fiołków,doskonała książka na depresyjne chwile.

    --
    Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
    by Minerwa
  • tt-tka 09.08.18, 18:55
    czarna9610 napisała:

    Siesicka starała się zrozumieć młodzież, zarów
    > no tą w latach siedemdziesiątych jak i dziewięćdziesiątych. Rozwijała się ,si
    > ęgała po nowe tematy.


    No i to jest chyba roznica zasadnicza :)
    U MM mamy tylko deptanie po wlasnych odciskach i powielanie, coraz bardziej groteskowe i nieudane, tego, co i za pierwszym razem niekoniecznie dobrze wyszlo (CKNUK-bis, Betonowe Centrum-bis) oraz totalne zamkniecie na rzeczywistosc.
  • jakgdyby.nigdynic 09.08.18, 22:00
    czarna9610 napisała:
    Siesicka starała się zrozumieć młodzież, zarów
    > no tą w latach siedemdziesiątych jak i dziewięćdziesiątych. Rozwijała się ,si
    > ęgała po nowe tematy.

    No właśnie - nowe tematy. U "późnej" Siesickiej pojawiają się narkotyki. Czytając dzisiaj te wątki ma się jednak wrażenie nieznośnej anachroniczności. Z drugiej jednak strony, o ile pamiętam, to w latach 90. dominowało takie właśnie postrzeganie (narkotyki=degeneracja, zło, śmierć, piekło i szatani, zapalisz skręta, a jutro skończysz na dworcu). Trochę podobnie jest tam z internetem. Tzn. nie że piekło i szatani, ale osadzenie w pewnym kontekście chronologicznym jest niezwykle widoczne (pierwsze maile, pokoje na czacie, takie tam). Wydaje się, że te właśnie wątki zestarzały się niezwykle szybko.
    Co ciekawe niektóre z jej książek - np. Zapach rumianku, czy Opowieści rodzinne, chociaż napisane tak dawno temu, wdają mi się bardziej uniwersalne.
  • kkokos 09.08.18, 20:16
    siesicką czytałam głównie w podstawówce (wtedy, gdy chce się czytać głównie o nastolatkach starszych od siebie, a nie o rówieśnikach), potem wracałam tylko do mojego ukochanego jeziora osobliwości i w sumie tylko je pamiętam. ale pamiętam też wrażenie, że jej powieści i jej bohaterowie są bardzo blisko rzeczywistego życia. był "związek druha michała z papierosami", były konfrontacje nastolatków z rodzicami, w których obie strony mówiły sobie niekoniecznie w miły sposób, co myślą. tam były rzeczy z mojego świata, a u borejków - choć mój dom też był zawalony książkami i tez mieszkałam w kamienicy - zupełnie nie.

    na początku lat 80. trafiłam do liceum prowadzonego przez zakonnice i jedną z pierwszych rzeczy, jakich się można było dowiedzieć w tamtejszej bibliotece, było "u nas się siesickiej nie czyta". bardzo mnie to zaskoczyło, w ogóle nie kumałam, dlaczego. dziś oczywiście wiem, ze skoro założycielka szkoły jeszcze za czasów carskich wpisała w jej misję "wychowanie dziewcząt na matki polki", to te rodziny patchworkowe u siesickiej trochę nie pasowały.

    muszę zajrzeć do którejś nowej książki siesickiej, namówiłyście mnie.
  • mircja 12.08.18, 22:33
    kkokos napisała:

    > na początku lat 80. trafiłam do liceum prowadzonego przez zakonnice i jedną z p
    > ierwszych rzeczy, jakich się można było dowiedzieć w tamtejszej bibliotece, był
    > o "u nas się siesickiej nie czyta". bardzo mnie to zaskoczyło, w ogóle nie kuma
    > łam, dlaczego. dziś oczywiście wiem, ze skoro założycielka szkoły jeszcze za cz
    > asów carskich wpisała w jej misję "wychowanie dziewcząt na matki polki", to te
    > rodziny patchworkowe u siesickiej trochę nie pasowały.

    W "Zapachu rumianku" jest mowa o aborcji. Bohaterka popiera, bo jest przekonana że ciężarna byłaby złą matką i porzuciłaby dziecko, jej chłopak uważa że nie jest to wystarczający powód do przerwania ciąży, ale mimo wszystko na jej prośbę zgadza się pomóc (oddać krew). Nie przypominam sobie rodzin patchworkowych u wcześniejszej Siesickiej (jeśli powtórne związki, to raczej wdowców), ale niektóre z jej książek czytałam dosyć dawno temu i
    mogę czegoś nie pamietać.
  • tt-tka 13.08.18, 00:33
    mircja napisała:

    Nie przypominam sobie rodzin patchworkowych u w
    > cześniejszej Siesickiej

    "Jezioro osobliwosci", na pewno. Slabo pamietam, ale wydaje mi sie, ze inne tez byly.

    Co mi sie podobalo - a za mloda bylam, zeby sama miec takie problemy :) - to zaznaczenie/pokazanie roznic swiatopoglodowych i jak w gruncie rzeczy to jest przez mlodziez lekcewazone. No cala ja wtedy, bez swiadomosci, jak to moze skomplikowac przyszle wspolne zycie. Nawet w takiej ramotce jak "Czas Abrahama", przestrzalej w moim odbiorze juz wtedy, te kwestie sa.

    Oraz - to juz a propos cenzury u zakonnic - calkiem serio rozwazania, albo i proby u nielatow w kwestii, ekhm, stosunkow stanowczo przedmalzenskich. Nie jak u MM dowiadujemy sie po latach, bo dziecie zaistnialo, tylko na biezaco rozwazane, albo i podejmowane.
  • reveiled 10.08.18, 12:37
    Uwielbialam Siesicka jako nastolatka, raczej wczesna nastolatka, bo chyba nic nowego jej nie czytalam po wyjezdzie z Polski w wieku 14 lat w 1992 - chociaz mozliwe ze cos pozniej odswiezylam. Pamietam Bethoveen i Dzinsy, Fotoplastykon i Zapalke - wszystkie bardzo lubilam. Czytalam chyba kilka innych, ale nie pamietam, na pewno nic nowego. Slyszalam, ze jest dalszy ciag Zapalki - czy ktos moglby posluzyc tytulem? Wiekszosci pewnie nie uda mi sie przeczytac, bo mieszkam w Kanadzie, zamawianie ksiazek z Polski jest bardzo drogie, owszem, jest polska ksiegarnia, w ktorej bywam raz na pare lat, i w ciagu najblizszych kilku lat pewnie sie wybiore do Polski, ale raczej nie kupuje ksiazek do jednorazowego uzytku... Ale wlasnie sprawdzilam - biblioteka w Toronto ma "Moja droga Aleksandro" i "Zapytal czas" - polecacie?
  • myq1 10.08.18, 12:52
    Kontynuacja Zapałki to Bethoveen i dżinsy.
    Moja droga Aleksandro warto przeczytać, jej akcja dzieje się w czasie II w.św.
    Zapytał czas, według mnie ponura książka, nie dla młodzieży, choć przeczytać można.
    W latach 60 ub.w. Siesicka w Kobiecie i Życiu zamieszczała felietony, których bohaterami były jej własne dzieci. Zbiorek owych felietonów to właśnie Parada fiołków. Bardzo dobra, lekka i dowcipnie napisana książeczka.

    --
    Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
    by Minerwa
  • jakgdyby.nigdynic 10.08.18, 12:59
    myq1 napisał(a):

    > Kontynuacja Zapałki to Bethoveen i dżinsy.

    Nie, w Bethovenie... pojawiają się bohaterowie Zapałki, ale raczej Ci z tła. Kontynuacje są dwie: Pejzaż sentymentalny (całkiem miła lektura) i Zatrzymaj echo (nie czytałam).
    A tak w ogóle, to jeśli ktoś lubi audiobooki, to na chomiku może znaleźć całkiem sporo książek Siesickiej. Wersje ebookowe też widziałam, ale nie korzystałam.
  • reveiled 10.08.18, 13:08
    Dziekuje. Pisalysmy w tym samym czasie.

    Mialam jakis czas temu problemy ze sciaganiem ebookow z chomika, ale to dawno, a jeszcze dawniej sciagalam bez problemow, wiec jeszcze sprobuje. Audiobookow raczej nie slucham - chyba ze na CD w samochodzie, ale na komputerze/telefonie w domu to raczej nie. W wolnym czasie lubie cisze.
  • reveiled 10.08.18, 13:04
    "Kontynuacja Zapałki to Bethoveen i dżinsy"
    Wiem, chociaz nawet nie wiem czy okreslilabym to jako kontynuacje - drugo/trzeciplanowi bohaterowie "Zapalki" sa w "B i D" na pierwszym/drugim planie. Pierwszoplanowi bohaterowie "Z" nie wystepuja tam wcale. Ale slyszalam ze jest duzo nowsza ksiazka o doroslych juz glownych bohaterach "Z".

    "Zapytał czas, według mnie ponura książka, nie dla młodzieży, choć przeczytać można."
    Mlodzieza nie jestem juz od dawna... O czym jest ta ksiazka?

  • myq1 10.08.18, 14:19
    Reveiled, pomyliłam ?..Zapytał czas z nielubianą przeze mnie
    Między pierwszą a kwietniem. Zapytał czas fajna książka. Przepraszam.

    --
    Chyba najwyżej żeby czasem trochę, ale bardzo to nie.
    by Minerwa
  • zla.m 10.08.18, 21:11
    Kochałam Fotoplastykon, czytałam go kilkanaście razy. Czytałam też "Zapałkę na zakręcie" na pewno i chyba J"ezioro..." i, wydaje mi się sądząc z waszych postów z fragmentami fabuł, jeszcze jakieś - i nie zażarło. W każdym razie nie na tyle, żeby Siesicka była dla mnie "marką". Ale może teraz podejdę jeszcze raz i zobaczymy :)

    --
    Pracuję z naprawdę wspaniałymi ludźmi. Są godni zaufania, uczciwi,
    nigdy nie powodują problemów. Zupełnie tam nie pasuję.
  • lilicziczi 12.08.18, 23:56

    Czytałam jako wczesna nastolatka - podobało mi się "Ludzie jak wiatr" i "Nieprzemakalni". Moją ulubioną "dziewczyńską" autorką była jednak Ewa Ostrowska: "Co słychać za tymi drzwiami", "Długa lekcja", "Zabić ptaka".

  • dziabka1 10.12.18, 17:50
    Och, Siesicka, wspaniała autorka!
    Ale nikt nie wspomina o jej świetnej "Przez dziurkę od klucza". Trochę infantylnej, trącącej myszką, ale autentycznej do dziś! Otóż "Dziurka.." jest... książką kucharską :)
  • ciotka.scholastyka 10.12.18, 20:22
    dziabka1 napisał(a):

    > Och, Siesicka, wspaniała autorka!
    > Ale nikt nie wspomina o jej świetnej "Przez dziurkę od klucza". Trochę infantyl
    > nej, trącącej myszką, ale autentycznej do dziś! Otóż "Dziurka.." jest... książk
    > ą kucharską :)

    Nie tylko. Jest poradnikiem domowym :) Jak wyczyścić dywan czy skórzaną torebkę, jak umyć okna... To wszystko dzisiaj zda się już psu na budę - Kryształ i Silux, to brzmi jak imiona koni, a nie środki czystości - i gazety, krem Nivea na torebkę, ale fajnie się o tym czyta. Ale kulinaria są ponadczasowe.
  • dziabka1 13.12.18, 16:47
    ciotka.scholastyka napisała:


    >
    > Nie tylko. Jest poradnikiem domowym :) Jak wyczyścić dywan czy skórzaną torebkę
    > , jak umyć okna... [ciach] Ale kulinaria są ponadczasowe.

    No i ta wspaniała wielopokoleniowa rodzina i Zuzanka, która urodziła się, jak Oleńka miała chyba 19 lat. I co mnie zawsze rozczula - pierwsze kontakty damsko - męskie, bardzo oficjalne, podkreślone zwracaniem się do siebie pan, pani :)
    A przepisy i porady sa fantastyczne i jak najbardziej do wykorzystania do dziś, z lekkimi modyfikacjami - np, redukcją ilości cukru.
    Widać, jak pomysłowo społeczeństwo radziło sobie w różnych kwestiach.
  • myq1 10.12.18, 22:11
    Kryształ i Silux to były płyny do mycia okien. Wcale nie gorsze od dzisiejszych, tyle że bez spryskiwacza. A spróbuj kremem Nivea lekko natrzeć lakierowaną skórę pantofelków lub torebkę, będą wyglądać jak nowe. Babunia przekazywała Joannie i wszystkim czytającym nastolatkom, jak radzić sobie w życiu codziennym.
  • ssssen 11.12.18, 07:49
    myq1 napisał(a):

    > Kryształ i Silux to były płyny do mycia okien.

    A z czego to (cytat z pamięci):
    "- Czym mam umyć stół?! Nie ma Jawoksu ani Iksi...
    - Popiołem i piaskiem!"

  • berrin 11.12.18, 08:26
    Tytus Romek i A'Tomek, tylko za nic nie pamiętam, czy księga xi, czyli na odsiecz zabytkom (z duszkiem), czy vii, czyli Frombork 1001 (z aparacikiem przenoszącym w czasie)...
    Sama jeszcze szorowalam mokrym piaskiem drewniane blaty stołów na wolnym powietrzu, do dziś uważam, że to najlepsza (a do tego nieuciążliwa dla środowiska) metoda. :)

    --
    Pan przecież wie, panie psychiatro, kobieta to człowiek odporny...
  • ssssen 13.12.18, 12:28
    berrin napisała:

    > Tytus Romek i A'Tomek, tylko za nic nie pamiętam, czy księga xi, czyli na odsi
    > ecz zabytkom (z duszkiem),

    Tak jest, to ta :)
  • ciotka.scholastyka 11.12.18, 09:54
    myq1 napisał(a):

    > Kryształ i Silux to były płyny do mycia okien. Wcale nie gorsze od dzisiejszych
    > , tyle że bez spryskiwacza. A spróbuj kremem Nivea lekko natrzeć lakierowaną sk
    > órę pantofelków lub torebkę, będą wyglądać jak nowe. Babunia przekazywała Joann
    > ie i wszystkim czytającym nastolatkom, jak radzić sobie w życiu codziennym.

    Tak, wiem. Czytałam. Twierdziłam coś innego?
    Dzisiaj po prostu tych płynów już nie ma, więc trudno, żeby korzystać z tej porady.
  • rosynanta 11.12.18, 12:09
    ciotka.scholastyka napisała:

    > Dzisiaj po prostu tych płynów już nie ma, więc trudno, żeby korzystać z tej por
    > ady.

    Jest Silux :) Nawet Kryształ!
    www.sklep-sidolux.pl/produkt/silux_do_mycia_szyb_krysztal_500ml.php
  • ciotka.scholastyka 11.12.18, 13:37
    rosynanta napisał(a):

    > Jest Silux :) Nawet Kryształ!

    A toś mnie zaskoczyła! :) :) :)
  • rosynanta 12.12.18, 11:16
    Widziałam w sklepie ostatnio :D Dywanu kapustą kiszoną też już nikt nie pierze, bo raz, że szkoda kapusty (była taka powszechnie dostępna i tania w latach 60? ktoś wie?), a dwa, że taniej zamówić pana z odkurzaczem piorącym, który przyjedzie i jeszcze roztocza wytruje ;) Pomijając, że dywan przestał być chyba obowiązkowym elementem wnętrza.

    A okna myję "magiczną ściereczką", żadnych Siluksów i innych cudów już nie używam, odkąd to odkryłam! Może ktoś napisze drugą część "Przez dziurkę od Gerdy"? :D
  • myq1 12.12.18, 13:32
    Naprawdę myślisz, że w sześćdziesiątych latach XX wieku na rynku żywności panowała taka mizeria, że nawet kapusty kiszonej nie było? Była, wraz z wieloma innymi produktami dostępnymi w każdym sklepie warzywnym czy spożywczym. Była bardzo tania, w ogóle żywność była tania, bo państwo ją dotowało. I wcale nie było pustych półek, przysłowiowy ocet na półkach to pokłosie strajków w latach osiemdziesiątych.
    A dywan wyczyszczony kapustą kiszoną kupioną za parę groszy, naprawdę odzyskiwał blask nowości. Trzeba było tylko przewietrzyć, bo śmierdziało ze dwie godziny.
  • rosynanta 14.12.18, 13:47
    myq1 napisał(a):

    > Naprawdę myślisz, że w sześćdziesiątych latach XX wieku na rynku żywności panow
    > ała taka mizeria, że nawet kapusty kiszonej nie było?

    Ale spokojnie, po co ta napastliwość :)
    Nie napisałam przecież, że nie było, grzecznie spytałam. Wpojono mi po prostu szacunek do jedzenia i nigdy nie czyściłam niczego produktami spożywczymi, stąd moje zdziwienie.

    > A dywan wyczyszczony kapustą kiszoną kupioną za parę groszy, naprawdę odzyskiwa
    > ł blask nowości. Trzeba było tylko przewietrzyć, bo śmierdziało ze dwie godziny.

    Teraz dobra kapusta jest niestety droga. A taką tanią to nie wiem, czy jest sens czyścić ;) Skoro są alternatywy, tańsze i nieśmierdzące.
  • tt-tka 14.12.18, 17:23
    rosynanta napisał(a):

    Wpojono mi po prostu s
    > zacunek do jedzenia i nigdy nie czyściłam niczego produktami spożywczymi, stąd
    > moje zdziwienie.


    Aaaaa, widac, ktorym rocznikiem NIE jestes ! :)
    Literatura, ta popularna, nie poradnikowa, z lat 60-tych zawiera sporo wzmianek - bez szczegolow, po prostu jako oczywistosc - czyszczenia np scian malowanych klejowka miazszem chleba, i innych tego typu.

    >
    > Teraz dobra kapusta jest niestety droga. A taką tanią to nie wiem, czy jest sen
    > s czyścić ;) Skoro są alternatywy, tańsze i nieśmierdzące.

    Wtedy srodki spozywcze, te powszechne, byly tanie, tansze niz chemia gospodarcza. A dywan, co zaswiadczam, nie smierdzi, jezeli czysci sie go kapusta odsaczona - ona ma byc wilgotna, a nie mokra, wtedy sok kapusciany nie wsiaka.
    Czysta ekologia to byla, o :)
    Wlasnie sobie przypomnialam wakacje na podhalanskiej wsi, gdzie praktycznie nie bylo smietnika, bo i nie bylo czego wyrzucac - wszystko nadawalo sie do zuzycia po zuzyciu :)




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 12.12.18, 14:04
    rosynanta napisał(a):

    > Widziałam w sklepie ostatnio :D Dywanu kapustą kiszoną też już nikt nie pierze,


    jak to nikt ??? JA tak czyszcze ! Nieczesto, fakt, ale wlasnie tak. Dywan staroc, welniany i ciezki jak wszyscy diabli, nie lubi chemii i nowinek. A po kapuscie odzyskuje barwy i jakis taki wesoly sie robi :)
  • rosynanta 14.12.18, 13:50
    tt-tka napisała:

    > jak to nikt ??? JA tak czyszcze ! Nieczesto, fakt, ale wlasnie tak. Dywan staro
    > c, welniany i ciezki jak wszyscy diabli, nie lubi chemii i nowinek. A po kapusc
    > ie odzyskuje barwy i jakis taki wesoly sie robi :)

    Jednak nie jest to powszechne ;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.